Pamiętniki Łabędzi

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 223
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 03 lis 2019, 18:18

Ururu
„Drzewo genealogiczne było sporą pomocą... przez co trudno było mi przypomnieć sobie osoby, których na nim nie ma”
Tak wiem, już od dawna zbieram się w sobie, żeby je zaktualizować, ale ciągle zajmuję się czymś innym x)
Obiecuje jednak, że jak najbardziej myślę nad tym i w końcu zrealizuje plan :)
„Wiem, że właściwie można uznać, że Simowie się starzeją wolniej niż ludzie czy coś, ale po prostu dziko tak patrzeć na kolejne pokolenie wchodzące w dorosłość, kiedy Tiana i Naveen wciąż wyglądają jak z okładki jakiegoś magazynu XD”
Taaak, to wynika z mojego błędu x)
Otóż zapomniałam na śmierć zrobić Naveenowi i Tianie urodzin nim zaczęłam robić zdjęcia xD
Potem zrobiłam już dużo zdjęć i przyznaję się, że nie chciało mi się robić wszystkiego od początku x)
Z tego powodu jeszcze trochę przedłużyłam Naveenowi i Tianie „czasy młodości”, ale od następnej relacji, w której będą występować wszystko wróci do normy, a bohaterowie nieco zmienią wizerunek ;)


Galcia
„Jak już Ci mówiłam wcześniej, reakcja Enrique na noc spędzoną z Agatką jest IDEALNA, zupełnie jakbyś wyjęła mi ją z głowy.”
Cieszę się bardzo, że moja alternatywna wizja Enryczka spełnia oczekiwania <3 xD
„Yh, a to miał być prosty typek z ładną buzią.”
Ah, ale tak powstają najfajniejsze i najciekawsze postacie! :D Z reguły jeśli kogoś zaplanowałam, to mam wrażenie, że jest nudny lub przerysowany jak idealny związek Naveena i Tiany, która jest po prostu super ultra mega dobra :p
Natomiast już Lotta, która miała być tylko siostrą w moim odczuciu jest dużo bardziej wiarygodną i po prostu fajną i ciekawą postacią ze swoimi problemami i perypetiami w życiu :)
O Marcinie już nie wspominając, który był po prostu śmiesznym gościem z (wtedy) fioletowymi włosami xD
„A Diablo przez 7 lat nie zauważył, że kumpel posuwa mu dziewczynę?!”
Może faktycznie przesada, żeby przez 7 lat nie zauważył, ale ja widzę to tak. Albo faktycznie nie wiedział, albo nie chciał wiedzieć :P
Znając Diablo i jego zaślepienie Annie mógł coś podejrzewać lub nawet wiedzieć, ale po prostu to zignorował, bo nie chciał jej stracić. Ewentualnie tłumaczył sobie, że Annie robi to, żeby Zane dalej im pomagał i nie trafili w ręce policji :p
Natomiast jeśli chodzi o Zane’a, to mieszkał daleko no i gość miał prawo nie podejrzewać, że kuzynka sypia z własnym kuzynem x)
„To wyjaśnienie wcale nie sprawiło, że przestałam jej nienawidzić”
I wcale nie miało ;)
Chciałam po prostu dać powody dla których Annie zrobiła co zrobiła, zamiast zakończyć jej historię „Była walnięta i tak zrobiła” xD
„Tiana i Naveen mają jaja ze stali, że zdecydowali się nie zabierać Aurory dla jej dobra.”
Wiesz, oczywiście mieli pełne prawo zabrać Aurorę do siebie. Myślę jednak, że zdawali sobie sprawę z tego, że to nie jest już noworodek lub kilkuletnie dziecko, ale 7 letnia dziewczynka, której taką informacją wywrócą świat do góry nogami. Nagle miałaby się przeprowadzić i zamieszkać z całkiem obcymi jej ludźmi, bo przyjechali i mówią, że są jej rodzicami. Pewnie by przywykła, ale zapewne przeżyłaby niemały szok.
„Będzie grubo, czuję to!”
Oj będzie… Jak kiedyś tam dotrzemy xD
„Jak mogłaś potraktować tak po macoszemu wątek syna głównej bohaterki? xD”
Przyznaję się bez bicia, że nigdy nie miałam na koniec tego wątku większej historii xD
Gdzieś mam chyba nawet notkę w zeszycie „I wezmą ślub – koniec” xD
Poza tym w tym odcinku będziemy mieć ślub, który powinien cię usatysfakcjonować ;)
„Czyżby brali udział w tajnym eksperymencie przedłużania życia za pomocą soku z krowokwiatu?”
Dokładnie! 3 lata pisania relacji i wszystko wyszło na jaw! Dziękuję bardzo! xD


Lion
„Mimo wszystko tak koncertowe zwodzenie dwóch simów przez tyle lat, w połączeniu z ciągłym uciekaniem przed policją, wymagało wielu zdolności. Aczkolwiek fakt, że w końcu ją odnaleziono i (po części) wykiwano, w dodatku z pomocą Lotty, bardzo mnie satysfakcjonuje.”
Zawsze chciałam, żeby Annie była widziana właśnie jako postać sprytna i dokładnie planująca swoje poczynania. Mimo to ostatecznie chęć skończenia tego wątku, fakt, że nie pisze ciągiem tylko z przerwami sprawił, że sama mam wrażenie, że wyszła na bardzo naiwną i głupiutką myśląc, że wszystko jej się uda xD
Ale nie uważam, że to źle, raczej zmiana planów w trakcie pisania :)
„Mega podobają mi się zdjęcia, na których Gladys przemawiam, a Anastazja jej słucha - świetnie oddają ówczesny stosunek Ćwirówny do porywaczki.”
Dziękuję :)
„Całkiem fajnie wyszło, że Aurora będzie miała w swoim życiu dwie pary rodziców, gdzie wszyscy dobrze się dogadują i bardzo ją kochają.”
Och, wszystko się jeszcze okaże ;)
Wszak czekają nas fale nastoletniego buntu, prawda? ;)
„Bardzo mnie cieszy, że Diablo wrócił do rodziców. Nie jestem za to przekonany do jego ślubu z Genowefą.”
I do tego wątku również kiedyś wrócimy ;)
Ale na te moment Diablo na pewno chciał zapomnieć o swoim bolesnym zawodzie na pierwszej (i jak wtedy myślał jedynej) miłości, a Genowefa dała mu pewne poczucie bezpieczeństwa, którego szukał. Z tego powodu się w niej zakochał i poczuł się znów szczęśliwy.
A to czy byłby bardziej szczęśliwy z Annie gdyby jej nie odbiło czy nie, to już pozostawiam jako nierozwiązana zagadka i można gdybać ;)



A dziś zapraszam na kolejny odcinek Łabędzi :)
Tak wiem, ze długo trzeba czekać na moje odcinki ostatnio i za to przepraszam x)
Po prostu ostatnio nie miałam do końca głowy do pisania. Można powiedzieć, że lubię mieć „nastrój” do pisania, a nie zawsze go mam więc wtedy ciężej się zebrać i coś stworzyć.

Co do dzisiejszego odcinka natomiast, to wyszedł mi tak długi, że postanowiłam podzielić go na dwie części :)
A więc nie przedłużając.
Co słychać u Łucji i Ignacego po tej siedmioletniej przerwie?
Czyżby wszystko układało się po ich myśli?
A może jednak wcale nie byli gotowi na małżeństwo?
O tym przekonacie się w dzisiejszym odcinku :)

Zapraszam :)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .


Z Pamiętnika Łucji
Sposób na (przyszłą) teściową!


Od pamiętnego wydarzenia jakim okazała się być uroczy i skromny ślub Diablo i Vivi, minęło kilka tygodni. Jednak jak wkrótce mieli się przekonać nie tylko członkowie rodziny Swan, ale i całego miasta… oraz kilku sąsiednich miast, sezon na śluby nie skończył się jeszcze. Wręcz przeciwnie! Rozgorzał on na dobre!

Obrazek

A jak się miała wkrótce przekonać spokojnie odpoczywająca na balkonie swojego mieszkania dziewczyna, ten ślub miał przejść do historii rodziny, a opowieści o nim na zawsze miały odmienić sposób w jaki postrzegana będzie wpływowa rodzina Landgraabów.

Obrazek

Ale zacznijmy może od początku…

Obrazek

Wszystko zaczęło się tego dnia, gdy Ignacy wracając po, jak zwykle długim dniu pracy, zaproponował Łucji, że może powinni wybrać się na małą kolację we dwoje do jednej z pobliskich restauracji.

Obrazek

Obrazek

Dziewczyna mimo, że zaskoczona tą nagłą propozycją, oczywiście zgodziła się od razu i już wkrótce wystrojona para zmierzała do wykwintnej i uroczej knajpki o dźwięcznej nazwie „Nurkujący Pelikan”.

Obrazek

Obrazek

Łucja nie do końca wiedziała, czego spodziewać się po tym spotkaniu. Oczywiście, jak każda kochająca dziewczyna, cieszyła się z możliwości spędzenia kilku chwil sam na sam z ukochanym. Miała jednak jakieś niejasne przeczucie, że Ignacy nie zaproponował jej tego spotkania, tylko i wyłącznie dlatego, że bardzo za nią tęsknił.
Początkowo spotkanie przebiegało jak zwykle. Dobre jedzenie, nastrojowa muzyka w lokalu, trochę rozmów o pracy, trochę flirtów, czułe słówka… Łucji od razu zrobiło się cieplej na sercu widząc tak wyluzowanego i odprężonego Ignacego. Wszak przez pewien czas nie układało się między nimi najlepiej.

Obrazek

Obrazek

Zaraz po tym jak Ignacy się jej oświadczył w tę pamiętną, świąteczną noc, para od razu przystąpiła do realizacji planu o wzięciu ślubu. Łucja, która wychowywała się jedynie z bratem zawsze marzyła o skromnym ślubie, na którym byłby właśnie on i może kilku najbliższych przyjaciół. Ignacy natomiast, który miał zdecydowanie więcej krewnych niż by chciał i nigdy nie zadał sobie trudu, by ich w całości policzyć, zawsze wiedział, że rodzina wcześniej czy później go dopadnie. Jak nie przy grobie kłócąc się o spadek, to wcześniej właśnie na ślubie, żeby móc „Odnowić więzy miłości i przyjaźni”… i później ubiegać się o miejsce w testamencie i brać udział w kłótni o spadek.
Nim jednak w końcu doszli do jakiegoś konsensusu, jak ma wyglądać ich ślub i wesele, wcześniej dopadł ich marazm życia codziennego.
Ignacy chodził do pracy rozwijając firmę „Ijej Gejms” i pracując nad swoją najnowszą grą „Zims”, gdzie gracze mogliby sterować ludzikami i pisać historie ich życia.

Obrazek

Łucja natomiast kończyła studia i zaangażowała się we współpracę z krytykiem sztuki Diego Lobo, który zainteresowany jak potoczy się kariera dziewczyny zaproponował jej pracę.
Plany dotyczące ślubu coraz bardziej schodziły na drugi plan, aż w końcu para całkowicie przestała o nim rozmawiać, oddając się swojemu życiu zawodowemu.

Obrazek

Przez pewien czas jeszcze Łucja próbowała wrócić do tematu ślubu, którego szczerze pragnęła.
W końcu jednak widząc, jak zajęty jest Ignacy i jak mało czasu ze sobą spędzają doszła do wniosku, że to faktycznie nie jest odpowiedni moment.
W ten sposób, minęło im siedem, długich lat.

Obrazek

Tym bardziej zaskoczyła ją nagła propozycja Ignacego o wspólnym wyjściu, gdyż ostatnimi czasy, to ona planowała wszystkie ich spotkania dostosowując się do napiętego grafika narzeczonego.
I rzeczywiście po chwili niezobowiązującej rozmowy Ignacy, jakby lekko stremowany, chwycił jej dłoń i spojrzał w oczy skupiając na sobie uwagę.
- Łucjo… Pewnie zastanawiasz się, czemu tak nagle cię zaprosiłem? – spytał, na co dziewczyna kiwnęła głową. Chłopak westchnął. – Widzisz… po pierwsze, chciałem z tobą spędzić trochę czasu. Ostatnio mam wrażenie jakbyśmy…
- Oddalili się od siebie – dokończyła za niego Łucja, słysząc wahanie w głosie chłopaka.
Ignacy przytaknął.
- Tak… Ja jestem zajęty pracą, ty również rozwijasz się zawodowo… Zdałem sobie sprawę, że nie pamiętam, kiedy ostatnio powiedziałem ci, że pięknie wyglądasz? Kiedy zabrałem cię na spacer? Kiedy… - zerknął na nią szybko. – No wiesz…

Obrazek

Dziewczyna chwyciła jego dłonie w swoje.
- Ja też za tobą tęsknię Ignacy – rzekła, czule gładząc go po dłoni koniuszkiem palca. Ignacy ścisnął jej dłoń mocniej.

Obrazek

- Ostatnio zdałem sobie sprawę z tego, że coraz bardziej zaczynamy przypominać moich rodziców. Oboje w pracy, nie mający dla siebie czasu… Moja matka może mówić, co chce, ale to wcale nie jej młodzieńcze zauroczenie do wujka Chada zabiło ich uczucie. To brak czasu – rzekł i spojrzał ponownie na Łucję. – Nie chcę, żebyś musiała za mną tęsknić – powiedział i wstając od stołu uklęknął na jedno kolano.

Obrazek

Łucja zaskoczona całą sytuacją, spojrzała na Ignacego niepewnie.
- Ignacy, co ty…? – zaczęła, lecz chłopak nie dał jej skończyć.

Obrazek

- Łucjo… Wiem, że pytałem cię już o to. Jednak biorąc pod uwagę nasze życie, nasze wzloty i upadki oraz to, że teraz dobrze już znasz moje wady i wiesz, że jest ich nie mało…

Obrazek

- Czy mimo to wciąż, chcesz zostać moją żoną? – spytał, a siedzący nieopodal ludzie zamilkli spoglądając na nich i czekając na to co się wydarzy.

Obrazek

Łucja tymczasem miała w głowie kompletny mętlik. Z jednej strony walczyła ze sobą, by nie uciec z krzykiem, gdyż miała doskonale świadomość, jak wiele par oczu na nich patrzy, z drugiej miała ochotę kopnąć Ignacego za to, że w ogóle ją postawił w takiej sytuacji. Jednak z trzeciej… Troszkę, ale tylko troszkę poczuła małe ukłucie nadziei… Nadziei na to, że w końcu po tylu latach znów pojawiła się szansa, na spełnienie jej cicho skrywanego marzenia o domu i rodzinie. Gdyż mimo wielu sukcesów jakie miała, mimo ustabilizowania się finansowo, szczęściu, że może malować i rozwijać pasję, jednak wciąż czuła, że czegoś jej brakuje. A teraz znów mogła mieć nadzieję.

Obrazek

Z tego powodu oraz dlatego, że mimo wszystko Łucja kochała Ignacego, powstrzymała się przed chęcią zrugania go i kiwnęła głową.
- Tak Ignacy… Zostanę twoją żoną.

Obrazek

Obrazek

W restauracji podniósł się krzyk radości, a siedzący dookoła ludzie zaczęli klaskać. Ignacy tymczasem wstał z kolan i chwytając Łucję w ramiona, przytulił ją mocno do siebie.
- Mam teraz straszną ochotę cię kopnąć – szepnęła Łucja, nachylając się chłopakowi do ucha – Straszny z ciebie głuptas – dodała, a Ignacy się uśmiechnął.
- Wiem, ale twój.

Obrazek

. . .


Oczywiście jak to w tej rodzinie bywa, wieści o ponownych zaręczynach Ignacego i Łucji szybko się rozniosły, a gazety zaczęły się rozpisywać jak to młodszy syn Heleny Landgraab postanowił się w końcu ustatkować.
Co bardziej złośliwe gazety, dopatrywały się we wszystkim osób trzecich i knuły intrygi jakoby albo Ignacy, albo Łucja mieli romans, który próbowali zataić przed opinią publiczną, stąd nagły ślub, by ucichły plotki. Inne natomiast zarzekały się, że Łucja nie raz widziana była na wizycie w gabinecie ginekologicznym, a w jej diecie pojawiło się ostatnio więcej marchewek i truskawek, więc rodzina na pewno wkrótce się powiększy, a żeby nie było skandalu o nieślubnych dzieciach wśród Landgraabów, para zdecydowała się na szybki ślub.

Obrazek

Wszystkiemu winna była niezwykle kochająca dalsza rodzina Ignacego, która uwielbiała wprowadzać Helenę w zakłopotanie, więc od razu na celownik wszedł jej młodszy syn.
Łucja, która podobną sytuację przeszła siedem lat temu, gdy zaręczyli się po raz pierwszy, tym razem była już przygotowana na ataki paparazzi, złośliwe gazety i zaczepiających ją znienacka ludzi, pytających jak czuje się dziecko.

Obrazek

Mimo to, po raz kolejny uderzyło ją, jak bardzo ludzie potrafią być wścibscy i zainteresowani nie swoim życiem. Postanowiła się jednak w miarę możliwości nie przejmować i skupić na tym co dobre, czyli przygotowaniach do ślubu jak wybór dekoracji, projektowanie zaproszeń i oczywiście wybór sukni!
Dziewczyna była naprawdę podekscytowana. Co prawda wiedziała, że czeka ją jeszcze wiele pracy, a ślub będzie zapewne najwcześniej za jakieś pół roku lub więcej, ale cieszyła się, że znów podjęli z Ignacym temat i tym razem podeszli do tego bardziej na poważnie, a nie jak para zakochanych dzieciaków.
I tak właśnie rozmyślała sobie Łucja, gdy nagle usłyszała dzwonek do drzwi. Zaskoczona nieco, że o tej porze ktoś może mieć do nich sprawę. Szybko zbiegła po schodach na dół i przekręciła zamek by zobaczyć kto ich odwiedził. Gdy tylko jednak to zrobiła od razu tego pożałowała. Stojąca bowiem przed nią kobieta, nigdy nie była dobrym omenem.

Obrazek

- Dzień dobry Łucjo! – wykrzyknęła Helena rzucając się dziewczynie na szyję, po czym mijając ją weszła do mieszkania i rozejrzała się krytycznym okiem po pomieszczeniu.

Obrazek

Obrazek

- No cóż, nie moje standardy, ale i tak za niedługo to sprzedamy.
- Co? – zająknęła się Łucja, ale Helena nie zważając na nią ruszyła dalej.
- Mój syn jest w domu? Czy znów gdzieś wybył?
- Na górze, w sypialni… - rzekła Łucja zaskoczona, a Helena nie oglądając się ruszyła na piętro.

Obrazek

Dziewczyna poszła w ślad za nią.
- Heleno! Bardzo cieszę się, że wpadłaś, ale może usiądziesz na dole, a ja… - mówiła szybko dziewczyna, jednak starsza pani jakby nie zwracała na nią uwagi.

Obrazek

- Ignacy! Twoja matka uprasza się, żebyś ją przywitał!
- Mama?! – dało się słyszeć zaskoczony głos Ignacego dobiegający z pokoju.

Obrazek

Helena natychmiast skierowała się w jego stronę i prawie, że z hukiem otwarła na oścież drzwi, zastając Ignacego w dość niezręcznej pozie, gdzie ten szybko zakładał spodnie.
Helena całkowicie ignorując rumieniec na twarzy Łucji i zakłopotanie syna, skrzyżowała ramiona i spojrzała na Ignacego oburzona.

Obrazek

- Ignacy, masz mi w tej chwili wytłumaczyć, dlaczego twoja matka musi czytać jakieś brukowce, żeby dowiedzieć się, że jej syn bierze ślub?!
Ignacy i Łucja spojrzeli po sobie zaskoczeni, po czym chłopak znów skierował spojrzenie na matkę.
- Jak z brukowca? Już od dobrych kilku lat wiesz, że jesteśmy zaręczeni? – odrzekł Ignacy, na co Helena przewróciła oczyma i sięgnęła do torebki.

Obrazek

- Nie chodzi mi o jakieś wasze szczeniackie obietnice tylko o to! – rzekła rzucając w stronę syna telefon, na którym była otwarta strona internetowa.

Obrazek

Chłopak szybko przeleciał tekst wzrokiem.
- „Ignacy Landgraab i Łucja Final 7 lat temu, 24 grudnia, ogłosili swoje zaręczyny! Tego wyjątkowego dnia nie odwracali od siebie wzroku, a patrząc na nich nikt nie miał wątpliwości, że są udaną parą! I to się nie zmieniło. Teraz po siedmiu latach Pan Landgraab postanowił oświadczyć się ponownie w jednej z najdroższych i najbardziej wykwintnych restauracji w San Myshuno! Świadkowie opowiadają, że przyszła Pani Laandgrab była oczarowana staraniami narzeczonego i od razu powiedziała sakramentalne „Tak” po raz kolejny!
Czyżby jak to mówią, „do trzech razy sztuka”?
O tym czy nasza ulubiona para Landgraabów w końcu weźmie ze sobą ślub przekonamy się już 21 sierpnia na ceremonii, która odbędzie się…”

Obrazek

- 21 sierpnia? – rzekła zaskoczona Łucja przerywając Ignacemu i zerkając mu przez ramię. – Przecież to śmieszne! Kto to wymyślił?– rzekła dziewczyna, a Ignacy wzruszył ramionami.
- Kto by się tam przejmował brukowcami, zawsze coś wymyślą – powiedział i w tym momencie spojrzeli na Helenę, która jakoś nagle nie mogła spojrzeć im w oczy.

Obrazek

- Mamo? Co ty znowu wymyśliłaś?
Helena poruszyła się niespokojnie.
- Ach, nic takiego synku… Ja tylko…
- Mamo? Nie zrobiłaś tego, prawda? – rzekł Ignacy nieco spanikowany, a Łucja spoglądała to na jedno, to na drugie. W głębi ducha przeczuwając już co się zaraz wydarzy.
- No bo widzisz… - zaczęła Helena spacerując po pokoju. – Kiedy przeczytałam, że bierzecie ślub od razu się zdenerwowałam, że wybrałeś tak niedogodny termin! Wszak kościół gdzie zawsze chciałam, żeby któreś z moich dzieci wzięło ślub był zajęty na najbliższe dwa lata! Jednak nagle jakaś para odwołała termin! Penelopa i Bartosz? Nie znam szczegółów, ale pomyślałam, że od razu rezerwuję! Przecież takie rzeczy nie dzieją się bez powodu. Pech chciał, że ten dziennikarzyna…

Obrazek

- Mamo! – przerwał jej nagle Ignacy, a matka spojrzała na niego zaskoczona.
- Tak?
- Czy ty chcesz mi powiedzieć, że zaplanowałaś nam cały ślub? – spytał, a Helena uśmiechnęła się.
- Nie, chcę wam powiedzieć, że pobieracie się za dwa tygodnie!

Obrazek

. . .


Następnie wszystko potoczyło się wręcz w błyskawicznym tempie. Helena natychmiast zarządziła, ze Łucja i Ignacy mają się spakować i jeszcze tego samego dnia jadą z nią do Oazy Zdrój. Para, która właśnie się dowiedziała, że za dwa tygodnie bierze ślub była w zbyt wielkim szoku by protestować. Oboje załatwili sobie wolne w pracy i już kilka godzin później, stanęli przed jakże znanym im domem w Oazie.

Obrazek

Kolejnych kilka dni upłynęło Łucji naprawdę szybko. Helena dokładnie wiedziała jak ma wyglądać ślub jej syna i skrupulatnie organizowała Łucji dzień tak, by mogły wszystko „razem” przygotować. Załatwianie Sali, dekoracje, przystawki, tort, zaproszenia… suknia. Helena wszystko miała w jednym palcu. Czasem zachowywała się jakby to ona w rzeczywistości brała ten ślub. I być może trochę tak było? Łucja szybko doszła do wniosku, że jej przyszła teściowa realizuje swoje dawne marzenia. Z jednej strony chciała się jej przeciwstawić… Jednak z drugiej, trochę było jej głupio. Widząc blask w oczach Heleny, gdy ta organizowała kolejne rzeczy i szczerze cieszyła się z tego bardzo utrudniał dziewczynie powiedzenie „Nie”.

Obrazek

Pewnego wieczora, gdy leżeli już z Ignacym w łóżku, dziewczyna zdecydowała się poruszyć ten temat.
- Ignacy?
- Hmm?
- Śpisz? – szepnęła, a chłopak lekko uchylił powieki.

Obrazek

- Nie… Stało się coś? Zły sen? – szepnął unosząc się i przytulając ją.
Dziewczyna pokręciła głową.
- Nie, chodzi o nasz ślub.
- Tak?
- Nie masz wrażenia… Że to trochę nie w naszym stylu? – rzekła, a Ignacy spojrzał na nią zaskoczony.
- Ale co?
Łucja wykonała ręką nieokreślony gest.
- No… Te wszystkie dekoracje, tabuny gości, wszystko takie… „na bogato” – rzekła niepewnie, a Ignacy przytulił ją mocniej.
- Och, nie przejmuj się tym tak bardzo. Zapewniam, że tego dnia nie będę patrzył ani na dekoracje, ani na kolor serwetek, a tym bardziej na gości… Moje oczy będą skierowane tylko na ciebie – rzekł czule chłopak, a Łucja poczuła jak robi jej się cieplej na sercu.

Obrazek

Szybko jednak otrząsnęła się z tego uczucia. Co prawda słowa Ignacego były urocze, ale ona jednak czuła, że nawet jeśli głównym celem jest to, by wzięli ślub, to jednak chciała ten dzień przeżyć w sposób wyjątkowy… a nie po prostu go przeżyć.
- Ale Ignacy… Twoja mama planuje dosłownie wszystko! Ja wiem, że kłótnia o kolor serwetek jest bzdurą, ale chciałabym… - powiedziała, lecz nagle umilkła słysząc ciche chrapanie obok siebie.

Obrazek

Zmęczony po całym dniu chłopak już smacznie spał.

Obrazek

. . .


Następny dzień rozpoczął się dla Łucji bardzo podobnie jak wszystkie ostatnie. Rano pobudka o szóstej, potem śniadanie z Heleną w jadalni. Omawianie wszystkich szczegółów ślubu od początku, łącznie ze sprawdzeniem punktów, które już „Łucja” załatwiła.

Obrazek

Dziewczyna była naprawdę zmęczona. Do tego nie pomagał fakt, że tak naprawdę była z tym wszystkim sama, gdyż jak się okazało Ignacy jednak nie mógł wyrwać się z pracy tak naprawdę i cały czas przesiadywał na komputerze w ich pokoju na górze załatwiając sprawy w firmie. Czasami Łucja złośliwie zastanawiała się, czy w ogóle będzie miał czas wziąć z nią ślub, czy znów okaże się, że „Jest nagła sytuacja w firmie”.

Obrazek

Jednak nie chciała się z nim o to kłócić. Z jednej strony wiedziała, że powinni o tym pogadać, a z drugiej kiedy dzień się kończył i leżeli razem w łóżku kompletnie nie miała siły na poważne rozmowy. Jedyne czego pragnęła, to przytulić się do Ignacego i o wszystkim zapomnieć.
Niestety rano problem nie znikał, a co więcej Łucja czuła się tylko gorzej będąc z Heleną sam na sam i organizując „jej” ślub marzeń.

Obrazek

- Łucjo? Łucjo! – usłyszała i nagle obudziła się z ponurych rozmyślań. Helena patrzyła na nią z uniesioną brwią. – Dobrze, że znów jesteś ze mną. Czy coś cię martwi? – spytała z nutą troski w głosie. Jednak jako, że Helena nigdy nie była przesadnie troskliwą osobą, ciężko było wyczuć, czy jest to prawdziwa troska, czy może tylko sposób na uzyskanie potrzebnych informacji.

Obrazek

Widząc, że starsza pani nie odpuści, Łucja odchrząknęła i uciekła wzrokiem.
- Ja… Ym… To po prostu zwykłe zdenerwowanie. Ślub jest już blisko i…
- Ależ nie masz się czym przejmować! – wykrzyknęła radośnie Helena, nawet nie słuchając końca wypowiedzi dziewczyny. – Wszystko jest już prawie gotowe! Zostało nam co prawa parę drobnostek, ale… - i tu nagle urwała a oczy rozbłysły jej dziwnym blaskiem. – Ale właściwie mam na dziś dla ciebie niespodziankę!
- Niespodziankę? – wykrztusiła Łucja nieco spiętym głosem. Dobrze wiedziała, że w przypadku Heleny nie oznacza to nic dobrego.
- Tak! Widzisz…
- Przepuść mnie stary dziadu! Przecież dobrze wiesz kim jestem!
- Bardzo panienkę przepraszam, ale naprawdę nie mogę! Pani Helena…
- Puszczaj!

Obrazek

Dało się słyszeć krzyki dochodzące od frontowych drzwi. Łucja i Helena zaskoczone wstały od stołu i ruszył w stronę kłócących się osób. Gdy tylko jednak zobaczyły o co cały ten rumor na twarzy Łucji pojawił się uśmiech, natomiast usta Helen skrzywiły się w grymasie.

Obrazek

Bowiem osobą, która kłóciła się z lokajem był nikt inny jak Agatka.

Obrazek

- Agata! – wykrzyknęła radośnie Łucja mijając lokaja i rzucając się dziewczynie na szyję. Agata odwzajemniła uścisk.
- Cześć młoda! Co tam? Słyszałam, że się zaręczyłaś… znowu! – rzekła Aga, a Łucja pokazała jej język.
- Ja za to słyszałam, że ty wciąż pozostajesz wolna… A może po prostu dobrze się ukrywasz?

Obrazek

Aga wyszczerzyła zęby i przybrała pozę niczym top modelka.
- Ależ oczywiście! Ja i Ricardo jesteśmy bardzo szczęśliwi. Wzięliśmy ślub na Bahamach w zeszłym tygodniu!

Obrazek

- No co ty nie powiesz… - zaczęła Łucja, ale nagle urwała, gdy tuż obok niej pojawiła się niepocieszona tymi odwiedzinami Helena.
- Dobra, dobra. Spotkałyście się, pogadały, a teraz Agato będę wdzięczna jeśli już pójdziesz…

Obrazek

- Ciebie też dobrze widzieć ciociu Heleno…
- Nie nazywaj mnie tak! Dobrze wiesz, że tego nie znoszę. Już sam fakt, że twoja siostra jest żoną mojego brata jest dla mnie obrazą. Lepiej nie przeciągaj struny póki jestem miła…

Obrazek

- Ja myślę, że nie tylko fakt, iż moja siostra weszła do twojej rodziny cię obraża, czy nie tak jest? – rzekła Aga i obie panie zmierzyły się bardzo nieprzyjemnym spojrzeniem. Łucja i lokaj wodzili jedynie spojrzeniem między jedną a drugą, nie do końca wiedząc jak się zachować. Wkrótce jednak obie panie postanowiły odpuścić i nie robić scen, a atmosfera nieco się rozluźniła.

Obrazek

- Tak czy siak… Zabieram Łucję ze sobą na małe zakupy. Mam nadzieję, że się zgadzasz?
- Pew… - zaczęła dziewczyna, jednak naraz w słowo weszła jej Helena.
- Wykluczone! Łucja jest bardzo zajęta przygotowaniami do ślubu i mamy już na dzisiaj plany!
Aga westchnęła.
- Tak? A jakie to plany? – spytała na co uśmiech na twarzy kobiety powiększył się.
- Idziemy po odbiór sukni!
- Odbiór? – rzekła Łucja zaskoczona, a Aga przewróciła oczyma od razu wyczuwając co tu się wyprawia. Naraz jednak wpadł jej do głowy jakiś plan, a na usta wrócił uśmiech.
- To nawet dobrze się składa! Podaj nazwę tego salonu sukien ślubnych, my się trochę pokręcimy po mieście, a potem do ciebie dojdziemy!
- Że co? Ale to nie…!

Obrazek

- A wiesz, wystarczy jak wyślesz nam sms’a, jak coś poproś Ignacego o pomoc, a my już będziemy się zbierać. To do później! – rzekła Aga i nie czekając na reakcje Heleny chwyciła Łucję pod ramię i razem ruszyły przed siebie.

Obrazek

Kiedy były już wystarczająco daleko od domu, tak że nikt nie mógł ich usłyszeć, Łucja parsknęła długo wstrzymywany śmiechem.
- O matko! Widziałaś jej minę? Wyglądała jakby głowa miała jej eksplodować ze złości!
Idąca obok Aga wzruszyła ramionami.
- Cóż mam rzec? Czasem tak działam na ludzi. Ma się ten „zwierzęcy magnetyzm”!

Obrazek

Wciąż rozbawiona Łucja szturchnęła ją lekko w ramię, a następnie śmiejące się dziewczyny ruszyły w miasto.

Obrazek

. . .


- Wiesz? Nigdy bym nie pomyślała, że nadejdzie dzień, kiedy sama będę miała dość tego całego ślubu. Jestem okropnie zmęczona… - rzekła Łucja siedząc z Agą w kawiarni u Avril i popijając ciepłą kawę.

Obrazek

Po tym jak dziewczyny pochodziły nieco po mieście i odwiedziły parę sklepów, tak by się rozejrzeć i zobaczyć co modnego jest w tym sezonie postanowiły, że odwiedzą blondynkę i nieco się zrelaksują przy najlepszej kawie w mieście.

Obrazek

Agata, która siedziała naprzeciw dziewczyny i słuchała z uwagą jej trosk, zamieszała bezwiednie łyżeczką w swojej filiżance, po czym zerknęła na przyjaciółkę.
- Widzę, że Helena daje ci nieźle w kość.
Łucja westchnęła.
- I to jak! Zaplanowała dosłownie wszystko! Nie mam pojęcia po co w ogóle nas tu ściągała. Równie dobrze mogła zadzwonić „Łucja? Jutro bierzecie ślub, wpadnijcie do Oazy na dziewiątą!”. – rzekła dziewczyna żałośnie, a Aga poklepała ją po ręce.
- Może pogadaj o tym z Ignacym?

Obrazek

Dziewczyna przewróciła oczami.
- Próbowałam, ale dla niego to nie ma takiego znaczenia. Powiedział, że i tak będzie patrzeć tylko na mnie, więc pewnie tak samo będzie mu pasować ślub dla królowej, co taki który odbyłby się w chlewie.
- Ślub w chlewie? No, no jestem ciekawa jak Helena i reszta Landgraabów odnalazłaby się pośród świnek. Ciężko byłoby pewnie odróżnić gości od zwierząt…
Usta Łucji drgnęły w uśmiechu, jednak po chwili znów na jej twarzy pojawiło się zmartwienie.
- Wiesz, ja po prostu czasem się martwię… Martwię się, że nie pasuję…

Obrazek

- Nie pasujesz? – spytała Aga, a Łucja kiwnęła głową.
- Tak, widzisz… Przez ten czas który minął żyliśmy sobie z Ignacym trochę w naszym własnym świecie. Daleko od Landgraabów ich dziwnych zwyczajów i zachowań. Kiedy nawet zdarzały się jakieś rodzinne awantury i kłótnie u nich, Ignacy wolał to załatwić sam. Nie chciał mnie w to mieszać i ja to rozumiałam, bo wiem, że jego rodzina jest specyficzna. Ale teraz… Teraz będę panią Landgraab. Co jeśli nie dam sobie z tym rady? Co jeśli wcale nie pasujemy ze sobą z Ignacym? Co jeśli powinien był…

Obrazek

- Ej, ej! Stop! – przerwała jej Aga, a Łucja zerknęła na nią zaskoczona. – Czy ty właśnie rozważasz, że Ignacy mógłby trafić na lepszą dziewczynę niż ty? - Dziewczyna kiwnęła głową, a Aga roześmiała się. – Proszę cię, nie rozśmieszaj mnie! Gwarantuję ci, że żadna, ale to ŻADNA dziewczyna nie byłaby wstanie wytrzymać tego co ty! No, może dla pieniędzy, ale jak tylko powiedzieliby sobie sakramentalne „tak” leciałaby do sąsiedniego kraju siedzieć na pieniądzach Landgraabów, albo do urzędu załatwić rozwód i alimenty – rzekła Aga, a Łucja zastanowiła się.
- Ale może…
- Nie ma żadnego „może”. Uwierz mi, że jesteś najlepszym co się Ignacemu w życiu przytrafiło i jeśli ktoś ma wytrzymać z nim i jego rodziną, to jesteś to ty.

Obrazek

Łucja uśmiechnęła się.
- Dzięki Aga.
- Nie ma za co – odpowiedziała odwzajemniając uśmiech, po czym wstała od stołu. – Chyba musimy się zbierać – rzekła, na co zdziwiona Łucja zerknęła na zegarek.
- Ale do spotkania z Heleną mamy jeszcze dwie godziny?

Obrazek

Aga uśmiechnęła się jakoś tajemniczo.
- A więc mamy wystarczając o czasu, żebym zabrała cię w jeszcze jedno miejsce. Chodźmy.

Obrazek

. . .


Jakiś czas później stały pod dobrze znanym Łucji sklepem. Kiedy jeszcze mieszkała w Oazie lubiła patrzeć na ich wystawę, żeby zobaczyć co nowego się pojawiło. A teraz sama miała zostać ich klientką.

Obrazek

Obrazek

- Nie mówisz poważnie…
- Ależ jestem bardzo poważna. Idziemy? – spytała, jednak Łucja nie była przekonana.
- Ale Helena…
- Oj daj spokój… Tylko wejdziemy się rozejrzeć! Naprawdę chcesz, żeby dosłownie wszystko zaplanowała ci Helena? A może jednak troszkę się jej postawisz? – spytała Agatka z lekkim uśmieszkiem, a Łucja odwzajemniła uśmiech.

Obrazek

- Wchodzimy! – zarządziła i przekroczyła próg salonu sukien ślubnych.

Obrazek

- Witamy w naszym salonie! A więc to jest panna młoda? – spytała ekspedientka zwracając się z przyjaznym uśmiechem w stronę Łucji. Zaskoczona dziewczyna zerknęła w stronę Agaty, która kiwnęła głową.
- Tak, to ona.
- Świetnie! Proszę za mną! – rzekła blondynka, a Łucja pochyliła się w stronę Agaty.

Obrazek

- Znają nas?
Aga wzruszyła ramionami.
- Może wykonałam parę telefonów nim po ciebie przyszłam…
- Aga! – wykrzyknęła Łucja, jednak w jej głosie słychać było, że jest bardziej szczęśliwa niż oburzona. Nie zdążyła jednak powiedzieć nic więcej, gdy panie obsługujące w sklepie wzięły ją w obroty. Ostatnie co widziała nim weszła do przymierzalni, to szeroki uśmiech Agaty.

Obrazek

. . .


- Nie, ta zdecydowanie nie – rzekła Avril, gdy Łucja wyszła z kolejną propozycją. Tak się bowiem złożyło, że gdy dziewczyna była zajęta w przymierzalni, Agata zadzwoniła po ich koleżanki, by wspólnie pomogły jej podjąć decyzję. Łucja była naprawdę szczęśliwa, że są tu razem z nią. Po raz pierwszy od kiedy wrócili z Ignacym do tematu ślubu, nie czuła się samotna.

Obrazek

- No, jakaś taka za mało czerwona – rzekła Emma, a wszystkie kobiety zwróciły na nią wzrok. – No co? Widziałam takie na Allegro!
Avril ukryła twarz w dłoniach, a Łucja zaśmiała się.
- Żeby być fair, jako czerwona byłaby faktycznie ładniejsza.

Obrazek

- Widzisz? – rzekła Emma zadowolona, a Avril przewróciła oczyma.
- Tak, tak Emma. Twój ślub będzie na pewno niezapomniany… Przypomnij mi, żebym wyjechała na wakacje z Jack’iem, jak będą trwały przygotowania do niego.
- Dlaczego?
- Po prostu przypomnij – ucięła Avril.

Obrazek

- W takim razie następna – rzekła Łucja, po czym zniknęła w przymierzalni na kolejne 20 minut. Gdy jednak wyszła, wszystkim dech zaparło na widok ślicznej, śnieżnobiałej sukni. Ktoś postronny mógłby rzec, że jest bardzo skromna, jak na przyszłą panią Landgraab. Jednak Łucja ze swoją dziewczęcą, delikatną urodą sprawiała w niej niezwykłe wrażenie.

Obrazek

- Wow – odezwała się jako pierwsza Aga, widząc jak wszystkich wmurowało.
- Potwierdzam. Duże wow! – zawtórowała jej Kelly, a Łucja uśmiechnęła się.
- Jest śliczna – powiedziała szczerząc się do swojego odbicia w lustrze, a siedzące za nią dziewczyny pokiwały głowami. Nawet Emma powstrzymała się przed komentarzem. Być może dlatego, że ilekroć otwierała usta Avril lekko przydeptywała jej stopę, ale zawsze coś!

Obrazek

- Czyli co? Bierzemy? – spytała Aga, a dziewczyna kiwnęła głową.
- Myślę, że…

Obrazek

- Myślę, że natychmiast wychodzimy! – usłyszały głos dochodzący od wejścia do sklepu i wszystkie odwróciły głowę. Łucji, aż gula podeszła do gardła, gdy zobaczyła stojącą u wejścia wściekłą Helenę.

Obrazek

Starsza pani natomiast, nie kryjąc swojego oburzenia zbliżyła się i dotknęła skrawka sukni Łucji.
- Co to ma być? Chcesz mi powiedzieć, że chcesz w tym szmatławcu iść do ślubu? – rzekła, a Łucja, aż zachłysnęła się powietrzem.

Obrazek

Widząc szok na twarzy dziewczyny, wściekła Agata wstała z kanapy i prawie, że odepchnęła Helenę od przyjaciółki.
- Jak śmiesz?! To jej ślub i jej wybór! Nie masz prawa…!
- Nie dotykaj mnie! – wrzasnęła Helena odpychając Agę. Na to wszystko na pomoc rzuciły się Avril, Kelly i Emma. Nim jednak doszło do poważnej przepychanki w salonie sukien ślubnych, Łucja wbiła się między nie i krzyknęła.

Obrazek

- Dość! – na te słowa, kobiety zatrzymały się, a wszystkie pary oczu skierowały się na nią. Łucja, która poczuła, że w kącikach oczu ma łzy, wzięła głębszy wdech, po czym wymuszając sztuczny uśmiech spojrzała na koleżanki. – Spokojnie, nic się nie stało. Oddam suknię i pójdę z Heleną odebrać tą właściwą.

Obrazek

- Co? Nie możesz…!
- Świetnie! To poczekam na ciebie na zewnątrz – weszła jej w słowo zadowolona Helena, po czym ruszyła do wyjścia.
Smutna Łucja już miała iść się przebrać, gdy poczuła na ramieniu dłoń Agaty.
- Łucjo… Nie pozwól jej na to. Jeśli podoba ci się ta suknia, to ją po prostu kup… To twój ślub, a nie tego starego babsztyla! - rzekła robiąc grymas, gdy zerknęła w stronę wyjścia.

Obrazek

Łucja jednak pokręciła głową.
- Nie Aga… Ignacy miał rację. W tym wszystkim chodzi o to, żebyśmy wzięli ślub. Nie ma sensu kłócić się o pierdoły…
- Ale to nie są pierdoły! To twój dzień! – krzyknęła Agata, a stojąca obok niej Kelly pokiwała smutno głową.
- Tak długo o tym marzyłaś… Na pewno chcesz, to tak zostawić? – spytała, jednak Łucja odwróciła się.
- Lepiej już pójdę – powiedziała, po czym ruszyła w ślad za Heleną. Gdy opuściła sklep, w środku zapadła martwa cisza.

Obrazek

- A więc to by było na tyle? – rzekła Avril smutno, a Agata zacisnęła pięści.
- O nie… Ja tego tak nie zostawię!
- Co chcesz zrobić? – spytała Kelly, a brunetka uśmiechnęła się.

Obrazek

- Zobaczycie – rzekła, po czym ruszyła w stronę obsługującej je ekspedientki.

Obrazek


Koniec odcinka 55
Ciąg dalszy nastąpi...


Dziękuję za uwagę :)
Obrazek

Awatar użytkownika
Stara-Raszpla
Posty: 963
Rejestracja: 15 gru 2013, 0:00

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Stara-Raszpla » 04 lis 2019, 8:18

Ignacy chodził do pracy rozwijając firmę „Ijej Gejms” i pracując nad swoją najnowszą grą „Zims”, gdzie gracze mogliby sterować ludzikami i pisać historie ich życia.
Cos czuje ze to bedzie chicior.. kupie jak bedzie na steamie :)


Zareczyny w restauracji :D tez mi sie takie marzą ; )

Zlot czarownic :

Obrazek
Na forum od: 18.04.2007
--------------------------
Mój sprzęt:
Apple MacBook Pro 15" Retina. i7 2.5GHz/16GB/512GB/AMD Radeon R9 M370X w/2GB
oraz
MSI GS65 15"" i7-8750H (6 core) 2.2 / 32GB / 512GB / Nvidia GTX 1070 Max-q - 8GB


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość