Urbanowie i zupełnie nowa historia

Awatar użytkownika
Simwood
Posty: 767
Rejestracja: 06 sty 2016, 14:32

Urbanowie i zupełnie nowa historia

Postautor: Simwood » 13 paź 2018, 20:30

Jak pewnie zauważyliście, po dłuższej przerwie zdecydowałem się powrócić do simsów. Koncept nowego rozdziału "urbanowej" opowieści narodził się w mojej głowie już kilka miesięcy temu, ale dopiero teraz znalazłem czas (oraz pieniądze na potrzebne dodatki :D) i zabrałem się do roboty. Fabuła może być trochę zagmatwana, więc jakby pojawiły się niejasności to śmiało pytajcie i krytykujcie (dobrze pamiętam jak skończyła się próba wprowadzenia bardziej skomplikowanej fabuły w opowieści o Jamesie Burnecie :P).
Z kwestii organizacyjnych: od razu uprzedzam, że odcinki mogą pojawiać się dosyć rzadko, więc nie narzekajcie, gdy pojawi się jakaś dłuższa przerwa (ale, oczywiście, będę się starał by nie wystawiać Waszej cierpliwości na próbę). W przygotowanie tej oto opowiastki włożyłem naprawdę dużo pracy (i nerwów), więc mam nadzieję, że będziecie zadowoleni i przygody moich simów okażą się warte waszej uwagi



CZĘŚĆ 1


Odcinek 1:

Od narodzin dzieci Matiego i Lenny minęło 17 lat. Swojego potomka doczekali się również mieszkający w sąsiedztwie Urbanowie. Przez te siedemnaście wiosen naprawdę sporo się zmieniło. Wszyscy nasi bohaterowie posunęli się w latach. Jedni zakończyli swój pełen nerwów żywot i zaczęli cieszyć się spokojnym życiem na emeryturze, inni poznawali dopiero trudy simowego życia, a jeszcze inni pracowali coraz więcej by zapewnić swojej rodzinie jak najlepszy byt
Obrazek

Do tej ostatniej grupy na pewno należał Marcin Urban.
Obrazek

Po przejściu swojej byłej szefowej na emeryturę, przejął kierownictwo najpierw nad swoją filią swojej firmy w Oazie Zdrój, a kilka lat później nad całym rejonem. Mimo to, nie spoczął na laurach, tylko pracował jeszcze więcej, marząc o tym by pewnego dnia zastąpić obecnego prezesa.
Obrazek

Agnieszka również nie spędzała dni na błogim lenistwie. Dzięki pomocy Marcina udało jej się wejść w posiadanie jednej z lokalnych firm produkujących zabawki i akcesoria dla małych dzieci.
Obrazek

Liczba zamówień nieustannie rosła, przez co Aga, podobnie jak Marcin, nieustannie przebywała poza domem, chcąc osiągnąć jak najwyższe zyski.
Obrazek

Bardzo szybko, zaledwie kilka miesięcy po Lennie i Matim, doczekali się również syna. Wiktor, bo tak został nazwany, okazał się być wyjątkowo posłusznym, bystrym i inteligentym chłopcem, który nigdy nie sprawiał problemów wychowawczych.
Obrazek

Nauka przychodziła mu bardzo łatwo, a nowe oceny zdobywał błyskawicznie.
Obrazek

Z charakteru był wyjątkowo sympatyczny i u wszystkich rówieśników budził bardzo pozytywne uczucia. Miał jednak problem z zawieraniem nowych znajmości. Być może brak młodszego rodzeństwa i izolowanie się od rówieśników w dzieciństwie sprawiały, że nie czuł się najlepiej w towarzystwie nieznajomych i wolał spędzać czas ze swoimi najlepszymi przyjaciółmi.
Obrazek

Jak można się łatwo domyśleć - jednym z nich był oczywiście Filip Alto, syn Matiego i Lenny. Przyjaźnił się z Wiktorem od zawsze, a fakt, że ich domy znajdowały się dziesięć metrów od siebie sprawił, że spędzali ze sobą każdą możliwą chwilę.
Obrazek

Niedługo później dołączyła do nich Ania, mieszkająca dwie ulice dalej. Pochodziła z wielodzietnej rodziny i w domu miała istny kociokwik, przez co każdą wolną chwilę wolała spędzić na pogaduchach z przyjaciółmi niż na wysłuchiwaniu wrzasków młodszych sióstr.
Obrazek

Jej największą fascynacją była moda retro, przez co każdy zarobiony simoleon wydawała na olśniewające kreacje, znajdowane zarówno w osiedlowych butikach, jak i markowych sklepach.
Obrazek

Młodzi spędzali ze sobą właściwie każdą wolną chwilę i robili razem wszystko co tylko mogli
Obrazek

Jednak, jak wiemy, u Urbanów szczęście nigdy nie trwa wiecznie. Pierwsza oznaka kryzysu pojawiła się na początku wakacji, gdy przyjaciele zdecydowali się uczcić ten dzień pizzą.
Obrazek

Ania już dawno obiecała sobie, że jej relacje z Wiktorem i Filipem pozostaną tylko przyjacielskie i nic więcej. Ale nieszczęśliwy zbieg losu sprawił, że wbrew własnej woli zakochała się w młodym Urbanie. Od dawna chodził jej po głowie, ale dopiero tego dnia uświadomiła sobie jak bardzo się zadurzyła.
Obrazek

I nie byłoby w tym niczego strasznego, gdyby nie fakt, że w Ani od dawna podkochiwał się Filip. Wydawała mu się aniołem zesłanym na simowy świat, by uczynić go lepszym.
Obrazek

Jednak dobrze wiedział o tym, że taki związek nie ma szansy bytu. Po pierwsze, nie chciał niszczyć świętych więzów przyjaźni. Po drugie, dobrze widział jakie oczy Ania robi do Wiktora.
Obrazek

Wielokrotnie zbierał się na odwagę by porozmawiać z nią szczerze i wyznać jej co czuje, ale czuł wewnętrzną blokadę i zawsze, gdy byli tylko we dwójkę, czuł przeszywający go strach przed możliwymi konsekwencjami.
Obrazek

Każdego wieczoru, od kilku tygodni, myślał tylko o Ani - o jej pięknych włosach, uroczym śmiechu, pociągających ruchach i cudownych oczach, które roztapiały mu serce, gdy tylko na niego patrzyły.
Obrazek

Ale z drugiej strony - nie chciał przecież robić świństwa najlepszemu przyjacielowi. Jeśli Ania wybrała Wiktora, to jego obowiązkiem, jako dobrego kumpla, jest się nie wtrącać.
Obrazek

Miał opanowanych chyba z tysiąc sposobów jak zacząć rozmowę i przejść do sedna, ale każdy z nich wydawał mu się głupi i niepoważny. A gdy tylko był sam na sam z Anią, czuł jak żołądek mu się skręca z nerwów.
Obrazek

Wiktor, istotnie, zauważył spojrzenia, jakie rzucała mu Ania, ale dla niego też była to sytuacja dosyć niekomfortowa. Nie dlatego, żeby nie lubił Ani albo nie podobał mu się jej typ urody, bo była dla niego jedną z najpiękniejszych kobiet jakie w życiu spotkał i miała wspaniały charakter, tylko ... była nieodpowiedniej płci.
Obrazek

Do tej pory Wiktor nie przyznał się nikomu, że woli simów od simek. Nawet Filipowi. Mimo, że wydawało się to rozwiązaniem, kończącym wszystkie problemy to Wiktor bał się straszliwie rekacji otoczenia na jego wyznanie. Od dawna przygotowywał sobie piękną mowę na ten temat, ale za każdym razem, gdy otwierał usta, czuł wielką gulę w gardle.
Obrazek

Najbardziej bał się chyba reakcji rodziców. Mimo, że wiedział, że są tolerancyjni i powinni zaakceptować jego decyzję to czuł, że będą nim rozczarowani. Pochodzi przecież z głównej linii jednego z najważniejszych rodów w Simpaństwie i ciąży na nim obowiązek spłodzenia potomstwa i przedłużenia rodu.
Obrazek

No a sprawę dodatkowo komplikował fakt, że wszyscy simowie, którzy mu się podobali, albo mieli dziewczyny albo nie akceptowali związków jednopłciowych. Tak więc, szukał wszelkich sposób, żeby jakoś usunąć czarne myśli ze swojej głowy. Ale one wracały. Z każdym dniem coraz silniejsze.
Obrazek

Próbował się odstresować na wszystkie sposoby, ale nie dawały mu spokoju.
Obrazek

Wielokrotnie zastanawiał się czy nie wyjawić swojego sekretu Filipowi i Ani, którzy na pewno zaakceptowaliby jego decyzję. Ale za bardzo bał się by nie dowiedział się o tym ktoś niewtajemniczony. Wtedy jego życie zamieniłoby się w piekło. Tak więc przywoływał sztuczny uśmiech i udawał, że wszystko jest w najlepszym porządku.
Obrazek

Wszystko zmieniło się w te pamiętne wakacje. Zaczęło się od wspólnego spania w namiocie w ogrodzie Urbanów. Jako, że zarówno Marcin, jak i Aga wyjechali w sprawach służbowych, młodzi mieli cały dom dla siebie. Ale ogród wydał im się przyjemniejszy.
Obrazek

A następnego dnia wybrali się w podróż do Windenburga, gdzie mieli zostać przez kilka dni, nocując u Holly i Kingi. Zaraz po przyjeździe od razu zabrali się za zwiedzanie tego niezwykłego miasta. Na pierwszy ogień poszedł najsłynniejszy obiekt w całej okolicy, czyli pałac rodziny Von Duch.
Obrazek

Turystów prawie w ogóle nie było, więc na wystawę dostali się bardzo sprawnie.
- Co sądzicie o tym obrazie?
- Taki sztywniak się wydaje. Nudne życie musiał mieć.
Obrazek

- No ale przyznaj, że chciałbyś mieć taką chatę.
- W życiu. Już wystarczy, że nie chce mi się sprzątnąć kilku metrów kwadratowych w moim pokoju.
- No ale miałbyś na zawołanie tuzin służących i lokajów.
Obrazek

- Nigdy. Nie lubię takiej staroświeckości. Śmierdzi tu jak u ciotki Stefy - wali naftaliną na kilometr.
- Haha, nigdy mi nie mówiliście o ciotce Stefie.
- Bo oprócz faktu, że cuchnie, jakby właśnie wstała z grobu to nie można nic ciekawego o niej powiedzieć. Prawda, Wiki?
- Do dzisiaj leczę swoje komórki węchowe po wizycie u niej.
- No widzisz. Uwierz mi, nie chcesz jej poznać. A tym bardziej poczuć.
Obrazek

- To co, gdzie teraz? Sala balowa czy jadalnia?
- Ja bym już przeszedł do ogrodów, udusić się tu można. Mogli zainwestować w klimę.
- Ej, panowie, czekajcie! Obejrzałabym sobie te książki.
Obrazek

- Na plumboba, Anka! Jak będziemy szli takim tempem to nigdy stąd nie wyjdziemy.
- Chyba nie po to wydawaliśmy kasę na wejście, żeby teraz lecieć, jakby ktoś nas gonił.
Obrazek

- Czekajcie, czekajcie, coś tutaj wystaje ...
Obrazek

- Ania, co ty ...
- Na plumboba! Co jest?!
Obrazek

- Coś ty najlepszego zrobiła? Wiesz ile będziemy musieli za to płacić?
Obrazek

- Ciszej, głąbie!
Ania rozglądnęła się uważnie po pomieszczeniu, po czym dodała szeptem:
- Tu nie ma żadnych kamer. Chodźcie, zobaczmy, co tam jest.
Obrazek

- Zwariowałaś kompletnie? Lepiej wezwijmy kogoś, żeby nie było na nas.
Obrazek

- Jak to jest, że z naszej trójki to ja mam największe jaja? Weź nie bądź pipa. Wiki, idziesz?
- Ania, Filip ma rację ...
Obrazek

- Mówcie sobie co chcecie, ja idę. A wy idźcie lepiej sprawdzić czy na placu zabaw jest jeszcze jakieś miejsce, skoro boicie się prawdziwych przygód.
Obrazek

Chcąc nie chcąc, Wiktor i Filip ruszyli za nią. W pomieszczeniu za tajnymi drzwiami kryła się jedynie klatka schodowa.
- Idziemy w dół, bez dyskusji.
- Ania, to może być ...
- Jak ci się nie podoba to wracaj.
Obrazek

- Wow. To wygląda jak jakiś schron. Albo bunkier!
- Mówiłam, że będzie fajnie! Światło się pali, więc ktoś tu musi być.
Obrazek

- A może to jakiś escape room czy coś podobnego?
- Błagam cię, Ania, nie wygłupiaj się.
- Lepiej módl się, żeby te drzwi były otwarte. Inaczej któryś z was będzie musiał pomóc mi je otworzyć w inny sposób.
Obrazek

Drzwi okazały się być otwarte, a ich oczom ukazał się długi, wąski korytarz.
- Coraz bardziej mi się tu podoba! O, patrzcie, kolejne drzwi!
Obrazek

- Anka, czekaj!
- Co znowu?
- Nie wydaje ci się, że gdyby to było coś dostępnego dla wszystkich to raczej by tego tak nie ukrywali?
Obrazek

- Ja nie mogę! Czemu trafiłam na takie ofermy? Weźcie się trochę w garść.
Obrazek

- Jeśli chcecie to wracajcie na górę. Ja idę się dowiedzieć o co tu chodzi.
Obrazek

- Woooow.
- Ekstra. Jak myślicie, co to za miejsce?
- Nie mam pojęcia. Ale zaraz się dowiemy
Obrazek

- Kurde, ile tutaj tych drzwi. Mam tylko nadzieję, że pamiętacie z których wyszliśmy.
- Jasne, tamte ostatnie na lew...
- ĆŚŚŚ!
- Co? Sama nas tu ...!
- Ktoś idzie!
Obrazek

- Szybko, tutaj!
- Ale An ...
- Zamknij się, bo nas znajdą!
Obrazek

- I co, słyszysz coś?
- Ciszej! Ktoś idzie sąsiednim korytarzem!
Obrazek

Stukot obcasów był coraz głośniejszy. Wiktor, Filip i Ania zamarli w bezruchu, nie wydając z siebie żadnego dźwięku.
Obrazek

Na szczęście, odgłos kroków zaczął stopniowo cichnąć, aż w końcu nienznajomy oddalił się na tak daleko, że nie było już go w ogóle słychać.
Ania zadecydowała by zbadać korytarz, w którym się znaleźli. Wędrówka była długa i nużąca, a do tego w korytarzu nie było żadnych lamp.
- Wracajmy już! Idziemy co najmniej piętnaście minut i końca nie widać!
- Ten tunel musi dokądś prowadzić! Chodźcie, nie marudźcie!
Obrazek

Po chwili na horyzoncie ukazały im się drzwi. Ania zdecydowanie je pchnęła i ...
- CO?! Znowu tutaj?
Obrazek

- Co za idiota to projetkował! Dlaczego w tym tunelu nic nie ma?! Zrobiliśmy kółko!
Obrazek

- Zmarnowaliśmy tylko czas na jakieś niepotrzebne obijanie się po piwnicach!
- Ania, moglibyśmy po prostu wyjść?
Obrazek

- Kręci mi się w głowie i chyba zaraz zwrócę śniadanie. W tym miejscu jest coś dziwnego.
- Mnie łeb koszmarnie boli. Jakbym dostał od kogoś młotkiem.
Obrazek

- Jeśli mam być szczera to też nie czuję się najlepiej. Może faktycznie, wracajmy na górę. Pamiętacie które to były drzwi?
- Chyba te ostatnie po lewej.
- Dobra, chodźmy.
Obrazek

- Stop! Chyba źle skręciliśmy.
- Dlaczego niby?
- Nie widzicie, że te schody są inne? Wcześniej były metalowe, teraz są murowane. I zamiast lamp są świeczniki.
Obrazek

- Na krowokwiata, co za różnica? Pewnie trafiliśmy do jakiegoś tajnego wyjścia i wyjdziemy gdzieś w ogrodach. Idźże już, bo głowa mi za chwilę pęknie.
- Ale musisz przyznać, że to trochę dziwne.
- Mam to gdzieś, chcę się stąd wydostać! Teraz!
Obrazek

- Jesteśmy dokładnie tu gdzie wcześniej.
- Tu się dzieje coś dziwnego. Te drzwi przecież były jaśniejsze. No i te schody.
- Nie gadaj głupot, otwieraj!
- Nie dam rady, zamknięte na klucz!
Obrazek

- Coś ty najlepszego zrobiła! Zobaczysz, wylądujemy na komisariacie.
- Nie gadaj, przecież stary Filipa jest komendantem.
- ARRRRGH! Nie rozumiesz w co nas wpakowałaś?!
Obrazek

- Nikt ci nie kazał za mną iść!
- A co, miałem pozwolić, żebyś sama się błąkała po piwnicach?
- Mogłeś!
- Tak?!
- Zamknijcie się oboje! Ktoś idzie!
Obrazek

Cała trójka usłyszała zgrzyt zamka i drzwi gwałtownie się otworzyły.
- Co tu się dzieje?! Kim jesteście?! Co tu robicie?!
Obrazek

Mężczyzna chwycił mocno Anię za rękę i zaczął krzyczeć:
- Zaraz dzwonię po policję, na pewno chcieliście coś ukraść!
- Ale my tylko zwiedzaliśmy ...
- Co niby zwiedzaliście? Za włamanie możecie nie wyjść z więzienia przez długie lata!
Obrazek

- Puszczaj ją natychmiast! Jak mój ojciec się dowie to za kratki trafisz ty!
- Grozisz mi?!
- Tak, grożę!
Obrazek

- Toż to skandal! Idziemy do pana Gerarda, jesteście w naprawdę poważnych tarapatach!
- Do kogo?
- Nie pyskuj, gówniarzu! Jeszcze jedna odzywka i stracę nad sobą kontrolę!
Obrazek

- Filip, uspokój się. Przepraszamy pana, to na pewno nieporozumienie, na pewno da się to wytłumaczyć.
- Nie przede mną będziecie się tłumaczyć. Idziemy do pana Gerarda, macie kłopoty. Oj tak, poważne kłopoty.
Obrazek

Gdy tylko nasza trójka przyjaciół wyszła z klatki schodowej, nie mogli uwierzyć własnym oczom.
- /szeptem/ Filip, czy ty to widzisz? Gdzie się podziały wszystkie barierki?
- /szeptem/ Tu się dzieje coś bardzo dziwnego.
Obrazek

Lokaj zaprowadził naszych bohaterów do pomieszczenia na drugim piętrze, które wyglądało na gabinet.
- Siedzieć tu i się nie ruszać! Idę po pana Gerarda! Jeśli zobaczę, że coś zniknęło, będziecie mieć jeszcze większe kłopoty! ZROZUMIANO?!
- T-t-t-t-t-ta-ta-k, o-o-o-o-ocz-cz-cz-cz-yw-w-w-w-iście.
Obrazek

Gdy tylko nieprzyjemny lokaj wyszedł, Wiktor postanowił podzielić się swoimi przemyśleniami:
- Słuchajcie, tu się dzieje coś wyjątkowo dziwnego. Zupełnie jakbyśmy przenieśli się w czasie. Albo byli w zupełnie innej rzeczywistości.
Obrazek

- Wiktor ... masz rację.
- CO?!
- Chodź, zerknij na ten kalendarz.
Obrazek

- Jaja sobie robisz?
- Chciałabym. Ale masz napisane jak byk - rok 1952. Cofnęliśmy się w czasie o 100 lat.
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 949
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Urbanowie i zupełnie nowa historia

Postautor: Galcia » 14 paź 2018, 14:54

Jedni zakończyli swój pełen nerwów żywot i zaczęli cieszyć się spokojnym życiem na emeryturze
Chyba na cmentarzu. :P
Obrazek niemal zbyt idealny, ojciec robi karierę, matka to rasowa businesswoman, a dziecko, mimo że rodzice nie mają dla niego czasu, jest grzeczne, dobre, mądre i nie sprawia problemów. Gdzie jest haczyk? :cwaniak:
Niech zgadnę, będzie miłosny trójkąt i kobieta podzieli wiernych przyjaciół? :curious: Oooo ho ho, no tego to się nie spodziewałam! Biedna Ania, doskonale ją rozumiem. :D A Wiktor powinien przyznać się rodzicom jak najszybciej, to jeszcze zdążą sobie zrobić innego potomka do przedłużania rodu.
Ania zachowuje się jak typowa bohaterka horrorów - ooo, tajemniczy, mroczny tunel, MUSIMY tam wejść! Tylko nie mówmy nikomu, bo jeszcze ktoś przyjdzie i nas uratuje, jak wplączemy się w jakąś kabałę. ;)
Dobra, w tej sytuacji chyba i tak nikt nie byłby w stanie im pomóc. Strasznie fajny pomysł! 10/10 czekam na ciąg dalszy! :love: Nie mogę się doczekać rozterek biednego Wiktora, teraz dopiero będzie miał kłopot ze swoją orientacją. :P
Obrazek

Awatar użytkownika
Ururu
Posty: 113
Rejestracja: 03 kwie 2018, 15:13

Urbanowie i zupełnie nowa historia

Postautor: Ururu » 14 paź 2018, 18:04

Piękny trójkąt XD
Podróż w czasie mi się bardzo podoba, jestem ciekawa, jak wykreujesz świat przeszłości :D Czekam na kolejne części!
ObrazekObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 459
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Urbanowie i zupełnie nowa historia

Postautor: Lion » 14 paź 2018, 19:08

Jak fajnie znów widzieć Urbanów! ;) Trójka przyjaciół - dwóch simów i jedna simka? Takie połączenie musi się skończyć związkiem i/lub zawodem miłosnym. :D Choć tutaj, ze względu na orientację Wiktora, cała sprawa powinna się skończyć dość polubownie. Z drugiej strony kto wie... :curious:
Pomysł z błądzeniem w piwnicznym labiryncie i przeniesieniem w czasie wyszedł genialnie! :yes: Jestem ciekawy, jak długo bohaterowie będą w przeszłości i czy zobaczymy inne postacie występujące w twojej poprzedniej relacji.

Awatar użytkownika
Simwood
Posty: 767
Rejestracja: 06 sty 2016, 14:32

Urbanowie i zupełnie nowa historia

Postautor: Simwood » 19 paź 2018, 19:59

Dzięki za miłe słowa. Bardzo motywują do dalszej pracy :wub:
Galcia pisze:
14 paź 2018, 14:54
A Wiktor powinien przyznać się rodzicom jak najszybciej, to jeszcze zdążą sobie zrobić innego potomka do przedłużania rodu
Tutaj kryje się pewien haczyk, o którym miałem wspomnieć, ale po namyśle stwierdziłem, że nie jest chyba warty uwagi. Ale, jeśli nie zapomnę, wyjaśnię to w którymś z kolejnych odcinków
Galcia pisze:
14 paź 2018, 14:54
Ania zachowuje się jak typowa bohaterka horrorów - ooo, tajemniczy, mroczny tunel, MUSIMY tam wejść! Tylko nie mówmy nikomu, bo jeszcze ktoś przyjdzie i nas uratuje, jak wplączemy się w jakąś kabałę
No weź, bez takiego podejścia nie byłoby żadnej zabawy :P

Ururu pisze:
14 paź 2018, 18:04
Podróż w czasie mi się bardzo podoba, jestem ciekawa, jak wykreujesz świat przeszłości :D Czekam na kolejne części!
Kreowanie przeszłości jest wyjątkowo czasochłonne, ale wydaje mi się, że zrobiłem wszystko co w mojej mocy by wykonać to najdokładniej jak tylko potrafię. Ale, jeśli będziesz miała kiedyś jakieś wątpliwości czy słowa krytyki to wal śmiało :D

Lion pisze:
14 paź 2018, 19:08
Takie połączenie musi się skończyć związkiem i/lub zawodem miłosnym
Kiedyś bym pewnie zaprzeczył, ale simowe relacje nauczyły mnie tego, że taki scenariusz jest nader prawdopodobny soft9
Lion pisze:
14 paź 2018, 19:08
Jestem ciekawy, jak długo bohaterowie będą w przeszłości i czy zobaczymy inne postacie występujące w twojej poprzedniej relacji
Pojawią się, i to nie raz. Ale będę starał się by ich rola w "normalnych Urbanach" nie wpływała jakoś istotnie na ich rolę tutaj (głównie po to, żeby osoby, które nie czytały ich wcześniejszych przygód zrozumiały o co chodzi tutaj)


Odcinek 2:

- Nie, nie, NIE! To nie może być prawda! Coś ty najlepszego zrobiła?
Obrazek

- Czyli to dlatego tak dziwnie czuliśmy się po przejściu przez ten tunel. Zaraz, nie, przecież to niemożliwe.
- Najwyraźniej jednak tak.
Obrazek

- Musimy jak najszybciej wrócić do tego tunelu!
- To nie przejdzie, ten stary piernik nas pilnuje.
- Ale kto mówi, że musimy wracać?
- Co?
Obrazek

- Zwariowałaś, Anka?
- Czy wy naprawdę nie widzicie tego co się stało? Jesteśmy pierwszymi w historii podróżnikami w czasie! Możemy poznać zupełnie inny świat. Możemy porozmawiać z naszymi pradziadkami, zobaczyć naszych dziadków w pieluchach, poznać nowe kultury, obyczaje!
Obrazek

- No, a co najważniejsze, możemy zobaczyć modę lat pięćdziesiątych na własne oczy! To jest jak piękny sen!
Obrazek

Niestety, męska część grupy nie podzielała jej optymizmu.
- Powiedz mi, że żartujesz. Nie możesz być chyba aż tak głupia.
Obrazek

- O co ci znowu chodzi?
- Po pierwsze, wyglądamy jakbyśmy urwali się z choinki. Nasze stroje kompletnie i zachowanie kompletnie nie pasują do otoczenia.
- Nie przesadzaj, nie jest źle.
- Po drugie, nie mamy pieniędzy.
Obrazek

- Ktoś chyba nie uważał w szkole. Reforma monetarna była przeprowadzona w 1948 i od tamtego czasu pieniądze się nie zmieniły. Więc spokojnie możemy płacić naszymi oszczędnościami.
- Serio to pamiętasz?
- Dobra, punkt dla ciebie. Ale to zmienia tego, że to powalony pomysł.
Obrazek

- Wiktor ma rację. Nie pamiętasz tych wszystkich filmów o podróżowaniu w czasie, które oglądaliśmy? Wystarczy jedno zakłócenie porządku historycznego i po powrocie do teraźniejszości znajdziemy się w zupełnie innym świecie. Jeśli w ogóle uda nam się wróćić.
Obrazek

- Jesteście strasznie uparci. Będziemy bardzo ostrożni. Zrobimy sobie tylko krótką wycieczkę i wracamy do naszych czasów.
- Kompletnie nic nie zrozumiałaś.
- Bo gadasz głupoty. Dziewięćdziesiąt procent simów oddałoby wszystko, żeby być na naszym miejscu, a ty chcesz po prostu się wycofać.
Obrazek

- Cisza! Słyszę kroki, chyba idzie ten tajemniczy "pan Gerard". Później pogadamy co robimy, teraz skupmy się, żeby nie trafić za kratki.
Obrazek

Wiktor miał rację. Po chwili drzwi się otworzyły i do gabinetu wszedł wściekły lokaj wraz z eleganckim mężczyną koło pięćdziesiątki.
- Tutaj są! Mam dzwonić na policję? Trzeba koniecznie ich przeszukać czy czegoś nie ukradli! Wyglądają mi na takich.
- Spokojnie, Heniu. Zajmę się nimi. Idź zaparz sobie jakieś ziółka, bo znowu będziesz miał zawał.
Obrazek

Heniu wyszedł mamrocząc coś pod nosem o tym jak kiedyś się traktowało "gówniarzy".
Obrazek

- No dobrze, zaraz zobaczymy kogo tu mamy.
Obrazek

- Przede wszystkim, przepraszam was za Henryka. Pracuje tutaj właściwie od zawsze i jest strasznie przywiązany do tego miejsca. Dodatkowo jest zirytowany faktem, że nie służy już Van Duchom tylko jakiemuś miejskiemu bogaczowi, który wykupił od nich ten piękny pałac.
Obrazek

- To całkowicie zrozumiałe, przecież w końcu złamaliśmy prawo, wchodząc bez pozwolenia na pana posesję. Miał prawo być wściekły.
- Skoro jesteśmy już przy wchodzeniu na moją posesję to wyjaśnijcie mi proszę czego tu szukaliście i jak tu weszliście.
Obrazek

Zapadła pełna napięcia cisza. Przerwała ją Ania, która nagle znalazła pomysł jak wyjść cało z tej niezręcznej sytuacji:
- Bo widzi pan, jestem redaktor naczelną szkolnej gazetki, która wydajemy w naszym liceum od kilku miesięcy.
- No dobrze. Ale jaki to ma związek ze sprawą.
- Już tłumaczę.
Obrazek

- Jechaliśmy właśnie do krewnych moich towarzyszy z wizytą i przejeżdżaliśmy przez Windenburg. Od dawna pasjonowałam się historią tego miasta, a najbardziej właśnie tym pięknym pałacem. Namówiłam moich kolegów, żebyśmy zrobili sobie wycieczkę i zerknęli na to cudo architektury.
Obrazek

- No i wtedy pomyślałam sobie, że skoro jesteśmy już tak blisko to grzechem byłoby nie sprawdzić czy nie da się wejść do środka. Pomyślałam sobie o tym jaki świetny artykuł później napiszę. No i tak znaleźliśmy się tutaj. Proszę zadzwonić po policję, jeśli pan mi nie ufa, ale daję słowo dziennikarki, że nic nie dotknęliśmy. Chcieliśmy tylko pooglądać.
Obrazek

- Hmm. Nie mam chyba żadnych podstaw by wam nie wierzyć. Mógłbym tylko dowiedzieć się jak tu się dostaliście?
- Eeeee ... Przez ...
- Zakładam, że przeskoczyliście przez mur na tyłach ogrodów i znaleźliście ukryte schody za studnią?
- Tak, tak, dokładnie tak. Tylko wstyd trochę było mi to powiedzieć.
Obrazek

- Zapewne domyślacie się, że muszę was ukarać. Podziwiam wasze zaangażowanie w sprawy szkolne, ale złamaliście prawo.
Obrazek

- Proszę, niech pan nie mówi nic naszym rodzicom. Moi są strasznymi tradycjonalistami i na pewno dostałabym od nich szlaban na kilka miesięcy. Możemy zrobić co tylko pan będzie od nas chciał w ramach pokuty, prawda, chłopaki?
- Oczywiście.
- Tak, proszę się na nas nie gniewać. My tylko byliśmy ciekawi.
Obrazek

- Wiem, że to trochę niewychowawcze, ale w porządku, rozumiem was. Nic nie powiem ani policji, ani waszym rodzicom, jeśli obiecacie mi, że to się już nigdy nie powtórzy.
- Oczywiście, już przenigdy. To był jedyny i ostatni raz.
Obrazek

- No dobrze, cieszę się, że wszystko wyjaśnione. Mógłbym poznać jeszcze wasze nazwiska? Jestem ciekaw jakie rody wydały na świat tak ciekawą świata młodzież.
- Nazywam się Anna Simowicz i pochodzę z Ćwirowa, tak jak moi dwaj koledzy. To niewielkie miasteczko, około 60 kilometrów od Smoczej Doliny. A moi towarzysze to Filip Alto i Wiktor Urban.
Obrazek

- O pańskim rodzie, panie Alto, nigdy nie słyszałem, ale wiem wiele o szlachetnym rodzie Urbanów. Czapki z głów, panie Wiktorze, ma pan doprawdę wspaniałych krewnych. Robienie interesów z nimi to sama przyjemność.
- O "panu Gerardzie w Windenburga" u nas w domu mówi się sporo. Naprawdę mi głupio, że zostałem złapany na gorącym uczynku w domu tak wspaniałego jegomościa.
- W porządku, nie gniewam się. Mogę przymknąć oko z szacunku do pana krewnych. Mógłby mi pan tylko zdradzić skąd tak ciemna karnacja? Bez obrazy, ale Urbanowie, których do tej pory poznałem mieli cerę zbliżoną bardziej do wampirów niż do cudzoziemców.
- Eee ... moja matka pochodzi z Isla Paradiso i to dlatego.
Obrazek

Gerard Werner, bo tak się nazywał właściciel pałacu, okazał się wyjątkowo uprzejmym jegomościem. Podyskutował jeszcze chwilę z naszymi bohaterami, po czym stwierdził:
- Bardzo miło się z wami rozmawiało, ale, niestety, mam dużo pracy. Mogę poprosić moją ochmistrzynię by was oprowadziła, żebyście mieli jak najlepszy obraz tego pięknego miejsca do waszej gazety.
Obrazek

- Byłoby nam niezmiernie miło, panie Werner, ale zabraliśmy już panu bardzo dużo czasu i nerwów, więc wolelibyśmy nie być już kłopotem.
- Ale to żaden kłopot, edukacja młodzieży to rzecz nadrzędna.
- Naprawdę, nie trzeba. Chyba widzieliśmy już wszystko, co chcieliśmy. Na pewno wyślemy panu e-mai ... znaczy się pocztą artykuł o pana pałacu.
- Byłbym bardzo wdzięczny. Zadzwońcie kilka dni wcześniej, jeśli chcielibyście kiedyś zwiedzić to miejsce.
- To naprawdę zaszczyt, dziękujemy.
Obrazek

Werner patrzył uważnie jak Wiktor, Filip i Ania opuszczają jego pałac.
Obrazek

Później zerknął na swój piękny ogród, w którym nigdy nie było żadnego tajnego przejścia do środka budynku.
Obrazek

By w końcu siąść przy swoim biurku i napisać list do jednego ze swoich najbardziej zaufanych ludzi ...
Obrazek

***


Filip i Wiktor długo próbowali przekonać Anię, że pozostanie tutaj to zły pomysł, ale, jak można się spodziewać, bezskutecznie. Po kilkudziesięciu minutach kłótni, zgodzili się. Sami nie ukrywali też radości, wszystko dookoła nich było takie inne, fascynujące, niezwykłe. Gdy okazało się, że ich pieniądze są bezproblemowo przyjmowane (nie drukowano na nich daty emisji), Ania zdecydowała się przebrać chłopaków tak by bardziej pasowali do otoczenia. Wiktor objaśnił im pokrótce historię swojej rodziny, dzięki czemu ułożyli wspólny scenariusz dotyczący ich pochodzenia i celu przyjechania do Wierzbowej Zatoczki. Tak przygotowani, jeszcze tego samego wieczoru, stanęli przed bramą willi Urbanów.
Obrazek

Wiktor nie mógł ukryć zafascynowania. Z jednej strony, zdawał sobie sprawę ile potencjalnych problemów może powstać z takiego bawienia się czasem. Ale z drugiej - dotychczas legendarny pałac Urbanów w Wierzbowej Zatoczce widział tylko na zdjęciach. Z bliska wydawał mu się jeszcze piękniejszy. Dodatkowo czuł olbrzymie podniecenie na myśl o spotkaniu ze swoją rodziną, a szczególnie ze swoją prababcią Martą i jej siostrą, legendarną Wandą, najsłynniejszą członkinią jego rodziny ostatnich dziesięcioleci.
Obrazek

Ania i Filip zatrzymali się przed schodami.
- Co się stało? Nie idzicie dalej?
- To twoja rodzina. Ty musisz się pierwszy przedstawić. My jesteśmy tylko twoimi przyjaciółmi.
Obrazek

Wiktor skinął głową i powoli wszedł na schody. Czuł rosnące ssanie w żołądku. Czy się nie rozczaruje? A co jeśli tylko zepsuje wszystko?
- No dalej, dźwoń! - usłyszał głośny szept Ani zza pleców.
Wziął głęboki oddech i nacisnął przycisk dzwonka.
Obrazek

Usłyszał stukot obcasów. Zamarł. Po chwili drzwi otworzyły się na i na progu ukazała się piękna kobieta, jedna z najpiękniejszych jakie w życiu widział.
- Dobry wieczór. Pan do mnie czy do męża?
Obrazek

Całkowicie zapomniał co miał powiedzieć. W końcu nie na co dzień staje się twarzą w twarz ze swoją praprababcią, w dodatku tak młodą. Poznał ją od razu, pamiętał ją dobrze z rodzinnych zdjęć.
- Ja ... eee
Obrazek

Jeszcze nigdy nie był chyba tak zawstydzony. Gdy przeżywał wewnętrzne katusze, napotkał jej wzrok. Był pełen sympatii i czułości. Tak jakby od razu wyczuła, że ma z nim coś wspólnego.
- Pan może z rodziny?
Obrazek

"Weź się w garść, co ty wyprawiasz?" - próbował ustawić samego siebie do porządku.
- Tak, z rodziny. Nazywam się Wiktor Urban i pochodzę z ... eee ... Ćwirowa. Moja matka jest siostrą Marii Anny, drugą córką Antoniusza i Klarysy Urbanów.
- Doprawdy? Nie wiedziałam, że Antoniusz ma drugą córkę. Ale cóż, nie utrzymujemy za bardzo kontaktów z tak dalekimi krewnymi.
- Straszna szkoda. Słyszałem naprawdę wiele dobrego o pani, pani mężu i pani wspaniałych córkach. Niedawno miałem osiemnaste urodziny i wraz z przyjaciółmi wyruszyliśmy w wyprawę po SimPaństwie by poznać dalekich krewnych.
Obrazek

- To cudownie! Zapraszam do środka. Zaraz przygotuję wam pokoje gościnne i jakąś ciepłą kolację.
- Ale naprawdę, nie trzeba.
- Nasz dom jest zawsze otwarty dla członków rodziny i ich przyjaciół.
Obrazek

Klaudia, bo tak nazywała się pani Urbanowa, przywitała się po kolei z Anną i Filipem, po czym zaprosiła ich do środka.
- Właśnie przygotowywałam kolację, lada moment i skończę. Rozsiądźcie się w salonie, a ja zaraz zawołam Alberta i dziewczynki.
Obrazek

Po chwili w salonie zjawił się pan domu.
- Witam, Albert Urban.
- To naprawdę zaszczyt pana poznać.
- Jakiego tam pana, mów mi po imieniu - Albert. A ty jesteś?
- Wiktor, Wiktor Urban.
Obrazek

Pan domu zaprosił swojego praprawnuka i jego przyjaciół do jadalni wypytując ich o szczegóły dotyczące ich rodzin. Podobnie jak żona, też nie wiedział, że Antoniusz i Klarysa mają drugą córkę, a tym bardziej - że mają wnuka. Bardzo szybko polubił swojego krewniaka i jego przyjaciół.
Obrazek

Serce Wiktora na chwilę zamarło gdy do jadalni weszły dwie dziewczynki. Ukłoniły się grzecznie, po czym zaczęły nakrywać do stołu.
- Oto Wanda i Marta, moje piękne córki - przedstawił je oficjalnie Albert.
Dziewczynki szybko się uwinęły i kilka chwil później przy wszyscy siedzieli już przy stole.
Obrazek

Wybaczcie mi zmiany miejsc simów przy stole, wiecie jak to jest -_-
Kolacja przebiegła w wyjątkowo pogodnej atmosferze. Wiktor i Filip prześcigali się w opowiadaniu całkowicie zmyślonych historii z Ćwirowa, na które wszyscy domownicy, na czele z Wandą i Martą, reagowali głośnym śmiechem.
Obrazek

- To naprawdę świetnie, że zdecydowaliście się do nas zajrzeć. Możecie zostać tak długo jak tylko chcecie, nasze bramy są zawsze dla was otwarte.
- Naprawdę, nie chcemy robić kłopotu.
- To żaden kłopot, dziewczynki będą przeszczęśliwe, że w końcu będą mieć kogoś bardziej zbliżonego wiekowo do zabawy. Prawda?
Obrazek

- Taaaaaaak! Zostańcie jak najdłużej, proszęproszęproszęproszę.
- No dobrze, skoro tak się sprawy mają. Bardzo chętnie zostaniemy.
Obrazek

Po kolacji dziewczynki zostały położone spać, a Klaudia zajęła się organizowaniem noclegu gościom.
- Przygotowałam wam pokoje gościnne, tylko pojawia się mały problem. Mianowicie, w pokojach gościnnych mamy tylko dwa łóżka małżeńskie. Czy wam, panowie, nie będzie przeszkadzać jeśli zostaniecie ulokowani razem w jednym pokoju, a wasza przyjacióła w drugim?
- Nie, skąd. Filip, Ania, wam to nie preszkadza?
- W żadnym wypadku.
- Mi też nie. Jeśli wy nie macie z tym problemu to ja tym bardziej.
Obrazek

Ania była zachwycona swoim tymczasowym lokum.
- Pani Klaudio, tu jest cudownie. Nigdy jeszcze nie miałam na własność tak pięknej sypialni!
- Naprawdę? Przecież to standard, projekt z gazetki.
- Jest cudowny.
Obrazek

- Bardzo mi schlebiasz. Poza tym, mów do mnie na ty, nie krępuj się.
- Jeśli pani, tfu, ci to nie przeszkadza ...
- W ogóle. Gdy ktoś mi mówi per pani czuję się staro.
Obrazek

- Stary, tu jest ekstra! Anka miała rację, to był genialny pomysł.
- No tak, całkiem nieźle.
Obrazek

Wiktorowi jednak konieczność spania w jednym łóżku z najlepszym przyjacielem trochę przeszkadzała. O ile kiedyś, gdy był młodszy, uważał coś takiego za absolutnie normalne to teraz, gdy zdawał sobie sprawę ze swojej odmiennej orientacji było to problemem. Co jeśli zrobi jakiś niekontrolowany ruch przez sen i cała prawda wyjdzie na jaw?
Obrazek

Dodatkowo dobiło go to co zobaczył po wejściu do sypialni:
- Hej, stary! Słuchaj, zapomniałem spakować koszulki od piżamy jak się pakowałem. Nie będziesz miał nic przeciwko, że prześpię się tak? I tak tu jest taki zaduch, że inaczej bym pewnie nie wytrzymał.
Obrazek

- Eee, słuchaj. Może ja zejdę na dół i prześpię się na sofie? Nie chcę, żebyś czuł się w jakiś sposób ...
Obrazek

Filip nie zdawał sobie sprawy z tego jak krępująca może być to dla kuzyna sytuacja i zaczął obracać to wszystko w żart:
- No weź, z takim przystojniakiem jak ja się nie prześpisz?
Obrazek

- Filip, proszę cię ...
- Jak chcesz, możemy udawać, że jestem kobietą. Pożyczę od twojej praprababki jakąś seksi piżamkę i spędzimy upojną noc na czułościach.
- Plumbobie, czemu mi to robisz?
Obrazek

Gdy Filip, pękając ze śmiechu, zaczął robić mu striptiz, Wiktor ostentacyjnie wyszedł z pokoju. Alto zorientował się jak bardzo speszył kuzyna, więc przeprosił go i obiecał, że już będzie się zachowywał normalnie.
Obrazek

Wiktor długo nie mógł zasnąć. Mniej więcej koło trzeciej w nocy nagle się obudził i zobaczył, że jego dłoń leży na ramieniu kuzyna, a swoją klatką piersiową dotyka jego pleców.
Obrazek

Resztę nocy postanowił spędzić skulony na podnóżku, a rano skłamać Filipowi, że nie może z nim dzielić sypialni, bo strasznie charpie.
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 949
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Urbanowie i zupełnie nowa historia

Postautor: Galcia » 20 paź 2018, 0:15

Po części podzielam entuzjazm Ani, chociaż osobiście wykorzystałabym taką okazję, żeby spotkać jakiegoś naukowca i pchnąć do przodu rozwój technologiczny, a nie żeby oglądać ciuchy. :P
Hahaha, ładny pocisk, Wielcy Urbanowie są, ale już o Altach nikt nie słyszał. :D
Ejże, co to za pytania o kolor skóry? Rasista. x)
Nie rozumiem, jak można się cieszyć na spotkanie z Wandą. soft9 Chyba rodzice opowiedzieli mu tylko tę dobrą część historii rodu.
Ojeeeejku jaka słodka mała Wandzia! :D Ciekawe, czy już rozwinął się w niej ten paskudny charakter.
Co jeśli zrobi jakiś niekontrolowany ruch przez sen i cała prawda wyjdzie na jaw?
Co u licha, zacznie go macać przez sen? xD Po tych tekstach (że niby żarty, jasssne) zaczynam podejrzewać, że Filipowi wcale by to nie przeszkadzało. :rotfl:
Hmm. Hmmmmm. HMMMMMMM. xD Zastanawiam się, jak to skomentować. Wiktor musi być bardzo niewyżyty i chyba brakuje mu w życiu czułości... Albo po prostu leci na Filipa. :cwaniak:
Obrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 212
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Urbanowie i zupełnie nowa historia

Postautor: MalaMi95 » 20 paź 2018, 14:03

To ja może zacznę od tego, że cieszę się, że wróciłeś! :D
Podczas wakacji od czasu do czasu zaglądałam na forum, ale była straszna cisza na wątku z relacjami i zaczęłam się zastanawiać, czy Urbanowie to definitywny koniec.
Cieszę się jednak, że tak nie jest! :D
„Dobrze pamiętam jak skończyła się próba wprowadzenia bardziej skomplikowanej fabuły w opowieści o Jamesie Burnecie”
Ej, ja pamiętam, że byłam krytyczna, ale fabuła o detektywie mi się podobała ;)
Nie wiem, może brzmiałam jakby nie, ale gdyby mi się nie podobało, to bym nie komentowała. Po prostu emocje związane z przeczytaniem odcinka czasami sprawiają, że uwalnia się moja druga krytyczna natura, która narzeka, bo chciałaby, żeby coś było inaczej, a nie jest.
Z książkami mam dokładnie tak samo, ale jako, że nie mam bezpośredniego kontaktu do autora książki, to po prostu wkurzam się samotnie w zaciszu domowym x)


A teraz pora zobaczyć co nowego u Urbanów! :)
„Od narodzin dzieci Matiego i Lenny minęło 17 lat.”
O, i już mi się podoba. Sama chciałabym tak zrobić w pamiętnikach. O ile szybciej minęłoby mi te 10 pokoleń! x)
„Swojego potomka doczekali się również mieszkający w sąsiedztwie Urbanowie”
Czyli jednak Marcin i Agnieszka zostali parą!
Znaczy pamiętam, że się spotykali, ale jednocześnie były tam jakieś kłótnie, że Marcin ma rodzinę, a Agnieszka nie ma i jest jej smutno. Coś w ten deseń jeśli dobrze kojarzę.
Ale fajnie, że jednak im się ułożyło :)
„izolowanie się od rówieśników w dzieciństwie sprawiały, że nie czuł się najlepiej w towarzystwie nieznajomych i wolał spędzać czas ze swoimi najlepszymi przyjaciółmi.”
Ja tam myślę, że raczej wszyscy czują się najlepiej w towarzystwie przyjaciół, a nieco niepewnie w towarzystwie nieznajomych. Nie tylko Wiktor tak ma ;)

Ale swoją drogą o co chodzi z tą izolacją od rówieśników?
Że rzadko wychodził na podwórko bawić się z dziećmi, czy one go unikały bo był bogatym Urbanem?


Fajna intryga.
Filip kocha Anie - Ania kocha Wiktora – A Wiktor… W sumie powiem szczerze, że chciałabym żeby kochał Filipa xD
Wiem, że może to by było zbyt poplątane, ale myślę, że byłoby ciekawie ;)

Ale jakby nie było jestem ciekawa jak rozwiąże się ten miłosny trójkąt. Prawdopodobnie Wiktor się przyzna, a Annia albo uzna, że tez kocha Filipa albo nie, ale jestem ciekawa jak poradzi sobie z tym ich przyjaźń.
Czy zostaną przyjaciółmi po takich wyznaniach, czy raczej nie?
„Mówcie sobie co chcecie, ja idę. A wy idźcie lepiej sprawdzić czy na placu zabaw jest jeszcze jakieś miejsce, skoro boicie się prawdziwych przygód.”
Ja wiem, że zawsze po takim tekście bohaterowie ostatecznie się godzą iść za osobą wypowiadającą takie słowa (i słusznie, bo po tym zazwyczaj zaczyna się akcja, bez której nie byłoby książki) ale czasami aż się chce zobaczyć jak wszyscy solidarnie mówią „Dobra, chcesz zginąć to idź, ja wracam” i ta „mądra” postać sama zostaje ze swoim genialnym pomysłem pójścia gdzieś i narażania niepotrzebnie życia :P

No i pięknie! Cofnęli się w czasie! xD
Brawo dla Ani za genialne pomysły :P
Ale jakby nie było jestem ciekawa co zobaczymy w tym „dawnym świecie”. Nie mogę się doczekać! :D

A jako, że nie zdążyłam skomentować ostatnio to od razu się dowiem! ;)
(Czyli są plusy komentowania za późno x))
„Jesteśmy pierwszymi w historii podróżnikami w czasie!”
Biorąc pod uwagę, że wystarczyło ruszyć jakąś starą książkę w muzeum do którego dostęp mają wszyscy, to nie wypowiedziałabym, że „pierwszymi”.
Prawdopodobnie pierwszą była jakaś biedna sprzątaczka, która obrała sobie za cel być sumienną i dobrze wykonywać swoje obowiązki x)
„Reforma monetarna była przeprowadzona w 1948 i od tamtego czasu pieniądze się nie zmieniły”
Może pieniądze się nie zmieniły, ale daty na pieniądzach już tak :P
No chyba, że Ania chce płacić monetami, które mają na sobie wydrukowaną datę wytworzenia np. rok 2018 i uważa, że nikt nie będzie zdziwiony. Chociaż byłoby to ciekawe jakby ktoś w sklepie się skapnął ;)
„Jesteście strasznie uparci. Będziemy bardzo ostrożni. Zrobimy sobie tylko krótką wycieczkę i wracamy do naszych czasów.”
Jestem pewna na jakieś 99%, że wszyscy bohaterowie takich filmów tak mówią, a potem lądują w czarnej dziurze :P
„By w końcu siąść przy swoim biurku i napisać list do jednego ze swoich najbardziej zaufanych ludzi ...”
No i to by było na tyle z tego tekstu Ani, że „Będziemy bardzo ostrożni”. Są w tych czasach kilka minut, a już ktoś coś podejrzewa! X)
„Gdy okazało się, że ich pieniądze są bezproblemowo przyjmowane (nie drukowano na nich daty emisji)”
No wiesz! To ja wyżej taki piękny komentarz o pieniądzach napisałam, a ty mi tutaj takie wyjaśnienie! xD
Mogłabym skasować to co napisałam wyżej, ale zostawię, jako wyraz mojego oburzenia, że chciałam na coś zwrócić uwagę, a się nie udało! xD
„- No weź, z takim przystojniakiem jak ja się nie prześpisz?”
x))) Szkoda, że Wiktor jest tak skrępowany, bo mam parę śmiesznych tekstów jakie mógłby teraz powiedzieć :P

O, czyli jednak może Wiktor się kocha w Filipie? Chętnie się dowiem :D

Ogólnie akacja w domu Urbanów fajna. Mam tylko nadzieję, że będzie więcej scen z bohaterami znanymi z poprzednich Urbanów, bo np. prababci Wiktora musze przyznać, że już nie pamiętałam x)

W każdym razie
Czekam na kolejne! :)
Obrazek

Awatar użytkownika
Simwood
Posty: 767
Rejestracja: 06 sty 2016, 14:32

Urbanowie i zupełnie nowa historia

Postautor: Simwood » 26 paź 2018, 21:42

Galcia pisze:
20 paź 2018, 0:15
Nie rozumiem, jak można się cieszyć na spotkanie z Wandą. Chyba rodzice opowiedzieli mu tylko tę dobrą część historii rodu
No tak, w większości tylko te dobrą część. Chociaż Marcin dalej żywi uraz do Wandy za wszystko, co wyrządziła mu w dzieciństwie ;)
Galcia pisze:
20 paź 2018, 0:15
Po tych tekstach (że niby żarty, jasssne) zaczynam podejrzewać, że Filipowi wcale by to nie przeszkadzało
Kto go tam wie? :curious:

MalaMi95 pisze:
20 paź 2018, 14:03
Czyli jednak Marcin i Agnieszka zostali parą!
Znaczy pamiętam, że się spotykali, ale jednocześnie były tam jakieś kłótnie, że Marcin ma rodzinę, a Agnieszka nie ma i jest jej smutno. Coś w ten deseń jeśli dobrze kojarzę
Miałem w planie wrzucić jeszcze kilka odcinków z 4 sezonu Urbanów, ale brak czasu i weny spowodował, że nigdy nie ujrzały światła dziennego. Był tam m.in.: ślub Agi i Marcina
MalaMi95 pisze:
20 paź 2018, 14:03
Ja tam myślę, że raczej wszyscy czują się najlepiej w towarzystwie przyjaciół, a nieco niepewnie w towarzystwie nieznajomych. Nie tylko Wiktor tak ma. Ale swoją drogą o co chodzi z tą izolacją od rówieśników?
Wiktor był w dzieciństwie bardzo nieśmiały i miał wielkie problemy z nawiązywaniem nowych znajomości (w zasadzie dalej je ma, ale stara się nad sobą pracować).
MalaMi95 pisze:
20 paź 2018, 14:03
Fajna intryga. Filip kocha Anie - Ania kocha Wiktora – A Wiktor… W sumie powiem szczerze, że chciałabym żeby kochał Filipa xD
Wiem, że może to by było zbyt poplątane, ale myślę, że byłoby ciekawie
Kto wie co przyniesie przyszłość? :cwaniak:
MalaMi95 pisze:
20 paź 2018, 14:03
Biorąc pod uwagę, że wystarczyło ruszyć jakąś starą książkę w muzeum do którego dostęp mają wszyscy, to nie wypowiedziałabym, że „pierwszymi”. Prawdopodobnie pierwszą była jakaś biedna sprzątaczka, która obrała sobie za cel być sumienną i dobrze wykonywać swoje obowiązki
Przypominam, że na dole było jeszcze kilka drzwi, zamykanych na klucz, do tajemniczego pomieszczenia. A sprzątaczki miały wyraźny zakaz schodzenia tam.
MalaMi95 pisze:
20 paź 2018, 14:03
No wiesz! To ja wyżej taki piękny komentarz o pieniądzach napisałam, a ty mi tutaj takie wyjaśnienie! xD
Nawet nie wiesz jak cieszę się z tego, że przewidziałem twoje posunięcie :D
MalaMi95 pisze:
20 paź 2018, 14:03
Ogólnie akacja w domu Urbanów fajna. Mam tylko nadzieję, że będzie więcej scen z bohaterami znanymi z poprzednich Urbanów, bo np. prababci Wiktora musze przyznać, że już nie pamiętałam
Inni Urbanowie, ci których możemy kojarzyć z wcześniejszych relacji, pojawią się na pewno - czekają tylko na swoją kolej.
A prababcia Wiktora wcześniej pojawiła się tylko raz - we wspomnieniach z młodości Wandy. Muszę przyznać, że trochę ją "napakowałem" rzeczami z nowych akcesoriów i ulepszyłem jej męża (przy okazji zmieniając mu imię z Wojciecha na Alberta :P)



Z góry uprzedzam, że dzisiejszy odcinek będzie trochę ... przegadany :P Ale mam nadzieję, że wyjaśni się parę spraw, które wymagają wyjaśnienia. A końcówka może być trochę niespodziewana ;)

Odcinek 3:

Nasi podróżnicy w czasie, w rezydencji Urbanów, poczuli się jak u siebie domu.
Obrazek

Ania pokochała małe Urbanówny i z przyjemnością spędzała z nimi każdą wolną minutę, co było prawdziwym wybawieniem dla, zmęczonej nieustannymi prośbami dziewczynek o zabawę, Klaudii.
Obrazek

Nawet Filip, który nie przepadał jakoś strasznie za dziećmi, znalazł wspólny język z dziewczynkami. Głównie z Martą. Wanda go trochę irytowała swoim lekko narcystycznym stylem bycia.
Obrazek

Wiktor natomiast najchętniej spędzał czas ze swoimi prapradziadkami. Potrafił godzinami rozmawiać z Klaudią na wszystkie możliwe tematy. Chociaż wielokrotnie musiał ugryźć się w język by nie zdradzić żadnych szczegółów dotyczących przyszłości.
Obrazek

Z kolei Albert uczył młodego Urbana gry na instrumencie, którego był wirtuozem.
- Nie, nie, nie, kompletnie nie tak! Musisz wyczuć melodię. Weź głęboki oddech i spróbuj jeszcze raz.
- Teraz lepiej?
- Nie, nie, nie! Jeszcze raz, tylko wolniej i dokładniej!
Obrazek

Dziewczynki opowiadały gościom z zafascynowaniem o wielu ciekawych rzeczach, których nauczyli ich tatuś i mamusia.
Obrazek

A najwięcej radości sprawiały dziewczynkom spacery z Cezarem - ich rodzinnym psem.
Obrazek

Wiktor dopiero teraz poczuł prawdziwe szczęście. Znalazł to, czego od tak dawna mu brakowało - rodzinę. Przez głowę nawet przeszła mu myśl czy nie zostać tu na zawsze i nie dać się zaadoptować Klaudii i Albertowi. Miałby tu wszystko o czym marzył - wesołe młodsze rodzeństwo, ojca, który zamiast siedzieć z nosem w komputerze, spędza z nim czas i uczy go nowych umiejętności, matkę, która traktuje go tak, jak swoje rodzone córki.
Obrazek

Żal mu było na samą myśl o powrocie do teraźniejszości. Mimo, że do tej pory nigdy nie było mu źle w domu (wręcz przeciwnie, był nawet wdzięczny rodzicom za to, że mu ufają i nie wtrącają się w jego sprawy) to dopiero pobyt u Urbanów i obserwowanie relacji dziewczynek z ich rodzicami uświadomił mu to jak bardzo takiej miłości rodzicielskiej potrzebował.
Obrazek

Z tego powodu czuł również wyrzuty sumienia. Jak to się stało, że woli towarzystwo prawie zupełnie obcych mu ludzi od własnych rodziców?
Obrazek

Poza tym, gdy tylko myślał o swoim właściwym życiu, przypominał sobie, że właściwie nie ma pomysłu na to jak tam wrócić. Czy ponowne przejście przez magiczny tunel rozwiąże sprawę, czy może utknie tutaj na zawsze? Co prawda, nie byłby z tego powodu specjalnie smutny, ale jednak rodzice to rodzice. Nawet nie wiedział czy w ogóle zauważyli jego nieobecność.
Obrazek

Chciał o tym porozmawiać z Anią i Filipem, ale im też niespecjalnie spieszyło się do powrotu. W efekcie spędzali u Urbanów już piąty dzień i dalej nie mieli pomysłu co robić dalej.
Obrazek

Wiktor postanowił wziąć sprawy w swoje ręce:
- Słuchajcie, musimy jak najszybciej wrócić do pałacu Van Duch i zacząć szukać jakiejś drogi powrotnej do domu.
Obrazek

- A dokąd ty się tak spieszysz, Wikuś? Skoro się tu znaleźliśmy to wykorzystajmy to. Mówiłam ci, każdy zdrowo myślący człowiek byłby gotów zabić, żeby tylko mieć taką moc jak my.
Obrazek

- Ania, my nie mamy żadnej mocy. Po prostu znaleźliśmy tunel prowadzący do ... eee ... albo raczej umożliwiający nam przeniesienie się w czasie o 100 lat. Nie no, nawet nie wiem jak to wytłumaczyć
Obrazek

Filip, żeby chociaż trochę zapunktować u Ani postanowił stanąć po jej stronie.
- Wiktor, Ania ma rację. Po co się tak stresować? Skoro daliśmy radę przenieść się w czasie o 100 lat to podróż o zaledwie tydzień chyba nie będzie problemem.
Obrazek

- Gadasz takie głupoty, że głowa mała. Nikt z nas nie ma pojęcia jak działa ten tunel i czy w ogóle uda nam się wrócić. A my zamiast próbować wrócić, siedzimy wygodnie i korzystamy z gościny.
- Nie no, nie przesadzaj.
- Jak nie przesadzaj? Twój ojciec przez 5 dni pewnie zdążył postawić na nogi całą policję w Simpaństwie.
Obrazek

- Mógłbyś się uspokoić?
- Próbuję. Ale nie mam pojęcia co robić dalej. I ta bezsilność mnie dobija.
Obrazek

- Jeśli tak bardzo ci zależy to możemy przejść się do Von Duchów i sprawdzić jak działa to przejście. Tylko musielibyśmy powiedzieć Albertowi i Klaudii, że wyjeżdżamy i żeby się nie martwili. Co ty na to?
Obrazek

- W porządku. Tylko co, jeśli nie zadziała?
- Będziemy się wtedy martwić. Ja bym sugerowała, żeby wtajemniczyć Gerarda. Wydaje się całkiem inteligentnym kolesiem, może pomoże nam coś rozkminić. No i dowie się jakie cuda kryją się u niego w piwnicy.
Obrazek

- Ja bym tam nie ufał temu Gerardowi. Mój poojcowski policyjny nos mówi mi, że z nim jest coś nie tak. Sam nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się podejrzany.
Obrazek

- Filip ma rację. To trochę podejrzane, żeby miał w piwnicy tunel, dzięki któremu można podróżować w czasie i nawet o tym nie wiedział. Prawda?
Obrazek

- Noo, mógł tam po prostu nie zaglądać.
- Trochę dziwne by nie był ani razu we własnej piwnicy.
- Może ten tunel otwiera się tylko raz w roku?
- Nawet nie strasz.
Obrazek

- A pamiętacie te kroki, które słyszeliśmy wtedy, jeszcze w naszych czasach? Ktoś oprócz nas na pewno wie o tym przejściu i zapewne często je wykorzystuje. Podejrzewam właśnie tego Gerarda. Mam nieodparte wrażenie, że skądś go już znam. I bynajmniej nie ze zdjęcia w jakimś archiwum.
Obrazek

- Czyli co, podejrzewasz, że to jego wtedy słyszeliśmy?
- Niekoniecznie jego, ale czuję, że on na pewno wie o tym przejściu.
Obrazek

- Musimy przygotować dokładny plan jak dostać się do środka tak by nas nie zauważył. Tak więc, siłą rzeczy, musimy zostać jeszcze co najmniej przez dwa dni.
Obrazek

- Mogę podpytać Klaudię o to czy wie coś o nim.
- Super pomysł. Dodatkowe info na pewno się przyda.
Obrazek

PUK-PUK!
- Halo, nie przeszkadzam?
- Nie, skąd! Wchodź!
Obrazek

- Wiem, że pewnie jesteście bardzo zajęci swoimi sprawami, ale chciałam wam przekazać, że jutro wieczorem organizowany jest coroczne przyjęcie dla mieszkańców z okazji rocznicy nadania Zatoczce praw miejskich. Jako przewodnicząca Towarzystwa Przyjaciół Wierzbowej Zatoczki jestem jednym z organizatorów, a Albert, jako wirtuoz muzyki klasycznej, będzie jedną z muzycznych gwiazd wieczoru. Pomyślałam, że może zechcielibyście pójść z nami, poznalibyście trochę lokalnej śmietanki towarzyskiej. Dziewczynki idą spać do sąsiadów i odbierzemy je rano. Co wy na to, wchodzicie w to?
Obrazek

- O plumbobie! Zawsze chciałam być na takim przyjęciu! Byłoby cudownie! Na pewno będziemy, prawda chłopaki?
- Eee.
- Taaaaak, będziemy.
Obrazek

- Wow, nie sądziłam, że aż tak bardzo się podekscytujesz, Aniu. U was, w Ćwirowie, nie macie takich uroczystości?
- Ani jednej.
- To nic dziwnego, że nawet nie kojarzyłam takiego miejsca, haha. W każdym razie dzięki. Mamy być na osiemnastą, więc byłoby super, gdybyśmy wyjechali tak z godzinę wcześniej.
Obrazek

- Tylko ... nie mamy odpowiednich strojów.
- Żaden problem. Mamy ogromną garderobę, coś na pewno się znajdzie.
- Jeśli to nie problem to bardzo chętnie.
Obrazek

- Wiedziałam, że mogę na was liczyć. Ja już nie przeszkadzam, macie pewnie inne, dużo ważniejsze sprawy. Tylko nie siedźcie do późna i przypilnujcie, żeby Cezar spał poza domem, ma karę. Dobranoc!
- Dobranoc!
- Dobranoc!
Obrazek

- Nie wiem czy to taki dobry pomysł. Nie powinniśmy rzucać się bardzo w oczy.
- Oj, daj spokój. Taka okazja zdarza się raz w życiu. Co o tym myślisz, Filuś?
- Dla mnie super pomysł. Wyluzuj, Wiki, jeden dzień zwłoki nic nam nie zrobi.
Obrazek

***


Wiktor nie był do końca przekonany do pomysłu Klaudii, ale Ania i Filip tak długo go namawiali, że w końcu się zgodził.
Obrazek

Czuł jak w jego wnętrzu toczy się wewnętrzna walka i musi kogoś spytać o radę. Postanowił postawić wszystko na jedną kartę i porozmawiać szczerze z kimś komu mógł zaufać. A w tym przodowała jedna osoba.
Obrazek

- O, cześć, Wiktor. Coś się stało? Wyglądasz dosyć poważnie
Obrazek

- Moglibyśmy porozmawiać? Mam pewien problem i potrzebuję, żeby ktoś mi pomógł.
- Chętnie pomogę, o co chodzi?
- Tylko ... moglibyśmy porozmawiać na osobności? To dosyć delikatny temat.
- Jasne. Przebiorę się tylko i możemy przejść się nad jezioro.
Obrazek

- Już jestem, możemy ruszać. Nie będziesz miał nic przeciwko, jeśli przy okazji weźmiemy Cezara na spacer i skoczymy do sklepu?
- Nie, skądże.
Obrazek

- Na samym początku chciałem cię zapewnić, że wszystko co powiem jest stuprocentową prawdą i nie ma tam żadnego zmyślonego elementu. Uprzedzam, bo może to brzmieć ... eee ... delikatnie mówiąc, wyjątkowo dziwnie.
- Hihi, zaczynam się bać.
Obrazek

- Nie mam powodów, żeby ci nie wierzyć. Poznałam już naprawdę wielu ludzi w swoim życiu i mogę spokojnie stwierdzić, że wydajesz mi się osobą godną zaufania.
Obrazek

- W dniu, w którym przyjechaliśmy, zapytałaś się mnie czy jestem może z rodziny? Skąd wiedziałaś?
- Poznałam po oczach. Mój ojciec takie miał. Przez moment nawet zastanawiałam się czy nie jesteś może jakimś jego nieślubnym dzieckiem, haha.
Obrazek

- Jaaa ... nie jestem tym, za kogo się podaję. W rzeczywistości nie jestem twoim dalekim kuzynem tylko ... twoim praprawnukiem
- CO?!
Obrazek

- Ja-ja-ja przepraszam.
- O plumbobie! To jakiś żart?
- Niestety nie.
Obrazek

- Tak naprawdę urodziłem się w 2035 roku i jestem prawnukiem Marty, twojej córki.
- Ale ... jak?
- Już, już, tłumaczę.
Obrazek

- Razem z Anią i Filipem zwiedzaliśmy właśnie pałac Von Duch w Windenburgu i przez przypadek trafiliśmy do jednego z tunelu w tamtejszych piwnicach. Na jego drugim końcu znaleźliśmy ten sam pałac. Tylko, że 100 lat wcześniej.
Obrazek

- Chciałem od razu wracać, ale Ania uparła się, żeby was odwiedzić. No i, prawdę mówiąc, też bardzo chciałem poznać swoich przodków. Wiem, że pewnie postąpiliśmy nierozważnie i będziemy musieli ponieść konsekwencje, ale musiałem przed kimś się wygadać, a oni mnie kompletnie nie rozumieją.
Obrazek

- Ja-ja-ja ... ja naprawdę nie wiem co powiedzieć. Wybacz mi, proszę, ale muszę ochłonąć.
- Rozumiem, przepraszam. Nie powinienem był tego mówić.
Obrazek

- Nie masz za co przepraszać. To naprawdę cudowny zbieg okoliczności, że mieliśmy okazję się spotkać i powinniśmy dziękować losowi, że dał nam taką szansę.
Obrazek

- Tylko naprawdę nie wiem czy mam ochotę nam wracać. Rodzice cały czas pracują i prawie w ogóle nie poświęcają mi uwagi. Nie, żebym jej jakoś bardzo potrzebował, ale mam wrażenie, że przestałem dla nich istnieć. Dopiero tutaj poczułem, że ktoś się mną zainteresował.
Obrazek

W Klaudii obudziły się matczyne odruchy, więc objęła Wiktora i przytuliła go mocno:
- Nie mów tak nawet. Bardzo mi schlebiasz, ale, bądź co bądź, to twoi rodzice i na pewno cię kochają. Jestem tego pewna. Żaden szanujący się Urban nie porzuciłby swojego dziecka na pastwę losu.
Obrazek

- No nie wiem.
- Jestem pewna, że teraz umierają z niepokoju. Musisz jak najszybciej wracać. Filip i Ania tak samo.
Obrazek

- Taaaak, wiem. Tylko nie jestem pewien czy będziemy mogli wrócić tym samym sposobem, w jaki się tu dostaliśmy.
- Zawsze warto spróbować.
- Mamy taki zamiar. Tylko jest jeden problem. Wiesz może coś o Gerardzie Wernerze, właścielu pałacu Von Duch?
Obrazek

- Werner, hmm. Kojarzę go, chyba spotkaliśmy się kiedyś na jakimś przyjęciu, ale nie umiem powiedzieć o nim zbyt wiele. Powinieneś pogadać z Albertem, wydaje mi się, że on zna go całkiem nieźle.
- W porządku, będę pamiętał.
Obrazek

- No i chciałem cię poprosić, żebyś nie mówiła nikomu o tym, co ci powiedziałem. Nawet Albertowi, nawet dziewczynkom. Nikomu.
- Zgoda. Będę milczeć jak grób.
- Nie zrozum mnie źle, po prostu nie chcę by o tym wiedziało zbyt wiele osób.
- Całkowicie rozumiem. Na twoim miejscu też bym tak zrobiła.
Obrazek

- Ja natomiast chciałam ci podziękować.
- Za co?
- Za to, że mi zaufałeś. Nawet nie masz pojęcia jak się cieszę, że mam tak cudownego praprawnuka.
Obrazek

- No i sprawiłeś, że czuję się teraz strasznie staro. Jakby mi nagle przybyło 100 lat, haha.
- Haha, faktycznie. Przepraszam.
- Daj spokój, tylko żartuję.
- Ale nie gniewasz się, że ci powiedziałem?
- Chyba zwariowałeś! Mówiłam ci już, jest mi niezmiernie miło.
Obrazek

- Mam nadzieję, że mimo wszystko pojawisz się dzisiaj na przyjęciu.
- Nie wiem czy powinienem. Ktoś może rozpoznać, że nie pasuję za bardzo do tej epoki.
- A tam, przesadzasz. Jeśli ani ja, ani Albert cię nie rozpoznaliśmy, to już o czymś świadczy.
- Chyba powinienem wziąć to za komplement.
Obrazek

- No dobra, chyba musimy kończyć pogaduchy, Cezar już umiera z niecierpliwości. No i muszę wam załatwić jakieś stroje.
Obrazek

***


Kilka godzin później:
- Świetnie wyglądacie, panowie. Idealnie się wpasujecie w klimat naszych ... eee ... naszego miasta! Tak, to miałam na myśli.
Obrazek

- Dzięki, ... eee ... ciociu. No i jesteśmy bardzo wdzięczni, że pożyczyliście nam stroje na dzisiejszy wieczór.
- Aaa, to drobiazg! Możecie je nawet zachować, mamy ich zbyt wiele i nie mieszczą nam się w szafach, haha.
Obrazek

- Ania idzie?
Obrazek

- Tak, kończy się malować. Była zachwycona moim zestawem kosmetyków i pożyczyłam jej kilka. Powinna być lada chwila.
Obrazek

Filip postanowił skorzystać z okazji i pokazać dzisiaj Ani, że jest jej wart.
Jego serce zabiło mocniej, gdy usłyszał stukot obcasów na piętrze. Odwrócił się i ujrzał Anię - wygladała cudownie.
Obrazek

Gdy schodziła po schodach, czuł jak jego żołądek skręca się z nerwów coraz bardziej. Wziął dyskretny głęboki oddech i uśmiechnął się do niej najładniej jak potrafił. A ona ...
Obrazek

Kompletnie go nie zauważając, stanęła obok Wiktora i zaczęła mu prawić komplementy.
- Super wyglądasz, Wikuś.
- Dzięki. Ty jeszcze lepiej.
- Gotowy na dzi ... ekhm ... tańce?
- Z wami zawsze.
Obrazek

Filip udawał, że czuje się świetnie, ale gdy tylko nikt nie patrzył, spuszczał wzrok i chciał się zapaść pod ziemię. Ania w ogóle nie zwracała na niego uwagi, tylko kręciła się wokół Wiktora.
Obrazek

Wiktorowi taka sytuacja również była nie na rękę. Nie chciał ranić uczuć Ani albo, co gorsza, dopuścić do tego, żeby prawda wyszła na jaw.
Obrazek

Ania natomiast była rozczarowana brakiem efektów swoich działań. Naprawdę, tyle razy się otarła o Wiktora czy "przypadkiem" jej dłoń dotknęła jego, że to już zaczynało robić się podejrzane. Ale jak Ania sobie coś postanowiła to nie odpuściła, dopóki tego nie osiągnęła.
Obrazek

Przyjęcie rozpoczęło się od przemowy Klaudii, która, jako przewodnicząca Towarzystwa Przyjaciół Wierzbowej Zatoczki, była zobowiązana do gospodarzenia na uroczystości.
Obrazek

Przemowa została nagrodzona gromkimi brawami.
- Dziękuję, dziękuję, to zaszczyt być tutaj, w tak wyśmienitym towarzystwie. Zapraszam do poczęstunku oraz oddania się muzyce, o którą zadba Andromeda Simmar, nasza lokalna gwiazda. Andromedo, zapraszamy!
Obrazek

Andromeda musiała być naprawdę znaną gwiazdą w Zatoczce, bo gdy tylko stanęła za mikrofonem, tłum od razu pognał na parkiet.
Obrazek

Wiktor nie miał zbytniej ochoty na tańce, więc przysiadł na wygodnym siedzisku i stamtąd obserwował przebieg przyjęcia. Po chwili dołączył do niego również Filip.
Obrazek

Ania szybko ich znalazła.
- Hej, chłopaki, co u was?
- W porząd...
- Zatańczyłbyś ze mną, Wiktor? Uciekam od jakiegoś starego dziada, który się do mnie ślini.
- Eee ... wiesz co, może zatańczysz z Filipem? Ja średnio mam na razie ochotę. Może później.
Obrazek

- Jeśli nie masz nic przeciwko to ja chętnie.
- Eee ... no dobra, chodź - stwierdziła sucho Ania, a uśmiech na jej twarzy mocno przygasł.
Obrazek

Wiktor został sam. Nie miał nic przeciwko temu. Zamknął oczy i rozkoszował się muzyką.
Obrazek

Chwila wytchnienia nie trwała długo. Po chwili do rzeczywistości przywrócił go jakiś głos.
- Hej! Mogę się przysiąść?
Obrazek

- Chyba nie jesteś stąd, co nie?
- No niezbyt. Przyjechałem w odwiedziny do ... eee ... cioci i zostałem zaproszony tutaj.
- I jak ci się podoba?
- Trochę nie moje klimaty. Jakoś nie mam ochoty na tańce.
- Naprawdę? W końcu znalazłem kogoś normalnego! Już myślałem, że to ja jestem jakiś dziwny.
Obrazek

- Tak w ogóle to chyba wypadałoby mi się przedstawić. Jestem Alan.
- Miło cię poznać, Wiktor.
- Skąd jesteś?
- Eee ... Ćwirowo. Takie zapupie na północy.
Obrazek

- Może przejdziemy na piętro? Strasznie tutaj głośno, prawie nic nie słyszę.
- Okej, czemu nie?
Obrazek

Wiktor znowu poczuł dziwne uczucie w brzuchu. Czuł je już kilka razy wcześniej, gdy patrzył na przystojnych chłopaków ze szkoły. Dodatkowo, w spojrzeniu Alana było coś ... niesamowitego, co czyniło jeszcze bardziej atrakcyjnym.
Obrazek

Rozmawiali ze sobą zupełnie jakby znali się od zawsze. Do tej pory Wiktor tak dobrze dogadywał się tylko z Filipem i Anią. Ale nawet rozmowa z nimi nie dawała mu tyle satysfakcji co wysłuchiwanie opowieści Alana. No i dodatkowo mógł patrzeć na niego całymi godzinami.
Obrazek

Rozmawiali właściwie o wszystkim. W końcu jednak pojawił się temat związków. Alan zapytany o to czy ma dziewczynę odpowiedział tylko:
- Jeśli mam być szczery to średnio kręcą mnie dziewczyny. Nie wiem jak tam u was w małych miasteczkach to postrzegają, ale mam nadzieję, że się do mnie nie zrazisz.
- Nie, skąd.
- O, to świetnie. A ty? Masz kogoś?
Obrazek

- Eeeeeeeeee. Podobnie jak u ciebie.
- Co, serio?! Nie żartujesz sobie?
- Nie, poważnie.
- Mogłeś się wcześniej pochwalić. Zainwestowalibyśmy ten czas inaczej, haha.
Obrazek

Potem wszystko poszło bardzo szybko. Wiktor nawet nie zdążył się zorientować co się właśnie stało, a już znajdował się w ramionach Alana. I czuł jakby to był najlepszy dzień w jego życiu.
Obrazek

Potem było już tylko lepiej ...
Obrazek

Gdy usłyszeli kroki jakiś simów na schodach, zamknęli się w toalecie i tam cieszyli się sobą przez długie godziny.
Obrazek

Po tysiącach pocałunków Wiktor czuł się jak w niebie. Zupełnie zapomniał o potencjalnych konsekwencjach jego działań. Skoro wszyscy mogą cieszyć się życiem to dlaczego on nie?
Obrazek

Oprzytomniał dopiero, gdy Alan zaczął ten temat:
- To było nie z tego świata, po prosto cudowne! Serio, jeszcze nigdy nie czułem się tak dobrze. Mam już osiemnastkę na karku, prawo jazdy zrobione i małą fortunę. Co ty na to, żeby za kilka miesięcy, gdy będziesz już oficjalnie dorosły, rzucić wszystko i wyruszyć razem w świat? Gdziekolwiek tylko chcemy - tylko ty i ja!
Obrazek

- Alan, ja nie wiem czy to nie za wcześnie na takie deklaracje.
- A na co mamy czekać? Jesteśmy młodzi, wolni i pełni miłości. Czy jest coś co może się nam nie udać?
- No niby nie.
Obrazek

- Proszę, nie zrozum mnie źle. Nie chodzi o to, że nie chcę, bo to byłaby najlepsza rzecz, jaka mogłaby się nam przydarzyć. Tylko po prostu ... jest wiele zewnętrznych czynników, które nam mogłyby przeszkodzić.
- Jakich czynników?
Obrazek

- To dosyć skomplikowane i musiałby długo tłumaczyć. Moglibyśmy się spotkać jutro rano tutaj, przed klubem? Wyjaśniłbym ci dokładnie o co mi chodzi. Teraz będę musiał szukać rodziny, bo pewnie będą się niepokoić gdzie jestem.
- Jasne, jeśli tak wolisz to nie mam nic przeciwko. Może być o jedenastej?
- Mi pasuje.
Obrazek

- To może jeszcze raz to zrobimy, co?
- Bardzo bym chciał, ale, serio, muszę już lecieć.
- Jasne, rozumiem. Super było cię poznać.
- Ciebie też. Do jutra.
- Już nie mogę się doczekać.
Obrazek

Gdy Wiktor tylko wyszedł z toalety od razu został znaleziony przez kuzyna.
- Stary, gdzieżeś ty był?! Od pół godziny szukamy cię razem z Anią i twoimi prapradziadkami.
- Ja ... eee ... chyba zjadłem coś niezdrowego, bo złapała mnie koszmarna biegunka.
- O kurde, ale współczuję.
- A ty co taki zadowolony?
Obrazek

- Przetańczyliśmy z Anią chyba całą noc i jestem w siódmym niebie. Jest znakomitą tancerką.
- Wow, zazdroszczę.
- Poźniej ci opowiem, teraz chodź, wracamy. Wszyscy już właściwie poszli, tylko my zostaliśmy.
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Ururu
Posty: 113
Rejestracja: 03 kwie 2018, 15:13

Urbanowie i zupełnie nowa historia

Postautor: Ururu » 27 paź 2018, 13:00

Odcinek 2:
Nie znam się specjalnie na tych latach, trudno mi więc wyczuć czy historycznie/kulturowo jest dobrze, ale no mi się całkiem podoba XD (Oprócz strojów chłopców, wydają mi się jednak zbyt współczesne).
Jestem ciekawa, jak ich przygody zmienią współczesny im świat *-* No i kim były te dwie dziewczynki, bo młody Urban z pewnością je zna z późniejszych lat (czyżby jego babcia?).

Odcinek 3:
Zastanawiam się, czy jak nie przejdą piwnicą to czy nie cofną się jeszcze bardziej. No i niby taka okazja egzystowania w przeszłości a zamiast sporządzania notatek to bawią się w najlepsze XD
Historia z Alanem przypomniała mi taki jeden film, nie pamiętam tytułu ale było coś o ziomku co się podawał za innego i jakoś tak wpadł w jakiś pseudo-romans z takim bogaczem. To były chyba lata 30. No i ten wątek z ucieczką i cieszeniem się chwilą... Tak bardzo ten klimat.
Biegunka... Taaaaak...
Ojej, co tak urwany wątek, chcę dalej XD
ObrazekObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 949
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Urbanowie i zupełnie nowa historia

Postautor: Galcia » 28 paź 2018, 14:53

Z tego powodu czuł również wyrzuty sumienia. Jak to się stało, że woli towarzystwo prawie zupełnie obcych mu ludzi od własnych rodziców?
Nie rozumiem, co w tym dziwnego, rodziny się nie wybiera i moim zdaniem nie ma nic złego w tym, że się swoich rodziców zwyczajnie nie lubi. :P Zwłaszcza jeśli nie poświęcają dziecku czasu i nie budują z nim więzi.
Andromeda ma przepiękną sukienkę. :love: Widziałabym w takiej Anię. Która to Ania, nawiasem mówiąc, jest strasznie chamska wobec Filipa. -_- Rozumiem, że chciała tego wieczoru poderwać Wiktora, ale mimo wszystko Filip jest jej przyjacielem i nie powinna go w tak niemiły sposób ignorować. Chyba że Ania tak naprawdę go nie lubi i trzyma się z nim tylko dlatego, bo jest przyjacielem Wikiego. Krótko mówiąc, nie lubię jej. :D
Cóóóóóż... sto lat temu nawet w dużych miasteczkach odmienne od ogólnie przyjętych skłonności nie były chyba dobrze widziane i raczej bym się tym nie chwaliła dopiero co poznanemu przypadkowemu kolesiowi na imprezie. soft9
Biegunka. :rotfl: No ostro. Trochę szybko to wszystko leci, niby dawne, eleganckie czasy, a tu rozpusta na każdym kroku, na pierwszym lepszym przyjęciu dla bogaczy można spotkać przystojnego, bajecznie bogatego geja, który momentalnie na ciebie leci, bo oprócz niego jesteś jedynym gejem w mieście :D a praprababcia, której opowiadasz, że przeniosłeś się w czasie, łyka wszystko jak młody pelikan. :haha: Jestem ciekawa, co takiego wymyślisz w kolejnych odcinkach, bo już jest grubo. ;)
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 459
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Urbanowie i zupełnie nowa historia

Postautor: Lion » 02 lis 2018, 20:57

Nie mam pomysłu, o co może chodzić, ale jestem przekonany, że postać Gerarda wiąże się z jakąś wielką intrygą. Już podczas spotkania z nastolatkami zachowywał się podejrzanie. Wcale mnie nie zdziwiło, gdy okazało się, że w jego posiadłości nie ma tajnego przejścia i bardzo mnie cieszy, że Ania, Wiktor i Filip dostrzegli, iż coś jest z nim nie tak. Choć kto wie, może nie robi nic złego - pamiętam książkę, w której pewien sprzedawca korzystał z tajnego wehikułu czasu, aby kupować mięso za grosze, co pozwoliło mu sprzedawać najtańsze w mieście hot-dogi. :D
Fajnie, że przodkowie Wiktora tak ciepło przyjęli całą ekipę. Na początku zdziwiło mnie, że Klaudia sama wyskoczyła z tekstem o rodzinie, ale pięknie wyjaśniłeś jej zachowanie w ostatniej relacji. ;)
Jestem ciekawy, czy Wiktor nie zacznie teraz szukać pretekstu, aby nie wracać do teraźniejszości. Nikomu nie powie o Alanie, ale pewnie stanie na rzęsach, aby nie musieć się z nim rozstawać. :P

Awatar użytkownika
Simwood
Posty: 767
Rejestracja: 06 sty 2016, 14:32

Urbanowie i zupełnie nowa historia

Postautor: Simwood » 24 lis 2018, 14:02

Powracam po dłuuugiej przerwie. Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć, że miałem małe problemy techniczne z grą oraz nawiedziło mnie widmo braku czasu. No a oprócz tego, czekałem na premierę "Zostań Gwiazdą", które było mi potrzebne do kolejnych odcinków.
Ururu pisze:
27 paź 2018, 13:00
Oprócz strojów chłopców, wydają mi się jednak zbyt współczesne
Faktycznie, mogą się wydawać trochę "out of time", ale gra nie oferuje zbyt wiele dobrych epokowych strojów z lat '50. No ale pamiętajmy, że już wtedy zaczynały się zabawy z modą i noszenie takiego stroju nie byłoby niczym niezwykłym (przynajmniej na "zgniłym zachodzie" ;))
Ururu pisze:
27 paź 2018, 13:00
No i kim były te dwie dziewczynki, bo młody Urban z pewnością je zna z późniejszych lat (czyżby jego babcia?)
Jego prababcia - Marta i siostra prababci (praciotka? xD) - Wanda (główna bohaterka pierwszego sezonu "Urbanów) ;)

Galcia pisze:
28 paź 2018, 14:53
Która to Ania, nawiasem mówiąc, jest strasznie chamska wobec Filipa. Rozumiem, że chciała tego wieczoru poderwać Wiktora, ale mimo wszystko Filip jest jej przyjacielem i nie powinna go w tak niemiły sposób ignorować. Chyba że Ania tak naprawdę go nie lubi i trzyma się z nim tylko dlatego, bo jest przyjacielem Wikiego. Krótko mówiąc, nie lubię jej
Podczas tworzenia Ani stwierdziłem, że muszę dać jej taki charakter by pani Galciowicz jej nie lubiła. Jak widać, udało się soft9
A tak na serio - dziewczyna ma dopiero 17 lat, więc, jak można się domyślić, nie jest jeszcze do końca dojrzała emocjonalnie. Mogę jedynie zdradzić, że jest to postać dynamiczna i jej charakter będzie przeżywał zmiany z kolejnymi odcinkami
Galcia pisze:
28 paź 2018, 14:53
Cóóóóóż... sto lat temu
Jestem zmuszony poprawić - jeśli mówimy o rzeczywistym świecie to siedemdziesiąt lat temu. Przypominam, że Wiktor urodził się w roku 2035, a akcja zaczęła się w roku 2052 ;)
Galcia pisze:
28 paź 2018, 14:53
nawet w dużych miasteczkach odmienne od ogólnie przyjętych skłonności nie były chyba dobrze widziane i raczej bym się tym nie chwaliła dopiero co poznanemu przypadkowemu kolesiowi na imprezie
No cóż, nie ukrywajmy, tak było. Ale to simowy świat, więc na niektóre aspekty życia patrzono nieco bardziej przez palce. Fakt, Alan sporo ryzykował, zwierzając się Wiktorowi, ale miał ku temu powody, które zostaną przedstawione w którymś z kolejnych odcinków.
Galcia pisze:
28 paź 2018, 14:53
Na pierwszym lepszym przyjęciu dla bogaczy można spotkać przystojnego, bajecznie bogatego geja, który momentalnie na ciebie leci, bo oprócz niego jesteś jedynym gejem w mieście
Z tym bajecznie bogatym bym nie przesadzał, fortuna Alana to kilkanaście tysięcy simoleonów + używany samochód. Zapomniałem, że na papierze ekranie nie widać ironii xD
Galcia pisze:
28 paź 2018, 14:53
a praprababcia, której opowiadasz, że przeniosłeś się w czasie, łyka wszystko jak młody pelikan
Faktycznie, trochę dziwnie wyszło, ale nie chciałem zanudzić czytelników przydługą rozmową, więc wyciąłem kilka fragmentów, które uznałem za niepotrzebne. Uznajmy, że Klaudia po prostu uznała Wiktora za sima, któremu można zaufać.

Lion pisze:
02 lis 2018, 20:57
Jestem ciekawy, czy Wiktor nie zacznie teraz szukać pretekstu, aby nie wracać do teraźniejszości. Nikomu nie powie o Alanie, ale pewnie stanie na rzęsach, aby nie musieć się z nim rozstawać
W dzisiejszym odcinku dowiesz się wszystkiego. Ale spokojnie, Alan jeszcze się pojawi i odegra bardzo ważną rolę w całej historii ^^



Odcinek 4:

Gdy cała gromadka imprezowiczów wróciła do willi, było już grubo po północy.
Obrazek

Zmęczeni po wielogodzinnej zabawie, simowie zaczęli kłaść się spać. Jedynym wyjątkiem był Wiktor, którego sen nie zmorzył w najmniejszym stopniu. Po kilkunastu minutach przewracania się z boku na bok po prostu usiadł na podnóżku i zaczął rozmyślać nad tym, co go kilka godzin temu spotkało.
Obrazek

Myślał tylko i wyłącznie o Alanie. Przez głowę przeszła mu nawet szalona myśl by, wracając do swoich czasów, zabrać go ze sobą.
"Chyba nic złego nie powinno się stać" - usprawiedliwiał się sam przed sobą. - "Nauczę go w kilka dni jak radzić sobie z najnowszą technologią i wszystko powinno być w porządku".
Obrazek

Ale zaraz potem przypomniał sobie o tym co zawsze pojawiało się w filmach, gdy ktoś zaczynał mieszać w historii.
"Ale przecież nic złego się nie może stać. Skoro jest gejem to i tak nie mógł mieć dzieci, więc nie powinno być żadnych problemów"
Obrazek

Jego rozmyślenia zostały nagle przerwane przez jakiś chrobot na dole. Zerknął uważnie na dół. Nic nie zobaczył, bo zasłaniała mu kamienna ściana, ale do jego uszu dobiegło stukanie czyiś obcasów. Poczuł wewnętrzny dreszcz. Po cichu zakradł się na korytarz by dowiedzieć się co się dzieje.
Obrazek

Ujrzał dokładnie to, czego tak się bał. Ciemna postać skradająca się w stronę drzwi wejściowych.
Obrazek

Bał się zrobić jakikolwiek ruch. Miał ochotę zejść na dół i stanąć twarzą w twarz z włamywaczem, ale strach go sparaliżował. Usłyszał cichuteńkie, ledwo słyszalne szczęknięcie zamka i otwieranie drzwi. Już za późno, jest w środku.
Obrazek

Po chwili jego uszu dobiegło głośne szczekanie Cezara. Wiktor poczuł jak robi mu się lżej na sercu. Całkowicie zapomniał o czworonożnym strażniku. Hałas ucichł po kilku sekundach. Zastąpiło go żałosne skomlenie, a kilka sekund później zapadła grobowa cisza.
Obrazek

Wiktor przemógł się w sobie i po cichu zszedł piętro niżej. Usłyszał ciche skrzypnięcie drzwi do sypialni prapradziadków i ujrzał wychodzącego z niej Alberta. Podbiegł do niego najciszej jak potrafił i w kilku słowach opowiedział o włamywaczu.
Obrazek

Albert nachylił się do niego i przekazał prawie bezgłośnie:
- Idź do sypialni i obudź Klaudię. Niech dzwoni po policję. Ja idę na dół, zobaczyć kogo tu przywiało. Mam przy sobie broń, więc o mnie się nie martw. Postaraj się tylko nie robić hałasu, może uda mi się go zaskoczyć.
Obrazek

Wiktor kiwnął głową. Na palcach wszedł do sypialni i najciszej jak umiał obudził Klaudię.
- Wiktor! Co tu ...
- ĆŚŚŚŚŚ!
Obrazek

- W domu jest włamywacz. Albert poszedł go złapać.
- Co?
- Ćśśś! Dzwoń na policję, jak najszybciej.
- Stop! Co tak skwierczy?
Obrazek

Przerażeni Klaudia i Wiktor zbiegli jak najszybciej na dół i tam czekał ich szok.
- Nie! Nie!
Obrazek

- Nie! To niemożliwe! NIEEEEEEEEEEEEEEEE!
Obrazek

Klaudia chciała podbiec do leżącego na podłodze męża, ale zatrzymały ją płomienie.
Obrazek

Wiktor w przypływie nagłego męstwa zarzucił sobie nieprzytomną Klaudię na plecy i wyniósł ją z płonącego budynku. Po chwili dołączyli do niego oszołomieni Filip i Ania.
Straż pożarna dojechała dopiero po ponad godzinie. Gaszenie rezydencji trwało aż do świtu, ale i tak nie było czego ratować. Dom był doszczętnie spalony.
W taki sposób posiadłość Urbanów stanęła w płomieniach dwadzieścia lat wcześniej niż powinna. Bieg historii zmienił się całkowicie ...
Obrazek


***



Jako, że Albert bardzo przyjaźnił się z mieszkającym obok Sebastianem Nicponiem i jego żoną, Anastazją, bez problemu zgodzili się oni przenocować Klaudię wraz z córkami i gośćmi.
Obrazek

Wandą i Martą zajęli się Ania i Filip, a Wiktor postanowił porozmawiać z Klaudią. Znalazł ją w altance z tyłu domu.
Obrazek

- Nie przeszkadzam?
- Nie, skąd! Siadaj!
- Chciałem cię przeprosić za to wszystko co się stało. Nie wyobrażam sobie nawet jak to jest przeżyć taką katastrofę. Straciłaś właściwie wszystko co miałaś - dom, majątek i, co najważniejsze, męża.
Obrazek

- Ale za co ty w ogóle chcesz przepraszać? Nie bądź głupi, to nie twoja wina. Nieszczęścia chodzą po simach i tym razem trafiło na mnie.
Obrazek

- Mogłem próbować jakoś obronić Alberta. Albo przynajmniej ugasić ogień zanim się rozprzestrzenił. Albo pobiec za podpalaczem. Sam nie wiem, mam wrażenie, że to wszystko moja wina. Przyjęłaś nas, ugościłaś, traktowałaś jak najbliższą rodzinę, a my sprowadzamy na ciebie same nieszczęścia.
Obrazek

- Nie mów tak, proszę. Dobrze wiedziałam w co się pakuję, wychodząc za Alberta i zdawałam sobie sprawę z tego, że wpływowi simowie, jego pokroju, mają wielu wrogów. Dołożę wszelkich starań by dopaść tego, kto za tym wszystkim stoi. A ty możesz być z siebie dumny - gdyby nie twoja zimna krew, dołączyłabym do Alberta i uczyniła dziewczynki sierotami.
Obrazek

- Zachowałeś się jak nasz wspólny przodek - Goderyk Urban - uratowałeś bezbronną damę z opresji.
- Ale mogłem jakoś zapobiec temu.
- Nie ma w tym żadnej twojej winy. Płaczem nie wskrzeszę Alberta, muszę jakoś z tym żyć. Pewnie przez najbliższy czas będę trochę płaczliwa, ale obiecam, będę nad sobą panować. Dla dobra dziewczynek.
- Ale naprawdę nie musisz ...
- Dam sobie radę, naprawdę. Albert dalej jest ze mną, w moim sercu. I dobrze wiem, że kiedyś, w innym życiu, jeszcze się spotkamy.
Obrazek

- Ech, wydaje mi się, że to i tak wszystko przez to, że się tu pojawiliśmy.
- Mówiłam ci...!
- Rozumiem, ale to wszystko co się stało to znak, że Filipa, Ani i mnie już dawno nie powinno tutaj być. Musimy jak najszybciej wracać do swoich czasów. Przepraszam za to wszystko co się stało i za to, że zostawiam cię w takiej sytuacji samą, ale nie chcę żebyś cierpiała przez nas jeszcze więcej.
- Wiktor, ty chyba nie zrozumiałeś nic, co ci przed chwilą powiedziałam. Jeśli los zdecydował o tym, że Albert powinien odejść do tego lepszego świata to ani ja, ani ty nie możemy nic na to poradzić. Mogę tylko zadbać o to by dziewczynki pamiętały o tym jak wspaniałym człowiekiem był ich ojciec. I spokojnie, nie wylądujemy pod mostem. Mamy wielu majętnych krewnych, na pewno któryś z nas wspomoże nas w potrzebie. Poza tym, dom był ubezpieczony, więc na pewno odzyskamy nasze pieniądze. Jestem ci dozgonnie wdzięczna za to, że mnie uratowałeś i nigdy nie zapominaj o tym, że jesteś wspaniałym simem, który zasługuje na wszystko co najlepsze.
Obrazek

- Dziękuję, naprawdę nie wiem czy zasługuję na to, żeby słyszeć coś takiego.
- Zasługujesz, nie mam żadnych wątpliwości. Nie masz pojęcia jak cieszę się, że doczekałam się tak cudownego praprawnuka i mam nadzieję, że twoi rodzice też to docenią. A teraz lećcie już!
- Dziękuję, dziękuje za wszystko.
- O mnie się nie martw, dam sobie radę.
Obrazek


***



Gdy przyjaciele byli w drodze na dworzec, Wiktor przypomniał sobie o umówionym spotkaniu z Alanem. Zerknął na zegarek - było za piętnaście jedenasta. Skłamał, że poprzedniego wieczoru, podczas imprezy, zostawił zegarek w toalecie i musi po niego wrócić.
Obrazek

Alan, gdy tylko go zobaczył, od razu zaciągnął go do wąskiego zaułka, gdzie zaczął go namiętnie całować.
Obrazek

- Mam wrażenie, że minęła wieczność, pół nocy nie spałem z niecierpliwości. Masz jakiś plan na to co ciekawego możemy porobić czy mam coś wymyśleć samemu?
Obrazek

- Ja strasznie cię przepraszam, Alan, ale kompletnie nie mam nastroju na takie rzeczy. Dzisiaj w nocy spalił się dom mojego wuja, w którym tymczasowo mieszkałem i ledwo uszedłem z życiem.
- O w mordę! Nikomu nic się nie stało?
- Mój wuj nie żyje. Spalił się żywcem.
Obrazek

- O mój plumbobie! To straszne!
- A najgorsze jest to, że to wszystko stało się przeze mnie.
Obrazek

- Ćśś, spokojnie. To na pewno nie twoja wina. Nieszczęścia chodzą po simach i tak się złożyło, że pożar wybuchnął akurat wtedy, gdy ty byłeś u nich w gości.
Obrazek

- Gdybyś chciał o tym pogadać to mów śmiało. Przyznam się szczerze, że planowałem na dzisiaj inne atrakcje, ale najważniejsze jest to, żebyś ty poczuł się lepiej.
Obrazek

- Alan! Ja nie powiedziałem ci wczoraj czegoś bardzo ważnego, co powinienem był powiedzieć ci na samym początku.
- Co takiego?
- Jestem z przyszłości. Wiem, że to może zabrzmieć dziwnie, ale tak jest.
Obrazek

- Zaraz, zaraz. CO?! Żarty sobie ze mnie robisz.
- W żadnym wypadku.
Obrazek

- Razem z dwójką moich przyjaciół przez całkowity przypadek trafiliśmy w piwnicach pałacu Von Duch. Tak naprawdę urodziłem się sto lat później niż ty i do twojego świata trafiłem przez całkowity przypadek.
Obrazek

- Czekaj, czekaj. Urodziłeś się w roku 2035, przez przypadek cofnąłeś się w czasie o sto lat, a teraz musisz wracać, tak?
Obrazek

- No ... tak.
Alan westchnął i ukrył twarz w dłonie.
Obrazek

- Dlaczego moje życie musi być takie przesrane?
- Alan, ja ... przepraszam.
- Ty naprawdę myślisz, że moje życie jest usłane różami? Nie mam prawie żadnej rodziny, poza starą babką, która ciągle liczy, że doczeka się wnuków! Przed całym światem muszę ukrywać to kim naprawdę jestem! A teraz, gdy po raz pierwszy spotykam osobę, która nadaje mojemu życiu jakiś sens, ona przez chwilę daje mi wrażenie, że jej na mnie zależy, tylko po to by po jednej nocy stwierdzić, że ma mnie gdzieś i sprzedaje mi jakąś wyssaną z palca historię o pożarze i podróży w czasie.
Obrazek

- Ty mi nie wierzysz, prawda?
Obrazek

- A nie widzisz jak to wszystko idiotycznie brzmi? Że też ja głupi dałem się na to wszystko nabrać!
Obrazek

- Alan, ale ja nie żartuję ...
- Nie dotykaj mnie. Nie chcę cię znać.
Obrazek

Wiktor poczuł jak jego serce pęka na pół. Jeszcze kilka godzin temu jego życie rysowało się w najjaśniejszych barwach. A teraz wszystko runęło, jak domek z kart.
Obrazek

Czuł jakby to wszystko to było dla niego zbyt wiele. Po co on w ogóle wchodził z Anią do tej głupiej piwnicy? Po co on w ogóle wpraszał się do Urbanów? Mógł od razu wrócić tam skąd przyszedł. Dodatkowo, jak teraz sobie uświadomił, nie miał żadnej pewności czy podróż w drugą stronę zadziała. Ani czy to co zastanie po drugiej stronie będzie wyglądało tak samo jak wtedy, gdy ją opuszczał. Ech, dlaczego to wszystko musiało spotkać akurat jego?
Obrazek

- O, tu jesteś! Coś się stało?
- Nic. Przepraszam, jakoś tak nagle poczułem się tak ... smutno. Jeszcze raz przepraszam.
- Jasne, nie ma problemu, pociąg mamy dopiero za godzinę. Chciałbyś o tym pogadać?
Obrazek

- Nieeee, chyba muszę to sam ze sobą załatwić.
- Słuchaj, naprawdę mega ci współczuję z powodu śmierci Alberta. Ale proszę, nie obwiniaj się o to - to nie twoja wina!
Obrazek

- Wiem, wiem. Ale mam przeczucie, że każda decyzją jaką podejmujemy jest niewłaściwa. Po co w ogóle się w to pakowaliśmy?
Obrazek

- Będzie dobrze, zobaczysz. W trójkę raz-dwa coś wymyślimy.
- No ale nie uda nam się wskrzesić Alberta ...
- Chłopie, mamy możliwość podróżowania w czasie! Jeśli tylko uda nam się rozgryźć jak to wszystko działa, może uda nam się nawet przywrócić Alberta do życia.
- Nie żartuj sobie.
- Jeszcze nad tym pomyślimy. Teraz chodź, lecimy na dworzec, Anka już czeka.
Obrazek

Pod Pałacem Von Duch znaleźli się dwie godziny później. Ania wzięła na siebie ciężar dowodzenia całą akcją.
- Plan jest taki - ja zakradam się i obserwuję czy Gerard jest w środku. Pomacham wam, gdy będzie czysto i będziemy mogli wejść do środka.
Obrazek

- Mówiłaś, że ufasz Gerardowi.
- Niby tak, ale przemyślałam dokładnie wszystko i stwierdziłam, że im mniej o nas wie tym lepiej.
Obrazek

- A jak w ogóle zamierzasz tam wejść?
- Przez tylne wejście. Zauważyłam je już ostatnio, gdy tam byliśmy. Jedyny problem jest taki, że musimy przedostać się przez mur. Podsadzicie mnie, a potem jakoś we dwójkę wykombinujecie jak przejść, gdy ja będę robić rekonesans.
Obrazek

- Ania! To niedorzeczne, żeby uciekać teraz, gdy zniszczyliśmy życie moim prapradziadkom. Nie mamy nawet pewności czy to zadziała.
- Musimy spróbować. Jeśli się uda i mniej więcej dowiemy się jak to wszystko działa, będziemy mogli tu wrócić i spróbować naprawić wszystkie szkody. Jeśli uda nam się to opanować tak dobrze, że będziemy mogli swobodnie przemieszczać się w czasie - spróbujemy powstrzymać podpalacza.
- To jest kompletnie nielogiczne!
- A masz lepszy pomysł?
Obrazek

- To wszystko wydaje się być bardzo podejrzane i jestem pewna, że ktoś z zewnątrz macza w tym palce. Na razie naszym priorytetem jest przeniesienie się z powrotem do przeszłości i poznanie własności tych dziwnych korytarzy. Gdy już to zrobimy, wtedy będziemy mogli myśleć jak odkręcić to, co przez przypadek zaczęliśmy. Tak jest?
Obrazek

Ania, jak powiedziała, tak zrobiła. Ukryła się w wielkim vonduchowskim ogrodzie i stamtąd obczajała sytuację.
Obrazek

Po kilkunastu minutach obserwacji z różnych punktów, Ania stwierdziła, że w pałacu nikogo nie ma. Zawołała chłopaków i wprowadziła ich bocznym wejściem.
- No cóż, panowie. Kończymy przygodę z latami pięćdziesiątymi.
Obrazek

Pięć minut później znaleźli się w dobrze sobie znanej sali. Wiktora trochę zdziwiło to, że wszystkie drzwi były otwarte, ale gdy tylko zwrócił na to uwagę, Ania od razu go uciszyła, twierdząc, że przesadza.
Obrazek

Wzięli głeboki oddech i weszli w tunel, którym tutaj dotarli. Zupełnie nie spodziewali się tego, co zastaną po drugiej stronie ...
Obrazek


***



Alan już kilka minut po rozmowie z Wiktorem, zdał sobie sprawę z tego jak głupio się zachował. Doszedł do wniosku, że za bardzo zależy mu na Urbanie, żeby go stracić. Pobiegł ile sił w nogach na stację, ale pociąg do Windenburga uciekł mu właściwie sprzed nosa. Na kolejny musiał czekać pół godziny. Gdy tylko dojechał, wyskoczył z wagonu jak torpeda i pognał w stronę pałacu Von Duch.
Obrazek

Do środka udało mu się dostać całkiem sprawnie. W miarę szybko znalazł zejście do piwnicy i już po chwili zbiegał schodami w dół.
Obrazek

Znalazł się w ogromnej sali z tuzinem takich samych drzwi. Ani śladu Wiktora.
Obrazek

Poczuł jak jego serce rozpada się na pół. Sam do końca nie wiedział co spodziewał się tu ujrzeć, ale poczuł się strasznie rozczarowany.
Obrazek

Nie miał pojęcia co robić dalej. Sytuacja wydała mu się całkowicie beznadziejna. Nie pamiętał nawet którymi drzwiami tu wszedł. Zresztą ... i tak mu było wszystko jedno.
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Ururu
Posty: 113
Rejestracja: 03 kwie 2018, 15:13

Urbanowie i zupełnie nowa historia

Postautor: Ururu » 24 lis 2018, 22:45

No tak, u Simów bieda z takimi ciuszkami klimatycznymi (ale w dodatku są fajniusie, chociaż może znowu takie niezbyt dla młodzieży ehhh jak żyć XD)

Jak to umarł ;__; Jak to pożar ;___; To strasznie smutne.
Moja wiedza psychologiczna nie może ogarnąć takiej prezentacji Klaudii po tym, co zaszło, szczególnie, że w tym semestrze mam przedmiot o traumie i wszystkim, co się z nią wiąże XD (Chętnych zapraszam na PW, chętnie powtórzę sobie wszystko co wiem przed kolokwium. XDD)

Schadzka w zaułku, oh tak XDD

Dobraaa, obstawiam, że cofną się jeszcze bardziej w czasie, a Alan do nich dołączy.
ObrazekObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 949
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Urbanowie i zupełnie nowa historia

Postautor: Galcia » 24 lis 2018, 23:13

Podczas tworzenia Ani stwierdziłem, że muszę dać jej taki charakter by pani Galciowicz jej nie lubiła. Jak widać, udało się soft9
Haha, masz mnie! :D Czyli Ania jest po prostu niestabilna emocjonalnie? Nie musisz odpowiadać, teraz już obojętnie co zrobi, i tak nie będę jej lubić. :P
Czemu Albert nosi w szlafroku broń? :rotfl:
Chyba lubisz pożary. :cwaniak: Już wiem, skąd u Wandy takie skłonności.
Oj, biedny Alan. Ale akurat informację o pożarze mógłby sobie wyguglać sprawdzić w gazecie. Za to Wiktor mógłby zacząć od tego, że musi odejść ALE chce go zabrać ze sobą, od razu lepiej by zabrzmiało. ;)
Niech zgadnę, Alan trafi do przyszłości, a nasi bohaterowie w jakieś losowe miejsce w przeszłości? I nie wiem czemu, to totalnie bez sensu, ale ciągle wydaje mi się, że Wiktor będzie miał romans z Klaudią. :D
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 459
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Urbanowie i zupełnie nowa historia

Postautor: Lion » 25 lis 2018, 11:05

Rozumiem, że Klaudia jest silną kobietą i stara się trzymać dla swych córek, ale mam wrażenie, że jej postawa i słowa brzmią, jakby od śmierci głowy rodziny minęło co najmniej kilka tygodni, nie jeden dzień. Chyba, że tak świetnie gra przed wszystkimi i umie pokazać postawę całkowicie sprzeczną z tym, co czuje w środku.
Domyślam się, że, jak sami bohaterowie zapowiadają, przed nami kilka podróży w czasie. Bardzo mi się to podoba. :yes: Aż mi się Strażnicy czasu przypomnieli, jedna z moich najukochańszych kreskówek z dzieciństwa. ^^
Czuję, że Alan trafi do teraźniejszości głównych bohaterów, zaś trójka przyjaciół coś sknoci i im się to nie uda. :P

Awatar użytkownika
Simwood
Posty: 767
Rejestracja: 06 sty 2016, 14:32

Urbanowie i zupełnie nowa historia

Postautor: Simwood » 08 gru 2018, 13:30

Galcia pisze:
24 lis 2018, 23:13
Czemu Albert nosi w szlafroku broń?
Umówmy się, że trzyma w szufladzie koło łóżka :P
Chyba lubisz pożary. :cwaniak: Już wiem, skąd u Wandy takie skłonności.
Galcia pisze:
24 lis 2018, 23:13
Za to Wiktor mógłby zacząć od tego, że musi odejść ALE chce go zabrać ze sobą, od razu lepiej by zabrzmiało
W sumie mógł. Ale chyba tego nie przemyślał :D
Galcia pisze:
24 lis 2018, 23:13
I nie wiem czemu, to totalnie bez sensu, ale ciągle wydaje mi się, że Wiktor będzie miał romans z Klaudią
Gej mający romans ze swoją praprababcią. To brzmi zbyt absurdalnie nawet jak na Urbanów xD
Lion pisze:
25 lis 2018, 11:05
Chyba, że tak świetnie gra przed wszystkimi i umie pokazać postawę całkowicie sprzeczną z tym, co czuje w środku
Bingo ^^



CZĘŚĆ 2


Odcinek 5:

Po śmierci Alberta, pełniącego obowiązki seniora rodu, u Urbanów zaszły gwałtowne zmiany. Zorganizowano specjalny zjazd rodzinny, na którym miano wybrać jego następcę. Jak pewnie się domyślacie, nie wybrano.
Obrazek

Przez sprzeczność interesów poszczególnych członków rodziny i ich wygórowane ambicje doszło do podziału na kilka obozów, rywalizujących o to, kto będzie rozdawał karty na rodzinnym stole.
Obrazek

Urbanowie, jak to Urbanowie, nie zasypują gruszek w popiele i najbardziej wpływowi członkowie rodziny zaczęli tracić życie w wyjątkowo podejrzanych okolicznościach.
Obrazek

Z tych właśnie powodów nikt nie przyjął do siebie Klaudii z córkami. Zresztą ona sama, po kilku próbach wciągnięcia jej w wir rodzinnego sporu, wyrzekła się swoich krewnych i zamieszkała ze swoimi córkami w malowniczym domku w Brunatnej Zatoczce.
Obrazek

Klaudii w ogóle nie przeszkadzał skromniejszy tryb życia. Dzięki temu łatwiej jej było utrzymać bliski kontakt z córkami i nie zadręczała sobie głowy wspominaniem zmarłego męża.
Obrazek

Jak sama niechętnie zauważała, ostatnio bardzo szybko posunęła się w latach. Ale specjalnie jej to nie przeszkadzało. Ba, nawet polubiła swój poważniejszy, matczyny wygląd. Dzięki sumiennie odkładanym simoleonom udało jej się wysłać obie córki na studia. Znalazła sobie przyjemną pracę w lokalnej bibliotece, a czas wolny spędzała czas wolny na czytaniu wypożyczanych tam książek i długich spacerów z Maksem - jej ukochanym psem.
Obrazek

Od pamiętnego dnia, w którym straciła zarówno męża, jak i cały swój majątek, ciągle udawała, że wbrew temu co sądzą wszyscy, jest szczęśliwa. Robiła to by nie dawać innym powodów do zmartwień o siebie i żyła nadzieją, że gdy córki zobaczą jak ich mama jest silna, też będą silne. Maskę zdejmowała dopiero w środku nocy, gdy nikt jej nie widział i wylewała morze łez, przeglądając rodzinne zdjęcia z przeszłości.
Obrazek

Wanda i Marta po zakończeniu studiów planowały ruszyć na podbój wielkiego świata i szukać szczęścia gdzieś w wielkim mieście. Niestety, plan pokrzyżowała im ciężka choroba matki. Klaudia dożyła zaledwie 50 lat i opuściła świat simów w lokalnym szpitalu na kilka dni przed 25 urodzinami Wandy.
Obrazek

To niespodziewane wydarzenie nieco zmieniło plany dziewczyn. Po przemyśleniu wszystkich za i przeciw zdecydowały się zostać w Brunatnej Zatoczce na dłużej. Tak jak matka, polubiły spokojne, sielankowe życie wśród przyjaznych, sympatycznych tubylców. Marta, jako początkowa nauczycielka, zaskarbiła sobie sympatię zarówno najmłodszych simów, jak i ich rodziców.
Obrazek

Ona kochała dzieci, a one kochały ją. Świadczy o tym między innymi fakt, że w ciągu zaledwie dwóch lat swojej kariery w edukacji dwukrotnie udało jej się zdobyć tytuł Nauczyciela Roku.
Obrazek

Czasami rozmyślała nad tym co by było, gdyby jej ojciec dalej żył, a majątek nie przepadł. Było jej trochę żal, ale żyła w przekonaniu, że to tutaj jest jej miejsce.
Obrazek

Co innego natomiast jej siostra, która robiła zawrotną karierę w ratuszu.
Obrazek

W wieku zaledwie 22 lat została najmłodszym radnym Brunatnej Zatoczki w ciągu ostatnich trzydziestu lat. Dzięki wyjątkowym zdolnościom retorycznym, Wandzie udało się zdobyć poparcie większości swoich współpracowników, dzięki czemu już 3 lata później objęła stanowisko zastępcy burmistrza, szykując się do kandydowania w najbliższych wyborach.
Obrazek

Przyjaciele nieustannie jej powtarzali, że się przepracowuje, ale ona nich nie słuchała. Miała swój własny plan na życie i nikt nie był w stanie powstrzymać jej od jego realizacji.
Obrazek

Szczęście jej sprzyjało - wszystko, czego tylko zapragnęła, prędzej czy później osiągała. Był tylko jeden zasadniczy problem - pieniądze. W przeciwieństwie do siostry, bardzo żałowała tego, że jej matka nie czyniła żadnych starań by odzyskać utracony majątek z ubezpieczenia. Wielokrotnie jej to nawet wypominała. Ale rezultatów żadnych. Właśnie dlatego była zobowiązana wziąć sprawy w swoje ręce.
Obrazek

Wszystko zmieniło się pewnego dnia, gdy do jej gabinetu zadzwonił telefon od sima, który przedstawił się jako Tyberiusz Urban i zapytał czy mógłby jej złożyć wizytę, ponieważ ma dla niej ofertę "nie do odrzucenia". Wanda bez wahania się zgodziła i oczekiwała krewnego z niecierpliwością.
Obrazek

Gdy punkt szesnasta ktoś zapukał w jej drzwi zerwała się i zaprosiła gości. Do środka weszła dwójka młodych simów, mniej więcej w jej wieku.
- Dzień dobry, mam przyjemność z Wandą Urban?
- Oczywiście, we własnej osobie.
- Fenomenalnie! Moglibyśmy od razu przejść na ty? W końcu jesteśmy z jednej rodziny. Mów mi po prostu Tyberiusz.
- Miło mi poznać, Wanda. Siadajcie, siadajcie.
Obrazek

- Skoro Tybek już się przedstawił to teraz czas na mnie. Nazywam się Marietta Urban i jestem jego kuzynką. Twoją zresztą też, tylko trochę dalszą. Już od dawna siedzi nam w głowach plan przywrócenia nazwiska Urban na salony i zapoczątkowania zupełnie nowej ery w historii naszego pięknego rodu.
Obrazek

- Chcielibyśmy odciąć się od tych starych dziadów, które zawsze prowadzą zebrania rodzinne i mają jakąśtam, tfu, "pozycję". Odcinamy się od staroświeckości, tej paskudnej zaściankowości i ich przestrzałych poglądów. Świat ciągle się zmienia, a nasi, tfu, ojcowie, wujkowie, dziadkowie dalej tkwią w epoce przemysłowej i jedyne na czym im zależy to zysk i jakiś śmieszny prestiż.
Obrazek

- Zaraz ... my?
Obrazek

- Tak, my. Szukamy ludzi takich jak my - żywych, energicznych, z werwą i głową pełną świeżych pomysłów.
Obrazek

- No nie wiem. Za kilka miesięcy mam zamiar kandydować na lokalnego burmistrza i nie chciałabym tak nagle z tego rezygnować.
Obrazek

- No weź! Kobieta z twoim talentem i perspektywami ma skończyć jako sołtys Pipidówek Dolnych?
Obrazek

- Nieee, nie o to mi chodzi. Tylko nie chcę też stawiać wszystkiego na jedną kartę. Na czym dokładnie miałby polegać ten wasz program?
- To w pełni zrozumiałe, już ci tłumaczymy.
Obrazek

- Na razie zajmujemy się rekrutowaniem członków i szukaniem ludzi, którzy mogą nam pomóc. Kolejnym etapem będzie założenie własnej partii politycznej i aktywna promocja w mediach. Dzięki współpracy z Landgraabami, Simenidami i Walterami jesteśmy w stanie zagwarantować sobie naprawdę mocne poparcie. Dzięki świeżym i nowatorskim pomysłom pomysłom jesteśmy w stanie dotrzeć również do młodych, którzy zazwyczaj patrzą na politków krzywym okiem.
Obrazek

- Nie musisz się zgadzać od razu. Przyjedź do naszej siedziby do SimCity, a zobaczysz wszystko na własne oczy. Damy ci trochę czasu. Prawda, Marietko?
- Oczywiście, nic na siłę.
Obrazek

- Bardzo mi się podoba ten pomysł, chętnie dowiedziałabym się więcej.
- Jutro w południe w SimCity, dałabyś radę?
- Myślę, że tak, postaram się.
Obrazek

- To cudownie. Tyberiusz zaraz napisze ci dokładny adres. Zapowiada się naprawdę owocna współpraca.
Obrazek

***


Tego wieczoru Wanda wracała do domu wyjątkowo zadowolona. Jej perspektywa kariery właśnie rozszerzyła się jeszcze bardziej. Wydawało się to jej zbyt piękne by było prawdziwe.
Obrazek

Pozostał jej tylko jeden problem. Mianowicie - siostra.
Obrazek

- Cześć, siostrzyczko! Co ty taka zadowolona?
- Mam dla ciebie rewelacyjne wieści! Nie uwierzysz jaką dostałyśmy szansę od losu.
- Czekaj, czekaj. Zdejmij te urzędowe ciuchy, ogarnij się, a ja zagrzeję ci obiad i wtedy wszystko mi opowiesz.
Obrazek

- No dawaj, co to za rewelacyjne wieści? Burmistrz kopnął w kalendarz i oficjalnie go zastępujesz?
- Lepiej, moja droga, lepiej!
Obrazek

- Dzisiaj w pracy odwiedzili mnie nasi dalecy krewni - Tyberiusz i Marietta.
- Nic mi te imiona nie mówią.
- Mi też nic nie mówiły, ale wypytałam ich dokładnie, a później sprawdziłam. Mają naprawdę znakomitą reputację i ogromne perspektywy przed sobą.
Obrazek

- Zaproponowali mi, żebym dołączyła do ich partii politycznej, jaką mają zamiar założyć. Całkowicie odcinają się od tej rodzinnej zaściankowości i staroświeckości.
- Co ty ...
Obrazek

- To mogłaby być naprawdę świetna odskocznia do mojej dalszej kariery. Wyobrażasz to sobie - wiceburmistrz z Brunatnej Zatoczki nagle wchodzi na salony, stając u boku podobnych sobie młodych, ambitnych i pełnych pasji simów!
Obrazek

- Stop, stop! Na pewno sobie dobrze to wszystko przemyślałaś? Nie znam się za bardzo na polityce, ale ... nie masz praktycznie żadnego większego doświadczenia, a od razu chcesz porywać się na najgłębszą wodę i brać na siebie odpowiedzialność za całe państwo?
Obrazek

- Marta, to jest okazja, jaka trafia się raz w życiu!
Obrazek

- Rozumiem, mówiłaś mi już to. Ale czy na pewno jesteś pewna?
Obrazek

- Nie wiem jak ty, ale ja nie mam zamiaru skończyć jako prowincjonalna pani sołtys. Zostałam stworzona do wielkich czynów i tego chcę się trzymać. Podjęłam już decyzję, jutro jadę do SimCity dowiedzieć się jak to wszystko wygląda.
Obrazek

- Dostałyśmy swoją szansę, siostrzyczko, nie możemy jej zmarnować.
- A co z pracą? Pieniędzmi?
- O pieniądze się nie martw. Ceny nieruchomości w naszej dzielnicy ciągle rosną, więc za sprzedaż domu, właściwie tuż przy plaży, mogłybyśmy dostać parę ładnych tysiące simoleonów. Starczy na początek. W SimCity jest mnóstwo szkół, na pewno coś sobie znajdziesz.
Obrazek

- No dalej nie jestem pewna czy to wyjdzie.
- Za dużo myślisz, kochana. Jesteśmy przecież Urbanki, nasi przodkowie podejmowali takie decyzje w sekundę. Co się nam może stać?
Obrazek

- Poza tym popatrz na to jakie będziemy mieć wtedy możliwości. Będziesz mogła w końcu kupić na własność fortepian, o którym marzyłaś i zacząć zajmować się nim zawodowo. Zawsze o tym marzyłaś, co nie?
- No tak, prawda.
- Nic cię nie trzyma w tej prowincjonalnej szkole! Jesteśmy wolne i możemy robić co tylko chcemy. Jutro sobota, masz wolne - jedź ze mną i zobaczmy na własne oczy stolicę simowego świata!
Obrazek

- No dobra, przekonałaś mnie. Jadę! Ale nie obiecuję, że się zgodzę.
Obrazek

- I to się nazywa dojrzała decyzja. Zobaczysz, wszystko będzie dobrze. Jeszcze będziesz sobie kiedyś dziękować za to, że się na to zdecydowałaś.
Obrazek

***


Następnego ranka Urbanówny wsiadły do pociągu na dworcu w Brunatnej Zatoczce i sześć godzin później ich oczom ukazało się SimCity - ogromna, nowoczesna stolica, będąca bijącym sercem całego simowego świata.
Obrazek

Zarówno Wanda, jak i Marta, były zachwycone tętniącą życiem metropolią. W porównaniu do sennej i spokojnej Brunatnej Zatoczki było to jak znalezienie się w zupełnie innym świecie.
Obrazek

- I jak ci się podoba, siostrzyczko?
- Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Tu jest wszędzie tak kolorowo, żywo, tłocznie. Tyle nowych perspektyw, możliwości!
Obrazek

- Zobaczysz, pomysł przeprowadzki tutaj to będzie najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłyśmy.
Obrazek

- Nie mamy tu ani pracy, ani mieszkania.
- Ja pracę mam załatwioną, tobie zaraz coś znajdziemy. Mieszkanie można tanio wynająć, standardy na pewno nie będą gorsze od tej naszej klaustrofobicznej chatki.
Obrazek

- No nie wiem, nadal nie jestem przekonana.
Obrazek

- Głowa do góry, będzie dobrze. Wiesz co, chodź ze mną, poznasz naszych krewniaków, którzy dali nam tę szansę.
- Nooo dobra, okej.
- Super. To co, idziemy?
Obrazek

Po dotarciu pod wskazany adres okazało się, że biuro Tyberiusza i Marietty znajduje się w jednym z najnowocześniejszych biurowców w SimCity.
Obrazek

- To chyba tutaj, mieszkanie numer 22. Dzwonić?
- Dzwoń, zaczynamy!
Obrazek

- Cześć, dziewczyny! Miło was widzieć! Ty jesteś pewnie Marta, tak?
- Tak, to ja.
Obrazek

- Masz naprawdę wspaniałą siostrę. Jak wam się podoba Simcity, dziewczyny?
- Jest ogromne.
- Korki też mamy ogromne, haha.
Obrazek

- No to skoro się już przywitałyśmy to zapraszam do naszego głównego gabinetu. Tybek już czeka.
Obrazek

- Cześć, Tybuś! Patrz jakie wspaniałe damy ci przyprowadziłam.
- Miło cię znowu widzieć, Wando. Siadajcie, siadajcie.
Obrazek

- A kimże jest ta przepiękna niewiasta, którą mi przyprowadziłaś, Marietko?
- Marta Urban, siostra Wandy. Miło mi poznać.
Obrazek

- Wygląda pani doprawdy olśniewająco.
- Dziękuję bardzo. Mówi pan to każdej potencjalnej partnerce biznesowej?
- Tylko tym najpiękniejszym, haha.
Obrazek

- To skroro uprzejmości mamy już za sobą, możemy chyba przejść do rzeczy. Zacznę od wiadomości, która prawdopodobnie was ucieszy. Mianowicie - udało mi się odzyskać wasze pieniądze z ubezpieczenia za spalony dom w Wierzbowej Zatoczce.
Obrazek

- Co? Naprawdę?
- Naprawdę. Musiałam przycisnąć jednego dziada, który za wasze pieniądze kupił sobie willę na Isla Paradiso, ale gdy zagroziłam mu sądem, bez wahania oddał wszystko co ukradł. Dodatkowo, przejęłam jego mieszkanie w jednym z najdroższych aparatamentowców w mieście. Gdy tylko skończymy, zaraz się tam przejdziemy i wam go pokażę. Powinien wam się spodobać.
- Jesteś niesamowita!
Obrazek

- Naprawdę, nie wiem jak mogę się wam odwdzięczyć. Zrobiliście tyle dobrego dla mnie i dla mojej siostry.
Obrazek

- Ależ nie ma problemu, to drobiazg. W zamian za to możesz wesprzeć mnie i Tyberiusza w naszym projekcie.
Obrazek

Wanda bez wahania się zgodziła i już po chwili prześcigały się z Mariettą we wzajemnych komplementach i opowiadały z zapałem jak zmienią simową politykę.
Obrazek

Marta niezbyt wiele rozumiała z ich paplaniny. Bardziej była zajęta wyobrażaniem sobie przyszłości w tym wielkim mieście.
Obrazek

Tyberiusz najwyraźniej również się nudził, bo biegał oczami po pokoju, podejrzanie często zatrzymując swój wzrok na ślicznej krwniaczce.
Obrazek

Po mniej więcej godzinie przysłuchiwania się nudnej rozmowie Marta ożyła gdy Marietta stwierdziła.
- No to skoro mamy sprawy obgadane to chodźcie, pokażę wam mieszkanie, które dla was mam.
- Znakomity pomysł, Martietko.
Obrazek

- I jak wam się podoba?
Obrazek

- Jest cudowne. Naprawdę, nie mam pojęcia co powiedzieć. Tyle dla nas zrobiłaś.
- Drobiazg, naprawdę. My, młodzi Urbanowie, musimy sobie pomagać.
Obrazek

- Mam nadzieję, że jak najszybciej pojawisz się w naszym biurze. Wybory nadchodzą, mamy mnóstwo do zrobienia.
- Mogę zacząć nawet od teraz, jeśli chcesz.
- To na co jeszcze czekamy?
Obrazek

- Daj mi pięć minut. Pogadam tylko z Martą i zaraz do was dołączę.
- Pysznie! Czekamy w samochodzie.
- Jasne, postaram się pospieszyć. Jeszcze raz - wielkie dzięki za wszystko.
Obrazek

- I jak, siostrzyczko? Może być?
- Jestem pod wrażeniem. Cały czas wydaje mi się, że to jakiś scen. To zbyt piękne, żeby było prawdziwe.
Obrazek

- Czyli zostajemy?
- Zostajemy.
Obrazek

- Przed nami nowe, lepsze życie, siostro. Świat jeszcze usłyszy o Wandzie i Marcie Urban.
- Oj tak, usłyszy na pewno.
Obrazek
Obrazek


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość