Pamiętniki Łabędzi

Awatar użytkownika
Gunia
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 250
Rejestracja: 15 gru 2013, 13:59

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Gunia » 01 kwie 2018, 23:55

Rany, Twoje relacje są tak długie, że muszę czytać na dwa razy :D
Ojciec Zane'a to ten niedoszły lowelas? Dobrze, że mu zdzieliła :D jestem dumna z Lotty. Nie powinien oskarżać Annie, ale jak chyba kiedyś wspominałam, sama jest sobie winna będąc z tym Zane'm. Niech się bierze za kuzyna! #teamDiannie
Tiana i "Szóstka w pracy" - była taka bajka :D bardzo ją lubiłam :) Dzieci to mają pomysły. Z mojego doświadczenia wiem, że doskonale potrafią sobie rozplanować zadania, stąd atak na ciasto był jak najbardziej na miejscu :D biedna pani Littleforest!
Andżela jest koleżanką z przeszłości? Takie to tylko sprowadzają kłopoty... Oby nie wyniknęło z tego nic niedobrego.
Dlaczego Tiana nie chce powiedzieć, kim jest porywacz? To może być tylko...
WIEDZIAŁAM ŻE ANNIE! Ale... Czemu? I jak?! Och, nie trzymaj nas w niepewności!
Zapraszam na relację! :)

Obrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 211
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 03 kwie 2018, 13:54

Galcia
„Przecież nie Puszek i Kłębuszek, to musi być coś dostojnego, jak Napoleon albo Franz Josef.”
Landgrabowie nie są lepsi. Helena chyba nazwała swojego kota Napoleon o ile dobrze pamiętam xD (Jeszcze tak nie pamiętam imion wszystkich swoich zwierzaków w grze ;))
„Po kim jak po kim, ale po Lotcie nie spodziewałam się takiego ataku paniki na wieść o tym, że jej córka ma chłopaka. Jeśli Anastazja wdała się choć trochę w matkę, raczej martwiłabym się o tego biednego kolesia!”
Myślę, że właśnie dlatego Lotta się martwiła. Właśnie, że się w nią wdała i jeszcze zajdzie w ciążę z jakimś przypadkowym kolesiem jak ona x) Co prawda Lotta miała szczęście, ale wiesz. Równie dobrze ojcem mógł być Tomasz (Ten obecny mąż Kasandry) jakiś randomowy typ, albo… Ojciec Zane’a! xD Tak, on jest jednym z tych typów którzy byli jej kochankami. Niedawno to odkryłam, bo sobie zapomniałam xD Plot twist! xD (Nie wiem czy wykorzystam to w relacji, prawdopodobnie nie, dlatego nie mam wyrzutów, że „spojleruję” ;))
„Yyy. Co?”
No wiesz, to zdanie rodziców. Dla rodzica jego dziecko zawsze będzie to najwspanialsze ;)
„Co w takiej sytuacji mówią przepisy BHP?”
Ale te prawdziwe czy simsowe? Bo simsowe to chyba niewiele :D
„Na co jej tyle włókna, jakieś problemy z trawieniem?”
Dokładnie! Wiesz, perystaltyka jelit już nie ta xD
„Ciekawe, na czym się tak dorobił, zwłaszcza że wychował syna na złodzieja”
W zasadzie to sama nie wiem xD Nawet nie jestem pewna czy jakąś pracę ma przydzieloną przez grę. Muszę kiedyś zaglądnąć mu do domu ;)
„Zrobią z niego męża idealnego!”
Ej, ty wiesz, że pod wpływem tego komentarza chyba wymyśliłam dla niego historyjkę jak pozna swoją żonę? Dlaczego mi to robisz? Już i tak mam a dużo wątków do pisania! xD
„Pani Littleforest już chyba więcej nie PRZYBĘDZIE do cukierni Tiany”
Oj tak xD
„No dobra, przecież wiemy, to nie wina Tiany, tylko wyzwania księżniczek. xD”
O to to! Nie to, żebym ja też dodawała swoje 3 grosze. Skąd! xD Dręczenie i niszczenia życia simom to absolutnie nie ja! xD
„Iiiii właśnie wymyśliłam kolejny wątek do relacji. xD Nieeeeee!”
Odpłata za wyżej! xD
„Co do bonusa: a więc to było to "ważne spotkanie", na które musiała iść, kiedy zostawiła Tianie dzieci? xD”
Możliwe xD Albo tańczyła już po spotkaniu ;) (Nieee xD)


Lion
„Kurczę, nie wiem, chyba nie pozostaje mi nic innego, niż czekać.”
Ło, bardzo fajne spekulacje ;)
Ale nie powiem czy miałeś rację. Jeszcze trochę będziecie musieli poczekać :) (A trochę u mnie to może być niestety baaardzo dużo czasu xD)
„Ale w sumie to Lotta lepiej wie, jak można wykorzystać przedstawiciela płci przeciwnej, także jej rozterki mają sens.”
No tak. Ci biedni wykorzystani przez Lottę mężczyźni. Musieli naprawdę cierpieć xD
Ale fakt, że Lotta martwiła się po prostu, żeby Anastazja nie poszła w jej ślady ;)
„Nie sądziłem za to, że psychol, który za nią łaził i próbował wykorzystać, na co dzień jest właścicielem wypasionej chaty i kochającym tatusiem”
Psychole nie zawsze wyglądają jak psychole. Czasem wydają się być całkiem normalni i ich wygląd może właśnie kogoś oszukać :)
„Ech, chyba jestem za mało romantyczny na takie wątki.”
Spoko, dla mnie to też jest dziwne xD Ja wiem, że piszę takie wątki, bo fajnie mi się je pisze, ale również niezbyt rozumiem zachowanie własnej postaci xD (Żeby było śmieszniej jak w książkach jest taki watek, to zawsze jestem poirytowana i mam dość biadolenia głównej bohaterki, ale to inna sprawa xD)
W każdym razie, trochę tłumaczę to sobie tak: To nie tak, że Andżelika wzdychała do niego cały czas, tylko po prostu kiedy spotkali się po latach dawne uczucie odżyło. Zwłaszcza, że ani nie miała żadnego chłopaka/męża, ani nawet dzieci. No nic. No to jak taki Aleks się przyplątał i jeszcze szukał u niej wsparcia… No mogła się kobicina zauroczyć, trzeba jej to przyznać ;)
„ale za to inni długo będą mówić o tym zdarzeniu, co w sumie będzie swego rodzaju reklamą!”
Albo taką legendą jak z horroru :D „Wejdziemy tu po ciasto?” „Nie!” „Dlaczego?” „To ty nie wiesz?” „Ale o czym?” „O duchu latającego ciasta, który nawiedza to miejsce?” „Co? Jaja sobie ze mnie robisz?” „Nie! Mówię poważnie! Podobno każdy kto tu wchodzi i powie „Przybyłem” zostanie przeklęty, a duch ciasta objawi się i zaatakuje!” „Hmm… Wiesz, może lepiej nie ryzykować z klątwami? Chodźmy gdzie indziej” „To samo chciałem zasugerować!” xD

Zobaczymy :D

Gunia
„Rany, Twoje relacje są tak długie, że muszę czytać na dwa razy”
Przepraszam, czasem nie mogę się powstrzymać i tak piszę xD
„Nie powinien oskarżać Annie, ale jak chyba kiedyś wspominałam, sama jest sobie winna będąc z tym Zane'm. Niech się bierze za kuzyna! #teamDiannie”
Widzę, że chyba nikt nie lubi tu Zane’a, a jego postać może ostatecznie wszystkich zaskoczyć xD
„Tiana i "Szóstka w pracy" - była taka bajka”
Też oglądałam :D
„Takie to tylko sprowadzają kłopoty... Oby nie wyniknęło z tego nic niedobrego.”
Na razie to zniknęła więc może będzie dobrze? ;)
„WIEDZIAŁAM ŻE ANNIE! Ale... Czemu? I jak?! Och, nie trzymaj nas w niepewności!”
Proszę bardzo, dziś będzie odcinek :D
Ale czy coś nam wyjaśni, a może bardziej namiesza? ;)



Dziś zobaczymy jak wszyscy zareagują na rewelacje Tiany :) Czy zachowali się słusznie? I kto tu w końcu kłamie, a kto mówi prawdę?
Czy w tym wszystkim może być jeszcze jakiś happy end?
Zapraszam! :D

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Z pamiętnika Tiany
Wszystko ma swoją cenę


W niewielkim salonie zapanowała kompletna cisza. Sześć osób wpatrywało się w młodą, czarnowłosą dziewczynę jakby w oczekiwaniu kto wykona pierwszy ruch. Nikt nie chciał być tym pierwszym. Wszyscy wiedzieli bowiem, że w chwili gdy ktoś się poruszy wywoła lawinę, której nic już nie zatrzyma. Tak się jednak złożyło, że cisza nigdy nie może trwać wiecznie.

Obrazek

- Ty zdzi*o! Oddaj moje dziecko! – wrzasnęła nagle Kasandra i rzuciła się w stronę Anastazji. Wszyscy jak zahipnotyzowani wpatrywali się w lecącą w jej stronę kobietę. Na szczęście w ostatniej chwili wyrywającą się Kasi pochwycił Tomasz, który odciągnął roztrzęsioną żonę na bok.

Obrazek

Gdy wszyscy wybudzili się już z chwilowego szoku, jakie wywołały rewelacje Tiany, Aleksander zmarszczył brwi i ze złością w oczach spojrzał na kobietę.
- Czyś ty oszalała? Dlaczego powiedziałaś coś takiego?! – rzekł piorunując ją wzrokiem, na co ta rozszerzyła oczy ze zdumienia.
- Co? – odpowiedziała, jakby niedowierzając, to tylko bardziej rozzłościło Aleksa.
- Czy ty myślisz, że możesz…

Obrazek

- Aleks, uspokój się – przerwała mu Charlotta, nim zdążył skończyć myśl.
Mężczyzna spojrzał na nią.
- Ona oskarża naszą córkę, a ty myślisz, że będę…!
- Aleks, pozwól, że ja się tym zajmę – rzekła twardo Lotta patrząc mu prosto w oczy. Po chwili Aleks odpuścił.

Obrazek

- Dobrze, zaczekamy na ciebie na zewnątrz. Choć Annie – rzekł przygarniając córkę do siebie, nim jednak zdążyli wykonać choćby pół kroku, na drodze stanęła im Kasi, która wyswobodziła się z uścisku męża.
- O nie! Ona zostaje! Nie pozwolę, żeby porywaczka mojego dziecka…
- Annie nie jest żadną porywaczką! – żachnął się Aleks odsuwając siostrę na bok. - A teraz pozwól nam wyjść!
- Kochanie, pozwól im wyjść. Jestem pewien, że zaraz wszystko się wyjaśni – uspokajał Tomasz, lecz Kasi była nieugięta.
- Nie ma mowy! – krzyczała, tarasując wyjście.

Obrazek

Charlotta widząc, że zaraz może dojść do naprawdę nieprzyjemnej sytuacji, zwróciła się w stronę siostry.
- Proszę Tiano. Wiem, że to dla ciebie trudne, ale musisz nam powiedzieć, kto jest prawdziwym porywaczem – rzekła łagodnie, na co siostra zmarszczyła brwi.
- Prawdziwym? Przecież właśnie to powiedziałam! – wykrzyknęła, a Lotta pokręciła głową.
- Daj spokój Tiano. Dlaczego Annie miałaby to niby zrobić? A co ważniejsze jak? Jest przecież dopiero nastolatką!

Obrazek

- Aha! Wiedziałam! Dzwonimy na policję! – krzyknęła stojąca obok Kasi, która słyszała wypowiedź Tiany.

Obrazek

Aleksander zacisnął pięści i zbliżył się do byłej szwagierki.
- Czy ty upadłaś na głowę?! Jak możesz…
- Ej, ale spokojnie! I nie takim tonem! – powstrzymał go stojący obok Naveen.
Aleks spojrzał na niego wrogo.
- Czy ty myślisz, że będę tu stał jak ciołek, gdy twoja żona oskarża moją córkę o takie rzeczy?! – krzyczał dalej. Powoli zaczęło się robić naprawdę nieprzyjemnie. Kasandra krzyczała do Annie, że chce odzyskać córkę, Tomasz powstrzymywał ją by nie doszło do rękoczynów, Aleksander próbował dostać się do Tiany, a Lotta i Naveen próbowali wszystkich uspokoić. W końcu Tiana nie wytrzymała.

Obrazek

- DOŚĆ! – krzyknęła i nagle wszystkie zgromadzone w pokoju osoby zamilkły i wpatrzył się w nią. Kobieta objęła się ramionami. – Chcę, żebyście wszyscy wyszli z mojego domu – rzekła twardo. Gdy nikt nie wykonał żadnego ruchu spojrzała na nich. – Ale już!

Obrazek

Pierwszy w kierunku drzwi ruszył Aleksander.
- I bardzo dobrze! Mam nadzieję, że przemyślisz sprawę i nas wszystkich przeprosisz, bo ja tego tak nie zostawię!
- Aleksander! – krzyknęła za nim Lotta, lecz on chwycił Anastazję za rękę i nie oglądając się opuścił dom. W ślad za nimi podążyli Tomasz i Kasandra, wciąż grożąca, że zgłosi sprawę na policję.

Obrazek

Charlotta po raz ostatni spojrzała na siostrę i westchnęła.
- Tiano… Gdybyś chciała...

Obrazek

- Wyjdź – rzeka tylko Tiana nie patrząc na nią. Charlotta kiwnęła głową i wyszła zamykając za sobą drzwi.

Obrazek

W opustoszałym pokoju zostali tylko Tiana i Naveen. Mężczyzna spojrzał na wpatrzoną w okno żonę ze smutkiem.
- Tiano? Czy wszystko…

Obrazek

- Ty też mi nie wierzysz, prawda? – przerwała mu i spojrzała na niego.
Naveen wyglądał na zaskoczonego pytaniem.
- Ja…
- Tak myślałam. Zostaw mnie – i nie czekając na to co ma jej do powiedzenia, ruszyła schodami na piętro.

Obrazek

Naveen pokręcił głową.
- Ale ja ci wierzę… – szepnął, lecz ona nie mogła już tego usłyszeć.

Obrazek

Po tym wszystkim co przeszedł, aby ją odzyskać nie śmiałby wątpić w ani jedno jej słowo. Dlatego jak zwariowane by się to nie wydawało, wierzył, że Annie rzeczywiście mogła ją porwać lub być w to zamieszana. W całym tym obrazie była tylko jedna rzecz, która mu nie pasowała.
Dlaczego Anastazja to zrobiła?

Obrazek

. . .


Podróż do domu minęła Charlotcie w całkowitej ciszy. Na miejscu Annie bez słowa poszła do swojego pokoju, podczas gdy Lotta ułożyła zmęczonego po całym dniu Henryka do snu i zaparzyła herbaty.

Obrazek

Następnie biorąc dwa kubki ruszyła w stronę salonu, gdzie już czekał na nią Aleks. Kobieta jeszcze nigdy nie widziała go w takim stanie. Aleksander zawsze uchodził za spokojnego człowieka, który nigdy nie wyciągał pochopnie wniosków i zawsze wolał spokojną rozmowę od krzyków czy też bójek. Widząc go jednak teraz Lotta dobrze wiedziała, że czeka ją trudna rozmowa. Westchnęła. Kiedy wszystko się tak skomplikowało?

Obrazek

- Zrobiłam ci herbaty – zaczęła wchodząc do pokoju i stawiając kubek na stoliku usiadła obok niego. – Wszystko w porządku? – spytała, kładąc mu rękę na ramieniu, na co gwałtownie obrócił się w jej stronę.
- Pewnie! Moją córkę oskarżają o porwanie kobiety w ciąży i uprowadzenie dziecka, ale czuję się wyśmienicie! – rzekł i biorąc kubek herbaty upił łyk.

Obrazek

Lotta westchnęła.
- Aleks, musisz ją zrozumieć. Tiana przechodzi teraz przez naprawdę trudny czas. Porywacz, który o mało co nie odebrał jej Aurory grasuje gdzieś w okolicy, teraz dowiedziała się, że znów zaatakował, a na dodatek wszyscy strasznie naciskają, żeby powiedziała kim był…
- I dlatego, że ma „trudne czasy” musi oskarżać nasze dziecko?! I ty uważasz, że to jest w porządku?!
- Nie! Ja po prostu staram się zrozumieć! – rzekła i zdenerwowana wstała.

Obrazek

- Ja… Ja nie wiem czemu moja siostra powiedziała coś takiego… Zawsze z Annie miały taki dobry kontakt. Wiesz? Czasem nawet bywałam zazdrosna o to jak dobrze się ze sobą dogadują – rzekła i uśmiechnęła się smutno.
- Lotta… - zaczął Aleks, ale przerwała mu.
- Nie, spokojnie. Wiem, że nie byłam dobrą matką, ale postaram się to naprawić. Kiedy emocje nieco opadną pójdę porozmawiać z Tianą i dowiem się o co w ty wszystkim chodzi. A na razie… Dajmy jej troch czasu.

Obrazek

Aleksander kiwnął głową, wstał i przytulił ją mocno. Będąc w jego ramionach od razu poczuła się lepiej. Wiedziała, że nie jest w tym wszystkim sama. Kiedy się odsunął, spojrzał na nią i rzekł.
- A teraz, może chodźmy zobaczyć co u Annie? Dla niej to też musiał być szok.

Obrazek

Charlotta kiwnęła głową i oboje ruszyli na górę. Na miejscu zapukała delikatnie i uchyliła drzwi.
- Annie? Czy wszystko… Annie? – powtórzyła widząc, że pokój jest zupełni pusty.
- Nie ma jej? – rzekł stojący obok Aleksander rozglądając się dookoła, zupełnie jakby Annie miała nagle wyskoczyć z szafy. – No nie wierzę! To my się tu martwimy, a ona sobie wycieczki gdzieś urządza! Niech no tylko wróci…

Obrazek

- Czekaj… - przerwała mu Lotta i zbliżyła się do biurka, na którym między książkami leżała wyrwana z zeszytu kartka. Lotta szybko przeleciała wzrokiem tekst, a z każdą chwilą jej oczy coraz bardziej rozszerzały się ze zdumienia.

Obrazek

- O Boże… Aleksander! Patrz! – zawołała i podała mu kartkę.
Czytając treść wiadomości twarz Aleksandra pobladła.

Obrazek

- „Wiem, że wy mi wierzycie, ale policja na pewno tego nie zrobi… Odchodzę, nie chcę wam sprawiać problemów, nie martwcie się…” Co to ma znaczyć?! – rzekł, lecz Lotta nie czekała by udzielić mu odpowiedzi.

Obrazek

- Musimy ją znaleźć! Szybko! – krzyknęła, po czym oboje wybiegli z domu i ruszyli na poszukiwania.

Obrazek

. . .


W czasie, gdy zdenerwowani Lotta i Aleks ruszyli na poszukiwania Annie, nieświadomy scen jakie rozegrały się w ciągu kilku ostatnich godzin w jego domu Diablo, dziarsko maszerował w stronę domu. Wracał właśnie od jednego ze swoich kolegów, z którym wspólnie przygotowywali projekt do szkoły. Diablo musiał przyznać, że był z siebie bardzo zadowolony. Mimo trudności jakie napotkali przy tworzeniu modelu Wenus udało im się skończyć większość układu słonecznego tak, że jeszcze tylko kilka poprawek i praca będzie gotowa do oddania. Diablo cieszył się, że w końcu będzie mógł się nieco zrelaksować i być może spędzić więcej czasu z Annie…

Obrazek

Był tak zamyślony, że prawie nie zauważył przemykającej nieopodal czarnowłosej postaci, która idąc rozglądała się nerwowo, jakby w każdej chwili ktoś mógł ją złapać. Diablo, jakby nie zauważając dziwnego zachowania dziewczyny, uśmiechnął się na jej widok od ucha do ucha i podnosząc rękę zawołał.
- Anastazja! – wykrzyknął radośnie omal nie przyprawiając jej o atak serca. Gdy jednak go w końcu zauważyła, również uśmiechnęła się i ruszyła w jego stronę.

Obrazek

- Co ty tu…? – zaczął, lecz nie skończył, gdyż rzuciła mu się w objęcia.
- Diablo! Jak dobrze, że to ty – rzekła ściskając go na co chłopak się zarumienił. Właśnie chciał coś powiedzieć, gdy odsunęła się i chwytając za rękę pociągnęła za sobą.

Obrazek

- Chodź ze mną, musimy się pospieszyć!
Zdezorientowany chłopak ruszył za nią, lecz po kilku krokach zatrzymał się i zmusił by na niego spojrzała.
- Co? Ale dokąd?
Annie spuściła wzrok.
- Ja… Wyjeżdżam.
- Co? Dlaczego? Nic nie rozumiem…
- Nie musisz rozumieć! Po prostu jedź ze mną Diablo… Proszę – rzekła błagalnie, ku jej zdumieniu jednak, chłopak pokręcił głową.
- Annie, co się dzieje?

Obrazek

Widząc, że nie da rady namówić go do wspólnego wyjazdu nim wszystkiego mu nie wyjaśni, puściła jego dłoń i westchnęła.
- Mogę ci powiedzieć co się stało, ale nie spodoba ci się to…
- Annie…
- No już dobrze! – rzekła wyrzucając ręce do góry. – Powiem ci – powiedziała i objęła się ramionami. – To przez ciocię Tianę…
Brwi Diablo gwałtownie powędrowały do góry.
- Przez mamę? A co ona ci zrobiła? – rzekł zaskoczony. Anastazja spojrzała na niego ukradkiem.
- W zasadzie nic… Oprócz tego, że oskarżyła mnie o porwanie jej.

Obrazek

Diablo gapił się na nią dłuższą chwilę, nim odezwał się ponownie.
- Że co? To niemożliwe! Mama nigdy by…
- To prawda Diablo! Oskarżyła mnie o to przy Lotcie, tacie, Kasandrze i Tomaszu! Nawet jej powieka nie drgnęła kiedy wskazała na mnie palcem i powiedziała, że to ja to zrobiłam! – wykrzyknęła wzburzona i odwróciła wzrok. – Ja… Ja wciąż nie mogę uwierzyć, że to powiedziała… - rzekła i spojrzała w stronę chłopaka, który nie patrząc na nią pokręcił głowa.
- To niemożliwe… - zaczął i obrócił się do niej. – To musi być jakieś nieporozumienie! Dlaczego mama miałaby powiedzieć coś takiego? Ona cię kocha jak własną córkę! – rzekł, na co Annie prychnęła.
- No chyba jednak nie.
- Ja mówię poważnie Annie! Mama w życiu nie powiedziałaby czegoś takiego. Nawet w żartach! – rzekł, a Annie nagle odwróciła wzrok.

Obrazek

- A gdyby chciała cię chronić?
- Chronić? Przed czym? – spytał, a dziewczyna ponownie uniosła wzrok.
- Przede mną.
Diablo zagapił się na nią.
- Przed tobą? – powtórzył, a Anastazja kiwnęła głową.
- Ona nas wtedy widziała Diablo – rzekła, a brwi chłopaka ponownie powędrowały do góry.
- Chcesz powiedzieć, że…
- Tak, tego dnia kiedy spotkaliśmy się na naszą randkę, a ty mnie pocałowałeś na pożegnanie… Tiana tam była – rzekła Annie i spojrzała przed siebie, jakby przypominała sobie całą sytuację.

Obrazek

- Początkowo myślałam, że jednak nic nie widziała. Przywitała się ze mną jak zawsze. Już myślałam, że nam się upiekło. Ale potem, wieczorem zadzwonił telefon. To była ciocia, chciała, żebyśmy się spotkały w kawiarni. Prosiła, żebym nie mówiła tacie dokąd idę.

Obrazek

Tak zrobiłam, wymknęłam się po ciuchu i ruszyłam. Na miejscu ciocia już na mnie czekała. Od razu zrozumiałam, że jest czymś zdenerwowana.

Obrazek

- Coś się stało ciociu? Dlaczego tak nagle po mnie zadzwoniłaś?
- W zasadzie to nic takiego. Po prostu chciałam cię o coś poprosić.
- O co?
- Trzymaj się z daleka od Diablo.
- Co?

Obrazek

- Widziałam was Annie. Już od jakiegoś czasu podejrzewałam, że coś jest nie tak, że coś się dzieje w życiu Diablo… Ale nigdy nie pomyślałabym, że chodzi o romans z jego własną kuzynką…
- Ja mogę wyjaśnić…!
- Nic mi nie musisz wyjaśniać. Po prostu zostaw go w spokoju. Ten… związek… To nie jest właściwie Annie…

Obrazek

- A co jeśli nie odpuszczę? Co jeśli Diablo będzie chciał ze mną być?
- Annie, dobrze wiesz, że bardzo was kocham. Nie jestem twoim wrogiem i nie chcę nim być… Proszę, nie zmuszaj mnie, żebym musiała nim zostać…

Obrazek

- A następnie odeszła. Jakiś czas później ja również wróciłam do domu. Wszystko wydawało się być takie jak wcześniej. Myślałam, że ciocia Tiana nawet o tym zapomniała… aż do teraz… - zakończyła.
Diablo potrzebował dobrej chwili nim przetrawił to co właśnie usłyszał.
- Czyli chcesz powiedzieć, że mama cię oskarżyła, żeby nas rozdzielić?
Annie przytaknęła.
- Wszystko na to wskazuje.

Obrazek

Chłopak pokręcił głową.
- Annie, mama taka nie jest. Gdyby chciała nas rozdzielić, to jestem pewien, że najpierw by z nami porozmawiała, ale na pewno nie próbowałaby wtrącić cię do więzienia!
Dziewczyna spojrzała na niego.
- Matka jest zdolna do wielu rzeczy, żeby chronić swoje dziecko.
- Ale nie do takich! Nie moja mama! – rzekł stanowczo na co Anastazja zmarszczyła brwi.

Obrazek

- Czyli co? Wierzysz w to, że porwałam ciocię Tianę i chciałam jej zabrać dziecko?!
- Nie! – zawołał szybko i spuścił wzrok. – Ja… Ja chciałbym tylko wiedzieć czemu to powiedziała.

Obrazek

Anastazja nie odpowiedziała. Zamiast tego obróciła się i ruszyła przed siebie.
- Dokąd idziesz? – zawołał Diablo, na co zatrzymała się i spojrzała na niego.
- Będę na ciebie czekać na stacji o dziewiątej. Potem zniknę z waszego życia i więcej mnie nie zobaczycie.
- Annie… - zaczął, ale powstrzymała go.
- Musisz się zastanowić komu wierzysz i czyją stronę wybierasz. Moją czy jej – rzekła i ponownie ruszyła przed siebie. Jednakże po kilku krokach ponownie przystanęła. – Mam nadzieję, że przyjdziesz. Proszę, nie każ mi się żegnać… - szepnęła, jednak na tyle głośno, że mógł ją usłyszeć, a po chwili zniknęła mu z oczu.

Obrazek

Diablo stał jeszcze chwilę wpatrzony w stronę, w którą odeszła, po czym udał się w kierunku domu. Idąc czuł, że to nie będzie kolejny zwykły dzień jakich wiele. Dziś podejmie wiele trudnych decyzji, które zaważą na jego przyszłości.
Ale jaka ona będzie?

Obrazek

. . .


Gdy wszedł do domu Tiana jak zwykle przygotowywała obiad, mała Flora bawiła się na górze klockami, a radio grało ulubione kawałki mamy. Wszystko wydawało się takie normalne. Diablo miał wręcz wrażenie jakby wszystko czego się właśnie dowiedział było tylko snem. Jakby w każdej chwili mógł zadzwonić do Annie, a ona zaśmieje się swoim perlistym śmiechem i powie mu, że właśnie ogląda kolejny odcinek „The Originals” leżąc na łóżku i jedząc chipsy. Diablo miał wręcz ochotę przemknąć niezauważony obok mamy, schować się w pokoju i udawać, że nic się nie stało. Wszystko tylko po to, by nie niszczyć tej chwili spokoju, którą tak kochał.

Obrazek

Wtem jednak Tiana odwróciła się, a widząc, że wrócił, uśmiechnęła się.
- O, Diablo! Już wróciłeś? I jak wam poszło z tym projektem? Udało się? – spytała, a chłopak westchnął. Nie było już odwrotu. Co ma być to będzie, ale musiał się dowiedzieć jaka jest prawda. Przecież nie mógł ot tak pozwolić Anastazji wyjechać i udawać, że to nie ma z nim nic wspólnego. Poczuł smutek, gdyż wiedział, że oto kończy się pewien etap w jego życiu, lecz wiedział, że tak już musi być.

Obrazek

Tiana widząc jego minę przerwała gotowanie i siadając na kanapie wskazała miejsce obok siebie. Diablo podążył za jej przykładem.
- Co się stało kochanie? – spytała i spróbowała pogładzić go po głowie, ale jej nie pozwolił. To zaniepokoiło Tianę – Diablo? – rzekła pytająco, a on zerknął na nią przelotnie.
- Słyszałem co się dzisiaj stało – zaczął, a Tiana drgnęła i spuściła wzrok.
- No tak, mogłam się domyślić, że to o to chodzi… Tato ci powiedział?
- Czy to ważne skąd wiem? Mamo, jak mogłaś powiedzieć coś takiego o Annie?! – spytał zdenerwowany, a Tiana pokręciła głową.

Obrazek

- Taka jest prawda Diablo. To Annie mnie wtedy porwała. Zbyt długo ją kryłam i oszukiwałam się, że sama dam sobie z tym wszystkim radę. Łudziłam się, że jeśli z nią porozmawiam… - urwała i pokręciła głową. – Ale teraz kiedy Merry została porwana nie mogłam…
- Merry została porwana?! – rzekł zaskoczony Diablo, a Tiana spojrzała na niego.
- Nie wiedziałeś? Ale dlaczego… Ach, no tak. To Anastazja powiedziała ci o dzisiejszym zajściu? Mogłam się domyślić. A mówiłam jej, żeby dała ci spokój… - rzekła na co Diablo drgnął i spojrzał na nią.
- Rozmawiałaś o mnie z Annie?
Tiana spojrzała na niego i kiwnęła głową.
- Tak. Przepraszam Diablo, ale po tym co się stało nie chciałam, żebyś się z nią zadawał. Wiem, że powinnam najpierw z tobą porozmawiać ale…
- Chciałaś mnie chronić… - rzekł nim zdążyła skończyć zdanie i również się podniósł. Tiana patrzyła na niego zaskoczona.

Obrazek

- Tak… Jestem twoją mamą, to oczywiste, że chcę cię chronić. Czy coś w tym złego? – spytała, lecz zignorował jej pytanie.
- Mamo, czy ty nas wtedy widziałaś? – rzekł, a Tiana zmieszała się.
- Widziałam was? Kiedy?
- Czy widziałaś jak całuję się z Anastazją mamo?
Tiana odwróciła wzrok i westchnęła.
- Tak, widziałam was – odpowiedziała i znów na niego spojrzała. – Ale jakie to ma znaczenie? Powiesz mi w końcu o co chodzi Diablo? – spytała ponownie, jednak on znów zignorował pytanie i zaczął krążyć o pokoju.

Obrazek

- Musiało ci się to nie spodobać, prawda? – pytał dalej, krążąc wokół niej jakby próbował ją osaczyć.
Tiana patrzyła na niego zaskoczona.
- Nie rozumiem do czego zmierzasz…
- Twój syn i córka twojej siostry, zakochani, to byłby niemały skandal. Co by wszyscy powiedzieli? Może łatwiej byłoby się jej… pozbyć?

Obrazek

- Dosyć Diablo! – krzyknęła Tiana, na co on zatrzymał się. Kobieta spojrzała na niego surowo. – Tak, nie podobał mi się wasz związek. Tak, wolałabym, żeby do tego nie doszło, ale to co teraz insynuujesz…
- A więc to prawda. Gdyby Annie na pewien czas znikła, nie zmartwiłoby cię to zbytnio!
- Diablo! Posuwasz się za daleko! – krzyknęła Tiana, ale on już nie słuchał.

Obrazek

Zamiast tego ruszył w kierunku drzwi. Tiana widząc co próbuje zrobić chwyciła go za ramię, próbując zatrzymać.
- Diablo! – krzyknęła, lecz on odepchnął ją tak, że upadła na ziemię. Chciała coś powiedzieć, ale widząc spojrzenie swojego syna, zimne i wrogie, nie była w stanie się odezwać. Milczała.

Obrazek

Diablo tymczasem ubrał kurtkę i otworzył drzwi by wyjść. Już prawie przekroczył próg, gdy usłyszał.
- Proszę, nie idź… - pod wpływem impulsu odwrócił się i zobaczył siedzącą na podłodze mamę, całą we łzach. Tak strasznie chciał się odwrócić, upaść na kolana obok niej, przytulić ją i przeprosić za wszystko. A potem w jego głowie pojawiła się Anastazja. Jej krucha postać samotnie siedząca na stacji i czekająca na niego. A wszystko to przez kobietę, która siedziała teraz przed nim we łzach. „Musisz się zastanowić komu wierzysz i czyją stronę wybierasz. Moją czy jej” przemknęło mu przez myśl i zacisnął dłoń na klamce jeszcze mocniej odwracając do Tiany plecami.
- Obiecuję, że znajdę prawdziwego porywacza – rzekł nie parząc na nią i przekroczył próg. - A wtedy wszyscy przeprosicie Annie.

Obrazek

- Diablo! – krzyknęła Tiana, lecz drzwi zamknęły się z trzaskiem zostawiając ją samą, a łzy ciurkiem pociekły po jej twarzy.

Obrazek

Kiedy jakiś czas później do domu wrócił Naveen, nie była wstanie się odezwać.

Obrazek

Po prostu wpadła w jego objęcia i płakała. Tego dnia zrozumiała bowiem, że będzie musiała zapłacić wysoką cenę za swoje milczenie.
A dług nie został jeszcze spłacony do końca...

Obrazek

. . .


Zaraz po wyjściu Diablo ruszył pędem przed siebie. Nie był pewien dokąd biegnie, ale jedyne czego chciał, to tylko znaleźć się jak najdalej od domu, żeby nie słyszeć płaczu mamy. Jeśli zostałby tam choć minutę dłużej, nie byłby wstanie odejść… a wiedział, że musi. Dla Annie. Gdyby został w domu, a ona by wyjechała, nie darowałby sobie tego. Nie mógłby patrzeć rano w lustro wiedząc, że pozwolił jej ot tak odejść i nie zrobił nic, by pomóc oczyścić się z winy. Nie mógłby żyć ze świadomością, że mieszka pod jednym dachem z osobą, która jest temu wszystkiemu winna…

Obrazek

- Diablo!
Usłyszał nagle i podskoczył jak oparzony. Po chwili jednak, gdy usłyszał śmiech i zobaczył zbliżająca się w jego kierunku osobę rozluźnił się nieco.

Obrazek

- A co ty taki nerwowy? Goni cię kto czy jak? – rzekł zbliżający się do niego chłopak, a Diablo westchnął.
- Cześć Ray. Wybacz, ale nie mam czasu na pogadanki, muszę…
- Iść ratować Anastazję? – rzekł Ray, a Diablo gwałtownie zwrócił się w jego stronę.
- Skąd ty… - zaczął, lecz kuzyn przerwał mu i nonszalancko rozsiadł się na ławce.
- Proszę cię, od paru miesięcy nie robisz nic innego… A właściwie, może nawet od zawsze? – spytał sam siebie i ponownie spojrzał na kuzyna. – No? To co tym razem narozrabiała nasza kuzynka?

Obrazek

Diablo westchnął. Jedyne czego teraz chciał to biec jak najszybciej do Anastazji, a tymczasem musiał prowadzić bezsensowną rozmowę z kuzynem. Chcąc go spławić machnął ręką i ruszył w swoją stronę.
- Nie ma sensu ci tłumaczyć. I tak nie będziesz wiedział o co chodzi.
Siedzący za nim Ray uśmiechnął się.
- O, wiem więcej niż myślisz – rzekł na co Diablo przystanął i spojrzał na niego.

Obrazek

- To znaczy, że…
- Tak. Wiem, że nasza kuzynka uciekła z domu i ciocia Lotta z Aleksandrem wszędzie jej szukają – rzekł po prostu i wpatrzył się w niego. – A ty, musisz wiedzieć, gdzie ona teraz jest.
Diablo odwrócił wzrok.
- No więc? – ponaglił go Ray, a kuzyn pokręcił głową.

Obrazek

- Możesz pytać Ray, ale i tak ci nie powiem. A teraz daj mi spokój – chciał iść w swoją stronę, lecz zorientował się, że Ray podąża tuż za nim. – Co ty robisz?
Ray wzruszył ramionami.
- Skoro mi nie powiesz, to po prostu pójdę za tobą.
Diablo zacisnął pięści.
- Ray, daj mi spokój! Ty tego nie zrozumiesz…
- Zrozumiem, jeśli mi wyjaśnisz.
- Nie! – krzyknął chłopak i spojrzał na niego. – Ja musze jej pomóc, rozumiesz?! Jeśli ja tego nie zrobię, to ona zniknie i nigdy więcej jej nie zobaczę…

Obrazek

- Nie pomyślałeś nigdy, że tak mogłoby być lepiej? – rzekł Ray, a Diablo rozszerzył oczy ze zdumienia.
- Co?
Kuzyn wzruszył ramionami.
- Gdyby Anastazja zniknęła. Może tak byłoby dla wszystkich lepiej?
Diablo zacisnął zęby tak, że aż rozbolała go szczęka.
- Czyli ty też wierzysz, że ona to zrobiła… Że porwała…
- Nie wiem – przerwał mu niespodziewanie Ray, więc zamilkł. – Nie wiem Diablo, ale jedno jest pewne. Anastazja bardzo się zmieniła. Wszyscy ci to powiedzą. Jedyną osobą, która tego nie widzi jesteś ty.
- No i co z tego? To, że się zmieniła oznacza, że od razu kogoś porwała? –spytał rozeźlony, a Ray pokręcił głową.
- Diablo, pamiętasz jak byliśmy dziećmi i pomogłeś mi zrozumieć, że moja siostra wcale nie jest zła? Że to wcale nie jej wina, że mama zapadła w śpiączkę?
Diablo zaskoczony tak nagłą zmianą tematu ostrożnie kiwnął głową.
- Tak… No i co?
- No to ty teraz mnie wysłuchaj i zrozum, że Anastazja nie jest już tą samą osobą co kiedyś. Zmieniła się… I to na gorsze. Nie możesz wierzyć we wszystko co ci powiedziała. Ona cię tylko unieszczęśliwi… - rzekł, lecz Diablo machnął na to ręką.

Obrazek

- A co ty tam wiesz! – rzekł i spojrzał na niego podejrzliwie. – A może to dlatego, że jesteś zazdrosny? Kiedyś ty też chyba miałeś z nią bliskie relacje, prawda? – rzekł, ale Ray tylko pokręcił głową ze smutkiem.
- Widzę, że nie dam rady cię przekonać. Dobrze, rób jak uważasz, mam nadzieję, że się nie pomyliłeś i dobrze wybrałeś – rzekł i ruszył w swoją stronę. Nim jednak odszedł zerknął jeszcze na kuzyna. – Daję ci dziesięć minut przewagi. Potem zadzwonię do ciotki i powiem jej o wszystkim… Trzymaj się. – Następnie zniknął za rogiem.

Obrazek

Diablo poczuł się dziwnie, stojąc tak nagle sam. Zrozumiał bowiem, że wybierając Anastazję, mogą się bardzo długo z Rayem nie zobaczyć. Po chwili jednak wiedząc, że czas leci ruszył pędem w stronę dworca.

Obrazek

Miał zamiar złapać po drodze jakiś autobus, aby szybciej dojechać na miejsce. I byłoby mu się to może udało, gdyby nie pewna dziewczyna na którą niespodziewanie wpadł wybiegając nagle z bocznej uliczki.
- Bardzo przepraszam! – rzucił i już chciał biec dalej, gdy niespodziewanie usłyszał.
- Diablo? – rzekła dziewczyna, a chłopak zorientował się na kogo właściwie wpadł.

Obrazek

- Vivi? – powiedział pytająco, a dziewczyna uśmiechnęła się.
- O rany, ale cię długo nie widziałam! – rzekła radośnie i wskazała w stronę w którą biegł. - Gdzie tak pędzisz? – spytała, a Diablo spojrzał na zegarek. Nie miał zbytnio czasu, by teraz rozmawiać z Vivi. Z drugiej strony, nie chciał by nabrała jakiś podejrzeń i kogoś powiadomiła gdzie go widziała. To mogłoby wszystkim podpowiedzieć dokąd zmierza.
- Diablo? Wszystko w porządku? – usłyszał i spojrzał na wpatrującą się w niego Vivi. Nagle dziewczyna zarumieniła się i spuściła wzrok. – No tak, pewnie się gdzieś spieszysz, a ja ci zawracam głowę! To ja już pójdę…

Obrazek

- Nie! – zawołał i chwycił ją za rękę. Spojrzała na niego zaskoczona, więc spuścił głowę i zarumienił się lekko. – Znaczy… aż tak mi się nie spieszy. Możemy się przejść kawałek… Jeśli chcesz – dodał.

Obrazek

Genowefa uśmiechnęła się i kiwnęła głową.
- Pewnie. To dokąd idziemy?

Obrazek

. . .


Diablo nawet nie pamiętał jak strasznie brakowało mu Vivi. Od czasu, gdy dowiedział się od Anastazji jak Vivi źle potraktowała dziewczyny, którym się podobał, praktycznie stracili kontakt. Z jednej strony chciał dalej być jej przyjacielem, a z drugiej czuł się nieco dziwnie na myśl, że mieliby rozmawiać jakby nic się nie stało. Poza tym po tym jak Anastazja poinformowała go, że sobie z Vivi wszystko wyjaśniły sama dziewczyna również przestała się z nim kontaktować. Diablo uznał wtedy, że może tak jest lepiej.

Obrazek

Tymczasem wystarczyła, krótka niezobowiązująca rozmowa, by od razu poczuł się lepiej i przypomniał sobie za co lubił Vivi. Dziewczyna w jakiś sposób potrafiła sprawić, że nawet najgorsze dni stawały się weselsze. Do tego zamiast wypytywać go o problemy i naciskać jak wszyscy swoim pytaniem „Co się stało?”, ona po prostu z nim rozmawiała. Jakby nic nie miało znaczenia, a wszystko ostatecznie miało skończyć się dobrze.

Obrazek

Mimo, że bardzo się spieszył nie potrafił ot tak jej spławić. Co więcej, nie chciał tego. W pewnej chwili przyszło mu nawet do głowy, co by było, gdyby po prostu zakochał się w niej? Świat byłby o wiele prostszy, wszyscy byliby szczęśliwi, a on nie musiałby teraz biec zostawiając wszystko co jest mu drogie za sobą… Ech, dlaczego po prostu nie mógł zakochać się w niej?

Obrazek

Nagle Genowefa spostrzegła jego wzrok i zarumieniła się lekko.
- Mam coś na twarzy, że tak mi się przyglądasz? – spytała, a Diablo zmieszany wyprostował się gwałtownie i odwrócił wzrok.
- Nie, ja tylko… Zamyśliłem się – rzekł i siadając na ławce, zamilkli na chwilę.

Obrazek

Diablo pomyślał o tym co powiedział mu Ray. O tym, że Anastazja zmieniła się na gorsze. Spojrzał na idącą obok dziewczynę ponownie i pomyślał, że przecież Vivi i Annie były kiedyś bliskimi przyjaciółkami. Kto jak kto, ale ona mogłaby mu powiedzieć, czy Anastazja faktycznie zmieniła się tak bardzo jak mówił Ray.
- Vivi, czy ty… - zaczął, ale urwał nagle. Co by mu dała taka wiedza? Czy to znaczy, że pod wpływem jej słów zawróci nagle z obranej ścieżki i wróci do domu? – Aj… Jednak nic. Ja tylko…

Obrazek

- Chciałeś się dowiedzieć czegoś o Annie, prawda? – rzekła dziewczyna niespodziewanie, a Diablo spojrzał na nią zaskoczony.
- Co? – spytał, a Vivi uśmiechnęła się, ale jakoś smutno.
- Zawsze masz ten wyraz twarzy, kiedy o niej myślisz.
Zaskoczony chłopak w zdumieniu dotknął twarzy.
- Co? Jaki wyraz?
Vivi pokręciła głową.
- Ach to tylko… Trudno wytłumaczyć. Jesteś taki… zamyślony – rzekła i machnęła ręką. – Ale to nieważne.

Obrazek

Diablo patrzył na nią chwilę, po czym zerknął na zegarek i przygryzł wargę. Niedobrze, spędził dwadzieścia minut na rozmowie z Vivi, a powinien już dawno być na dworcu. Ponownie przeniósł spojrzenie na dziewczynę.
- Vivi, strasznie cię przepraszam, ale muszę już iść. Fajnie było pogadać i w ogóle… To cześć! – rzekł i już chciał biec, lecz zatrzymała go.
- Czekaj! – zawołała, więc stanął i obrócił się.

Obrazek

- Ty… Ty idziesz do niej, prawda? – spytała zaciskając dłonie i nie patrząc na niego. Diablo przechylił głowę zdumiony.
- Vivi? – rzekł pytająco, a dziewczyna uniosła wzrok.
- Nie idź do niej Diablo… Ona… Ona cię nie kocha, tak bardzo jak ty ją…

Obrazek

Diablo zmarszczył brwi i zbliżył się do niej.
- Nie wiem o czym mówisz Vivi, ale to nie twoja sprawa co… - zaczął, ale przerwała mu.
- Proszę! Wysłuchaj mnie! Annie nie jest taka jak kiedyś. Ona cię wcale nie kocha. Wykorzystuje tylko fakt, że jesteś na każde jej zawołanie i to wszystko! Ja wiem, że trudno w to uwierzyć, sama byłam zdziwiona ale…
- Przestań! Nie będę tego słuchać! Nie od kogoś takiego jak ty! – rzekł Diablo i spojrzał na nią wrogo, a ona skuliła się. Naprawdę nie chciał tego robić. Lubił Vivi, ale sprawdzało się wszystko co powiedziała mu Annie. Najwyraźniej rozmowa z Anastazją nic nie dała i dziewczyna znów próbuje swoich sztuczek. Było mu przykro z tego powodu, bo lubił Vivi. Tylko, że jako przyjaciółkę… A ona najwyraźniej nie potrafiła się z tym pogodzić.

Obrazek

- A teraz wybacz, ale spieszę się – już miał iść, gdy poczuł, że ktoś trzyma go za rękaw. Ze złością strącił dłoń i obrócił się. – Mówiłem ci, że…!
- Proszę! Wysłuchaj mnie! – wykrzyknęła, ponownie chwytając go za rękę i ścisnęła ją mocno.

Obrazek

- Możesz mnie znienawidzić, ale taka jest prawda! Nie marnuj sobie życia! Nie dla niej… – szepnęła, jednak na tyle głośno, że usłyszał. Bez słowa zabrał rękę z jej uścisku, odwrócił się i ruszył w swoją stronę. Nie uszedł jednak daleko, gdy usłyszał jej głos ponownie.

Obrazek

- Błagam Diablo! Zostań! – zawołała, lecz on wciąż szedł. – Proszę! – usłyszał ponownie i czuł, że jego wola słabnie, lecz nie zatrzymał się i tym razem. – Kocham cię… - rzekła, a on na krótką chwilę przystanął. Gdyby w tym momencie się odwrócił i po prostu padł w jej ciepłe ramiona, wszystko mogłoby być dobrze. Wiedział, że mógłby być z nią szczęśliwy. Razem skończyliby szkołę, potem mogli znaleźć wspólne mieszkanie, oboje znaleźliby dobrą pracę, jakiś czas później mogliby wziąć ślub. I żyliby w swoim małym świecie dostępnym tylko dla nich…

Obrazek

Jednak on się nie odwrócił. Dawno temu już postanowił, że odejdzie. W tym momencie dziewczyna poczuła, że go straciła, a on już nie zawróci. Nie chcąc by widział jej łzy odwróciła się i odeszła.

Obrazek

Gdy Diablo w końcu spojrzał za siebie, już jej nie było. Zniknęła szybko niczym spadający z drzewa i porwany przez wiatr liść.
Dopiero wtedy zdał sobie sprawę, jak bardzo będzie za nią tęsknił.

Obrazek

. . .


Anastazja samotnie siedziała na dworcu i czekała raz po raz rozglądając się nerwowo, czy gdzieś w pobliżu nie czai się na nią jakiś patrol policji lub ktoś znajomy, kto mógłby powiadomić jej rodziców.

Obrazek

Annie bowiem dobrze wiedziała, że z każdą mijającą minutą ma coraz mniejsze szanse na to, że uda jej się wyjechać z miasta. Kilka razy miała już nawet ochotę nie czekać na Diablo do umówionej godziny w obawie, że w końcu ktoś ja rozpozna, jednak nie mogła. Mimo całej swej wiary w to, że robi słusznie, nie chciała wyjeżdżać sama. Po prostu się bała. Bała się jak to będzie w nowym miejscu… I choć samej przed sobą trudno jej było się do tego przyznać, nie chciała wyjeżdżać bez niego… Był w tej chwili jedyną życzliwą jej osobą. Jak ma sobie dać radę bez niego?

Obrazek

Wtem Annie podniosła głowę i zobaczyła jak wskazówki na dworcowym zegarze przesuwają się pokazując, że jest już dziesięć po dziewiątej.

Obrazek

Dziewczyna westchnęła i podniosła się powoli patrząc w stronę wejścia ze smutkiem.
- Nie przyjdzie… - rzekła i obróciła się by odejść. Nim jednak wykonała choćby krok, zerknęła jeszcze raz tęsknie w stronę drzwi.

Obrazek

Widząc jednak tylko wchodzącą przez nie grupkę turystów zwiesiła głowę ze smutkiem i ruszyła przed siebie. „Żegnaj Diablo…” pomyślała i już miała ruszyć w kierunku peronu, gdy usłyszała.

Obrazek

- Czekaj!
Dziewczyna drgnęła zaskoczona i w mgnieniu oka obróciła się. Widząc czarnowłosego chłopaka, który biegnie w jej stronę zakryła usta dłonią, po czym rzuciła się w jego stronę.

Obrazek

Gdy w końcu do niego dotarła, stanęli naprzeciw siebie i po prostu patrzyli się nawzajem w swoje oczy, jakby widzieli się pierwszy raz w życiu.

Obrazek

- Diablo? – rzekła Annie pytająco, jakby wciąż niedowierzała, że to faktycznie on przed nią stoi.

Obrazek

Chłopak odgarnął włosy z czoła i uśmiechnął się.
- Jadę z tobą – rzekł, a Anastazja momentalnie rzuciła mu się w objęcia.

Obrazek

W tamtej chwili nie liczyło się nic. Ani to, że będą musieli się ukrywać, ani to, że będą musieli znaleźć jakieś lokum, ani nawet to, że jednocześnie będą musieli jakoś postarać się poukładać sobie to zwariowane życie.

Obrazek

W tamtym momencie będąc w objęciach Diablo i czując jego ciepło wiedziała już, że nie jest w tym wszystkim sama.
I tylko to miało dla niej znaczenie.

Obrazek


Koniec odcinka 50
Ciąg dalszy nastąpi…


BONUS:
Spoiler:
Dziękuję za uwagę :)
Ostatnio zmieniony 16 kwie 2018, 11:35 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 943
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Galcia » 04 kwie 2018, 18:24

A propos komentarza Liona i bycia romantycznym ;) osobiście bardzo się ekscytuję takimi wątkami w filmach i literaturze (i relacjach), ale gdy w rzeczywistości znajduję się jakimś cudem w takiej "hollywoodzkiej" sytuacji, zaczynam się głupio śmiać i zwykle rzucam jakiś idiotyczny komentarz. :D Iiii po nastroju!
Przechodząc do relacji - nie rozumiem, czemu nikt nie wierzy Tianie (oprócz Kasandry i Naveena). Czego innego oni się, przepraszam bardzo, spodziewali po Anastazji? ;) Przecież widać na pierwszy rzut oka, że to złe nasienie. Ooo uciekła z domu i nigdy nie wróci? Jakże mi przykro. :curious: Darujcie sobie poszukiwania, zrobicie sobie drugie. Z dziećmi jak z naleśnikami, pierwsze zawsze na straty. :D
Anastazji nie najlepiej idzie przekonywanie Diablo do wspólnej ucieczki. soft1 Oczernianie jego matki nie pomaga.
Yyyh, nie mam słów na zachowanie Diablo. :( Rozumiem, że hormony, młodzieńczy bunt, trudna sytuacja itd., ale żeby rzucać własną matką o ziemię i wyjeżdżać z niestabilną emocjonalnie porywaczką dzieci to już przesada.
- Gdyby Anastazja zniknęła. Może tak byłoby dla wszystkich lepiej?
Już go lubię. :D
Yhm, wychodzi na to, że Diablo jest najgłupszym dzieciakiem w okolicy. xD Wszyscy mu tłuką do głowy, że Anastazja jest zła i zmarnuje sobie z nią życie, ale nieee, jaśnie pan Diablosław wie lepiej! A idź w ciul i męcz się z tą wariatką. :P
Bała się jak to będzie w nowym miejscu
Też bym się bała, zwłaszcza że jest NIELETNIA i nie bardzo wiem, jak sobie wyobraża swoją przyszłość. Czy ona w ogóle coś spakowała na ten wyjazd, czy tak po prostu wstała i wyszła? Bo po kimś o tak małym rozumku wszystkiego się można spodziewać.
Ooo i już koniec? :( Strasznie krótki ten odcinek jak na Ciebie. :D To jeszcze przyczepię się do jednej rzeczy - zaginęło dziecko, jedynym sposobem, żeby wydostać się z miasta, jest pociąg i na dworcu nie ma żadnego patrolu policji, który mógłby ją zatrzymać? A jeśli policja nie przyjęła zgłoszenia, bo upłynęły mniej niż 24 godziny, to Lotta i Aleks nie mogli poprosić kogoś z rodziny, żeby stanął na czatach? Oj chyba jednak nie zależy im na znalezieniu córeczki. xD Może nie ma ich na dworcu, bo już majstrują sobie nowego potomka? :rotfl:
Czekam na ciąg dalszy!
Obrazek

Awatar użytkownika
Ururu
Posty: 94
Rejestracja: 03 kwie 2018, 15:13

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Ururu » 07 kwie 2018, 17:48

Przeczytałam wszystko i bardzo mi się podoba. Ciekawi mnie co dokładniej dzieje się z Odie (jest w szpitalu czy domu?)
Właściwie nie mam postaci, której nie lubię, każdą darzę sympatią.
Nie kupuję tylko wątku Diablo z Vivi (i jego imienia XD).
Czekam na kolejne części~<3
ObrazekObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Gelu
Posty: 12
Rejestracja: 10 sty 2018, 23:02

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Gelu » 17 kwie 2018, 21:22

Dziś w końcu nadrobiłam całość. <3

Chyba nieco wybiję się z tłumu, gdyż moją ulubioną postacią jest właśnie Annie. :D
Bardzo przemawiają też do mnie Ian i Lotta, są jacyś tacy... ludzcy.

Ogólnie relacja jest niesamowicie ciekawa i fajnie, że prowadzisz ją aż tak fabularnie. Faktycznie czuję sympatię czy niechęć do niektórych postaci, i jestem ciekawa ciągu dalszego. Zwłaszcza tego, co zamierza teraz zrobić Annie i Diablo (okej, jego imię to coś, czego nie znoszę w tej relacji XD). Ciekawią mnie ich losy. ;)

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 458
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lion » 03 maja 2018, 21:57

MalaMi95 pisze:No tak. Ci biedni wykorzystani przez Lottę mężczyźni. Musieli naprawdę cierpieć xD
Ano Aleks cierpiał na pewno. ;) Mężczyźni też mają uczucia! :D

Co do relacji, z przykrością stwierdzam, że Anastazja jest zbyt inteligenta. Gdy ktoś jest jednocześnie cwany i parszywy, źle się to kończy dla innych...
Nie wiem, czemu tak wiele osób nie wierzy Tianie. To oczywiste, że wskazanie Anastazji musiało być dla niej naprawdę ciężkie - kogo niby mogłaby kryć przez wskazanie właśnie jej? Absurd. A fakt, że Annie uciekła, tylko powinien utwierdzić innych w przekonaniu, że jest winna. Simy, myślcie logicznie! :D
Diablo, oj Diablo, miłość cię zaślepiła... Kiepsko biedak trafił. :P
W tej chwili najbardziej mnie zastanawia, co się dzieje z córką Kasandry, bo jeśli Anastazja ją porwała, to co się z nią teraz stanie? Druga opcja, która niestety jeszcze bardziej pogrążyłaby Tianę, to że tym razem inny porywacz zadziałał... :mysli: + strasznie mnie intryguje, skąd Annie wytrzasnęła piwnicę, w której trzymała swą ciotkę?

Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy!

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 211
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 17 wrz 2018, 20:34

Na początek nim zaczniemy relację:
Bardzo dziękuję za tak dużą ilość komentarzy!
A po drugie, strasznie przepraszam za tak długą nieobecność! Nie była ona absolutnie planowana, po prostu tak wyszło x) W dodatku nie zamierzam porzucać pisania relacji, jeśli ktoś brał pod uwagę taką opcję ;) Nie wiem jak to będzie z czasem i moim pisaniem jak wakacje właśnie się kończą, ale paradoksalnie, gdy mam mniej czasu więcej piszę niż wtedy gdy mam go mnóstwo x)
W każdym razie wróciłam i mam nadzieję, że spodoba wam się odcinek, który dla was przygotowałam :)

Galcia -
„A propos komentarza Liona i bycia romantycznym osobiście bardzo się ekscytuję takimi wątkami w filmach i literaturze (i relacjach), ale gdy w rzeczywistości znajduję się jakimś cudem w takiej "hollywoodzkiej" sytuacji, zaczynam się głupio śmiać i zwykle rzucam jakiś idiotyczny komentarz. Iiii po nastroju!”
E tam, ja myślę, że nerwowy śmiech albo komentarz jest bardziej po prostu normalną i naturalną reakcją. Ja też lubię czytać książki z wątkiem romantycznym o tych wszystkich nazwijmy „romantycznych sytuacjach”, jednak wciąż widzę jak czasem nierealne one są.
Dla przykładu ostatnio czytałam sobie książkę i pomijając całą akcję gość spytał się dziewczyny czy pójdzie z nim pograć w bilard. Ona się zgodziła i gdy już poszli do jednego baru i zaczęli grać gość się ją nagle zapytał „Czemu zgodziłaś się ze mną przyjść?” a ona na to „Żeby cię uwieść” i tu się zaczęło całowanie i wyznawanie miłości i bla, bla. I dobra przyznaję, romantycznie i w ogóle ale… kto tak mówi? xD
„Przechodząc do relacji - nie rozumiem, czemu nikt nie wierzy Tianie (oprócz Kasandry i Naveena). Czego innego oni się, przepraszam bardzo, spodziewali po Anastazji?”
Nie wiem, ale myślę, ze zdecydowanie nie podejrzewali jej o to, że jest zdolna kogoś porwać ;)
I to w dodatku Tianę, która zajmowała się nią więcej niż Lotta (jako, że z Lottą były skłócone) i przez to była dla niej bardziej jak matka niż ciotka :)
„Rozumiem, że hormony, młodzieńczy bunt, trudna sytuacja itd., ale żeby rzucać własną matką o ziemię i wyjeżdżać z niestabilną emocjonalnie porywaczką dzieci to już przesada.”
Kiedy tak to przedstawiasz brzmi to naprawdę… źle xD Co ja zrobiłam z tym Diablo? xD
Ale tak poza tym to trzeba pamiętać, że Diablo nie wierzy w winę Annie więc z jego perspektywy nie ucieka z „niestabilną emocjonalnie porywaczką dzieci” tylko z ukochaną ;)
Choć tak, jego zachowanie jest głupie. Nie neguję xD
„A idź w ciul i męcz się z tą wariatką.”
Chyba posłuchał xD
„to Lotta i Aleks nie mogli poprosić kogoś z rodziny, żeby stanął na czatach?”
Będę wyjaśniać w tym odcinku jak to było ;)
Choć wersja z majstrowaniem nowego potomka mi się podoba xD Gdyby nie fakt, że od dawna planowałam jak to będzie wyglądać i że Lotta nie będzie mieć więcej dzieci, to może bym się skusiła ;)


Ururu – Nowy czytelnik! Bardzo mi miło! Cieszę się, że historia wciągnęła cię na tyle, żeby to wszystko przeczytać, a jeszcze bardziej jeśli ci się podobało :D
Odpowiadając na pytanie.
Wiem, że nigdy tego w relacji nie wyjaśniłam, ale zawsze wyobrażałam sobie, że Odie jest po prostu w szpitalu i tam właśnie Ian ją odwiedza oraz ma rehabilitacje z Mają, dzięki czemu Ian i Maja mogli się poznać :)
„Właściwie nie mam postaci, której nie lubię, każdą darzę sympatią.”
Bardzo mnie to cieszy :D Znaczy, w sumie nie mam nic przeciwko jeśli ktoś nie lubi stworzonej przeze mnie postaci, ale fajnie jeśli da się w każdej z nich znaleźć coś pozytywnego co sprawia, że się ją lubi, bo pisząc głównie o to mi chodzi. Postacie nie są idealne, ale lubię widzieć w każdej z nich jednak coś powiedzmy „dobrego” :)
„Nie kupuję tylko wątku Diablo z Vivi (i jego imienia XD).”
Spoko xD Co do wątku romantycznego między nimi to wiem, że jest trochę taki… przewidywalny? Przyjaciółka z dzieciństwa zakochuje się w przyjacielu z dzieciństwa. Nic nowego. Ale jednak mam zamiar nieco to rozwinąć w przyszłości i tak powstał ;)

A co do imienia Diablo to chciałam, żeby imiona nawiązywały do postaci występujących w bajkach Disneya i dlatego imię „Diablo” jako imię należące do kruka Malificent się tu pojawia i nie jest to przypadkowe :)


Gelu – I kolejny nowy czytelnik! <3 Bardzo się cieszę! :D
„Chyba nieco wybiję się z tłumu, gdyż moją ulubioną postacią jest właśnie Annie.
Bardzo przemawiają też do mnie Ian i Lotta, są jacyś tacy... ludzcy.”
Ja tam bardzo się cieszę, gdy słyszę, że ktoś lubi którąś z moich postaci bez względu jaka to postać :)
Co prawda jak pisałam wyżej do Ururu, lubię też, jeśli ktoś jakiejś postaci nie lubi, bo w końcu sama nadaję jej takie czy inne cechy i wiem, że nie każdemu przypadną one do gustu. Jednak każda postać, którą tu tworzę ma jakieś cechy, które można powiedzieć zawierają coś ze mnie. Są postacie, które mają cechy, które chciałabym mieć, które mam lub nigdy nie chciałabym mieć jednak pisząc o nich niejako „wchodzę w ich skórę”, albo przynajmniej staram się wyobrazić sobie jakby to było być tą postacią i co w tej lub takiej sytuacji mogłaby zrobić czy powiedzieć.
Dlatego do każdej mam pewien sentyment :)
„Ogólnie relacja jest niesamowicie ciekawa i fajnie, że prowadzisz ją aż tak fabularnie. Faktycznie czuję sympatię czy niechęć do niektórych postaci, i jestem ciekawa ciągu dalszego.”
Bardzo dziękuję. Miło mi to słyszeć ^^
„Diablo (okej, jego imię to coś, czego nie znoszę w tej relacji XD)”
No cóż xD
Dobra, ale też przyznaję, że wolałabym już „Diaval” jak było w „Czarownicy”, ale nadałam mu to imię zanim widziałam ten film, a wszędzie widziałam imię dla kruka Malificent jako właśnie „Diablo”, a chciałam nawiązać imionami do postaci Disneya i właśnie tego kruka ;)


Lion
„Ano Aleks cierpiał na pewno. Mężczyźni też mają uczucia! ”
Słuszna uwaga z tym Aleksem, choć akurat pisząc to miałam na myśli tych innych facetów, których miała Lotta ;)
Ale niech będzie, mogę przyznać, że mogli się znaleźć jacyś inni mężczyźni, którzy się w niej zakochali i poczuli się skrzywdzeni, gdy Lotta ich rzucała. Może być? ;)
„Nie wiem, czemu tak wiele osób nie wierzy Tianie. To oczywiste, że wskazanie Anastazji musiało być dla niej naprawdę ciężkie - kogo niby mogłaby kryć przez wskazanie właśnie jej?”
Myślę, że to nie kwestia „krycia kogoś”, choć ja myślę, że znalazłby się ktoś kogo Tiana mogłaby chcieć ochronić, nie uważasz? ;)
Ale tak naprawdę, to głównie Aleks i Lotta jej nie uwierzyli, co nie jest aż tak dziwne. W końcu dla rodziców ich dziecko jest najwspanialsze i najlepsze na świecie, a nagle słyszą coś takiego.
Kasandra chciała Annie zabić na miejscu, a Tomasz po prostu starał się ją uspokoić i jakoś to sobie przyswoić.
Choć zgadzam się, że gdyby więcej nad tym pomyśleli to doszliby do lepszych wniosków :)
„Diablo, oj Diablo, miłość cię zaślepiła... Kiepsko biedak trafił.”
Zgadzam się w stu procentach x)
A to dopiero początek :D
„Druga opcja, która niestety jeszcze bardziej pogrążyłaby Tianę, to że tym razem inny porywacz zadziałał”
:D
„strasznie mnie intryguje, skąd Annie wytrzasnęła piwnicę, w której trzymała swą ciotkę?”
Myślę, że z pieniędzmi Ćwirów nie miałaby problemu ;)
Oczywiście o ile to była ona, prawda? :D


A teraz to na co wszyscy tak dłuuugo czekali!
Co się stało z Anastazją? Czy jej i Diablo udało się uciec?
Tego dowiemy się w dzisiejszym odcinku!
Zapraszam! :)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .


Z pamiętnika Tiany
Nigdy nie jest za późno aby coś zmienić… Chyba, że faktycznie już jest.


Tego dnia Ray był wyjątkowo przygnębiony, jak na słoneczny dzień jaki się zapowiadał. Normalnie pewnie od razu korzystając z wyjątkowo dobrej pogody umówiłby się z kolegami na mały mecz w kosza na boisku szkolnym, które zwykle w dzień było otwarte, gdyby nie fakt co akurat dziś musiał zrobić… a było to w końcu powiedzenie cioci Tianie prawdy o tym co się stało kilka tygodni temu, kiedy to Diablo i Annie zniknęli.

Obrazek

Gdy w końcu stanął przed tak dobrze mu znanym wysokim domem z szarymi cegiełkami, raptownie zatrzymał się i spojrzał w końcu przed siebie, jakby spodziewał się, że ktoś będzie na niego czekać by osądzić go i wykonać wyrok. Widząc jednak, że na ganku przed domem nikt nie stoi westchnął z ulgą, a wypuszczając powietrze z płuc zacisnął pięści i ponownie skierował wzrok na drzwi. „Teraz, albo nigdy” pomyślał jeszcze i przekroczył próg domu.

Obrazek

W środku, tak jak się zresztą tego spodziewał, czekała na niego siedząca na kanapie Tiana. Zazwyczaj wesoła i uśmiechnięta, dziś była wyjątkowo przygaszona, co tylko bardziej zasmuciło Ray’a. Nie myśląc dwa razy nad tym co ma zrobić, ruszył w jej stronę, gdy niespodziewanie z pokoju obok wyszła czarnowłosa kobieta.

Obrazek

- Maja? – rzekł zaskoczony, a obie kobiety spojrzały w jego stronę.
- O? Cześć Ray. Ty tutaj? – rzekła Maja, a Tiana, która dopiero teraz zauważyła przybycie siostrzeńca wstała natychmiast, a na jej ustach, jak od razu Ray zauważył, zawitał wymuszony uśmiech.

Obrazek

- Ray! Co tak się za mną skradasz? Wejdź! – rzekła i gestem zaprosiła go do środka, jednocześnie idąc w stronę kuchennego blatu. – Napijesz się czegoś? Albo może jesteś głodny? Zrobiłam…

Obrazek

- Nie, nie trzeba. I tak wpadłem tylko na chwilę – powiedział, a Tiana stanęła w miejscu i posmutniała lekko. Nie chcąc jednak dać tego po sobie poznać, na nowo przywołała na twarz uśmiech i usiadła obok. Chłopak poczuł się wyjątkowo źle widząc, że sprawił jej przykrość. Obawiał się jednak, że po tym co ma jej do powiedzenia, ta nie będzie chciała, by zbyt długo przebywał w jej domu.

Obrazek

Właśnie miał zacząć swą spowiedź, gdy niespodziewanie obok nich pojawiła się Maja.
- To ja będę się już zbierać – rzekła, a Tiana spojrzała na nią zaskoczona.
- Tak szybko? Myślałam, że zostaniesz do obiadu?
- Nie, nie będę wam przeszkadzać.
- Nie prze… - już chciała zacząć Tiana, ale Maja przerwała jej kręcąc głową.
- I tak musze iść coś jeszcze załatwić. Następnym razem zostanę dłużej, obiecuję – rzekła z uśmiechem i spojrzała w stronę Ray’a. W jej ciemnych oczach zobaczył cień zmartwienia, lecz zniknął on tak szybko, że Ray nie wiedział czy mu się nie zdawało. – A na ciebie czekam z powrotem w domu. To na razie! – rzekła i wyszła zbierając po drodze swoją torebkę. Ray spojrzał na ciocie z lekkim uśmiechem.

Obrazek

- Widzę, że znalazłaś z Mają nić porozumienia? – rzekł wesoło, a Tiana odgarnęła włos za ucho.
- Tak, widzisz… Na początku muszę przyznać, że nie lubiłam Mai z oczywistych powodów. Bałam się, że chce zająć miejsce waszej mamy… – powiedziała i rzuciła mu szybkie spojrzenie. – Ale potem, gdy trochę lepiej ją poznałam przekonałam się, że wcale nie to było jej celem. Do tego po tym co się stało z Annie i Diablo… - westchnęła. – Maja bardzo mi pomogła jakoś przetrwać te ostatnie tygodnie. Gdyby nie jej pomoc w opiece nad Florą… Ja… ja nie wiem co bym zrobiła – powiedziała smutno. Ray właśnie miał coś powiedzieć, ale nim zdążył się odezwać na twarzy Tiany znów pojawił się uśmiech. – Ale dość już o przykrych rzeczach! No? Chyba masz mi coś do powiedzenia?

Obrazek

Ray od razu poczuł gwałtowny dreszcz, który przebiegł mu po plecach. Czyżby ciocia już wiedziała co ma jej do powiedzenia? Wszak była tu z Mają, która o wszystkim wie… Ale czy Maja naprawdę zdradziłaby jego sekret? Nie wiedząc co powiedzieć, podrapał się nerwowo po głowie i odwrócił wzrok.
- Ja… Ja chciałem ci powiedzieć ale…
- Oj, już nie bądź taki nieśmiały! Ja i tak już wszystko wiem od twojego taty.
Ray spojrzał na nią ogłupiały.
- Od taty? – rzekł pytająco, a Tiana kiwnęła głową.
- Tak, powiedział mi, że ostatnio dostałeś propozycję zagrać koncert!
Ray gwałtownie wypuścił powietrze z płuc. A więc to o to chodziło! Spojrzał ponownie na Tianę, która radośnie mówiła dalej jak bardzo jest z niego dumna i jak się cieszy z jego sukcesów. Ray widząc jej radość tak bardzo nie chciał poruszać tematu, który przyszedł tu dziś z nią omówić. Wiedział jednak, że nie da rady dalej tak tkwić w kłamstwie, dlatego chwycił ciocie delikatnie za rękę przerywając jej.

Obrazek

Tiana spojrzała na niego zaskoczona.
- Ray? Czy coś się stało? Odkąd przyszedłeś jesteś jakiś taki… nieobecny? – spytała, a Ray uśmiechnął się i pokręcił głową. Cała ciocia Tiana. Była porwana i więziona, jej siostrzenica uciekła zabierając ze sobą jej syna, jej siostra zerwała z nią kontakty, sąsiedzi o niej plotkują, całe życie wali jej się na głowę, a pierwszym co robi, to pyta co u niego słychać i czy ON się dobrze czuje! Wciąż lekko się uśmiechając spojrzał ponownie na ciocie i po prostu ją przytulił. Tiana nieco zaskoczona odwzajemniła uścisk, gdy jednak się od siebie odsunęli spojrzała na niego zatroskanym wzrokiem. - Ray? – rzekła ponownie, a chłopak już wiedział co musi zrobić.

Obrazek

- Ciociu, ja dziś przyszedłem, żeby o czymś z tobą porozmawiać… I nie spodoba ci się to… - powiedział, a w oczach Tiany zobaczył blask zrozumienia, po którym kobieta od razu posmutniała i odsunęła się nieco na kanapie. Przymknęła oczy i westchnęła.
- Przyszedłeś porozmawiać o Annie i Diablo? – spytała z bólem w głosie, a Ray od razu pożałował, że poruszył ten temat. Nie miał jednak wyboru, musiał to zrobić. Zarówno dla siebie jak i dla niej.
- Ja tylko chciałem… - zaczął, lecz przerwała mu.

Obrazek

- Dobrze, powiem ci jak to było – odezwała się i spojrzała na niego. – Wszystko zaczęło się zaraz po tym jak Diablo wyszedł z domu…

Obrazek

. . .


- Przez jakiś czas nie mogłam się otrząsnąć z tego co właśnie się stało. Diablo tak po prostu odepchnął mnie i wyszedł… Krzyczałam, żeby wracał, ale on nie chciał mnie słuchać. Wyszedł i zatrzasnął za sobą drzwi… Wiem, że powinnam za nim od razu pobiec, ale nie mogłam… Nie po tym jak na mnie spojrzał. Jakbym była nikim. Naprawdę nie wiem ile czasu tak siedziałam. Godzinę? Może dłużej? W każdym razie po pewnym czasie do domu wrócił Naveen. Widząc mnie w takim stanie, skuloną na podłodze podbiegł i zaczął pytać co się stało. Przez chwilę nie byłam w stanie się odezwać. Co miałam mu powiedzieć? „Nasz syn właśnie rzucił mną o podłogę i uciekł z domu?”.

Obrazek

Po chwili jednak wzięłam się w garść i opowiedziałam pokrótce jak to było, po czym od razu ruszyliśmy na poszukiwania. Nie myśląc za wiele zadzwoniłam do Lotty, okazało się, że razem z Aleksem też już szukają Annie i powiadomili policje. Powiedziała, że są na dworcu, gdyż najprawdopodobniej to tam udali się Annie i Diablo by wyjechać z miasta. Charlotta znalazła nawet w laptopie Annie, że ta ostatnio kupowała bilety na konkretny pociąg do San Myshuno. Poczułam ulgę. Myślałam, że Annie i Diablo uda się złapać na stacji i wszystko skończy się dobrze. Nie wiedziałam jednak jak bardzo się myliłam.

Obrazek

Na miejscu zobaczyłam Lottę i Aleksandra w towarzystwie dwóch funkcjonariuszy policji.

Obrazek

Gdy zbliżyłam się by porozmawiać, Lotta rzuciła się w moją stronę krzycząc, że to moja wina i że nigdy mi nie wybaczy jeśli Annie coś się stanie. Jeden z funkcjonariuszy zabrał roztrzęsioną Lottę na bok, a ja stałam jak wryta nie wiedząc o co jej chodzi. Przecież pociąg, którym mieli jechać Annie i Diablo nie mógł jeszcze odjechać, więc czemu ich tu nie ma?

Obrazek

Wtem podszedł do mnie drugi z funkcjonariuszy, który pokazał mi nagranie i wyjaśnił co się stało.

Obrazek

Na początku wyraźnie widać było spotkanie Annie i Diablo na dworcu.

Obrazek

Następnie udali się w stronę stacji by wsiąść do pociągu. Już prawie tam byli, gdy podbiegł do nich jakiś chłopak w kapturze na głowie.

Obrazek

Na nagraniu kompletnie nie dało się rozpoznać kim był. Ważne jest jednak to, że gdy zamienił z Annie kilka słów, ta nagle zmieniła zdanie i zamiast iść na pociąg udali się gdzieś razem z nim.

Obrazek

Inna z kamer pokazała jeszcze jak wybiegają z dworca i tu ślad się urywa, gdyż sąsiednie budynki monitoringu nie miały.

Obrazek

Ray patrzył przez chwilę na Tianę, a ta czując jego spojrzenie odwróciła się do niego.
- I tak to wygląda. Policja podejrzewa, że Anastazja i Diablo musieli wsiąść z tym człowiekiem do jakiegoś auta i odjechać, ale na kamerach nie widać jakie to auto ani jaką ma rejestrację. Podejrzewają również, że mogli faktycznie udać się do San Myshuno, ale to jak szukać igły w stogu siana. W końcu to potężne miasto. W dodatku, nawet nie wiadomo czy faktycznie się tam udadzą, jeśli znaleźli kierowcę, to tak naprawdę mogli pojechać gdziekolwiek… - rzekła, a w jej niebieskich oczach zaszkliły się łzy.

Obrazek

Ray położył jej dłoń na ramieniu.
- Ciociu, znajdziemy ich. Obiecuję, że zrobię wszystko by tak się stało – rzekł, ale kobieta pokręciła głową.
- Ray, doceniam to, że chcesz pomóc, ale jesteś jeszcze tylko chłopcem. Owszem, może i bardzo dojrzałym, ale jednak. Powinieneś się skupić na swojej przyszłości a nie…

Obrazek

- Ale ja muszę coś zrobić! – wykrzyknął Ray niespodziewanie i wstał z kanapy. Zaskoczona Tiana wodziła za nim wzrokiem, gdy chodził w tę i we w tę po jej salonie.
W końcu jakby coś przeczuwając, wstała i zbliżyła się do niego, kładąc mu ręce na ramionach.
- Ray? Powiesz mi w końcu o co chodzi? Już od jakiegoś czasu czuję, że czegoś mi nie mówisz.
Słysząc to, Ray zacisnął powieki i odwrócił głowę, byle tylko nie musieć patrzeć w obserwujące go bacznie oczy cioci.

Obrazek

- To moja wina… To moja wina, że Diablo i Annie uciekli! – wydusił w końcu z siebie. Tiana tymczasem milczała, czekając na to co powie dalej. – Ja już od jakiegoś czasu wiedziałem, co się między nimi dzieje. Wiedziałem, że to co robią to nie jest jedynie przyjaźń ani miłość jaką darzy się rodzina. Wiele razy chciałem z nimi porozmawiać, albo komuś o tym powiedzieć… ale nie mogłem. Widziałem jak bardzo Diablo kocha Annie i nie byłem w stanie mu tego zabrać. Nawet wtedy, gdy widziałem jak ta coraz bardziej pcha go w przepaść, z której nie będzie mógł już wrócić. Mimo to wierzyłem, że Diablo sam się opamięta. Wierzyłem, że może to takie głupie zauroczenie. Myślałem, że mu przedzie… ale tak się nie stało. Dlatego tego dnia, gdy Diablo i Annie uciekli… Ja go widziałem ciociu… Spotkałem się z Diablo – rzekł i spojrzał w zaskoczone oczy Tiany.

Obrazek

- Widziałeś się z Diablo? Zaraz po tym jak wyszedł z domu? – spytała, a Ray kiwną głową i ponownie odwrócił wzrok.
- Tak… Ja… ja naprawdę starałem się przemówić mu do rozumu. Mówiłem mu, że Anastazja się zmieniła, że nie powinien wierzyć w każde jej słowo, ale nie chciał mnie słuchać. Myślałem, że jeśli zostawię go samego, to sobie to przemyśli i mnie posłucha… - spojrzał ponownie na Tianę, a w kącikach jego oczu zaiskrzyły łzy. – Wiem, że powinienem od razu do was zadzwonić. Do ciebie, albo cioci Lotty. Ale ciociu, ja naprawdę myślałem, że zmieni zdanie… Gdybym tylko wiedział co zrobi… Gdybym wiedział to ja…! – zaczął, ale przerwał, gdy Tiana go przytuliła.
- Już dobrze Ray, to nie twoja wina. Słyszysz? To co się stało, to nie jest twoja wina – rzekła łagodnym głosem, tak bardzo podobnym do głosu jego mamy, gdy jako małego chłopca tuliła go do snu.

Obrazek

Nie wiedząc co zrobić objął ją i po prostu zaczął płakać.

Obrazek

. . .


Tymczasem w oddalonej o kilka przecznic willi w ogrodzie za domem siedziała Charlotte, która korzystając z pięknej pogody postanowiła spędzić ten dzień na świeżym powietrzu razem z małym Henrykiem. Chłopiec radośnie spędzał czas pod opieką swojej opiekunki, która z uśmiechem bacznie obserwowała jego poczynania.

Obrazek

Wystarczył jednak charakterystyczny trzask zamykanych frontowych drzwi, by z twarzy Lotty zniknął uśmiech, a zamiast niego pojawił się wyraz nerwowego oczekiwania.

Obrazek

Gdy tylko w zasięgu jej wzroku pojawił się Aleks, Lotta powierzyła Henryka pod opiekę zatrudnionej kilka tygodni temu niani Gladys i ruszyła w stronę mężczyzny.

Obrazek

Zbliżając się już widziała, że nie ma dla niej dobrych wieści. Trzymając się jednak swej nadziei postanowiła zapytać.
- I jak? Dowiedziałeś się czegoś nowego?
Słysząc jej głos, Aleksander podniósł wzrok i spojrzał na nią po raz pierwszy odkąd wszedł do ogrodu. Widząc jego spojrzenie już znała odpowiedź na swoje pytanie.

Obrazek

On jednak postanowił odpowiedzieć.
- Nie, policja wciąż tkwi w martwym punkcie – rzekł i ze złością uderzył w stojący obok stolik. – Cholerne półgłówki! Za co im tam w ogóle płacą jak ta banda nie potrafi nawet znaleźć dwóch nastolatków!

Obrazek

- Aleksander! – wykrzyknęła zaskoczona Lotta i z niepokojem obejrzała się za siebie czy przypadkiem światkiem tej sceny nie była Gladys i Henryk. Na szczęście niania udała się z małym do domu, tak że niczego nie widzieli. Charlotta westchnęła z ulgą i obróciła się ponownie w stronę Aleksa z gniewem w oczach. – Panuj trochę nad sobą! Chciałbyś, żeby Henryk to widział? Albo Gladys?
- Przepraszam, poniosło mnie trochę – rzekł Aleks nieco zawstydzony, jednak już po chwili hardo spojrzał w oczy Lotty – Po prostu… Wciąż nie mogę uwierzyć w to co się stało. Nie mogę pojąć jak Tiana, mogła powiedzieć coś takiego! Gdyby nie ona…! – już chciał zacząć, ale Lotta przerwała mu gwałtownie.

Obrazek

- To co się stało, to nie jest wina Tiany – rzekła Lotta, Aleks już chciał coś powiedzieć, ale kobieta uciszyła go gestem ręki. – Musimy spojrzeć prawdzie w oczy Aleks, to co się stało to nie wina mojej siostry… ale nasza – odezwała się i odwróciła od niego obejmując się kurczowo ramionami. Mężczyzna zbliżył się do niej.
- O czym ty mówisz? Jaka nasza wina? Czy to ja oskarżyłem naszą córkę o porwanie kogoś? A może ty? – rzekł ze złością w oczach, lecz Lotta tylko pokręciła głową.
- Wciąż nie rozumiesz… Tiana może i oskarżyła o coś naszą córkę, ale jaka była jej pierwsza reakcja zaraz po tym? Czy przybiegła po pomoc do ciebie? Albo do mnie? Nie, uciekła z domu, a jedyną pomoc jaką przyjęła, to od swojego kuzyna, z którym dopiero od niedawna odnowiła kontakt! Jakich rodziców to z nas czyni? – spytała, jednak Aleksander milczał unikając jej spojrzenia.

Obrazek

Po chwili ciszy, wciąż na nią nie patrząc, odezwał się.
- Niezależnie od tego czyja to wina, to fakty pozostają faktami. Anastazja i Diablo zniknęli, a policja nic z tym nie zrobi. Nie mają żadnych śladów, ani nawet pomysłu, gdzie może być Annie… Oni jej nie znajdą Lotta.

Obrazek

Kobieta spuściła wzrok starając się powstrzymać napływające jej do oczu łzy. Przez cały ten czas miała nadzieję. Nadzieję, że w ciągu tych tygodni które minęły, pewnego dnia Aleks wpadnie do domu z radosną nowiną, że ich odnaleźli, że Annie i Diablo siedzą właśnie na komisariacie z funkcjonariuszami i są bezpieczni… ale tak się nie stało. A teraz co? Ma się tak po prostu poddać? Przyjąć do wiadomości, że policja nic nie zrobi, a za jakiś czas umorzą cała sprawę? Napiszą coś na skrawku papieru, wrzucą do koperty , a potem do szuflady z napisem „Nigdy nieodnalezieni”?
O nie! Co to to nie! Kobieta uniosła gwałtownie wzrok i spojrzała na Aleksandra.

Obrazek

- Co możemy zrobić? – spytała, a Aleks zamyślił się. Po chwili jakby uzmysławiając sobie co mogą zrobić, usiadł zmęczony przy stoliku, który chwile wcześniej uderzył i westchnął.
- Jest jedna osoba, która mogłaby wiedzieć gdzie udała się Annie… Ale nie spodoba ci się to.

Obrazek

Charlotte nie zastanawiając się ani chwili, usiadła naprzeciw niego i chwyciła go za ręce.
- Kto to taki? No mów! – rzekła ponaglająco, lecz szybko zorientowała się, że wcale nie musiała. Ledwo ich spojrzenia się skrzyżowały, a kobieta już wiedziała, co usłyszy.
- Musimy ją znaleźć… - zaczął, nie patrząc jej w oczy. - Musimy znaleźć Bellę, moja matkę. Tylko ona jedna może wiedzieć, gdzie jest Anastazja.

Obrazek

. . .


Jak można było się spodziewać Charlotte była gotowa zrobić wszystko, by znaleźć swą ukochaną córkę. Nawet pojednać się z dawnym wrogiem. Nim jednak było jej to dane, czekała ją jeszcze długo droga, by odnaleźć Bellę i zaginione dzieci…
Nim jednak zobaczymy jak zakończyły się jej poszukiwania, cóż się stało z naszymi młodymi bohaterami zaraz po opuszczeniu dworca z tajemniczym nieznajomym? No właśnie, cofnijmy się może do momentu, gdy Anastazja i Diablo zapoznawali się jak od tej pory będzie wyglądać ich wspólne życie.

Obrazek

Anastazja stała przed położonym nieco na uboczu ślicznym, niewielkim domkiem z ogródkiem i z zachwytem obserwowała taras, na którym kwitły wiszące w donicach przepiękne różowe petunie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdy już nacieszyła się widokiem z błyskiem w oku odwróciła się do mężczyzny w bluzie, ich wybawcy, a zarazem kierowcy i rzuciła mu się na szyję.

Obrazek

- Zane! Tu jest przepięknie! – wykrzyknęła, a chłopak zdjął kaptur z głowy i uśmiechnął się.
- Dla ciebie wszystko piękna. Chyba nie myślałaś, że ot tak pozwolę, żeby cię zgarnęli, prawda?

Obrazek

Następnie bez wahania pochylił się by pocałować ją w usta. Annie, która nie zdążyła zareagować pozwoliła mu na to. Odsuwając się jednak od chłopaka, kątem oka widziała pociemniałe z gniewu oczy Diablo, który ze złością zaciskał pięści.

Obrazek

Właśnie chciał coś powiedzieć, lecz Annie szybko wtrąciła się w zdanie, nim zdążył się odezwać.
- Zane! Więc… Jesteś pewien, że tu jest bezpiecznie? Nikt nas tu nie znajdzie?

Obrazek

- Spokojnie, to domek do którego klucze mam tylko ja i mój tato. Póki co stoi nieużywany od kiedy tato… Od kiedy skończył pewne interesy – rzekł nieco zażenowany, ale szybko na jego usta wrócił uśmiech. – W każdym razie nie macie się o co martwić, na pewno nikt tu nie będzie zaglądał. A nawet gdyby coś się miało zmienić, to natychmiast się z tobą skontaktuję.

Obrazek

Po tym chwycił Annie za ręce zmuszając ją, by spojrzała mu w oczy.
- Obiecuję, że jesteście tu bezpieczni – powiedział i ucałował jej dłonie. Pod wpływem jego spojrzenia Annie z rumieńcem odsunęła się.
- Lepiej będzie jak już pojedziesz. Nie chcemy, żeby ktoś zauważył, że zniknąłeś.
Zane zgodził się z nią i już po chwili zapewniając jeszcze raz, że będzie ja informował na bieżąco jak wygląda sytuacja w domu, odjechał.

Obrazek

Gdy tylko jego auto zniknęło z widoku, Anastazja obróciła się w stronę Diablo z zamiarem wyjaśnienia wszystkiego, kiedy zorientowała się, że chłopak wcale za nią nie stoi. Zaskoczona ruszyła w stronę domu i weszła przez uchylone drzwi.

Obrazek

Znalazła go w salonie, gdy bez większego zainteresowania wyglądał przez okno. Wyraźnie widziała, że jest zły.

Obrazek

Biorąc głębszy wdech zbliżyła się i delikatnie dotknęła jego ramienia. On jednak odtrącił jej dłoń.
- A więc tak wygląda, to całe twoje zerwanie z nim, tak? – spytał lodowatym głosem, a dziewczyna zawstydzona spuściła wzrok.
- Diablo, daj spokój… - zaczęła na co chłopak odwrócił się gwałtownie w jej stronę.

Obrazek

- Daj spokój? Daj spokój?! Ja się dla ciebie narażam, uciekam z domu, a ty romansujesz sobie z tym…
- Z nikim nie romansuje! – przerwała mu z gniewem w głosie i odwzajemniła spojrzenie. – Dobrze wiesz, że chciałam z nim zerwać…
Diablo skrzyżował ręce na piersi.
- No popatrz, chyba coś ci nie wyszło.

Obrazek

Dziewczyna zmarszczyła brwi.
- Ach tak? A niby kiedy miałam to zrobić, panie mądry? Może zaraz po tym jak twoja matka oskarżyła mnie o porwanie jej i więzienie w piwnicy? A może teraz jak jechaliśmy autem, żeby wysadził nas po drodze i zostawił na pastwę losu?! – wykrzyknęła.

Obrazek

Wzburzona odwróciła się na pięcie i usiadła tyłem do niego na kanapie.

Obrazek

Po chwili usłyszała zbliżające się kroki na posadzce, a gdy zerknęła zobaczyła jak Diablo siada obok niej.

Obrazek

Nie mówiąc ani słowa zbliżył się i delikatnie objął ja ramieniem. Annie spojrzała na niego uważnie, po czym z wdzięcznością oparła głowę na jego ramieniu i westchnęła.

Obrazek

Siedzieli tak w ciszy dobre klika minut nim odezwała się ponownie.
- Diablo?
- Hmm?
- Przepraszam… Przepraszam, że tak długo zwlekałam z zerwaniem z Zanem… Powinnam była ci powiedzieć.
- Powinnaś – zgodził się i zerknął na nią z ukosa czekając, czy jeszcze ma coś do powiedzenia.

Obrazek

Anastazja zerknęła na niego z ukosa.
- Wybaczysz mi? – spytała, a chłopak zastanowił się.
- No nie wiem… Powinienem? – odpowiedział pytaniem na pytanie.

Obrazek

Annie widząc, że w jego oczach nie ma już gniewu, a jedynie złośliwe iskierki uśmiechnęła się i pochyliła w jego stronę, a ich usta się zetknęły. Ich pocałunek początkowo delikatny i słodki szybko przemienił się w pełen pasji uścisk, tak że nie dzieliły ich nawet milimetry.

Obrazek

Nawet nie wiedząc jak już po chwili ubrania jej i Diablo leżały gdzieś na podłodze, a ona znajdowała się na nim czując jego szybko bijące serce. Z uśmieszkiem zadowolenia uniosła się na chwilę i spojrzała na chłopaka.
- A teraz jesteś gotowy mi wybaczyć? – spytała.

Obrazek

Chłopak odwzajemnił uśmiech.
- Mogę to rozważyć… A teraz chodź tu do mnie – powiedział i przyciągając ją do siebie pocałował ponownie.
Wkrótce oboje odpłynęli w słodką błogość.

Obrazek

. . .


Nieco później tego wieczora, kiedy Dibalo zasnął już kamiennym snem, Anastazja wstała delikatnie z łóżka i wymknęła się na balkon.

Obrazek

Wdychając świeże wieczorne powietrze zapatrzyła się na pięknie świecące tej nocy gwiazdy i słuchała koncertów okolicznych cykad, które korzystając z mroku chowały się gdzieś w pobliskiej roślinności. Dziewczyna zastanawiała się czy gdzieś tam w Wierzbowej Zatoczce Chatlotta również stoi teraz przed domem i patrzy na to samo niebo co ona? Widząc to oczyma wyobraźni Anastazja uśmiechnęła się, po czym rozglądając się czy ktoś ją nie widzi, wyciągnęła swój telefon i skasowała kolejne nazwisko z listy. Następnie spojrzała na znajdujące się pod nim kolejne nazwisko i uśmiechnęła się szerzej.
- O tak, długo na to czekałam. Ciekawe, czy teraz będziesz ze mnie dumna… mamusiu – powiedziała wpatrując się w bezkres nieba.
Gdy nastał świt była gotowa na to co ją czeka. Takie życie wybrała i będzie się trzymać tego co postanowiła.
Wszyscy będą musieli za to zapłacić… Wyjątków od reguły, po prostu nie było.

Obrazek

. . .


Tiana od rana krzątała się po salonie szukając potrzebnych dokumentów i nieco sprzątając dom, gdy usłyszała pukanie do frontowych drzwi. Klnąc pod nosem, że jak zwykle jest w niedoczasie, zostawiła wszystko tak jak było ruszyła pędem w stronę z której dochodził dzwonek.

Obrazek

- Idę! Już idę! – krzyknęła zbiegając po schodach, a gdy tylko je otworzyła jej twarz rozjaśnił uśmiech.

Obrazek

- Cześć Kate! Dobrze, że jesteś, wejdź – rzekła i gestem zaprosiła koleżankę do środka. – Przepraszam za bałagan, ale nie spodziewałam się dziś gości – powiedziała, lecz Kate machnęła ręką.
- Nie przejmuj się, rozumiem. Gdy dwa lata temu mojej kuzynce urodził się synek niańczyłam go prawie codziennie po kilka godzin, gdy ta chodziła do pracy, więc mam trochę doświadczenia w kwestii dzieci i porządku w domu – rzekła, a Tiana uśmiechnęła się.

Obrazek

- Właśnie, a pro po tego. Jeszcze raz dziękuje, że zgodziłaś się przyjść. W zasadzie ja miałam się dziś zająć Florą i Fauną, ale akurat Aurora zaczęła coś dziś pokaszliwać i muszę iść z nią do lekarza, a wiesz jak to jest być w poczekalni z trójka małych dzieci… - zaczęła tłumaczyć, ale koleżanka pokręciła głową.

Obrazek

- Naprawdę nie ma sprawy Tiano. Bardzo lubię dzieci, więc zajęcie się takimi kruszynami, to będzie czysta przyjemność. Będziemy się świetnie razem bawić, prawda? – spytała, widząc schodzące z piętra dziewczynki.

Obrazek

Fauna i Flora uśmiechnęły się nieśmiało i spojrzały na Tianę.
- Kto to? – spytała, a Tiana spojrzała na dzieci z uśmiechem.
- To jest ciocia Kate. Mamusia musi na chwilę wyjść, więc ciocia zajmie się wami przez ten czas. Obiecacie być grzeczne?

Obrazek

Dziewczynki pokiwały głowami i natychmiast ruszyły w stronę Kate.
- Jestem Flola!
- A ja Fana!
Przedstawiły się i z ciekawością popatrzyły na nową opiekunkę.
- A dlacego masz cerwone wlosy?

Obrazek

Kate uśmiechnęła się i kucnęła przy dziewczynkach.
- Widzicie, kiedy byłam taka mała jak wy… - zaczęła opowieść, a dziewczynki jak urzeczone słuchały tego co ma do powiedzenia.

Obrazek

Tiana widząc, że nie ma się co martwić, a dzieci już dawno zapomniały, że gdzieś wychodzi, na migi pokazała Kate, że wychodzi, na co ta pokazała jej kciuk w górę i kiwnęła głową, by dać znać, że wie. Następnie kobieta wzięła Aurorę na ręce i wycofała się z salonu, cicho zamykając za sobą drzwi.

Obrazek

. . .


Godzinę po wyjściu Tiany dzwonek do drzwi znów zadzwonił obwieszczając czyjeś przybycie. Kate, która akurat bawiła się z dziewczynkami w pokoju na piętrze, wstała i spojrzała w stronę z której dochodził dźwięk zastanawiając się któż mógłby przyjść o takiej porze. Wszak Tiana nic nie wspominała o jakiś gościach. Ponownie spojrzała na dzieci.
- Dziewczynki, czekajcie tu na mnie grzecznie, dobrze? Ciocia zaraz wróci – rzekła, a widząc, że dzieci grzecznie pokiwały głowami na zgodę i bawią się lalkami, wymknęła się szybko, aby zobaczyć kto przyszedł.

Obrazek

Spodziewając się, że to zapewne jacyś naciągacze podszywający się pod organizacje charytatywne lub sprzedający jakieś badziewie, szła z nastawieniem, żeby ich jak najszybciej przegonić. Ze zdziwieniem spostrzegła, że po drugiej stronie drzwi nikogo nie ma.
- Dziwne… - powiedziała do siebie i już chciała odejść od drzwi.

Obrazek

Kiedy niespodziewanie, poczuła mocne uderzenie z tyłu głowy i upadła na podłogę!

Obrazek

„Co?” zdążyła jeszcze pomyśleć wodząc wzrokiem za oddalającą się parą czarnych butów. Potem odpłynęła w błogi niebyt.

Obrazek

. . .


Pierwszym co zauważyła mała Flora, to fakt, że siedzący obok niej i Fauny Kęsik podniósł głowę i zastrzygł uszami, jakby nasłuchując z uwagą. Po chwili podniósł się, sierść na grzbiecie zjeżyła mu się, a sam pies warcząc zbliżył do drzwi.

Obrazek

- Kesik? – rzekła Flora i razem z Fauną zaintrygowane wpatrywały się w psa, na co zwierzak ze skomleniem podbiegł do niej i polizał swoją mała panią po twarzy.

Obrazek

Po chwili dało się słyszeć pukanie do drzwi, a następnie te uchyliły się nieco.

Obrazek

Kęsik ponownie się zjeżył i napiął gotowy bronić dziewczynek. Gdy jednak w progu stanęła tajemnicza postać, Flora uśmiechnęła się i pobiegła ją uściskać.

Obrazek

Kęsik bezradnie patrzył na to co się działo. Wiedział, ze coś jest nie tak, ale widząc radosną reakcję pani zareagował za późno…
Na wszystko było już za późno…
Chwilę później był w pokoju sam. Nie wiedząc co robić rzucił się na drzwi i zaczął wyć.
Jego smutne wołanie niosło się echem jeszcze w długi czas po tym, gdy wszystko inne ucichło…

Obrazek

. . .


Niedługo później, gdy do domu wróciła Tiana. Kompletnie nie spodziewając się tego co zastanie w domu, radośnie wyjęła klucze, by cichaczem wejść do środka i nie przeszkadzać Kate i dziewczynkom w zabawie. Gdy tylko jednak włożyła klucz do zamka z zaskoczeniem zauważyła, że drzwi wcale nie są zamknięte. „Dziwne… Jestem pewna, że Kate za mną zamykała…” pomyślała, lecz nie przejmując się tym zbytnio nacisnęła klamkę i weszła.
- Kate, nie uwierzysz… Kate! – wykrzyknęła widząc nieprzytomna nianię i kładąc Aurorę do wózka podbiegła do niej.

Obrazek

- Kate? Kate! Co się stało? Kate! – wołała zastanawiając się co robić, by ocucić kobietę, a jednocześnie wyjmując telefon i wybierając numer do szpitala. Jednak, gdy tylko się rozłączyła z operatorem dyżurnym pogotowia ratunkowego, kobieta otworzyła oczy.
- Tiana?
Tiana słysząc głos koleżanki odetchnęła z ulgą i rzuciła się w jej kierunku.
- O boże! Kate! Jak dobrze! Nie, nie wstawaj! Zaraz będzie tu pogotowie – poinformowała ją i rozejrzała się po salonie, jakby szukając przyczyny, dla której znalazła Kate w takim stanie.

Obrazek

Nagle jednak coś innego zwróciło jej uwagę, a dreszcz niepokoju przeszedł jej po plecach.
- Kate, gdzie są dziewczynki? – spytała i nie czekając na odpowiedź już zaczęła wstawać z zamiarem udania się na piętro. Nim jednak wstała, Kate złapała ja za rękę.

Obrazek

- Ktoś pukał… Patrzyłam… Naprawdę… Ja tylko… Tylko chciałam zobaczyć… - rzekła nieprzytomnie, a Tiana coraz bardziej spanikowana zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu.

Obrazek

- Flora?! Fauna?! Wyjdźcie! Natychmiast! To nie jest zabawa w chowanego! – krzyknęła, lecz nigdzie nie było śladu po dzieciach.

Obrazek

Wtem na piętrze usłyszała szczekanie Kęsika.
Zostawiając Kate w bezpiecznej pozycji, pędem ruszyła na piętro. Na górze zobaczyła, że drzwi są zastawione, tak by ktoś od środka nie mógł ich otworzyć. Przesuwając meble wdarła się wręcz do środka. Na miejscu zastała leżącego smutno obok porzuconych lelek Kęsika. Tiana zbliżył się i pogłaskała go po głowie.
- Co się tu się stało mały? Gdzie jest Fauna i Flora? – spytała i pogłaskała go uspokajająco, a pies zaskomlał.

Obrazek

Obrazek

Wtem coś zwróciło uwagę Tiany. Mała karteczka leżąca na stoliku.

Obrazek

Trzęsącymi się z nerwów rękoma, podniosła liścik do ręki i zaczęła czytać, a jej źrenice zwężały się z przerażenia z każdym przeczytanym słowem.
„Mam Flore i Faunę. Trzeba było się zgodzić na moje warunki kiedy miałaś szansę. Lepiej się przygotuj, Aurora będzie następna.
Twoja M.”

Obrazek

Tiana nie była wstanie utrzymać się na nogach, poczuła że spada, a czyjeś ręce łapią ją po drodze powstrzymując przed kontaktem z twardą podłogą. To Kate, jakimś sposobem wstała i podążyła za nią. Mogłaby przysiąc, że coś do niej krzyczała, ale one nie mogła jej już usłyszeć.
Kiedy myślała, że w końcu jest bezpieczna i wszystko układa się po jej myśli ona wróciła… Malificent wróciła, by znów ją nękać, a przez jej wahanie by ją wydać policji, odbierze jej teraz wszystko co jest jej drogie.

Obrazek

Nie mogąc tego wytrzymać Tiana odpuściła i rozpłynęła się w słodką nicość. Ostatnim co zapamiętała, to że otaczający ją zewsząd mrok był kojący niczym miękkie skrzydła kruka.
Nie walczyła, kiedy ciemność po nią przyszła, pozwoliła jej pochłonąć się w pełni.

Obrazek


Koniec odcinka 51
Ciąg dlaszy nastąpi...



BONUS:
Spoiler:

Dziękuję za uwagę :)
Ostatnio zmieniony 18 wrz 2018, 18:22 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 2 razy.
Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 943
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Galcia » 18 wrz 2018, 16:52

Przez chwilę nie byłam w stanie się odezwać. Co miałam mu powiedzieć? „Nasz syn właśnie rzucił mną o podłogę i uciekł z domu?”.
Rzucił o podłogę i uciekł z niestabilną emocjonalnie porywaczką dzieci! :D
- Ray? Powiesz mi w końcu o co chodzi? Już od jakiegoś czasu czuję, że czegoś mi nie mówisz.
Tak, bo już co najmniej dwa razy próbował, ale mu przerwałaś. soft1
Skoro policja nie może sobie poradzić z odnalezieniem Anastazji i Diablo, może pora poprosić o pomoc detektywa Bruneta? ;)
Może jestem mało bystra, ale co ma z tym wspólnego Bella? :wat:
O. M. G. Już sam fakt, że osobą, która im pomogła, był Zane, bardzo mnie zaskoczył, ale ten pocałunek... xD Biedny Diablo! Porzuca wszystko, dotychczasowe życie, znajomych, rodzinę, żeby patrzeć, jak laska, dla której to zostawił, całuje się z innym. Największy przegryw w historii przegrywów. :D A z Anastazji jest niezła ścierka, że tak gra na dwa fronty bez krępacji. -_-
Łooo, to Anastazja ma jakąś listę? Będzie się mściła na każdym, kto kiedykolwiek zalazł jej za skórę? "A teraz porwiemy dziecko Ani, która w piątej klasie pożyczyła ode mnie gumkę do ścierania i nigdy jej nie oddała!" :D
O kurczę! :O Teraz jakoś nie mam pewności, że to była Anastazja... Te buty mi nie pasują. x) Swoją drogą kto wkłada takie szpilki na okazję porwania dwójki małych dzieci? :D Może głupio to zabrzmi, ale podejrzewam... Odie? :curious:
Coś krótki ten odcinek. ;) Absolutnie nie krytykuję, bo to zawsze więcej niż mam ja. x) Czekam na ciąg dalszy jak najszybciej!
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 458
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lion » 23 wrz 2018, 12:38

Jej, nowa relacja! :D Nawet nie wiesz, jak się ucieszyłem! Od dawna zaglądam tu tylko po to, by sprawdzić, czy nie pojawiła się kontynuacja którejś z czytanych przeze mnie historii. Zdążyłem się już nawet pogodzić z myślą, iż wszystkie zostały porzucone, także naprawdę miło było się przekonać, że się pomyliłem. ^^
MalaMi95 pisze:Słuszna uwaga z tym Aleksem, choć akurat pisząc to miałam na myśli tych innych facetów, których miała Lotta ;)
Ale niech będzie, mogę przyznać, że mogli się znaleźć jacyś inni mężczyźni, którzy się w niej zakochali i poczuli się skrzywdzeni, gdy Lotta ich rzucała. Może być? ;)
Biorę. :D
MalaMi95 pisze:Myślę, że to nie kwestia „krycia kogoś”, choć ja myślę, że znalazłby się ktoś kogo Tiana mogłaby chcieć ochronić, nie uważasz? ;)
Fakt, ale nie kosztem Anastazji, która była dla niej jak córka. ;)

Ray za mocno się obwinia, gdybyśmy wyszli z założenia, że wszystko, co inni mówią w emocjach, to prawda, zwariowalibyśmy. Aczkolwiek rozumiem, iż zaistniała sytuacja wpędza go w poczucie winy - dobrze, że Tiana mimo wszystko spojrzała na tę sprawę racjonalnie i pocieszyła swojego siostrzeńca.
Widzę, że Lotta sporo myślała o ucieczce Annie i doszła do bardzo dojrzałych wniosków. W sumie nie spodziewałem się podobnej autorefleksji, miłe zaskoczenie. :yes: Żeby tylko nie poszła o krok za daleko i nie wpadła z Aleksem w depresję lub coś podobnego...
Galcia ma rację, Diablo zaliczył największy przegryw w historii przegrywów. soft9 Za to Annie nie sprawia wrażenia, jakby cała ta sytuacja była dla niej jakoś szczególnie krępująca. Mam dziwne wrażenie, że posiadanie dwóch chłopaków bardzo jej pasuje. :D
Okej, kolejnego porwania to ja się nie spodziewałem... Przynajmniej nie wśród głównych bohaterów. Tiana się teraz załamie. :( Nie sądzę, aby tym razem była to Anastazja. Tylko kto?
Czekam na więcej!

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 211
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 06 paź 2018, 18:46

Wracam tym razem szybciej niż ostatnio. Mam nadzieję, że uda mi się by tak zostało :)
A teraz czas na komentarze :)


Galcia
„Rzucił o podłogę i uciekł z niestabilną emocjonalnie porywaczką dzieci!”
Dokładnie xD
„Skoro policja nie może sobie poradzić z odnalezieniem Anastazji i Diablo, może pora poprosić o pomoc detektywa Bruneta?”
Zobaczysz w dzisiejszym odcinku co wymyślą ;)
„Może jestem mało bystra, ale co ma z tym wspólnego Bella?”
Również w dzisiejszym odcinku zobaczysz ;)

Diablo jest przegrywem wśród przegrywów, nie będę ukrywać xD A to dopiero początek tego co dla niego przygotowałam! :D
„Te buty mi nie pasują. x) Swoją drogą kto wkłada takie szpilki na okazję porwania dwójki małych dzieci?”
I… również w dzisiejszym odcinku zobaczysz xD
„Coś krótki ten odcinek”
O, to świetnie się składa, bo za namową „pewnej osoby”, dzisiejszy jest suuuper długi x)
Tak więc myślę, że dogadałabyś się z "tą pewną osobą" :P


Lion – O, miło usłyszeć, że ktoś czekał na moją relację :) I jednocześnie przepraszam, że tak długo. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że minęło pół roku x) Postaram się, żeby już aż takich przerw nie było, ale różnie bywa. W każdym razie nie zamierzam porzucić historii :)
„Fakt, ale nie kosztem Anastazji, która była dla niej jak córka”
Cóż… słuszna uwaga… Ale… Em… Hmm… To jakie jest kolejne pytanie? x)
„Aczkolwiek rozumiem, iż zaistniała sytuacja wpędza go w poczucie winy - dobrze, że Tiana mimo wszystko spojrzała na tę sprawę racjonalnie i pocieszyła swojego siostrzeńca.”
Tiana nie mogłaby go obwiniać za to co się stało z Diablo. Dobrze wie, że to nie jego wina, że ten postanowił uciec, a nawet gdyby zadzwonił do niej lub Lotty wcześniej, to i tak mogłoby to nic nie zmienić. Poza tym, jest zwyczajnie za miła ;)
„Żeby tylko nie poszła o krok za daleko i nie wpadła z Aleksem w depresję lub coś podobnego...”
Nie, nie sądzę. Lotta nigdy nie była typem, który użalałby się nad sobą. Ogólnie siostry Swan nie są przeze mnie postrzegane za osoby, które się użalają. Według mnie to postacie które wolą coś robić niż rozpaczać. A jeśli chodzi o Lottę to wydaje mi się najtwardsza z nich :)
No dobra, może Odie najbardziej z nich była taką emocjonalną kluską, która wolała tkwić w nieszczęśliwym związku z Ianem, kiedy mieli kryzys, niż z nim pogadać i coś ustalić, ale Tiana i Charlotta na pewno takie nie są ;)
„Diablo zaliczył największy przegryw w historii przegrywów”
Tak, zgadzam się x)
„Za to Annie nie sprawia wrażenia, jakby cała ta sytuacja była dla niej jakoś szczególnie krępująca.”
Na to chyba mogę odpowiedzieć bez spojlerów. A więc – Bo nie jest ;) Annie to typ, który jeśli czegoś chce, to to ma. Jest z bogatej rodziny, Aleks po rozstaniu z Lottą ją rozpieszczał. Nigdy nie musiała sobie niczego odmawiać, to czemu teraz nagle ma wybrać jednego chłopaka? Póki Zane o niczym nie wie to go nie boli, a Diablo… No powiedzmy sobie szczerze. Czy naprawdę musi się przejmować, ze Diablo ją zostawi? Przecież on da sobie wcisnąć wszystko, żeby tylko być z ukochaną Annie ;)
„Nie sądzę, aby tym razem była to Anastazja. Tylko kto?”
Dzisiaj odpowiem :D


Mam nadzieję, że wybaczycie mi takie zakończenie odcinka, ale mam nadzieję, że udało mi sie przekazać w filmie wszytskie emocje, tak, że nie trzeba dopowiadać :)

A w dzisiejszym odcinku, jak już mówiłam odpowiadając na komentarze, dowiemy się nieco więcej o porywaczu.
Czy Annie jest niewinna? A może jednak ma coś na sumieniu?
Czy Aleksowi i Lotcie uda się odnaleźć córkę?
I do czego posuną się Naveen i Tiana by ochronić Aurorę?

Zapraszam :)


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .


Z pamiętnika Tiany
Jak być dobrą matką?


Pierwszym co zobaczyła Tiana, gdy ponownie otwarła oczy były ciepłe promienie słońca wpadające przez okno do pokoju. Światło było na tyle intensywne, że kobieta musiała zmrużyć oczy, po chwili jednak promienie znikły, a Tiana, która w końcu mogła rozejrzeć się po pokoju spostrzegła, że bynajmniej nie jest to jej dom.

Obrazek

- Tiana! – usłyszała i obróciła się w stronę głosu. To Naveen, stał właśnie przy oknie by zasunąć firanki i z ulgą wpatrywał się w nią jakby była jakimś nowo odkrytym cudem. Nie czekając na jej reakcję zbliżył się i uściskał ją. Tiana wciąż nieco rozkojarzona odwzajemniła uścisk.

Obrazek

Gdy się odsunął, chciała właśnie zapytać, co się stało i gdzie właściwie się znajdują, gdy ze zdziwieniem spostrzegła, że na fotelu obok siedzi Charlotta.
- Cześć… - rzekła siostra nieco nieśmiało i spojrzała na nią. – Dobrze się czujesz? Lekarz mówił, że wszystko powinno być w porządku, ale chyba mocno się poobijałaś, kiedy upadłaś na podłogę? – powiedziała, a Tiana która bezwiednie ruszyła ręką poczuła, że w istocie ma na ciele kilka bolesnych siniaków. Starając się nie skrzywić, odwróciła się w stronę siostry z uśmiechem.
- Wszystko w porządku, ale co my tu właściwie…? – zaczęła i nagle wspomnienia uderzyły w nią ze zdwojoną siłą. Kate na podłodze, szczekający Kęsik, pusty pokój…

Obrazek

Z przerażeniem w oczach spojrzała na Naveena.
- Co się stało? Gdzie są dzieci? Kate… - zaczęła, ale Naveen położył jej dłonie na ramionach, żeby ją uspokoić.
- Spokojnie, Tiano. Kate nic nie jest. Została zbadana i jest w sali obok – rzekł, lecz to nie uspokoiło Tiany. Wciąż z przerażeniem patrzyła prosto w oczy męża.
- Dzieci? – rzekła, pytająco, a Naveen spuścił wzrok. – Gdzie są dzieci Naveen? Gdzie jest Flora i Fauna?! Gdzie one są?! – krzyknęła uwalniając się z jego uścisku, ale nim zdążyła wstać i narobić większego rabanu, Naveen chwycił ją i ponownie usadził na łóżku.
- Tiano, spokojnie…
- Nie będę spokojna! Chcę zobaczyć dzieci! Gdzie są…

Obrazek

- Nie ma ich – powiedział Naveen, a Tiana natychmiast przestała walczyć i opadła na siedzenie.
- Nie ma? Jak to nie ma?! – rzekła podniesionym głosem, a mężczyzna odwrócił wzrok.
- Policja wszystko nam wyjaśniła. Kiedy ratownicy z wezwanej przez ciebie karetki weszli do domu, znaleźli ciebie i Kate na piętrze w pokoju. Ty byłaś nieprzytomna, a Kate siedziała obok ciebie. Na miejsce od razu została wezwana policja. Przeszukali cały dom i okolicę, ale nie znaleźli ani Fauny, ani Flory… Jedyne co po nich zostało, to list, który leżał na biurku w pokoju na piętrze… - tu Naveen podniósł wzrok i w końcu spojrzał w oczy żony. – Fauna i Flora… One… One zostały porwane Tiano…

Obrazek

Tiana zamarła. Tyle czasu starała się walczyć z prawdą. Miała nadzieję, że to wszystko co przeżyła, to był tylko zły sen. Omamy, które ja nękały z powodu stresu jaki towarzyszył jej przez ostatnie tygodnie. Miała nadzieję, że kiedy otworzy oczy okaże się, że porwanie i list od Malificent, to było tylko kłamstwo, ułuda, którą ktoś jej podsunął, by zrobić jej jakiś okrutny kawał… Ale to nie było kłamstwo, ani tym bardziej czyiś nieudany żart, tylko prawda… Jej mała córeczka i siostrzenica zostały porwane… Flora i Fauna zostały jej odebrane.

Obrazek

Tiana zakryła twarz dłońmi, a po policzkach pociekły jej łzy.
- Dlaczego? Dlaczego my? Co takiego zrobiłam, żeby sobie na to zasłużyć? Co ja takiego zrobiłam do cholery?! – krzyknęła wciąż płacząc.

Obrazek

Nagle poczuła, że ktoś ja przytula. To Lotta, wstała ze swojego siedzenia i objęła ją ramieniem. Tiana odwzajemniła uścisk i ukryła twarz na jej ramieniu.
- Ciii… Wszystko będzie dobrze, znajdziemy je – powiedziała, a Tana spojrzała na nią.
- Jak?
- Najpierw musimy…

Obrazek

- Najpierw musimy się dowiedzieć, kto to zrobił pani Arendelle – usłyszały głos dochodzący ze strony otwartych drzwi i zobaczyły dwóch rosłych policjantów, wchodzących do sali. Jeden z nich spojrzał pytająco na Tianę. – Czy jest pani wstanie złożyć zeznania? - spytał, a Tiana kiwnęła głową.

Obrazek

Następnie opowiedziała policjantom, jak wyszła z Aurora do lekarza, a Florę i Faunę zostawiła pod opieką swojej koleżanki z pracy Kate. Powiedziała również, jak po powrocie znalazła ją nieprzytomną na podłodze, a kiedy udała się na piętro znalazła list.

Obrazek

- A potem… Potem musiałam zemdleć, bo to ostatnie co pamiętam – zakończyła. Policjant zapisał coś w notesie, po czym spojrzał ponownie w stronę Tiany.
- No dobrze, to teraz pozostaje tylko jedno pytanie. Czy domyśla się pani, kto to mógł zrobić?

Obrazek

Kobieta zamilkła. Doskonale wiedziała kim musiał być porywacz. Jak jednak miała zmusić siebie, aby to powiedzieć? Jak miała powiedzieć o tym na głos ponownie? Mimowolnie spojrzała w stronę siostry. Już chciała powiedzieć, że nie ma pojęcia, kiedy przed oczyma stanęły jej Fauna i Flora. Dwie małe dziewczynki, które gdzieś tam są. Zagubione i pozostawione samym sobie. Westchnęła, nie mogła wciąż uciekać przed prawdą. Nie w takiej sytuacji jak teraz.
- Ja… Ja wiem, kto to mógł być. To była… - lecz nim miała okazję się odezwać, Charlotta wstała gwałtownie i spojrzała z gniewem na siostrę.

Obrazek

- To nie była Anastazja, Tiano! – krzyknęła, a Tiana z zaskoczeniem spojrzała na siostrę. – To chciałaś powiedzieć, prawda? Znów chciałaś oskarżyć Annie o tak absurdalną rzecz ja porwanie! Jak możesz?! – krzyknęła, a Tiana tylko na nią patrzyła.

Obrazek

Po chwili jednak zmarszczyła brwi i odwzajemniła gniewne spojrzenie Lotty.
- Ja ją widziałam Lotta! Widziałam twoją córkę tego jednego dnia, gdy byłam porwana i straciła czujność! Myślisz, że to było dla mnie łatwe, żeby to powiedzieć? Żeby oskarżyć własną siostrzenice o coś takiego?! – krzyknęła, a Lotta zamilkła na chwilę patrząc na nią. – Tiana pokręciła głową. – Otóż nie. Lotta, zrozum, Annie była da mnie jak córka. Nigdy nie powiedziałabym czegoś takiego, gdyby to nie była prawda… Dlaczego bardziej wierzysz jej niż mnie? – rzekła ze smutkiem.

Obrazek

Przez chwilę Charlotta wyglądała jakby chciała do niej podejść i po prostu ją przytulić. Nim jednak zdążyła cokolwiek zrobić w całą wymianę zdań wplątał się policjant.
- Przepraszam, że paniom przerwę, ale to nie mogła być pani Anastazja Ćwir – rzekł, a obie kobiety zwróciły się w jego stronę. – Na miejscu znaleźliśmy kilka włosów i nasi technicy oczywiście od razu zajęli się sprawdzaniem do kogo mogłyby należeć. Wciąż nie ustaliliśmy kogo włosy to mogły być, ale na pewno nie jest to nikt z pani rodziny, pani Arendelle – powiedział, a Tiana patrzyła się na niego jak głupia, jakby nie mogła przez chwile pojąć o czym on do niej mówi. Gdy jednak prawda do niej dotarła oczy rozszerzyły jej się ze zdziwienia. Ale jeśli to nie była Anastazja, to kto?

Obrazek

Nim jednak zdążyła się nad tym zastanowić, Lotta z prędkością błyskawicy chwyciła swoją torebkę i ruszyła w stronę drzwi.
- Lotta, zaczekaj… - rzekła Tiana, próbując ją chwycić za rękę, ale jej się wyrwała.
- Nie Tiano. Prawie mnie nabrałaś, wiesz? Nie wiem kogo tak bardzo starasz się chronić, ale lepiej się zastanów, czy ta osoba jest warta rozbicia naszej rodziny – następnie wyszła i trzasnęła drzwiami. W sali na chwilę zapanowała całkowita cisza.
Jednak po chwili dwaj policjanci widząc co się dzieje, zebrali swoje rzeczy i również żegnając się opuścili pokój mówiąc, żeby Tiana oczywiście skontaktowała się z nimi jeśli jeszcze coś sobie przypomni.

Obrazek

Drzwi zamknęły się za nimi z cichym kliknięciem, a w pomieszczeniu zostali już tylko Tiana i Naveen. Mężczyzna zbliżył się do żony i położył jej dłoń na ramieniu.
- Tiano… - rzekł, na co ta obróciła się w jego stronę i przytuliła, kryjąc twarz w jego ciepłym i bezpiecznym uścisku. Nie mogła uwierzyć w to co się dzieje. Jeszcze tak niedawno temu miała szczęśliwą rodzinę, a teraz cały świat wali jej się na głowę. Do tego po tym co się stało już nikt jej nie uwierzy, że to Anastazja stała za jej porwaniem. I nie chodziło tylko o Lottę, nawet policjanci patrzyli dziś na nią sceptycznie i nie wierzyli, jak mogła powiedzieć coś takiego o swojej siostrzenicy. Ale nie to było najgorsze. Do tej pory myślała, że wie przynamniej jak odnaleźć Faunę i Florę, że wie kto je zabrał. Wierzyła, że jeśli znajdą Annie, to znajdą też dziewczynki. Ale jeśli to nie była ona, to tak naprawdę nie mają żadnego tropu, żadnej wskazówki, gdzie ich szukać.
Nawet nie wie czy one jeszcze…

Obrazek

Załkała, Naveen słysząc jej płacz, przyciągnął ją do siebie jeszcze bliżej i pogładził po głowie.
- Ciii… Przyrzekam ci, że je znajdziemy. Przyrzekam… - rzekł kołysząc ją w ramionach póki nie zasnęła. Tym razem, po raz pierwszy od bardzo dawna, nie miała żadnych snów.

Obrazek

. . .


Godzinę później Charlotta była już w domu. Wciąż nie mogła uwierzyć, że Tiana, jej własna siostra była w stanie powiedzieć coś takiego! Nie mogła pojąc, że oskarżyła Anastazję o porwanie i to drugi raz! Przez tyle lat Tiana zajmowała się Anastazją. Annie patrzyła na nią jak na wzór do naśladowania, jak na osobę za która chce podążać, jak na… jak na matkę, której jej brakowało… A ona mówi o niej takie rzeczy. Ale dlaczego? Dlaczego Tiana wciąż i wciąż powtarza to samo kłamstwo? Kogo stara się ochronić? I dlaczego akurat wybrała jej córkę? Czyżby porywaczem był ktoś im bliski? Na tyle bliski, że Tiana postanowiła, ze mniejszym złem jest oskarżyć własną siostrzenicę niż podać prawdziwego sprawcę? Myślała wchodząc do domu.

Obrazek

Była tak zamyślona, że prawie upadła potykając się o zostawioną na środku przedpokoju torbę. Ze złością odepchnęła bagaż na bok i rozejrzała się za przyczyną całego zamieszania. Już po chwili znalazła ją w pokoju na piętrze, gdy z roztargnieniem przeszukiwał szafki.
- Aleks? Co ty robisz? Wybierasz się gdzieś?

Obrazek

Aleksander słysząc jej głos, odwrócił się, lecz zauważyła, że myślami jest gdzieś indziej.
- Cóż tak, jadę… Nie wiesz może gdzie są te moje kolorowe kąpielówki? Chyba musiałem…
- Aleksandrze Ćwir! – wrzasnęła Lotta, a mężczyzna natychmiast oprzytomniał i stanął wręcz na baczność. „Tak lepiej” pomyślała, wciąż parząc na niego ze złością. – No, a teraz wyjaśnij mi, czemu zamieniasz ten dom w istne pobojowisko? Wyjeżdżasz gdzieś?

Obrazek

Aleksander z roztargnieniem podrapał się po głowie, wciąż rozglądają się po pokoju jakby czegoś szukał. Jednak widząc kątem oka jej spojrzenie zwrócił się w jej stronę.
- Tak, ja… Ja myślę, że znalazłem Bellę.
Lotta spojrzała na niego zaskoczona i uniosła brew.
- Myślisz?
Kiwnął głową.
- Tak, widzisz, wiem gdzie ostatnim razem widziana była moja matka, ale było to miesiąc temu. Znając ją do tego czasu mogła się już gdzieś przenieść… - tu jednak uniósł palec i spojrzał na kobietę z nadzieją. – Ale wciąż jest nadzieja, że dalej tam jest, więc musimy spróbować!

Obrazek

Następnie podnosząc swoją torbę wyszedł z pokoju kierując się w stronę schodów. Zaskoczona Charlotta podążyła za nim.
- Czekaj! Ale tak właściwie to wciąż mi nie wyjaśniłeś, czemu szukamy twojej matki?!

Obrazek

Aleksander zatrzymał się gwałtownie i spuścił głowę unikając jej wzroku.
- No tak, powinienem był ci powiedzieć wcześniej… Ale widzisz, w tamtych czasach nie rozmawialiśmy ze sobą zbyt wiele, właściwie, to w ogóle prawie nie rozmawialiśmy! Dlatego ja chciałem ale…
- Do rzeczy! – krzyknęła Lotta poirytowana, a Aleks posłał jej szybkie spojrzenie.
- A możesz mi obiecać, że nie będziesz zła?
Lotta skrzyżowała ręce na piersiach.
- Już jestem, teraz to tylko kwestia tego jak bardzo mnie wkurzysz! A czas leci… tik, tak, tik…
- Dobrze już dobrze! – rzekł unosząc ręce w pokojowym geście i westchnął.

Obrazek

- Pamiętasz jak opowiadałem ci, że pewnego dnia wróciłem do domu, a tam czekała na mnie tylko niania z Henrykiem na rękach i listem od mojej matki, że mam się nim zająć? – Lotta kiwnęła głową. – No właśnie, jak się wkrótce okazało musiała się strasznie spieszyć, na tyle, że w szale pakowania zapomniała zabrać ze sobą swojej komórki… Normalnie nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby naruszać czyjąś prywatność i przeglądać prywatne wiadomości, ale tego dnia komórka zawibrowała, a na wyświetlaczu pokazała się kolejna wiadomość od Annie… - Aleks spojrzał niepewnie na ukochaną, widząc jednak jej ponaglające spojrzenie, spuścił wzrok i kontynuował. – Wiadomości jakie Anastazja pisała z Bellą… Nigdy bym nie pomyślał, że moja matka byłaby do czegoś takiego zdolna.
- O czym pisały? Co takiego tam było Aleks?

Obrazek

Mężczyzna pokręcił głową.
- Powiedzmy po prostu, że moja matka postarała się, żeby Annie myślała o tobie jak najgorzej… i dała jej mnóstwo głupich pomysłów do głowy…
Charlotta zacisnęła pięści.
- Masz jeszcze ten telefon?
- Tak…
- To pokaż – rzekła wyciągając dłoń. Aleks spojrzał na nią niepewnie.
- Myślę, że…
- Nie obchodzi mnie co myślisz, chyba mam prawo, żeby w końcu się dowiedzieć, czemu moja własna córka tak bardzo nienawidziła mnie przez te lata!

Obrazek

Aleksander spojrzał prosto w oczy ukochanej, widząc jednak determinację na jej twarzy, odpuścił, po czym wyjął z torby komórkę i podał jej. Charlotta natychmiast odblokowała ekran i klikając wiadomości zaczęła czytać, a z każdym przeczytanym słowem mars na jej czole pogłębiał się.

Obrazek

Po chwili bez słowa oddała Aleksowi urządzenie i skierowała się w stronę schodów.
Przystanęła jednak na szczycie i spojrzała na niego twarzą bez żadnego wyrazu.
- Jedziemy. Pora w końcu znaleźć tą starą wiedźmę – rzuciła i ruszyła w stronę wyjścia.
Aleksander podążył jej śladem bez słowa.

Obrazek

. . .


Kilka godzin później byli na miejscu. Charlotta wysiadła z auta i spojrzała wyzywająco w kierunku wysokiego wieżowca, w którym od tylu lat najprawdopodobniej ukrywała się jej ex teściowa. Kobieta, która zniszczyła jej życie, kobieta która obróciła jej własną córkę przeciwko niej. Bezwiednie zacisnęła pięści. Ale dziś to wszystko się skończy, a Bella zapłaci za wszystko co jej zrobiła…

Obrazek

Kobieta obróciła się i spojrzała na Aleksa.
- To tutaj? – spytała, a mężczyzna kiwnął głową.
- Tak. Dokładniej rzecz ujmując, powinniśmy ją znaleźć w mieszkaniu trzydzieści pięć, ale jeśli by jej tam nie było… Lotta? Lotta, czekaj! – zawołał Aleks widząc, jak Charlotta kieruje się w stronę budynku.

Obrazek

Doskonale słyszała, co były mąż krzyczy, ona jednak nie zamierzała się zatrzymywać. Za długo już czekała na to spotkanie, by teraz się wycofać. Gnając jakby ją ktoś gonił wbiegła do budynku, po czym skierowała się do windy. Aleks zdążył w ostatnim momencie, nim drzwi zamknęły się za nią. Po chwili byli już na wskazanym piętrze. Gdy tylko wysiedli mężczyzna spojrzał na Lottę z niezadowoleniem.
- Co to miało być? Przecież mówiłem ci, że mojej matki może już tu nie być!
- Tyle lat… Tyle lat zastanawiałam się dlaczego Annie jest taka zła, taka wściekła… - rzekła Lotta jakby go nie słuchając, po czym spojrzała na niego.
- I ty chcesz, żebym czekała? – spytała, a Aleks zamilkł. Widząc jego milczące przyzwolenie Lotta skierowała się w stronę drzwi z numerem trzydzieści pięć. Liczba wręcz wirowała w jej głowie, gdy stawiała kolejne kroki zbliżając się.

Obrazek

Właśnie miała nacisnąć dzwonek, gdy oboje usłyszeli za sobą kobiecy głos.
- No proszę, czyżby ktoś się za mną stęsknił?

Obrazek

W jednej chwili Aleks i Lotta obrócili się w stronę głosu, a ich oczom ukazał się nikt inny jak poszukiwana przez nich Bella Ćwir. Kobieta ubrana była w zwiewną piżamę, jakby wyszła na chwilę odwiedzić sąsiada i spoglądała na nich z uśmieszkiem malującym się na twarzy.

Obrazek

Zadowolenie i kpina na twarzy kobiety szybko przekształciły się jednak w wyraz zaskoczenia, gdy Lotta z rozpędem rzuciła się w jej stronę i wymierzała jej solidny cios.

Obrazek

- Ty nędzna, podła, kreaturo! – wrzasnęła Lotta raz po raz okładając Bellę pięściami. - Jak śmiałaś nastawić moją córkę przeciw mnie?!

Obrazek

Chciała właśnie wymierzyć kolejny cios, lecz wtem poczuła, że czyjeś silne ręce chwytają ją w pasie i odciągają od ex teściowej.
- Puszczaj! – krzyknęła próbując oswobodzić się z uścisku Aleksandra, ale ten nie pozwolił jej na to.
- Lotta! Uspokój się! Przyszliśmy tu dowiedzieć się gdzie jest Annie, a nie spuścić jej lanie! Już cię nie obchodzi co się stało z naszą córką?! – krzyknął, a Charlotta w jednej chwili przestała się wyrywać
- Masz rację. Annie jest najważniejsza – rzekła, na co Aleks oswobodził ją ze swojego uścisku.

Obrazek

Tymczasem, Bella pozbierała się z ziemi po ataku ex synowej i otrzepując ubranie spojrzała gniewnie w stronę syna.
- A więc to tak traktujesz swoją matkę? Przyjeżdżasz bez zapowiedzi i szczujesz na mnie swojego buldoga?!

Obrazek

Charlotta warknęła.
- Uważaj na słowa stara prukwo, te zęby w istocie potrafią gryźć… - zaczęła Lotta, a Bella otworzyła usta, aby coś odpowiedzieć. Nim jednak wymiana zdań rozgorzała między paniami na nowo w całą rozmowę wtrącił się Aleks.

Obrazek

- Dość! Zachowujecie się jak dzieci! Nie przyszliśmy tu by się kłócić tylko dowiedzieć się co się stało z Anastazją! – krzyknął i spojrzał na nie wzburzony. - Także teraz jak grzeczne dzieci podacie sobie ręce, usiądziecie w salonie i zamkniecie jadaczki, a ja nam zrobię po herbacie i porozmawiamy jak ludzie. Zrozumiano?! – rzekł, a kobiety spojrzały po sobie i ruszyły w stronę mieszkania.

Obrazek

Idąc jednak Bella zwróciła się do Lotty i szepnęła.
- Od razu wiedziałam, że będziesz mieć zły wpływ na Aleksa. Patrz co zrobiłaś z moim kochanym, spokojnym synem!
Lotta zmarszczyła brwi.
- Ach tak? A jaki ty niby miałaś wpływ na jego wychowanie, wiecznie nieobecna mamusiu?!
- Powiedziałem, że macie być cicho! – warknął Aleks, po czym wszyscy weszli do środka.

Obrazek

. . .


Chwilę później wszyscy siedzieli już w salonie i popijali zrobioną przez Aleksa herbatę. Charlotta i Bella co jakiś czas rzucały w siebie gromami z oczu, ale ogólnie rzecz biorąc całe spotkanie mijało w całkiem pokojowy sposób. Niestety Bella nie miała dla nich dobrych wiadomości. Jak się szybko okazało, pani Ćwir nie miała pojęcia gdzie podziewa się jej najstarsza wnuczka.

Obrazek

- Jak to nie wiesz?! – nie wytrzymała w końcu Lotta uderzając pięścią w stół. Na Belli jednak nie zrobiło to wrażenia.
- Mam ci to przeliterować? Nie wiem, to nie wiem. Nie mam pojęcia, gdzie podziewa się wasza córka. Skąd wam to w ogóle przyszło do głowy, żeby szukać jej u mnie? – spytała, a Lotta spojrzała na nią znacząco.
- Och, gdybyś przeczytała swoje wiadomości z nią, zapewne wiedziałabyś dlaczego…

Obrazek

Oczy Belli błysnęły złowrogo.
- Czytaliście moje prywatne wiadomości?! Jakim prawem…?!
- A jakim prawem ty obróciłaś moją córkę przeciwko mnie?!
- Spokój! – krzyknął Aleksander wstając i spojrzał gniewnie na obie. – Widzę, że nic tu po nas w takim razie skoro nie wiesz gdzie jest Annie. Miło było zobaczyć, że z tobą wszystko w porządku mamo. Chodź Lotta, wracamy do domu.

Obrazek

Następnie chwytając rudowłosą za rękę, tak by ta nie odwróciła się nagle i nie rzuciła znów do bitki z ex teściową, ruszyli w stronę wyjścia.

Obrazek

- Czekajcie! – usłyszeli nagle, nim zdążyli opuścić mieszkanie. Lotta i Aleks obrócili się i z zaskoczeniem patrzyli jak Bella biegnie do pokoju, a po chwili wraca ze spakowaną torbą i kieruje się w ich stronę. Widząc ich miny uśmiechnęła się. - Co się tak patrzycie? Wracam z wami.
Charlotta zmarszczyła brwi.
- O nie! Co to to nie! Jeśli myślisz, że pozwolę…
- Słuchaj, chcesz znaleźć Anastazję czy nie? – przerwała jej Bella, co na chwile zbiło Lottę z pantałyku.

Obrazek

Po chwili jednak odzyskała rezon i spojrzała na kobietę podejrzliwie.
- Przecież ty nie wiesz, gdzie ona jest! – rzekła na co uśmiech na twarzy Belli poszerzył się.
- Mogę nie wiedzieć gdzie ona jest „teraz”, ale to nie znaczy, że nie mogę się dowiedzieć. Bycie tajną agentką na emeryturze ma swoje plusy… - powiedziała i jak gdyby nigdy nic wyszła z mieszkania. Osłupiali Aleks i Lotta odprowadzili ją spojrzeniem, po czym nie widząc innego wyjścia, podążyli za nią.

Obrazek

. . .


Tiana od razu widziała, że coś się stało, gdy tylko Naveen przekroczył próg domu. Wycierając ręce w ręcznik, gdyż właśnie piekła dla uspokojenia ciastka, skierowała się w jego stronę z napięciem malującym się na twarzy.

Obrazek

- Coś się stało? – spytała, mimo, że znała już odpowiedź.
Naveen jednak pokręcił głową.
- Nie, nic takiego… Ja tylko…
- Nie kłam Naveen, przecież widzę. Za długo się już znamy, żebyś mógł mnie tak zbyć.
Mężczyzna widząc, że nie przekona żony, kiwnął głowa i poprowadził ją w stronę ich sypialni.

Obrazek

Gdy tylko weszli Tiana usiadła na łóżku i spojrzała na męża pytająco.
- No więc?
Naveen usiadł obok niej. Tiana wyraźnie widziała, że bije się z myślami, czy powiedzieć jej o tym co postanowił. Po chwili jednak widząc, że nie ma wyjścia, spojrzał na nią i chwycił ją za ręce.
- Musimy o czymś porozmawiać Tiano… I nie spodoba ci się to – zaczął, a Tiana poczuła jak ściska jej ręce mocniej. Jakby się bał, że za niedługo go puści i straci ją na zawsze. Chcąc mu dodać otuchy uniosła jedną dłoń i pogładziła go po ramieniu.
- Wiesz, że możesz mi powiedzieć wszystko, prawda? – rzekła, jednak Naveen pokręcił głową.
- Nie to… To nie miało tak być Tiano. Wszystko potoczyło się nie tak…

Obrazek

Kobieta nie rozumiejąc, przekrzywiła głowę.
- Co potoczyło się nie tak? – spytała i nagle coś zaświtało jej w głowie.- Chodzi o Diablo i Florę? Coś się stało?! – rzekła z niepokojem, ale Naveen ponownie pokręcił głową, co nieco ją uspokoiło.
- Nie, nie chodzi o Diablo i Florę, ale to o czym chcę z tobą porozmawiać również jest bardzo ważne… Chodzi o Aurorę.

Obrazek

Tiana poczuła jak gula strachu podchodzi jej do gardła. Dlaczego Naveen chce rozmawiać o Aurorze? Kobieta spojrzała na niego i już wiedziała, że nie spodoba jej się to co chce powiedzieć.
- Długo nad tym myślałem. Naprawdę starałem się znaleźć inny sposób… Gdyby tylko istniał inny sposób! – rzekł rozżalony i ponownie spojrzał na żonę. – Tiano, ja… Ja bym tego nie zniósł gdyby Aurorze coś się stało. Gdyby i ona została nam zabrana… Starałem się rozważyć wszystkie opcje, jakie mamy i jednocześnie znaleźć tą, która sprawi że Aurora, będzie bezpieczna. Tak naprawdę bezpieczna.

Obrazek

Tiana zabrała dłonie z jego uścisku i odsunęła się.
- Nie wiem o czym mówisz…
- Wiesz, tak samo dobrze jak ja, że jeśli chcemy ochronić Aurorę, to musimy ją ukryć.
Kobieta przez chwilę tylko na niego patrzyła. Następnie rozumiejąc sens wypowiadanych przez męża słów odsunęła się od niego. Jakby sam fakt, że będzie daleko, mógł sprawić, że to co właśnie powiedział Naveen zostanie cofnięte. Że będzie mogła uciec od prawdy.

Obrazek

- Ty… ty chcesz ją komuś oddać! – krzyknęła oskarżycielsko i nie było to pytanie. Naveen spuścił wzrok.
- Rozmawiałem już z Sophie na ten temat. Ona również uważa, że to najbezpieczniejsze wyjście…
- Ach tak?! A może powinieneś był tak ze mną najpierw porozmawiać nim zdecydowałeś, że oddasz nasze dziecko?!
Naveen westchnął.
- Przecież rozmawiam. Nie podejmę żadnej decyzji bez twojej zgody.
Tiana prychnęła.
- Zgody? Nawet nie myśl, że zgodzę się…! – zaczęła, ale nie zdążyła skończyć, gdy Naveen wstał i ponownie chwycił ją za ręce.

Obrazek

- Tiano, uspokój się na chwilę i po prostu pomyśl nad tym co powiedziałem. Ja tak samo jak ty nie chcę oddać naszej córki, ale jakie mamy inne wyjście? Jak inaczej mam być pewny, że nie zostanie porwana tak jak Flora?
- Zawsze jest inne wyjście! Moglibyśmy znaleźć ochronę albo wyjechać!
Naveen pokręcił głową.
- Myślisz, że o tym nie myślałem? Ale jak moglibyśmy wyjechać? Wiemy, że porywacz nas zna, nie miałby pewnie żadnego problemu ze znalezieniem nas w innym mieście. A ochrona? Kasandra miała ochronę i to taką z prawdziwego zdarzenia. Czy to pomogło jej uchronić Merry? – mówił Naveen, a Tiana stała i słuchała bijąc się z myślami.
- Moglibyśmy zmienić nazwisko, wygląd… Sophie mogłaby…

Obrazek

- Tak? Zmienić wygląd i tożsamość i ukryć się gdzieś? Z czego byśmy żyli? A co z Florą? Co z Diablo? Tak po prostu wyjedziemy i zapomnimy, że mamy też inne dzieci? Jak…
- Nie wiem! – wrzasnęła Tiana, a z oczu zaczęły płynąć jej łzy. – Nie wiem jak możemy ochronić Aurorę, po prostu nie wiem! – rzekła płacząc. – Ale co mam zrobić? Mam tak po prostu oddać swoją córeczkę na wychowanie innym ludziom? Tak po prostu zgodzić się na twój plan i mieć nadzieję, że się uda?
Naveen zbliżył się i objął ją ramieniem.
- Wiem Tiano, ale to jedyne wyjście. Tylko tak będziemy pewni, że Malificent jej nie znajdzie – rzekł i spojrzał na nią. – Ale to tylko chwilowe. Gdy tylko policja złapie porywacza i umieści go za kratkami, Aurora do nas wróci.

Obrazek

Tiana spojrzała w oczy męża.
- A co jeśli jej nie złapią?

Obrazek

Naveen milczał. Widząc, że nie ma dla niej odpowiedzi na to pytanie, odepchnęła go od siebie i wybiegła z domu zatrzaskując za sobą drzwi.

Obrazek

. . .


Tiana długo spacerowała po okolicy myśląc nad tym co powiedział jej Naveen. Kiedy pierwsza złość na męża za taki pomysł jej przeszła, zaczęła racjonalnie rozważać swoje opcje. Dobrze wiedziała, że to co powiedział jej Naveen było prawdą. Nie mają żadnej pewności, że uda im się zapobiec porwaniu Aurory. Kasandra miała ochronę, a mimo to Merry została porwana. Flora i Fauna cały czas były pod czyjąś opieką, a mimo to zostały jej zabrane… Kobieta stłumiła napływające jej do oczu łzy. Jej mała Flora, jej córeczka i Fauna, jej malutka siostrzenica, którą przyrzekła chronić po tym jak Odie zapadła w śpiączkę... A teraz nawet nie wie czy one... Czy jeszcze...

Obrazek

Kobieta zagryzła wargi wstrzymując kolejną falę szlochu. „Więc mam dwie opcje… Albo odbiorą mi dziecko siłą, albo oddam je sama…” pomyślała i spojrzała w stronę nieba, jakby szukając tam odpowiedzi.
- Co mam zrobić? – rzekła cicho i zacisnęła pieści. – Jak mam ją ochronić?! – krzyknęła i ukryła twarz w dłoniach.

Obrazek

- Tiana? – usłyszała nagle i uniosła wzrok. Tuż przed nią stała jej daleka kuzynka Jadwiga. Tiana rozejrzała się, była tak zamyślona, że nawet nie zauważyła jak dotarła pod jej dom.

Obrazek

Gdy ponownie spojrzała na kuzynkę zobaczyła, że Jadwiga patrzyła na nią z niepokojem.
- Co się stało? – spytała, a Tianę nagle olśniło. Spojrzała jeszcze raz w niebo jakby szukając potwierdzenia, czy postępuje słusznie, a czując milczącą zgodę, ponownie popatrzyła na Jadwigę. Wiedziała, że to co chce zrobić jest ryzykowne. Wiedziała również, że jej kuzynka, będzie musiała wiele poświęcić… Ale jednocześnie nie znała drugiej osoby, którą mogłaby o to poprosić.
Z determinacją spojrzała w twarz kuzynki. Już wiedziała co musi zrobić by ochronić Aurorę.
- Jadwigo ja… Ja przyszłam, żeby cię o coś poprosić…

Obrazek

. . .


W czasie gdy Tiana podejmowała trudne decyzje dotyczące przyszłości jej najbliższych, Charlotta spędzała dnie na zastanawianiu się jak kogoś zabić i jednoczenie nie pójść za to do więzienia.

Obrazek

Bowiem życie z Bellą, jak się zresztą tego spodziewała, okazało się być nie lada wyzwaniem. Kobieta nie tylko była dla niej niemiła, ale jednocześnie świetnie wychodziło jej przekabacanie Aleksandra na swoją stronę. Jak do tej pory udało jej się przekonać syna do tego by mogła z nimi zamieszkać na czas pobytu w Wierzbowej Zatoczce, bo przecież po co ma wynajmować coś na kilka dni lub tygodni? Oczywiście Lotta nie była zachwycona. Nie pomógł też fakt, że niedawno rozwiązała umowę ze swoim mieszkaniem, tak by wprowadzić się do Aleksandra i teraz nie miała dokąd uciec przed ex teściową, a Bella, wierzcie na sowo, była dosłownie wszędzie.
Lotta rano wychodzi do pracy? Łazienka nagle zajęta!

Obrazek

Próba zrobienia obiadu? W kuchni urzęduje już Bella!

Obrazek

Chwila relaksu z Aleksem przed telewizorem? Chyba nie muszę mówić, kto nagle postanowił, że musi oglądać swój ulubiony serial?

Obrazek

Ale nawet nie to tak denerwowało Lottę. Bella zawsze była złośliwa, nawet wtedy, gdy Lotta była jeszcze żoną Aleksa.
O nie, najgorsze było to, że kobieta miała wrażenie jakby z każdym dniem Bella coraz bardziej wsiąkała w ich codzienne życie, a Aleksander jej jeszcze na to pozwalał! W dodatku Bella mimo, że zarzekała się, że przyjechała tu by szukać Annie, to póki co nie kwapiła się by coś w tej sprawie zrobić.
I tak właśnie Charlotta utknęła w domu wariatów, gdzie były mąż i była żona mieszkają z jego matką i wychowują jej dziecko jak rodzice.
Rudowłosa miała tego pomału dość.

Obrazek

Ale tak naprawdę wydarzeniem, które najbardziej nią wstrząsnęło był dzień, kiedy pewnego dnia wróciła wcześniej z pracy.
Otóż pewnego dnia, gdy Lotta wróciła do domu, jak zwykle skierowała się od razu do pokoju Henryka, gdzie spodziewała się zastać Aleksandra lub Gladys zajmujących się chłopcem. Jednak gdy tego dnia gdy weszła do pokoju, nie zastała żadnego z nich.

Obrazek

Osoba, która siedziała z Henrykiem był nikt inny jak sama Bella.

Obrazek

- Co ty tu robisz?! – wrzasnęła Lotta i natychmiast podbiegła do Henryka, aby wziąć go na ręce i zabrać jak najdalej od Belli.

Obrazek

- Wszystko dobrze? – rzekła patrząc na chłopca. Widząc jednak, że nic mu nie jest, a obecność jego biologicznej rodzicielki nie wywołała u niego jakiejś natychmiastowej zmiany w okrutnego i złośliwego potwora, ponownie spojrzała na ex teściową, która jak gdyby nigdy nic siedziała i obserwowała ją jakby była nieco stuknięta.
- No więc? – powtórzyła Lotta, a Bella spojrzała na nią i nonszalancko machnęła ręką.

Obrazek

- Czy to nie oczywiste? Jestem jego matką. Chyba mogę się zająć własnym synem, prawda? – rzekła, a Lotta aż poczerwieniała na twarzy.
- Matką? Matką?! Ty śmiesz się nazywać czyjąś matką?! Po tym jak cię nie było przez te wszystkie lata, chcesz nagle zgrywać dobrą mamusie?! – rzekła ostro. Gdy jednak mały Henryk na jej rękach zacząć cicho pochlipywać czując jej zdenerwowanie, opanowała się. – Oj, już, już Henry. Ciocia nie chciała się zdenerwować… - zaczęła szeptać uspokajająco.

Obrazek

Widząc to Bella prychnęła.
- I ty chcesz mi prawić morały? Od razu widać, że on się ciebie boi! Choć do mamy Henry – rzekła i wyciągnęła ręce, by zabrać chłopca. Charlotta jednak cofnęła się jak oparzona.
- Nie zbliżaj się…
Bella przewróciła oczyma.
- Naprawdę, mogłabyś sobie darować to przedstawienie. To ja jestem matką Henryka, a nie ty. Nie rozumiem nawet czemu się tym wszystkim tak bardzo przejmujesz… – rzekła i nagle jakby doznając olśnienia uśmiechnęła się szerzej. – A, już wiem… Ty myślisz, że Henryk może być spadkobiercą całego majątku Ćwirów! W końcu jako drugi syn Mortimera jest brany pod uwagę zaraz po Anastazji.

Obrazek

Lotta skrzywiła się.
- Zwariowałaś? Nigdy bym…
- I pomyśleć, że to ty mówisz mi, że jestem wstrętną kreaturą! – rzekła śmiejąc się. Następnie ponownie spojrzała na rudowłosą i zbliżając się kilka kroków, nachyliła się w jej stronę. – Zdradzę ci jednak pewien sekret… Ja, w każdej chwili mogę powiedzieć wszystkim kto jest prawdziwym ojcem Henryka. Zabiorę go do siebie, a z twojego planu nici!
Charlotta cofnęła się jak oparzona.
- Zrobiłabyś to? Zniszczyłabyś przyszłość swojego własnego dziecka, tylko po to, żeby zrobić mi na złość?
Bella zastanowiła się.
- Czy ja wiem, czy „zniszczyła” to dobre określenie? Jeśli Anastazja się znajdzie to i tak niewiele dostanie…
- A co to ma za znaczenie ile dostanie? W całym mieście byłby uważany za bękarta! Miałby doczepioną łatkę do końca życia!
Bella wzruszyła ramionami.
- Dramatyzujesz… Zresztą, sądzę, że Henryk świetnie by sobie z tym poradził. To w końcu mój syn.

Obrazek

Tym razem Lotta nie wytrzymała.
- Gladys! – krzyknęła, a gdy blondwłosa niania pokazała się w drzwiach, przekazała jej chłopca. – Proszę, zabierz Henryka na spacer, dobrze? –powiedziała, a gdy tylko niania wyszła, zwróciła się w stronę Belli z groźnym wyrazem twarzy.

Obrazek

- A teraz posłuchaj mnie bardzo uważnie… - zaczęła zbliżając się w jej stronę. – Nawet nie próbuj jeszcze kiedykolwiek zbliżać się ani choćby patrzeć w stronę Henryka… - powiedziała stając z Bellą twarzą w twarz. - Jeśli tylko dowiem się od kogoś, że próbowałaś, zniszczę cię. Jeśli dowiem się, że powiedziałaś komuś o jego prawdziwym ojcu, zniszczę cię. Jeśli dowiem się, że w jakikolwiek sposób zagroziłaś jego przyszłości, zniszczę cię. Zrozumiano? – rzekła groźnie, a Bella patrzyła na nią zaskoczona.

Obrazek

Po chwili jednak na jej twarz wrócił uśmieszek zadowolenia.
- Ach tak? A jak to niby zrobisz?

Obrazek

Lotta odwzajemniła uśmiech.
- Naprawdę myślisz, że jesteś taka cwana? Że przez te wszystkie lata nie zdobyłam na ciebie żadnych haków? – rzekła, a w oczach Belli zobaczyła cień strachu.
- Nie rozumiem…
- Ależ bardzo dobrze rozumiesz. Widzisz Bello, mogłam nie wiedzieć gdzie jesteś, ale to wcale nie znaczy, że nie mogłam zbadać twojej przeszłości… A nazbierało ci się przewinień przez te lata – rzekła z uśmiechem i odwróciła się by odejść.

Obrazek

Nim jednak wyszła, Bela zawołała za nią.
- Nie możesz odebrać mi dziecka! – krzyknęła, a Lotta lekko odwróciła się, prawie na nią nie patrząc.
- Właśnie to zrobiłam – rzekła i zamknęła za sobą drzwi.

Obrazek

. . .


Od kłótni między Bellą, a Charlottą minęło kilka tygodni.
Po tym wydarzeniu relacje między obiema paniami znacząco się ochłodziły, żeby nie powiedzieć, że mieszkanie z obiema pod jednym dachem stało się wręcz niemożliwe.
Cała ta sytuacja była szczególnie trudna dla Aleksandra, któremu trudno było się opowiedzieć za jedną ze stron. Mimo, że rozumiał punkt widzenia Lotty, to jednak nie mógł ot tak odwrócić się od swojej własnej matki, jaka by ona nie była.

Obrazek

Aleks nieraz próbował porozmawiać z ukochaną i przekonać ją, by jednak odpuściła nieco Belli. Ta jednak była nieugięta.
- Ja jestem niemożliwa? To ona znika gdzieś na trzy lata, a potem wraca jak gdyby nigdy nic i zaczyna bawić się w dobrą mamusie!
Aleks westchnął.
- Lotta, ja dobrze wiem jaka ona jest, ale nie możesz jej zabronić kontaktu z Henrykiem. Zwłaszcza, że widać jak się stara…
Charlotta wbiła w niego porażające spojrzenie.
- Nie wierzę… I ty jej jeszcze bronisz?! Po tym wszystkim… - Lotta machnęła ręką i skierowała się do wyjścia.
Aleks chwycił ją za rękę.
- Lotta, no nie bądź…
- Puść mnie! Jeśli tak drogie jest ci szczęście twojej mamusi, to proszę bardzo! Droga wolna! Ale ja nie będę w spokoju patrzeć jak niszczy przyszłość Henryka! – wykrzyknęła i wyszła trzaskając drzwiami.

Obrazek

I w taki oto sposób mijały dni Aleksa. Na próbach pogodzenia obu pań, a w zasadzie próbach doprowadzenia do zawieszenia broni między paniami, które raz za razem spełzały na niczym. Aleksander powoli miał tego wszystkiego dość. Zaczynał nawet rozważać wyprowadzkę z domu, kiedy zdarzyło się coś co odmieniło sposób w jaki Bella i Lotta na siebie patrzyły na zawsze.
Otóż Bella, co by o niej nie mówić, naprawdę bardzo chciała mieć kontakt z Henrykiem. Bardzo dobrze wiedziała jaka była z niej do tej pory matka. Nigdy nie nawiązała jakiś szczególnie dobrych relacji ze swoimi starszymi dziećmi Aleksandrem i Kasandrą. Zawsze to Mortimer był tym „dobrym i wzorowym rodzicem”.
Ona za to była tylko panią na włościach, która robiła wszystko by utrudnić innym życie. W rzeczywistości nie była to do końca prawda. Bella owszem, mieszała się wszystkim do życia, ale zawsze dbała o swoją rodzinę, choć często z daleka.

Obrazek

Nawet wtedy, gdy przegoniła z ich domu Andżelikę nie zrobiła tego ze złośliwości… no, może troszeczkę. Ale tak naprawdę chodziło jej o dobro Aleksandra. Wiedziała po prostu, że jej syn nie będzie z nią szczęśliwy. Aleks bowiem zawsze był zbyt sentymentalny. Uznał, że się zakochał i to będzie miłość po grób, gdy tymczasem Bella wiedziała, że tak nie jest. Owszem, miłość miłością, ale on i Andżelika żyli w dwóch zupełnie innych światach, otaczali się innymi kręgami znajomych i mieli inne zainteresowania. Jak wyglądałoby ich życie? On na ważnych bankietach i uroczystościach, a ona w domu z dziećmi? Wyśmiewana przez towarzystwo za swoje niskie pochodzenie?
Szczerze, Bella czuła, że zrobiła biednej dziewczynie przysługę.

Obrazek

To nie zmienia jednak faktu, że takie incydenty oddalały ją od jej dzieci, które nigdy nie doceniły i nie docenią tego co dla nich zrobiła. Nigdy nie dowiedzą się jak Bella dbała o interesy Mortimera, tak by teraz nie musieli się obawiać co włożyć do garnka. Ale jej to wcale nie przeszkadzało. Pogodziła się już ze swoi losem.
I wtedy, okazało się, że jest z Joaquinem w ciąży. Dla obojga było to niespodziewane, ale Bella ucieszyła się. Oto los dał jej szanse, by być dobrą matką. Kochającą, niewtrącająca się w czyjeś życie.

Obrazek

I tak mogło być… gdy jednak Henryk przyszedł na świat, przestraszyła się. Ona, wielka i przerażająca wszystkich pani Ćwir zwyczajnie się przestraszyła. Bała się, że po tych wszystkich latach po prostu nie będzie potrafiła się zmienić i znów będzie „tym drugim rodzicem”. Tak jak w przypadku Aleksa i Kasi. Dlatego, gdy Joaquin zaproponował jej, by wyjechali zgodziła się i zostawiła Henryka pod opieką Aleksandra.

Obrazek

Potem jednak Joaquin uznał, że jednak woli młodsze kobiety i zostawił ją. Znów była zupełne sama.

Obrazek

Obrazek

I tak dni jej mijały myśląc, co mogła w swoim życiu zrobić inaczej, gdy niespodziewanie przyjechali Aleks i… Lotta. Bella wręcz nie mogła uwierzyć, że po tym wszystkim co zrobiła, by uwolnić swojego syna od tej kobiety oni znów są razem.
Wiedziała, że nie może tego tak zostawić. Nie może pozwolić, by Aleks i Henryk wpadli w łapy tak podobnej do niej kobiety… Wiedziała również, że to jej jedyna szansa by wrócić i zostać w końcu dobrym rodzicem.

Obrazek

Dlatego właśnie tej nocy Bella postanowiła, że to musi się skończyć. Charlotta chciała zabrać jej wszystko. Dostała już Aleksa, tego nie dało się zmienić. Ale mogła chociaż uratować prze nią swojego małego synka Henryka.
I tak właśnie, gdy pewnej nocy, Aleks musiał na noc pojechać do pracy, a Lotta poszła już spać, Bella dyskretnie zamknęła od zewnątrz jej pokój na klucz i postanowiła zakraść się do Henryka, a potem zabrać go ze sobą, daleko, daleko stąd, gdzie nikt ich nie znajdzie. Ani Aleks, ani Joaquin, ani nawet Lotta.
Była już prawie pod samymi drzwiami, gdy nagle usłyszała jakiś szum. Jakby szuranie butów po posadzce? Ale skąd mógł się wziąć w pokoju Henryka?

Obrazek

Nie myśląc za wiele, Bella otworzyła drzwi na oścież i wpadła do ciemnego pomieszczenia w samą porę, by zobaczyć pochylającą się nad łóżeczkiem Henryka zakapturzoną postać.

Obrazek

- Odsuń się od niego, żmijo! – krzyknęła i rzuciła się na porywacza.

Obrazek

. . .


Tymczasem w pomieszczeniu obok, Lotta obudziła się gwałtownie słysząc trzask dochodzący z pokoju Henryka.

Obrazek

Wyskakując z łóżka pobiegła w stronę drzwi, lecz gdy nacisnęła klamkę okazały się być zamknięte. Rozumiejąc kto musiał je zamknąć, zaklęła.
- A niech ją! – syknęła i zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu w poszukiwaniu czegoś co pomoże jej otworzyć drzwi. Gdy jednak w pokoju obok wszystko ucichło z przerażeniem spojrzała przed siebie. - Henryk! Henryk! – krzyknęła, ale nikt jej nie odpowiedział. Nie wiedząc co robić, odsunęła się od drzwi, po czym ponownie spojrzała w ich kierunku w celu natarcia na nie. - Teraz, albo nigdy… – rzekła i ruszyła biegiem.

Obrazek

. . .


Gdy chwilę później wpadła do pokoju, zastała Bellę trzymającą Henryka na rękach i pochylającą się nad jakąś postacią kobiety leżącej na ziemi.
- Co tu się stało?! – wykrzyknęła i nie czekając na odpowiedź, podbiegła i wzięła od Belli Henryka na ręce.

Obrazek

- Nic ci nie jest? – powiedziała, a widząc, że jest cały i zdrów, przytuliła chłopca.
Następnie zwróciła się w stronę Belli.
- Co tu się dzieje? Kto to jest? – rzekła wskazując ruchem głowy nieprzytomną postać na ziemi.
Bella spojrzała na nią.
- Ta kobieta próbowała porwać Henryka – rzekła spokojnie.

Obrazek

Lotcie włos zjeżył się na karku, gdy rozpoznała postać leżącą na ziemi
- Przecież to niania Henryka!

Obrazek

Bella w zamyśleniu pokiwała głową.
- Sprytne. Podszyć się pod nianie, żeby porwać dziecko.
- Powinniśmy zadzwonić na policję – rzekła Lotta chwytając za telefon, ale Bella powstrzymała ją.
- Jeszcze nie teraz. Najpierw musimy poznać odpowiedzi na kilka pytań.
Charlotta spojrzała na nią niepewnie.
- Co chcesz zrobić?
Bella spojrzała jej prosto w oczy.
- Nie chcesz wiedzieć… – rzekła i westchnęła. – Obawiam się, że w tym jednym aspekcie musisz mi zaufać.
Lotta patrzyła na nią chwile, po czym odłożyła telefon. Bella kiwnęła głową patrząc na kobietę na ziemi.

Obrazek

Nagle jednak coś przyszło jej do głowy i z powrotem spojrzała na Lottę.
- Zaraz, a jak ty niby wyszłaś z pokoju? – spytała, a widząc uśmiech Lotty podążyła za nią na korytarz. Widząc przewrócone drzwi, Bella gwizdnęła.
- Dodatkowe lekcje karate czasem się przydają – rzekła Lotta z uśmiechem, a Bella spojrzała na nią.
- Nie mówmy o tym co się dzisiaj zdarzyło Aleksowi.
Lotta kiwnęła głową.
- Tak chyba będzie lepiej.

Obrazek

. . .


Pierwszym co poczuła kobieta zaraz po otwarciu oczu był fakt, że ma skrępowane ręce. Chcąc lepiej rozeznać się w sytuacji otwarła oczy, jednak niewiele jej to pomogło, gdyż jak szybko zauważyła, znajdowała się w jakiejś piwnicy, gdzie wszystkie światła były zgaszone.

Obrazek

- Och? Czyżby nasza śpiąca królewna w końcu się przebudziła? – usłyszała i nagle lampa tuż nad jej głową zabłysła na chwilę ją oślepiając. Gdy jednak ponownie otwarła oczy, zobaczył przed sobą postać czarnowłosej kobiety, która najwyraźniej czytała coś z trzymanej w rękach kartki. – Gladys Ortega znana również nielicznym jako Magdalena Miłowicz… ładnie brzmiące imię, jak dla tak paskudnej postaci jaką jest porywacz dzieci… - rzekła i spojrzała na nią. – Podejrzewam, że ja ci się nie muszę przedstawiać.

Obrazek

Magda spojrzała na nią.
- Jesteś Bella. Bella Ćwir.
Bella klasnęła w dłonie.
- Świetnie! No to skoro się już sobie przestawiłyśmy, to odpowiesz mi na jedno, ważne pytanie. Gdzie jest Anastazja?

Obrazek

W odpowiedzi Magdalena splunęła na nią. Bella pokręciła głową, jakby ze smutkiem.
- Kotku, uciekłaś z więzienia, porwałaś przynajmniej trójkę małych dzieci, a co najważniejsze, teraz próbowałaś porwać mojego syna. Jeśli myślisz, że od tak ci odpuszczę to grubo się mylisz… - rzekła, po czym zbliżyła się i chwyciła Magdę za włosy ciągnąc za nie boleśnie do góry. - A teraz gadaj, gdzie jest Anastazja?!
Mimo bólu Magdalena zaśmiała się.
- Jesteś żałosna. Myślisz, że ciągnięcie za włosy ci coś da?
Bella szarpnęła mocniej.
- Na twoim miejscu bym się tak nie śmiała. Jeśli zrobiłaś coś Annie…

Obrazek

Magda parsknęła.
- Zrobiła? Że niby ja jej coś zrobiłam? To ona to wszystko wymyśliła! – rzekła, a widząc minę Belli zaśmiała się szaleńczym śmiechem. – Niezłą wnusie sobie uchowałaś pod dachem… ale mnie to odpowiada. Niedługo będzie dokładnie tak jak planowałyśmy…
- To znaczy? – spytała Bella, ale Magda pokręciła głową.
- Dość już powiedziałam, więcej ze mnie nie wyciągniesz – rzekła z uśmiechem. Ten jednak szybo znikł z jej twarzy, gdy zobaczyła jak ciemne oczy Beli, lustrują ją niczym oczy przyczajonego drapieżnika.

Obrazek

- Szczerze mówiąc złotko, miałam nadzieję, że to powiesz…

Obrazek

. . .


Jakiś czas później, zdyszana Bella wpadła jak burza do ogrodu, gdzie akurat przebywali Aleks i Lotta. Widząc ją spojrzeli w jej stronę zaskoczeni.
- Wiem, gdzie jest Anastazja! Szybko! – krzyknęła i pognała w stronę auta. Zaszokowani Aleks i Lotta pobiegli za nią.
- Co? Ale jak? Skąd? – zawołał Aleksander, jednak Bela zbyła go machnięciem ręki.

Obrazek

- Nie teraz! Nie mamy na to czasu! Wskakujcie! – zakomenderowała, a Aleksander i Lotta ruszyli w stronę auta. Nim jednak wsiedli Lotta zatrzymała się jeszcze przy Belli.
- Co z tą kobietą? Czy ona…
- Nie martw się. Jest związana, zakneblowana i nigdzie się nie wybiera. Zajmiemy się nią jak tylko znajdziemy Annie – rzekła, na co Lotta kiwnęła głową, siadła na siedzenie i odjechali.

Obrazek

. . .


Kilka godzin później Lotta stała już pod małym, zgrabnym domkiem, gdzie przebywała Anastazja i Diablo. Zbierając w sobie całą odwagę, razem z Aleksem i Bellą ruszyli do drzwi. Następnie drżącą dłonią, Lotta kliknęła dzwonek, który rozbrzmiał po całym domu.

Obrazek

Cała trójka czekała w napięciu na to co się wydarzy, gdy jednak przez chwile nie słyszeli żadnych kroków, ani głosów świadczących o tym, że ktoś znajduje się w środku, Lotta ponownie nacisnęła dzwonek.
- Może gdzieś wyszli? – zasugerował Aleksander, a Bella prychnęła.
- Dajcie spokój! Nie będziemy tu stać do jutra! Przesuńcie się! – rzekła i natarła na drzwi.

Obrazek

Jak się okazało, otwarte drzwi. Spoglądając na siebie z zaskoczeniem, weszli do środka. Gdy tylko przekroczyli próg domu, jasnym stało się, że nikogo tu nie ma i nie będzie. Dom był pusty i zdawał się być opuszczony całkowicie, na co wskazywał brak jakichkolwiek ubrań czy innych akcesoriów domowych.
- Niech to szlag! Ktoś musiał ich ostrzec, że jedziemy! – wykrzyknęła Bella, a Aleks rozejrzał się.

Obrazek

- Jesteś pewna, że to tutaj byli Annie i Diablo? Ten dom nie wygląda jakby był kiedykolwiek zamieszkały. Prawda Lotta? Lotta? – rzekł oglądając się na kobietę i zobaczył jak ta kręci głową przyglądając się czemuś leżącemu na szafce.
- Oni tu byli – powiedziała, a Aleksander zbliżył się.
- Jak możesz być tego pewna? – rzekł spoglądając przez ramię na przedmiot, który trzymała. Gdy tylko to zrobił, zrozumiał.
- Czy to jest…
- Tak, to jest ta zabawka, którą kupiliśmy jej na trzecie urodziny. Pan Glonojad – zaśmiała się. – Annie kochała tę zabawkę. Nie rozstawała się z nią ani na chwilę… Nie wiedziałam, że ją jeszcze ma, po tylu latach… - rzekła w zamyśleniu, kurczowo trzymając zabawkę w rękach. Jedyna rzecz, jaką Anastazja zabrała w pośpiechu z domu nim uciekła. Stara, zniszczona zabawka… Dlaczego to zrobiła? I dlaczego teraz zostawiła ją tutaj. Musiała wiedzieć, że przyjadą. Dlaczego nie zabrała jej tak by nie wiedzieli, że tu była?

Obrazek

Charlotta westchnęła. Dobrze wiedziała dlaczego. Annie chciała im dać znać. Chciała pokazać, że się z nimi żegna…
Nie mogąc tego wytrzymać, przytuliła zabawkę do serca, a po policzkach spłynęły jej gorące łzy.

Obrazek

. . .


Magdalena strząsnęła z siebie ostatki liny i wstała. Uwolnienie zajęło jej więcej czasu niż myślała ale udało się, a tylko to się liczyło. Uśmiechnęła się do siebie. Głupia, stara torba myślała, że coś z niej wycisnęła. Tymczasem ona wysłała ich dokładnie tam gdzie chciała. Miała tylko nadzieję, że Annie odebrała wiadomość na czas. Szkoda byłoby stracić takie pożyteczne narzędzie…

Obrazek

W tym momencie dało się słyszeć nadjeżdżające auto. Magda westchnęła.
- Cóż, chyba pora się zbierać – rzekła i ruszyła do wyjścia.

Obrazek

. . .


Podróż powrotna minęła Lotcie w ciszy. Wszyscy byli przygnębieni, że nie udało im się znaleźć Anastazji i Diablo, mimo, że byli już tak blisko. Gdy tylko auto stanęło przed ich domem, a cała trójka wysiadła, Aleksander zwrócił się w stronę Lotty.
- Nie martw się. Znajdziemy ich – rzekł dotykając lekko jej ramienia, a kobieta spojrzała na niego.
- A co jeśli nie? – spytała, na co ścisnął jej dłoń mocniej.
- Znajdziemy ich – powtórzył z napięciem w głosie, a Lotta zbliżyła się i objęła go ramionami. Aleks z wdzięcznością odwzajemnił jej uścisk. Oboje wiedzieli, że mają teraz tylko siebie i jeśli chcą jeszcze kiedyś zobaczyć Annie, muszą działać razem. Jak na rodzinę przystało.

Obrazek

Pewnie jeszcze długo staliby tak tuląc się do siebie, gdyby nie Bella, która zbliżyła się i spojrzała na nich przewracając oczami.
- Dobrze, już dobrze. Nie klejcie się tak już do siebie na widoku. Zaraz będziecie mieć cały dom tylko dla siebie – rzekła, a para spojrzała na nią z zaskoczeniem.

Obrazek

- Jak to? – spytał Aleks, a Bella uniosła brew.
- Tak to, że wracam do domu.
- Tak nagle?
Bella wzruszyła ramionami.
- Moja rola tutaj jest skończona. Zaprowadziłam nas do Anastazji, ale ona znów nam się wymknęła. Teraz muszę uruchomić nieco inne kontakty, niż te które miałam w Zatoczce, żeby ją znaleźć – rzekła i nie czekając na to co mają jej do powiedzenia, ruszyła w stronę willi.

Obrazek

Aleksander już chciał za nią podążyć, lecz Lotta zatrzymała go.
- Poczekaj, ja z nią porozmawiam.
Aleks spojrzał na nią zaskoczony.
- Ty?
- Tak, ja.
- I jesteś pewna, że nie rozniesiecie mi domu w pył podczas tej „rozmowy”?
Widząc jego reakcję, przewróciła oczyma i uniosła dłoń jakby składała przyrzeczenie.
- Obiecuję, że będziemy grzeczne. Mogę już iść „tato”?
Aleks westchnął i pokręcił głową, jakby nie dowierzając, ale machnął w stronę drzwi pozwalając jej odejść.

Obrazek

Gdy Charlotta ruszyła w stronę domu, zastanawiał się tylko ile będzie go kosztować remont i ile dać paniom czasu nim zadzwoni na straż pożarną i karetkę.

Obrazek

. . .


Charlotta znalazła Bellę dokładnie tam gdzie się spodziewała, czyli w zajmowanym przez nią pokoju. Gdy tylko weszła, zobaczyła jak krząta się po pomieszczeniu otwierając szafki i pakując do walizek wszystkie przywiezione przez siebie rzeczy. Czekając, aż skończy, obserwowała ją w milczeniu.

Obrazek

Po chwili Bella zwróciła się w jej stronę i westchnęła.
- Czego chcesz? Dopiec mi jak to mój przyjazd tutaj był zupełnie bez sensu? – spytała i nie czekając na odpowiedź ruszyła do szafy, by wyjąć jeszcze kilka rzeczy. – Odpuść sobie. Nic co chcesz mi powiedzieć nie sprawi…
- Chciałam cię przeprosić.
Bella w jednej chwili zatrzymała się i wyglądając zza szafy, spojrzała na nią.
- Że co proszę?
Charlotta westchnęła.
- To co słyszałaś. Myliłam się co do ciebie… - zaczęła i rzuciła Belli szybki spojrzenie. – Cóż, przynajmniej w kilku aspektach…

Obrazek

Bella pokręciła głową. Następnie zbliżyła się i usiadła obok Charlotty, chcąc wysłuchać co ta ma jej do powiedzenia.
- Widzisz, kiedy tu z nami przyjechałaś, myślałam, że chcesz tylko znów wtrącić się do naszego życia. Myślałam, że ta cała gadka o pomocy w szukaniu Annie jest wymyślona, a tak naprawdę chodzi ci tylko o to, by nas z Aleksem skłócić i poukładać nasze życie, na swój sposób.
- Cóż, po części tak było – rzekła Bella, a Lotta rzuciła jej piorunujące spojrzenie.
- Możesz być przez chwilę cicho? Ja się tu staram być miła.
Bella uniosła ręce w pokojowym geście i udała, że zasuwa zamek na ustach. Lotta westchnęła.
- Gdzie ja to? A tak. W każdym razie, tak myślałam, ale wszystko się zmieniło po tym jak uratowałaś Henryka… Gdyby nie ty on… - urwała, przygryzając wargę. – Nie wiem jak ci dziękować.
- Więc tego nie rób – rzekła Bella patrząc na nią. – To był czysty przypadek, ze byłam w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. To wszystko.

Obrazek

Lotta pokręciła głową.
- To nie był przypadek, że tam byłaś i obie dobrze o tym wiemy. Chciałaś go zabrać ze sobą, prawda?
Bella odwróciła się i wstała.
- Nie wiem o czym mówisz…
- Dobrze wiesz o czym mówię. To ty chciałaś go porwać, ale ci się nie udało.
- Przyszłaś tu po to, żeby się ze mną kłócić?
- Nie, przyszłam tu po to, żeby pozwolić ci widywać Henryka! – wykrzyknęła Lotta.

Obrazek

Bella spojrzała na nią zaskoczona.
- Co? – rzekła pytająco, a Lotta odwróciła wzrok.
- To co słyszałaś. To, że chciałaś zabrać Henryka… To moja wina. Gdybym nie była taka uparta, to nie przyszłoby ci do głowy, żeby go porywać. Może mi się to nie podobać, ale jesteś jego matką… A ja wiem jak czuje się matka, która nie może widywać swojego dziecka… - tu jednak spojrzała na Bellę stanowczo. – Ale mam nadzieję, że zgadzamy się co do kwestii ojca Henryka, że nikt nie może się dowiedzieć prawdy, tak? – spytała, ale Bella pokręciła głową.
- Nie.
Lotta popatrzyła na nią zaskoczona.
- Nie? Ale przecież musisz zrozumieć, że…!
- Nie, nie rozumiesz. Ojciec Henryka może pozostać tajemnicą… Ale ja nie powinnam go widywać.

Obrazek

Charlotta patrzyła się na nią ogłupiała.
- Co? Ale dlaczego? Myślałam… - zaczęła, ale Bella przerwała jej.
- Miałaś rację, kiedy zabroniłaś mi spotykać się z Henrykiem. Ja… Ja całe życie myślałam, że nie jestem stworzona do roli matki. Jedyne co potrafiłam to knuć intrygi i układać innym życie po swojemu… Kiedy jednak urodził się Henryk, po raz pierwszy poczułam, że coś się zmieniło… że coś może się zmienić – westchnęła i pokręciła głową. – Ale to nieprawda. Ja naprawdę nie potrafię nic innego jak knuć intrygi. Gdybym została i chciała wychowywać Henryka, to prędzej czy później zaczęłabym się mieszać. Zaczęłabym mu układać życie, a tego nie chcę… Nie chcę, żeby był kolejnym dzieckiem, które ma do mnie żal, już wolę, żeby mnie po prostu nie znał…

Obrazek

Tknięta jakimś przeczuciem, Charlotta zbliżyła się i chwyciła ją za rękę.
- Bella, nigdy nie jest za późno, żeby się zmienić. Wcale nie uważam, że byłabyś złą matką, gdybyś dała sobie szansę… W każdym razie nie najgorszą matką – rzekła mrugając do niej.

Obrazek

Bella patrzyła na nią chwilę zaskoczona, po czym z prychnięciem zabrała rękę.
- Nie podlizuj się. Nie upadłam jeszcze tak nisko, żeby szukać pocieszenia u synowej, której nie lubię – rzekła, a Lotta uśmiechnęła się. W jakiś sposób poczuła współczucie do tej kobiety, którą przez lata nienawidziła. Zawsze widziała w niej tylko przyczajonego potwora, próbującego wszystkim zniszczyć życie. Tego dnia jednak zobaczyła w Belli coś, czego nigdy wcześniej nie widziała… Zobaczyła w niej człowieka. Bardzo samotnego i smutnego człowieka, który chce naprawić to co zepsuł, ale nie wie jak to zrobić. Patrząc jednak na Bellę wiedziała, że nie jest wstanie jej pomóc. Zanim będzie mogła szukać wybaczenia u innych, najpierw musi sama sobie wybaczyć.
Mimo to krok jaki w ten dzień wykonała w jej stronę Charlotta, był dobrym początkiem do tego, by jednak jej się udało.

Obrazek

Bella widząc, że powiedziały sobie już wszystko, wzięła do ręki swoją torbę i ruszyła do wyjścia.
Nagle jednak przypomniała sobie o czymś i z ciężkim sercem obróciła się w stronę rudowłosej.
- Lotta, jest jeszcze coś co musisz wiedzieć… - widząc wahanie na jej twarzy, Lotta poczuła niepokój. – Kiedy przesłuchiwałam tę kobietę… tę która chciała porwać Henryka… ona powiedziała mi coś o Annie…
Czując napięcie w jej głosie, Lotta wiedziała, że nie może to być nic dobrego. Mimo to spytała.
- Co takiego?
Bella wahała się jeszcze chwilę, po czym nie patrząc w oczy Lotty, odezwała się.
- To była Anastazja… Ona to wymyśliła. Reszta, to były tylko narzędzia – rzekła, a następnie obróciła się i wyszła, zostawiając Lottę samą ze swoimi myślami.

Obrazek

. . .


Tiana samotnie stała w swoim ogrodzie i patrzyła w bezkresną noc. Czując podmuchy zimnego wiatru, objęła się kurczowo ramionami, myśląc o tym, co będzie musiała dziś zrobić…

Obrazek

Po chwili usłyszała za sobą kroki, a jej oczom ukazała się grupka osób, zmierzających w jej stronę. Jadwiga z mężem Miłoszem oraz Sophie, spoglądali na nią nerwowo, podczas gdy Naveen zbliżył się i stanął przy jej boku. Chciał objąć ją ramieniem, ale nie pozwoliła mu na to i odsunęła się. Mężczyzna spojrzał na nią ze smutkiem, ale nic nie powiedział.

Obrazek

Wszyscy czuli jak napięcie dookoła nich wzrasta. W końcu krępującą ciszę postanowiła przerwać Sophie.
- Tak… więc wszyscy wiemy po co tu jesteśmy? – spytała, a cała czwórka kiwnęła głową. – Dobrze, więc działamy według wcześniej ustalonego planu. Jadwiga i Miłosz wezmą ze sobą Aurorę i wyjadą z miasta jeszcze dzisiaj. Wszystko jest już przygotowane. Nie będą się z nikim kontaktować. Żadnych mejli, listów, telefonów… Czy to jasne? – spytała i spojrzała prosto na Tianę. Kobieta przytaknęła. –Jak tylko złapiemy porywacza, Aurora do was wróci – rzekła patrząc na Tianę i Naveena ze współczuciem. Tiana odwróciła wzrok. – Czy są jakieś pytania?

Obrazek

Tiana uniosła wzrok.
- Jak wytłumaczymy sąsiadom co się stało z Aurorą?
Sophie spuściła wzrok.
- Cóż… Ostatnio dużo dzieci zostało porwanych…
Tiana rozumiejąc do czego zmierza detektyw, rozszerzyła oczy ze zdziwienia.
- Powiemy, że została porwana? Ale wtedy Jadwiga i Miłosz zostaną oskarżeni! – wykrzyknęła, ale Sophie pokręciła głową.
- Spokojnie, policja jest wtajemniczona w całą akcję. To tylko informacja dla mediów. Jakoś musimy w końcu wyjaśnić zniknięcie niemowlęcia i to tak, żeby brzmiało to wiarygodnie – rzekła i zastanowiła się. – Drugą opcją, mogłoby być, że wyjechała z wujostwem, ale to mogłoby naprowadzić porywacza, który by o tym usłyszał, że Aurora jest z kimś z waszej rodziny. A to już jeden krok bliżej by ją znaleźć… W każdym razie jeszcze omówimy szczegóły.

Obrazek

- Czy… Czy będziemy mogli się dowiedzieć, gdzie przebywa Aurora? – spytała z nadzieją, jednak Sophie okręciła głową.
- Dla waszego i Aurory bezpieczeństwa, lepiej, żebyście nie wiedzieli.

Obrazek

Tiana smutno pokiwała głową. Nagle poczuła jednak ciepłą dłoń na ramieniu.
- Tak mi przykro Tiano. Naprawdę wolałabym widzieć się z wami w lepszych okolicznościach… - rzekła, ale Tiana pokręciła głową.
- To nie twoja wina – rzekła i nagle posłała Naveenowi chłodne spojrzenie. Widząca to Sophie chciała zapytać, lecz nim miała okazję, Tiana ruszyła w kierunku domu. – Pójdę po nią.

Obrazek

- Poczekaj, pójdę z tobą… - zaczął Naveen, ale kobieta przerwała mu.
- Nie… Chcę iść sama… proszę – rzekła Tiana i nie czekając udała się do domu.

Obrazek

Gdy tylko zniknęła, Sophie obróciła się w stronę Naveena.
- Powinieneś jej powiedzieć, że to był mój pomysł… – rzekła, ale mężczyzna pokręcił głową.
- Nie, tak jest lepiej… Gdybym jej powiedział, tylko zepsułbym relacje między wami – zaczął, Sophie już chciała coś powiedzieć, ale przerwał jej. - Poza tym czuję, że mimo wszystko jakoś lepiej się z tym czuje, że to mój pomysł… Może kiedyś mi wybaczy – rzekł, a kobieta pokręciła głową.
- Jesteś strasznie głupi.

Obrazek

Naveen westchnął i powoli pokiwał głową.
- Chyba faktycznie jestem… Ale dla nich, zrobiłbym wszystko.

Obrazek

. . .


Tiana powoli zbliżała się w stronę kołyski. Zupełnie jakby w ten sposób mogła zatrzymać czas i sprawić, ze ta chwila będzie trwać wiecznie. Jakby sam fakt że nie weźmie Aurory na ręce miał sprawić, że z nią zostanie. Tutaj, w tym pokoju, w tym łóżeczku…
Po chwili jednak dziecko zakwiliło, a Tiana wiedziała, że nie może tego przedłużać w nieskończoność. Musi myśleć przede wszystkim o swojej córeczce i jej bezpieczeństwie, a nie o swoich uczuciach.

Obrazek

Gdy tylko stanęła nad kołyską, Aurora uśmiechnęła się do niej. Tiana mimo smutku, odwzajemniła go i wzięła dziecko na ręce.
- Moja mała Rora… Tak bardzo chciałabym cię zatrzymać. Tak bardzo chciałabym być z tobą każdego dnia i w każdej sekundzie twojego życia. Widzieć jak każdego dnia rośniesz coraz bardziej i uczysz się nowych rzeczy… Twój tato pociesza mnie, że to tylko chwilowe, ale ja znam prawdę. Policja nie ma w zasadzie nic. Anastazja jest nie wiadomo gdzie, a teraz pojawił się nowy porywacz… Prawdopodobnie to nigdy nie była tylko Anastazja. Ktoś tylko wyczuł okazję… - westchnęła tłumiąc łzy. – Ja… Ja nie mogę ci zagwarantować kiedy się znów zobaczymy maleńka. Chciałabym, żeby to było jak najprędzej, ale niczego już nie jestem pewna. To może być dzień, miesiąc… albo rok, a ja będę daleko. Może nawet nie będziesz mnie pamiętać, kiedy znów cię zobaczę… - rzekła, a mała Aurora na jej rękach poruszyła się niespokojnie i załkała. Tiana przytuliła ją.

Obrazek

- Ciii… Już dobrze. Jestem tutaj teraz i tylko to się liczy. Obiecuję, że nigdy przenigdy nie zniknę z twojego życia… A wiesz dlaczego? – spytała z uśmiechem, a Aurora spojrzała na nią jakby z zapytaniem.
- To nasza piosenka, ona będzie trwać wiecznie…

Obrazek


youtu.be/zNV0FZ_tgQM



Koniec odcinka 52
Ciąg dalszy nastąpi…

Dziękuje za uwagę :)
Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 943
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Galcia » 07 paź 2018, 1:01

– Otóż nie. Lotta, zrozum, Annie była da mnie jak córka. Nigdy nie powiedziałabym czegoś takiego, gdyby to nie była prawda… Dlaczego bardziej wierzysz jej niż mnie?
No właśnie... Rozumiem, że Lotta bardzo kocha swoją córkę mimo jej skandalicznego zachowania, bo instynkt macierzyński i te sprawy, ale czy naprawdę jej własna siostra, kobieta na wskroś szczera, dobra i uczciwa, jest mniej wiarygodna od zbuntowanej nastolatki, która na dodatek Lotty nienawidzi? ;/ Czy Tiana kiedykolwiek ją okłamała?
Hmm, skoro nikt z rodziny Tiany, to hipoteza o Odie odpada. Ciężki orzech do zgryzienia, panno Mi. ;) Chyba że Anastazja tym razem po prostu kogoś wynajęła (albo opętała, licho wie, ki diabeł siedzi w tej dziewczynie).
Ach, chyba już wiem, jaki jest udział Belli w tym planie! Te buty... To Bella porwała dzieci! :D
OMG ta Bella paradująca po korytarzu w skarpetuszkach. :rotfl: Mrrrau! Lotta, pobij ją, proszę.
- Ty nędzna, podła, kreaturo! – wrzasnęła Lotta raz po raz okładając Bellę pięściami.
Aaaaaw yiiis! :D Lo-tta! Lo-tta!
Charlotta i Bella wyglądają, jakby w drodze do mieszkania chamsko szturchały się barami. x) A do tego te ich miny! Perfekcja.
Czytam rozmowę Naveena z Tianą i w momencie, w którym po raz pierwszy wspomniana jest Aurora, staje mi przed oczami wątek z Archiwum X (uwaga, spojler:) w którym Mulder i Scully mają dziecko, które okazuje się mieć supermoce i być mesjaszem kosmitów xD i żeby ci kosmici go nie porwali ani nie zabili, Scully oddaje je do adopcji. Zgadłam? :curious: <czyta dalej> Zgadłam! :D Tyle że zarówno w przypadku Archiwum X, jak i przypadku Tiany, nie rozumiem, jak oddanie dziecka obcym ludziom miałoby je ochronić. Taki sprytny porywacz z pewnością znajdzie sposób, żeby dowiedzieć się, gdzie jest Aurora i jedyna różnica będzie taka, że Tiana i Naveen nawet nie będą wiedzieli, że ich córce coś się stało. Z kolei rodzina zastępcza nie będzie spodziewać się zagrożenia, więc nie będą mogli się przygotować i ochronić dziecka... Ogólnie przypał. :P Ja na ich miejscu postarałabym się przypilnować Aurory osobiście, ale wiem, że to wyzwanie księżniczek Disneya i ona po prostu musi wychowywać się bez rodziców, więc... xD
- Zrobiłabyś to? Zniszczyłabyś przyszłość swojego własnego dziecka, tylko po to, żeby zrobić mi na złość?
Hmm, tak? :D
Szczerze, Bella czuła, że zrobiła biednej dziewczynie przysługę.
Myślałam, że w tym akapicie próbujesz przedstawić Bellę w lepszym świetle, a tu takie jajo. :P Ładna mi przysługa. Jakby im nie wyszło, to by się rozstali i tyle. A może Andżelika odnalazłaby się w wyższych sferach? Albo Aleks wybrałby skromne życie klasy średniej?
Dlaczego Gladys miałaby chcieć porwać Henryka? :O Nic już z tego nie rozumiem. x) I czy Bella będzie jej wbijać bambusowe kołki pod paznokcie? A może jakiś mały waterboarding? :curious:
Magdalena Miłowicz? Coś mi to mówi. :mysli: Czy to ktoś z relacji Simwooda?
Ta piosenka... ;( Będę ryczeć. Uwielbiam Tianę, jest taka piękna, dobra i dystyngowana, wygląda jak prawdziwa głowa rodu. :love: Tylko czemu musi być taka nieszczęśliwa? :(
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 458
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lion » 14 paź 2018, 19:47

Największy szok tego odcinka to Bella, dzięki której wyjaśniła się większość niedomówień. Kto by pomyślał, że może być taka przydatna. :D Dobrze, że Lotta dowiedziała się, iż Anastazja nie jest taka święta (zwłaszcza, że na początku odcinka wyszła na niewinną). I szczerze, jakoś nie żałuję, że nie udało się jej odnaleźć. :P
Szkoda mi Tiany i Naveena. Strasznie też współczuję Jadwidze i Miłoszowi. No bo... W sumie nie rozumiem. Oni teraz się gdzieś przeniosą, rzucą obecne miejsca zatrudnienia i bez żadnego zabezpieczenia wyjadą nie wiadomo gdzie? A jeśli okazałoby się, że następnego dnia porywacz dzieci zostałby schwytany, będą mieli wrócić do wcześniejszego życia niepewni powrotu na dawne stanowiska, do dawnego domu etc.? Trochę hardkorowe...
Kołysanka wyszła Ci świetnie, mega klimatyczny filmik. :)
Galcia pisze:Ja na ich miejscu postarałabym się przypilnować Aurory osobiście, ale wiem, że to wyzwanie księżniczek Disneya i ona po prostu musi wychowywać się bez rodziców, więc... xD
Czuję się teraz jak kretyny, ale do czasu przeczytania tego komentarza nie miałem pojęcia, że właśnie o to w tym wszystkim chodzi. X) Dobrze, że nie znam dokładnych zasad wyzwania, przynajmniej mam tego typu niespodzianki. :D

Awatar użytkownika
Ururu
Posty: 94
Rejestracja: 03 kwie 2018, 15:13

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Ururu » 15 paź 2018, 22:08

Chyba musiałabym odświeżyć pamięć czytając relację jeszcze raz, bo jednak już mało pamiętam XD Ale obecny wąteczek całkiem kojarzę!
https://i.imgur.com/p1cEc6q.jpg <- niesamowicie podoba mi się to zdjęcie, jest takie jakieś realistyczne czy coś.
ObrazekObrazekObrazek


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość