Rodzina Delacroix-Hampton

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 934
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Rodzina Delacroix-Hampton

Postautor: Galcia » 01 sty 2018, 22:57

Nieładnie ze strony Malcolma, że tak nalega, ale nie rozumiem też Faye z tym czekaniem do ślubu. Dobrali się jak w korcu maku z tymi skrajnymi poglądami. :P
Nie czepiam się rozbieżności między różnicą wieku a przynależnością do grupy wiekowej, u mnie w tym momencie półroczna Eleonora jest w tej samej grupie wiekowej, co czteroletni Alan, także ten... :D
Kłótnie nigdy nie są przyjemne i często w gniewie mówi się rzeczy, które w normalnych warunkach by się najpierw przemyślało (i może by się ich jednak nie powiedziało ;) ), ale Faye dobrze mu wygarnęła. Malcolm zachowuje się, jakby czuł się od niej lepszy i robił wielką łaskę, że zaprasza ją do swojej rezydencji, żeby nie musiała gnieść się w swoim biedackim pokoiku. :D
Jak mogła być tak spokojna w obliczu zerwania jednej z ważniejszych umów?! Teraz to oni mieli wziąć ślub i pociągnąć linię Landgraabów
Hahahaha, haha, hahahaha! :haha: Zostaw tego żałosnego robaka, Faye.
Znajomy powiedział mi kiedyś, że kobietę trzeba sobie wychować, ale niektórych się nie da i jak taką znajdziesz, to już z nią zostajesz. ;) To lekcja, której Malcolm jeszcze nie przyswoił.
Może zabrzmi to dziwnie, ale Faye ma naprawdę zgrabny tyłek. ;)
O rany, nie mogę się doczekać reakcji Maksa, gdy dowie się, kim jest ukochany jego córeczki! xD <bierze popcorn>
Hania dość, hmm, szczegółowo obmyśliła ich wspólną przyszłość. soft9 Nawet zadecydowała już o kolejności i płci dzieci!
Też bym chciała na starość mieć fundusze na kupno takiego wypasionego domu na za... kolu rzeki. :P Ba, już teraz chciałabym zamieszkać w takiej "babcinej" rezydencji! Jest prześliczna. :love:
Hahaha, urzekła mnie przemiana Edyty - obudziła się rano i BAM! Menopauza! :D
Trochę szkoda, że Maks i Fabian nie poznali się jednak na rodzinnym obiedzie. Tak wyszło lepiej dla samych zainteresowanych, ale znasz mnie, nie przegapiłabym okazji do takiej komedii. ;)
- Córeczko, ja tylko mówię. To nie jest zły chłopak. Zaradny, mądry, gentelmański...
Gerard zdecydowanie nie dostanie nominacji w konkursie na ojca roku. -_- Od kiedy układy polityczne są ważniejsze niż szczęście dzieci? Poza tym koleś, którego pierwsza żona była wiedźmą, a druga go zdradziła, chyba nie jest najlepszym doradcą w sprawach związków. -.-
"Umowa to umowa" szkoda tylko, że zawarł ją niejako w imieniu swoich dzieci, które nic o tym nie wiedziały... soft2 Fajnie tak pozbawiać je wolnej woli.
Ok, Fabian chajtnie się z Anastazją, ale przecież on nie należy do rodu, bo jego ojcem jest Pan Nikt, więc umowa będzie nieważna i Faye i tak będzie musiała wyjść za Malcolma. W ten sposób wszyscy będą nieszczęśliwi, jej! 8D Brawo, brawo, Gerard.
OMG Malcolm to totalny kretyn. xD Nie wierzę, że w obecnej sytuacji był na tyle pewien pozytywnej odpowiedzi, że zdecydował się oświadczyć przed całą rodziną. Chyba że to było zagranie psychologiczne - przy teściach będzie wstydziła się odmówić. ;) No i laska ma szesnaście lat, bez jaj... Była taka sytuacja w "Modzie na sukces". xD
Nie ma to jak pranie brudów na eleganckiej, rodzinnej kolacji. :yes: Plebejskie zachowanie to mało powiedziane.

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! ^^
Obrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 207
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Rodzina Delacroix-Hampton

Postautor: MalaMi95 » 02 sty 2018, 14:56

Aj, spóźniona z komentarzem x) Ale przynajmniej miałaś jedną relację wolną od mojego czepiania się ;)
No cóż, jednak wróciłam, więc koniec wolności! xD
Pozwól jednak, że bardziej skupię się na najnowszej relacji, a z tamtej przytoczę tylko co ważniejsze elementy :)

Relacja XL

W sumie, to nie wiem co Arletta chciała tym ugrać. Gerard i tak do niej nie wróci, a skoro wybaczył Klarze zdradę, to nagle teraz jej nie zostawi.
Jedyne co mogła uzyskać (I jej się udało) to skłócenie ich z synem, ale z drugiej strony są rodziną. I to taką, która się kocha, a jeśli ma się w rodzinie tak mocne więzy, to raczej małe prawdopodobne było, że Fabian obrazi się na nich już nigdy nie odezwie. Więc poza tym małym zamętem, Arletta nie dostała kompletnie nic.

Choć nie uważam, że źle się stało. Znaczy, nie tak do końca. Jasne, że lepiej by było gdyby Gerard i Klara sami mu powiedzieli bez ingerencji byłej żony, ale z drugiej strony nie wiem kiedy by się do tego zebrali, gdyby nie ta sytuacja. Być może nigdy, być może dopiero za kolejne 10 lat czy coś, a to byłoby w moim odczuciu gorsze wyjście.


Ta mini wstawka z Edytą mnie wzruszyła.
Zawsze ruszają mnie te momenty między (tak jak tutaj na przykład) żoną, która straciła męża, ale go wspomina i w końcu po tej stracie „budzi się do życia” :)


Jeśli chodzi o Anastazję, to według mnie Fabian zachował się nieco okrutnie…
Znaczy ok. Rozumiem go, że chciał być sam, miał prawo, ale jeśli popatrzeć na to oczami Any, to… No właściwie jak to wygląda?
Chłopak zaciągnął ją do łóżka, a parę dni później zrywa kontakt? No… Można chyba stać się nieco podejrzliwym, no nie?
Zwłaszcza jak później ta do niego przychodzi, a on ją zlewa i nie chce powiedzieć o co chodzi.
Przyznaję, że jej sposób na pocieszenie go był głupi, ale żeby to było powodem dla którego Fabek z nią zerwał?
Coraz bardziej zaczynam myśleć, że Fabek chyba faktycznie chciał się z nią tylko przespać, skoro najwyraźniej nie lubi jej za jej charakter x)
I szczerze mówiąc zrobiło mi się szkoda Any, gdy ta zaczęła mówić, że się dla niego zmieni.
Nie Ana, nie warto ;)

„Nie dziwiła się mu, że rzucił Anę. Każdemu działała na nerwy, ale jej zachowanie w tej sytuacji przeszło najśmielsze oczekiwania Hani. Współczuła mu.”
Nie no, wiedzę, że Hania jest super przyjaciółką skoro ma takie zdanie o Anastazji xD
Właściwie, to czemu się z nią przyjaźni, skoro nawet ona jej nie lubi?
Bo jest jej żal? Bo chce pokazać jakie to ona ma dobre serduszko, że przyjaźni się z głupią Aną, której nikt tak naprawdę nie lubi? x)
Jak dla mnie jeśli tak na to spojrzeć, to Hania wychodzi na „Tą złą”. Bo zamiast powiedzieć Anie, jak wygląda prawda i pozwolić jej znaleźć sobie prawdziwych przyjaciół udaje i ją okłamuje. Do tego czerpie profity jak pokazywanie się z nią i bawienie na różnych imprezach. Bo jakoś nie zauważyłam, żeby Hania odmawiała :P
„Nie jestem pewien, czy kiedykolwiek kochałem Anę”
No proszę. Banda obłudników jak mówiłam x)
Ale nie, to oni są ci wspaniali, którzy nikogo nie wykorzystują, nie obgadują ani nic.
A Ana jest ta zła :P


„Goo Goo Dolls - "Iris"”

Kocham <3


O, i jeszcze Hania podrywa chłopaka swojej przyjaciółki xD Super koleżanka xD
I nie, argument, że byli pijani jakoś do mnie nie przemawia. Zwłaszcza po kolejnej relacji, gdzie kontynuują swój związek ;)

Co do tego, że są rodzeństwem…
Cóż, jak widać karma ich dopadła za to jak potraktowali Anę xD



Relacja XLI

Zgadzam się z Galcia, że nieźle się dobrali. Ten chce do łóżka już, ta dopiero po ślubie i już mamy konflikt gotowy. A jak widać więcej ich jest w tym związku x)

Rozbawił mnie komentarzy Faye o „dzielnicy biedoty” biorąc pod uwagę jaką chałupę maja i ile zapewne kasy na koncie. Też bym chciała być taka biedna! Ja mogę zamieszkać w jej dzielnicy biedoty nawet dziś! xD
„- Dowiesz się przy kolacji - uśmiechnęła się Hania i nie miała pojęcia, jaką przysługę oddała sobie i Fabianowi.”
Tylko gdzie ta przysługa? Gdyby dowiedzieli się już teraz, to szybciej przestaliby być w kazirodczym związku x)
Nie mówiąc już o tym, że gdyby Fabian nie poszedł na przeszpiegi do komputera Klary, to ten jeden raz więcej poszliby ze sobą do łóżka, a na tej ich kolacji zrobiłoby się dość ciekawie xD
„Wyobrażała sobie wspólne studia, nieduże mieszkanko w San Myshuno, romantyczny ślub i później dzieci- najpierw syn, potem córeczka. Z czasem przeprowadziliby się do większego miasta, a Fabian rozwinąłby swoją firmę, ona mogłaby poświęcić się dzieciom. Rodzice na pewno by pomogli...”
Okej, Hania ma dość dalekie plany x)
I właściwie skąd wie, że Fabian rozwijałby firmę? A może on chce zostać primabaleriną i co? xD
„Fabian podobnie wyobrażał sobie ich przyszłość.”
O, czyli jednak… Szkoda, fajnie byłoby zobaczyć tę primabalerinę xD
„Nie musiała się z nim wszędzie pokazywać, nie traktowała go jak trofeum.”
Przepraszam, co?! xD
Ja nie chce nic mówić (ale powiem :P) ale to Fabek przeleciał Anastazję, a zaraz po tym ją rzucił… Więc nie jestem pewna, kto tu kogo uważał za trofeum x)
Zwłaszcza po jego wypowiedzi, że nawet nigdy jej nie kochał, a sama dziewczyna go wkurza x)
„Gdyby skojarzył fakty i wiedział, że jego ojciec śpi za ścianą, czy nadal powiedziałby jej to samo...?”
Ja mam nadzieję, że nie, bo to w końcu jego siostra x)


Podobał mi się wątek z Edytą, że sprzedała dom i się wyprowadziła.
Swoją drogą jeśli Klara chciała zachować dom rodziny tak bardzo, to mogła go odkupić od matki, a nie wkurzać się, że ta chce go sprzedać :P
Fajnie tak komuś mówić jak ma żyć, ale sama Klara jakoś się tam nie wprowadziła, a matce każe tam mieszkać x)

Smutne też były myśli Edyty, że gdyby nie Klara, to byłaby już sama jak palec. Faktycznie jakoś o tym nie pomyślałam do tej pory :(
„w przeciwieństwie do Fabiana, który mimo poprawnych kontaktów z babcią nie zabiegał o ten kontakt jak powinien.”
Yyy… Czemu? Edyta coś mu kiedyś zrobiła, czy coś?
Choć w sumie po tym jak ściska babcię jakoś nie widzę jakiś chłodnych relacji między nimi, więc nie do końca rozumiem o co chodzi z tym „Nie zabieganiem o kontakt”
„Plumbobie, czemu...?”
Karma za Anastazję! xD
„Napisał dwa smsy. Klarze- "Wszystko załatwione"”
Pewnie się czepiam, ale mówić o rozmowie z synem „Załatwione” brzmi jakoś tak… dziwnie? Chłodno?
Mógł chociaż napisać „Rozmawiałem z Fabianem” a nie tak jakby załatwił sprawę biznesową, odbębnił obowiązek i cześć pa…
„- Haniu... - wyszeptał, gładząc ją po policzku. Spojrzała w bok - Dzisiaj się dowiedziałem. Przysięgam, że nie miałem pojęcia. Gdybym wiedział...
- I tak byśmy się w sobie zakochali - szepnęła ze smutkiem.”
Okej… Czy Hania sugeruje, że nawet wiedząc zakochałaby się w swoim bracie? x)
To brzmi dość… dziwnie. I trochę strasznie.

„- Dlaczego los rzuca nam takie kłody pod nogi?!”
Ka ka ka ka… Karma! xD

„- Nie, nie możemy być przyjaciółmi - przerwała mu. - Jak sobie to wyobrażasz?! Może jeszcze będziemy się spotykać na podwójne randki?”
Najlepiej z Anastazją, żeby mogła zobaczyć jakiego fajnego ma chłopaka i przyjaciółkę, którzy spotykali się za jej plecami i nawet nie mieli odwagi jej o tym powiedzieć! x)


A tak w ogóle to co się stało z Laurentem?
Myślałam, że umówił się na randkę z Hanią, a potem nagle tak wyparował.
Znaczy, nie mówię, że to ją do czegoś zobowiązuje, ale jakby nie było wydawało się, że go lubi, umówiła się z nim, a zaraz potem o tym zapomniała i wskoczyła Fabianowi do łózka x) (Czy tam, on do jej :P)

„- Nikt nie wiedział, mamo. Gdyby tylko ta cholerna blondyna tu nie wparowała...”
Gdyby Arletta nie wparowała, to Klara i Maks i tak by wam powiedzieli.
A przynajmniej mam taką nadzieję, bo pozwolić dziecku na związek z rodzeństwem byłoby dość chore x)


A nagrodę za ojca roku w kategorii „Nieudane małżeństwa moich dzieci” dostaje…!
Gerard Hampton! xD

Ale serio, co mu odbiło z tymi układami?
Miałam go za mądrzejszego gościa :/
„Gerard zasępił się.
- Zgoda - skinął wreszcie głową i uścisnęli sobie dłonie.”
Yyy… Czemu Gerard się zasępił?
Fabian mówi mu, że Faye będzie nieszczęśliwa jeśli wyjdzie za Malcolma, a on się boczy, bo jakieś układy? Nie mówiąc o tym, że umowa i tak zostanie dotrzymana więc co za różnica?


A tak w ogóle to znów Fabek chce zgrywać bohatera.
„Patrzcie jaki jestem super. Obronię swoją siostrę przed nieudanym małżeństwem, bo ona zasługuje na kogoś lepszego!”
A nie pomyślał, że Anastazja też zasługuje na prawdziwą miłość? Na kogoś kto zaakceptuje jej wady i naprawdę ją pokocha zamiast na boja, który nie tylko jej nie lubi, ale na boku sypiał z jej przyjaciółką? x)

O rany… Ta rozmowa Fabka z Anastazją…
I dalej mów mi Fabek, że to ona ma cię za trofeum! xD

Może jestem dziwna, ale naprawdę w tym wszystkim szkoda mi wyłącznie Anastazji. (No dobra, Faye trochę też, że ojciec chce ją zmusić do nieszczęśliwego związku, ale jak widać nie będzie musiała, bo ma brata, który ją „ratuje”)
Tymczasem Anastazja nie ma w sumie nikogo takiego.
Ja wiem, że ona niby jest zła, ale ja po prostu tego nie widzę xD Ok, mogę się zgodzić, że być może jest rozpieszczona lub głupia, ale nie zła. W gruncie rzeczy zgadzam się z tym co Fabek mówił wcześniej. Jest zagubiona jak oni wszyscy.
No ale spójrzmy na to z jej perspektywy.
Czego wymagają od niej rodzice? Żeby była mądra? Wykształcona? Znalazła dobrą pracę?
Nie! Chcą, żeby ładnie się prezentowała i dobrze wyszła za mąż.
Oczywiście, że można się w takiej sytuacji buntować jak Faye, ale jeśli ktoś robi to czego od ciebie wymaga rodzina, to czy naprawdę zasłużył sobie na takie traktowanie?
Czy zasłużyła sobie na to, żeby Fabian bredził, że ją kocha, a tak naprawdę tak nie jest?
Ja myślę, że nie.

I szczerze mówiąc będę suuuper szczęśliwa jeśli pewnego dnia Ana odkryje tę całą obłudę wokół siebie i im to wygarnie. Tym samym pokazując, że wcale nie jest taka pusta i głupia jak myśleli ;)
A Fabka kopnie w tyłek i znajdzie sobie kogoś z kim warto spędzić życie ;)


Co do całej sceny na kolacji, to ta odzywka Malcolma, ze Faye go zdradzała była tak niespodziewana, że musiała minąć chwila nim dotarło do mnie co on właściwie powiedział xD
Serio, tak sobie czytam i myślę „Że co?”
I dopiero za drugim razem dotarło, że on chce wypaść lepiej przy rodzinie, dlatego to mówi xD

No cóż, dobrze, że Faye go rzuciła i spokój.
Choć coś myślę, że tak łatwo nie pozbędzie się młodego Landgraaba i jeszcze o nich usłyszymy ;)

"- Żaden gówniarz nie będzie tak traktował mojej maleńkiej córeczki. Już ja się z nim policzę...”
A potem zaproszę go na partię brydża i znów oddam mu twoją rękę xD
Proszę cię Gerard, nie udawaj nagle takiego zatroskanego ojca. Gdybyś naprawdę nim był, to nie kazałbyś Fabianowi naprawiać twoich błędów i żenić się z dziewczyną, której nie kocha i nie chce ;)




Szczęśliwego nowego roku, dla ciebie również! :)

Mam nadzieje, że dalej będziesz mieć wenę do pisania historii i mnóstwa cierpliwości do takich czepiających się czytelników jak ja xD
Twoje historie naprawdę są świetne i jak widzisz wzbudzają emocje, więc pisz dalej ;)


Czekam na kolejne! :)
Obrazek

Awatar użytkownika
Rai
Renciści
Renciści
Posty: 724
Rejestracja: 31 paź 2013, 15:25

Rodzina Delacroix-Hampton

Postautor: Rai » 06 sty 2018, 21:06

Droga Guniu!
Po miesiącach nieobecności, przeczytałam wszystko OD POCZĄTKU. Zajęło mi to praktycznie tydzień. Wow. Ta historia jest tak wciągająca... Nie mogę się doczekać następnego odcinka. Każdy tak trzyma w napięciu, świetnie się to czyta. Nie trzymaj mnie długo na głodzie, błagam!

Bardzo szkoda mi Fabiana i Hani. Fabiana nawet chyba podwójnie, bo skazuje się na związek z Aną, by ratować Faye. Ciekawy zwrot z tym, że Ana jest wnuczką Emila... Bardzo mnie to zaskoczyło! O co chodzi Amarylis z tymi kosmitami, sygnetem... x_X Mam nadzieję, że Stella ją ustawi, a Aleksowi i Cass wyjdzie!

Awatar użytkownika
Gunia
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 250
Rejestracja: 15 gru 2013, 13:59

Rodzina Delacroix-Hampton

Postautor: Gunia » 11 lut 2018, 15:20

Ojejku! Nie spodziewałam się takiej ilości komentarzy. Długo mnie nie było, ale nie tylko mnie, więc czuję się usprawiedliwiona :D

Lion:
Teraz już wiemy, że ostatecznie się rozstali, a sim okazał się dupkiem, ale może jeszcze kiedyś się ogarnie i coś z tego będzie? Myślę, że mimo wszystko bardzo mu na niej zależy.
Na pewno nie raz usłyszymy jeszcze o Malcolmie Landgraabie ;)
Choć mam pewną teorię, ale na razie zachowam ją dla siebie. ;)
Wyślij mi ją w PW, proszę :D

Galcia:
nie rozumiem też Faye z tym czekaniem do ślubu
Miała kobita przeczucie że to nie ten facet i go zbywała, no :D
Może zabrzmi to dziwnie, ale Faye ma naprawdę zgrabny tyłek. ;)
Po mamusi, hehe B)
Gerard zdecydowanie nie dostanie nominacji w konkursie na ojca roku. -_- Od kiedy układy polityczne są ważniejsze niż szczęście dzieci? Poza tym koleś, którego pierwsza żona była wiedźmą, a druga go zdradziła, chyba nie jest najlepszym doradcą w sprawach związków. -.-
Nie da się ukryć że ma dziwne sposoby, ale stara się dbać o swoje dzieci najlepiej jak umie. A że zawarł pewną umowę, a to człowiek honoru... Zresztą, zobaczysz - wyjdzie z tego coś złego i coś dobrego. Ale jeszcze hen hen do tego...
OMG Malcolm to totalny kretyn. xD Nie wierzę, że w obecnej sytuacji był na tyle pewien pozytywnej odpowiedzi, że zdecydował się oświadczyć przed całą rodziną. Chyba że to było zagranie psychologiczne - przy teściach będzie wstydziła się odmówić. ;) No i laska ma szesnaście lat, bez jaj... Była taka sytuacja w "Modzie na sukces". xD
Zagranie psychologiczne, poza tym chciał dobrze wypaść przed ojcem - jako następca głowy rodziny brał sprawy w swoje ręce xD

MalaMi:
Po pierwsze nie wiem, jak masz tyle siły w palcach żeby wymłodzić taką odpowiedź. No po prostu nie wiem :brawo2: Ja do relacji siadam dwa-trzy tygodnie żeby ją napisać, a Ty mi tutaj takie rzeczy odstawiasz. Podejmuję rękawicę :D
Chłopak zaciągnął ją do łóżka, a parę dni później zrywa kontakt?
To ona zaciągnęła jego żeby go do siebie "przywiązać" ;)
Jak dla mnie jeśli tak na to spojrzeć, to Hania wychodzi na „Tą złą”. Bo zamiast powiedzieć Anie, jak wygląda prawda i pozwolić jej znaleźć sobie prawdziwych przyjaciół udaje i ją okłamuje. Do tego czerpie profity jak pokazywanie się z nią i bawienie na różnych imprezach. Bo jakoś nie zauważyłam, żeby Hania odmawiała :P
Może inaczej. Ana jest z takich "it girls", które muszą mieć jakąś świtę wokół siebie. Przyjaźniły się już w podstawówce, a że ludzie się zmieniają, a Ana czasem przesadza, to jednak może to człowieka wkurzać, chociaż bardzo kogoś lubi. Działa na nerwy w sensie niektórych zachowań, jak plotkowanie czy obśmiewanie (np. Niny i Cass), czy zachowywania się jak diva. To nie tak, że jej nie lubi. Pewnie nie raz mówiła jej, że coś ją wkurza, ale są takie osoby, że nie trafia ;)
Nie mówiąc już o tym, że gdyby Fabian nie poszedł na przeszpiegi do komputera Klary, to ten jeden raz więcej poszliby ze sobą do łóżka, a na tej ich kolacji zrobiłoby się dość ciekawie xD
Prawdopodobnie na kolacji doszłoby do rękoczynów :P
Zwłaszcza po jego wypowiedzi, że nawet nigdy jej nie kochał, a sama dziewczyna go wkurza x)
Za bardzo czepiasz się słówek :D Nastoletni chłopcy często po zerwaniu mówią, że chyba jednak nie kochali tej dziewczyny albo ich wkurzała. Co nie zawsze jest prawdą...
Yyy… Czemu? Edyta coś mu kiedyś zrobiła, czy coś?
Choć w sumie po tym jak ściska babcię jakoś nie widzę jakiś chłodnych relacji między nimi, więc nie do końca rozumiem o co chodzi z tym „Nie zabieganiem o kontakt”
Po prostu to chłopak i nie jest tak związany z babcią jak wnuczka ;) Fabian raczej nie za często dzwoni i gada z babcią, nie za często ją odwiedza. Ot co ;)
Mógł chociaż napisać „Rozmawiałem z Fabianem” a nie tak jakby załatwił sprawę biznesową, odbębnił obowiązek i cześć pa…
No nie był specjalnie podekscytowany tym, że Fabian sypiał z jego córką, więc napisał jej że załatwił sprawę :D
Fabian mówi mu, że Faye będzie nieszczęśliwa jeśli wyjdzie za Malcolma, a on się boczy, bo jakieś układy? Nie mówiąc o tym, że umowa i tak zostanie dotrzymana więc co za różnica?
Bo wie, że Fabian też będzie nieszczęśliwy :)
Cieszę się, że wzbudzam w Tobie tyle emocji :D i podziwiam, że chce Ci się tyle pisać :)

Rai:
Bardzo szkoda mi Fabiana i Hani. Fabiana nawet chyba podwójnie, bo skazuje się na związek z Aną, by ratować Faye. Ciekawy zwrot z tym, że Ana jest wnuczką Emila... Bardzo mnie to zaskoczyło! O co chodzi Amarylis z tymi kosmitami, sygnetem... x_X Mam nadzieję, że Stella ją ustawi, a Aleksowi i Cass wyjdzie!
Mega się cieszę że do nas wróciłaś! Widziałam, że wstawiłaś relację i muszę się do niej odnieść. Zgodnie z Twoim życzeniem wstawiam nową relację ;)

Dla Was wszystkich szczęśliwego Nowego Roku (w lutym :D ) i zapraszam na nową relację!



RELACJA XLII


Minęło kilka miesięcy od ostatnich zdarzeń i wszystko zdawało się wrócić do normy. Fabian skończył już osiemnastkę i wkroczył w dorosłe życie. Udał się na studia informatyczne. Ponieważ rzadziej widywał się ze znajomymi, skorzystał z zaproszenia Penelopy i pojawił się w umówionym miejscu w San Myshuno.
- Fajnie cię widzieć! To co robimy? - zapytał, choć był wyraźnie zdenerwowany w jej towarzystwie. Penny uśmiechnęła się lekko.
- Może karaoke? Jeśli ci to nie odpowiada, możemy wybrać się na plac niedaleko – Fabian odetchnął z ulgą i wybrał drugą opcję.
Obrazek

Tymczasem Faye, która umówiła się z Kasjopeją na małe zakupy, właśnie biegła na miejsce umówionego spotkania. Była tak zaaferowana swoim spóźnieniem, że nie patrzyła przed siebie i poczuła, że zaraz na kogoś wpadnie. Wyciągnęła przed siebie ręce, żeby złapać równowagę, ale tylko popchnęła przechodnia.
- Hej, uważaj!
Obrazek

Otrząsnęła się i spojrzała na chłopaka. Mógł być w jej wieku lub starszy, wyglądał na nieco zaniedbanego, a raczej takiego, który nie dba o wygląd zewnętrzny. Przez chwilę gapiła się na niego z otwartą buzią, ale zaraz odzyskała rezon.
- Przepraszam najmocniej, nie chciałam pana uderzyć – mruknęła.
- Pana? - roześmiał się chłopak – Jestem Connor. Mogłem zejść ci z drogi, chyba się spieszysz.
- Trochę. Nieczęsto bywam w mieście – przyznała z lekkim uśmiechem.
Obrazek

- Potrzebujesz wskazówki?
- Nie, dziękuję, chyba trafię do największej galerii handlowej w San Myshuno – uśmiechnęła się. - Ale to miłe.
- No dobra, nie zatrzymuję cię – powiedział i już odwrócił się, żeby odejść. Nagle znów na nią spojrzał. - Nie przedstawiłaś się.
- Faye – odpowiedziała.
- A jak można się z tobą skontaktować, Faye? - zapytał prosto z mostu, co ją zaskoczyło.
- Yyyyy… Na simbooku?
- Samo imię nie wystarczy.
- Faye Hampton – powiedziała, a chłopak kiwnął głową i ruszył w swoją stronę.
Obrazek

* * *


Fabian zbierał się do tego kroku już od dawna, ale nie był pewny reakcji Any. Po rodzinnym obiedzie usiadł z nią w ogrodzie i nieśmiało zaczął temat.
- Ana, jesteśmy ze sobą już jakiś czas…
- No, nie da się ukryć – uśmiechnęła się słodko.
- I tak myślę, że powinniśmy razem zamieszkać.
- Ja też ta myślałam! Tatuś i mamusia będą zachwy…
- Miałem na myśli, że zamieszkamy SAMI. - Anę wmurowało.
- Sa… Sami? Potomkowie Landgraabów raczej nie opuszczają swojego gniazda rodzinnego – mruknęła niepewnie.
- Ano, mam dla nas śliczne mieszkanie, wyremontowane, zrobione całkowicie pod twój gust. Chociaż je obejrzyj – zaproponował.
Obrazek

- Mhmm, zgoda. Słodki jesteś, Fabuś – powiedziała i pocałowała go.
Obrazek

- To tutaj – powiedział cicho, wchodząc do chłodnego mieszkania na Zamożnych Przedmieściach. Ana rozejrzała się po przedpokoju. Było minimalistycznie, ale ze smakiem. Widziała już z przedpokoju pięknie umeblowany salon i jadalnię. -Może obejrzymy dalej…?
Nagle do Any dotarło coś ważnego. On chce z nią spędzić życie. Chce z nią zamieszkać, a że nie jest tu tak perfekcyjnie jak u Landgraabów, to sobie to wypracuje.
- Nie musimy. Będziemy mieli na to mnóstwo czasu jak będziemy tu mieszkać – powiedziała z zadowoleniem.
Obrazek

Nie czekając na jego ruch rzuciła się na niego z namiętnym pocałunkiem. Chłopak próbował coś powiedzieć, ale nie było sensu.
Obrazek


* * *


Kilka tygodni później…


Klara miała dzisiaj wyjątkowo zły dzień. Ale to tak zły, że ciskała gromami we wszystkich, z którymi rozmawiała. W Fundacji oberwało się najbardziej jej asystentce, Florze, ponieważ to z nią miała najwięcej kontaktu. Kiedy wpadła do domu i zobaczyła bałagan w kuchni, wparowała bez pukania do pokoju Faye.
- A ty znowu beczysz? - warknęła, słysząc pochlipywanie córki pod kołdrą. Nikt jej nie odpowiedział, ale ona wiedziała, że Faye znowu przeżywa coś błahego.
Obrazek

- W kuchni syf, w pokoju syf, a ty zamiast wziąć się w garść to siedzisz i wyjesz. Można z tobą dostać kociokwiku! Weź się w garść, dziecko, niedługo będziesz dorosła, a zachowujesz się jak bobas! - Klara wściekała się nie wiadomo na co. Właściwie, to wiadomo. Jeden z darczyńców wycofał się, ponieważ Gerard współpracował z Landgraabami. Co ma polityka jej męża do jej charytatywnej działalności? Najwyraźniej coś miała, ale nie wiedziała co. Westchnęła.
Obrazek

Faye w końcu wyszła spod łóżka i wytarła łzy rękawem bluzki.
- Rany, córuś, przepraszam… - westchnęła Klara, patrząc na buzię Faye. - Nie powinnam była tak na ciebie krzyczeć. Co się stało? - zapytała, siląc się na łagodny ton.
- Właściwie… To nic specjalnego. Masz rację, nie powinnam tak przeżywać. A teraz muszę iść się ogarnąć, bo wychodzę. Będę przed jedenastą – powiedziała i wyszła do łazienki. Klarę zamurowało. Ej, może jednak nie jest taką złą matką? Musi przeprosić też Florę. Może kupi jej czekoladki… A teraz musi posprzątać kuchnię.
Obrazek

Faye była tak zaintrygowana chłopakiem, na którego wpadła w San Myshuno, że kiedy na Simbooku wyskoczyło jej zaproszenie od niego, prawie podskoczyła. Kilka razy wymienili wiadomości, aż w końcu postanowili się spotkać. Na miejsce spotkania wybrali stare windenburskie ruiny. Chłopak już na nią czekał i uśmiechnął się lekko na jej widok.
- Hej – zagaił i przybili sobie piątkę. - Fajnie że przyszłaś.
- Gdyby nie to, że podróż tu z Zatoczki jest koszmarnie długa, to też bym to powiedziała – mrugnęła do niego.
Obrazek

- No więc? Co robimy? - zapytała, a on spojrzał na nią unosząc brew. - No przecież nie będziemy stać jak kołki i gadać?
- Masz rację, nie będziemy. Chodź, przejdziemy się trochę, a potem pora na show.
- Show? Czyżbyś był finalistą „Simowy talent” i zaprezentujesz mi akrobatykę z gołą klatą?
- Coś w tym stylu – tym razem to on mrugnął do niej i ruszyli przed siebie.
Obrazek

- Może opowiesz mi o sobie coś więcej, niż mogę wyczytać z simbooka? - zaczął Connor.
- Skoro tak, to doskonale wiesz, kim są moi rodzice i z kim się spotykałam – wypaliła od razu patrząc na niego badawczo. Kiwnął głową. - I nie odstrasza cię to?
- Ani trochę.
- Okej… Uhm, niewielu wie, że chcę zostać lekarzem – powiedziała, a on uśmiechnął się lekko. - Co? Wiedziałeś?
- Trudno nie wydedukować po polubieniach. „Akademia chirurgów”, „niesamowite przypadki lekarskie”, „Nowinki medyczne”…
- Niezły z ciebie stalker – uśmiechnęła się – teraz twoja kolej. Z twojego simbooka nie można dowiedzieć się niczego.
- Cóż… - zaczął, patrząc na nią niepewnie.
Obrazek

-Wychowuję się sam z bratem. Nasi rodzice zmarli, jak miałem siedem lat, a mój brat jedenaście. Opiekowała się nami babcia do osiemnastki Jake’a. Zmarła niedługo potem.
- Przykro mi – wtrąciła Faye współczująco. Machnął ręką.
- W zeszłym roku wyrzucili mnie ze szkoły za nieobecności. Kończę szkołę wieczorową i pracuję na budowie. Jake naciskał mnie, żebym znalazł sobie coś normalnego, ale tu można dużo zarobić. Mieszkamy w San Myshuno. Właściwie nie mam żadnej konkretnej pasji i nie wiem, kim chcę zostać w przyszłości. Raczej żyję tym, co się dzieje tu i teraz – powiedział.
- Nie brakuje ci normalnej szkoły? - zapytała cicho rudowłosa.
- Coś ty. Uwielbiam być samodzielny. Zresztą, za rok ją kończę i wtedy może znajdę coś lepszego – uśmiechnął się.
Obrazek

- Nigdy nie poznałam nikogo, kto by tak myślał – powiedziała z lekkim uśmiechem.
- Nic dziwnego, skoro obracasz się w towarzystwie multimilionerów – roześmiał się Connor, a ona spłonęła rumieńcem.
- Nie wybierałam sobie takiego życia… - zaczęła.
- Przestań, przecież nie miałem nic złego na myśli. Musisz być dobrą osobą. To się po prostu czuje – dodał nieśmiało.
Obrazek

- Czas na show – powiedział, i oczom Faye ukazało się ognisko. Była zaskoczona – pierwszy raz była na takim „spotkaniu”… A może randce, gdzie nie musiała wyglądać jak milion dolców, a zewsząd nie strzelały aparaty paparazzich. Czuła się swobodnie, choć z tyłu głowy miała wciąż przeświadczenie, że ktoś ich może obserwować.
- To jest… niesamowite – powiedziała i ogrzała dłonie. - Zdajesz sobie sprawę z tego, co może się stać, jeśli zaczniemy się spotykać? - powiedziała nagle.
- A kto ci powiedział, że chcę się z tobą spotykać? - odpowiedział, a Faye zaczerwieniła się po koniuszki uszu. No jasne. Co ona sobie myślała…
Obrazek

Widząc jej minę, Connor roześmiał się.
- Hej, ja tylko żartowałem. Bezpośrednia z ciebie dziewczyna.
- Zwykle nie jestem taka bezpośrednia – wytknęła mu język, a on przysunął się bliżej i popatrzył jej w oczy. Wyciągnął dłoń ku niej, a jej nagle zabrakło powietrza. O rajusiu…
Nagle z kieszeni Connora dobył się jakiś dźwięk. Chłopak wyciągnął telefon.
- O, kurczę. Niedługo będę musiał iść – powiedział niezadowolony. - Mój brat jutro rozpoczyna swoją pierwszą trasę koncertową. Jest gitarzystą w niewielkim zespole – wyjaśnił.
- Jak dużo czasu ci zostało?
- Jakaś godzina? Może trochę dłużej. Obiecałem, że jeszcze się z nim zobaczę – powiedział, a ona pokiwała głową.
Obrazek

- Właściwie… - mruknął, przysuwając się bliżej Faye – godzina to idealny czas żeby cię pocałować – powiedział i objął jej twarz swoimi dłońmi. Faye wmurowało. Nigdy się tak nie czuła, nawet przy Malcolmie…
Obrazek

Pocałował ją, a świat zawirował. Faye poczuła się, jakby pierwszy raz była zakochana. Connor też tak się czuł. Jakby pierwszy raz kogoś całował, choć to nie była prawda. Między młodymi wytworzyła się pewna nić, która przybierała na sile z każdą minutą.
Obrazek

- Wow – wydusiła z siebie rudowłosa, po czym objęła jego twarz dłońmi i tym razem to ona go pocałowała. Wszystko inne przestało mieć znaczenie. To, czy ktoś jej nie obserwuje, czy nie robi jej zdjęć. Liczyło się tu i teraz.
Obrazek

Po dłuższej chwili Connor objął dziewczynę i wpatrywali się w ognisko. Było cicho, spokojnie. Dało się czuć zapach miłości. Dla każdego ten zapach jest inny… Dla Faye i Connora to zapach dogasającego ogniska i wiosennego powietrza.
Obrazek

Młodzi usiedli na ławce i trwali w uścisku. Faye wtuliła się w jego miękką bluzę i chłonęła jego zapach. Lekkie, pięknie pachnące perfumy, zapach powietrza i ognia.
- Nigdy nie spotkałem nikogo takiego jak ty – powiedział cicho, a ona uśmiechnęła się.
- I vice versa – mruknęła – ale zdajesz sobie sprawę…
- Że spotykam się z córką polityka i byłego prezydenta San Myshuno? Tak, zdaję sobie sprawę. Jeśli w jakiś sposób nie pasuję do twojego wizerunku…
- No coś ty! - obruszyła się i spojrzała na niego z wyrzutem. - Nawet tak nie mów!
- To dobrze.
Obrazek
Obrazek

- Muszę już iść – mruknęła, patrząc na wyświetlacz telefonu. Za dwadzieścia jedenasta. W życiu nie będzie na czas, ale rodzice pewnie będą już spali.
- Ja też. Odprowadzę cię na pociąg. Spotkamy się jeszcze… Prawda? - dodał z nadzieją, a ona pocałowała go. I już wiedział, że to oznacza tak.
Obrazek

Kiedy Faye weszła do domu już wiedziała, że jej ojciec nie jest zachwycony. Było dwadzieścia po dwunastej, ale była już sobota, więc była jakoś usprawiedliwiona.
- Gdzie, na Plumboba, byłaś?! - wrzasnął Gerard. Faye zatkało.
- Byłam ze znajomymi…
Obrazek

- Czy ty wiesz jak odchodziłem od zmysłów? Miałaś być o jedenastej!! - Gerard był wściekły na córkę. Dawno mu tak nie zalazła za skórę.
- Nie moja wina, że pociągi z Windenburga jeżdżą tak wolno – odpowiedziała.
- Z Windenburga?! Byłaś aż w Windenburgu?! Trzeba było dzwonić po kierowcę, po taksówkę, po cokolwiek! Dziewczyno, nie jesteś byle kim żeby tak późno wracać takimi środkami transportu!
- Byle kim, tak? Czyli normalni ludzie nie zarabiający nie wiadomo ile są dla ciebie byle kim? Dobrze to świadczy o byłym prezydencie!!
Obrazek

- Dobrze wiesz że nie o to mi chodzi! Jesteś moją córką i żadna szesnastolatka nie powinna szlajać się sama po dworcu ani w Windenburgu, ani w Zatoczce. Mogłabyś przenocować u babci chociażby…
- I płynąć do niej stateczkiem?
- To jeszcze gorzej… Z kim byłaś?!
- Mówiłam ci – powiedziała trochę ciszej – że ze znajomymi.
- Co to za znajomi? Nazwiska i numery telefonów do rodziców.
- Chyba żartujesz – prychnęła rudowłosa – Jak spotykałam się z Landgraabem i wracałam do domu po pierwszej to nikt na mnie nie czekał. A wystarczy że wyjdę z kimś innym i mam przesłuchanie. Chcesz mi wybierać ludzi, z jakimi mogę się spotykać, tak jak Fabianowi? - warknęła.
Obrazek

- Nie chcę – Gerard skapitulował – Po prostu się martwię. Dobrze wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć, córeczko. Ostatnio byłaś zdołowana i martwię się, czy nie brałaś jakichś narkotyków albo nie piłaś…
- Za kogo ty mnie masz, tato? A skoro mogę ci wszystko powiedzieć, to spotkałam się z chłopakiem, który nijak nie ma naszego statusu majątkowego i bawiłam się z nim lepiej na dzisiejszym spotkaniu niż na niejednej randce z Malcolmem Landgraabem – powiedziała i wzruszyła ramionami.
- Czyli nic nie brałaś?
- TATO!
Obrazek

- Cieszę się, że wróciłaś cała. Mamie powiem, że byłaś na czas. Ale błagam cię, zadzwoń następnym razem albo po mnie, albo po kierowcę. Nie chcę, żeby coś ci się stało.
- Dzięki, tato – Faye przytuliła się do ojca a ten poklepał ją po plecach. Jego mała córeczka z kimś się spotyka? Trzeba go prześwietlić i to jak najszybciej.
Obrazek

* * *


Kilka miesięcy później swoje osiemnaste urodziny świętowała Kasjopeja. Dawno nic o niej nie słyszeliście? Może dlatego, że zaszyła się w domu i uczyła się do końcowych egzaminów. Robiła wszystko, żeby zapomnieć o Aleksandrze Ćwirze i jego matce z piekła rodem. Miała wielkie plany na przyszłość i żaden facet nie mógł jej w tym przeszkodzić. Urodziny wyprawiała w jednym z modniejszych Windenburskich klubów.
Obrazek

- Ellie! - Cassie rzuciła się na szyję swojej ciotce i przylgnęła do niej. - Nie widziałyśmy się chyba ze sto lat!
- Albo i dwieście – roześmiała się dziewczyna – Wszystkiego najlepszego, mała! Oby spełniły się wszystkie twoje plany i marzenia!
Obrazek

- Tak się cieszę że jesteś! Opowiadaj, co u Thomasa!
- Pracuje, ja pracuję i jakoś to leci… Nic nie mówi o ślubie – uśmiechnęła się smutno – ale mi się nie spieszy. Jak tam, Mia nie wariuje, że jej maleńka córeczka niedługo wyruszy w wielki świat?
- Nic mi o tym nie wiadomo – odpowiedziała Cassie.
Niedaleko Anastazja rozmawiała z panią Słowik o pięknym mieszkaniu, jakie urządził dla nich Fabianek. Chłopak patrzył niepewnie to na babcię, to na dziewczynę, ale Edyta tylko potakiwała i dopytywała o szczegóły. Ana mogła się wygadać, a Fabian był babci za to dozgonnie wdzięczny.
Obrazek

- Hej, urodzinowa dziewczyno! Sto laaaat! - to Nina rzuciła się na szyję brunetce. Cassie kątem oka widziała Fabiana z Anastazją, która chyba nie bawiła się za dobrze. Cóż, to nie jest klub na osiemdziesiątym piętrze, do jakich przywykła.
Obrazek

- Wszystkiego najlepszego, Cassie – Faye objęła kuzynkę i ucałowała ją w oba policzki.
- Dziękuję!
- Hmm, Cass? Czy zapraszałaś kogoś z rodziny Aleksa? - zapytała niepewnie Faye.
- Uhm, nie, a co?
- Bo do klubu właśnie weszła Stella Ćwir – powiedziała ruda a Cassie zbladła. Na szczęście Stella złożyła jej najlepsze życzenia i szybko się ulotniła.
Obrazek

Nie obyło się bez urodzinowych selfie ;)
Obrazek
Obrazek

Ceremonia zdmuchiwania świeczek odbyła się jednak w domu Delacroixów, bez zbędnych świadków. Cassie pomyślała życzenie i dopełniła ceremonii :)
Obrazek

- Wszystkiego najlepszego, córeńko. Jestem z ciebie taki dumny. Teraz możesz podbijać świat! - powiedział Kaspian powstrzymując się od łez.
Obrazek

- Moja maleńka! Tylko uważaj na siebie. Wiesz, jak jest w San Myshuno… - zaczęła Mia, ale spojrzała na twarz Kaspiana i zreflektowała się – No, najważniejsze, żebyś spełniała marzenia. Gdybyś czegoś potrzebowała…
- Wiem, mamo. Dziękuję. Jestem wam taka wdzięczna. Bez was i waszego wsparcia nic bym nie dokonała. Jesteście wspaniali! - przytuliła matkę i wiedziała, że ma w sobie siłę do przenoszenia gór.
Obrazek

Reszta tortu zawitała w nowo odremontowanym mieszkanku w San Myshuno. Cassie postanowiła celebrować z kimś, na kim bardzo jej zależało.
- Cześć, współlokatorko! A teraz szybko, zabieramy się za ten tort, bo jest przepyszny – Cassie uścisnęła serdecznie Ninę i razem zasiadły do stołu.
Obrazek

- No więc? Zdecydowałaś w końcu, co chcesz robić w życiu? - zapytała przyjaciółkę.
- Nie wiem, czy nie pójdę po prostu do pracy. A po godzinach będę puszczać w klubie moje miksy – uśmiechnęła się dziewczyna.
- Jesteś pewna? Jednak studia…
- Studia to twoje marzenie, Cass. Ja chyba wolę coś robić. W końcu nie mam tak dużo pieniędzy…
- Niczego ci tu nie zabraknie – zapewniła ją brunetka, ale Nina pokręciła głową.
- To nie to samo, Cass. Ja chcę być samodzielna, a nie ciągnąć kasę od przyjaciółki. Może mi się odmieni i jednak pójdę na studia? - zastanowiła się blondynka.
Obrazek

Tego popołudnia obie były zmęczone przeprowadzką. Cassie zaszyła się z książką w swoim pokoju, a Nina w swoim – w sumie Cass nie wiedziała, co robi jej przyjaciółka. Zaczęło do niej docierać, że oto zaczyna się jej dorosłe życie. Za miesiąc rozpoczyna studia, pozna nowych ludzi i kto wie, może wreszcie zapomni o Aleksie…?
Obrazek

Relacja może i krótka, ale w następnej trochę więcej emocji. Pozdrawiam :hej:
Zapraszam na relację! :)

Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 454
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Rodzina Delacroix-Hampton

Postautor: Lion » 12 lut 2018, 23:33

Czyżby szykował się romans między Fabianem i Penelopą? B) Pewnie nie powinno się węszyć romansu w każdym spotkaniu, ale czasem trudno się oprzeć... :D
Już byłem pewny, że Connor będzie psycholem, który zrobi coś Faye, tymczasem wyszła im świetna randka. Niemniej, ona nie powinna się tak łatwo godzić na spotkanie z praktycznie nieznaną osobą w ruinach, a i on powinien wiedzieć, że taka propozycja mogłaby wydać się podejrzana, przez co potencjalna kandydatka mogłaby się wystraszyć. :D Tak po prawdzie nie dziwi mnie też reakcja Gerarda.
Fajnie, że Kasjopeja i Nina zamieszkały razem po skończeniu szkoły. :) A więc Cassie chce poznać nowych ludzi i zapomnieć o Aleksie? Coś czuję, że zadrwisz z jej marzeń... ;)

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 934
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Rodzina Delacroix-Hampton

Postautor: Galcia » 18 lut 2018, 23:24

To z tym, że długo nas nie było, to jakaś aluzja? xD Naprawdę już kończę pisanie nowego odcinka, przysięgam... kończę go już od stycznia. x)))
Penny! :love: Z niecierpliwością czekam na ich romans. ;)
Podryw na przypadkowe wpadnięcie na losowego przystojniaka na ulicy - dlaczego mnie się to nigdy nie przytrafiło? :D No i oczywiście musi mieć jakąś smutną historię i być biedny, ale zaradny, totalne przeciwieństwo bogatego bubka Malcolma. ;) Przed chwilą oglądałam film z podobnym motywem, gdzie śliczna, bogata dziewczyna zakochuje się w odważnym, przystojnym (zawsze są przystojni :P ) biedaku i razem zmieniają świat na lepsze.
- Właściwie… - mruknął, przysuwając się bliżej Faye – godzina to idealny czas żeby cię pocałować
O jaaaa, coraz bardziej lubię tego Connora. :curious: Chłopak się nie patyczkuje, tylko od razu przechodzi do działania. :yes:
Czyli Cass jednak odpuściła sobie Aleksa? :( Szkoda. Fajna by z nich była para (i może dzięki jej wsparciu Aleks uwolniłby się od wrednej matki).
Więc w następnym odcinku ma być więcej emocji? Oby było tam więcej Connora! :D #teamConnor
Obrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 207
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Rodzina Delacroix-Hampton

Postautor: MalaMi95 » 19 lut 2018, 19:37

Penny i Fabian, to romans któremu zdecydowanie kibicuję ;)
Może być nawet krótki :h:
„Ponieważ rzadziej widywał się ze znajomymi, skorzystał z zaproszenia Penelopy”
Wiesz co Fabian, mam dla ciebie radę. Jak rzadziej widzisz się ze znajomymi, to może do nich zadzwoń i umów się na spotkanie, zamiast czekać, aż zadzwoni do ciebie twoja była niania xD
„- Pana? - roześmiał się chłopak – Jestem Connor. Mogłem zejść ci z drogi, chyba się spieszysz.”
Ech, ja jak na kogoś wpadam (a raczej ludzie na mnie xD) to albo jestem totalnie zlewana, albo otrzymuję mrożące w żyłach krew spojrzenie „Jak śmiałaś śmieć zahaczyć o mnie rękawem?!”.
No może czasem „Nic się nie stało” Ale żeby ktoś od razu mi się przedstawiał i zaczynał rozmowę?
Chciałabym x)
„Nagle znów na nią spojrzał. - Nie przedstawiłaś się.”
I tu pasuje powiedzieć „So what?” xD
Serio, koleś jest podejrzany.
Nie mówię, że nie ma na świecie przyjaznych ludzi, ale raczej nie w takich sytuacjach i nie aż tak x)
Zazwyczaj wszyscy myślą o swoich sprawach jednak :P
„- A jak można się z tobą skontaktować, Faye? - zapytał prosto z mostu, co ją zaskoczyło.
- Yyyyy… Na simbooku?
- Samo imię nie wystarczy.
- Faye Hampton – powiedziała, a chłopak kiwnął głową i ruszył w swoją stronę.”
Dobra, chyba jednak wolę jak ludzie mnie zlewają. Gdybym jakiś obcy typek zaczął mnie tak przepytywać, to bym się obróciła na pięcie i uciekła x)
Może to tylko ja, ale aż takie nagabywanie „A jak się nazywasz?” „A skąd jesteś?” „A mogę do ciebie napisać?” „A umówimy się?” przez zupełnie obcego typa na ulicy jest dość dziwne…
A już zwłaszcza Faye, która ma bogatych rodziców i ludzie w mieście mogą o tym wiedzieć, myślę, że powinna uważać.
„Nagle do Any dotarło coś ważnego. On chce z nią spędzić życie. Chce z nią zamieszkać, a że nie jest tu tak perfekcyjnie jak u Landgraabów, to sobie to wypracuje.”
To takie smutne. Widać, że Ana naprawdę chce sobie ułożyć życie z Fabianem. Kocha go szalenie czy nie, ale naprawdę tego chce.
A Fabian pewnie ciągle rozmyśla o Hani i tylko „Co by było gdyby…”
Naprawdę smutne.
Choć nie mogę powiedzieć, że nieprawdziwe bo niestety takie historie się zdarzają.
„Na miejsce spotkania wybrali stare windenburskie ruiny”
Tak, żeby łatwiej mu było ukryć ciało jak już poderżnie ci gardło?
Dobra przepraszam, czytam dalej x)

Dobra, co do randki Conora i Faye.
Ja będę dla odmiany dla Conora okrutna. Pewnie chce jej się dobrać do majtek, a cała ckliwa historyjka jest zmyślona, aby dziewczyna na niego poleciała :P
A żeby dowalić Faye tak dobitnie, to pewnie okaże się, że to Malcolm go wynajął, żeby ją uwiódł i rzucił i w ten sposób chce się zemścić na niej, że go odrzuciła i jeszcze upokorzyła przed rodziną podczas tych pamiętnych zaręczyn.
Na dodatek zapewne małoletnia zajdzie w ciążę, bo jak wszystko się zwala na głowę to czemu by nie to?
A chłopak albo odegra swoją rolę i zniknie, albo się w Faye naprawdę zakocha, ale ta mu nie wybaczy i taki będzie koniec tej relacji :D
Jestem okrutnym człowiekiem dla simów :( Ale za bardzo lubię takie przekręty, żeby nie kibicować tej myśli xD
Wybacz Faye, ale odkąd poznałam twoje imię wiedziałam, że nie będę ci dobrze życzyć xD


Czekam na kolejne :D
Obrazek

Awatar użytkownika
Bart
Posty: 565
Rejestracja: 15 gru 2013, 10:36

Rodzina Delacroix-Hampton

Postautor: Bart » 24 lut 2018, 18:20

Miałem komentować na bieżąco, miałem :curious:

Relacja XXXVII

W sumie to wolę jak takie przeskoki w czasie zaczynają się od przyjemniejszych rzeczy :( Biedny Rafał ;(
- Och, tak. Będę je obserwował i strzelał piorunami, jeśli będą próbowały bara-bara przed ślubem.
soft9
Ale fakt faktem, że pożegnanie z Rafałem, a w szczególności wspomnienia jego i Edyty naprawdę wzruszające ;(
Ej, serio? :| Ale muszę przyznać, że sprytnie pozbyłaś się najstarszego pokolenia z relacji :brawo2:
Pogrzeb, pogrzebem ale przynajmniej cała rodzina miała okazję się spotkać XD
Uwielbiam takie klimaty związane z licealistami i ich niekiedy bezsensownymi problemami, więc z wypiekami na policzkach liczę na interesujący rozwój sytuacji ^^
Kurczę, ciekawe o co chodzi z tym gościem w swetrze.. :mysli:

Relacja XXXVIII
Klara bała się jednak, że syn za jakiś czas odkryje bolesną prawdę, a tego, prawdopodobnie, by nie przeżyła. Jej rozmyślania przerwał śmiech Gerarda.
No powiem, że to jest bardzo nie odpowiedzialne ze strony Klary. Nigdy nie rozumiem tego jak rodzice nie potrafią powiedzieć swojemu już prawie dorosłemu dziecku, że ktoś inny jest jego ojcem/matką albo, że został adoptowany. Wiadomo, że na początku na pewno będzie ciężko, ale przecież prędzej czy później i tak wszystko wróci do normy, bo rodzic to niekoniecznie osoba dzięki której "powstałeś", a osoba która Cię wychowywała i otaczała opieką przez całe życie ;)
W końcu Delacroixowie wyszli do ogrodu. Kasjopeja nie mogła uwierzyć własnym oczom. Przed nią stało najprawdziwsze obserwatorium.
Nie powiem, że zazdroszczę trochę Kasjopeja - własne obserwatorium na podwórku to trochę za dużo jak na Polskie relacja, ale o jakimś teleskopie to zawsze marzyłem soft9
- Anastazjo, jak twoja babka? Izabella? Trzyma się jakoś?
Dopiero teraz ogarnąłem KOGO wnuczką jest Anastazja XD
- Dobry wybór. Jak będą serwowali alkohol, to pilnuj szklanki i pamiętaj- jeden drink, jedna szklanka wody. I zjedz coś w trakcie.
I to się nazywa dobre rady rodzica, a nie! :D
- To tutaj.
- Łał, jaka ta rezydencja jest wielka! - Hania weszła do sypialni pierwsza. Było ciemno, ale w ciemności mogła zauważyć coś, czego nie chciała.
XD
Po powrocie do domu Faye siedziała przyklejona do telefonu. Przejrzała już Simbookowy profil Malcolma, przesłuchała wszystkie piosenki, które wstawiał i przeczytała wszystkie artykuły. Nadal nie zadzwonił. Czemu?!
Magia serwisów społecznościowych. Przy dobrych wiatrach po godzinie jesteś w stanie napisać o kimś książkę :love:
- Naprawdę nie wiesz kto to jest? Przecież to Aleks Ćwir! - Cassie pokręciła głową na znak, że nie ma pojęcia, kim jest ten chłopak. - Aleks był kilka lat w szkole dla geniuszy, ale od niedawna wrócił do Zatoczki. Fajny chłopak, pasowałby do naszej paczki!
No po prostu wiedziałem, że kojarzę wygląd tego sima!
Ale burak z tego dyrektora soft2

Relacja XXXIX

Pierwsza randka i już zapoznanie z rodzicami, nie no - szybko to wszystko się dzieje XD
Fajny wątek z tym debiutem ^^
- Delacroix... Miło mi panią poznać - mruknęła od niechcenia.
Już mi się to nie podoba.. ;/
Poza tym jesteście jakby bardzo daleko spokrewnieni - ciągnęła matka. - Prababka Kasandra miała syna z Dariuszem Marzycielem, Przemysława. Był bratem Szczepana, przyrodnim, ale zawsze. Szczepan to pradziadek tej dziewczyny, a Kaja, jej prababka, wyszła później za mąż za Przemysława... - Amarylis powoli brakowało tchu. Jeszcze tego brakowało, żeby ta dziewucha się tu pałętała i przypominała jej rodzinie o słynnym sygnecie!
Dzięki za przypomnienie, bo już nie pamiętałem wszystko z tego wątku ^^
Bozz, życie w "wyższych sferach" wydaje się być okropne.

Relacja XL

Ojej! Co tutaj się podziało.. :O
- Och, nie histeryzuj! Jesteś tak samo ich synem jak ja córką, z tą różnicą, że nie jesteś z jego krwi. I co z tego? To on cię wychował! To nie ma znaczenia... - wzruszyła ramionami.
- DLA MNIE MA! Tak samo miałoby dla ciebie. A co jeśli był jakimś mordercą i siedzi w więzieniu? Co jeśli ja też będę taki sam?!
Zaczyna się.. soft9
W sumie obecna sytuacja u Hamptonów wydaję się dosyć ciężka i w sumie ciężko cokolwiek na nią poradzić. Ciekawe jak to się wszystko dalej potoczy.. :mysli:
- Psze pani władzo, ja nie wiem skąd to się u mnie wzięło!
- Wolałabym nie wiedzieć, do czego ci to potrzebne.
soft9
Wiele by dała, aby cofnąć czas i nie popełnić tego błędu. Ale z tego błędu powstał Fabian. Czy naprawdę byłoby warto cofać czas...?
Bardzo podoba mi się pierwsze zdanie. Nic w życiu nigdy nie dzieje się bez przyczyny! ;)
- Przepraszam, że zachowywałam się jak obrażona kretynka. Już nigdy cię nie opuszczę, przyjacielu.
- Dzięki, przyjaciółko - odwzajemnił niedźwiedzi uścisk. Resztę wieczoru spędzili na zaśmiewaniu się z głupot i oglądaniu ulubionych seriali. Fabian był wdzięczny za taką przyjaciółkę. I siostrę.
Przynajmniej w końcu doszło do pojednania :sweet:
Osz kurde, świat jest mały! XD
Objął jej twarz dłońmi i pocałował ją. Nagle wszystko przestało się liczyć. Zaskoczona odwzajemniła jego pocałunek. Atmosfera robiła się gorąca. Całowali się, nie zważając na nic innego.
F*ck.. to może zaboleć.. :unsure:

Relacja XLI
- Nooo... Wiesz. Na bara-bara - uśmiechnął się szelmowsko.
Jakiś czas temu pisząc jedną z moich relacji to tak sobie pomyślałem, że osoby którą przeciw inicjacji seksualnej nastolatków chyba by zeszły na zawał jakby przeczytały choćby jedną z relacji na tym forum XD
Dobrze się stało, że Faye zostawiła Malcolma. Chyba jeszcze nikt nie wyszedł na tym dobrze, że związał się z Landgraabami.
Cichy romans Hani i Fabiana trwał od ponad dwóch miesięcy.
Nie wiem czemu, ale uśmiechnąłem się po przeczytaniu tego zdania :P
- Wydaje mi się, że minęło wystarczająco dużo czasu. Chcę poznać twoich rodziców - Fabian był zdecydowany. Hania uśmiechnęła się.
- Super! Porozmawiam z mamą i umówimy się na obiad w przyszłym tygodniu. A poza tym... Może przyjdziesz dzisiaj koło 23? - dodała bardziej zmysłowo i jeszcze ciszej. Usłyszała w słuchawce pomruk zadowolenia. Byli umówieni.
:)
jest przystojny, prawie tak jak ty
Zaraz się posikam ze śmiechu, serio! :haha:
Bardzo ładny zrobiłaś/wybrałaś domek dla Edyty! :brawo:
- Mogłeś spotkać się ze mną od razu, nie mielibyśmy teraz problemu - warknął, a Łukowski popatrzył na niego zaskoczony.
- "Mielibyśmy"? - powtórzył. Fabian odetchnął.
- To mnie miałeś poznać na kolacji za trzy dni - wyznał, a Maksowi zakręciło się w głowie.
- Spotykałeś się... Z moją córką?! - Fabian pokiwał głową. Maks nie musiał pytać. Wiedział, co działo się między młodymi ze wzroku Fabiana.
I właśnie dlatego jestem zwolennikiem mówienia sobie prawdy w takich sytuacjach. Potem tylko wychodzą z tego rożne tragedie..
- Faye Leah Hampton, wyjdziesz za mnie? - zapytał, a jego matka otarła łzę.
Uuu, a tego się nie spodziewałem.. soft2
W sumie miło, że rodzice Malcolma przeprosili za jego zachowanie. Oby tylko Ana wyszła na prostą i stworzyli z Fabianem fajną parę ;)

Relacja XLII

Wyczuwam, że spotkanie Fayi i Connora nie było przypadkowe :P
- Okej… Uhm, niewielu wie, że chcę zostać lekarzem – powiedziała, a on uśmiechnął się lekko. - Co? Wiedziałeś?
- Trudno nie wydedukować po polubieniach. „Akademia chirurgów”, „niesamowite przypadki lekarskie”, „Nowinki medyczne”…
Wspominałem już, że media społecznościowe to cudowny, a zarazem przerażający wynalazek? XD
- Nie chcę – Gerard skapitulował – Po prostu się martwię. Dobrze wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć, córeczko. Ostatnio byłaś zdołowana i martwię się, czy nie brałaś jakichś narkotyków albo nie piłaś…
- Za kogo ty mnie masz, tato? A skoro mogę ci wszystko powiedzieć, to spotkałam się z chłopakiem, który nijak nie ma naszego statusu majątkowego i bawiłam się z nim lepiej na dzisiejszym spotkaniu niż na niejednej randce z Malcolmem Landgraabem – powiedziała i wzruszyła ramionami.
- Czyli nic nie brałaś?
- TATO!
Aż mi się przypomniało TO
Robiła wszystko, żeby zapomnieć o Aleksandrze Ćwirze i jego matce z piekła rodem.
W sumie szkoda, że nie wspomniałaś kto przerwał kontakt. Bo jeśli Aleks to wyszedł na dupka.. -_-
Więcej emocji w następnej relacji? Powiem jedno - nie mogę się doczekać! I mam nadzieję, że wreszcie zacznę komentować na bieżąco soft9
Obrazek
Jones & Middleton
Zapraszam!

Na Centrum Simów od 21.07.2007

Awatar użytkownika
Gunia
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 250
Rejestracja: 15 gru 2013, 13:59

Rodzina Delacroix-Hampton

Postautor: Gunia » 01 kwie 2018, 23:13

Lion:
Już byłem pewny, że Connor będzie psycholem, który zrobi coś Faye, tymczasem wyszła im świetna randka. Niemniej, ona nie powinna się tak łatwo godzić na spotkanie z praktycznie nieznaną osobą w ruinach, a i on powinien wiedzieć, że taka propozycja mogłaby wydać się podejrzana, przez co potencjalna kandydatka mogłaby się wystraszyć. :D
Jak to wypuściłam też tak pomyślałam. Cóż, chciałam żeby wyszedł na romantyka, ale wyszło jak zwykle :P

Galcia:
Penny! :love: Z niecierpliwością czekam na ich romans. ;)
Ja czekam na ich romans u Ciebie! :P
Przed chwilą oglądałam film z podobnym motywem, gdzie śliczna, bogata dziewczyna zakochuje się w odważnym, przystojnym (zawsze są przystojni :P ) biedaku i razem zmieniają świat na lepsze.
Co to za film? Ja zwykle swoje historie opieram na filmach czy serialach, także może kiedyś zrobię taki spis co z czego wzięłam... :D
#teamConnor
:swelol:

MalaMi:
A już zwłaszcza Faye, która ma bogatych rodziców i ludzie w mieście mogą o tym wiedzieć, myślę, że powinna uważać.
Ja naprawdę chciałam żeby to wyszło romantycznie :P
To takie smutne. Widać, że Ana naprawdę chce sobie ułożyć życie z Fabianem. Kocha go szalenie czy nie, ale naprawdę tego chce.
A Fabian pewnie ciągle rozmyśla o Hani i tylko „Co by było gdyby…”
Naprawdę smutne.
Choć nie mogę powiedzieć, że nieprawdziwe bo niestety takie historie się zdarzają.
Nie chcę, żebyście widzieli Fabiana jako bezdusznego dupka, bo on też się stara. Mam nadzieję, że w następnych relacjach trochę bardziej przybliżę Wam, jak to między nimi jest i czy Nastka naprawdę jest taka biedna.
Ja będę dla odmiany dla Conora okrutna. Pewnie chce jej się dobrać do majtek, a cała ckliwa historyjka jest zmyślona, aby dziewczyna na niego poleciała :P
A żeby dowalić Faye tak dobitnie, to pewnie okaże się, że to Malcolm go wynajął, żeby ją uwiódł i rzucił i w ten sposób chce się zemścić na niej, że go odrzuciła i jeszcze upokorzyła przed rodziną podczas tych pamiętnych zaręczyn.
Na dodatek zapewne małoletnia zajdzie w ciążę, bo jak wszystko się zwala na głowę to czemu by nie to?
A chłopak albo odegra swoją rolę i zniknie, albo się w Faye naprawdę zakocha, ale ta mu nie wybaczy i taki będzie koniec tej relacji :D
Jezu, nie wpadłabym na to ale zajefajna intryga :D czyli jesteś #teamMalcolm? :D

Bart:
Miło mi Cię tu znowu widzieć :)
Jakiś czas temu pisząc jedną z moich relacji to tak sobie pomyślałem, że osoby którą przeciw inicjacji seksualnej nastolatków chyba by zeszły na zawał jakby przeczytały choćby jedną z relacji na tym forum XD
Oby żadna nie zeszła po dzisiejszej ;D chociaż mam nadzieję że wszystko ujmuję dość... Łagodnie i z dobrym smakiem, więc nikogo nie urażam ani nie deprawuję :P
Nie wiem czemu, ale uśmiechnąłem się po przeczytaniu tego zdania :P
#teamHabian? :D
Bardzo ładny zrobiłaś/wybrałaś domek dla Edyty!
:)
Aż mi się przypomniało TO
A emo takich rzeczy nie robią! :gwizd:

Dziękuję za liczne komentarze :) Ta relacja i następna to zdjęcia jeszcze z grudnia, mam nadzieję, że znajdę chwilę czasu i naciupam trochę nowych. Przy moim mega słabym laptopie i ciągłym ścinaniu się gry trochę słabo, aaaale może coś się uda :D

RELACJA XLIII


Życie nastoletniej Faye było dość intensywne. Starała się o funkcję przewodniczącej samorządu szkolnego, a w dodatku dołączyła do popularnego w jej szkole klubu „Ideały”, któremu jeszcze kilka lat temu przewodniczyła Anastazja. Grupa często spotykała się na basenie, gdzie opalając się i pluskając w chłodnej wodzie rozprawiali o najświeższych ploteczkach ze szkoły i ze świata celebrytów.
- A myślałam, że to nasi koszykarze zdobędą złoto. A propos naszych koszykarzy…
- Tak! Wreszcie jakiś dobry temat! - roześmiała się Faye. - Sofia, widziałam, że ostatnio śliniłaś się do Dominika z ostatniej klasy!
- Wcale nie! Mam kogoś innego na oku – blondynka zarumieniła się.
Obrazek

- Kogo? - Luna Villareal ciekawie spojrzała na koleżankę. Sofia pokręciła głową.
- Nieważne!
- Hej, podobno mówimy sobie wszystko! No, dawaj! - Faye nie ustępowała.
- Eeee… On nie chodzi do tej szkoły. Zamknijmy temat – dziewczyna spuściła wzrok.
- Okej, okej. Ale jak coś, to możesz nam wszystko powiedzieć! - zapewniła rudowłosa, a szatynka pokiwała głową.
Obrazek

Leżący za Sofią telefon zabrzęczał. Dziewczyna sięgnęła po niego i skrzywiła się lekko.
- Co się stało? - spytała Luna. Sofia westchnęła.
- Siobhan do nas idzie.
- To ja się zmywam – mruknęła szatynka i wstała.
- Co? Dlaczego? - zapytała Faye, nie rozumiejąc sytuacji.
- Ostatnio Siobhan strasznie naskoczyła na Lunę. Że nie ubiera się tak jak powinna w klubie i w ogóle chciała ją wyrzucić. Członkostwo nabyte za sprawą dziedzictwa jest dożywotnie chyba, że ktoś złamie jakąś zasadę lub sam chce odejść. Mama Luny była w tym klubie, no, zanim… - ściszyła głos i obejrzała się na Lunę, która właśnie się ubierała – zaginęła.
Obrazek

- No heeeeeej dziewczynki! Piękny dzień, prawda? - Siobhan Fyres usiadła na miejscu Luny.
- Idealny na opalanie – przytaknęła Sofia.
- A propos opalania, Sofio, ostatnim razem dałam ci wyraźnie do zrozumienia że z takimi włosami możesz być członkinią Renegatów, a nie Ideałów. - Sofia spłonęła rumieńcem a w Faye się zagotowało.
- O-oczywiście, Siobhan. Ale nie wiem, co z nimi…
- Faye ci pomoże – przerwała jej brunetka. Faye mrugnęła do Sofii.
- Jasne, że pomogę. - Siobhan była pewna, że Faye jest po jej stronie. Nie miała pojęcia, jak się myli…
Obrazek

* * *


- Co to za nagła sprawa? - Luna Villareal usiadła na miękkim łóżku Faye. Rudowłosa zaprosiła ją po ostatniej sytuacji na basenie.
- Luna, co się stało między tobą a Siobhan?
- Nie ma o czym mówić – mruknęła dziewczyna.
- Hej, nie można tak tego zostawić. Opowiedz mi. Sama widziałam, jak chamsko zachowała się w stosunku do Sofii.
- Uhm… No dobrze…
Obrazek

- Ze trzy tygodnie temu miałyśmy małą sprzeczkę. Siobhan wybierała dla nas sukienki na wybory samorządowe. Miałyśmy ją reprezentować mimo, że ty też kandydujesz. Powiedziałam jej, że chyba mamy wolną wolę i same możemy decydować, na kogo głosujemy. Zwyzywała mnie i powiedziała, że skoro mam innego lidera to może powinnam założyć nowy klub. I że ubieram się jak reprezentantka zakonnic, a nie najpotężniejszej grupy w szkole… - Luna zasmuciła się.
- Naprawdę tak powiedziała? Ta to ma tupet! - Faye nie ukrywała swojej złości.
Obrazek

- To się musi skończyć!
- I co jej zrobisz? Nie ruszysz jej z pozycji liderki – westchnęła Luna.
- Wczoraj powiedziała Sofii że musi coś zrobić z włosami – Faye nakręcała się bardziej – a jutro powie mi, żebym przestała kandydować. Tak nie postępuje lider. Tak postępuje tyran!
- Masz rację. Ale co z tym zrobisz?
Obrazek

- Mam mały plan. Jest tylko jedna osoba, która może mi w tym pomóc… - Faye przedstawiła swój plan Lunie.
- Przecież… To niewykonalne! - zawołała Luna – Jak chcesz ją przekonać, żeby… To… Faye, nawet ty nie dasz rady!
Obrazek
Obrazek

- Luna, jeszcze mnie aż tak dobrze nie znasz. Przekonałam ostatnio nauczycielkę od geografii że sprawdziany powinny być organizowane dopiero po przestudiowaniu ich przez klasę.
- Ona ma 87 lat i niedowidzi. Jesteś potworem – Luna uśmiechnęła się a Faye wzruszyła ramionami. - Jesteś pewna, że to się uda?
- Stuprocentowo. Mam moc przekonywania.
Obrazek

Niecały miesiąc później grupa zebrała się na wieczornym spotkaniu. Jak zwykle byli podzieleni – Siobhan ze swoim chłopakiem Sergio okupywali prywatny salonik, inna część grupy przebywała na basenach a Faye z koleżankami rozsiadły się przy niewielkim barku z sokami. Faye zebrała odwagę i weszła do saloniku, a następnie usiadła między Siobhan a Sergiem.
- Coś się stało że przeszkadzasz w naszym rytualnym manicurze? - mruknęła Siobhan niechętnie odsuwając się do końca kanapy.
- Tak, stało. Musimy porozmawiać. W cztery oczy.
- Sergio, skocz mi po bezkofeinową latte na mleku sojowym z trzema pompkami sosu toffi i malutką kostką cukru – Sergio posłusznie się oddalił, spoglądając nieufnie na Faye.
Obrazek

- No, to co jest takiego ważnego? - niecierpliwiła się Siobhan.
- Cóż, nie podoba mi się w jaki sposób traktujesz członków tej grupy. Jesteś chamska, zależy ci tylko na władzy i nie tak postępuje lider – Siobhan zaśmiała się histerycznie.
- Lider, gwiazdeczko, to jest funkcja nadana. Wybrali mnie, więc jestem liderką, czy ci się to podoba czy nie. Nie jestem chamska tylko szczera. Muszę czasem powiedzieć coś niemiłego żeby pomóc tym zagubionym owieczkom – zachichotała i podniosła się z kanapy.
Obrazek

- Nie skończyłam. Zrezygnujesz z funkcji liderki grupy i nikt nie dowie się o tym, że Sergio tak naprawdę jest gejem a ty przykrywką – warknęła Faye, a Siobhan uśmiechnęła się.
- Nikt ci nie uwierzy. Poza tym, prędzej moja siostra dołączy do Ideałów niż ja zrezygnuję – roześmiała się szyderczo.
Obrazek

- A co do tego masz rację. Morgan wkrótce do nas dołączy – Faye uśmiechnęła się z wyższością i wybrała numer. Siobhan obserwowała ją z pewnością siebie. Wiedziała, że Faye blefuje. Nikt nie zmusi Morgan Fyres żeby zmieniła wizerunek i porzuciła Renegatów.
Obrazek

Kilka minut później u boku Faye pojawiła się Morgan. Ale to nie była ta sama Morgan, którą Siobhan mijała dziś rano w domu. Była… Kandydatką do Ideałów.
- Co?! Jak?! Morgan, ty przeciwko własnej siostrze?! - brunetka założyła ręce na piersi.
Obrazek

- Tak się składa, Siobhan – zaczęła Faye – że kiedy zobaczyłam, jak traktujesz innych, odezwałam się do Morgan – dziewczyny zrobiły głupiutki gest w swoją stronę – Nie było łatwo. Ale doskonale wiedziała, o czym mówię, kiedy zrelacjonowałam jej twoje poczynania w Ideałach. Okazuje się, że Morgan też była przez ciebie gnębiona i chętnie by ci dopiekła. Więc poznałyśmy się bliżej i okazało się, że jej przynależność do Renegatów to próba zwrócenia na siebie uwagi.
Obrazek

Faye rozsiadła się na kanapie a Morgan kontynuowała.
- Faye opowiedziała mi, jak traktujesz te dziewczyny. Czy tobie nie jest wstyd?! - przerwała na chwilę, ale Siobhan nie odpowiedziała. - Dołączyłam do Renegatów bo chciałam gdzieś pasować. Ale mój wizerunek to próba udawania kogoś, kim nie jestem. Zrezygnowałam z członkostwa pół godziny temu. I zamierzam dołączyć do Ideałów, ale nie pod twoim przewodnictwem.
- Słucham? Nie możecie mnie obalić – Siobhan obojętnie spojrzała na Faye, która szczerzyła się do Morgan.
Obrazek

- Tak się składa, że możemy – odpowiedziała Morgan – Punkt ósmy podpunkt szesnasty „Lider Ideałów nie może wykorzystywać swojej władzy do pognębiania czy wprawiania w zakłopotanie innych członków grupy. Kilka przypadków takich zachowań daje członkom prawo do obalenia lidera”.
- Nikt się nie odważy – warknęła Siobhan.
- Punkt dziesiąty podpunkt drugi „Lider powinien dzielić swoją władzę z partnerem płci przeciwnej jeśli ten jest w grupie. Jeżeli lider nie posiada partnera, powinien dzielić swą władzę z zastępcą tej samej płci wybranym w wolnym głosowaniu. Jeśli lider nie pozostaje w związku z osobą, z którą dzieli władzę, a utrzymuje inaczej, jest to podstawa do obalenia go przez członków grupy”.
- Nikt nie podważy mojego związku z Sergio! - zawołała.
- Podważy – powiedziała Faye – Sergio właśnie zmienił status związku na Simbooku. Podobno od kilku tygodni spotykał się z przystojnym barmanem z Oazy Zdrój. Wiedziałaś o tym, czy zabraniałaś mu mówić o jego orientacji?
- Ja… - Siobhan zamilkła.
Obrazek

- Ty wredna lisico! Odbierzesz mi wszystko! Moją pozycję, mój samorząd i moich przyjaciół?! Nie pozwolę!!! Nikt cię nie wybierze!
- Och, Siobhan. Sama zrezygnujesz i wybierzesz mnie na następcę. Nikt nie będzie robił krzywdy moim przyjaciołom – powiedziała Faye kładąc ręce na bokach i prostując się.
Obrazek

Siobhan wstała i podeszła do drzwi. Zanim je otworzyła, zamyśliła się chwilę i odwróciła się do Faye.
- Masz rację. Rezygnuję i oddaję ci przewodnictwo. Tak naprawdę chyba dłuższy czas o tym myślałam, ale nie mogłam się do tego przekonać. Muszę wreszcie zająć się czymś innym – mruknęła. - To mój ostatni rok w tej szkole, a potem idę na studia. Najwyższy czas zająć się prawdziwym życiem – westchnęła. - Faye Hampton, w obecności świadka Morgan Fyres z całą świadomością czynów oddaję ci przewodnictwo w grupie Ideały. Rządź mądrze.
Faye nigdy nie czuła się taka silna. A to dopiero początek.
Obrazek

* * *


Związek Faye i Connora trwał już dobre osiem miesięcy. W tym czasie Faye nie przedstawiła chłopaka rodzicom, a i oni nie kwapili się żeby go poznać. Gerard uznał związek córki za chwilowy kaprys, a Klara nie wtrącała się w życie uczuciowe córki wierząc, że ta wie najlepiej co będzie dla niej dobre. Tego dnia zakochani umówili się na Festiwalu Gier w San Myshuno.
- Ej, nie ma tak! Jak ty to zrobiłaś?!
- Lata praktyki ze starszym bratem. Dawaj, druga runda!
Obrazek

Po grze młodzi przenieśli się na ustronną ławeczkę. Uwielbiali spędzać ze sobą czas. Gerard był pochłonięty pracą nad kampanią młodego Landgraaba i paparazzi skupili się raczej na Malcolmie. Zresztą, kilka miesięcy temu Gerard wydał oświadczenie, w którym prosił, aby paparazzi nie naruszali prywatności jego rodziny. Na razie szło gładko.
Obrazek

- Ech, mogłabym spędzać z tobą całe dnie – westchnęła Faye, uśmiechając się do Connora – Ale muszę wracać do domu. Obiecałam mamie, że pomogę jej posprzątać dom.
- Ja też mógłbym z tobą być dwadzieścia cztery godziny na dobę – odpowiedział chłopak – Wieczorem przyjdziesz na kolację? - upewnił się.
- Będę na pewno.
Obrazek

- Strasznie się cieszę że mam taką wspaniałą dziewczynę. Mądrą, piękną, przyszłą panią doktor – Faye zachichotała słysząc te komplementy. Było jej miło, że ktoś wreszcie ją docenia i kocha.
Obrazek

Faye zgodnie z umową pojawiła się o dziewiętnastej przed drzwiami Connora. Nie stroiła się specjalnie, była pewna, że zamówią pizzę i będą się lenić przed telewizorem albo konsolą.
Obrazek

- Cześć, piękna – powiedział Connor i ujął jej dłonie wprowadzając do mieszkania. Faye zamurowało. Całą podłogę pokrywały płatki róż, a w mieszkaniu unosił się zapach czegoś pysznego. - Zapraszam panią na włości.
Obrazek

- Och, Connor, ja… Teraz mi głupio, że się nie wystroiłam – przyznała. Chłopak pocałował ją.
- Zawsze możesz się rozebrać – roześmiał się, a ona oddała pocałunek.
Obrazek

- No, i jak ci smakuje? - zapytał chłopak po dłuższej chwili. Może nie było to spaghetti a’la Gerard Hampton, ale było wykonane z ogromną miłością i smakowało wyśmienicie.
- Jest pyszne – przyznała, biorąc łyk wina. Rozczulała ją mała świeczuszka włożona w nieduży słoiczek po dżemie. Wiedziała, że od kiedy brat Connora pojechał w trasę cała kasa, którą zarobił szła na mieszkanie i jedzenie, no i na szkołę. Widząc cały wysiłek, jaki włożył w to wszystko… Głos w jej głowie skutecznie przypominał jej, że Malcolm Landgraab nigdy tak by się nie postarał. A czemu teraz rozpamiętuje Malcolma? Pokręciła głową.
Obrazek

- Muszę ci coś powiedzieć – zagaił Connor, bardzo podekscytowany – Dostałem awans!
- Łał, gratulacje! Czym się teraz będziesz zajmował? - zapytała.
- Głównie tym samym, ale za lepsze pieniądze. No, i mam już trochę więcej do powiedzenia – uśmiechnął się szeroko.
Obrazek

Faye patrzyła na tego chłopaka z miłością. Była szczęśliwa. Oto facet, który nie boi się ciężkiej pracy, stara się naprawdę, a nie szasta pieniędzmi na pokaz. Taka domowa kolacja bardziej jej schlebiała niż wszystkie wyjścia z Malcolmem razem wzięte. Dotarło do niej, że oto jest mężczyzna, z którym chce spędzić resztę życia.
Obrazek

- A jak u ciebie w tym tygodniu? Przepraszam, że tak mało się widujemy… Strasznie mi głupio, bo nie mam dla ciebie tyle czasu co bym chciał – wyznał.
- Nie przejmuj się. Cóż, w szkole okej, samorząd pochłania dużo mojej energii a do tego muszę utrzymać klub w ryzach. W tym tygodniu rozpoczęliśmy miesiąc pomagania i każdy z nas wybiera jakąś wolontariacką aktywność. Ja, jak wiesz, odwiedziny w domu starców. Byłam w tym tygodniu już dwa razy i ci staruszkowie są mega uroczy. Jedna z pań powiedziała, że jestem prawie identyczna jak ona, kiedy była w moim wieku. Dużo z nich opowiada o wojnie, co jest trochę przytłaczające, ale otwiera oczy. Lubię tam przebywać – powiedziała z lekkim uśmiechem.
Obrazek

- A poza tym to moi rodzice bardzo naciskają na Fabiana, żeby wreszcie się oświadczył, bo podobno Anastazja zaczyna coś narzekać. Szkoda mi go, bo ona jest trochę zołzą, ale skoro ją kocha… - Faye zastanowiła się przez chwilę i pokręciła głową. - To jego sprawa czy i kiedy się oświadczy. Chyba mu się nie spieszy. Wiesz, wydaje mi się… Dziwny. Niby mówi, że ją kocha, ale jest jakiś taki… Zdystansowany. Nie to co my – uśmiechnęła się lekko.
- Są razem dłużej niż my. Poza tym, ja ci nie powiedziałem, że cię kocham – powiedział Connor. Faye wmurowało i nie wiedziała, co powiedzieć. Czy on mnie oszukał?
Obrazek

- Chodź – podał jej dłoń, a pilotem włączył muzykę (KLIK). Przez chwilę kołysali się w rytm muzyki. Faye czuła się zakłopotana.
- Nie powiedziałem ci, że cię kocham – powiedział cicho Connor – bo się boję. Nigdy nikomu tego nie mówiłem. Nie potrafię ubrać w słowa tego, co do ciebie czuję.
Obrazek

- Czuję, że kiedy jesteś obok, wszystko inne jest nieważne. Kiedy jestem w pracy i do mnie napiszesz, cały mój dzień nabiera sensu. Kiedy patrzę na twoje zdjęcia, bo nie ma cię obok, nie mogę wyjść z podziwu. Jesteś taka… Piękna. Ale nie tylko twoja twarz i ciało są piękne. Twoja dusza. To, jak stajesz w obronie najbliższych i to, jak lubisz pomagać. To, że nigdy nie wymagasz ode mnie drogich prezentów, choć powinnaś.
- Connor, mnie nie chodzi o prezenty…
- Ciii. Wiem. Ale zasługujesz na najlepsze. Powinienem obsypywać cię diamentami jak mógł twój były chłopak.
- Jego diamenty nie wyrażały uczuć – powiedziała chłodno, a Connor przygarnął ją do siebie. Położyła głowę na jego ramieniu i wtuliła się w niego mocno.
- Faye, jesteś sensem mojego życia. Ale boję się, że nie jestem wystarczający dla ciebie. Nie chodzi o pieniądze ale o czas i uczucia. Nie potrafię o nich mówić. Nie potrafię być z tobą cały czas, bo muszę pracować. Mam swój honor i nie pozwolę, żeby kobieta mnie utrzymywała – uciął, bo wiedział, co chce powiedzieć.
- Connor… Ja ciebie też – powiedziała cicho.
Obrazek

- Kocham cię, Faye Hampton. Kocham cię nad życie – powiedział i pocałował ją, a ona przylgnęła do niego całym ciałem.
Obrazek

Chwilę później byli już w drugim pokoju, nazywanym „sypialnią”, który oprócz rozłożonej kanapy nie miał nic wspólnego z tym, co Faye znała jako sypialnię. Będąc z Landgraabem zarzekała się, że czeka do ślubu. Nie dlatego, że miała taki pogląd. Po postu tego nie czuła. Wiedziała, że z Connorem może spędzić wieczność.
Obrazek

Po wszystkim usnęli wtuleni w siebie. Faye czuła się bezpieczna a Connorowi ulżyło. Wreszcie to powiedział. Wreszcie kogoś do siebie dopuścił.
Obrazek

* * *


Wakacje nadeszły szybciej, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać. Dla Faye to były ostatnie wakacje przed zakończeniem szkoły. Część czasu postanowiła spędzić z ukochaną babcią. Kiedy Edyta dowiedziała się, że przyjeżdża jej ukochana wnuczka, zarekomendowała, żeby przywiozła ze sobą Connora. Chłopakowi udało się wziąć kilka dni wolnych i wspólnie wybrali się w podróż do Windenburga.
Obrazek

- Pięknie tu, co? - Faye rozglądała się po okolicy. Wyspa istotnie była piękna, a lekka, letnia bryza rozwiewała jej bujne loki. W powietrzu unosił się zapach lata i morza.
- Nigdy tu nie byłem – przyznał Connor z zażenowaniem, ale uśmiechnął się, widząc szczęście Faye.
Obrazek

- Jest moja ukochana wnusia! - drzwi domu otworzyły się i Edyta powoli zbliżała się w stronę młodych. Od jakiegoś czasu pilnie potrzebowała towarzystwa i cieszyła się, że wreszcie nie będzie sama. Mocno przytuliła wnuczkę.
Obrazek
Obrazek

- A to musi być Connor. Miło mi poznać takiego przystojnego, młodego człowieka. Przypominasz mi trochę mojego męża świętej pamięci…
- Babciu, ale dziadek miał ciemną skórę – mruknęła Faye rozbawiona.
- Och, nie chodzi o skórę. Ma takie wesołe oczy, twój dziadek też takie miał jak na mnie patrzył. Ale nie będę cię zawstydzała na pierwszym spotkaniu. Wchodźcie, wchodźcie.
Obrazek

Po krótkim zwiedzeniu domu Edyta zaprosiła młodych do ich pokoju. Była bardzo postępową babcią i wiedziała, że jej wnuczka jest odpowiedzialna. Edyta zostawiła młodych pod pretekstem wyjścia do znajomej, co Faye i Connor wykorzystali z radością ;)
Obrazek
Obrazek

- Jesteś na wakacjach! Nie możesz odłożyć tego telefonu? - Connor patrzył na nią z rozbawieniem.
- Mogę, ale muszę dodać status, że jestem na wakacjach – odpowiedziała, stukając w ekran.
- Nie martwisz się, że paparazzi się zlecą? - zażartował. Odgarnęła włosy za ucho.
- Raczej się nie odważą – odparła z lekkością i uśmiechnęła się.
Obrazek

Connor i Faye wybrali się na klify. O dziwo byli tam zupełnie sami, więc mogli się całkowicie zrelaksować i wyciszyć… lub powygłupiać.
Obrazek

- Hej, co robisz? Nie chlap mnie! - Faye zapiszczała i zasłoniła się ręką.
- Wskakuj do wody, piękna! - zawołał Connor.
Obrazek

- A masz! Rewanż!
- Ty małpo! Zaraz cię tutaj wciągnę! - Connor nie spodziewał się ataku ze strony rudowłosej. Chwilę później zaśmiewali się do rozpuku.
Obrazek
Obrazek

Swoje chwile prywatności postanowili wykorzystać na obdarzanie się płomiennym uczuciem ;)
Obrazek

- Hej, co jest? - zapytał Connor, kiedy pod koniec wypadu rozsiedli się na kamiennej ławce. Faye patrzyła w dal, nieco nieobecna.
- Nic, nic – zapewniła go – Po prostu cieszę się, że mogę tu z tobą być. Wiesz, nigdy nie mogłam być taka… Zrelaksowana przy kimś. Zawsze musiałam być napięta, bo przy Malcolmie… - ucięła.
- Wygadaj się, Faye. Widzę, że cię to męczy. Nie mam nic przeciwko, jeśli ci to pomoże – powiedział ciepło.
Obrazek

- Przez to, że mój tata jest kim jest i ja byłam na celowniku. Potem zaczęłam spotykać się z Malcolmem i wiesz, to było takie „łał”. Drogie restauracje, najmodniejsze kluby. Pisało o mnie mnóstwo portali plotkarskich, a mój Simstagram miał ogromną ilość fanów. I niby byłam szczęśliwa, ale w tym wszystkim zawsze chodziłam spięta. Musiałam mieć idealny strój i dobrą fryzurę, żeby nikt nie napisał że źle wyglądam. Na jakichś oficjalnych uroczystościach nigdy nie mogłam źle wypaść. Mój tata i tak rzadko mnie gdzieś ciągnął, raczej pytał, czy mam ochotę uczestniczyć. Ale Malcolm zawsze chciał pokazywać się ze mną. Nie było w tym jakiegoś prawdziwego uczucia, raczej chęć wyglądania. Kiedy to zrozumiałam, poczułam się pusta i… Smutno mi, że zmarnowałam z nim ten czas. Będąc z tobą to rozpamiętuję, bo nie mogę uwierzyć w to, że to nie sen i naprawdę jestem szczęśliwa – monolog zakończyła wtulona w jego ramiona. Connor słuchał z uwagą i spoglądał w dal.
- Byłem przed tobą z kilkoma dziewczynami – zaczął nagle – Raczej przelotnie, jeszcze w szkole. Żadna nie zatrzymała mnie na dłużej albo ja nie mogłem zatrzymać jej. Nie pasowałem do wizerunku typowego chłopaka z liceum. Kiedy cię poznałem, nie wiedziałem, kim jesteś. Kiedy przejrzałem twój profil, a potem dowiedziałem się, że jesteś córką polityka, byłem pewien, że nam nie wyjdzie. Bałem się, że będziemy gonieni przez paparazzich. Bardzo nie chcę być w gazetach czy w internecie, bo raczej chronię swoją prywatność i czuję się trochę niekomfortowo jako biedny chłopak z San Myshuno, który nie może ci zapewnić nic, oprócz szczerego uczucia.
- Kocham cię – powiedziała cicho, bo nie wiedziała, co może powiedzieć, i wtuliła się mocno w jego tors. Objął ją i pocałował w czoło.
Obrazek

Kilka dni później młodzi odpoczywali w ogrodzie Edyty. Faye przeglądała Simbooka i portale plotkarskie. Jej uwagę przykuł nagłówek, którego się nie spodziewała i miała nadzieję nigdy nie zobaczyć…
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Faye kliknęła w artykuł i przejrzała zdjęcia. Ktoś musiał być na klifach i robić im zdjęcia. przygryzła wargę.
- Co jesteś taka cicha? Wszystko okej? - zapytał Connor, wystawiając twarz do popołudniowego słońca.
- Uhm, nie do końca. Jesteśmy na Simdelku – westchnęła Faye pokazując chłopakowi artykuł.
Obrazek

Connor nie wiedział, co zrobić. Bardzo szanował swoją prywatność i uważał, że taki artykuł może tylko zaszkodzić panu Hamptonowi i Faye.
- Nie uważaliśmy. O rany, Faye, twój ojciec się wścieknie!
- Wyluzuj. To nie pierwszy taki artykuł – przewróciła oczami.
- Nie, Faye, nie wyluzuję. Mówiłem ci, że nie chcę być w gazetach – powiedział chłopak.
Obrazek

- Przecież wiedziałeś, na co się piszesz. Jestem córką byłego prezydenta San Myshuno, więc to normalne. Nie przejmuj się, nie masz o co cię denerwować!
- Masz rację, wiedziałem. Ale nie myślałem, że aż tak schlebia ci taki artykuł. Myślałem, że się nie wychylamy – warknął.
Obrazek

- Bo się nie wychylamy! Ale to tylko głupiutki artykuł, nikt nie będzie o nim jutro pamiętał – Faye zamrugała. Connor westchnął.
- Faye, nie podoba mi się to, że teraz muszę się oglądać czy aby na pewno mogę cię pocałować, czy może ktoś robi nam zdjęcie. To moje prywatne życie i nie chcę, żeby cały świat widział, kogo kocham.
- Może się mnie wstydzisz? - powiedziała wściekła Faye.
- O tak, mam czego. Pięknej i bogatej dziewczyny. Wstydzę się swojej biedy, Faye.
- To może zastanów się, czy na pewno chcesz ze mną być, skoro nie możesz przeżyć kilku głupich zdjęć!!! - krzyknęła.
Obrazek

- Masz rację – powiedział cicho, zakładając koszulkę i buty – Zastanowię się – wstał i ruszył w stronę plaży. Oczy Faye zaszkliły się i przez chwilę siedziała cała zesztywniała. Po kilku minutach ruszyła do domu i trzasnęła drzwiami.
Obrazek

Usiadła w kuchni w ciszy. Babcia była na popołudniowej drzemce na górze, a ona miała czas żeby pomyśleć. Czego Connor się tak wstydzi? Przecież to nie jego wina, że nie ma pieniędzy. Pracuje ciężko i uczciwie więc nie ma się czego wstydzić. Zrobiło jej się głupio, że uzewnętrzniła się dziś z tym Malcolmem, ale przecież nic do niego nie czuje, więc nie zrobiła nic złego. Westchnęła. Usłyszała na schodach kroki babci i zerwała się. Podeszła do okna i zrobiła kilka głębokich wdechów.
Obrazek

- Złociutka, co się dzieje? - Edyta od razu zauważyła, że coś się stało.
- Ech, babciu, chyba zawaliłam… Chyba nie potrafię być w związku – powiedziała cicho.
- Co się stało, kurczaczku?
- Byliśmy z Connorem na klifach i jakiś fotograf albo ktoś zrobił nam zdjęcia z ukrycia i w internecie jest o nas artykuł. Connor jest wściekły, bo nie chciał się specjalnie uzewnętrzniać a ja nie rozumiem, o co się złości.
Obrazek

- Usiądź, kochanie, coś ci opowiem.
- Babciu, ale jak ty mi możesz pomóc? - zapytała Faye zrezygnowana.
- Siadaj, siadaj. My z twoim dziadkiem też nie mieliśmy łatwo. Był ode mnie starszy i mój tata na początku nie chciał, żebym się z nim spotykała. Podetknął mi chłopaka, z którym szybko wzięłam ślub i zamieszkałam z nim. Ale w sercu wciąż miałam twojego dziadka – Edyta uśmiechnęła się.
Obrazek

- Okazało się, że mój mąż to kryminalista pod przykrywką. Zginął podczas zatrzymania i w wieku dwudziestu paru lat zostałam wdową. Kiedyś mi odbiło i bardzo się upiłam. Zanim dotarłam do domu urwał mi się film – jak wy to mówicie – i zemdlałam. Na szczęście twój dziadek miał nosa i mnie obserwował. Poszedł za mną, zaprowadził do domu, położył spać i zrobił śniadanie. Byłam na niego wtedy wściekła, ale coś zrozumiałam. Facet chciał mi pomóc bezinteresownie, bo mnie kochał, i, przede wszystkim, nie bał się mojego ojca i konfrontacji z nim. Wiesz, co by zrobił mój ojciec, jakby się dowiedział, że się upiłam i leżę nieprzytomna na ulicy?! Byłam dorosła, ale wtedy chyba kazałby mi wprowadzić się do domu albo wysłałby mnie na odwyk… Niedługo potem się zaręczyliśmy, wzięliśmy ślub i urodziła się twoja mama… Do czego dążę. Faye, kochanie, nieważne, jakbyście byli na siebie źli, jeśli czujecie, że się kochacie, to nie traćcie czasu na głupie sprzeczki. Nie pomogę z tymi fotografami, chociaż, mogę zadzwonić do komendanta i nagłośnić sprawę.
- Dziękuję – powiedziała cicho rudowłosa.
- Kurczaczku, jesteście na wakacjach. Odpocznijcie, zrelaksujcie się. Spędźcie ze sobą jak najwięcej czasu. Bo czas, kochanie, to najcenniejsza rzecz.
Obrazek

Faye usiadła w końcu na krześle i westchnęła ciężko. Trochę nie na temat, ale babcia miała rację. Szkoda się kłócić. Żeby tylko jeszcze on tak myślał…
- Zrobię kolację. Connor pewnie niedługo wróci i będzie głodny. A ty, ubierz się trochę kochanie, bo robi się zimno – skwitowała Edyta i zabrała się za krojenie pomidorów.
Obrazek

- I jak ci smakuje, kochany? - zapytała Edyta, kiedy wszyscy zasiedli do kolacji.
- Bardzo smaczne, dziękuję, pani Słowik.
- Mam nadzieję, że wasz dzień nie jest do końca popsuty? Chyba macie sobie pewne rzeczy do wyjaśnienia.
- Babciu…
Obrazek

- Co babciu, co babciu! Babcia musi coś naprawić, bo tak to całe życie będziecie mieli niedopowiedzenia. Faye, musisz być bardziej wyrozumiała dla Connora. Skoro nie jest z twojego świata, bez urazy, skarbeńku…
- Nic się nie stało – odpowiedział Connor.
- To musisz mu ułatwić wejście w ten świat. Nie możesz nie zauważać jego obaw.
Obrazek

- A ty, Connorze, musisz zrozumieć Faye. Rozumiem, że szanujesz swoją prywatność i postaram się coś na to zaradzić. Ale musisz choć odrobinę wejść w ten świat, jeśli ci na niej zależy.
- Bardzo mi na niej zależy – przyznał Connor.
- Widzicie, dzieci? Rozmowa jest prosta – powiedziała Edyta z uśmiechem.
Obrazek

Faye po kolacji usiadła przed domem. Wiał lekki wiaterek, a wokół słychać było cykanie świerszczy i uspokajający szum morza. Connor pomógł Edycie pozmywać naczynia i wyszedł z domu, spoglądając na swoją dziewczynę.
Obrazek

- Faye, ja…
- Nic nie mów. Ja też – powiedziała cicho i pocałowała go.
Obrazek

Młodzi w ramach pogodzenia się spędzili wieczór na plaży.
- Jesteś pewien, że wiesz, jak to się odpala?
- Jasne. Trochę benzyny, zapalniczka, iii…
Obrazek

- Gotowe – Connor objął Faye i stanęli przy ognisku. Było ciepło, miło i przyjemnie. Przez chwilę mieli opory przed rozmową, ale zaraz zaczęli się przepraszać i hamulce puściły.
Obrazek

- Kochanie, przepraszam, że tak zareagowałem. Twoja babcia ma rację. Nie mogę ukrywać się przed światem, skoro ty chcesz się mną pochwalić.
- A ja przepraszam, że zmuszam cię do mojego świata. Jeśli nie czujesz się komfortowo…
- Nie od razu będę się z tobą pokazywał na imprezach, ale może zaczniemy od zdjęcia na Simbooka i Simstagrama? - zapytał, a Faye zaświeciły się oczy.
Obrazek

- Najpierw chciałabym, żebyś przeczytał artykuły, które pisali o mnie, kiedy byłam z Landgraabem. I przygotował się na to, że może cię spotkać coś podobnego.
Connor przez chwilę czytał artykuły i wyglądał na zmartwionego.
- Przykro mi, że tak o tobie pisali. Jak o lalce na wystawie. Nie przejmuję się tym, w sensie… Nie boję się już – powiedział z przekonaniem.
Obrazek

Przy dogasającym ognisku Faye i Connor wygłupiali się i zaśmiewali. Spędzali beztrosko czas i wreszcie nie obchodziło ich, czy ktoś im zrobi zdjęcia.
Obrazek

W końcu porobili sobie kilka pamiątkowych zdjęć z ich pierwszych wspólnych wakacji.
Obrazek

- Które mogę wstawić?
- Może to? - zasugerowała.
- Okej, wyglądam tu całkiem przystojnie – uśmiechnął się lekko.
Obrazek

Ponieważ było grubo po północy, młodzi postanowili, że zostaną na plaży do rana i zaczekają na wschód słońca. Oprócz rozmów, mogli się od siebie nie odklejać.
Obrazek

Kiedy słońce wzeszło, Faye spojrzała smutno na Connora.
- Co się stało, kotku? - zapytał.
- Szkoda, że nasze wakacje się już kończą. Chętnie spędziłabym z tobą jeszcze miesiąc na tym odludziu.
- Mamy jeszcze kilka dni. Ale tym razem nie będziemy się już kłócić, zgoda?
- Zgoda. Wiesz? Jeszcze z nikim nie oglądałam wschodu słońca…
- Cieszę się, że i tu mogę być pierwszy – powiedział chłopak z uśmiechem i pocałował ją.
Obrazek
Obrazek

Pozdrawiam
:hej:
Zapraszam na relację! :)

Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 934
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Rodzina Delacroix-Hampton

Postautor: Galcia » 02 kwie 2018, 1:11

Ja czekam na ich romans u Ciebie! :P
Kompletnie nie pasuje mi to do fabuły. xD Zwłaszcza że mam już dla Penny lowelasa, a jego nazwisko zaczyna się na L., więc konkurencja dla Fabianka spora, oj spora. ;) Ok, jak teraz zaczęłam o tym myśleć, przyszedł mi do głowy pewien pomysł, jak wykorzystać Fabianka, ale nijak mi nie pasuje, że Penny była jego niańką. Załóżmy, że to alternatywna rzeczywistość, wysyłaj go. :>
Film, o którym pisałam, to "Wyścig z czasem" - bardzo interesujący pomysł, wykonanie takie - o, hollywoodzkie, ale ogólnie fajny. :) A jeśli chodzi o pomysły do relacji, najlepsze są filmy o dysfunkcyjnych rodzinach, takie jak "Rodzinny dom wariatów" albo "Powiedzmy sobie wszystko". No i "Sierpień w hrabstwie Osage", to dopiero hardkor. :D
Uuu, odcinek zapowiada się interesująco. :cwaniak: Nie mogę się doczekać, kiedy moja gromadka wejdzie w wiek nastoletni, mam na nich tyle pomysłów, że głowa mała!
Siobhan ktoś powinien natłuc do głowy trochę ogłady. Łopatą. -_- Biedny Sergio, co on w niej widzi? Hahaha, no tak, wiedziałam, WIEDZIAŁAM, że jest jakiś taki ciepły! :rotfl: Niezawodny gej-radar. ;)
Plan Faye był całkiem niezły, choć wydaje mi się, że miała tu więcej szczęścia niż rozumu. :curious: Na jej miejscu po prostu założyłabym własny klub i zabrała ze sobą wszystkich członków Ideałów, zamiast dokonywać zamachu stanu. :D
Connor :love: Connor :love: Connor A Connor w czarnej koszuli to już w ogóle ooo mamusiu!
Rozbraja mnie ten koleś na bilbordzie za oknem. :haha: Wcześniej też ich obserwował, jak siedzieli na ławce. Wielki Brat patrzy. x)
Faye mówi, że staruszkowie opowiadają o wojnie, u mnie też się kiedyś taki motyw pojawił i czasem się zastanawiam, co to w zasadzie była za wojna w simowym świecie? Bo można o tym napisać bardzo ciekawą relację. ;)
Aaaaaa Connor, dlaczego jesteś wymyślony? ;_; Mam nadzieję, że będą już z Faye na zawsze zawsze i nie będziesz im wymyślać żadnych nieprzyjemnych historii (wiem, że będziesz ;) ). Martwi mnie tylko ten tekst o byciu utrzymankiem, zalatuje mi tu coś Bartoszem. -_-
O nie, Connor jest upośledzony. :( Niech się cieszy, że trafił na Simdelka dopiero teraz (i w sumie nawet nie widać mu za bardzo twarzy). Bardziej powinien się przejąć faktem, że w bardzo eufemistyczny sposób nazwano jego dziewczynę puszczalską. :D Z przykrością stwierzdzam, że już Connora nie lubię. ;/
Ok, wyjaśnili sobie parę spraw i niby jest w porządku, ale skoro dorosły koleś tak zareagował na taką błahostkę, nie jestem w stanie mu zaufać. -_- Oj, Connor, będziesz musiał się porządnie wykazać, żeby odzyskać moją sympatię!
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 454
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Rodzina Delacroix-Hampton

Postautor: Lion » 02 kwie 2018, 13:34

Super, że wprowadziłaś do relacji oryginalny, simowy klub, lubię takie motywy. Widzę, że Faye ma zacięcie przywódcze, dba o innych, potrafi wymyślić dobry plan działania - czyżby miała pójść w ślady ojca?
Nigdy nie wpadałbym na pomysł, że Morgan można przedstawić jako bliższą ideałom niż Siobhan, ciekawe rozwiązanie. ;)
Jestem mało romantyczny, bo takie idealnie romantyczne relacje jak Connora i Faye jakoś mnie nie poruszają. :D Znaczy, nic do nich nie mam, niech sobie będą szczęśliwi, starają się o siebie itd., ale nie wierzę, że w realu takie porozumienie jest możliwe. :P
O, a jednak jakaś sprzeczka im się trafiła. Mimo wszystko dobrze, że Edyta ich pogodziła, zwłaszcza, że zrobiła to, mówiąc wprost, jak jest. ;) Generalnie fajna babcia z Edyty! :)

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 207
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Rodzina Delacroix-Hampton

Postautor: MalaMi95 » 03 kwie 2018, 12:42

„i czy Nastka naprawdę jest taka biedna.”
No wiem, że nie jest biedna. Powiedziałabym nawet, że całkiem bogata ;) Suchy suchar na dzień dobry x)
„Jezu, nie wpadłabym na to ale zajefajna intryga czyli jesteś #teamMalcolm? ”
No weź! To ja się tu produkuję, a ty mi mówisz, że całkowicie nie trafiłam? xD
A co do Malcolma, to zależy o co pytasz. Jeśli o to, czy chcę go z Faye, to niekoniecznie. Ale jeśli o to, czy chcę, żeby namieszał jej w życiu, to jak najbardziej! :D Lubię takie akcje ;) (A potem będę narzekać, że bohaterowie robią to czy tamto, ale taka moja natura, wybacz x))

Ale jakby nie było, to nie do końca kibicuję Faye i Connorowi jako parze. Chyba już bardziej Penny i Fabkowi, którzy pewnie nigdy się nie ziszczą, jak moi Penny i Enryczek od Galci xD Musze się zadowalać moim kuzynostwem Annie i Diablo xD

A teraz relacja :)
„- Kogo? - Luna Villareal ciekawie spojrzała na koleżankę. Sofia pokręciła głową.
- Nieważne!
- Hej, podobno mówimy sobie wszystko! No, dawaj! - Faye nie ustępowała.
- Eeee… On nie chodzi do tej szkoły. Zamknijmy temat”
Ja wiem! Ja wiem! To pewnie będzie Connor! I będzie wojna między Faye i Sofią! :D

O rany, ale Faye nawymyślała z tym klubem. Mnie by się chyba nawet nie chciało takiej intrygi xD
No i skoro dziewczynom było tak źle, to czemu po prostu z tego klubu nie odeszły i nie założyły własnego?

O matko, Sergio gejem xD To dlatego opuścił moją Agatkę i nigdy nie wrócił!
A ja myślałam, że z moim Krzysztofem i Aratą łączy go tylko przyjaźń i to że znają się z pracy! xD
Ale serio, super to wymyśliłaś :D Strasznie podobało mi się czytanie o postaciach, które występują również u mnie, tylko w twojej wersji ;)
Choć Siobhan jest podobna i tu i tu. No, może z wyjątkiem tego, że twoja nie upozorowała (jeszcze :P) swojej śmierci i nie wyjechała z miasta, ale kto wie? ;)
„Więc poznałyśmy się bliżej i okazało się, że jej przynależność do Renegatów to próba zwrócenia na siebie uwagi.”
Faye trochę się wypowiada jak jakiś psycholog, który przeprowadza właśnie sesję ze swoimi pacjentami. Może to jest dla niej przyszłość? Kariera psychologa? ;)
Ale tak poza tym, to brzmi to trochę tak dziwnie.
„A teraz dziewczynki podajcie sobie rączki i idźcie się dalej bawić klockami” x)
Choć odczułam pewien smutek, że Morgan opuściła Renegatów, żeby dołączyć do Ideałów. Czyli (przynajmniej mnie się to tak kojarzy) lasek całymi dniami gadającymi o nowych ciuchach, lakierach, włosach i chłopakach. Jednak Regenci (mimo, że nie wiem czym się w zasadzie zajmują xD) brzmieli dla mnie ciekawiej ;)
„- Och, Connor, ja… Teraz mi głupio, że się nie wystroiłam – przyznała. Chłopak pocałował ją.
- Zawsze możesz się rozebrać”
Mówiłam w poprzednim odcinku, że chodzi mu tylko o jedno! xD
No dobra, wiem, że nie i pewnie Connor jest „Panem idealnym”, ale mogę być trochę podejrzliwa, prawda? ;)
„- Są razem dłużej niż my. Poza tym, ja ci nie powiedziałem, że cię kocham”
O matko xD Connor wie jak zgasić nadzieje dziewczyny! xD
Znaczy, od początku wiedziałam, że ostatecznie jej to powie i do tego to zmierza, ale rozbawił mnie ten tekst. Ta o marzeniach, miłości a tu taki kubeł zimnej wody na głowę xD
„Mam swój honor i nie pozwolę, żeby kobieta mnie utrzymywała”
No bardzo fajnie, że nie chce, żeby Faye go utrzymywała, ale ja mam taką radę dla Connora. Niech obejrzy sobie odcinek Mysikrólików. Zwłaszcza ten, w którym związek Bartka i Penny rozpada się, bo chłopak nie chce pozwolić jej pracować. Może to go czegoś nauczy? x)

Cała ta historia Connora o tym, że miał problem z dopuszczaniem do siebie ludzi brzmi fajnie, jednak w tym wszystkim coś mi nie pasuje. Gość ma problem z dopuszczaniem do siebie ludzi, ale zaczepił na ulicy randomową dziewczynę i od razu się z nią umówił? Znaczy, że co? Postanowił nagle dać sobie szansę i wybrał jakąś przypadkową dziewczynę na ulicy?
Bo jak dla mnie to trochę brzmi jakby przy pierwszym spotkaniu z Faye liczył na krótkie spotkanie w sypialni, a dopiero potem urodziło się z tego coś więcej… Albo jednak jakaś intryga się w tym czai ;)
„- Masz rację, wiedziałem. Ale nie myślałem, że aż tak schlebia ci taki artykuł.”
Taa, bo Faye jest po prostu zachwycona, że ktoś z ukrycia robi jej zdjęcia jak siedzi nad basenem i nie może w spokoju iść się wysikać w krzaki, bo może wpaść na paparazzi x)
- 10 do logicznego myślenia dla Connora x)
Ale to mnie trochę utwierdza w zdaniu, że jakoś nie jestem przekonana do związku Faye i Connora. Jak on ma mieć takie napady złości w związku z rzeczami na które Faye nie ma wpływu (No bo co ma poradzić na takich natrętnych paparazzi? To jasne, że będą się nią interesować skoro jest córką Gerarda) to trochę nie widzę ich przyszłości.

Co prawa ostatecznie się pogodzili i bardzo fajnie, ale widać, że Connor nie jest wciąż zadowolony z faktu, że zacznie się pojawiać w gazetach czy tam na jakiś portalach. Wyczuwam dalsze kłótnie na tym tle w przyszłości.
No i co te kobitki z tej rodziny mają, że żadna nie tylko nie może za pierwszym razem trafić na swoją „true love”, ale do tego te pierwsze chłopy to zawsze jakieś lewe xD Albo tyran domowy, albo nauczyciel (w sensie, że jej nauczyciel) albo zadufany w sobie bubek z bogatej rodziny xD

Czekam na kolejne :D
Obrazek

Awatar użytkownika
Ururu
Posty: 92
Rejestracja: 03 kwie 2018, 15:13

Rodzina Delacroix-Hampton

Postautor: Ururu » 13 kwie 2018, 14:42

Przeczytałam wszystko!
Bardzo trafiasz w moje poczucie humoru, kwiczałam podczas czytania niejednokrotnie i wysyłałam chłopakowi najlepsze momenty niemal cały czas XD
Bardzo mi się podoba, że wszelkie większe zwroty akcji nie wychodzą u Ciebie jakoś naciąganie jak z Trudnych Spraw czy coś.
Przyznam się też, że w pewnym momencie się zgubiłam, kiedy pojawiła się masa czarnowłosych kobitek z podobną fyzurką XD
Czekam na więcej!
ObrazekObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Gunia
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 250
Rejestracja: 15 gru 2013, 13:59

Rodzina Delacroix-Hampton

Postautor: Gunia » 15 kwie 2018, 22:38

Hej :) Bardzo dziękuję za komentarze. Dają mi kopa do pracy, i to takiego konkretnego :)

Galcia:
U ciebie Penny i Landgraab?! :o Faye chciała udowodnić innym swój przywódczy talent. Pewnie miała więcej szczęścia :D Ale to ogólnie dziecko szczęścia.
Rozbraja mnie ten koleś na bilbordzie za oknem. :haha: Wcześniej też ich obserwował, jak siedzieli na ławce. Wielki Brat patrzy. x)
To nie jest w ogóle ojciec Siobhan i Morgan? Jakiś podobny xD
Faye mówi, że staruszkowie opowiadają o wojnie, u mnie też się kiedyś taki motyw pojawił i czasem się zastanawiam, co to w zasadzie była za wojna w simowym świecie? Bo można o tym napisać bardzo ciekawą relację. ;)
Miałam pomysł, ale nie umiem obsługiwać fotoszopa, a mój kompik jest za słaby na jakieś wypaśne efekty specjalne :P

Lion:
O, a jednak jakaś sprzeczka im się trafiła. Mimo wszystko dobrze, że Edyta ich pogodziła, zwłaszcza, że zrobiła to, mówiąc wprost, jak jest. ;) Generalnie fajna babcia z Edyty! :)
Generalnie w mojej historii i mojej wyobraźni bardzo często się sprzeczają i bardzo szybko godzą ;) Takie temperamenty. A Edyta nadrabia swoje matczyne powinności na wnuczce.

MałaMi:
Ja wiem! Ja wiem! To pewnie będzie Connor! I będzie wojna między Faye i Sofią! :D
N - I - E :D
Znaczy, od początku wiedziałam, że ostatecznie jej to powie i do tego to zmierza, ale rozbawił mnie ten tekst. Ta o marzeniach, miłości a tu taki kubeł zimnej wody na głowę xD
Haha, czyli osiągnęłam zamierzony efekt ;)
Cała ta historia Connora o tym, że miał problem z dopuszczaniem do siebie ludzi brzmi fajnie, jednak w tym wszystkim coś mi nie pasuje. Gość ma problem z dopuszczaniem do siebie ludzi, ale zaczepił na ulicy randomową dziewczynę i od razu się z nią umówił? Znaczy, że co? Postanowił nagle dać sobie szansę i wybrał jakąś przypadkową dziewczynę na ulicy?
Bo jak dla mnie to trochę brzmi jakby przy pierwszym spotkaniu z Faye liczył na krótkie spotkanie w sypialni, a dopiero potem urodziło się z tego coś więcej… Albo jednak jakaś intryga się w tym czai ;)
Nie umieszczę tego w relacji bo nie wiem jak to wpleść, ale Connor miał kiedyś dziewczynę i bardzo go zraniła. Dlatego potem nikogo nie dopuszczał. Jeśli chodzi o ich spotkanie - wpadli na siebie, i zagadał. Trochę taki z niego żartowniś i w sumie nie myślał, że Faye się z nim umówi. I dalej jakoś poszło ;)
No i co te kobitki z tej rodziny mają, że żadna nie tylko nie może za pierwszym razem trafić na swoją „true love”, ale do tego te pierwsze chłopy to zawsze jakieś lewe xD Albo tyran domowy, albo nauczyciel (w sensie, że jej nauczyciel) albo zadufany w sobie bubek z bogatej rodziny xD
Rzadko kiedy pierwsza miłość wypala ;)

Ururu:
Bardzo trafiasz w moje poczucie humoru, kwiczałam podczas czytania niejednokrotnie i wysyłałam chłopakowi najlepsze momenty niemal cały czas XD
Mam nadzieję, że Twój chłopak jest fanem relacji albo simsów. W przeciwnym razie mógłby się zanudzić :D
Dzięki, że jesteś ze mną :)

RELACJA XLIV


W tej relacji zaczynamy od Delacroixów. Dawno o nich nie słyszeliście, prawda? Cóż, Kaspian i Mia wiedli spokojne życie w Wierzbowej Zatoczce, zajęci swoją pracą i codziennością. Cieszyli się, że ich córka spełnia marzenia. Szczególnie Mia była przeszczęśliwa. Wreszcie nie musiała nikogo wychowywać (w końcu wychowała dwie siostry i córkę!), i choć Cassie była bezproblemowym dzieckiem, to miło było wreszcie zająć się w stu procentach sobą. Pracowała jako instruktorka jogi w spa w Oazie Zdrój i uwielbiała tą pracę. Inaczej było z Kaspianem…
- Wdech i wydech, spokojnie, ekhm, ekhm. Mia, tak sobie ostatnio o nas myślałem…
Obrazek

Kaspian Delacroix nie przyznawał się do tego przed własną żoną i potulnie udawał zagonionego tak jak i ona, ale zmagał się z syndromem pustego gniazda. Najpierw dosięgnął go po wyprowadzce Ellie (którą, choć nie była jego rodzoną córką, tak właśnie traktował), później, po śmierci rodziców odczuwał ogromną pustkę. Na koniec po wyprowadzce Kasjopei znowu go to uderzyło. Poza tym, jego praca stała się po prostu nudna, ale nie miał ochoty zmieniać ciepłej posadki i czegoś, w czym był po prostu dobry, na wielką niewiadomą. Tęsknił za byciem potrzebnym, a codzienne życie małżeństwa nie było już takie ekscytujące. Teraz byli do siebie przyzwyczajeni i po prostu ze sobą byli. Owszem, nadal bardzo się kochali, ale Kaspianowi brakowało bycia tatusiem małej córeczki.
- Jak ja mam to ubrać w słowa? O rany…
Obrazek

I nagle w jego głowie zrodził się ten fantastyczny pomysł. Przecież jeszcze są młodzi i mogą mieć kolejne dziecko! Przecież Mia świetnie sprawdziła się jako matka, więc z kolejnym nie będzie problemu! Tak myślał Kaspian, dopóki Mia nie rzuciła któregoś dnia, jak bardzo cieszy się, że Kasjopeja wyjechała na studia i ma czas dla siebie. Stracił wtedy całą nadzieję… No, prawie całą. Wierzył, że Mia się zgodzi, jeśli tylko odpowiednio przedstawi jej tą perspektywę. I tak ćwiczył swoją przemowę przed lustrem. Obiad dochodził na gazie, a Mia miała wejść do domu lada chwila. Postanowił wziąć się w garść i być mężczyzną.
Obrazek

- Jak minął dzień, kochanie? - zapytał Kaspian, kiedy usiedli do późnego obiadu.
- Mhm, całkiem nieźle. Miałam dziś dużo zajęć, ale Alicja, wiesz, ta refleksolog, wcisnęła mnie do swojego kolegi na masaż gorącymi kamieniami. O jeny, jakie to było wspaniałe. Musimy koniecznie iść razem. Właściwie, to zaraz do niego zadzwonię i nas umówię. Masz wolny czwartek?
- Uhm, nie pamiętam…
- Zaraz zajrzę w twój kalendarz – Mia zerwała się z krzesła i ruszyła do salonu. Po wykonanym telefonie i umówieniu wizyty zasiadła do obiadu. Kaspian spojrzał na nią zrezygnowany.
Zdj

- A jak u ciebie? - zapytała, przeżuwając kurczaka.
- W porządku, jak zwykle. Dużo klientów, dużo pracy. Nic nowego – uśmiechnął się zdawkowo.
- To dobrze, nie? - skwitowała.
- No nie do końca… Mia, bo ja chciałbym z tobą porozmawiać o czymś bardzo ważnym – zaczął niepewnie, patrząc na żonę.
- Słucham – uśmiechnęła się. „Czemu on się tak denerwuje? Może chodzi o zmianę pracy? Faktycznie, ostatnio chyba słabo się w niej odnajduje…”
Obrazek

- Bo wiesz, Mia, tak sobie myślałem, i myślałem… Cassie jest na studiach, Ellie zaraz wychodzi za mąż, a my… No cóż, my to my. Życie codziennie jest takie samo. Praca, dom, praca, dom, spotkanie z rodziną, dom, praca… A ja chciałbym przełamać tę rutynę… Czuję się niepotrzebny w tym domu. Ty sobie świetnie radzisz w pracy i spełniasz się, a ja mam… Mam dość – powiedział zrezygnowany – Chcę coś zmienić, a właściwie dodać. Bo Mia, uważam, że powinniśmy mieć jeszcze jedno dziecko. Jesteśmy jeszcze młodzi, mamy dużo oszczędności, Cassie jest dorosła, a poza tym… No, nie chciałabyś znowu być mamą takiego maleństwa? To będzie wspaniałe! - podsumował i spojrzał na swoją żonę. Mia najpierw się uśmiechnęła, potem coraz szerzej i szerzej, aż zrobiła się czerwona i spojrzała na niego z wściekłością.
- Czyś ty na głowę upadł?!
Obrazek

- Mia, ale spokojnie…
- Masz rację, przepraszam. Ale jak ty to sobie wyobrażasz? Że oto ja, poświęcę wypracowane przez lata ciało dla kolejnej młodej istoty, która jako dorosła nie będzie miała rodziców, a dziadków? Kaspian, nie jesteśmy aż tacy młodzi. Młodzi byliśmy jak urodziła się Cassie. Teraz bliżej nam do emerytury niż dalej – tłumaczyła spokojnie.
- Dlaczego jesteś taką pesymistką? Ja fantastycznie się czuję i uważam, że teraz byłbym jeszcze lepszym ojcem dla takiego malucha – stwierdził.
Obrazek

- A uważasz, ze ja byłabym złą matką? Bo nie chcę zajmować się cały dzień dzieckiem?
- Gulp.
- Kaspian, ja teraz dopiero rozkwitam! Całe życie miałam na głowie jakieś dzieci. Młodsze rodzeństwo, potem miałam chwilę spokoju, a potem poznałam ciebie, czyli duże dziecko. Potem Ellie, Cassie, a gdzie w tym byłam ja? Ty sobie pracowałeś i prawie cię nie było, ale to na mojej głowie spoczywało wychowywanie! - Mia wyrzucała z siebie żale jak karabin maszynowy.
Obrazek

- Nie wmawiaj mi, że byłem złym ojcem! Ja też wychowywałem Ellie i Cassie…
- Przyszedłeś wieczorem i przeczytałeś bajkę. Pobawiłeś się w weekend lalkami. Zabrałeś na plac zabaw. A jak był bunt nastoletni i Ellie, bunt dwu, trzy, czterolatka u Kasjopei to gdzie byłeś? W pracy. Gdyby nie twoi rodzice prawdopodobnie kiedyś bym popełniła samobójstwo wkładając głowę do mikrofali, w której odgrzewałam dzieciom obiad…
- Nie wiedziałem, że przez całe życie mojej córki byłem takim złym ojcem. Dobrze wiesz, że potem zrezygnowałem z wielu zleceń żeby z wami być…
Obrazek

- Ale teraz mogę to naprawić! Teraz to ja będę w domu, a ty będziesz pracować! Wszystko na mojej głowie! - zapewniał Kaspian, ale jego nadzieja gasła z każdą minutą tej rozmowy.
- Nie, Kaspian. Ja tego nie chcę. Nie potrzebuję tego do szczęścia…
- Ale te małe stópki i dziecięcy śmiech…
- Plumbobie, NIE! - Mia złapała się za głowę.
Obrazek

- Wiesz co, Mia? Myślałem, że jesteśmy dobrym małżeństwem. Teraz, po tylu latach wypominasz mi, jakim to byłem złym ojcem, czy przybranym ojcem, jak to wszystko było na twojej głowie. Nie wszystko, wyobraź sobie, bo gdyby nie ja, tłoczylibyśmy się z Kasjopeją w mieszkanku w San Myshuno i nie stać by nas było na jej studia, ani na te zajęcia, na które chodziła. Cieszę się, że pracujesz i się spełniasz, i moje gratulacje, ale ja się NIE SPEŁNIAM! Jak mi to wypomniałaś to czuję, że zawiodłem, rozumiesz?!
- Kaspian, ja nie… - Mia próbowała załagodzić sytuację.
- Masz rację, to zły pomysł – stwierdził nagle. Popatrzyła na niego ze smutkiem – Skoro wtedy nie byłem dobrym ojcem teraz też nie będę. Wiesz co, idę do gabinetu. Mam kilka spraw do załatwienia – zakończył nagle i podniósł się z krzesła. Kiedy trzasnęły drzwi gabinetu, w domu zapadła głucha cisza.
Obrazek

Mia nie wiedziała, jak uciszyć emocje. Zmyła naczynia, wygładziła wszystkie poduszki w salonie w nadziei, że Kaspian wyjdzie z gabinetu i porozmawiają, ale kiedy przez pół godziny się nie pojawił poszła na górę. Zajrzała do pokoju Kasjopei, który częściowo opustoszał. Uśmiechnęła się na wspomnienie wspólnego remontowania. Wychodząc z pokoju postanowiła zajrzeć do składziku. Przed drzwiami zerknęła na zdjęcie Delacroixów. Westchnęła.
Obrazek

W składziku było sporo niepotrzebnych rzeczy. Oprócz pudeł, książek czy stert ubrań, na stoliczku były poukładane ubranka Cassie, a na podłodze leżało kilka stosów jej zabawek. Mia zastanowiła się chwilę. Dlaczego tak naprawdę naskoczyła na Kaspiana? Czy dziecko to taki zły pomysł? „Zdecydowanie”, odpowiedziała sama sobie. Jednak te drobne rzeczy ją rozczulały. „A w tej bluzeczce Cassie postawiła swój pierwszy kroczek! A ta pidżamka, taka malutka...”
Obrazek

Spojrzała na kwiatki w doniczce własnoręcznie robione w podstawówce przez Cassie. Dumnie stały w salonie, gdzie dziadkowie przy każdej wizycie znajomych chwalili się, jaką mają zdolną wnuczkę. Gdyby widzieli, co teraz robi, chyba pękliby z dumy. Mia stała i zastanawiała się jeszcze przez chwilę, a potem z cichym westchnieniem podjęła decyzję i wyszła z pokoiku zamykając go na klucz.
Obrazek

- Cześć! Czy możesz wpaść? No jasne, zapraszam. O dwudziestej? Okej – Mia usłyszała, jak Kaspian z kimś się umawia. Nie chciała z nim dzisiaj na ten temat rozmawiać. Odłoży tę nieprzyjemną rozmowę na kiedy indziej.
Obrazek

- Dobrze że wpadłeś, Gerard. Napijesz się czegoś? - Kaspian zaprosił swojego gościa do ogrodu. Usiedli przy barku.
- Nie, dzięki, dziś prowadzę – uśmiechnął się Hampton.
- To cóż cię do mnie sprowadza? - zapytał Kaspian.
- Chyba potrzebuję męskiego towarzystwa. Ostatnio ciągle siedzę albo w domu, albo w pracy, więc potrzebuję odskoczni.
Obrazek

- Pozwól, że ja sobie naleję. Miałem ciężki dzień, ale najpierw opowiadaj, co u was – Kaspian sięgnął po kufel i butelkę złocistego trunku.
- Ach, jak to z kobietami. Z Klarą w porządku, ale młoda doprowadza mnie do szału. Niby nie obchodzi mnie ten jej związek z tym… Chłopakiem, ale ciągle jej nie ma, wraca o jedenastej, jak nie z chłopakiem to z koleżankami, w ogóle nie przypomina mojej małej Faye – westchnął Gerard.
- Bo to już nie jest twoja mała Faye – zarechotał Kaspian – Masz prawie dorosłą córkę, która zaczyna mieć swoje życie. To normalne.
- Pewnie masz rację. Wystarczy o mnie. Co u was?
- Pokłóciliśmy się z Mią – westchnął Kaspian i usiadł obok prawie-szwagra.
- O co?
- O to, że chciałbym mieć dziecko – przyznał Kaspian i spuścił głowę.
Obrazek

- Dziecko? Przecież masz Kasjopeję – Gerard nie zrozumiał wypowiedzi.
- No, ale… Drugie dziecko. Teraz – powiedział.
- Oooo stary, nie wiesz na co się porywasz. Dziecko w tym wieku? To po pierwsze zagrożenie zdrowia dla Mii…
- No nie przesadzaj, teraz sporo kobiet ma dziecko po czterdziestce – obruszył się Kaspian.
- A po drugie, stary, przecież dla osiemnastolatka będziesz już dziadkiem, a nie ojcem!
- A ja myślę, że to dobry pomysł. Jestem bardziej doświadczony, cierpliwy i mógłbym być lepszym ojcem niż dla Cassie. Bardziej obecnym – podkreślił.
- Skoro się pokłóciliście, rozumiem, że Mia nie chce mieć dziecka? - wydedukował Hampton.
- Dokładnie. I koło się zamyka.
- Rozumiem ją. A nie pomyślałeś o adopcji…? - zapytał delikatnie Gerard.
- Nie pomyślałem, ale… To mogłoby być dobre rozwiązanie – upił łyk z kufla i skrzywił się – Chyba i ja dziś się nie napiję. Przeszła mi ochota – odstawił kufel.
- Pomyśl o tym, stary – powiedział Hampton.
- Dzięki, ale nie mów do mnie stary. Jestem całkiem młody – zażartował brunet i oboje się roześmiali.
Obrazek

* * *

- No i jak, córeczko? Może być? - zapytała Klara. Od godziny degustowały ciasta na zbliżające się urodziny Faye. Hamptonowie przygotowali fetę w ogrodzie dla rodziny, najbliższych przyjaciół i znajomych Faye.
- Lepsze było to śmietankowe. Chyba przy tym zostaniemy.
- Dobrze, jutro do nich zadzwonię. To Ptasie Mleczko to naprawdę solidna firma! Podobno nasza Penelopka w nim pracowała.
- A co się z nią teraz dzieje? - zapytała Faye.
- Szczerze mówiąc, dawno nic o niej nie słyszałam… Ale może zejdźmy na inny temat. Jak ci się układa z tym… Connorem?
- Uhm, w porządku, czemu pytasz?
Obrazek

- Miałam nadzieję, że jednak z tego wyrośniesz…
- Wyrośniesz? O czym ty mówisz, mamo?
- Nie chciałam wcześniej o tym z tobą rozmawiać… - Klara zagryzła wargę – Ale chyba muszę. Córciu, to nie jest facet dla ciebie – powiedziała cicho.
- A skąd ty możesz to wiedzieć, skoro go nawet nie znasz? - odpowiedziała Faye równie cicho.
- Ja… Kochanie, spójrz. Ty będziesz lekarką, uczelnie już wysłały ci akceptacje, a on? Będzie pracował na tej swojej budowie?
- Kończy szkołę – burknęła dziewczyna.
Obrazek

- Skończy szkołę i co mu to da? Na jakie studia się dostanie? Co może ci zapewnić? Będziecie mieszkali w trójkę z jego bratem i żyli na kocią łapę? - Faye skrzywiła się. Skąd mama tyle wiedziała?
- Córeczko, niczego ci nie zabraniam i nic nie przekreślam. To twój wybór. Chciałabym tylko żebyś wiedziała, że czasem miłość nie wystarczy i trzeba podjąć inną decyzję. Twój tata… On jest bardzo przeciwny, chociaż ci tego nie powie. Jest mu wstyd, bo myśli, że cię zrani… I słusznie. Dużo o tym rozmawialiśmy…
- Ale to nie jest wasze życie – do oczu Faye napłynęły łzy.
- Córeczko, nie jest, oczywiście… Po prostu przemyśl to, dobrze?
- Najlepiej, żebym wróciła do tego bubka, Malcolma?! - Faye uniosła głos, a Klara potrząsnęła głową.
- Co to, to nie. Landgraab to straszny dupek. Cieszę się, że z nim zerwałaś.
Obrazek

- A może chociaż poznalibyście Connora? Porozmawiali? To naprawdę wartościowy facet – zaproponowała Faye.
- Wydaje mi się, że to dobry pomysł. Będzie na twoich urodzinach?
- Będzie. Ale tam będzie dużo gości, może…
- … Zaprosimy go na kolację? Będzie miło. Porozmawiam z tatą – Klara uśmiechnęła się ciepło do córki. Miała przeczucie, że Faye już myślała na temat tego związku i dziwiło ją, że tak bardzo upiera się przy tym chłopaku. Przypomniała sobie siebie i Maksa. Młoda miłość rządzi się swoimi prawami…
Obrazek

W sobotę Faye wstała jakaś markotna. Nie miała ochoty na imprezę, ani na nic innego. Od rozmowy z mamą minęło kilka dni, a ona zastanawiała się, czy to z nią jest coś nie tak, czy z jej rodzicami. Już od kiedy podjęła decyzję o związaniu się z Connorem myślała, czy jest ona słuszna. Starała się jednak iść za głosem serca, a ono podpowiadało jej, że to dobry wybór. Westchnęła. Wcale nie chciała dzisiejszej imprezy, cały dobry humor prysnął jak bańka mydlana.
Obrazek

Gerard w tym czasie przygotowywał ostatnie pyszne śniadanie dla swojej nastoletniej córki. Cieszył się, że wyrosła na taką mądrą i piękną kobietę, ale martwiło go to, czy ten chłopak jej nie wykorzysta. W końcu Faye nie jest byle kim! Zastanawiał się, jak przebiegnie dzisiejszy wieczór i jaki jest ten chłopak. Oczywiście, poprosił swoich ludzi, żeby bardzo dyskretnie sprawdzili jego papiery i to właśnie go martwiło. Wyrzucony ze szkoły za bijatyki i wysoką absencję. Rodzice zmarli, najbliższy żyjący krewny to brat, muzyk. To nie była odpowiednia partia dla jej córki, ale raz próbował jej znaleźć faceta i nie wyszło mu to za dobrze. Poza tym, przypomniał sobie, jak ojciec jego teściowej, Szczepan Marzyciel wybrał córce męża. Skarcił się za swoje zapędy w głowie.
Obrazek

- No i jak się czujesz przed wielkim dniem? - zapytał Gerard. Faye uśmiechnęła się nieco sztucznie.
- Dobrze. Trochę podekscytowana – przyznała.
- Och, pamiętam jak ja kończyłam osiemnaście lat. Miałam bardzo mało gości, bo byli tylko moi rodzice, ich kuzynostwo i wujek Kaspian z rodzicami i ich rodziną. Mała imprezka, ale bardzo miła. Szkoda, że te czasy minęły – uśmiechnęła się lekko Klara.
Obrazek

Czas imprezy nadszedł szybko. Faye zdążyła się wyszykować przy pomocy stylistki Klary, która umalowała ją i wybrała sukienkę, Pierwsza przyjechała oczywiście Kasjopeja.
- Wszystkiego najlepszego, siostrzyczko! - zapiszczała obejmując ją mocno.
- Dziękuję! Jak wyglądam? - zapytała rudowłosa. Kasjopeja obejrzała ją od góry do dołu i wystawiła dwa kciuki do przodu.
- Zjawiskowo!
Obrazek

- Cześć piękna! Przykro mi, że nie będzie Fabiana, ale pojechał na jakieś ważne negocjacje odnośnie firmy w Bridgeport... Ale jestem ja! Wyglądasz ślicznie, no po prostu miodzio. Ta kiecka chyba od Zuzi Wróbelek?
- Dzięki, Annie. Ty też wyglądasz świetnie. Tak, to ta z nowej kolekcji – Faye uśmiechnęła się, bo lubiła pięknie wyglądać.
Obrazek

- Ostatni raz przypominam, żebyście nie narobili wstydu naszej gwiazdeczce. Ten chłopak jest bardzo porządny i nie życzę sobie żadnych afer z waszej strony! - pogroziła palcem Edyta. Gerard uśmiechał się i przytakiwał swojej teściowej (w sumie co miał zrobić, jak jej ręka przeszła przez jego serce :D), a Klara przewróciła oczami.
- Oj, mamo, daruj sobie!
- Nie nie, kochana, to TY sobie daruj. Spędziłam z nimi dwa tygodnie i naprawdę nie mam się do czego przyczepić. A ty, Gerardzie, schowaj swoje kontrolowe zapędy w kieszeń. Sama wybrała sobie faceta i sama z nim będzie. To nie wasz wybór – Edyta zakończyła swój wywód.
Obrazek

- Cześć! Jesteś… - Faye uśmiechnęła się szeroko na widok Connora.
- Wyglądasz pięknie. Nie mógłbym nie przyjść – uśmiechnął się łobuzersko.
Obrazek

- Jesteś gotowy na starcie z moimi rodzicami? - pocałowała go w policzek.
- Od razu starcie, może okaże się, że są mili – uśmiechnął się i objął ją w pasie.
Obrazek

- Dzień dobry! Czyli to jest ten słynny Connor – Gerard pojawił się za plecami córki i pomachał przyjaźnie w stronę chłopaka. Faye zrobiła zażenowaną minę.
- Miło pana poznać. Tak, to ja – uśmiechnął się chłopak.
Obrazek

- Musisz koniecznie spróbować sałatki. Jest pierwszorzędna. A może masz ochotę się czegoś napić? Zapraszamy – zza pleców Gerarda pomachała Klara.
- Dzień dobry, pani Hampton. Oczywiście, zaraz spróbuję.
- No, to czego się napijesz? Whisky? Piwa? - zapytał Gerard chłopaka.
- Dziękuję, nie piję dziś alkoholu. Napiję się soku – uśmiechnął się chłopak uprzejmie. Faye posłała mu promienny uśmiech.
- Tato, już zajmę się gościem – powiedziała szybko i zabrała Connora do gości, aby go przedstawić.
Obrazek

Kiedy zamówił sok, dziewczyna niespodziewanie pocałowała go namiętnie w usta.
- Hej, za co to? - zapytał po chwili.
- Cieszę się, że ich poznałeś. Mamy to już za sobą – odetchnęła rudowłosa i przytuliła się do niego.
Obrazek

- To co, zatańczymy? - zaproponowała dziewczyna. Connor uśmiechnął się.
- Oczywiście, panno Hampton. Zapraszam do tańca – wyciągnął ku niej dłoń i poprowadził na parkiet.
Obrazek

- Hej, Luna! Zdążyłaś! - Faye objęła przyjaciółkę serdecznie. Z tyłu przy stole Sofia wzięła Connora w obroty i zagadała go (prawie na śmierć :D).
- Oj, ciężko było się wydostać dziś z Windenburga. Przez mecz koszykówki zamknęli prawie wszystkie ulice wokół stadionu i nie mogłam się przedostać! Wszystkiego najlepszego, rudzielcu!
Obrazek

Wreszcie nadszedł czas na zdmuchnięcie świeczek.
- No i ja mu mówię „Koleś, nie tędy droga, musisz go przeprosić na Simstagramie”, a on mi na to „Spadaj dziadku, teraz się gościa dissuje”!
- Kaspian, ciszej, moja córka właśnie wkracza w dorosłość.
Obrazek

Faye pomyślała jedno życzenie „Być piękną, młodą i bogatą żoną z porządnym wykształceniem i ukochanym mężem!”. Kibicowali jej najbliżsi – chłopak, przyjaciółki (Cassie, Sofia, Luna i Morgan), mniej przyjazne osoby (Siobhan), rodzice i wujostwo. Tylko Mia była jakaś nieobecna, ale nikt tego nie zauważył.
Obrazek

* * *

Anastazja Landgraab wróciła do domu po ciężkim dniu w pracy. Bycie zastępcą prezesa fundacji(swojej matki) nie było takie łatwe i przyjemne, jak myślała. Weszła do mieszkania, w którym unosił się delikatny zapach drzewa sandałowego. Słyszała muzykę w tle, więc Fabian musiał już wrócić.
Obrazek

- Cześć, kochanie – uśmiechnął się chłopak, wychodząc po chwili z pokoju.
- Cześć – uśmiechnęła się szeroko. Lubiła wracać do domu, w którym ktoś na nią czekał.
Obrazek

Fabian przyciągnął ją do siebie i pocałował lekko.
- Jak minął dzień? Jesteś bardzo zmęczona?
- Mhmmmmm, trochę. Trudne negocjacje, ale dałam radę. Nalejesz mi wina?
- Oczywiście.
Obrazek

- Udało się? - zapytał chłopak, nalewając trunek do kieliszka.
- Mnie się zawsze udaje – uśmiechnęła się szeroko – Fundator w ostatniej chwili chciał się wycofać z powodu tego, że Malcolm jest kojarzony z naszą fundacją. Ma inne poglądy – wzruszyła ramionami i wzięła od Fabiana kieliszek.
Obrazek

- Ale na szczęście wyperswadowałyśmy mu z matką to i owo i w ramach zadośćuczynienia przekaże więcej pieniędzy. Czy to nie wspaniałe?
- Jasne że tak – przytaknął Hampton.
- A jak u ciebie?
- Dzień jak co dzień, trochę testów gier, trochę podpisywania umów. Do przodu.
Obrazek

- Mamy jakieś plany na jutro, czy możemy się wylegiwać? - zapytała Anastazja.
- Idziemy do moich rodziców, pamiętasz? Na kolację z Faye i Connorem, za jej urodziny – przypomniał jej Fabian.
- Czyli… Możemy trochę dłużej pobyć w łóżku? - zapytała figlarnie a chłopak przytaknął – To idę się wykąpać. Czekaj na mnie.
Obrazek

Fabian usiadł na łóżku. Wziął szybki prysznic w drugiej łazience i pozwolił Anastazji wykonywać te wszystkie zabiegi, których potrzebowała. Wyciągnął telefon i włączył Simbooka. Przeglądał zdjęcia znajomych. Malcolm ostro promował się w mediach społecznościowych, Kasjopeja wstawiła jakąś piosenkę, Faye kolejne selfie. Natrafił na zdjęcie osoby, o której chciałby zapomnieć. Hania. Dodała zdjęcie z podpisem „Podróż po Shang Simla!”. Była na nim opalona, uśmiechnięta i… Sama. Westchnął. Walczył mocno z uczuciem do niej, ale nie mógł się go pozbyć całkowicie. To był rodzaj sentymentu, niespełnionej miłości. Chociaż było mu dobrze z Annie i starał się jak mógł, to wiedział, że raczej nigdy całkowicie nie zapomni o Hani. Po dłuższej chwili nacisnął kilka razy na ekran. Usunął ją ze znajomych i odłożył telefon.
Obrazek

- Długo tak czekasz? - zachichotała Annie wchodząc do sypialni. Rozpromienił się na jej widok.
- Tylko chwilę.
Obrazek

Usiadła obok niego, a on położył jej ręce na ramionach i rozpoczął masaż. Tego potrzebowała po długim dniu. Na chwilę zamknęła oczy. To było życie o jakim marzyła. Chłopak, który był w nią zapatrzony, praca, którą w sumie lubiła, piękny apartament. Niby też kochała Fabiana i gdyby jej się oświadczył, na co czekała, to by te oświadczyny przyjęła. Ale… Czegoś jej brakowało. Matka kładła jej już długi czas do głowy, jaki to Fabian jest dobry i jak musi się go trzymać. Ojciec też był zadowolony, ale ona… Starała się sobie wmawiać, że wymyśla, ale czegoś jej brakowało. Tylko czego? Otworzyła oczy i nachyliła się w stronę Hamptona.
Obrazek

Pocałowała go, a on oddał pocałunek. Myśli cały czas goniły w jej głowie. Niby byli takimi „highschool sweethearts”, dużo jej koleżanek było zaskoczonych, że tak długo są ze sobą. Kiedy dowiedziała się, że nie jest tak naprawdę synem Hamptona, poczuła się nieco oszukana, ale widziała, że i jego to boli. Potem dowiedziała się od niego, kim jest jego prawdziwy ojciec i chcąc, nie chcąc, straciła kontakt z Hanią. A szkoda, bo fajna z niej była dziewczyna. Czasem miała wrażenie, że ona lepiej pasowałaby do Fabiana… A ona do kogoś innego. Westchnęła. Wcale nie była takim ideałem, jak ludzie myśleli i było jej wstyd. Dłonie Fabiana już wędrowały po jej ciele i przestała myśleć.
Obrazek

Popatrzyła na niego. Podziwiała go za ciężką pracę, za ryzyko, jakie podjął otwierając firmę i za to, jak ją kochał. Postanowiła, że więcej nie będzie myśleć o nikim innym, choćby nie wiem co.
Obrazek

Następnego dnia rano Anastazja obudziła się pierwsza i stanęła przy oknie. Spojrzała w dół na panoramę miasta. Czy była szczęśliwa? Niekoniecznie. Ale czy mogłaby to odkręcić? Nie za bardzo…
Fabian podszedł do niej i objął ją z tyłu. Uśmiechnęła się lekko. On natomiast pomyślał, że jest nieszczęśliwy. Nie dlatego, że nie kocha Annie, ale dlatego, że ją oszukuje. Ale cóż może zrobić?… Gdyby tylko oboje wiedzieli, co myśli to drugie, życie byłoby o wiele łatwiejsze.
Obrazek

- I jak ci smakuje? To frittata z przepisu mojego taty – Fabian był dumny jak paw.
- Hmm, przepyszna – Ana uśmiechnęła się lekko.
- Poznałaś tego Connora na urodzinach Faye? - zapytał chłopak.
- Yyyy, przedstawiła mi go, ale długo nie rozmawialiśmy. W sumie, normalny, ale widać, że trochę biedny – podsumowała.
- Mhm – Fabian zastanowił się chwilę. Sam nigdy nie myślał nad swoim bogactwem i starał się nim nie obnosić. Był wdzięczny za to, co ma. Nigdy nie nazwałby nikogo „biednym”, a tym bardziej nie oceniał po wyglądzie.
Obrazek

* * *

- Gotowy na wejście do jaskini smoka? - Faye uśmiechnęła się niepewnie, witając Connora na ganku.
- Nie mam się czego bać, królewno – pocałował ją lekko w policzek – Śliczna sukienka. Bardzo do ciebie pasuje – uśmiechnął się.
Obrazek

- Dzień dobry! - Connor uścisnął rękę Gerarda.
- Bardzo miło mi cię widzieć. Cieszę się, że dotarłeś – powiedział Gerard, lustrując chłopaka.
Obrazek

- Mam nadzieję, że dziś sobie trochę porozmawiamy.
- Oczywiście, panie Hampton. Mamy cały wieczór na rozmowę – Connor wytrzymał spojrzenie Gerarda, aż ten odpuścił.
Obrazek

- To co, zapraszam na kolację! Connor, lubisz sałatkę z krewetkami? - Klara zgromiła wzrokiem męża i uśmiechnęła się do chłopaka.
- To ta sama, której próbowałem na urodzinach Faye? - upewnił się – Była przepyszna.
- O, jak mnie to cieszy. Jestem wegetarianką, ale krewetki to jedyne mięso, z którego nie mogę zrezygnować – uśmiechnęła się. Gerard jeszcze spojrzał na chłopaka i ruszył do kuchni.
Obrazek

- No i wtedy Ana namówiła go na partycypację w projekcie! - Fabian opowiadał matce o tym, jak Anastazja radzi sobie w pracy.
- Fabian, bez przesady. Była tu duża zasługa mojej mamy…
- Och, Anastazjo, nie bądź taka skromna. Też siedzę w tym biznesie i wiem, że nie jest łatwo. Ale jesteś mądrą, młodą dziewczyną i widać, że jesteś do tego stworzona.
- Wiesz, tato, Connor skończył szkołę z wyróżnieniem.
- Szkołę wieczorową? - dopytał Hampton, a Klara zgromiła go wzrokiem zza stołu.
- Tak, szkołę wieczorową – potwierdził Connor – Wiem, że to pewnie żadne osiągnięcie, w porównaniu do pańskich, ale ja jestem całkiem dumny.
- I co teraz zamierzasz? - zapytał Gerard.
Obrazek

- Szczerze powiedziawszy, szukam jakiejś lepszej pracy. Takiej, żeby Faye nie musiała się wstydzić, że chodzi z budowlańcem – puścił jej oczko.
- Wcale się nie wstydzę! – zaoponowała.
- Jeśli chcesz, mogę popytać znajomych. Jaka praca cię interesuje? - zapytał Gerard.
- Czuję się dobrze w rozmowach z innymi. Właściwie, z każdym potrafię się dogadać. Może obsługa klienta? Może jakaś sprzedaż?
- Pomyślimy coś wspólnie – przytaknął Hampton. Faye musiała zbierać szczękę z podłogi.
Obrazek

- Annie, a jak mój syn sprawuje się w domu? - zapytała Klara.
- Bardzo dobrze. Gotuje, sprząta, bardzo mi pomaga – uśmiechnęła się blondynka.
- No, jesteście tak długo ze sobą, że chyba czas na zaręczyny? - zagaiła. Fabian wbił wzrok w swój talerz. Miał nadzieję, że uda się to jak najbardziej odwlec.
- Nie ma pośpiechu, pani Hampton. Chcemy nacieszyć się sobą przed tak ważnym okresem – odpowiedziała dyplomatycznie Anastazja, nie wiedząc nawet, jaką przysługę robi Fabianowi.
Obrazek

Po kolacji wszyscy usiedli w salonie i rozmawiali na najróżniejsze tematy. Faye zajęła się zmywaniem naczyń, a Gerard osaczył Connora.
- Vailen, Vailen… Skąd pochodzicie?
- Z okolic Windenburga, proszę pana. Moi rodzice się tam wychowali.
- Tato, daj mu spokój. Connor, cieszę się, że moja siostra trafiła na kogoś normalnego – uśmiechnął się – A nie na tego nadętego bubka, jakim jest brat mojej dziewczyny – dodał ciszej, aby Annie go nie usłyszała.
Obrazek

Pod koniec wieczoru młodzi wyrwali się do ogrodu. Gerard i Fabian zamknęli się w gabinecie, a Klara i Anastazja usiadły na tarasie z drugiej strony domu.
- Nie było tak źle, co? - zapytał Connor – Chyba nieźle wypadłem!
- Wypadłeś świetnie. Mam nadzieję, że mój tata cię nie uraził? - upewniła się rudowłosa.
- No coś ty. Typowy, opiekuńczy tata. Doceniam, że pomoże mi znaleźć pracę.
Obrazek

Faye przysunęła się do chłopaka i pocałowała go. Connor nie pozostał jej dłużny.
- Cały wieczór marzyłem, żeby to zrobić – szepnął i oddał pocałunek. Po chwili młodzi całkowicie zapomnieli, gdzie są.
Obrazek

- Jesteś pewna? Przecież mogą nas nakryć! - powiedział Connor.
- Ćśśśśś… Nikt nas nie nakryje. Chodź!
Obrazek

- Teren czysty? - zapytał Connor, wychylając się zza Faye.
- Tak, czysty – Faye uśmiechnęła się do siebie. Chyba nie zrobiła nic tak szalonego do tej pory. Wygładziła sukienkę i poprawiła włosy.
Obrazek

- Chyba muszę się zbierać. Jak się nie pospieszę, ucieknie mi ostatni pociąg do San Myshuno – powiedział Connor smutno.
- No, dobrze… Zobaczymy się niedługo, prawda?
- Prawda. Kocham cię, mała – powiedział cicho, a Faye pocałowała go w policzek.
Obrazek

* * *

Kilka tygodni później…

Wrzesień nadszedł nagle. Ni stąd, ni zowąd nadszedł czas na wyprowadzkę Faye, której ta nie mogła się doczekać
- No, tato, jestem gotowa – powiedziała z uśmiechem.
- No, dobrze.
Obrazek

- Mamuś, nie smuć się – powiedziała Faye, widząc minę matki.
- Nie smucę się. Po prostu ostatnie dziecko wylatuje z mojego gniazda – westchnęła Klara.
Obrazek

- Będę na siebie uważać i będę świetnie się uczyć, obiecuję! - uśmiechnęła się Faye i przytuliła mamę. Klara otarła kilka samotnych łez i również przytuliła córkę.
- Jesteś już taka mądra. A tak niedawno byłaś maleńka, och… Jak ten czas leci…
Obrazek

- Ale wiesz, dzwoń, pisz i przyjeżdżaj do nas, dobrze?
- Jasne, mamuś. Będę wpadać jak najczęściej. Przyjadę w sobotę, dobrze? No, nie smuć się – Faye próbowała pocieszyć Klarę, ale z marnym skutkiem.
Obrazek

- No, chodź tu moja gwiazdeczko. Tylko nie daj się nikomu wygryźć i zawsze noś ze sobą gaz pieprzowy. Zawsze!
- Dobra tato, będę pamiętać.
- I żadnych imprez przed zajęciami! - skarcił ją ze śmiechem.
Obrazek

- Dbaj o mamę i znajdź jej jakieś zajęcie, bo ona się zapłacze – powiedziała do ojca rudowłosa.
- Och, nie martw się. Już ja się nią dobrze zaopiekuję – Gerard uniósł brwi znacząco.
Obrazek

- No, cóż, to ja was zostawiam. Zaraz podjedzie po mnie samochód. Kocham was bardzo!
Obrazek

Klara patrzyła za odchodzącą córką. Faye wsiadła do samochodu, pomachała im i odjechała.
- Klara, nie smuć się. Przecież to dla niej będzie wspaniały czas! - powiedział Gerard.
- Tak, ale teraz nie będę miała o kogo dbać – westchnęła.
Obrazek

- Hej, a o mnie? Ja potrzebuję opieki! - żachnął się Hampton i położył żonie dłonie na ramionach – Kotku, to minie.
Obrazek

- A co, jak coś jej się stanie? Jak zajdzie w ciążę i nie skończy studiów? Jak ktoś jej zrobi krzywdę? - zadrżała rudowłosa.
- Jest mądra i do tego nie dopuści. Jednak na nic nie mamy wpływu. Możemy tylko wspierać i pomagać. Chodź do środka. Zrobię ci melisy – powiedział Gerard i objął żonę ramieniem.
Obrazek

Tymczasem Faye zajechała do swojego nowego lokum.
- Hej, współlokatorko! Czekałyśmy na ciebie! - drzwi otworzyła jej Kasjopeja i mocno ją objęła.
Obrazek

- Pamiątkowe selfie dla rodziców! Uśmiech!
Obrazek

- No, Faye, to jakie masz plany na dziś? - zapytała Nina, kiedy dziewczyny usiadły na kanapie ze złocistym trunkiem.
- Szczerze? Nie mam pojęcia. A wy co robiłyście pierwszej nocy?
- Zjadłyśmy ciasto i poszłyśmy spać – roześmiała się Cassie.
Obrazek

- To może ja też tak zrobię? - zachichotała Faye.
- Chyba to najlepsza recepta. Pewnie jesteś skonana.
- O tak. Pewnie Connor ją tak wykończył – roześmiała się Cassie i puściła oczko do Niny.
Obrazek

Faye położyła się na swoim wielkim łóżku w nowym pokoju. Zdążyła się już urządzić. Było bardzo przytulnie i w jej stylu. Zastanawiała się, co ją czeka. Czy tak jak matka popełni jakiś błąd? A może wszystko będzie w porządku? Los na pewno coś dla niej przygotował. Ale o tym miała się dowiedzieć w całkiem niedalekiej przyszłości…
Obrazek

Pozdrawiam :hej:
Zapraszam na relację! :)

Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 934
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Rodzina Delacroix-Hampton

Postautor: Galcia » 16 kwie 2018, 1:37

Zobaczysz, co wymyśliłam dla Penny. ;) Nie jest to nic dobrego. xD
Weź mnie tak nie strasz, w pierwszej chwili myślałam, że Kaspian chce się rozwieść z Mią! :O Zawsze lepszy syndrom pustego gniazda niż kryzys wieku średniego.
Mia najpierw się uśmiechnęła, potem coraz szerzej i szerzej, aż zrobiła się czerwona i spojrzała na niego z wściekłością.
HAHAHAHAHA! :haha: Wyobrażam sobie jej minę!
Uuu no i wypływają brudy z całego życia. Kaspian otworzył puszkę Pandory. ;) Ale nie musiał odwracać kota ogonem i obrażać się jak baba... Gdzie ci mężczyźni, wspaniali tacy, orły, sokoły, herosi. ;_; Zawsze może poprzebijać prezerwatywy szpilką Marzanna style albo podmienić jej pigułki na witaminy jak w "Gotowych na wszystko". :D
O nieee, Mia, nie mięknij mi tu! Kolejne dziecko (zwłaszcza w tym wieku) to bardzo zły pomysł! Jak jej się odzywa instynkt macierzyński, to może niech adoptują jakieś starsze?
W imieniu Dżudi i Bells dziękuję za komplement. ;) Ich wyroby trafiają na salony!
Nie chcę nic mówić, ale Connor na "tej swojej budowie" będzie pewnie zarabiał więcej niż Faye jako lekarz. :P
Chciałabym tylko żebyś wiedziała, że czasem miłość nie wystarczy i trzeba podjąć inną decyzję.
Ok, cenna matczyna rada. :wat: Zwłaszcza od Klary, zdobywczyni tytułu żony roku za zrobienie sobie dziecka z innym i ukrywanie tego przez X lat. ;)
Hahaha, Wróbelek może co najwyżej pomarzyć o tym, żeby Zuzia przyjęła jego nazwisko. :D Sęp to już wyrobiona marka.
Być piękną, młodą i bogatą żoną z porządnym wykształceniem i ukochanym mężem!
Złożone to życzenie. :curious: Co jej się tak spieszy do zamążpójścia? Jest jeszcze młoda, pójdzie na studia i dopiero pozna życie. Kto wie, może Connor pójdzie w odstawkę. Spotka go kilka lat później, już jako szczęśliwa mężatka, wskoczy z nim do łóżka "za stare dobre czasy" i zrobią sobie dziecko. xD W końcu niedaleko pada jabłko od jabłoni.
To było życie o jakim marzyła. Chłopak, który był w nią zapatrzony
Taaaak i który wspomina swoją byłą, kiedy tylko znikniesz mu z oczu. :yes:
Kiedy dowiedziała się, że nie jest tak naprawdę synem Hamptona, poczuła się nieco oszukana
What? :wat:
straciła kontakt z Hanią. A szkoda, bo fajna z niej była dziewczyna. Czasem miała wrażenie, że ona lepiej pasowałaby do Fabiana
Whaaaat?! :haha: Nawet Anastazja shipuje kazirodztwo swojego chłopaka! xD
Szykuje się kolejne szczęśliwe małżeństwo, nie ma co. -_- Brawa dla Gerarda i jego politycznych gierek, przez które cierpią młodzi simowie. I brawa dla tychże młodych simów, którzy nie potrafią ze sobą szczerze porozmawiać. :brawo2:
W sumie, normalny, ale widać, że trochę biedny
Hahaha, HAHAHAHAHA! :rotfl: Tekst roku!
Bardzo miło mi cię widzieć. Cieszę się, że dotarłeś
"Po cichu liczyłem, że po drodze wpadniesz pod samochód, ale jedzenie by się zmarnowało." ;)
Żadne rodzinne spotkanie nie może się obyć bez żenujących pytań o zaręczyny/ślub/dziecko. Żadne.
Umieram z ciekawości, jaką patologię przygodę wymyśliłaś dla Faye. :aww: To na pewno coś strasznego i emocjonującego!
Obrazek

Awatar użytkownika
Ururu
Posty: 92
Rejestracja: 03 kwie 2018, 15:13

Rodzina Delacroix-Hampton

Postautor: Ururu » 16 kwie 2018, 17:35

Skończyłam czytać całą relację kilka dni temu, a już się pogubiłam kto jest kim XD (Ale szybko ogarnęłam najważniejsze postacie!)
No i wciąż smutam nad wątkiem Fabiana (i Anastazji). Liczę, że jednak się rozejdą albo trafi ich jakaś nieoczekiwana strzała amora~
ObrazekObrazekObrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 207
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Rodzina Delacroix-Hampton

Postautor: MalaMi95 » 25 kwie 2018, 21:02

O matko, Kaspian, Mia i kolejne dziecko?
No nie wiem czy to taki dobry pomysł… Tak jak mówi Mia, będą dziadkami dla swoich dzieci a do tego Kaspian dużo mówi, a potem co? Nagle okaże się, że jednak nie może spędzać z rodziną tyle czasu ile chce i Mia zostanie na większość czasu z dzieckiem sama.
A nawet gdyby Kaspian faktycznie teraz był lepszym ojcem i spędzał z dzieckiem więcej czasu, no to dziecko to nie zabawka i powinna to być wspólna decyzja. Jeśli Mia nie chce mieć dzieci to jakoś wydaje mi się, że powinni się w tym temacie dogadać, a nie jak to Kaspian zrobił strzelić focha i pójść w cholerę.
Może na przykład adopcja pieska lub kotka (albo rybki? xD) mogła by zaspokoić potrzeby Kaspiana o „Opiece nad czymś”, a Mia nie musiała by wychowywać kolejnych dzieci ;)
No w każdym razie myślę, że powinni to przedyskutować.
Albo jak mówi Galcia przebijać prezerwatywy, ale to raczej poskutkuje tym, że Kaspian zamiast zostać „Lepszym ojcem” to zostanie „Samotnym ojcem” xD

Już się boję co Mia wymyśliła… Jeśli chce zostać matką tylko po to, żeby nie kłócić się z Kaspianem to powodzenia :/
Choć mam nadzieję, że jest mądrzejsza i jeśli się zdecyduje to tylko dlatego, że faktycznie chce mieć jeszcze dzieci.
„A ja myślę, że to dobry pomysł. Jestem bardziej doświadczony, cierpliwy i mógłbym być lepszym ojcem niż dla Cassie. Bardziej obecnym – podkreślił.”
Ale co to za pomysł? „Byłem beznadziejnym ojcem, to zrobię sobie drugie i moja wina zostanie wymazana”? xD
„- Szczerze mówiąc, dawno nic o niej nie słyszałam… Ale może zejdźmy na inny temat. Jak ci się układa z tym… Connorem?”
Biedna Penelopa. Tak olana przez ex pracodawczynię xD
„Klara zagryzła wargę – Ale chyba muszę. Córciu, to nie jest facet dla ciebie”
W pewien sposób zgadzam się z Klarą. Może to dlatego, że mimo wszystko czekam na przekręt, kiedy to Connor okaże się oszustem, ale jednak w tym co mówi Klara coś jest.
Connor sam przyznał, że nie chciałby być utrzymywany przez żonę/dziewczynę, a jednak na razie może się okazać, że w przyszłości tak się stanie.
Co jeśli Faye zacznie zarabiać więcej, a Connor będzie sobie robił wyrzuty, że nie jest jej wart i tego typu rzeczy? Już zrobił jej scenę o zdjęcia na które dziewczyna nie miała wpływu, co dalej?

A z drugiej strony trochę rozumiem też Faye, bo jeśli kocha Connora to trudno z dnia na dzień powiedzieć sobie. „A wiecie co? W sumie macie racje. Mamy różne sytuacje rodzinne, rozstańmy się!”
No, to też raczej mi niezbyt pasuje.

Dlatego jednak obstaję przy opcji, że coś się wydarzy, coś wielkiego i wtedy dowiemy się jak to między nimi będzie ;)
I tak, przekręty mile widziane xD

Co do Anastazji i Fabiana, to nie spodziewałam się, że Ana może być zakochana w kimś innym. Bo takie odniosłam wrażenie po jej wypowiedziach. Że nie jest przekonana do związku z Fabkiem i wolałaby kogoś innego.
Mimo to, jakoś ten rozdział sprawił, że naprawdę zrobiło mi się przykro i naprawdę chciałabym żeby im wyszło.

Mam po prostu jakieś takie wrażenie, że zarówno Fabek jak i Anastazja trochę biegną za jakimiś fantazjami.
Fabek wbił sobie do głowy Hanie i teraz ona jest jakimś jego ideałem kobiety. „To była ta jedyna i nikogo nigdy więcej naprawdę nie pokocham!”. A jak sama mówiłaś, pierwsze miłości mają to do siebie, że mogą po prostu nie wypalić. Tak naprawdę Fabek nie wie jak by to było być z Hanią na co dzień. Mieszkać, spędzać czas, żyć. Młodzieńcze zauroczenie by w końcu przeminęło i mogłoby się okazać, że Hania wcale nie jest taka wspaniała i idealna jak myślał i vice versa.
Dlatego jakoś zamykanie się na wszystkich z tego powodu wdaje mi się nie tyle głupie co po prostu przykre. Bo goniąc za marzeniami Fabek może przegapić kogoś w kim faktycznie mógłby się zakochać (Team Falopa? Penebian? xD)

Ale tak na serio, to mimo wszystko chciałabym żeby Fabkowi i Anie się udało. Nie tak na niby, ale tak naprawdę. Może jeszcze nie jest za późno na prawdziwą miłość? Choć prawdopodobnie jest, no ale cóż. Pomarzyć można ;)

A tak na koniec to to nie jest tak bardzo związane z moim komentowaniem relacji, ale TA piosenka tak bardzo mi pasowała gdy włączyła się na mojej playliście gdy czytałam fragment o urodzinach Faye xD


Czekam na kolejne ;)
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 454
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Rodzina Delacroix-Hampton

Postautor: Lion » 05 maja 2018, 22:08

No proszę, Kaspian pragnie znowu zostać ojcem, nigdy bym nie pomyślał, że może odczuwać podobne pragnienie. ;) Generalnie ma sporo racji, dzisiaj wiele osób ma dzieci po czterdziestce i wcale nie musi być tak, że, jak to ujęli Mia i Gerard, w przyszłości będzie się wyglądać na ich dziadków. Patrząc na przykłady z mojego otoczenia stwierdzam, że jest wręcz przeciwnie, doczekanie się potomstwa w tym wieku może sprawić, że ludzie zaczynają bardziej dbać o siebie i o swoje zdrowie, co jest świetną sprawą. :) No ale żeby mieć dziecko, bez względu na wiek, obie strony związku powinny tego pragnąć, a skoro Mia nie chce mieć więcej potomstwa, nie powinno nic dziać się na siłę... Choć stwierdzam, że simka była nie fair wobec Kaspiana. Nagłe wygadywanie spraw z przeszłości i robienie z niego fatalnego ojca nie było sprawiedliwe. Fakt, pamiętam relacje, w których opisywałaś, jak dużo pracuje, przez co zaniedbuje najbliższych, ale jakoś nie przypominam sobie, aby Mia kiedykolwiek zwróciła mu na to uwagę, dodając, że nic się nie stanie, jak zacznie mniej zarabiać, jeśli to pozwoli mu spędzać więcej czasu z rodziną. -.- A nawet jeśli coś podobnego miało miejsce, musiała być to pojedyncza, krótka rozmowa.
Klara i Gerard też jak dla mnie przesadzają. W dzisiejszych czasach związek lekarki i budowlańca nie jest znowu takim mezaliansem. Zwłaszcza, że zawsze można założyć firmę budowlaną i nagle mamy związek lekarki z biznesmenem. ;) Dobrze, że Faye ma swoje zdanie i umie bronić własnych wyborów!
Szkoda, że Fabian i Anastazja nie potrafią szczerze pogadać. Z jednej strony rozumiem, że nie chcą się ranić nawzajem i czują presję ze strony swych rodzin. Z drugiej są po prostu głupi i mam nadzieję, że się ogarną. :D


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość