Przygoda post-alko w Twinbroke

Awatar użytkownika
Kat
Posty: 142
Rejestracja: 21 lut 2017, 19:51

Przygoda post-alko w Twinbroke

Postautor: Kat » 31 gru 2020, 3:26

Puk puk!
Jacek: Kto tam?
Dilly: Mama.
J: Zajęte!
D: No co ty nie powiesz? Robię wjazd.
J: Matka! Biorę kąpiel, nie widać?
D: Widać aż za dużo. Widziałam, jak bawiłeś się fistaszkiem pod wodą.
J: To już nie fistaszek, a sporych rozmiarów kiełbasa.
D: Szkoda tylko, że z wierzchu spieczona, a w środku surowa.
J: Matka, czego chcesz?!

Obrazek

D: Czego chcę?! Ile razy mam powtarzać, żeby po wlaniu zagotowanej wody do wanny odnosić puste wiadra z powrotem do kuchni? Czy to takie trudne?
J: No zapomniałem, to nic takiego. Weź te wiadra i wracaj do kuchni.
D: Poradziłam sobie, bo akurat przybiegła Indra z dwoma wiadrami z wodą. Wstawiłam przed chwilą wodę do zagotowania na herbatę.
J: Wyśmienicie, to po co mi tu trujesz, skoro masz te wiadra. Idź lepiej pilnuj wody.
D: Młody, nie gadaj tyle, bo cię zjedzą motyle.
J: Ciotka Indra przybiegła, powiadasz?
D: Dokładnie, ale po chwili się zawinęła. Goniły ją zombiaki. Udało się jej dobiec do nas. Wywinęła orła i całowała żwir przed domem, ale jest cała i zdrowa, tylko nogę poobijała trochę. Wyliże się z tego. Zombiak uciekł, bo przestraszył się wystrzału z wieżyczki.
J: Ciotka to zawsze ma jakieś przygody, nie da się zaprzeczyć. Możesz już iść? Chcę wyjść już.

Obrazek

D: Nic z tego. Wkurzyłeś matkę, to teraz cierp.
J: Się zaczyna...
D: Gdy ja przychodzę do ciebie i Leny, to zawsze zostawiam porządek. Mało tego, nie zużywam waszej wody, tylko zawsze mam ze sobą prysznic w puszce lub dwa, tak na wszelki wypadek.
J: A gdy ja wychodzę poza mur i wybieram się do dziewczyn z ruin miasta, to zawsze mam ze sobą kondom lub dwa, tak na wszelki wypadek.
D: Coś w tym stylu, powiedzmy. Wracając do tematu, z którego zboczyłeś i co za każdym razem wkurza mnie tak, że nie wiem co mam ochotę ci zrobić, to...to...na czym stanęłam?
J: Na kupie zombiaka. Zaparz sobie ziółka na pamięć lepiej.
D: Rany boskie! Woda!

Obrazek

Obrazek

D: AAA! Ratunku! Wojtek, gaśnicę bierz! Pożar w kuchni! AAA!

Obrazek

J: Matka! A ty co? Wody na herbatę zagotować nie potrafisz bez wysadzenia chałupy w powietrze?
D: Nie gadaj teraz, tylko gaś!
J: Zgaszę to ja zaraz ciebie i to tak, że w pięty ci pójdzie!

Obrazek

Wojtek: Dilly kochanie. Nic ci nie jest? Jak to się stało?
D: Nie wiem jak do tego doszło. Wstawiłam wodę, wyszłam na chwilę, a po powrocie to. Zagapiłam się trochę, przepraszam.
J: Na chwilę? Nie opowiadaj głupot, bo oboje wiemy, że siedziałaś w łazience i wyjść nie chciałaś, a ja ci o wodzie przypomniałem, ale do słowa mi dojść nie dałaś i masz teraz!
W: Jacek, przestań. Ważne, że nikomu nic się nie stało.

Obrazek

W: Dilly, co się naprawdę stało?
D: Jacek ma rację. Niepotrzebnie wchodziłam do łazienki i gadałam mu o wiadrach i innych mało istotnych sprawach. Mogłam zostać i przypilnować albo chociaż poprosić Indrę.
W: Indra wyszła wcześniej. Nie obwiniaj się. Każdemu jest teraz ciężko. Musimy cieszyć się każdym dniem, którego nie kończymy rozszarpani przez zombiaki.

Obrazek

J: Jasne. Broń jej jeszcze. Dom by z dymem puściła, gdybym jej nie przypomniał.
D: Jacku, proszę cię. Ja nie chciałam naprawdę. Pierwszy raz coś takiego mi się zdarzyło.
J: Nie pierwszy, bo już kiedyś zostawiłaś drzwi otwarte na oścież na noc i poszłaś spać nie budząc mnie na nocną wartę. Gdyby zombiaki podeszły bliżej, byłoby już po nas.
W: Ale nie podeszły, nic się nie stało. Daj matce spokój. Mało wrażeń na dziś miała.
J: Nie, bo po raz kolejny naraziła nas wszystkich na niebezpieczeństwo. Porozmawiam z Leną, by odsunąć ją od pełnienia wart, nawet tych dziennych. Niech kto inny ją zastąpi.
W: I nie mów o matce, jakby jej tu nie było, to po pierwsze. Nie życzę sobie tego. Po drugie, idź się ubierz, Indianinie Wodzu Goła Dupa a nie latasz rozgogolony po mieszkaniu.

Obrazek

15 minut później.
J: Tato, mogę wejść?
W: Zawsze możesz, tylko cicho, bo mama śpi.
J: Trochę przesadziłem, wiem, ale...
W: Czytam teraz.
J: No dobrze, nie patrz na mnie takim wzrokiem. Przepraszam.

Obrazek

W: Ty nie mnie przepraszaj, tylko matkę. Nawet nie wiesz jak ją to zabolało.
J: Zdenerwowałem się i nerwy mi puściły. Gdybym dzieci przyprowadził i przez to stałaby im się krzywda, to...
W: Ale nie przyprowadziłeś, nikomu krzywda się nie stała i za dużo gdybasz. Może gdybyś mniej gdybał, to zauważyłbyś, że gdyby nie Dilly i jej matka, to byśmy mieszkali w ruinach, a dobrze wiesz, że różowo tam nie jest. Powinieneś być jej wdzięczny.
J: Przecież w tym domu przed Wybuchem mama i babcia Milly już mieszkały.
W: Chłopie zejdź na ziemię. Przed Wybuchem owszem ten dom należał oficjalnie do Dilly i jej mamy, ale teraz papierki i akta można wsadzić tam, Gdzie Szanowny Notariusz Może Mnie Pocałować.

Obrazek

J: Rozumiem, że nie było łatwo o ten dom, ale nadal nie rozumiem jaką rolę odegrała mama w tym zamieszaniu po Wybuchu.
W: Dilly i teściowa pływały przed Wybuchem w kasie. Mieszkały w najdroższej rezydencji w naszym kochanym Twinbrook, obecne znane jako Twinbroke i upewniły się, że po Wybuchu nic się w tej kwestii nie zmieni i całe szczęście tak się stało, ale nie obyło się bez kosztów. Sypnęły groszem dla innych mieszkańców, by „wzgórze” zostawili w spokoju i zbudowali w ruinach jakieś chaty. Ponadto, obiecała z nimi handlować i do tej pory nikt nie naruszył ustaleń.
J: Ale przecież na wzgórzu w rezydencjach nadal mieszkają ci sami mieszkańcy, co przed Wybuchem. Po co mieliby opuszczać wzgórze? Inni by nas siłą stąd wypędzili? Zresztą jaką wartość miały pieniądze po Wybuchu?
W: Po Wybuchu i powodzi rezydencje na wzgórzu nie zostały tak uszkodzone jak domy w centrum miasta, o całkowicie zatopionych bagnach nie wspominając. Każdy chciał tu zamieszkać, bo przynajmniej ściany zachowały się jako tako, wnętrza nie zostały uszkodzone, więc warunki są o niebo lepsze niż w ruinach. Pozabijaliby się wszyscy o swój własny kąt na wzgórzach, gdyby Dilly im nie zafundowała niczego w zamian za spokój. Do tej pory to działa i nikt nie chce tego ruszać i oby tak było jak najdłużej. Owszem, od wybuchu pieniądze nie grają już roli, więc płacimy na zasadzie „przysługa za przysługę” lub wymiana. Po co się pytasz, przecież wiesz że tak to działa.
J: Wiem, ale skoro mama z babcią miały „sypnąć groszem”, to co dały mieszkańcom w zamian za spokój na wzgórzach, skoro pieniądze nie miały już żadnej wartości? Właściwie po Wybuchu bez znaczenia było, czy wcześniej ktoś był biedny czy bogaty, bo w ostateczności i tak każdy został goły i (nie)wesoły.
W: Mama zorganizowała dostawę budulca pod chaty, które wybudowali na dawnym amfiteatrze. Materiałów budowlanych mieliśmy sporo, ale pojawił się dylemat, czy wyremontować domy na wzgórzu, czy oddać mieszkańcom z ruin, by wybudowali chaty w amfiteatrze. Dilly była mądra i powiedziała, że gdybyśmy wszystko przeznaczyli na odnawianie domów, to reszta by się wściekła, że żyjemy sobie jakby nigdy nic w odnowionych domach, a oni w ruinach, więc wszelkie materiały i budulec oddała dla reszty i osiągnęliśmy kompromis. My nie poprawiliśmy naszych i tak w miarę dobrych warunków, ale reszta miała szansę na w miarę normalne jak na te ciężkie czasy życie.
J: Już rozumiem. Mama się budzi. Będę musiał chyba z nią porozmawiać.
W: Porozmawiajcie sobie, a ja idę. Jeśli będziecie mnie potrzebowali, będę na górze w sypialni.

Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Lenna
Wybitny Architekt
Wybitny Architekt
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 1984
Rejestracja: 15 gru 2013, 10:59

Przygoda post-alko w Twinbroke

Postautor: Lenna » 31 gru 2020, 20:26

Yay, relacja postapo :h:
Co tu robi Ciocia Indra? soft9
Cudowna akcja z pożarem.
Indianin Wódz Goła Dupa xD :love:
Wojtek to człowiek ekspozycja :doge:
Generalnie podoba mi się historia, zapowiada się ciekawie, tylko jak dla mnie trochę za dużo ekspozycji, a za mało pokazywania xD Ledwo ogarniam kto jest kim.
Obrazek

Awatar użytkownika
Kapitan Indra
Główni Administratorzy
Główni Administratorzy
Scenarzysta
Scenarzysta
Konserwator
Konserwator
Posty: 3167
Rejestracja: 30 paź 2013, 19:17

Przygoda post-alko w Twinbroke

Postautor: Kapitan Indra » 31 gru 2020, 22:55

Lenna pisze:Co tu robi Ciocia Indra? soft9
Lenna, Ciocia Indra jest stałą częścią opowieści Kata, pogodziłam już się z tym :D To taka tradycja.
Wywinęła orła i całowała żwir przed domem, ale jest cała i zdrowa, tylko nogę poobijała trochę. Wyliże się z tego.
No tak, moja przygoda z klękaniem przed autobusem musiała zostać niecnie wykorzystana soft2 A na serio, to po tym wszystkim, choć minął ponad miesiąc, kolano dalej mnie czasami boli. ;/
Lenna pisze:Ledwo ogarniam kto jest kim.
Jacek jest synem Wojtka i Dilly.

Nawet się pośmiałam z całości ^^
Tumb-Indr ^^
LANDGRAABOWIE-PUNKCIKOWIE
ObrazekObrazek
JOANNA CHMIELEWSKA - 2.04.1932 - 7.10.2013
MARGIT SANDEMO - 23.04.1924 - 1.09.2018
MACIEJ PAROWSKI - 27.12.1946 - 02.06.2019

:indra:

Awatar użytkownika
Kat
Posty: 142
Rejestracja: 21 lut 2017, 19:51

Przygoda post-alko w Twinbroke

Postautor: Kat » 13 sty 2021, 13:49

D: Uch! Która godzina? Dlaczego nikt mnie nie obudził?
J: Zmęczona byłaś i nie chciałem ci przeszkadzać.
D: Ile spałam?
J: Bo ja wiem? Jakieś pierdyliard nanosekund.
D: Coś cię tu sprowadza młody geniuszu od siedmiu boleści?
J: Właściwie to tak. Chciałem przeprosić.
Obrazek

D: Ach tak? Ale to tylko chcesz, czy zamierzasz na serio przeprosić?
J: Tak, przepraszam. Nerwy puściły.
D: Puścić to możesz sobie bąka, niech pobrzdąka.
J: No dobra, przesadziłem.
D: Przesadzić to ja mogę kwiaty w doniczkach.
J: Mamo dość tego łapania za słówka. Dogadamy się, czy nie?
D: To już stara matka pożartować nie może? Gdzie ojciec?
J: Na górę poszedł do sypialni. Nie chciał cię budzić.
D: A to głupek wioskowy. Mówiłam mu ze sto razy, by nie pozwalał mi drzemać w dzień.
Obrazek

J: Doprawdy? To jak to w końcu jest? Zawsze, gdy uśniesz i tata próbuje cię dobudzić, to ty coś mruczysz pod nosem, a potem dalej w kimę.
D: Najwidoczniej nieumiejętnie mnie budzi. Wie, że zawsze mówię mu „Daj mi jeszcze minutkę”, ale dobrze wie, że tego nie chcę, bo muszę wstawać.
J: Może mu ciebie żal?
D: Sralis mazgalis referendus duptus.
J: Dobrze, to od dzisiaj ja ciebie będę budził, gdy zdarzy ci się przyciąć komara. Gdzieś ostało się wiadro z wodą.
D: Bardzo śmieszne. Boki zrywać.

Chwila ciszy

J: Cieszę się mamo, że cię mam. Znaczy się wszystkich po kolei: tatę, babcię, moją ukochaną żonę Lenę i dzieciaki. Nie wiem, co bym począł, gdyby was zabrakło.
D: Ja tak samo. Mieliśmy dużo szczęścia, że Wybuch nas oszczędził. Co prawda twój teść sczezł tuż po wybuchu, ale inni naprawdę mieli gorzej, więc to pozostaje jakimś pocieszeniem. Chusteczkowe pocieszenie, ale zawsze jakieś, by trzymać nas przy życiu.
J: Taak, ale co to za życie, gdy wszystko rozpiździelone, a wszyscy tylko modlą się, by przeżyć kolejny dzień.
D: Zauważ jednak, że pomimo ciężkiej sytuacji jakoś wszyscy jesteśmy blisko, bliżej niż sprzed Wybuchu.
J: Co racja to racja. Zakopujemy topór wojenny?
D: Prędzej ci go w tyłek wbiję gagatku jeden. No pewnie. Na zgodę!
J: No to za zgodę!
Obrazek

D: Rany boskie! Co to był za krzyk?
J: Widzisz coś?
D: Nie, to chyba po drugiej stronie domu. Nigdzie się stąd nie ruszam guza szukać.
J: Może ktoś potrzebuje pomocy. Trzeba sprawdzić. Może to zombiaki próbują przedrzeć się przez osłonę.
D: Weź niech ci to nawet przez myśl nie przechodzi. Na samą myśl ciarki mi przechodzą.
J: Ty tutaj siedź, ja sprawdzę, co się dzieje. Ojciec mógł nie usłyszeć z góry.
Obrazek

Zombiak-słodziak: Przepraszam panią, ma pani pisiont groszy na bułkę chleba?
Indra: AAA!!! AAA!!!
Obrazek

Z: Grrrrrrauuuuu!
I: AAA!!! Zostaw mnie ty paskudna gnido jedna ty parszywa gębo niewyparzona ty!
Obrazek

Z: Grrrrrauuuuu!
I: Ratunku! Boże drogi przysięgam nigdy więcej nie wracać samą do domu, tylko niech ten zombiak zniknie lub kula mu łeb roztrzaska jakaś!
Obrazek

Fiuuuuuu! Trach i bach!
I: Wdech i wydech. Wdech i wydech. Przysięgam już nic na głos nie mówić, ale Boże jeszcze jedna mała prośba. Fajnie byłoby, gdyby ten, kto strzelił nie wziął mnie za drugiego zombiaka i bym nie skończyła z jedną dziurką lub dwie więcej. Oby drzwi były otwarte.
Obrazek

J: Mamo, ktoś oberwał. Nie wiemy, czy to zombiak i czy nie ma ich więcej. Schowaj się za ścianą i nie wychylaj się. Ktoś wbiegł do domu. Jasna cholera, który dureń nie zamknął drzwi wejściowych na klucz?
D: Nie chcę nic mówić, ale byłeś to ty.
J: Mamo, nie ułatwiasz. Siedź tam cicho. Która sierota schowała mój ukochany obrzyn? Zawsze był w pokoju.
D: Nie chcę nic mówić, ale to ty ostatnio dałeś ojcu strzelbę do oględzin i zostawiłeś w warsztacie.
J: Dobra, obym nie musiał się rzucać z pięściami. Ojciec pewnie usnął jak zwykle i niczego nie słyszał. To na pewno nie on.
I: Nie strzelać, nie bić, nie krzyczeć i nie rzucać granatami! To ja Indra. Zaraz wszystko wyjaśnię, tylko nie zabij mnie po drodze.
Obrazek

J: Ciotka! Ty nas kiedyś do grobu wpędzisz. Co ty u licha wyprawiasz? Miałaś być w drodze do domu.
I: Tak było, ale gdy tylko opuściłam waszą działkę, to nagle za mną wyrósł zombiak, normalnie jakby pojawił się znikąd.
J: Dobrze, że chociaż zdjął pelerynę-niewidkę.
D: Jacek, to nie jest śmieszne. Indra prawie przypłaciła życiem, a ty się nabijasz.
J: Na własne życzenie. Ile razy mówiliśmy, by ktoś cię osłaniał przy wyjściu z domu, a potem eskortował. Jak grochem o ścianę. I w dodatku z tą nogą, co sobie potłukłaś.
D: Przyganiał kocioł garnkowi.
J: Matka nie pierdziel. Gdybym zamknął drzwi, to albo ciotkę rozszarpałby zombiak, jeśli kula chybiłaby celu, albo ktoś ustrzeliłby ciotkę zamiast zombiaka. Masz ciotka szczęście, że nie miałem swojej strzelby, bo byś zlizywała mózg ze ściany.
D: Dobrze no dobrze, ty się tak już nie mądrz lepiej. Indra, ty to zawsze musisz zrobić wejście smoka. Weź już nam nie rób takich niespodzianek, bo na zawał kiedyś zejdę.
Obrazek

W: Co się tu do jasnej ciasnej wyprawia? Czy was nie można na chwilę samych zostawić?
J: Ech, tato. Przegapiłeś najciekawszą część tej...ekhem...zabawy. Mam już dość. Skoro już tu jesteś, proszę wyjrzyj ostrożnie na dwór, a potem zamknij drzwi wejściowe na klucz.
D: Indruś, nie płacz. Zaraz ci opatrzę tę nogę.
I: Chlip, tu nie o nogę chodzi, nie o mnie. Jacek ma rację. Naraziłam was wszystkich na niebezpieczeństwo i tylko żyję dzięki wielkiemu zbiegowi okoliczności.
D: Przestań pierdzielić! Jacek lubi tak gadać, by czuje, że mu wtedy ego jednocześnie z ptaszkiem rośnie.
J: Mamo, ech!
I: Nie mogę ruszyć tą stopą. Boli bardzo. Po co porywałam się sama na drugi koniec miasta?
D: Teraz to już nieważne. Zaraz poszukam jakiegoś kompresu. Powinien się ostać jakiś. Byłam ostatnio u Nicka po lekarstwa i chyba dorzucił jakiś bandaż, czy coś w tym stylu.
Obrazek

W: Ktoś mi wyjaśni, co tu się wydarzyło?
J: Oczywiście śpiąca królewno, już relacjonuję wszystko waćpan. Poduszeczkę pod tyłeczek podać?
W: Czochraj bobra! Będziesz pajacować, czy powiesz wreszcie?
J: To nie ty strzeliłeś do zombiaka, nie?
W: Geniusz się znalazł. Oczywiście, że to nie ja, bo balkon w sypialni jest od strony ogrodu.
D: No to kto strzelił? Przecież nikogo oprócz nas wewnątrz nie było. Indra, jesteś pewna, że zombiak dostał kulkę?
I: No tak, dobrze widziałam, ale nie zauważyłam kto strzelał. Wolałam wejść czym prędzej do środka, bym darmowej kulki nie otrzymała i ja.
J: My jesteśmy tutaj na wzgórzu sami. Wyjdę i sprawdzę nabój, który rozwalił zombiaka.
D: Fuj! Nie waż mi się dotykać tego świństwa. Jeszcze zarazę jaką przyniesiesz i będzie.
W: Dilly, Jacek ma rację. Pójdziemy obaj, zachowamy wszelkie środki ostrożności. Musimy dowiedzieć się kto strzelił, bo inaczej przekonamy się, ale na własnej skórze. Może ten ktoś jest przyjazny, a może nie.
D: Wy lepiej zamiast gadać przeszukajcie dom i to teraz, zanim wyjdę z Indrą do łazienki.
J: Dobrze, ale jeśli nikogo ani niczego nie znajdziemy, to idziemy zobaczyć, co roztrzaskało łepetynę temu zombiakowi.
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Lenna
Wybitny Architekt
Wybitny Architekt
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 1984
Rejestracja: 15 gru 2013, 10:59

Przygoda post-alko w Twinbroke

Postautor: Lenna » 13 sty 2021, 14:29

Indra i zombiak xDDD Ciekawe kto ją uratował.
Bardzo podoba mi się, jak dopasowane są animacje na zdjęciach.
Czekam na kolejny odcinek :doge:
Obrazek

Awatar użytkownika
Kat
Posty: 142
Rejestracja: 21 lut 2017, 19:51

Przygoda post-alko w Twinbroke

Postautor: Kat » 17 kwie 2021, 15:45

W: Odbezpiecz broń, ja otworzę drzwi. Jeśli coś się poruszy, strzelaj, potem zadawaj pytania.
J: Ojciec, nie musisz mi tego powtarzać. Nie po raz pierwszy wyłazimy z chaty jak durnie ze spluwami, bo matka ma jakieś widzimisię.
W: To żadne widzimisię. Jest grubo i siedzimy w tym po łokcie. Wiesz kto strzelił, bo ja takiej wiedzy nie posiadam.
J: To oczywiste, wieżyczka samostrzelająca.
W: Nie rób sobie jaj. Wieżyczki są z drugiej strony domu i dobrze o tym wiesz.
J: Dobra, osłaniaj mnie, a ja zbadam miejsce zbrodni, a raczej przysługi.
Obrazek

W: Dobra, będę miał ją na celowniku cały czas, a ty sprawdź, co tu się zadziało.
J: Hmm... łuski kalibru .308, raczej rzadkie w tych okolicach. Wystrzelone prawie na pewno z broni myśliwskiej z długiego dystansu.
W: Dzięki za wykład, ale skąd strzelano? Jesteś w stanie ocenić?
J: Dziwne, bardzo dziwne. Wszystko wskazuje na to, że strzelano...z domu.
W: Ale przecież to niemożliwe.
J: W sumie to nic mnie nie zdziwi, ale to już za wiele.
W: I co teraz?
Obrazek

J: Sprawdzę puls, by upewnić się, że nie żyje.
W: Wybacz, ale patrzeć na to nie będę.
PUFF!!
W: Już po wszystkim? Możemy wracać do domu?
J: Tak, muszę mieć stuprocentową pewność, że to coś się więcej nie poruszy.
W: Dobrze, idę do Dilly i Indry, może potrzebują pomocy.
J: Dobrze, wracam z tobą.
Obrazek

W: Wiesz, co mnie zastanawia?
J: No oświeć mnie.
W: Ten zombiak nie wyglądał jak inne truposze, jeśli wiesz o co mi chodzi.
J: Zgadza się. Inne wyglądają jak w pół zjedzone i wysrane, a ta dobrze się trzymała, jeśli tak to mogę ująć.
W: Mało tego, przypominała mi kogoś, kogo znałem.
J: No bez jaj. Wpadasz w paranoję.
W: Możliwe, ale ten grymas zapadnie mi na długo w pamięć.
Obrazek

W: Cześć Dilly, potrzeb...
D: Gdzie schowałeś bandaże i kompresy?
W: Yyy, że niby ja? No skądże. Nawet nie wiedziałem, gdzie je trzymasz.
D: Nie wymyślaj. Dobrze widziałam, że wchodziłeś tu dzisiaj i grzebałeś w tej szafce.
W: Kobieto, szukałem ręcznika, a bandaży nigdzie nie widziałem.
D: Ciągle w tym domu coś ginie.
W: No ok, zdarza się, że coś się zapodzieje, ale to nie pretekst, byś na mnie się wyżywała.
Obrazek

W: Indra, podaj mi rękę. Pójdziemy na górę. Połóż się, odpocznij, a my zaraz coś wykombinujemy.
D: O wilku mowa! Gdzie są kompresy? Gadaj!
J: Ale o co chodzi? Czego się rzucasz od razu, normalnie nie można?
D: Nikt niczego tu nie pilnuje, zawsze ja o wszystkim muszę pamiętać.
J: No tak, to tak jak z tą zagotowaną wodą i minipożarem. Zastanówmy się może, kto tego nie dopilnował...
D: Gdzie są bandaże?!
J: Bandaże? Aaaa już wiem. Poszedłem się wysrać i zabrakło papieru toaletowego...
D: Ż-że co?!
Obrazek

D: Aaaa! Niech no ja wyciągnę skalpel z szuflady i cię wykastruję zaraz!
J: Dżizas, matka zwariowała. Może to nie matka, a zombiak przebrany za matkę? Weź ją ktoś powstrzyma! Chcę jeszcze pożyć!
D: To ja specjalnie przymilałam się do naszego doktora Nicka, by te bandaże nam podrzucił. Prawie nogi przed nim rozwarłam, ale obyło się bez tego, tylko pęczek marchewek dostał za to.
W: Co? Jakie nogi? Że niby ty przed nim?
D: Nie, durniu jeden i drugi. W życiu bym tego nie zrobiła, ale panienki z „Wielkiego Miasta” za to bardzo chętnie przed Jacusiem, by pokazał im swoją...ekhm...spluwę.
J: Mnie do swoich fantazji erotycznych matko nie mieszaj. Indruś, chodź, ostrożnie chwyć mnie pod ramię i wynosimy się stąd czym prędzej.
W: Nie szarp się wariatko jedna, bo mi oko wydłubiesz zaraz. Uspokój się i to w tej chwili!
D: Aaaargh, nie daruję mu tego!
W: Dobrze, ale najpierw twoje zadanie. Pamiętasz układ? Ja z Jackiem jesteśmy od robienia bałaganu, ty bałagan sprzątasz.
D: To puść mnie łaskawie i zaraz idę, a synalek niech lepiej z oczu mi zejdzie, bo wyjdę z siebie.
Obrazek

D: No jasne. Stare dzieci się pobawią pukawkami, a ja mam sprzątać ich zabawki, phi! Wyjdą, strzelą sobie, wejdą z powrotem, a ja zawsze mam zbierać to świństwo, ble. Że zgodziłam się na takie warunki. Chwila moment...
D: Rany boskie! Przecież ten zombiak miał leżeć pod schodami! Co jest grane?! Muszę zwiewać!
Obrazek

W: Dilly, co się stało? Czemu tak wrzeszczysz?
D: Boże jak ja się boję. Zombiaka, którego ukatrupiliście, nie ma pod schodami.
W: Jak to nie ma? Przecież byłem z Jackiem zobaczyć i był tam jeszcze. Chodź, usiądź, uspokój się i powiedz mi to wszystko na spokojnie.
Obrazek

W: Już, uspokoiłaś się trochę?
D: Nie i nie uspokoję się. Sami wyszliście na chwilę sobie postrzelać, a mnie wysłaliście, bym takie rzeczy przeżywała!
W: Skąd mieliśmy wiedzieć, że ciała tam nie będzie? Zastanów się.
D: Nie o to chodzi. Dlaczego ja zawsze muszę sprzątać po waszych zabawach z zombiakami?
W: Dilly, to nie jest zabawa, dobrze o tym wiesz. Ja z Jackiem staramy się wam zapewnić bezpieczeństwo, stąd broń, wieżyczki i te sprawy.
D: Strachu tylko się przez was najadłam.
W: Jeśli chcesz, mogę pogadać z Jackiem i odwrócimy role. Ty będziesz stróżować i użerać się z zombiakami, a ja z Jackiem będziemy pozbywać się ciał i innych paskudztw, które wyrastają ciągle przed naszymi oczami.
Obrazek

D: Zwariowałeś?! Nigdy, przenigdy się na to nie zgodzę. Jak możesz tak w ogóle mówić?!
W: Ech, no widzisz. Przestań w takim razie marudzić, a zamiast tego ustalimy jakiś plan działania.
D: Ja już nie mogę tego znieść! Ile można?! Ja zwariuję tutaj zaraz!
W: Chcesz sobie pomieszkać w ruinach lub w „Wielkim Mieście”, ekhm to znaczy slumsach bez prądu ani wody w kranie? Serio, rozważasz to?
D: Nie i nie susz mi tu głowy. Gdzie Indra?
W: Jacek zaprowadził ją na górę. Pomyśl jak opatrzyć jej nogę, a ja porozmawiam z Jackiem i pomyślimy, co dalej. Może ma jakieś pomysły.
D: Ty lepiej po jego pomysły nie sięgaj, bo to się źle skończy.
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Lenna
Wybitny Architekt
Wybitny Architekt
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 1984
Rejestracja: 15 gru 2013, 10:59

Przygoda post-alko w Twinbroke

Postautor: Lenna » 02 maja 2021, 21:05

Hmm, coraz bardziej jestem ciekawa, kto strzelił. Może to ten ktoś sprzątnął ciało? To byłoby dziwne, jakby zombiak sam wstał, chyba upewnili się, że nie żyje.
"Inne wyglądają jak w pół zjedzone i wysrane" xDDD
Kat pisze:D: O wilku mowa! Gdzie są kompresy? Gadaj!
Serio przydałby się narrator, bo w tym momencie nie zrozumiałam że ktoś wszedł do pokoju dopóki nie spojrzałam na zdjęcie. Czasami trudno się połapać.
Ta Dilly jest tak irytująca, ciągle tylko narzeka xD
Obrazek

Awatar użytkownika
Kat
Posty: 142
Rejestracja: 21 lut 2017, 19:51

Przygoda post-alko w Twinbroke

Postautor: Kat » 03 maja 2021, 14:28

Lenna pisze:
02 maja 2021, 21:05
Serio przydałby się narrator, bo w tym momencie nie zrozumiałam że ktoś wszedł do pokoju dopóki nie spojrzałam na zdjęcie. Czasami trudno się połapać.
Lenna, dzięki za komentarz. Właśnie po to wstawiam obrazki, by nie był potrzebny narrator. Zresztą w dialogach zawsze jest napisane, kto mówi np. J jako Jacek czy D jako Dilly.
Obrazek


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości