Pamiętniki Łabędzi

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 459
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lion » 04 maja 2016, 22:16

MałaMi95 pisze:Dzięki temu wydała wiele bestsellerowych książek, głównie romansów i kryminałów takich jak „Morderstwo w Miłowie” lub „Gdzie się podziała Lenna?” Jednakże napisała też kilka książek dla dzieci na przykład „Malowanie z Lionem”
Haha, bardzo mi miło, że pojawiłem się w jednym z tytułów! :D

Smutne, że Ian okazał się mieć tak ograniczone poglądy... Też mnie zaniepokoiło, że Odie może chcieć wykorzystać dziecko do spełnienia swoich własnych ambicji, ale jeśli chłopak w tym wieku sam z siebie garnie się do lekcji muzycznych, to nie ma opcji, musi to szczerze lubić ;)
Odie i Ian prawie przestali ze sobą rozmawiać, ale dziecko im się zrobić udało :D! Tak, wiem, że kobieta mogła wcześniej zajść w ciążę :curious:
Na miejscu mężczyzny pomyślałbym, że może w drugim malcu zrodzi się miłość do sportu, ale może i dobrze, że na to nie wpadł - gdyby się przeliczył, jego rozczarowanie pewnie odczułaby cała rodzina ;/

Trochę dziwnie by było, gdyby Bella i Mortimer mieli dziecko młodsze od swoich wnuków, ale w sumie czemu nie! :) Nie oni pierwsi, nie ostatni ;)
Dobrze widzieć, że u Kasandry i Tomasza się układa! Super też, że pan Kaliente w końcu przeprosił Lottę.

Widać, że Agata będzie mieć troskliwą opiekę u Krzysztofa i Araty. Mam tylko nadzieję, że trochę się uspokoi na czas ciąży i nie narobi im żadnych kłopotów ;)

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 212
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 05 maja 2016, 17:41

Simwood – Właściwie zmiana fryzury nie była celowa, po prostu niechcący poprzednią skasowałam w modach i na szybko znalazłam inną… ale też mi się spodobał w nowej więc raczej zostanie ;)
Ian nie jest zbyt inteligentny, to raczej taki typ mięśniaka i sportowca z amerykańskich szkolnych filmów dla nastolatków ;)
Wow, już tak od razu rozwód? To była dopiero ich pierwsza, aż tak poważna kłótnia… zresztą, wymyśliłam coś gorsz… :devil: lepszego dla nich ^^
Bella! Ona jeszcze żyje?
Dobra, z Ćwirami to było tak: Pierwszy raz, gdy grałam ich rodzina po prostu wymarła tak gdzieś, jak Lotta była małym dzieckiem. Było mi jednak szkoda, że od tak zniknęli, więc wprowadziłam ich drugi raz. Z tego powodu zakładamy, że Ćwirowie wprowadzili się do Zatoczki później, a Mortimer jest w wieku Cindy (Cindy, gdy umarła miała jakieś 63 lata więc Morti będąc w jej wieku może jeszcze żyć :))
A Bella jest od niego dużo młodsza ;)
E tam, według mnie imię nie jest gorsze niż Snow white ;) (Poza tym i tak wszyscy będą mówić jej Merry :))

Galcia – Może Odie sobie coś ubzdurała, ale Ray naprawdę lubi grać, mama go do tego nie zmusza :)
No wiesz „Kto z kim przystaje, takim się staje” a wiadomo, że Naveen i Ian to dobrzy przyjaciele jeszcze z czasów liceum ;)
Właściwie, rozmowa skończyłaby się tak samo, nawet jeśli rozmawialiby gdzieś indziej i winnej sytuacji, więc było to głupie, ale w zasadzie nic nie zmieniło. ;)
Bella i kolejne dziecko? Nie ma sprawy, zaraz po twojej ;)
W każdym razie chyba wszyscy opacznie zrozumieli tą rozmowę o dziecku xD ale w innym rozdziale powiem jeszcze co nieco o Belli i wtedy wszystko stanie się jasne ;) (prawdopodobnie)
Skąd dwójka nauczycieli ma kasę na taki wypasiony dom?
Właściwie… to nie myślałam o tym xD
Może grają na giełdzie, albo jakiś hazard z bogatymi dziadkami w parku?
Jednak najbardziej prawdopodobna opcja to to, że Krzysztof ten dom odziedziczył, bo faktycznie należał do niego, a Arata się tam wprowadził :)

No tak, jeszcze ani razu nie zmieniłam Marcinowi ciuchów xD Muszę coś pomyśleć i zrobić mu inne fikuśne stroje. :D

Bearyllium – Wiem, że czytasz ;)
Aleksander to faktycznie jak na razie najmilszy z facetów w mojej relacji. Chyba to, że rzadko się pojawia sprawia, że ma lepszą reputację :)
W tym odcinku powiem co Agata w nim widziała ;) (Nie było tego wiele :D)
Dla Ignasia to akurat lepiej, że się nim nie interesowała xD No i mam dla niego inne plany ;)

Jak ci już mówiłam, miło widzieć, że zaczynasz lubić Naveena! ^^
Dlatego nie martw się, jeszcze nie raz ta postać się pojawi :D
Diablo zrobi coś głupiego ( w pewnym sensie ;))

Agatka zwykle myśli o swoich interesach, więc nic dziwnego, że nie poczekała.
A co do tej dziewczyny… zobaczysz :)

Jestem ciekawa ile osób się zdziwi, jak dojdziemy do rozwiązania tej sytuacji z Joaquinem…
Cóż, zobaczymy :)
Dlaczego 2/3 córek Cindy wybrały sobie takich głupków za partnerów?
Widocznie na początku myślały, że są fajni. Poza tym, nikt nie jest idealny ;)
Co to w ogóle za imię Merry-weather?
Nie gorsze niż Snow white :D Ale będą do niej mówić Merry nie martw się ;)

Lenna – Tu są sami tacy tatusiowie. Jakoś tak się na nich uwzięłam :D
(Ale spokojnie, jakaś mamusia też się trafi, żeby nie było ;) )
Nie chcę się czepiać, ale to disnejowskie imię pisze się razem – Merryweather
Kurcze, zapomniałam to zmienić. Specjalnie patrzyłam jak to się pisze chyba 10 razy, a i tak zostawiłam, bo zapomniałam… W każdym razie już poprawiłam. ;)
Ten "trudny okres" który będą musieli wkrótce przeżyć mnie niepokoi
To będzie dopiero za jakiś czas, nie masz się czego bać ^^ ...na razie
Czy zmieni? Zobaczymy ;)

Lion – No cóż, Ian nigdy nie był typem geniusza……
A Ray faktycznie lubi grać :) Ale co tu się dziwić, babcia sławna pianistka, coś widocznie po niej też odziedziczył ;)
Odie i Ian prawie przestali ze sobą rozmawiać, ale dziecko im się zrobić udało
A to do tego trzeba rozmawiać? :P
Ale tak, Odie zaszła w ciąże nieco wcześniej (przynajmniej fabularnie ;))
Czy drugie dziecko będzie miało zamiłowanie do sportu… czas pokarze :)
Ale to mogłoby być nawet gorsze, dopiero by się zaczęły kłótnie, gdyby np. to dziecko nie osiągało takich wyników, jakie chce tatuś.
Trochę się uspokoi na czas ciąży i nie narobi im żadnych kłopotów
Wydaje mi się, że ten rozdział idealnie odpowiada na to pytanie :)


Dobra, wiem, że dość szybko pojawia się kolejny rozdział po poprzednim, ale już od dawna chciałam go dodać. (Poza tym, to i tak ostatni rozdział do którego mam zdjęcia, więc jak go dodam, to może zmotywuję się do zrobienia tych brakujących do kolejnych relacji :) )

Wracając:
Dziś udamy się do Agatki. Jak nasza młoda przyszła mama radzi sobie w domu u Araty i Krzysztofa?
PS. W rozdziale wyjaśni się dlaczego taki tytuł pamiętnika.

Zapraszam :)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Z pamiętnika Agaty
Daisuki Datta yo Sensei


- Oddaj mi to! – krzyczał Arata ścigając po całym domu Agatę, ta śmiejąc się umykała przed nim. Mężczyzna w końcu zapędził ją w kozi róg, jednak ona zgrabnie niczym kotka wyślizgnęła się mu i wybiegła przez otwarte drzwi do ogrodu.

Obrazek

Przeskoczyła nad koroną cesarską (ulubione kwiaty Krzysztofa) przebiegła trawnikiem i ostatecznie zatrzymała się przed niewielkim stolikiem do kawy, stojącym o tej porze roku przed domkiem, aby przyjmować przy nim gości.

Obrazek

Ich dzisiejsza zabawa w kotka i myszkę trwała już dobre dwadzieścia minut, dla dziewczyny nie stanowiło to problemu, mogła biegać dużo dłużej. Patrząc jednak na podążającego za nią japończyka uznała, iż przyda mu się chwila odpoczynku.
Zdyszany Arata, który zdecydowanie nie był typem olimpijczyka, dowlekł się ostatecznie do miejsca w którym stała i stanął naprzeciwko niej. Spojrzał na niewinnie uśmiechającą się dziewczynę i zmarszczył brwi zdenerwowany.

Obrazek

- No wiesz Arata… Nie wiedziałam, że lubisz takie czasopisma z panienkami. – rzekła Aga, a mężczyzna lekko poczerwieniał na twarzy.
Dziewczyna przebywała w Widenburgu już kilka tygodni. Przywykła do życia ze swoimi nowymi opiekunami, nawet ich polubiła. To jednak nie oznaczało, że od tak przestała być dawną sobą. Wciąż potrafiła nieźle namieszać…

Obrazek

Tego dnia rano, dziewczyna niespodziewanie wparowała do pokoju mężczyzny chcąc zapytać dlaczego jej opiekun, a zarazem nauczyciel nie zjawił się jeszcze na ich prywatnych lekcjach. Widząc, że Arata czyta w najwyższym skupieniu, postanowiła podkraść się do niego i podpatrzyć co to za książka.

Obrazek

Gdy tylko zobaczyła nie mogła się powstrzymać, by nie zabrać mu przedmiotu i podrażnić się z nim. Poza tym, wpadł jej do głowy pewien plan…

Obrazek

Mężczyzna widząc, że dziewczyna nie odda mu książki dobrowolnie, westchnął pokonany.
- Po pierwsze, to nie żadne „Czasopismo z panienkami” tylko manga shojo…

Obrazek

- A po drugie, nie będę ci się tłumaczył! Oddaj to natychmiast! – Arata rzucił się do przodu chcąc wykorzystać element zaskoczenia i odebrać jej książkę, ale dziewczyna spodziewała się tego.

Obrazek

Zrobiła obrót wokół własnej osi i odskoczyła gotowa na jego kolejny atak, jednak mężczyzna był zbyt zmęczony wcześniejszym bieganiem, by go zrobić. Odprężyła się więc i niby od niechcenia zaczęła przeglądać komiks.
- Skoro to nic takiego, to mogę to pokazać Krzysztofowi, prawda? – powiedziała i spojrzała na Aratę spod przymrużonych powiek. Mężczyzna patrzył na nią zaniepokojony.

Obrazek

- Co?! – wykrztusił, wyraźnie nie spodobał mu się ten pomysł.
- Nie ma mowy! Do końca życia, by się ze mnie śmiał! – powiedział przerażony perspektywą podzielenia się sekretem z ukochanym. Agata uśmiechnęła się w duchu.
- Zróbmy tak, ty pozwolisz mi iść na ten koncert o którym ostatnio mówiłam, a Krzysztof nie dowie się o twojej małej tajemnicy… Co ty na to? – Arata patrzył na nią nic nie rozumiejącym wzrokiem. Gdy dodarł do niego cel, dla którego podopieczna zabrała jego mangę, zmarszczył brwi.

Obrazek

- Agatko, dobrze wiesz, że nie mogę się na to zgodzić. Wspólnie z Krzysztofem ustaliliśmy, że głośny koncert pełen nieprzewidywalnych nastolatków, to nie miejsce dla dziewczyny w ciąży. Szantażowanie mnie nic tu nie pomoże. – przez chwilę Agata wyglądała na rozczarowaną, lecz na jej usta szybko powrócił złośliwy uśmiech.

Obrazek

- Skoro ja nie idę na koncert, to ty nie dostaniesz swojej książki!

Obrazek

Obróciła się na pięcie z zamiarem odejścia, ale Arata powstrzymał ją.
- Gdzie idziesz? – spytał, dziewczyna spojrzała na niego rozbawiona.
- Zadzwonić do Krzysztofa, mam dla niego ciekawą lekturę. – następnie ruszyła do swojego pokoju.

Obrazek

. . . . .


Nie musiała długo czekać na reakcję opiekuna.
Piętnaście minut później Arata zapukał i wszedł do jej pokoju.

http://i.imgur.com/TTUFqtq.jpg

Stał chwilę niepewny wyraźnie bijąc się z myślami, aż w końcu odezwał się.
- Dobrze, zgadzam się możesz iść…

Obrazek

Dziewczyna podskoczyła uradowana, podbiegła i pocałowała go w policzek. Zaczęła kręcić się po pokoju szczęśliwa, gdy zauważyła złośliwe iskierki w oczach mężczyzny.

Obrazek

Zdziwiona zatrzymała się i spojrzała pytająco.

Obrazek

- Jak mówiłem możesz iść, ale… - tu wyszczerzył zęby. - Idę razem z tobą. – dziewczyna patrzyła na niego osłupiała.
- Nie ma za co. – mrugnął do niej i wyszedł.

Obrazek

. . . . .


Tydzień później wieczorem, Arata i Agata wrócili w końcu do domu. Dziewczyna mimo, iż początkowo nie była zbyt zachwycona perspektywą wyjścia z opiekunem, ostatecznie i tak dobrze się bawiła. Podczas podróży do domu wciąż paplała jaki koncert był wspaniały, a główny wokalista przez cały czas (oczywiście) patrzył tylko na nią.

Obrazek

- Red Day byli świetni! Nie sądzisz? – rzekła i z uśmiechem odwróciła się do towarzyszącego jej mężczyzny. Arata wchodząc trzymał się za głowę i miał minę człowieka cierpiącego.

Obrazek

Dziewczyna widząc go takim, prychnęła.
- Och, daj już spokój… Przecież nie jesteś starym dziadkiem! Jak możesz tak narzekać? – Japończyk spojrzał na nią zmęczonym wzrokiem, w głowie mu szumiało i marzył już tylko o tym, by iść spać.

Obrazek

- Może cię to zaskoczy, ale od zawsze wolałem muzykę klasyczną od tego łomotu. Co mnie podkusiło, żeby się na to zgodzić? Żadna manga nie jest tego warta! - wykrzyknął rozeźlony i popatrzył na dziewczynę.

Obrazek

- Swoją drogą, wciąż mi jej nie oddałaś. – Agata w odpowiedzi wzruszyła ramionami.

Obrazek

- Musiałam być pewna, że nie zmienisz nagle zdania. Zaraz ci ja przyniosę. – rzekła i ruszyła w stronę pokoju, ale Arata powstrzymał ją.
- Nie, oddasz mi ją jutro. Dziś jestem taki zmęczony, że zaraz się przewrócę, dobranoc.

Obrazek

Zanim zniknął w pokoju obrócił się jeszcze w jej stronę.
- Mimo wszystko ten wieczór nie był taki zły. Twoje szczęście zdecydowanie było tego warte. - powiedział i posłał jej ciepły uśmiech. Agata zarumieniła się lekko zawstydzona.
Chciała coś dodać, ale mężczyzna wszedł już do sypialni. Nie pozostało jej nic innego jak iść do siebie.

Obrazek

Mimo zmęczenia dziewczyna nie poszła spać od razu. Po kąpieli i przebraniu się w nową piżamę, leżała i myślała o dzisiejszym wieczorze, o tym co powiedział Arata.
Im dłużej o tym myślała, tym bardziej docierało do niej, że powodem dla którego mężczyzna się zgodził nie było wcale odzyskanie mangi, a to, by sprawić jej przyjemność. Kiedy ktoś ostatnim razem zrobił coś dla niej tylko po to, by zobaczyć na jej twarzy uśmiech?
Dziewczyna westchnęła i spojrzała przed siebie. Nagle coś przykuło jej uwagę.

Obrazek

Manga Araty, leżała na biurku dokładnie tam, gdzie zostawiła ją wczoraj. Zaśmiała się, w takim miejscu nikt nie miałby problemu z zabraniem jej z powrotem, jak mogła się wcześniej nie domyślić?

Obrazek

Agata od niechcenia wstała i zbliżyła się. Na okładce zobaczyła młodą dziewczynę leżącą na podłodze i pochylającego się nad nią chłopaka.
Tytuł brzmiał „Daisuki Datta yo Sensei” co zostało przetłumaczone na „Nauczycielu, kocham Cię...” czarnowłosa parsknęła.
Jak ktoś mógł czytać coś takiego? Jak Arata mógł? Pytała siebie.

Obrazek

pomimo to sięgnęła po komiks i zaczęła czytać.
Skoro Arata mógł słuchać Red Day, to jej chyba nie sprawi problemu przeczytać jedną mangę, prawda?

Obrazek

Następnego dnia dziewczyna obudziła się po jedenastej. Wszystko przez jej czytanie po nocach.
Mimo, iż obiecywała sobie, że przeczyta jedynie jeden rozdział i skończy, historia wciągnęła ją. Nie była to literatura wyższych lotów, a na dodatek historia była absurdalna. Dziewczyna spotyka obcego mężczyznę w którym się zakochuje, a tenże osobnik oczywiście okazuje się być jej nauczycielem.
Agata nie potrafiła wyobrazić sobie takiej sytuacji. Wszyscy nauczyciele z którymi miała kiedykolwiek do czynienia, byli już grubo po czterdziestce, mieli rodziny, a na dodatek daleko im było do określenia ich słowem „przystojny”

Obrazek

Nie mogła jednakże zaprzeczyć, że czytanie wciągnęło ją. Dużą zaletą były ładne ilustracje, a sama historia, mimo że dziwna była do tego zabawna. To sprawiło, że spojrzała na zamiłowanie Araty do mang nieco przychylniejszym wzrokiem.
Postanowiła nawet zapytać skąd wziął ów książkę. Mężczyzna nieco zaskoczony podał jej adres i tak dziewczyna ruszyła.

Obrazek

Okazało się, iż Arata znał bibliotekę, w której oprócz książek, mają również różne komiksy i właśnie mangi. Postanowiła wypożyczyć kilka tytułów.
Wkrótce dotarła pod wskazany adres. Będąc na miejscu, zaskoczył ją widok kawiarni.

Obrazek

Początkowo myślała nawet, że może pomyliła drogę jednak, gdy spytała przy kasie o bibliotekę, szczupła dziewczyna o blond włosach i niebieskich przynoszących na myśl niebo oczach uśmiechnęła się i powiedziała, że dobrze trafiła.
Wskazała jej drzwi i dodała, że dla członków „klubu” kawa jest tańsza, jeśli chce się zapisać.

Obrazek

Agata nie wiedziała o jaki „klub” jej chodzi, ale podziękowała i ruszyła w kierunku drzwi.
Gdy weszła do środka, znalazła się w niewielkim, jasnym pomieszczeniu. Pod jedną ścianą ustawione było klika foteli i kanap, a obok stały półki z książkami. Dziewczyna patrzyła chwilę zaskoczona. To nie wyglądało jak zwykła biblioteka, nigdzie nawet nie było kontuaru za którą siedziałaby znudzona życiem bibliotekarka marząca tylko, aby wszyscy dali jej spokój i pozwolili dopić swoją gorzką kawę.

Obrazek

Czarnowłosa nie przejęła się tym zbytnio. Uznała, że prawdopodobnie książki można wypożyczyć przy kasie gdzie inni klienci kupują kawę. Dziarsko ruszyła przed siebie, szybko znalazła odpowiednią półkę i zabrała się za wybieranie mang.
Wkrótce znalazła kilka (jak jej się wydawało) podobnych tytułów jak np. „Black Lagoon” i zadowolona obróciła się z zamiarem udania do kasy.

Obrazek

Natychmiast z czymś się zderzyła i upuściła wszystkie trzymane książki. Zdezorientowana pokręciła głową. Nagle stanęła twarzą w twarz z wysokim, przystojnym i ciemnowłosym mężczyzną. Normalnie, Agata zganiłaby ów osobnika za to, że przez niego upuściła wszystkie książki, a potem zażądała by jej pomógł. Patrząc jednak w jego przenikliwe, zielone oczy zabrakło jej słów.

Obrazek

- Próbujesz ukraść nasze książki i nawet się z tym nie kryjesz? Nieładnie. – Agata gapiła się na niego chwilę osłupiała, po czym zrobiła oburzoną minę.

Obrazek

- Że co? Ja wcale niczego nie kradnę! Ja tylko… - urwała, bo zobaczyła, że mężczyzna się z niej śmieje. W jakiś sposób ją to wkurzyło. Obróciła się do niego plecami.

Obrazek

- Oj, już się tak nie obrażaj księżniczko. Tylko żartowałem, ale faktem jest, że nie możesz od tak sobie wyjść z tymi książkami. – dziewczyna spojrzała na niego nadal nieco obrażona.
- Tak? A to niby czemu?
- Ponieważ najpierw musisz zapisać się do naszego klubu książki. – gdy dalej nie wiedziała o co mu chodzi, przewrócił oczyma i wyjaśnił.
- Wszystkie te książki, komiksy i mangi należą do naszego klubu, jeśli chcesz je wypożyczyć, musisz się do niego zapisać. To coś jak wyrobienie sobie karty w bibliotece. Nigdy tego nie robiłaś? – spytał, rumieniec który wypełzł na jej policzki dał mu jasną odpowiedź.
- Nie waż się… - niemal, że warknęła dziewczyna. Chłopak powstrzymał uśmiech i pojednawczo uniósł ręce. Następnie ruszyli aby zapisać Agatę do klubu.

Obrazek

Oprócz ciemnowłosego chłopaka o imieniu Sergio. Poznała jeszcze dwóch innych, rudowłosego Jake’a i Michaela o czekoladowych oczach oraz trzy dziewczyny, blondynkę o długich prostych włosach Lucy, krótkowłosą Vicky i Avril, która okazała się być wcześniej spotkaną przez nią baristką.

Obrazek

Avril zareagowała bardzo entuzjastycznie na wieść o nowym członku ich klubu.
Wybiegła zza lady i mocno uściskała Agatę.
Czarnowłosa była w lekkim szoku, ale nie wiedząc co zrobić z rękami również ją objęła.

Obrazek

Reszta osób także przywitała ją ciepło. Jake i Michael śmiali się co prawda, że mieli nadzieję na kolejnego chłopaka, gdyż władza dziewczyn i tak już była duża, a teraz zapewne całkowicie zdominują klub, ale widać było, że to tylko żarty i cieszą się z nowej członkini.

Obrazek

Po wyściskaniu Agaty, Avril uśmiechnięta i radosna wyrobiła jej kartę członkowską, po czym wręczyła jej.
- Od teraz jesteś jedną z nas! Wpadaj kiedy zechcesz – rzekła entuzjastycznie i odwróciła się by obsłużyć paru klientów. Reszta osób również się pożegnała i wyszła.

Obrazek

Agata znów została sam na sam z Sergio.
Zaczęło się już ściemniać, dlatego chłopak zaproponował, że odprowadzi ją do domu.
Nie chciał słyszeć żadnej odmowy z jej strony, więc zgodziła się i wymaszerowali z „Kawiarnio-biblioteki”

Obrazek

Milczeli podczas podróży. Agacie, która zwykle jest osobą otwartą i bezpośrednią, zaczęła trochę ciążyć ta cisza, postanowiła się odezwać.

Obrazek

- To… czym zajmuje się ten wasz klub? – rzekła cicho, a idący obok niej chłopak spojrzał na nią zdziwiony.

Obrazek

- Czym się zajmuje? – spytał, jakby nie bardzo wiedząc o co jej chodzi.
- Co w nim robicie? Skoro mam być od dziś członkiem, to muszę wiedzieć jakie mam zadania do wykonania. – spróbowała wyjaśnić. Sergio wreszcie zrozumiał i uśmiechnął się rozbawiony.

Obrazek

- Skoro ujmujesz to w taki sposób, to twoim zadaniem jest dobrze się z nami bawić. – rzekł po prostu, a Agata gapiła się na niego z wybałuszonymi oczyma, jakby mówił po chińsku.
- Co?

Obrazek

- To co słyszałaś. Nie jesteśmy jakimś stowarzyszeniem zajmującym się czymś szczególnym.
Owszem, czasem pomagamy nieznanym autorom wypromować ich dzieła, ale nie jest to naszym głównym celem. Jesteśmy po prostu grupą przyjaciół, która chciała mieć dla siebie własny kąt. Miejsce gdzie moglibyśmy się spotkać i miło spędzić czas. Jako, że wszyscy lubimy czytać pomyśleliśmy, że otworzenie niewielkiej klubowej biblioteki, to dobry pomysł. Avril powiedziała, że jej tato może wynająć nam niewielkie pomieszczenie w swojej kawiarni, bo dzięki temu będzie miał więcej klientów. Ot cała historia. – skończył opowieść. Dziewczyna zastanowiła się chwilę nad jego słowami.

Obrazek

- W takim razie dlaczego Avril tak się ucieszyła na wieść o moim członkostwie? Myślałam, że potrzebujecie rąk do pracy, albo coś w tym stylu. – Sergio zaśmiał się na jej słowa.
- Nie, ona po prostu taka już jest. Wszystkich wita z szalonym entuzjazmem. – Agata nieco spuściła głowę. Przez chwilę pomyślała, że może jest kimś wyjątkowym i to dlatego Avril tak się ucieszyła. Poczuła się nieco smutna na myśl, że jest tylko jedną z wielu uczęszczających do biblioteki osób… Wtedy jednakże chłopak niby przypadkiem trącił ją ramieniem i odezwał się.

Obrazek

- Choć nieco zaskoczyło mnie, że wpuściła cię do biblioteki tak od razu… Dwie wcześniejsze dziewczyny odprawiła z kwitkiem nawet nie pokazując drzwi. – czarnowłosa spojrzała na niego i w jakiś sposób wiedziała, że nie kłamie. Uśmiechnęła się wesoło.

Obrazek

Właśnie w tej chwili dotarli do jej domu, dlatego chłopak pożegnał się i ruszył w swoją stronę. Nagle jednak odwrócił się, jakby coś sobie przypomniał i zamachał do niej.
- Widzimy się jutro w kawiarni! Nie zapomnij! – Agata właśnie miała mu odpowiedzieć, ale chłopak najwyraźniej przeczuwając, że chce odmówić postanowił nie dać jej tej szansy. Obrócił się na pięcie i pognał w noc.

Obrazek

Następnego dnia po lekcji z Aratą, gdy mężczyzna poszedł na swoje lekcje z zaocznymi, dziewczyna udała się na piętro. Weszła do swojego jasnego pokoju i stanęła przed lustrem. Poprzedniej nocy długo biła się z myślami czy iść na to spotkanie.
Dlaczego? Otóż Agata nigdy tak naprawdę nie miała przyjaciół.

Obrazek

Owszem, miała szkolne koleżanki z którymi spędzała czas i udawała się na wagary, gdy miała zły humor i chciała rozzłościć swoje siostry, ale to nie były prawdziwe przyjaciółki.
Były to tylko „Specjalnie wyselekcjonowane” dziewczyny, z którymi Julia pozwoliła jej się zadawać.
Od kiedy najstarsza siostra została ”Wielką Panią Landgraab”
zabroniła małej Agacie zadawania się z kimkolwiek, kto był biedniejszy od nich.
Przecież jakby to wyglądało, że jej siostra przyjaźni się z plebsem. Niedopuszczalne!
Aga jak to ona chciała się buntować, ale w tej sprawie nic nie mogła zrobić.
Julia krzykami i groźbami skutecznie odstraszyła wszystkie jej przyjaciółki.
Dziewczynki tego nie chciały, lecz Julia zagroziła ich rodzicom, że już zadba o to, by ich wyrzucono z pracy jeśli ich paskudne dzieci nie odczepią się od jej siostry.
Dzieci nie miały więc wyboru, musiały opuścić przyjaciółkę.

Obrazek

Obrazek

Lata mijały, a Agata przywykła do zadawania się z ludźmi, którzy pragnęli od niej tylko pławieniu się w sławie. W końcu, kto by nie chciał przyjaźnić się z najsławniejszą i do tego bogatą dziewczyną w szkole?
Agata zyskała popularność, za swoje buntownicze zachowanie była podziwiana przez uczniów. Miała wszystko… prócz przyjaźni i miłości…

Obrazek

To właśnie w tym czasie poznała Kacpra. Chłopak był w jej wieku i chodził z nią na dodatkowe zajęcia z hiszpańskiego. Julia wymagała tego od niej. Dziewczyna chętnie się zgodziła, lekcje z panią Brown były dla niej zbawieniem. Żadne z „Bogatych dzieciaków” z którymi się zadawała nie uczęszczało na te zajęcia, więc dziewczyna mogła od nich odpocząć.
Oprócz tego, mogła później wracać do znienawidzonego domu, co również było plusem.
Na lekcje uczęszczał również Kacper, chłopak był strasznie nieporadny. Zupełnie nie rozumiał co dzieje się na zajęciach. Agata zastanawiała się po co w ogóle się zapisał. Jako najlepsza uczennica w grupie została przydzielona do pomocy Kacprowi.
Nie była zbytnio zadowolona… ale zgodziła się. Wspólna nauka z chłopakiem, to zawsze godzina lub dwie poza domem.

Obrazek

Wkrótce przekonała się, dlaczego Kacper uczęszcza na zajęcia.
Otóż matka chłopaka chciała, by został prezesem firmy. On również tego chciał i postanowił, że znajomość hiszpańskiego mu się przyda. Postanowił się zapisać, mimo że wyraźnie nie miał talentu do nauki języków.
Dziewczynie zaimponowało, że tak się stara i nie poddaje się.

Obrazek

Podczas ich wspólnych lekcji zauważyła, że jest strasznie nieporadny i dziecinny.
W owym czasie uznała to za urocze i słodkie.
Odrzucona przez swoje siostry, które zawsze miały ważniejsze sprawy na głowie potrzebowała kogoś, komu mogłaby pomóc i kim mogłaby się zająć.
Kogoś, kto by ją pokochał…

Obrazek

Tak właśnie zaczęli się spotykać. Kacper był jej bezgraniczny oddany niczym wierny pies.
Dziewczyna chciała jednak od niego znacznie więcej.
Chłopak był bowiem oddany swojej matce w równym stopniu co jej. To nie spodobało się dziewczynie, chciała stać się dla niego kimś ważniejszym. Pragnęła, by stawiał ją ponad innymi ludźmi.
Była gotowa zrobić wszystko, by pokochał ją nawet bardziej niż do tej pory…

Obrazek

Dziewczyna spojrzała i bezwiednie dotknęła swojego wciąż jeszcze płaskiego brzucha.
Kolejnym powodzie dla którego nie wiedziała, czy spotkanie z nowymi ludźmi jest dobrym pomysłem. Nie będzie mogła ukrywać tego wiecznie. Co zrobi jeśli ją odrzucą?

Obrazek

Pokręciła głową, nie warto myśleć o tym teraz. Po tylu latach wreszcie ma szansę poznać kogoś, kogo nie wybrała jej siostra. Ma szansę na lepsze życie.
Nie zastanawiając się ani chwili dłużej, ubrała się w prostą szarą sukienkę, po czym wybiegła z domu.
Na miejscu zobaczyła stojącą przy ladzie Avril. Dziewczyna parzyła kawę dla kilku gości.

Obrazek

Blondynka widząc ją uśmiechnęła się i gestem pokazała, by się zbliżyła.
- Cześć! – rzekła entuzjastycznie, tak jak poprzedniego dnia. Agata uściskała ją niezręcznie, gdy odsunęła się od niej, rozejrzała się po kawiarni. W kolejce stało mnóstwo osób, a jedyną obsługującą dziewczyną była blondynka. Czarnowłosa zastanawiała się jak Avril radzi sobie z taki tłumem?

Obrazek

- Gdzie pozostali? – spytała po prostu, na co dziewczyna machnęła lekceważąco ręką.
- Sergio jest jeszcze w pracy, Jake i Michael pewnie znów siedzą na zapleczu i grają w jakieś gry na konsoli. Tymczasem Vicky i Lucy poszły jak co tydzień do fryzjera. – wyjaśniła po czym z szerszym uśmiechem dodała.
- Wygląda na to, że dziś ty dotrzymasz mi towarzystwa. Chcesz kawy? Ja stawiam. – powiedziała i ignorując wściekłe spojrzenia klientów ruszyła zrobić Agacie kawę, choć ta nie zdążyła się nawet odezwać.

Obrazek

Szatynka patrzyła na gości stojących przy ladzie i wpadł jej do głowy pewien pomysł.
- Hej Avril… może ci pomogę? – blondynka obróciła się w jej stronę z szybkością błyskawicy, a jej niebieskie oczy rzucały iskry. Aga lekko przelękła się jej miny. Rozmawiają nie całe dwadzieścia minut, a ona już powiedziała coś nie tak?

Obrazek

- Sugerujesz, że sobie nie radzę? – spytała cicho, ale Agata poczuła się jakby wręcz wykrzyczała jej te słowa prosto do ucha. Nerwowo przełknęła ślinę.
- Nie, po prostu… W jedne wakacje pracowałam w małej kawiarence, chciałabym abyś mnie przetestowała… Czy dam sobie radę w tak dużej jak ta. – uśmiechnęła się, by wyglądać jak najbardziej przekonująco. Najwyraźniej się udało, bo blondynka uspokoiła się, a na jej usta powrócił figlarny uśmiech.

Obrazek

- Rozumiem… Chcesz, żebyśmy urządziły sobie małe zawody! – Aga spojrzała na nią zdumiona.
- Co? Nie, ja… - zaczęła, ale podekscytowana Avril już jej nie słuchała.
- Dobra! Która obsłuży więcej klientów wygrywa, czas start! – wykrzyknęła i ruszyła w stronę gości. Aga nie mając zbyt wielkiego wyboru założyła leżący obok fartuszek i podarzyła w jej ślady.

Obrazek

Trzy godziny później w kawiarni zjawił się Sergio. Był wyjątkowo zmęczony po dzisiejszym dniu w pracy, marzył wręcz o kubku dobrej kawy Avril. Gdy tylko przekroczył próg budynku, stanął jak wryty.
Zobaczył krzątającą się za ladą Avril… i Agatę. Nie mógł uwierzyć własnym oczom.
Czarnowłosa przyjmowała zamówienia, uśmiechała się do klientów i rozmawiała wesoło z Avril. Była nieco inna niż wczoraj, taka… olśniewająca.

Obrazek

- Co do…? – usłyszał obok siebie. To Jake i Michael również przyszli i gapili się na Agatę z wyrazem bezbrzeżnego zdumienia na twarzy.

Obrazek

W tym momencie Avril zauważyła ich i wyszczerzyła zęby.
- Co tak stoicie? Chodźcie i zamawiajcie, albo nowa zaraz ze mną wygra! – rzekła wskazując Agatę, która tylko się uśmiechnęła.

Obrazek

- Nie ma szans, w porównaniu do ciebie ruszam się jak mucha w smole! – Avril przewróciła oczyma.
- Jasne! Nie wierzcie jej! Bierze was na litość żebyście u niej zamówili. – szatynka zaśmiała się i ruszyła zrobić im kawę, gdyż Avril musiała obsłużyć kilku innych klientów.

Obrazek

W międzyczasie przyszły również Vicky i Lucy równie zdziwione obecnością Agaty w roli baristki.
Grupka znajomych porozmawiała przez chwilę popijając napoje, aż w końcu Jake i Michael zaproponowali, by poszli do Simexa pograć w gry planszowe.

Obrazek

Pomysł został zaaprobowany przez wszystkich i ruszyli. Sergio z Agatą szli na końcu.
Dziewczyna myślała o dzisiejszym dniu. O tym, że poznała naprawdę miłych ludzi. Czy to tak wygląda przyjaźń?
Pewne pytanie krążyło jednak wciąż po jej głowie, postanowiła zapytać o to idącego obok niej chłopaka.

Obrazek

- Dlaczego wszyscy byli zdziwieni, że robię kawę? Myślą, że się nie nadaję? – chłopak zaprzeczył ruchem głowy.

Obrazek

- To nie to. Wszyscy byli zdziwieni, że Avril pozwoliła ci pracować w swojej kawiarni. Wiele razy oferowaliśmy jej pomoc, ale nie pozwoliła nam nawet myć naczynia, a co dopiero robić kawę. – Aga spojrzała na niego zaskoczona.
- Dlaczego? – Sergio westchnął.

Obrazek

- Ojciec Avril był bardzo surowym i wymagającym mężczyzną. Rzadko ją za coś chwalił, za to nie szczędził słów krytyki. Dlatego właśnie chciała udowodnić mu, że jest najlepsza i nawet jeśli będzie sama, to da sobie radę. Nawet teraz, gdy już go nie ma wciąż wszystko robi sama…

Obrazek

- Chce, żeby był z niej dumny… - szepnęła Aga patrząc na plecy dziewczyny.
Nagle poczuła z nią jeszcze silniejszą więź. Ona również straciła ojca, wcale nie różniły się od siebie tak bardzo…

Obrazek

Nagle, sama nie wiedząc do końca co robi podbiegła do blondynki i uściskała ją.
Avril spojrzała na nią zdziwiona.

Obrazek

- Aga… stało się coś? – czarnowłosa pokręciła głową.

Obrazek

- Nie, właściwie w jakiś sposób… czuję się lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. – rzekła i spojrzała ukradkiem na uśmiechającego się do nich Sergio.

Obrazek

Blondynka wyszczerzyła zęby.
- W takim razie chodźmy się zabawić! – rzekła i całą grupą ruszyli.
Agata spojrzała na otaczających ją śmiejących się, wesołych ludzi i po raz pierwszy od bardzo dawna, poczuła się niezmiernie szczęśliwa.

Obrazek

Minął miesiąc od przybycia Agaty do domu Araty i Krzysztofa.
Dziewczyna bardzo zaprzyjaźniła się i zżyła z członkami „Klubu książki”
Codziennie odwiedzała w kawiarni Avril i pomagała jej w różnych pracach. Z czasem blondynka zaproponowała jej, by zaczęła u niej pracować, gdyż lepszego pracownika od Agi i tak nie znajdzie.

Obrazek

Miało to również związek z pewnym kłamstwem, które wymyśliła na poczekaniu…
Otóż, mimo że dziewczyna bardzo wszystkich polubiła, nie była w stanie zdradzić im prawdziwego powodu jej pojawienia się w Widenburgu. Gdy ją o to spytali odpowiedziała, że przybyła tu w poszukiwaniu pracy, gdyż w jej rodzinnym miasteczku nie znalazła satysfakcjonującej posady. Aby jej historia brzmiała bardziej przekonująco, skłamała również w kwestii swojego wieku mówiąc, że ma dwadzieścia dwa lata. Dziewczyna zawsze wyglądała na nieco starszą, niż była w rzeczywistości więc wszyscy jej uwierzyli.
Avril słysząc jej opowieść zasugerowała, że od dawna szuka pomocy do kawiarni i tak Agata została zatrudniona.
Oczywiście nie przyznała im się również, że jest w ciąży. Dziewczyna bała się przyszłości, wiedziała, że tego sekretu nie może ukrywać przed nimi wiecznie. Na razie dzięki noszeniu za dużych swetrów i bluz z kapturem udawało jej się wszystko zataić, ale jeszcze parę miesięcy i żadne ubranie jej nie pomoże.
Myśl, że po usłyszeniu o jej ciąży mogą ją odrzucić była bolesna… ale najbardziej, bała się odrzucenia ze strony Sergio…

Obrazek

Przez ten miesiąc bardzo…

Obrazek

Obrazek

Zbliżyli się do siebie… Aga wiedziała, że chłopak traktuje ją po prostu jak przyjaciółkę, jednak ona zaczynała żywić do niego znacznie większe uczucie…
Jednakże po rozczarowaniu jakim okazał się być Kacper, nie chciała się spieszyć.
Dodatkowo zdawała sobie sprawę z różnicy wieku między nimi. Gdyby naprawdę miała tyle lat ile mu powiedziała, różnica wynosiłaby zaledwie trzy lata, jednakże rzeczywistość była zupełnie inna.
Czy chłopak będzie chciał z nią być, kiedy pozna prawdę?

Obrazek

Takie myśli krążyły po głowie dziewczyny, gdy siedziała przy biurku i rozwiązywała jedno z zadań matematycznych jakie dał jej tego dnia Krzysztof.
Mężczyzna polecił jej zrobić je do końca, a on w tym czasie zadzwoni do jej nowego nauczyciela geografii.

Obrazek

Dziewczyna była uczona w domu i oprócz Krzysztofa i Araty, spotkała jeszcze kilku innych nauczycieli, którzy ją uczyli.
Jednakże ostatnio jeden z nich, podstarzały nauczyciel geografii pan Green, odszedł na emeryturę, dlatego opiekunowie musieli jej znaleźć kogoś nowego.
Agata nawet się ucieszyła z takiego obrotu sprawy. Pan Green podczas ich zajęć jasno dawał jej do zrozumienia, co myśli o takich dziewczynach jak Agata, które zaczynają swoje macierzyństwo wcześniej niż inni.
Nigdy się nie polubili. Aga jednakże nie chciała martwić swoich opiekunów, dlatego też nigdy nie poskarżyła się na opryskliwe zachowanie nauczyciela.

Obrazek

- Agatko! Zejdź na dół, chciałbym cię przedstawić. – usłyszała głos Krzysztofa dochodzący z dolnego piętra. Wstała zamykając książkę z ćwiczeniami i przywołała na twarzy uśmiech.
Zauważyła, że nauczyciele dużo lepiej ją później traktują jeśli miło ich przywita.
Miała tylko nadzieję, że nie będzie to nikt gorszy od poprzedniego nauczyciela.

Obrazek

Zbiegła szybko na dół i udała się do salonu skąd dochodziły dźwięki rozmowy.
Wchodząc odezwała się.

Obrazek

- Dzień dobry, nazywam się… - urwała i gwałtownie stanęła w miejscu, prawie przewracając się na nieco śliskiej podłodze.

Obrazek

Mężczyzna chwycił ją za ręce i podtrzymał. Agata stała przed nim ze wzrokiem wbitym w ziemię. Nie miała odwagi na niego spojrzeć.

Obrazek

Obok nich stanął uśmiechnięty Krzysztof.
- Agatko, przedstawiam ci twojego nowego nauczyciela, pana…

Obrazek

- Sergio, możemy mówić sobie po imieniu, prawda? – przerwał mu, Aga w końcu zdobyła się na odwagę i spojrzała na niego.
- Miło mi pana poznać, mam na imię Agata. – rzekła i drżącą ręką uściskała jego wyciągniętą dłoń.

Obrazek

Stało się to, czego nigdy by się nie spodziewała.
Coś z czego jawnie się śmiała czytając mangi Araty...

Obrazek

Zakochała się w swoim nauczycielu…



KONIEC ODCINKA 18
Ciąg dalszy nastąpi…



Bonus:

Dałam Agacie opcję "Pochwal szczerze" Agatka podeszła za blisko i oto co wyszło:

Obrazek

Agatko, on raczej nie interesuje się dziewczynkami xD


Dziękuję za uwagę :)
Ostatnio zmieniony 19 sie 2016, 11:37 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Awatar użytkownika
Simwood
Posty: 767
Rejestracja: 06 sty 2016, 14:32

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Simwood » 06 maja 2016, 15:59

Agata potrafi nieźle namieszać :D. Że też Arata takie czasopisma ogląda :dotatusia:
Red Day :haha: Niezłe. Ale Arata mnie zaskoczył. Czyżby jakiś romans się szykował ;/
Manga :). Nigdy nie czytałem, chyba muszę zacząć.
Sergio! :D Fajnie wygląda! Mogę nawet stwierdzić, że lepiej niż u mnie (jeśli to ten sam Sergio :P )
Fajnie, że Agata sobie znalazła przyjaciół. Miło patrzeć, jak dziewczyna się dobrze bawi.
Widzę niepodniesione ściany na jednym ze zdjęć :P
Miejmy nadzieję, że Kacper okaże się lepszy od Kacpra (tak na marginesie, mojego imiennika ) :wub:
Zakochała się w swoim nauczycielu :haha: - ty to potrafisz namieszać
Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 949
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Galcia » 06 maja 2016, 17:46

Bella i kolejne dziecko? Nie ma sprawy, zaraz po twojej ;)
Trzymam za słowo! ;)

Nareszcie jakaś relacja, której nie czytałam. :D
Krzysztof i Arata są dla Agaty tacy mili, a ona jest wobec nich taka wredna. <_< Naprawdę chciałaby, żeby się pokłócili? Bo jaśnie panienka chce iść na koncert?
Black Lagoon! <3 Akurat ta historia może się Agatce spodobać. :D
Kurczę, strasznie serdeczni ci mieszkańcy Windenburga. Mnie nikt nigdy aż tak radośnie nie powitał. :D Agata kompletnie na to nie zasługuje. soft9
zabroniła małej Agacie zadawania się z kimkolwiek, kto był biedniejszy od nich.
Przecież jakby to wyglądało, że jej siostra przyjaźni się z plebsem. Niedopuszczalne!
Ach, ci Landgraabowie, wszędzie tacy sami. :P
Ale Agata czadowo wyglądała w niebieskich włosach. :aww: Jak nie ona.
Avril wydaje się być lekko niestabilna emocjonalnie. :D
Simex! :D
Jak tylko wspomniałaś o nowym nauczycielu, od razu pomyślałam, że to będzie Sergio. :haha: No to przypał. soft9 Ale ta szopka z przedstawianiem się... jakby nie można było powiedzieć sobie (wreszcie) prawdy. :P Kłamstwo rodzi kłamstwo i nigdy nic dobrego jeszcze z tego nie wynikło.
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 459
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lion » 07 maja 2016, 21:58

MałaMi95 pisze:A to do tego trzeba rozmawiać? :P
Słuszna uwaga :D!

Biedny Arata, musiał się nabiegać za Agatą, ale niech się przyzwyczaja, dziecko może mieć charakterek po mamusi ;) To w sumie miło z jego strony, że gdy przyszło co do czego, chciał, aby nastolatka dobrze bawiła się na koncercie.
Ciekawy pomysł z tym kawiarnianym klubem książki, sam chętnie bym do niego dołączył :P
Avril to bardzo fajna simka, polubiłem ją za jej bezpośredniość. Widać, że nikogo nie udaje.

Teraz stwierdzam, że "uczucie" Agaty do Kacpra było dość toksyczne... Julii z kolei trochę pomieszało się w głowie soft1 Może dzięki historii młodszej siostry wyciągnie jakieś wnioski i własnej córce nie będzie selekcjonować przyjaciół.

Myślę, że nastolatka mogła śmiało powiedzieć swoim opiekunom, jak okropny był jej nauczyciel geografii. W końcu obaj na pewno chcieliby oszczędzić jej zbędnych stresów.
No proszę, Sergio nauczycielem :D Sprawia wrażenie, jakby cała ta sytuacja w ogóle go nie zaskoczyła - czyżby od początku znał prawdę o Agacie :mysli:?

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 212
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 10 maja 2016, 23:06

Simwood
Czyżby jakiś romans się szykował
Jeśli chodzi ci o Aratę i Agatkę, to nie. Arata to stuprocentowy gej ;)
Mangę polecam, ale niekoniecznie tą, którą czytał Arata ;)
To ten sam Sergio, tylko troszkę go sobie zmieniłam.
Lubię czasem troszkę „Poprawiać” postacie z gotowych rodzin. To samo zrobiłam z Aleksandrem, dlatego może wyglądać nieco inaczej niżby wyglądał, gdybym nic nie zmieniła :) (Zresztą z Niną też, ale jej w tej relacji nie ma)
Widzę niepodniesione ściany na jednym ze zdjęć
Ściany były podniesione. Po prostu w tej kawiarni sufit jest ze szkła i dlatego mimo moich ustawień tak to wyglądało.

Galcia
Trzymam za słowo!
To w takim razie się pośpiesz, bo mi niedługo Mortimer w grze umrze xD
E tam pokłócili. Krzysztof po prostu śmiałby się z Araty i tyle. ;)

Jakoś tak mi pasowało, żeby zrobić z Windenburga takie miejsce, gdzie wszyscy są przyjaźnie nastawieni do innych i są mili :)
Avril wydaje się być lekko niestabilna emocjonalnie.
Jest po prostu wesoła i otwarta w stosunku do innych ludzi :) (ma nawet takie cechy jak wesoła, kumpelka i chyba dobra)
Ale ta szopka z przedstawianiem się... jakby nie można było powiedzieć sobie (wreszcie) prawdy.
Nie chcieli, żeby Krzysztof się dowiedział. Jakby nie było, Sergio, Krzysiek i Arata to koledzy z pracy.

Lion
ale niech się przyzwyczaja, dziecko może mieć charakterek po mamusi
W sumie, nie pomyślałam o tym, ale masz rację :D

Uczucie Agaty było nawet bardzo toksyczne… ale w tej chwili było jej to potrzebne, by nie czuć się samotna. :)
Może dzięki historii młodszej siostry wyciągnie jakieś wnioski i własnej córce nie będzie selekcjonować przyjaciół.
Ojoj, jaka szkoda, że nie mogę nic powiedzieć xD Ale poznasz odpowiedź na to pytanie prędzej, czy później ;)
Mogła powiedzieć, ale nie chciała im robić problemów. Zwłaszcza, że ten nauczyciel geografii to ich znajomy z pracy.
Sprawia wrażenie, jakby cała ta sytuacja w ogóle go nie zaskoczyła
To wina mojego zdjęcia. (Mogłam jednak wybrać to drugie…) Tak naprawdę był zaskoczony ;)

Lao
O kurcze pieczone, świetny odcinek !
Dziękuję ^^
Na początku myślałam, że Arata jakiegoś hentai'a czytał
A kto go tam wie, co on jeszcze czyta po nocach xD


Tym razem nieco krótszy odcinek, ale z a to kolejny będzie bardzo długi, więc się przygotujcie ;)
Dziś odwiedzimy jednego z młodszych członków rodziny Swan- Diablo! :)
Jakie przygody czekają naszego małego bohatera?

Zapraszam :)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Z pamiętnika Diablo
Prawdziwe uczucia


Tego dnia w szkole, Diablo był jakiś rozkojarzony.

Obrazek

Zaczęło się od tego, że pomylił karmę dla rybek z karmą dla chomika.

Obrazek

Następnie okazało się, że nie wziął swojego wypracowania, przez co automatycznie dostaje ocenę niedostateczną.

Obrazek

Na lekcji Wf zorientował się, że oprócz wypracowania, nie wziął też z domu butów sportowych, za co dostał naganę od nauczyciela.

Obrazek

A jako finał, dostał sms’a od swojego przyjaciela, że zapomniał o dzisiejszym spotkaniu „Klubu małych złoczyńców” które zresztą sam, zaplanował w zeszłym tygodniu.

Obrazek

Tak właśnie rozmyślał siedząc na ławce w parku, podczas spotkania klubu (na które ostatecznie dotarł, mimo spóźnienia) Jego przyjaciele grali nieopodal w różne gry i zachęcali, by się do nich przyłączył, ale Diablo jakoś nie był w nastroju.
W końcu dali mu spokój, uznali, że widocznie chce dziś pobyć sam. Zastanawiali się tylko, dlaczego zorganizował spotkanie, skoro najwyraźniej nie miał ochoty spędzać dziś z nimi czasu.

Obrazek

Odpowiedź na to pytanie była w gruncie rzeczy prosta. „Chciałem zobaczyć się z Anastazją…” pomyślał smutno wpatrując się w dal, jakby spodziewał się, że dziewczyna nagle się pojawi.
Anastazja bowiem, nie pojawiała się w szkole już od jakiś dwóch tygodni. Chłopiec zaczynał się o nią martwić. Nie pomogła również rozmowa z mamą, która wydawała się nic nie wiedzieć o nieobecności jego kuzynki w szkole. Nawet ostatnio upiekła ciasteczka i zachęcała go, by wziął kilka ze sobą i podzielił się nimi z Annie. O co w tym wszystkim chodziło?

Obrazek

Kątem oka zauważył, że ktoś obok niego siada. To była Genowefa. Najlepsza przyjaciółka Anastazji, która również należała do ich klubu.

Obrazek

Odkąd Annie przestała się pojawiać na spotkaniach klubu (Co nastąpiło, jeszcze gdy przychodziła do szkoły) bardzo zbliżyli się do siebie. Diablo naprawdę ją polubił, była miła i zabawna. Zaczęli spędzać ze sobą naprawdę dużo czasu.

Obrazek

Dzięki temu, dowiedział się również, że mają wiele wspólnego. Lubili tych samych autorów książek i gatunki filmów, okazało się nawet, że dziewczynka czyta te same komiksy co on. Potrafili godzinami rozmawiać o fabule i bohaterach i zastanawiać się co stanie się dalej.

Obrazek

- Cześć Vivi. – rzekł, gdyż tak zwracali się do dziewczynki wszyscy jej przyjaciele.

Obrazek

Powodem tego było to, że Genowefa nigdy nie lubiła swojego imienia. Gdy była nieco młodsza, pracownicy domu dziecka w którym się wychowywała powiedzieli jej, że tak dała jej na imię jej biologiczna matka, zanim ją oddała. Właśnie dlatego nienawidziła go.
Dlaczego osoba, która ją porzuciła miała decydować o czymkolwiek w jej życiu?
A zwłaszcza o tym, jak będą się do niej zwracać inni ludzie?

Obrazek

Wszystko zmieniło się, gdy poznała człowieka, który ją adoptował – Marcina.
- Genowefa to piękne imię. – powiedział jej tego pamiętnego dnia, gdy w końcu mogła pojechać z nim do domu.

Obrazek

Mężczyzna patrzył na nią łagodnie i uśmiechał się. Z tymi różowymi włosami i dziwnymi ciuchami wydał jej się nieco… dziwny, ale z jakiegoś powodu wiedziała, że nie jest złym człowiekiem.
- A wiesz, że po francusku twoje imię to Genevieve? – spytał i zamyślił się. – Skoro nie lubisz swojego imienia, to co ty na to, byśmy od dziś nazywali cię Vivi?

Obrazek

Tak to się zaczęło. Nareszcie poczuła, że znalazła swoje miejsce na ziemi, ludzi którym na niej naprawdę zależy. Miała rodziców i adaptowanego brata Jamesa. Znalazła miejsce, które mogła nazwać domem.

Obrazek

Dziewczynka siedząca obok Diablo, uśmiechnęła się promiennie.
- Nie powinieneś tu siedzieć sam. Wszyscy będą się o ciebie martwić. – „Ja się martwię” dodała w myślach. Chłopiec nie odpowiedział, spuścił głowę i spojrzał na swoje buty, ktoś postronny mógłby uznać, że zastanawia się nad kupnem nowych. Vivi wiedziała jednak, że w ten sposób próbuje uniknąć jej wzroku nie chciał, by wyczytała z jego oczu co leży mu na sercu… ale nie przewidział, że ona już wie.

Obrazek

Po dłuższej chwili odezwał się, jakby niepewny czy chce znać odpowiedź na swoje pytanie i przemówił.
- Czy Annie… czy ona… - dziewczynka pokręciła głową, zanim do końca sformułował swoje pytanie.

Obrazek

- Przykro mi Diablo, ale nie widziałam się z nią ostatnio. – pokiwał głową ze zrozumieniem, spodziewał się tego.

Obrazek

Dziewczynka nie mogła patrzeć na smutek malujący się w jego ciemnych oczach. Tak bardzo by chciała, by to na nią teraz patrzył… wyciągnęła delikatnie rękę w jego stronę, ale szybko cofnęła ją.

Obrazek

- Powinieneś ją odwiedzić. – rzekła radośnie, choć wgłębi czuła wielki smutek. Chłopiec spojrzał na nią zdziwiony.

Obrazek

- Z tobą nie chciała rozmawiać, dlaczego ze mną miałaby? – spytał, a Vivi lekko posmutniała.
- Jesteśmy przyjaciółkami, ale wydaje mi się, że teraz potrzebuje porozmawiać… z kimś bliższym jej sercu. – rzekła z wahaniem.

Obrazek

Następnie wstała i ruszyła do pozostałych dzieci z klubu. Diablo patrzył za nią chwilę zastanawiając się, czy przez to ostatnie zdanie, nie miała na myśli czegoś więcej…

Obrazek

Ostatecznie, chłopiec skorzystał z rady Genowefy i już godzinę później stał pod domem swojej kuzynki i zarazem najlepszej przyjaciółki – Anastazji.
Patrzył na ogromną willę, a po plecach przeszedł mu dreszcz. Widząc wysoką ciemną budowlę, jakoś nie mógł sobie wyobrazić mieszkania tutaj. Czuł się jakby sam budynek szeptał złowieszczo „Trzymaj się z daleka” Nie dziwił się cioci Charlottcie, że cały czas toczyła walkę z wujkiem, by przemalowali budynek. Sam zrobiłby to w pierwszej kolejności po przeprowadzce… a najlepiej, w ogóle by się tu nie wprowadził.
Jednak powodem dla którego wahał się wejść do środka, nie był wygląd domu, a osoba która się w nim znajdowała.

Obrazek

W drodze tutaj Diablo kilka razy próbował ułożyć sobie w głowie co powinien powiedzieć, gdy już spotka się z Annie. „Cześć, dawno się nie widzieliśmy” „Co u ciebie?” „Dlaczego nie pojawiasz się w szkole?” „Dlaczego mnie ignorujesz…”
W końcu westchnął i ruszył na spotkanie z kuzynką.

Obrazek

Drzwi otworzyła mu Bella, babcia Anastazji. Kobieta ucieszyła się widząc go i zaprosiła do środka mówiąc, że Annie wyszła do sklepu, ale powinna być za jakieś dziesięć minut, więc może z nią poczekać. Chłopiec lubił ją, choć zawsze obawiał się nieco, gdy opiekowała się nim i Anastazją, gdy byli młodsi.
Kobieta nosiła zwykle zbyt wyzywające ubrania i często podczas sprawowania opieki nad nimi, sprowadzała do domu różnych mężczyzn, po czym zamykała się z nimi w pokojach…
Nie raz prawie doszło do pożaru, gdy zamiast pilnować gotowanej zupy, Bella nagle wybiegała z domu tłumacząc, że musi odprowadzić swojego „przyjaciela” na przystanek autobusowy.

Obrazek

Ledwie zdążyła się zagotować woda na herbatę, gdy drzwi domu otworzyły się, a do salonu weszła Anastazja.

Obrazek

Widząc Diablo stanęła jak wryta, ale już po chwili uśmiechnęła się (jak chłopiec zauważył, nieszczerze) i rzekła.
- Diablo… Cześć.

Obrazek

Nim chłopiec zdążył się odezwać, Bella krzyknęła przeraźliwie trzymając w dłoni komórkę. Spojrzała na nich i uśmiechnęła się.

Obrazek

- Dzieci, ja muszę wyjść. Mój ko… lega, właśnie przyleciał z Champs les sims. Dawno się nie widzieliśmy, więc lecę tylko się przywitać i zaraz wracam. – Już prawie wyszła, ale zatrzymała się jeszcze w drzwiach i spojrzała na Anastazję.

Obrazek

- Nie mów mamie, dobrze? – po chwili namysłu dodała. – Tacie zresztą też.
- Spokojnie babciu, nic nie powiem. – powiedziała z lekkim uśmiechem, Bella odpowiedziała tym samym i wyszła.

Obrazek

Diablo i Annie zostali sami, w pokoju zapadła cisza. Diablo zastanawiał się, od czego powinien zacząć. Właśnie miał się odezwać, ale dziewczynka uprzedziła go.
- To… idziemy do mnie?

Obrazek

Diablo wszedł do niewielkiego pokoju położonego na piętrze. Pomieszczenie nie zmieniło się od kiedy był tu ostatnim razem, zaraz po przeprowadzce Annie. Te same różowe ściany, biurko ustawione pod oknem z białą framugą, a na nim nowy, drogi komputer. Świetnie nadający się do gier, przy których dziewczynka lubiła spędzać czas. Niezbyt wielkie łóżko z pościelą w kolorze jasno-różowym oraz szafa przewieziona z jego domu, w którym kiedyś mieszkali razem.
Chłopiec zauważył, że pokój jest bardzo podobny do tego, w którym kiedyś mieszkała dziewczynka, a który znajdował się tuż obok jego. Jedyną różnicą, był kompletny brak zdjęć na ścianach… dlaczego ich nie powiesiła? A może to zrobiła, tylko po pewnym czasie zdjęła?

Obrazek

Anastazja usiadła na łóżku i gestem pokazała mu, by zajął miejsce obok niej. Chłopiec uczynił to i spojrzał na nią. Wziął głębszy wdech. „Od czego zacząć?”
- Ostatnio nie pojawiasz się w szkole… i nikt nie ma o tym pojęcia . – powiedział i czekał na jej reakcję. Jeśli się zdenerwowała, nie okazała tego. Ponieważ milczała, kontynuował.
- Czy… coś się stało? – dziewczynka zaśmiała się, nie był to jednak wesoły śmiech. Zaniepokoiło go to.

Obrazek

- Nic takiego, po prostu… – wykonała ręką nieokreślony gest.
- Ostatnio zrozumiałam, że nie ma czegoś takiego jak „Prawdziwa miłość”- chłopiec milczał. Dlaczego nagle doszła do takiego wniosku? Dlaczego ta rozmowa w niczym nie przypominała tych, które do tej pory toczyli? Ponieważ jej nie przerwał, mówiła dalej.
- „Kocham cię” to tylko puste słowa, których ludzie używają by na starość nie zostać zupełnie samemu… - patrząc na nią, chłopiec poczuł wielki smutek. Musiał coś zrobić… chciał znów zobaczyć jej szczery uśmiech.

Obrazek

- To nieprawda. – powiedział z pewnością.
- Być może masz rację, że słowa czasem niewiele znaczą... – rzekł, a ona spojrzała na niego pytająco.
- To co naprawdę ma znaczenie to czyny, a nie słowa. - mówił i nagle odwrócił wzrok.

Obrazek

Z jego twarzy można było jednak wyczytać, że cofa się myślami do różnych wspomnień.
- Czas który spędzamy razem... Codzienne rozmowy, spacery, śmianie się nawet bez szczególnego powodu, wspieranie się w trudnych chwilach, pocieszanie gdy drugiej osobie jest smutno, dzielenie z nią jej bólu… - znów spojrzał na nią.

Obrazek

- Iść ramię w ramię, choćby nie wiem co, trwanie przy jej boku... Czy to wszystko jest nieważne? Czy to nie jest uczucie, które nazywamy miłością? Czy naprawdę robimy to tylko po to, by na starość ktoś się nami zajął? – Anastazja odwróciła wzrok niepewna, co odpowiedzieć. Milczeli dłuższą chwilę, aż ta odezwała się.

Obrazek

- Skąd niby możesz to wszystko wiedzieć? – spytała, wciąż na niego nie patrząc. Diablo poczuł, że to jest chwila na którą czekał, chwycił ją za rękę i zmusił by spojrzała mu w oczy. Gdy tylko to zrobiła już wiedziała, co chce jej powiedzieć. Pokręciła głową, próbowała go powstrzymać. Powstrzymać przed wypowiedzeniem słów, które wszystko między nimi zmienią. Nic już nie będzie takie jak kiedyś.

Obrazek

- Wiem to ponieważ… - ścisnął jej rękę mocniej. Patrząc w jej ciemne oczy, już wiedział jaka będzie jej reakcja, ale było za późno… nawet jeśli zamilknie, nic nie będzie jak dawniej… Czy w ogóle chciał by tak było? Czy potrafiłby tak dalej żyć, okłamując i ją… i siebie?

Obrazek

- …cię kocham. – dokończył.

Obrazek

Chwilę później, stało się dokładnie to czego się spodziewał. Odepchnęła go i kazała wyjść. To co jednak zabolało go najbardziej, to jej spojrzenie. Pełne niechęci i strachu.

Obrazek

Byli kuzynami, wychowywali się jak brat z siostrą, nie było szans, by myślała o nim inaczej niż jak o krewnym. On to wiedział. Przez długi czas, próbował pozbyć się tego uczucia. Codziennie powtarzał sobie, że musi być wytworem jego wyobraźni… jednak uczucie to, było jak najbardziej realne.
Chłopiec spojrzał na kuzynkę oczami pełnymi bólu i cierpienia, a następnie wyszedł.

Obrazek

Zamykając za sobą drzwi wiedział, że już więcej tu nie wróci…



KONIEC ODCINKA 19
Ciąg dalszy nastąpi...


Bonus:
Właściwie, to nic specjalnego, ale chciałam wam pokazać moja "Ścianę sławy", która znajduje się w jednym z pokoi w domu rodziny Swan. Moim celem jest całą zapełnić wszystkimi dziesięcioma pokoleniami :) (Jeśli kiedyś dojdę do tych pokoleń xD)

Obrazek


Dziękuję za uwagę :)
Ostatnio zmieniony 19 sie 2016, 12:15 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 2 razy.
Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 949
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Galcia » 11 maja 2016, 8:54

Ale czadowa klasa, strasznie fajnie to wszystko wygląda. ^^ I sala gimnastyczna... aż zachciało mi się zrobić taką szkołę z prawdziwego zdarzenia u siebie. ;)
Też bym nie lubiła swojego imienia, gdybym nazywała się Genowefa. soft9
Marcin! <3
Diablo jest dosłownie rozchwytywany przez dziewczyny! :dotatusia: Ach, te dziecięce romanse, ja w ich wieku latałam po podwórku z Pierścieniem na szyi i biłam się z koleżanką na miecze z patyków. :D
O rany, opis Belli mnie rozwalił. :haha: Szalona babcia.
Nieee no, ile te dzieciaki mają lat? Większość dorosłych, których znam, nie byłaby w stanie przeprowadzić takiej poważnej rozmowy. :P Czyli Anastazja wpadła w depresję, bo prawdziwa miłość nie istnieje? Cóż. soft1 Na pewno dziecko będące w podstawówce ma na ten temat dużo do powiedzenia.
Trzymam kciuki za Ścianę Sławy i czekam bardzo niecierpliwie na kolejny odcinek. :dotatusia:
Obrazek

Awatar użytkownika
Simwood
Posty: 767
Rejestracja: 06 sty 2016, 14:32

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Simwood » 11 maja 2016, 20:56

Muszę przyznać, że Twój Sergio jest dużo przystojniejszy od mojego :dotatusia:.
Jeeeeej! Dzisiaj mój ukochany diabełek <3
Szkoła wyszła Ci perfekcyjna. Sama budowałaś? Moi podopieczni sceny w szkole będą mieć wkrótce, ale moja buda nie dorównuje Twojej.
Genowefa :haha: - świetne imię dla dziecka :P. Ach, już wiem co za dziwak jest jej ojcem :). Vivi, przygotuj się, będziesz miała przerąbane w życiu.
Ale swoją drogą, Pierdzimorda jest chyba gorsza od Genowefy ;)
Dom Ćwirów cię przeraża diabełku? :O Ciesz się, że nie ma tam żadnych nawiedzonych, starych babć.
Hahahahaha - babcia Bella :haha: Kisnę! :rotfl:
Ale Anastazja ma ładny pokój, sam chciałbym w takim mieszkać <3
Mała dziewczynka, a już filozofuje :D. Prawdziwa miłość w jej wieku? Choruje na chorobę Benjamina Buttona czy co? :O
Boże, czy ty to widzisz? Daj nam proszę więcej takich mądrych dzieci jak one, a nie taki małe smarkacze jak teraz!
Co jak co, ale Anastazja zachowała się wyjątkowo niefajnie :angry:. A poza tym - kuzyni mogą ze sobą flirtować? :mysli:

Mała uwaga na koniec:
To nieprawda
"Nie" z rzeczownikami piszemy łącznie, więc powinno być "nieprawda"
Nie traktuj tego jako hejt czy czepianie się, po prostu chciałbym lekko wspomóc Cię w walce z ortografią :D
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 459
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lion » 11 maja 2016, 21:51

Nie będę oryginalny, ale muszę zacząć od tego, że ta szkoła jest super! Bardzo klimatyczna :)

Czuję, że Vivi i Diablo kiedyś jeszcze się zejdą ;) Dziewczyna jest bardzo dojrzała, widać, że chce dobrze dla swojego przyjaciela.
Czy wszyscy muszą wdawać Bellę w romanse :D? Jeżeli do tej pory ktokolwiek uważał, że Aleksander ma ciężko z taką żoną, jak Lotta, to teraz zobaczy, iż Mortimer ma o wiele gorzej z Bellą u swego boku soft9

Kurcze, te dzieciaki są aż za dojrzałe! Rozumiem, że to potomkowie księżniczek, ale jednak - daj im się trochę nacieszyć dzieciństwem ;)

"Ściana sławy" już teraz świetnie się prezentuje :)

Awatar użytkownika
Lenna
Wybitny Architekt
Wybitny Architekt
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 1846
Rejestracja: 15 gru 2013, 10:59

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lenna » 15 maja 2016, 13:28

Kurczę, 2 relacje mnie ominęły :/
Eee, szkoda, liczyłam na jakiś romans z Aratą, ale skoro piszesz że jest stuprocentowym gejem to chyba nie mam na co liczyć :/
Fajna historia z tą mangą XD Aga wreszcie znalazła sobie przyjaciół... ale myślę, że powinna im powiedzieć o tej ciąży.
Jak to możliwe że w pewnym momencie przed wyjściem Agaty z domu nagle jej włosy stają się bardziej czarne, a wcześniej miała brązowe? xD
Zakończenie tej relacji szok, niedowierzanie, przypau soft9 No to nieźle się wkopali, tak to się właśnie kończą kłamstwa.
Biedny Diablo... Powinien się lepiej za Genowefę brać, bo uczucie do własnej kuzynki wygląda nieco niebezpiecznie soft1 Swoją drogą przydałoby się drzewo genealogiczne, po powoli zaczynam się gubić :P
Też bym nie lubiła swojego imienia, gdybym nazywała się Genowefa. soft9 [2]
Bella :haha: Nie no, twoja wersja tej Simki mnie rozwala :rotfl:
Nie chcę się czepiać, ale co te dzieci mogą wiedzieć o miłości? Ile oni mają lat? Ja w ich wieku to ganiałam w berka i myślałam tylko o tym, kiedy moja ulubiona kreskówka będzie w tv, albo kiedy koleżanki przyjdą żeby się pobawić, a ci jakieś rozkminy filozoficzne urządzają XD Rozumiem że wiele przeszli itd. i może trochę szybciej dojrzeli, no ale bez przesady :P
Obrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 212
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 18 maja 2016, 9:54

Dziękuję za komentarze :)

Widziałam, że spodobała wam się szkoła, niestety to nie ja ją budowałam.
Ja tylko ją przemalowałam i dodałam okna, które się w dużej części skasowały (Zrobiłam w środku jedną klasę, ale mi się nie zapisała, więc użyłam tej gotowej)

Za to w dzisiejszej relacji pojawi się miejsce całkowicie zrobione przeze mnie :)
Choć pewnie nie spodoba wam się tak bardzo jak szkoła xD

A tu mała niespodzianka. Drzewo genealogiczne! :D
Zamieszczę jeszcze jedno pod pierwszą relacją, abyście nie musieli potem szukać ;)
(Mam nadzieję, że widać, u mnie na komputerze tak)
genealogia1.png
Galcia – Imię wzięłam od bohaterki „Opium w rosole” która sama się tak nazwała.
Początkowo mi się podobało, ale potem doszłam do wniosku, że w sumie to nie chciałabym się tak nazywać xD
Tak powstała historyjka Genowefy ;)
Ach, te dziecięce romanse, ja w ich wieku latałam po podwórku z Pierścieniem na szyi i biłam się z koleżanką na miecze z patyków
No wiem, są może trochę zbyt dojrzali, ale ja zakładam, że mają jakieś 12 lat, więc wtedy jakieś delikatne zauroczenie chyba mogło się zdarzyć ;)
Anastazja wpadła w depresję, bo prawdziwa miłość nie istnieje?
Dodam tylko, że cała rozmowa z Diablo ma miejsce po tym jak Anastazja zobaczyła i usłyszała rozmowę Lotty z Joaquin’em. To jest główny powód jej depresji
Czekam bardzo niecierpliwie na kolejny odcinek.
Ta da! Już jest :D

Simwood
Ach, już wiem co za dziwak jest jej ojcem. Vivi, przygotuj się, będziesz miała przerąbane w życiu.
Dopiero on miał przerąbane w życiu. O czym dowiesz się w dzisiejszym odcinku ;)
Ciesz się, że nie ma tam żadnych nawiedzonych, starych babć.
Na przykład Wandy? ;)
Prawdziwa miłość w jej wieku? Choruje na chorobę Benjamina Buttona czy co?
Nie, nie choruje na to xD (Przynajmniej ja nic o tym nie wiem…) W każdym razie, Anastazja doszła do taich wniosków, gdyż ta rozmowa odbywa się po tym jak zobaczyła swoją mamę Lottę z kochankiem Joaquin’em.
A poza tym - kuzyni mogą ze sobą flirtować?
Jeśli chodzi o smisy, to jak się ma kody to mogą :D (Albo zawsze można dać ich do nowego zapisu gry i spokrewnienia nie ma, prawda? ;) )

Nie traktuje tego jak hejt, ale jako pomoc ;)
I już poprawiłam :)

Lion –
Czuję, że Vivi i Diablo kiedyś jeszcze się zejdą
Kto wie? :curious:
Czy wszyscy muszą wdawać Bellę w romanse
Po tym jak Bella Galci stała się grzeczna, po prostu musiałam wrócić nią do korzeni xD
Jeżeli do tej pory ktokolwiek uważał, że Aleksander ma ciężko z taką żoną, jak Lotta, to teraz zobaczy, iż Mortimer ma o wiele gorzej z Bellą u swego boku
Słuszna uwaga xD
Daj im się trochę nacieszyć dzieciństwem
Może masz rację? …Nie, nie dam :P Czeka ich jeszcze wiele przygód ;) (nie do końca miłych…)

Lenna -
Eee, szkoda, liczyłam na jakiś romans z Aratą, ale skoro piszesz że jest stuprocentowym gejem to chyba nie mam na co liczyć
Kto wie? Może kłamałam ;) (albo i nie :D)
Aga w końcu im pewnie powie, albo sami zobaczą. Tego ie da się ukrywać w nieskończoność ;)
Jak to możliwe że w pewnym momencie przed wyjściem Agaty z domu nagle jej włosy stają się bardziej czarne, a wcześniej miała brązowe?
Em… ach to dziwne padanie światła w kawiarni! xD
A tak naprawdę, przez przypadek jak ją przebierałam wybrałam zły kolor włosów.
Biedny Diablo... Powinien się lepiej za Genowefę brać, bo uczucie do własnej kuzynki wygląda nieco niebezpiecznie
Jeszcze nie wiesz jak bardzo niebezpiecznie ;)
Nie chcę się czepiać, ale co te dzieci mogą wiedzieć o miłości? Ile oni mają lat?
Pewnie niewiele i mają jakieś 12 lat :)
A to wszystko przez to, że Anastazja zobaczyła Lottę z Joaquinem i dlatego ma takie myśli.


Zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda życie różowowłosego Marcina? Nie….?
No cóż i tak w tym odcinku poznacie na to odpowiedź! :D

Zapraszam :)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Z pamiętnika Marcina
Droga wojownika.


Tymczasem w domu, Marcin miał własne problemy spowodowane właśnie przez dzieci… a właściwie jedno z nich. Jego syna Jamesa.
Tak naprawdę, sam chłopiec nic nie zawinił. Nie był dla nikogo nie miły, z nikim nie wdał się w bójkę, nawet nikogo nie obraził.
Było jednakże coś, co zrobił źle, coś do czego zachęcał go nawet sam Marcin…
Był sobą…

Obrazek

Różowowłosy mężczyzna nigdy nie miał problemu z pomysłami swego syna.
Chciał przefarbować włosy, zrobił to.

Obrazek

Miał ochotę pójść na lekcję gry na gitarze, proszę bardzo!

Obrazek

Dlaczegóż więc miałby mu robić wyrzuty, gdy ten zacznie ubierać się podobnie do niego i będzie nosić różowe rzeczy?

Obrazek

No właśnie, nie widział powodu by mu tego zabronić. Zresztą, sam tak robił, nie mógł zakazać chłopcu czegoś, czego sam nie potępiał, a wręcz dawał mu taki przykład.
Szczerze mówiąc, gdy James przyszedł do niego tydzień wcześniej i poprosił, by wybrali się na zakupy do galerii był wniebowzięty!

Do tej pory jedyną osobą z którą mógł się wybrać na zakupy była Genowefa, a i tak dziewczynka zawsze wchodziła tylko do dwóch sklepów, wybierała parę rzeczy i chciała wracać do domu. Zupełnie nie wdała się w Marcina! (Pomijając już fakt, że nie jest jej biologicznym ojcem…)
Mężczyzna bowiem był wręcz zakupoholikiem. Mógł kupić nawet z tysiąc rzeczy, a i tak wciąż było mu mało. Przecież w sklepach jest taki wybór! Jak mógł się ograniczyć do limitu Antoniego „Dwie rzeczy jednego dnia”?

Obrazek

Obrazek

Niestety partner Marcina nie myślał podobnie do niego. Gdy tylko zobaczył syna noszącego mocno różowe ciuchy, wpadł w szał. Jego gniew był tym większy, gdy usłyszał, że to właśnie Marcin sprezentował mu te ubrania.
- Oszalałeś?! – wrzeszczał właśnie patrząc na mężczyznę, który oglądał jakiś program kulinarny w telewizji. Marcin jednak, jak gdyby nigdy nic wyłączył odbiornik i spojrzał na Antoniego ze spokojem.

Obrazek

- Nie rozumiem dlaczego się wściekasz. Nie przekroczyłem twojego limitu tego dnia, kupowałem mu dwie rzeczy na…
- Nie o to chodzi! – wrzasnął czarnowłosy mocno zdenerwowany, nawet nie czekając na wyjaśnienia. Drugi z mężczyzn spojrzał tym razem zdziwiony.
- No to o co? – spytał z miną niewiniątka, co rozsierdziło Antoniego jeszcze bardziej.
- Nie wiesz o co mi chodzi? Doprawdy?! – krzyknął i wstał, chodził chwilę po pokoju mrucząc coś do siebie, podczas gdy różowowłosy obserwował go bacznie. W końcu Antoni stanął i wpił w niego swe spojrzenie.

Obrazek

- Dobrze wiesz jakie są dzieciaki w szkole! Wszyscy się będą z niego śmiali! O to mi chodzi! – rzekł podniesionym głosem. Marcin patrzył na niego przez chwilę zdumiony, po czym jego oczy zabłysły gniewem. Odetchnął jednak parę razy dla uspokojenia zanim przemówił.

Obrazek

- Czyli ma być taki sam jak reszta, tak? Być tak samo szary i bez wyrazu jak wszyscy. Nie odzywać się, nie ubierać jaskrawych rzeczy, nie zwracać na siebie uwagi… Najlepiej nawet nie oddychać, bo jeszcze ktoś uzna, że robi to za głośno, tak?! – Antoni spojrzał zaskoczony przemową ukochanego.
- Marcin ja nie…
- Jak śmiesz w ogóle mówić takie rzeczy? Ty, który razem ze mną na tle tego miasta wyróżniasz się najbardziej… I ty będziesz mu mówić, że ma być tym kim ty chcesz żeby był? Antoni chciał coś powiedzieć, ale Marcin nie pozwolił mu dojść do słowa.

Obrazek

- Chcesz być taki sam jak twój brat, który cię wyklął tylko dlatego, że nie patrzysz z uwielbieniem na kobiety? – tym razem, czarnowłosy zagotował się ponownie.
- Dobrze wiesz, że to co innego…

Obrazek

- Masz rację, bo w tym przypadku to dopiero początek. Teraz to tylko ubrania… czego potem mu zabronisz? – przerwał na chwilę jakby się namyślając.
– A może jeśli okaże się gejem jak ty, to tego też mu zabronisz?! – Antoni nie wytrzymał, uderzył w stoliczek nocny, a leżąca na nim doniczka z kwiatkiem spadła i rozbiła się.
- James nie jest taki jak my. Nie będzie przeżywać tego co my w jego wieku. – powiedział przeciągając każde zdanie, tak by wbiło się w myśli Marcina. Różowowłosy zdenerwował się jeszcze bardziej.

Obrazek

- Skoro tak bardzo nie lubisz tego kim jesteś, to może powinieneś był się ożenić z tą dziewczyną, którą znalazł ci brat! – wykrzyknął i od razu tego pożałował. Chciał cofnąć swe słowa, ale było za późno.

Obrazek

Antoni spojrzał na niego gniewnie i rzekł.
- Może faktycznie powinienem… - następnie wyszedł z domu trzaskając drzwiami.

Obrazek

Obrazek

Marcin zmęczony opadł z powrotem na kanapę. Wcale nie chciał się kłócić z Antonim! Co mu przyszło do głowy, by gadać takie głupstwa? Powinien był na spokojnie powiedzieć, że ubranie to rzecz jak każda inna i nic więcej. Przecież by zrozumiał, Marcin znał Antoniego lepiej niż ktokolwiek inny wiedział, że tak by było.

Obrazek

Nagle, zdał sobie sprawę z czyjejś obecności w pokoju. Odwrócił głowę i zobaczył stojącego niepewnie na środku Jamesa.
Chłopiec nie patrzył na niego. Wzrok utkwiony miał w podłogę.
– Czy to moja wina, że się kłócicie? – spytał, zerkając na niego niepewnie. Marcin miał ochotę walnąć się w głowę. Był tak pochłonięty kłótnią z Antonim, że zupełnie zapomniał, iż James może w każdej chwili wrócić z podwórka i wejść do domu. Musiał to zrobić tylnim wejściem, dlatego go nie zauważyli.

Obrazek

Mężczyzna zbliżył się do chłopca i przytulił go.
- James… nigdy nie daj sobie wmówić, że coś jest twoją winą! Nie popełniaj moich błędów! – powiedział i patrząc łagodnie na Jamesa. Ten zaskoczony spojrzał na mężczyznę.
- Ale Marcin… ty się przecież nie przejmujesz co inni o tobie mówią – Marcin uśmiechnął się i spojrzał ponad głową na chłopca, nagle jakiś zamyślony.

Obrazek

- Kiedyś nie byłem taki jak teraz… Szarmancki, przystojny… otwarty do ludzi...

Obrazek

Mężczyzna spojrzał znów na James’a i ze zdziwieniem zauważył, że zamiast go słuchać zaczął rozglądać się po pokoju. Zupełnie jakby oceniał, którędy najszybciej będzie mógł uciec…
Pewnie spodziewał się jakiejś nudnej lekcji historii dotyczącej życia jego taty… a przecież, to była ważna opowieść. Bardzo chciał by syn go wysłuchał… ale jak przykuć jego uwagę na dłużej?
Patrząc na rozłożone na dywanie zabawki, wpadł na pewien pomysł.

Obrazek

- Musiałem walczyć z potworami! Wielkimi bestiami, których paszcze były pełne ostrych zębów i gorzkich słów, a dłonie wyposażone miały w olbrzymie pazury! (i jajka do obrzucania)– James w jednej chwili odzyskał zainteresowanie opowieścią. Uwielbiał czytać książki fantasy i oglądać filmy o smokach i wojownikach. Jego koledzy również lubili takie klimaty, o ile bardziej by mu zazdrościli, gdyby powiedział im, że jego tata jest jak ci bohaterowie których udają, gdy bawią się na podwórku!
- Naprawdę? – spytał, trochę obojętnym tonem udając, że tak naprawdę wcale nie interesuje go ta opowieść. Nie wiedział tylko, że tata dobrze go przejrzał.

Obrazek

- No pewnie, a myślisz, że dlaczego nadano mi imię Marcin? „Ten, który jest związany z bogiem Marsem”? Mars to przecież bóg wojny! - chłopiec patrzył na niego wyczekująco. W jego oczach bez trudu można było zobaczyć nieme ponaglenie „Mów dalej!”

Obrazek

Na twarzy Marcina błysnął szybki uśmiech, po czym westchnął jakby smutny.
- Ale chyba mało ciekawi cię ta opowieść, może kiedy indziej…

Obrazek

- Nie, proszę! Opowiadaj! – niemal krzyknął James. Już nie udawał, że go to nie ciekawi. Marcin spojrzał na niego z uśmiechem.

Obrazek

- Skoro tak prosisz… dobra, niech będzie! – wykrzyknął unosząc rękę do góry.
- Ale wszystko po kolei. Zacznijmy od początku….

Obrazek

. . .


Dawno, dawno temu w pewnym plemieniu, żyła sobie księżniczka. Była to panna piękna, łagodna i pełna miłości do świata.

Obrazek

Jako córka wodza miała wszystko czego tylko zapragnęła, gdyż jej ojciec mocno ją kochał.

Obrazek

Obrazek

Jednakże nie była z tego powodu próżna i zapatrzona w siebie. Wręcz przeciwnie, zawsze pomagała słabszym i biedniejszym. Dla każdego również miała ciepły uśmiech, nawet wtedy gdy miała gorszy dzień. Jej imię brzmiało Namid.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tak mój mały, nasza bohaterka nie pozostanie bezimienna. Bowiem, każdy zasługuje by mieć imię. Czyż tego samego nie robimy, nawet dla naszych zwierzęcych pupili? Im również nadajemy imiona, w ten sposób pokazujemy jak ważne są dla nas. (Poza tym, jakoś nigdy nie podobało mi się, gdy w bajkach nazywano kogoś tylko piekarzem lub kowalem. Czy nazwanie kogoś Kowalem Tomkiem, albo Piekarzem Frankiem to taki problem?)

Wracając, Namid mimo, że miała wszystko, to wciąż czegoś jej w życiu brakowało.
Ciągle czegoś szukała…
Pewnego dnia, do jej małej wioski przybył pewien mężczyzna.

Obrazek

Był tak inny od tych, których do tej pory widziała.
Jego włosy były złote… oczy przejrzyste i przenikliwe niczym oczy jastrzębia, majestatycznie krążącego po niebie.

Obrazek

Zakochała się w nim bez pamięci.

Obrazek

Niestety, para nie była sama.
Ktoś ich obserwował i doniósł przywódcy o jej małym romansie…

Obrazek

Jak można się było spodziewać, jej ojcu, wielkiemu wodzowi plemienia nie spodobało się to.
Miał już idealnego kandydata dla swojej córki i nie mógł pojąć, dlaczego ta go nie chce.

Obrazek

Cały swój gniew, wódz przelał na cudzoziemca. Jego plemię przyjęło go jak przyjaciela, a ten niewdzięcznik śmiał uwodzić jego córkę?! Tego było za wiele.
Strażnicy pochwycili ukochanego Namid i wtrącili go do niewoli.
Wyrok na nim miał zostać ogłoszony dopiero o świcie, ale dziewczyna wiedziała już jaki on będzie.
Za przestępstwo, jakim było spoufalanie się z nią nie było innej kary niż…
Śmierć…

Obrazek

Obrazek

Dziewczyna nie mogła do tego dopuścić.
W nocy zakradła się do namiotu, w którym przetrzymywany był jej ukochany.

Obrazek

Dzięki specjalnemu wywarowi z kory drzewnej, uśpiła strażników i zakradła się do środka.

Obrazek

Gdy tylko znaleźli się wystarczająco daleko od wioski dziewczyna wiedziała, że to czas na ich pożegnanie.
Mężczyzna jakby przeczuwając co chce powiedzieć, chwycił ją za ręce i rzekł.
- Jedź ze mną.

Obrazek

Dziewczyna spojrzała na niego zdumiona i niepewna. Patrząc jednak w jego oczy wiedziała, że mówi szczerze. Spojrzała w stronę wioski, miejsce, które było jej domem, pomyślała o ludziach tam mieszkających. Gdy ponownie na niego spojrzała, w jej oczach widział łzy.
- Moje miejsce jest tu… - szepnęła, lecz on tylko wyciągną swą dłoń i pogładził delikatnie po policzku.

Obrazek

- Nie mogę cię zostawić… Twój ojciec domyśli się, że mnie uwolniłaś, na pewno cię ukarze.
- Nic mi się nie stanie, a teraz musisz… - mężczyzna przerwał jej i zbliżył jej twarz do swojej.
- Proszę Namid… nie mogę bez ciebie odejść. – dziewczyna patrzyła na niego i już wiedziała, że żadna siła nie jest wstanie zmusić go do odejścia bez niej…
Zaśmiała się przez łzy i kiwnęła głową.

Obrazek

Para uciekła pod osłoną nocy, a migoczące na niebie gwiazdy wskazywały im drogę.

Obrazek

Tak James, mimo iż była księżniczką, wyszła za mąż z miłości.
Mężczyzna zabrał ją daleko od znanego jej dotychczas świata…

Obrazek

Ofiarował jej ubrania, które akceptowane były przez jego współbratymców.

Obrazek

Zaznajomił z historią swojego kraju i kulturą.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nauczył swojego języka.

Obrazek

Dał jej dom.

Obrazek

W tym momencie zapewne, skończyłaby się niejedna bajka. Niestety ta opowieść, w niczym nie przypomina jednej z nich.
Widzisz, szczęście Namid nie trwało wiecznie…
Nie trzeba było długo czekać, by mężczyzna pokazał swą prawdziwą naturę.
Kobieta miała mu być posłuszna.

Obrazek

Gotować, sprzątać i rodzic dzieci.

Obrazek

Obrazek

Jeśli zaprotestowała…

Obrazek

Czekała ją kara…

Obrazek

Tak mijało życie Namid. Jednak wkrótce, mąż dał jej coś, za co później w pewnym sensie była mu wdzięczna…
Namid urodziła syna. Nadała mu imię Marcin. „Ten, który jest związany z bogiem Marsem”
Chciała by jej syn był silny jak bóg Mars i nigdy nie dał się nikomu zniewolić. By potrafił walczyć o swoje.
- Nie martw się maleńki. Nigdy nie pozwolę, by ktoś cię skrzywdził. – powiedziała przytulając swe maleństwo do serca.

Obrazek

Właśnie to był moment, kiedy postawiła się mężowi i zażądała rozwodu.

Obrazek

Wiele nowych siniaków powstało tego dnia na jej skórze… ale nie żałowała tego nigdy. Uciekła od despotycznego męża i uzyskała co chciała. W końcu dostała rozwód.

Obrazek

Razem z synkiem zamieszkała w nowym domu i zaczęła budować swe życie na nowo.

Obrazek

Tymczasem on dorastał. Wstąpił do szkoły dla wojowników i rósł na wspaniałego mężczyznę!
Jednakże nie wszyscy byli do niego przyjaźnie nastawieni…

Obrazek

Młody chłopak był inny niż reszta, a jak wiadomo, jeśli wyróżniasz się z tłumu, to zawsze znajdzie się ktoś kto będzie przeciw tobie.
Wielu wojowników nasyłało na niego swoich podwładnych. Krwiożercze bestie żywiące się złymi emocjami i czerpiące radość z nieszczęścia i bólu innych…
Młody chłopak nie był wstanie ich pokonać. Było ich zbyt wielu i byli dla niego za silni…

Obrazek

Zamknął się w sobie i odsunął od innych. Czas mijał, a on coraz bardziej pogłębiał się w swej rozpaczy.
Nie był wojownikiem, nie zasługiwał na swe imię…
Kim więc był?

Obrazek

W tym czasie w życiu młodego wojownika, wydarzyła się kolejna tragedia.
Matka chłopaka niespodziewanie zmarła.
Tuż przed śmiercią, wezwała go do siebie. Wiedział, że zapamięta tę scenę do końca życia.
Leżała na łóżku, przykryta pościelą, kroplówka przypięta do jej dłoni pompowała jakiś płyn, który ponoć miał jej pomóc. Na tym wielkim łóżku wyglądała tak krucho… zupełnie jakby w każdej chwili miała się rozpaść…

Obrazek

Gdy się zbliżył zobaczył jej twarz, promienie słońca wpadające przez otwarte okno rozjaśniły ją.
Wyglądała zupełnie jak anioł, który zstąpił na ziemię. Kobieta otworzyła oczy i spojrzała nań oczyma pełnymi miłości. Chłopak zapłakał, czuł, że zawiódł mamę. Ona poświęciła dla niego wszystko, a w zamian on stał się wyrzutkiem. Nikomu niepotrzebnym odmieńcem nie zasłużył na to, by nazywać się jej synem.
Kobieta lekko pogładziła go po policzku i przytuliła. Wcale nie wyglądała na zawiedzioną czy smutną. Uśmiechnęła się szczęśliwa, że go widzi.

Obrazek

- Synku, dlaczego płaczesz? Przecież wiesz, że najbardziej kocham twój uśmiech. – chłopak otarł pospiesznie łzy.
- Przepraszam… - powiedział, próbując nie patrzeć jej w oczy.
- Jesteś najwspanialszą mamą na świecie, a ja cię zawiodłem. Zawsze chciałaś, abym coś osiągnął w życiu, a ja… - urwał, gdyż wstrząsnęła nim fala płaczu. Kobieta chwyciła go za rękę.
- Marcin spójrz na mnie. – poprosiła, a on spełnił jej polecenie.
- Ty nigdy mnie nie zawiodłeś. – powiedziała.
- To prawda. Zawsze chciałam, abyś coś osiągnął w życiu. Aby ci się dobrze powodziło, ale tak naprawdę, to czego chciałam, to abyś mógł być sobą. – powiedziała poważnie patrząc mu w oczy i ścisnęła jego dłoń.

Obrazek

- Aby nikt nigdy cię nie ograniczał, abyś był wolny… - nagle odwróciła wzrok jakby zawstydzona i mówiła dalej.
- Jeśli jednak jesteśmy już przy obwinianiu kogoś o coś… to ja zawiodłam ciebie. – przemówiła, a Marcin spojrzał na nią zaskoczony.
- Pracowałam za dużo, nie spędzałam z tobą tyle czasu ile powinnam… - westchnęła smutna.
- Prawie doprowadziłam do sytuacji, gdy mnie straciłeś… ale obiecuję, że z tego wyjdę i niedługo znów będziemy razem. – rzekła i uśmiechnęła się.

Obrazek

Następnie chłopak wyszedł.
Obrócił się i ostatni raz spojrzał na matkę, pomachała mu na do widzenia i zasnęła.
To był ostatni raz, gdy widział jej uśmiech.

Obrazek

Następnego dnia, przyszła wiadomość ze szpitala.
Jego mama odeszła… na zawsze…

Cały świat chłopaka legł w gruzach. Stracił matkę, innej rodziny nie miał. Co prawda ich sąsiadka, starsza pani Winters chciała zająć się Marcinem. Przyjaźniła się z jego matką od kilkunastu lat, ale sąd nie przydzielił jej opieki nad nim.
Kobieta była już w podeszłym wieku, niewiele zarabiała. Na dodatek jej mieszkanie było malutkie i Marcin musiałby spać na kanapie, gdyby miał z nią zamieszkać.
Kluczowym argumentem jednak przeciw oddaniu go pani Winters okazał się fakt, iż znalazł się jego biologiczny ojciec.

Obrazek

Mężczyzna w jakiś sposób dowiedział się o śmierci jego matki – Namid i postanowił przyjechać do miasta, by zobaczyć syna… po raz pierwszy w życiu.
Marcin nigdy nie rozmawiał z matką o ojcu. Parę razy pytał ją o to, ale kobieta zbywała go.

Obrazek

Pewnego dnia, gdy był strasznie namolny i zasypywał ją pytaniami zdradziła mu tylko, że był złym człowiekiem i by Marcin ją o to więcej nie pytał.
Wypowiedziała te słowa tonem bardzo spokojnym, ale wystarczyło, by chłopiec spojrzał jej w oczy, a poznał prawdziwe uczucia mamy…
Namid była bowiem, spokojną i miłą kobietą. Nigdy nie powiedziała o nikim złego słowa, nigdy nawet się nie złościła.
Jednak wtedy, gdy mówiła o jego ojcu… te oczy pełne nienawiści, bólu i żalu. Chłopak przeraził się widząc mamę w takim stanie, widząc spojrzenie, które (był tego pewny) mogło zabić…

Obrazek

To wystarczyło, by teraz chłopak trząsł się na wieść, iż ma z nim zamieszkać. Nikt jednak nie zwracał uwagi na jego protesty. Jego ojciec był szanowanym mężczyzną w mieście.
Miał dobrze płatną pracę, żonę i dwóch synów. Mógł spokojnie zapewnić Marcinowi spokojne i dobre życie. O dziwo, nigdy też nie miał konfliktów z prawem…

W końcu nadszedł ten dzień.
Mężczyzna przyjechał po niego, by zabrać go do swojego domu. Chłopiec nie wiedział co o nim myśleć. Szczerze mówiąc, spodziewał się ogromnej bestii z kłami długości pięciu centymetrów, pazurami, wysokiego jak góra i o mięśniach wielkości dużej piłki lekarskiej. Najlepiej, żeby jeszcze był łysy i nosił przy sobie pałkę od bejsbola. Wtedy być może ktoś w końcu wysłuchałby jego argumentów i pozwolił mu zostać z panią Winters?

Mimo wszystko człowiek, który przed nim stał nie różnił się wcale, aż tak bardzo od tego, którego widział w wyobraźni.
Zobaczył bowiem mężczyznę postawnego. Wysokiego na jakieś prawie dwa metry i dobrze zbudowanego.
Nie miał co prawda długich zębów i pazurów, ale Marcin był pewny, że jego duże dłonie byłyby w stanie złamać nie jedną kość jeśliby tego chciał.
Największą uwagę aczkolwiek, przykuwała jego twarz. Jasne włosy koloru złotego i oczy.
Niebieskie, jak czyste niebo w dni, gdy nie ma na nim ani jednej chmurki. Przenikliwe niczym oczy drapieżnika.

Obrazek

Chłopak był zdziwiony. Ojciec nie był ani trochę taki jak on… Czy to możliwe, że ktoś się pomylił? Może ten mężczyzna wcale nie był jego ojcem? Tym złym człowiekiem, o którym raz wspomniała mu mama?
Spojrzał niepewnie, na stojącego przed nim osobnika i wtedy, ze zdumieniem zauważył wyraz jego twarzy.
Zobaczył twarz człowieka styranego życiem… człowieka bardzo samotnego…
Może jednak… nie różnił się od niego tak bardzo?

Obrazek

Minęło kilka miesięcy. Marcin mieszkał z ojcem i jego rodziną, lecz wcale nie czuł się jej członkiem.
Już pierwszego dnia zauważył, jakie uczucia, żywią wobec niego jego macocha i przyrodni bracia. W ich oczach widział wyłącznie niechęć…
Ale jak mógł się im dziwić? Wszyscy wysocy, blondyni o jasnych oczach, do tego piękni.
Stojąc obok nich, czuł się bardziej jak służący, niż syn wysokiego mężczyzny o imieniu John.
Cała rodzina wyglądała na szczęśliwą. Nie potrzebowali go…

Obrazek

Marcin wciąż i wciąż, zastanawiał się, dlaczego jego matka tak nienawidziła Johna?
Podczas pobytu tutaj, nie zauważył nic, co świadczyłoby, że jest złym człowiekiem. Fakt, nie rozmawiał z nim zbyt często, ale do swojej rodziny odnosił się z miłością i czułością.

Była tylko jedna rzecz, która wydawała mu się dziwna i podejrzana…
Otóż w całym domu, nie znalazł ani jednego lustra. Raz Marcin spytał o to Johna.

Obrazek

Mężczyzna spojrzał tylko na niego groźnie i nic nie odpowiedział.
Chłopak więcej nie pytał…

Obrazek

Czas mijał, a Marcin wciąż był samotny. Rodzina go ignorowała, inne dzieci ze szkoły nie chciały mieć z nim nic wspólnego. Na dodatek nie wiedział co zrobił źle? Nigdy nikogo nie obraził, zawsze starał się być miły, a mimo to wszyscy go odpychali…
I wtedy nastał ten dzień, dzień kiedy miał udowodnić, że nie jest tchórzem.
Czas, gdy miał pokazać, jak bardzo wszyscy się mylili co do niego.
Chwila, gdy udowodni, że jest wojownikiem!

. . . . .


- Czekaj, czekaj… Pogubiłem się w tym wszystkim. – Odezwał się James, siedzący obok niego na kanapie i z zapałem słuchający opowiadanej przez tatę historii.
- To w końcu chodziłeś do zwykłej szkoły, czy tej dla wojowników? – Marcin spojrzał na niego niepewnie i podrapał się po głowie.

Obrazek

- Wiesz… To była taka łączona szkoła… - chłopiec wpatrywał się w niego uparcie żądając lepszych wyjaśnień. Marcin odchrząknął.

Obrazek

- Co ja to? A tak! Teraz będzie decydująca walka! – James ponownie nadstawił uszu, a mężczyzna odetchnął i kontynuował opowieść.

Obrazek

. . . . . .


Tego dnia straszliwy potwór znów go dopadł. Tym razem nie był sam, zebrał towarzyszy równie złych i okrutnych jak on sam.
Marcin początkowo próbował ich zignorować i ominąć. Gdy zrozumiał, że to niemożliwe postanowił ratować się ucieczką. Wiedział, że sam nie da sobie rady.
Do tej pory potwory ograniczały się tylko do przykrych słów i kradzieży jego kieszonkowego. Jednakże tego dnia patrząc na ich prawie, że karykaturalnie wykrzywione twarze i oczy pełne złości zrozumiał, iż chcą mu zrobić krzywdę.
Wszystko dlatego, że ostatnim razem postawił im się i zamiast jak co dzień oddać pieniądze, oblał ich przywódcę sokiem i uciekł. Ośmieszył go na oczach całej szkoły. Jasne było, że teraz wróg pragnie zemsty.

Obrazek

Nasz bohater był szybki. Na lekcjach WF nie obijał się, dlatego do tej pory udawało mu się nie raz uciec przed oprawcami. Niestety to, że przyszli w grupie działało na jego nie korzyść.
O ile sam „przywódca” bandy pewnie nie dał by rady go złapać, o tyle jego koledzy już tak.
Jeden z nich wyprzedził Marcina, a potem znienacka wyskoczył z krzaków tuż przed nim.

Obrazek

Chłopiec przestraszony próbował zawrócić, ale i tu stali już sprzymierzeńcy „Grubasa” jak złośliwie w myślach nazywał go Marcin.
Grubas stanął przed nim, a jego koledzy uśmiechali się złośliwie patrząc na naszego bohatera.
- No proszę, co my tu mamy? – powiedział i zbliżył się do Marcina. Chłopiec w odpowiedzi cofnął się parę kroków. Grubas zaśmiał się.

Obrazek

- Nie jesteś już takim chojrakiem, co? – odwrócił się do pozostałych.
- Brać go! – wykrzyknął i wszyscy rzucili się w kierunku Marcina.

Obrazek

Chłopiec tym razem nie ruszył się z miejsca. Pogodził się ze swym losem. Zrozumiał, że i tak im nie ucieknie. Nawet jeśli teraz udałoby mu się wywinąć, to Grubas i jego kumple mu nie odpuszczą. Złapią go jutro lub za tydzień, ale pobicie i tak go nie ominie.
Jedyne co w tej chwili mógł zrobić, to spojrzeć im prosto w oczy. Nie dam im tej satysfakcji, nie będzie się trząsł ze strachu! Mogą go pobić, ale nie odbiorą mu jego godności!

Obrazek

Potwory już prawie go miały. Jeden chwycił go za rękę, drugi za podkoszulek. Już prawie czuł smak krwi w ustach… gdy nagle wszystko się zatrzymało.
Otaczające go bestie stały i patrzyły się w coś za nim. Zaskoczony Marcin, również obrócił głowę i wtedy go zobaczył.
Tuż za nim stał wysoki chłopak. Marcinowi trudno było określić jego wiek. Na oko miał jakieś dwadzieścia lat, ale jego postawa i sylwetka sprawiała, że równie dobrze mógł mieć więcej.
Czarne włosy młodzieńca ułożone były do góry. Zapewne musiał użyć jakiegoś specjalnego żelu, by uzyskać taki efekt. Z tą fryzurą wyglądał nawet zabawnie, ale patrząc na niego nikomu nie przyszłoby do głowy śmiać się z niego.
Patrzył na nich gniewnie z góry. Na jego czole pojawił się mars, a brązowe oczy rzucały błyskawice.
Zbliżył się do nich dwoma sprawnymi skokami i spojrzał po wszystkich. Na koniec jego wzrok zatrzymał się na Grubasie.

Obrazek

- Co wy wyprawiacie? – spytał niby spokojnie, jednakże cała jego postawa sprawiała, że pytanie zabrzmiało jak groźba.
Grubas zająknął się i próbował coś powiedzieć, ale jakoś mu nie wyszło. Zresztą wysoki chłopak nawet nie słuchał co ten ma do powiedzenia.
- Natychmiast wracajcie na lekcje, a jeśli jeszcze raz zobaczę, że dokuczacie temu chłopcu obiecuję, że spotka was sroga kara! – po tych słowach banda natychmiast się zmyła.
Grubas rzucił jeszcze tylko Marcinowi ostatnie nienawistne spojrzenie uciekł.

Obrazek

Jedynymi, którzy zostali byli Marcin i tajemniczy wysoki osobnik. Chłopiec zwrócił się w stronę swojego wybawcy.
- Co ty tu niby robisz? Prosił cię ktoś o pomoc?! – czarnowłosy spojrzał na niego ze zdziwieniem.
Mimo, że chłopak uratował go, Marcin nie czuł względem niego wdzięczności. Gdyby Grubas i jego banda pobili go miałyby przynajmniej spokój na parę dni. Natomiast teraz już wiedział, że nigdy nie dadzą mu spokoju. Będą go prześladować dzień w dzień.

Obrazek

- Widziałem jak kilka dni temu ci dokuczają. Od tamtego dnia obserwowałem cię, a gdy dziś wracałem do domu zauważyłem jak przed nimi uciekasz. Postanowiłem ci pomóc. - pomimo tego, że ton Marcina był dość ostry, wysoki chłopak nie wyglądał na urażonego. Raczej na zmartwionego losem młodszego chłopca.
Marcinowi zrobiło się trochę głupio. Był zły na człowieka, który go uratował. Do tej pory większość go ignorowała. Nawet nauczyciele wierzyli innym uczniom zamiast jemu, gdy raz poskarżył się, na prześladowców. Ta osoba była pierwszą po jego mamie, która okazała mu życzliwość.

Obrazek

- Dzięki… - szepnął cicho, jakby do siebie. Starszy chłopak uśmiechnął się.
- Nie ma sprawy mały i nie przejmuj się nimi. To tylko banda tchórzy, którzy ci zazdroszczą, bądź sobą, a wszystko będzie dobrze – rzekł i zaczął się oddalać.

Obrazek

Marcin spojrzał na niego i zacisnął pięści.
- A co jeśli ja wcale nie chcę być sobą?! – krzyknął. Sam nie wiedział, czy skierował te słowa do chłopaka, czy do siebie.
- Nienawidzę siebie! Nie potrafiłem pomóc swojej mamie przez co umarła. Moja macocha i bracia chcieliby bym nie istniał. Ojciec wciąż patrzy na mnie jakbym go rozczarował. Jestem mały i słaby. Nie potrafię nawet się do nikogo odezwać, bo za bardzo się boje odrzucenia, a w efekcie wciąż jestem sam… - powiedział i zapłakał. W końcu powiedział to, co przez ten cały czas leżało mu na sercu.

Obrazek

Poczuł, że ktoś go przytulił.
Spojrzał na parę brązowych oczu wpatrujących się w niego.
- Skoro nie chcesz być sobą, to stań się takim mężczyzną jakim pragniesz być. – powiedział chłopak i odszedł.

Obrazek

Obrazek

Niby takie zwykłe słowa, powiedziane przez obcą mu osobę, a jednak od tamtej pory życie Marcina diametralnie się zmieniło.
Przestał się przejmować tym co inni o nim mówią. Stał się tym kim zawsze chciał być.
Osobą wesołą, pogodną i pełną ciepła dla drugiego człowieka. Trochę to trwało, ale w końcu ludzie zaczęli zauważać, kim naprawdę był i polubili go.

Obrazek

Obrazek

W końcu zasłużył na imię, które dawno temu nadała u matka.
Marcin, „Ten, który jest związany z bogiem Marsem” Był wojownikiem, potrafił zawalczyć o swoje.
Wywalczył bowiem coś czego nikt mu nie odbierze.
Wygrał szacunek u ludzi… I ich miłość.

. . . . .


- Koniec – powiedział Marcin i spojrzał na zegarek, była godzina piętnasta.
Zerwał się jak oparzony. „Przecież miałem się spotkać dziś z Lottą” pomyślał i już miał biec na górę się przebrać, gdy usłyszał pytanie Jamesa.

Obrazek

- Czekaj! A kim był ten chłopak? – mężczyzna spojrzał na syna nic nie rozumiejącym wzrokiem.
- Nie domyślasz się? – James w odpowiedzi pokręcił głową, a różowowłosy uśmiechnął się.

Obrazek

- Ten chłopak to twój tata – rzekł, na co chłopiec zrobił duże oczy.

Obrazek

- Antoni? – spytał niepewnie zupełnie jakby spodziewał się, że Marcin zaraz go wyśmieje i powie, że ma jakiegoś trzeciego tatę.
- Ale on nie wygląda na kogoś, kto obroniłby cię przed potworami! – Marcin westchnął i usiedli. „Lotta może poczekać” pomyślał.

Obrazek

- Synku, uwierz mi. Twój tato Antoni, to naprawdę wspaniała osoba. Wiem, że czasem jest dość ostry, surowy i wymagający, ale to dlatego, że martwi się o ciebie i twoją siostrę. Nie chce, by stała wam się krzywda. – rzekł, a na twarzy James’a pojawił się uśmiech.
- Chce byśmy byli wojownikami? – Marcin odpowiedział uśmiechem.
- Dokładnie. – Chłopiec przez chwilę zastanowił się.
- Ale jak to się stało, że jesteście razem? Przecież Antoni wtedy odszedł…
- No tak… zanim nasze drogi się zeszły minęło parę dobrych lat… - Marcin rzekł. Spojrzał ponad nim i pogrążył się we wspomnieniach.

Obrazek

- Po naszym pierwszym spotkaniu, wiele myślałem o tajemniczym chłopaku. Próbowałem go nawet znaleźć ale bezskutecznie. Rozpłynął się, jakby go nigdy nie było.
Myślałem nawet, że może go sobie przywidziałem? Ale to nie miałoby sensu. Przecież przywidzenie, nie uratowałoby mnie przed bandą Grubasa. – powiedział, a James słuchał uważnie.
- W końcu dałem sobie spokój. Żyłem dalej, pomyślałem, że jeśli jest nam przeznaczone się kiedyś spotkać, to tak będzie. W liceum poznałem Krzysztofa (kojarzysz wujka Krzysztofa? Tak, to ten który kupił ci rower na urodziny)
Zostaliśmy parą. Myślałem, że to jest to, ale w mych myślach wciąż był ten tajemniczy chłopak… Minęło tyle lat, a ja mogłem myśleć tylko o nim. Powiedziałem o tym Krzysztofowi i rozstaliśmy się w przyjaźni.
Znów minęło parę lat. Zacząłem tracić nadzieję, że jeszcze kiedyś go odnajdę. Miałem się nawet poddać. I wtedy stało się coś co sprawiło, że znów postanowiłem spróbować… - Marcin spojrzał na syna.
- Pamiętasz jak mówiłem ci, że w domu mojego ojca nie było luster? – chłopiec kiwnął głową.
- Tak więc w końcu miałem rozwiązać tą zagadkę…

Obrazek

Miałem osiemnaście lat. Zastanawiałem się jaki kierunek studiów podjąć. Mój ojciec bardzo na mnie naciskał, abym został lekarzem. Nie miałem pomysłu na życie, dlatego nie przeszkadzało mi to zbytnio.
Lecz wtedy stało się to, czego od paru miesięcy moja macocha i bracia się obawiali. Ojciec wylądował w szpitalu.
Był już starszym człowiekiem, a wciąż ciężko pracował w swojej firmie. Mówiliśmy mu aby się nie przepracowywał. Może przeszedł na emeryturę? Ale nie słuchał. W końcu jego organizm nie wytrzymał ciężkiej pracy od świtu do nocy.
Pewnego dnia, wezwał mnie do siebie. Nie powiem, byłem zaskoczony. Oto mój ojciec chciał mnie widzieć.
Gdy tylko go zobaczyłem, byłem w szoku. Ten zawsze dumny i postawny mężczyzna leżał w łóżku schorowany i słaby. Ledwo miał siłę usiąść, by ze mną porozmawiać.

Obrazek

Zbliżyłem się do jego łóżka i po raz pierwszy ujrzałem w nich radość.
Byłem tym bardziej zdumiony, gdy zrozumiałem, że to moja obecność ją spowodowała.
- Synu, nie wiem jak dużo czasu mi jeszcze zostało. Może z tego wyjdę, a może nie… A jest coś co chcę ci powiedzieć. Wiem, że zabrzmi to egoistycznie, ale robię to też dla siebie. Chcę chociaż częściowo, w końcu odzyskać spokój… - cóż miałem zrobić po takiej przemowie? Usiadłem na szpitalnym krzesełku i słuchałem.

Obrazek

Opowiadał mi o mojej matce. Jak się poznali i co stało się później…
Mówił straszne rzeczy. Nie próbował niczego przede mną zataić. Wcale nie chciał wyjść na kogoś kto miał dobry powód, by zrobić co zrobił. Czułem, że po prostu chce się komuś zwierzyć z tego… że był potworem.
Aczkolwiek, gdy na niego patrzyłem… nie czułem gniewu ani żalu. Nie wiedziałem w nim bestii, którą zapewne kiedyś był. Widziałem człowieka, który zrobił coś złego. Żałował tego całe życie, ale nie potrafił sobie wybaczyć. Nie umiał się od tego uwolnić…

Obrazek

- Pamiętasz jak kiedyś spytałeś mnie, dlaczego w domu nie ma luster? – kiwnąłem głową, zdumiony, że po tylu latach wciąż pamięta tą sytuację. Ojciec spojrzał na mnie smutno.

Obrazek

- Za każdym razem, gdy patrzyłem w nie widziałem twoją matkę… - rzekł głosem pełnym cierpienia.
- Jej oczy pełne żalu i bólu, gdy po raz kolejny ją zbiłem. To spojrzenie, jej twarz… prześladowało mnie.
Z czasem, zacząłem miewać koszmary.
Twoja matka ciągle mnie prześladowała. Wtedy pewnego dnia nie zobaczyłem jej, ale w końcu ujrzałem własne oblicze…
Zobaczyłem potwora…

Obrazek

- Przestraszyłem się. Nareszcie zrozumiałem, co uczyniłem. Zniszczyłem życie kobiecie, która naprawdę mnie kochała. Ta dobra i łagodna osoba, którą na naszym ślubie obiecałem chronić… odeszła.
Nikogo w życiu tak nie kochałem jak twoją matkę, a jednak nie wahałem się ani chwili i krzywdziłem ją…
Po tym jak mnie zostawiła ułożyłem sobie życie na nowo. Zmieniłem się. Założyłem fundację pomagającym kobietom, które doświadczyły przemocy domowej. Ożeniłem się z kobietą, której nie kochałem, ale zawsze starałem się być dla niej dobry. Urodzili nam się dwaj synowie…
A ja wciąż nie potrafiłem zaznać spokoju. Ciągle myślałem „Co się stało z Namid? Czy ułożyła sobie życie na nowo? Czy odnalazła szczęście? I co z naszym dzieckiem?”
Zacząłem poszukiwania i znalazłem odpowiedź na swoje pytania. Niestety, Namid już odeszła… dowiedziałem się jednak o tobie i postanowiłem naprawić swoje błędy.
Myślałem, że jeśli cię przygarnę i wychowam, to zaznam choć trochę spokoju…
Niestety nie udało mi się, gdy tylko się spotkaliśmy ujrzałem Namid. Byłeś do niej taki podobny… Nie byłem wstanie żyć z tobą pod jednym dachem.
Dniami i nocami widziałem Namid. Jej oczy patrzyły na mnie oskarżycielsko. Przestałem bywać w domu. Nie mogłem cię wyrzucić, ale nie potrafiłem też spędzać z tobą czasu. – zaśmiał się.
- No i popatrz, w końcu zostałem ukarany. Aby nie musieć cię oglądać, bezustannie siedziałem w pracy… a teraz wylądowałem w szpitalu. – odchrząknął i kontynuował.

Obrazek

- Wciąż nie rozumiałem. Czemu Namid mnie prześladuje? Zrobiłem co tylko się da byś miał godne i dobre życie cóż jeszcze mogłem zrobić, by zasłużyć na wybaczenie? – rzekł i spojrzał na mnie.
- Dopiero teraz to zrozumiałem Marcinie… To czego twoja matka zawsze chciała, to nie abym trzymał cię w złotej klatce. Karmił, dobrze ubierał… ale abym cię pokochał.
Abym pozwolił ci być tym kim chcesz, a nie wywierał presję i był surowy. – Marcin spojrzał na ojca zaskoczony.
- Ale przecież nigdy nie trzymałeś mnie w klatce… Fakt, bardzo chciałeś abym był lekarzem ale… - ojciec przerwał mu gestem, więc zamilkł.

Obrazek

- Właśnie, że trzymałem. Dobrze wiem, że medycyna jest nie dla ciebie. Ty zawsze interesowałeś się historią. Do tej pory pamiętam, jak kupiłem ci na urodziny tą książkę… To miała być kara za to, że mnie nie posłuchałeś. Twoim braciom kupiłem gry i nowy komputer. Jednakże, gdy otwarłeś prezent oczy zaświeciły ci się jakbyś dostał największy skarb. Siedziałeś cały dzień w swoim pokoju i czytałeś. Nic nie było wstanie cię od niej oderwać. – rzekł, a po jego twarzy przemknął delikatny uśmiech.
- Synu, to co chcę ci powiedzieć to, nie rezygnuj z marzeń. Idź za głosem serca. – rzekł i opad na poduszki zmęczony, tą długą opowieścią.
- Rozumiem jeśli mnie teraz nienawidzisz… - zaczął, ale przerwał zaskoczony, gdy spojrzał na mnie.

Obrazek

Płakałem.
- Wcale cię nie nienawidzę. Przez te wszystkie lata byłeś dla mnie dobry. Nie wiem jak to było kiedyś. Być może byłeś potworem, ale ja nigdy tak o tobie nie myślałem. Zawsze chciałem abyś spojrzał na mnie, jak patrzyłeś na Kubę i Marka. Abyś był ze mnie dumny. – Ojciec spojrzał na mnie i również zapłakał.

Obrazek

Uściskaliśmy się.
W końcu po latach obaj, odnaleźliśmy spokój…

Obrazek

Po tym spotkaniu wziąłem sobie słowa ojca do serca. Postanowiłem zmienić swoje plany.
Wybrałem studia, które naprawdę mnie interesowały. Wybrałem kierunek historie.
Postanowiłem też, że się nie poddam i znajdę tego chłopka. Znajdę go i w końcu mu podziękuję za to, jak moje życie się dzięki niemu się zmieniło.
Tak właśnie myślałem idąc na mój pierwszy wykład.
Wszedłem do Sali, zagadałem do kilku osób.

Obrazek

Po dziesięciu minutach zjawił się wykładowca.
Zamarłem, osoba, która przede mną siedziała to…

Obrazek

- Antoni! – wykrzyknął James. Marcin spojrzał na niego surowo.
- Zepsułeś mi decydującą chwilę! – powiedział, a chłopiec zaśmiał się.
- Przepraszam. – rzekł, ale nie wyglądało na to, że jest mu przykro. Marcin uśmiechnął się.

Obrazek

- W każdym razie masz rację, to był Antoni. Jednakże on, nie poznał mnie.
Minęło sporo czasu zanim zwróciłem na siebie jego uwagę. Skończyłem studia, znalazłem pracę.
Dopiero wtedy przypadkowo spotkaliśmy się na mieście i umówiliśmy na kawę. Tak zaczęła się nasza własna historia… - powiedział rozmarzony i wstał.

Obrazek

- Dobra, koniec już tych opowieści. Lotta i tak zapewne już chce mnie udusić. Jak spóźnię się jeszcze trochę, to posieka mnie na kawałki i zrobi jedną z tych swoich słynnych zup. - James wstał i po uzyskaniu zgody od Marcina, wybiegł na podwórko, gdyż zauważył jednego ze swoich kolegów.
Marcin patrzył chwilę jak chłopiec z zapałem opowiada coś koledze bogato gestykulując, po czym pokręcił głową. „Pewnie z całej historii pamięta już tylko walkę z potworami” pomyślał wesoło.

Obrazek

Obrazek

- No nic. Czas się zbie… - nie skończył. Do pokoju wszedł Antoni. Marcin spojrzał na niego zdziwiony. Był przekonany, że jeśli mąż wróci do domu, to dopiero wieczorem tymczasem stał przed nim. Patrzył na niego spojrzeniem pełnym skruchy.
Antoni stał tak przez chwilę, po czym nagle jakby zawstydzony odwrócił wzrok.
- Nigdy mi nie powiedziałeś, że to ty jesteś tym chłopcem… – zerknął na niego - …że tyle dla ciebie znaczę. – Marcin osłupiał. „Czy on stał tu przez ten cały czas i…?” pomyślał nagle wzruszony.

Obrazek

Zbliżył się do Antoniego i chwycił jego dłoń.
- Czy muszę ci to codziennie mówić, abyś wiedział? – czarnowłosy zawstydził się, ale Marcin chwycił go za podbródek i delikatnie odwrócił w swoją stronę. Uśmiechał się.
- Jeśli tak to wygląda, to od dziś będę ci to mówił cały czas, dzień w dzień… - Starszy mężczyzna milczał, wyraźnie nie chciał mu przerywać.

Obrazek

- Antoni… - zaczął niemal uroczyście.
- Jesteś moim sercem, moim oddechem, moim życiem… Zawsze tak było, jest i będzie. – mężczyźni padli sobie w objęcia. Stali tak chwilę dopóki Antoni nie zbliżył twarzy do ucha męża i szepnął.

Obrazek

- Naprawdę musisz iść na to spotkanie z Charlottą? – ton jakim to powiedział sprawił, że Marcin zarumieni się lekko.
- Właściwie… czeka już tak długo, chyba nic się nie stanie jeśli poczeka trochę dłużej… - właśnie mieli się pocałować, gdy do pokoju wpadł lekko zdyszany James.

Obrazek

Mężczyźni odskoczyli od siebie jak oparzeni i spojrzeli na syna.
James jednakże niczego nie zauważył.

Obrazek

- Marcin! Mój kolega mówi, że Marysi z klasy szóstej C już nie podoba się kolor różowy tylko zielony. Pojedziemy w następnym tygodniu do sklepu po ten podkoszulek, który wtedy widzieliśmy? – Marcin szybko zapewnił syna, że oczywiście pojadą, kiedy będzie chciał. Ten zadowolony wyszedł.

Obrazek

Mężczyźni stali chwilę w ciszy, po czym Antoni rzekł.
- Marysia z szóstej C lubi różowy?

Obrazek

- Już chyba nie… - odpowiedział Marcin.

Obrazek

Spojrzeli na siebie i nie mogli się dłużej powstrzymać.
Wybuchli gromki śmiechem.

Obrazek


KONIEC ODCINKA 20
Ciąg dalszy nastąpi...



Bonus:
Zagadka: Po co pan po lewej przyszedł do sklepu? xD

Obrazek


Dziękuję za uwagę :)
Ostatnio zmieniony 19 sie 2016, 17:24 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 4 razy.
Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 949
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Galcia » 19 maja 2016, 11:39

Tak sobie przeglądam drzewo genealogiczne i podoba mi się, że zaznaczyłaś Marcina na różowo, jakby był kobietą. :haha: A skoro już o tym mowa... nareszcie relacja o Marcinie! Jej! :bunny:
Aż dziw, że James nie przefarbował włosów na różowo. :D
Dwie rzeczy jednego dnia oznacza... ponad 700 rzeczy rocznie. :wat: Zastanawiam się, czy kiedykolwiek w ciągu roku kupiłam sobie więcej niż dziesięć sztuk odzieży. :D
Smutno mi, że Marcin i Antoni się kłócą. ;( W tej dyskusji padło zdecydowanie zbyt wiele słów.
Marcin może się pochwalić imponującą muskulaturą. Co jak co, ale dnia nóg to on na pewno nie opuszcza. soft9 Nic dziwnego, że ciągle chodzi w szortach - każdy by się chwalił takimi nogami. :D
Plemienna wioska jest genialna! <3 Ale hitem tej relacji i tak zostają gatki wodza. :haha:
Historia Namid pokazuje, co dzieje się "po napisach końcowych" tych wszystkich romansideł. Po angielsku mówi się "after the big kiss" i lepiej oddaje to sens wypowiedzi. Nie ma żadnego "i żyli długo i szczęśliwie". ;/ Ten jej blondwłosy mężulek to kawał drania, myślał, że przywiózł sobie do domu niewolnicę. :angry:
Rodzina Johna to idealni przedstawiciele rasy aryjskiej. :haha: Przy nich Marcin faktycznie wygląda jak jakiś induski służący. soft1
Czy ten wysoki brunet z nonszalancko zarzuconym na ramiona sweterkiem to Antoni? soft9 Wiedziałam, że jest starszy od Marcina, ale nie aż tak!
Czyli John ostatecznie się nawrócił i został przykładnym obywatelem, taaak? -.- Bardzo dobrze, że Namid go prześladowała, całkowicie sobie na to zasłużył.
No proszę, czyli Marcin jest kolejną osoba, która zakochała się w swoim nauczycielu. :D
Zakończenie jest takie wzruszające! :aww: Też się zdziwiłam, że Marcin nigdy nie powiedział Antoniemu, że to on był tym chłopcem. W końcu po to go szukał przez te wszystkie lata, żeby mu podziękować. :D

Co do zagadki, to ja wiem, ja wiem! Przyszedł kupić sobie skarpetki. ^^

PS. moja Bella dobija do siedemdziesiątki, to chyba najwyższa pora, żeby trochę spoważnieć. xD
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 459
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lion » 19 maja 2016, 18:04

Według mnie dzieci nie powinny farbować włosów, to taki głupkowaty kaprys, który rozsądny rodzic powinien zdusić w zarodu :P Lekcje gitary itp. to już inna sprawa ;) Jeżeli zaś chodzi o kolor ubrań, to kurcze, jestem rozdarty, bo i Marcin, i Antoni mają trochę racji...

Wioska wyszła Ci wspaniale :sweet: Mega klimatyczna! Namid też jest bardzo ładna :)

Namid i John - miało być tak pięknie, a wyszło... jak zwykle :P
Biedny Marcin, tak szybko stracił matkę. Jestem ciekawy, czy gdyby nie znalazł się jego ojciec, dano by pani Winters prawa do opieki, czy też mądrzy sędziowie wówczas uznaliby, że lepszy będzie dom dziecka -.-

Miło, że Antoni postanowił pomóc bezbronnemu dzieciakowi ;) Późniejsze wydarzenia można chyba wrzucić pod kategorię przeznaczenia. Również się jednak dziwię, że Marcin nigdy nie zdradził swojemu partnerowi początków ich historii :mysli:
Galcia pisze:Co do zagadki, to ja wiem, ja wiem! Przyszedł kupić sobie skarpetki. ^^
Lepszej odpowiedzi nie wymyślę - przecież nie powiem, że przyszedł po spodnie :D!
Ostatnio zmieniony 23 maja 2016, 11:31 przez Lion, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Lenna
Wybitny Architekt
Wybitny Architekt
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 1846
Rejestracja: 15 gru 2013, 10:59

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lenna » 20 maja 2016, 17:36

Potężne drzewo genealogiczne :O
Marcin trochę za bardzo rozpieszcza swojego syna xD
Muszę przyznać, że wcześniej brałam Marcina za ekhm... strasznego dziwaka, ale po tej relacji zupełnie zmieniłam o nim zdanie i go polubiłam ^^
MalaMi95 pisze:- Kiedyś nie byłem taki jak teraz… Szarmancki, przystojny… otwarty do ludzi...
https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/ ... f61a361a49
To zdanie, do tego jeszcze to zdjęcie :haha:

Jak tylko zobaczyłam tę całą Namid i wioskę, od razu skojarzyła mi się Pocahontas. A później jeszcze pojawił się John Smith :doge:

Jak można się było spodziewać, jej ojcu, wielkiemu wodzowi plemienia nie spodobało się to.
Miał już idealnego kandydata dla swojej córki i nie mógł pojąć, dlaczego ta go nie chce.
Idealnego kandydata? Hehe, pewnie Kocoum xD

No i jak widzę poprowadziłaś dalej tę całą historyjkę, a jednak zakończenie zupełnie inne :( Nie wiem, czy na gorsze, czy na lepsze, w gruncie rzeczy Pocahontas Namid poślubiła tego swojego Johna, ale nie spodziewałam się, że tak to się potoczy :(
A więc jednak od niego uciekła. Szkoda, że potem nie znalazła sobie Johna Rolfe'a :doge: XD
Biedny Marcin :(
Ten Grubas mnie rozwalił, wygląda jak prawdziwy czarny charakterek, i ta jego paczka ubrana w tę samą bluzę xDDDD Chętnie bym go zobaczyła, jak wygląda teraz.
A więc John jednak miał wyrzuty sumienia... Dobrze, że się pogodził z synem.
Coo, to ten wybawiciel Marcina został później jego mężem?! :O To ile jest pomiędzy nimi lat różnicy?
Pan po lewej ewidentnie potrzebuje i skarpetek, i butów, i nawet gaci, powiedziałabym soft9
Obrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 212
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 26 maja 2016, 0:19

Dziękuję za komentarze i odpowiedzi do mojej zagadki. :)
Musze przyznać, że sama nie wpadłam na odpowiedzi o skarpetkach lub butach xD


Galcia - Właściwie to wynika to z faktu, że na stronie internetowej na której robię drzewo nie można dać facetowi męża, więc Marcin musiał zostać żoną xD
Dwie rzeczy jednego dnia oznacza... ponad 700 rzeczy rocznie.
No wiesz, Marcin nie chodzi codziennie na zakupy, ale dosyć często, dlatego Antoni dał mu limit, że jak idzie to tylko dwie rzeczy tego konkretnego dnia może kupić ;)
Plemienna wioska jest genialna! Ale hitem tej relacji i tak zostają gatki wodza.
xD Ja i tak starałam się jak mogłam, by znaleźć mu ciuchy. Jeszcze trochę i wystąpiłby w jeansach, bo nic nie mogłam znaleźć xD
Tak, Antoni jest sporo starszy od Marcina, ale jemu to nie przeszkadzało ;)
No proszę, czyli Marcin jest kolejną osoba, która zakochała się w swoim nauczycielu.
W sumie racja xD
Choć jeśli chodzi o pomysł, to Agatka była pierwsza ;)
Też się zdziwiłam, że Marcin nigdy nie powiedział Antoniemu, że to on był tym chłopcem. W końcu po to go szukał przez te wszystkie lata, żeby mu podziękować
No tak, ale widocznie Marcin chciał zdobyć jego przyjaźń (a potem coś więcej :P) poprzez swoją osobowość, a nie dzięki gadce, „Ty jesteś tym gościem, który mnie uratował” ;)
PS. moja Bella dobija do siedemdziesiątki, to chyba najwyższa pora, żeby trochę spoważnieć.
Yhm, i urodzić kolejne dziecko :D

Lion
Który rozsądny rodzic powinien zdusić w zarodku
Gdyby tylko Marcin był rozsądnym rodzicem xD
Wioska wyszła Ci wspaniale
Dziękuję :) Ten jeden raz się postarałam :D
Namid i John - miało być tak pięknie, a wyszło... jak zwykle
Na pocieszenie mogę powiedzieć, że w swojej wiosce mogła nie mieć lepiej. Pewnie też rodziłaby dzieci, pasła krowy, kozy czy co tam mieli i ogólnie zajmowała się domem.
W ten sposób przynajmniej dotarła do miasta ;)
Jestem ciekawy, czy gdyby nie znalazł się jego ojciec, dano by pani Winters prawa do opieki, czy też mądrzy sędziowie wówczas uznaliby, że lepszy będzie dom dziecka
Niestety, ale myślę, że wersja z domem dziecka mogłaby się sprawdzić.
W końcu warunków, to ona najlepszych nie miała na dziecko.
Późniejsze wydarzenia można chyba wrzucić pod kategorię przeznaczenia
Aj tam przeznaczenia. Zwykły przypadek ;)

Lenna
Potężne drzewo genealogiczne
I kto to mówi? Twojemu Miłowu nie dorastam do pięt xD
Muszę przyznać, że wcześniej brałam Marcina za ekhm... strasznego dziwaka
Właściwie nie myliłaś się, Marcin jest dosyć dziwny :D
Jak tylko zobaczyłam tę całą Namid i wioskę, od razu skojarzyła mi się Pocahontas. A później jeszcze pojawił się John Smith
Pocahontas? Ja nie widzę podobieństwa xD
A tak naprawdę, to najpierw chciałam jej dać na imię Pocahontas, ale potem uznałam, że „Księżniczkowe imienia” są jednak w rodzinie Swan z którą Marcin nie jest spokrewniony. Do tego czytałam ostatnio jedną książkę i imię Namid, które jest nazwą tak jakby bogini ziemi, mi się spodobało ;)
Idealnego kandydata? Hehe, pewnie Kocom
Kurczę… skąd wiedziałaś? :D
A więc jednak od niego uciekła. Szkoda, że potem nie znalazła sobie Johna Rolfe
Akurat drugiej części Pocahontas nie lubię, więc Johna Rolfe od razu był na straconej pozycji xD
Grubas w relacji się już raczej nie pojawi, ale mogę ci powiedzieć choć tyle, że piękny to on nie był :D
To ile jest pomiędzy nimi lat różnicy?
Jeśli chodzi o simsy, to Antoni jest pod koniec wieku emeryta, a Marcin na początku dorosłego.
Ale jeśli chodzi o lata, to kiedyś robiłam sobie tabelkę "Ile kto może mieć lat?" i wyszło mi, że Marcin ma tak jakby teraz 33, a Antoni 56
Więc 23 lata różnicy ;)

Dziś mamy dwa pamiętniki. :)
Dowiemy się w końcu jak w życiu Lotty namiesza Joaquin, a potem zobaczymy jak miewa się Odie po wyprowadzce do Tiany.

Zapraszam :)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .


Z pamiętnika Charlotte
Karma zawsze do ciebie wraca.


W progu Lotta zawahała się. Po minie Aleksandra od razu wiedziała, że coś jest nie tak. Miała nawet obrócić się na pięcie i wyjść zanim mąż ją zauważy, ale co by to dało? Jeśli jest na nią zły, to zrobi jej awanturę prędzej czy później.

Obrazek

Nawet lepiej wcześniej, dzięki temu będą mieć to za sobą, a potem już się postara, żeby Aleks wszystko jej wybaczył.
Kobieta przywołała na twarz swój najpiękniejszy uśmiech, to zawsze poprawiało mu humor nawet jeśli się na nią złościł i dziarskim krokiem wkroczyła do salonu.

Obrazek

Gdy tylko się w nim znalazła, uśmiech zniknął z jej twarzy. Zamiast tego oczy rozszerzyły jej się ze zdziwienia i stanęła wpatrując się w towarzyszącą Aleksowi osobę.
W pokoju jak gdyby nigdy nic, siedział Joaquin i popijał kawę. Widząc ją wyszczerzył zęby ukazując rząd równych śnieżnobiałych zębów i pomachał jej.

Obrazek

- Witaj Lotta, jak zawsze wyglądasz olśniewająco. – był na tyle bezczelny, że zbliżył się do niej i pocałował jej dłoń. Charlotte poczuła dreszcz obrzydzenia, gdy jego wargi dotknęły jej skóry, ale nie dała tego po sobie poznać. Cokolwiek mężczyzna powiedział jej mężowi musi sprawić, aby to w jej wersję uwierzył Aleks.
Nie może dopuścić by ją znienawidził… nie może go stracić.
Tymczasem Aleksander bacznie jej się przyglądał. Wyraźnie szukał w jej zachowaniu czegokolwiek co zdradziłoby, czy informacje jakie przyniósł mu Joaquin były prawdziwe.
Charlotte uznała to za dobry znak. To oznaczało, że na razie nie uwierzył jej kochankowi. Ma szansę go przekonać i odzyskać… a gdy to się stanie, rozprawi się z byłym kochankiem raz na zawsze!

Obrazek

- Czyli to prawda, że się znacie. – skomentował Aleks patrząc na żonę i nie było to pytanie, a stwierdzenie faktu. Kobieta wiedziała, że z tego nie da rady się wyłgać, ale może wszystko wytłumaczyć tak czy inaczej. Zerknęła na Joaquina z niechęcią tak, by mąż to widział, ale jednocześnie tak, by uznał to za jej niewymuszoną reakcję. (Nie było to zbyt trudne, odkąd się rozstali Joaquin był dla niej tak odpychający, jak to tylko możliwe)

Obrazek

- Tak, dawno temu mnie i Joaquin łączyło coś przez pewien czas. – rzekła po prostu, mocno akcentując „Dawno temu”. Nie chciała okłamywać męża, dlatego uznała, że powie mu prawdę…
No, może nie do końca.

Obrazek

Usłyszała, że ktoś klaszcze i spojrzała na byłego kochanka. Mężczyzna uśmiechał się wyraźnie rozbawiony całą sceną.
- Świetna z ciebie aktorka, naprawdę jestem pod wrażeniem. – Lotta zacisnęła pięści. Miała ochotę walnąć Joaquina centrycznie w nos, a potem wywlec z domu i wrzucić do (koniecznie pełnego) kubła na śmieci. Jakoś by potem wytłumaczyła mężowi swoje zachowanie.

Obrazek

Nie zrobiła tego jednak, uznała, że da radę wytrzymać komentarze mężczyzny jeszcze chwilę.
- Nie rozumiem o co ci chodzi. – powiedziała obracając się w jego stronę.
- Fakt, kiedyś byliśmy razem, ale potem poznałam Aleksa i kompletnie zapomniałam o twoim istnieniu. – tu uśmiechnęła się kpiąco.

Obrazek

- Przepraszam, ale możesz mi przypomnieć jak miałeś na nazwisko? Męczywór, a może Paskuda? Już nie pamiętam. - rzekła i z satysfakcją ujrzała jak mężczyzna czerwienieje ze złości na twarzy.

Obrazek

Po chwili jednak, na jego ustach pojawił się okrutny uśmieszek.
- Dobra przyznaję, jesteś naprawdę przekonująca. Twój mąż wygląda jakby naprawdę ci wierzył co do kwestii związanej ze mną. – powiedział i ruchem głowy wskazał na milczącego Aleksandra. Kobieta spojrzała na niego i uśmiechnęła się. W oczach mężczyzny ujrzała, że jej wierzy.
„Nie straci go!” pomyślała szczęśliwa, niestety Joaquin musiał mieć ostatnie słowo.

Obrazek

- Mimo to, wciąż jestem ciekawy jak wytłumaczysz się z tego! – wykrzyknął i w tej chwili usłyszała tupot stóp. Obejrzała się i aż zachłysnęła się powietrzem.
Stała przed nią cała grupa mężczyzn… jej byłych kochanków z którymi romansowała podczas wyjazdów Aleksa.

Obrazek

Przez chwilę siedziała łapiąc oddech jak ryba wyrzucona na brzeg i gapiła się na nich z niedowierzaniem. Jak Joaquin zdołał ich znaleźć? Skąd wiedział?
Przecież nie spotykała się z nimi wszystkimi na raz. Miała bowiem przed sobą nawet kochanka z którym rozstała się dwa lata temu! Joaquin był wtedy daleko stąd w swoim rodzinnym mieście! Jak?!
- Powiedz, że to nieprawda, a ja ci uwierzę. – usłyszała obok szept męża. Słysząc u niego ten ton głosu miała ochotę się rozpłakać. Odwróciła się w jego stronę, spojrzała w oczy i nagle zrozumiała skąd były kochanek wiedział…

Obrazek

- Joaquin jest prywatnym detektywem, prawda?– rzekła żałosnym głosem, Aleks odwrócił wzrok. Miała ochotę zapaść się pod ziemię. Oto dowiaduje się, że całe jej małżeństwo to fikcja. Bajeczka wymyślona, by mała Anastazja żyła w szczęśliwym domu… Ale jak ten dom ma być szczęśliwy, gdy dookoła panuje zdrada, fałsz i brak zaufania?

Obrazek

Spojrzała na Joaquina, posłał jej pełen zadowolenia uśmiech. Więc to wszystko było jego grą… nic z tego co jej powiedział nie było prawdą. Chciał ją po prostu sprawdzić, był ciekawy do czego jest zdolna, by zataić prawdę. Nie miało znaczenia, czy dałaby mu wtedy te pieniądze, on i tak wyjawiłby wszystko Aleksowi…

Obrazek

- Tak bardzo mi nie ufałeś, że wynająłeś detektywa… - rzekła i nie było to pytanie.
- Skoro wiedziałeś to czemu się ze mną…
- Nie wiedziałem! – wykrzyknął Aleks i odwrócił się do niej plecami. On również wyglądał na załamanego. Lotta miała ochotę podejść do niego, przytulić i nigdy więcej nie puścić, ale wiedziała, że nie może tego zrobić… już nie.

Obrazek

- To moja matka go wynajęła. Dziś po tych wszystkich latach przyszedł do mnie i opowiedział… wszystko. – Charlotte nie mogła uwierzyć w to co słyszy. Ze wszystkich osób na świecie Bella była ostatnią osobą, którą posądziłaby o coś takiego. Dopiero teraz zobaczyła, że te wszystkie miłe uśmiechy, herbatki i spotkania jakie urządzała teściowa były tylko po to, by zyskać jej zaufanie i zmniejszyć jej czujność.
By się jej pozbyć…

Obrazek

- Czyli wszystko zaplanowała twoja mamusia… a ja głupia myślałam, że mnie lubi! – wykrzyknęła w złości. Aleks spojrzał na nią z gniewem.

Obrazek

- Nic by jej się nie udało, gdybyś jej w tym nie pomogła! – rzekł unosząc rękę do góry. Lotta poczuła wstyd, miał rację… jednocześnie nie mogła pohamować własnej złości myśląc, jak dała się złapać w pułapkę Belli.

Obrazek

- Twoja matka też nie jest święta! Przez całe życie oszukiwała twojego ojca i nadal zdradza go na prawo i lewo! – wykrzyknęła zła, Aleks zbliżył się do niej gwałtownie, jakby chciał ją złapać i wyrzucić z domu, jednak się opanował.
- Przestań! Ty…
- Ja co? – rzekła Lotta prowokująco.
- Pogódź się z tym, ona jest taka sama jak ja!

Obrazek

- Ja zawsze wierzyłem, że nie jesteś jak ona! – powiedział i Lotta zamilkła, widząc jego pełne żalu spojrzenie.
- Wszyscy mi mówili bym dał sobie z tobą spokój, ale nie słuchałem… Pragnąłem spędzić z tobą resztę życia. Oczyma wyobraźni widziałem ciebie i mnie starych, pomarszczonych przy kominku. Dookoła nas biegałyby nasze wnuki… albo stado kotów jeśli Annie uznałaby, że nie jest gotowa na małżeństwo. – rzekł i spojrzał na nią tak, że kobieta poczuła nagle wielki ból w sercu, już od samego patrzenia na jego twarz.
- Kochałem cię… - szepnął i odwrócił od niej wzrok. Kobieta pod wpływem nagłego impulsu zbliżyła się.

Obrazek

- Czy jest szansa… abyś dalej mnie kochał? – spytała, jednak jedno zerknięcie na jego twarz wystarczyło, by znała odpowiedź. Miała ochotę paść na kolana i zacząć płakać. Błagać go na klęczkach, by jej nie zostawiał, nie teraz.
Nie teraz, gdy w końcu zrozumiała, że go kocha…

Obrazek

Nie zrobiła tego jednak, w jej żyłach wciąż płynęła krew jej matki. Dumnej kobiety, która mimo przeciwności losu, nigdy się nie poddawała i nikogo o nic nie prosiła.
Myśl o matce przypomniała jej, co Cinderella powiedziała tego dnia po jej rozstaniu z Tomaszem.
„Kochanie, miłość nie jest wtedy, gdy dobrze ci się wiedzie i nie ma żadnych problemów. Wtedy łatwo jest mówić - Kocham cię”

Obrazek

Miłość jest wtedy, gdy mimo kłótni, mimo przeciwności losu, mimo tego, że ta osoba cię odtrąca… Ty wciąż uparcie ofiarowujesz jej całego siebie. Chcesz, by na jej twarzy pojawił się uśmiech, nie ważne jaka będzie jego cena. Gdy ona upada, upadasz razem z nią, ale potem razem powstajecie, by stawić czoło kolejnemu dniu…”

Obrazek

Wtedy nie wiedziała co matka ma na myśli. Uznała, że to kolejne bezsensowne rady, które mają ją czegoś nauczyć, ale tak naprawdę nic nie dają.

Obrazek

Teraz jednak wiedziała, „Chcesz, by na jej twarzy pojawił się uśmiech, nie ważne jaka będzie jego cena” To jest to, czego w tej chwili pragnie jej serce, jeśli nie może już być z Aleksem, to zrobi wszystko, by kiedyś jeszcze zaznał miłości.
- Nie widzę innego wyjścia… rozejdźmy się w pokoju. Będę odwiedzał Anastazję w weekendy i płacił alimenty, możesz być o to spokojna.

Obrazek

Lotta otrząsła się ze swoich myśli na dźwięk jego głosu. „Wybacz mi…” pomyślała tylko, a potem zaczęła.

Obrazek

Przywołała na twarzy wredny uśmiech zadowolenia i uniosła dumnie głowę.
- I bardzo dobrze! – rzekła, a mężczyzna spojrzał na nią, jakby widział ją po raz pierwszy w życiu. Kobieta widząc jego minę, roześmiała się.

Obrazek

- Cieszę się, że w końcu mogę przestać udawać. Wciąż nie mogę uwierzyć, że byłeś takim naiwniakiem! Naprawdę myślałeś, że kobieta taka jak ja może być z kimś takim jak ty z… miłości? – parsknęła śmiechem.

Obrazek

- Byłeś taki słodki dając mi te swoje żałosne prezenty. „Lotta chodźmy do muzeum, mają nową wystawę” „Lotta pójdziemy do teatru?”- mówiła przedrzeźniając sposób mówienia Aleksa.
- Naprawdę myślałeś, że coś takiego sprawia mi przyjemność? – mąż wpatrywał się w nią, nie mogąc wydobyć z siebie głosu.
- Przez cały ten czas udawałaś? Chciałaś tylko…

Obrazek

- Pieniędzy? Tak, zgadza się. Co prawda alimenty, to nie to samo co mieć dostęp do twojej karty kredytowej, ale jakoś to przeżyję. Zawsze mogę znaleźć sobie następnego. – powiedziała i wzruszyła ramionami, jakby nie było to nic wielkiego.

Obrazek

- Lotta… co ty mówisz? Przecież te wszystkie chwile… One musiały coś dla ciebie znaczyć! – prawie, że krzyknął i spojrzał na nią w taki sposób, że miała ochotę natychmiast go przytulić i błagać o wybaczenie… ale nie mogła, musiała doprowadzić to do końca.
Spojrzała na niego obojętnie.
- Chciałeś prawdy, to ją masz. Nie mam już żadnego celu w tym, aby coś przed tobą udawać. – mężczyzna wyglądał na kompletnie załamanego. Charlotte poczuła wielką gule w gardle na ten widok. Musiała się odwrócić, żeby nie zrobić czegoś głupiego i wciąż dobrze grać swą rolę.

Obrazek

- A teraz… muszę się spakować. Z drogi! – ostatnie zdanie skierowała do byłych kochanków wciąż przyglądającej się ich kłótni.

Obrazek

Mijając Joaquina usłyszała jeszcze.
- Naprawdę powinnaś dostać Oskara. – zignorowała go jednak i z wysoko uniesioną głową wymaszerowała.

Obrazek

Wiedziała, że Aleks nigdy jej tego nie wybaczy, będzie ją nienawidzić do końca swoich dni… ale dzięki temu, nie będzie za nią tęsknił. Kiedyś znajdzie kobietę, która naprawdę na niego zasługuje, a wtedy na jego twarzy znów pojawi się uśmiech.
Lotta udała się na piętro spakować rzeczy. Gdy była pewna, że nikt jej nie zobaczy i nie usłyszy, osunęła się na kolana i zapłakała…

Obrazek


Z pamiętnika Tiany
Dwoje to duet, troje to już tłum.


Tego dnia Tiana wracał do domu w dość dobrym humorze. W końcu udało jej się znaleźć dobrą nianię dla Flory. Naveen na powrót stał się jej kochanym mężem, a cała ich kłótnia o córkę poszła w niepamięć.

Obrazek

Natomiast jej cukiernia dobrze prosperowała i kryzys finansowy nie był już ich zmartwieniem. Oprócz tego miała coraz więcej klientów, gdyż wszyscy ją sobie chwalili.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jako finał, wreszcie udało jej się spotkać ze sławną szefową kuchni Magdą Gessler i nauczyła się od niej paru ciekawych przepisów, które w najbliższym czasie miała zamiar wypróbować.

Obrazek

Tak, to był dobry dzień. Wystarczyła jednak jedna osoba stojąca obok jej domu, by cały dobry humor Tiany gdzieś się ulotnił, a na twarzy kobiety pojawił się grymas.
Pod drzwiami jej domu stał bowiem jej szwagier - Ian Catonzoro.

Obrazek

Mężczyzna w pierwszej chwili jej nie zauważył, dopiero gdy Tiana zbliżyła się do niego na odległość półtorej metra odwrócił się jakby wyczuwając jej obecność.
Tiana wiedząc jaki jest cel jego wyprawy uśmiechnęła się słodko, a Ian skrzywił się.
Tak, mimo tych wszystkich lat, ta dwójka nigdy nie zaczęła darzyć się sympatią.
Tiana wciąż miała mu w pewien sposób za złe, że przez niego mogła nigdy nie zejść się z Naveenem i teraz nie miałaby tego szczęścia, które wspólnie stworzyli. Z kolei Ian zawsze uważał ją za wkurzającą i zdania nie zmienił.

Obrazek

Teraz natomiast, po tym co mężczyzna zrobił, Tiana wiedziała, że nigdy nie byli tak daleko od pogodzenia się jak w tym momencie.
Kobieta wyjęła klucze i bez słowa minęła go zupełnie, jakby był powietrzem. Ten jednak nie zamierzał się poddać i zagrodził jej drogę.
- Mógłbyś się przesunąć, blokujesz mi przejście. – rzekła chłodno i czekała. Ian nie wyglądał jednak na kogoś, kto ma zamiar jej posłuchać.

Obrazek

- Chciałbym zobaczyć się z Odie. – powiedział patrząc na nią z wyższością (Co nie było trudne biorąc pod uwagę jego wzrost) Zirytowana Tiana spojrzała mu prosto w oczy.

Obrazek

- A ja bym chciała, żebyś nie był takim dupkiem. – spojrzała w niebo, jakby oczekiwała jakiejś odpowiedzi z jego strony.
- O, zobacz! Nie spełniło się. – rzekła i spróbowała ponownie go wyminąć. Zdezorientowany jej wypowiedzą mężczyzna pozwolił jej na to, ale nim zdążyła wejść do domu chwycił ją za ramię i obrócił twarzą do siebie.

Obrazek

- Ja mówię poważnie! Jestem jej mężem i chce się z nią zobaczyć! – powiedział podniesionym głosem. Kobieta nie wyglądała jakby się tym przejmowała.

Obrazek

- Skoro jesteś takim wspaniałym mężem, to czemu moja siostra przesiaduje u mnie na kanapie i płacze całymi dniami? – rzekła i od razu ugryzła się w język. Nie chciała, aby wiedział, że Odie płacze. Jej siostra zapewne nie chciałby wyjść na osobę słabą, ale stało się. Spojrzał na nią zmartwiony.

Obrazek

- Płacze? Teraz to już na pewno muszę ją zobaczyć! – rzekł, ale nie pozwoliła mu wejść.

Obrazek

- O nie! Masz zakaz wstępu! – Ian wyglądał jakby jej nie słuchał.

Obrazek

- Przepuść mnie! – rzekł i wpadł do domu.
- Odie! Gdzie jesteś?! – krzyknął i już miał iść na piętro, kiedy Tiana ruszyła za nim i ze spokojem rzekła.

Obrazek

- Nie ma jej tam. – mężczyzna spojrzał na nią.

Obrazek

- Więc gdzie? – rzekł rozłoszczony, kobieta wzruszyła ramionami.
- Nie wiem, wyszła gdzieś rano z jakąś koleżanką. – posłała mu wredny uśmieszek, Ian patrzył się na nią ogłupiały.

Obrazek

- Myślę, że zmarnowałeś czas wystając pod domem. Jak mi przykro.

Obrazek

Następnie odwróciła się i jakby nigdy nic, poszła upiec ciasteczka.

Obrazek

. . .


Jakąś godzinę później Tiana siedziała przed telewizorem oglądając swój ulubiony serial „M jak Mysikróliki”. Właśnie miała się dowiedzieć co na rozprawie sądowej powie Kasnadra, gdy do domu wpadła podekscytowana i wesoła Odie.

Obrazek

Kobieta cieszyła się widząc na twarzy siostry uśmiech. Odkąd Odie się do niej wprowadziła po kłótni z Ianem ciągle była przygnębiona. Wciąż tylko powtarzała, że zapewne zareagowała zbyt gwałtownie i przez nią jej małżeństwo znalazło się w kryzysie.
Tiana nie mogła tego słuchać. Ten kretyn mówi co mu ślina na język przyniesie i doprowadza do takiej sytuacji, a jej siostra myśli, że to je wina! Nie mogła mu tego wybaczyć, że przez niego tak cierpi.
Ponieważ sama nie potrafiła skutecznie rozweselić Odie wymyśliła, że spotkanie z przyjaciółką na pewno poprawi jej humor. Jak widać, udało się.
Siostra usiadła obok niej i zaczęła opowiadać jak spędziła ten dzień. Oprócz tego musiała nadmienić, że widziała boską sukienkę, która była dla Tiany wręcz stworzona, więc muszą się kiedyś razem wybrać i ją przymierzyć.

Obrazek

Tiana śmiała się z opowieści siostry. Po chwili jednak zauważyła, że Odie umilkła i wyraźnie bije się z myślami, czy zadać siostrze nurtujące ją pytanie. Tiana spojrzała na nią z pytaniem w oczach. Wpatrywała się w nią intensywnie, a siostra wierciła się niespokojnie pod siłą jej spojrzenia. Odwróciła wzrok nagle bardzo zainteresowana obrazami na ścianie i spytała.
- Działo się dziś coś szczególnego, gdy mnie nie było? – rzekła zerkając na siostrę. Tiana w mig pojęła o co jej chodzi. W jakiś sposób zirytowało ją to, dlatego zamiast odpowiedzieć przyjęła obojętny wyraz twarzy i na powrót wróciła do oglądania filmu.

Obrazek

- Nie, nic takiego. – Odie nie dawała jednak za wygraną. Za dobrze znała młodszą siostrę, by od tak odpuścić.

Obrazek

- Może ktoś nas odwiedził? – drążyła dalej, teraz to ona świdrowała Tianę spojrzeniem próbując wymóc na niej odpowiedź. Siostra była jednak nieugięta.
- Ktoś?

Obrazek

- Był tu Ian?! – nie wytrzymała, Tiana w końcu spojrzała na nią powtórnie.

Obrazek

- Ach Ian… - rzekła, jakby dopiero teraz przypomniała sobie o jego istnieniu.
- Tak był. – skończyła, Odie westchnęła poirytowana.

Obrazek

- No i…?
- Powiedziałam mu, że jest dupkiem i żeby spadał. – siostra patrzyła się na nią chwilę w zdumieniu, po czym parsknęła śmiechem.

Obrazek

- A tak na poważnie?
- Wyglądam jakbym żartowała?

Obrazek

Odie właśnie miała coś na to odpowiedzieć, ale w tej chwili po schodach zeszła najstarsza z sióstr Charlotte ubrana w piżamę i wyglądająca naprawdę marnie. Jej włosy były w nieładzie, a oczy podkrążone zupełnie tak jakby nie spała co najmniej tydzień.

Obrazek

- Odie, znowu zamęczasz Tianę swoimi pytaniami? – rzekła i pomaszerowała w stronę lodówki. Nałożyła sobie jogurtu do miski i ciężko opadła na wolne miejsce na kanapie obok nich.

Obrazek

Zdziwiona widokiem siostry Odie, odezwała się.
- A co ty tu robisz? – Tiana pokręciła głową w geście wyraźnie mówiącym „Nie pytaj” ale Lotta postanowiła udzielić odpowiedzi.
- Aleks wyrzucił mnie z domu. – rzekła, jakby to była najzwyklejsza rzecz na świecie i znów zaczęła pałaszować swój jogurt.

Obrazek

Tiana nachyliła się w stronę Odie, gdy starsza siostra nie patrzyła i szepnęła.
- Przyszła jakąś godzinę przed tobą z walizkami, podobno pokłóciła się o coś z Aleksandrem, tyle wiem. – czarnowłosa ze zrozumieniem pokiwała głową i spojrzała na siostrę ze współczuciem.

Obrazek

Chcąc odwieść ją od nieprzyjemnych myśli, postanowiła zmienić temat.
- No… a gdzie jest Anastazja? Chciałabym się przywitać z moją małą siostrzenicą, dawno się nie wiedziałyśmy! – widząc minę Charlotty natychmiast pożałowała swoich słów.

Obrazek

W jej oczach ujrzała niewyobrażalny wręcz ból. Jeśli przed chwilą siostra była smutna, to teraz była wręcz załamana…
- Anastazja… ona…

Obrazek

Zaczęła i gorzko zapłakała…

Obrazek

. . .


Charlotte właśnie zbierała się do wyjścia. Spakowała wszystkie swoje rzeczy, ubrania, pieniądze, pierścionek zaręczynowy…
Wszystko co było jej bliskie i drogie miała ze sobą. Taksówka, po którą zadzwoniła była już pod domem i czekała. Stanęła przed bramą i spojrzała na budynek, uśmiechnęła się delikatnie.

Obrazek

Czy to nie dziwne? Wprowadzając się tu miała ochotę jak najszybciej stąd uciec. Mroczna i ponura willa odpychała ją. Ponieważ nie mogła tego zrobić, wciąż próbowała przekonać Aleksa, aby chociaż ją przemalowali na jakiś jaśniejszy odcień, ale mężczyzna nie zgodził się.
Teraz zrobiłaby wszystko, by zostać tu choć jeden dzień dłużej… będzie tęsknić za tym miejscem. Już wiedziała czemu pokolenia Ćwirów nie zamierzały nic w niej zmieniać.
To był ich dom, ale nie tylko. Willa przypomniała im o wszystkich dobrych chwilach jakie w niej przeżyli… zmienić coś, to jak wymazać kawałek swojej historii.
Kobieta westchnęła.

Obrazek

Widząc córkę, która wyłania się z domu zbliżyła się.
- Choć już Annie, musimy jechać. – rzekła łagodnie, ale dziewczynka nie ruszyła się z miejsca. Wpatrywała się w matkę, a z jej oczu pociekły łzy. Lottę zaniepokoił jej stan.

Obrazek

- Kochanie, co się stało? – rzekła i wyciągnęła rękę, by pogładzić Anastazję po policzku, ale dziewczynka gwałtownie odepchnęła jej dłoń. Kobieta patrzyła się na córkę zaskoczona.
- Annie, co ty…?

Obrazek

- Nienawidzę cię!!! – wrzasnęła dziewczynka ile sił w płucach, nie dając matce skończyć zdania.
Oczy Lotty rozszerzyły się ze zdziwienia. Spróbowała jeszcze raz dotknąć córki, ale ona z wściekłością odepchnęła ją prawie strącając ze schodów. Kobieta z przerażeniem wpatrywała się w dziecko. Anastazja wzięła głębszy wdech i wrzasnęła ponownie.

Obrazek

- Nienawidzę, słyszysz?! To wszystko twoja wina! – Charlotte stała chwilę oniemiała. Jeszcze nigdy w życiu nie widziała Annie tak wściekłej… tak pełnej nienawiści. Dziewczynka tymczasem kontynuowała.
- W końcu zaczęliśmy być normalną rodziną, a ty wszystko zniszczyłaś! Dlaczego wszystkie dzieci mogą żyć normalnie, a tylko ja mam tak popapraną rodzinę?! – krzyknęła w przestrzeń, jakby spodziewała się odpowiedzi, ale nic takiego się nie wydarzyło.

Obrazek

Dziewczynka zapłakała. Charlotte chciała do niej podejść i uściskać, ale Annie odskoczyła od niej gwałtownie.

Obrazek

- Nie zbliżaj się! Nie chcę cię znać! Nienawidzę ciebie i tych twoich popapranych kochanków. Zniszczę was! Zniszczę was wszystkich! – tu spojrzała na matkę wzrokiem, przez który ta poczuła dreszcz na plecach.
- Skoro ja nie mogę być szczęśliwa, to nikt nie będzie!

Obrazek

Następnie odwróciła się i weszła do domu trzaskając drzwiami.

Obrazek

. . .


Naveen wrócił do domu punktualnie o czwartej. Był bardzo podekscytowany, dlaczego?
Otóż dziś, minęło dokładnie piętnaście lat odkąd on i Tiana się poznali. Uśmiechnął się na wspomnienie żony tego dnia… była cała ubłocona, zła i miała ochotę go zamordować, ale nawet wtedy uważał, że jest najpiękniejszą istotą jaką spotkał na ziemi.
Oczywiście w tamtym czasie nigdy, by się do tego nie przyznał, ale mimo to uważał, że to pierwsze spotkanie, było magiczne. A to wszystko dzięki Czeczenowi, jego małej żabie, która akurat tego dnia postanowiła uciec mu z terrarium.
Żabka niestety już dawno odeszła, ale po dziś dzień jego prawnuki żyły w pobliskim stawie, a kilkoro nawet zamieszkiwało terrarium w ich pokoju.
W każdym razie, mężczyzna zaplanował na ten dzień coś specjalnego. Zamierzał zabrać ukochaną do wszystkich ważnych dla nich miejsc. Zrobić im taką małą podróż po ich wspólnej historii. Następnie zaprosić na kolację do tej małej uroczej restauracji, która tak uwielbia, a na koniec spacer pod rozgwieżdżonym niebem…

Obrazek

Wszystko miał ustalone i dopięte na ostatni guzik. Już się postara, żeby to był najlepszy wieczór w jej życiu!
Bardzo z siebie zadowolony wkroczył do domu pewnym krokiem wołając Tianę. Odczekał chwilę, ale gdy nie usłyszał kroków na schodach, ani jej głosu, ponowił zawołanie.

Obrazek

Tym razem również odpowiedziała mu cisza, zdziwiony postanowił sprawdzić w ogrodzie.
Żona często nie słyszała go, gdy bawiła się na drabinkach z Diablo, albo czytała książkę w ogródku.
Niestety okazało się, że tam również jej nie ma. Mężczyzna podrapał się po głowie zastanawiając się,
gdzie mogła się podziać jego żona. Był pewien, że dziś ma wolne, specjalnie rano pytał się ją kilka razy, czy ma zamiar gdzieś wyjść i nawet podkreślił, żeby czekała na niego w domu.
Czyżby mimo to gdzieś wyszła?

Obrazek

W tej chwili, Naveen usłyszał dochodzące z domu dźwięki muzyki. Obrócił się i wszedł z powrotem do środka. Zorientował się, że muzyka gra na niższym piętrze.
Schodząc po schodach zastanawiał się czemu żona nie odpowiadała, gdy ją wołał. Był tym o tyle zdziwiony, że z dołu doskonale słychać jeśli ktoś woła cię na górze.
Wkrótce wszystko stało się dla niego jasne.
Jedno spojrzenie na siedzące na kanapie postacie i już wiedział, że nie powinno go tu być.
Na kremowej kanapie obok kominka, siedziały trzy rozchichotane kobiety.

Obrazek

Rudowłosa Charlotte popijała drinka, a rumieńce, które wypłynęły na jej policzki wyraźnie świadczyły o tym, że wypiła o jednego za dużo.

Obrazek

Kobieta pochylała się na jego żoną Tianą i z zapałem opowiadała jej jakąś historię życia.
Tiana tymczasem uśmiechała się jakaś rozanielona i wyglądała, jakby totalnie odpłynęła do świata marzeń i fantazji.

Obrazek

Najbardziej jednak zdziwił go stan jego drugiej szwagierki - Odie. Czarnowłosa na przemian to chichotała, to płakała rzewnymi łzami. Naveen był nieco zaskoczony, zważywszy na fakt, że przecież kobieta jest w ciąży i nie powinna pić żadnych trunków, ani innych tego typu rzeczy. Z drugiej strony na tyle przez te lata poznał Odie, iż wiedział, że kobieta równie dobrze może się tak zachowywać pod wpływem swoich często niekontrolowanych emocji i żaden alkohol nie były jej do tego potrzebny.

Obrazek

Obrazek

Gdy tylko się zbliżył Lotta i Odie zmierzyły go wrogim spojrzeniem przez które poczuł się jak królik wrzucony do klatki z tygrysami.
Nie miał pojęcia co w jego domu robiła Lotta, a tym bardziej czemu kobiety patrzą na niego tak wrogo, ale uznał, że lepiej jeśli jak najszybciej się stąd ulotni.

Obrazek

W końcu Tiana spojrzała na niego, a widząc go uśmiechnęła się jak dziecko na widok cukierka…
Co nawet mu się spodobało.
- Naveen! – krzyknęła uradowana i wyciągnęła do niego ręce. Mężczyzna zaklął w duchu.
Widząc żonę w takim rozanielonym stanie, miał zdecydowanie za dużo nieprzystojnych myśli w głowie.
Pomógł jej wstać i odciągnął na chwilę na bok, chcąc zapytać o co w tym wszystkim chodzi.

Obrazek

Tymczasem jego szwagierki wciąż mierzyły go wzrokiem i zaczęły mówić podniesionymi głosami tak, że słyszał każde ich słowo.
- Wszyscy faceci to świnie! – zaczęła Lotta i nonszalancko rozparła się na kanapie.
Upiła kolejny łyk swojego drinka i wyraźnie czekała na jego reakcję.

Obrazek

- Zgadzam się!– zawtórowała jej Odie, najwyraźniej wciągając się w tą dziwną grę. Szwagierki zaczęły się coraz bardziej nakręcać i przekrzykując się jedna przez drugą rzucały argumentami, które miały przekonać Tianę do jak najszybszego oddalenia się od Naveena.

Obrazek

- Wyrzuci cię z domu! – rzekła Lotta.
- I do tego zrobi dziecko! – dodała Odie, na to zdanie Naveen uśmiechnął się półgębkiem.

Obrazek

- Właściwie to już zrobiłem, nawet dwójkę… - szepnął, ale wyczulone radary jego szwagierek natychmiast to zarejestrowały.

Obrazek

- Coś powiedział?! – Tiana zamrugała oczami, jakby nagle przytomniejąc i widząc co się dzieje odciągnęła męża jeszcze dalej od sióstr.

Obrazek

- Chyba lepiej będzie jak stąd wyjdziesz. Obiecuję, że jutro będą milsze. – rzekła, Naveen smętnie zwiesił głowę. To miał być taki wspaniały wieczór, a przez jego dwie szwagierki będzie musiał przenieść to na inny dzień…

Obrazek

Naraz jednak w jego głowie zaświtała pewna myśl i posłał żonie figlarny uśmiech. Zbliżył się i szepnął jej do ucha.
- Miło z ich strony… ale wolałbym, żebyś to ty była dla mnie milsza… - Tiana poczuła, że lekko pieką ją policzki. Tyle lat małżeństwa, a on wciąż potrafił sprawić, by rumieniła się niczym niewinne dziewczę! pomyślała, ale zrobiło jej się bardzo miło…

Obrazek

Naveen pochylił się w jej stronę, ich usta prawie się zetknęły, gdy nagle między nich wparowała rozsierdzona Odie.

Obrazek

- Już ja widzę do czego to prowadzi! Tiana! Odsuń się od niego! – Naveen westchnął ciężko, a Tiana zamrugała zdziwiona patrząc na siostrę.

Obrazek

Po chwili zerknęła na niego, a widząc rozczarowanie na jego twarzy zachichotała i dała mu znać, by już poszedł.

Obrazek

Widząc, że nic więcej nie wskóra, mężczyzna życzył paniom dobrej zabawy. Następnie samotnie udał się do sypialni spać.
Leżąc w ciemnościach i próbując zasnąć wiedział, że długo nie zapomni szwagierkom tej nocy…

Obrazek



KONIEC ODCINKA 21
Ciąg dalszy nastąpi...



Dziękuję za uwagę :)
Ostatnio zmieniony 19 sie 2016, 20:48 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 2 razy.
Obrazek

Awatar użytkownika
Simwood
Posty: 767
Rejestracja: 06 sty 2016, 14:32

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Simwood » 26 maja 2016, 8:20

Coś czułem, że Joaquin narobił kłopotów :angry:
To się porobiło. Joaquin i detektyw? :O Mega zdziwienie :O
No proszę, to już druga relacja w której Bella chce się pozbyć żony Aleksandra :P. A tak nawiasem mówiąc - ona chyba też nie jest do końca wierna mężowi :D
Miło że strony Aleksandra, że postanowił wybaczyć (nwm jak to się odmienia) Loccie, Lotcie, Charlotcie? :mysli:
Nie no, to co Lotta zrobiła było chamskie :angry:. Nie lepiej po prostu powiedzieć prawdy i odnowić ten związek? :facepalm:

A co do drugiego pamiętnika:
Magda Gessler :haha: Trochę zbyt spokojna jak na nią. Brakuje rzucania talerzami i przeklinania :D
Powrót dupka-Iana :facepalm: Czy ten facet mógłby sobie odpuścić?
No proszę znowu trzy siostry się spotkały i znowu każda (oprócz Tiany) w kryzysowej sytuacji.
Anastazja, brawo dla ciebie. Może chociaż pod twoim wpływem Lotta zrozumie jak bezczelnie się zachowała :angry:
Skoro ja nie mogę być szczęśliwa, to nikt nie będzie!
Czyżby kolejne wcielenie panny Zadeckiej lub Wandy Urban? :O
No super, Naveen już obmyślił plan na wieczór, a one sobie libację urządzają :facepalm:
Faaaaaacet to świnia! Pamiętam, że połowa kobiet po rozstaniu to śpiewa :gwizd:
Po raz pierwszy współczuję Naveenowi, to dziwne. ;/
Czekam na kolejne relacje :)
Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 949
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Galcia » 26 maja 2016, 21:05

Co mi tu moją relację spojlerujesz. :P
O, Lotta ma nową fryzurę. Chyba wolałam ją w starej. ^^
Joaquin?! :O Co za bezczelny typ! Miałaś rację, wygląda paskudnie. Jak jakiś niedomyty hipster. :D
O rety. Ooo rety. :wat: Jak mu się udało zgromadzić tych wszystkich kolesi? I jaki oni maja interes w niszczeniu jej małżeństwa? Bo kilka lat temu "złamała ich biedne serduszka", kończąc romans, który i tak był tylko przelotną zabawą? <_<
Bella?! :O Ten odcinek nie przestaje mnie zaskakiwać. Co za wredna małpa! :angry: To znaczy, super, że troszczy się o dobro swojego syna, ale mogła przy okazji ogarnąć, że Lotta już od jakiegoś czasu go nie zdradza. :no:
Twoja matka też nie jest święta! Przez całe życie oszukiwała twojego ojca i nadal zdradza go na prawo i lewo!
O to-to-to! Innych się czepia, a sama nie lepsza. :P
Nie chcę nic mówić, ale to trochę dziwne, że Aleks i Lotta odbywają taką intymną rozmowę w obecności kilkunastu jej byłych kochanków. :haha:
Rady Cindy są bardzo cenne, ale Lotta chyba nieco opacznie je zrozumiała. soft9 Zachowała się jak totalna idiotka. W ten sposób raczej nie sprawi, że na twarzy Aleksa zagości uśmiech.

Drugi pamiętnik zaczyna się z grubej (dosłownie) rury - Magda Gessler?! Co ona tam robi? :D
Tiana ma cięty język. Podoba mi się. ;)
I "M jak Mysikróliki", ojej! <3
Lotta marnie wygląda. Podoba mi się takie ponowne "zjednoczenie" sióstr, chociaż okoliczności, które je spowodowały, nie są zbyt wesołe. :P
Skoro Charlotcie tak bardzo nie podobał się dom Ćwirów, mogła spowodować przypadkowy pożar czy coś. :devil:
No i Anastazji odbiło. soft1 Mam nadzieję, że jak podrośnie, nie zacznie uwodzić byłych kochanków swojej matki i ich mordować czy coś. soft9
Żaba Czeczen! :D
To ten salon, o którym mi opowiadałaś? Bardzo ładny. ^^
- Wszyscy faceci to świnie! – zaczęła Lotta i nonszalancko rozparła się na kanapie.
:haha: Podpite trio to niekwestionowany hit tego odcinka. :D

Nie ma bonusów? :(
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 459
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lion » 26 maja 2016, 23:44

Joaquin detektywem :O? W życiu bym się tego nie spodziewał! Nie rozumiem w takim razie, skąd jego chora satysfakcja z załatwienia Lotty - powinien być bezstronny i po prostu poszukiwać rzeczowych dowodów :no: No chyba, że Bella obiecała mu premię, jeśli udowodni niewierność jej synowej, wtedy miałby przynajmniej materialne wytłumaczenie :P Swoją drogą mama Aleksa okazała się być niezłą hipokrytką ;/
Miło, że Lotta pamięta nauki swej matki, jednak według mnie obrała najgorszą z dróg. Wątpię, że Aleksander teraz po prostu o niej zapomni i zacznie się uśmiechać, raczej czekają go długie lata wyrzucania sobie, jak mógł być tak głupi :( Choć może się mylę (oby!).

O, pani Gessler w kolejnej relacji :D!
Cieszę się, że Tiana potrafiła postawić się Ianowi. Nie wiem tylko, czemu mężczyzna zachowywał się, jakby szwagierka zabraniała mu kontaktów z żoną, przecież to decyzja Odie :P
Bardzo mi żal małej Anastazji, ale przyznaję, że i Lottcie trochę współczuję ;/ Takie słowa z ust własnego dziecka musiały mocno zaboleć!
Na miejscu Naveena rzuciłbym jakimś żartem o sabacie czarownic :D! Widzę jednak, że czasem potrafi być wyrozumiały, co bardzo mu się ceni!
Jeżeli chodzi o wyzywanie facetów od świń, to mógłbym nawet zrozumieć, gdyby tę opinię głosiła Odie, ale Lotta - ta to akurat powinna mieć wyrzuty tylko do siebie samej ;)

Jestem bardzo ciekawy kolejnych relacji!

Awatar użytkownika
Lenna
Wybitny Architekt
Wybitny Architekt
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 1846
Rejestracja: 15 gru 2013, 10:59

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lenna » 29 maja 2016, 9:03

Joaquin to detektyw?! W życiu bym na to nie wpadła. Biedna Lotta :( Że też przyszło jej zapłacić za błędy przeszłości...
Jak on sprowadził tych wszystkich kochanków? soft9
O nie, i jeszcze zamiast wszystko wyjaśnić mężowi to ta zachowała się jak kompletna idiotka i na zawsze pogrzebała szansę naprawy małżeństwa :facepalm: Nie no, genialne :hej:
Co ta Tiana ma na sobie soft9
Magda Gessler?! Co ona tam robi? :D [2]
Ehh, może Ian się chciał pogodzić czy coś? A Tiana go tak potraktowała :/
Szkoda mi Anastazji :( Nie dziwię się, że po tym wszystkim jest wściekła...
Ahahahaha, to zebranie dziewczyn :haha: Nie no, padłam!
Obrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 212
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 30 maja 2016, 22:03

Dziękuję za komentarze ^^

Simwood – Bella nie jest wierna mężowi, ale jak widać o uczucia syna martwi się bardziej niż o swojego męża, dlatego wynajęła Joaquina :)
Miło ze strony Aleksandra, że postanowił wybaczyć
Hmm… a postanowił? Aleksander chciał się rozejść z Lottą, gdy dowiedział się, że faktycznie miała kochanków. Chciał to zrobić bez kłótni w pokojowy sposób, ale i tak chciał od niej odejść.
Nie lepiej po prostu powiedzieć prawdy i odnowić ten związek?
Mogła to zrobić i może nawet mąż by jej wybaczył, ale Lotta bała się, że Aleks już do końca życia patrzyłby na nią w jakiś inny sposób. Jak by nie było zdradziła go i to nie raz…
Trochę zbyt spokojna jak na nią. Brakuje rzucania talerzami i przeklinania
Może miała lepszy dzień :D
No cóż, Ian najwyraźniej próbował odzyskać żonę. Choć mógł o tym myśleć zanim się z nią pokłócił…
Czyżby kolejne wcielenie panny Zadeckiej lub Wandy Urban?
Em… ja nic nie wiem. :gwizd:
No super, Naveen już obmyślił plan na wieczór, a one sobie libację urządzają
No niestety, miał pecha ;)


Galcia – Ty się lepiej ciesz, że nie wzięłam najnowszego odcinka. To by dopiero był spojler! xD
O, Lotta ma nową fryzurę. Chyba wolałam ją w starej.
Tiana i Odie również ;) A Lotcie zmieniłam, bo już mi się znudziła, ale pewnie nie raz jeszcze ją zmienię ;)
Właściwie… nie wiem jaki mają cel w psuciu jej małżeństwa xD
Może po prostu zazdrościli jej, że dobrze jej się wiedzie jako żonie bogatego kolesia i postanowili popsuć jej szyki.
Możliwe też, że Joaquin im zapłacił, by pomogli mu ją zdemaskować.
Jestem pewna, że Bella mogła dać mu te pieniądze, by za wszelką cenę pozbyć się Lotty.
To znaczy, super, że troszczy się o dobro swojego syna, ale mogła przy okazji ogarnąć, że Lotta już od jakiegoś czasu go nie zdradza
Niby tak, ale z drugiej strony Bella nie miała pewności, czy Lotta nie zacznie zdradzać go ponownie.
W końcu ona i Aleks są małżeństwem tylko jakieś parę miesięcy.
Nie chcę nic mówić, ale to trochę dziwne, że Aleks i Lotta odbywają taką intymną rozmowę w obecności kilkunastu jej byłych kochanków.
Widocznie za nic w świecie nie chcieli wyjść xD
W ten sposób raczej nie sprawi, że na twarzy Aleksa zagości uśmiech.
Teraz nie, ale za parę lat? Czemu nie?
Lotta uznała, że lepsze to, niż ciągnąć dalej to małżeństwo. Zwłaszcza, że Aleks do końca życia mógłby jej już nie zaufać i próbować ją sprawdzać i kontrolować czy przypadkiem go nie zdradza.
Magda Gessler?! Co ona tam robi?
Przyjechała :D
Skoro Charlotcie tak bardzo nie podobał się dom Ćwirów, mogła spowodować przypadkowy pożar czy coś
Ej, jej się ten dom nie podobał, ale nie aż tak! xD
Mam nadzieję, że jak podrośnie, nie zacznie uwodzić byłych kochanków swojej matki i ich mordować czy coś.
Powiem tak: Anastazja ma nieco inne plany :devil:
To ten salon, o którym mi opowiadałaś? Bardzo ładny.
Tak ten ^^
Nie ma bonusów, bo akurat nie miałam śmiesznych zdjęć, ani nic takiego. Miał być obrazek, ale nie zdążyłam go pokolorować… i teraz też go nie dodam, bo wciąż jest nie zrobiony xD


Lion
W życiu bym się tego nie spodziewał! Nie rozumiem w takim razie, skąd jego chora satysfakcja z załatwienia Lotty
No taki z niego typ człowieka. Poza tym może to mało ważne, ale Bella to jego kochanka, więc to też mogło być powodem, że ją wspierał czy coś ;)
Wątpię, że Aleksander teraz po prostu o niej zapomni i zacznie się uśmiechać, raczej czekają go długie lata wyrzucania sobie, jak mógł być tak głupi
Myślę, że Lotta o tym wie. To jednak nie zmienia faktu, że po tych latach, w końcu może znaleźć kogoś kogo pokocha i będzie szczęśliwszy niż z nią.
Kobietą która zdradziła go i to nie raz.
Poza tym Aleks i tak chciał się z nią rozstać. Gdyby Charlotte tego nie zrobiła, to Aleks mógłby żałować swej decyzji i za nią tęsknić, ale i tak by do siebie nie wrócili. W ten sposób możliwe, że będzie bardziej ostrożny przy wyborze nowej żony, ale znajdzie kiedyś szczęście :)
Nie wiem tylko, czemu mężczyzna zachowywał się, jakby szwagierka zabraniała mu kontaktów z żoną, przecież to decyzja Odie
No cóż, gdyby Odie była w domu, to możliwe, że Ianowi udałoby się z nią pogodzić (przynajmniej on tak myśli)
A Tiana mu to utrudniała. ;)
Widzę jednak, że czasem potrafi być wyrozumiały, co bardzo mu się ceni!
Nie jestem pewna, czy był wyrozumiały, czy po prostu się ich bał xD
ale Lotta - ta to akurat powinna mieć wyrzuty tylko do siebie samej
Lotta po prostu wypiła nieco za dużo. Wątpię by myślała co mówi, a tym bardziej następnego dnia to pamiętała ;)


Lenna -
Że też przyszło jej zapłacić za błędy przeszłości...
Nie aż tak dalekiej przeszłości, z niektórymi z tych kochanków zerwała dopiero po ślubie.
Jak on sprowadził tych wszystkich kochanków?
Nie wiem xD Może Bella mu zapłaciła i jakoś załatwił im bilety do Wierzbowej Zatoczki :)
na zawsze pogrzebała szansę naprawy małżeństwa
Prawda, ale Lotta uznała, że Aleks nie potrafiłby być z nią już szczęśliwy. Ciągle zastanawiałby się, czy przypadkiem go znów nie zdradza i tak dalej. Dlatego zdecydowała się na taki krok.
Co ta Tiana ma na sobie
Ubranie ;) Po prostu podobał mi się ten strój, no! xD
Ehh, może Ian się chciał pogodzić czy coś? A Tiana go tak potraktowała
Ian chciał się pogodzić, to fakt ;) Ale Tiana go po prostu nie lubi, jak dla niej jej siostra byłaby dużo szczęśliwsza bez niego, a po tym co ten teraz zrobił, to już w ogóle nie może go znieść.
Poza tym Odie mogła się po prostu gdzieś z nim umówić (lub on z nią) zamiast zachowywać w stylu: „Otwórz mi drzwi!” „A nie, idź sobie!” ;)



Dzisiaj udamy się w odwiedziny do Ignacego, by w końcu odkryć tożsamość tajemniczej dziewczyny z internetu...
Jak przebiegnie ich pierwsze spotkanie?

Zapraszam :)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .


Z pamiętnika Ignacego
Koszmarna randka


Ignacy nerwowo uderzał w klawisze klawiatury próbując, po raz setny już tego dnia napisać wiadomość.
Przeczytał ją jeszcze raz dla pewności, że zawarł wszystko co chciał, po czym najechał myszką na przycisk „Wyślij”
Trwał tak chwilę bijąc się z myślami, aż w końcu zły, po raz kolejny skasował cały list i zaczął od początku.

Obrazek

Ponieważ tym razem miał w głowie kompletną pustkę, rozłoszczony wyłączył komputer.
Ostatnio takie pisanie wiadomości codziennie rano i późniejsze jej kasowanie, stało się jego nawykiem.
Wszystko zaczęło się parę miesięcy wcześniej, zaraz po tym jak Agata wyjechała do Krzysztofa i Araty.
Po nieudanym spotkaniu, tajemnicza dziewczyna z Internetu nie odezwała się do chłopaka ani razu. Przez ten czas, nagrał nawet parę filmów na youtube mając nadzieję, że któryś skomentuje i w ten sposób da mu znać, że nie jest na niego zła, ale tak się nie stało.
Dziewczyna przepadła jak kamień w wodę.
Chłopak był zaskoczony tym obrotem spraw, był pewny, że dziewczyna będzie oczekiwać od niego wyjaśnień dlaczego się nie pojawił. Zamiast tego jednak, ona po prostu milczała.
Ignacy nie wiedząc co począć postanowił wysłać jej mejla. Napisał go bardzo starannie, wyjaśnił dziewczynie, że nadal bardzo ją lubi i naprawdę chciał przyjść tamtego dnia, ale w jego domu pojawiły się pewne problemy, dlatego nie mógł przyjść.
Z jakiegoś powodu nie potrafił jednak wysłać wiadomości. Wciąż mu w niej coś nie pasowało, a to źle dobrał słowa, a to napisał za długą wiadomość. Prawdziwym powodem jednakże dlaczego nie wysłał listu był fakt, że bał się jej odpowiedzi.

Obrazek

Wiedział, że tak nagle odwołując spotkanie zapewne zranił uczucia dziewczyny. Teraz wciąż może udawać, że nic się nie stało… Może dziewczyna nie odzywa się do niego, bo ma ważniejsze sprawy na głowie? Może wcale nie jest zła?
Ignacy sam w to nie wierzył jednak złudna nadzieja jaką dawała mu niepewność sprawiała, że wciąż wahał się coś zrobić.
Chłopak siedział właśnie przy stole razem z matką i Kacprem jedząc śniadanie.

Obrazek

Ojciec jak to on, jak zwykle wyszedł rano i jeśli wróci, to zapewne dopiero późnym wieczorem, by uniknąć konfrontacji z Heleną.
Matka tymczasem, z zapałem rozmawiała z Kacprem i wyjaśniała mu różne rzeczy związane z zarządzaniem firmą. Starszy brat kiwał głową i chłoną każde jej słowo, jednak Ignacy wiedział, że to tylko pozory.
W rzeczywistości brat nie miał pojęcia, co mówi do niego Helena.
Jednakże, bardzo się starał ukryć ten fakt, ponieważ naprawdę chciał zostać kiedyś prezesem.

Obrazek

Ignacy patrzył na nich chwilę. Chłopak zaczynał dostrzegać jak w gruncie rzeczy fałszywe jest ich życie.
Ojciec okłamuje matkę i znika gdzieś na całe dnie pod pretekstem pracy. Kacper próbuje przekonać mamę, że świetnie nadaje się na przyszłego prezesa.
Matka z kolei mu wierzy i cieszy się w duchu, że pozbyła się jednego problemu i Agata zniknęła z ich życia przeprowadzając się do Windenburga, gdzie nie będzie przeszkadzać jej synusiowi w nauce.

Obrazek

Ignacy tymczasem próbuje sobie wmówić, że nie ma żadnego problemu. Przecież nie zrobił nic takiego, by dziewczyna z Internetu była na niego zła, więc nie ma za co ją przepraszać i po co wysyłać list…
Gwałtownym ruchem wstał od stołu.
Zignorował pytające spojrzenia matki i brata i udał się w kierunku schodów.

Obrazek

- Ignacy, dokąd to? Nie zjadłeś śniadania! – rzekła Helena, chłopak ledwie na nią spojrzał, myślami był już gdzie indziej.

Obrazek

- Pozbyć się złudzeń i odkryć prawdę. – odrzekł ku jej zdumieniu i ruszył w kierunku swojego pokoju.

Obrazek

Napisanie wiadomości nie zajęło mu zbyt wiele czasu. Postanowił zrezygnować z przydługiego i wzruszającego listu mającego go wytłumaczyć. Przecież nigdy tak ze sobą nie rozmawiali, zawsze pisał do niej na facebook zaczynając wiadomość od tego, co tylko wpadło mu do głowy. Czasem był to jakiś żart który właśnie usłyszał, czasem pisał jej o filmie który właśnie oglądnął lub po prostu pytał się, co słychać?
Tak właśnie postanowił zrobić i tym razem.
„Hej, co tam?” – zaczął i wysłał. Odczekał jakieś pięć minut, widząc że nie odpisuje spróbował znowu.
„Dawno się nie odzywałaś. Kłopoty w szkole?” – napisał i wysłał, tym razem jednak zauważył, że dziewczyna właśnie odpisuje. Prawie, że słyszał jak serce wali mu w piersi. Zaraz pozna odpowiedź na dręczące go pytanie, czy dziewczyna jest na niego zła? Czy powie mu żeby się odczepił i nigdy więcej nie odzywał? Poczuł, że bezwiednie zaciska ręce na oparciu krzesła więc poluźnił uchwyt.

Obrazek

Usłyszawszy, że przyszła wiadomość zwrotna od dziewczyny z powrotem włączył stronę i przeczytał. Od razu wypuścił powietrze z płuc, czując ulgę.
„U mnie wszystko po staremu. Widziałam twoje filmy, były super! :D Szkoda że mój komputer był w naprawie, na telefonie ciężko się pisze komentarze :(” – nie była na niego zła! Chłopak miał ochotę wstać i zacząć tańczyć po pokoju, tak wielką radość poczuł po przeczytaniu jej wiadomości. Zamiast tego postanowił jednak jej odpisać.
Tak zaczęli rozmawiać, Ignacy był przeszczęśliwy. W końcu po tych tygodniach niepewności, odzyskał przyjaciółkę.
Dopóki nie zaczęli znów rozmawiać nie wiedział, jak bardzo mu jej brakowało.

Obrazek

Po chwili zorientował się, że rozmawiają już prawie dwie godziny. Nie było to nic nowego, potrafili znacznie dłużej wymieniać się uwagami lub żartować na różne tematy. Chłopak jednak poczuł, że jest coś, o co tak naprawdę chce zapytać dziewczynę. Powód dla którego tyle razy pisał do niej list.
„Chciałabyś się ze mną spotkać w następny weekend?” – napisał i czekał.

Obrazek

Dziewczyna nie odpisała od razu. Chłopak już nawet zaczął pisać wiadomość, by jakoś obrócić wszystko w żart, gdy dziewczyna niespodziewanie odezwała się.
„Pewnie! :D W kinach jest ten nowy film z Woody Simem, który chciałam zobaczyć :)” – chłopak natychmiast odpisał.

Obrazek

Umówili się na sobotę pod kinem.
Już zaczął podskakiwać radosny, gdy zorientował się, że właściwie…

Obrazek

Nigdy nie był na randce.

Obrazek

. . .


Tydzień później zdenerwowany Ignacy stał pod kinem i czekał. Tym razem postanowił, że nie ruszy się stąd nawet, jeśli Agata zmaterializuje się gdzieś przed nim i zacznie rodzić. Na wszelki wypadek wyłączył nawet komórkę, żeby nikt nie mógł się do niego dodzwonić zanim nie pozna tajemniczej dziewczyny.
Ten dzień chciał całkowicie poświęcić jej, jeśli komuś się nie podoba niech skontaktuje się z jego sekretarką i umówi na spotkanie! (Gdyby oczywiście miał sekretarkę)

Obrazek

Po dwudziestu minutach zaczął nerwowo tupać w miejscu. Czyżby tym razem to ona miała go wystawić? Nie to, że sobie nie zasłużył, ale mimo to uważał, iż byłoby to dość okrutne ze strony dziewczyny robić mu nadzieję, po czym napisać smsa w stylu „Dałeś się nabrać frajerze!”
Takie zachowanie kompletnie mu nie pasowało do tej miłej dziewczyny z którą rozmawiał przez te cztery lata… Co jednak jeśli się mylił?

Obrazek

Nagle kątem oka zauważył zbliżającą się do niego postać. Początkowo nie przejął się tym zbytnio, wiele osób przychodzi do tego kina albo zmierza do znajdującego się nieopodal parku. Gdy jednak spojrzał na postać zorientował się, że patrzy wprost na niego. Kobieta uśmiechnęła się zachęcająco, naraz chłopak nieco się przeraził. Czy to była tajemnicza dziewczyna?
Ostatnim razem przy kawiarni wydawało mu się, że ją zobaczył i wyglądała inaczej, ale co jeśli tamta osoba nie była tą z którą miał się spotkać? Co jeśli to ta kobieta jest tajemniczą dziewczyną? Przecież ona jest co najmniej trzydzieści lat starsza od niego!

Obrazek

Dla uspokojenia chłopak wziął głębszy wdech, będzie co będzie. To jego przyjaciółka i nie ważne jak wygląda i ile ma lat, to wciąż ta sama Łucja!
Odpowiedział jej uśmiechem, kobieta wyraźnie się ucieszyła widząc, że jest przyjaźnie nastawiony.
Gdy była na wyciągnięcie ręki od niego, odezwała się.
- Przepraszam…
- Czy ty jesteś Łucja? – przerwał jej Ignacy zbyt zdenerwowany, by dać jej skończyć. Kobieta spojrzała na niego zaskoczona, po czym na jej usta znów wrócił przyjazny uśmiech.
- Tak. – rzekła po prostu, Ignacy poczuł jak uginają się pod nim kolana. Nie mógł uwierzyć, że przez ten cały czas rozmawiał z kobietą, która mogłaby być jego matką!
Teraz rozumiał czemu nie chciała wysłać mu zdjęcia, zapewne bała się, że Ignacy zerwie kontakt. Sam chłopak musiał to przyznać, że gdyby wiedział kim jest ”dziewczyna z Internetu” to prawdopodobnie by nie przyszedł.

Obrazek

Jednak było już za późno. „Trudno, obejrzymy film, pójdziemy coś zjeść i tyle.” pomyślał zrezygnowany. W sercu poczuł jednakże smutek, czy to oznacza koniec jego przyjaźni z Łucją? Jak będzie mógł teraz swobodnie z nią rozmawiać wiedząc, że to starsza kobieta, która najprawdopodobniej nigdy nie ułożyła sobie życia i dlatego zaczęła rozmawiać z nim w Internecie?
- Cześć, miło cię poznać, jak pewnie się domyślasz ja jestem Ignacy. – rzekł i wyciągnął rękę, kobieta zignorowała jego gest i spojrzała na niego zmieszana.

Obrazek

- To… świetnie! Ale ja chciałam tylko zapytać gdzie jest szpital Św. Galci? – chłopak gapił się na nią zdumiony.

Obrazek

- To ty nie jesteś dziewczyną z Internetu, z którą rozmawiam od czterech lat? – zaśmiała się na jego słowa.
- Chłopcze, jesteś naprawdę słodki, ale troszkę dla mnie za młody… Poza tym, mam wspaniałego męża, którego właśnie idę odwiedzić więc wybacz, ale z randki nici.
Wracając, gdybyś mógł mi powiedzieć… - Ignacy cały czerwony na twarzy po gafie jakiej dokonał, szybko wytłumaczył jej gdzie jest szpital. Kobieta odeszła śmiejąc się pod nosem i kręcąc głową. Chłopak czuł się naprawdę głupio, ale kto by pomyślał, że trafi akurat na kogoś o imieniu Łucja?

Obrazek

Będąc pogrążony w myślach nie zauważył kolejnej postaci, która biegła w jego stronę.
Poczuł jak ktoś kładzie mu dłoń na ramieniu i obrócił się szybko.
Ujrzał przed sobą ładną dziewczynę, na oko w jego wieku. Ubrana była dość zwyczajnie, jasna bluzka, czarne trampki, a do tego krótka spódniczka, którą ubrała zapewne dlatego, że dziś było w miarę ciepło. Zwyczajny ubiór jednakże w najmniejszym stopniu nie ujmował jej uroku. Jej kasztanowe włosy, z niebieskimi końcówkami spływały falą na ramiona kontrastując z niezwykle jasną cerą.

Obrazek

Szare oczy wpatrywały się w niego uważnie i tryskały radością zupełnie jakby nie mogła uwierzyć, że go widzi, natomiast twarz rozjaśniał wesoły uśmiech.
- Ignacy? – spytała melodyjnym głosem, chłopakowi na chwilę odebrało mowę. Zawsze wyobrażał sobie Łucję jako ładną dziewczynę, lecz nigdy nawet w najgłębszych snach nie spodziewał się ujrzeć tak pięknego stworzenia…

Obrazek

Widząc, że spogląda na niego nagle zmartwiona, odchrząknął i wyciągnął dłoń na powitanie.
- Tak, to ja. Ty musisz być Łuc… - nie dokończył, dziewczyna podskoczyła radośnie i wykonała obrót wokół własnej osi, po czym ścisnęła mocno jego dłoń.

Obrazek

- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że w końcu cię widzę! – wykrzyknęła potrząsając jego dłonią i zaczęła mówić. Opowiadała jak bardzo podobały jej się jego poprzednie filmy, dodała kilka uwag, że przydałoby się nieco inne światło, ale nie było źle. Już chciała dodać jaką książkę wczoraj przeczytała, gdy zorientowała się, że chłopak stoi w ciszy. Od razu zamilkła.

Obrazek

- Wybacz… straszna ze mnie gaduła. – rzekła i spojrzała nie niego nieco niepewnie spod przymrużonych powiek. Ignacy pokręcił jednak głową i uśmiechnął się.

Obrazek

- Nie przeszkadza mi to, ja tylko… jakoś myślałem, że oboje będziemy skrępowani. Widzimy się po raz pierwszy w życiu, a ty jesteś taka otwarta i pogodna. – gdy mówił, że widzą się pierwszy raz, przez moment wydawało mu się, że w jej oczach widział smutek.
Uznał jednak, że zapewne tylko mu się wydawało.
Zwłaszcza, gdy sekundę później dziewczyna znów uśmiechnęła się radośnie.

Obrazek

- To idziemy na ten film? – spytała, Ignacy zamarł. Stał tu prawie pół godziny, a wciąż nie kupił biletów! Postanowił jednak nie dać tego po sobie poznać.
- Właśnie miałem kupić bilety, gdy przyszłaś. – rzekł i razem ruszyli do kasy.

Obrazek

Ignacy poprosił dwa, niestety sprzedawczyni pokręciła głową.
- Przykro mi, ale wszystkie bilety na dwa kolejne seanse są wykupione. Dopiero na tym o dwudziestej trzydzieści są wolne miejsca. Czy chce pan kupić bilety na tą godzinę? – Ignacy zaklął w duchu, gdy stał i czekał na Łucję słyszał jak parę osób idzie na ten sam film, gdyby tylko wcześniej podszedł do kasy!

Obrazek

Z opresji wyratował go Łucja.
- Nie martw się Ignacy, możemy iść na coś innego. Moja koleżanka idzie na ten film w następnym tygodniu, więc po prostu pójdę z nią. – chłopak smętnie pokiwał głową. Chciał jej zrobić przyjemność, a wyszło jak zwykle.

Obrazek

- Czy o tej godzinie jest jakiś seans, na którym są wolne dwa miejsca obok siebie? – spytał się kasjerki. Kobieta sprawdziła i odezwała się po chwili.
- Tak, za pięć minut zaczyna się jeden seans. – chłopak odetchnął z ulgą, przynajmniej pójdą do kina.
- Co to za film? – kobieta mimowolnie się uśmiechnęła.

Obrazek

- Najnowszy hit, „Moje córki bawoły” – chłopak gapił się na nią z otwartą buzią. Czy to los płata mu figle? Usłyszał jak stojąca za nim Łucja chichocze.
- Chodźmy na ten film Ignacy, może być zabawnie! – nie mając wyjścia, chłopak poprosił dwa bilety i wybrał miejsca obok siebie z tyłu Sali, gdyż nigdy jakoś nie lubił siedzieć z przodu nawet jeśli to było 3D. Kątem oka zauważył, że Łucja sięga po portfel, powstrzymał ją jednak gestem.

Obrazek

- Nie, ja zapłacę. – chciała protestować, ale wytłumaczył jej, że on ją zaprosił więc on stawia. Sięgnął po portfel i nagle wybałuszył oczy przerażony. Zdał sobie sprawę, że nie ma go przy sobie!
Nerwowo zaczął sprawdzać kieszenie i wtedy przypomniał sobie, jak poprzedniego dnia włożył go do kieszeni ciemnych spodni, ponieważ jednak było dziś nad wyraz ciepło zmienił plany i ubrał te luźniejsze.
Chłopak po raz kolejny tego dnia zaklął pod nosem. Jak mógł zapomnieć go przełożyć!

Obrazek

Łucja widząc jego zakłopotanie, bez słowa wręczyła pani przy kasie pieniądze i odebrała bilety. Idąc w stronę Sali kinowej chłopak odezwał się.
- Łucjo, strasznie cię przepraszam ja… - dziewczyna uciszyła go machnięciem ręki.

Obrazek

- Przestań, nie ma o czym mówić. Dziś zapłacę ja, a następnym razem ty, tak będzie sprawiedliwie. – rzekła i uśmiechnęła się szeroko, by podnieść go na duchu co jej się udało.
Przynajmniej wiedział, że ma w planach jeszcze się kiedyś z nim spotkać…

Obrazek

Na salę weszli akurat w chwili, gdy kończyły się reklamy, zajęli miejsca i rozpoczął się film. Wystarczyło dziesięć minut, by chłopak poczuł się ogromnie znużony. Film ani nie był zabawny jak myślała Łucja, ani wciągający. Szczerze mówiąc, nie za bardzo wiedział o co w nim chodzi.

Obrazek

Dziewczyna jednak wyglądała na wciągniętą w akcję, dlatego postanowił zachować swoje złośliwe uwagi dla siebie.

Obrazek

Nagle nie wiadomo skąd stanął nad nimi wysoki facet z długą brodą i spojrzał na Ignacego groźnie.
- To moje miejsce. – chłopak patrzył na niego oburzony.

Obrazek

- Wcale, że nie, kupiłem je… - zanim skończył, mężczyzna podał mu swój bilet. W słabym świetle Ignacemu przez chwilę ciężko było odczytać numery. Gdy jednak to zrobił spojrzał na faceta nic nie rozumiejącym wzrokiem. „Rząd E miejsce 24” to naprawdę było jego miejsce!

Obrazek

Przyglądająca się całej sytuacji Łucja wyciągnęła ich bilety z kieszeni, po chwili spojrzała na chłopaka.
- To prawda Ignacy, miejsce jest jego. Wybrałeś miejsca 23 i 25. – chłopak wziął od niej bilety i spojrzał nerwowo. Dziewczyna miała rację, przez swoje roztargnienie spowodowane złością, że nie pójdą na film Łucji przez przypadek zaznaczył niewłaściwe miejsce.

Obrazek

Chłopak spojrzał na wysokiego faceta błagalnym wzrokiem.
- Nie mógłby pan się ze mną zamienić?

Obrazek

Mężczyzna spojrzał na siedzącą przed prawdziwym miejscem Ignacego kobietę z peruką (Wydawałoby się) wznoszącą się do nieba i pokręcił głową.

Obrazek

- Zapłaciłem, więc miejsce jest moje. – zrezygnowany chłopak nie chcąc robić większego zamieszania spojrzał na Łucję przepraszająco i przesiadł się.
Dziewczyna pochyliła się w jego stronę i szepnęła.
- Nic się nie stało.

Obrazek

Chłopak opadł ciężko na swoje siedzenie. Zza peruki kobiety naprawdę nic nie widział, między nim, a Łucją siedział wielki facet, na dodatek film dopiero się zaczął.
Zapowiadała się naprawdę ciekawa godzina spędzona w kinie…

Obrazek

Półtorej godziny później film się skończył. Ignacy musiał przyznać, że mimo iż zaczynał się dość kiepsko potem nawet wciągnął się w akcję. Co prawda ciężko było mu śledzić losy bohaterów przez siedzącą przed nim kobietę z peruką, ale od czasu do czasu gdy ta przechylała się nieco na lewo lub prawo był wstanie oglądać praktycznie bez zakłóceń.
W każdym razie światła w kinie rozbłysły, a on przeciągnął się na siedzeniu. Siedzący obok niego facet w końcu wstał i odszedł, zadowolony chłopak właśnie obrócił się w stronę Łucji, by spytać jak podobał jej się film, gdy zaskoczony zamarł w pół zdania.
Skulona na siedzeniu dziewczyna, smacznie spała…

Obrazek

Chwilę później stanęli przed kinem, a skruszona dziewczyna zerkała na niego zaczerwieniona ze wstydu.
- Strasznie cię przepraszam… film naprawdę mi się podobał! Ja tylko… Wczoraj późno poszłam spać i byłam trochę śpiąca… - Ignacy westchnął i spojrzał na nią.

Obrazek

- Nie przejmuj się, nie jestem na ciebie zły. – rzekł i spróbował uśmiechnąć się przekonująco, co nie do końca mu wyszło. Tak bardzo chciał sprawić jej przyjemność, a zamiast tego zabrał ją na kiepski film na którym zasnęła z nudów! Czy po tym czymś jeszcze będzie chciała się z nim spotkać?

Obrazek

Dziewczyna widząc jego przygnębienie czuła się winna. Nagle wpadła na pomysł jak mu to wynagrodzić.
- Niedaleko stąd jest miła knajpka z dobrym jedzeniem, chodźmy zjeść tam obiad! – rzekła i chwytając go za rękę pociągnęła w dół ulicy.

Obrazek

Nie uszli jednak trzech kroków jak Ignacy stanął i zawołał.
- Czekaj! Zanim pójdziemy, czy moglibyśmy wpaść do mnie do domu?

Obrazek

. . .


Ostatecznie, wizyta w domu Ignacego w celu odzyskania portfela okazała się być niepotrzebna, ponieważ idąc natknęli się na Kacpra.

Obrazek

Ignacy dziękował Bogu, że jego starszy brat dokądś się śpieszył więc nie zadawał pytań o jego towarzyszkę. Z doświadczenia wiedział, że Kacper zupełnie nie miał wyczucia i był gotów nawet przyłączyć się do nich i razem z nimi iść na ten obiad, co nie bardzo mu odpowiadało...

Obrazek

Po uzyskaniu od brata pieniędzy poczuł, że może ta randka nie jest jeszcze do końca stracona. Obrócił się w stronę Łucji uśmiechnięty.
- Skoro ty kupowałaś bilety, to w takim razie ja zapraszam cię na obiad. Znam pewną naprawdę dobrą restaurację. – dziewczyna spojrzała na niego niepewnie.

Obrazek

- Ignacy, naprawdę nie trzeba… Ja nawet nie mam tyle pieniędzy żeby ci oddać… - chłopak uciszył ją gestem.

Obrazek

- Jak mówiłem, tym razem to ja stawiam… Tak naprawdę. – zaśmiała się na jego słowa, po czym kiwnęła głową na zgodę.

Obrazek

Jakieś dwadzieścia minut później byli już prawie na miejscu, restauracja znajdowała się po drugiej stronie ulicy.

Obrazek

Właśnie mieli przejść, gdy Ignacy poczuł jak ktoś ciągnie go za rękaw.
Obrócił się i zobaczył dość niską starszą panią z burzą siwych włosów. Kobieta uśmiechnęła się doń, a jej oczy patrzyły na niego błagalnie.
- Przepraszam chłopcze, czy mógłbyś mi pomóc przejść przez ulicę? Moje nogi nie są już takie jak kiedyś i boję się, żeby nie spowodować wypadku. – nim chłopak zdążył się odezwać, Łucja zbliżyła się do staruszki i podała jej ramię.

Obrazek

- Oczywiście, że pani pomożemy. – rzekła wesoło i ustawiwszy się po obu stronach kobiety ruszyli.

Obrazek

Po przeprowadzeniu jej przez ulicę, podziękowała im serdecznie i ruszyła w swoją stronę. Ignacy również już udał się w kierunku restauracji, gdy zauważył, że Łucja wciąż stoi w miejscu i patrzy w stronę starszej pani.
- Ignacy… Czy ona na pewno da sobie radę?

Obrazek

Właśnie miał odpowiedzieć, że na pewno, gdy zauważył jak kobieta najpierw prawie wpadła pod koła roweru, a po chwili zderzyła się z wysokim mężczyzną. Byłaby upadła gdyby nie Ignacy, który złapał ją w ostatniej chwili. Chłopak spojrzał na stojącą obok Łucję i już wiedział, że dziewczyna nie będzie się dobrze bawić dopóki nie będzie pewna, że kobieta jest bezpieczna.

Obrazek

Zaklął (który to już dzisiaj raz?) w duchu. Jednakże obracając się w stronę staruszki, uśmiechnął się zachęcająco.
- Może odprowadzimy panią do domu?

Obrazek

Dom staruszki okazał się być niewielkim, dwupokojowym mieszkaniem z kuchnią na trzecim piętrze. Ignacy z Łucją wyjechali z nią windą i weszli do środka, by odłożyć jej torby z zakupami.

Obrazek

- Bardzo wam dziękuję, że odprowadziliście mnie do domu. Kto by pomyślał, że spotkam tak życzliwych młodych ludzi! – rzekła posyłając im szeroki uśmiech.
- To żaden problem. – odpowiedział Ignacy nie do końca szczerze. Tak naprawdę, dom kobiety położony był baaardzo daleko od restauracji w której mieli zjeść obiad.
Widząc jednak szczęśliwą twarz Łucji uznał, że było warto.

Obrazek

- Chcę wam podziękować za waszą życzliwość. Dziś rano upiekłam pełną tacę ciastek czekoladowych, usiądźcie i zjedzcie ile chcecie.
- Nie trzeba, właściwie mamy już plany… - zaczął szybko chłopak, ale kobieta najwyraźniej go nie usłyszała, bo kontynuowała.
- Od czasu jak zmarł mój mąż sama jadam posiłki. Już dawno nie miałam tylu gości! – rzekła i ruszyła do kuchni.

Obrazek

Ignacy spojrzał na twarz Łucji i westchnął wiedząc już, co dziewczyna ma na myśli.
- Chyba nic się nie stanie jak zostaniemy chwilkę, prawda? – rzekła i uśmiechnęła się promieniście.
W starciu z nią chłopak nie miał szans, po prostu nie mógł jej odmówić…

Obrazek

Następną godzinę Ignacy i Łucja spędzili dotrzymując towarzystwa starszej pani.
Kobieta wyciągnęła swój album i pokazywała dziewczynie zdjęcia swojego wnuka, który mieszkał za granicą i rzadko ją odwiedzał.

Obrazek

Chłopaka nieco irytowało, gdy starsza pani co drugie zdanie dodawała jaki jej wnuk jest przystojny i byłaby bardzo szczęśliwa, gdyby znalazł dziewczynę tak śliczną i życzliwą jak Łucja.
Myśląc o tym jak fatalnie przebiegał dzisiejszy dzień był już pewien, że ktoś na górze wyraźnie robi sobie z niego jaja.
Rozumiał jedno niepowodzenie, no może dwa, ale dziś nic nie poszło zgodnie z planem!

Obrazek

W końcu uznał, że musi coś zrobić, dlatego wstał z kanapy i zbliżył się do Łucji i staruszki.
- Bardzo przepraszam, ale chyba musimy już iść… - rzekł i na migi dał znać dziewczynie, że chce wyjść. Zrozumiała i również zaczęła wstawać od stołu.

Obrazek

- Ależ nie musicie wychodzić, możecie zostać jeszcze chwilę. - tym razem to Łucja postanowiła zareagować.

Obrazek

- Bardzo pani dziękujemy, ale naprawdę musimy już iść. Ciasteczka były przepyszne! – dodała i zebrawszy swoje rzeczy wyszli, żegnani przez uśmiechniętą staruszkę.

Obrazek

Powrót do restauracji zabrał im godzinę, ale Ignacy cieszył się, że choć jedna rzecz tego dnia doszła do skutku.
Siedział właśnie naprzeciwko Łucji i czekał, aż kelner poda im zamówione przez nich dania. Do tej pory sprawdził już dziesięć razy, czy na pewno ma ze sobą portfel i czy w pobliżu nie ma żadnych staruszek w potrzebie lub facetów z brodą. Upewniwszy się, że są ”bezpieczni” odetchnął z ulgą.
Była tylko jedna rzecz, która nie dawała mu spokoju… z jakiegoś powodu restauracja była pusta. Z tego co zapamiętał o tej porze ludzie zwykle walili drzwiami i oknami.

Obrazek

Ignacy był jednak tak szczęśliwy, że w końcu coś mu tego dnia wyszło, iż kompletnie nie zaprzątał sobie tym głowy.
Nareszcie mógł spędzić z Łucją trochę czasu sam na sam i porozmawiać. O dziwo zauważył, że rozmawia im się bardzo swobodnie. Zupełnie jakby naprawdę znali się cztery lata, a nie tylko rozmawiali przez facebooka i komentarze na youtube.
Ignacy był nią kompletnie oczarowany, była taka… normalna. Po tych całych aferach w jego domu cieszył się, że w końcu spotkał kogoś, kto nie jest szaloną kobietą żądną pieniędzy, jej siostrą bliźniaczką tworzącą dziwny związek z mężem siostry, postrzeloną nastolatką latającą z brzuchem i ubierającą się jak pstrokaty dziwoląg, albo myślącą tylko o firmie bizneswoman.
Była dokładnie taka jak ją sobie wyobrażał, miła, ciepła, pełna życzliwości istota, która wyglądało na to, że naprawdę go lubiła!

Obrazek

Obrazek

Wkrótce podano im potrawy i zajęli się jedzeniem. Ignacy czuł, że jedzenie smakuje jakoś… dziwnie, ale uznał, że może to na skutek nieco spalonych ciasteczek starszej pani ma zmieniony smak, dlatego jadł dalej. Łucji najwyraźniej smakowało, cieszył się z tego powodu.

Obrazek

Po chwili poczuł jednak zapach spalenizny. Początkowo się tym nie przejął, gdy jednak z kuchni wybiegł przerażony szef kuchni już wiedział, że znów coś poszło nie tak.
- Pomóżcie mi! Pali się! – krzyknął mężczyzna w białym fartuchu.
Zerwali się jak oparzeni (oparzeni ha, ha) i chwytając zawieszone na ścianie gaśnice ruszyli do kuchni pomóc kucharzowi, by budynek nie spłonął doszczętnie.

Obrazek

Jakiś czas później, osmaleni, spoceni i zmęczeni stali przed ugaszonym budynkiem i patrzyli jak strażacy opanowują sytuację.
Przybyła również karetka, lekarz obejrzał ich i spytał czy nic im się nie stało, na co odrzekli, że nie, gdyż szybko uciekli z budynku.
Po godzinie puszczono ich wolno.

Obrazek

Zaraz po tym udali się do najbliższego sklepu, gdzie chłopak kupił nowe ubranie dla siebie i dla dziewczyny. Tym razem Łucja nie pozwoliła mu zapłacić za wszystko, dlatego każde zapłaciło połowę wymaganej kwoty.
Ignacy czuł się załamany, że kolejna rzecz mu nie wyszła, a oprócz tego czuł coraz większe mdłości.
Zaczynał rozumieć czemu restauracja była pusta…

Obrazek

Postanowił się jednak tym teraz nie przejmować.
Ponieważ zaczęło się robić późno, chłopak zaoferował, że odprowadzi Łucję do domu.
Widząc majaczący w oddali dom wiedział, że to jego ostatnia szansa na sprawienie, by ta randka została w pamięci dziewczyny jako coś… nie do końca złego.

Obrazek

Wyjął z kieszeni małe pudełeczko obwiązane kokardką i dotknął jej ręki, by zwrócić na siebie uwagę, spojrzała na niego pytająco.
- Mam nadzieję, że na profilu to była prawdziwa data… - zaczął i niepewnie podał jej pudełko.
- Wszystkiego najlepszego! – rzekł, dziewczyna była całkowicie zaskoczona. Chłopak modlił się wręcz, by nie oddała mu go mówiąc, że jej urodziny tak naprawdę wypadają za miesiąc.

Obrazek

Na szczęście otworzyła prezent i wyjęła małą bransoletkę z zawieszkami w kształcie piesków.
Łucja popatrzyła na niego zdumiona.
- To dla mnie? Naprawdę?

Obrazek

Kiwnął głową, na co przytuliła się do niego.
On również ją objął i poczuł się naprawdę szczęśliwy…

Obrazek


Na tyle, że najpierw zwymiotował jej na buty, a następnie zemdlał…


. . .


Chłopak wciąż czuł jak palą go policzki ze wstydu, gdy dziewczyna odprowadzała go pod drzwi jego domu. Przez całą drogę nie był wstanie spojrzeć jej w twarz.
Teraz mógł to powiedzieć oficjalnie, tego dnia absolutnie nic mu się nie udało!
Dziewczyna jednak wcale nie wyglądała jakby była zła, za to patrzyła na niego oczami pełnymi troski.

Obrazek

Stojąc pod drzwiami domu chłopak zdobył się na odwagę i spojrzał na nią z lekkim uśmiechem.
- To ja powinienem był cię odprowadzić, a nie na odwrót. – Łucja uśmiechnęła się.

Obrazek

- Przecież odprowadziłeś, pamiętasz? – Ignacy skrzywił się.
- Wolałbym nie. – zaśmiała się słysząc jego odpowiedź, po czym spojrzała na niego radośnie.

Obrazek

- Wiesz… moja koleżanka Kelly zawsze mi mówiła, że pierwsze randki są okropne… Teraz już wiem co miała na myśli! – powiedziała, a chłopak spuścił głowę zażenowany. Ona jednak dotknęła dłonią jego policzka zmuszając, by spojrzał na nią. Patrząc w jej szare oczy nagle poczuł, jakby cały świat zniknął i byli tu tylko oni.

Obrazek

- Ale wiesz co? To była moja najlepsza najgorsza randka w życiu! Dziękuję.

Obrazek

Wyszeptała ostatnie słowo i stając na palcach pocałowała go w policzek.

Obrazek

Następnie zarumieniona odsunęła się i życząc mu dobrej nocy pobiegła do domu.
Ignacy patrzył za nią zdumiony dopóki nie zniknęła za rogiem i dotknął policzka, a na jego ustach pojawił się głupawy uśmiech zadowolenia.

Obrazek

Po raz pierwszy od dawna, czuł w duszy spokój, a w sercu radość.

Obrazek


KONIEC ODCINKA 22
Ciąg dalszy nastąp...


Bonus:


- Pani w kinie to siostra bliźniaczka Tomasza Kaliente – męża Kasandry ;) (Czyli córka Niny i Dona)

Obrazek

- Drugim bonusem jest to, że aby zrobić facebook’a Ignacego i jego rozmowę z Łucją, odbyłam fascynującą rozmowę sama ze sobą używając konta swojego i mojej siostry xD


Oto jak wyglądała cała ;)
faceboouk- obraz1.png
faceboouk obraz 2.png
faceboouk obraz 3.png
Obrazek


- A ostatni bonus to to, że Łucja występuje na drzewie genealogicznym, które niedawno zamieściłam.

Kto zauważył? ;)


Dziękuję za uwagę :)
Ostatnio zmieniony 06 lut 2017, 21:18 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 6 razy.
Obrazek


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości