Pamiętniki Łabędzi

Awatar użytkownika
Gunia
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 250
Rejestracja: 15 gru 2013, 13:59

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Gunia » 01 kwie 2018, 23:55

Rany, Twoje relacje są tak długie, że muszę czytać na dwa razy :D
Ojciec Zane'a to ten niedoszły lowelas? Dobrze, że mu zdzieliła :D jestem dumna z Lotty. Nie powinien oskarżać Annie, ale jak chyba kiedyś wspominałam, sama jest sobie winna będąc z tym Zane'm. Niech się bierze za kuzyna! #teamDiannie
Tiana i "Szóstka w pracy" - była taka bajka :D bardzo ją lubiłam :) Dzieci to mają pomysły. Z mojego doświadczenia wiem, że doskonale potrafią sobie rozplanować zadania, stąd atak na ciasto był jak najbardziej na miejscu :D biedna pani Littleforest!
Andżela jest koleżanką z przeszłości? Takie to tylko sprowadzają kłopoty... Oby nie wyniknęło z tego nic niedobrego.
Dlaczego Tiana nie chce powiedzieć, kim jest porywacz? To może być tylko...
WIEDZIAŁAM ŻE ANNIE! Ale... Czemu? I jak?! Och, nie trzymaj nas w niepewności!
Zapraszam na relację! :)

Obrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 204
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 03 kwie 2018, 13:54

Galcia
„Przecież nie Puszek i Kłębuszek, to musi być coś dostojnego, jak Napoleon albo Franz Josef.”
Landgrabowie nie są lepsi. Helena chyba nazwała swojego kota Napoleon o ile dobrze pamiętam xD (Jeszcze tak nie pamiętam imion wszystkich swoich zwierzaków w grze ;))
„Po kim jak po kim, ale po Lotcie nie spodziewałam się takiego ataku paniki na wieść o tym, że jej córka ma chłopaka. Jeśli Anastazja wdała się choć trochę w matkę, raczej martwiłabym się o tego biednego kolesia!”
Myślę, że właśnie dlatego Lotta się martwiła. Właśnie, że się w nią wdała i jeszcze zajdzie w ciążę z jakimś przypadkowym kolesiem jak ona x) Co prawda Lotta miała szczęście, ale wiesz. Równie dobrze ojcem mógł być Tomasz (Ten obecny mąż Kasandry) jakiś randomowy typ, albo… Ojciec Zane’a! xD Tak, on jest jednym z tych typów którzy byli jej kochankami. Niedawno to odkryłam, bo sobie zapomniałam xD Plot twist! xD (Nie wiem czy wykorzystam to w relacji, prawdopodobnie nie, dlatego nie mam wyrzutów, że „spojleruję” ;))
„Yyy. Co?”
No wiesz, to zdanie rodziców. Dla rodzica jego dziecko zawsze będzie to najwspanialsze ;)
„Co w takiej sytuacji mówią przepisy BHP?”
Ale te prawdziwe czy simsowe? Bo simsowe to chyba niewiele :D
„Na co jej tyle włókna, jakieś problemy z trawieniem?”
Dokładnie! Wiesz, perystaltyka jelit już nie ta xD
„Ciekawe, na czym się tak dorobił, zwłaszcza że wychował syna na złodzieja”
W zasadzie to sama nie wiem xD Nawet nie jestem pewna czy jakąś pracę ma przydzieloną przez grę. Muszę kiedyś zaglądnąć mu do domu ;)
„Zrobią z niego męża idealnego!”
Ej, ty wiesz, że pod wpływem tego komentarza chyba wymyśliłam dla niego historyjkę jak pozna swoją żonę? Dlaczego mi to robisz? Już i tak mam a dużo wątków do pisania! xD
„Pani Littleforest już chyba więcej nie PRZYBĘDZIE do cukierni Tiany”
Oj tak xD
„No dobra, przecież wiemy, to nie wina Tiany, tylko wyzwania księżniczek. xD”
O to to! Nie to, żebym ja też dodawała swoje 3 grosze. Skąd! xD Dręczenie i niszczenia życia simom to absolutnie nie ja! xD
„Iiiii właśnie wymyśliłam kolejny wątek do relacji. xD Nieeeeee!”
Odpłata za wyżej! xD
„Co do bonusa: a więc to było to "ważne spotkanie", na które musiała iść, kiedy zostawiła Tianie dzieci? xD”
Możliwe xD Albo tańczyła już po spotkaniu ;) (Nieee xD)


Lion
„Kurczę, nie wiem, chyba nie pozostaje mi nic innego, niż czekać.”
Ło, bardzo fajne spekulacje ;)
Ale nie powiem czy miałeś rację. Jeszcze trochę będziecie musieli poczekać :) (A trochę u mnie to może być niestety baaardzo dużo czasu xD)
„Ale w sumie to Lotta lepiej wie, jak można wykorzystać przedstawiciela płci przeciwnej, także jej rozterki mają sens.”
No tak. Ci biedni wykorzystani przez Lottę mężczyźni. Musieli naprawdę cierpieć xD
Ale fakt, że Lotta martwiła się po prostu, żeby Anastazja nie poszła w jej ślady ;)
„Nie sądziłem za to, że psychol, który za nią łaził i próbował wykorzystać, na co dzień jest właścicielem wypasionej chaty i kochającym tatusiem”
Psychole nie zawsze wyglądają jak psychole. Czasem wydają się być całkiem normalni i ich wygląd może właśnie kogoś oszukać :)
„Ech, chyba jestem za mało romantyczny na takie wątki.”
Spoko, dla mnie to też jest dziwne xD Ja wiem, że piszę takie wątki, bo fajnie mi się je pisze, ale również niezbyt rozumiem zachowanie własnej postaci xD (Żeby było śmieszniej jak w książkach jest taki watek, to zawsze jestem poirytowana i mam dość biadolenia głównej bohaterki, ale to inna sprawa xD)
W każdym razie, trochę tłumaczę to sobie tak: To nie tak, że Andżelika wzdychała do niego cały czas, tylko po prostu kiedy spotkali się po latach dawne uczucie odżyło. Zwłaszcza, że ani nie miała żadnego chłopaka/męża, ani nawet dzieci. No nic. No to jak taki Aleks się przyplątał i jeszcze szukał u niej wsparcia… No mogła się kobicina zauroczyć, trzeba jej to przyznać ;)
„ale za to inni długo będą mówić o tym zdarzeniu, co w sumie będzie swego rodzaju reklamą!”
Albo taką legendą jak z horroru :D „Wejdziemy tu po ciasto?” „Nie!” „Dlaczego?” „To ty nie wiesz?” „Ale o czym?” „O duchu latającego ciasta, który nawiedza to miejsce?” „Co? Jaja sobie ze mnie robisz?” „Nie! Mówię poważnie! Podobno każdy kto tu wchodzi i powie „Przybyłem” zostanie przeklęty, a duch ciasta objawi się i zaatakuje!” „Hmm… Wiesz, może lepiej nie ryzykować z klątwami? Chodźmy gdzie indziej” „To samo chciałem zasugerować!” xD

Zobaczymy :D

Gunia
„Rany, Twoje relacje są tak długie, że muszę czytać na dwa razy”
Przepraszam, czasem nie mogę się powstrzymać i tak piszę xD
„Nie powinien oskarżać Annie, ale jak chyba kiedyś wspominałam, sama jest sobie winna będąc z tym Zane'm. Niech się bierze za kuzyna! #teamDiannie”
Widzę, że chyba nikt nie lubi tu Zane’a, a jego postać może ostatecznie wszystkich zaskoczyć xD
„Tiana i "Szóstka w pracy" - była taka bajka”
Też oglądałam :D
„Takie to tylko sprowadzają kłopoty... Oby nie wyniknęło z tego nic niedobrego.”
Na razie to zniknęła więc może będzie dobrze? ;)
„WIEDZIAŁAM ŻE ANNIE! Ale... Czemu? I jak?! Och, nie trzymaj nas w niepewności!”
Proszę bardzo, dziś będzie odcinek :D
Ale czy coś nam wyjaśni, a może bardziej namiesza? ;)



Dziś zobaczymy jak wszyscy zareagują na rewelacje Tiany :) Czy zachowali się słusznie? I kto tu w końcu kłamie, a kto mówi prawdę?
Czy w tym wszystkim może być jeszcze jakiś happy end?
Zapraszam! :D

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Z pamiętnika Tiany
Wszystko ma swoją cenę


W niewielkim salonie zapanowała kompletna cisza. Sześć osób wpatrywało się w młodą, czarnowłosą dziewczynę jakby w oczekiwaniu kto wykona pierwszy ruch. Nikt nie chciał być tym pierwszym. Wszyscy wiedzieli bowiem, że w chwili gdy ktoś się poruszy wywoła lawinę, której nic już nie zatrzyma. Tak się jednak złożyło, że cisza nigdy nie może trwać wiecznie.

Obrazek

- Ty zdzi*o! Oddaj moje dziecko! – wrzasnęła nagle Kasandra i rzuciła się w stronę Anastazji. Wszyscy jak zahipnotyzowani wpatrywali się w lecącą w jej stronę kobietę. Na szczęście w ostatniej chwili wyrywającą się Kasi pochwycił Tomasz, który odciągnął roztrzęsioną żonę na bok.

Obrazek

Gdy wszyscy wybudzili się już z chwilowego szoku, jakie wywołały rewelacje Tiany, Aleksander zmarszczył brwi i ze złością w oczach spojrzał na kobietę.
- Czyś ty oszalała? Dlaczego powiedziałaś coś takiego?! – rzekł piorunując ją wzrokiem, na co ta rozszerzyła oczy ze zdumienia.
- Co? – odpowiedziała, jakby niedowierzając, to tylko bardziej rozzłościło Aleksa.
- Czy ty myślisz, że możesz…

Obrazek

- Aleks, uspokój się – przerwała mu Charlotta, nim zdążył skończyć myśl.
Mężczyzna spojrzał na nią.
- Ona oskarża naszą córkę, a ty myślisz, że będę…!
- Aleks, pozwól, że ja się tym zajmę – rzekła twardo Lotta patrząc mu prosto w oczy. Po chwili Aleks odpuścił.

Obrazek

- Dobrze, zaczekamy na ciebie na zewnątrz. Choć Annie – rzekł przygarniając córkę do siebie, nim jednak zdążyli wykonać choćby pół kroku, na drodze stanęła im Kasi, która wyswobodziła się z uścisku męża.
- O nie! Ona zostaje! Nie pozwolę, żeby porywaczka mojego dziecka…
- Annie nie jest żadną porywaczką! – żachnął się Aleks odsuwając siostrę na bok. - A teraz pozwól nam wyjść!
- Kochanie, pozwól im wyjść. Jestem pewien, że zaraz wszystko się wyjaśni – uspokajał Tomasz, lecz Kasi była nieugięta.
- Nie ma mowy! – krzyczała, tarasując wyjście.

Obrazek

Charlotta widząc, że zaraz może dojść do naprawdę nieprzyjemnej sytuacji, zwróciła się w stronę siostry.
- Proszę Tiano. Wiem, że to dla ciebie trudne, ale musisz nam powiedzieć, kto jest prawdziwym porywaczem – rzekła łagodnie, na co siostra zmarszczyła brwi.
- Prawdziwym? Przecież właśnie to powiedziałam! – wykrzyknęła, a Lotta pokręciła głową.
- Daj spokój Tiano. Dlaczego Annie miałaby to niby zrobić? A co ważniejsze jak? Jest przecież dopiero nastolatką!

Obrazek

- Aha! Wiedziałam! Dzwonimy na policję! – krzyknęła stojąca obok Kasi, która słyszała wypowiedź Tiany.

Obrazek

Aleksander zacisnął pięści i zbliżył się do byłej szwagierki.
- Czy ty upadłaś na głowę?! Jak możesz…
- Ej, ale spokojnie! I nie takim tonem! – powstrzymał go stojący obok Naveen.
Aleks spojrzał na niego wrogo.
- Czy ty myślisz, że będę tu stał jak ciołek, gdy twoja żona oskarża moją córkę o takie rzeczy?! – krzyczał dalej. Powoli zaczęło się robić naprawdę nieprzyjemnie. Kasandra krzyczała do Annie, że chce odzyskać córkę, Tomasz powstrzymywał ją by nie doszło do rękoczynów, Aleksander próbował dostać się do Tiany, a Lotta i Naveen próbowali wszystkich uspokoić. W końcu Tiana nie wytrzymała.

Obrazek

- DOŚĆ! – krzyknęła i nagle wszystkie zgromadzone w pokoju osoby zamilkły i wpatrzył się w nią. Kobieta objęła się ramionami. – Chcę, żebyście wszyscy wyszli z mojego domu – rzekła twardo. Gdy nikt nie wykonał żadnego ruchu spojrzała na nich. – Ale już!

Obrazek

Pierwszy w kierunku drzwi ruszył Aleksander.
- I bardzo dobrze! Mam nadzieję, że przemyślisz sprawę i nas wszystkich przeprosisz, bo ja tego tak nie zostawię!
- Aleksander! – krzyknęła za nim Lotta, lecz on chwycił Anastazję za rękę i nie oglądając się opuścił dom. W ślad za nimi podążyli Tomasz i Kasandra, wciąż grożąca, że zgłosi sprawę na policję.

Obrazek

Charlotta po raz ostatni spojrzała na siostrę i westchnęła.
- Tiano… Gdybyś chciała...

Obrazek

- Wyjdź – rzeka tylko Tiana nie patrząc na nią. Charlotta kiwnęła głową i wyszła zamykając za sobą drzwi.

Obrazek

W opustoszałym pokoju zostali tylko Tiana i Naveen. Mężczyzna spojrzał na wpatrzoną w okno żonę ze smutkiem.
- Tiano? Czy wszystko…

Obrazek

- Ty też mi nie wierzysz, prawda? – przerwała mu i spojrzała na niego.
Naveen wyglądał na zaskoczonego pytaniem.
- Ja…
- Tak myślałam. Zostaw mnie – i nie czekając na to co ma jej do powiedzenia, ruszyła schodami na piętro.

Obrazek

Naveen pokręcił głową.
- Ale ja ci wierzę… – szepnął, lecz ona nie mogła już tego usłyszeć.

Obrazek

Po tym wszystkim co przeszedł, aby ją odzyskać nie śmiałby wątpić w ani jedno jej słowo. Dlatego jak zwariowane by się to nie wydawało, wierzył, że Annie rzeczywiście mogła ją porwać lub być w to zamieszana. W całym tym obrazie była tylko jedna rzecz, która mu nie pasowała.
Dlaczego Anastazja to zrobiła?

Obrazek

. . .


Podróż do domu minęła Charlotcie w całkowitej ciszy. Na miejscu Annie bez słowa poszła do swojego pokoju, podczas gdy Lotta ułożyła zmęczonego po całym dniu Henryka do snu i zaparzyła herbaty.

Obrazek

Następnie biorąc dwa kubki ruszyła w stronę salonu, gdzie już czekał na nią Aleks. Kobieta jeszcze nigdy nie widziała go w takim stanie. Aleksander zawsze uchodził za spokojnego człowieka, który nigdy nie wyciągał pochopnie wniosków i zawsze wolał spokojną rozmowę od krzyków czy też bójek. Widząc go jednak teraz Lotta dobrze wiedziała, że czeka ją trudna rozmowa. Westchnęła. Kiedy wszystko się tak skomplikowało?

Obrazek

- Zrobiłam ci herbaty – zaczęła wchodząc do pokoju i stawiając kubek na stoliku usiadła obok niego. – Wszystko w porządku? – spytała, kładąc mu rękę na ramieniu, na co gwałtownie obrócił się w jej stronę.
- Pewnie! Moją córkę oskarżają o porwanie kobiety w ciąży i uprowadzenie dziecka, ale czuję się wyśmienicie! – rzekł i biorąc kubek herbaty upił łyk.

Obrazek

Lotta westchnęła.
- Aleks, musisz ją zrozumieć. Tiana przechodzi teraz przez naprawdę trudny czas. Porywacz, który o mało co nie odebrał jej Aurory grasuje gdzieś w okolicy, teraz dowiedziała się, że znów zaatakował, a na dodatek wszyscy strasznie naciskają, żeby powiedziała kim był…
- I dlatego, że ma „trudne czasy” musi oskarżać nasze dziecko?! I ty uważasz, że to jest w porządku?!
- Nie! Ja po prostu staram się zrozumieć! – rzekła i zdenerwowana wstała.

Obrazek

- Ja… Ja nie wiem czemu moja siostra powiedziała coś takiego… Zawsze z Annie miały taki dobry kontakt. Wiesz? Czasem nawet bywałam zazdrosna o to jak dobrze się ze sobą dogadują – rzekła i uśmiechnęła się smutno.
- Lotta… - zaczął Aleks, ale przerwała mu.
- Nie, spokojnie. Wiem, że nie byłam dobrą matką, ale postaram się to naprawić. Kiedy emocje nieco opadną pójdę porozmawiać z Tianą i dowiem się o co w ty wszystkim chodzi. A na razie… Dajmy jej troch czasu.

Obrazek

Aleksander kiwnął głową, wstał i przytulił ją mocno. Będąc w jego ramionach od razu poczuła się lepiej. Wiedziała, że nie jest w tym wszystkim sama. Kiedy się odsunął, spojrzał na nią i rzekł.
- A teraz, może chodźmy zobaczyć co u Annie? Dla niej to też musiał być szok.

Obrazek

Charlotta kiwnęła głową i oboje ruszyli na górę. Na miejscu zapukała delikatnie i uchyliła drzwi.
- Annie? Czy wszystko… Annie? – powtórzyła widząc, że pokój jest zupełni pusty.
- Nie ma jej? – rzekł stojący obok Aleksander rozglądając się dookoła, zupełnie jakby Annie miała nagle wyskoczyć z szafy. – No nie wierzę! To my się tu martwimy, a ona sobie wycieczki gdzieś urządza! Niech no tylko wróci…

Obrazek

- Czekaj… - przerwała mu Lotta i zbliżyła się do biurka, na którym między książkami leżała wyrwana z zeszytu kartka. Lotta szybko przeleciała wzrokiem tekst, a z każdą chwilą jej oczy coraz bardziej rozszerzały się ze zdumienia.

Obrazek

- O Boże… Aleksander! Patrz! – zawołała i podała mu kartkę.
Czytając treść wiadomości twarz Aleksandra pobladła.

Obrazek

- „Wiem, że wy mi wierzycie, ale policja na pewno tego nie zrobi… Odchodzę, nie chcę wam sprawiać problemów, nie martwcie się…” Co to ma znaczyć?! – rzekł, lecz Lotta nie czekała by udzielić mu odpowiedzi.

Obrazek

- Musimy ją znaleźć! Szybko! – krzyknęła, po czym oboje wybiegli z domu i ruszyli na poszukiwania.

Obrazek

. . .


W czasie, gdy zdenerwowani Lotta i Aleks ruszyli na poszukiwania Annie, nieświadomy scen jakie rozegrały się w ciągu kilku ostatnich godzin w jego domu Diablo, dziarsko maszerował w stronę domu. Wracał właśnie od jednego ze swoich kolegów, z którym wspólnie przygotowywali projekt do szkoły. Diablo musiał przyznać, że był z siebie bardzo zadowolony. Mimo trudności jakie napotkali przy tworzeniu modelu Wenus udało im się skończyć większość układu słonecznego tak, że jeszcze tylko kilka poprawek i praca będzie gotowa do oddania. Diablo cieszył się, że w końcu będzie mógł się nieco zrelaksować i być może spędzić więcej czasu z Annie…

Obrazek

Był tak zamyślony, że prawie nie zauważył przemykającej nieopodal czarnowłosej postaci, która idąc rozglądała się nerwowo, jakby w każdej chwili ktoś mógł ją złapać. Diablo, jakby nie zauważając dziwnego zachowania dziewczyny, uśmiechnął się na jej widok od ucha do ucha i podnosząc rękę zawołał.
- Anastazja! – wykrzyknął radośnie omal nie przyprawiając jej o atak serca. Gdy jednak go w końcu zauważyła, również uśmiechnęła się i ruszyła w jego stronę.

Obrazek

- Co ty tu…? – zaczął, lecz nie skończył, gdyż rzuciła mu się w objęcia.
- Diablo! Jak dobrze, że to ty – rzekła ściskając go na co chłopak się zarumienił. Właśnie chciał coś powiedzieć, gdy odsunęła się i chwytając za rękę pociągnęła za sobą.

Obrazek

- Chodź ze mną, musimy się pospieszyć!
Zdezorientowany chłopak ruszył za nią, lecz po kilku krokach zatrzymał się i zmusił by na niego spojrzała.
- Co? Ale dokąd?
Annie spuściła wzrok.
- Ja… Wyjeżdżam.
- Co? Dlaczego? Nic nie rozumiem…
- Nie musisz rozumieć! Po prostu jedź ze mną Diablo… Proszę – rzekła błagalnie, ku jej zdumieniu jednak, chłopak pokręcił głową.
- Annie, co się dzieje?

Obrazek

Widząc, że nie da rady namówić go do wspólnego wyjazdu nim wszystkiego mu nie wyjaśni, puściła jego dłoń i westchnęła.
- Mogę ci powiedzieć co się stało, ale nie spodoba ci się to…
- Annie…
- No już dobrze! – rzekła wyrzucając ręce do góry. – Powiem ci – powiedziała i objęła się ramionami. – To przez ciocię Tianę…
Brwi Diablo gwałtownie powędrowały do góry.
- Przez mamę? A co ona ci zrobiła? – rzekł zaskoczony. Anastazja spojrzała na niego ukradkiem.
- W zasadzie nic… Oprócz tego, że oskarżyła mnie o porwanie jej.

Obrazek

Diablo gapił się na nią dłuższą chwilę, nim odezwał się ponownie.
- Że co? To niemożliwe! Mama nigdy by…
- To prawda Diablo! Oskarżyła mnie o to przy Lotcie, tacie, Kasandrze i Tomaszu! Nawet jej powieka nie drgnęła kiedy wskazała na mnie palcem i powiedziała, że to ja to zrobiłam! – wykrzyknęła wzburzona i odwróciła wzrok. – Ja… Ja wciąż nie mogę uwierzyć, że to powiedziała… - rzekła i spojrzała w stronę chłopaka, który nie patrząc na nią pokręcił głowa.
- To niemożliwe… - zaczął i obrócił się do niej. – To musi być jakieś nieporozumienie! Dlaczego mama miałaby powiedzieć coś takiego? Ona cię kocha jak własną córkę! – rzekł, na co Annie prychnęła.
- No chyba jednak nie.
- Ja mówię poważnie Annie! Mama w życiu nie powiedziałaby czegoś takiego. Nawet w żartach! – rzekł, a Annie nagle odwróciła wzrok.

Obrazek

- A gdyby chciała cię chronić?
- Chronić? Przed czym? – spytał, a dziewczyna ponownie uniosła wzrok.
- Przede mną.
Diablo zagapił się na nią.
- Przed tobą? – powtórzył, a Anastazja kiwnęła głową.
- Ona nas wtedy widziała Diablo – rzekła, a brwi chłopaka ponownie powędrowały do góry.
- Chcesz powiedzieć, że…
- Tak, tego dnia kiedy spotkaliśmy się na naszą randkę, a ty mnie pocałowałeś na pożegnanie… Tiana tam była – rzekła Annie i spojrzała przed siebie, jakby przypominała sobie całą sytuację.

Obrazek

- Początkowo myślałam, że jednak nic nie widziała. Przywitała się ze mną jak zawsze. Już myślałam, że nam się upiekło. Ale potem, wieczorem zadzwonił telefon. To była ciocia, chciała, żebyśmy się spotkały w kawiarni. Prosiła, żebym nie mówiła tacie dokąd idę.

Obrazek

Tak zrobiłam, wymknęłam się po ciuchu i ruszyłam. Na miejscu ciocia już na mnie czekała. Od razu zrozumiałam, że jest czymś zdenerwowana.

Obrazek

- Coś się stało ciociu? Dlaczego tak nagle po mnie zadzwoniłaś?
- W zasadzie to nic takiego. Po prostu chciałam cię o coś poprosić.
- O co?
- Trzymaj się z daleka od Diablo.
- Co?

Obrazek

- Widziałam was Annie. Już od jakiegoś czasu podejrzewałam, że coś jest nie tak, że coś się dzieje w życiu Diablo… Ale nigdy nie pomyślałabym, że chodzi o romans z jego własną kuzynką…
- Ja mogę wyjaśnić…!
- Nic mi nie musisz wyjaśniać. Po prostu zostaw go w spokoju. Ten… związek… To nie jest właściwie Annie…

Obrazek

- A co jeśli nie odpuszczę? Co jeśli Diablo będzie chciał ze mną być?
- Annie, dobrze wiesz, że bardzo was kocham. Nie jestem twoim wrogiem i nie chcę nim być… Proszę, nie zmuszaj mnie, żebym musiała nim zostać…

Obrazek

- A następnie odeszła. Jakiś czas później ja również wróciłam do domu. Wszystko wydawało się być takie jak wcześniej. Myślałam, że ciocia Tiana nawet o tym zapomniała… aż do teraz… - zakończyła.
Diablo potrzebował dobrej chwili nim przetrawił to co właśnie usłyszał.
- Czyli chcesz powiedzieć, że mama cię oskarżyła, żeby nas rozdzielić?
Annie przytaknęła.
- Wszystko na to wskazuje.

Obrazek

Chłopak pokręcił głową.
- Annie, mama taka nie jest. Gdyby chciała nas rozdzielić, to jestem pewien, że najpierw by z nami porozmawiała, ale na pewno nie próbowałaby wtrącić cię do więzienia!
Dziewczyna spojrzała na niego.
- Matka jest zdolna do wielu rzeczy, żeby chronić swoje dziecko.
- Ale nie do takich! Nie moja mama! – rzekł stanowczo na co Anastazja zmarszczyła brwi.

Obrazek

- Czyli co? Wierzysz w to, że porwałam ciocię Tianę i chciałam jej zabrać dziecko?!
- Nie! – zawołał szybko i spuścił wzrok. – Ja… Ja chciałbym tylko wiedzieć czemu to powiedziała.

Obrazek

Anastazja nie odpowiedziała. Zamiast tego obróciła się i ruszyła przed siebie.
- Dokąd idziesz? – zawołał Diablo, na co zatrzymała się i spojrzała na niego.
- Będę na ciebie czekać na stacji o dziewiątej. Potem zniknę z waszego życia i więcej mnie nie zobaczycie.
- Annie… - zaczął, ale powstrzymała go.
- Musisz się zastanowić komu wierzysz i czyją stronę wybierasz. Moją czy jej – rzekła i ponownie ruszyła przed siebie. Jednakże po kilku krokach ponownie przystanęła. – Mam nadzieję, że przyjdziesz. Proszę, nie każ mi się żegnać… - szepnęła, jednak na tyle głośno, że mógł ją usłyszeć, a po chwili zniknęła mu z oczu.

Obrazek

Diablo stał jeszcze chwilę wpatrzony w stronę, w którą odeszła, po czym udał się w kierunku domu. Idąc czuł, że to nie będzie kolejny zwykły dzień jakich wiele. Dziś podejmie wiele trudnych decyzji, które zaważą na jego przyszłości.
Ale jaka ona będzie?

Obrazek

. . .


Gdy wszedł do domu Tiana jak zwykle przygotowywała obiad, mała Flora bawiła się na górze klockami, a radio grało ulubione kawałki mamy. Wszystko wydawało się takie normalne. Diablo miał wręcz wrażenie jakby wszystko czego się właśnie dowiedział było tylko snem. Jakby w każdej chwili mógł zadzwonić do Annie, a ona zaśmieje się swoim perlistym śmiechem i powie mu, że właśnie ogląda kolejny odcinek „The Originals” leżąc na łóżku i jedząc chipsy. Diablo miał wręcz ochotę przemknąć niezauważony obok mamy, schować się w pokoju i udawać, że nic się nie stało. Wszystko tylko po to, by nie niszczyć tej chwili spokoju, którą tak kochał.

Obrazek

Wtem jednak Tiana odwróciła się, a widząc, że wrócił, uśmiechnęła się.
- O, Diablo! Już wróciłeś? I jak wam poszło z tym projektem? Udało się? – spytała, a chłopak westchnął. Nie było już odwrotu. Co ma być to będzie, ale musiał się dowiedzieć jaka jest prawda. Przecież nie mógł ot tak pozwolić Anastazji wyjechać i udawać, że to nie ma z nim nic wspólnego. Poczuł smutek, gdyż wiedział, że oto kończy się pewien etap w jego życiu, lecz wiedział, że tak już musi być.

Obrazek

Tiana widząc jego minę przerwała gotowanie i siadając na kanapie wskazała miejsce obok siebie. Diablo podążył za jej przykładem.
- Co się stało kochanie? – spytała i spróbowała pogładzić go po głowie, ale jej nie pozwolił. To zaniepokoiło Tianę – Diablo? – rzekła pytająco, a on zerknął na nią przelotnie.
- Słyszałem co się dzisiaj stało – zaczął, a Tiana drgnęła i spuściła wzrok.
- No tak, mogłam się domyślić, że to o to chodzi… Tato ci powiedział?
- Czy to ważne skąd wiem? Mamo, jak mogłaś powiedzieć coś takiego o Annie?! – spytał zdenerwowany, a Tiana pokręciła głową.

Obrazek

- Taka jest prawda Diablo. To Annie mnie wtedy porwała. Zbyt długo ją kryłam i oszukiwałam się, że sama dam sobie z tym wszystkim radę. Łudziłam się, że jeśli z nią porozmawiam… - urwała i pokręciła głową. – Ale teraz kiedy Merry została porwana nie mogłam…
- Merry została porwana?! – rzekł zaskoczony Diablo, a Tiana spojrzała na niego.
- Nie wiedziałeś? Ale dlaczego… Ach, no tak. To Anastazja powiedziała ci o dzisiejszym zajściu? Mogłam się domyślić. A mówiłam jej, żeby dała ci spokój… - rzekła na co Diablo drgnął i spojrzał na nią.
- Rozmawiałaś o mnie z Annie?
Tiana spojrzała na niego i kiwnęła głową.
- Tak. Przepraszam Diablo, ale po tym co się stało nie chciałam, żebyś się z nią zadawał. Wiem, że powinnam najpierw z tobą porozmawiać ale…
- Chciałaś mnie chronić… - rzekł nim zdążyła skończyć zdanie i również się podniósł. Tiana patrzyła na niego zaskoczona.

Obrazek

- Tak… Jestem twoją mamą, to oczywiste, że chcę cię chronić. Czy coś w tym złego? – spytała, lecz zignorował jej pytanie.
- Mamo, czy ty nas wtedy widziałaś? – rzekł, a Tiana zmieszała się.
- Widziałam was? Kiedy?
- Czy widziałaś jak całuję się z Anastazją mamo?
Tiana odwróciła wzrok i westchnęła.
- Tak, widziałam was – odpowiedziała i znów na niego spojrzała. – Ale jakie to ma znaczenie? Powiesz mi w końcu o co chodzi Diablo? – spytała ponownie, jednak on znów zignorował pytanie i zaczął krążyć o pokoju.

Obrazek

- Musiało ci się to nie spodobać, prawda? – pytał dalej, krążąc wokół niej jakby próbował ją osaczyć.
Tiana patrzyła na niego zaskoczona.
- Nie rozumiem do czego zmierzasz…
- Twój syn i córka twojej siostry, zakochani, to byłby niemały skandal. Co by wszyscy powiedzieli? Może łatwiej byłoby się jej… pozbyć?

Obrazek

- Dosyć Diablo! – krzyknęła Tiana, na co on zatrzymał się. Kobieta spojrzała na niego surowo. – Tak, nie podobał mi się wasz związek. Tak, wolałabym, żeby do tego nie doszło, ale to co teraz insynuujesz…
- A więc to prawda. Gdyby Annie na pewien czas znikła, nie zmartwiłoby cię to zbytnio!
- Diablo! Posuwasz się za daleko! – krzyknęła Tiana, ale on już nie słuchał.

Obrazek

Zamiast tego ruszył w kierunku drzwi. Tiana widząc co próbuje zrobić chwyciła go za ramię, próbując zatrzymać.
- Diablo! – krzyknęła, lecz on odepchnął ją tak, że upadła na ziemię. Chciała coś powiedzieć, ale widząc spojrzenie swojego syna, zimne i wrogie, nie była w stanie się odezwać. Milczała.

Obrazek

Diablo tymczasem ubrał kurtkę i otworzył drzwi by wyjść. Już prawie przekroczył próg, gdy usłyszał.
- Proszę, nie idź… - pod wpływem impulsu odwrócił się i zobaczył siedzącą na podłodze mamę, całą we łzach. Tak strasznie chciał się odwrócić, upaść na kolana obok niej, przytulić ją i przeprosić za wszystko. A potem w jego głowie pojawiła się Anastazja. Jej krucha postać samotnie siedząca na stacji i czekająca na niego. A wszystko to przez kobietę, która siedziała teraz przed nim we łzach. „Musisz się zastanowić komu wierzysz i czyją stronę wybierasz. Moją czy jej” przemknęło mu przez myśl i zacisnął dłoń na klamce jeszcze mocniej odwracając do Tiany plecami.
- Obiecuję, że znajdę prawdziwego porywacza – rzekł nie parząc na nią i przekroczył próg. - A wtedy wszyscy przeprosicie Annie.

Obrazek

- Diablo! – krzyknęła Tiana, lecz drzwi zamknęły się z trzaskiem zostawiając ją samą, a łzy ciurkiem pociekły po jej twarzy.

Obrazek

Kiedy jakiś czas później do domu wrócił Naveen, nie była wstanie się odezwać.

Obrazek

Po prostu wpadła w jego objęcia i płakała. Tego dnia zrozumiała bowiem, że będzie musiała zapłacić wysoką cenę za swoje milczenie.
A dług nie został jeszcze spłacony do końca...

Obrazek

. . .


Zaraz po wyjściu Diablo ruszył pędem przed siebie. Nie był pewien dokąd biegnie, ale jedyne czego chciał, to tylko znaleźć się jak najdalej od domu, żeby nie słyszeć płaczu mamy. Jeśli zostałby tam choć minutę dłużej, nie byłby wstanie odejść… a wiedział, że musi. Dla Annie. Gdyby został w domu, a ona by wyjechała, nie darowałby sobie tego. Nie mógłby patrzeć rano w lustro wiedząc, że pozwolił jej ot tak odejść i nie zrobił nic, by pomóc oczyścić się z winy. Nie mógłby żyć ze świadomością, że mieszka pod jednym dachem z osobą, która jest temu wszystkiemu winna…

Obrazek

- Diablo!
Usłyszał nagle i podskoczył jak oparzony. Po chwili jednak, gdy usłyszał śmiech i zobaczył zbliżająca się w jego kierunku osobę rozluźnił się nieco.

Obrazek

- A co ty taki nerwowy? Goni cię kto czy jak? – rzekł zbliżający się do niego chłopak, a Diablo westchnął.
- Cześć Ray. Wybacz, ale nie mam czasu na pogadanki, muszę…
- Iść ratować Anastazję? – rzekł Ray, a Diablo gwałtownie zwrócił się w jego stronę.
- Skąd ty… - zaczął, lecz kuzyn przerwał mu i nonszalancko rozsiadł się na ławce.
- Proszę cię, od paru miesięcy nie robisz nic innego… A właściwie, może nawet od zawsze? – spytał sam siebie i ponownie spojrzał na kuzyna. – No? To co tym razem narozrabiała nasza kuzynka?

Obrazek

Diablo westchnął. Jedyne czego teraz chciał to biec jak najszybciej do Anastazji, a tymczasem musiał prowadzić bezsensowną rozmowę z kuzynem. Chcąc go spławić machnął ręką i ruszył w swoją stronę.
- Nie ma sensu ci tłumaczyć. I tak nie będziesz wiedział o co chodzi.
Siedzący za nim Ray uśmiechnął się.
- O, wiem więcej niż myślisz – rzekł na co Diablo przystanął i spojrzał na niego.

Obrazek

- To znaczy, że…
- Tak. Wiem, że nasza kuzynka uciekła z domu i ciocia Lotta z Aleksandrem wszędzie jej szukają – rzekł po prostu i wpatrzył się w niego. – A ty, musisz wiedzieć, gdzie ona teraz jest.
Diablo odwrócił wzrok.
- No więc? – ponaglił go Ray, a kuzyn pokręcił głową.

Obrazek

- Możesz pytać Ray, ale i tak ci nie powiem. A teraz daj mi spokój – chciał iść w swoją stronę, lecz zorientował się, że Ray podąża tuż za nim. – Co ty robisz?
Ray wzruszył ramionami.
- Skoro mi nie powiesz, to po prostu pójdę za tobą.
Diablo zacisnął pięści.
- Ray, daj mi spokój! Ty tego nie zrozumiesz…
- Zrozumiem, jeśli mi wyjaśnisz.
- Nie! – krzyknął chłopak i spojrzał na niego. – Ja musze jej pomóc, rozumiesz?! Jeśli ja tego nie zrobię, to ona zniknie i nigdy więcej jej nie zobaczę…

Obrazek

- Nie pomyślałeś nigdy, że tak mogłoby być lepiej? – rzekł Ray, a Diablo rozszerzył oczy ze zdumienia.
- Co?
Kuzyn wzruszył ramionami.
- Gdyby Anastazja zniknęła. Może tak byłoby dla wszystkich lepiej?
Diablo zacisnął zęby tak, że aż rozbolała go szczęka.
- Czyli ty też wierzysz, że ona to zrobiła… Że porwała…
- Nie wiem – przerwał mu niespodziewanie Ray, więc zamilkł. – Nie wiem Diablo, ale jedno jest pewne. Anastazja bardzo się zmieniła. Wszyscy ci to powiedzą. Jedyną osobą, która tego nie widzi jesteś ty.
- No i co z tego? To, że się zmieniła oznacza, że od razu kogoś porwała? –spytał rozeźlony, a Ray pokręcił głową.
- Diablo, pamiętasz jak byliśmy dziećmi i pomogłeś mi zrozumieć, że moja siostra wcale nie jest zła? Że to wcale nie jej wina, że mama zapadła w śpiączkę?
Diablo zaskoczony tak nagłą zmianą tematu ostrożnie kiwnął głową.
- Tak… No i co?
- No to ty teraz mnie wysłuchaj i zrozum, że Anastazja nie jest już tą samą osobą co kiedyś. Zmieniła się… I to na gorsze. Nie możesz wierzyć we wszystko co ci powiedziała. Ona cię tylko unieszczęśliwi… - rzekł, lecz Diablo machnął na to ręką.

Obrazek

- A co ty tam wiesz! – rzekł i spojrzał na niego podejrzliwie. – A może to dlatego, że jesteś zazdrosny? Kiedyś ty też chyba miałeś z nią bliskie relacje, prawda? – rzekł, ale Ray tylko pokręcił głową ze smutkiem.
- Widzę, że nie dam rady cię przekonać. Dobrze, rób jak uważasz, mam nadzieję, że się nie pomyliłeś i dobrze wybrałeś – rzekł i ruszył w swoją stronę. Nim jednak odszedł zerknął jeszcze na kuzyna. – Daję ci dziesięć minut przewagi. Potem zadzwonię do ciotki i powiem jej o wszystkim… Trzymaj się. – Następnie zniknął za rogiem.

Obrazek

Diablo poczuł się dziwnie, stojąc tak nagle sam. Zrozumiał bowiem, że wybierając Anastazję, mogą się bardzo długo z Rayem nie zobaczyć. Po chwili jednak wiedząc, że czas leci ruszył pędem w stronę dworca.

Obrazek

Miał zamiar złapać po drodze jakiś autobus, aby szybciej dojechać na miejsce. I byłoby mu się to może udało, gdyby nie pewna dziewczyna na którą niespodziewanie wpadł wybiegając nagle z bocznej uliczki.
- Bardzo przepraszam! – rzucił i już chciał biec dalej, gdy niespodziewanie usłyszał.
- Diablo? – rzekła dziewczyna, a chłopak zorientował się na kogo właściwie wpadł.

Obrazek

- Vivi? – powiedział pytająco, a dziewczyna uśmiechnęła się.
- O rany, ale cię długo nie widziałam! – rzekła radośnie i wskazała w stronę w którą biegł. - Gdzie tak pędzisz? – spytała, a Diablo spojrzał na zegarek. Nie miał zbytnio czasu, by teraz rozmawiać z Vivi. Z drugiej strony, nie chciał by nabrała jakiś podejrzeń i kogoś powiadomiła gdzie go widziała. To mogłoby wszystkim podpowiedzieć dokąd zmierza.
- Diablo? Wszystko w porządku? – usłyszał i spojrzał na wpatrującą się w niego Vivi. Nagle dziewczyna zarumieniła się i spuściła wzrok. – No tak, pewnie się gdzieś spieszysz, a ja ci zawracam głowę! To ja już pójdę…

Obrazek

- Nie! – zawołał i chwycił ją za rękę. Spojrzała na niego zaskoczona, więc spuścił głowę i zarumienił się lekko. – Znaczy… aż tak mi się nie spieszy. Możemy się przejść kawałek… Jeśli chcesz – dodał.

Obrazek

Genowefa uśmiechnęła się i kiwnęła głową.
- Pewnie. To dokąd idziemy?

Obrazek

. . .


Diablo nawet nie pamiętał jak strasznie brakowało mu Vivi. Od czasu, gdy dowiedział się od Anastazji jak Vivi źle potraktowała dziewczyny, którym się podobał, praktycznie stracili kontakt. Z jednej strony chciał dalej być jej przyjacielem, a z drugiej czuł się nieco dziwnie na myśl, że mieliby rozmawiać jakby nic się nie stało. Poza tym po tym jak Anastazja poinformowała go, że sobie z Vivi wszystko wyjaśniły sama dziewczyna również przestała się z nim kontaktować. Diablo uznał wtedy, że może tak jest lepiej.

Obrazek

Tymczasem wystarczyła, krótka niezobowiązująca rozmowa, by od razu poczuł się lepiej i przypomniał sobie za co lubił Vivi. Dziewczyna w jakiś sposób potrafiła sprawić, że nawet najgorsze dni stawały się weselsze. Do tego zamiast wypytywać go o problemy i naciskać jak wszyscy swoim pytaniem „Co się stało?”, ona po prostu z nim rozmawiała. Jakby nic nie miało znaczenia, a wszystko ostatecznie miało skończyć się dobrze.

Obrazek

Mimo, że bardzo się spieszył nie potrafił ot tak jej spławić. Co więcej, nie chciał tego. W pewnej chwili przyszło mu nawet do głowy, co by było, gdyby po prostu zakochał się w niej? Świat byłby o wiele prostszy, wszyscy byliby szczęśliwi, a on nie musiałby teraz biec zostawiając wszystko co jest mu drogie za sobą… Ech, dlaczego po prostu nie mógł zakochać się w niej?

Obrazek

Nagle Genowefa spostrzegła jego wzrok i zarumieniła się lekko.
- Mam coś na twarzy, że tak mi się przyglądasz? – spytała, a Diablo zmieszany wyprostował się gwałtownie i odwrócił wzrok.
- Nie, ja tylko… Zamyśliłem się – rzekł i siadając na ławce, zamilkli na chwilę.

Obrazek

Diablo pomyślał o tym co powiedział mu Ray. O tym, że Anastazja zmieniła się na gorsze. Spojrzał na idącą obok dziewczynę ponownie i pomyślał, że przecież Vivi i Annie były kiedyś bliskimi przyjaciółkami. Kto jak kto, ale ona mogłaby mu powiedzieć, czy Anastazja faktycznie zmieniła się tak bardzo jak mówił Ray.
- Vivi, czy ty… - zaczął, ale urwał nagle. Co by mu dała taka wiedza? Czy to znaczy, że pod wpływem jej słów zawróci nagle z obranej ścieżki i wróci do domu? – Aj… Jednak nic. Ja tylko…

Obrazek

- Chciałeś się dowiedzieć czegoś o Annie, prawda? – rzekła dziewczyna niespodziewanie, a Diablo spojrzał na nią zaskoczony.
- Co? – spytał, a Vivi uśmiechnęła się, ale jakoś smutno.
- Zawsze masz ten wyraz twarzy, kiedy o niej myślisz.
Zaskoczony chłopak w zdumieniu dotknął twarzy.
- Co? Jaki wyraz?
Vivi pokręciła głową.
- Ach to tylko… Trudno wytłumaczyć. Jesteś taki… zamyślony – rzekła i machnęła ręką. – Ale to nieważne.

Obrazek

Diablo patrzył na nią chwilę, po czym zerknął na zegarek i przygryzł wargę. Niedobrze, spędził dwadzieścia minut na rozmowie z Vivi, a powinien już dawno być na dworcu. Ponownie przeniósł spojrzenie na dziewczynę.
- Vivi, strasznie cię przepraszam, ale muszę już iść. Fajnie było pogadać i w ogóle… To cześć! – rzekł i już chciał biec, lecz zatrzymała go.
- Czekaj! – zawołała, więc stanął i obrócił się.

Obrazek

- Ty… Ty idziesz do niej, prawda? – spytała zaciskając dłonie i nie patrząc na niego. Diablo przechylił głowę zdumiony.
- Vivi? – rzekł pytająco, a dziewczyna uniosła wzrok.
- Nie idź do niej Diablo… Ona… Ona cię nie kocha, tak bardzo jak ty ją…

Obrazek

Diablo zmarszczył brwi i zbliżył się do niej.
- Nie wiem o czym mówisz Vivi, ale to nie twoja sprawa co… - zaczął, ale przerwała mu.
- Proszę! Wysłuchaj mnie! Annie nie jest taka jak kiedyś. Ona cię wcale nie kocha. Wykorzystuje tylko fakt, że jesteś na każde jej zawołanie i to wszystko! Ja wiem, że trudno w to uwierzyć, sama byłam zdziwiona ale…
- Przestań! Nie będę tego słuchać! Nie od kogoś takiego jak ty! – rzekł Diablo i spojrzał na nią wrogo, a ona skuliła się. Naprawdę nie chciał tego robić. Lubił Vivi, ale sprawdzało się wszystko co powiedziała mu Annie. Najwyraźniej rozmowa z Anastazją nic nie dała i dziewczyna znów próbuje swoich sztuczek. Było mu przykro z tego powodu, bo lubił Vivi. Tylko, że jako przyjaciółkę… A ona najwyraźniej nie potrafiła się z tym pogodzić.

Obrazek

- A teraz wybacz, ale spieszę się – już miał iść, gdy poczuł, że ktoś trzyma go za rękaw. Ze złością strącił dłoń i obrócił się. – Mówiłem ci, że…!
- Proszę! Wysłuchaj mnie! – wykrzyknęła, ponownie chwytając go za rękę i ścisnęła ją mocno.

Obrazek

- Możesz mnie znienawidzić, ale taka jest prawda! Nie marnuj sobie życia! Nie dla niej… – szepnęła, jednak na tyle głośno, że usłyszał. Bez słowa zabrał rękę z jej uścisku, odwrócił się i ruszył w swoją stronę. Nie uszedł jednak daleko, gdy usłyszał jej głos ponownie.

Obrazek

- Błagam Diablo! Zostań! – zawołała, lecz on wciąż szedł. – Proszę! – usłyszał ponownie i czuł, że jego wola słabnie, lecz nie zatrzymał się i tym razem. – Kocham cię… - rzekła, a on na krótką chwilę przystanął. Gdyby w tym momencie się odwrócił i po prostu padł w jej ciepłe ramiona, wszystko mogłoby być dobrze. Wiedział, że mógłby być z nią szczęśliwy. Razem skończyliby szkołę, potem mogli znaleźć wspólne mieszkanie, oboje znaleźliby dobrą pracę, jakiś czas później mogliby wziąć ślub. I żyliby w swoim małym świecie dostępnym tylko dla nich…

Obrazek

Jednak on się nie odwrócił. Dawno temu już postanowił, że odejdzie. W tym momencie dziewczyna poczuła, że go straciła, a on już nie zawróci. Nie chcąc by widział jej łzy odwróciła się i odeszła.

Obrazek

Gdy Diablo w końcu spojrzał za siebie, już jej nie było. Zniknęła szybko niczym spadający z drzewa i porwany przez wiatr liść.
Dopiero wtedy zdał sobie sprawę, jak bardzo będzie za nią tęsknił.

Obrazek

. . .


Anastazja samotnie siedziała na dworcu i czekała raz po raz rozglądając się nerwowo, czy gdzieś w pobliżu nie czai się na nią jakiś patrol policji lub ktoś znajomy, kto mógłby powiadomić jej rodziców.

Obrazek

Annie bowiem dobrze wiedziała, że z każdą mijającą minutą ma coraz mniejsze szanse na to, że uda jej się wyjechać z miasta. Kilka razy miała już nawet ochotę nie czekać na Diablo do umówionej godziny w obawie, że w końcu ktoś ja rozpozna, jednak nie mogła. Mimo całej swej wiary w to, że robi słusznie, nie chciała wyjeżdżać sama. Po prostu się bała. Bała się jak to będzie w nowym miejscu… I choć samej przed sobą trudno jej było się do tego przyznać, nie chciała wyjeżdżać bez niego… Był w tej chwili jedyną życzliwą jej osobą. Jak ma sobie dać radę bez niego?

Obrazek

Wtem Annie podniosła głowę i zobaczyła jak wskazówki na dworcowym zegarze przesuwają się pokazując, że jest już dziesięć po dziewiątej.

Obrazek

Dziewczyna westchnęła i podniosła się powoli patrząc w stronę wejścia ze smutkiem.
- Nie przyjdzie… - rzekła i obróciła się by odejść. Nim jednak wykonała choćby krok, zerknęła jeszcze raz tęsknie w stronę drzwi.

Obrazek

Widząc jednak tylko wchodzącą przez nie grupkę turystów zwiesiła głowę ze smutkiem i ruszyła przed siebie. „Żegnaj Diablo…” pomyślała i już miała ruszyć w kierunku peronu, gdy usłyszała.

Obrazek

- Czekaj!
Dziewczyna drgnęła zaskoczona i w mgnieniu oka obróciła się. Widząc czarnowłosego chłopaka, który biegnie w jej stronę zakryła usta dłonią, po czym rzuciła się w jego stronę.

Obrazek

Gdy w końcu do niego dotarła, stanęli naprzeciw siebie i po prostu patrzyli się nawzajem w swoje oczy, jakby widzieli się pierwszy raz w życiu.

Obrazek

- Diablo? – rzekła Annie pytająco, jakby wciąż niedowierzała, że to faktycznie on przed nią stoi.

Obrazek

Chłopak odgarnął włosy z czoła i uśmiechnął się.
- Jadę z tobą – rzekł, a Anastazja momentalnie rzuciła mu się w objęcia.

Obrazek

W tamtej chwili nie liczyło się nic. Ani to, że będą musieli się ukrywać, ani to, że będą musieli znaleźć jakieś lokum, ani nawet to, że jednocześnie będą musieli jakoś postarać się poukładać sobie to zwariowane życie.

Obrazek

W tamtym momencie będąc w objęciach Diablo i czując jego ciepło wiedziała już, że nie jest w tym wszystkim sama.
I tylko to miało dla niej znaczenie.

Obrazek


Koniec odcinka 50
Ciąg dalszy nastąpi…


BONUS:
Spoiler:
Dziękuję za uwagę :)
Ostatnio zmieniony 16 kwie 2018, 11:35 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 917
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Galcia » 04 kwie 2018, 18:24

A propos komentarza Liona i bycia romantycznym ;) osobiście bardzo się ekscytuję takimi wątkami w filmach i literaturze (i relacjach), ale gdy w rzeczywistości znajduję się jakimś cudem w takiej "hollywoodzkiej" sytuacji, zaczynam się głupio śmiać i zwykle rzucam jakiś idiotyczny komentarz. :D Iiii po nastroju!
Przechodząc do relacji - nie rozumiem, czemu nikt nie wierzy Tianie (oprócz Kasandry i Naveena). Czego innego oni się, przepraszam bardzo, spodziewali po Anastazji? ;) Przecież widać na pierwszy rzut oka, że to złe nasienie. Ooo uciekła z domu i nigdy nie wróci? Jakże mi przykro. :curious: Darujcie sobie poszukiwania, zrobicie sobie drugie. Z dziećmi jak z naleśnikami, pierwsze zawsze na straty. :D
Anastazji nie najlepiej idzie przekonywanie Diablo do wspólnej ucieczki. soft1 Oczernianie jego matki nie pomaga.
Yyyh, nie mam słów na zachowanie Diablo. :( Rozumiem, że hormony, młodzieńczy bunt, trudna sytuacja itd., ale żeby rzucać własną matką o ziemię i wyjeżdżać z niestabilną emocjonalnie porywaczką dzieci to już przesada.
- Gdyby Anastazja zniknęła. Może tak byłoby dla wszystkich lepiej?
Już go lubię. :D
Yhm, wychodzi na to, że Diablo jest najgłupszym dzieciakiem w okolicy. xD Wszyscy mu tłuką do głowy, że Anastazja jest zła i zmarnuje sobie z nią życie, ale nieee, jaśnie pan Diablosław wie lepiej! A idź w ciul i męcz się z tą wariatką. :P
Bała się jak to będzie w nowym miejscu
Też bym się bała, zwłaszcza że jest NIELETNIA i nie bardzo wiem, jak sobie wyobraża swoją przyszłość. Czy ona w ogóle coś spakowała na ten wyjazd, czy tak po prostu wstała i wyszła? Bo po kimś o tak małym rozumku wszystkiego się można spodziewać.
Ooo i już koniec? :( Strasznie krótki ten odcinek jak na Ciebie. :D To jeszcze przyczepię się do jednej rzeczy - zaginęło dziecko, jedynym sposobem, żeby wydostać się z miasta, jest pociąg i na dworcu nie ma żadnego patrolu policji, który mógłby ją zatrzymać? A jeśli policja nie przyjęła zgłoszenia, bo upłynęły mniej niż 24 godziny, to Lotta i Aleks nie mogli poprosić kogoś z rodziny, żeby stanął na czatach? Oj chyba jednak nie zależy im na znalezieniu córeczki. xD Może nie ma ich na dworcu, bo już majstrują sobie nowego potomka? :rotfl:
Czekam na ciąg dalszy!
Obrazek

Awatar użytkownika
Ururu
Posty: 47
Rejestracja: 03 kwie 2018, 15:13

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Ururu » 07 kwie 2018, 17:48

Przeczytałam wszystko i bardzo mi się podoba. Ciekawi mnie co dokładniej dzieje się z Odie (jest w szpitalu czy domu?)
Właściwie nie mam postaci, której nie lubię, każdą darzę sympatią.
Nie kupuję tylko wątku Diablo z Vivi (i jego imienia XD).
Czekam na kolejne części~<3
ObrazekObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Gelu
Posty: 10
Rejestracja: 10 sty 2018, 23:02

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Gelu » 17 kwie 2018, 21:22

Dziś w końcu nadrobiłam całość. <3

Chyba nieco wybiję się z tłumu, gdyż moją ulubioną postacią jest właśnie Annie. :D
Bardzo przemawiają też do mnie Ian i Lotta, są jacyś tacy... ludzcy.

Ogólnie relacja jest niesamowicie ciekawa i fajnie, że prowadzisz ją aż tak fabularnie. Faktycznie czuję sympatię czy niechęć do niektórych postaci, i jestem ciekawa ciągu dalszego. Zwłaszcza tego, co zamierza teraz zrobić Annie i Diablo (okej, jego imię to coś, czego nie znoszę w tej relacji XD). Ciekawią mnie ich losy. ;)

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 451
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lion » 03 maja 2018, 21:57

MalaMi95 pisze:No tak. Ci biedni wykorzystani przez Lottę mężczyźni. Musieli naprawdę cierpieć xD
Ano Aleks cierpiał na pewno. ;) Mężczyźni też mają uczucia! :D

Co do relacji, z przykrością stwierdzam, że Anastazja jest zbyt inteligenta. Gdy ktoś jest jednocześnie cwany i parszywy, źle się to kończy dla innych...
Nie wiem, czemu tak wiele osób nie wierzy Tianie. To oczywiste, że wskazanie Anastazji musiało być dla niej naprawdę ciężkie - kogo niby mogłaby kryć przez wskazanie właśnie jej? Absurd. A fakt, że Annie uciekła, tylko powinien utwierdzić innych w przekonaniu, że jest winna. Simy, myślcie logicznie! :D
Diablo, oj Diablo, miłość cię zaślepiła... Kiepsko biedak trafił. :P
W tej chwili najbardziej mnie zastanawia, co się dzieje z córką Kasandry, bo jeśli Anastazja ją porwała, to co się z nią teraz stanie? Druga opcja, która niestety jeszcze bardziej pogrążyłaby Tianę, to że tym razem inny porywacz zadziałał... :mysli: + strasznie mnie intryguje, skąd Annie wytrzasnęła piwnicę, w której trzymała swą ciotkę?

Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy!


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość