Pamiętniki Łabędzi

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 881
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Galcia » 27 gru 2016, 23:51

Wreszcie załadowały mi się wszystkie zdjęcia i mogę napisać komentarz. :D

Z pamiętnika Agaty - Nowy początek
Odcinek o Agatce, już mi się podoba. xD
Ja też nie rozumiem, czemu Agatka tak się męczy, zamiast zadzwonić do Sergia i powiedzieć mu szczerze, czego chce. Chociaż ona jest tak głupia, że sama nie wie, że chce tego, czego chce, bo wydaje jej się, że wcale tego nie chce... Także tak. :P
Aga nagle poczuła się zirytowana. Dlaczego Avril prawi jej morały skoro sama nie ma poukładanego życia osobistego?
Bo nawet ona zauważa twoją tępotę, Agatko, i chciałaby, żebyś się wreszcie ogarnęła. :D

Z pamiętnika rodziny Swan - Ten jeden zimowy dzień
Zima zaskoczyła drogowców. :haha: A nie, sorry, tam przecież nie ma samochodów.
Marcin! Przez ciebie zaraz w kuchni będzie pożar! Czego nie zrozumiałeś gdy mówiłem „Przypilnuj ryby”?!
Hahaha, jejku, Marcin i Antoni są tacy słodcy! ^^
- Pewnie! Zostaw mnie samą z tym bajzlem! Niech żona robi wszystko sama, a ty idź i połóż się na kanapie przed telewizorem! – Naveen miał ochotę walić głową w ścianę. Co by dziś nie zrobił, Tiana na niego nawrzeszczy.
Ooo, Tiana zachowuje się zupełnie jak moja mama w Wigilię. :D Biedny Naveen.
HAHAHAHA Enryczek i pani Danuta! :haha: Wiedziałam, że będą z nim jakieś jaja, ale nie spodziewałam się, że aż takie! :rotfl: Do twarzy mu z zarostem. ;)
- Kacper, nie tak! Mówiłam ci, użyj siły mięśni!
:haha:
Jeśli chcę, żebyś kiedyś odziedziczył firmę to musze zrobić z ciebie prawdziwego mężczyznę.
Lepiej późno niż wcale, ale nie jestem pewna, czy z tej gliny da się jeszcze cokolwiek sensownego ulepić. :P
Agata jest wobec Ignacego wyjątkowo okrutna. :D Co też go podkusiło, żeby poprosić o pomoc akurat ją? Czyżby naprawdę nie rozmawiał z innymi dziewczynami? :curious:
- Ma dziewczyna gust. Ten chłopak mógłby być modelem!
:dotatusia:
Chłopak minę miał nie tęgą. Przypomniał sobie poranną rozmowę z matką „Chudy i wątły jak szkapa… szkapa, szkapa, szkapa…”
Płaczę ze śmiechu! :rotfl:
- Dobrze, ale ja prowadzę chłopczyku. Nie chcę się obudzić za parę godzin w jakimś pokoju hotelowym z pustką w głowie i tobą w łóżku.
Pustka w głowie to rzeczywiście niezbyt przyjemne uczucie (którego Agatka chyba doświadcza bardzo często, hehe :devil: ), ale Enryczka bym z łóżka nie wyrzuciła. :D
- Łucjo? – spytał i odczekał, aż na niego spojrzy. - Jesteśmy strasznie głupi, prawda?
:haha:
Owszem, jesteście. soft9
To ile więcej jedzenia nagotowała Iza, że absolutnie nie zmartwiło jej pojawienie się na kolacji dziesięciu dodatkowych osób? :D
- Wiem, że nie mogę ci nic obiecać, ale… Wpuścisz mnie?
Nie mogę ci nic obiecać, ale wpuść mnie, to pobawię się twoimi uczuciami, dam ci nadzieję, a potem wrócę do swojej jędzowatej żony. :yes:
Hahaha, końcówka odcinka najlepsza! :D Enrique jest chyba młodszy od wnuka Danki! A ta akcja z podmienionym obrazem - genialna. :P To takie słodkie, że wszyscy są swoimi przyjaciółmi, spotykają się, wspólnie świętują i można by pomyśleć, że są szczęśliwi. .^.
Kim jest pan z ostatniego zdjęcia? :>
Obrazek

Online
Awatar użytkownika
Lenna
Wybitny Architekt
Wybitny Architekt
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 1682
Rejestracja: 15 gru 2013, 10:59

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lenna » 28 gru 2016, 11:56

Aaaaaa, to chyba najbardziej rodzinna, świąteczna relacja jaką w życiu czytałam, jesteś genialna, aż mi się tak ciepło zrobiło, jak to czytałam, a na końcu to się w ogóle popłakałam, wtf, co ze mną nie tak soft1
Ale do rzeczy xD
Na dworze zimy nie ma, to chociaż w Simsach :D
Ahahahahaha, Enryczek u pani Danuty :haha:
Ta akcja ze śledzeniem w tych durnych strojach :haha: DUSZĘ SIĘ XDDDDDDDD
No i proszę! Łucja też zapomniała prezentu :D Nieźle się dobrali, nie ma co xD
I ten podmieniony obraz xDDDDD
Nie wierzyłam, że Siobhan może się zmienić, a tu proszę :P Aż miło widzieć, że postanowiła wybaczyć rodzinie i spędzić z nią prawdziwe święta. Ale że też musiał do niej aż duch przyjść, żeby się ocknęła xDDDD
Simwood pisze:I tak na koniec - mała prośba ode mnie (a raczej mój mały kaprys). Podczas komentowania Twoich relacji pojawia się mały problem. Mianowicie na jednej stronie znajduje się 4-5 odcinków, a w każdym z nich około 100 zdjęć i mój Internet nie wyrabia. Tak więc - czy mogłabyś wrzucać swoje relacje w spojler (jeśli, oczywiście, to nie problem)? Bardzo ułatwiłoby mi to czytanie i nie musiałbym czekać dziesięciu minut na telefonie aż mi się cała strona załaduje :D
Obawiam się, że to nic nie zmienia - nawet jak relacja jest w spoilerze to ładuje się cała strona. U mnie to cały temat się zacina i często wywala mi przeglądarkę ;/
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 439
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lion » 28 gru 2016, 20:37

„Biedna Łucja, nieświadoma, że podczas jej pierwszej randki z Kacperkiem ten dawał innej znaki, w dodatku na jej oczach!”
MalaMi95 pisze:Z Ignasiem ;) Gdyby była na randce z Kacperkiem, to chyba cieszyłaby się, że woli inną xD
O Ignasia mi chodziło, mój błąd :D
Avril nie da się nie lubić ;) Fajnie, że realizuje marzenia i otwiera własną kawiarnię! Cieszę się tym bardziej, że robi to w moim ulubionym czwórkowym mieście ^^
Agatka ma szczęście, że ma taką siostrę i takich przyjaciół. Dobrze, że to docenia ;)
***
Twój świąteczny odcinek wyszedł świetnie! Bardzo podoba mi się kolejne przedstawianie historii poszczególnych bohaterów relacji ;)
Naveen był naprawdę biedny! A zachowanie Tiany takie ludzkie :D
Pani Danuta wyrwała Enryczka, tego się nie spodziewałem :haha: Ale szczerze im kibicuję :yes:
Super, że rodzinna atmosfera ostatecznie zapanowała we wszystkich domach! Jeżeli Siobhan za sprawą męża ducha może zrozumieć swoje błędy, a Helena z bratem Łucji pić w najlepsze niczym starzy przyjaciele, oznacza to jedno - w święta naprawdę wszystko jest możliwe! Choć hitem relacji dla mnie i tak będą Agata z Ignacym śledzący Łucje w tych strojach :haha: Oni wygrali wszystko :rotfl:

Awatar użytkownika
Rai
Renciści
Renciści
Posty: 692
Rejestracja: 31 paź 2013, 15:25

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Rai » 29 gru 2016, 17:08

Pomysł Guni z wysyłaniem PW o nowej relacji stałym czytelnikom chyba jednak naprawdę byłby fajny. U Ciebie też mam strasznie dużo do nadrobienia. :(

"Mamusia powiedziała mi o tobie wszystko!" - od razu pomyślałam o moim Malcolmie. Mama to, mama tamto, mama mi powiedziała itd. XD Nie ma to jak prawdziwy mężczyzna.

No ciekawe, co wyniknie z powrotu Agaty do Oazy. Ależ ona się zmieniła. Fajnie, że chce walczyć o dziecko i o to, by mieć rodzinę. Moim zdaniem powinna ją stworzyć z Sergio, ot co. Ignacy dobrze jej doradził.

"Gdzieś Ty była" "Ja... ja rodzę" XDDD

W ogóle to poród tak nie wygląda. Wszyscy mają jakieś mylne pojęcie. XD Zanim zacznie faktycznie boleć, to przy pierwszym porodzie mija od 5 (gdy jest mega szybko) do nawet ponad 20 godzin... XDD Chyba, że Agatka już wześniej zaczęła rodzić, ale nie ogarnęła. :D

Wooow, ale nowoczesny szpital!

Agaaaaaata ;_____; Ech, a jednak... ;____;

Chyba nie było wyjaśnione, co musieli zrobić podczas porodu Agacie? Może nie będzie już mogła mieć dzieci...?

No, Ignacy wreszcie się domyślił, kim jest Łucja. Rany, jaka omyłka, dobrze, że sobie wyjasnili, że to dziecko Kacprucha. :x O, jaki zwrot akcji.

Malcolm w dobrej wersji. Normalnie szok. XD

Kurczę, nie sądziłam, że w sumie Helena to miała takie przykre życie. I biedny Kaleb... Chociaż wydaje mi się, że na pewien sposób, Helena kochała Kaleba.

Wszystkie zdjecia na ścianie takie same praktycznie, hehe. :D Wesele, jeden w samych majtkach, drugi w majtkach i marynarce... XD Zdjęcie Johna i gołej Pocahontas - mistrz. :D

Czekam na powrót do tych historii. Reszta też ciekawa, ale jednak... :D
Twój Aleksander jest strasznie seksowny, wow.

O, Marcin chce jeszcze jednego dzidziusia. :D Antoni twardo stoi przy swoim zdaniu. Żeby nie było z tego draki. :P Szantaż z damskimi łaszkami... XD W ogóle to najpeirw przygarniają dziecko z ulicy, a potem jeszcze jego matke. Spoko chłopy. XD Ej, to jest córka Siobhan. X_x Która stała się dość złą, zapatrzoną na swój ból osóbką.

Ej, ten policjant ma całkiem seksowny mundurek i sam jest całkiem niczego sobie. XD

Avril ma bliźniaka, no proszę. :D

Haha, seksowny fartuszek Marcina.

Siobhan odwiedza duch w święta. Ona jest jak Ebenezer Scrooge XD Haha, nawet nawiązałaś do tego widzę. :D

Haha, szkapa, szkapa, szkapa... Od razu pomyślałam, że to jej przyjaciel, znajomy, kuzyn, brat matki ojca żony. XD Łucja nie wygląda na taką, co by miała zdradzać Ignacego. Ale któż nie jest nieufny i zazdrosny jak widzi swoją drugą połowę na schadzce z nieznanym przystojniakiem/laską?
JAKIE PRZEBRANIA XD Haha, rany, co za obciach...

"grupka szła zaśnieżonymi uliczkami", no spoko, że piach i słońce, zero śniegu XDDD

Właśnie chłopak mnie zapytał, co czytam, jak mu zaczęłam streszczać, gadam i gadam, że żołnierz umarł, że wygnała córkę, a Agatka to była w ciązy i oddała parze gejów dziecko, a inna para gejów chciała też mieć dziecko kolejne, a Kacper to nie wie o dziecku, a jego brat ignacy to... a chłopak do mnie tak nagle "a ten żołnierz to umarł??". XDDDD

O kurczę, ile osób na święta, haha, Agatka będzie miała bardzo rodzinne święta. SERGIO!!! Wiedziałam, że go nie zabraknie. :>

Wiedziałam, że Siobhan przyjedzie do nich na święta. To musiało się stać. :)

Babka Danuta z Enrique wymiata. :D

Super wpisy, kocham Twoje relacje. Oczywiście czekam na więcej. <3 <3 <3

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 195
Rejestracja: 20 paź 2015, 19:19

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 03 sty 2017, 20:26

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze! :D Nawet nie wiecie jaką radość miałam z czytania ich ^^
Bardzo się cieszę, że podobała wam się moja relacja świąteczna :)
Cieszę się również, że się nie poddaliście i dzielnie walczyliście ze stroną, by załadować zdjęcia ;)
Jeśli jesteście ciekawi, to w relacji znalazło się 204 zdjęcia, ze wszystkich pond 800 zrobionych xD

Simwood
„Andrew wygląda jak męska wersja Avril”
Właściwie, to dlatego… że rzeczywiście tak jest xD Tworząc go po postu wzięłam Avril zrobiłam z niej chłopaka ;)
Niby użyłam, ale i tak ten śnieg najlepiej wygląda w Windenburgu, reszta okolic to takie meh… (Zwłaszcza Oaza, co widać po mojej relacji xD)
Wigilia bez kłótni to nie wigilia. Moje święta w domu przykładem x)
„Czy kuzynka Małgosia to Zuzanna Sęp 2.0 czy po prostu jest chłopczycą?”
Kuzynka Małgosia to małe dziecko w kołysce xD To córka Sławomira i Juli. Helenie po prostu chodziło o to, że Kacperek jest tak „Nie męski”, że nawet mała dziewczynka, jest bardziej męska ;)
„Przejdź na dietę Magdy Gessler. Gwarantuję, że nikt więcej nie nazwie cię szkapą”
Ta, nie będzie szkapą tylko tucznikiem xD
„Albo ten śnieg jest niewidzialny, albo to ja jestem ślepy”
Jak to? Nigdy nie widziałeś „Żółtego śniegu”? xD

Agatka nie miała właściwie z czego się tłumaczyć.
Do niczego między nimi nie doszło ;)


Galcia
„Chociaż ona jest tak głupia, że sama nie wie, że chce tego, czego chce, bo wydaje jej się, że wcale tego nie chce... Także tak”
Em… zgadzam się! Dokładnie! xD

To akurat prawda. Avril chciałaby, żeby Agata się zebrała do kupy i zeszła z Sergio ;)
Tego dnia, nie tylko Naveen był biedny xD
„Co też go podkusiło, żeby poprosić o pomoc akurat ją? Czyżby naprawdę nie rozmawiał z innymi dziewczynami?”
Możliwe :curious:

No, Agatka w jakiś sposób stara się dochować wierności Sergio, a Enryczek w łóżku by nie pomagał :D
„To ile więcej jedzenia nagotowała Iza, że absolutnie nie zmartwiło jej pojawienie się na kolacji dziesięciu dodatkowych osób?”
To jest zagadka, na którą pewnie nigdy nie poznamy odpowiedzi xD
A tak na serio, to Iza znała tych znajomych Agaty. Więc wiedziała że co najmniej pięć osób więcej, może nagotowała tyle, by wszyscy mogli poprosić o dokładkę i wyszło jej dla dziesięciu :)
„To takie słodkie, że wszyscy są swoimi przyjaciółmi, spotykają się, wspólnie świętują”
Jeśli o to chodzi, to tak właściwie wszyscy się znają, bo wszyscy w jakiś sposób są krewnymi rodziny Swan :) No i często są sąsiadami ;)

Lenna – Bardzo dziękuję! :D Nie myślałam, że moja relacja może wywołać takie uczucia. Bardzo mi miło :)
Zima w simsach jest, chociaż tylko w Windenburgu w reszcie miasta trochę nie wyszło xD
Taki już los Łucji i Ignasia.
Chyba do końca będą taką moją parą od dziwnych akcji :D

Lion – Czasem tak śmiesznie wychodzi, że postać, która miała być na chwilę, nagle staje się fajną postacią i szkoda ją wyrzucić.
Tak było właśnie z Avril, choć nie tylko ;)

Bardzo dziękuję! :D

Cóż, nie wiem, czy z Enryczka i pani Danuty coś będzie.
Enryczek jednak jest takim trochę podrywaczem, ale czas pokaże ;)

Rai
„W ogóle to poród tak nie wygląda.”
Właściwie to już ci się tłumaczyłam z tej sceny, ale pomyślałam, że zawsze można uznać, że Agatka zaczęła rodzić wcześniej, tylko trafiła po drodze do domu na samych typów, którzy nie chcieli jej pomóc i tak dotarła pod dom. ;)
Wiem, super wytłumaczenie xD
„Chyba nie było wyjaśnione, co musieli zrobić podczas porodu Agacie?”
Jeszcze nie, ale obiecuję, że prędzej czy później zostanie to wyjaśnione ;)
Właściwie u mnie Malcolm też był zły. Bądźmy szczerzy, dopiero jako jakiś 70 – letni dziadek, skapnął się, że zmarnował życie i zaczął wszystko naprawiać xD
Co do Helen i Kaleba, to jeszcze kiedyś coś o nich wspomnę ;)
„Twój Aleksander jest strasznie seksowny, wow.”
Chociaż ty mnie doceniasz! :D
Tak, rzeczywiście Aleks jest inny, bo trochę go „Poprawiłam” Jakoś nie mogłam zaakceptować, że po Belli i Mortim potem wychodzi taki… gość xD
„JAKIE PRZEBRANIA XD Haha, rany, co za obciach...”
Zawsze mogą mieć nadzieję, że w sklepie nikt ich nie rozpoznał x)
„"grupka szła zaśnieżonymi uliczkami", no spoko, że piach i słońce, zero śniegu”
Jak mówiłam do Simwooda. „Żółty śnieg” istnieje x)

Jakoś jak piszę, to o tym nie myślę, ale jak tak teraz streściłaś moją relację w tej opowieści, to uznałam, że brzmi to strasznie dziwnie xD


Na początek, dzisiejsza relacja odbywa się jeszcze PRZED świętami. Bardzo przepraszam, za taki przeskok do tyłu, ale po prostu nie wyrobiłam się czasowo, a są to wydarzenia, którye nie pasuje mi umieścić inaczej, by miało to sens. Jak na złość zabrakło mi tego jednego odcinka, by kolejne relacje leciały już po świętach. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie.
Od kolejnego odcinka, będziemy już iść linią czasową po świętach :)

Oprócz tego, mam dla was coś specjalnego. :)
Z okazji nowego roku, mam dla was bonus specjalny. Postanowiłam podzielić się z wami paroma ciekawostkami. ;)
Jak miały wyglądać historie niektórych z postaci? Kto przefarbował włosy? I kto (przez moją fatalną pamięć) został zmuszony do zmiany imienia?

Zapraszam na ciekawostki, które znajdziecie pod relacją :)


A w dzisiejszym odcinku zobaczmy, jak ze stratą Odie radzą sobie jej najbliżsi.

Zapraszam :)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

[spoiler]
Z pamiętnika Tiany
Trzeba iść dalej


Słońce dopiero rozpoczęło swoją codzienną wędrówkę po niebie. Powoli wyłaniało się znad horyzontu, oświetlając okoliczne budynki i drzewa. Niewielkie ptaszki takie jak sikorki, czy wróble, właśnie otwierały oczy i swym śpiewem witały kolejny piękny, chociaż nieco chłodny dzień.
O tej porze nikt nie przeszkadzał im w wykonywaniu swych niewielkich koncertów. Większość ludzi, pogrążona była jeszcze w głębokim śnie i kompletnie nie zwracała uwagi na to, co dzieje się za oknem.

Obrazek

Była jednak pewna osoba, która już nie spała. Co więcej, była już ubrana i gotowa do wyjścia.
Tą osobą była Tiana. Jak co dzień o tej porze wstała, zrobiła poranną toaletę i po ugotowaniu obiadu, który zapakowała do pojemników, szykowała się by wyjść.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Właśnie szła w stronę zawieszonej na wieszaku kurtki, gdy nieoczekiwanie zauważyła schodzącego po stopniach Naveena. Mężczyzna, jeszcze w samej piżamie, przecierając oczy i szeroko ziewając, spojrzał na nią bez cienia zaskoczenia.

Obrazek

- Znowu wychodzisz tak wcześnie? – rzekł i pokręcił głową. - Mówiłem ci, żebyś mnie obudziła, to cię zawiozę. Daj mi minutkę, zaraz będę gotowy.

Obrazek

Następnie obrócił się, by iść na górę się przebrać. Nim jednak wykonał ruch, Tiana chwyciła go za rękę i uśmiechnęła się.
- Naveen, naprawdę nie trzeba, dam sobie radę. – mężczyzna odwzajemnił uśmiech.

Obrazek

- Nie chodzi o to, że sobie nie poradzisz. Po prostu tak będzie wygodniej. – rzekł i pogładził ją po twarzy. – To już trzy tygodnie, prawda? – Tiana odwróciła wzrok i smutno pokiwała głową.
- Tak… - szepnęła.

Obrazek

Naveen zauważył, że w kącikach jej oczu zabłyszczały łzy. Nie wiele myśląc, mocno ją przytulił. – Wciąż nie mogę uwierzyć, że… - zaczęła, lecz głos uwiązł jej w gardle i przerwała, wtulając się bardziej w opiekuńcze ramiona męża.
- Ciii… - powiedział Naveen, czule głaskając ją po głowie. Tak bardzo chciał jej pomóc, tak bardzo chciał ukoić jej ból. Wiedział jednak, że nie ma nic, co mógłby zrobić, by jej pomóc, dlatego tylko stał i tuląc ją w ramionach, pozwolił jej się wypłakać.

Obrazek

. . .


Tiana ubrana w nienaganny strój, pewnym krokiem wkroczyła do budynku. Znała już cały rozkład pomieszczeń na pamięć, większość pracowników po imieniu. Wiedziała nawet kiedy kto ma dyżur i do kogo się zgłosić w razie jakieś krytycznych sytuacji. Tak bardzo chciała, by Naveen mógł jej towarzyszyć… Niestety, mężczyzna musiał jechać do pracy, dlatego kobieta sama musiała się z tym wszystkim uporać, a dziś miała do wykonania pewną ważną misję…

Obrazek

Przywołując na twarzy swój najbardziej radosny uśmiech, zbliżyła się do biurka, za którym siedziała, recepcjonistka. Młoda, szczupła dziewczyna, niewiele młodsza od Tiany, siedziała za biurkiem i przeglądała jakieś pliki w komputerze. Była tak zajęta, że zauważyła ją dopiero, gdy ta stanęła tuż przed nią i zastukała w blat kontuaru.

Obrazek

Zerknęła na nią spod zmarszczonych brwi, zapewne nieco zła, że ktoś przerywa jej pracę. Jednakże, gdy tyko ujrzała, kto przed nią stoi, jej twarz rozpogodziła się.
- Cześć Tiana. Myślałam już, że dzisiaj nie przyjdziesz. Zawsze punkt ósma na miejscu, a dziś miałaś jakieś opóźnienie. Stało się coś? – spytała wstając od biurka, by porozmawiać z kobietą.

Obrazek

Tiany, ani trochę nie zdziwiła jej bezpośredniość. Otóż znała się z Jadwigą od lat, gdyż kobieta była jej daleką kuzynką. Po tym jak kobieta straciła pracę, Tiana zaproponowała jej posadę niani, dla swoich dzieci. Jadwiga znała więc dobrze Diablo i jej małą Florę. Teraz jednakże, gdy została recepcjonistką w szpitalu, niestety musiała zrezygnować z opieki nad dziećmi na pełen etat, lecz nawet teraz, Tiana zawsze mogła liczyć na jej pomoc.

Obrazek

Obrazek

- Nie, nic takiego. Po prostu Naveen uparł się, że mnie przywiezie, ale trochę mu zeszło, zanim w końcu się zebrał. – odpowiedziała, na co Jadwiga zaśmiała się.

Obrazek

Tak naprawdę, to wcale nie przez Naveena spóźniła się tego dnia do szpitala. Mimo, że Tiana i Jadwiga były przyjaciółkami, to kobieta nie chciała jej wspominać o dzisiejszej porannej sytuacji, gdy kompletnie się rozkleiła. Cała sytuacja z Odie, która zapadła w śpiączkę była dla niej nie do zniesienia.
Kobieta wciąż nie mogła uwierzyć, że straciła siostrę tak z dnia na dzień. Starała się być silna…
Nie, ona musiała być silna. Musiała być silna, dla Lotty, dla Raya, małej Fauny, a nawet… dla Iana.
Nawet jeśli tak naprawdę, najchętniej tylko siedziałaby w swoim pokoju, w łóżku i cały dzień płakała.

Obrazek

- Jak ona się dziś czuje? – spytała i zerknęła z nadzieją na Jadwigę. Kobieta w momencie przestała się uśmiechać i odwróciła wzrok.
- Póki co bez zmian… przykro mi.

Obrazek

Tiana, tak naprawdę nie spodziewała się innej odpowiedzi. Gdyby faktycznie była poprawa, to już dawno, ktoś ze szpitala by do niej zadzwonił i poinformował ją o tym. Mimo to, każdego dnia szła z nadzieją, że może dziś będzie inaczej. Może telefon jej się zepsuł i nie mogła odebrać? Może akurat chwilę przed tym nim przekroczyła próg budynku, coś zmieniło się na lepsze? Tiana nie była naiwna, wiedziała jak wygląda sytuacja i co to może oznaczać. Musiała jednak mieć nadzieję, jeśli ją straci… to co jej pozostanie?
Kobieta ze zrozumieniem pokiwała głową.
- To ja już do niej pójdę. – rzekła i obróciła się by odejść.

Obrazek

Nim jednak weszła na schody, usłyszała jeszcze zawołanie Jadwigi.
- Tiano! Poczekaj! – Tiana stanęła i zaczekała, aż kobieta zbliży się do niej. – On znów tu jest. Przesiaduje w szpitalu całe dnie i nie chce wychodzić. Już teraz wszyscy krzywo się na mnie patrzą, że mu na to pozwalam, a pielęgniarki boją się wchodzić na sale, gdy tam jest. Ja wiem, że dla was to trudna sytuacja, ale gdybyś mogła z nim porozmawiać… - Tiana kiwnęła głową.

Obrazek

- Nie martw się, zajmę się tym. – Jadwiga wyraźnie odetchnęła z ulgą.
- Będę bardzo wdzięczna. Próbowałam sama przemówić mu do rozumu, ale nie chciał mnie słuchać! – Tiana spuściła wzrok.
- Dla nas wszystkich to był trudny czas… Wiem, że powinnam zająć się tym wcześniej, ale nie miałam na to siły. Bardzo przepraszam. –ostatnie zdanie rzekła, patrząc na przyjaciółkę.

Obrazek

Kobieta energicznie zamachała rękami.
- Nie, nie! Nic się nie stało! To absolutnie nie jest twoja wina! Ja tylko… - Tiana położyła jej uspokajająco dłoń na ramieniu i uśmiechnęła się.
- Wiem.

Obrazek

Następnie pożegnała się z Jadwigą i ruszyła na spotkanie ze swoją siostrą… i Szwagrem.

Obrazek

. . .


Tiana bez pukania, weszła do niewielkiego szpitalnego pokoju. Doskonale znała to wnętrze. Wszystko wyglądało tu dokładnie tak samo jak wczoraj, gdy opuszczała to pomieszczenie.
Kremowe ściany, niewielkie okno przez, które teraz wpadały promienie porannego słońca. Łóżko szpitalne, na którym nieruchomo leżała jej siostra. Stoliczek nocny z ustawionym na nim wazonem w którym znajdowały się świeże kwiaty, wymieniane co jakiś czas.

Obrazek

I na końcu, pomarańczowy fotel ustawiony tuż przy łóżku, na którym jak co dzień, siedział Ian.
Odkąd Odie zapadła w śpiączkę, był przy niej dzień w dzień. Nie odstępował żony nawet na krok. Jedynie wieczorami, zmuszany do tego przez personel szpitala, opuszczał ją. Tiana nie raz zastanawiała się, gdzie wtedy podziewa się jej szwagier, gdyż nie raz z Naveenem próbowali zastać go w domu, ale nigdy go nie było.

Obrazek

Do tego, już dawno został wyrzucony z pracy, gdyż nie pojawiał się w niej, ani nawet nie odbierał telefonu, gdy dzwonił jego szef.
Tiana czując się w jakiś sposób odpowiedzialna za Iana, który jak by nie było, należał do jej rodziny. Skontaktowała się z nim, chcąc wyjaśnić zachowanie szwagra i przekonać jego szefa, by dał mu jeszcze jedną szansę. Niestety szef Iana, był nieubłagany. Kobieta nie dziwiła mu się wcale, po co mu pracownik, który nie przychodzi do pracy?

Obrazek

Poza tym, przez ten czas, Ian strasznie się zapuścił. Można rzec, że czuwanie przy jej siostrze, stało się całym sensem jego życia. Mężczyzna, zaniedbał się kompletnie. Przestał się golić, a nawet myć. Tiana zastanawiała się jakim cudem, ochrona szpitala jeszcze go nie wyrzuciła. W takim stanie, Ian z całą pewnością mógł uchodzić za bezdomnego. Niedbały zarost, te same brudne ubrania, nie zmieniane od trzech tygodni. Do tego, Tiana nie raz wyczuwała od niego alkohol. Kobieta ani trochę nie dziwiła się, że pielęgniarki nie chcą tu wchodzić, gdy jest w pokoju i czekają, aż mężczyzna pójdzie do łazienki lub opuści wieczorem szpital.

Obrazek

Patrząc tak na niego, Tiana poczuła się bardzo źle. Przez ten czas tak bardzo zajęła się swoim bólem po stracie siostry, że zupełnie nie pomyślała o tym, by przemówić Ianowi do rozsądku.
Co prawda to nie jej wina, że mężczyzna tak się zaniedbał, w końcu jest dorosłym mężczyzną. Tiana nie jest jego matką, żeby mówić mu co ma robić. Mimo to, poczuła, że zawiodła. Nawet nie Iana, czy Odie, która na pewno byłaby wściekła widząc męża w takim stanie, ale przede wszystkim swoich siostrzeńców. Raya i małą Faunę, którzy odkąd Odie znalazła się w szpitalu mieszkali u niej.
Fauna była zbyt mała, by wiedzieć, że stało się coś złego, lecz Ray, bardzo to przeżywał. Nie dość, że stracił matkę, to teraz jeszcze ojca.

Obrazek

W przypływie gniewu za bezmyślność szwagra, stanęła nad nim i wsparła się pod boki.
- Ty znowu tutaj? – spytała, Ian jednakże kompletnie ją zignorował. Nie zdziwiło jej to zbytnio. Pokręciła głową i położyła na szpitalnym stoliku swoje siatki z jedzeniem, które przyniosła. – Zrobiłam ci obiad, pewnie jak zwykle nie jadłeś nic od wczoraj. – przemówiła ponownie.

Obrazek

Gdy dalej nie reagował, zirytowana jego milczeniem, wymierzyła w niego palcem i podniesionym głosem rzekła.
- Chociaż mi odpowiedz! – dopiero w tym momencie, budząc się z letargu, spojrzał na nią zamglonymi oczami. Patrzył na nią chwilę, jakby próbował sobie przypomnieć kim jest i co tu robi, aż w końcu odwrócił wzrok i znów wpatrzył się w Odie.
- Ach, to ty Tiana. – rzekł głosem całkowicie pozbawionym emocji. - Daj mi spokój, nigdzie się stąd nie ruszę. Odie chciałaby… - zaczął, lecz zdenerwowana Tiana, przerwała mu.
- Odie chciałaby, żebyś w końcu ruszył dupę i zabrał się do życia! - wykrzyknęła, Ian spojrzał na nią zaskoczony.

Obrazek

- Co? – rozłoszczona Tiana, zaczęła krążyć po pokoju.
- Od trzech tygodni przesiadujesz tu całe dnie i użalasz się nad sobą! Nie wiem czy wiesz, ale oprócz Odie, masz jeszcze dwójkę dzieci, która cię potrzebuje! – krzyczała, żywo gestykulując. Ian nic nie zrobił sobie z jej przemowy. Na jego twarzy znów powróciła maska zobojętnienia i odwrócił się od niej.

Obrazek

- Muszę zająć się Odie. Nie mam czasu na… - podjął po raz kolejny, lecz i tym razem Tiana nie dała mu skończyć. Szybki krokiem zbliżyła się, szarpnęła go za rękaw zmuszając do wstania i wymierzyła mu siarczysty policzek.

Obrazek

Otępiały Ian, ze zdziwieniem dotknął swojego policzka. Następnie spojrzał na Tianę i zmarszczył brwi.
- Odbiło ci?! – krzyknął rozeźlony. - Co ty…
- Mnie odbiło?! To ty porzuciłeś własne dzieci! – wykrzyczała mu prosto w twarz.

Obrazek

Po chwili jednak uświadomiła sobie, że ich krzyki mogą zaniepokoić pracowników szpitala, dlatego wzięła kilka głębszych wdechów dla uspokojenia, nim przemówiła ponownie. – Ian… - zaczęła, patrząc mu prosto w oczy. - Wszystkim nam jej brakuje, ale siedząc tu naprawdę jej nie pomożesz. – mężczyzna pokręcił głową, jakby nie chciał przyjąć tego do wiadomości.
- Odie chciałaby, żebym przy niej był. – Tiana zbliżyła się i chwyciła go za rękę, by zwrócić na siebie jego uwagę.

Obrazek

- Odie chciałaby, żebyś w tym trudnym czasie, był z waszymi dziećmi. – rzekła z pewnością w głosie. - Gdyby tobie przydarzyło się coś podobnego, to chciałbyś, żeby Odie zostawiła Raya i Faunę samym sobie i siedziała tu cały czas?

Obrazek

Ian nie potrafił lub nie chciał, odpowiedzieć na to pytanie, dlatego milcząc, spuścił wzrok.
Widząc go w takim stanie, Tianie przeszła nieco złość na niego. Zebrała siatki z jedzeniem, które przyniosła i stanęła przy drzwiach.

Obrazek

- Chodź Ian, wracajmy do domu. – rzekła, wyciągając w jego kierunku rękę. Ian spojrzał jeszcze raz, na wciąż śpiącą Odie, po czym ruszył w stronę Tiany.
- Masz rację, chodźmy. – powiedział, a następnie wyszli, cicho zamykając za sobą drzwi.

Obrazek

. . .



Nieco później tego dnia, Diablo w całkiem dobrym humorze, maszerował dziarsko uliczkami Newcrest, kierując się do domu. Jak by tak się zastanowić, to miał naprawdę udany dzień. Sprawdzian z angielskiego poszedł mu świetnie (z pomocą kolegi z ławki) Na lekcji Wf, jego drużyna wygrała wszystkie mecze w piłkę ręczną (oczywiście tylko dzięki jego umiejętnością bronienia bramki)
A na koniec okazało się, że lekcja historii, na której nauczyciel zawsze przepytuje klasę, jest odwołana, gdyż jest chory.

Obrazek

Tak, to był udany dzień… No właśnie, „Był” gdyż cały humor Diablo zniknął, gdy tylko chłopiec przekroczył próg domu.
Co mogło spowodować tak nagłą zmianę nastroju, spytacie? Właściwie nie „Co”, a „Kto.”
Bowiem, gdy tylko czarnowłosy przekroczył próg domu, natknął się na siedzącego w salonie kuzyna.

Obrazek

Diablo jakoś nigdy za nim nie przepadał, gdyby wtedy, ktoś go o to spytał, to zapewne nie potrafiłby odpowiedzieć czemu.
Odkąd tylko pamiętał byli razem i nigdy go nie trawił. Nie wiedział, czy to jego irytujący sposób mówienia, poruszania się, to że zawsze był w centrum uwagi? Czy może to, że nie raz słyszał, jak mama mówiła mu, że „Powinien się bardziej starać w szkole, jak jego kuzyn Ray”
Diablo nie wiedział, który z tych czynników to spowodował, może wszystkie na raz?
Jedno jednak było pewne, nigdy się z nim nie dogadywał i dlatego gdy tylko go zobaczył, miał ochotę wycofać się po cichu z domu i uciec nim ten go zauważy.
Niestety wycofując się, potknął się o leżący w przejściu but. Ray z prędkością błyskawicy odwrócił się w jego stronę.

Obrazek

Diablo zaklął pod nosem, wiedząc, że teraz już nie uniknie rozmowy z kuzynem. Wszedł do środka, poprawił przewrócone buty i zbliżył się do niego.
Trwali tak chwilę w milczeniu, nie wiedząc co powiedzieć, aż w końcu Diablo, odezwał się.
- Cześć.
- Cześć.

Obrazek

- Gdzie mama? Albo tato? – spytał Diablo, chcąc zacząć jakiś temat.
- Wujek na chwilę wyszedł do sklepu, a cioci nie spotkałem. – odpowiedział Ray, nie patrząc na niego i znów zamilkli. Diablo po raz kolejny zaklął „Mógłbyś coś powiedzieć, skoro sam tu przylazłeś…” pomyślał i coś sobie uświadomił.

Obrazek

- Ej, a ty nie miałeś być na lekcjach gry na skrzypcach? – spojrzał na kuzyna pytająco. Ray rzucił mu zdziwione spojrzenie, lecz szybko znów odwrócił wzrok. To jednak wystarczyło, by Diablo zauważył jego zaczerwienione oczy. Wiedziony jakąś nagłą troską, zbliżył się i usiadł na kanapie obok kuzyna. – Ty… Czy ty płakałeś? – Ray energicznie pokręcił głową.
- Nie. – rzekł twardo, lecz Diablo nie dał się zwieść.

Obrazek

- Nie kłam! Przecież widzę! – powiedział nieco podniesionym głosem. Siedząc tak i patrząc na kuzyna, uświadomił sobie, że jest mu go trochę żal. Co prawda nigdy specjalnie się nie lubili, ale Diablo nikomu nie życzyłby tego, co ostatnio przeżył Ray. Najpierw jego mama zapadła w śpiączkę, z której nie wiadomo czy kiedykolwiek się obudzi, a niedługo po tym, tato załamał się i zostawił jego i Faunę samym sobie. Diablo nie chciał nawet myśleć, co by zrobił, gdyby to jego rodzicom przydarzyło się coś podobnego.

Obrazek

Wiedziony instynktem opiekuńczym, położył dłoń na ramieniu kuzyna.
- Ray… - rzekł i ścisnął jego ramię, chcąc jakoś w ten sposób dodać mu otuchy. Gdy jednak chłopiec nie zareagował, powtórzył. – Ray. – w tym momencie kuzyn, mruknął coś pod nosem, czego Diablo nie usłyszał. – Co mówiłeś?

Obrazek

Kuzyn spojrzał mu prosto w oczy.
- Nienawidzę jej! – wrzasnął ile sił miał w płucach. Diablo przez chwilę wyobraził go sobie jako dzikie zwierzę, nagle uwolnione z klatki, chcące zemścić się na swych oprawcach, którzy go zamknęli. Pod wpływem tej myśli odsunął się, lecz już po chwili wszystko wróciło do normy, a przed Diablo znów siedział jego kuzyn, Ray.

Obrazek

- Kogo? – spytał, wciąż nieco oszołomiony jego wybuchem. Chłopiec zacisnął pięści.
- Tego małego potwora! To przez nią mama jest w takim stanie! – właśnie Diablo miał spytać o co mu chodzi, gdy coś przyszło mu do głowy.
- Masz na myśli Faunę? – chłopiec tylko kiwną głową. Diablo zagapił się na niego, z na wpół otwartymi ustami.
- Ty tak na poważnie? Przecież to nie jej wina, że… - zaczął, ale Ray nie dał mu skończyć.
- A właśnie, że tak! Gdyby się nie pojawiła, wszystko byłoby w porządku!

Obrazek

Widząc, że nie przekona kuzyna słowami, chwycił go za rękę i pociągnął za sobą. Gdy Ray pojął dokąd idą, wyszarpnął rękę z jego uścisku i stanął, naprzeciw niego, marszcząc brwi. - Zostaw mnie! Nie chcę patrzeć na to…

Obrazek

Chciał wygłosić swoje żale Ray, lecz nie dał rady, gdyż nagłe silne uderzenie powaliło go na ziemię.
Ray zszokowany, spojrzał na stojącego nad nim wściekłego kuzyna.

Obrazek

- Co ty…?
- Jak możesz tak mówić?! – wrzasnął Diablo, wkurzony nie na żarty. - Jesteś jej starszym bratem! Powinieneś ją chronić, zwłaszcza teraz, a nie za wszystko obwiniać! – Ray nie wiedząc co powiedzieć, dalej siedział na ziemi.

Obrazek

Wykorzystując ten moment Diablo chwycił go, postawił na nogi, a następnie zaprowadził i wepchnął do pokoju Fauny. Diablo zbliżył się i spojrzał na swoją małą kuzynkę leżącą w łóżeczku. Dziewczynka, spojrzała na niego. Jak ktokolwiek mógł nazwać ją potworem?

Obrazek

Zerknął na kuzyna z uśmiechem, lecz ten szybko zniknął z jego twarzy, gdy zauważył, że Ray ostentacyjnie stoi do nich tyłem.

Obrazek

„Co za wnerwiający typ” przemknęło mu przez myśl, postanowił jednak póki co być łagodny w stosunku do niego.

Obrazek

- Chodź, powinieneś ją zobaczyć. Wcale nie przypomina potwora! – rzekł spokojnie. Ray jednak pokręcił głową.
- Nie Diablo. Możesz mnie bić cały dzień, ale nie zmienię zdania.

Obrazek

Diablo w odpowiedzi zmarszczył brwi i uśmiechnął się groźnie, zaciskając pięści.
- To się da załatwić… - Ray, widząc, że Diablo nie żartuje, postanowił zrobić wyjątek i ten jeden raz zerknąć na siostrę.

Obrazek

Zbliżył się do łóżeczka i pochylił. Zobaczył małą, śliczną dziewczynkę. Na jego widok uśmiechnęła się i wyciągnęła swoje małe rączki. Widząc to, Ray mimowolnie również się uśmiechnął.
Diablo trącił go ramieniem.
- I co? Mówiłem ci. Naprawdę myślisz, że ona mogłaby skrzywdzić kogokolwiek? – po chwili namysłu dodał. - Zwłaszcza waszą mamę? – Ray zastanowił się, ale już po chwili westchnął zrezygnowany i pokręcił stanowczo głową.
- Nie… ale gdyby jej nie było…

Obrazek

- To i tak mógłby się zdarzyć wypadek i ciocia wylądowałaby w szpitalu. – odezwał się Diablo, nie dając mu okazji skończyć tej myśli. Ray zerknął na niego, na co bezradnie pokręcił głową. - Ray, nie mamy wpływu na takie rzeczy. Czasem coś złego się dzieje niezależnie od naszej woli i jedyne co można zrobić, to mieć nadzieję, że będzie lepiej. – tu z powrotem zerknął na swoją małą kuzynkę i pogłaskał ją po głowie, a dziewczynka patrzyła się nań z pytaniem w oczach. - Możesz winić Faunę i oskarżać ją o wszystko co złe, ale to nie sprawi, że cioci się polepszy. – znów spojrzał na kuzyna. - Wiem natomiast, że wasza mama nie chciałaby, żebyście byli skłóceni. – zakończył swoją przemowę i czekał na reakcję Raya.

Obrazek

Chłopiec myślał nad słowami Diablo, niepewny co zrobić. W tym momencie jednak poczuł jak ktoś chwyta go za rękę. To Fauna, wyciągnęła swoje małe rączki i złapała go za palec. Ray patrzył na nią chwilę i uśmiechnął się. - Chyba masz rację… - rzekł i połaskotał dziecko po policzku. - Ona nie dałaby rady skrzywdzić nawet muchy.

Obrazek

W tym momencie Diablo już wiedział, że jego misja zakończyła się sukcesem. Odgadując, że Ray chciałby posiedzieć jeszcze chwilę z siostrą, postanowił po cichu wycofać się z pokoju i zostawić ich samych. Nim jednak dodarł do drzwi, usłyszał jeszcze głos kuzyna.
- Diablo… dzięki.

Obrazek

Chłopiec zatrzymał się i unosząc kciuk do góry, wyszczerzył zęby.
- Od tego jest rodzina. – stojąc tak, przez krótką chwilę, Diablo pomyślał, że może jednak Ray nie jest taki zły? Może się dogadają, a nawet zaprzyjaźnią? W tym momencie jednak, że zdziwieniem zauważył jak na ustach kuzyna, pojawia się złośliwy uśmiech.

Obrazek

- Kto by pomyślał, że jesteś taki wrażliwy…

Obrazek

Diablo w momencie poczerwieniał na twarzy i zacisnął pięści.
- Jeśli komuś o tym wspomnisz, wszystkiego się wyprę! –krzyknął unosząc palec do góry, a następnie szybko wyszedł z pokoju.

Obrazek

Idąc przez salon, wciąż słyszał za sobą, śmiech kuzyna.


Obrazek[/spoiler]



Koniec odcinka 35
Ciąg dalszy nastąpi



Ciekawostki:


[spoiler]Ciekawostek dużo, bo z całego roku, zapraszam. ^^

- Zacznijmy może od tytułu. Oczywiście wiadomo czemu taki, bohaterowie w końcu piszą pamiętniki ;)
Lecz nie od razu wpadłam na taki pomysł. Początkowo relację pisałam, tak po porostu. Dopiero jak zaczęłam pisać pierwsze rozdziały, które pisałam po jednym ze środkowych odcinków (O czym później w ciekawostkach)
Przyszedł mi do głowy pomysł z pamiętnikami. :)
Czy jednak stąd wziął się tytuł? Nie do końca.
Gdy włączyłam stronę, by wstawić na forum pierwszą relację, wciąż nie miałam tytułu xD
Zaczęłam gadać z siostrą, co ona o tym myśli, a w telewizji tymczasem leciał film „Pamiętnik księżniczki”
Resztę zgadniecie sami ;)


- Na samym początku, relacja miała opowiadać wyłącznie o głównych kobietach z rodziny Swan, tych z „Wyzwania księżniczek” w miarę pisania jednak, ciągle wymyślałam historie (I dalej wymyślam, dlatego wciąż jesteśmy przy trzecim pokoleniu z dziesięciu xD) które nie pasowały mi do „głównych” bohaterek, ale nadawały się świetnie dla pobocznych.
Wyobrażacie sobie tą relację bez postaci jak Marcin, Łucja, Helena, bliźniaczki Landgraab czy chociażby Agatka? Pół relacji poszłoby do kosza! xD


- Pomysł na przekazywanie sobie naszyjnika wziął się z jakiegoś innego simsowego wyzwania. (Już nawet nie pamiętam jakiego)
Pomyślałam wtedy, że fajnie by było, aby i tu coś było przekazywane przez pokolenia i tak powstała historyjka o naszyjniku. :) (Nie pytajcie ile o tym myślałam, co mogłyby sobie przekazywać xD)
Jak spojler powiem, że jest on w relacji nie tylko po to by cos sobie przekazywać, ale ma swoją rolę do odegrania w przyszłości ;)


- Zastanawialiście może kiedyś dlaczego tak nagle uśmierciłam Chada – męża Cindy? Czyżbym wpadła na jakiś genialny pomysł, zrobienia super wzruszającej relacji, która wyciśnie z waszych oczu ostatnie łzy?
Otóż… nie.
Jak wspomniałam przy pierwszej relacji, moja gra oparta jest na „Wyzwaniu księżniczek Disneya” W pokoleniu z Tianą, jeden z podpunktów głosi „Ojciec musi umrzeć przed końcem wieku młody dorosły”
Tak, że tego… wybacz Chad. Nie moja wina. x)


- O tym już kiedyś wspominałam, ale pierwszą relacją, którą napisałam był odcinek „Z pamiętnika Charlotte „Flirtowanie” na własnym ślubie, nikomu nie wychodzi na dobre.” Który znajduje się na stronie 2
Nim zaczęłam dodawać relację, siedziałam przed komputerem i godzinami pisałam co wydarzyło się wcześniej, tak, by miało to ręce i nogi.
Stworzyłam również w grze specjalne miasto, gdzie po ulicach maszerują, Tiany, Cindy i Snow white w różnym wieku. Od dziecka do staruszki.
Wykorzystuje je do retrospekcji :)


- Inną ciekawostka jest to, że odcinek: „Z pamiętnika Charlotte „Flirtowanie” na własnym ślubie, nikomu nie wychodzi na dobre.” Jest, póki co, jedynym odcinkiem, gdzie najpierw zrobiłam zdjęcia, a potem wymyśliłam historyjkę. Po prostu zorganizowałam ślub i cyknęłam parę fotek, nie myśląc o tym za dużo.
Była to więc, bardzo spontanicznie stworzona relacja :)


- Tak naprawdę Tiana, nie urodziła się Tianą. Co to oznacza? Otóż, Cindy po urodzeniu Lotty urodziła… Dwóch chłopców! Niestety „Wyzwanie księżniczek” ściśle określa, że Cinderella może mieć tylko trójkę dzieci. Miałam więc wybór: Zrobić z Lotty Tianę lub zmienić płeć bliźniaków. Nie zapisałam gry, nakarmiłam Cindy truskawkami i tak urodziły się dwie bliźniaczki :)
Czy to jednak koniec? O nie!
Gdy bliźniaczki były starsze (W wieku dziecka) zauważyłam, że ta nazwana Odie, jest ładniejsza. Dlatego podmieniłam imiona i teraz prawdziwa „Odie” jest Tianą.
Ach te moje przekręty xD (Na usprawiedliwienie dodam, że wtedy jeszcze nie pisałam relacji ;))
Swoją drogą, wyobrażacie sobie relację, gdyby Lotta lub teraźniejsza Odie były Tianą? ;)


- Inna sprawa z bliźniaczkami Tianą i Odie jest taka, że Odie urodziła się ruda! Uznałam jednak, że chce, by bliźniaczki były bardziej podobne do siebie i przefarbowałam Odie na czarno.
Zresztą spójrzcie na zdjęcie i powiedzcie. Czyż tutaj Odie nie wygląda bardziej jak bliźniak Lotty? xD

Obrazek

- W „Wyzwani księżniczek” możecie znaleźć podpunkt, znów do Tiany, że „Musi poślubić Sima z zielonym kolorem (mogą to być włosy, oczy, skóra itp)” U Naveena, są to oczywiście oczy ;)
Inną ciekawostką jest to, że Naveen jest blondynem, gdyż chciałam mieć większą pewność, że ich dzieci będą mogłyby być „blondynami”. Nawiązuję oczywiście do jednej dziewczynki z kolejnego pokolenia ;)


- Chad został stworzony specjalnie z nieco ciemniejszą skórą po to, by Tiana odziedziczyła po nim ten kolor. Jak wszyscy wiemy, nie wyszło. xD


- Kojarzycie ten moment, gdy Tiana mówi Naveenovi, że jest w ciąży z Florą, a ten się z tego wcale nie ucieszył? To nie było planowane. Tak naprawdę, Naveen miał się cieszyć, jednak gdy dałam Tianie opcję, by powiedziała, że jest w ciąży, Naveen wykrzywiał twarz jakby był załamany! xD
Z tego powodu zmieniłam tę część i zrobiłam z Naveena trochę drania.
No cóż, sam tego chciał ;)


- Co do innych reakcji na ciążę, to przy relacji, gdy cała ekipa z klubu książki już wie, że Agatka jest w ciąży, a Sergio się nią opiekuje (Para miała już wtedy romantyczną relację) kazałam Agatce powiedzieć Sergio o ciąży. Ten na to, zaczął płakać! xD
Sytuacja ta wydarzyła się tylko raz, potem Sergio reagował jak reszta simów.


- Zastanawiało was kiedyś jak wyglądał dom rodzinny Snow white, z pierwszej relacji, w całej okazałości?

Obrazek

Obrazek

Wspaniały, nieprawdaż? Jak by ktoś chciał, to chętnie udostępnię w galerii! xD
Dla ciekawskich, domek dalej leży sobie w jednej z okolic Widenburga ;) (W zapisie gry z retrospekcjami)


- Mimo, że w relacji pierwszy umarł, mąż Snow, to tak naprawdę ich historia miała być zupełnie inna. Pamiętacie jeszcze może jak w pierwszym odcinku Snow myślała, że Olivier zaręczył się z Andreą Nicpoń?
Otóż miałam pomysł, by Snow umarła jako pierwsza, a nową żoną Oliviera zostanie właśnie ona. (Mieszkała z nimi po sąsiedzku xD)
W ten sposób Cindy miałaby macochę, podobnie jak w oryginalnej bajce.
Gdy jednak grałam Olivierem i Snow, to tak bardzo polubiłam ich jako parę, że nie byłam w stanie zniszczyć im tej miłości i zabić Snow pierwszą.
Para naprawdę w grze odeszła jeden po drugim.
Ich nagrobki ustawiłam obok siebie, często w nocy razem się budzili jako duchy i spacerowali :)


- Tak naprawdę mężem Snow white, wcale nie od początku miał być Olivier Wolf. Tak naprawdę jako kandydata znalazłam jego i innego sima z galerii:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

który wygląda zupełnie jak Krystian od Simwooda xD
Gdy jednak zaprosiłam obu panów na imprezkę do Snow, Krystian gdzieś mi uciekł. Snow zaczęła romansować z Olivierem i tak rozpoczęła się historia rodziny Swan ;)
(Niewiele brakło, by rozpoczęła się jak rodziny Urban xD)


- Postacie takie jak macocha, ojciec czy też przyrodnia siostra Snow, istniały tylko w zapisie od retrospekcji. W oryginalnej grze, gdzie żyją prawdziwe postacie, stworzyłam Snow samą, tak jak to można było zrobić w „Wyzwaniu księżniczek.”
Z tego powodu, rudowłosa pani w pierwszej relacji mówi o nich „Co do macochy i siostry… nie wiemy co się z nimi stało, ale jestem pewna, że spotkała je jakaś kara za to, jak traktowały Snow.”
Po prostu ciężko by było kontynuować losy simów, których nie ma. xD
Mam jednak na to również inne wytłumaczenie.
Snow nigdy więcej ich nie spotkała, więc nie wiedziała co się z nimi stało i nie opisała tego w pamiętniku. ;)


- Część z was mogła się zastanawiać, czemu np. Agata, Julia i Iza mają w relacji na nazwisko „Maślanka” zamiast „Swan” (Po ojcu). I czemu niektórzy synowie mają zmienione nazwiska?
Cóż… wszystko wynika z mojego błędu. Otóż gdy żeniłam synów Snow, nie zmieniałam nazwisk żon. W ten sposób, urodzone dzieci dostawały nazwiska matek. Nie chciało mi się tego poprawiać (Gdyż wtedy nie pisałam jeszcze relacji) A potem jak zaczęłam, to jakoś przyjęłam, że zostali oni przy nazwisku żony.
Na drzewie genealogicznym próbowałam to naprawić, ale ostatecznie i tak zostało, że np. Agata jest Maślanka, mimo, że na drzewie jest Swan.
Co do rodziny Tiany, na razie przyjmujemy, że jest Arendelle – Swan. Ale nie martwcie się, mam plan jak przywrócić nazwisku „Swan” jego pełną chwałę ;)


- Jeśli chodzi o historię Cindy, to również miała być ona inna.
Pamiętacie jak wspominałam w odcinku z nią, że ona, Chad, Lee i Kaleb to kumple? Otóż po śmierci Chada, jego brat – Kaleb, miał ją pocieszać. Potem mieli się do siebie zbliżyć i wziąć ślub. Ostatecznie jednak, porzuciłam ten pomysł, gdy na jednej z imprez pojawiła się Helena.
Kojarzycie te imprezowe zadania, które się wypełnia by zdobyć brązowy, srebrny lub złoty medal?
Otóż jednym z zadań było „Niech ktoś się całuje na imprezie”
I jakoś tak wyszło, że Kaleb był w nastroju do flirtów… i o dziwo Helen też była…
Pocałowali się. I w ten sposób, już wiedziałam, że będą razem ;)


- Kiedyś o tym mówiłam, ale Kaleb i Helen mieli być szczęśliwi i bardzo się kochać. Pomysł z Chadem jako ukochanym Helen przyszedł mi duuużo później do głowy.
Wybacz Kaleb! xD


- Czy ktoś z was się kiedyś zastanawiał, czemu Kacper nie jest zbyt podobny do Helen czy Kaleba?
Otóż Kacper w rzeczywistości jest… Adoptowany! xD
Miałam ten cały plan, że Helen, która też została adoptowana przez Malcolma. Postanowiła jako dorosła zmienić życie jakiegoś dziecka na lepsze i adoptowała jedno. (A nawet więcej, ale ostatecznie z tego też zrezygnowałam)
Postanowiłam jednak, że wiadomość o tym, że jest adoptowany jeszcze bardziej utrudniłaby mu zostanie „Prezesem firmy Landgraab” a nie chciałam się w to bawić.
Z tego powodu w relacji, jest on ich biologicznym synem ;)
Ale przyznajecie, że to wiele wyjaśnia! xD


- Jak już o adopcjach mowa, to Helena i Sławek tak naprawdę są przypadkowymi dziećmi, które adoptował Malcolm. Dzieci do adopcji, często kręcą się po mieście. Mała Helen jakoś często była przeze mnie widywana w różnych miejscach. Postanowiłam więc, że ją adoptuje. Pytanie jednak było, kto to zrobi?
Wtedy przypomniałam sobie o Malcolmie, który za niedługo miał zejść (Był już emerytem przy końcu życia) Miał tak duży, ładny dom… dużo pieniędzy… Pomyślałam „Fajnie by było może kiedyś wżenić się w tą rodzinę? Ale przecież Malcolm jest za stary… Gdyby tak miał następcę…” xD
I tak Malcolm adoptował Hellenę, a potem jeszcze Sławka, tak by rodzinka była większa. Póki co nikt z głównej rodziny Swan, nie wżenił się w ta rodzinę, ale kto wie? Może kiedyś? ;)


- Inna sprawa z Malcolmem to taka, że grając rodziną Swan, zarabiałam nimi sama (Żadnych kodów na kasę ;)) z tego powodu, często mi na coś brakowało. Cindy miała dużo charyzmy, a jako, że Malcolm był bogaty, zaprzyjaźniłam ją z nim i często pożyczałam kasę, której jemu osobiście nigdy nie oddałam xD
O dziwo, opcja o oddanie pieniędzy była możliwa na dzieciach Malcolma jak Hellen, więc dług został zwrócony dużo później, gdy Helena była już dorosła ;)


- Większość imion z mojej relacji jest nadane automatycznie przez grę, gdyż gdy simki były w ciąży nie chciało mi się ich pilnować. Poza tym, gdy tylko grałam, a nie pisałam relację to imiona simów nie z głównej rodziny, nie miały dla mnie takiego znaczenia. Tak naprawdę, bardzo lubię nadawać „Egzotyczne” imiona lub jakieś udziwnione. Stąd na przykład „Khany” Agatki, przyjaciółka Łucji – Kelly, czy też Avril zamiast np. Karolina lub Dorota. :)


- Jeśli o imionach mowa. Zastanawialiście się kiedyś czemu jeden z opiekunów Agatki z Windenburga – Krzysztof, ma takie imię zamiast Dominik z którym zaczyna grę?
Cóż, jest to wynik mojego zapominalstwa i błędu gry…
Kojarzycie tą scenę (Znów z odcinka „Z pamiętnika Charlotte „Flirtowanie” na własnym ślubie, nikomu nie wychodzi na dobre.” x)) Gdy Marcin gada z Krzysztofem przy barku?

Obrazek

Otóż gdy najechałam na tego sima myszką, zobaczyłam, że jego „Mężem” jest jakiś „Krzysztof” Oczywiście, gdy pisałam relację, zapomniałam jak sim z którym gada Marcin się nazywa x)
Miałam nawet włączyć grę, ale wtedy po mojej głowie zaczęło krążyć imię „Krzysztof”
Uznałam, że to pewnie to, a nawet jeśli nie, to przecież to tylko
„Nic nie znaczący sim na jedną relację” (Dzięki „ja” z przeszłości x))

Potem, gdy „Krzysztof” stał się ważniejszą postacią, odkryłam, że to jakiś „Dominik”! xD
Było już jednak za późno, imię zmieniłam, o sprawie zapomniałam, ale to nie koniec!
Wciąż nie wiedziałam, czemu Krzysztof ma nagle żonę! O.O
Przecież byłam pewna, że wtedy napisane było coś o mężu. (W końcu to z tego powodu zrobiłam go gejem! xD)
W pasku z relacjami, nie było żadnego faceta, który byłby ukochanym „Krzysztofa”
Dałam sobie więc spokój, rozwiodłam go z żoną i stworzyłam Aratę.
Tu jednak powstał kolejny problem.
Gdy chciałam Aratą i Krzysiem wziąć ślub, gra uparcie twierdziła, że „Nie może bo jest w związku małżeńskim z (Zgadnijcie…) Krzysztofem!” xD

Tu również porzuciłam temat. Coś się zepsuło, trudno. W relacji napiszę, że mają ślub, kto tam mnie sprawdzi jaka jest prawda? ;)
I wtedy, stało się…

Gdy robiłam odcinek z Agatką w kawiarni (Agatka jakoś wtedy była w innym domu, żeby zgromadzić wszystkich z klubu książki w jednym miejscu i ich kontrolować)
Niespodziewanie przylazł tam Krzysztof.
Początkowo go zignorowałam, aż tu nagle patrzę… a Krzysztof całuje się z jakimś chłopem! xD

Zgadnijcie z kim? Z zaginionym Krzysztofem! xD
Okazało się, że „Prawdziwy Krzysztof” to jeden z tych „Bezdomnych” simów. Gra (Z sobie znanych powodów) przypisała go jako męża Dominika, mimo, że ten miał żonę.

Krzyś i Krzyś wzięli oczywiście rozwód, a Arata mógł zostać jego prawdziwym mężem. :)
Cóż za słodkie zakończenie, nie sądzicie? :D


- Jak już o tym mowa. Po tym jak umarł Chad, gdy Cindy stała się emerytką (gdy grałam inną rodziną) gra pomyślała najwyraźniej, że biedna staruszka jest samotna i przypisała Cindy żonę! xD
Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy po jakimś czasie wchodzę, a na drzewie genealogicznym Cindy ma żonę, ta żona ma jeszcze córkę, a na dodatek, żona ta mimo, że jest na drzewie genealogicznym to nie ma jej w pasku z relacjami simki! xD
Ostatecznie „fałszywa żona” została odnaleziona, rozwiedziona i skasowana.
Ale przyznajcie, że po takich rzeczach, nie mogło zabraknąć w mojej relacji gejów.
Gra sama mnie do tego przymusiła. xD


- Dominik to jednak nie jedyny raz, gdy zmieniłam komuś imię (I nie, nie chodzi o Tianę xD)
Tak naprawdę, pani Danuta nie jest Danutą… tylko Dominiką! xD
Bardzo przepraszam więc, wszystkie Dominiki i wszystkich Dominików, którzy ewentualnie to czytają.
To bardzo ładne imiona, po prostu przez swoje zapominalstwo imiona postaci zostały zmienione. x)


- Przy okazji, wszyscy dobrze znacie mojego Marcina, prawda? ;)
Być może się nad tym zastanawialiście, co przyszło mi do głowy, by stworzyć takiego sima?
Cóż, prawdą jest, że to nie ja stworzyłam Marcina a… (Tak, zgadliście) moja cudowna gra! xD
Kiedyś, zauważyłam go w „Ludziach bezdomnych” ;) i pomyślałam, że (gra robi sobie ze mnie jaja) ciekawie będzie go mieć w mieście. ^^
Marcin rzeczywiście był wprowadzony do gry z mamą (Stąd też mój późniejszy pomysł, że Namid uciekła do męża i wychowywała go samotnie)
Jednakże była nią jakaś białoskóra staruszka. Kobitka świetnie bawiła się na weselu syna, a potem umarła. (Takie wesołe zakończenie xD)
Niestety nie miałam jej zapisanej, stąd później w retrospekcji mamą Marcina jest stworzona przeze mnie Namid.

Była jeszcze cała sprawa z szukaniem Antoniemu żony. Jednakże żadna mi nie pasowała, a gdy w końcu znalazłam, to partnerka, którą mu wybrałam nie spodobała mu się i zaczęli się wyzywać i kłócić. xD
Wtedy pomyślałam coś w stylu „Może niech będzie gejem jak mu się nie podoba?”
No i resztę znacie ;)


- Jak już mówić o Marcinie to mówić! :D
Zastanawialiście się może skąd pomysł na pojawienie się w jego życiu Sereny i Marcela?
Tu znów zadziałała moja ciekawość. x)
Zapewne kojarzycie tą aktualizację „Gender”? Tę która pozwala ustawić, że facet może mieć dzieci? Czy już coś zaczyna wam świtać? Pytacie pewnie „Czy ona to zrobiła? Nie mogła!”
Więc tak, dokładnie zrobiłam to o co mnie podejrzewacie. x)
Marcin zaszedł w ciąże z Antonim! xD
Nie mogłam jednak tego umieścić w relacji, nie chciałam ani z Marcina ani z Antoniego tworzyć kobiety, która zmieniła płeć.
Pozostawała więc tylko jakaś adopcja. Uznałam jednak, że to trochę nudne. Kolejna ukrywana adopcja jak przy Vivi i Jamesie?
I tak powstał pomysł na Serenę, dziewczynę która podrzuciła im dziecko.
Pomysł, że to córka Siobhan powstał później, lecz zanim stworzyłam Serenę więc faktycznie jest to jej córka ;)
Tak wiem, o jakich przekrętach można się dowiedzieć w tych ciekawostkach! xD


- Siobhan (Jak już wiecie) nigdy nie umarła. Cały czas żyła sobie gdzieś w Windenburgu. Nie dlatego jednak, że planowałam kiedyś coś z nią zrobić. Po prostu nigdy nie miałam czasu „by się nią zająć” ;) a potem uznałam, że mi nie przeszkadza, więc może sobie żyć, a w relacji będzie martwa.
Potem jednak powstał pomysł Sereny i tak się złożyło, że historia o ukrywającej się i żyjącej Siobhan mi pasowała. :)


- Co do Lotty, to (oprócz tego, że groziło jej zostanie Tianą ;)) wcale nie było z góry wiadome, że zostanie żoną Aleksandra.
Gdy Lotta była w wieku dorosłej, nie miałam pomysłu co z nią zrobić. Miała aspirację romansowania i to wszystko. Postanowiłam więc czegoś spróbować.
Zaprosiłam jej trzech adoratorów i po kolej szli do łóżka. xD
Po ostatnim „kandydacie na ojca” zrobiłam test ciążowy, który wyszedł pozytywnie i czekałam.
Nie karmiłam jej ani truskawkami ani marchewkami, więc płeć dziecka również miała być niespodzianką. I tak urodziła się Anastazja – córka Aleksandra.
Innymi kandydatami byli oczywiście – Tomasz (Ten rudy mąż Kasandry)

Obrazek

I ten sim:

Obrazek

Obrazek

Wyobrażacie sobie któregoś z nich na miejscu męża Lotty, zamiast Aleksa? ;)

- Jak już o tym mowa. Blondyn, który mógł zostać ojcem dziecka Lotty, został wprowadzony do miasta razem z tym panem:

Obrazek

Obrazek

oraz Ianem.
Panowie zostali stworzeni tylko po to, by spełnić aspirację romansowania Lotty i być jej kochankami xD
Potem jednak szukałam męża dla Odie i jakoś tak uznałam, że Ian to niezły kandydat :)
Stąd też pomysł na to, że na weselu Tiany, Charlotta podrywa Iana.
Oj biedaku, gdybyś tylko wiedział, po co zostałeś stworzony. xD


- Do Lotty jeszcze tylko taka mała ciekawostka. Kojarzycie może to zdjęcie z młodości Charlotty?

Obrazek

Widzicie tych dwóch typków? Czasem z braku laku, gdy nie chce mi się tworzyć nowych simów, używam tych zrobionych w rodzinie, tylko ich przebieram.
Poznajecie tego typka po prawej? Nie?
To Naveen xD


- Jak już jesteśmy przy romansach, to moja gra wręcz je uwielbia. Gdy tylko wychodzę do innych rodzin, po powrocie zastaję (zawsze facetów xD) którzy mają oprócz wybranej przeze mnie żony jakieś kochanki. (Wyjątek to Bella, która też romanse miała, a jest kobietą)
Stąd Naveen okazało się, że podrywał Ninę i Bellę

Obrazek

Marcin jakąś kobitkę.

Obrazek

Krzysztof poleciał po bandzie xD (Lotta musiałaś? Nawet geja potrafisz zmusić do romansu? xD)
No i możecie zobaczyć tu wspomnianego wcześniej Krzysztofa xD

Obrazek

Obrazek

Rekord pobił najstarszy syn Snow (Doc) który miał ze cztery kochanki, tak sam z siebie, mimo, że nie miał aspiracji romansowania, a jego żona, była jego „bratnią duszą” xD
Żeby było mało podrywał żony swych braci. Raz nawet doszło do niezręcznej sytuacji, gdy na jego oczach zaczęli się obściskiwać pod domem. xD
Niestety z tego okresu nie mam zdjęcia, musicie uwierzyć na słowo ;)
(Ja wiem, że Krzysztof też ma cztery romanse poza Aratą, ale jeden to Moira ustalona przez grę, więc i tak ma mniej niż wspomniany syn Snow. :))

Najbardziej wierny jest o dziwo Ian, który nie ma żadnych romansów, oprócz Odie. (Która ma cechę zazdrosna) Stąd wymyśliłam scenę, gdzie na ślubie Lotty, Odie histeryzuje, że Ian ją zdradza, a ten przerażony tłumaczy się z tego. ;)

Obrazek

- Zastanawialiście się kiedyś dlaczego we śnie Odie, tuż przed tym jak zapadła w śpiączkę, pojawiła się Snow white? Dlaczego nie jej dziadek lub jakikolwiek inny krewny? Czy to był przypadek?
Tu może być taki mały spojler ;)
Otóż, w ten sposób chciałam nawiązać do bajki o Śnieżce, gdzie dziewczyna zapada w sen, który wszyscy bohaterowie uznają za śmierć bohaterki, a zbudził ją pocałunek miłości.
Jak zakończy się historia Odie? ;)


- Inną ciekawostką jest to, że Odie tak naprawdę miała umrzeć, a nie zapaść w śpiączkę, po porodzie. Potem jednak uznałam, że śmierć siostry (i pewne inne wydarzenia o których jeszcze nie mogę mówić) tak bardzo dobiłyby Tianę, że jedyną opcją byłoby zakończyć jej historię słowami:
„Oszalała z rozpaczy i skoczyła w przepaść.”
Za bardzo polubiłam Tianę, by jej to zrobić, dlatego nieco zmieniłam tę historię.
Jak widać, Tiana uratowała tyłek Odie w pewien sposób ;)


- Początkowo, Lotta miała zdradzać Aleksandra na prawo i lewo, a ten miał ją przyłapać na gorącym uczynku. Potem jednak przyszedł mi do głowy pomysł z detektywem Joaquinem i tak zostało :)


- Jeśli już o nim mówimy. Wcale nie miał on być kochankiem Belli. Bella miała go tylko wynająć do śledzenia Lotty i tyle. Jednakże tu znów gra zrobiła mi psikus xD
Otóż Bella i Joaquin (po śmierci Mortiego) mieszkali przez pewien czas razem w domu. Ja w tym czasie grałam innymi rodzinami. Gdy w końcu do nich zajrzałam, Bella miała z nim romantyczne relacje xD
Rozwinęłam ten romans, a potem… Potem pomyślałam sobie „Jak się uda to będzie, jak nie to nie.”
I kliknęłam opcję „Postaraj się o dziecko.”
Jak już wiecie, udało się. xD
To jest też początek pewnej innej historii, która rozpocznie się niedługo ;)


- Inną historią która powstała z przypadku jest historia Agatki ;)
Tak naprawdę jej rodzice mieli tylko dwie córki bliźniaczki – Julię i Izabelle. Gdy rodzice Agaty, mieli jeden dzień by stać się emerytami, weszłam przypadkowo po coś do ich rodziny i pomyślałam „A może by tak…?”
Znów kliknęłam opcję „Postaraj się o dziecko” i jak widać wyszło ;)
To też stało się początkiem historyjki o Agacie, którą wychowywały siostry. Rodzice jako emeryci długo już nie pożyli i odeszli.
Jakaż smutna byłaby ta relacja bez Agatki, prawda? ;)


- Co do Juli, Izabelli i ich romansu ze Sławkiem, to kierowała mną głupia ciekawość pod tytułem: „Jakie wyjdą dzieci po bliźniaczkach, gdy ojciec będzie ten sam?” x)
Tak Sławek nawiązał z nimi romans i zrobił dzieci. Historyjka o jakiejś miłości Sławka i Izy oraz podstępie Juli powstała później ;)
Do tego od początku myślałam o Sławku jako o Donie Lothario 2.0, więc było mi to na rękę.
Z historii o Donie Lothario 2.0 nic jednak nie zostało i biedny Sławek męczy się z obiema blondwłosymi bliźniaczkami do dziś xD


- O tym również gdzieś mówiłam, ale Agata początkowo miała być szczęśliwa z Kacprem. Specjalnie wprowadziłam ja do domu Landgraabów i została jego dziewczyną. Potem jednak uznałam, że Kacper wygląda trochę jak taka ciapa, syneczek mamusi. xD
Natomiast Agatka, jak dla mnie była buntowniczką i tak powstał pomysł, by jedyne co ich łączyło, to było dziecko ;)


- Podczas trwania relacji dwa razy zmieniałam wiek Ignasia. Początkowo w ogóle nie zajmowałam się jego postacią, aż przyszedł ten dzień, gdy spytałam siebie „Kim będzie jego dziewczyna?”
Przeszukałam wszystkie domy i okazało się, że najładniejszą (jedyną xD) nastolatką w mieście jest Łucja.
Niestety Ignaś był już młodym dorosłym, zmieniłam więc jego wiek na nastolatka. Wiek Ignasia jednak się nie wyzerował i ten znów stał się młodym dorosłym nim Łucja osiągnęła ten wiek x)
Zmieniłam go ponownie na nastolatka i obecnie wyszło tak, że to on jest młodszy od niej (w dniach) xD
Tym razem jednak raczej zrobię im wspólne urodziny, gdy Łucja zostanie młodą dorosłą ;)


- Początkowo miałam w grze włączone „Starzenie się” jednak na potrzeby relacji chwilowo ta opcja jest wyłączona.
Co prawda jest to wbrew zasadom „Wyzwania księżniczek” Ale ciii… nikt nic nie wie xD


- To może mniejsza ciekawostka, bo było wspomniane w relacji, ale Ignacy kochał się w Agacie, gdy był w podstawówce, a ona w gimnazjum.
Chciałam po części kiedyś do tego nawiązać i może zrobić z nimi jakiś romans, ale ostatecznie porzuciłam ten pomysł.
Ignaś jest zbyt słodką parą z Łucją, a z Agatką są obecnie są bardziej jak kuzyni lub rodzeństwo mimo, że nie są spokrewnieni. ;)


- Z innych romansów Agaty, początkowo miałam pomysł, że Aga zakocha się w Aracie. Stąd te opisy przy nim, że bije jej serce, czy ich wspólne wyjście na koncert „Red Day.” Sergio w tym wszystkim miał być o nią zazdrosny. Miał nie znać Araty i nie wiedzieć, że ten jest gejem. Arata miał go dopiero oświecić, że z jego strony nic mu nie grozi. ;)
Potem jednak pomyślałam, że to by za dużo namieszało i ten romans jest trochę niepotrzebny. Aga dopiero sparzyła się spotykając się z Kacperkiem, a teraz miałaby zakochać się w geju, o którym wie, że nim jest?
Zrezygnowałam więc z tego, ale z Aratą są dobrymi przyjaciółmi i dlatego to on, a nie Krzysztof żegna się z nią, gdy ta wyjeżdża. ^^


- Musze również przyznać, że do ostatniej chwili zastanawiałam się czy Agata nie powinna zostać z Sergio w Windenburgu. Rozwiązanie tej historii nie było pewne, aż do napisania ostatniej relacji o nich.
Wymyśliłam jednak tyle rzeczy, które mogą zdarzyć się później, a nigdy się nie zdarzą jeśli Aga zostanie, że w końcu Agatka wróciła do Oazy. (PS. Teraz tych pomysłów mam jeszcze więcej ;))


- Przy okazji Łucji i Ignasia. Pamiętacie może jak brzmi jego nick na simtube? „PewRickPie” jest to oczywiście nawiązanie do „PewDiePie.”
Kiedyś usłyszałam, że ten youtuber poznał swoją dziewczynę przez internet.
Tak powstał pomysł na internetową znajomość Łucji i Ignacego. :)


- Teraz coś o młodszym pokoleniu. Czy wiecie może dlaczego sprawiłam, że Diablo zakochał się w Anastazji, swojej kuzynce? (Tak, wiem, że nie x))
W każdym razie za całą sprawę odpowiedzialna jest znana wszystkim, autorka „Mysikrólików” Galcia :D
Czytając jej relację bardzo kibicowałam Enryczkowi i Adriannie. Rysowałam nawet rysunki z nimi w roli głównej ;)
Ostatecznie okazało się, że ta para razem nie będzie.
Z tego powodu przelałam swoje uczucia na inną parę i tak Diablo zakochał się w kuzynce.
Jak zakończy się ich historia? :)


- Tak naprawdę dzieci takie jak Basia i Małgosia Landgraab (córki Juli i Izy) oraz Flora, są już małymi dziećmi w grze, gdyż jak mówiłam wcześniej, do pewnego czasu starzenie się w grze było włączone. Na potrzeby relacji udajemy jednak, że są dalej malutkie :)
„Kto jednak zagrał rolę małej Flory trzymanej przez Naveena w odcinku świątecznym?”
Już odpowiadam, była to Khany Agatki xD
Przekonująco zagrała swą rolę, brawa dla niej! :D


- W odcinku gdzie James, syn Marcina ubrał się na różowo napisałam również coś o tym, że się przefarbował.
Tak naprawdę nie wymyśliłam tego specjalnie. Któregoś razu grając, dałam mu czerwone włosy. Miałam wtedy nie zapisywać gry, ale o tym zapomniałam. x)
Gdy weszłam do domu Marcina, zaczęłam robić zdjęcia jak Marcin gada z Jamesem, a potem nagle skapnęłam się, że on nie miał rudych włosów tylko czarne. xD
Nie chciało mi się jednak wszystkiego zmieniać i zwaliłam winę na Marcina, że pozwolił mu się przefarbować :D
(Dlatego na jednym zdjęciu ma czarne włosy, a potem już rude ;))


- Do tej pory najcięższymi relacjami do stworzenia dla mnie, była relacja o historii Marcina i odcinek świąteczny :)


- Teraz coś o powstawaniu relacji. :) Pisząc praktycznie zawsze słucham muzyki. Kiedy mam opisać sytuację wesołą lub śmieszną jest to żywa muzyka. Gdy natomiast smutną, słucham „Wyciskaczy łez.” Często też staram się „Wprowadzić w nastrój” i myślę o wesołych lub smutnych rzeczach, zależy od relacji.
Nie wiem czy to sprawia, że moje relacje są lepsze, niżby były w innym wypadku, ale lepiej mi się wtedy pisze. ;)


- Inna rzecz to to, że tworzę sobie „Plan co dalej” Pisze taki plan co jakiś czas, dla np. dziesięciu relacji. Gdy wykorzystam plan, pisze kolejny. Oczywiście to nie tak, że plan to wszystko co mam, wiele dużo dalszych historii mam w głowie lub zapisanych gdzieś na kartkach, po prostu w planie dokładnie zapisuję o co mi chodziło. :) Oczywiście nie zawsze to wychodzi i potem czytam swoje teksty w stylu „Tu napisz coś śmiesznego” albo „Ptaszki takie jak wiewiórki” xD

Jeśli chcecie to tu jest fragment planu do jednego z odcinków :)

"Rozdział śmierć Mortimera.
1. Lub Lotta przychodzi po Annie? Żeby na weekend ją zabrać?
2. Lotta przychodzi na pogrzeb choć nie została zaproszona
3. Spotyka się z Bellą, Bella jest w ciąży z detektywem Joaquinem, Lota to wie, bo też wynajęła detektywa do Belli po tym jak Bella ją wrobiła z Joaquinem.
(Wcześniej rozmowa między nimi, gdzie Bella mówi, że Lotta nie jest niewinna i jest taka jak ona. Chodzi o to, że Lotta powie jej, że Bella ładnie ją wrobiła)
4. Bela przeraziła się, nie chce by Lotta powiedziała o romansie Aleksandrowi „Za późno Bello”
5. Bella widzi jak jakiś gość daje Aleksandrowi list. „Nie!” krzyczy i biegnie do syna, ale Aleks już zaczął czytać.
6. „Aleksandrze wszystko ci wytłumaczę! Ten romans z Joaquinem mogę wyjaśnić!” A:”Jaki romans?” Bella nie wie o co chodzi „Ten list… myślałam…” „Ten list?” mówi Aleks. „To tylko pismo z banku dotyczące stanu konta… A teraz co do tego romansu…”
7. Bela patrzy na Lottę która uśmiecha się z wyższością
8. „Nie jestem taka jak ty Bello” „Ale miło, że się przyznałaś, miłej rozmowy z synem!” Odchodzi"


- Co do odcinka świątecznego, to pomysł na umieszczenie w nim Enryczka, przyszedł mi do głowy spontanicznie. Początkowo wpadłam na pomysł, że pani Danuta znajdzie sobie młodszego faceta, a potem przypomniałam sobie, że w „Mysikrólikach” Enryczek wyjechał i tak poszło. ;)


- Do tego, cały odcinek świąteczny, to miała być tylko historyjka skupiająca się na Siobhan. Potem jednak sobie pomyślałam, że to bez sensu, robić odcinek tylko o postaci, którą czytelnicy znają dopiero od dwóch relacji, a olać całą resztę z którą się (męczą) zżyli przez ostatnie trzydzieści dwie i powstały inne historie. :)


- Nie wiem czy kiedyś o tym myśleliście, ale czy nie zastanowiło was kiedyś kim jest rodzina Naveena? Dlaczego jej nigdy nie poznaliśmy? Tak więc, dowiecie się tego w relacji :P (I już mówię, że trochę zmieniłam rzeczywistość z gry x))
Jednakże mam dla was pewną ciekawostkę, Naveena stworzyłam razem z mamą i w jednym z odcinków ta mama się pojawiła! xD
Jest tam kompletnym randomem, więc wątpię, żebyście ją znaleźli, ale może ktoś chce spróbować? ;)
W nagrodę temu kto zgadnie, stworzę rysowany komentarz jeśli będzie chciał, obiecuję :) (Lub coś narysuję jeśli nie pisze relacji ;))


- Jak pewnie zdołaliście się zorientować po przeczytaniu tych ciekawostek, w mojej głowie ciągle rodzą się nowe historie dla nowych postaci, nie mam wszystkiego od razu z góry zaplanowanego.
Jest jednak jedna rzecz, którą mam opisaną i bezpiecznie ukrytą, a jest to zakończenie „Pamiętników Łabędzi”! :D
Tak, nie żartuję, zakończenie mam już napisane i gotowe od jakiegoś czasu. Możliwe, że coś do niego dodam, ale sens na pewno pozostanie ten sam. Nie jest to więc, tak do końca, relacja pisana w nieskończoność. ;)
Macie na co czekać ^^ (Mam nadzieję, że dożyję do tego czasu, żeby to napisać xD)
Ale zanim to się stanie, czeka nas jeszcze wiele przygód z rodzinką Łabądków. ;)


Dziękuję wam za ten rok :D
Mam nadzieję, że historie będą was bawiły również i w tym.
Ja ze swojej strony powiem, że postaram się aby nadal było ciekawie i dużo się działo.
Do zobaczenia w kolejnym odcinku „Pamiętników Łabędzi” :)
[/spoiler]


Dziękuję za uwagę :)
Ostatnio zmieniony 16 sty 2017, 22:36 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Awatar użytkownika
Rai
Renciści
Renciści
Posty: 692
Rejestracja: 31 paź 2013, 15:25

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Rai » 03 sty 2017, 21:48

Naveen jest taki opiekuńczy względem Tiany. :aww:
Jadwiga, daleka kuzynka, niania, recepcjonistka... kobieta o wielu talentach. :D
Biedna Odie, nawet jeszcze nie widziała swojej córeczki... Kto się w ogóle zajmuje Fauną?
Widać, że Ian kocha Odie, skoro tak nad nią czuwa.
Acha, czyli Rayem i Fauną zajmuje się Odie i Naveen, tak też myślałam.
Wcale się nie dziwię Tianie, że tak się wkurzyła na szwagra. Rozumiem Iana też, ale ma dzieci. Powinien o nich pamiętać i zająć się przede wszystkim nimi, a nie sobą i użalaniem się nad sobą. :/
Diablo to nie taki zły dzieciak, skoro nawet kuzynem, którego nie lubi, chce się zaopiekować w trudnej chwili. Aww, jaki on słodki i opiekuńczy, zupełnie jak Naveen. Że tak broni kuzynki i przemówił do rozumu Rayowi. W tym akurat przypomina matkę łajającą szwagra. :D
Hehe, bardzo fajny odcineczek. Super wyjaśnia tą dziurę, która powstała. Obie akcje super, nie wiem, która lepsza. Ale ta z dzieciakami taka urocza. :)

Super ciekawostki. Też nie wyobrażam sobie Twoich relacji bez Marcina czy Agatki itd. Hahaha, rozśmieszyło mnie miasto ze wszystkimi w różnych grupach wiekowych do retrospekcji. :D Ruda Odie... :D Ekstra dom. :D Haha, a więc Kacper jest adoptowany. No proszę! Haha, Krzystofowe trudne sprawy. :D A ten jego były pseudo mąż, to jak jakiś bezdomny wygląda... :D O matko, to z Sereną i Marcelem... :o Niezłe te romanse na boku. soft9 Aha, a więc masz już zakończenie, jak nietypowo. Wszystkie ciekawostki bardzo wciągające, super, że je napisałaś.
Chętnie poszukałabym mamy Naveena na zdjęciach, ale nim będę miała jutro czas, to pewnie ktoś już ją odnajdzie. xD

Pozdrawiam i czekam na dalszy ciąg! Oby zakończenie było jak najdalej. :P

Awatar użytkownika
Simwood
Posty: 750
Rejestracja: 06 sty 2016, 14:32

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Simwood » 03 sty 2017, 21:55

Dawno nie było nic o Tianie (oprócz krótkiej wstawki w odcinku świątecznym), więc cieszę się, że znowu poznajemy jej historię :D
Ta recepcjonistka jest strasznie ładna <3 Serio, urzekła mnie jej uroda :wub:
Ian się strasznie zmienił. Gdyby nie miał żadnej rodziny poza Odie to zrozumiałbym to niepozbieranie, ale, kurka wodna,on ma dzieci! Nie dość, że nie mają mamy, to teraz ojciec jeszcze odszedł <_<
Odie chciałaby, żebyś w końcu ruszył dupę i zabrał się do życia!
O tym właśnie mówiłem! Dzięki, Tiana ;)
Oho. Osoba, której nie lubimy i nie wiemy dlaczego. Ile ja znam takich :rotfl:
Dziewczynka, spojrzała na niego. Jak ktokolwiek mógł nazwać ją potworem?
Akurat w przypadku czwórkowych bobasów potwór to dosyć łagodne określenie xD

A co do ciekawostek:
Rozgryzłaś mnie z Krystianem. Czekałem aż się ktoś domyśli. No dobra, to było tak - znalazłem go gdy jeszcze nie był taki popularny i zacząłem nim grać. Tak się z nim zżyłem,ze postanowiłem wykorzystać go i dać mu "rolę życia" :D
Naprawdę najpierw piszesz historię, a potem cykasz zdjęcia? :O Ja zawsze najpierw robię foty, a potem dopasowuję teksty do min simów ;)
Ale jak to zakończenie? :unsure: To co ja będę czytać? Mam nadzieję, że ruszysz potem z czymś nowym (na przykład historią życia Emmy :haha: )
Na koniec życzę Szczęśliwego Nowego Roku i mnóstwa pomysłów na nowe odcinki (i czasu na realizację) :D A ja spadam szukać mamy Naveena :doge:
Obrazek

Online
Awatar użytkownika
Lenna
Wybitny Architekt
Wybitny Architekt
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 1682
Rejestracja: 15 gru 2013, 10:59

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lenna » 10 sty 2017, 13:47

Co ten Ian xD Nieźle się zapuścił, ja rozumiem, że strasznie przeżywa tę całą sytuację, ale no ludzie, żeby do takiego stanu się doprowadzić?
Dobrze, że Tiana zrobiła z nim porządek.
Historia z dzieciakami jest mega urocza. Jak Diablo i Ray się nie lubią, ale ostatecznie ten pierwszy mu pomaga :aww:
Nie wiem tylko, czy tekst na koniec traktować jak zwykle przekomarzanie, czy szyderstwo ze strony Raya xD
O jaaacie, ile ciekawostek! Uwielbiam takie :doge:
Ahahaha, te wszystkie romanse, ten dom i te oszustwa xD To jest bardziej pokręcone, niż mogłoby się wydawać.
Też nie wyobrażam sobie relacji bez Marcina czy Agaty :D
Masz już zakończenie? Toć jeszcze 7 pokoleń do odegrania jest xD
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 439
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lion » 10 sty 2017, 23:57

Podziwiam, że Tiana to wszystko ogarnia... Prowadzi dom, ma swój biznes, zajmuje się czwórką dzieci (w tym dwoma niemowlakami), do tego regularnie odwiedza Odie w szpitalu - mam tylko nadzieję, że nie padnie nam za chwilę z wycieńczenia!
Ian powinien porządnie oberwać! Cierpi, okej, ale no kurczę, to strasznie wygodne podejście myśleć w takiej sytuacji tylko o sobie soft1 Całe szczęście, że Tiana przestała się z nim cackać ;)
Fajnie, że mimo antypatii Diablo zechciał wspomóc kuzyna :yes: I nawet do kontaktu z Fauną go przekonał! Nie powiedziałbym co prawda, że okazał się być tu szczególnie wrażliwy - w końcu zaczął od pchnięcia Raya na ziemię :D Ale chyba jest szansa, że jeszcze się dogadają?

Ciekawostki były super!
Bardzo mnie cieszy, że nie skupiasz się wyłącznie na "głównych" bohaterach i mam ogromną nadzieję, że w kolejnych pokoleniach też będziesz rozwijać wątki postaci pobocznych ;)
Urzekł mnie dom rodzinny Śnieżki :D
Chyba nigdy bym się nie skapnął, że Krzysztof ma w grze inne imię :D
Pewnie nie wpadłbym też, iż historia Odie nawiązuje do historii Śnieżki - cieszę się, że o tym wspomniałaś. Genialny smaczek, zdecydowanie moja ulubiona ciekawostka! :)
Spróbowałem poszukać mamy Naveena, obstawiam, że może to ta pani w niebieskiej sukience ;)?
Trochę mnie martwi, że masz już zakończenie relacji - czyżbyśmy dopiero wtedy mieli poznać tajemnicę naszyjnika i rudej pani, która czyta pamiętniki :D?
Ostatnio zmieniony 04 lut 2017, 23:40 przez Lion, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Bearyllium
Posty: 33
Rejestracja: 04 mar 2016, 21:10

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Bearyllium » 11 sty 2017, 20:43

NADGANIAM, NADGANIAM...

-> Z pamietnika Charlotty "Takie same"
Nie zdawałam sobie sprawy, że Charlotta jest aż tak blisko z Macinem.
Woah, dziwnie czyta się o Belli, jako antagonistce, podczas gdy niemal jednocześnie czyta się o niej jako o jednej z głównych bohaterek w Mysikrólikach, ale DOBRZE JEJ TAK. :/
Nie cierpię Anastazji, tralalala.
Może Odie lunatykuje w śpiączce? X'D

-> Z pamiętnika Marcina "Przesyłka od bociana"
Nie rozumiem, dlaczego Antoni tak bardzo nie chce kolejnego dziecka. Przez swoje ględzenie brzmi jak stary piernik...
Z jednej strony szkoda mi Marcina, ale z drugiej mógłby uszanować wolę Antoniego, skoro ten aż tak się zaparł. Przecież ma już dwójkę smyków.
DDDDDD: Ten Marcin w sukience, feeeeee.
Czasami myślę, że Vivi jest najbardziej kompetentną osobą w tej cudacznej rodzinie. ^^
O, super, porzucone, obce dziecko (i do tego czarne) - Nieee, wcale nie wiem, że to tak naprawdę dziecko MARCINA : D
Fajnie wyszła ta cała sytuacja związana z dzieciakiem. Podobała mi się.
Podrzucenie dzieciaka tym dwojgu facetom to najlepsze, co mogło spotkać Serenę. W gruncie rzeczy fajna z niej dziewczyna, choć trochę pogubiona.
Bonusy 11/10 xDDD Takiego Antoniego aż żal nie lubić :D

-> Z pamiętnika Marcina: "Prawdziwa rodzina"
Naaaah, najgorsze, że pójście do Siobhan było słusznym zamiarem. Szkoda tylko, że ta z niej suk... :doge:
Aaaa, Avril *-* i Krzysztof <3
Siobhan zaginioną córką Krzysztofa? D: Zaskakujący zwrot akcji. Strasznie żal faceta. Taką córkę to nic tylko faktycznie wepchnąć pod pociąg :/
Łaaa, przeprowadzka, znakomicie!
SKĄD ICH WSZYSTKICH NA TO STAĆ? xDD

-> Z pamiętnika Agaty: "Nowy początek"
AVRIL *-*
Czy mówiłam już, że ją U-WIEL-BIAM? <3
Avril ciekawie rozglądała się po pomieszczeniu, w pewnej chwili zerknęła na ścianę na której wisiało parę zdjęć.
- Widzę, że masz zdjęcia, które wysłał ci Krzysztof. – Agata zerknęła w tą samą stronę co przyjaciółka i zarumieniła się lekko.
[...]
- Tak… mówiłam mu żeby tego nie robił, ale uparł się, że będzie wszystko dokumentować, tak bym nic nie straciła z życia Khany. Nie rozumiem go, przecież teraz to jego córka. – Avril rzuciła jej ukradkiem spojrzenie.
Ja uważam, że to CREEPY D:
Cóż, dla mnie również sporym szokiem był fakt, że Avril tak naprawdę nie cierpi swojej kawiarni, ale tym lepiej dla jej przyjaźni z Agatką. Może Agacia trochę od tego zmądrzeje? :x
Brat Avril w ogóle nie przypadł mi do gustu...

-> Z pamiętnika rodziny Swan: "Ten jeden zimowy dzień"
Oooch, jak słodko, ten cukier, ta miłość, ta cukrzyca, umieram. [*]
A tak serio to w wielkim skrócie:
- Tiana w ferworze okołoświątecznej pracy staje się straszną małpą.
- Btw, skoro odcinek świąteczny jest kilka miesięcy do przodu to znaczy, że Odie albo nadal jest w śpiączce, albo umarła [SPOIIILEEEER!]
- Dobrze tak Siobhan, ma za swoje.
- HAHA, ENRYCZEK Z PANIĄ DANUTĄ xDDDDD
- Te przeszpiegi Ignacego i Agatki xD
- TEN MAKIJAŻ xDD
- "Chłopak zachwiał się i wpadł na rudego chłopaka. Chwilę później wszyscy leżeli na ziemi, ochlapani kawą. W kawiarni zapadła cisza, wszyscy klienci zwrócili wzrok na dwójkę chłopaków, rozciągniętych na podłodze." - Tu się popłakałam ze śmiechu xDDD
- Nie ma co, Łucja i Ignacy są rozgarnięci, że brak słów x"3
- Nie ogarniam skąd niby Agatka i Enryczek mogą się znać, ale rozumiem, że tak pasowało dla fabuły ;)
- XD Ciekawe, co Isabella zrobiłaby z całym tym żarciem, gdyby jednak takie stada gości nie przybyły xDDD
- Bleh, Sergio poza Windenburgiem jest aż nadto mdły...
- O, Sławek. Osobiście zawsze bardziej preferowałam jego romanse z Izą niż Julią, fajnie, że przybył <3
- Jakim cudem Siobhan tak szybko dotarła na miejsce? Czy ten pociąg to francuski TGV? ;>
- Aż dziw, że po tym wszystkim jej wybaczyli. No ale skoro niby się zmieniła... :X
- Och, ach, ech, bleh. Wszyscy wszystkich znają, każdy każdego kocha, można dostać rozstroju żołądka... Wybacz, nie moje klimaty :P Ale że Ci się chciało... Podziw (chyba) o.O

-> Z pamiętnika Tiany: "Trzeba iść dalej"
Fryzura Ci zepsuła ujęcie, terefere :P
Biedna Tia... ;_;
Jadwiga jest bardzo ładna, ale imię kompletnie jej nie pasuje.
Matko, ależ się ten Ian zapuścił! D: Dobrze, że T. go ogarnęła choć trochę.
Bałam się, że Ray zrobi Florze coś złego! D: Dobrze, że Diablo ogarnął sytuację. Dobry z niego dzieciak (pomimo durnego imienia) <3
CIEKAWOSTKI FAJOOOWE *-* Przy wielu oplułam monitor, Patryk potwierdzi, jak przeżywałam i się chichrałam, czytając mu co śmieszniejsze fragmenty. :D

----

Uff, przebrnęłam przez wszystko. Ciesz się, mój następny komentarz za pół roku XDD.
Czadowa relacja, wiesz, że uwielbiam :*
Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 881
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Galcia » 12 sty 2017, 9:13

Tak, rzeczywiście Aleks jest inny, bo trochę go „Poprawiłam” Jakoś nie mogłam zaakceptować, że po Belli i Mortim potem wychodzi taki… gość xD
Meh, jak dla mnie "oryginalny" Aleksander (oczywiście odpowiednio ubrany i ufryzowany :P ) jest bardzo atrakcyjny. Te szerokie bary, mrau. ;)
Tak to jest z facetami, obiecują, że cię podwiozą, żeby było szybciej, a ostatecznie tak długo się grzebią, że się spóźniasz. :D
Ian - żul! :rotfl: Brakowało mi tylko zielonego dymku, unoszącego się nad jego postacią. Ładnie mu z brodą, ale mógłby się umyć i... ten, no, nie zostać wyrzuconym z pracy? :P
Plaskacz to najlepsze rozwiązanie takiej sytuacji. Bez tego Ian pewnie siedziałby tam dalej, aż w końcu by usechł i przyrósł do fotela. :D
Podoba mi się pomysł z tym, że Diablo nie lubi Raya. Zazwyczaj w relacjach wszystkie dzieci w rodzinie się lubią (albo przynajmniej tolerują :curious: ) i tworzą zgraną paczkę, więc jest to miła odmiana.
Uuu Ray nienawidzi swojej siostry... Nie dziwię się, z jego perspektywy naprawdę wygląda to tak, jakby odebrała mu rodziców. Poza tym niemowlaki są paskudne. x)
Diablo jest wyjątkowo dojrzały jak na swój wiek. Taki stary malutki. :P

Ciekawostki są ekstra, co prawda większość już znałam ;) ale niektóre nawet dla mnie były nowością.
Co do innych reakcji na ciążę, to przy relacji, gdy cała ekipa z klubu książki już wie, że Agatka jest w ciąży, a Sergio się nią opiekuje (Para miała już wtedy romantyczną relację) kazałam Agatce powiedzieć Sergio o ciąży. Ten na to, zaczął płakać! xD
:haha:
My hot doctor! :rotfl:
Teraz coś o młodszym pokoleniu. Czy wiecie może dlaczego sprawiłam, że Diablo zakochał się w Anastazji, swojej kuzynce? (Tak, wiem, że nie x))
W każdym razie za całą sprawę odpowiedzialna jest znana wszystkim, autorka „Mysikrólików” Galcia :D
Oczywiście, wszystko moja wina! :D Wybacz, Diablo.
Obrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 195
Rejestracja: 20 paź 2015, 19:19

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 17 sty 2017, 16:03

Dziękuję za komentarze :)
Przy okazji chciałam również bardzo podziękować za rangę scenarzysty. :D
Mam nadzieje, że moje historie dalej będą wam się podobać. ^^

Co do mini konkursu(?) Nikt nie zgadł mamy Naveena. Właściwie, miałam wam jej nie pokazywać, ale skoro już kazałam wam szukać, to pomyślałam, że jednak to zrobię ;)

Oto ona

Rai
„Jadwiga, daleka kuzynka, niania, recepcjonistka... kobieta o wielu talentach.”
50 twarzy Jadwigi? :D
Ian był w złym stanie psychicznym i fizycznym, dlatego Tiana i Naveen się nią zajęli :)
Cóż, Ian już jest po prostu takim typem. Zawsze myślał najpierw o sobie, a potem o innych. W młodości był gotów zepsuć związek przyjaciela (Naveena z Tianą) tylko po to, by ten miał dla niego więcej czasu. Dopiero potem zrozumiał swój błąd. Jak widać coś mu jednak z tego okresu zostało.
„Aww, jaki on słodki i opiekuńczy, zupełnie jak Naveen. Że tak broni kuzynki i przemówił do rozumu Rayowi. W tym akurat przypomina matkę łajającą szwagra”
A wiesz, że dopiero twój komentarz zwrócił mi na to uwagę? Wcześniej jakoś jak pisałam, to sama o tym nie myślałam, że faktycznie nadaję mu cechy rodziców xD
Zakończenie jest baaardzo daleko. Tak więc spokojnie, w takim tempie jeszcze twoje wnuki będą czytać tę relację xD

Simwood
„Dawno nie było nic o Tianie”
Ma to związek z tym, że planuje duży wątek o Tianie, ale żeby go zacząć, musze skończyć wątki „W tym czasie” Dlatego jak się z tym uporam, to zostaniemy na dłużej właśnie przy niej ;)
Mnie tez się Jadwiga strasznie podoba. Aż dziw, ze ma takie brzydkie geny xD (Jest na moim drzewie genealogicznym na 1 stronie ;) )
„Akurat w przypadku czwórkowych bobasów potwór to dosyć łagodne określenie xD”
Przyznam, że dostałam ataku śmiechu jak to przeczytałam xD
„Ale jak to zakończenie? To co ja będę czytać?”
Simwood, mamy przed sobą jeszcze SIEDEM pokoleń. Zakończenie jest okrutnie daleko, spokojnie. xD

Lenna – Na początek, gratuluję rangi scenarzysty ;)
Jak mówiłam do Rai. Z Iana taki typ, najpierw myśli o sobie potem o innych. Może kiedyś mu się to zmieni? ;)
„Nie wiem tylko, czy tekst na koniec traktować jak zwykle przekomarzanie, czy szyderstwo ze strony Raya xD”
Hmm… chciałabym pomóc, ale w sumie sama nie wiem. xD Jak rozwinę historię Raya, to zapewne obie poznamy odpowiedź ;)
„Masz już zakończenie? Toć jeszcze 7 pokoleń do odegrania jest xD”
No właśnie wiem xD

Lion – Gratuluje rangi scenarzysty ;)
„mam tylko nadzieję, że nie padnie nam za chwilę z wycieńczenia!”
I kolejny komentarz, który zwrócił mi uwagę na ważną kwestię o której nie pomyślałam. Faktycznie musze się nad tym zastanowić, jak to wszystko może na nią wpłynąć
„Ian powinien porządnie oberwać!”
Mam nadzieję, że Tiana spełniła twoje oczekiwania ;)
„Ale chyba jest szansa, że jeszcze się dogadają?”
Kto wie? ;) (No dobra, ja wiem xD)
„Trochę mnie martwi, że masz już zakończenie relacji - czyżbyśmy dopiero wtedy mieli poznać tajemnicę naszyjnika i rudej pani, które czyta pamiętniki”
Chciałabym powiedzieć nie, ale… xD
A tak na serio, to twój komentarz, właśnie sprawił, że zaczęłam się nad tym zastanawiać i wymyśliłam nowy wątek do relacji w przyszłości, który rzuci nieco światła na tą sprawę. :D
To czy zrozumiecie, o co mi chodzi, zależeć będzie od was. Ale w pewien sposób, podam rozwiązanie zagadki dużo wcześniej.
Tak więc, wypatruj odpowiedzi ;)

Bearyllium Charlotta i Marcin są bliskimi przyjaciółmi ;) Tak właściwie to Lotta kiedyś chciała go poderwać (Może po pijaku, nie wiem xD) ale gdy wyszło, że jest gejem to zostali kumplami ;)
Jeśli teraz nie lubisz Anastazji, to jestem ciekawa co powiesz o niej potem xD
„Nie rozumiem, dlaczego Antoni tak bardzo nie chce kolejnego dziecka. Przez swoje ględzenie brzmi jak stary piernik...”
Antoni właściwie nie chciał nawet pierwszych dzieci, więc akurat nie dziwi mnie jego sprzeciw teraz ;)
Poza tym myślę, że Antoni bał się, że dziecko to tylko chwilowy kaprys Marcina.
„Czasami myślę, że Vivi jest najbardziej kompetentną osobą w tej cudacznej rodzinie

A ja myślę, że tak jest xD
Dziecko Marcina? Nieee, no skąd? xD
Nie pytaj skąd ich stać. Nie mam pojęcia xD
Chyba tylko hodowla winogron ratuje ich przed bankructwem xD
„AVRIL *-*
Czy mówiłam już, że ją U-WIEL-BIAM?”
Tak właściwie, to nigdy bym nie pomyślała, że Avril stanie się tak lubiana postacią. Miała być tylko na czas pobytu Agatki w Windenburgu.
Chyba jednak dobrze zrobiłam, wymyślając dla niej wątek ;) (Szkoda tylko, że reszta klubu została, przeze mnie całkowicie olana xD)
Dlaczego creepy? Po prostu powiesiła zdjęcia swojej córeczki na ścianie. :)
No wiem, że może lepiej by było, gdyby miała je w pokoju. Tak to pewnie każdy gość je widzi i zapewne pyta „Hej, a co to za dziecko?” a Agatka może albo kłamać, albo mówić coś w stylu „A wiesz, moje. Oddałam je parze gejów na wychowanie”
Ale nie pasowało mi, żeby gadały w jej pokoju, dlatego zdjęcia są w salonie ;)
„Btw, skoro odcinek świąteczny jest kilka miesięcy do przodu to znaczy, że Odie albo nadal jest w śpiączce, albo umarła [SPOIIILEEEER!]”
O nie, ależ spojler! Nikt się tego nie spodziewał xD Ale tak, jest w śpiączce ;)
Łucja i Ignacy to moja ulubiona para :D
Mam dla nich jeszcze parę akcji w planach xD
„Nie ogarniam skąd niby Agatka i Enryczek mogą się znać, ale rozumiem, że tak pasowało dla fabuły”
Agatka i Enryczek się nie znają. Poznali się dopiero w tym odcinku ;)
Ale jeśli chodziło o Łucję, to załóżmy, że w jakimś innym świecie bardzo krótkim czasie, byli w jednej szkole ;)
„Ciekawe, co Isabella zrobiłaby z całym tym żarciem, gdyby jednak takie stada gości nie przybyły xDDD”
Eee… następne pytanie! xD
A tak serio to nie wiem, może by dała biednym czy coś? Albo w złości na Julię wywaliłaby jej pod dom tonę zgniłego jedzenia? xD
Właściwie to pomysł by Sergio tam przybył wpadł mi do głowy, tak na ostatnią chwilę. Trochę mi to nie pasowało w sumie, żeby tam był (biorąc pod uwagę wątki w przyszłości) Ale uznałam, że po prostu musiał przybyć tam w wigilię ;)
„Jakim cudem Siobhan tak szybko dotarła na miejsce? Czy ten pociąg to francuski TGV? ;>”
xD Może w szale ukradła pociąg i sama pojechała? Daj spokój, to magia świąt! xD
„Fryzura Ci zepsuła ujęcie, terefere”
Oj tam oj tam, zdarza się xD
„Jadwiga jest bardzo ładna, ale imię kompletnie jej nie pasuje.”
Niestety tu znów zadziałał mój komputer. Nie chciało mi się wymyślać innego to zostawiłam
Aż zadziwia mnie, że nie napisałaś nic o Naveenie. W końcu to on zostawił Faunę, po opieką brata, który jej nie lubi xD (Oczywiście w domu nikt o tym nie wiedział, no ale i tak xD)
„Ciesz się, mój następny komentarz za pół roku”
To i tak szybciej, niż twoja kolejna relacja :P
I dziękuję za długi komentarz, też uwielbiam ;)


Galcia No twój Aleks, przyznaję jest super ;) Ale taki zwykły to, meh…
Chociaż i tak myślę, że to fajne, gdy w różnych relacjach widzisz innego Aleksandra, Landgraaba itd. ;)
„Brakowało mi tylko zielonego dymku, unoszącego się nad jego postacią”
A wiesz, że byłby, gdyby nie to, że nie chciało mi się czekać, aż się ubrudzi? xD
„Bez tego Ian pewnie siedziałby tam dalej, aż w końcu by usechł i przyrósł do fotela.”
Zawsze można liczyć, że jakaś ochrona w szpitalu, by go w końcu wykopała xD
Ja jakoś od początku myślałam o tym, że Ray i Diablo się nie lubią. Gdy tylko nimi gram, oni mierzą się wzrokiem jakby chcieli się zabić xD
„Diablo jest wyjątkowo dojrzały jak na swój wiek”
Chyba, aż nazbyt.
Kocha się w kuzynce i prawi morały. On naprawdę nie zachowuje się ja na swój wiek xD




W dzisiejszym odcinku lepiej przyjrzymy się Juli Landgraab.
Czy naprawdę jest tak zła jak o niej mówią?

Zapraszam :)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .


[spoiler]
Z pamiętnika Juli
Siostrzana miłość


Było późne popołudnie, kiedy Julia Landgraab w pośpiechu przemierzała ulice, przy każdym kroku, stukając równo obcasami o brukowane chodniki. W normalnych okolicznościach, pewnie zadzwoniłaby po szofera, by ją zawiózł, dziś jednak była tak zdenerwowana, że jak burza wypadła z domu i pognała do siostry. Idąc szybkim krokiem i czując wiejący jej w plecy wiatr, wciąż nie mogła uwierzyć, że dzień, który zapowiadał się wspaniale ostatecznie ma tak gorzki finał.

Obrazek

Wszystko zaczęło się rano, kiedy to postanowiła wybrać się z paroma znajomymi na miasto. Jak co dzień, zrobiła poranną toaletę, ubrała swoją najnowszą sukienkę i umalowała się. Następnie sprawdziła, jak miewa się jej córeczka Małgosia, a upewniwszy się, że niania jest na posterunku, ruszyła w stronę wyjścia.

Obrazek

Mijając jednak pokój Sławomira, zawahała się. Stanęła przy nich i nieśmiało i wyciągnęła rękę, by zapukać. Niespodziewanie drzwi otwarły się i staną w nich jej mąż. Sławek zaskoczony spojrzał na nią i czekał. Stali tak chwilę mierząc się wzrokiem, aż Julia postanowiła odezwać się pierwsza.

Obrazek

- Wychodzisz do pracy? – spytała, choć tak naprawdę znała odpowiedź.
- Tak – rzekł i spojrzał wymownie na trzymaną przez nią torebkę. – Widzę, że ty również gdzieś idziesz. – Następnie nie czekając na jej reakcję, minął ją w przejściu i skierował się do wyjścia. – Miłego dnia, widzimy się później. - Julia podążyła za nim wzrokiem, mężczyzna jednak już się nie obrócił.

Obrazek

Właśnie tak wyglądało ich codzienne życie. Sławek wychodził wcześnie rano, a wracał późnym wieczorem. Julia doskonale wiedziała, że to nie praca trzyma go tak długo poza domem. Pewnego dnia zadzwoniła do firmy chcąc spytać, kiedy wróci. Sekretarka natomiast poinformowała ją, że nie ma go w pracy, gdyż wziął sobie tygodniowy urlop.

Obrazek

Julia nie winiła go za jego zachowanie. Tak naprawdę po ostatnich świętach, które spędzili osobno, stosunki między nimi ochłodziły się jeszcze bardziej. Wiedziała, że miał w tym wszystkim trochę racji, Boże Narodzenie powinno się obchodzić wspólnie z rodziną, a nie z grupą obcych ludzi.
Sławek nie rozumiał jednak jednej rzeczy, kiedy rodzina Alto wysłała im zaproszenie, nie mogła ot tak sobie odmówić. Nie po to tyle czasu starała się odnowić z nimi kontakt i zażegnać dawne spory, żeby potem jednym złym posunięciem wszystko zepsuć. Julia również chciała ten dzień spędzić z rodziną, ale po prostu nie mogła.

Obrazek

Nie była już Julią Maślanką, nic nieznacząca kobietą w tłumie, która nie ma żadnych zobowiązań.
Była Panią Landgraab i nie mogła ot tak porzucić swoich obowiązków.

Obrazek

Kobietę jednak, ani trochę nie dziwiło zachowanie Sławomira. W przeciwieństwie do niej, w swojej rodzinie, to on był tym młodszym rodzeństwem. Nigdy nie musiał się o nikogo martwić ani troszczyć. Do tego od dziecka był wychowywany w dostatku. Nie zrozumie jak to jest, zostać nagle samemu i musieć zadbać o swoją rodzinę.
Julia wiedziała to, aż nazbyt dobrze.
Kiedy ojciec odszedł, została ze wszystkim całkiem sama. Agata była jeszcze dzieckiem, a Izabella mimo, że w jej wieku, kompletnie nie mogła się pozbierać po jego śmierci.

Obrazek

To Julia była tą, która w tym trudnym czasie musiała o nich zadbać. To fakt, że dalsza rodzina pomagała im jak mogła, lecz nie byli wstanie ich utrzymać. Stanęła wtedy przed ciężkim wyborem, ale dokonała go i nigdy nie żałowała swojej decyzji.

Obrazek

Zrezygnowała ze studiów i podjęła pracę barmanki, by ich utrzymać.
Jednakże pracowanie i opieka nad młodszą siostrą, nie było łatwe.

Obrazek

Obrazek

Niedługo później Izabella postanowiła, że chce studiować. Julia nie powstrzymała jej, wiedziała, że będzie im jeszcze ciężej, ale nie chciała odbierać siostrze możliwości rozwoju.
Mimo to, szybko zauważyła, że rachunki powoli zaczynają przekraczać ich możliwości. Gdy myślała, że już więcej nie wytrzyma, nagle pojawiła się pewna okazja, by pożegnać się z długami, na zawsze…

Obrazek

Pewnego dnia, Izabella wróciła do domu i podekscytowana oznajmiła, że poznała chłopaka. Zwierzyła się ze wszystkiego Juli i poprosiła ją, by ta jej pomogła go znaleźć.
Julia była realistką, jak niby miały odnaleźć chłopaka w wielkim mieście, biorąc pod uwagę fakt, że Iza nawet nie znała jego imienia!

Obrazek

Mimo wątpliwości Julia zgodziła się i praktycznie wydając ostatnie pieniądze, pojechały do Oazy na poszukiwania.

Obrazek

Na miejscu rozdzieliły się i ruszyły.
Julia spędziła cały dzień w upalnym słońcu, szukając owego delikwenta. W końcu poddała się i usiadła na ławce, by ochłonąć. Miała właśnie iść na miejsce umówionego spotkania z siostrą, poinformować ją, że natychmiast wracają, a ona powinna wybić go sobie z głowy, gdy niespodziewanie przysiadł się do niej pewien młody blondyn.
Chłopak miał intensywnie zielone oczy i szelmowski uśmiech. Zdecydowanie był przystojny. Julia dobrze znała takich gagatków. Zmieniają dziewczyny jak rękawiczki i nie interesuje ich nic, poza jednorazową przygodą. Zirytowało ją, że jeden z takich typów dosiadł się do niej na ławce i gapi się na nią, śliniąc się jakby zobaczył kawał soczystego mięcha.
Mrużąc ze złością oczy, spojrzała na niego.
- Potrzebujesz czegoś? – spytała starając się zachować spokój, choć tak naprawdę w środku gotowała się ze złości. Wyglądało jednak na to, że nie zwrócił uwagi na jej oschły ton głosu.

Obrazek

- Spotkaliśmy się na letnim festynie. Nie miałem przyjemności się przedstawić, dlatego pomyślałem, że zrobię to dzisiaj. – W pierwszej chwili Julia myślała, że to jeden z tych żałosnych tekstów na podryw. „Czy my się gdzieś nie spotkaliśmy? Może przegadamy to u mnie?” Potem jednak przypomniała sobie historyjkę swojej siostry i rozszerzyła oczy ze zdumienia.
To musiał być ten gość, którego szukała Izabella! Julia nie mogła w to uwierzyć. Dlaczego ze wszystkich facetów, jej młodsza siostra musiała trafić akurat na ten typ?!
Czyż nie widziała, że to nie jest mężczyzna dla niej?
Mimo nagłej chęci, by zerwać się z ławki i natychmiast pobiec zrobić siostrze awanturę, została na miejscu i postanowiła dowiedzieć się czegoś więcej o chłopaku Izy.

Obrazek

- No tak… Teraz pamiętam! – wykrzyknęła i uśmiechnęła się. Chłopak wyglądał na oczarowanego. „Co za kretyn, ślini się jak pies na widok kości.” Pomyślała z przekąsem, ale postanowiła grać swoją rolę.

Obrazek

- Landgraab… Nazywam się Sławomir Landgraab. – Słysząc to nazwisko Julia zdębiała. Landgraab? Ten Landgraab?! Byłaby rozdziawiła usta ze zdziwienia, gdyby w ostatniej chwili się nie powstrzymała. Julia dobrze znała to nazwisko. Byli jednymi z najbogatszych ludzi w mieście. Nie było człowieka, który by o nich nie słyszał.

Obrazek

Myśli dziewczyny biegły jak szalone. Landgraab… pieniądze, pozycja społeczna, wszystkie ich problemy zniknęłyby w mgnieniu oka… To okazja, która może się więcej nie powtórzyć.
Jednak Iza jest zbyt miękka, by poradzić sobie w tym świecie. Nie zniesie tych wszystkich spojrzeń pogardy, jakie zapewne będzie jej rzucać reszta jego rodziny. „Trafiło się ślepej kurze ziarno!” „Jak takie nic śmiało się wżenić w naszą rodzinę?!” Tak będą mówić.

Obrazek

Julia dobrze znała siostrę, jej delikatne i dobre serce tego nie przetrwa. A po tym jak ten głupek się nią znudzi i zacznie sprowadzać do domu kochanki… Nie, nie dopuści do tego.
Iza jest jeszcze młoda, znajdzie sobie kogoś lepszego. A ona, jako jej starsza siostra zrobi wszystko, by ją ochronić.
- Ja jestem Julia Maślanka… po ojcu Swan… - rzekła i wyciągnęła do niego swą drobną dłoń.

Obrazek

. . .


- Julio? Jesteśmy na miejscu. – Julia gwałtownie otworzyła oczy i spostrzegła, że siedzący obok niej mężczyzna ma rację. Właśnie dotarli do San Myshuno.

Obrazek

- Dziękuję Gunter – rzekła i przeciągnęła się na siedzeniu. – Musiałam się nieco zdrzemnąć. –mężczyzna uśmiechnął się.

Obrazek

Gunter był jednym ze znajomych Juli w ich „Klubie Bogaczy” jak lubiła go nazywać. Spotykali się raz lub dwa razy w tygodniu i spędzali czas na… Właściwie, na niczym szczególnym. Robili to, co przeciętny bogacz, który odziedziczył swój majątek i nie musiał na niego pracować. No może z wyjątkiem Guntera, którego niemiecka firma wzbogaciła się na kontraktach z Turkami.
Prawdopodobnie dlatego ze wszystkich, to właśnie z nim dogadywała się najlepiej. Wiedział, co znaczy być nikim. W przeciwieństwie do reszty towarzystwa, Gunter sam zapracował sobie na swoją pozycję. Nikogo nie poślubił, nie błagał bogatych rodziców o pieniądze. W pewien sposób, Julia czuła się o to zazdrosna.

Obrazek

Ledwie dotarli na miejsce spotkania, gdy usłyszeli.
- Julio, kochanie! Jak miło cię widzieć! – rzekła korpulentna kobieta, o krótko wystrzyżonych brąz włosach, Maaike. Wszyscy dobrze znali historię o tym, jak w młodości upiła swojego teraźniejszego męża, a gdy okazało się, że zaszła w ciążę, chcąc uniknąć skandalu, wzięli ślub. Wyglądało jednak na to, że za swój postępek, kobieta poniosła zasłużoną karę. W czasie ciąży strasznie się roztyła i przez te wszystkie lata, nie odzyskała swojej dawnej sylwetki. Julia zbliżyła się i przywitała z kobietą.

Obrazek

- Witaj Maaike, jak zawsze wyglądasz olśniewająco. – kobieta uśmiechnęła się, wyraźnie zadowolona z komplementu.
- Och, daj spokój Julio. Przecież to wiem! – rzekła i spojrzała na jej strój. – A teraz opowiadaj, gdzie kupiłaś tą wystrzałową sukienkę?

Obrazek

Julia obróciła się teatralnie.
- Prawda, że śliczna? – tu jednak uśmiechnęła się przepraszająco. – Niestety kochana, już nie pamiętam. Dobrze wiesz, że odwiedzam tyle sklepów… - Machnęła ręką i ruszyła w stronę reszty znajomych. „Uważaj bo ci powiem, gruba tochnio. Nie minęłoby pięć minut, a ty i cała twoja rodzinka paradowalibyście w takich samych!” pomyślała zirytowana i przywitała się z pozostałymi.

Obrazek

To prawda, Julia wcale nie pałała szczególną sympatią do tych ludzi. Przez lata spędzone na byciu żoną Landgraaba, dobrze poznała ten świat. Tu nie było miejsca na przyjaźnie. Wszystko polegało na tym, by dobrze umieć grać. Wszyscy patrzyli i oceniali każdy twój ruch. Wystarczyło drobne potknięcie, by odwrócili się od ciebie.
Dlaczego więc Julia to robiła? To bardzo proste, ci ludzie, mimo, że irytujący i często nudni jak flaki z olejem, byli przyjaciółmi lub rodziną ważnych klientów w firmie Landgraab. Julia dobrze wiedziała, że bez nich są niczym.
Dlatego zaciskała pięści i obdarzała ich swoim najpiękniejszym uśmiechem. Sławomir nigdy nie doceni tego, jak w rzeczywistości wiele dla niego robiła, ale jej wcale na tym nie zależało.
Nie kochała go i nigdy nie pokocha. Jednakże tak długo, jak jej rodzina żyje w dostatku i niczego im nie brakuje, tak długo będzie zadowolona.

Obrazek

Następne udali się na ekskluzywny pokaz mody, na który zostali dziś zaproszeni. Po drodze Julia, przez szybę swojej limuzyny podziwiała miasto. Mimo, ze wiele razy wyjeżdżała w różne egzotyczne miejsca, to jeszcze nigdy tu nie była. Drapacze chmur zrobiły na niej wielkie wrażenie. Zupełnie różniło się to od ich domu w Oazie. Kobieta jednak nigdy na to nie narzekała. Wolała go dużo bardziej od hałasu panującego w tak dużym mieście. Do tego cieszyła się, że jej córeczka Małgosia, może bawić się w ich ogrodzie zamiast miejskim parku, w obsikanej przez psy i koty piaskownicy.

Obrazek

Pokaz mody był dużym wydarzeniem. Masa ludzi przybyła, by podziwiać najnowszą kolekcję od Zuzanny Sęp. Julia spostrzegła, że pojawiło się wiele ważnych szych… a przynajmniej ich żony.
Postanowiła to wykorzystać i po zakończeniu pokazu, spędziła czas na zapoznawaniu się z nimi. O dziwo spostrzegła, że poznane kobiety, są naprawdę miłe i w przeciwieństwie do jej znajomych, nie tak zapatrzone w siebie.

Obrazek

Godzinę później razem ze swoimi znajomymi, udali się na obiad, gdyż zbliżała się odpowiednia godzina. Przy posiłku rozmawiali głównie o nowej kolekcji.

Obrazek

Mimo pozornie miłej atmosfery, Julia czuła się dziś jakoś nieswojo. Widziała, że dwie koleżanki, rzucają między sobą jakieś porozumiewawcze spojrzenia i uśmiechają się konspiracyjnie.
Nie podobało jej się to, lubiła mieć kontrolę nad sytuacją. Wytrzymała tak jeszcze chwilę, aż w końcu wbiła w siedzącą najbliżej Clarę, swoje mordercze spojrzenie.

Obrazek

- Może powiecie mi w końcu co was tak bawi? To bardzo nieuprzejme, szeptać tak między sobą w towarzystwie. – Siedzące przy stole kobiety rzuciły jej zdziwione spojrzenie. „Czy te idiotki naprawdę myślały, że są takie sprytne i tego nie widzę?” pomyślała, czekając na ich odpowiedź.

Obrazek

Patrząca do tej pory w telefon, najmłodsza z nich Yuki, zaśmiała się.
- Widać was przejrzała! – rzekła z rozbawieniem i wystukała kolejną wiadomość w telefonie.

Obrazek

Oburzona Maaike spojrzała na nią gniewnie.
- Nie odzywaj się gówniaro! Myślisz, ze jak masz bogatego tatusia to wszystko ci wolno! Nie rozumiem czemu w ogóle się z nami zadajesz. Powinnaś teraz…

Obrazek

- Dość! – przerwała jej żale Julia i wpatrzyła się w kobietę. – To nie Yuki od godziny uśmiecha się głupkowato i plotkuje z Clarą myśląc, że tego nie widzę. – rzekła z gniewem. Widząc zszokowane spojrzenia przy stole, zaklęła w duchu. Nie przyszła tu, żeby się z nimi pokłócić. Wzięła głębszy wdech dla uspokojenia.
- Przepraszam, poniosło mnie. – powiedziała ze spokojem. – Chodziło mi po prostu o to, że jeśli macie coś do powiedzenia na mój temat, to powiedzcie to wprost. – Clara i Maaike rzuciły sobie szybkie spojrzenie i milczały jak zaklęte.

Obrazek

Julię strasznie to zirytowało. Przyrzekła sobie jednak, że nie da się sprowokować. Zawołała kelnera, zapłaciła rachunek i wstała od stołu.
- No cóż, wygląda na to, że na mnie już pora.

Obrazek

Gunter, który z pozostałymi siedział przy stole obok, gdy to zobaczył, również się podniósł.
- Odprowadzę cię. – Julia uśmiechnęła się i pokręciła głową.
- Nie trzeba… - mężczyzna jednak nie dał jej skończyć.
- Robi się już późno. Nie wypada, żebyś podróżowała tak sama. – Widząc, ze się go nie pozbędzie, kiwnęła głowa i ruszyli.

Obrazek

Większość podróży minęła im w milczeniu. Julia wciąż zastanawiała się, o co chodziło Clarze i Maaike. Musiały dowiedzieć się czegoś na jej temat, stąd te uśmiechy i spojrzenia… Pytanie tylko czego?
Julia zawsze starała się zachowywać poprawnie i wyglądać nienagannie. Śledziła wszystkie ważniejsze portale, czytała gazety i nie było tam nic, co mogłoby wprawić ją w zakłopotanie.
O co więc chodziło?

Obrazek

W końcu po paru godzinach, dotarli do pod jej dom w Oazie. Gunter pożegnał się z nią i życzył dobrej nocy.

Obrazek

Właśnie miał wsiąść z powrotem do limuzyny, gdy dostał smsa.
Julia zobaczyła, że otrzymana wiadomość, bardzo nim wstrząsnęła. Spojrzał na nią zmartwiony i podał jej swój telefon.
- Julio… Myślę, że powinnaś to zobaczyć.

Obrazek

Kobieta wzięła od niego urządzenie i spojrzała na wyświetloną na ekranie stronę. Nagle nogi się pod nią ugięły i zachwiała się. Gunter ją podtrzymał.
- Dobrze się czujesz? – Julia kiwnęła głową i uśmiechnęła się słabo.
- Nic mi nie jest. To tylko głupie plotki, dlaczego miałabym się tym przejmować? – mężczyzna nie wyglądał jednak na przekonanego.

Obrazek

- Twój mąż już jest? – Julia zaprzeczyła ruchem głowy. – Może zostać z tobą do jego powrotu? Nie wyglądasz najlepiej. – kobietę zirytowały jego słowa i spojrzenie pełne współczucia. „Myślisz, że jestem głupią, naiwną idiotką? Zaraz zacznę płakać i rzucę ci się w ramiona?” pomyślała, a krew zagotowała się jej w żyłach. „Nie jestem słabą kobietą i nie potrzebują twojej litości!”
- Dam sobie radę. – rzekła sucho i mijając go, weszła do domu.

Obrazek

Stanęła przy oknie, chowając się za firanką i zaczekała, aż odjedzie.


Obrazek

Gdy limuzyna zniknęła za zakrętem i była pewna, że Gunter już jej nie zobaczy, wypadła z domu i pognała do Izabelli.
Zrobi wszystko, by chronić dobre imię swojej rodziny.
Nawet, jeśli miałaby ją przez to znienawidzić…

Obrazek

. . .


Izabella siedziała właśnie przed swoim laptopem przy blacie w kuchni i pisała kolejny artykuł. Terminy strasznie ją goniły i szef od godziny wydzwaniał do niej wrzeszcząc, żeby się pospieszyła, bo nie zdąży z kolejnym wydaniem gazety. Zmęczona, przetarła oczy myśląc o tym, że będzie musiała zarwać kolejną noc, żeby zdążyć na czas.

Obrazek

Właśnie skierowała myszkę, na przycisk „Zapisz” gdy drzwi wejściowe otwarły się z hukiem i ujrzała swoją starszą siostrę, stojącą w drzwiach. Izabella zaskoczona, wpatrywała się w nią. Julia gniewnym krokiem wmaszerowała do jej domu i oparła się o blat parząc na Izę ze złością w oczach.

Obrazek

- Co ty sobie myślisz?! – wrzasnęła na cały głos. W tym momencie Iza podziękowała w duchu, że opatrzność miała ją dziś w swej opiece i poprosiła Agatę, żeby zabrała Basię na spacer do parku. Gdyby dziecko było w domu, na pewno obudziłoby się w tej chwili i następne godziny upłynęłyby jej na uspokajaniu córeczki. Nie mała pojęcia o co mogło chodzić Juli, ale mało ją to teraz obchodziło. Jeśli siostra ma ochotę na kolejną awanturę, to równie dobrze może z tym poczekać do jutra. Tymczasem ona ma ważny artykuł do napisana i musi się spieszyć. Ignorując gniewne spojrzenie siostry, znów wpatrzyła się w ekran laptopa.

Obrazek

- Julio, jestem zajęta, gdybyś mogła przyjść nieco… - Julia jednak nie dała jej skończyć. Bezceremonialnie odepchnęła ją od komputera i sama zasiadła przed nim.

Obrazek

- Hej! – próbowała protestować Iza, lecz siostra nie zwróciła na to uwagi. Zamiast tego włączyła jakąś stronę internetową i dopiero wtedy pozwoliła jej usiąść.

Obrazek

- Czytaj! – rzekła Julia rozkazująco. Iza westchnęła, mogłaby się kłócić z siostrą, ale dobrze wiedziała, że ta i tak nie da jej spokoju dopóki, nie przeczyta artykułu na stronie. Ponieważ do pracy potrzebowała skupienia, a nie wrzeszczące jej nad głową bliźniaczki, postanowiła szybko zobaczyć, czym ta się tak zdenerwowała.

Obrazek

- Niech ci będzie, co tam masz? – spytała siadając, po czym zaczęła czytać. Z każdym przeczytanym słowem, oczy Izy rozszerzały się coraz bardziej.

Obrazek

Nagłówek artykułu głosił „Sławomir Landgraab ukrywa Romans z Izabellą?”
„W domu najbogatszej rodziny w mieście, państwa Landgraab szykuje się kolejna afera!
Niedawno zaobserwowaliśmy ochłodzenie stosunków między Sławomirem i Julią. Do tej pory zarówno pan jak i pani Landgraab, nie zechcieli udzielić nam wywiadu.
Nasi zaufani informatorzy dotarli jednak do sedna problemu. Podobno parę miesięcy temu, Sławomir był często widywany z siostrą Pani Landgraab – Izabelą Maślanką.
Naszym fotoreporterom udało się nawet zrobić im zdjęcie podczas wigilii, którą Sławomir spędził razem z Izą!
Ostatnio dotarły do nas również plotki, jakoby córka Izabeli – Barbara, była owocem romansu między nią, a Sławomirem.
Czyżby pan Sławomir grał na dwa fronty?
Jeśli jesteś za tą teorią wyślij sms pod…”

Obrazek

Obrazek

Iza przerwała czytanie i spojrzała na siostrę.
- Ja… Ja nie rozumiem… Dlaczego…?

Obrazek

- Nie udawaj! Jak mogłaś sprzedać do gazety taką informację? Reputacja naszej rodziny już nic cię nie obchodzi?! – Izabella była w szoku. Jak Julia mogła w ogóle pomyśleć, że byłaby zdolna do czegoś takiego? Przecież na tym ucierpi nie tylko ona, Julia czy Sławomir… ale również jej córeczka Basia! Zmarszczyła brwi.
- Naprawdę myślisz, że poszłabym do gazety z tą historią? Co bym z tego miała? – Julia spojrzała na nią chłodno.
- No nie wiem. Może na przykład chcesz rozbić moje małżeństwo i w końcu zdobyć Sławomira!

Obrazek

Iza westchnęła zmęczona. To prawda, że kochała Sławomira… być może nadal coś do niego czuje? Ale to nie zmienia faktu, że po ich jednorazowym „skoku w bok” którego owocem było pojawienie się na świecie Basi, mężczyzna przestał się z nią zadawać.
Dopiero w ostatnie święta, pierwszy raz od dawna, miała okazję się z nim zobaczyć.
Sławek cały wieczór spędził na rozmowach z nią i zabawie z dziewczynkami, ale… to wszystko. Do niczego między nimi nie doszło. Spędzili ten czas jak para dobrych przyjaciół, którą zresztą kiedyś byli. Regularnie odwiedzał Basię. Zresztą dla obu dziewczynek był wspaniałym ojcem, ale dla niej… Dla niej, nie było miejsca w jego życiu. Już dawno pogodziła się z tym faktem. Cieszyła się, że ma chociaż jego przyjaźń i nie nalegała na nic więcej.
Poza tym, wyraźnie dał jej do zrozumienia, że nie rozwiedzie się z Julią. Nawet jeśli już nie łączyło ich żadne uczucie, postanowił zostać z nią dla dobra Małgosi, która w przeciwnym razie mogłaby być źle taktowana przez resztę rodziny, jako córka rozwodnika.
Jak zauważyła to Izabella, Landgrabowie mieli zwyczaj do tworzenia irytujących tradycji.

Obrazek

W tej rodzinie bowiem, nie tylko blondwłosi krewni mieli większe prawa do majątku i byli lepiej traktowani. Oprócz tego, nikt nie rozwiódł się ze współmałżonkiem od prawie stu lat!
Nie dlatego, że ich małżeństwa były szczęśliwe… Po prostu nikt nie chciał, by rodzina krzywo na niego patrzyła.
Izabella, która znała historię Sławka mogła po części zrozumieć jego uczucia. Już jako dziecko został wykluczony przez resztę Landgraabów.
Zostawiony ze swoją siostrą samym sobie i przez lata słyszący kąśliwe uwagi ze strony krewnych.
Rozumiała, że nie chce skazać na taki sam los Małgosię, nawet jeśli oznacza to życie pod jednym dachem z jej siostrą. Izabella twardo spojrzała w oczy Juli i rzekła.
- Mnie i Sławomira oprócz Basi, nic już nie łączy. Nie mam zamiaru ci go odebrać. – Julia, która mimo oskarżeń wydawała się oczekiwać takiej odpowiedzi, uśmiechnęła się zadowolona.
- No cóż. W takim razie obie mamy ten sam cel. – Iza spojrzała na nią zaskoczona. – Obie chcemy pozbyć się tych plotek. – dokończyła Julia, a Iza zastanowiła się.

Obrazek

- Tak, tylko jak to zrobić? – w oczach Juli dostrzegła niebezpieczne błyski. Wiedziała, że nie spodoba się jej to, co wymyśliła siostra, wiedziała jednak że nie uda jej się przed tym uciec, dlatego postanowiła jednak zapytać. - Masz jakiś pomysł?
Julia uśmiechnęła się, nie był to jednak radosny uśmiech. Bardziej przypominał rozwartą paszczę rekina gotowego, by w każdej chwili cię pożreć.

Obrazek

- Właściwie to mam pewien pomysł, który zamknie wszystkim usta. – Iza wpatrzyła się w nią słuchając z uwagą.
- Co gdyby… znalazł się ojciec Basi? – Iza patrzyła na nią nic nierozumiejącym wzrokiem.
- Ojcem Basi jest Sławek, tego nie da się zmienić… – rzekła i natychmiast umilkła, widząc minę swojej siostry. Minę przyczajonego do skoku drapieżnika…
- Czasem jesteś taka naiwna siostrzyczko. – rzekła z uśmieszkiem. – Ludzi nie obchodzi prawda, uwierzą we wszystko w co chcą uwierzyć. – rzekła i wstała, by nalać sobie kawy.
- Wystarczy, że udzielisz wywiadu do jednej z gazet, w którym podasz jakiegoś innego mężczyznę za ojca Basi. Wymyślimy jakąś przekonującą historyjkę, dlaczego przez lata się nie pokazywał.
Może wyjazd za granicę z powodu choroby? Ludzie lubią takie ckliwe historyjki! – rzekła podekscytowana.

Obrazek

Izabella postanowiła sprowadzić ją na ziemię.
- To nie zmieni faktu, że on i Basia nie są spokrewnieni. Ktoś na pewno zacznie podejrzewać, że próbujemy zataić prawdę, ludzie nie przestaną tak łatwo plotkować. – Julia machnęła lekceważąco ręką.
- Od czego są testy na ojcostwo? Jeśli pokażemy im jeden z nich, w którym ojcem będzie nasz aktor, nie będą mieli już żadnych argumentów. Nikt nigdy nie złapał ciebie i Sławka na gorącym uczynku, więc to definitywnie zakończy wszelkie plotki na wasz temat. – Izabela patrzyła się na nią, jakby była niespełna rozumu.
- A niby jak chcesz to zrobić? – Julia rzuciła jej spojrzenie, jakby była małym, krnąbrnym dzieckiem, które dorosły próbuje czegoś nauczyć, jednak ono wciąż się opiera.

Obrazek

- Mam pieniądze i wpływowych znajomych, praktycznie żądzę tym miastem. Myślisz, że załatwienie jednego fałszywego papierka będzie takie trudne? – Iza zamilkła. Zrozumiała, że jej siostra już wszystko sobie przemyślała, jeszcze zanim przekroczyła próg jej domu.

Obrazek

Jedyne czego od niej potrzebowała, to potwierdzenia, że siostra zgadza się na jej plan.
Jednakże czy ona tego chciała? To prawda, że wyjawienie publicznie prawdy o romansie jej i Sławka rozpęta burzę. Pewnie usłyszą masę niepochlebnych opinii na swój temat…
Ale czy powiedzenie prawdy nie byłoby lepsze?
Ma przez całe życie kłamać ludziom w żywe oczy, że ojcem Basie jest jakiś obcy jej facet?
Jak to wszystko wpłynie na Basie?
Jedyne czego teraz chce, to tego, by jej córeczka była szczęśliwa. By nigdy nie wstydziła się tego kim jest. W ten sposób odbierze jej tą szansę.
Właśnie chciała się odezwać, lecz znów napotkała mrożące krew w żyłach spojrzenie swej siostry i zamilkła.
- Nawet nie myśl o tym, by mi się sprzeciwić. Właśnie ci to powiedziałam. Żądzę tym miastem, mam pieniądze i wpływowych znajomych. Myślisz, że odebranie ci dziecka stanowiłoby dla mnie jakikolwiek problem? – Iza milczała, niezdolna wykrztusić nawet słowa.

Obrazek

- Pamiętaj również, że Sławek jest jej ojcem. Może nie chce cię skrzywdzić, ale dziecko zdecydowanie jest dla niego ważniejsze. Parę aluzji w stylu „Czy Iza na pewno poradzi sobie z dzieckiem sama?” „Może jednak powinniśmy zająć się Basią?” I stracisz córkę szybciej, niż myślisz. – następnie odłożyła kubek z niedopitą kawą na stół i ruszyła do wyjścia. W progu zatrzymała się jednak jeszcze i zwróciła w stronę skulonej na siedzeniu Izabeli.
- Pamiętaj siostro, jeden zły ruch, a nic mnie nie powstrzyma… - następnie wyszła. Iza patrzyła się tępo przed siebie przez dłużą chwilę.

Obrazek

W końcu, nie mogąc się dłużej powstrzymać, wybuchła płaczem.


Obrazek[/spoiler]



Koniec odcinka 36
Ciąg dalszy nastąpi...




Bonus:

[spoiler]Od razu uprzedzam żeby się nie sugerować wiekiem Diablo. W relacji, gdy Flora będzie mieć 3 latka on będzie nastolatkiem, jednak tak bardzo chciałam dodać tą historyjkę, że zostało tak jak jest ;)


Hej to ja… Ej, dajcie kamerę trochę niżej! O, tak lepiej.
Jeszcze raz, Hej to ja, Flora. Ostatnio skończyłam trzy lata i mamusia powiedziała, że jestem na tyle duża, żeby sama napisać coś w pamiętniku… A przynajmniej chciałabym, bo wciąż się uczę.

Obrazek

Na razie pomaga mi mój starszy brat, Diablo.
Braciszek jest super! Bardzo go kocham.

Obrazek

Chociaż czasem się na mnie złości, gdy nie słucham…
- Ale jak to? Nie mogę?

Obrazek

…To zwykle jednak szybko się godzimy.

Obrazek

Najbardziej lubię spędzać czas z rodzicami. Z Mamusią często bawimy się w chowanego. Jestem w tym mistrzem! Zawsze wygrywam, a mamusia prawie nigdy nie może mnie znaleźć!
- Gdzie się podziała Flora? Hmm… czyżby była w szafie? Nie… a może pod łóżkiem? Też nie… A może… za domkiem dla lalek? Mam cię!

Obrazek

Wszyscy mówią, że jedzenie mamusi jest najlepsze na świecie…

Obrazek

…Chociaż jej eksperymenty sprawiają, że czasem wolę to co gotuje mi tatuś…

Obrazek

Jak już o nim mowa, to jest najlepszym tatusiem na świecie! Ciągle słyszę jak wszyscy mówią, że jesteśmy do siebie bardzo podobni.

Obrazek

Obrazek

Z tatusiem zawsze jest co robić!
- SOS! Spadamy! Proszę opuścić pokład!

Obrazek

- Ziuu! Ziemia coraz bliżej! Mam cię!

Obrazek

Oprócz zabawy tatuś uczy mnie wielu przydatnych rzeczy. Uwielbiam grę w rozpoznawanie obrazków!
- A co to jest? Butelka.

Obrazek

- No dalej Flora! Potrafisz to powiedzieć!

Obrazek

- A to? Tak! Patelnia. Do czego mamusia jej używa? Nie, nie do bicia tatusia po głowie…

Obrazek

Dodatkowy plus z bycia z tatusiem to to, że często mamusia wpada, żeby zobaczyć w co się bawimy!
- Co? Wszystko w najlepszym porządku, Tiano!
- Naveen, Flora właśnie ci ucieka…

Obrazek

- Aj tam, ależ ta mamusia marudzi. Tatuś jest najlepszym tatusiem na świecie, prawda Flora?

Obrazek

- Ja to mam podejście do dzieci. Chociaż to dziwne, bo nie pamiętam opieki nad Diablo, gdy był w twoim wieku…

Obrazek

Na koniec dnia, tatuś zawsze czyta mi bajki na dobranoc, o księżniczkach i smokach. Mówi, że ja też kiedyś zostanę jedną z nich, ale wiem, że nie mam się co bać smoków, bo on zawsze mnie obroni!

Obrazek

Obrazek

Kiedy już usypiam, zawsze całuje mnie w czoło.

Obrazek

Nie wie jednak, że tak naprawdę usypiam nieco później, bo czasem z mamusią hałasują w pokoju. Chciałabym się kiedyś dowiedzieć w co fajnego się bawią w nocy.

Obrazek

Ale nie tylko tatuś i mamusia się mną opiekują. Kiedy są bardzo zajęci i oboje muszą iść do pracy, zostawiają mnie z ciocią Charlottą. Bardzo ją lubię, chociaż czasem wolałabym, żeby się ze mną pobawiła, zamiast czytała te kolorowe gazetki.
- Ja to umiem się zajmować dziećmi. Widzisz? Mówiłam ci Naveen!

Obrazek

- Flora, nie jedz tej lalki…

Obrazek

Najfajniej jest w weekend, gdy wszyscy jesteśmy w domu.
Mama często piecze wtedy moje i Diablo ulubione ciasteczka.

Obrazek

A potem ciocia Lotta uczy mnie tańczyć. Mówi, że mam talent i kiedyś zostanę sławną tancerką!
- No dalej Flora! Naśladuj ciocię i mamusię! I raz i dwa!

Obrazek

A na koniec dnia, mamusia czyta mi bajkę i kładzie do łóżeczka szepcząc…

Obrazek

- Dobranoc, moja mała księżniczko.

Obrazek[/spoiler]



Dziękuję za uwagę :)
Ostatnio zmieniony 28 sty 2017, 17:53 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 4 razy.
Obrazek

Awatar użytkownika
Gunia
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 242
Rejestracja: 15 gru 2013, 13:59

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Gunia » 17 sty 2017, 19:59

Julia Landgraab to podła... Uhm, nie dokończę, bo nie wypada :P
Biedna Iza :( Mam nadzieję, że jakoś da sobie radę i utrze siostrze nosa! Piękne słowa - aby nie wstydziła się tego, kim jest. Iza to naprawdę dobra matka.
A malutka Flora jest <3 cudowna! :)
Zapraszam na relację! :)

Obrazek

Awatar użytkownika
Simwood
Posty: 750
Rejestracja: 06 sty 2016, 14:32

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Simwood » 17 sty 2017, 23:29

W normalnych okolicznościach, pewnie zadzwoniłaby po szofera, by ją zawiózł
Biedna, starzeje się. Zapomniała, że w jej świecie nie istnieją samochody tylko teleport :(
Nie była już Julią Maślanką, nic nieznacząca kobietą w tłumie, która nie ma żadnych zobowiązań.
Była Panią Landgraab i nie mogła od tak porzucić swoich obowiązków
Czy mi się wydaje, czy słyszałem już kiedyś coś podobnego? Z ust pewnej rudej pani Landgraab xD Ach ta pozycja społeczna. Tak bardzo utrudnia życie :D
Bardzo fajne efekty przy retrospekcyjnych zdjęciach :yes:
Ej, to ja chciałem wykorzystać motyw z pociągiem :P Miałem już nawet przygotowany plan zdjęciowy xD
No może z wyjątkiem Guntera, którego niemiecka firma wzbogaciła się na kontraktach z Turkami
Czyżby Gunther był właścicielem zakładów mięsnych? Takich z mięsem do kebabów? soft9
Beata Szydło!
Na miejscu Julki bym się cieszył, że to zwykli,nudno ludzie, a nie potwory typu Wanda, Vita, Julietta ;)
Masa ludzi przybyła, by podziwiać najnowszą kolekcję od Zuzanny Sęp
To taka szycha się z Zuźki zrobiła? soft9
Centrum Hejtu - sikam ze śmiechu! XDDDDDDDDDD :haha:
Współczuję Izie, znalazła się w ciężkiej sytuacji :unsure: Mam nadzieję, że jakoś z tego wybrnie.
Ten odcinek sprawił, że polubiłem Julkę. Oby nie popełniła żadnej głupoty.
Bo i jeszcze raz gratuluję rangi scenarzysty :nod:
Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 881
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Galcia » 19 sty 2017, 20:57

"Dawno nie było nic o Tianie" - to chyba problem każdej relacji, która po pewnym czasie tak się rozbudowuje, że główni bohaterowie praktycznie przestają się w niej pojawiać (tak, piję do mojej Judki :D ).
W dzisiejszym odcinku lepiej przyjrzymy się Juli Landgraab. Czy naprawdę jest tak zła jak o niej mówią?
To ja już może odpowiem: TAK.
Ho ho ho, nie ma to jak udane małżeństwo. .^.
Julia również chciała ten dzień spędzić z rodziną, ale po prostu nie mogła.
Dobra wymówka nie jest zła. Kretynko. <_< Skończy jak moja Marzanna, z mężem alkoholikiem i dzieckiem, które jej nienawidzi.
Ci wściekli Landgraabowie niczym bogowie olimpijscy na tle chmur! :haha: Pewnie połowa tych kobitek to "takie nic", co się wżeniło w rodzinę, ale jak już się wżeniło, to udaje wielka panią. ;)
Gunter Król Kebabów jest czadowy, to jakiś sim z gry, z galerii czy sama go zrobiłaś? :aww:
Co to jest "tochnia"?
Zuzia robi karierę w wielkim świecie. ;) Pewnie Marcin ją rozreklamował. :D
Gunter! <3 Zakochałam się. Poproszę większą rolę w relacji dla tego pana!
O jeżu święty i wszyscy aniołowie, Centrum Hejtu! :haha: Hot-dog gaszący kobietę z uszami! Ciacha ze szkoły i MARCIN! :rotfl:
Jak zauważyła to Izabella, Landgrabowie mieli zwyczaj do tworzenia irytujących tradycji.
Ooo taaak. soft9
Oprócz tego, nikt nie rozwiódł się ze współmałżonkiem od prawie stu lat!
Za to zdarzały się przypadki niewyjaśnionego zatrucia arszenikiem. :D
- Nawet nie myśl o tym, by mi się sprzeciwić. Właśnie ci to powiedziałam. Żądzę tym miastem, mam pieniądze i wpływowych znajomych. Myślisz, że odebranie ci dziecka stanowiłoby dla mnie jakikolwiek problem?
Julia to podła, parszywa, wstrętna, pozbawiona serca sucz! :angry: Najchętniej złapałabym ją za kudły i tłukła tym pustym łbem w ścianę, dopóki nie wbiłabym jej tam trochę rozumu. <_<

Flora jest najsłodszym dzieckiem, jakie widziałam w czwórce. ^^
Obrazek

Online
Awatar użytkownika
Lenna
Wybitny Architekt
Wybitny Architekt
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 1682
Rejestracja: 15 gru 2013, 10:59

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lenna » 22 sty 2017, 15:50

MalaMi95 pisze:Tak więc spokojnie, w takim tempie jeszcze twoje wnuki będą czytać relację xD
TĘ relacjĘ! Przepraszam, jestem uczulona na ten błąd xD
Julia przypomina mi trochę Marzannę soft9 Wredna, nieugięta, wżeniła się w Landgraabów i robi za wielką panią xD Na dodatek jest moją imienniczką, dlaczegoooooo
Gunter Król Kebabów XDDDDDDDDDDD
Centrum Hejtu :rotfl:
Pomysły Julii coraz bardziej mnie przerażają soft9 Pewnie wyniknie z tego jakaś bieda.
MalaMi95 pisze:Hej to ja, Flora. Ostatnio skończyłam trzy lata i mamusia powiedziała, że jestem na tyle duża, żeby sama napisać coś w pamiętniku…
Ja w jej wieku umiałam napisać 3 litery: A, E, U :doge:
MalaMi95 pisze: Ja to mam podejście do dzieci. Chociaż to dziwne, bo nie pamiętam opieki nad Diablo, gdy był w twoim wieku…
XDDDDDDDDDDDDDDDD Niech się cieszy, że doczekał się małych dzieci.
MalaMi95 pisze:Nie wie jednak, że tak naprawdę usypiam nieco później, bo czasem z mamusią hałasują w pokoju. Chciałabym się kiedyś dowiedzieć w co fajnego się bawią w nocy.
:haha:
Ach, Flora jest taka urocza <3
Obrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 195
Rejestracja: 20 paź 2015, 19:19

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 28 sty 2017, 17:48

Gunia – W Juli chyba najgorsze jest to, że jaka by nie była, to robi to by chronić swoją rodzinę.
Na razie Iza ma trochę związane ręce. Jeśli sprzeciwi się siostrze, może stracić córkę, jeśli jej posłucha to działa wbrew sobie.

Simwood
„Biedna, starzeje się. Zapomniała, że w jej świecie nie istnieją samochody tylko teleport”
Samochody istnieją, tylko nie można w nich jeździć ;)
Pociąg, to zemsta jak kiedyś ty dałeś pierwszy przedzielone zdjęcia jak gadają przez telefon :P A ja miałam je zrobione, tylko komputer mi się zepsuł! xD
Jak mogłeś? Przez ciebie z Gunterem teraz na zawsze zostanie przylepka „Mięsa do kebabów”! xD
Jak patrzę po komentarzach, to chyba jesteś jedyną osobą, która po tym odcinku polubiła Julkę xD
A na koniec nie wiem czy widziałeś, ale w „Ciacha ze szkoły” Widnieje twój Marcin ;)

Galcia – No weź, Julia to robi dla rodziny! (No dobra i tak jest okropna xD)
Take małżeństwa, to u Landgraabów chleb powszedni :D
„Pewnie połowa tych kobitek to "takie nic", co się wżeniło w rodzinę, ale jak już się wżeniło, to udaje wielka panią”
Chciałabym zaprzeczyć no ale… xD
Już ci mówiłam, ale jakby jeszcze ktoś chciał wiedzieć, to Gunter to sim z gry. Mieszka w Windeburgu z matką i braćmi :)
A rolę dla niego mam ;)
„Za to zdarzały się przypadki niewyjaśnionego zatrucia arszenikiem”
Ważne, że tradycja zachowana xD
Flora najlepsza ^^ I znów dla kolejnej postaci wymyśliłam większą rolę niż powinna mieć. Nigdy nie skończę tej relacji xD

Lenna – Za imię nie odpowiadam, to gra jej takie wybrała xD
„Ja w jej wieku umiałam napisać 3 litery: A, E, U”
Flora prawdopodobnie też. Dlatego potem mówi „A przynajmniej chciałabym, bo wciąż się uczę.” ;)
„Pewnie wyniknie z tego jakaś bieda.”
Ja nic nie wiem… :gwizd:
„Niech się cieszy, że doczekał się małych dzieci.”
Na razie to ja się cieszę, że doczekałam się małych dzieci w czwórce xD


Dzisiaj mam dla was dwa pamiętniki :)
Co słychać u Lotty? Czy ostatnie święta zmieniły coś w jej relacji z Aleksem?
I co z planami Avril dotyczącymi otworzenia kawiarni?

Zapraszam :)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .


Z pamiętnika Charlotty
Nowy rozdział


Charlotta w pośpiechu przemierzała ulice Wierzbowej Zatoczki. Od dawna nie była taka szczęśliwa jak dziś. Idąc wciąż podskakiwała lekko z nogi na nogę, zupełnie jakby była małą dziewczynką cieszącą się na spotkanie z ukochanymi dziadkami, których od dawna nie widziała. Tak samo czuła się właśnie Lotta. Bowiem dziś miało się zdarzyć coś niesamowitego. Po raz pierwszy od dawna, miała spędzić dzień ze swoja ukochaną córeczką Anastazją!

Obrazek

Wszystko zaczęło się tydzień wcześniej, kiedy podczas jednego z jej treningów na siłowni, usłyszała dzwonek komórki. Zaskoczona, że ktoś mógłby dzwonić o tej porze, przerwała ćwiczenia i zerknęła na wyświetlacz telefonu. Gdy tylko zobaczyła numer dzwoniącej do niej osoby, oczy rozszerzyły jej się ze zdziwienia. Tą osobą nie był nikt inny, jak Aleksander, jej mąż.

Obrazek

W ostatnie święta, kiedy to Aleks razem z Annie przyszli do nich na wigilijną kolację, Lotta zauważyła, że stosunki między nimi nieco się ociepliły. Zaraz po tym, jak Lotta wmówiła mu, że tak naprawdę od początku chodziło jej wyłącznie o jego pieniądze, Aleksander przestał się do niej odzywać. Nie było to dla kobiety oczywiście niczym niezwykłym. Tak naprawdę właśnie tego się spodziewała, a nawet tego chciała. Miała nadzieje, że zerwie z nią kontakt i znajdzie sobie kogoś lepszego niż ona. To czego jednak nie przewidziała, to to, że w całą aferę zostanie wciągnięta Anastazja. Po tym jak dziewczynka dowiedziała się, że rodzice się rozeszli i to z powodu Lotty, również postanowiła zerwać z nią kontakt.

Obrazek

Charlotta wiele razy próbowała spotkać się z córką, niestety nadaremnie. Do tego wszystko zaczął utrudniać jej sam Aleks. Kobieta nie tylko nie mogła dodzwonić się do córki, ale również nigdy nie mogła zastać jej w domu. Gdy przyszła parę razy, żądając spotkania się z Annie, Aleksander odprawił ją mówiąc, że dziewczynka jest u koleżanek lub zwyczajnie zamykał jej drzwi przed nosem, wyraźnie dając do zrozumienia, że nie życzy sobie, by jego córka widziała się z taką matką.

Obrazek

Dlatego jego nagły telefon bardzo ją zaskoczył. Jeszcze większego szoku doznała, gdy dowiedziała się, dlaczego Aleksander do niej dzwoni.
- Co? Ja i Annie mamy spędzić razem weekend? – spytała zdziwiona, gdy tylko usłyszała pytanie. Mężczyzna po drugiej stronie telefonu milczał chwilę, nim odezwał się ponownie.
- Oczywiście jeśli nie chcesz, to nie ma sprawy. Pomyślałem tylko…
- Nie! – wykrzyknęła Lotta przerywając mu i natychmiast zreflektowała się. – To znaczy… Tak! Bardzo tego chcę! O której mogę po nią przyjść?

Obrazek

Następnie omówili szczegóły spotkania i rozłączył się. Kobieta wręcz nie mogła uwierzyć w swoje szczęście. Czyżby to był początek nowego rozdziału w jej życiu, który wszystko odmieni?

Obrazek

Nagle Charlotta zatrzymała się i spojrzała do góry. Ujrzała przed sobą olbrzymią willę z czarnego kamienia, wyraźnie górującą nad sąsiadującymi z nią budynkami. Mimo, że idąc tu była pewna siebie i gotowa na wszystko, to teraz zawahała się. Co jeśli Aleksander zmienił zdanie? Albo to wszystko to tylko żart, by ją ukarać? Aleksander otworzy jej drzwi, po czym z szyderczym uśmiechem oznajmi, że Anastazja nigdzie z nią nie pójdzie?

Obrazek

Gwałtownie pokręciła głową. Nie, znała Aleksandra i wiedziała, że nie zrobiłby jej czegoś takiego. Nawet jeśli w głębi serca ją nienawidzi, to nigdy nie potraktowałby jej w ten sposób. Dziarskim krokiem ruszyła do drzwi. Sięgnęła ręką i nacisnęła dzwonek. Odczekała chwilę, lecz nikt jej nie otworzył. Przełykając ślinę postanowiła zapukać. Gdy tylko to zrobiła, cofnęła się zaskoczona. Drzwi były otwarte! Lotta dobrze znała zasady tego domu. Wciąż pamiętała awanturę, jaką jej kiedyś zrobiła Bella, gdy jeszcze tu mieszkała i wychodząc rano do pracy zapomniała zamknąć drzwi. Czy to możliwe, że ktoś się włamał do domu Ćwirów, a teraz jak gdyby nigdy nic, plądruje co tylko się da? Pokręciła głową. „Przestań, pewnie po prostu zapomnieli zamknąć, a ty tworzysz w głowie jakieś bajki.” Skarciła się w myślach i weszła do środka.

Obrazek

Nagle, usłyszała dochodzący z pierwszego piętra jakiś szum. Dźwięk przypominał, zrzuconą ze stolika nocnego lampę. Lotta zamarła w miejscu i spojrzała w kierunku schodów.
- Aleksander? Jesteś w domu? – zawołała niepewnie, wspinając się po schodach, jednak nie otrzymała odpowiedzi.

Obrazek

Rozejrzała się dookoła, lecz nikogo nie było. „Zdawało mi się?” pomyślała i wyszła na najwyższe piętro, prosto do pokoju Anastazji. Ciepłego i przytulnego pokoiku, o pomalowanych na blady róż ścianach. Tu jednakże również było pusto. Lotta zbliżyła się do łóżeczka córeczki i usiadła na nim, czule gładząc pościel. To tu dziś spała Anastazja. Tak dawno jej nie widziała… ale już niedługo, jeszcze trochę i znów będą razem, a potem spędzą najwspanialszy weekend w jej życiu. Ona już o to zadba!

Obrazek

Kolejny trzask z piętra niżej sprawił, że aż podskoczyła zlękniona i obejrzała się. Zamarła na chwilę, po czym jak oparzona, zerwała się z miejsca. „Nie wydawało mi się! W domu naprawdę ktoś jest!” pomyślała przerażona.

Obrazek

Wstała i rozejrzała się po pokoju w poszukiwaniu jakiejś broni, lecz oprócz lampy przy łóżku, nie było tu nic, czym ewentualnie mogłaby się bronić. Nie mając wyboru, chwyciła ją i ruszyła w stronę schodów. „Muszę szybko wydostać się z tego domu zanim mnie znajdzie! Już słyszał jak wołam Aleksa, teraz na pewno będzie chciał mnie dopaść!” myślała rozglądając się czujnie i powoli, na paluszkach, schodząc na dół.

Obrazek

Będąc na pierwszym piętrze, nasłuchiwała odgłosów kroków lub czegoś innego, co zdradziłoby jej pozycje włamywacza. Na piętrze panowała jednak absolutna cisza. Biorąc głęboki wdech, ruszyła pomału w stronę kolejnych schodów.

Obrazek

„Jeszcze troszkę, powoli… Zaraz będzie po wszystkim” uspokajała się w myślach. Już prawie była na miejscu, gdy przechodząc obok jednego z pokoi, niespodziewanie usłyszała płacz dziecka. Zatrzymała się i wpatrzyła w drzwi. „Dziecko? Co tu robi jakieś dziecko? W dodatku samo?!” Zaklęła w myślach, przecież nie może zostawić dziecka na pastwę tego bandyty. Ostrożnie stawiając kroki tak, by nie wywołać hałasu, podkradła się do drzwi.

Obrazek

Właśnie sięgała do klamki, gdy nagle poczuła dłoń na ramieniu.
- Tu jesteś… - z wrzaskiem rzuciła się w bok, na oślep bijąc trzymaną w dłoni lampą.
- Zostaw mnie! Odjedź! – krzyknęła, gdy poczuła, że owa postać łapie ją za ręce.

Obrazek

- Lotta! Uspokój się! – usłyszała i otworzyła oczy, które zamknęła w strachu. Zobaczyła przed sobą minę wściekłego Aleksandra, któremu z czoła ciekł strumyczek krwi, zapewne po tym jak uderzyła go lampą. Lotta zakryła usta dłonią.

Obrazek

- Aleks… To ty? – patrząc na nią, uniósł brew.
- No wiesz, to tak jakby mój dom… - rzekł krzyżując ramiona. Lotta zmieszana odwróciła wzrok.

Obrazek

- Drzwi były otwarte i słyszałam hałas na piętrze, myślałam… Myślałam, że w domu jest włamywacz. – Aleksander patrzył się na nią chwilę zszokowany, po czym parsknął śmiechem.
- Myślałaś, że w domu jest bandyta, a mimo to chodzisz po nim uzbrojona w lampę?! – spytał i pokręcił głową. Kobieta poczuła się nagle naprawdę głupio. W tej chwili jednak przyszło jej coś do głowy i zerknęła na niego.

Obrazek

- Skoro byłeś w domu, to czemu mi nie otworzyłeś, tylko się chowasz? – mężczyzna właśnie chciał jej odpowiedzieć, gdy ponownie rozległ się płacz dziecka.

Obrazek

Minął ją i wszedł do pokoju, Lotta podążyła za nim. Zobaczyła jak Aleksander zbliża się do niebiesko zdobionej kołyski i bierze na ręce małe, najpewniej kilku miesięczne dziecko. Zaskoczona, zbliżyła się by spojrzeć na nie. Tymczasem Aleks próbował ukołysać małego do snu. Mimo jego starań, wciąż płakał. Po chwili, Aleksander westchnął zrezygnowany.

Obrazek

- Tak jest cały dzień. Ja próbuję go utulić do snu, a on płacze i płacze! Co robię nie tak? – spytał sam siebie. Wtem usłyszał śmiech Lotty i spojrzał na nią marszcząc brwi.

Obrazek

- Co cię tak bawi? – rzekł rozłoszczony. Kobieta pokręciła głową i uniosła dłoń w pokojowym geście.
- Nic takiego… Po prostu źle go trzymasz, trzęsiesz nim jak workiem kartofli. – widząc nic nierozumiejące spojrzenie Aleksandra, wyciągnęła ręce. – Daj mi go, pokażę ci.

Obrazek

Mężczyzna wahał się jeszcze chwilę, ale podał jej dziecko. Lotta wzięła malucha i uśmiechnęła się do niego promiennie. Chłopczyk patrzył się na nią zdzwiony, a kobieta zaczęła kołysać go delikatnie.
- Śpij malutki… ciii… - zaczęła łagodnie przemawiać do niego. Po chwili oczka dziecka zamknęły się i odpłynęło w cichy, spokojny sen. Charlotta kołysała go, a stojący obok Aleks patrzył na nią niedowierzając.

Obrazek

- Jak to zrobiłaś? Od rana próbuję go uspokoić i nic nie pomagało. Ani jedzenie ani kołysanie. Zupełnie nic! – Charlotta ułożyła dziecko w kołysce i wzruszyła ramionami.

Obrazek

- No cóż, w końcu wychowałam Anastazję. Wiem co nieco o dzieciach. Kiedy była malutka często wyjeżdżałeś, pewnie dlatego… - zaczęła, lecz zamilkła, widząc minę Aleksa. W jego oczach ujrzała dojmujący smutek.

Obrazek

Odwróciła wzrok od jego twarzy i zerknęła na śpiącego malucha.
- Przy okazji, czyje to dziecko? – spytała i zerknęła na męża. Aleks wyglądał na zaskoczonego.

Obrazek

- Nie domyślasz się? –zastanowiła się i aż rozszerzyła oczy ze zdziwienia, gdy dotarła do niej prawda.

Obrazek

- To dziecko Belli i Joaquina?! – wykrzyknęła z niedowierzaniem, w tej chwili jednak uświadomiła sobie, co powiedziała i gwałtownie zamachała rękami. – To znaczy… Ja wcale nie chciałam…! – Aleks jednak nie wyglądał, jakby się tym przejął.

Obrazek

- Nie kłopocz się. Wiem, że ojcem jest kochanek mojej matki. – następnie zbliżył się do kołyski i zerknął na dziecko. – Dwa dni temu, gdy wróciłem do domu, zastałem nianię z dzieckiem. Gdy spytałem co tu robi, oznajmiła, że pani Bella kazała jej zająć się dzieckiem i przekazać mi list. – Aleks ze znużeniem przetarł oczy. – Moja cudowna mama, uznała, że jest zmęczona opieką nad dzieckiem i potrzebuje wakacji. Dlatego to ja mam się zająć Henrykiem.

Obrazek

Lotta spojrzała na dziecko i pogładziła je po policzku.
- Henryk? Czyli to tak się nazywa ta mała paskuda. Współczuję mały, twoja mama to okropna żmija, a o tacie lepiej nawet nie wspominać. – kątem okaz zobaczyła, wpatrzone w nią spojrzenie Aleksa. - No co? Możesz się na mnie obrazić, ale to prawda! – mężczyzna z westchnieniem pokręcił głową.

Obrazek

- Nic nie szkodzi. W sumie masz rację… – rzekł i zapatrzył się w okno. Lotta obserwowała go ukradkiem. – Wiesz, właściwie to zawsze tak było. – odezwał się swoim melodyjnym głosem. Wyglądało na to, że wspomnieniami, cofa się do dawno już minionych chwil.

Obrazek

- Gdy ja i Kasandra byliśmy jeszcze dziećmi, to ojciec lub wynajęte przez niego nianie, zwykle się nami zajmowali. Mama albo nie miała czasu, albo gdzieś wyjeżdżała. – tu zaśmiał się, lecz nie był to wesoły śmiech. – To zadziwiające jak pamięć dziecka potrafi być złudna. Mimo, że w rzeczywistości była okropna, to wystarczyło, że od czasu do czasu przywiozła mnie i Kasi jakiś prezent, a znów była dobrą mamą Bellą…

Obrazek

Nagle wybudził się ze swoich rozmyślań i spojrzał na wpatrzoną w niego Lottę. Kobieta chciała coś powiedzieć, ale jakby to przeczuwając, pokręcił głową, dlatego milczała.
- Wracając… Przyszłaś po Anastazję? Dziś kończy lekcje o trzeciej, powinna zaraz tu być.

Obrazek

W tej chwili usłyszeli trzask otwieranych i zamykanych drzwi frontowych. Zeszli na dół i zobaczyli idącą korytarzem Anastazję.
- Annie! – zawołała z radością Lotta i zbiegła po schodach do niej. Dziewczynka zatrzymała się i patrzyła się na nią jak na zjawę.

Obrazek

Gdy Charlotta chciała ją przytulić, cofnęła się i spojrzała na ojca.
- Co ona tu robi?! – rudowłosa zamarła i patrzyła się na córkę z niedowierzaniem.
- Annie… Przecież miałyśmy spędzić ten weekend razem… Tato nic ci nie mówił? – Anastazja spojrzała na nią z gniewem w oczach.
- Mówił, a ja mu powiedziałam, że nie mam na to ochoty.

Obrazek

W pierwszej chwili Lotta poczuła ból w sercu. Miała nadzieję, że po ostatnich świętach coś się zmieniło. Co prawda podczas kolacji Annie była w stosunku do niej chłodna, jednak nie widziała w jej oczach wrogości. Myślała, że po tak długim czasie, córka zrozumiała wreszcie, dlaczego jej rodzice postanowili się rozstać i wie, że mimo to oboje nadal ją kochają. W kącikach jej oczu zakręciły się łzy.

Obrazek

- Annie… - usłyszała głos Aleksa, lecz powstrzymała go gestem dłoni. To sprawa pomiędzy nią, a Anastazją i rozwiążą to same. Zacisnęła pięści i spojrzała stanowczo na córkę.

Obrazek

- Jestem twoją matką, a nie byle kumpelą, żebyś miała się tak do mnie odnosić! – rzekła dobitnie, a zaskoczona dziewczynka, wpatrywała się w nią. – A teraz idziemy! Spędzisz ze mną ten weekend, bo jestem twoją mamą, która bardzo cię kocha i tęskniła za tobą. No już!

Obrazek

Następnie zbliżyła się i chwyciła ja za rękę. Zdezorientowana Annie dała się poprowadzić kawałek, gdy jednak były już przy drzwiach, wyrwała się gwałtownie.
- Nie! Nigdzie nie idę! – wrzasnęła i spojrzała na Aleksa. – Tato… - rzekła błagalnie, ale mężczyzna pokręcił głową.
- Nie Annie, razem z mamą ustaliliśmy, że będziesz spędzać z nią weekendy. Twoje błagania nic tu nie pomogą. – Zarówno Lotta jak i Annie, wpatrzyły się w niego zdumione.

Obrazek

W końcu jednak Annie tupnęła nogą rozłoszczona i ruszyła do drzwi, odprowadzana wzrokiem rodziców.
- Nienawidzę was! – krzyknęła i wyszła przed dom. Aleks, bezradnie pokręcił głową.
- Przejdzie jej. – Lotta przytaknęła i spojrzała na niego ponownie.

Obrazek

- Naprawdę mogę spędzać z nią każdy weekend? – mężczyzna patrzył na nią przez chwilę, jakby nie zrozumiał jej pytania, po czym skinął lekko głową.
- Oczywiście, wiesz, że ja nie rzucam słów na wiatr.

Obrazek

Rozpromieniona Lotta rzuciła mu się na szyję, a Aleks niespodziewanie objął ją, jakby to było coś naturalnego. Po chwili uświadomiła sobie, co zrobiła i cofnęła się zmieszana.

Obrazek

- To ja już może pójdę, zanim Annie postanowi mi uciec! – zażartowała, nie patrząc na niego i ruszyła do drzwi.

Obrazek

Nim jednak przekroczyła próg domu, usłyszała jeszcze głos Aleksa.
- Lotta, zaczekaj. – kobieta odwróciła się i zobaczyła, że mężczyzna odwrócił wzrok.
- Coś się stało Aleks? – spytała zaniepokojona, mężczyzna wahał się jeszcze chwilę, ale w końcu spojrzał jej twardo w oczy.
- Dużo nad tym myślałem, ale postanowiłem, że w końcu trzeba uregulować sprawy między nami.
- Jakie sprawy? – spytała, nie rozumiejąc. Aleks wziął głębszy wdech, jakby samo wypowiedzenie tego zdania, sprawiało mu ostry ból.

Obrazek

- Postanowiłem złożyć pozew o rozwód. – pod kobietą ugięły się nogi.

Obrazek

To prawda, ona i Aleks, mimo, że od dłuższego czasu nie mieszkali razem i nie kontaktowali się ze sobą, to jednak wciąż byli mężem i żoną. Do tej pory jakoś, ani on, ani ona, nie zdecydowali się na to, aby coś z tym zrobić. Charlotta przez cały czas czuła, że po tym co się między nimi wydarzyło, to naturalna kolej rzeczy. Teoretycznie była na to przygotowana. Myśleć jednak o tym, a naprawdę to usłyszeć, to dwie różne sprawy. Tak nią to wstrząsnęło, że ledwie słyszała dalszą wypowiedź Aleksandra.

Obrazek

- …Annie powinna wiedzieć jak wygląda nasza sytuacja. Nie ma co robić jej nadziei. Słuchasz mnie? – kobieta nie była wstanie się odezwać, dlatego skinęła głową.

Obrazek

Następnie pożegnała się z Aleksandrem i wyszła, nie oglądając się ani razu. Zbliżyła się do córki i razem ruszyły do domu.
Po paru krokach, spojrzała na idącą obok niej rozłoszczoną Annie, a następnie oglądnęła się na ponurą willę. Dostrzegła na pierwszym piętrze ruch firanek w oknie. Z westchnieniem odwróciła się i wpatrzyła w drogę przed sobą. Czyli to tak zaczynał się nowy rozdział w jej życiu.

Obrazek

Lotta pomyślała, że jeszcze nigdy nie czuła się tak zagubiona i samotna, jak w tej chwili.




Z pamiętnika Agaty
Wymarzone miejsce


Agata spała w najlepsze, zakopana po uszy w ciepłej pościeli. Był piątek, jednak zajęcia w szkole dziewczyny zostały tego dnia odwołane. Właśnie dlatego, miała dziś dzień wolny i postanowiła porządnie się wyspać, po całym tygodniu wstawania na ósmą rano.

Obrazek

- Agata… - usłyszała cichy szept, tuż przy swoim uchu, lecz postanowiła go zignorować. W pokoju było jeszcze ciemno i nic w tym dziwnego, zegar naścienny ledwie wybił piątą. Agata nie zamierzała się ruszać z łóżka przynajmniej do godziny dziesiątej, a i potem nie miała jakiś większych planów na ten dzień.
- Agata… - usłyszała ponownie, tym razem jednak nieco głośniej. Dziewczyna będąc na granicy jawy i snu, obróciła się na drugi bok. Dlaczego ta Izabella jest dziś taka natarczywa? Dobrze wie, że ma wolne, więc po co budzi ją skoro świt? Agata nałożyła kołdrę na głowę i próbowała spać dalej. Zwykle jeśli Iza nie miała nic ważnego do przekazania, taki sygnał „Daj mi spać” wystarczał, by wyszła i pozwoliła jej obudzić się o wyznaczonej przez nią porze. Zakopana w pościeli Aga, usłyszała westchnięcie postaci i to jak oddala się od jej łóżka. Uśmiechnęła się. Czyli jednak dziś się wyśpi.

Obrazek

Znów zaczęła odpływać w błogi sen, gdy nagle, spadł na nią wodospad zimnej wody. Dziewczyna wyskoczyła z łóżka jak oparzona i wpatrzyła się w stojąca przed nią dziewczynę o blond czuprynie, trzymającej pusty wazon.
- W końcu się obudziłaś! – wykrzyknęła zachwycona Avril, z uśmiechem na ustach. Agata gapiła się na nią ogłupiała.

Obrazek

- Avril? Co ty tu robisz? – słysząc jej pytanie, blondynka nieco przechyliła głowę, jakby nie do końca zrozumiała o co jej chodzi.
- Jak to co? Przecież tu mieszkam i to tak z parę miesięcy. Dziwne, że nie zauważyłaś. – To prawda. Po tym jak Avril stanęła przed domem Agi i oznajmiła, że zamierza zamieszkać w Oazie Zdrój, Agata zaproponowała jej, że dopóki sobie czegoś nie znajdzie, może zamieszkać w jednym z pustych pokoi na piętrze. Avril uszczęśliwiona propozycją, natychmiast się zgodziła i tak obie dziewczyny zamieszkały razem. Pozostawało tylko jedno ale, a było nim…

Obrazek

- Dziewczyny, musicie tak hałasować z rana? Jest dopiero piętnaście po piątej… - usłyszały i obróciły się w stronę głosu. W progu stał, starszy o parę minut, brat bliźniak Avril, Andrew.

Obrazek

Gdy tylko blondynka go zobaczyła, zmarszczyła brwi.
- A co cię to obchodzi? To dom Agaty i może sobie w nim hałasować ile chce!
- Tyle, że ja nie chcę… - szepnęła Aga, lecz Avril zdawała się jej nie słyszeć.
- Wciąż nie mogę uwierzyć, że wyprowadziłam się z domu, tylko po to, żeby znów dzielić z tobą pokój! Za co?! – zawyła żałośnie. Andrew niewiele robił sobie z jej histerii, stał tylko w progu i śmiał się.
- To raczej ja powinienem czuć się pokrzywdzony. Tyle lat minęło, a ja wciąż muszę cię pilnować jak małego dziecka. – Avril, aż poczerwieniała na twarzy ze złości.
- Że co?! Ja… - chciała mówić dalej, ale w końcu Aga nie wytrzymała i wkroczyła między nich.

Obrazek

- Spokój! – krzyknęła, przerywając ich kłótnię. Oboje wpatrzyli się w nią, jakby dopiero teraz ją zauważyli. To nieco zirytowało Agę, biorąc pod uwagę fakt, że Avril sama wparowała tu i ją obudziła, a przecież mogła jeszcze smacznie spać. Spojrzała na nią wilkiem. – Avril, możesz mi powiedzieć czemu budzisz mnie tak wcześnie rano? W dodatku dzbankiem zimnej wody?! – Avril spojrzała na nią i pstryknęła palcami, jakby właśnie coś sobie przypomniała.

Obrazek

- No właśnie! Pamiętasz jak mówiłam ci, że chcę otworzyć kawiarnię? – spytała, na co Agata tylko kiwnęła głową. – No więc, oto nadszedł dzień, gdy idziemy szukać idealnego miejsca! – rzekła, jak gdyby nigdy nic. Agata miała ochotę ją rozszarpać.
- I po to mnie budzisz o tej porze? Przecież mogłyśmy iść z tym później! – blondynka jednak stanowczo pokręciła głową.
- Nie ma takiej opcji. Widziałam parę ładnych lokali, które chciałabym obejrzeć i już umówiłam się z właścicielami na spotkanie.
- I nie mogłaś na nieco późniejszą godzinę?
- A co gdyby znalazł się ktoś, kto chce je kupić i sprzątnął mi moje wymarzone miejsce sprzed nosa? O nie! Musimy być pierwsze. – rzekła z uśmiechem i mrugnęła do niej. Agata westchnęła, jak Avril coś sobie wbije do głowy, to nie ma rady, trzeba jej posłuchać.

Obrazek

Kątem oka zobaczyła, że Andrew wycofuje się z pokoju. Szybkim ruchem zbliżyła się i zablokowała mu wyjście.
- A ty dokąd się tak nagle spieszysz? – rzekła ze złośliwym uśmieszkiem. Chłopak wyglądał na nieco zdenerwowanego.
- Ach, no wiesz. Nie będę wam przeszkadzał w planach, muszę… - zaczął, lecz Aga przerwała mu i pomachała palcem przed nosem.

Obrazek

- Nie wywiniesz się tak łatwo. Dobrze wiem, że masz samochód. – Andrew przełknął ślinę i kiwnął głową. Aga uśmiechnęła się szerzej. - Chyba nie pozwolisz, żeby takie dwie, delikatne dziewczyny jak my cały dzień tłukły się w autobusie? – chłopak chciał coś powiedzieć, lecz nie dała mu dojść do słowa - Wspaniale! Skoro się zgadzasz, to będziesz dziś naszym prywatnym szoferem!

Obrazek

- Tylko nie to! – jak jeden mąż, zakrzyknęły bliźniaki. Agata zaśmiała się i ignorując ich dalsze protesty, ruszyła do łazienki, by przygotować się do wyjścia.
„To będzie naprawdę ciekawy dzień.” Pomyślała.

Obrazek

. . .


Parę godzin później, byli znów w drodze. Agata naprawdę miała dość wszystkiego. Gdy rano wychodziły, miała nadzieję, że wszystko pójdzie znacznie szybciej. Myślała, że Avril upatrzyła sobie jakieś dwa, no może trzy lokale i zobaczenie ich, a później dokonanie wyboru nie zajmie im więcej jak dwie godziny. Niestety, jak to z Avril bywa, blondynka zamiast paru lokali, wybrała ponad dziesięć!
Jak by tego było mało, wszystkie były od siebie tak oddalone, że jeździli z jednego końca Oazy na drugi, jak wariaci, by wszystkie zobaczyć i nie spóźnić się na spotkanie z właścicielem, gdyż Avril umawiając się, nie wzięła pod uwagę czasu dojazdu do miejsca.

Obrazek

Oprócz tego, Agata nigdy nie pomyślałaby, że Avril będzie, aż taka wybredna. Parę miejsc było bardzo ładnych, a jednak blondynka po dokładniejszym obejrzeniu ich, rezygnowała z kupna mówiąc, że nie czuje w tym miejscu życia i źle prowadziłoby jej się tu interes.

Obrazek

Co do innych miejsc natomiast, Aga nie mogła uwierzyć, że w ogóle znalazły się na liście Avril…
Dziewczyna podejrzewała, że jedynie ładna okolica, mogła sprawić, że blondynka, w ogóle rozważyła opcję, by otworzyć tu kawiarnię.

Obrazek

Agata zaczynała rozumieć, czemu Andrew miał, aż taka przerażoną minę, gdy dowiedział się, że ma dziś z nimi jeździć i wybierać lokal na kawiarnię Avril. Po prostu doskonale wiedział, że tak to się może skończyć i cały dzień spędzą na szukaniu idealnego miejsca, które być może, istnieje jedynie w fantazjach dziewczyny.
Po zobaczeniu kolejnego miejsca, które z jakiś powodów, nie spełniało standardów blondynki. Agata postanowiła zapytać, ile jeszcze mogą potrwać ich poszukiwania. Gdy Avril pożegnała się z właścicielem budynku, zbliżyła się.
- Avril? – spytała, chcąc zwrócić uwagę dziewczyny, która właśnie patrzyła na mapę.
- Tak? – spytała blondynka, zerkając na nią.
- Ile jeszcze miejsc zostało nam do obejrzenia? Wiesz, jeździmy już parę godzin i pomyślałam… - chciała mówić dalej, ale Avril zbyła jej zmartwienia machnięciem ręki.

Obrazek

- Spokojnie, zostały nam jeszcze dwa budynki i koniec. – Agata westchnęła z ulgą. Zobaczenie dwóch miejsc nie zajmie im już zbyt dużo czasu. Uśmiechnęła się.

Obrazek

- No to wracamy do Andrew i jedziemy! – rzekła z zapałem. Właśnie miała iść, gdy poczuła, że Avril trzyma ją za rękę. Zaskoczona, obróciła się w jej stronę.

Obrazek

- Avril? Co…? – zaczęła, lecz nie skończyła, bo nagle znalazła się w niedźwiedzim uścisku blondynki. Po chwili, puściła ją i uśmiechnęła się promiennie. Agata patrzyła na nią z pytaniem w oczach.

Obrazek

- Chciałam ci po prostu podziękować. Wiem, że cię to nudzi, a jednak zjeździłaś dziś ze mną pół miasta i nie poskarżyłaś się ani razu. – tu wyszczerzyła zęby. – Jesteś wspaniałą przyjaciółką! – powiedziała. Agata nagle poczuła wyrzuty sumienia. Avril jej dziękuje, tymczasem ona tak się wcześniej ucieszyła z tego, że to już prawie koniec.

Obrazek

- Wiesz Avril, właściwie to ja… - nie skończyła, gdyż Avril już ruszyła w stronę Andrew. Widząc jednak, że Aga za nią nie idzie, obróciła się i spojrzała na nią wesoło.

Obrazek

- Co się tak guzdrzesz? Chodźmy zobaczyć te dwa ostatnie miejsca! – Agata uśmiechnęła się i pobiegła za dziewczyną. Nagle jednak coś przemknęło jej przez myśl, a po plecach przebiegł dreszcz. „A co jeśli Avril, nie znajdzie wymarzonego miejsca na kawiarnię w Oazie? Czy wtedy… wyjedzie?” pomyślała ze strachem. Szybko jednak przegoniła te myśli. Nie ma się co nad tym zastanawiać. Mają do zobaczenia jeszcze dwa miejsca.
Któreś musi jej się spodobać… Prawda?

Obrazek

. . .


Niedługo później byli na miejscu. Niestety okazało się ono bardzo odbiegać, od tego, co Avril widziała w ogłoszeniu.

Obrazek

Starszy, chudy jak patyk mężczyzna, który wyglądał jakby chwiał się na nad grobem. W rzeczywistości okazał się być przebiegłym staruszkiem, chcącym jak najwięcej zarobić na sprzedaży, ruiny (gdyż inaczej nie dało się tego nazwać) która dawno temu, prawdopodobnie jeszcze w epoce paleocenu, była barem. Avril jednakże szybko wyczuła jego zamiary i pożegnała się z mężczyzną.
- Ale to zabytkowe miejsce, które należało jeszcze do mojego pra pra dziadka Landgraaba, przysięgam! – Agata i Avril, zaśmiały się pod nosem. Ten człowiek zupełnie nie zdawał sobie sprawy z kim rozmawia.

Obrazek

- Twierdzi pan, że należy do rodziny Landgraab? – spytała Avril, udając nagłe zainteresowanie budynkiem. Mężczyzna najwyraźniej myśląc, że udało mu się zwieść dziewczynę, uśmiechnął się szeroko.

Obrazek

- Ależ oczywiście. Nie chwaląc się, to nawet miałem zostać jej prezesem, ale ostatecznie oddałem ten stołek mojej najdroższej kuzynce z którą się wychowałem. – Agata i Avril spojrzały po sobie.

Obrazek

- No tak, pani Landgraab cieszy się dużą sławą. Bardzo sprawnie zarządza firmą. Jeszcze raz, jak ona miała na imię? – spytała Agata i po chwili, spojrzała na mężczyznę. – Może pan mi pomoże? Kompletnie wyleciało mi z głowy. – obie zauważyły, że mężczyzna zaczął się intensywnie pocić.
- Ach, kto by tam miał głowę do imion w moim wieku…
- Jak to? Nie pamięta pan imienia najdroższej kuzynki?
- Z którą się pan wychował. – dodała Avril.

Obrazek

Obie dziewczyny patrzyły jak mężczyzna łypie na boki oczyma, próbując wymyśleć prawidłową odpowiedź. W końcu Andrew, który stał obok i również się uśmiechał, uznał, że wystarczy tego i powinni się zbierać, bo nie zdążą zobaczyć ostatniego z lokali. Avril zbliżyła się do mężczyzny i uścisnęła mu dłoń.

Obrazek

- Wybaczy pan, ale jednak nie kupię tego budynku. Może ktoś się nabierze na pana historyjkę, ale z pewnością nie ja. Życzę miłego dnia. – obróciła się i razem z Agą ruszyły w kierunku auta. Nagle jednak, brunetka zatrzymała się i spojrzała na niego.
- A tak przy okazji. Jej imię to Helena. Kiedy będę się z nią następnym razem widzieć, bardzo chętnie przekaże jej pozdrowienia, od najdroższego kuzyna. Na pewno się ucieszy! Do widzenia!

Obrazek

Następnie zostawili osłupiałego mężczyznę za sobą i ruszyli w drogę.

Obrazek

. . .


Mimo, że spotkanie oszusta, który podawał się za krewnego Landgraabów i rozszyfrowanie go, było całkiem zabawne, idąc do ostatniego miejsca, Agata posmutniała. Znów zaczęła się zastanawiać, co będzie, jeśli Avril nie znajdzie miejsca na kawiarnię. Czy wtedy wróci do Windenburga? A może wybierze inne miejsce? To prawda, że mieszkanie z nią i Andrew pod jednym dachem bywało irytujące.

Obrazek

Zwłaszcza, gdy rano nie mogła się dopchać do łazienki, bo chłopak urządzał sobie koncert pod prysznicem.

Obrazek

Natomiast Avril miała masę wolnego czasu z powodu braku pracy i często zawracała jej głowę swoimi szalonymi pomysłami.

Obrazek

Mimo tych drobnych niedogodności, Agata bardzo polubiła mieszkanie z nimi pod jednym dachem. W końcu dom, był pełen życia, a nie pusty i samotny. Zamiast siedzieć wieczorem sama i oglądać powtórki tureckich seriali, mogła spędzić go na graniu w gry z przyjaciółmi, jedzenie tostów i rozmowach. Nie wspominając już o tym, że Avril uwielbiała dzieci i w ten sposób, Basia zyskała wspaniała nianię.

Obrazek

To jasne, że wiedziała, iż Avril nie będzie mieszkać z nią na zawsze. Ale nawet jeśli, to bardzo chciała by przyjaciółka była w pobliżu, a nie w innym mieście. Nie chciała znów zostać sama.
W tym momencie Agata zorientowała się, że są na miejscu. Z zaciekawieniem rozejrzała się po okolicy. Było tu bardzo zacisznie i spokojnie. Wręcz idealne miejsce na spacer z dzieckiem lub poranny jogging, czy jednak również na kawiarnię? W końcu im więcej klientów tym lepiej.

Obrazek

Spojrzała na Avril chcąc o to zapytać, lecz nim zdążyła wymówić choć słowo, blondynka odezwała się.
- Wiem o czym myślisz Aga. „Czy to miejsce nadaje się na kawiarnię?” - rzekła i obróciła się w stronę zaskoczonej dziewczyny. – To prawda, jest to dość cicha i spokojna okolica, ale właśnie dlatego jest wręcz idealna. Widzisz tamte wysokie budynki? – Agata spojrzała we wskazanym kierunku i kiwnęła głową. – To biurowce, jestem pewna, że pracownicy chętnie zajrzą do nas w godzinach przerwy, by napić się kawy i odpocząć od zgiełku panującego w pracy. Natomiast tam po prawej… – rzekła i wskazała. – …znajdują się budynki uniwersyteckie. Będziemy mieć też studentów. W dodatku, nie ma tu innej kawiarni, więc nie mamy konkurencji. – zakończyła.

Obrazek

Agata była zaskoczona, że przyjaciółka tak dokładnie sobie wszystko przemyślała. Do tej pory myślała, że Avril wybierając lokale, kierowała się jedynie ich wyglądem. Nagle poczuła się głupio, że tak zlekceważyła podejście przyjaciółki do interesów.
- I ty tak wszystkie te lokale, które dzisiaj… - Avril patrzyła na nią zdziwiona.
- Oczywiście. A ty myślałaś, że co? Patrzę na kolor ścian?

Obrazek

Agata odwróciła wzrok zażenowana, a blondynka wybuchła śmiechem. – Oj Aga, musisz się jeszcze wiele nauczyć jeśli chcesz mi pomagać w kawiarni. – Agata zaskoczona spojrzała na nią. Właśnie chciała coś powiedzieć, ale nagle usłyszała głos Andrew przy swoim uchu.
- Nie chcę wam przerywać, ale chyba właściciel się zbliża.

Obrazek

Dziewczyny obróciły się i zobaczyły drobną kobietę, o jasnej karnacji, która szła w ich kierunku. Avril przywołała na twarzy uśmiech i zbliżyła się do niej.
- Dzień dobry, nazywam się Avril Okawa, to ze mną rozmawiała pani dziś rano. – kobieta, odwzajemniła uśmiech.
- Clover Blackberry. Pewnie nie może się pani doczekać, żeby zobaczyć lokal w środku na żywo? – Avril wesoło kiwnęła głową. – Zapraszam. – rzekła kobieta i ruszyli.

Obrazek

Cała czwórka, stanęła naprzeciwko niewielkiego, dwupiętrowego budynku, w kolorze ciemno złotym. Uwagę Agaty zwróciły zwłaszcza duże, przejrzyste okna. Gdy weszli do środka, zdała sobie sprawę, że dzięki nim, pomieszczenie jest bardzo jasne i przyjazne. Z pewnością spodoba się przyszłym klientom.

Obrazek

Zerknęła w stronę Avril i ujrzała na jej twarzy bezbrzeżny zachwyt.
- Jest… wspaniałe! – rzekła rozglądając się dookoła.

Obrazek

Jedynym, który wydawał się być obojętny, był Andrew.
- Czy ja wiem? Remont tego wszystkiego, meble… To zabierze mnóstwo pieniędzy Avril. – siostra obróciła się błyskawicznie w jego stronę, a jej oczy rzucały gromy.

Obrazek

- Nikt cię nie pytał o zdanie. – rzekła wyniośle i ruszyła w stronę schodów, by zobaczyć drugie piętro.
Mimo sceptycyzmu, Agata zobaczyła, że on również się uśmiecha widząc jej radość.

Obrazek

Stojąca obok niej Clover, patrzyła na to zaskoczona.
- Oni tak zawsze? – spytała, nachylając się do Agi. Dziewczyna kiwnęła głową. – Chyba nie ma z nimi łatwego życia. – brunetka, zaśmiała się.
- Oj tak. – powiedziała i ruszyła za Avril.

Obrazek

Gdy znalazła się na piętrze zauważyła, że blondynka patrzy na wszystko tak, jakby już widziała tu swoją przyszłą kawiarnię. Uśmiechnęła się na ten widok. W tej chwili dziewczyna zauważyła ją i podbiegła.

Obrazek

- To miejsce jest idealne! – rzekła, emanując radością. Następnie chwyciła ją za rękę i wciągnęła głębiej do pokoju. – Spójrz! Tu mogą stać stoliki. – powiedziała wskazując, miejsce pod ścianą. – A tu! Tu będą kanapy i małe stoliczki i… ach! To cudowne! – mówiła z rozmarzonym wzrokiem.

Obrazek

- No, to chyba mamy zwycięzcę. – rzekła Agata zerkając na Andrew, który właśnie do nich dołączył, a Avril energicznie pokiwała głową.

Obrazek

W tej chwili zobaczyły wchodzącą po schodach Clover. Agata właśnie chciała się odezwać i powiedzieć, że chętnie kupią to miejsce, gdy nagle zobaczyła dziwne spojrzenie jakie kobieta im rzuciła. Było ono pełne smutku. Agata zerknęła na Andrew i dostrzegła, że on również to zauważył i intensywnie przygląda się kobiecie.

Obrazek

Jedynie Avril zachowywała się jakby niczego na zauważyła. Z szerokim uśmiechem, jak gdyby nigdy nic, zbliżyła się.
- Pani Blackberry. Bardzo bym chciała kupić to miejsce! – kobieta nerwowym ruchem odgarnęła grzywkę na bok i spojrzała Avril w oczy.

Obrazek

- Strasznie panią przepraszam! – wybuchła nagle. Avril patrzyła na nią zaskoczona.
- Przeprasza pani? Ale za co? – spytała łagodnie. Kobieta spojrzała na nią smutno.
- Zmarnowałam pani czas! Ale naprawdę o niczym nie wiedziałam! Wiem, po naszej rozmowie jak pani zależało, dlatego z nikim innym się na dziś nie umawiałam, ale mój mąż… - zaczęła swoją paplaninę.

Obrazek

W końcu Avril położyła jej dłonie na ramionach, by ja uspokoić i dowiedzieć się o co chodzi.
- Pani Blackberry, ale o co chodzi? – Clover spojrzała na nią i wzięła głębszy wdech.

Obrazek

- Chodzi o to, że ten lokal już nie jest na sprzedaż. – Avril zamarła. Tak samo Agata i Andrew. Wszyscy stali i wpatrywali się w kobietę, po której widać było, że czuje się niepewnie, gdy tak się jej przyglądają. Po pełnej napięcia minucie Avril, odezwała się.
- Ale jak to możliwe? Dlaczego? – kobieta bezradnie wzruszyła ramionami.
- Widzi pani, do mojego męża zadzwonił jakiś człowiek i zaproponował dużo więcej niż pani…

Obrazek

- Ja mogę dać jeszcze więcej! – przerwała jej Avril, Clover odwróciła wzrok.
- Ten człowiek potroił stawkę, która pani zaproponowała… - Avril zamilkła, chciała coś powiedzieć, ale ostatecznie nie wiedziała co. Agata zobaczyła w jej oczach smutek. Po chwili milczenia postanowiła się odezwać.

Obrazek

- Avril… Chodźmy. – rzekła tylko, bo cóż miała rzec? Avril jednak, pokręciła głową.
- Idźcie przodem, zaraz do was dołączę. – Andrew, wyraźnie zdenerwowały jej słowa.

Obrazek

- Daj spokój Avril! Nie masz na tyle pieniędzy, żeby go przebić! To tylko głupi budynek! Kupimy jeden z tych, który dziś widzieliśmy i tyle! – wykrzyknął wzburzony. Agata przygotowała się na kolejny wybuch przyjaciółki i kłótnię bliźniaków. O dziwo, nic takiego nie miało miejsca. Avril ze spokojem spojrzała na brata.

Obrazek

- Powiedziałam, zaraz do was przyjdę. – zamiast znów wybuchnąć i nakrzyczeć na nią, żeby się nie wygłupiała, chłopak obrócił się na pięcie i wyszedł. Agata postanowiła podążyć za nim.

Obrazek

Na zewnątrz zobaczyła jak kieruje się w stronę auta.
- Andrew! – krzyknęła, chcąc aby się zatrzymał. Początkowo zignorował ją, dlatego ponowiła zawołanie, dopiero wtedy stanął i poczekał, aż do niego dołączy. – Dokąd idziesz? – spytała, gdy w końcu udało jej się go dogonić. Chłopak w złości wyrzucił ręce do góry.

Obrazek

- Nie wytrzymam z nią! Jak chce się kłócić i marnować pieniądze, to jej sprawa! Ja wracam do domu! - zaskoczona Agata, zamrugała oczyma.
- Co? Nie możesz! – zawołała jeszcze za nim, ale już się nie zatrzymał.
- Może ty przemówisz jej do rozsądku, bo mnie jak widać nie słucha! – rzucił na odchodne i pojechał.

Obrazek

Dziewczyna miała ochotę walić głową w ścianę. Co za uparte dwa barany! Pokręciła głową, „Zabawne, nie myślałam, że kiedyś ktoś uzna mnie za odpowiednią osobę, by przemówić komuś do rozsądku…” pomyślała.

Obrazek

Nie miała jednak czasu się nad tym zastanawiać, bo w tej chwili, cała rozpromieniona Avril wyszła z budynku. Widząc jej radość, Agata miała bardzo złe przeczucia.
- Błagam Avril, nie mów, że sprzedałaś dom swojej rodziny w Windenburgu, żeby to kupić… - rzekła, gdy przyjaciółka zbliżyła się do niej. Zobaczyła, że dziewczyna patrzy na nią z urazą w oczach.
- Aga, wiem, że może moje pomysły bywają czasem nieco…
- Szalone?
- …ekscentryczne – dokończyła, unosząc brew. – Ale nie jestem głupia! – rzekła wzburzona.

Obrazek

Jednak szybko na jej twarz powrócił uśmiech. – Zresztą nieważne. Patrz co tu mam, ta da! – wykrzyknęła i pomachała jej przed nosem, świstkiem papieru. Agata patrzyła na nią, nic nie rozumiejąc.
- Co to jest? – Avril westchnęła zrezygnowana.

Obrazek

- Ech, jak ty nic nie łapiesz. To jest… - nagle jednak urwała i rozejrzała się marszcząc brwi, jakby właśnie zauważyła zniknięcie ważnego elementu. – A gdzie Andrew? – spytała, rozglądając się.
- Wkurzył się i pojechał do domu.
- Co?! – wykrzyknęła Avril, jednak szybko opanowała się. – Co za głupek, jak on…? Ech, szkoda gadać. - machnęła ręką i znów spojrzała z podekscytowaniem na Agę.

Obrazek

- No więc, zdobyłam od Clover numer telefonu do gościa, który kupił to miejsce. Właśnie umówiłam się z nim na spotkanie tu niedaleko w parku, więc musimy się pospieszyć. – rzekła i ruszyła biegiem w stronę przystanku autobusowego.

Obrazek

- Ty co?! – krzyknęła za nią Aga, ale Avril już nie słuchała.
- No chodź, bo się spóźnimy! – zawołała, blondynka. Nie mając innego wyboru, pobiegła za nią.

Obrazek

. . .


Dwadzieścia minut później, były na miejscu. W sam raz, bo do spotkania zostało im jeszcze całe pięć minut. Pogoda dziś dopisywała i Aga zauważyła mnóstwo spacerujących rodzin z dziećmi i staruszków, czytających gazety i grających z przyjaciółmi w szachy. Zbliżając się do parku wciąż zastanawiała się, co Avril chce osiągnąć spotykając się z tym człowiekiem. Przecież skoro był gotów wydać tyle pieniędzy na ten lokal, to jasne, że nie odda go tak łatwo. Widocznie, również ma pomysł na rozkręcenie tam interesu. W czasie biegu na przystanek, i jazdy Avril była zbyt zaaferowana, by odpowiedzieć na jej pytania, lecz Agata uznała, że skoro mają jeszcze czas, to jest to idealny moment.

Obrazek

- Avril? – odezwała się i odczekała, aż blondynka spojrzała w jej stronę. – Po co umówiłaś się na spotkanie z tym facetem? Przecież wiesz, że nie odda ci tego miejsca ot tak, bo masz marzenie. – na twarzy Avril, odmalował się wyraz zaskoczenia.

Obrazek

- Oczywiście, że nie. Ja wcale nie chcę, żeby mi je oddał. – Agata nic już nie rozumiała.
- Nie? No to…
- Daj mi skończyć. – przerwała jej, więc Aga zamilkła. – Słuchaj Aga, jesteś jeszcze młoda, więc pewnie niewiele wiesz o tym świecie, ale musisz wiedzieć, że ja pomagałam tacie prowadzić interesy odkąd byłam małą dziewczynką. Dobrze znam takich jak on. Bogaty gnojek, który wziął pieniążki od rodziców i chce otworzyć klub do którego będzie sprowadzać panienki. – prychnęła z oburzeniem. – Ale ja się na tym znam i wiem, że tamto miejsce się na to nie nadaje. Widziałaś tamta okolicę. Ładne zgrabne domki jednorodzinne, parę staruszków. Jeśli otworzyłby tam klub, pewnie miałby klientów, ale do tego doszłyby zapewne skargi od sąsiadów na hałas. Miałby z tego sto pociech i dwieście utrapień. A na koniec pewnie i tak musiałby zwinąć interes i się wynieść. Zupełnie bez sensu. – pokręciła głową, a następnie dla podkreślenia wagi swych słów, uniosła palec. – Tymczasem ja, mam dla niego świetny pomysł. Niech otworzy tam kawiarnię! Znam się na tym, będzie miał z tego zysk i zero skarg. Proste, nie? – Aga dostrzegła sens w tym co przyjaciółka mówi. Czy jednak przyszły właściciel lokalu, również tak pomyśli?

Obrazek

Nagle Avril wsparła się pod boki i rozejrzała.
- No, powinien już tu być. Co za niewychowany gnojek, nie dość, że niszczy moje plany, to jeszcze się spóźnia!

Obrazek

Agata również uznała, to za dziwne, że jeszcze go nie ma. Rozejrzała się i nagle dostrzegła znajomą postać. Chwyciła Avril za ramię, by zwrócić jej uwagę.
- Avril, spójrz kto tam stoi! – blondynka spojrzała we wskazanym kierunku i aż wytrzeszczyła oczy ze zdumienia.

Obrazek

Rzuciła się pędem, cudem unikając czołowego zderzenia ze starszymi paniami i ich ukochanymi Yoreczkami, a następnie z impetem wpadła na stojącego mężczyznę.

Obrazek

- Jake! – wykrzyknęła radośnie. Chłopak zachwiał się, gdy skoczyła na niego i zdezorientowany spojrzał na dziewczynę. Gdy zobaczył kto go atakuje, na jego twarzy pojawił się uśmiech.
- Avril! – krzyknął, również uradowany i przytulił ją z całej siły.

Obrazek

Ludzie patrzyli na nich jak na wariatów, ale nie miało to dla nich żadnego znaczenia. Po chwili dołączyła do nich Agata.
- Cześć Jake, co sprowadza cię do Oazy? – spytała witając się z nim. Chłopak zerknął w stronę rozpromienionej Avril.
- Nie „Co” a „Kto” – rzekł, na co blondynka zarumieniła się lekko.

Obrazek

- Och, daj spokój! – powiedziała i dała mu lekkiego kuksańca w ramię. Chłopak zaśmiał się.
- No dobrze, więc przyjechałem tu również w interesach. – Aga i Avril spojrzały po sobie zdziwione.
- W interesach? – chłopak kiwnął głową i rozglądnął się.
- Tak, właścicielka od której kupiłem lokal, zadzwoniła do mnie i powiedziała, że jakiejś kobiecie strasznie zależy na tym miejscu i chce się ze mną spotkać. Zgodziłem się i właśnie na nią czekam. – tu zmarszczył brwi.

Obrazek

- Ale jak widać ten okropny, uparty babol nie grzeszy punktualnością. – Agata parsknęła śmiechem, a Avril rzuciła mu gniewne spojrzenie. Jake, jakby przeczuwając, że powiedział coś nie tak, spojrzał na nie z pytaniem w oczach.

Obrazek

- Uważaj, bo ten „Babol” może ci sprawić niezłe lanie, jak to usłyszy… - na twarzy Jake’a, pojawiło się zaskoczenie.

Obrazek

- To ty?! Ty chciałaś kupić to miejsce? – Avril wsparła się pod boki.
- Nie, Święty Walenty! Oczywiście, że ja ty głupku! – skrzyżowała ramiona. – Żeby nazywać mnie „Okropnym babolem”! – prychnęła i spojrzała na niego spode łba. - A tak w ogóle, to skąd ty miałeś na to wszystko pieniądze? Wygrałeś los na loterii, czy jak?

Obrazek

Jake, jakby nagle zawstydzony, odwrócił wzrok i podrapał się po głowie. Zaintrygowana jego zachowaniem blondynka, patrzyła na niego z wyczekiwaniem.
- Wiesz… Tak naprawdę, ja nie do końca jestem biednym studentem, jak wszyscy myśleliście. – zaczął, wciąż na nią nie patrząc. – Właściwie, to pochodzę z dość zamożnej rodziny. – tu jednak, jakby coś sobie uświadamiając, obrócił się do niej i nerwowo zamachał rękami. - To nie tak, że chciałem was oszukać! Po prostu… Nie podobało mi się to, jak od początku próbowali mnie kontrolować i ustawiać moje życie, więc odszedłem. Nie mówiłem wam, bo nie chciałem, żebyście patrzyli na mnie jakoś inaczej, zwłaszcza, że do swojej rodziny i tak już nie należałem. - zbliżył się do Avril i chwycił jej dłonie. – Wtedy, gdy prosiłaś mnie bym z tobą pojechał, zachowałem się jak dupek… Dopiero, gdy mnie zostawiłaś, zrozumiałem jak bardzo, zależy mi na tobie. – mówił i czule pogładził ją po twarzy. – Wiedziałem, że nie mogę, ot tak sobie przyjechać i myśleć, że wszystko będzie w porządku. Wtedy, przypomniałem sobie, że chciałaś otworzyć tu kawiarnię. Trochę to trwało, ale udało mi się pogodzić z rodziną i dali mi pieniądze na jej kupno. O dziwo uznali, że to świetny pomysł! Przyjechałem, kupiłem ten lokal, no i resztę znacie.

Obrazek

Avril, właśnie chciała coś powiedzieć, ale w jej wypowiedź wtrąciła się Agata.
- Hej, Jake. A tak właściwie, to skąd wiedziałeś, że Avril chce akurat to miejsce? – chłopak popatrzył na nią zaskoczony. Zastanowił się chwilę, nim przemówił.
- Właściwie, to nie wiedziałem. Chyba po prostu przeczucie. – Agata, aż rozdziawiła usta na tą odpowiedź.
- Żartujesz sobie?! Wiesz ile lokali ona odrzuciła po drodze? Mogłeś popełnić wielki błąd! – chłopak wzruszył ramionami.

Obrazek

- Ale nie popełniłem i to się liczy. – brunetka chwyciła się za głowę.
- Nie wytrzymam z wami. Jak… - nie skończyła jednak, gdyż w tej chwili do rozmowy wtrąciła się Avril.
- Zrobiłeś to wszystko dla mnie? – spytała, jakby nie dowierzając. Jake spojrzał na nią i zbliżył się.
- Oczywiście i gdyby była taka potrzeba, zrobiłbym to znowu. – rzekł, przytulając ją.

Obrazek

Właśnie miał ją pocałować, gdy Agata odchrząknęła głośno, przypominając im o swojej obecności.
- Nie chcę wam przerywać, ale ja wciąż tu jestem… - rzekła, na co oni, lekko zmieszani odsunęli się od siebie. Avril zerknęła na nią.

Obrazek

- Trudno nie zauważyć. – powiedziała i wzdychając, pokręciła głową. – No dobra, wracajmy do domu, tam pogadamy. Musisz mi opowiedzieć, co słychać w Windenburgu! – rzekła zwracając się do chłopaka i ruszyła.

Obrazek

Idąc nachyliła się lekko w stronę Jake’a, wciąż zerkając na idącą z przodu Agę. – Później, gdy dzieci pójdą spać, będziemy mieć czas na to i owo… - Agata obróciła się i spojrzała na nich.
- Udam, że tego nie słyszałam. – rzekła marszcząc brwi. Jake, który nie do końca wiedział o co chodzi dziewczynom w ich przekomarzaniu się, patrzył na nie zdziwiony.

Obrazek

- Co? – spytał. Avril uśmiechnęła się do niego zawadiacko.
- Ach nic, nie przejmuj się. Aga się dąsa, bo sama nie umiała wykorzystać okazji, gdy Sergio tu był… -

Obrazek

Avril i Jake obserwowali, jak dziewczyna powoli robi się cała czerwona na twarzy.
- Avril! – krzyknęła i rzuciła się za nią w pogoń.

Obrazek

- Złap mnie! – krzyknęła tylko blondynka i zaczęła uciekać. Jeszcze przez dłuższy czas w okolicy słychać było śmiech Avril i krzyki zawstydzonej Agaty.

Obrazek

. . .


W tamtym czasie, nasza wesoła gromadka nie miała jeszcze pojęcia, że niedługo będą mieli niespodziewanego gościa.
Przed domem Agaty, pojawiła się bowiem pewna tajemnicza osoba.

Obrazek

Postać spojrzała w kierunku niewielkiego domku i uśmiechnęła się.

Obrazek

- W końcu cię znalazłam… Avril.




Koniec odcinka 37
Ciąg dalszy nastąpi…


EDIT:

Bonus

[spoiler]Rysowanie na ekranie :)

Emma
http://orig13.deviantart.net/ce29/f/201 ... aukcws.png

Łucja
http://img01.deviantart.net/2269/i/2017 ... aukd0i.png[/spoiler]


Dziękuję za uwagę :)
Ostatnio zmieniony 13 lut 2017, 13:35 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 2 razy.
Obrazek

Awatar użytkownika
Simwood
Posty: 750
Rejestracja: 06 sty 2016, 14:32

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Simwood » 28 sty 2017, 18:26

Lotta wygląda jak Mariah Carey - silikon wręcz z niej kapie soft9
Dając do zrozumienia, że nie życzy sobie, by jego córka widziała się z taką matką
To niech jej założy opaskę na oczy. Łojezu, oni na siłę sobie problemów szukają soft1
Ta mina. PŁACZĘ XDDDDDDDDDDDDDD
Przy okazji, czyje to dziecko?
Moje i sąsiadki, a czemu pytasz? :P
Jestem ciekaw co pani Charlotta wymyśli. Nawarzyła piwa to niech je teraz pije <_<

Avril ma ciekawe sposoby na pobudki soft9
więc, oto nadszedł dzień, gdy idziemy szukać idealnego miejsca!
Kolejna wariatka soft1 Czy na tym simowym świecie nie ma normalnych osób? :P
Avril z twarzy przypomina mi jedną z moich znajomych. Irytującą znajomą xD
Ten stary dziadek :rotfl: Ciekawe czy dalej tak bardzo przejmuje się dyscypliną XDDDDD
Avril oKAWA - nazwisko pasujące do interesu :D
No proszę jaki happy end. Kto by się spodziewał? :gwizd:
Emma <3 To już trzecia relacja w której się pojawi. Chyba forumowy rekord xD
Obrazek

Online
Awatar użytkownika
Lenna
Wybitny Architekt
Wybitny Architekt
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 1682
Rejestracja: 15 gru 2013, 10:59

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lenna » 29 sty 2017, 13:48

Lotta z lampą XDDDDDD Biedny Aleks, miał ciekawe powitanie.
Co mu się nagle tak odmieniło, że postanowił pozwolić jej spotkać się z córką?
Szkoda tylko, że Anastazja tak bardzo jej nienawidzi. Ale może jej się odmieni :P
Meh, ja bym chciała, żeby Lotta wróciła do Aleksandra, a ten wyskakuje z rozwodem :/
Uwielbiam Avril <3 Te jej pomysły!
Ten dom :rotfl:
I dziadek-biznesmen <3
Niezła akacja z tym lokalem xDDDDD Avril ma szczęście, że to tylko Jake. Szkoda tylko, że przez to całe zamieszanie, wydał 3 razy więcej, niż mogła go kupić Avril xD
Emma? <3
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 439
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lion » 05 lut 2017, 0:47

MalaMi95 pisze:
Lion pisze:Ian powinien porządnie oberwać!
Mam nadzieję, że Tiana spełniła twoje oczekiwania ;)
Nie do końca to miałem na myśli przez "porządnie", no ale skoro wystarczyło, żeby się ogarnął, to niech będzie :P

No wiesz, zaproponowałaś poszukiwania simki, która na jedynym zdjęciu stoi w takiej pozycji, że nawet nie widać jej twarzy? Toż to okrutne :D

Julia nie przekonuje mnie jako simka, która robi wszystko dla rodziny... Okej, niech będzie, że zależy jej, aby najbliżsi nie musieli martwić się o pieniądze, w to wierzę, ALE mogłaby olać całe to bogate towarzystwo. Jestem przekonany, że i bez nich Landgraabom starczyłoby na dobre życie, może nie na nie wiadomo jak luksusowe, ale zwyczajnie dobre. Według mnie zaś Julia zwyczajnie jest próżna i chce mieć jak najwięcej. Mało tego, myślę, że lubi poczucie, iż przyczynia się do utrzymania rodzinnej fortuny, mogąc przy okazji ponarzekać (choćby przed samą sobą), co to nie musi w związku z tym robić :P Tak, hejtuję Julię :D! To co wymyśliła w związku z Izą jest tak okrutne, że nie przekonają mnie usprawiedliwienia :P
Mimo wszystko doceniam twardy charakter simki i na przykład umiejętność postawienia się bogatym paniusiom, które tak bezczelnie ją obgadywały ;) I fajnie, że przyjaźni się z Gunterem - ten sim miał pojawić się też w mojej relacji i związać się z Diną, ale ostatecznie zrezygnowałem.
Btw, miło mi, że simowe portale plotkarskie pisały o Randce w Ciemno :D!

Pomysł z pierwszym pamiętnikiem Flory był super ;) A najlepsza rozkmina tatusia, iż nie pamięta opieki nad Diablo w tym wieku :D!

***
Fajnie, że pojawia się nadzieja na pogodzenia Lotty z Anastazją ;) Tylko czy mi się wydaje, czy Aleksander postawił córkę przed faktem dokonanym i nie porozmawiał z nią wcześniej, iż spędzi weekend z mamą? Trochę to wygląda, jakby musząc zająć się młodszym bratem, wysłał własne dziecko do matki, aby mieć jeden problem z głowy :D Wiem, wiem, że tak nie było ;)
Bella matką roku, naprawdę soft9
Świetnie wyszła Ci charakteryzacja Aleksa po oderwaniu lampą :yes:

Nie darowałbym Avril tak wczesnej pobudki w wolny dzień soft9 Choć fajnie, że Agata pomagała jej w znalezieniu wymarzonego lokum. Niektóre budynki były naprawdę rozbrajające :D
Dziwię się pani z ostatniego lokalu, że dała Avril namiary na drugiego kupca - w końcu powinno jej zależeć, aby zarobić jak najwięcej na sprzedaży ;) W dodatku okazał się być nim Jake! Tylko kto właściwie ma teraz być właścicielem nieruchomości?
Bardzo się cieszę, że Emma pojawi się w relacji! ^^


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości