Pamiętniki Łabędzi

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 221
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 03 lis 2019, 18:18

Ururu
„Drzewo genealogiczne było sporą pomocą... przez co trudno było mi przypomnieć sobie osoby, których na nim nie ma”
Tak wiem, już od dawna zbieram się w sobie, żeby je zaktualizować, ale ciągle zajmuję się czymś innym x)
Obiecuje jednak, że jak najbardziej myślę nad tym i w końcu zrealizuje plan :)
„Wiem, że właściwie można uznać, że Simowie się starzeją wolniej niż ludzie czy coś, ale po prostu dziko tak patrzeć na kolejne pokolenie wchodzące w dorosłość, kiedy Tiana i Naveen wciąż wyglądają jak z okładki jakiegoś magazynu XD”
Taaak, to wynika z mojego błędu x)
Otóż zapomniałam na śmierć zrobić Naveenowi i Tianie urodzin nim zaczęłam robić zdjęcia xD
Potem zrobiłam już dużo zdjęć i przyznaję się, że nie chciało mi się robić wszystkiego od początku x)
Z tego powodu jeszcze trochę przedłużyłam Naveenowi i Tianie „czasy młodości”, ale od następnej relacji, w której będą występować wszystko wróci do normy, a bohaterowie nieco zmienią wizerunek ;)


Galcia
„Jak już Ci mówiłam wcześniej, reakcja Enrique na noc spędzoną z Agatką jest IDEALNA, zupełnie jakbyś wyjęła mi ją z głowy.”
Cieszę się bardzo, że moja alternatywna wizja Enryczka spełnia oczekiwania <3 xD
„Yh, a to miał być prosty typek z ładną buzią.”
Ah, ale tak powstają najfajniejsze i najciekawsze postacie! :D Z reguły jeśli kogoś zaplanowałam, to mam wrażenie, że jest nudny lub przerysowany jak idealny związek Naveena i Tiany, która jest po prostu super ultra mega dobra :p
Natomiast już Lotta, która miała być tylko siostrą w moim odczuciu jest dużo bardziej wiarygodną i po prostu fajną i ciekawą postacią ze swoimi problemami i perypetiami w życiu :)
O Marcinie już nie wspominając, który był po prostu śmiesznym gościem z (wtedy) fioletowymi włosami xD
„A Diablo przez 7 lat nie zauważył, że kumpel posuwa mu dziewczynę?!”
Może faktycznie przesada, żeby przez 7 lat nie zauważył, ale ja widzę to tak. Albo faktycznie nie wiedział, albo nie chciał wiedzieć :P
Znając Diablo i jego zaślepienie Annie mógł coś podejrzewać lub nawet wiedzieć, ale po prostu to zignorował, bo nie chciał jej stracić. Ewentualnie tłumaczył sobie, że Annie robi to, żeby Zane dalej im pomagał i nie trafili w ręce policji :p
Natomiast jeśli chodzi o Zane’a, to mieszkał daleko no i gość miał prawo nie podejrzewać, że kuzynka sypia z własnym kuzynem x)
„To wyjaśnienie wcale nie sprawiło, że przestałam jej nienawidzić”
I wcale nie miało ;)
Chciałam po prostu dać powody dla których Annie zrobiła co zrobiła, zamiast zakończyć jej historię „Była walnięta i tak zrobiła” xD
„Tiana i Naveen mają jaja ze stali, że zdecydowali się nie zabierać Aurory dla jej dobra.”
Wiesz, oczywiście mieli pełne prawo zabrać Aurorę do siebie. Myślę jednak, że zdawali sobie sprawę z tego, że to nie jest już noworodek lub kilkuletnie dziecko, ale 7 letnia dziewczynka, której taką informacją wywrócą świat do góry nogami. Nagle miałaby się przeprowadzić i zamieszkać z całkiem obcymi jej ludźmi, bo przyjechali i mówią, że są jej rodzicami. Pewnie by przywykła, ale zapewne przeżyłaby niemały szok.
„Będzie grubo, czuję to!”
Oj będzie… Jak kiedyś tam dotrzemy xD
„Jak mogłaś potraktować tak po macoszemu wątek syna głównej bohaterki? xD”
Przyznaję się bez bicia, że nigdy nie miałam na koniec tego wątku większej historii xD
Gdzieś mam chyba nawet notkę w zeszycie „I wezmą ślub – koniec” xD
Poza tym w tym odcinku będziemy mieć ślub, który powinien cię usatysfakcjonować ;)
„Czyżby brali udział w tajnym eksperymencie przedłużania życia za pomocą soku z krowokwiatu?”
Dokładnie! 3 lata pisania relacji i wszystko wyszło na jaw! Dziękuję bardzo! xD


Lion
„Mimo wszystko tak koncertowe zwodzenie dwóch simów przez tyle lat, w połączeniu z ciągłym uciekaniem przed policją, wymagało wielu zdolności. Aczkolwiek fakt, że w końcu ją odnaleziono i (po części) wykiwano, w dodatku z pomocą Lotty, bardzo mnie satysfakcjonuje.”
Zawsze chciałam, żeby Annie była widziana właśnie jako postać sprytna i dokładnie planująca swoje poczynania. Mimo to ostatecznie chęć skończenia tego wątku, fakt, że nie pisze ciągiem tylko z przerwami sprawił, że sama mam wrażenie, że wyszła na bardzo naiwną i głupiutką myśląc, że wszystko jej się uda xD
Ale nie uważam, że to źle, raczej zmiana planów w trakcie pisania :)
„Mega podobają mi się zdjęcia, na których Gladys przemawiam, a Anastazja jej słucha - świetnie oddają ówczesny stosunek Ćwirówny do porywaczki.”
Dziękuję :)
„Całkiem fajnie wyszło, że Aurora będzie miała w swoim życiu dwie pary rodziców, gdzie wszyscy dobrze się dogadują i bardzo ją kochają.”
Och, wszystko się jeszcze okaże ;)
Wszak czekają nas fale nastoletniego buntu, prawda? ;)
„Bardzo mnie cieszy, że Diablo wrócił do rodziców. Nie jestem za to przekonany do jego ślubu z Genowefą.”
I do tego wątku również kiedyś wrócimy ;)
Ale na te moment Diablo na pewno chciał zapomnieć o swoim bolesnym zawodzie na pierwszej (i jak wtedy myślał jedynej) miłości, a Genowefa dała mu pewne poczucie bezpieczeństwa, którego szukał. Z tego powodu się w niej zakochał i poczuł się znów szczęśliwy.
A to czy byłby bardziej szczęśliwy z Annie gdyby jej nie odbiło czy nie, to już pozostawiam jako nierozwiązana zagadka i można gdybać ;)



A dziś zapraszam na kolejny odcinek Łabędzi :)
Tak wiem, ze długo trzeba czekać na moje odcinki ostatnio i za to przepraszam x)
Po prostu ostatnio nie miałam do końca głowy do pisania. Można powiedzieć, że lubię mieć „nastrój” do pisania, a nie zawsze go mam więc wtedy ciężej się zebrać i coś stworzyć.

Co do dzisiejszego odcinka natomiast, to wyszedł mi tak długi, że postanowiłam podzielić go na dwie części :)
A więc nie przedłużając.
Co słychać u Łucji i Ignacego po tej siedmioletniej przerwie?
Czyżby wszystko układało się po ich myśli?
A może jednak wcale nie byli gotowi na małżeństwo?
O tym przekonacie się w dzisiejszym odcinku :)

Zapraszam :)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .


Z Pamiętnika Łucji
Sposób na (przyszłą) teściową!


Od pamiętnego wydarzenia jakim okazała się być uroczy i skromny ślub Diablo i Vivi, minęło kilka tygodni. Jednak jak wkrótce mieli się przekonać nie tylko członkowie rodziny Swan, ale i całego miasta… oraz kilku sąsiednich miast, sezon na śluby nie skończył się jeszcze. Wręcz przeciwnie! Rozgorzał on na dobre!

Obrazek

A jak się miała wkrótce przekonać spokojnie odpoczywająca na balkonie swojego mieszkania dziewczyna, ten ślub miał przejść do historii rodziny, a opowieści o nim na zawsze miały odmienić sposób w jaki postrzegana będzie wpływowa rodzina Landgraabów.

Obrazek

Ale zacznijmy może od początku…

Obrazek

Wszystko zaczęło się tego dnia, gdy Ignacy wracając po, jak zwykle długim dniu pracy, zaproponował Łucji, że może powinni wybrać się na małą kolację we dwoje do jednej z pobliskich restauracji.

Obrazek

Obrazek

Dziewczyna mimo, że zaskoczona tą nagłą propozycją, oczywiście zgodziła się od razu i już wkrótce wystrojona para zmierzała do wykwintnej i uroczej knajpki o dźwięcznej nazwie „Nurkujący Pelikan”.

Obrazek

Obrazek

Łucja nie do końca wiedziała, czego spodziewać się po tym spotkaniu. Oczywiście, jak każda kochająca dziewczyna, cieszyła się z możliwości spędzenia kilku chwil sam na sam z ukochanym. Miała jednak jakieś niejasne przeczucie, że Ignacy nie zaproponował jej tego spotkania, tylko i wyłącznie dlatego, że bardzo za nią tęsknił.
Początkowo spotkanie przebiegało jak zwykle. Dobre jedzenie, nastrojowa muzyka w lokalu, trochę rozmów o pracy, trochę flirtów, czułe słówka… Łucji od razu zrobiło się cieplej na sercu widząc tak wyluzowanego i odprężonego Ignacego. Wszak przez pewien czas nie układało się między nimi najlepiej.

Obrazek

Obrazek

Zaraz po tym jak Ignacy się jej oświadczył w tę pamiętną, świąteczną noc, para od razu przystąpiła do realizacji planu o wzięciu ślubu. Łucja, która wychowywała się jedynie z bratem zawsze marzyła o skromnym ślubie, na którym byłby właśnie on i może kilku najbliższych przyjaciół. Ignacy natomiast, który miał zdecydowanie więcej krewnych niż by chciał i nigdy nie zadał sobie trudu, by ich w całości policzyć, zawsze wiedział, że rodzina wcześniej czy później go dopadnie. Jak nie przy grobie kłócąc się o spadek, to wcześniej właśnie na ślubie, żeby móc „Odnowić więzy miłości i przyjaźni”… i później ubiegać się o miejsce w testamencie i brać udział w kłótni o spadek.
Nim jednak w końcu doszli do jakiegoś konsensusu, jak ma wyglądać ich ślub i wesele, wcześniej dopadł ich marazm życia codziennego.
Ignacy chodził do pracy rozwijając firmę „Ijej Gejms” i pracując nad swoją najnowszą grą „Zims”, gdzie gracze mogliby sterować ludzikami i pisać historie ich życia.

Obrazek

Łucja natomiast kończyła studia i zaangażowała się we współpracę z krytykiem sztuki Diego Lobo, który zainteresowany jak potoczy się kariera dziewczyny zaproponował jej pracę.
Plany dotyczące ślubu coraz bardziej schodziły na drugi plan, aż w końcu para całkowicie przestała o nim rozmawiać, oddając się swojemu życiu zawodowemu.

Obrazek

Przez pewien czas jeszcze Łucja próbowała wrócić do tematu ślubu, którego szczerze pragnęła.
W końcu jednak widząc, jak zajęty jest Ignacy i jak mało czasu ze sobą spędzają doszła do wniosku, że to faktycznie nie jest odpowiedni moment.
W ten sposób, minęło im siedem, długich lat.

Obrazek

Tym bardziej zaskoczyła ją nagła propozycja Ignacego o wspólnym wyjściu, gdyż ostatnimi czasy, to ona planowała wszystkie ich spotkania dostosowując się do napiętego grafika narzeczonego.
I rzeczywiście po chwili niezobowiązującej rozmowy Ignacy, jakby lekko stremowany, chwycił jej dłoń i spojrzał w oczy skupiając na sobie uwagę.
- Łucjo… Pewnie zastanawiasz się, czemu tak nagle cię zaprosiłem? – spytał, na co dziewczyna kiwnęła głową. Chłopak westchnął. – Widzisz… po pierwsze, chciałem z tobą spędzić trochę czasu. Ostatnio mam wrażenie jakbyśmy…
- Oddalili się od siebie – dokończyła za niego Łucja, słysząc wahanie w głosie chłopaka.
Ignacy przytaknął.
- Tak… Ja jestem zajęty pracą, ty również rozwijasz się zawodowo… Zdałem sobie sprawę, że nie pamiętam, kiedy ostatnio powiedziałem ci, że pięknie wyglądasz? Kiedy zabrałem cię na spacer? Kiedy… - zerknął na nią szybko. – No wiesz…

Obrazek

Dziewczyna chwyciła jego dłonie w swoje.
- Ja też za tobą tęsknię Ignacy – rzekła, czule gładząc go po dłoni koniuszkiem palca. Ignacy ścisnął jej dłoń mocniej.

Obrazek

- Ostatnio zdałem sobie sprawę z tego, że coraz bardziej zaczynamy przypominać moich rodziców. Oboje w pracy, nie mający dla siebie czasu… Moja matka może mówić, co chce, ale to wcale nie jej młodzieńcze zauroczenie do wujka Chada zabiło ich uczucie. To brak czasu – rzekł i spojrzał ponownie na Łucję. – Nie chcę, żebyś musiała za mną tęsknić – powiedział i wstając od stołu uklęknął na jedno kolano.

Obrazek

Łucja zaskoczona całą sytuacją, spojrzała na Ignacego niepewnie.
- Ignacy, co ty…? – zaczęła, lecz chłopak nie dał jej skończyć.

Obrazek

- Łucjo… Wiem, że pytałem cię już o to. Jednak biorąc pod uwagę nasze życie, nasze wzloty i upadki oraz to, że teraz dobrze już znasz moje wady i wiesz, że jest ich nie mało…

Obrazek

- Czy mimo to wciąż, chcesz zostać moją żoną? – spytał, a siedzący nieopodal ludzie zamilkli spoglądając na nich i czekając na to co się wydarzy.

Obrazek

Łucja tymczasem miała w głowie kompletny mętlik. Z jednej strony walczyła ze sobą, by nie uciec z krzykiem, gdyż miała doskonale świadomość, jak wiele par oczu na nich patrzy, z drugiej miała ochotę kopnąć Ignacego za to, że w ogóle ją postawił w takiej sytuacji. Jednak z trzeciej… Troszkę, ale tylko troszkę poczuła małe ukłucie nadziei… Nadziei na to, że w końcu po tylu latach znów pojawiła się szansa, na spełnienie jej cicho skrywanego marzenia o domu i rodzinie. Gdyż mimo wielu sukcesów jakie miała, mimo ustabilizowania się finansowo, szczęściu, że może malować i rozwijać pasję, jednak wciąż czuła, że czegoś jej brakuje. A teraz znów mogła mieć nadzieję.

Obrazek

Z tego powodu oraz dlatego, że mimo wszystko Łucja kochała Ignacego, powstrzymała się przed chęcią zrugania go i kiwnęła głową.
- Tak Ignacy… Zostanę twoją żoną.

Obrazek

Obrazek

W restauracji podniósł się krzyk radości, a siedzący dookoła ludzie zaczęli klaskać. Ignacy tymczasem wstał z kolan i chwytając Łucję w ramiona, przytulił ją mocno do siebie.
- Mam teraz straszną ochotę cię kopnąć – szepnęła Łucja, nachylając się chłopakowi do ucha – Straszny z ciebie głuptas – dodała, a Ignacy się uśmiechnął.
- Wiem, ale twój.

Obrazek

. . .


Oczywiście jak to w tej rodzinie bywa, wieści o ponownych zaręczynach Ignacego i Łucji szybko się rozniosły, a gazety zaczęły się rozpisywać jak to młodszy syn Heleny Landgraab postanowił się w końcu ustatkować.
Co bardziej złośliwe gazety, dopatrywały się we wszystkim osób trzecich i knuły intrygi jakoby albo Ignacy, albo Łucja mieli romans, który próbowali zataić przed opinią publiczną, stąd nagły ślub, by ucichły plotki. Inne natomiast zarzekały się, że Łucja nie raz widziana była na wizycie w gabinecie ginekologicznym, a w jej diecie pojawiło się ostatnio więcej marchewek i truskawek, więc rodzina na pewno wkrótce się powiększy, a żeby nie było skandalu o nieślubnych dzieciach wśród Landgraabów, para zdecydowała się na szybki ślub.

Obrazek

Wszystkiemu winna była niezwykle kochająca dalsza rodzina Ignacego, która uwielbiała wprowadzać Helenę w zakłopotanie, więc od razu na celownik wszedł jej młodszy syn.
Łucja, która podobną sytuację przeszła siedem lat temu, gdy zaręczyli się po raz pierwszy, tym razem była już przygotowana na ataki paparazzi, złośliwe gazety i zaczepiających ją znienacka ludzi, pytających jak czuje się dziecko.

Obrazek

Mimo to, po raz kolejny uderzyło ją, jak bardzo ludzie potrafią być wścibscy i zainteresowani nie swoim życiem. Postanowiła się jednak w miarę możliwości nie przejmować i skupić na tym co dobre, czyli przygotowaniach do ślubu jak wybór dekoracji, projektowanie zaproszeń i oczywiście wybór sukni!
Dziewczyna była naprawdę podekscytowana. Co prawda wiedziała, że czeka ją jeszcze wiele pracy, a ślub będzie zapewne najwcześniej za jakieś pół roku lub więcej, ale cieszyła się, że znów podjęli z Ignacym temat i tym razem podeszli do tego bardziej na poważnie, a nie jak para zakochanych dzieciaków.
I tak właśnie rozmyślała sobie Łucja, gdy nagle usłyszała dzwonek do drzwi. Zaskoczona nieco, że o tej porze ktoś może mieć do nich sprawę. Szybko zbiegła po schodach na dół i przekręciła zamek by zobaczyć kto ich odwiedził. Gdy tylko jednak to zrobiła od razu tego pożałowała. Stojąca bowiem przed nią kobieta, nigdy nie była dobrym omenem.

Obrazek

- Dzień dobry Łucjo! – wykrzyknęła Helena rzucając się dziewczynie na szyję, po czym mijając ją weszła do mieszkania i rozejrzała się krytycznym okiem po pomieszczeniu.

Obrazek

Obrazek

- No cóż, nie moje standardy, ale i tak za niedługo to sprzedamy.
- Co? – zająknęła się Łucja, ale Helena nie zważając na nią ruszyła dalej.
- Mój syn jest w domu? Czy znów gdzieś wybył?
- Na górze, w sypialni… - rzekła Łucja zaskoczona, a Helena nie oglądając się ruszyła na piętro.

Obrazek

Dziewczyna poszła w ślad za nią.
- Heleno! Bardzo cieszę się, że wpadłaś, ale może usiądziesz na dole, a ja… - mówiła szybko dziewczyna, jednak starsza pani jakby nie zwracała na nią uwagi.

Obrazek

- Ignacy! Twoja matka uprasza się, żebyś ją przywitał!
- Mama?! – dało się słyszeć zaskoczony głos Ignacego dobiegający z pokoju.

Obrazek

Helena natychmiast skierowała się w jego stronę i prawie, że z hukiem otwarła na oścież drzwi, zastając Ignacego w dość niezręcznej pozie, gdzie ten szybko zakładał spodnie.
Helena całkowicie ignorując rumieniec na twarzy Łucji i zakłopotanie syna, skrzyżowała ramiona i spojrzała na Ignacego oburzona.

Obrazek

- Ignacy, masz mi w tej chwili wytłumaczyć, dlaczego twoja matka musi czytać jakieś brukowce, żeby dowiedzieć się, że jej syn bierze ślub?!
Ignacy i Łucja spojrzeli po sobie zaskoczeni, po czym chłopak znów skierował spojrzenie na matkę.
- Jak z brukowca? Już od dobrych kilku lat wiesz, że jesteśmy zaręczeni? – odrzekł Ignacy, na co Helena przewróciła oczyma i sięgnęła do torebki.

Obrazek

- Nie chodzi mi o jakieś wasze szczeniackie obietnice tylko o to! – rzekła rzucając w stronę syna telefon, na którym była otwarta strona internetowa.

Obrazek

Chłopak szybko przeleciał tekst wzrokiem.
- „Ignacy Landgraab i Łucja Final 7 lat temu, 24 grudnia, ogłosili swoje zaręczyny! Tego wyjątkowego dnia nie odwracali od siebie wzroku, a patrząc na nich nikt nie miał wątpliwości, że są udaną parą! I to się nie zmieniło. Teraz po siedmiu latach Pan Landgraab postanowił oświadczyć się ponownie w jednej z najdroższych i najbardziej wykwintnych restauracji w San Myshuno! Świadkowie opowiadają, że przyszła Pani Laandgrab była oczarowana staraniami narzeczonego i od razu powiedziała sakramentalne „Tak” po raz kolejny!
Czyżby jak to mówią, „do trzech razy sztuka”?
O tym czy nasza ulubiona para Landgraabów w końcu weźmie ze sobą ślub przekonamy się już 21 sierpnia na ceremonii, która odbędzie się…”

Obrazek

- 21 sierpnia? – rzekła zaskoczona Łucja przerywając Ignacemu i zerkając mu przez ramię. – Przecież to śmieszne! Kto to wymyślił?– rzekła dziewczyna, a Ignacy wzruszył ramionami.
- Kto by się tam przejmował brukowcami, zawsze coś wymyślą – powiedział i w tym momencie spojrzeli na Helenę, która jakoś nagle nie mogła spojrzeć im w oczy.

Obrazek

- Mamo? Co ty znowu wymyśliłaś?
Helena poruszyła się niespokojnie.
- Ach, nic takiego synku… Ja tylko…
- Mamo? Nie zrobiłaś tego, prawda? – rzekł Ignacy nieco spanikowany, a Łucja spoglądała to na jedno, to na drugie. W głębi ducha przeczuwając już co się zaraz wydarzy.
- No bo widzisz… - zaczęła Helena spacerując po pokoju. – Kiedy przeczytałam, że bierzecie ślub od razu się zdenerwowałam, że wybrałeś tak niedogodny termin! Wszak kościół gdzie zawsze chciałam, żeby któreś z moich dzieci wzięło ślub był zajęty na najbliższe dwa lata! Jednak nagle jakaś para odwołała termin! Penelopa i Bartosz? Nie znam szczegółów, ale pomyślałam, że od razu rezerwuję! Przecież takie rzeczy nie dzieją się bez powodu. Pech chciał, że ten dziennikarzyna…

Obrazek

- Mamo! – przerwał jej nagle Ignacy, a matka spojrzała na niego zaskoczona.
- Tak?
- Czy ty chcesz mi powiedzieć, że zaplanowałaś nam cały ślub? – spytał, a Helena uśmiechnęła się.
- Nie, chcę wam powiedzieć, że pobieracie się za dwa tygodnie!

Obrazek

. . .


Następnie wszystko potoczyło się wręcz w błyskawicznym tempie. Helena natychmiast zarządziła, ze Łucja i Ignacy mają się spakować i jeszcze tego samego dnia jadą z nią do Oazy Zdrój. Para, która właśnie się dowiedziała, że za dwa tygodnie bierze ślub była w zbyt wielkim szoku by protestować. Oboje załatwili sobie wolne w pracy i już kilka godzin później, stanęli przed jakże znanym im domem w Oazie.

Obrazek

Kolejnych kilka dni upłynęło Łucji naprawdę szybko. Helena dokładnie wiedziała jak ma wyglądać ślub jej syna i skrupulatnie organizowała Łucji dzień tak, by mogły wszystko „razem” przygotować. Załatwianie Sali, dekoracje, przystawki, tort, zaproszenia… suknia. Helena wszystko miała w jednym palcu. Czasem zachowywała się jakby to ona w rzeczywistości brała ten ślub. I być może trochę tak było? Łucja szybko doszła do wniosku, że jej przyszła teściowa realizuje swoje dawne marzenia. Z jednej strony chciała się jej przeciwstawić… Jednak z drugiej, trochę było jej głupio. Widząc blask w oczach Heleny, gdy ta organizowała kolejne rzeczy i szczerze cieszyła się z tego bardzo utrudniał dziewczynie powiedzenie „Nie”.

Obrazek

Pewnego wieczora, gdy leżeli już z Ignacym w łóżku, dziewczyna zdecydowała się poruszyć ten temat.
- Ignacy?
- Hmm?
- Śpisz? – szepnęła, a chłopak lekko uchylił powieki.

Obrazek

- Nie… Stało się coś? Zły sen? – szepnął unosząc się i przytulając ją.
Dziewczyna pokręciła głową.
- Nie, chodzi o nasz ślub.
- Tak?
- Nie masz wrażenia… Że to trochę nie w naszym stylu? – rzekła, a Ignacy spojrzał na nią zaskoczony.
- Ale co?
Łucja wykonała ręką nieokreślony gest.
- No… Te wszystkie dekoracje, tabuny gości, wszystko takie… „na bogato” – rzekła niepewnie, a Ignacy przytulił ją mocniej.
- Och, nie przejmuj się tym tak bardzo. Zapewniam, że tego dnia nie będę patrzył ani na dekoracje, ani na kolor serwetek, a tym bardziej na gości… Moje oczy będą skierowane tylko na ciebie – rzekł czule chłopak, a Łucja poczuła jak robi jej się cieplej na sercu.

Obrazek

Szybko jednak otrząsnęła się z tego uczucia. Co prawda słowa Ignacego były urocze, ale ona jednak czuła, że nawet jeśli głównym celem jest to, by wzięli ślub, to jednak chciała ten dzień przeżyć w sposób wyjątkowy… a nie po prostu go przeżyć.
- Ale Ignacy… Twoja mama planuje dosłownie wszystko! Ja wiem, że kłótnia o kolor serwetek jest bzdurą, ale chciałabym… - powiedziała, lecz nagle umilkła słysząc ciche chrapanie obok siebie.

Obrazek

Zmęczony po całym dniu chłopak już smacznie spał.

Obrazek

. . .


Następny dzień rozpoczął się dla Łucji bardzo podobnie jak wszystkie ostatnie. Rano pobudka o szóstej, potem śniadanie z Heleną w jadalni. Omawianie wszystkich szczegółów ślubu od początku, łącznie ze sprawdzeniem punktów, które już „Łucja” załatwiła.

Obrazek

Dziewczyna była naprawdę zmęczona. Do tego nie pomagał fakt, że tak naprawdę była z tym wszystkim sama, gdyż jak się okazało Ignacy jednak nie mógł wyrwać się z pracy tak naprawdę i cały czas przesiadywał na komputerze w ich pokoju na górze załatwiając sprawy w firmie. Czasami Łucja złośliwie zastanawiała się, czy w ogóle będzie miał czas wziąć z nią ślub, czy znów okaże się, że „Jest nagła sytuacja w firmie”.

Obrazek

Jednak nie chciała się z nim o to kłócić. Z jednej strony wiedziała, że powinni o tym pogadać, a z drugiej kiedy dzień się kończył i leżeli razem w łóżku kompletnie nie miała siły na poważne rozmowy. Jedyne czego pragnęła, to przytulić się do Ignacego i o wszystkim zapomnieć.
Niestety rano problem nie znikał, a co więcej Łucja czuła się tylko gorzej będąc z Heleną sam na sam i organizując „jej” ślub marzeń.

Obrazek

- Łucjo? Łucjo! – usłyszała i nagle obudziła się z ponurych rozmyślań. Helena patrzyła na nią z uniesioną brwią. – Dobrze, że znów jesteś ze mną. Czy coś cię martwi? – spytała z nutą troski w głosie. Jednak jako, że Helena nigdy nie była przesadnie troskliwą osobą, ciężko było wyczuć, czy jest to prawdziwa troska, czy może tylko sposób na uzyskanie potrzebnych informacji.

Obrazek

Widząc, że starsza pani nie odpuści, Łucja odchrząknęła i uciekła wzrokiem.
- Ja… Ym… To po prostu zwykłe zdenerwowanie. Ślub jest już blisko i…
- Ależ nie masz się czym przejmować! – wykrzyknęła radośnie Helena, nawet nie słuchając końca wypowiedzi dziewczyny. – Wszystko jest już prawie gotowe! Zostało nam co prawa parę drobnostek, ale… - i tu nagle urwała a oczy rozbłysły jej dziwnym blaskiem. – Ale właściwie mam na dziś dla ciebie niespodziankę!
- Niespodziankę? – wykrztusiła Łucja nieco spiętym głosem. Dobrze wiedziała, że w przypadku Heleny nie oznacza to nic dobrego.
- Tak! Widzisz…
- Przepuść mnie stary dziadu! Przecież dobrze wiesz kim jestem!
- Bardzo panienkę przepraszam, ale naprawdę nie mogę! Pani Helena…
- Puszczaj!

Obrazek

Dało się słyszeć krzyki dochodzące od frontowych drzwi. Łucja i Helena zaskoczone wstały od stołu i ruszył w stronę kłócących się osób. Gdy tylko jednak zobaczyły o co cały ten rumor na twarzy Łucji pojawił się uśmiech, natomiast usta Helen skrzywiły się w grymasie.

Obrazek

Bowiem osobą, która kłóciła się z lokajem był nikt inny jak Agatka.

Obrazek

- Agata! – wykrzyknęła radośnie Łucja mijając lokaja i rzucając się dziewczynie na szyję. Agata odwzajemniła uścisk.
- Cześć młoda! Co tam? Słyszałam, że się zaręczyłaś… znowu! – rzekła Aga, a Łucja pokazała jej język.
- Ja za to słyszałam, że ty wciąż pozostajesz wolna… A może po prostu dobrze się ukrywasz?

Obrazek

Aga wyszczerzyła zęby i przybrała pozę niczym top modelka.
- Ależ oczywiście! Ja i Ricardo jesteśmy bardzo szczęśliwi. Wzięliśmy ślub na Bahamach w zeszłym tygodniu!

Obrazek

- No co ty nie powiesz… - zaczęła Łucja, ale nagle urwała, gdy tuż obok niej pojawiła się niepocieszona tymi odwiedzinami Helena.
- Dobra, dobra. Spotkałyście się, pogadały, a teraz Agato będę wdzięczna jeśli już pójdziesz…

Obrazek

- Ciebie też dobrze widzieć ciociu Heleno…
- Nie nazywaj mnie tak! Dobrze wiesz, że tego nie znoszę. Już sam fakt, że twoja siostra jest żoną mojego brata jest dla mnie obrazą. Lepiej nie przeciągaj struny póki jestem miła…

Obrazek

- Ja myślę, że nie tylko fakt, iż moja siostra weszła do twojej rodziny cię obraża, czy nie tak jest? – rzekła Aga i obie panie zmierzyły się bardzo nieprzyjemnym spojrzeniem. Łucja i lokaj wodzili jedynie spojrzeniem między jedną a drugą, nie do końca wiedząc jak się zachować. Wkrótce jednak obie panie postanowiły odpuścić i nie robić scen, a atmosfera nieco się rozluźniła.

Obrazek

- Tak czy siak… Zabieram Łucję ze sobą na małe zakupy. Mam nadzieję, że się zgadzasz?
- Pew… - zaczęła dziewczyna, jednak naraz w słowo weszła jej Helena.
- Wykluczone! Łucja jest bardzo zajęta przygotowaniami do ślubu i mamy już na dzisiaj plany!
Aga westchnęła.
- Tak? A jakie to plany? – spytała na co uśmiech na twarzy kobiety powiększył się.
- Idziemy po odbiór sukni!
- Odbiór? – rzekła Łucja zaskoczona, a Aga przewróciła oczyma od razu wyczuwając co tu się wyprawia. Naraz jednak wpadł jej do głowy jakiś plan, a na usta wrócił uśmiech.
- To nawet dobrze się składa! Podaj nazwę tego salonu sukien ślubnych, my się trochę pokręcimy po mieście, a potem do ciebie dojdziemy!
- Że co? Ale to nie…!

Obrazek

- A wiesz, wystarczy jak wyślesz nam sms’a, jak coś poproś Ignacego o pomoc, a my już będziemy się zbierać. To do później! – rzekła Aga i nie czekając na reakcje Heleny chwyciła Łucję pod ramię i razem ruszyły przed siebie.

Obrazek

Kiedy były już wystarczająco daleko od domu, tak że nikt nie mógł ich usłyszeć, Łucja parsknęła długo wstrzymywany śmiechem.
- O matko! Widziałaś jej minę? Wyglądała jakby głowa miała jej eksplodować ze złości!
Idąca obok Aga wzruszyła ramionami.
- Cóż mam rzec? Czasem tak działam na ludzi. Ma się ten „zwierzęcy magnetyzm”!

Obrazek

Wciąż rozbawiona Łucja szturchnęła ją lekko w ramię, a następnie śmiejące się dziewczyny ruszyły w miasto.

Obrazek

. . .


- Wiesz? Nigdy bym nie pomyślała, że nadejdzie dzień, kiedy sama będę miała dość tego całego ślubu. Jestem okropnie zmęczona… - rzekła Łucja siedząc z Agą w kawiarni u Avril i popijając ciepłą kawę.

Obrazek

Po tym jak dziewczyny pochodziły nieco po mieście i odwiedziły parę sklepów, tak by się rozejrzeć i zobaczyć co modnego jest w tym sezonie postanowiły, że odwiedzą blondynkę i nieco się zrelaksują przy najlepszej kawie w mieście.

Obrazek

Agata, która siedziała naprzeciw dziewczyny i słuchała z uwagą jej trosk, zamieszała bezwiednie łyżeczką w swojej filiżance, po czym zerknęła na przyjaciółkę.
- Widzę, że Helena daje ci nieźle w kość.
Łucja westchnęła.
- I to jak! Zaplanowała dosłownie wszystko! Nie mam pojęcia po co w ogóle nas tu ściągała. Równie dobrze mogła zadzwonić „Łucja? Jutro bierzecie ślub, wpadnijcie do Oazy na dziewiątą!”. – rzekła dziewczyna żałośnie, a Aga poklepała ją po ręce.
- Może pogadaj o tym z Ignacym?

Obrazek

Dziewczyna przewróciła oczami.
- Próbowałam, ale dla niego to nie ma takiego znaczenia. Powiedział, że i tak będzie patrzeć tylko na mnie, więc pewnie tak samo będzie mu pasować ślub dla królowej, co taki który odbyłby się w chlewie.
- Ślub w chlewie? No, no jestem ciekawa jak Helena i reszta Landgraabów odnalazłaby się pośród świnek. Ciężko byłoby pewnie odróżnić gości od zwierząt…
Usta Łucji drgnęły w uśmiechu, jednak po chwili znów na jej twarzy pojawiło się zmartwienie.
- Wiesz, ja po prostu czasem się martwię… Martwię się, że nie pasuję…

Obrazek

- Nie pasujesz? – spytała Aga, a Łucja kiwnęła głową.
- Tak, widzisz… Przez ten czas który minął żyliśmy sobie z Ignacym trochę w naszym własnym świecie. Daleko od Landgraabów ich dziwnych zwyczajów i zachowań. Kiedy nawet zdarzały się jakieś rodzinne awantury i kłótnie u nich, Ignacy wolał to załatwić sam. Nie chciał mnie w to mieszać i ja to rozumiałam, bo wiem, że jego rodzina jest specyficzna. Ale teraz… Teraz będę panią Landgraab. Co jeśli nie dam sobie z tym rady? Co jeśli wcale nie pasujemy ze sobą z Ignacym? Co jeśli powinien był…

Obrazek

- Ej, ej! Stop! – przerwała jej Aga, a Łucja zerknęła na nią zaskoczona. – Czy ty właśnie rozważasz, że Ignacy mógłby trafić na lepszą dziewczynę niż ty? - Dziewczyna kiwnęła głową, a Aga roześmiała się. – Proszę cię, nie rozśmieszaj mnie! Gwarantuję ci, że żadna, ale to ŻADNA dziewczyna nie byłaby wstanie wytrzymać tego co ty! No, może dla pieniędzy, ale jak tylko powiedzieliby sobie sakramentalne „tak” leciałaby do sąsiedniego kraju siedzieć na pieniądzach Landgraabów, albo do urzędu załatwić rozwód i alimenty – rzekła Aga, a Łucja zastanowiła się.
- Ale może…
- Nie ma żadnego „może”. Uwierz mi, że jesteś najlepszym co się Ignacemu w życiu przytrafiło i jeśli ktoś ma wytrzymać z nim i jego rodziną, to jesteś to ty.

Obrazek

Łucja uśmiechnęła się.
- Dzięki Aga.
- Nie ma za co – odpowiedziała odwzajemniając uśmiech, po czym wstała od stołu. – Chyba musimy się zbierać – rzekła, na co zdziwiona Łucja zerknęła na zegarek.
- Ale do spotkania z Heleną mamy jeszcze dwie godziny?

Obrazek

Aga uśmiechnęła się jakoś tajemniczo.
- A więc mamy wystarczając o czasu, żebym zabrała cię w jeszcze jedno miejsce. Chodźmy.

Obrazek

. . .


Jakiś czas później stały pod dobrze znanym Łucji sklepem. Kiedy jeszcze mieszkała w Oazie lubiła patrzeć na ich wystawę, żeby zobaczyć co nowego się pojawiło. A teraz sama miała zostać ich klientką.

Obrazek

Obrazek

- Nie mówisz poważnie…
- Ależ jestem bardzo poważna. Idziemy? – spytała, jednak Łucja nie była przekonana.
- Ale Helena…
- Oj daj spokój… Tylko wejdziemy się rozejrzeć! Naprawdę chcesz, żeby dosłownie wszystko zaplanowała ci Helena? A może jednak troszkę się jej postawisz? – spytała Agatka z lekkim uśmieszkiem, a Łucja odwzajemniła uśmiech.

Obrazek

- Wchodzimy! – zarządziła i przekroczyła próg salonu sukien ślubnych.

Obrazek

- Witamy w naszym salonie! A więc to jest panna młoda? – spytała ekspedientka zwracając się z przyjaznym uśmiechem w stronę Łucji. Zaskoczona dziewczyna zerknęła w stronę Agaty, która kiwnęła głową.
- Tak, to ona.
- Świetnie! Proszę za mną! – rzekła blondynka, a Łucja pochyliła się w stronę Agaty.

Obrazek

- Znają nas?
Aga wzruszyła ramionami.
- Może wykonałam parę telefonów nim po ciebie przyszłam…
- Aga! – wykrzyknęła Łucja, jednak w jej głosie słychać było, że jest bardziej szczęśliwa niż oburzona. Nie zdążyła jednak powiedzieć nic więcej, gdy panie obsługujące w sklepie wzięły ją w obroty. Ostatnie co widziała nim weszła do przymierzalni, to szeroki uśmiech Agaty.

Obrazek

. . .


- Nie, ta zdecydowanie nie – rzekła Avril, gdy Łucja wyszła z kolejną propozycją. Tak się bowiem złożyło, że gdy dziewczyna była zajęta w przymierzalni, Agata zadzwoniła po ich koleżanki, by wspólnie pomogły jej podjąć decyzję. Łucja była naprawdę szczęśliwa, że są tu razem z nią. Po raz pierwszy od kiedy wrócili z Ignacym do tematu ślubu, nie czuła się samotna.

Obrazek

- No, jakaś taka za mało czerwona – rzekła Emma, a wszystkie kobiety zwróciły na nią wzrok. – No co? Widziałam takie na Allegro!
Avril ukryła twarz w dłoniach, a Łucja zaśmiała się.
- Żeby być fair, jako czerwona byłaby faktycznie ładniejsza.

Obrazek

- Widzisz? – rzekła Emma zadowolona, a Avril przewróciła oczyma.
- Tak, tak Emma. Twój ślub będzie na pewno niezapomniany… Przypomnij mi, żebym wyjechała na wakacje z Jack’iem, jak będą trwały przygotowania do niego.
- Dlaczego?
- Po prostu przypomnij – ucięła Avril.

Obrazek

- W takim razie następna – rzekła Łucja, po czym zniknęła w przymierzalni na kolejne 20 minut. Gdy jednak wyszła, wszystkim dech zaparło na widok ślicznej, śnieżnobiałej sukni. Ktoś postronny mógłby rzec, że jest bardzo skromna, jak na przyszłą panią Landgraab. Jednak Łucja ze swoją dziewczęcą, delikatną urodą sprawiała w niej niezwykłe wrażenie.

Obrazek

- Wow – odezwała się jako pierwsza Aga, widząc jak wszystkich wmurowało.
- Potwierdzam. Duże wow! – zawtórowała jej Kelly, a Łucja uśmiechnęła się.
- Jest śliczna – powiedziała szczerząc się do swojego odbicia w lustrze, a siedzące za nią dziewczyny pokiwały głowami. Nawet Emma powstrzymała się przed komentarzem. Być może dlatego, że ilekroć otwierała usta Avril lekko przydeptywała jej stopę, ale zawsze coś!

Obrazek

- Czyli co? Bierzemy? – spytała Aga, a dziewczyna kiwnęła głową.
- Myślę, że…

Obrazek

- Myślę, że natychmiast wychodzimy! – usłyszały głos dochodzący od wejścia do sklepu i wszystkie odwróciły głowę. Łucji, aż gula podeszła do gardła, gdy zobaczyła stojącą u wejścia wściekłą Helenę.

Obrazek

Starsza pani natomiast, nie kryjąc swojego oburzenia zbliżyła się i dotknęła skrawka sukni Łucji.
- Co to ma być? Chcesz mi powiedzieć, że chcesz w tym szmatławcu iść do ślubu? – rzekła, a Łucja, aż zachłysnęła się powietrzem.

Obrazek

Widząc szok na twarzy dziewczyny, wściekła Agata wstała z kanapy i prawie, że odepchnęła Helenę od przyjaciółki.
- Jak śmiesz?! To jej ślub i jej wybór! Nie masz prawa…!
- Nie dotykaj mnie! – wrzasnęła Helena odpychając Agę. Na to wszystko na pomoc rzuciły się Avril, Kelly i Emma. Nim jednak doszło do poważnej przepychanki w salonie sukien ślubnych, Łucja wbiła się między nie i krzyknęła.

Obrazek

- Dość! – na te słowa, kobiety zatrzymały się, a wszystkie pary oczu skierowały się na nią. Łucja, która poczuła, że w kącikach oczu ma łzy, wzięła głębszy wdech, po czym wymuszając sztuczny uśmiech spojrzała na koleżanki. – Spokojnie, nic się nie stało. Oddam suknię i pójdę z Heleną odebrać tą właściwą.

Obrazek

- Co? Nie możesz…!
- Świetnie! To poczekam na ciebie na zewnątrz – weszła jej w słowo zadowolona Helena, po czym ruszyła do wyjścia.
Smutna Łucja już miała iść się przebrać, gdy poczuła na ramieniu dłoń Agaty.
- Łucjo… Nie pozwól jej na to. Jeśli podoba ci się ta suknia, to ją po prostu kup… To twój ślub, a nie tego starego babsztyla! - rzekła robiąc grymas, gdy zerknęła w stronę wyjścia.

Obrazek

Łucja jednak pokręciła głową.
- Nie Aga… Ignacy miał rację. W tym wszystkim chodzi o to, żebyśmy wzięli ślub. Nie ma sensu kłócić się o pierdoły…
- Ale to nie są pierdoły! To twój dzień! – krzyknęła Agata, a stojąca obok niej Kelly pokiwała smutno głową.
- Tak długo o tym marzyłaś… Na pewno chcesz, to tak zostawić? – spytała, jednak Łucja odwróciła się.
- Lepiej już pójdę – powiedziała, po czym ruszyła w ślad za Heleną. Gdy opuściła sklep, w środku zapadła martwa cisza.

Obrazek

- A więc to by było na tyle? – rzekła Avril smutno, a Agata zacisnęła pięści.
- O nie… Ja tego tak nie zostawię!
- Co chcesz zrobić? – spytała Kelly, a brunetka uśmiechnęła się.

Obrazek

- Zobaczycie – rzekła, po czym ruszyła w stronę obsługującej je ekspedientki.

Obrazek


Koniec odcinka 55
Ciąg dalszy nastąpi...


Dziękuję za uwagę :)
Obrazek

Awatar użytkownika
Stara-Raszpla
Posty: 1018
Rejestracja: 15 gru 2013, 0:00

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Stara-Raszpla » 04 lis 2019, 8:18

Ignacy chodził do pracy rozwijając firmę „Ijej Gejms” i pracując nad swoją najnowszą grą „Zims”, gdzie gracze mogliby sterować ludzikami i pisać historie ich życia.
Cos czuje ze to bedzie chicior.. kupie jak bedzie na steamie :)


Zareczyny w restauracji :D tez mi sie takie marzą ; )

Zlot czarownic :

Obrazek
Na forum od: 18.04.2007
--------------------------
Mój sprzęt:
Apple MacBook Pro 15" Retina. i7 2.5GHz/16GB/512GB/AMD Radeon R9 M370X w/2GB
oraz
MSI GS65 15"" i7-8750H (6 core) 2.2 / 32GB / 512GB / Nvidia GTX 1070 Max-q - 8GB

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 980
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Galcia » 22 lis 2019, 12:49

Może faktycznie przesada, żeby przez 7 lat nie zauważył, ale ja widzę to tak. Albo faktycznie nie wiedział, albo nie chciał wiedzieć :P
Znając Diablo i jego zaślepienie Annie mógł coś podejrzewać lub nawet wiedzieć, ale po prostu to zignorował, bo nie chciał jej stracić. Ewentualnie tłumaczył sobie, że Annie robi to, żeby Zane dalej im pomagał i nie trafili w ręce policji :p
Biedny Diablo. :((( I głupi przy okazji. On zostawia dla niej rodzinę, a ona nie może sobie nawet odpuścić bolca na boku. :P
Natomiast jeśli chodzi o Zane’a, to mieszkał daleko no i gość miał prawo nie podejrzewać, że kuzynka sypia z własnym kuzynem x)
O matko. xD Z tej perspektywy nigdy na to nie patrzyłam.
Co do dzisiejszego odcinka natomiast, to wyszedł mi tak długi, że postanowiłam podzielić go na dwie części
Patrzę na ten malusieńki pasek przewijania strony i zastanawiam się, czy na pewno go podzieliłaś? xD No to do zobaczenia za 3 godziny.
Ignacy natomiast, który miał zdecydowanie więcej krewnych niż by chciał i nigdy nie zadał sobie trudu, by ich w całości policzyć, zawsze wiedział, że rodzina wcześniej czy później go dopadnie. Jak nie przy grobie kłócąc się o spadek, to wcześniej właśnie na ślubie, żeby móc „Odnowić więzy miłości i przyjaźni”… i później ubiegać się o miejsce w testamencie i brać udział w kłótni o spadek.
Genialny początek! :D Pięknie napisane. Ale serio, siedem lat narzeczeństwa? SIEDEM?! Po pierwsze, muszą się naprawdę mocno kochać, że jeszcze im się nie znudziło. :P A po drugie, teraz to już by nie miało dla mnie sensu. Taka formalność i tyle. Nie ma tej iskierki, która towarzyszyła zaręczynom. Chyba że Ignacy ponownie by się oświadczył... dobra, czytam dalej. ;)
Hahaha, wiedziałam! :D Możemy dosłownie zamienić się relacjami, a i tak będą napisane tak, jak byśmy tego chciały. :D No, może poza tym, że uśmierciłabym parę Twoich bohaterek. ;) Anaaastaaazjaaaa giiiń
"Ada szuka syna!" xD Widzę to! Szuka go już 7 lat!
Helena jest okropna. Doskonale rozumiem, jak czuje się Łucja. Gdybym kiedykolwiek planowała wziąć ślub, pewnie skończyłabym w identycznej sytuacji, gdzie bogata przyszła teściowa decyduje o wszystkim, od fasonu sukni po kolor głupich serwetek. ;) No i ślub oczywiście kościelny, bo co powie dalsza rodzina, z którą widujemy się tylko na ślubach i pogrzebach. :P
Chwała niebiosom za Agatę (tak, wiem, kiedyś życzyłam jej wpadnięcia pod rozpędzoną ciężarówkę :P ), Helena to potwór a Łucja wykazuje się ostatnio zerową asertywnością. Teraz czekam tylko na pojawienie się w tym odcinku Enrique! :D Może pomoże Łucji wybrać suknię? ;)
Ślub w chlewie? No, no jestem ciekawa jak Helena i reszta Landgraabów odnalazłaby się pośród świnek. Ciężko byłoby pewnie odróżnić gości od zwierząt…
W punkt, Agatko, w punkt! xD
O nie, co tak krótko? :D Ucięłaś w najlepszym momencie! Już się domyślam, co planuje zrobić Agata i nie mogę się doczekać realizacji tego planu. ;) A przede wszystkim kolejnego odcinka, halo, czy ktoś mnie słyszy, proszę kolejny odcinek dopóki siedzę na L4 i mam czas komentować! :D
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 467
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lion » 06 sty 2020, 13:57

Ależ związek Łucji i Ignacego jest dziwny. :D Ale to dobrze, sielanki są przereklamowane. ;) Choć mam wrażenie, że młody Landgraab jest zdecydowanie zbyt wygodny. Doskonale rozumiem bycie zmęczonym pracą, ale jeśli jego podejście się nie zmieni i nadal dla własnego świętego spokoju pozwoli tak panoszyć się matce, Łucja długo z nim(i) nie wytrzyma (bo nie wierzę, że po ślubie Helena da im spokój i nie będzie planować ich dalszego życia). Łucja chyba po ciuchu na to liczy, ale ja nie mam złudzeń. :D
Miło było zobaczyć, jak Agata nawet nie próbuje być grzeczna wobec swojej niedoszłej teściowej, coś pięknego! Epizod Emmy i jej uwagi też ciekawie urozmaiciły odcinek. ;) Tymczasem czekam na kolejną część! Po cichu liczę, że na ślubie będzie niezła rozróba. :P

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 221
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 20 mar 2020, 23:04

Witam wszystkich po długiej przerwie!
Wiem, że od ostatniego odcinka minęło trochę czasu, a miały to być dwie części. Niestety tak się złożyło, że nie miałam czasu, a gdy miałam to robiłam coś innego i minęło x)
Ostatecznie jednak przez rzeczy, które dzieją się na świecie teoretycznie wolnego nie dostałam, ale znalazłam dość dużo czasu, aby dokończyć odcinek :)
A więc zapraszam wszystkich którzy są w domach przed ekran komputera na kolejny odcinek Pamiętników Łabędzi! :)

Czy Łucja i Ignacy wezmą ślub?
Czy wszystko pójdzie po myśli Heleny?

Przekonamy się w dzisiejszym odcinku ;)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Z Pamiętnika Łucji
Moje wielkie Landgrabskie wesele…


Pozostałe do dnia ślubu dni mijały Łucji bardzo szybko. Reszta przygotowań obyła się jej i Helenie bez zbędnych „komplikacji”. Dziewczyna dała sobie spokój z próbą zmieniania czegokolwiek i zamiast tego postanowiła skupić się na samej miłej myśli, że w końcu weźmie z Ignacym ślub.

Obrazek

A co będzie potem? Potem rzucą to miasto i wyjadą. Z daleka od Heleny i jej planów układania im życia. Z powrotem do San Myshuno. Tak, tego się będzie trzymać. Tych dobrych myśli. A ślub? No cóż, może nie będzie taki jak tego chciała, ale jakoś da sobie z tym radę. Może razem z Ignacym zorganizują jakieś dodatkowe przyjęcie tylko dla ich przyjaciół? Mogłaby nawet specjalnie wrócić po te suknię, która tak jej się podobała i w niej wystąpić…

Obrazek

Rozmyślała nim nie dotarła do tak dobrze znanego jej parku „Pustynny kwiat”.

Obrazek

Przechadzała się przez chwilę między uroczymi alejkami, nim nie usłyszała nagle głosu dochodzącego gdzieś z boku.
- No proszę! Wyrosła z ciebie całkiem przyzwoita panna!

Obrazek

Łucja natychmiast obróciła się słysząc to, a gdy tylko to zrobiła uśmiechnęła się serdecznie.
- Pan Marcin! – wykrzyknęła i rzuciła mu się w objęcia. Marcin uśmiechnął się.
- „Marcin”, jestem „Marcin”, a nie żaden „Pan”! Tyle razy ci mówiłem! – rzekł udając oburzenie, a dziewczyna zaśmiała się.

Obrazek

- Cieszę się, że zdążyłeś na ślub! Kiedy w zeszłym tygodniu wysyłałam zaproszenia, obawiałam się, że może Pa… możesz mieć już plany – rzekła z zająknięciem, a Marcin zmrużył oczy, lekko grożąc jej palcem.
- Czy ja znów prawie usłyszałem w twojej wypowiedzi słowo na „P”?
- Ależ skąd! – zaprzeczyła dziewczyna z uśmiechem, a mężczyzna westchnął.

Obrazek

- Co ja z tobą mam… - rzekł udając ciężki zmęczony głos starca, naraz jednak rozchmurzył się i znów zwrócił w stronę Łucji. – No, ale wracając. Jak moja najlepsza studentka czuje się w roli panny młodej? – spytał, a dziewczyna rzuciła mu zaskoczone spojrzenie.
- Najlepsza? To przecież ja najczęściej zostawałam po lekcjach na korepetycje!
Marcin machnął ręką.
- Oczywiście! Odczuwałaś głód wiedzy, by dowiedzieć się więcej! Najlepszy student, to nie ten co zawsze wszystko wie, ale ten, który chce wiedzieć więcej.

Obrazek

Zaśmiała się.
- Co też nie wymyślisz… - rzekła, ale naraz jakoś posmutniała. – A rola panny młodej? Hmm… Czasami zastanawiam się, czy jest ona na pewno dla mnie…
Marcin słysząc to przyjrzał się jej uważnie.
- Łucjo… Znam cię już dobrych parę lat i widzę kiedy coś jest nie tak. Czy coś się stało? – spytał kładąc jej rękę na ramieniu, jednak dziewczyna pokręciła głową i uśmiechnęła się ponownie.
- Nie jest to nic z czym sama nie mogę sobie poradzić. Nie musisz się martwić – rzekła, jednak mężczyzna nie był przekonany.

Obrazek

- To, że czasem możemy sobie dać z czymś radę sami, nie oznacza, że powinniśmy odrzucać czyjąś pomoc. Człowiekowi jest łatwiej w życiu, gdy ma wokół siebie bliskich – rzekł Marcin parząc na nią zmartwiony. Dziewczyna jednak pokręciła głową.
- Naprawdę wszystko jest pod kontrolą – ucięła i ponowne spojrzała na Marcina. – Ale dość już o mnie! Słyszałam, że u ciebie również sporo się zmieniło… Co u Brenta? Mam nadzieje, że przyjdziesz z nim na ślub? – spytała wesoło, a Marcin nagle poczerwieniał na twarzy.

Obrazek

- Nie wiem o czym mówisz…
- Jak to? Myślałam, że się spotykacie? – spytała dziewczyna, a mężczyzna coraz bardziej przypominał buraka.
- Ja i Brent… Jesteśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi, ale…
- Ale? – ciągnęła dalej Łucja, a Marcin westchnął.

Obrazek

- Ale myślę, że stopień w jakim moi studenci znają moje życie prywatne wciąż mnie zadziwia – zakończył, rzucając dziewczynie wymowne spojrzenie, a Łucja nagle poczuła, że jej samej robi się gorąco w policzki.
- Przepraszam… Nie wiedziałam, że to tajemnica – powiedziała nagle onieśmielona, a Marcin poklepał ją po ramieniu.
- Spokojnie, nie mam ci tego za złe. Podejrzewałem, że prędzej czy później wieści się rozniosą.
- Czyli jednak coś między wami jest? – spytała, a Marcin westchnął.
- Łucjo… Brent jest w wieku moich studentów. Mógłbym być jego ojcem! W dodatku jestem nawet znajomym jego taty! Jak mógłbym oczekiwać od tej relacji więcej? – rzekł smutno, a dziewczyna ścisnęła jego dłoń mocniej.

Obrazek

- Nikt nie powiedział, że miłość jest łatwa. Ale czasem warto o kogoś zawalczyć – powiedziała, a mężczyzna spojrzał na nią.
- Do czego to doszło, że moi uczniowie prawią mi morały!

Obrazek

Dziewczyna zaśmiała się, po czym jej wzrok padł na zegarek na ręce. Widząc jak późno się zrobiło westchnęła i wstała z miejsca.
- Bardzo miło mi się z tobą rozmawia, ale niestety muszę się już zbierać… Obowiązki ślubne.

Obrazek

Marcin kiwnął głową i zbliżył się.
- Oczywiście! Nie będę cię zatrzymywać. Widzimy się w takim razie na ślubie – rzekł ściskając ją, a Łucja kiwnęła głową i ruszyła w swoją stronę.

Obrazek

Nim jednak całkowicie zniknęła z pola widzenia obróciła się jeszcze i spojrzała na dawnego nauczyciela historii.
- Naprawdę mam nadzieję, że wszystko ułoży się po Pana myśli – powiedziała i zniknęła za rogiem. Marcin uśmiechnął się.
- Ja również będę za ciebie trzymać kciuki – szepnął do siebie, wiedząc, że oddalająca się dziewczyna i tak go już nie usłyszy, a następnie ruszył w stronę wyjścia z parku.

Obrazek

Dopiero gdy był już poza nim uświadomił sobie, że Łucja znów użyła słowa na „P”. Pokręcił głową z uśmiechem zdając sobie sprawę, że pewne rzeczy nigdy się nie zmienią.

Obrazek

. . .


- Jak tam? Denerwujesz się? – usłyszała i obróciła się by zobaczyć kto wszedł do pokoju. Gdy tylko to zrobiła na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.

Obrazek

- Rico! Jednak zdążyłeś! – zawołała rzucając mu się w objęcia, a chłopak zaśmiał się.
- No już, już, bo mnie udusisz! Przywykłem do kobiet rzucających mi się w objęcia, ale panny młode w dniu ślubu to już lekka przesada! – dziewczyna zaśmiała się puszczając go, po czym spojrzała nań podejrzliwie.
- Ale jak ci się w ogóle udało tutaj dostać? Moje druhny cię przepuściły? – spytała, a chłopak uśmiechnął się niewinnie.

Obrazek

- No… Może musiałem poczarować tu i tam i dać parę buziaków, ale było warto, żeby być pierwszym facetem z towarzystwa, który cię zobaczy – rzekł mrugając do niej. – Naprawdę wyglądasz zjawiskowo – dodał, lecz dziewczyna zamiast się ucieszyć, jakoś posmutniała i spojrzała w stronę lustra.

Obrazek

- Tak… Wyglądam pięknie…
Enryczek widząc, że coś jest nie tak, zbliżył się i lekko dotknął jej ramienia.
- Wszystko w porządku? –spytał, lecz pokręciła głową.
- Nic nie jest w porządku… To miał być najpiękniejszy dzień mojego życia, a zamiast tego chciałabym, żeby się już skończył.
- Dlaczego?

Obrazek

Łucja żachnęła się.
- Spójrz na mnie! Spójrz na wszystko dookoła mnie! Suknia za miliony, złocenia, zdobienia, dekoracje… Żaden z tych punktów nie był wybrany przeze mnie! – krzyknęła i ponownie ze złością spojrzała w lustro. – To miał być mój dzień, a zamiast tego czuję się jak przebieraniec, który zaraz ma wystąpić na scenie…
- Na pewno nie jest tak źle… - próbował ją pocieszać Enrique, ale dziewczyna zabrała rękę z jego uścisku.

Obrazek

- Nie jest źle? To powiedz mi, gdzie są moi przyjaciele w tej chwili? – chłopak zastanowił się, nim jednak zdążył wymyślić sensowną odpowiedź, odezwała się ponownie – No właśnie, nie wiesz, bo Helena większości nie wpuściła na przyjęcie… W tym Agatę.
Słysząc imię dziewczyny poczuł małe ukłucie smutku w sercu i zerknął na Łucję zaskoczony.
- Agata nie została wpuszczona? Dlaczego?

Obrazek

Wzruszyła ramionami.
- Gdybym to ja widziała? Helena stara się zachowywać jakby Aga nie istniała, a ta nie pozostaje jej dłużna… Coś musiało się między nimi wydarzyć, ale nie chciałam pytać. Może Agata sama mi kiedyś o tym opowie? – rzekła, a Enryczek zastanowił się, chwilę później jednak na jego usta wrócił uśmiech.

Obrazek

- Nie martw się Łucjo. Już coś wymyślimy, żeby wszyscy weszli na twój ślub – powiedział optymistycznie, jednak dziewczyna nie wyglądała na pocieszoną.
- Wiem, że na pewno dacie sobie radę, po prostu… Czemu moi przyjaciele muszą się skradać po kątach, a ludzie, którzy patrzą na mnie z pogardą wchodzą witani jak najważniejsi goście?

Obrazek

Enrique już otwierał usta, by coś powiedzieć, gdy w drzwiach niespodziewanie pojawiła się jakaś blondwłosa dziewczyna.
- Pani Łucjo? Już pora… – rzekła i w tej chwili jej oczy padły na Rico.

Obrazek

- O Boże! A co Pan tu robi?! Jeśli Pani Helena się dowie…

Obrazek

Nim jednak zdążyła dokończyć zdanie, chłopak chwycił ją w ramiona i ofiarował namiętny pocałunek w usta.
- Możesz spędzić ten czas na donoszeniu Helenie… Albo możemy go wykorzystać w bardziej produktywny sposób - rzekł sugestywnie i cmoknął ją w usta.

Obrazek

Biedna dziewczyna natomiast najpierw zrobiła się różowa, potem przeszła w czerwień…

Obrazek

By na koniec paść zemdlona… Chłopak ułożył ją bezpiecznie na dywanie, a Łucja patrzyła na niego zszokowana.
- Rico!
Chłopak uśmiechnął się przepraszająco i wzruszył ramionami.
- Nie do końca to miałem na myśli, ale przynajmniej nie musisz martwić się przyszłą teściową w tym momencie.

Obrazek

Dziewczyna westchnęła.
- Teraz już rozumiem co miałeś na myśli, mówiąc, że musiałeś „dać parę buziaków”, by się tu dostać - rzekła rzucając mu podejrzliwe spojrzenie, a chłopak uśmiechnął się łobuzersko. – Czy chociaż jedna z moich druhen się ostała, czy jednak mam się obejść bez nich?
- Czy na pewno chcesz znać odpowiedź na to pytanie?
Dziewczyna przewróciła oczami.
- Co ja z tobą mam… – zawołała i z lekkim uśmiechem i pokierowała go w stronę bocznych drzwi.

Obrazek

Nim jednak ostatecznie się rozstali, chłopak obrócił się i mocno ją przytulił.
- Pamiętaj Łucjo, że wszyscy jesteśmy tu dla ciebie i jeśli tylko będziesz potrzebować pomocy, daj znać. Okej?
- Okej – zgodziła się, po czym machnęła ręką. – A teraz już znikaj! Muszę doprowadzić druhnę do porządku. Enryczek mrugnął, po czym zniknął za drzwiami.

Obrazek

Łucja tymczasem obróciła się i patrząc na wiszący na ścianie zegar westchnęła.
- Przedstawienie czas zacząć.

Obrazek

. . .


Helena zadowolona, że wszystko idzie jak po maśle, stała z boku i witając gości rozkoszowała się swoim triumfem. Nawet dość częste i wrogie spojrzenia od co poniektórych członków rodziny nie były wstanie popsuć jej humoru. Wygrała! Po prostu niezaprzeczalnie wygrała.

Obrazek

Zgromadziła na Sali wszystkich najważniejszych i najbardziej zamożnych klientów, wysłanników rodziny Alto oraz co najważniejsze, najbogatszych i najbardziej wpływowych spośród Landgraabów. I co? I wszyscy oni byli na ślubie jej młodszego, czarnowłosego syna!
Kobieta wręcz nie mogła pohamować szerokiego uśmiechu widząc, jak ci którzy do tej pory nią pogardzali teraz siedzą tu i czekają, żeby zobaczyć jak jej syn bierze ślub! I to z nie byle kim! Tylko jedną z najbardziej rozchwytywanych artystek z San Myshuno, która współpracuje z samym Diego Lobo! A kimże jest ta piękna dziewczyna? Wysoko urodzoną panną? Zamożną księżniczką? Ależ skąd! To zwykła dziewczyna z Zatoczki, która prawie trafiła do sierocińca, gdyby nie pomoc Heleny.
I doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że wszyscy na Sali dokładnie o tym wiedzą.
Uśmiechnęła się szerzej patrząc na zamożne panie i eleganckich panów, którzy ze zniecierpliwieniem czekają na ślub dziewczyny z Zatoczki i nie dziedziczącego nic Landgraaba.

Obrazek

Helena wprost nie mogła powstrzymać uśmiechu widząc cały komizm sytuacji.
Teraz, dzięki niej, w końcu wszyscy zobaczą jak zakłamana w istocie jest cała rodzina Landgraabów i jak niewiele znaczy to całe ich „dziedzictwo krwi”. Otóż nie drodzy panowie i panie! Wcale nie trzeba urodzić się jakimś śmiesznym, blondwłosym, aroganckim paniczkiem, żeby osiągnąć sukces!
Oto tutaj za niedługo stanie przed wami para, która ma wszystko i więcej niż moglibyście sobie wyobrazić, a urodzili się, by według waszych standardów, być nikim!
Nie mogąc powstrzymać ekscytacji przed zbliżającym się widowiskiem, zbliżyła się do baru i wzięła sobie lampkę wina. Siedząc tak i popijając napój żałowała tylko jednego, a mianowicie, że po części na tym wszystkim ucierpiała nieco Łucja i jej plany, jak ma wyglądać cały ślub. Niestety, aby wszystko się udało, nie mogła pozwolić dziewczynie zrobić tego po jej myśli.
Mimo całej sympatii dla Łucji, Hela zbyt długo czekała na ten dzień, żeby teraz pozwolić dziewczynie wszystko zrujnować jej zwyczajnym, skromnym ślubem. Jakoś… Jakoś jej to potem wynagrodzi. A póki co, załatwiła jej najdroższy i najgłośniejszy ślub w historii rodu!
To na pewno daje jej jako teściowej jakieś plusowe punkty, prawda?

Obrazek

- Mamo? – usłyszała nagle, co wyrwało ją z rozmyślań. Obróciła się z uśmiechem, by spojrzeć na swojego młodszego syna. Musiała przyznać, że jakoś tak zmężniał przez ostatnie lata.
- Tak Ignacy? Coś się stało? – spytała i nagle uśmiechnęła się ze zrozumieniem. – Zdenerwowany?
Ignacy jednak pokręcił głową.

Obrazek

- Nie… Znaczy, trochę tak, pewnie, ale ja po coś innego – rzekł i mimo wcześniejszych słów, Helena zauważyła jak drapie się z tyłu głowy, jakby jednak był czymś zafrasowany. Przyjrzała mu się uważniej.
- Na pewno? Nie kłam. Może nie byłam najlepszą matką, ale potrafię jeszcze rozpoznać, kiedy coś jest nie tak.
Chłopak westchnął.
- Nie, naprawdę wszystko jest w porządku. Po prostu tak dużo się działo i tak szybko, że nie zdążyłem ci powiedzieć, że zaprosiłem na ślub kogoś jeszcze… - rzekł, lecz Helena zbyła jego zmartwienia machnięciem ręki.

Obrazek

- Och, nie przejmuj się tym. Mamy tyle jedzenia, że starczyłoby by wyżywić mały kraj. Na pewno starczy dla twojego gościa.
- Nie, nie rozumiesz. Chodziło mi o to, że…
- Ignacy, to twój ślub. Nie przejmuj się pierdołami, kto by to nie był zadbam by został dobrze przyjęty, jeśli to dla ciebie takie ważne. A teraz jeśli wybaczysz, powinniśmy zacząć – rzekła i już chciała gdzieś iść, lecz Ignacy złapał ją za rękę.

Obrazek

- Mamo! Nie rozumiesz. Ja zaprosiłem…
- Ignacy! To nie jest moment, żeby…!
- Helena?

Obrazek

Usłyszeli nagle i oboje obrócili się w tym samym momencie, by zobaczyć zbliżającą się do nich postać.
Helena zamarła, minęło już tak wiele lat od kiedy słyszała ten głos ostatnim razem. Myślała, że zniknął on z jej życia na zawsze, zabierając tą jedną cząstkę niej, która w jakiś sposób była dobra.

Obrazek

Dokładnie pamiętała ich pożegnanie. Odtwarzała ten moment tak wiele razy. Tyle razy zastanawiała się czy nie zadzwonić, nie znaleźć go, ale się powstrzymywała, bo wiedziała, że nie powinna.
A teraz znów tu był.

Obrazek

Idący w ich stronę mężczyzna zatrzymał się i biorąc jej dłoń w swoją, ucałował ją.
- Wszędzie poznałbym twój głos.

Obrazek

- A ja twój – odparła Hela patrząc w jasnoszare oczy.

Obrazek

Stojącym przed nią mężczyzną był Caleb Landgraab. Ojciec jej dzieci i jej mąż.

Obrazek

Właśnie chciała odezwać się ponownie. Dowiedzieć jak to się stało, że wrócił? Gdzie był przez ten czas? Lecz w tej chwili usłyszeli dźwięk trąbek, a do tej pory anonsujący przybycie gości mężczyzna odezwał się.
- Panie i panowie! Oto przed wami panna młoda! Przyszła Pani Landgraab! Łucja Final!

Obrazek

- Zaczęło się – szepnęła Helena już przeczuwając, że ten dzień wcale nie pójdzie po jej myśli.

Obrazek

. . .


Łucja stanęła na ślubnym kobiercu tuż przed Ignacym i spojrzała w oczy swojego uśmiechniętego narzeczonego.

Obrazek

Przez krótką chwilę poczuła spokój. Wszystko było tak jak ma być, ona w białej sukni, on w garniturze, mają wziąć ślub…

Obrazek

A potem spojrzała na otaczających ich ludzi.

Obrazek

Zamiast przyjaciół i rodziny w pierwszym rzędzie widziała blond czupryny, krzywe uśmiechy i pełne złości oczy czekające tylko na jej potknięcie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I znów ponownie spojrzała w oczy Ignacego, tym razem jednak na jej twarzy nie malował się piękny uśmiech, a jedynie smutek.
- Ignacy ja… nie mogę – rzekła i nie rzucając mu ponownego spojrzenia, zakasała suknię i pobiegła w stronę wyjścia ku zaskoczeniu zgromadzonych gości.

Obrazek

Obrazek

- Łucjo! – krzyknął zdezorientowany Ignacy, a następnie ruszył za nią.

Obrazek

- Ignacy! Stój! – zawołała Helena, próbując w jakiś sposób jeszcze ratować sytuację, ale chłopak nawet nie zwrócił na nią uwagi.
Zszokowana patrzyła jak zgormadzeni w pierwszym rzędzie Landgraabowie zaczynają szeptać ze złośliwymi uśmiechami, a siedzący nieco dalej znajomi i przyjaciele rzucają zaniepokojone spojrzenia. Helena już miała ruszyć za swoim synem i niedoszłą synową, gdy poczuła na ramieniu dłoń.
- Heleno, czekaj… - usłyszała, a gdy spojrzała za siebie zobaczyła, że to Caleb. – Daj im to załatwić między sobą.
Rozzłoszczona kobieta strzepnęła jego dłoń.
- Oszalałeś?! Ten ślub to katastrofa! Muszę…

Obrazek

- Musisz im pozwolić porozmawiać – rzekł stanowczo mężczyzna, a kobieta spojrzała mu prosto w oczy. Po chwili mierzenia się wzrokiem, odwróciła się.
- Chyba masz rację… - rzekła i ze smutkiem spojrzała w stronę drzwi przez które wybiegła młoda para. – Mam nadzieję, że wszystkiego nie popsułam – szepnęła i ścisnęła dłoń Caleba.
Mężczyzna odwzajemnił uścisk.

Obrazek

. . .


Tymczasem Ignacy pędził jak szalony za swoją uciekającą narzeczoną. Co się stało? Czemu tak nagle wybiegła? Czyżby nie była wcale przekonana co do ich ślubu? I do jasnej ciasnej, w jaki sposób potrafiła tak szybko biec, mimo tej ogromnej sukni, która na sobie miała?!
Takie i inne pytania, krążyły po głowie biednego chłopaka, gdy wypadł z budynku, by zatrzymać swoją narzeczoną. Na jego nieszczęście, dziewczyna dość szybko biegała i prawie znikała za horyzontem, gdy ten dopiero otwierał drzwi.
Niezrażony tym jednak Ignacy, puścił się pędem w ślad za nią. Na całe szczęście mimo sprawności fizycznej, suknia uniemożliwiała Łucji jednak zbyt szybkie i długie poruszanie się, dlatego znalazł ją kawałek dalej, gdy ze smutkiem stała i patrzyła przed siebie.

Obrazek

- Łucjo! – zawołał, a dziewczyna jak na komendę zerwała się z ławki.
- Ignacy? Co ty tu robisz? – rzekła pytająco, a chłopak uniósł brew.
- Tak jakby gonię swoją przyszłą żonę, a cóż by innego? – powiedział, a dziewczyna zaczerwieniła się.

Obrazek

- No tak… - przez krótką chwilę tylko na siebie patrzyli w milczeniu.
- Przepraszam! – wykrzyknęli oboje i spojrzeli na siebie zaskoczeni.
- A ty za co? – powiedzieli znów w tym samym czasie i oboje uśmiechnęli się nieznacznie.

Obrazek

- Może ja pierwsza zacznę… - rzekła Łucja nieśmiało i wzięła głębszy wdech. – Ignacy… Przepraszam, że uciekłam, ale nie byłam już wstanie tego wszystkiego znieść. Twoja matka zorganizowała dosłownie wszystko! Naprawdę starałam się nie zwracać na to uwagi i skupić tylko na najważniejszym, czyli na nas… Ale kiedy zobaczyłam, że w pierwszych rzędach siedzą ludzie którzy nami pogardzają, a nasi przyjaciele muszą się czaić gdzieś po kątach… Nie wytrzymałam.

Obrazek

- Łucjo… - zaczął Ignacy, lecz dziewczyna przerwała mu.
- Tak, tak, wiem. Powinnam była wcześniej przyjść z tobą o tym porozmawiać, ale ilekroć próbowałam…
- Byłem zajęty… - dokończył za nią chłopak, a dziewczyna spojrzała na niego.
- Tak.

Obrazek

Ignacy słysząc to zbliżył się i ją przytulił.
- Przepraszam, że czułaś się w ten sposób. Powinienem był poświęcić ci więcej czasu, zamiast zrzucić organizację ślubu na ciebie i mamę.

Obrazek

Dziewczyna westchnęła.
- Jesteśmy strasznie głupi, prawda? – szepnęła, a chłopak uśmiechnął się lekko.
- Zdecydowanie tak.
- Wszyscy tam na nas czekają…
- Chcesz wracać?
- Zdecydowanie nie.

Obrazek

Zaśmiali się i popatrzyli sobie głęboko w oczy. Patrząc tak w oczy narzeczonej Ignacy zdał sobie sprawę, że wcale nie czuje złości, że uciekła sprzed ołtarza. W jakiś dziwny sposób był jej za to wdzięczny, że zdecydowała się postąpić według własnych przekonań zamiast zrobić wszystko tak jak zaplanowała im to Helena. On mógłby nie być gotowy na taki krok.

Obrazek

Pod wpływem chwili pochylił się, chwycił ukochaną w tali i pocałował namiętnie w usta. Dziewczyna początkowo nieco zaskoczona, uśmiechnęła się delikatnie czując jego usta na swoich i odwzajemniła pocałunek, a po jej ciele rozeszło się przyjemne ciepło. Po chwili para oderwała się od siebie, a dziewczyna spuściła wzrok.

Obrazek

- Chcemy czy nie, powinniśmy tam wrócić. Może Helena zachowała się nie w porządku, ale to nie oznacza, że powinniśmy ją tak zostawić… - powiedziała i już chciała iść, lecz Ignacy chwycił ją za rękę. Gdy jednak na niego spojrzała zauważyła, że wcale na nią nie patrzy. – Ignacy? – rzekła pytająco, a chłopak obrócił się w jej stronę z tajemniczym uśmiechem.

Obrazek

- A co byś powiedziała, gdybyśmy pobrali się teraz?
Łucja uniosła brew zaskoczona.
- Właśnie o tym mówię. Powinniśmy wrócić i…
- Nie, nie! Chodzi mi tutaj! W tym miejscu!

Obrazek

Dziewczyna zagapiła się na niego.
- Co? Ale że jak tutaj? – spytała, a chłopak chwycił jej dłonie w swoje.
- Nie uważasz, że jest tutaj pięknie? – spytał, a Łucja rozejrzała się.

Obrazek

W istocie okolica była prześliczna, a powoli zachodzące słońce nadawało jej niezwykłego klimatu i uroku.

Obrazek

- Złóżmy swoje przysięgi tutaj Łucjo. Przecież małżeństwo to wymysł ludzki. Co za różnica w jaki sposób przysięgniemy sobie miłość?
- Ale Helena…
- Oj, nie martw się. Obiecuję ci, że potem wrócimy i wszystko uregulujemy prawnie… Ale póki co… - ciągnął i ponownie rozejrzał się po okolicy. Łucja podążyła za jego wzrokiem. Patrząc tak na otaczającą ich przyrodę poczuła jakąś taką błogość i spokój. Gdy ponownie spojrzała na narzeczonego uśmiechała się od ucha do ucha.
- Zróbmy to. Złóżmy przysięgę tutaj.

Obrazek

Ignacy odwzajemnił uśmiech i poprowadził narzeczoną w cień ozdobnego łuku, który porastały dzikie kwiaty.
- Łucjo, czy ty…
- Chwila, chwila! – usłyszeli i oboje obejrzeli się zaskoczeni. Gdy jednak zobaczyli zbliżające się do nich postacie naraz rozpromienili się.

Obrazek

- Chyba nie chcieliście brać ślubu bez swoich świadków! – zawtórował jej drugi głos i już po chwili dookoła nich stali ich przyjaciele. Łucja poczuła jak po policzku spływa jej łza wzruszenia.
- Agata! Kelly! Rico! Wy wszyscy… - ucięła i rzuciła się w ramiona stojącego najbliżej Enrique, który zaśmiał się.

Obrazek

- Mówiłem ci, że znajdziemy sposób by być na twoim ślubie! – rzekł, a dziewczyna przytuliła go mocniej.
- Dziękuję.
- Przyjemność po mojej stronie – szepnął jej jeszcze do ucha, nim się odsunął. Tymczasem Łucja spojrzała na zgromadzonych dookoła niej znajomych i gestem pokazała im, by się zbliżyli.

Obrazek

- Tak, a więc jak już może słyszeliście, ja i Ignacy chcielibyśmy złożyć swoje przysięgi małżeńskie tutaj i jest nam bardzo miło, że jesteście tu z nami, a więc bez przeciągania…
- Czekaj! – zawołał nagle głos, a naprzód zgromadzonych osób wybiła się Agata. – Nim zaczniecie jest jeszcze jedna rzecz, która musimy najpierw załatwić! – rzekła z tajemniczym uśmiechem i pociągnęła Łucję za sobą.

Obrazek

Chwilę później, dziewczyna ubrana w śnieżnobiałą suknię wyszła na środek, a wszystkie oczy zaświeciły się na jej widok, gdy okazało się, że jej kreacja, to śliczna, skromna sukienka którą sama wybrała w jednym sklepie.

Obrazek

Dziewczyna ze szczerym uśmiechem pomaszerowała do swojego narzeczonego i chwyciła go za ręce.
- Ignacy Landgraabie. Czy zostaniesz moim mężem? – szepnęła patrząc mu głęboko w oczy i czując jak mocno bije jej serce.

Obrazek

Jak gdyby przeczuwał, co może dziać się w jej głowie, chłopak ścisnął jej dłoń mocniej.
- Tylko jeśli ty zgodzisz się zostać moją żoną.

Obrazek

Łucja słysząc to, zbliżyła się i przytuliła go mocno.
- Kocham cię – szepnęli jednocześnie czując, że bez względu na to co czeka ich w przyszłości, ta chwila już na zawsze pozostanie w ich pamięci.

Obrazek

. . .


- Może jednak powinniśmy ich poszukać? – rzekła Helena, chodząc nerwowo przed wejściem do sali, gdzie miał się odbyć ślub. Caleb jednakże zatrzymał ją.
- Nie Heleno, oni muszą to sobie sami między sobą rozwiązać. Nie chcę być niemiły, ale tylko byś im przeszkadzała.

Obrazek

Kobieta westchnęła.
- Pewnie masz rację – rzekła i usiadła na pobliskiej ławce, mężczyzna usiadł obok niej.
- Czy mogę o coś spytać? – Gdy Helena lekko kiwnęła głową, kontynuował. – Czemu to zrobiłaś?
- Zrobiła co?
- Wtrąciła się w ich ślub?
Kobieta pokręciła głową.
- Czy to ważne?
- Dla mnie tak – nie odpuszczał Caleb, a kobieta przewróciła oczyma.
- No dobrze… Chciałam im pokazać, że się mylą. Że wcale nie trzeba być nie wiadomo jak urodzonym, żeby osiągnąć sukces.
- Nie wierzę. Na pewno kryło się za tym coś jeszcze.

Obrazek

Helena prychnęła.
- Ach tak? A niby co?
- Tego właśnie próbuję się dowiedzieć, ale Helena jaką znałem…
- Nie ma już Heleny jaką znałeś! – wybuchła nagle kobieta i z emocji wstała z ławki. – Nie było cię tu! Nie wiesz jaka się stałam, kim byłam, co robiłam… Nie możesz wiedzieć dlaczego coś robiłam, albo nie robiłam! Nie możesz…

Obrazek

Chciała kontynuować, ale w tym momencie podszedł i po prostu ją przytulił. Helena sama nie wiedząc co robić przylgnęła do niego i wtuliła się w jego ciepłe ramiona.
- Gdzie ty byłeś przez te wszystkie lata? Myślałam, że kiedy odejdziesz poczuję spokój, ale wcale się tak nie stało… Było jakoś tak…
- Pusto… - dokończył za nią Caleb, a kobieta poczuła płynące po policzku łzy, jednak nie były to jej łzy, lecz Caleba.

Obrazek

- Przepraszam – szepnął mężczyzna, a kobieta uniosła głowę by spojrzeć mu w oczy. I w tej jednej chwili, gdy ich oczy się spotkały, odpłynęła.

Obrazek

Z jakąś nieznaną sobie pasją przywarła do ust swego męża i pocałowała go namiętnie jak jeszcze nigdy dotąd. Po raz pierwszy od dawna nie czuła się ani jako Pani Landgraab, ani jako prezes firmy, ani jako matka. Poczuła się jak kobieta.

Obrazek

Helena nie wiedziała ile czasu się tak całowali, jednak w pewnej chwili usłyszeli nieco niepewne odchrząknięcie, a gdy się obejrzeli Ignacy i Łucja, a za nimi cała grupka ludzi przyglądali im się niepewnie.
- Przeszkadzamy w czymś? – rzekł chłopak nieco niezręcznie, zważywszy scenę jaka rozegrała się na jego oczach, a Helena i Caleb, niczym para zarumienionych nastolatków, wygładzali ubrania i unikali patrzenia sobie w oczy.

Obrazek

- Oczywiście, że nie! Nie bądź głupi! Wszyscy na was czekają!

Obrazek

- Widzę, że ciocia Helena wymyśliła plan B w razie ucieczki pary młodej… – szepnęła Aga tuż do ucha Łucji, a dziewczyna zasłoniła usta dłonią, by nikt nie usłyszał jej parsknięcia. Szybko jednak opanowała się widząc spojrzenie przyszłej teściowej i chwyciła Ignacego pod ramię.

Obrazek

- To my może wejdziemy i wyjaśnimy wszystkim, że ślub się odbędzie, a wy… Um… Pogadajcie? – rzekła i pociągnęła chłopaka za sobą do wnętrza sali, a zaraz za nią podążyła reszta jej znajomych.
Helena już chciała podążyć za nimi, lecz nagle poczuła na ramieniu dłoń.

Obrazek

- Heleno, teraz nie jest dobry moment, ale gdy to wszystko się skończy może my… - zaczął, lecz kobieta stanowczo uniosła dłoń przerywając mu.
- Nie ma cię wiele lat, zjawiasz się ot tak, i myślisz, że jednym pocałunkiem wszystko załatwisz? – rzekła, a Caleb patrzył na nią zaskoczony.

Obrazek

- Ja…
- Otóż mówię ci stanowczo „nie”, to nie rozwiązuje sprawy – powiedziała i już miała iść dalej, jednak tuż przed drzwiami zatrzymała się i obróciła w stronę męża z lekkim uśmiechem.

Obrazek

- Ale gdybyś miał czas, możemy umówić się na kawę… Pogadać o tym co działo się przez ten stracony czas.

Obrazek

Caleb odwzajemnił uśmiech.
- Bardzo chętnie – rzekł, a kobieta podała mu dłoń.
- A teraz chodźmy, trzeba w końcu ożenić naszego syna.
Następnie weszli do środka, a drzwi zamknęły się za nimi z cichym kliknięciem.

Obrazek

. . .


Dalsza część zaślubin Ignacego i Łucji przebiegła już bez większych komplikacji. Para przysięgła sobie tym razem bardziej oficjalnie, że będą ze sobą do końca życia, a później zaczęła się impreza weselna.

Obrazek

W tym całym szczęściu, które nastąpiło, gdy Ignacy i Łucja w końcu po tak długim czasie wzięli ślub, była jednak pewna niezbyt szczęśliwa osoba, która również pragnęła, by jej druga połówka mogła tu dziś z nią być, a tą osoba był nikt inny jak Marcin Wójcik. Tak się bowiem złożyło, że Marcin mimo, że bardzo chciał, to jednak nie mógł się zdobyć by zaprosić ze sobą Brenta na ślub Łucji… A przynajmniej, nie jako osoba, która będzie mu towarzyszyć na owym ślubie.
Początkowo, gdy otrzymał zaproszenie od swojej byłej uczennicy, chciał zataić cały fakt przed chłopakiem. Dobrze wiedział jak ważne szychy się tu pojawią i jak ludzie będą na nich patrzeć. Nie dość, że homoseksualiści, to jeszcze jeden ponad dziesięć lat starszy od drugiego!
Marcin jednakże nigdy nie był zbyt dobry w kłamaniu, dlatego gdy tylko Brent wrócił z pracy od razu zauważył, że jest coś z nim nie tak. W takiej sytuacji mężczyzna nie miał wyjścia i przyznał się, że dostali zaproszenie na ślub, ale z różnych powodów wolałby, żeby przyszli… osobno.
Marcin jeszcze nigdy nie widział Brenta tak smutnego jak w tamtej chwili. Wyraźnie widać było, że chłopak czuje się skrzywdzony. Wyglądał na tak przybitego informacją, że Marcin chce iść z nim na wesele, ale nie jako partnerzy, że prawie cofnął wszystkie słowa. Jednak w ostatniej chwili się powstrzymał. Wiedział, że tak będzie dla nich najlepiej.
I właśnie z tego powodu siedział teraz przy barze i patrzył tęsknie w stronę swojego partnera, który rozmawiał z zaproszoną przez siebie znajomą.

Obrazek

- Długo tak jeszcze będziesz wzdychać? – usłyszał obok siebie i obrócił głowę by spojrzeć na swoją dzisiejszą partnerkę na wieczór, a była nią oczywiście Charlotta Ćwir.

Obrazek

- Przepraszam, mówiłaś coś? – spytał Marcin, a rudowłosa spojrzała na niego z wyrzutem.
- Najpierw ignoruje mnie cały wieczór, a teraz jeszcze w ogóle nie słucha!
- Wybacz, jakoś tak się… rozkojarzyłem.

Obrazek

- Yhm – mruknęła Lotta mierząc go wzrokiem. – Może byłbyś mniej rozkojarzony, gdybyś zamiast ze starą znajomą przyszedł na ten ślub ze swoim chłopakiem…
- Ćśśś! Bo jeszcze cię ktoś usłyszy! – zganił ją Marcin, a rudowłosa spojrzała na niego zaskoczona.
- Tak? No i co z tego? Nie wiem czy wiesz Marcin, ale chyba nie ma tu na Sali osoby, która nie wiedziałaby, że nie kręcą cię kobiety – rzekła i machnęła dłonią w stronę Brenta – A te długie spojrzenia i westchnięcia nie pomagają.

Obrazek

Mężczyzna westchnął.
- Oczywiście, że wiem o tym.
- Więc w czym problem?
- W tym, że tylko ty i kilka nielicznych osób wie, że z kimś się spotykam.
- I gdyby inni się dowiedzieli, to byłoby takie straszne bo…?

Obrazek

- Bo Brent mógłby być moim synem! – nie wytrzymał i zaraz zatkał usta rozglądając się, czy ktoś przypadkiem ich nie usłyszał. Na jego szczęście jednak, żaden z gości nie zwracał na niego i Lottę szczególnej uwagi. Tymczasem kobieta zagapia się na niego zaskoczona.
- Ty naprawdę wstydzisz się tego, że masz młodszego chłopaka! – rzekła lekko podniesionym głosem, ale Marcin zbył ją machnięciem ręki.

Obrazek

- Zwariowałaś?! Wcale się tego nie wstydzę!
- Tak? To czemu z nim nie przyszedłeś tu dziś na wesele?
- Nie chciałem, żeby musiał się wstydzić za mnie!
- I nie przyszło ci do głowy, że Brent powinien sam o tym zdecydować skoro jesteście razem?

Obrazek

Na to pytanie Marcin nie miał odpowiedzi i zamilkł, a Lotta pokiwała głową.
- Tak myślałam – rzekła, a Marcin ukrył twarz w dłoniach.
- Jestem okropnym partnerem, prawda? – odezwał się ze smutkiem w głosie, a Lotta pocieszająco poklepała go po ramieniu.
- Nie no bez przesady, w tej konkurencji nie dorastasz mi do pięt – rzekła, a Marcin parsknął śmiechem.

Obrazek

- Będę musiał go przeprosić jak wrócimy do domu…
- A po co czekać? Idź do niego teraz!
- Tak przy wszystkich? – rzekł przerażony, a Lotta przewróciła oczyma.
- Tak, tu, teraz, przy tych wszystkich sztywniakach, których twoje życie w ogóle nie obchodzi, chyba, że mogą w nim jakoś namieszać. A teraz biegnij, pokaż mu, że ci zależy i po prostu bądź szczęśliwy! – wykrzyknęła, a Marcin zagapił się na nią.

Obrazek

- Czy mówiłem ci już kiedyś, że oprócz Antoniego jesteś najwspanialszą drugą osobą jaka mi się w życiu przytrafiła?
Lotta zaśmiała się.
- Tak, jakieś tysiąc razy. A teraz leć, bo chce spaść na miejsce trzecie i widzieć, że jesteś szczęśliwy!

Obrazek

Marcinowi nie trzeba było powtarzać dwa razy. Dając jeszcze Lotcie całusa w policzek, wstał od baru i ruszył w stronę Brenta. Chłopak widząc jak się zbliża początkowo uniósł zdziwiony brew, ale gdy zauważył uśmiech na twarzy Marcina w jego oczach pojawiła się nadzieja, a później rozświetliła je malująca się radość.

Obrazek

I już wtedy wszystko mogło zakończyć się dobrze, gdyby nie nagłe pojawienie się Heleny na podeście.
- Drodzy państwo! Z okazji ślubu mojego syna przygotowałam im małą niespodziankę. Tak się składa, że jakiś czas temu dowiedziałam się, iż Łucja jest wielką fanką pewnego rudowłosego wykonawcy… - mówiła w czasie gdy Marcin desperacko próbował się przepchnąć do Brenta przez nagromadzony nagle wokół mini sceny tłum.

Obrazek

- Brent!

Obrazek

- Marcin! – odkrzyknął chłopak, jednak ich głosy zostały zagłuszone przez podnieconą paplaninę sztywniaków… Chciałam powiedzieć „Bogatych pań i panów”.

Obrazek

Tymczasem Helena kontynuowała.
- Panie i panowie oto przed wami… Ed Sheeran!
- Wooo! – podniósł się krzyk, a Marcin został zepchnięty gdzieś na drugi koniec Sali. Zupełnie po drugiej stronie gdzie stał Brent. Sfrustrowany odepchnął stojące w pobliżu krzesło.

Obrazek

- Brent… - szepnął i w tym momencie dało się słyszeć pierwsze dźwięki rozpoczynającego się utworu.

Obrazek


youtu.be/iHDBYVSA2T8

Panowie patrząc sobie głęboko w oczy zakończyli piosenkę, a potem ku ogólnemu zaszokowaniu całej Sali rzucili się sobie w objęcia i pocałowali!

Obrazek

Po sekundzie ciszy dało się słyszeć jak nieopodal ktoś klaszcze w dłonie. Gdy zgromadzeni goście spojrzeli w tatą stronę ich oczom ukazała się rudowłosa, elegancka kobieta.
- Brawo Marcin! Wooo! – krzyknęła Lotta, a do niej dołączyli się pozostali przyjaciele Marcina, tak, że mimo oburzonych komentarzy co poniektórych blondynów, wkrótce cała sala wiwatowała.

Obrazek

Obrazek

Helena westchnęła, ale uśmiechnęła się.
- No cóż, dzisiaj już nic mnie nie zdziwi – rzekła, a słysząc chlipanie obok siebie obejrzała się, żeby zobaczyć spływające po policzku gitarzysty łzy.
- To takie wzruszające! Gdyby tylko mój boberek tu był…
- Ym… Może chusteczkę?
- Dziękuję!

Obrazek

Tymczasem Marcin i Brent spojrzeli sobie w oczy, a widząc swoich przyjaciół radośnie zaśmiali się i przytulili.
- Bardzo cię kocham. Naprawdę – szepnął Marcin, a oczy Brenta zaszkliły się.
- Ja ciebie też.

Obrazek

. . .


Tymczasem Agata siedziała nieopodal przy stoliku i jedząc kawałek tortu weselnego i z uśmiechem obserwowała parę. Marcin był jej dobrym przyjacielem od lat i naprawdę cieszyła się widząc, że otrząsnął się po śmierci Antoniego, a teraz na nowo buduje sobie szczęśliwe życie z ukochaną osobą. No właśnie, nowy początek, nowa miłość… Bezwiednie zamachała widelcem do ciasta w powietrzu i westchnęła. Czy ona jeszcze kiedyś będzie tak szczęśliwa?

Obrazek

- A o czym to pani tak rozmyśla? – usłyszała nagle za sobą i odwróciła się. Gdy tylko to zrobiła na jej twarzy pojawił się uśmiech.
- Enrique! – rzekła wesoło i wstała by go uściskać.
- Niby jesteśmy na ty samym weselu, a jakoś cały dzień się mijamy, nie? – zauważył chłopak, a Aga zaśmiała się, lecz nieco nerwowo.

Obrazek

- Ta, jakoś tak wyszło… - rzekła i na chwile zapadła między nimi niezręczna cisza. Po chwili jednak, chłopak postanowił odezwać się jako pierwszy.
- Więc… Jakiś szczególny powód za jaki dziś pijemy? – spytał wyciągając nagle magicznie znikąd butelkę truskawkowej Soplicy. Agata uśmiechnęła się.
- No nie wiem? Może fakt, że nasi przyjaciele właśnie wzięli ślub po siedmiu latach zaręczyn?

Obrazek

Chłopak zastanowił się, po czym nalał po kieliszku.
- Tak, zdecydowanie mogę za to wypić – rzekł i przechylił kieliszek. Aga poszła w jego ślady i skrzywiła się lekko.
- Czy to powinno być takie mocne? Wydaje mi się, że już próbowałam ten smak – chłopak uśmiechnął się jakoś drapieżnie.
- Być może dolałem tego i owego.
- Rico! – wykrzyknęła na co ten zaśmiał się.

Obrazek

- Fajnie widzieć cię znów taką… - zaczął i wykonał nieokreślony gest zastanawiając się, Aga ponagliła go.
- No jaką?
- Wyluzowaną – rzekł po prostu i chwycił jej ręce w swoje. – Fajnie znów z tobą rozmawiać. Przekomarzać się… Brakowało mi tego.
Dziewczyna spojrzała w oczy chłopaka i przez chwilę zobaczyła tam coś więcej niż tylko obietnicę krótkiego romansu. Wiedząc jednak do czego tak naprawdę to wszystko prowadzi, szybko odwróciła wzrok.
- Och Rico, znowu próbujesz mnie spić.

Obrazek

Rudowłosy zaśmiał się.
- A możesz mnie winić? Jesteś wtedy taka urocza! Jak wtedy gdy zaczęłaś liczyć chrupki…
- Nie! Dość! Idę stąd! – rzekła próbując wstać, ale Rico śmiejąc się złapał ją za rękę.
- Dobra, dobra! Zero rozmów o twoim zachowaniu po pijaku!
Dziewczyna zerknęła nań podejrzliwie.
- I nie będziesz próbował mnie spić?
- Nie będę.
- Na pewno?
- Słowo honoru!

Obrazek

Aga nie była pewna na ile może wierzyć w słowo honoru, jeśli chodzi o Enryczka. Mimo to coś podpowiedziało jej, że powinna z nim zostać i tak też uczyniła. Tymczasem chłopak szczerzył się do niej z drugiej strony stołu. Dlaczego tak na nią patrzył? Jakby była kimś niezwykle interesującym. I tak dokładnie słuchał każdego jej słowa… Powinna się odwrócić? A może przytrzymać jego spojrzenie na dłużej? Och! Czyż nie wiedział jak to na nią działa? Rozmyślałaby pewnie dalej, gdyby nie przerwał jej nagle głos chłopaka.

Obrazek

- A powiedz, co robiłaś przez ten czas?
- Co? – rzekła jeszcze lekko rozkojarzona, lecz chłopak chyba tego nie zauważył.
- No wiesz, trochę czasu minęło od naszego ostatniego spotkania. Udało ci się skończyć studia?
- Ah, pewnie. Właściwie to nawet zaczęłam już staż.
- Uuu, gdzie? – spytał, lecz Aga machnęła ręką.
- Na pewno chce ci się o tym słuchać?
Enryczek uśmiechnął się.
- Oczywiście.

Obrazek

I tak minęła jedna godzina, potem druga, a para wciąż ze sobą rozmawiała, zmieniając jedynie co jakiś czas napój w kieliszkach. Jedno jednak było pewne. Agata już od dawna się tak dobrze nie bawiła.
- I ja mu potem mówię… Jesteś śmieszny! A on „Ale co Pani? Dosiada się na ławce i mówi, że jestem śmieszny!” – rzekła i zaśmiała się głośno. – Ta, to było niezłe… No ale, może ty opowiesz mi co słychać u ciebie? – spytała wesoło.

Obrazek

Zamiast jednak odpowiedzieć, poczuła jak chłopak chwyta ją za rękę i splata lekko ich palce na stole. Dziewczyna uniosła wzrok i poczuła jak puls jej przyspiesza, widząc jego intensywne spojrzenie.
- Agata, ja…

Obrazek

- Panieee i panowiee! Oto ja…Otcho jaaa wieki Landgrub! Chchciałby… Chciałbym coś zapiosenkować mojej pięknej żonie Łucji! – usłyszeli nagle głos Ignacego dochodzący ze sceny i oboje obrócili się, by zobaczyć jak nieco wstawiony chłopak trzyma mikrofon, a stojąca obok Łucja trzyma go za rękę i próbuje odciągnąć.

Obrazek

- Tobie już chyba wystarczy. Chodź pośpiewasz mi jutro – rzekła ze śmiechem, próbując go zabrać, lecz chłopak nie dał się zbyć.
- O nie! Chce, żeby caaały świat słyszał! Słyszał jak Landgrub kocha swoją żonę! – wykrzyknął i dając sygnał muzykom zaczął śpiewać.

Obrazek

(Piosenka Ignacego ---> https://www.youtube.com/watch?v=gDxdkSkkM0Q)

Po zakończonej piosence Łucja chwyciła męża i odciągnęła na bok, po czym obróciła się i pocałowała swojego już męża prosto w usta. Gdy jednak się odsunęła na jej twarzy malował się wredny uśmieszek.

Obrazek

- Wcale nie jesteś pijany…
Ignacy odwzajemnił uśmiech.
- Nie, ale na trzeźwo chyba bym nie dał rady.
Łucja zaśmiała się.
- To dobrze, bo już myślałam, że próbujesz się wymigać od naszej nocy poślubnej mężu…

Obrazek

W tym momencie chłopak objął ja mocniej i nachylił się.
- Nigdy… Prawdę mówiąc, moglibyśmy się już powoli ewakuować i zaczynać…

Obrazek

Dziewczyna zaśmiała się i udała, że go odpycha.
- Ignacy! Tak przy ludziach? Co na to Landgrabowie? Co na to twój matka? –rzekła niby z przerażeniem, a chłopak chwycił ją ponownie.

Obrazek

- Wszyscy są ważni, ale żona ma pierwszeństwo! – wykrzyknął po czym pocałował ją namiętnie, a Łucja uśmiechnęła się czując jego usta tak blisko swoich. Gdy się od siebie oderwali, wiedziała, że długo już na weselu nie posiedzą.

Obrazek

Obrazek

I już mieli rozpocząć akcję-ewakuację, gdy nagle Łucja coś zauważyła, a właściwie czyiś brak.
- Czekaj…
- Coś się stało? – spytał Ignacy zaskoczony, lecz dziewczyna pokręciła głową.
- Ah nic, wydawało mi się, że przed chwilą widziałam Agatę i Rico, a teraz gdzieś mi zniknęli.

Obrazek

Obrazek

Ignacy wzruszył ramionami.
- Pewnie poszli coś zjeść i są wśród gości – rzekł po czym chwycił Łucję za rękę. – Możemy iść ich szukać, albo… - zaczął i gestem wskazał na drzwi.
Dziewczyna uśmiechnęła się.
- Hmm… Dorośli są, jakoś dadzą sobie radę…
- Dokładnie! Tęż tak myślę! – wykrzyknął Ignacy i ruszyli.

Obrazek

Jeszcze nie wiedzieli, że nie są wcale jedyną parą, która postanowiła zmyć się z ich wesela…
Jednakże druga para, zdecydowanie będzie bardziej zdziwiona niż oni, gdy znów razem obudzi się rano.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Koniec odcinka 55 części 2
Ciąg dalszy nastąpi...


Dziękuję za uwagę :)
Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 980
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Galcia » 21 mar 2020, 18:43

No i proszę, wszystko elegancko, znów mam L4 i mogę komentować! :D Musiałam szybko odświeżyć sobie poprzedni odcinek, a teraz zabieram się do właściwej lektury. :love:
Potem rzucą to miasto i wyjadą. Z daleka od Heleny i jej planów układania im życia. Z powrotem do San Myshuno. Tak, tego się będzie trzymać.
Taaaak już to widzę, zwłaszcza po tekście Heleny z poprzedniego odcinka, że sprzedadzą ich mieszkanie. :yes: Będzie mieszkanko z teścióweczką i codzienne pytania kiedy dorobią się bąbelka.
Marcin to taka dobra wróżka tej relacji. Taka matka... to znaczy ojciec chrzestny całego sąsiedztwa. :D
Uuu, Marcin woli młodszych. ;) Taka miła odmiana, w końcu wcześniej to on był młodziakiem w związku. Jak to wzorce lubią się powtarzać... :cwaniak:
Hmm... Hmm... Oczywiście jestem całym sercem po stronie Łucji jeśli chodzi o przygotowania do ceremonii i trzymam kciuki, żeby mogła zrobić wszystko po swojemu i tamta prosta suknia była przecudowna, ale... w stroju wybranym przez Helenę wygląda nieziemsko! :O Jak królewna! Może ma trochę zbyt wyzywający makijaż, ale ogólnie solidne 9/10.
Kurczę, też bym chciała dostać buziaka od Rico. :P Muszę zostać czyjąś druhną.
Cooo? :O Helena nie zaprosiła przyjaciół Łucji na przyjęcie?! No to już jest poziom skurczysyństwa którego nie zdzierżę! :angry:
O matko, Enrique i jego techniki manipulacji! xD xD xD STWORZYŁAM POTWORA!
Mam też jedno pytanie, skoro przyjaciółki Łucji nie zostały zaproszone, to kim są jej druhny? :mysli: Czyżby Helena opłaciła jakieś celebrytki, niczym płaczki na pogrzebach? :D
Jakimś cudem udało Ci się tak przedstawić motywy Heleny, że prawie uwierzyłam, że miała dobre intencje. ;) Fajny taki ślub, nie po to, żeby celebrować miłość dwójki ludzi, tylko żeby utrzeć nosa bogatym krewnym.
- Ignacy, to twój ślub. Nie przejmuj się pierdołami, kto by to nie był zadbam by został dobrze przyjęty
Chyba że to przyjaciele Twojej przyszłej żony, wtedy nie. ;)
Ale zakazane mordy wśród tych Landgraabów. :D I gdzie przepraszam bardzo Marzanna? Jak wdowa to już nie zaprosili? W końcu ruda!
I bardzo dobrze! Uciekająca panna młoda to jest to! :brawo: Domyślam się, co się stanie dalej. ^^
Ed Sheeran? Serio akurat on jest ulubionym piosenkarzem Łucji? ;) Cóż za zbieg okoliczności. Teledysk! :love: Uwielbiam teledyski! Tututututuru... :D I ten duch z mikrofonem. xD
- No cóż, dzisiaj już nic mnie nie zdziwi – rzekła, a słysząc chlipanie obok siebie obejrzała się, żeby zobaczyć spływające po policzku gitarzysty łzy.
- To takie wzruszające! Gdyby tylko mój boberek tu był…
O matko! xD BOBEREK?! Nie wiedziałam, że Ed Sheeren jest zoofilem. Czy jego żona o tym wie? :D
Czy truskawkowa Soplica to ulubiony trunek Łucji tak samo jak Ed jest jej ulubionym wykonawcą? ;) No popatrz... Mamy z nią wiele wspólnego! :D
Dziewczyna spojrzała w oczy chłopaka i przez chwilę zobaczyła tam coś więcej niż tylko obietnicę krótkiego romansu. Wiedząc jednak do czego tak naprawdę to wszystko prowadzi, szybko odwróciła wzrok.
I tu pomyślałam: do rozkochania jej w sobie, do związku, który będzie wymagał wiele pracy i poświęceń i inne romantyczne i podniosłe tematy, a tu tylko:
- Och Rico, znowu próbujesz mnie spić.
:haha:
"Wielki Landgrub kochać swoja żona! Wielki Langrub śpiewać o swoja wielka miłość!" xD xD xD
Już myślałam, że Agata i Rico zajęli im łóżko. xD To by dopiero było zakończenie!

Bardzo fajny odcinek! :love: :love: :love: Warto było tyle czekać. Czy w następnym dowiemy się, czym zaowocowała ewakuacja z wesela? Jak dla mnie im więcej dzieci spłodzi Enrique tym weselej, nie mogę się też doczekać akcji, które będzie odstawać Helena przed pojawieniem się na świecie wnuka. I tak sobie teraz pomyślałam, gdyby ten wnuk wbrew wszelkim zasadom genetyki urodził się blondynem... xD TAK TYLKO MÓWIĘ!
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 467
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lion » 28 mar 2020, 12:57

Co by nie mówić, Helena świetnie to wszystko przygotowała! Klimatyczna, bogata miejscówka, stroje, ogólna atmosfera - całość naprawdę dobrze wygląda. Choć fakt, że przyjaciele Łucji nie zostali zaproszeni, a jej druhnami są panny, które mówią do niej na "pani", jest już bardzo słaby. Był tam przynajmniej brat panny młodej? Jakoś go nie wyłapałem. Jej najbliżsi mogli dostać przynajmniej tylne rzędy, ACZKOLWIEK przyznaję, że motywacja Heleny nawet mi się podoba! Jak dla mnie plan miał sens i pokazał, że wielka pani Landgraab jest po prostu człowiekiem, który, mimo wszystko, chce dobrze dla swoich najbliższych. ;)
Cieszę się, że ostatecznie ślub się odbył i w sumie wyszło trochę, jak chciała Helena, trochę, jak chcieli młodzi. :yes: U Agaty i Enryczka też się sporo podziało. Jestem ciekawy, jak dalej pociągniesz ten wątek!
Galcia pisze:...nie mogę się też doczekać akcji, które będzie odstawać Helena przed pojawieniem się na świecie wnuka. I tak sobie teraz pomyślałam, gdyby ten wnuk wbrew wszelkim zasadom genetyki urodził się blondynem... xD TAK TYLKO MÓWIĘ!
Ale Helena ma już blondwłosą wnuczkę! Cały czas czekam, aż dowie się o jej istnieniu i będzie wściekła, że nic nie wiedziała! :D

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 980
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Galcia » 29 mar 2020, 21:46

Lion pisze:
28 mar 2020, 12:57
Ale Helena ma już blondwłosą wnuczkę! Cały czas czekam, aż dowie się o jej istnieniu i będzie wściekła, że nic nie wiedziała! :D
O rety, całkiem zapomniałam, że ma już jedną wnuczkę, która wbrew wszelkim zasadom genetyki urodziła się blondynką!. :D Ach ci Landgraabowie i te ich cholerne blond kudły. Możesz zabrać sima od Landgraabów, ale nigdy nie pozbędziesz się Landgraaba z jego genów! :rotfl:
Obrazek


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość