Pamiętniki Łabędzi

Awatar użytkownika
Bearyllium
Posty: 33
Rejestracja: 04 mar 2016, 21:10

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Bearyllium » 09 paź 2016, 23:02

Tym razem skuszę się na komentarz i, ha!, jestem pierwsza. :D

Poprzednia relacja
Historia Heleny (a potem Łucji) wydała mi się tak zaskakująca, że aż nie do uwierzenia, podobnie jak optymizm dziewczyny. Ignacy to trochę lama.
A na koniec relacji poczułam jakiś taki cichy smutek...
Ale galeria zdjęć na ścianie zrobiła mi dzień :swelol:

Aktualna relacja
Meh, znów wątek główny - ciąża. Dobrze, że nie Agatki <_< .
W sumie dobrze, że na koniec stało się to, co się stało. Trzeba było nie oszukiwać własnej siostry, argumentując to głupimi wymysłami. Z resztą i tak nigdy nie lubiłam Odie.
No cóż, czekam na ciąg dalszy i kolejne postacie, które "upadną". ;)
Jeszcze kilka dodatków:
Na tym zdjęciu Odie wygląda, jakby od tej ciąży miała rozstępy nawet pod pachą xD
To zdjęcie najpierw widziałam z telefonu i przez moment miałam wrażenie, że dziecko ma gadzi kołnierz i skrzydła. Dopiero jak przyjrzałam się uważniej, zobaczyłam tam osobno bobasa na tle pluszowego dinozaura. xD
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 447
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lion » 16 paź 2016, 14:01

O, fajnie było znowu zobaczyć motyw kobiety czytającej pamiętniki - faktycznie zdążyłem o nim zapomnieć :D
Mam nieodparte wrażenie, że Ian i Odie to związek absurdów :D Brakuje mi tu jakiejś konkretnej rozmowy, wzajemnych ustaleń, a przecież chyba im na sobie zależy? Ale co tam, niech się męczą każde z osobna ze swoimi myślami :P Miło za to, że siostry pomagają ciężarnej Odie i się nią zajmują.
Gdyby mi się regularnie śnił jakiś obcy człowiek, a potem okryłbym, że jest to jakiś mój przodek, którego nigdy nie poznałem, chyba nieźle bym się przeraził... Tylko kurczę, o co chodzi z tym naszyjnikiem!? Zburzyłaś mi właśnie wszystkie teorie, które niegdyś wysuwałem :D Wygląda na to, że w jakimś sensie jest przeklęty, jednak Odie nosiła go, bo wierzyła, że pomoże jej dziecku, mamy więc tu jakaś przewrotność :mysli:
Ciekawe, czy mała Fauna będzie teraz wychowywać się bez mamy, czy jednak Odie się wybudzi :(
Btw, w tej sytuacji to chyba Ian ostatecznie powinien nazwać małą?
Btw 2, niby wszystkie niemowlaki w The Sims 4 są okropne, a jednak Fauna prezentuje się zdecydowanie lepiej od Khany Agatki :D

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 203
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 27 paź 2016, 22:02

Bearyllium
"Ignacy to trochę lama"
Biedny Ignacy, co on ci takiego zrobił? xD
"Meh, znów wątek główny - ciąża. Dobrze, że nie Agatki"
No wiesz, to jest wyzwanie pokoleń jakby nie było. Przed nami jeszcze mnóstwo ciąż :D
"nigdy nie lubiłam Odie."
Odie tak rzadko pojawia się w relacji, że ja sama jako autorka nie wiem czy ją lubię czy nie xD
Na razie miała właściwie tylko epizod jak jest zazdrosna o Iana i tyle…
Ale mogłabyś chociaż współczuć Lotcie i Tianie, które jako siostry bardzo ją kochają ;)
Postacie będą upadać już wkrótce, więc bądź gotowa ;)

Lion
„faktycznie zdążyłem o nim zapomnieć”
Właśnie tak coś czułam, że możecie nie pamiętać xD A to ważna postać ;)
No wiesz, Odie i Ian zapewne ze sobą o tej całej sytuacji rozmawiali. W końcu spotykali się stąd to zdjęcie z pocałunkiem. Tylko Ian chciał, by ta wróciła, a Odie powiedziała „nie” i koniec ;)
„Tylko kurczę, o co chodzi z tym naszyjnikiem!? Zburzyłaś mi właśnie wszystkie teorie, które niegdyś wysuwałem”
Witam to ja, niszczyciel teorii do usług :P
Od tego jestem, inaczej zrobiłoby się nudno ;)
„Wygląda na to, że w jakimś sensie jest przeklęty, jednak Odie nosiła go, bo wierzyła, że pomoże jej dziecku, mamy więc tu jakaś przewrotność”
Co prawda nie powiem o co chodzi z naszyjnikiem, ale mogę powiedzieć tyle: Wszystko zależy od tego w co kto wierzy ;)
„Btw, w tej sytuacji to chyba Ian ostatecznie powinien nazwać małą?”
Tak, ale tu bardziej chodziło o to, że to było życzenie Odie, żeby tak nazwać córkę, więc Tiana uznała, że Ian tez się zgodzi. (No i tak łatwiej było mi powiedzieć jak będzie mieć na imię. Nie chciało mi się pisać „Tiana ruszyła na poszukiwanie Iana po tym jak zabrała go ochrona i spytała
- Ian… Jak nazwiemy dziecko?! xD”)
Poza tym zobaczysz jeszcze co będzie z Ianem ;)
„Btw 2, niby wszystkie niemowlaki w The Sims 4 są okropne, a jednak Fauna prezentuje się zdecydowanie lepiej od Khany Agatki”
W tym akurat pomógł mi mod znaleziony na jednej stronie. Specjalne skóry dla niemowlaków dzięki którym wyglądają lepiej ;)



W dzisiejszej relacji udamy się z Lottą na pewne przyjęcie.
Jak układają się jej relacje z córką i Aleksem po ich wielkiej kłótni?

Zapraszam :)


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Z pamiętnika Charlotty
Takie same


- Wciąż nie rozumiem dlaczego musimy tam iść. – rzekł wysoki mężczyzna, o włosach w kolorze różu i ciemnej karnacji . Jego towarzyszka, piękna kobieta o długich, kręconych włosach, które falowały za nią niczym rozszalałe płomienie niszczące wszystko na swojej drodze, ledwo na niego spojrzała.
- Przecież ci to tłumaczyłam. Mortimer był moim przyjacielem i nie zamierzam go zawieść nie pojawiając się na jego pogrzebie. Nieważne co o tym myśli reszta tej rodziny. – rzekła Charlotta.

Obrazek

Idący obok niej Marcin, jej najlepszy przyjaciel zacmokał jakby niezadowolony jej odpowiedzią.
- Dobrze, ale dlaczego ja musze iść z tobą? Nie zrozum mnie źle uważam, że Mortimer był całkiem fajnym gościem. Gdybym go spotkał będąc singlem na pewno zaprosiłbym go na kawę, ale… ta jego rodzina. - tu wzdrygnął się. – Zawsze uważałem, że maja w sobie coś niepokojącego. – Lotta zwróciła się w jego stronę i uniosła brew.
- Niepokojącego?

Obrazek

- No wiesz... Zwykle wszyscy są tacy ponurzy i jeszcze ciągle ubierają się na czarno, jakby mieli wieczną żałobę. A przecież w sklepach jest tyle wspaniałych, kolorowych ubrań! – rzekł z mocą unosząc teatralnie głowę do góry. Lotta tylko pokręciła głową.

Obrazek

Jej przyjaciel zawsze uwielbiał się ubierać się w krzykliwe stroje. Nieważne czy to pogrzeb czy ślub, dla niego ubranie musiało być konieczne jak najbardziej kolorowe i wyróżniające się z tłumu. Lotta
podejrzewała nawet, że jedynym powodem dla którego postanowił z nią iść było to, że mógł dzięki temu ubrać swój najnowszy strój. Szyty na miarę garnitur prosto od Zuzanny Sęp młodej, obiecującej projektantki mody, którą Marcin wręcz wielbił.

Obrazek

Wkrótce ich oczom ukazała się wysoka, ponura willa.
Gdyby nie to, że Lotta mieszkała tu przez dobrych parę miesięcy uznałaby, że ma przed sobą jeden z domów strachu, które reklamują w wesołych miasteczkach.

Obrazek

Właśnie miała przejść na druga stronę ulicy, gdy zauważyła, że jej towarzysz za nią nie idzie. Spojrzała na niego pytająco.
- Jesteś pewna? – spytał i spojrzał na nią wzrokiem wyraźnie mówiącym, że nie ma najmniejszej ochoty spotkać się z rodziną Ćwirów. Lotta westchnęła.

Obrazek

- Dobrze, nie musisz iść skoro tak bardzo nie chcesz. – tu uśmiechnęła się lekko. – Kto by pomyślał, że taki wielki facet jak ty, wciąż trzęsie się ze strachu na myśl o spotkaniu z drobną kobietą jaką jest Bella... – Marcin zmarszczył brwi.

Obrazek

- Ej, to nie ty musiałaś odrzucić jej zaloty. Nawet nie wiesz jak straszna potrafi być, gdy ktoś powie jej „Nie”!

Obrazek

Rudowłosa zaśmiała się na słowa przyjaciela. Po chwili jednak posmutniała. To prawda, że Mortimer był jej przyjacielem. Zawsze mówił jakie szczęście ma jego syn, że znalazł tak wspaniałą kobietę za żonę i gdy ich odwiedzał, potrafili rozmawiać całymi godzinami dopóki Aleksander nie przerwał im mówiąc, że jest już późno i dobrze by było gdyby jego tato już wracał do siebie. Jednakże mimo całej sympatii jaką miała do tego ekscentrycznego staruszka, to nie on był głównym powodem jej przyjścia do tego ponurego domu, którego wolała unikać od kiedy rozstała się z mężem. Widząc, że nagle posmutniała Marcin zbliżył się i dotknął jej ramienia.
- Lotta? – odezwał się cicho i poczekał, aż na niego spojrzy. – Dlaczego tak bardzo nalegałaś żeby tu dziś przyjść? – kobieta niewytrzymała i rozpłakała się. Przez chwilę, Marcin tylko stał i tulił ją czekając, aż się uspokoi, gdy to zrobiła powtórzył pytanie. W końcu otarła łzy i spojrzała na niego.

Obrazek

- Chcę się zobaczyć z Anastazją, ona… - wzięła głębszy wdech. – Ona wciąż nie chce ze mną rozmawiać Marcin. Od mojej kłótni z Aleksem minęło sporo czasu, ale ona wciąż zachowuje się jakbym nie istniała.

Obrazek

- Na początku myślałam, że to Aleks utrudnia mi kontakty i gdy po nią przyjeżdżam specjalne nie chce mi jej oddać, ale gdy raz przyszłam po nią do szkoły kompletnie mnie zignorowała! Wołałam ją, ale posłała mi tylko swoje lodowate spojrzenie i odeszła. – rzekła łamiącym się głosem i wyrzuciła w górę ręce z tej bezsilności.
- Nawet nie wiesz jak się poczułam widząc moje własne dziecko które mnie nienawidzi… - szepnęła i ukryła twarz w dłoniach.

Obrazek

Marcin naprawdę jej współczuł. Teraz gdy sam był ojcem, lepiej ją rozumiał. Nie potrafił sobie nawet wyobrazić jak bardzo by go to zabolało, gdyby James lub Vivi potraktowali go w podobny sposób. Z drugiej strony poczuł gniew, patrząc na szlochającą Lottę.
- Naprawdę cię nie rozumiem. Jak możesz pozwalać jej tak sobą pomiatać? Jesteś jej matką, a nie byle kumpelą! – kobieta spojrzała na niego, zaskoczona wybuchem przyjaciela. Po chwili zmarszczyła brwi i wyprostowała się dumnie.

Obrazek

- I kto to mówi panie „Bezstresowe wychowanie”? O ile pamiętam, to ty ostatnio wydałeś mnóstwo pieniędzy, bo twojemu synowi zachciało się lekcji gry na gitarze, nowych ciuchów i wizyty u fryzjera.

Obrazek

- Ale to nie ja mam córkę, która zachowuje się jak rozkapryszona księżniczka i nie szanuje własnej matki! – mierzyli się chwilę wzrokiem. W końcu jednak Marcin odpuścił.

Obrazek

- Słucha Lotta, nie przyszedłem tu by się kłócić. Po prostu martwię się o ciebie. Wyglądasz jakbyś niezbyt dobrze sypiała w nocy i chyba za bardzo schudłaś… Może… - chciał mówić dalej ale uciszyła go gestem.
- Dziękuję za twoją troskę, ale dam sobie radę. – tu zwróciła się w stronę willi. – A teraz przepraszam ale muszę iść, z tobą lub bez. – rzekła i ruszyła przed siebie.

Obrazek

Marcin tylko westchnął. I jak po czymś takim miał ją zostawić samą?
Niechętnie wszedł na ulicę i ruszył za nią.

Obrazek

. . .


Na zorganizowanej przez Ćwirów stypie było mnóstwo ludzi. Część z nich Charlotta poznała będąc jeszcze żoną Aleksa, ale większości nie potrafiła rozpoznać.
Wyglądało jednak na to, że oni doskonale wiedzą kim ona jest. Pełne niechęci spojrzenia i szepty, gdy przechadzała się między gośćmi tylko utwierdzały ją w tym przekonaniu.

Obrazek

Kobiety jednak w najmniejszym stopniu to nie obchodziło.
Jeśli ci ludzie tak bardzo chcą o niej mówić, to proszę bardzo! Ona ma znacznie ważniejsze rzeczy na głowie, niż przejmowanie się bandą snobów, którzy nie mają nic ciekawszego do roboty od obgadywania swych sąsiadów.

Obrazek

Przechadzając się wśród tłumu wciąż rozglądała się szukając jednej twarzy. Twarzy swojej ukochanej córeczki. Nie mogła znieść myśli, że ta tak bardzo jej nienawidzi. Mimo tego co powiedział jej Marcin, nie potrafiła gniewać się na Anastazję za to jak ta się zachowuje. Było jej po prostu za bardzo wstyd…
Lotta dobrze wiedziała, że to wszystko to tylko i wyłącznie jej wina.

Obrazek

Gdyby od początku była uczciwa i po zaręczynach z Aleksandrem była mu wierna, do niczego takiego by nie doszło. Skoro już postanowiła związać się z jednym mężczyzną, nie ważne czy ze względu na dobro dziecka czy nie, to powinna była się tego trzymać. Zamiast tego, wciąż wpadała w ramiona innych mężczyzn i tłumaczyła sobie, że to nie ma znaczenia, bo przecież jej romanse są chwilowe i ostatecznie Aleks o niczym się nie dowie, a ona ma do tego prawo, bo czuła się samotna, gdy wyjeżdżał.

Obrazek

Nagle Charlotta zauważyła zbliżającą się do niej wysoką kobietę, w długiej czarnej sukni. Z pozoru wydawała się być delikatna i krucha, jednakże błysk jej w oczach przeczył temu. Wyglądała bardziej jak kruk, który właśnie zauważył padlinę i zaraz zabierze się do ucztowania.

Obrazek

Lotta widząc ją zaklęła pod nosem, Bella była ostatnią osobą jaką życzyłaby sobie spotkać tego dnia.
Niestety stało się, nie mogła pozwolić, by całe to towarzystwo widziało jak kuli się i ucieka przed nią w popłochu. O nie… Nie po tym, co zrobiła. Poza tym, Lotta miała dla niej pewną niespodziankę. Miała to zatrzymać na później, ale skoro Bella tak bardzo chce się z nią zobaczyć, to po co z tym czekać?
Bella zbliżyła się do Lotty powolnym i dumnym krokiem. Czerwonowłosa zacisnęła pięści z wściekłości, widząc wyraz wyższości na twarzy swojej ex – teściowej (choć ona i Aleksander jeszcze nie wzięli rozwodu, to Lotta i tak wolała określać Bellę w ten sposób)

Obrazek

Gdy tylko czarnowłosa kobieta znalazła się bliżej, dla Lotty jasny stał się jej „wyjątkowy stan”.
Rzuciła byłej teściowej spojrzenie pełne pogardy.
- Mortimer dopiero co odszedł, a ty już paradujesz z brzuchem? – Bella nie wyglądała na dotkniętą jej uwagą. Zrobiła zdziwioną minę i rzekła.

Obrazek

- Jak możesz? Czy to nie oczywiste, że to dziecko jest mojego zmarłego tragicznie męża? – Lotta przewróciła oczyma.

Obrazek

- Ta… a Joaquin kręci się tu bo był takim oddanym przyjacielem Mortimera? - rzekła wskazując mężczyznę, który akurat z kimś rozmawiał od czasu do czasu zerkając nerwowo w ich stronę. Bella tylko wzruszyła ramionami.

Obrazek

- Joaquin to mój dobry przyjaciel, po prostu stara się być ze mną i pocieszyć mnie w tym trudnym czasie…
- Jak widzę skutecznie cię pocieszył. Nie wyglądasz na zbyt smutną.– przerwała jej Lotta znów wymownie zerkając na zaokrąglony brzuch kobiety. Tym razem Bella nie potrafiła zachować spokoju. Lotta poczuła satysfakcję widząc jak kobieta marszczy czoło i zaciska gniewnie pięści.
- Znalazła się święta! – wykrzyknęła i wzburzona uniosła ręce do góry. Widząc jednak spojrzenia gości wzięła kilka głębszych wdechów dla uspokojenia, nim odezwała się ponownie.

Obrazek

- Ty nie wiesz jak to jest być dziewczyną, która ledwie skończyła liceum, nie ma dokąd pójść, a rodzice nagle każą jej poślubić jakiegoś starego dziada! – mówiła w miarę spokojnym głosem, ale każde słowo wyrażało gorycz i żal, który czuła przez lata. Charlotta jednak wciąż patrzyła na nią obojętnym wzrokiem.

Obrazek

- Ale wiem jak to jest być kobietą, której podstępna, stara baba odebrała cała rodzinę. – Bella spojrzała na nią, a na jej usta wrócił złośliwy uśmieszek.

Obrazek

- Moja historia w ogóle cię nie ruszyła? – Lotta przytaknęła.
- Coś nie bardzo się postarałaś. – Bella zaśmiała się.
- Jednak miałam rację co do ciebie, naprawdę jesteśmy takie same. – tu spojrzała jej prosto w oczy. – Cieszę się, że pozbyłam się ciebie z życia mojego syna, znam siebie i wiem, że nie byłby z tobą szczęśliwy.

Obrazek

Lotta zgrzytnęła zębami, patrząc na pełen zadowolenia uśmiech Belli chciała coś powiedzieć, ale powstrzymała się. To prawda, Aleks nie byłby z nią szczęśliwy… Nie zasługiwała na niego. Przełknęła gule, która powstała w jej gardle i ponownie spojrzała na byłą teściową.
- Masz rację, jesteśmy podobne nawet w kwestii doboru przyjaciół. – gdy czarnowłosa spojrzała na nią nic nie rozumiejącym wzrokiem, uśmiechnęła się.
- Naprawdę myślisz, że tylko ty jesteś na tyle sprytna by wynająć prywatnego detektywa? – Bella od razu zrozumiała i w jej oczach pojawił się strach mimo, że bardzo starała się to ukryć.

Obrazek

- Nie wiem o co ci chodzi…
- Och, nie szkodzi. List, który wysłałam Aleksandrowi na pewno wszystko ci wytłumaczy. – rzekła wskazując mężczyznę. Bella obróciła się z prędkością błyskawicy. Ujrzała syna, który właśnie rozmawiał z gośćmi, właśnie zbliżał się do niego jakiś nieznany jej wysoki, brązowowłosy mężczyzna. W wyciągniętej dłoni, trzymał kopertę…

Obrazek

Bella rzuciła szybkie spojrzenie Lotcie.
- Nie zrobiłaś tego… Nie mogłaś! – czerwonowłosa wzruszyła ramionami.
- Niby czemu nie? Przyłapanie ciebie z Joaquinem na gorącym uczynku, nie było szczególnie trudne. Po namyśle stwierdziłam nawet, że niepotrzebnie wynajęłam detektywa, sama mogłam się tym zająć. – teraz Bella wyglądała na przerażoną nie na żarty. Gdyby Aleksander dowiedział się, że zdradzała jego ojca i jeszcze jest w ciąży z innym…

Obrazek

- Niech cię szlag! – wrzasnęła i pobiegła na tyle szybko na ile pozwalał jej brzuch w stronę syna. Była jakieś trzy metry od niego, gdy syn wziął i otworzył podaną mu kopertę, a potem wyjął list i zaczął czytać.
- Nie! – krzyknęła i potknęła się o coś. Aleksander i Joaquin w tej samej chwili rzucili się w jej stronę, by ją podtrzymać. Zanim ktokolwiek zdążył się odezwać, Bela krzyknęła ponownie.
- Aleksandrze wszystko ci wytłumaczę! Ten romans z Joaquinem mogę wyjaśnić… - zaczęła lecz zamilkła widząc trzymany przez Aleksandra „List”. Mężczyzna patrzył na nią chwilę zaskoczony po czym zmarszczył brwi.

Obrazek

- Jaki romans?! – rzekł twardo. Bella nie mogła uwierzyć w to co się dzieje.
- Ten list… myślałam… - zaczęła się jąkać. Aleksander podążył za jej wzrokiem i spojrzał na trzymany kawałek papieru.

Obrazek

- Ten list? – rzekł unosząc go do góry. - To tylko pismo z banku dotyczące stanu konta. – wyjaśnił, po czym znów spojrzał na matkę. - A teraz co do tego romansu… - w tym momencie Bella zrozumiała, że padła ofiarą podstępu. Spojrzała w stronę Lotty. Kobieta stała tam gdzie ją zostawiła i uśmiechała się wesoło.
- Nie jestem taka jak ty Bello. – szepnęła. Następnie odwróciła się do niej plecami.

Obrazek

W tej chwili zobaczyła przed sobą dziewczynkę. Anastazja widząc ją rzuciła jej wrogie spojrzenie i schowała się w domu. Lotta westchnęła ciężko, wiedziała już , że dziś również nie uda jej się pogodzić z córką.

Obrazek

Obrazek

Następnie ruszyła poszukać Marcina. Gdy znalazła go przy barku nieco podpitego i mówiącego coś z o żywieniem do przystojnego barmana uznała, że powinni się zbierać nim doprowadzi tą wycieczką do rozwodu swojego przyjaciela.

Obrazek

Szli już dobre dwadzieścia minut, gdy Marcin odezwał się niespodziewanie.
- I co? Jak spotkanie z Bellą? – Lotta spojrzała na niego zdziwiona.
- Myślałam, że jesteś pijany. – mężczyzna uśmiechnął się.

Obrazek

- Cóż, powiedzmy, że wtedy łatwiej zyskać zainteresowanie przystojnych panów. – rudowłosa zaśmiała się.

Obrazek

- Przypominam, że masz męża.
- To nie znaczy, że nie mogę docenić urody innych i z nimi porozmawiać, prawda? – Lotta przewróciła oczyma. - A co do mojego pytania…
- Powiedzmy, że wygrałam tą bitwę. – rzekła z uśmiechem, lecz naraz posmutniała. Marcin od razu to zauważył.

Obrazek

- Ale? – kobieta pomyślała o Anastazji i westchnęła.
- Ale całą resztę przegrywam… - przyjaciel kiwną głową i położył jej dłoń na ramieniu.
- Chcesz się ze mną napić? – spojrzała na niego.
- Zdecydowanie. – Marcin uśmiechnął się.

Obrazek

- No to idziemy! W domu mam parę butelek porządnej brandy. – rzekł i ruszyli.

Obrazek

Przebalowali całą noc.



KONIEC ODCINKA 30

Ciąg dalszy nastąp...



Bonus:

Odie ty nie śpisz? xD

Obrazek

I jeszcze cała Tiana na obrazku: :)

Obrazek



Dziękuję za uwagę :)
Ostatnio zmieniony 02 sty 2017, 12:40 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 3 razy.
Obrazek

Awatar użytkownika
Gunia
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 250
Rejestracja: 15 gru 2013, 13:59

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Gunia » 28 paź 2016, 10:19

Wielka szkoda, że Lotcie nie udało się pogodzić z córką. Dobrze jednak, że wrobiła Bellę :D Szkoda, że Bella to takie paskudne babsko...
Zapraszam na relację! :)

Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 905
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Galcia » 29 paź 2016, 21:13

Historia Heleny jest bardzo wzruszająca, ale jakoś ciężko mi uwierzyć, że ten bezwzględny babiszon był kiedyś wrażliwą i nieśmiałą dziewczyną. :D
Wciąż pamiętam co mi wtedy powiedział.
- Skoro nie możesz mnie pokochać, to pozwól mi chociaż spędzić przy twoim boku resztę życia.
Sam się w to bagno wpakował, a potem zostawił ją z dziećmi. soft9 Gratulacje. A w międzyczasie wyładowywał swoje frustracje, wrzeszcząc na nią. :yes:
Choćby go odtrącała, choćby i wciąż faworyzowała Kacpra, on przy niej będzie.
Tia, i stanie się kopią swojego ojca, więźniem własnej obietnicy, do czasu, aż zrozumie, ze dla tej kobiety nie ma nadziei - Helena chyba nigdy nie zrozumie, że tak naprawdę ma bardzo szczęśliwe i pełne miłości życie. <_<
Hahaha, mina Heleny, gdy dowiaduje się, że Łucja jest dziewczyną Ignacego! :haha: Idealna!
Łucja zafundowała "teściowej" niezłą terapię szokową. :P Może dzięki temu klepki powskakują staruszce na właściwe miejsca. Ogólnie efekt, jaki osiągnęła Łucja, był super, ale nie potrafię zrozumieć, jak można z uśmiechem na twarzy dziękować tyranowi za pomoc w naprawieniu tego, co sam zepsuł. soft1 Osobiście najchętniej w takiej sytuacji trzasnęłabym Helenę w twarz, nawet nie za "zabicie" mi matki, ale za to, jak traktowała swoich pracowników.
Jak naprawdę wygląda ściana w salonie Landgraabów. (Tak, kiedyś zrobię te rodzinne zdjęcia xD)
O rany, Ty na każdym zdjęciu wklejałaś je wszystkie ręcznie? :O Trochę mi głupio, bo na pewno się napracowałaś, a ja nawet nie zauważyłam. soft9 Równie dobrze mogłyby wyglądać w relacji tak, jak w rzeczywistości. :D
Jakieś zdjęcie gołej Pocahontas i Johna w lesie xD
:rotfl: Skojarzyło mi się z czymś w stylu "pierwsze selfie Adama i Ewy", ale Pocahontas tez może być.

Odie jest urocza, ale lekko szurnięta. :D Nie mam tu na myśli snów o zmarłej babci, bo pewnie sama miałabym pietra, ale o to niewychodzenie z domu i historię z naszyjnikiem. soft9 Od razu domyśliłam się, że to ona go zabrała, ale nie wiem dlaczego. Czyżby to ona miała urodzić następczynię? :unsure:
Biedna Odie... :( Nie sądziłam, że naszyjnik ma aż taką moc. Zaczyna mnie przerażać.
Flora i Fauna? :D Już po samych imionach historia tych dzieciaków zapowiada się interesująco. ;)
piękna kobieta o długich, kręconych włosach, które falowały za nią niczym rozszalałe płomienie niszczące wszystko na swojej drodze
Ten opis Lotty jest perfekcyjny. <3 Idealnie oddaje jej charakter. ;)
Zuzia jakoś szczególnie młoda nie jest, ale miło mi, że ma takich oddanych fanów. :D A w kolejnym odcinku mojej relacji dowiesz się, gdzie Marcin mógł ów garnitur nabyć. ;)
Bella podrywała Marcina? :haha: Jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić. Poproszę o jakiś odcinek z retrospekcją opowiadającą o tych wydarzeniach! :D
Hmm, spodziewałam się, że stypa po pogrzebie Mortimera będzie bardziej... mroczna? :P Chyba jedynymi osobami, które ubrały się na czarno, są Lotta i barman. xD W tej sytuacji strój Marcina nie rzuca się szczególnie w oczy.
Lotta jest saaama sooobie winnaaa, lalala... :gwizd: Trzeba było nie kłamać, nie zostawiać męża i nie bawić się w Kaleba "wolę-żeby-nasze-dziecko-nienawidziło-mnie-a-nie-ciebie".
Hahaha, przepraszam, nie mogę się powstrzymać od śmiechu, Bella "krucha i delikatna"! :haha: Zbytnio się przyzwyczaiłam do swojego kaszalota, żeby móc przejść obok tego tekstu obojętnie. :P
Charlotta i Bella - starcie tytanów. 8D Będzie się działo.
To Bella nie kochała Mortiego? ;( Jak to?
Lotta jest przepiękna, ale na tym zdjęciu wygląda jak przecinek. Weź ją trochę utucz. :P
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 447
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lion » 31 paź 2016, 20:20

Na miejscu Lotty chyba wolałbym nie rzucać się w oczy na tym pogrzebie, a z Marcinem u boku raczej byłoby to ciężkie :D Ale znając charakter rudowłosej, raczej nie bardzo przejmie się faktem bycia w centrum uwagi ;)
Nie sądziłem, że Anastazja tak uparcie będzie unikać kontaktu z mamą. Myślałem, że gdy pierwsze emocje opadną, jakoś im się wszystko ułoży :( A Marcinowi łatwo gadać! Jakby nie patrzeć, to dość skomplikowana sytuacja...
Czemu ci ludzie uśmiechają się i tańczą na pogrzebie? soft9 Ech, ci simowie :D
Twoja Bella jest tak wyrachowana, że nie sposób nie czekać, aż powinie jej się noga :P Lotta nieźle ją wykiwała, choć pani Ćwir pewnie jakoś się z tego wytłumaczy, a w sumie szkoda.

Bardzo lubię rysunki, które czasem dajesz jako bonusy :)
Ostatnio zmieniony 13 lis 2016, 21:33 przez Lion, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 203
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 13 lis 2016, 1:42

Dziękuję za komentarze :)

Gunia – Cieszę się, że ci się podobało :)

Galcia
„Historia Heleny jest bardzo wzruszająca, ale jakoś ciężko mi uwierzyć, że ten bezwzględny babiszon był kiedyś wrażliwą i nieśmiałą dziewczyną.”
Kiedyś czytałam taką książkę (tak, moja kolejna dziwna książka xD) w której porywano z wiosek małe dziewczynki, by uczynić z nich bezlitosne wojowniczki. Wybierano jednak tylko te o najczystszym sercu, takie co były dobre i niewinne. Wszystko dlatego, że gdy się złamało dusze takiej dziewczynki to stawała się ona bardzo okrutna i zła, bardziej, niż gdyby wybrano złą dziewczynkę.
Więc na takiej zasadzie Helena mogła być wrażliwa i nieśmiała, tylko życie ją złamało ;)

Trochę wiary w Ignacego. Może uda mu się zmienić Helenę? ;)
„Osobiście najchętniej w takiej sytuacji trzasnęłabym Helenę w twarz”
Uznajmy, że Łucja jest zbyt dobra, niewinna i delikatna, by być w stanie kogoś uderzyć. :)
Tak jak bohaterka takiego jednego anime, które oglądam. Była gladiatorem, ale nigdy nikogo nie zraniła ani nawet nie zaatakowała. Cały czas tylko parowała ataki mieczem i uciekała :D
„Ty na każdym zdjęciu wklejałaś je wszystkie ręcznie?”
Tak wklejałam ;)
Ale sama jestem sobie winna, bo mogłam zrobić te zdjęcia i dopiero potem relację, ale mi się nie chciało xD
„Już po samych imionach historia tych dzieciaków zapowiada się interesująco.”
Nawet nie wiesz jak bardzo ;)
„Poproszę o jakiś odcinek z retrospekcją opowiadającą o tych wydarzeniach!”
Obiecuję, że pomyślę nad tym ;)
„Hmm, spodziewałam się, że stypa po pogrzebie Mortimera będzie bardziej... mroczna?”
Wiesz, może wszyscy się cieszą z jego śmierci. W końcu spadek itd. xD

Lion -
„Nie sądziłem, że Anastazja tak uparcie będzie unikać kontaktu z mamą. Myślałem, że gdy pierwsze emocje opadną, jakoś im się wszystko ułoży”
Cóż, Anastazja bardzo przeżyła rozstanie rodziców. Pełna rodzina była jej największym marzeniem, dlatego nie może wybaczyć mamie, że niejako wszystko zepsuła. Będzie o tym jeszcze kiedyś później w relacji ;)
„Czemu ci ludzie uśmiechają się i tańczą na pogrzebie?”
Spadek po Mortim widocznie wynagradza im jego odejście xD
„Twoja Bella jest tak wyrachowana, że nie sposób nie czekać, aż powinie jej się noga”
Charakter mojej Belli został w pewien sposób ukształtowany przez „Mysikróliki”
Tam Bella jest fajną i pozytywną postacią, dlatego uznałam, że moja będzie jej przeciwieństwem. :)
„Bardzo lubię rysunki, która czasem dajesz jako bonusy”
Dziękuję ^^



W dzisiejszym odcinku zobaczymy jak czuje się Marcin po imprezie z Lottą

Zapraszam :)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .


Z pamiętnika Marcina
Przesyłka od bociana


Tego dnia Marcin czuł się wyjątkowo podle.

Obrazek

Nie dość, że głowa mu pękała od ilości wypitego alkoholu, to jeszcze ledwie trzymał się na nogach, gdyż praktycznie całą noc razem z Lottą łazili po mieście odwiedzając wszystkie nocne kluby w okolicy.

Obrazek

Do tego wszystkiego Lotta, w stanie upojenia alkoholowego postanowiła wywinąć mu numer z pomocą przypadkowego gościa poznanego na imprezie.

Obrazek

Korzystając z okazji, że Marcin usnął kamiennym snem, wsadzili go do pierwszego lepszego pociągu, a na miejscu znaleźli ławkę i ułożyli go na niej.

Obrazek

Obrazek

Wyobraźcie więc sobie jego zdziwienie, gdy rano obudziło go trąbienie jadących do pracy kierowców i uświadomił sobie, że jest w Widenburgu!

Obrazek

Dlatego teraz, siedząc naprzeciwko Antoniego po kilku godzinnej podróży, ledwie trzymał kubek z kawą i starał się ignorować uśmiechy i spojrzenia jakie od czasu do czasu posyłał mu jego mąż.

Obrazek

- Widzę, że impreza się udała. – rzekł czytając gazetę i niespiesznie podniósł do ust kubek kawy cały czas obserwując Marcina. Mężczyzna posłał mu jedynie wrogie spojrzenie na którego widok Antoni uśmiechnął się szerzej.

Obrazek

Marcin miał tylko nadzieję, że Charlottę również spotkała kara i siedzi właśnie w łazience rzygając jak kot.

Obrazek

Najgorsze jednakże w tym wszystkim było to, że właśnie na ten dzień zaplanował sobie poważną rozmowę z Anotnim. Czy jednak ukochany potraktuje go poważnie, gdy wygląda jak siedem nieszczęść? Może powinien z tym poczekać?
Parząc jednak na to jak dobry humor ma dziś jego druga połówka uznał, że lepszego momentu może nie być.
Prostując się na krześle tak, by wyglądać choć odrobinę lepiej (i starając się nie myśleć o mdłościach) przemówił.
- Antoni, mam do ciebie ważną sprawę. – Antoni wciąż nie podnosząc oczu z gazety, uśmiechnął się.

Obrazek

- Doprawdy? – w jakiś sposób Marcina irytował sposób w jaki Antoni się do niego zwracał. Czuł, że ma niezłą zabawę drocząc się z nim. Biorąc głębszy wdech, rzekł.

Obrazek

- Chcę mieć dziecko. – w tym momencie Antoni wypluł właśnie upity łyk kawy, spojrzał na poplamioną kawą koszulę marszcząc brwi po czym przeniósł je na Marcina.
- Co? – spytał tylko wpatrując się w niego intensywnie. – Coś ty znowu wymyślił Marcin? – różowowłosy odwzajemnił spojrzenie.

Obrazek

- To co słyszałeś, chcę mieć jeszcze jedno dziecko. – wpatrywali się w siebie dobrą minutę, po czym starszy mężczyzna wybuchnął śmiechem.
- Oj Marcin, prawie mnie nabrałeś! – rzekł wstając, by zmienić poplamioną koszulę. – Przyznaję, już uwierzyłem, że naprawdę…

Obrazek

- To nie był żart! – wykrzyknął poirytowany reakcją męża Marcin. Antoni ponownie rzucił mu zdenerwowane spojrzenie.
- Przestań się wygłupiać…
- Ja się wcale nie wygłupiam! – powiedział mężczyzna i odetchnął dla uspokojenia, próbując zebrać myśli. - Nie zrozum mnie źle Antoni, kocham Genowefę i Jamesa, ale adoptowaliśmy nasze dzieci, gdy te były już w wieku szkolnym. Tak naprawdę nigdy nie doświadczyliśmy, co to znaczy mieć małe dzieciątko, które potrzebuje stałej opieki. – ponownie spojrzał prosto w oczy Antoniego. - Chciałbym tego doświadczyć. – Antoni jakby przytłoczony tym co właśnie usłyszał, ciężko opadł na siedzenie.

Obrazek

- A co spowodowało u ciebie takie nagłe pragnienie? – spytał nie patrząc na męża. Marcin skrzyżował ręce i zastanowił się chwilę.

Obrazek

- Widzisz… kiedy patrzyłem jak Krzysztof tuli w szpitalu swoją małą córeczkę Khany… coś we mnie pękło. Poczułem się zazdrosny, że to nie ja tam stoję tuląc tą mała istotkę. Dlatego… - Antoni gwałtownie uderzył pięścią o stół, przerywając mu.

Obrazek

- I właśnie dlatego nie chciałem żebyś tam jechał i angażował się w tą sprawę! Wiedziałem, że wpadniesz na jakiś taki głupi pomysł! – Marcin poczuł się dotknięty tą uwagą.

Obrazek

- Dlaczego głupi? To że chce zostać ojcem nazywasz głupim pomysłem? – rzekł oburzony. Antoni postanowił spuścić nieco z tonu zanim ponownie pokłóci się z mężem. Wciąż źle wspominał ich ostatnią kłótnię, nie chciał by ponownie doszło między nimi do sprzeczki.

Obrazek

- Nie Marcin, po prostu… Zrozum, mamy dwójkę wspaniałych dzieci, żyjemy sobie spokojnym, szczęśliwym życiem, po co to komplikować? – spytał i ujrzał wahanie w oczach ukochanego. - Pamiętasz ile czasu trwała rozprawa adopcyjna Jamesa i Genowefy? Naprawdę chcesz przez to wszystko przechodzić jeszcze raz? – po tych słowach Marcin wyraźnie posmutniał.
- Masz rację Antoni, to zapewne skomplikowałoby nasze życie…

Obrazek

Myśląc, że przekonał męża do swoich racji, właśnie chciał go jakoś rozweselić, gdy Marcin gwałtownie wyprostował się uśmiechnięty. - Mimo to chce spróbować! – początkowo starszy mężczyzna zagapił się na niego z otwartymi ze zdziwienia ustami, po chwili jednak na jego twarzy znów odmalował się wyraz poirytowania.
- Marcin, powiedziałem nie!

Obrazek

- Ale dlaczego nie? – spytał różowowłosy przyjmując minę szczeniaka. - Nie chciałbyś tulić tej małej istotki w ramionach? Widzieć jak zasypia i…
- Dosyć! – krzyknął Antoni, gwałtownie odsuwając krzesło i wstając od stołu. - Nie będziemy mieć więcej dzieci! James i Vivi są wspaniali i nie potrzebuję większej rodziny! – następnie nie czekając na odpowiedź Marcina ruszył do frontowego wyjścia. - A teraz wychodzę do pracy. Do zobaczenia wieczorem. – rzekł i zatrzasnął za sobą drzwi.

Obrazek

Marcin patrzył za nim chwilę, po czym uśmiechnął się niespodziewanie.
- Już ja znajdę sposób żeby cię przekonać. – szepnął.

Obrazek

. . .


Wieczorem, zmęczony po całym dniu w pracy, Antoni wrócił do domu. Przemyślał sobie wszystko i było mu przykro, że tak naskoczył na Marcina. Co prawda wciąż nie miał zamiaru powiększać rodziny o kolejnego członka, ale musiał przyznać sam przed sobą, że zachował się nieco zbyt gwałtownie.
Wiedział również, że Marcin nie miał złych intencji i cieszył się, że zamiast samemu próbować załatwić sprawę, przyszedł do niego porozmawiać. Dlatego też postanowił, że jakoś wynagrodzi ukochanemu swoje wcześniejsze zachowanie i zaprosi go na kolację. Albo jeśli ten nie będzie chciał nigdzie wychodzić, to ugotuje coś w domu. Wszystko jedno, byleby spędzić miły wieczór z ukochanym.

Obrazek

Z takim mocnym postanowieniem poprawy, przekroczył próg domu.
- Marcin wróci… - zaczął, lecz przerwał widząc stojącą przed nim postać.

Obrazek

- Co ty masz na sobie?! – krzyknął patrząc na stojącego w ich sypialni Marcina.

Obrazek

Mężczyzna przeglądał się właśnie w lustrze, mając na sobie ciemnogranatową sukienkę sięgającą kolan. Widząc stojącego w progu męża, odwrócił się w jego stronę z błyskiem w oku.

Obrazek

- Podobam ci się? – Antoni trwał chwilę w szoku, nim odezwał się ponownie.

Obrazek

- Oczywiście, że nie! Natychmiast ściągaj te ciuchy! – wykrzyknął, Marcin tymczasem zatrzepotał rzęsami, udając zawstydzonego.

Obrazek

- No wiesz Antoni… Teraz mam je z siebie ściągnąć? – rzekł z naciskiem na „Teraz”. Odgadując, co miał na myśli Antoni sam nie wiedząc czemu, zarumienił się lekko. Próbując to ukryć odwrócił się niby zażenowany.

Obrazek

- Co ja z tobą mam… - westchnął, zerkając z powrotem na męża.

Obrazek

- Skąd ty je w ogóle wytrzasnąłeś? Myślałem, że wykończyłeś limit ubrań do kupienia na ten tydzień. – rzekł i spojrzał podejrzliwie na Marcina, który nagle zainteresował się wystrojem pokoju.

Obrazek

- Wiesz…

Obrazek

- Dobra, nieważne… - powiedział szybko Antoni uświadamiając sobie, że nie chce się bardziej zdenerwować odpowiedzą mężczyzny. Zamiast tego zadał inne pytanie. - Mogę się chociaż dowiedzieć po co to kupiłeś? Błagam, tylko mi nie mów, że zamierzasz zostać „Drag Queen”! – rzekł ze szczerym niepokojem czym zirytował partnera.

Obrazek

- Pewnie, że nie! Skąd ci w ogóle przyszedł do głowy taki pomysł? – widząc jednak wymowne spojrzenie Antoniego, odchrząknął by zmienić temat.
- W każdym razie uznałem, że jeśli chce zostać matką, to musze się najpierw dowiedzieć jak czuje i myśli kobieta.
- Matką? – spytał Antoni sądząc, że się przesłyszał. – Chciałeś powiedzieć ojcem? – Marcin jednakże stanowczo pokręcił głową.

Obrazek

- Nie, matką. Początkowo faktycznie chciałem być ojcem, ale potem uznałem, że niemowlę którym chciałbym się zająć, będzie potrzebować matki. Oczywiście nie zmienię płci, ale gdyby udało mi się stać nieco bardziej czułym i wrażliwym…

Obrazek

- Przestań! – krzyknął nagle Antoni przerywając mu. Marcin zerknął na niego zaskoczony i ujrzał parę brązowych oczu patrzących na niego złowrogo. - Marcin ile razy mam ci powtarzać?! Nie będziemy mieć więcej dzieci! Ani małych ani dużych!

Obrazek

Marcin odpowiedział tak samo groźnym spojrzeniem, skrzyżował ramiona i przemówił.
- Dobra! W takim razie będę nosić tę sukienkę i damskie ciuchy dopóki się nie zgodzisz!
- Co? – rzekł Antoni zupełnie oniemiały.
- Słyszałeś. Będę nosić damskie ciuchy dopóki nie zgodzisz się na dziecko!

Obrazek

Antoni stał jeszcze chwilę ogłupiały, po czym zdenerwowany machnął rękami.
- A rób co chcesz! Ale więcej dzieci w tym domu nie będzie! – następnie wyszedł z pokoju, ale po chwili zwrócił.
- Jeszcze jedno, póki nie przestaniesz nosić tej kiecki śpisz na kanapie!

Obrazek

Wychodząc zatrzasnął za sobą drzwi po raz drugi tego dnia.

Obrazek

. . .


Od kłótni minęły dwa tygodnie. W tym czasie obaj panowie nie rozmawiali ze sobą zbyt wiele. Antoni chciał, by Marcin przestał się wygłupiać i nosić damskie ubrania, ten z kolei wciąż upierał się, że chce mieć dziecko i dopóki Antoni się nie zgodzi, nie ma mowy by zaczął ubierać się normalnie.

Obrazek

Tak minął im pierwszy tydzień. Po tym czasie, Marcin ostatecznie przestał ubierać sukienki. Może to dziwnie zabrzmieć z uwagi na fakt, że przecież uwielbiał zwracać na siebie uwagę krzykliwymi strojami, ale nawet on czuł się zażenowany widząc spojrzenia jakie rzucali mu mijający go przechodnie.

Obrazek

Poza tym mieli wystarczająco dużo problemów z sąsiadami, gdy się tu wprowadzili ze względu na swoją orientację, teraz w końcu udało im się nawiązać z nimi nić porozumienia i Marcin nie chciał wszystkiego zepsuć, przez swój głupi pomysł z sukienkami.
Początkowo Antoni ucieszył się, że wygrał, ale gdy usłyszał, że mąż wciąż nie zrezygnował z planów powiększenia rodziny, konflikt między nimi rozgorzał na nowo (a Marcin wciąż musiał spać na kanapie)

Obrazek

W ten sposób rozmyślał mężczyzna, jedząc śniadanie w towarzystwie swojej córki Genowefy, którą wszyscy w domu i najbliżsi przyjaciele nazywali Vivi.

Obrazek

Dziewczynka od czasu do czasu ukradkiem zerkała na ojca. Wyraźnie widziała, że coś go trapi, dlatego gdy cisza między nimi przeciągała się postanowiła się odezwać.
- Marcin? – spytała i odczekała chwilę, aż spojrzy na nią. - Czy znowu pokłóciłeś się o coś z Antonim?

Obrazek

Mężczyzna początkowo zdziwił się pytaniem, ale potem uświadomił sobie, że przecież od dwóch tygodni jedyne co robią to krzyczą na siebie z Antonim. Ciężko aby dzieci nie zauważyły, że coś jest nie tak. Zastanowił się chwilę nad odpowiedzią, po czym pokręcił głową i rzekł.
- Nie kochanie, to nie kłótnia, to bardziej różnica zdań. – Vivi chciała właśnie wspomnieć, że dość głośna jest ta ich „różnica zdań” ale ostatecznie zrezygnowała i spytała.

Obrazek

- Mogę jakoś pomóc? – różowowłosy uśmiechnął się. Jego córeczka miała takie dobre serce. Zawsze była gotowa do pomocy i najpierw myślała o innych, a dopiero potem o sobie.
- A chciałabyś mieć jeszcze młodsze rodzeństwo? – dziewczynka wyglądała na zaskoczoną, ale poważnie zastanowiła się nad pytaniem.
- Diablo wspominał, że bycie starszym bratem jest całkiem spoko… więc myślę, że tak. Mogłabym zostać starsza siostrą.

Obrazek

Mężczyzna zagapił się na nią, po czym spontanicznie zbliżył się i ją przytulił. Mimo wszystko jakoś nie spodziewał się, że Vivi weźmie jego pytanie na poważnie.
- Moja kochana Vivi!

Obrazek

- Marcin! Udusisz mnie! – rzekła dziewczynka po chwili, dlatego ją puścił. Spojrzał na nią błyszczącymi z podekscytowania oczami.
- Teraz tylko musimy przekonać Antoniego! – Vivi gwizdnęła słysząc to.

Obrazek

- Czyli to o to się kłócicie… Nie chcę cię martwić, ale przekonać do czegoś Antoniego jest chyba niemożliwe! – mężczyzna uśmiechnął się szerzej i mrugnął do niej.

Obrazek

- Hej, przekonałem go do małżeństwa ze mną, to coś znaczy! – dziewczynka zaśmiała się. Następnie usłyszeli trąbienie szkolnego busa. Vivi zebrała swoje rzeczy i ruszyła do wyjścia.

Obrazek

- W takim razie powodzenia! – krzyknęła jeszcze na pożegnanie.

Obrazek

. . .


Pół godziny później, po wyjściu Vivi do szkoły Marcin siedział w ogrodzie i zastanawiał się jak przekonać Antoniego do zmiany zdania. Niestety tego dnia kompletnie nic nie przychodziło mu do głowy. Próbował prośby, groźby i nic. Czy powinien poprosić o pomoc dzieci? Skoro Vivi nie ma nic przeciwko młodszemu rodzeństwu to może James również? Może gdyby Antoni zobaczył, że i one go popierają to zmieniłby zdanie?

Obrazek

Westchnął i pokręcił głową.
- Szkoda, że bociany przynoszące dzieci to tylko bajka. Gdyby tak chociaż jeden ptak się pomylił i przez przypadek przyniósł mi dziecko, sprawa byłaby rozwiązana! – rzekł sam do siebie i sam zaśmiał się ze swojego głupiego pomysłu.

Obrazek

Właśnie w tej chwili usłyszał dzwonek do drzwi. Zdziwiony obejrzał się w stronę dźwięku, nie spodziewał się dziś żadnych gości. Wstał z krzesła i ruszył na powitanie. „Może to mój wymarzony bocian przyniósł przesyłkę?” pomyślał z uśmiechem i otworzył.

Obrazek

- Dzień dobry czym… - zaczął, lecz gwałtownie urwał.

Obrazek

Ujrzał bowiem przed sobą wózek z dzieckiem.

Obrazek

Maleńki chłopczyk patrzył się na niego tak samo zaskoczony jak on, po chwili jednak uśmiechnął się przyjaźnie i wyciągnął w stronę Marcina swoje małe rączki.

Obrazek

Mężczyzna patrzył się na niego jeszcze przez chwilę, nim wziął go na ręce.
- A co ty tu robisz malutki? – spytał i trzymając dziecko na rękach rozejrzał się.

Obrazek

- Halo? Jest tu kto? – zawołał, mając nadzieję ujrzeć gdzieś matkę lub ojca chłopca. Ulica jednakże była dziś nadzwyczajnie pusta.

Obrazek

W tej chwili Marcin zerknął w dół i zobaczył w wózku w którym leżał chłopiec, małą karteczkę. Zaintrygowany podniósł ją i przeczytał „To jest Marcel. Twój syn, który urodził się dwa miesiąc temu, zajmij się nim.”

Obrazek

Mężczyzna wpatrywał się w kartkę kompletnie osłupiały, nie mogąc uwierzyć w to co się właśnie stało. Zerknął na chłopca, a potem jeszcze raz na karteczkę.
- Antoni ma dziecko. – szepnął.

Obrazek

. . .


Antoni wracał dziś do domu w nadzwyczaj dobrym humorze. Dzień w pracy był przyjemny, do tego wyszedł przed czasem, gdyż zmiennik pojawił się wcześniej i powiedział, że Antoni może już iść do domu.

Obrazek

Żyć nie umierać! Miał na tyle dobry dzień, że postanowił pogodzić się z Marcinem, a przynajmniej ogłosić zawieszenie broni i może wyskoczyć do kina?

Obrazek

Tak, wciąż nie zamierzał mieć więcej dzieci, ale sam przed sobą musiał przyznać, że ich sprzeczka jest po prostu głupia. Pojawienie się dziecka w domu powinno być powodem do radości, a nie do kłótni. Miał zamiar poważnie porozmawiać o tym z Marcinem i wytłumaczyć mu to jeszcze raz, a jeśli ten dalej się będzie upierać, to trudno niech się złości, ale on nie zgodzi się na dziecko, więc Marcin musi się z tym pogodzić. W końcu sam wybrał go sobie na męża.
Z takim postanowieniem wkroczył do domu.

Obrazek

- Marcin! Już jestem! – zawołał zdejmując kurtkę, jednakże odpowiedziała mu cisza.

Obrazek

Zdziwiony ponowił zawołanie, ale gdy znów nie uzyskał odpowiedzi ruszył w stronę ogródka. „Nie ma go?” pomyślał i wyszedł na zewnątrz. Gdy tylko to zrobił zamarł w bezruchu widząc Marcina…

Obrazek

…trzymającego na rękach małe dziecko. W pierwszej sekundzie Antoni pomyślał „Stało się, adoptował dziecko!”.

Obrazek

Potem jednak uznał, że to niemożliwe i uśmiechnął się pod nosem zdając sobie sprawę, że to zapewne kolejny sposób jego męża, aby przekonać go do dzieci „Wziąć czyjeś dziecko do domu i zachwycać się jakie są wspaniałe!”. Tak, to coś w stylu Marcina.
Odprężony, zbliżył się do niego i zapytał wesoło.
- Czyje to dziecko? – zamiast spokojnie odpowiedzieć, Marcin zmierzył go tak wściekłym wzrokiem, że aż się cofnął bezwiednie.

Obrazek

- O to samo chciałem cię zapytać!
- Co? – spytał Antoni nic nie rozumiejąc na co Marcin podał mu jakąś kartkę.

Obrazek

Czytając zmarszczył brwi rozeźlony, po czym znów skupił uwagę na mężu.
- Co to ma znaczyć?!

Obrazek

- To ja się pytam! Zdradziłeś mnie, a dziewczyna zaszła w ciążę, czy tak?! – Antoni zdenerwował się jeszcze bardziej.

Obrazek

- O czym ty mówisz?! To nie moje dziecko! – krzyknął i nagle coś wpadło mu do głowy. - Aha… już rozumiem. – rzekł patrząc podejrzliwie na Marcina. - To dlatego tak nagle zachciało ci się dziecka. Dowiedziałeś się, że dziewczyna z którą mnie zdradziłeś jest w ciąży i…!

Obrazek

- Nie zdradziłem cię! – krzyknął Marcin przerywając mu.
Panowie mierzyli się chwilę wrogim spojrzeniem, po czym Antoni westchnął i zakrył dłonią oczy zdając sobie sprawę z tego jak absurdalna to sytuacja.

Obrazek

- Dobra, uspokójmy się. – rzekł zastanawiając się jak rozwiązać tą sprawę. Po dłuższej chwili rzekł. - Musiało zajść jakieś nieporozumienie. Znajdźmy matkę tego malucha i wtedy ją wypytamy. – Marcin przytaknął, jednak uraza w jego oczach świadczyła, że wciąż nie jest przekonany co do niewinności Antoniego.

Obrazek

. . .


Od pojawienia się Marcela w ich domu minął miesiąc. Marcin i Antoni oczywiście od razu zgłosili całą sprawę na policję i zamieścili ogłoszenie w gazecie, chcąc znaleźć matkę malucha. Niestety do tej pory nikt się nie zgłosił.
Do tego policjanci nie byli przekonani co do ich zeznań. Przepytali okolicznych sąsiadów, lecz żaden z nich nie wiedział kręcącej się kobiety z dzieckiem w pobliżu ich domu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mimo, że zgłoszenie przyjęli, to Marcin był tego pewien, wyraźnie myśleli, że dziecko jest jednego z nich tylko żaden nie chce wziąć za nie odpowiedzialności.

Obrazek

Właśnie w ten przedziwny sposób, Marcel został u nich w domu. Początkowo myśleli, że mały chłopiec pobędzie u nich parę dni, góra tydzień. Gdy jednak czas mijał, a matka malucha wciąż pozostawała nieodnaleziona, postanowili urządzić mu mały pokoik na piętrze.

Obrazek

Przyjaciele pary oczywiście natychmiast przybiegli z pomocą. Pomogli im w znalezieniu dla małego niezbędnych rzezy jak chociażby kołyska czy butelka oraz służyli radą. Antoni stwierdził, że „ludzkie samice” mają irytujący zwyczaj nagłego pojawiania się w miejscach gdzie są małe dzieci, a do tego (broń Boże!) nie można kwestionować ich metod wychowawczych „Bo przecież kobieta wie najlepiej jak zająć się dzieckiem”

(Na zdjęciu Tiana, Lotta, Kasandra i Izabela. Tak na wszelki wypadek ;))
Obrazek

Mimo to Marcin i Antoni byli im bardzo wdzięczni. W końcu nie byli przygotowani na opiekowanie się tak małym dzieckiem.
Tak właśnie rozmyślał Marcin idąc do pokoju Marcela.

Obrazek

Gdy tylko przekroczył jego próg, ujrzał stojącego w nim Antoniego trzymającego na rękach chłopca.
- Kto jest słodkim bobasem, no kto? – rzekł mężczyzna do dziecka, kołysząc go na co chłopiec uśmiechnął się piszcząc wesoło. Marcin uśmiechnął się pod nosem.

Obrazek

- Przeszkadzam? – Antoni gwałtownie zwrócił się w jego stronę, a na policzkach wykwitły mu rumieńce.
- Nie, oczywiście, że nie. – rzekł kładąc małego do łóżeczka i starając się ukryć w ten sposób swoje zażenowanie, że Marcin przyłapał go na byciu tak łagodnym i przyjaznym do dzieci.

Obrazek

Antoni zerknął ponownie na męża i ze zdziwieniem zauważył, że jego twarz przybrała bardzo poważny wyraz.
- Antoni, chciałem z tobą porozmawiać o Marcelu. – Antoni kiwną głową i obaj wyszli z pokoju, by nie obudzić dziecka, które właśnie zaczęło zasypiać.

Obrazek

Udali się na dół do salonu i usiedli przy stole. Marcin zastanawiał się chwilę jak ująć swoje myśli w słowa po czym odezwał się.
- Słuchaj Antoni. Wygląda na to, że matka Marcela się nie znajdzie, dlatego chciałem…

Obrazek

- Zatrzymajmy go Marcin. – rzekł mężczyzna nim różowowłosy zdążył dokończyć zdanie. Marcin zagapił się na niego z otwartymi ustami.

Obrazek

- Naprawdę? – gdy Antoni potwierdził skinieniem głowy, Marcin rzucił mu się na szyję. - Tak się cieszę! – wykrzyknął uradowany ściskając ukochanego. Po chwili odsunął się i spojrzał na męża błyszczącymi oczami. – Wiesz, już nawet wpadłem na pomysł jak umeblować mu pokój! A gdy będzie starszy…

Obrazek

W tym momencie urwał, gdyż usłyszeli pukanie do drzwi. Zaskoczeni spojrzeli po sobie, następnie Antoni ruszył otworzyć, a Marcin tuż za nim. Ich oczom ukazała się młoda, szczupła dziewczyna, na oko szesnastoletnia. Wyglądała na przestraszoną i niepewną. Wzrok wciąż miała wbity w ziemię, gdy odezwała się do nich swym cichym głosikiem.
- Dzień dobry, mam na imię Serena. Wydaje mi się, że zaszła duża pomyłka…

Obrazek

. . .


Antoni i Marcin postanowili spotkać się z dziewczyną na mieście. Nie chcieli by wścibscy sąsiedzi podglądali przez okna ich rozmowę. Dziewczyna zgodziła się i ruszyli.
Siedzieli właśnie naprzeciwko niej w niewielkiej restauracyjce i czekali, aż kelner przyniesie im zamówione przez nich napoje. Tymczasem Serena, która okazała się być nie kim innym jak matką Marcela, opowiadała im swoją historię, a ich brwi coraz bardziej unosiły się do góry z każdym wypowiadanym przez nią słowem.

Obrazek

- Musiałam pomylić drzwi. Chłopak, który jest ojcem dziecka mieszka w tej okolicy. – rzekła i spuściła wzrok zawstydzona. - Tak mi przykro, że zrobiłam państwu taki problem! – Marcin poczuł się nagle bardzo smutny.

Obrazek

- To znaczy... że chcesz zabrać małego? – spytał, choć właściwie znał odpowiedź. Dziewczyna jednakże wciąż na nich nie patrząc, poruszyła się na krześle niespokojnie.

Obrazek

- Myślę, że powinnam… - odpowiedziała niepewnie. Marcin jeszcze bardziej pogrążył się w smutku. Tymczasem Antoniego zastanowiła pewna rzecz.
- Przepraszam, że zapytam ale… Czy ty chcesz być matką Marcela, czy tylko przekazać go jego ojcu? – dziewczyna zerknęła na niego szybko, zaskoczona, lecz po chwili znów spuściła wzrok.

Obrazek

- Chyba faktycznie jestem wam winna szczerość, skoro sprawiłam wam tyle kłopotu. – tu wzięła głębszy wdech.

Obrazek

- Na początku, nie chciałam być matką Marcela. Jak pewnie podejrzewacie, ta ciąża nie była planowana, po prostu… stało się. Ojciec dziecka, mój były chłopak, gdy się dowiedział, zostawił mnie. – rzekła ze smutkiem i żalem w głosie.

Obrazek

- Mimo to urodziłam dziecko, moja matka, która jest bardzo religijna wciąż mi powtarzała, że sama ta ciąża to już grzech, „No bo jak tak przed ślubem?!” ale pozbycie się jej byłoby jeszcze gorsze, dlatego pilnowała mnie. Tak jakbym miała zrobić coś takiego! – wykrzyknęła oburzona, po chwili jednak podjęła opowieść ponownie. - Moja matka starała się jak mogła by ukryć moją ciążę, co jej się zresztą udało. Dlatego gdy tylko urodziłam wyrzuciła mnie z domu „No bo co by sąsiedzi powiedzieli? Ona taka religijna, a córka samotna matka z dzieckiem!”.

Obrazek

Dziewczyna pokręciła głową, jakby wciąż nie mogła uwierzyć w to co ją spotkało. - Jak widać wyrzucenie dziecka z wnuczkiem prosto na ulice, to już nie jest grzech… W każdym razie, ostatnio miałam nieco problemów finansowych. Koleżanka u której zamieszkałam zaczęła się skarżyć na płacz małego i zagroziła, że jeśli się go nie pozbędę, to mnie wyrzuci!

Obrazek

Tym razem nie wytrzymała i rozpłakała się.
- Co miałam zrobić? Nie miałam się do kogo zwrócić. Bałam się, że jeśli pójdę o pomoc do władz, to uznają, że sobie nie radze i odbiorą mi synka! Dlatego uznałam, że chyba nic się nie stanie jeśli ojciec zajmie się nim chociaż przez chwilę. To dałoby mi czas, by znaleźć jakieś inne lokum i pracę, potem chciałam go zabrać z powrotem. – zakończyła. Antoni zmarszczył brwi, jakby nie był poruszony jej opowieścią.

Obrazek

- To było skrajnie nieodpowiedzialne! A co gdyby ten chłopak porzucił dziecko? – rzekł twardo na co dziewczyna skuliła się na siedzeniu.

Obrazek

- Ja… przepraszam. Nie chciałam… - zająknęła się. Widząc kolejne łzy w oczach Sereny, Marcin postanowił zainterweniować.

Obrazek

- Daj jej spokój Antoni. Widać, że to dobra dziewczyna, i że nie chciała. – widząc reakcję dziewczyny na jego słowa, mężczyzna spuścił nieco z tonu. Nagle przyszedł mu do głowy pewien pomysł.
- Serena? – odezwał się i odczekał chwilę, aż na niego spojrzy. - Właściwie to mam dla ciebie pewną propozycję…

Obrazek

. . .


Serena tuliła swojego synka w ramionach i uśmiechnęła się do niego ciepło. Dziecko tymczasem gaworzyło wesoło i wyciągało swoje rączki w jej stronę.
- Tęskniłam za tobą mały. – rzekła czule spojrzawszy na Marcela. Następnie położyła go do łóżeczka i ponownie spojrzała na Marcina i Antoniego.

Obrazek

- Naprawdę mogę tu z wami zamieszkać? – spytała wciąż niedowierzając, że ci obcy jej ludzie, zamiast wyrzucić ją natychmiast po tym jak się im przedstawiła i nawrzeszczeć za to, że podrzuciła im dziecko, okazali jej tyle dobrego serca. Antoni uśmiechnął się szeroko.

Obrazek

- Oczywiście! Przecież nie pozwolimy, żebyś razem z Marcelem wylądowała na ulicy!

Obrazek

- Choć możliwe, że nie będziesz mieszkać akurat tutaj. – natychmiast wtrącił Marcin, a Antoni i Serena spojrzeli na niego zaskoczeni. - Widzisz, znalazłem taki jeden domek niedaleko…
- Marcin, wykończysz mnie! – krzyknął Antoni łapiąc się za głowę.

Obrazek

Akurat w tym momencie do pokoju weszli Vivi i James, którzy wróciwszy do domu usłyszeli zamieszanie na piętrze. Na widok Sereny stanęli w miejscu i spoglądali na nią z zaciekawieniem. Widząc je Marcin zwrócił się do dziewczyny.

Obrazek

- Właśnie! Serena poznaj to nasze dzieci James i Vivi. James i Vivi przedstawiam wam Serenę. – dzieci przywitały się grzecznie z nieznajomą i zerknęły na Marcina czekając na dalsze wyjaśnienia.

Obrazek

- Widzicie, Serena to mama naszego Marcela, nie ma gdzie się podziać, jej mama była dla niej bardzo niedobra, dlatego zostanie z nami! – rzekł radośnie. Vivi uśmiechnęła się niespodziewanie, na co Marcin spojrzał na nią pytająco.

Obrazek

- Myślałam że będę starszą siostrą, a nie młodszą.
- Czy to znaczy, że Marcel będzie naszym siostrzeńcem? – spytał James zerkając na siostrę na co ta wzruszyła ramionami.
- Dla mnie to on i tak jest bardziej jak młodszy brat. – Marcin zniecierpliwiony machnął ręką.

Obrazek

- Nieważne! Jak zwał tak zwał. Najważniejsze, że od dziś wszyscy będziemy jedną wielka rodziną! – wszyscy uśmiechnęli się na to stwierdzenie.
- Tak! – zgodnie przytaknęli.

Obrazek

. . .


Ponieważ zrobiło się już późno, wszyscy udali się spać. Antoni i Marcin urządzili Serenie posłanie w pokoju Marcela, a sami ruszyli do swojego pokoju. Kładąc się do łóżka Marcin wciąż myślał o dzisiejszym dniu.

Obrazek

Widząc Antoniego, który właśnie wyszedł z łazienki, uśmiechnął się.
- Myślę, że Serena idealnie wpasuje się w naszą rodzinę, nie sądzisz? – mężczyzna zerknął na niego.

Obrazek

- Biorąc pod uwagę jej szalone pomysły w stylu „Zostawię dziecko pod opieką nieodpowiedzialnego nastolatka, a potem jeszcze pomylę drzwi.” myślę, że mogłaby być nawet twoją biologiczną córką, więc tak. Na pewno się wpasuje. – Marcin patrzył na niego oburzony.

Obrazek

- A co to niby miało znaczyć? – Antoni uśmiechnął się półgłębkiem.

Obrazek

- Ach… nic, nic. – Marcin wzruszył ramionami i położył się obok niego. Niespodziewanie Antoni odezwał się ponownie.

Obrazek

- Wiesz, kiedy zdecydowałem się na ślub z tobą wiedziałem, że moje życie nigdy już nie będzie spokojne i normalne. – różowowłosy próbował coś wtrącić, ale Antoni przerwał mu. - Ale wiesz co? Nie zamieniłbym go na nic innego. – Marcin uśmiechnął się w ciemnościach i nie dodał już nic więcej.

Obrazek

Następnie zasnęli cichym, spokojnym snem.


Obrazek


Koniec odcinka 31

Ciąg dalszy nastąpi...


Bonus:

- Uśmiech! :D

Obrazek

- I prawdziwa reakcja Antoniego na sukienkę Marcina: :D

Obrazek


Dziękuję za uwagę :)
Ostatnio zmieniony 02 sty 2017, 12:43 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 3 razy.
Obrazek

Awatar użytkownika
Simwood
Posty: 750
Rejestracja: 06 sty 2016, 14:32

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Simwood » 13 lis 2016, 12:15

W końcu nadrobiłem potężne zaległości. Co do poprzednich odcinków to kilka rzeczy, które najbardziej zwróciły moją uwagę:
- Helena czytająca książkę mojego autorstwa <3 Ona jedna doceniła mój talent. Już ją lubię :D
- Jej historia wydała mi się taka smutna. Jakoś przestałem już źle o niej myśleć i polubiłem ją jeszcze bardziej. Podczas pożegnania z mężem łzy mi się pojawiły w oczach ;(
- Marcin i jego stroje od Zuzanny Sęp soft9
- Tańczący ludzie na pogrzebie Mortimera :haha: PŁACZĘ!!! :rotfl: "Chodźcie, bawimy się! Starego piernika w końcu szlag trafił!

A co do nowszych odcinków:
Lotta jest naprawdę idiotką. Zamiast nawiązać jakiś kontakt z ex-teściową to ona pierwsze co robi to ją obraża <_< A Bella nie lepsza. Żeby nazywać Mortimera starym dziadem :angry: Może Lotta ma nierówno pod sufitem, ale ten podstęp z listem był genialny :yes: Nie mogę wyjść z podziwu jak ładnie to zorganizowała :P
Mężczyzna przeglądał się właśnie w lustrze, mając na sobie ciemnogranatową sukienkę sięgającą kolan
Ja pierniczę! soft1 Wiedziałem, że Marcin jest trochę inny, ale żeby aż tak? :facepalm: Czy ja dobrze usłyszałem?! Marcin chce zostać MATKĄ?! Boże kochany, współczuję temu dziecku <_<
Ta mina Heleny xDDDDD Już ją sobie wyobrażam gdy policjant się jej pyta: "Przepraszam panią, ostatnio dwójka gejów znalazła u siebie dziecko. Czy może to nie pani go zgubiła?

Ps: Po przeczytaniu komentarza Galci o kruchej i delikatnej Belli też zwijam się ze śmiechu :rotfl:
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 447
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lion » 13 lis 2016, 21:52

MalaMi95 pisze:Spadek po Mortim widocznie wynagradza im jego odejście xD
No to i tak jestem zdziwiony, tyle że faktem, iż Bella nie dopilnowała, aby cały spadek przypadł jej :D

Mnie tam zawsze ciężko brać pomysły Marcina serio, nie tylko jak jest na kacu :D Wiem, że ma dobre serce i stara się być dobrym rodzicem, ale i tak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że chęć posiadania niemowlaka to tylko chwilowa fanaberia. Podobne odczucia ma chyba zresztą Antoni :P
O rany, jak mogłaś zrobić to Marcinowi... soft9 Całe szczęście, że ten szybko zrezygnował z pomysłu chodzenia w sukienkach :D
Pół godziny później, po wyjściu Vivi do szkoły Marcin siedział w ogrodzie i zastanawiał się jak przekonać Antoniego do zmiany zdania. Niestety tego dnia kompletnie nic nie przychodziło mu do głowy. Próbował prośby, groźby i nic. Czy powinien poprosić o pomoc dzieci? Skoro Vivi nie ma nic przeciwko młodszemu rodzeństwu to może James również? Może gdyby Antoni zobaczył, że i one go popierają to zmieniłby zdanie?
Całe to rozważanie bardziej kojarzy mi się z sytuacją, gdzie jeden rodzic chce przekonać drugiego do przygarnięcia pieska :D Prośby, groźby, niech zobaczy, że dzieciom zależy... :D
Muszę przyznać, że po przeczytaniu karteczki dołączonej do wózka Marcela, też w pierwszej chwili pomyślałem, że pewnie to syn Antoniego.
Ech, no i od początku czułem, że matka malucha się znajdzie, gdy wszyscy zdążą się do niego przywiązać :( Trochę współczuję Serenie, ale ta na pewno wyciągnie wnioski i następnym razem pójdzie z kimś do łóżka dopiero, gdy pozna jego dokładny adres zamieszkania :D
W sumie to całkiem fajne rozwiązanie, że panowie pomogą młodej mamie. Jakby nie patrzeć, wszyscy chcieliśmy takiego finału w przypadku historii Agatki ;)

Awatar użytkownika
Gunia
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 250
Rejestracja: 15 gru 2013, 13:59

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Gunia » 17 lis 2016, 22:22

Akcja z Marcinem i Antonik rozwaliła mnie na łopatki, szczególnie ta z sukienką... Ale cieszę się, że Serena dołączyła do rodziny :) na pewno będzie świetną mamą dla małego Marcela, no i oby nabrała troszeczkę odpowiedzialności! Vivi i James wydają się cieszyć z tego, że rodzinka się powiększyła. a słowa Sereny "Wydaje mi się, że zaszła duża pomyłka" - no, trochę :D
Mam nadzieję, że nie urażają Cię moje dość krótkie komentarze, ale czytam relacje z zapałem i naprawdę ciekawi mnie Twoja historia. Pozdrawiam!
Zapraszam na relację! :)

Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 905
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Galcia » 19 lis 2016, 14:32

Uwielbiam odcinki o Marcinie, ogólnie uwielbiam Marcina. :D I za to właśnie lubię tę grę - czasem przypadkowo stworzy tak ciekawego sima, że aż chce się snuć o nim opowieści. ^^
Numer z wywiezieniem go do innego miasta i porzuceniem na ławce był strasznie chamski. soft1 Mógł dostać zapalenia płuc! Mogli go okraść! Mogła go pobić banda konserwatywnych drecholi!
Ooo, jakie to urocze, Marcin chce być mamusią. :aww:
Argumenty Marcina przypominają mi osobę, która chce namówić kogoś na wzięcie szczeniaczka. :D Niestety z boku wygląda to jak próżna zachcianka, a nie przemyślana decyzja. Dziecko (szczeniaczek zresztą też :P ) to nie tylko zabawa i przytulanki, to też nieprzespane noce i ogromna odpowiedzialność. Poza tym... nie wiem, na ile dobrze pamiętam, ale czy Antoni nie był przeciwny również pierwszej adopcji? :D
O matko. xD Ta sukienka!
- W każdym razie uznałem, że jeśli chce zostać matką, to musze się najpierw dowiedzieć jak czuje i myśli kobieta.
:haha:
Będę nosić damskie ciuchy dopóki nie zgodzisz się na dziecko!
"Nie będę odrabiać pracy domowej, dopóki nie zgodzicie się na pieska!" xD
W momencie, gdy Marcin zaczął rozmyślać o bocianach, stało się oczywiste, że ktoś podrzuci mu dziecko pod drzwi. :D Rozbawiła mnie niezmiernie kłótnia dwójki gejów: "zdradziłeś mnie z kobietą! Nie, to ty zdradziłeś mnie z kobietą!". :rotfl:
Ciekawi mnie, czy ojcem Marcela jest któryś ze znanych nam bohaterów. Może Kacperek? 8D
świetne bonusy, zwłaszcza ten z prawdziwą reakcją na sukienkę. :D
Obrazek

Awatar użytkownika
Lenna
Wybitny Architekt
Wybitny Architekt
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 1701
Rejestracja: 15 gru 2013, 10:59

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lenna » 29 lis 2016, 17:49

Kurcze, dużo do nadrobienia, ale już pędzę!
Ja tam nie mogę się doczekać, żeby dowiedzieć się, kim jest ruda pani xD
Odie jakoś nigdy szczególnie mnie nie interesowała, dziwna jest soft9 Teraz tym bardziej mnie nie przekonała do siebie, co ona odwaliła z tym dzieckiem? Jej strach o nim przerodził się w paranoję, jeszcze ta kradzież naszyjnika... Nie wiem, co chciała jej przekazać Snow White w śnie, ale na pewno nie, żeby go ukradła.
Ogółem bardzo ciekawi mnie sprawa naszyjnika i listu.
No i się doigrała xd Szkoda dziecka.

Niby stypa, a wszyscy ubrani jak na imprezę xD
O rany, jaka z Belli jest żmija soft1 Do tego w ciąży, w tym wieku? xD Lotta nieźle ją urządziła z tym "listem".

Co ten Marcin wymyślił znowu, dziecka mu się zachciało XD Ale on to ma różne głupie pomysły, w sumie można się było spodziewać :D
Ale jak sobie coś postanowi, to już nie odpuści soft9 Chodzenie w sukienkach, o nie XDDD
MałaMi95 pisze:- W każdym razie uznałem, że jeśli chce zostać matką, to musze się najpierw dowiedzieć jak czuje i myśli kobieta.
:haha:
Jak zaczęła być mowa o bocianach to już czułam, że zaraz znajdą dziecko pod drzwiami xD
W pierwszej chwili myślałam, że to dziecko jest Marcina, tylko on tego nie pamięta i myśli, że to Antoni go zdradził.
Jednak rozwiązanie było prostsze, zwykła pomyłka xD Swoją drogą nie wiem co ta dziewczyna miała w głowie, no ale dobrze że jednak postanowili jej pomóc i tym samym urtrzymać kontakt z dzieckiem. Szkoda tylko, że teraz, jak się z nim zżyli i nawet Antoni się przekonał, nagle takie coś xD
Obrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 203
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 02 gru 2016, 20:18

Jak dużo komentarzy! Bardzo dziękuję :D

Simwood – Czyli udało mi się przekonać chociaż jedna osobę, że Helena nie była do końca zła. Sukces! xD
Oj no weź, to byli zaproszeni goście nad którymi nie miałam kontroli. Nie moja wina, że zaczęli tańczyć xD
„Lotta jest naprawdę idiotką. Zamiast nawiązać jakiś kontakt z ex-teściową to ona pierwsze co robi to ją obraża”
Em, ale właściwie po co miała nawiązywać z nią kontakt?
Bella specjalnie wynajęła detektywa, żeby zniszczyć jej małżeństwo i skłócić ja z córką, a Lotta ma zostać jej przyjaciółką? xD
Jak na Marcina to całkiem normalne zachowanie :D
Zdjęcie z Heleną było całkowicie przypadkowe. Po prostu gdy zobaczyłam jak wkurzona idzie ulicą nie mogłam się powstrzymać :D


Lion
„No to i tak jestem zdziwiony, tyle że faktem, iż Bella nie dopilnowała, aby cały spadek przypadł jej”
Może była zbyt zajęta Joaquinem i przepadła jej szansa :P
Na obronę Marcina mogę powiedzieć tyle, że poprzednie dzieci też niejako były „kaprysem” a jednak rodzicem jest wzorowym ;) (A przynajmniej dzieci go lubią xD)
„Całe to rozważanie bardziej kojarzy mi się z sytuacją, gdzie jeden rodzic chce przekonać drugiego do przygarnięcia pieska”
Kurczę, jak tak teraz o tym wspomniałeś, to faktycznie tak to wygląda. Przez ciebie ten fragment już nigdy nie będzie dla mnie taki jak wcześniej xD
„Trochę współczuję Serenie, ale ta na pewno wyciągnie wnioski i następnym razem pójdzie z kimś do łóżka dopiero, gdy pozna jego dokładny adres zamieszkania”
:haha: Rozwaliłeś mnie tym komentarzem xD


Gunia
„no i oby nabrała troszeczkę odpowiedzialności!”
Przy Marcinie i jego pomysłach będzie to trudne xD
Wydaje mi się, że Vivi i James niejako zawsze trochę marzyli o „starszej siostrze” ;)
„Mam nadzieję, że nie urażają Cię moje dość krótkie komentarze, ale czytam relacje z zapałem i naprawdę ciekawi mnie Twoja historia.”
Pewnie, że nie. Bardzo się cieszę z każdego komentarza jaki dostaję czy to krótki czy długi :D


Galcia – Czasem, aż dziw pomyśleć, że Marcina miało nie być w tej relacji. Wszystko dzięki grze, która z jakiegoś powodu postanowiła zrobić mi w sąsiedztwie transwestytę xD
„Numer z wywiezieniem go do innego miasta i porzuceniem na ławce był strasznie chamski. Mógł dostać zapalenia płuc! Mogli go okraść! Mogła go pobić banda konserwatywnych drecholi!”
Nagle mógł wyrosnąć na środku miasta wulkan i wybuchnąć! xD
„Argumenty Marcina przypominają mi osobę, która chce namówić kogoś na wzięcie szczeniaczka”
Hmm… może to dlatego, że sama jestem taką osobą xD Szkoda tylko, że numer z sukienką nic nie da w moim przypadku xD
Tak, Antoni był przeciwny też pierwszej adopcji. W ogóle, Antoni miał nadzieję, że będzie sobie spokojnie żyć ze swoim mężem w jakimś przytulnym domku. No to spotkał Marcina… xD
„Ciekawi mnie, czy ojcem Marcela jest któryś ze znanych nam bohaterów. Może Kacperek?”
Nie to nie Kacperek. Za dużo by tego było xD
Ale mogę ci odpowiedzieć na pytanie – To nikt znany ;)


Lenna – Do rudej pani jeszcze trochę nam zostało, ale możecie zgadywać ;)
Biedna Odie, nikt jej nie lubi xD
No ale cóż, taka niestety już jest. Zamiast wszystko sobie przemyśleć, zareagowała pod wpływem emocji i zrobiła co zrobiła. Czy jednak na pewno wszystkiemu winny jest naszyjnik? ;)
„Niby stypa, a wszyscy ubrani jak na imprezę xD”
Nie zapomnicie mi tego, co? xD
„Do tego w ciąży, w tym wieku? xD”
Ja zakładam, że Bella była dużo młodsza od Mortiego i kiedy on był już np. na studiach, to Bella była jeszcze w przedszkolu lub w podstawówce.
Tak w ogóle to sądzę, że ciąża nie była planowana, ale Bella ją zostawiła mając nadzieję na spadek dla „niby kolejnego” dziecka Mortiego ;)
„Ale on to ma różne głupie pomysły, w sumie można się było spodziewać”
Ja bym się nawet pokusiła o stwierdzenie, że ma same głupie pomysły xD
Serena jest nieco roztrzepana. W grze jako cechę ma nawet „szalona” więc myślę, że to wyjaśnia parę spraw xD





W dzisiejszym odcinku dowiemy się pewnej ciekawej rzeczy odnośnie rodziny Sereny.
Czy decyzja Marcina będzie słuszna?

Zapraszam :)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Z pamiętnika Marcina
Prawdziwa rodzina


- Naprawdę musimy tam iść? – rzekła szczupła mulatka, o czekoladowych oczach i włosach zaplecionych w małe warkoczyki – Serena.

Obrazek

Idący przed nią Marcin zerknął w jej stronę i obdarzył ją swoim najbardziej radosnym uśmiechem, na co dziewczyna skrzywiła się. Przez ostatnie dwa miesiące jakie spędziła mieszkając z nim pod jednym dachem, zdążyła się już zorientować, że nie wróży on niczego dobrego…
- Daj spokój Sereno ona nie może być, aż taka zła. – dziewczyna skrzyżowała ramiona.

Obrazek

- Jak możesz być tego taki pewien? Przecież nigdy jej nawet nie spotkałeś. – Marcin uśmiechnął się jeszcze szerzej tak, że ujrzała rząd jego śnieżnobiałych zębów.
- W końcu jest twoją mamą, nie może być zła skoro udało jej się wychować tak wspaniałą córkę. – Serena zamilkła zaskoczona i zarumieniła się, na ten niespodziewany komplement.
- Skoro tak mówisz… - rzekła cicho nie patrząc mu w oczy.

Obrazek

Idący obok Marcina Antoni, widząc jej reakcję uśmiechnął się pod nosem. Dobrze wiedział, że Marcin często mówi rzeczy, które potrafią wprawić człowieka w zakłopotanie, sam doświadczył tego na swojej skórze. Jednak cóż zrobić? To cały Marcin. Czasem nieco dziecinny i denerwujący, ale za to szczery i zawsze widzący dobro w drugim człowieku.
- Sereno? – rzekł i odczekał, aż dziewczyna spojrzy na niego. - Dobrze wiemy, że stosunki z twoją mamą są napięte, ale obaj z Marcinem uważamy, że powinniśmy ją jednak powiadomić co się z tobą dzieje. Odkąd się od niej wyprowadziłaś, nie miała z tobą żadnego kontaktu. Pewnie się o ciebie martwi, dlatego…

Obrazek

- Szczerze w to wątpię. – rzekła dziewczyna, nim skończył zdanie. Widząc jednak spojrzenie jakie posłał jej Antoni, westchnęła i pokręciła głową zrezygnowana.
- Dobrze, już dobrze… Chodźmy i miejmy to z głowy. – następnie wysforowała się na przód i ruszyła w stronę miejsca, które kiedyś nazywała domem.

Obrazek

. . .


Godzinę później dotarli na miejsce. Dom Sereny okazał się być czteropiętrowym blokiem, zamieszkiwanym przez około czternaście rodzin. Antoni pamiętał jeszcze jak niedługo po ślubie, razem z Marcinem chcieli się wprowadzić właśnie do jednego z takich mieszkań, jednakże niemili sąsiedzi szybko wybili im ten pomysł z głowy. Mimo, że wtedy Antoni czuł żal, że tak zostali potraktowani, to teraz z perspektywy czasu czuł nawet wdzięczność do byłych sąsiadów. Dzięki nim, wspólnie z Marcinem zdecydowali się poszukać dla siebie miejsca gdzie indziej i w efekcie znaleźli swój mały przytulny domek w którym mieszkali do dzisiaj.

Obrazek

Antoni pokręcił głową odganiając od siebie wspomnienia i zerknął w stronę Sereny.
Mimo, że jeszcze chwilę temu była zdeterminowana, by jak najszybciej odbębnić przykry obowiązek spotkania się z matką, to teraz stanęła jakby niepewna czy chce wykonać kolejny krok.

Obrazek

Antoni miał już się odezwać, gdy zobaczył jak Marcin zbliża się do dziewczyny i kładzie jej rękę na ramieniu.
- Nie martw się, idziemy z tobą. – uspokojona tym dziewczyna, uśmiechnęła się delikatnie.

Obrazek

- Chodźmy. – rzekła z pewnością w głosie i ruszyła.

Obrazek

Mieszkanie Sereny znajdowało się na czwartym piętrze. Niestety blok nie posiadał windy i cała trójka musiała wspinać się o własnych siłach. Serena nie mogła powstrzymać uśmiechu widząc Marcina i Antoniego, którzy dysząc wspinali się jakby co najmniej zdobywali szczyt góry, a nie po prostu szli po schodach do mieszkania.

Obrazek

- Poczekaj, aż będziesz w moim wieku! – szepnął złowieszczo Antoni widząc jej minę, jednak dziewczyna udała, że nie słyszy jego komentarza.

Obrazek

W końcu wszyscy stanęli przed brązowymi drzwiami z numerem siedemnaście. Serena wahała się jeszcze chwilę, jednak wiedząc, że nie uda jej się przekonać Marcina i Antoniego do zmiany zdania, wyciągnęła rękę i nacisnęła dzwonek.

Obrazek

Cała trójka usłyszała szuranie przesuwanego po podłodze krzesła i kroki postaci, która ruszyła otworzyć im drzwi.

Obrazek

Następnie w drzwiach pojawiła się wysoka kobieta, o ciemnej karnacji i poważnym wyrazie twarzy. Zmierzyła ich wszystkich wzrokiem i zmarszczyła brwi, gdy jej wzrok padł na Serenę.
- Co ty tu robisz? Nie mówiłam ci, żebyś mi się więcej nie pokazywała na oczy? – przemówiła kompletnie ignorując Antoniego i Marcina.

Obrazek

Serena odwzajemniła jej wrogie spojrzenie. Właśnie chciała coś powiedzieć, gdy niespodziewanie odezwał się Marcin.

Obrazek

- Siobhan! – wykrzyknął, wciąż patrząc na kobietę. Ta zaskoczona spojrzała na niego, jakby dopiero teraz zauważyła jego istnienie.

Obrazek

- Czy my się znamy? – spytała wciąż marszcząc brwi, jakby próbowała sobie przypomnieć gdzie mogli się spotkać. Marcin jednakże w ogóle nie zwrócił uwagi na jej pytanie.

Obrazek

- To nie możliwe… Myślałem, że nie żyjesz! – słysząc to zamarła i patrzyła na niego oczami szeroko otwartymi ze zdziwienia. Serena również wyglądała na zaskoczoną.
- Skąd znasz imię mojej mamy Marcin? Nie pamiętam, żebym kiedyś ci je mówiła… - nim jednak Marcin zdążył odpowiedzieć, stojąca w drzwiach kobieta opanowała się i pokręciła głową.

Obrazek

- Nie wiem o czym pan mówi. – rzekła, patrząc na nich wrogo spod przymrużonych powiek. – Ty. – rzekła wskazując palcem na córkę. - Nie pokazuj się tu więcej! – następnie chciała im zamknąć drzwi przed nosem, ale Marcin był szybszy.

Obrazek

- Co pan robi?! – wykrzyknęła oburzona, jednak Marcin nie zwrócił na to uwagi. Zamiast tego stał chwilę i przyglądał się jej. Widząc to Antoni postanowił zareagować.
- Marcin? Wszystko w porządku? – spytał zaniepokojony reakcją męża.

Obrazek

Po dłuższej chwili, Marcin kiwnął głową twierdząco.
- Tak, nie mowy o pomyłce. Jesteś córką Krzysztofa! – słysząc to, twarz kobiety wykrzywiła się w wyrazie niezadowolenia.

Obrazek

- Nie wiem o czym mówisz! A teraz wynocha! – krzyknęła i korzystając z momentu nieuwagi Marcina, pociągnęła drzwi i tym razem zatrzasnęła je na dobre. Marcin próbował jeszcze zmusić kobietę do otwarcia, krzycząc i uderzając w nie.

Obrazek

Obrazek

Widząc jednak wychylających się z mieszkań sąsiadów kobiety, którzy stali z wyciągniętymi w pogotowiu telefonami, gotowi byli w każdej chwili zadzwonić na policję i zgłosić pojawienie się niebezpiecznego osobnika, postanowił odpuścić… Przynajmniej na razie.
Po opuszczeniu bloku, Antoni zauważył, że Marcin wciąż jest zdenerwowany całą sytuacją. Również Serena zerkała co chwile niepewnie w jego stronę, nie wiedząc o co właściwie chodziło. Antoni postanowił go uspokoić.

Obrazek

- Marcin? – rzekł spokojnie, na co partner zwrócił się w jego stronę. - Musiałeś się pomylić. Przecież sam dobrze wiesz, że córka Krzysztofa zginęła w wypadku wiele lat temu. – Marcin patrzył chwilę na niego jakby zastanawiając się nad odpowiedzią, po czym zerknął w stronę Sereny.

Obrazek

- Dokładnie siedemnaście lat temu… - rzekł cicho i nagle, nie dodając nic więcej, ruszył prosto przed siebie.

Obrazek

- Marcin! Co chcesz zrobić?! – krzyknął za nim Antoni, na co różowowłosy zatrzymał się i spojrzał na niego. Mężczyzna, aż wstrzymał oddech na widok jego miny.

Obrazek

Na ustach Marcina znów powrócił ten radosny uśmiech.
- Nie chce z nami rozmawiać? Dobrze, ale wiem z kim na pewno porozmawia! – rzekł i odszedł zostawiając Antoniego po raz kolejny zastanawiającego się jak do tego doszło, że związał się z tak nieprzewidywalnym człowiekiem.

Obrazek

. . .


Tydzień później, do Oazy Zdrój jak co dzień o tej porze na stacje wjechał pociąg. Tym razem jednak pasażerowie których wiózł byli dość nietypowi. Zwłaszcza pewna para przykuwała uwagę przechodniów opuszczających peron.

Obrazek

Blondwłosa, szczupła dziewczyna o turkusowych oczach rozglądała się z zaciekawieniem. Po chwili spojrzała na towarzyszącego jej mężczyznę i wyszczerzyła zęby w uśmiechu.
- Nie mogę się doczekać jej miny kiedy nas zobaczy! – ciemnowłosy mężczyzna, o karnacji w kolorze mlecznej czekolady odwzajemnił uśmiech.

Obrazek

- Ja też. Zanim jednak się z nią zobaczę musze załatwić z Marcinem pewną sprawę. – słysząc to blondynka rozejrzała się po twarzach mijających ich ludzi.
- Skoro już o tym mowa, to gdzie on jest?

Obrazek

Jak na zawołanie nagle dostrzegli wyłaniającego się z tłumu różowowłosego mężczyznę. Uśmiechał się od ucha do ucha, jednak wyglądał na nieco zaskoczonego, gdy zrozumiał, że stojąca obok blondynka również czeka na niego.

Obrazek

- Długo się nie widzieliśmy Krzysztof. – rzekł, patrząc na przyjaciela.

Obrazek

- Widzę, że masz towarzystwo. – powiedział zerkając na dziewczynę, która nie czekając, aż Krzysztof ją przedstawi, wyciągnęła do niego dłoń.
- Cześć! Jestem Avril. Spotkaliśmy się już w szpitalu, ale przez to całe zamieszanie z rodzącą Agatą nie miałam okazji się przedstawić. - Marcin uśmiechnął się i pomyślał, że już ją lubi.

Obrazek

Następnie zerknął w stronę Krzysztofa.
- Jak widzisz nie miałem wiele do gadania. Gdy Avril usłyszała, że jadę do Oazy nie chciała mi dać spokoju, póki nie zgodziłem się zabrać jej ze sobą! – Marcin zaśmiał się wyobrażając sobie, jak Avril łazi za Krzysztofem i suszy mu głowę, żeby zabrał ją ze sobą. Na tyle dobrze znał mężczyznę, że wiedział jak trudne musiało to być zadanie, by przekonać go do tego pomysłu. Ponownie zwrócił się w stronę blondynki.

Obrazek

- Więc, co sprowadza cię do Oazy Avril? – oczy dziewczyny błysnęły tajemniczo.
- Postanowiłam się tu przeprowadzić! – rzekła wesoło, na co obaj mężczyźni spojrzeli na nią zaskoczeni.

Obrazek

- Jak to? Nic mi o tym nie wspominałaś. – rzekł Krzysztof i bacznie ją obserwując, spytał. – Czemu tak nagle? – dziewczyna jakby od niechcenia wzruszyła ramionami.
- Ach, słyszałam, że w Oazie nie ma zbyt wielu dobrych kawiarni. Postanowiłam więc jedną otworzyć. – następnie ponownie na nich zerknęła, a oczy błysnęły jej radośnie.

Obrazek

- Ale co ważniejsze, stęskniłam się za przyjaciółką.

Obrazek

Następnie pożegnała się z nimi i odeszła. Gdy zniknęła im z oczu, uśmiech spełzł z twarzy Krzysztofa.
- No, to po co mnie tu sprowadziłeś? Przez telefon brzmiałeś naprawdę poważnie. – Marcin również przestał się uśmiechać. Wyglądał na wyraźnie zdenerwowanego, czym zaniepokoił Krzysztofa.
- Marcin? – szepnął mężczyzna i czekał. W końcu po chwili różowowłosy wyraźnie podjął decyzję i rzekł.

Obrazek

- Widzisz, mógłbym ci to powiedzieć, ale myślę, że lepiej jeśli sam zobaczysz…

Obrazek

. . .


Pół godziny później stanęli przed drzwiami numer siedemnaście. Marcin nacisnął dzwonek i czekali. Czas mijał, lecz wciąż nikt nie otwierał im drzwi. Nagle Marcin zaczął się zastanawiać, czy dobrze zrobił? Może jednak spotkana kobieta nie jest córką Krzysztofa? Fakt, że ma na imię Siobhan i zdenerwowała się, gdy wspomniał o tym, że myślał iż nie żyje, nie jest jeszcze wystarczającym dowodem.

Obrazek

Było już jednak za późno, drzwi otwarły się i stanęła w nich znana mu już kobieta.
- Mówiłam ci, żebyś stąd spadał, bo…! – zaczęła zdenerwowana, jednakże gwałtownie umilkła, gdy zobaczyła stojącego obok Marcina Krzysztofa.

Obrazek

Mężczyzna zbladł i gapił się na kobietę zupełnie oniemiały. Widząc jego reakcję, Marcin przestraszył się, że Krzysztof może zemdleć. Już chciał jakoś zareagować, biec po szklankę wody, czy coś, gdy ten odezwał się.

Obrazek

- Siobhan, córeczko… - zaczął i zbliżył się, jakby nie był do końca pewny, czy to co widzi to nie są jakieś halucynacje. Ponieważ kobieta nadal milczała, przemówił ponownie.
- Myślałem, że nie żyjesz! – wykrzyknął, a po policzkach nieprzerwaną falą popłynęły mu łzy.
Chciał uściskać kobietę, lecz ta cofnęła się gwałtownie.

Obrazek

- Więc lepiej myśl tak dalej! – wykrzyknęła, czym wprawiła go w osłupienie. - Nie zamierzam być twoją córką! Ani teraz ani nigdy! – spróbowała zamknąć drzwi, lecz tak jak poprzednim razem, Marcin powstrzymał ją.

Obrazek

- Dość tego Siobhan! Skoro w końcu przyznajesz się do tego kim jesteś, to może w końcu wytłumaczysz nam, dlaczego od siedemnastu lat myślimy, że nie żyjesz?!

Obrazek

Siobhan nie wyglądała jakby chciała się przed kimkolwiek tłumaczyć. Widząc jednak, że Marcin nie odpuści i gotów jest co dzień ją nachodzić, postanowiła odpuścić. Otworzyła drzwi i gestem zaprosiła ich do środka.
- Dobrze, możecie wejść. – rzekła i zaczekała, aż wejdą. Mijając ją jednak w przejściu usłyszał jeszcze jak szepcze. - Zakończmy to raz na zawsze.

Obrazek

. . .


Chwilę później siedzieli na niewielkiej kanapie i z wyczekiwaniem patrzyli na siedzącą przed nimi Siobhan. Kobieta mimo, że zgodziła się zaprosić ich do środka, nie zamierzała nawet udawać miłej i poczęstować ich choćby herbatą czy kawą. Wyraźnie było widać, że najchętniej pozbyłaby się ich z domu jak najszybciej.

Obrazek

Cisza przedłużała się. Marcin wodził wzrokiem od Siobhan do Krzysztofa. Starali się nie patrzeć sobie w oczy, oboje wyglądali na skrępowanych cała sytuacją. Siobhan w ogóle nie chciała by tu byli, natomiast Krzysztof nie mógł pojąć, czemu córka tak gwałtownie zareagowała, gdy chciał ją przytulić i dlaczego pragnie zerwać z nim kontakt. Najwyraźniej ani jedno ani drugie, nie chciało zacząć rozmowy jako pierwsze. Widząc to Marcin odczekał jeszcze chwilę, lecz gdy cisza zaczynała stawać się nieznośna postanowił, że w takim razie on zacznie.
- Więc Siobhan, może nam powiesz o co w tym wszystkim chodzi? Siedemnaście lat temu doszło do wypadku w którym podobno zginęłaś, ale dobrze wiemy, że tak się nie stało.

Obrazek

Siobhan milczała jeszcze chwilę, bijąc się z myślami, lecz w końcu poddała się i rzekła.
- To prawda, siedemnaście lat temu doszło do wypadku w którym zginęła dziewczyna… ale to nie byłam ja. – na te słowa Krzysztof gwałtownie uniósł głowę i spojrzał na córkę.

Obrazek

- Ale widziałem ciało! To byłaś ty! – rzekł, lecz kobieta pokręciła głową.
- Co takiego widziałeś? Szczupłą, dziewczynę o ciemnej karnacji. Ciało było przecież zbyt zmasakrowane, byś mógł je rozpoznać prawidłowo. Moje dokumenty przy niej tylko utwierdziły was w swym przekonaniu, że nie żyję.
- Ale jak to się stało, że miała ze sobą twój portfel? – spytał Marcin, a kobieta zwróciła się w jego stronę.

Obrazek

- To może zacznę od początku. – rzekła i spojrzała w okno, jakby cofając się do tamtych wydarzeń.

Obrazek

Siedemnaście lat temu, zaraz po tym jak pokłóciłam się z tatą i tym… mężczyzną wybiegłam z domu i ruszyłam przed siebie. Nie obchodziło mnie gdzie biegnę, po prostu biegłam, byle jak najdalej.

Obrazek

Gdy w końcu się zmęczyłam, usiadłam na pierwszej lepszej ławce i zaczęłam płakać. Nie pamiętam ile czasu tak spędziłam, parę minut? A może godzinę?

Obrazek

W każdym razie w pewnym momencie przysiadła się do mnie jakaś dziewczyna. O coś mnie pytała, nawet już nie wiem o co.
Gdy po raz kolejny powiedziałam, jej żeby mnie zostawiła w spokoju wzruszyła ramionami, wstała i odeszła.

Obrazek

Zanim jednak zniknęła mi z oczu, zorientowałam się, że nie mam swojego portfela. Krzyknęłam za nią, żeby zaczekała, a ona nagle rzuciła się do ucieczki.
W tedy byłam już pewna, że to ona go ukradła i ruszyłam za nią. Była szybka, ale mimo to nie miałam problemów by za nią nadążyć. Krzyczałam, żeby oddała mi portfel, a ja nie doniosę na nią na policję, ale nie słuchała.

Obrazek

Biegnąc co chwile odwracała się, żeby zobaczyć jak daleko jestem. Pech chciał, że gdy wbiegła na ulicę zza zakrętu wyjechał jakiś samochód.
Wszystko działo się jakby w zwolnionym tempie. Dziewczyna, akurat w tym momencie patrzyła na mnie i nie widziała samochodu. Krzyknęłam za nią żeby uważała, ale było już za późno…

Obrazek

Auto z impetem wjechało w nią. Dziewczyna padła na ulicę nieprzytomna.
To co stało się potem… - Siobhan przerwała na chwilę niepewna czy mówić dalej. Ostatecznie wzięła głębszy wdech i podjęła opowieść.

Obrazek

- Ja… ja nie wiem jak to się stało. Chciałam podbiec i jej pomóc, ale w tym momencie nadjechało drugie auto. Kierowca nie zdążył zareagować. Z całą prędkością wjechał w drugie auto. Zobaczyłam jeszcze wyraz przerażenia na twarzy kierowcy i… koniec.

Obrazek

Potem pamiętam tylko płomień. Wszystko zaczęło się palić, a ja krzyczałam nie wiedząc co się właśnie stało.
Gdy przestałam krzyczeć zrozumiałam, że to ja zabiłam tych ludzi…
Gdyby tylko nie goniła tej dziewczyny, oni wszyscy…

Obrazek

Siobhan zamilkła próbując powstrzymać cisnące się jej do oczu łzy. Krzysztof chciał ją jakoś pocieszyć i wyciągnął w jej kierunku dłoń. Kobieta jednak cofnęła się, dlatego zrezygnował. Siobhan odchrząknęła i zaczęła mówić dalej.

Obrazek

- Następne co pamiętam to to, że uciekłam. Dookoła zaczęli gromadzić się ludzie, dlatego wzięłam nogi za pas i zniknęłam, nim ktokolwiek zacząłby mnie o coś wypytywać. Po pewnym czasie zatrzymałam się i zaczęłam myśleć, co zrobić dalej.

Obrazek

Wtedy pojęłam, że to idealna okazja by zniknąć. Dziewczyna która mnie okradła, była do mnie podobna, prawdopodobnie w tym samym wieku. Uznałam, że nie ma lepszego momentu by wyjechać.

Obrazek

Jeślibym wróciła, wszyscy pytaliby skąd miała mój portfel co się stało… Nie chciałam… nie mogłam spojrzeć rodzinom zabitych w twarz. Patrzeć na nich i wiedzieć, że to moja wina…
W ucieczce pomogła mi moja najbardziej zaufana przyjaciółka. Opowiedziałam jej co się stało, dała mi pieniądze i wyjechałam. Nigdy więcej się z nią nie kontaktowałam.

Obrazek

W nowym mieście powoli zaczęłam układać sobie życie. Znalazłam pracę i mieszkanie. Rok później spotkałam Diego, był to miły mężczyzna o szerokim uśmiechu.

Obrazek

Może go nawet kochałam?
Nie minęło dużo czasu, jak wzięliśmy ślub. Diego był żołnierzem i nie chciał zrezygnować, nawet dla mnie. Niedługo po naszym ślubie wyjechał.

Obrazek

Obrazek

Zginął na jednej z misji.
Znów zostałam sama… choć niezupełnie. Jakiś czas później urodziłam córkę.
Postanowiłam, że wychowam ją na wzorową dziewczynę.

Obrazek

Rok temu przeprowadziłyśmy się do Oazy.
Robiłam co mogłam, by zapewnić jej dobre życie… i jak mi się odpłaciła? Zachodząc w ciążę z jakimś niedorobionym nastolatkiem, a potem zamieszkała z gejami! – rzekła i spojrzała wrogo na Marcina. – To tyle, resztę historii już znacie. – zakończyła.

Obrazek

W pokoju ponownie zapadła cisza. Tym razem Marcin nie zamierzał zabierać głosu jako pierwszy. To była sprawa Krzysztofa i Siobhan. Wiedział, że muszą poradzić sobie z tym sami.
- Minęło tyle lat… - zaczął cicho Krzysztof i powoli uniósł wzrok, by spojrzeć na córkę. - Dlaczego nigdy się nie odezwałaś? Wiesz jak bardzo z mamą za tobą tęskniliśmy?! – wykrzyczał głosem pełnym emocji.

Obrazek

Siobhan nie wyglądała jednak na przejętą. Zerknęła na niego obojętnie.
- I co z tego? Mówiłam ci wtedy, wybrałeś tego swojego… partnera, zamiast mnie. Nie akceptowałam i wciąż nie akceptuje twojego związku z nim. Nie chcę mieć takiego ojca.

Obrazek

Krzysztof był szoku. Nie spodziewał się takiej reakcji córki… i ten jej chłód w oczach. Czy kobieta która przed nim siedziała, to naprawdę jego mała córeczka, której czytał baki na dobranoc, nosił na barana, a w wakacje zabierał nad morze, gdzie potrafili godzinami budować zamki z piasku?

Obrazek

Marcin widząc jego reakcję, postanowił wesprzeć przyjaciela i złamać swoją zasadę o nieodzywaniu się.
- No a co z twoją mamą? Jej uczucia również cię nic nie obchodzą? – kobieta spojrzała na niego z pogardą malującą się w ciemnych oczach.

Obrazek

- Ona wybrała związek z kochankiem i ma z nim nową córkę, ja nie byłam jej potrzebna. – w tym momencie Krzysztof nie wytrzymał.

Obrazek

- Niepotrzebna? Jesteś jej córką, jak możesz myśleć, że dla rodzica którekolwiek z dzieci jest niepotrzebne! – krzyknął patrząc na nią ze złością w oczach, Siobhan nie wyglądała jednak na przejętą.
- To znaczy, że nie zamierzasz powiedzieć mamie, że żyjesz? - wtrącił Marcin widząc, że Krzysztof jest bliski ponownego wybuchu. Kobieta pokręciła głową.

Obrazek

- Od dawna już nie jest dla mnie matką. Nie chcę tego zmieniać. – Marcin rzucił szybie spojrzenie Krzysztofowi. Przez chwilę myślał, że ten po raz kolejny zacznie krzyczeć. Miał już nawet coś powiedzieć, gdy niespodziewanie Krzysztof wstał i spojrzał na córkę ze smutkiem malującym się w ciemnych oczach.

Obrazek

- Bardzo się na tobie zawiodłem córeczko. Nie tak cię z mamą wychowywaliśmy. – mimo, że słowa te wypowiedział ze spokojem, to właśnie one wywołały złość na twarzy Siobhan, pozbawiając ją jej maski obojętności.

Obrazek

- Ty się zawiodłeś? – spytała cicho, lecz w jej głosie dało się słyszeć ukrywane przez lata emocje. Siobhan wstała i zbliżyła się do Krzysztofa, wpatrując się w niego intensywnie swym gniewnym wzrokiem. - Moja matka znalazła sobie kochanka, a ojciec został gejem! To ja zawiodłam się na was! – wrzasnęła zaciskając pięści. – Tamtego dnia uznałeś, że zginęłam i tak się stało. Siobhan którą znałeś, ta mała, naiwna dziewczynka… jej już nie ma! Odeszła raz na zawsze! Zostałam tylko ja i poprzysięgłam sobie, że nigdy do was nie wrócę! Dla mnie wy również jesteście martwi!

Obrazek

Patrzyła jeszcze chwilę na ojca, po czym opanowała się i westchnęła. - Niestety moja córka również mnie zawiodła. Najpierw dziecko, a teraz zamieszkała z jakimiś gejami! Jej również nie chcę już znać. – tu spojrzała w stronę Marcina. - Możesz jej to powiedzieć. – Następnie odwróciła się do nich tyłem i ponownie zapatrzyła w okno. - A teraz już chyba pora, żebyście sobie poszli.

Obrazek

Krzysztof wyraźnie załamany, ruszył w stronę drzwi. Zanim jednak wyszedł odwrócił się jeszcze w stronę córki i szepnął.
- Kiedyś córeczko zdasz sobie sprawę z błędu jaki popełniasz. Mimo, że jestem na ciebie zły, to jednak wciąż cię kocham, więc chcę żebyś wiedziała, że w każdej chwili możesz przyjechać nas odwiedzić. Razem z mamą bardzo się ucieszymy.

Obrazek

Siobhan gwałtownie odwróciła się w jego stronę.
- Wynocha! – krzyknęła wskazując drzwi. Krzysztof tylko pokręcił głową i wyszedł.

Obrazek

Marcin już miał pójść w jego ślady, gdy przypomniał sobie o jednej rzeczy. Zatrzymał się i zerknął na kobietę.
- Co do naszej wcześniejszej wizyty. Serena mieszka u nas, gdybyś chciała ją odwiedzić… - zaczął, lecz kobieta przerwała mu.
- Weźcie ją sobie. Nie chcę mieć takiej córki, ani teraz ani nigdy!

Obrazek

Marcin nie powiedział już nic więcej. Po raz ostatni zerknął na córkę swojego przyjaciela. Niegdyś miłą i wesołą dziewczynkę.

Obrazek

Czując w sercu żal, udał się do wyjścia i cicho zamknął za sobą drzwi.

Obrazek

. . .


Krzysztof stał w pokoju Sereny i nie mógł powstrzymać uśmiechu, trzymając na rękach swojego prawnuczka Marcela.
Po chwili zabawy zauważył, że dziecko zaczyna usypiać, dlatego ułożył je delikatnie w kołysce i pocałował w niewielkie czółko.

Obrazek

Następnie razem z Marcinem i Antonim udali się do salonu, położonego na parterze.
- Wiesz co Marcin? – zagaił, idąc obok mężczyzny korytarzem. – Przyznaję, że wiele lat temu, gdy jeszcze się spotykaliśmy myślałem, że być może kiedyś założymy rodzinę. Jednak nigdy nie pomyślałbym, że razem ze swoim mężem zostaniecie rodzicami mojego prawnuczka i przygarniesz pod dach moją wnuczkę! – Marcin zaśmiał się, a idący przed nimi Antoni, który słyszał Krzysztofa, zerknął na nich ze złośliwym uśmieszkiem i odezwał się.

Obrazek

- Szczerze mówiąc, znając Marcina, bardziej bym się zdziwił, gdyby to się właśnie tak nie skończyło! – Krzysztof i Antoni zaśmiali się, ignorując nadąsaną minę Marcina.

Obrazek

Następnie zeszli do salonu, gdzie czekała na nich Serena rozmawiająca o czymś z Vivi i Jamesem.

Obrazek

Na widok Krzysztofa wstała od stołu, uśmiechnięta, lecz jednocześnie nieco zakłopotana.
- Bardzo się cieszę, że mogłam cię poznać… dziadku? – rzekła, na co mężczyzna zaśmiał się. Widząc jego reakcję, Serena zarumieniła się lekko, bojąc się, że powiedziała coś niewłaściwego. Na szczęście Krzysztof szybko rozwiał jej obawy.

Obrazek

- Przepraszam cię, po prostu jeszcze nigdy nikt nie nazwał mnie dziadkiem. Arata pewnie śmiałby się ze mnie przez następny miesiąc, gdyby to usłyszał. – rzekł kręcąc głową. – Jakie to życie jest dziwne. Jeszcze wczoraj miałem jedną córeczkę, a dziś mam wnuczkę i prawnuczka!

Obrazek

- Dolicz jeszcze byłego chłopaka i jego męża jako rodziców twojego prawnuczka, ich dzieci i będziesz miał pełen obraz. – rzekł Marcin, wywołując na twarzy zebranych uśmiechy.

Obrazek

Krzysztof spędził z wnuczką cały dzień. Rozmawiali o wszystkim. Krzysztof opowiedział Serenie między innymi o jej mamie, jak poznał jej babcię, gdzie żyli. Nie ominął również historii jak poznał Aratę i jak do tego doszło, że ma paromiesięczną córeczkę. Natomiast Serena streściła mu całą historię jak poznała Marcina i jego rodzinę. Gdy opowiedziała mu jak pomyliła drzwi chcąc zostawić Marcela u jego ojca, nie mógł powstrzymać śmiechu, wyobrażając sobie jaki szok musiał przeżyć Marcin po przeczytaniu zostawionej przez dziewczynę karteczki.

Obrazek

- Uwierz mi, mnie z pewnością nie było do śmiechu. - szepnął Antoni, który akurat się do nich przysiadł i słyszał opowieść Sereny.

Obrazek

W końcu, wybiła godzina siódma i Krzysztof uznał, że musi się zbierać. Zwłaszcza, że umówił się na jeszcze jedno spotkanie tego dnia w Oazie.
Wychodząc, spojrzał na swoją piękną wnuczkę i pod wpływem emocji, zapytał.

Obrazek

- Sereno? Nie chciałabyś zamieszkać ze mną i Aratą w Windenburgu? – dziewczyna, wydała się być bardzo zaskoczona propozycją. Również Marcin i Antoni nie kryli zdziwienia.

Obrazek

Zapadła między nimi niezręczna cisza. Dopiero wtedy Krzysztof uświadomił sobie jaką głupotę palną. W końcu Serena mieszka tu z nimi jak z rodziną, a on tak nagle chce im ją zabrać. Miał właśnie wycofać się ze swojej propozycji, gdy niespodziewanie odezwał się Marcin.
- Rozumiem Sereno, że to pewnie dla ciebie trudny wybór, ale jeśli czujesz, że chcesz zamieszkać ze swoim dziadkiem i będziesz przez to szczęśliwsza, to masz moje pełne poparcie.

Obrazek

Serena spojrzała na niego zdumiona. Zauważyła, że Antoni, Vivi i James, również kiwają twierdząca głowami. Po chwili jednak, zauważyła coś jeszcze. Widziała jak cała czwórka ledwie powstrzymuje cisnące im się do oczu łzy… Byli smutni. Smutni, że być może za niedługo ich opuści i wyjedzie, że prawdopodobnie przez długi czas się nie zobaczą… Czy jej mama kiedykolwiek była smutna, gdy gdzieś wyjeżdżała? Czy kiedykolwiek spotkała w swoim życiu kogoś, komu tak bardzo by na niej zależało?

Obrazek

Nagle poczuła ciepło w sercu. Spojrzała na Krzysztofa i uśmiechnęła się promiennie.

Obrazek

- Bardzo się cieszę, że cię poznałam Krzysztof. Na pewno nie raz cię odwiedzę ale…
- Chcesz zostać z nimi. Rozumiem. – rzekł również się uśmiechając, a Serena ucieszyła się, że nie ma do niej o to żalu.

Obrazek

- Pomogli mi gdy nie było przy mnie nikogo. – tu spojrzała na nich. - Są moją rodziną, nie mogę ich zostawić.

Obrazek

Rozumiejąc, że jego wnuczka nie zmieni zdania i w głębi duszy ciesząc się z tego, Krzysztof zbliżył się do niej, by uściskać ja na pożegnanie. Nim jednak to zrobił, nagle wyskoczył przed niego Marcin.
- Czekaj! A co gdybyś wcale nie musiała się rozstawać z Krzysztofem? - krzyknął, wprawiając ich w zdumienie.

Obrazek

- Co masz na myśli? – spytała dziewczyna na co ten szeroko się uśmiechnął.

Obrazek

- Pamiętasz jak wspominałem, że chcemy się przeprowadzić do większego domu? – Serena kiwnęła twierdząco głową. – No więc, to miała być niespodzianka, ale chyba nie ma lepszego momentu by ci o tym powiedzieć. – zaczął, a Krzysztof i Serena słuchali go z uwagą. - Ostatnio przeglądając oferty, znalazłem obiecujący dom w Windenburgu… - gdy dotarł do niej sens wypowiadanych przez niego słów w jej oczach pojawiła się radość, a na ustach wykwitł uśmiech.

Obrazek

- To znaczy…?
- Tak, przeprowadzamy się do Windenburga. – potwierdził Antoni. W tym momencie Serena wiedziała już na pewno, że mówią szczerze.

Obrazek

Bardzo się ucieszyła, lecz w tym momencie jej wzrok padł na Vivi i Jamesa i momentalnie posmutniała.
- Vivi, James… Czy wy…? - Vivi uśmiechnęła się i chwyciła ją za rękę.

Obrazek

- To był nasz pomysł, żeby tam zamieszkać. – rzekła czym wprawiła ją w zdumienie.
- W Windenburgu znajduje się najlepsza szkoła muzyczna! Od dawna marzyłem, żeby się tam zapisać. – dodał James. Mimo to, Serena wciąż nie wyglądała na przekonaną.

Obrazek

- A co z tobą Vivi? Wiem, że masz tu przyjaciół. – szepnęła niepewnie, lecz zauważyła, że dziewczynka wciąż uśmiecha się do niej radośnie.
- Widenburg to nie koniec świata, nie raz mnie odwiedzą lub ja przyjadę do nich. – rzekła pewnym głosem. - Tymczasem rodzina… Raz znalazłam w jednej książce pewien cytat „Znajdź swoje serce, a odnajdziesz dom”- spojrzała jej poważnie w oczy. - Wy jesteście moim sercem.

Obrazek

Serena poczuła się wzruszona jej słowami i uściskała ją.
- Dziękuję. – szepnęła, a Vivi odwzajemniła uścisk.

Obrazek

Obrazek

W tym momencie, wśród ludzi którzy je kochają obie poczuły, że już są w domu.


Koniec odcinka 32
Ciąg dalszy nastąpi



BONUS:

- Uwaga! Inwazja Ptaków w blokach!

Obrazek

- Oraz krótka historjka (tylko 2 zdjęcia ;) )
Otóż robiąc zdjęcia do relacji, przypadkiem byłam świadkiem sceny rozmowy dwóch starszych pań, w tym jednej dobrze wam znanej.
Cyknęłam dwa zdjęcia i tak powstała mini historyjka zamieszczona pod spodem. ;)


- Słuchaj Zośka jaka historia mi się ostatnio przytrafiła! Mnie normalnie jakiś szczyl podrywał!
- Nie!
- A no tak! Ja mu mówię, żeby mnie przeprowadził przez ulicę. Se myślę, a spróbuj mnie olać skurczybyku to już ja ci dam popalić! Ale nie uwierzysz… zgodził się!
- E tam, pewnie na jakiegoś maminsynka trafiłaś, to się zgodził, już ja ich znam!
-Też tak myślałam, ale słuchaj! Idę ja sobie, a ten mnie nagle znów zaczepia i do domu mnie chce odprowadzać!
- No co ty!
- Tak! A potem jeszcze ode mnie z domu wyjść nie chciał, tylko siedział i ciasteczka jadł! Widziałaś ty kiedy, żeby młody chłop ze starą babą ciastka jadł?
- Zmyślasz!
- Nie! Mówię ci, jak on się na mnie patrzył tymi czarnymi oczami… Niby z dziewczyna był na randce, ale już ja się nie dam nabrać, jak nic to jego młodsza siostra była.
- Ty to masz przygody Danka!

Obrazek

- Dlatego postanowiłam, dziś zabieram cię na łowy!
- Łowy?
- Będziemy pić, palić, podrywać facetów i balować do rana! Idziemy!
- Ale Danka, mnie trochę w krzyżu łupie…
- Oj, nie marudź, wyrwiemy ci jakiegoś lekarza to ci przejdzie. Przygodo nadchodzimy!

Obrazek


Dziękuję za uwagę :)

Obrazek
Ostatnio zmieniony 02 sty 2017, 12:43 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 2 razy.
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 447
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lion » 06 gru 2016, 14:32

Jakoś od początku nie podzielałem entuzjazmu Marcina i Antoniego - zdziwiłbym się, gdyby matka Sereny rzeczywiście się o nią martwiła :P Ale w życiu bym nie pomyślał, że okaże się nią być "zmarła" córka Krzysztofa :O! Btw, Antoni niech popracuje nad kondycją, wiek wiekiem, ale czwarte piętro to żaden szczyt ;)
W sumie czemu Avril musiała przekonywać Krzysztofa, żeby wziął ją do Oazy? Gdyby jechał samochodem, to rozumiem, ale skoro i tak podróżowali pociągiem, nie potrzebowała jego zgody ;) W każdym razie czekam na jej spotkanie z Agatką!
Kiedy Siobhan stała się tak zimną osobą? Miała wyrzuty sumienia po wypadku (o który zresztą nie powinna się obwiniać), potem pokochała ojca Sereny - wszystko wskazuje na to, że nie wyjechała jako pozbawione emocji monstrum... Choć myślę, że skoro bez większych oporów opowiedziała o wszystkim ojcu i Marcinowi (którego na jej miejscy bym wyprosił :P), to jednak nie jest tak bezduszna, jak być próbuje i gdzieś w środku chciałaby odnowić kontakt z rodzicami ;)
Trochę mnie rozwala, że córka Krzysztofa jest prawie w tym samym wieku co jego prawnuczek :D

Rozmowa tych dwóch staruszek mnie rozłożyła :haha: Biedna Łucja, nieświadoma, że podczas jej pierwszej randki z Kacperkiem ten dawał innej znaki, w dodatku na jej oczach! :D

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 905
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Galcia » 10 gru 2016, 0:29

Blok, w którym mieszka mama Sereny, strasznie fajnie wygląda. Ładniej niż mój. :D
O rety, to naprawdę córka Krzysztofa? :O Taki wredny babsztyl? Niemożliwe. ;)
Ja na miejscu Siobhan nie miałabym wyrzutów sumienia z powodu śmierci tamtych osób, a zwłaszcza złodziejki. Instant karma i tyle.
Siobhan jest potwornie głupia i zawzięta. <_< Jeszcze kiedyś pożałuje tego, jak potraktowała swoją rodzinę.
Przyznaję, że wiele lat temu, gdy jeszcze się spotykaliśmy myślałem, że być może kiedyś założymy rodzinę. Jednak nigdy nie pomyślałbym, że razem ze swoim mężem zostaniecie rodzicami mojego prawnuczka i przygarniesz pod dach moją wnuczkę!
Cooo? :D To zbyt zagmatwane.
Mimo wszystkich szalonych pomysłów Marcina geje są w Twojej relacji najnormalniejszymi i najbardziej rozsądnymi simami. :D Przeprowadzka do Windenburga to doskonały pomysł.

Historyjka ze starszymi paniami jest genialna!
Widziałaś ty kiedy, żeby młody chłop ze starą babą ciastka jadł?
- Dlatego postanowiłam, dziś zabieram cię na łowy!
- Łowy?
- Będziemy pić, palić, podrywać facetów i balować do rana! Idziemy!
- Ale Danka, mnie trochę w krzyżu łupie…
- Oj, nie marudź, wyrwiemy ci jakiegoś lekarza to ci przejdzie. Przygodo nadchodzimy!
:rotfl:
Gołąb. <3
Obrazek

Awatar użytkownika
Lenna
Wybitny Architekt
Wybitny Architekt
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 1701
Rejestracja: 15 gru 2013, 10:59

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lenna » 10 gru 2016, 12:20

Skoro matka Sereny jej nie chce widzieć, to nie widzę sensu, czemu Marcin i Antoni tak nalegali na to spotkanie. Raczej wątpię, aby gdy dowie się co u jej córki, zmieniła podejście.
Ale w życiu bym nie wpadła na to, że to będzie córka Krzysztofa soft9 Nieźle.
Siobhan zupełnie niepotrzebnie obwinia się o śmierć tamtej dziewczyny... Sama sobie narobiła bigosu, mogła nie kraść portfela.
Na dodatek mam wrażenie, że Siobhan odtrąca od siebie wszystkich, którzy ją zawiodą w ten czy inny sposób i nawet nie próbuje się dogadać ani nawiązać kontaktu. Strasznie uparta jest w tych swoich przekonaniach i raczej nie mam nadziei aby się zmieniła :/ Ale kto wie.
Powiązania rodzinne są tutaj takie skomplikowane XDDD
Ahahaha, historia na koniec jest genialna XDDDDDDDDDDDDDDDDDD :rotfl:
Obrazek

Awatar użytkownika
Simwood
Posty: 750
Rejestracja: 06 sty 2016, 14:32

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Simwood » 10 gru 2016, 12:58

Czyli udało mi się przekonać chociaż jedna osobę, że Helena nie była do końca zła. Sukces! xD
Myślę, że gdyby nie czytała moich książek to dalej bym sądził, że jest nikczemna xD
A tak w ogóle to w jakiej grupie wiekowej jest Antoni? Bo wygląda mi na emeryta :P
Ten blok mieszkalny <3 Sama budowałaś? Chciałbym zobaczyć taki u siebie w grze :D
Siobhan? :O Śmiesznie wygląda jako starsza simka ;)
Marcin mnie przeraża z tym swoim radosnym uśmiechem. Czy on coś bierze po kryjomu, że uśmiech mu nie schodzi z twarzy czy może ma dobrze ułożone życie? ;/
Mijając ją jednak w przejściu usłyszał jeszcze jak szepcze. - Zakończmy to raz na zawsze
Niech zgadnę, przesunięta biblioteczka i drzwi do łazienki? :haha:
Piękne zdjęcia z przeszłości Siobhan <3 Zasługujesz na rangę fotografa :yes:
Jej historia jest strasznie poruszająca. Naprawdę szczerze jej współczuję :( Czy u Ciebie każda wredna kobieta ma straszną przeszłość i to jest powodem jej zgryźliwości? xD
Aha. Krzysztof ma nie więcej niż 50 lat, a już jest pradziadkiem. RYCZĘ :haha: Może za życia doczeka się prapraprawnuka xDDDDDD
Jeszcze bardziej ryczę z tej historii na koniec :rotfl: xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Oplułem monitor! soft9
Obrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 203
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 21 gru 2016, 0:05

Lion – No cóż, myślę, że Antoni i Marcin chcieli też po prostu poznać matkę Sereny i zobaczyć, czy faktycznie jest aż tak zła jak ona mówi. W końcu ludzie często mówią lub robią coś, czego później żałują, więc chcieli zobaczyć jak to jest w przypadku mamy Sereny :)
„Antoni niech popracuje nad kondycją, wiek wiekiem, ale czwarte piętro to żaden szczyt”
Biorąc pod uwagę, że w grze Antoni jest w wieku emeryta, a oni mogą umrzeć od zbyt długich ćwiczeń, pozwól, że jednak dam mu spokój z chodzeniem na siłownie xD
„W sumie czemu Avril musiała przekonywać Krzysztofa, żeby wziął ją do Oazy?”
Wiedziałam, że ktoś zauważy! xD
Ale już wyjaśniam ;) Wszystko wzięło się z tego, że początkowo chciałam, by przyjechali samochodem Krzysztofa. Ostatecznie jednak gdy chciałam napisać tą scenę przyjazdu autem do Oazy Zdrój, to słowa jakoś zupełnie mi się nie kleiły. Postanowiłam więc zmienić na pociąg i od razu wyszła mi scena.
Nie chciałam jednak zbytnio zmieniać oryginalnych dialogów i dlatego tak wyszło.

Możemy jednak uznać, że być może Avril nie miała chwilowo pieniędzy na bilet i Krzysztof za nią zapłacił. Wtedy ma to jakiś sens ;)
„Kiedy Siobhan stała się tak zimną osobą?”
Jeśli chodzi o Siobhan, to trudno powiedzieć. Po prostu życie ją zmieniło. A co do tego czy rzeczywiście jest bezduszna? Czas pokaże ;)
„Trochę mnie rozwala, że córka Krzysztofa jest prawie w tym samym wieku co jego prawnuczek

Myślę, że on myśli podobnie :D
„Biedna Łucja, nieświadoma, że podczas jej pierwszej randki z Kacperkiem ten dawał innej znaki, w dodatku na jej oczach!”
Z Ignasiem ;) Gdyby była na randce z Kacperkiem, to chyba cieszyłaby się, że woli inną xD



Galcia
„O rety, to naprawdę córka Krzysztofa?”
Tak, to jego córka ;) Zawsze może powiedzieć, że charakterek ma po mamusi :P (Albo po teściowej xD)
„Ja na miejscu Siobhan nie miałabym wyrzutów sumienia z powodu śmierci tamtych osób, a zwłaszcza złodziejki. Instant karma i tyle.”
W końcu nie zostałaś patronką niecnych ludzi bez powodu xD
„Mimo wszystkich szalonych pomysłów Marcina geje są w Twojej relacji najnormalniejszymi i najbardziej rozsądnymi simami”
Też się dziwię xD Po prostu gdy piszę relację mam dla nich same „miłe” pomysły. Jaoś nie potrafię sobie wyobrazić, żadnego z tych panów zachowującego się jak Ian lub nawet Naveen ;)
„Historyjka ze starszymi paniami jest genialna!”
Jak się tak wszystkim podobają, to może powstanie więcej takich bonusów „Przygody dwóch staruszek” xD



Lenna
„Skoro matka Sereny jej nie chce widzieć, to nie widzę sensu, czemu Marcin i Antoni tak nalegali na to spotkanie. Raczej wątpię, aby gdy dowie się co u jej córki, zmieniła podejście.”
Wyjaśniłam w komentarzu do Liona.
Marcin i Antoni chcieli ją poznać i zobaczyć jaka ona jest ;)
„Siobhan zupełnie niepotrzebnie obwinia się o śmierć tamtej dziewczyny... Sama sobie narobiła bigosu, mogła nie kraść portfela.”
Myślę, że to co najbardziej wstrząsnęło Siobhan to nie sama śmierć złodziejki, ale również ludzi którzy byli w samochodach.
Nic złego nie zrobili, a jednak również zginęli.
Oczywiście nie powinna się obwiniać, ale i tak to przeżycie wywarło na nią duży wpływ.
„Strasznie uparta jest w tych swoich przekonaniach i raczej nie mam nadziei aby się zmieniła :/ Ale kto wie.”
Masz rację, Siobhan odtrąca ludzi którzy ją zawiedli i nie potrafi im wybaczyć. Czy się zmieni? Zobaczymy :)



Simwood -
„A tak w ogóle to w jakiej grupie wiekowej jest Antoni? Bo wygląda mi na emeryta”
Zgadłeś, Antoni rzeczywiście jest emerytem ;)
„Sama budowałaś? Chciałbym zobaczyć taki u siebie w grze”
Nie, nie budowałam ;) Ale nie martwcie się, jeśli coś zbuduje to na pewno wywieszę wszędzie informację „To ja zbudowałam! Ja! Ja!” xD
Blok znalazłam albo w galerii albo na sims resource, musisz poszukać ;)
„Czy on coś bierze po kryjomu, że uśmiech mu nie schodzi z twarzy czy może ma dobrze ułożone życie?”
Nie, Marcin nic nie bierze, możesz być spokojny xD
Myślę, że po prostu jest szczęśliwy. Ma dom, kochającą rodzinę i przyjaciół, a w jego życiu nie dzieję się nic złego, czemu miałby być smutny? ;)
„Niech zgadnę, przesunięta biblioteczka i drzwi do łazienki?”
Nie, nie tym razem xD
„Piękne zdjęcia z przeszłości Siobhan. Zasługujesz na rangę fotografa”
Dziękuję :) Jednak tak naprawdę większość efektu robi opcja z photoshopa której użyłam. Myślę, że inni zrobiliby lepsze zdjęcia ;)
Ale jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że gdy chcę zrobić jakieś „smutne” zdjęcia, to zwykle słucham jakiś smutnych melodyjek lub piosenek. Tym razem słuchałam tego:

https://www.youtube.com/watch?v=L8HxKTty1WU
„Czy u Ciebie każda wredna kobieta ma straszną przeszłość i to jest powodem jej zgryźliwości? xD”
Myślę, że tak :)
Jest to też trochę efekt tego, że dużo czytam. W książkach zwykle nic nie dzieje się bez powodu. Ktoś jest taki lub taki, bo w życiu przeżył to czy tamto. O ile nie jest to fantazy, gdzie po prostu złymi są np. demony, a demony są złe bo są, to często jednak „ten zły” ma powód, że jest jaki jest ;)
Choć, nawet takie istoty w niektórych książkach mogą mieć swoje powody.
Na przykład ostatnio przeczytałam taką scenę: Główny bohater był na polowaniu i zabił koziołka, chwilę później zobaczył jak demon zabił jakiegoś chłopca. Oczywiście bohater był zły, że go nie ochronił i chciał rzucić się na tego demona i go zabić, ale wtedy demon popatrzył na koziołka, którego główny bohater zabił i mu powiedział „Ty widzisz różnicę między jedną śmiercią a drugą, ale ja nie”
W sensie, że oboje przecież zabili niewinną istotę.



Dzisiaj, nie ukrywam, odcinek robiony na szybko (Jeśli chodzi o zdjęcia) bo chciałabym zdążyć z czymś specjalnym ;)
Udamy się do Agatki i zobaczymy jakie niespodzianki przyniesie jej nowy dzień :)

Zapraszam :)


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Z pamiętnika Agaty
Nowy początek



W czasie gdy Krzysztof i Marcin byli w drodze do mieszkania Siobhan i rozwiązania tajemnicy dotyczącej jej zniknięcia, nieświadoma niczego Agata właśnie wróciła ze szkoły do domu.

Dom stworzony przez Wafl Koons :)
Obrazek

Już w progu zaczęła wołać swoją starszą siostrę Izę, lecz ze zdziwieniem odkryła, że dom jest pusty. Po chwili zauważyła leżącą na stole karteczkę.

Obrazek

Z wiadomości zostawionej przez Izę wynikało, że umówiła się z koleżankami z pracy i będzie dziś nieco później, natomiast Basia i (co zaskoczyło nieco Agatę) Małgosia, są pod opieką Tiany, która miała dziś wolne i zgodziła się zająć dziewczynkami. Gdy skończyła czytać, uśmiechnęła się delikatnie. Ileż to czasu minęło od poprzedniego razu, gdy Izabella wyszła gdzieś z przyjaciółmi na miasto?

Obrazek

Agata cieszyła się, że po całej aferze z Basią, Julią i jej ciążą, siostra zaczyna powoli wracać do normalnego życia. Z nich wszystkich, to właśnie Izabella najbardziej na to zasłużyła. Agata liczyła tez po cichu, że może dzięki takim wyjściom siostra spotka w końcu kogoś wyjątkowego? Kogoś przy kim zapomniałaby o Sławomirze. Mimo, że próbowała to przed nią ukryć, to Agata dobrze wiedziała, że wciąż darzy uczuciem męża ich siostry.

Obrazek

Jak to się stało, że jeden mężczyzna był w stanie tak bardzo skomplikować ich życie?
Dziewczyna pokręciła głową, odganiając od siebie nieprzyjemne myśli. Co się stało to się nie odstanie. Cokolwiek by nie wymyśliła i tak nie zmieni przeszłości, trzeba po prostu iść naprzód. Rozejrzała się po pustym pokoju zastanawiając się jak spędzić ten wieczór. Po chwili postanowiła podgrzać sobie wczorajszy obiad i puścić kolejny odcinek ulubionego serialu. Ledwo jednak dotarła do lodówki, gdy usłyszała dzwonek do drzwi.

Obrazek

Nieco ją to zaskoczyło. Po przeprowadzce Agata i Iza szybko zjednały sobie serca sąsiadów i zaprzyjaźniły się z nimi. Izabella zawsze była osobą otwartą i nie lubiła być zbyt oficjalna. Z tego powodu (oczywiście za zgodą obu stron) gdy któraś z nich była w domu, sąsiedzi zwykle nie fatygowali się by dzwonić, lecz od razu wchodzili do środka, lub wołali je przez otwarte okno.
Dla większości ludzi taki zwyczaj, byłby zapewne irytujący i nie do przyjęcia, ale Agata tak bardzo przyzwyczaiła się do sąsiadów, którzy lubili wpadać, choćby na krótką pogawędkę, że zupełnie jej to nie przeszkadzało. Poza tym, była to miła odmiana, po życiu w domu Juli, gdzie całymi dniami potrafiła siedzieć zupełnie sama, bez choćby krótkiego kontaktu z drugim człowiekiem.

Obrazek

Obrazek

W każdym razie, dziewczyna zaciekawiona kim może być niespodziewany gość, ruszyła go powitać.

Obrazek

Ledwie otwarła, gdy postać rzuciła się jej na szyję i uściskała. Agata nie mogła uwierzyć w to co widzi.

Obrazek

- Avril?! – wykrztusiła, parząc na blondynkę. Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko.
- Cieszę się, że wciąż mnie pamiętasz. – Agata odwzajemniła uśmiech.
- Jak mogłabym cię zapomnieć?

Obrazek

W tej chwili dziewczyna zorientowała się, że wciąż trzyma przyjaciółkę na zewnątrz dlatego zaprosiła ją do środka. Zaproponowała Avril ciepły napój i obie usiadły przy niewielkim stoliku w kuchnio – salonie.

Obrazek

Avril ciekawie rozglądała się po pomieszczeniu, w pewnej chwili zerknęła na ścianę na której wisiało parę zdjęć.
- Widzę, że masz zdjęcia, które wysłał ci Krzysztof. – Agata zerknęła w tą samą stronę co przyjaciółka i zarumieniła się lekko.

Obrazek

- Tak… mówiłam mu żeby tego nie robił, ale uparł się, że będzie wszystko dokumentować, tak bym nic nie straciła z życia Khany. Nie rozumiem go, przecież teraz to jego córka. – Avril rzuciła jej ukradkiem spojrzenie.

Obrazek

- Cóż, nie wyrzuciłaś ich więc wnioskuję, że chyba jednak Krzysztof miał rację. – Aga nie skomentowała tego, dlatego postanowiła kontynuować. - Tak w ogóle, to Krzysztof przyjechał tu ze mną. Mówił, że wpadnie później się przywitać, gdy załatwi jakąś „ważną” sprawę z Marcinem. – Agata spojrzała na nią ponownie.

Obrazek

- Z Marcinem? – pokręciła głową. – Ten to zawsze cos wymyśli, ciekawe co tym razem? – Avril wzruszyła tylko ramionami i znów rozglądnęła się po pomieszczeniu.
- Swoją drogą, bardzo ładny domek. Nie mówiłaś jednak, że twoja rodzina jest bogata? Spodziewałam się willi z basenem, albo jakiegoś pałacu! – Agata zaśmiała się i pokręciła głową.
- Właściwie, to moja siostra Julia jest bogata. Ona i jej mąż Sławomir. Ostatnio jednak relacje między nią, a Izabellą stały się nieco skomplikowane i postanowiłyśmy się wyprowadzić. – Avril ze zrozumieniem pokiwała głową. Agata patrzyła na nią z uśmiechem.
- A teraz powiedz mi, co robisz w Oazie Zdrój? Kiedy wyjeżdżałam szykowałaś się do remontu kawiarni, czyżbyś już skończyła? – blondynka zaprzeczyła ruchem głowy.

Obrazek

- Nie, uznałam, że właściwie nie ma to sensu.
- Dlaczego? – spytała szatynka z troską. Avril była bardzo podekscytowana możliwością wyremontowania kawiarni. Cieszyła się, że w końcu zebrała wystarczającą ilość pieniędzy, by to zrobić. Czyżby coś się stało, że z tego zrezygnowała?

Obrazek

Parząc jednak na twarz przyjaciółki ze zdziwieniem odkryła, że nie widzi na niej smutku, lecz radość.
- Ponieważ… postanowiłam się tu przeprowadzić! – Agata zamilkła zaskoczona. Gdy nie zareagowała, Avril zrobiła obrażona minę.
- Myślałam, że nieco bardziej się ucieszysz. – rzekła ze skrzyżowanymi rękoma. Agata otrząsła się z zaskoczenia i rzekła.

Obrazek

- Cieszę się, naprawdę! – ponieważ Avril wciąż nie wyglądała na przekonaną, dodała. – Po prostu nie wiem skąd ta nagła decyzja. No i przyjechałaś sama… - blondynka zrobiła zdziwioną minę.
- A z kim miałam przyjechać? – szatynka przewróciła oczyma.
- Z Jakiem? – Avril odwróciła wzrok nieco zarumieniona na twarzy.
- Nie wiem o czym mówisz…

Obrazek

- Nie udawaj! – rzekła Agata szturchając ją lekko w ramię. – Dobrze wiem, że między wami coś było… – Avril zrobiła się jeszcze bardziej czerwona na twarzy i zmarszczyła brwi.
- Zabije Lucy! Mówiłam jej, żeby siedziała cicho! – Agata zaśmiała się.
- Nie musiałam rozmawiać z Lucy, żeby wiedzieć, że między wami coś jest. – dziewczyna westchnęła jakoś smutno.

Obrazek

- Jake miał okazję, żeby ze mną jechać, ale jej nie wykorzystał… - w tym momencie Agata miała ochotę palnąć się w łeb. Dlaczego zawsze poruszy jakiś niestosowny temat?
Właśnie chciała jakoś pocieszyć przyjaciółkę, ale ta nagle podniosła głowę i znów uśmiechnęła się radośnie.
- W każdym razie, nie mogę się doczekać otworzenia nowej kawiarni! Mówię ci, wszystko już sobie zaplanowałam! Będzie tak jak zawsze marzyłam! – Agata uśmiechnęła się widząc entuzjazm przyjaciółki, nie mogła jednak zrozumieć jednej rzeczy.

Obrazek

- Bardzo się cieszę ale… Skąd ty na to wszystko masz pieniądze? Kupno kawiarni to jedno, ale jeszcze wynajem mieszkania… - Avril machnęła ręką.
- To proste, sprzedałam kawiarnię w Widenburgu.
- Co?! – wykrzyknęła zszokowana szatynka. –Tę po twoim ojcu? – dziewczyna tylko kiwnęła
głową. - Nie było ci szkoda? – blondynka zaśmiała się.

Obrazek

- Nie, gdy byłam młodsza nienawidziłam tego miejsca. – rzekła wywołując zaskoczenie na twarzy Agaty.

Obrazek

- Zamiast widzieć się z koleżankami, musiałam przychodzić i pomagać ojcu. Dzień w dzień to samo. Przynieś, umyj, zrób to zrób tamto… A ja byłam tylko dzieckiem! Chciałam się bawić z innymi dziećmi, zamiast siedzieć w jakiejś kawiarni!

Obrazek

Potem, po jakimś czasie polubiłam ten interes, ale za to na każdym kroku musiałam udowadniać ojcu, że się nadaję. – tu uśmiechnęła się do swych wspomnień. – Dopiero gdy kawiarnia stała się miejscem spotkań klubu, poczułam się tam naprawdę szczęśliwa.

Obrazek

Jednak… wciąż mi czegoś brakowało. Kawiarnia niby była moja, ale niezupełnie. Wciąż prowadziłam ją tak jak chciałby tego tato. – spojrzała na Agatę. - I wtedy, pojawiłaś się ty.
- Ja? – rzekła szatynka zaskoczona, na co przyjaciółka pokiwała głową.

Obrazek

- Tak. Zaczęłaś ze mną rozmawiać jak fajnie byłoby coś zmienić. Przemalować ściany, zmienić umeblowanie, nowe menu… I poczułam, że to jest to czego chcę. Jednocześnie wiedziałam, że nie uda mi się tego zrealizować w miejscu, gdzie duch mojego ojca wciąż jest obecny. Gdzie ludzie oczekują tego, co dawał im on, nie ja. – spojrzała ponownie na Agatę.

Obrazek

- Kiedy wyjechałaś poczułam się bardzo samotna. Wciąż też bałam się, że będziesz tu zupełnie sama. Nie chciałam, żebyś znów musiała przechodzić przez to wszystko o czym mi mówiłaś. Fałszywi przyjaciele, kłótnie w domu… Dlatego w końcu postanowiłam, że przyjadę i tu otworze kawiarnię moich marzeń. Mając oko na moją najlepszą przyjaciółkę. – Agata poczuła się wzruszona. Nie mogła uwierzyć, że Avril była gotowa porzucić swój dom i przyjechać do zupełnie obcego miasta dla niej. Uściskała ją. Nagle jednak coś przyszło jej do głowy i poczuła się naprawdę smutna.

Obrazek

- Ale co będzie teraz z klubem? – Avril uspokajająco położyła jej dłoń na ramieniu.
- Nie martw się, nie sprzedałam jej komuś obcemu, tylko członkowi naszego klubu. Wszyscy nadal będą mogli tam przychodzić. – Agata odetchnęła z ulgą.
- Komu? – spytała zaciekawiona. Blondynka odwróciła wzrok i zaczęła się niespokojnie kręcić na siedzeniu. – Avril? – dziewczyna zerknęła na nią niepewnie.

Obrazek

- Miałam ci nie mówić… - Agata uniosła brwi.
- Teraz jestem nawet bardziej ciekawa, mów. – dziewczyna jeszcze chwilę się opierała, ale w końcu rzekła.
- Sergio. – Agata wybałuszyła oczy ze zdumienia.
- Co?
- Wiedział, że pieniądze są mi potrzebne, żeby tu przyjechać. Chciał, żeby ktoś miał na ciebie oko kiedy… No wiesz, jego nie będzie. – Agata spuściła wzrok.

Obrazek

- Czyli wyjechał? – Avril potwierdziła. Szatynka nagle poczuła się jakaś smutna. Wiedziała, że rozstając się z Sergio nie zobaczy go przez bardzo długi czas, być może już nigdy? Jednak świadomość, że w każdej chwili mógłby wsiąść w pociąg i przyjechać jakoś ją pocieszała. Tymczasem Champs les sims to kawał drogi stąd. Wiedziała, że nie ma opcji by Sergio teraz przyjechał, gdy będzie mieszkać tam…

Obrazek

Uderzenie pięścią o stół wyrwało Agę z rozmyślań. Spojrzała w parę błękitnych oczu Avril, które niebezpiecznie zaczęły przypominać fale podczas sztormu.
- Oboje jesteście tacy głupi! Dlaczego po prostu nie zadzwonisz i nie powiesz mu, żeby przyjechał?! – Aga odwróciła wzrok.

Obrazek

- Wiesz, że nie mogę…
- Co nie możesz?! Jeden twój telefon, a Sergio będzie tu w try miga! – szatynka zmarszczyła brwi.
- Właśnie o to chodzi! Nie chcę, żeby z czegoś dla mnie rezygnował! Poza tym spójrz na mnie… Ja jestem jeszcze dzieckiem. Czego facet jak on mógłby ode mnie oczekiwać? Nie jestem jeszcze gotowa na małżeństwo, a dzieci… Dobrze wiesz, że nie stworzę z nim rodziny. - zamilkła. Avrl spojrzała na nią ze współczuciem.

Obrazek

- To lepiej żeby był sam albo tam sobie kogoś znalazł? To chcesz mi powiedzieć? – Aga nagle poczuła się zirytowana. Dlaczego Avril prawi jej morały skoro sama nie ma poukładanego życia osobistego?

Obrazek

- No a co z tobą i Jakiem? Też wyjechałaś tak po prostu.
- To co innego! Ja i Jake nie rozstaliśmy się, nawet nie byliśmy parą! No i wciąż mamy ze sobą kontakt, choćby telefoniczny. – nim Aga zdążyła odpowiedzieć, usłyszały dzwonek do drzwi.

Obrazek

Avril spojrzała na nią.
- Spodziewasz się kogoś?
- Nie. – odrzekła zdziwiona i wstała by otworzyć. Gdy tylko to zrobiła, zamarła.

Obrazek

- Cześć! – rzekł entuzjastycznie stojący przed nią blondyn i uściskał dziewczynę.
- Ty musisz być Agata! Od dawna chciałem cię poznać! – dziewczyna stała tak jeszcze chwilę, po czym odwróciła się w stronę przyjaciółki.

Obrazek

- Avril, chyba coś mi jest bo widzę cię podwójnie! – blondynka wstała od stołu i ruszyła zobaczyć gościa.

Obrazek

Widząc kto przed nią stoi, zmarszczyła brwi.
- A co ty tu robisz?! – blondyn uśmiechnął się.
- Chyba nie myślałaś, że puścimy cię od tak w daleki świat bez nadzoru? – Avril zacisnęła pięści.

Obrazek

- Jestem dorosła! Mogę robić co zechcę! – zdezorientowana Agata postanowiła włączyć się do rozmowy.

Obrazek

- Avril, kim on jest? – dziewczyna spojrzała na nią i westchnęła pokonana, jakby pogodziła się już z tym, że nie uda jej się pozbyć blondyna tak łatwo.

Obrazek

- To mój brat bliźniak Andrew. – rzekła wskazując blondyna. Chłopak skłonił się teatralnie.
- Bardzo miło mi poznać. – dziewczyna spojrzała zaskoczona.

Obrazek

- Myślałam, że jesteś najmłodsza? – rzekła, zwracając się w stronę Avril. Blondyna zacisnęła pięści.
- Bo jestem. Skurczybyk musiał urodzić się przede mną! A teraz zgrywa starszego brata i o dziwo reszta rodziny uważa, że jest bardziej odpowiedzialny niż ja! Wyobrażasz to sobie?

Obrazek

Agata próbowała stłumić uśmiech, co nie do końca jej wyszło.

Obrazek

Następnie mimo protestów Avril, zaprosiła gościa do środka.
Myślała, że po powrocie do Oazy już nic ją nie zaskoczy. Myślała, że zostanie zupełnie sama i będzie musiała swe życie zbudować na nowo samodzielnie.
Patrząc jednak na dwójkę rodzeństwa siedzącą w jej salonie zrozumiała, że już nie jest tamtą Agatą.

Obrazek

Samotniczką, która niczym kot chadza własnymi ścieżkami i wszystkich odtrąca.
Teraz, stała się dziewczyną, która ma przyjaciół i może na nich polegać.

Obrazek

Zrozumiała, że bardzo lubi nową Agatę.


Obrazek


Koniec odcinka 33
Ciąg dalszy nastąpi


Dziś nie ma bonusów, ale możecie trzymać kciuki, żebym zdążyła z odcinkiem specjalnym ;)


Dziękuję za uwagę :)
Ostatnio zmieniony 02 sty 2017, 12:45 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 2 razy.
Obrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 203
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 24 gru 2016, 1:26

Tak jak zapowiadałam wcześniej, dziś mam dla was coś specjalnego.
Odcinek świąteczny! :D
Bez zbędnego przedłużania

Zapraszam! :)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Z pamiętnika rodziny Swan
Ten jeden zimowy dzień


Tego roku zima przyszła nagle i niespodziewanie, zaskakując mieszkańców nie tylko Windenburga ale i okolicznych miast. Cały grudzień słońce dopisywało, a temperatura nawet na chwilę nie spadała poniżej dziesięciu stopni, z tego powodu część mieszkańców zupełnie nie przygotowana na mroźne dni czym prędzej wyjmowała z szaf ciepłe swetry i kurtki.

Obrazek

Wśród tych osób oczywiście zdarzyli się pechowcy, którzy w cienkich pelerynkach i letnich butach musieli radzić sobie z tą nagłą zmianą pogody. Były jednak osoby, którym taki obrót spraw zupełnie nie przeszkadzał, a były to oczywiście dzieci. Wesołe maluchy z rodzicami, oraz te starsze widząc sypiący śnieg, z samego rana wybiegły na podwórko, by po raz pierwszy tego roku ulepić bałwana lub zorganizować bitwę na śnieżki. Mróz zupełnie im nie przeszkadzał, co więcej, wydawały się być z tego faktu zadowolone. Jednakże, nie tylko dzieciom dopisywały dziś humory.

Obrazek

Nawet dorosłym, którym śpieszyło się z przygotowaniem do świąt byli dziś wyjątkowo w dobrym nastroju i wielu z nich wybrało się na choćby krótki spacer, by cieszyć się tym pięknym, białym dniem.
Jednak jak to zwykle bywa, była pewna osoba, która nie podzielała ich dobrego nastroju. Tą osobą była pewna młoda dziewczyna. Siedziała właśnie w pokoju, ciesząc się ciepłem i melancholijnie wpatrzyła się w okno.
To Serena, przyglądała się przechodzącym nieopodal ludziom i obserwowała spadające z nieba płatki śniegu, które wirowały na wietrze, jakby pokrążone w jakimś nieznanym nikomu tańcu. Dziewczyna pomyślała, że są naprawdę piękne.

Obrazek

W tej chwili spostrzegła biegających po podwórku Vivi i Jamesa. Dzieci widząc ją, pomachały chcąc nakłonić ją do dołączenia do ich zabawy. Dziewczyna uśmiechnęła się, ale pokręciła głową. Vivi i James próbowali ją jeszcze namówić, ale w końcu zrezygnowali i poszli bawić się dalej. Gdy tylko zniknęli jej z oczu uśmiech spełzł z jej twarzy.
Serena ponownie zapatrzyła się w mroźny krajobraz i zastanowiła się czy ta nagła zima nie jest przypadkiem złym znakiem…

Obrazek

- Tu jesteś! – usłyszała i odwróciła się, by spojrzeć na stojącego za nią mężczyznę. To Marcin, jeden z jej opiekunów, który z nigdy nie schodzącym z twarzy uśmiechem patrzył teraz na nią. – Razem z Antonim gotujemy i chciałem… - zaczął, lecz urwał gdy zobaczył jej minę. – Sereno? Coś się stało? – dziewczyna pokręciła głową.

Obrazek

- Nie, to nic takiego, ja tylko…
- Nie kłam. Przecież widzą, że coś jest nie tak – dziewczyna odwróciła wzrok. Wszyscy byli dziś tacy weseli i szczęśliwi, nie chciała zepsuć im humoru swoimi troskami. Nagle poczuła dłoń na ramieniu. To Marcin zbliżył się i usiadł obok niej. – Sereno… - w tym momencie wiedziała, że nie ustąpi póki nie dowie się co jej leży na sercu. Wzięła więc głębszy wdech i wciąż na niego nie patrząc rzekła.

Obrazek

- To przez moją mamę. Wiesz, ona nigdy nie była wzorem matki. Jak daleko sięgam pamięcią, ciągle się kłóciłyśmy, do tego była strasznie wymagająca i w ogóle nie liczyła się z moim zdaniem. Zawsze miało być tak, jak ona tego chce. – westchnęła.

Obrazek

- Mimo to… nie była tak do końca zła. W święta zawsze piekła moje ulubione ciasta. Razem gotowałyśmy, rozmawiałyśmy, zupełnie jakbyśmy były najlepszymi przyjaciółkami. A wieczorem, w wigilię po wypatrzeniu pierwszej gwiazdy, siadałyśmy razem i dzieliłyśmy się opłatkiem, śpiewałyśmy kolędy, otwierały prezenty… Dzisiejszy dzień, przypomniał mi o tym i tak jakoś zrobiło mi się smutno, że jej tu nie ma…

Obrazek

Nagle jakby coś sobie uświadamiając spojrzała na Marcina.
- Nie zrozum mnie źle! Bardzo się cieszę, że jesteście moją rodziną. Vivi i James są dla mnie jak młodsze rodzeństwo, ale…
- Tęsknisz za nią. – podsumował Marcin uśmiechając się łagodnie. – To normalne, że tak jest Sereno. – dziewczyna zerknęła na niego nieśmiało.

Obrazek

- Myślisz, że dziś przyjdzie? – Marcin nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie. Gdy ostatnim razem widział się z Siobhan, ta wyrzuciła go z domu krzycząc, że nie chce mieć takiej córki jak Serena. Widząc jednak smutek na twarzy dziewczyny, postanowił ją pocieszyć.
- Mówiłem ci to już. Ktoś kto wychował tak wspaniałą osobę jak ty, nie może być aż taki zły. Jestem pewien, że przyjdzie. – Serena uśmiechnęła się lekko. Właśnie chciała coś powiedzieć, ale w tym momencie do pokoju wpadł Antoni.

Obrazek

- Marcin! Przez ciebie zaraz w kuchni będzie pożar! Czego nie zrozumiałeś gdy mówiłem „Przypilnuj ryby”?! – Marcin zrobił skruszona minę, a Serena zaśmiała się pod nosem. „Z tą rodziną nie można się nudzić” przemknęło jej przez myśl.

Obrazek

- Nie złość się Antoni, już idziemy ci pomóc. – rzekła i biorąc ich pod ręce, wspólnie ruszyli do kuchni.

Obrazek

. . .


Tymczasem kawałek dalej w oddalonym parędziesiąt kilometrów Newcrest, zima również zaatakowała z pełną mocą i sypało już od dobrych kilku tygodni. Mimo dopisujących humorów z powodu zbliżających się świąt, większość mieszkańców narzekała na problemy z dojazdem lub na zwiększającą się ilość wypadków lądowania na zimnym lodzie.
Jednakże w domu rodziny Swan, nie było czasu na narzekanie na pogodę. Od samego rana Tiana uwijała się w kuchni chcąc zdążyć przygotować wszystkie dwanaście potraw, tak by przyjaciele i rodzina, siedząc przy wigilijnym stole mogli spróbować jej pyszności. Nie chciała nawet słyszeć, że coś z zaplanowanych dań miałoby się dziś nie pojawić. W końcu ona, córka wielkiej szefowej kuchni Cinderelli Swan miałaby zawieść? O nie!

Obrazek

- Naveen! Mówiłam ci żebyś wstawił ciastka do piekarnika! – krzyczała właśnie patrząc na męża. Tymczasem Naveen ze zrezygnowanym wyrazem twarzy, westchnął i po raz któryś pozazdrościł Lottcie, która pod pretekstem kupienia brakujących prezentów wymknęła się z domu. Spojrzał w iskrzące złością oczy żony i rzekł.

Obrazek

- Tiano, sama przed chwilą kazałaś mi się wynosić z kuchni mówiąc, że ci przeszkadzam. – kobieta nastroszyła się jeszcze bardziej.
- Pewnie! Zostaw mnie samą z tym bajzlem! Niech żona robi wszystko sama, a ty idź i połóż się na kanapie przed telewizorem! – Naveen miał ochotę walić głową w ścianę. Co by dziś nie zrobił, Tiana na niego nawrzeszczy. „Poczekaj, jeszcze się odegram…” pomyślał z satysfakcją i uśmiechnął się, co nie uszło uwadze jego lubej.

Obrazek

- I co się głupio szczerzysz? Do roboty!
- Tak, tak, idę. – powiedział i nie przestając się uśmiechać, ruszył w stronę leżących na tacy ciastek. Nie uszedł jednak dwóch kroków jak usłyszeli płacz Flory. Oboje natychmiast zwrócili się w stronę schodów. Tiana zerknęła na męża.

Obrazek

- Naveen, idź do Flory ja się tym zajmę.
- Na pewno? – spytał mąż marszcząc podejrzliwie brwi.
- Tak, idź – rzekła tylko z roztargnieniem, wyraźnie myśląc już o czymś innym i ruszyła w stronę kuchenki. Naveen szczęśliwy, że choć na chwilę może uciec, ruszył do pokoju córeczki. Ledwie jednak dotarł do pokoju jak usłyszał.

Obrazek

- Naveen! Ciastka! – mężczyzna westchnął i spojrzał na uśmiechającą się do niego córeczkę. Odwzajemnił uśmiech.
- Życz mi szczęścia malutka, żebym to ja nie wylądował za niedługo w tym piekarniku zamiast ciastek! – następnie ukołysał córkę do snu, a sam udał się na dół, przygotowując się na nadchodzące godziny z Tianą.

Obrazek

. . .


Siobhan cały dzień nie mogła sobie znaleźć miejsca.

Obrazek

To wychodziła z domu to wracała. Przez prawie dwie godziny kręciła się bez sensu po galerii próbując zrozumieć, czy może ten niepokój nie jest wywołany tym, że o czymś zapomniała. Gdy jednak po raz dziesiąty sprawdziła listę i upewniła się, że wszystko ma, wróciła z powrotem do domu i wypiła ciepłą herbatę na rozgrzanie.

Obrazek

Obrazek

Po godzinie, postanowiła zastosować bardziej radykalne środki i zażyła nawet tabletkę na uspokojenie.
Niestety to również nie pomogło. Kobieta po raz któryś tego dnia zastanowiła się co może być powodem jej niepokoju. Wszystko do kolacji wigilijnej miała przygotowane. U spowiedzi była już nawet dwa razy (Tak na wszelki wypadek) a mimo to czuła się tak jakby o czymś zapomniała… o czymś ważnym. „Tylko o czym?” zastanawiała się.

Obrazek

Po chwili namysłu wzruszyła ramionami i postanowiła pooglądać programy w telewizji i może chwilkę się zdrzemnąć. Nie zdążyła jednak nawet sięgnąć po pilota, jak usłyszała.

Obrazek

- Siobhan! – kobieta odwróciła się zlękniona i wrzasnęła, widząc stojąca przed nią postać.

Obrazek

Wyglądał zupełnie tak samo, jak w dniu w którym się rozstali. Wojskowa kurtka, zielone nieco wytarte spodnie. Mocno zarysowana szczęka i te ciemne oczy, patrzące teraz na nią surowo. Osobą, którą zobaczyła był… Diego. Jej zmarły przed laty mąż.

Obrazek

Kobieta trwała tak chwilę nie wiedząc co powiedzieć, aż nagle wybuchła nieco nerwowym śmiechem. W końcu uspokoiła się i powiedziała.
- Dobry żart, a teraz mów gówniarzu kim jesteś i jak to zrobiłeś? Ta maska wygląda bardzo realistycznie… - następnie wyciągnęła dłoń, by dotknąć jego twarzy. Mężczyzna nie poruszył się, czekał cierpliwie. Gdy w końcu dotknęła jego twarzy, krzyknęła ponownie. Dłoń Siobhan po prostu przeniknęła przez jego skórę.

Obrazek

- Teraz już rozumiesz? – spytał mężczyzna, jednak kobieta nie słuchała go wcale. Była zbyt zajęta odsuwaniem się tak daleko jak to tylko możliwe. W końcu spojrzała na niego z trwogą w oczach.
- Kim… czym ty jesteś?! – spytała i zerknęła w stronę stojącej nieopodal lampy, zastanawiając się czy dobrym pomysłem jest wziąć ją do obrony. Uznała jednak, że rzucanie przedmiotami w człowieka przez którego po prostu one przelecą, jest bez sensu. Widząc jej reakcję, Diego tylko się uśmiechnął.

Obrazek

- Oj Siobhan, już o mnie zapomniałaś? – kobieta zmarszczyła brwi.
- Kiedy cię ostatnio widziałam byłeś nieco bardziej… No wiesz… żywy. –rzekła i zerknęła na niego wymownie. Diego zaśmiał się, lecz po krótkiej chwili ponownie na nią zerknął, a jego twarz przybrała poważny wyraz.

Obrazek

- Jednak to wciąż ja, a ty… - pokręcił głową. – Zmieniłaś się Siobhan. – kobieta już bardziej pewna siebie, skrzyżowała ramiona na piersi.

Obrazek

- Typowy facet, narzeka, że żona mu się postarzała i chciałby młodszą. – przez twarz mężczyzny przemknął cień uśmiechu.

Obrazek

- Może jednak nie wszystko się zmieniło… - szepnął jakby z nadzieja w głosie, co w jakiś sposób zdenerwowało Siobhan.
- Dobra, koniec żartów. Po co tu jesteś? – gdy nie odpowiedział od razu, klepnęła się w głowę i krzyknęła z żałością w głosie. – Nie… nie mów. Chcesz mi pokazać moje przeszłe, teraźniejsze i przyszłe święta i nakłonić mnie do zmiany zdania? Tylko nie to, ten motyw jest już taki oklepany… - nim jednak skończyła, podniósł rękę by ją uciszyć.

Obrazek

- Daj spokój Siobhan, po co mam ci to pokazywać? Ty sama dobrze je pamiętasz. – pod wpływem jego słów w pamięci kobiety powstał obraz. Ona, tato i mama. Siedzą, śmieją się i rozpakowują prezenty. Poczuła wypełniające jej serce ciepło. - Jestem tu z powodu tego jak traktujesz naszą córkę. – usłyszała i ponownie skupiła się na Diego. – Siobhan, nie możesz wiecznie odtrącać od siebie ludzi. Jeśli dalej tak będziesz postępować…

Obrazek

- Nie obchodzi mnie co sobie o tym myślisz. – przerwała mu gwałtownie. – Moja mama porzuciła mnie w chwili, gdy znalazła sobie kochanka…
- Siobhan…
- …Ojciec został gejem, nie zważając na to, że przez to w szkole miałam piekło…
- Siobhan.
- …teraz Serena zaszła w ciążę! Nie mogę…
- Siobhan! – krzyknął Diego przerywając jej. Kobieta patrzyła na niego zaskoczona jego wybuchem, ale mężczyzna jeszcze nie skończył.

Obrazek

- Spójrz na siebie! Zostałaś całkiem sama!

Obrazek

W tej chwili w pokoju rozległ się dźwięk telefonu i otworzyła oczy. Leżała na kanapie, na stoliku stała szklanka z wodą i pudełeczko z tabletkami, które zażyła na uspokojenie. Tymczasem w telewizji, jak gdyby nigdy nic, pokazywali właśnie jak zrobić świąteczne ciasto, które zadowoli bliskich.

Obrazek

Kobieta potarła oczy i wyłączyła telefon nawet nie odbierając.
„Co to było? Czy to był tylko sen?” Zastanawiała się, lecz z jakiegoś powodu miała wrażenie, że to nie był zwyczajny sen. Ostatnie zdanie jakie wypowiedział Diego z jakiegoś powodu wstrząsnęło nią do głębi. Zostałaś całkiem sama… ale jak to możliwe? Przecież ma przyjaciół, nawet dziś przyjdą do niej na wigilię.

Obrazek

W tej chwili telefon zadzwonił ponownie, tym razem kobieta postanowiła odebrać.
- Halo? O cześć Eli, właśnie myślałam, czy by do ciebie nie zdzwonić i nie zapytać… Och, nie przyjedziecie? Ach, no nic, zdarza się. Tak, rozumiem… cześć…

Obrazek

Gdy tylko odłożyła słuchawkę telefon znów zadzwonił. Zaskoczona kobieta odebrała.
- Nancy? Ty też? Ach, nic takiego ja tylko… Może za rok, tak, cześć. – Sytuacja powtórzyła się jeszcze dwa razy. Zdezorientowana Siobhan usiadła z powrotem na kanapie, wszystkim jej przyjaciołom coś wypadło i ostatecznie nikt nie przyjdzie do niej na wigilię. Czyżby sen, który jej się właśnie przyśnił i to, że wszyscy odwołali swoje przyjście było czystym przypadkiem?

Obrazek

Gwałtownie wstała i wyszła z mieszkania. Zapukała do drzwi swojej sąsiadki i odczekała chwilę. Gdy nikt nie zareagował ponownie zadzwoniła, a następnie nacisnęła klamkę. Ze zdziwieniem odkryła, że drzwi są otwarte.

Obrazek

- Pani Danuto, przepraszam za najście, ale muszę… Pani Danuto! Co pani robi?! – wykrzyknęła z trwogą. Zobaczyła bowiem starszą panią w dość.. intymnej sytuacji. Kobieta w ogóle niespeszona, za to zła spojrzała na nią.

Obrazek

- Ta dzisiejsza młodzież! Wchodzić tak sobie do czyjegoś domu!

Obrazek

Następnie odwróciła się w stronę siedzącego obok niej młodzieńca z przepraszający wyrazem twarzy. – Bardzo cię przepraszam Enryczek, skarbeczku. – młodzieniec tylko wzruszył ramionami.

Obrazek

- Nic się nie stało i tak miałem już iść. – Następnie zebrał swoje rzeczy i mijając wciąż ogłupiałą Siobhan, ruszył do drzwi. - To widzimy się wieczorem. – rzekł jeszcze i mrugnął, a następnie zamknął za sobą drzwi.

Obrazek

W tym momencie Siobhan doszła już nieco do siebie i spojrzała na panią Danutę marszcząc brwi.
- Pani Danuto, tak nie można! Co by powiedział pani mąż gdyby…

Obrazek

- Mój mąż nie żyje od dwudziestu lat. – przerwała jej. – Już dość nocy przepłakałam tęskniąc za nim i patrz co mi z tego przyszło. Siedzę tu sama, moja córka mnie unika i przeprowadziła się do innego miasta, a wnuk poszedł w jej ślady. – rzekła i spojrzała na Siobhan. – Kiedy tak na ciebie patrzę, myślę, że jesteś do mnie trochę podobna. Do mnie, gdy byłam w twoim wieku. – nim Siobhan zdążyła coś powiedzieć, chwyciła jej rękę i rzekła.

Obrazek

- Nie popełniaj moich błędów dziecko, jesteś jeszcze młoda, masz czas. Płacz za stratą bliskiej ci osoby jest potrzebny, ale nie może stać się całym twoim życiem. Ona by tego nie chciała, teraz już to wiem.

Obrazek

Następnie wstała, i ruszyła do kuchni by zaparzyć herbatę. – A teraz powiedz mi, po co przyszłaś? – spytała, lecz ze zdziwieniem zauważyła, że Siobhan kieruje się w stronę drzwi.
- Właściwie pani Danuto, właśnie odpowiedziała pani na moje pytanie. – rzekła i czym prędzej pobiegła do mieszkania.

Obrazek

. . .


Tymczasem, w innej części Oazy pewna osoba również miała problemy związane ze świętami. Co prawda, w tym przypadku nie chodziło jednak o strach przed spędzeniem ich samotnie, w ciasnym pokoju w towarzystwie jedynie telewizora i dobrej whisky. Wręcz przeciwnie, obawa naszego bohatera była zgoła innej natury.
Ignacy bowiem siedział właśnie oglądając świąteczne programy i zastanawiał się co zrobić, by rodzina jego i jego dziewczyny w ogóle przeżyła te święta.

Obrazek

Wszystko zaczęło się tydzień wcześniej, gdy Helena nagle ni stąd ni zowąd oświadczyła.
- Ignacy, w te święta zaprośmy Łucję i Bogusława do nas na wigilię, nie masz nic przeciwko, prawda? – nim chłopak zdążył się odezwać, matka uśmiechnęła się i rzekła. – Świetnie! No to ustalone! – a potem kazała mu powiadomić o wszystkim Łucję i nie chciała słuchać jego protestów.

Obrazek

Gdy próbował ją przekonać, że to raczej nie najlepszy pomysł ze względu na Bogusława, machnęła tylko lekceważąco ręką. – Daj spokój, będzie dobrze.
Ignacy jednak znał Bogusława nieco lepiej niż jego mama i był pewien, że nic nie będzie dobrze…

Obrazek

Ostatnio chłopak zauważył, że jego matka zmieniła się. Oczywiście nie była to zmiana jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, puf i mamy dobrą kochającą Helenę! O nie, to tak nie działa w prawdziwym życiu. Jednak Ignacy musiał jej to przyznać, spędzała teraz z nimi znacznie więcej czasu i starała się być nie tylko dobra matką, ale też osobą. Dała nawet w te święta wszystkim pracownikom dodatkowy dzień urlopu, by spędzili go z rodziną.
To prawda, że wciąż jeszcze była w tym wszystkim nieco nieporadna i zagubiona. Chłopak czasem widział jak „Stara Helena” próbuje się w niej obudzić, ale wtedy matka nagle patrzyła po sobie zaskoczona swoją reakcją, rumieniła się i przepraszała.
Dla niego, ta jej przemiana znaczyła bardzo wiele.
To czego tak bardzo się bał, to to, że jeśli te święta nie pójdą po myśli Heleny i Bogusław ich wyrzuci, to mama może się tym faktem podłamać i wrócić do starej siebie.
Nie zniósłby tego, gdyby znów była taka jak przedtem…
- Kacper, nie tak! Mówiłam ci, użyj siły mięśni!
- Ale mamo, sama mówiłaś mi zawsze, że to niebezpieczne i mogę sobie złamać palec! – nagłe krzyki dobiegające z kuchni przerwały rozmyślania Ignacego.

Obrazek

Zaciekawiony co też jego matka i Kacper wyrabiają wstał i udał się w stronę z której dochodziły odgłosy. Gdy wszedł do kuchni zastał Helenę i Kacpra całych pokrytych mąką i stojących nad miską.

Obrazek

- Nie narzekaj Kacper. – kontynuowała swój wcześniejszy wywód Helena. – Strasznie cię rozpieściłam przez te lata, ale z tym koniec! Jeśli chcę, żebyś kiedyś odziedziczył firmę to musze zrobić z ciebie prawdziwego mężczyznę. W tym stanie, nawet twoja kuzynka Małgosia jest od ciebie bardziej męska! – rzekła , w tej chwili zauważyła stojącego w progu i śmiejącego się z brata Ignacego.

Obrazek

Uśmiechnęła się pod nosem.
- Ciebie też to dotyczy Ignacy. Jesteś chudy i wątły jak szkapa. Jak tak dalej będzie, to jakiś mięśniak sprzątnie ci Łucję sprzed nosa! – rzekła na co Ignacemu zrzedła mina. Ze złością zauważył, że teraz to Kacper się z niego śmieje.

Obrazek

- A teraz chodź, pomożesz nam w przygotowaniach do wigilii. – Ignacy właśnie chciał się jakoś wymigać ale okazało się, że nie musi. Uratował go dzwonek do drzwi.
- To ja otworzę! – powiedział i już go nie było.
Otworzył drzwi i uśmiechnął się szeroko na widok gościa. – Łucja! – wykrzyknął i uściskał dziewczynę.
- Co tu robisz? Myślałem, że pomagasz bratu. – dziewczyna uśmiechnęła się.

Obrazek

- Wymknęłam się na chwilę. – rzekła i mrugnęła do niego. – Co ty na to, żeby też uciec na minutkę na spacer ze swoją dziewczyną? – powiedziała i zatrzepotała rzęsami. Chłopak zauważył, że od kiedy pogodzili się, po wielkiej kłótni, gdy Łucja myślała, że Ignacy spodziewa się dziecka z Agatą, często wymawiała słowo „Dziewczyna”. Z jakiegoś powodu bardzo mu się to podobało.

Obrazek

Zaglądnął do kuchni, a upewniwszy się, że uwaga Heleny jest całkowicie skupiona na jego starszym bracie, ubrał kurtkę i wyszedł z domu cicho zamykając za sobą drzwi.

Obrazek

Udali się z Łucją na spacer po pobliskim parku. Nie rozmawiali o niczym szczególnym, po prostu spacerowali trzymając się za ręce i ciesząc swoim towarzystwem. Dopiero jakiejś godzinie, Ignacy postanowił jednak poruszyć pewien delikatny temat.

Obrazek

- Łucjo? – spytał zerkając na wtuloną w jego ramię dziewczynę.
- Hmm? – zamruczała i spojrzała na niego. – O co chodzi? – spytała, widząc jego niewyraźną minę.

Obrazek

Chłopak wahał się jeszcze chwilę, ale w końcu rzekł.
- Czy twój brat naprawdę nie ma nic przeciwko wspólnej wigilii? – dziewczyna patrzyła na niego nic nie rozumiejącym wzrokiem.
- Oczywiście, przecież powiedziałabym ci gdyby było inaczej.

Obrazek

- I w żaden sposób go do tego nie przymusiłaś? – Łucja zaśmiała się na jego słowa.
- Może faktycznie nie zgodził się tak od razu, ale przyrzekam, że to jego dobra wola. – ponieważ Ignacy nie wyglądał na przekonanego dodała. – Ignacy, zapewniam cię, że jeśli mój brat nie wyraziłby na to zgody i miałabym podejrzenia, że zrobi jakąś scenę, to powiedziałabym ci. Ufasz mi? – spytała i spojrzała na niego w ten irytująco słodki sposób. Gdy robiła ta minę nie potrafił jej ani odmówić ani się na nią złościć. Zrezygnowany westchnął.

Obrazek

- Ufam ci. – rzekł, na co dziewczyna wyszczerzyła żeby w uśmiechu.

Obrazek

- A teraz… Może porozmawialibyśmy o naprawdę ważnej sprawie? – chłopak spojrzał na nią zaskoczony.
- Jakiej ważnej sprawie? – spytał i zauważył, że dziewczyna patrzy na niego jakby był głupi.
- Jak to jakiej? O prezentach oczywiście! – Ignacy zaśmiał się na jej słowa.

Obrazek

- No tak, mogłem się spodziewać, że ten spacer ma jakiś swój cel. – dziewczyna chwyciła go za rękę.
- No weź Ignacy! Powiedz co mi kupiłeś? – w tej chwili chłopak nagle coś sobie uświadomił i w momencie poczuł pot spływający mu po plecach. Wykręcił się z uścisku Łucji i spojrzał w przeciwną stronę.

Obrazek

- Ach… przecież o to chodzi, żeby to była niespodzianka Łucjo. – dziewczyna wyglądała na nieco naburmuszoną, ale pokiwała głową.
- Wiedziałam, że nic od ciebie nie wyciągnę. Wygląda na to, że faktycznie musze poczekać do nocy, ech… - westchnęła.

Obrazek

- W takim razie ja też ci nic nie powiem, ale jestem pewna, że ci się spodoba. – rzekła z uśmiechem, po czym spojrzała na zegarek.

Obrazek

- Już ta godzina?! Oj, no nic. Muszę już iść. – stanęła na palcach i dała mu buziaka w policzek. – To do później! Nie spóźnijcie się! – powiedziała jeszcze i pobiegła do domu.

Obrazek

Ignacy patrzył za nią póki nie zniknęła za rogiem. Gdy tak się stało, sięgnął po telefon i wystukał na klawiaturze "Potrzebuje twojej pomocy!” i wysłał.

Obrazek

. . .


W domu Agaty, podobnie jak u Tiany praca trwała od rana. Aga z Izabellą nie miały w tygodniu zbyt wiele czasu na świąteczne przygotowania dlatego musiały zająć się tym dzisiaj. Cały dzień sprzątały dom, piekły i smażyły, roztaczając dookoła woń smakołyków, których nie powstydziłaby się, żadna porządna gospodynia. Agata była zaskoczona, że jej siostra potrafi tak dobrze gotować. Izabella wracała z pracy późno dlatego zwykle jadała obiady na mieście. Co prawda zostawiała siostrze dania w lodówce do podgrzania, ale zazwyczaj było to coś prostego jak kotlety lub zupa. Gdy skomentowała ten fakt, Izabella uśmiechnęła się i machnęła ręką.

Obrazek

- To nic takiego, przecież nie gotuje z pamięci tylko przepisów.
- Mimo to, nie każdy radziłby sobie tak dobrze na twoim miejscu. – skomentowała Aga, zmywając naczynia. Izabella zastanowiła się chwilę.

Obrazek

- Właściwie to zawsze lubiłam gotować, ale wiesz jak to było u Juli. Cały dzień byłam w pracy, a po powrocie byłam zbyt zmęczona. Poza tym nawet gdybym chciała, to w kuchni urzędowała zatrudniona przez Julię kucharka, gdybym tam wparowała chcąc sama gotować, pewnie poczułaby się urażona i pomyślała, że jej dania mi nie smakują. – szatynka pokiwała głową.

Obrazek

- Pewnie masz rację. – odrzekła i już chciała wrócić do sprzątania, gdy coś przyszło jej do głowy. – Czy ktoś dzisiaj do nas przyjdzie? – Izabella w mig zrozumiała o co Agacie chodzi, jednak udała, że tego nie zauważyła.
- Nie, dziś jesteśmy tylko my trzy… Ach! I jeszcze Małgosia. – Agata spojrzała na nią zaskoczona.
- Małgosia? A co z Julią i Sławkiem? – Izabella bezradnie wzruszyła ramionami.

Obrazek

- Wiem, dla nie to też dziwne, ale Julia i Sławek jadą na jakieś świąteczne przyjęcie do Altów. Z jakiegoś powodu Juli bardzo zależy, żeby się z nimi pogodzić. W każdym razie, nie wezmą ze sobą paromiesięcznego dziecka, bo to podobno za długa podróż jak dla niej, no i wiesz jaka jest Julia. Nie będzie rozmawiać z tymi wszystkimi szychami, trzymając dziecko na rękach. – Agata zmarszczyła brwi.
- No a Sławek? Jemu to nie przeszkadza? – Iza pokręciła głową bezradnie.
- Nie mam pojęcia Aga. Przecież wiesz, że nie rozmawiamy ze sobą za wiele… - widząc, że to trudny temat dla siostry, Aga postanowiła go porzucić.

Obrazek

W tej chwili poczuła wibracje komórki w kieszeni. Wyjęła telefon i przeczytała sms’a. Czytając usta coraz bardziej rozszerzały jej się w uśmiechu. Spojrzała na siostrę.
- Iza, czy mogę wyjść na chwilę? Wygląda na to, że ktoś tu ma problem ze świątecznymi zakupami!

Obrazek

Pół godziny później była na miejscu. Na widok chłopaka stojącego na środku parku, wyszczerzyła zęby w uśmiechu. Po jego minie wyraźnie widziała, że poważnie zastanawia się, czy dobrze zrobił dzwoniąc do niej.

Obrazek

- Proszę, proszę… Wielki Ignacy Landgraab postanowił zwrócić się do mnie o pomoc. Czym sobie zasłużyłam na ten zaszczyt? – chłopak przewrócił oczyma.

Obrazek

- Przestań pajacować i chodźmy. – rzekł i ruszył przed siebie. Mimo jego szorstkiej odpowiedzi dziewczyna nie straciła dobrego humoru. Dogoniła chłopaka podskakując.

Obrazek

- I tak wiem, że mnie kochasz. – Ignacy nie skomentował tego.

Obrazek

Razem udali się w stronę najbliższej galerii. Jak można się było spodziewać, w sklepach było mnóstwo ludzi. Wielu z nich podobnie jak Ignacy, przyszło tu by kupić prezenty dla bliskich lub szukali składników do wigilijnych potraw o których wcześniej zapomnieli.

Obrazek

Gdy tylko znaleźli się w środku, Aga spojrzała w stronę Ignacego i czekała. Chłopak wyraźnie nie chciał na nią spojrzeć. W końcu zniecierpliwiona dziewczyna postanowiła odezwać się jako pierwsza.
- No? To dla kogo ten prezent? Jeśli się nie pospieszymy to, wigilia się zacznie nim w ogóle ruszymy do sklepu. – chłopak pod wpływem jej słów spojrzał na nią, lecz po chwili znów odwrócił wzrok wyraźnie zawstydzony. Zamruczał coś, czego dziewczyna nie dosłyszała.

Obrazek

- Co? Mówże głośniej! – Spojrzał jej prosto w oczy.
- Dla Łucji. – dziewczyna patrzyła chwilę na niego, po czym wybuchła śmiechem. Chłopak w momencie zirytował się.

Obrazek

- No już! Przestań! – Aga po chwili uspokoiła się.
- Zapomniałeś prezentu dla swojej dziewczyny? W dodatku tej z która się dopiero niedawno pogodziłeś? Oj stary, masz przerąbane! – rzekła i zachichotała. Chłopak poczerwieniał na twarzy.

Obrazek

- Przypominam, że to TWOJA wina, że się pokłóciliśmy. – Agata spojrzała na niego z figlarnym błyskiem w oku.

Obrazek

- Ach… to dlatego ja mam ci pomóc? Taka rekompensata za sprawiony kłopot? – chłopak zaczerwienił się nawet bardziej.
- Powiedzmy… - zamruczał ponownie, lecz tym razem Aga usłyszała. Na jej ustach wykwitł złośliwy uśmieszek.
- Nie mów… Czyżbym była jedyną dziewczyną poza Łucją z którą rozmawiasz? – gdy nie odpowiedział zachichotała. – Wielki rozchwytywany przez dziewczyny Ignacy Landgraab, boi się z nimi rozmawiać!
- Nie boję się! – rzekł zirytowany całą sytuacja i czerwony jak burak. Aga spojrzała na niego.
- Jesteś taki uroczy kiedy się złościsz!

Obrazek

- Ach! – zawył rozwścieczony i ruszył do przodu wyprzedzając ją. Dziewczyna uznała, że na dziś wykończyła już cierpliwość Ignasia, dlatego postanowiła nieco mu odpuścić. Jakby nie było wiele mu zawdzięczała. Gdyby wtedy jej nie pomógł… Pokręciła głową odganiając złe myśli.
- Czekaj Ignacy! Obronię cię przed tymi dzikimi fankami!
- Daj mi spokój!

Obrazek

Godzinę później dalej wałęsali się po galerii szukając odpowiedniego prezentu. Ignacy nigdy by nie przypuszczał, że Agata może być taka wybredna. Zaczął się zastanawiać, czy poproszenie jej o pomoc było dobrym pomysłem? W końcu ona i Łucja są zupełnie różne. Czy uda mu się znaleźć odpowiedni prezent z pomocą tej szalonej dziewczyny?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zamyślony nie zauważył, że od dłuższej chwili dziewczyna ciągnie go za ramię. Zirytowany zerknął na nią.
- Co? – powiedział marszcząc brwi i ze zdziwieniem zauważył, że Agata wcale nie patrzy na niego. Spojrzał w tą samą stronę i zamarł.

Obrazek

- Ignacy? Czy to nie ta twoja dziewczyna? – rzeczywiście, dziewczyną która przed nimi stała była Łucja.

Obrazek

Stała właśnie przy jakiejś wystawie i oglądała kolorowe kubki i ozdoby świąteczne. Jednakże nie to tak nim wstrząsnęło, a osoba towarzysząca jej. Wysoki, umięśniony chłopak, o płomienistych włosach i lekkim zaroście, stał ramie w ramię z dziewczyna i coś do niej mówił. Usłyszał jak stojąca obok niego Agata gwizdnęła.

Obrazek

Obrazek

- Ma dziewczyna gust. Ten chłopak mógłby być modelem! – rzekła i spojrzała na Ignacego.

Obrazek

Chłopak minę miał nie tęgą. Przypomniał sobie poranną rozmowę z matką „Chudy i wątły jak szkapa… szkapa, szkapa, szkapa…”

Obrazek

- Ignacy! – ocknąwszy się spojrzał na Agatę. Dziewczyna wydęła policzki. - W ogóle mnie nie słuchasz! – powiedziała i pokręciła głową, po czym ruszyła przed siebie.

Obrazek

- Chodźmy się przywitać, bo zaraz nam uciekną! – właśnie chciała iść za oddalającą się parą, kiedy poczuła uścisk na ręce, spojrzała na chłopaka. – No co? – spytała zirytowana jego ociąganiem się. Chłopak zastanowił się chwilę, nagle zauważył pewien sklep z maskami i coś przyszło mu do głowy.
- Schowaj się, będziemy ich śledzić.
- Co? – rzekła zdezorientowana dziewczyna. Nim jednak zdążyła zaprotestować wciągnął ją do sklepu.

Obrazek

Dwadzieścia minut później. Ignacy i Agata przyciągając uwagę, dosłownie wszystkich mijających ich ludzi, oprócz idącej przed nimi pary.

Obrazek

Podążali bowiem za Łucją i tajemniczym rudowłosym chłopakiem. Agata wciąż nie mogła uwierzyć, że dała się namówić na ten pokręcony plan. Po tym jak bezceremonialnie wciągnął ją do sklepu, kupił szybko ubrania, kazał jej je założyć i ruszyli.

Obrazek

Dziewczyna nie mogła zrozumieć, co też Ignacemu chodzi po głowie.
Nie znała Łucji prawie wcale, a i tak doskonale wiedziała, że nic nie łączy ją z rudowłosym chłopakiem. Na pierwszy rzut oka można było zobaczyć, że to kompletnie nie jej typ. Była na to za grzeczna i za mądra. Aga często widziała takich jak on, gdy uczęszczała do swojej poprzedniej szkoły, nim wyjechała do Windenburga. Typ przystojniaka, którego interesują puste laseczki. Nie było opcji, by Łucja zaliczała się do tej kategorii.
Z jakiegoś powodu jednak Ignacy dostał na jego punkcie obsesji. Mimo jej usilnych prób, by mu to wyjaśnić, chłopak wciąż upierał się by śledzić parę.
Z drugiej strony Agatę również ciekawiło, dlaczego Łucja spotkała się z tym chłopakiem w galerii, chociaż z tego co mówił Ignacy, spieszyło jej się do domu, by pomóc w czymś bratu.

Obrazek

Po kolejnych dziesięciu minutach gapienia się na parę, Aga poczuła, że musi coś zrobić, albo spędzą tak resztę dnia.
W pewnej chwili zauważyła, że para zatrzymuje się by wypić kubek kawy. Uznała, że to idealna okazja, by zrealizować swój plan. Uśmiechnęła się pod nosem, za podglądanie Ignacemu należy się nauczka. Spojrzała na chłopaka.

Obrazek

- Ignacy, może idź schowaj się za tamtą doniczką? Będziesz mieć lepszy widok. – Ignacy nieco zaskoczony był jej nagłą pomocą przy szukaniu kryjówek.

Obrazek

Mimo to posłuchał i ruszył w stronę kwiatka. Akurat w tej chwili kelner, podał Łucji i rudowłosemu zamówione przez nich napoje. „W sumie, niegrzeczni chłopcy też zasługują na karę…” pomyślała Aga na chwilę przed zrealizowaniem planu.
Z całej siły popchnęła Ignacego.

Obrazek

Chłopak zachwiał się i wpadł na rudego chłopaka. Chwilę później wszyscy leżeli na ziemi, ochlapani kawą. W kawiarni zapadła cisza, wszyscy klienci zwrócili wzrok na dwójkę chłopaków, rozciągniętych na podłodze.

Obrazek

- Ignacy?! – wykrzyknęła Łucja wstając. – Co ty tu robisz? I co ty masz na sobie? – spytała dziewczyna, kompletnie zdezorientowana.

Obrazek

- Oj, moja wina! – zawołała Aga i zbliżyła się do nich. Ignacy wstał i spojrzał na nią ze złością.
- Zrobiłaś to specjalnie! – wykrzyknął, Aga zrobiła minę niewiniątka.
- Ja? Nic podobnego! Nie moja wina, że masz krzywe nogi! – rzekła, lecz w jej oczach tańczyły złośliwe iskierki. – Poza tym teraz masz ważniejszą sprawę na głowie. – powiedziała i wskazała ruchem głowy na Łucję. Chłopak obrócił się w jej stronę ze skruszonym wyrazem twarzy.

Obrazek

- Łucjo ja…

Obrazek

- Nic nie mów. – powiedziała unosząc dłoń i rozejrzała się dookoła. Ludzie wkrótce wrócili do swoich spraw i przestali na nich zawracać jakąkolwiek uwagę. Łucja spojrzała na chłopaka. - Myślałeś, że jestem na randce z Enrique?

Obrazek

- Nie! Tak… Może? – powiedział chłopak zmieszany, uświadamiając sobie jaką głupotę popełnił śledząc swoją dziewczynę. Łucja pokręciła głową.
- No wiesz… żebyś ty pomyślał, że ja… ech… - w tej chwili usłyszeli czyiś śmiech. To Enrique, wstał i zbliżył się do nich.

Obrazek

- Zabawny ten twój chłopak Łucjo. – rzekł i spojrzał na niego. – Może się przedstawię jak należy. Enrique Lotario, miło mi. – powiedział i uścisnął Ignacemu dłoń. – Łucja dużo mi o tobie opowiadała. Bardzo chciałem cię poznać, ale nigdy nie spodziewałbym się, że stanie się to właśnie w taki sposób! – rzekł i uśmiechnął się.
- Opowiadała ci o mnie? – spytał Ignacy, lecz nim rudowłosy zdążył się odezwać, Agata wtrąciła się do rozmowy.

Obrazek

- Skąd się znacie? – Łucja zerknęła na nią.
- Enrique i ja chodziliśmy przez jakiś czas do tej samej szkoły. Była tam taka jedna dziewczyna, która strasznie mi dokuczała, Paulina Burak. Wstawił się za mną i w pewien sposób pomógł mi się na niej odegrać. – rzekła ze złośliwym uśmieszkiem.
- Nie wiedzieliśmy się szmat czasu, dlatego kiedy przyjechałem do Oazy zadzwoniłem do Łucji, czy moglibyśmy się spotkać. Łucja zawsze pomagała mi na sprawdzianach i jakoś tak wyszło, że się zakumplowaliśmy. Niedługo potem musiałem jednak wyjechać, zmieniłem szkołę i kontakt trochę się urwał. – Agata z wagą słuchała ich historii. Coś jednak nadal jej nie pasowało.

Obrazek

- Dobra, kumam. Przyjaźń i tak dalej… Ale dlaczego chciałaś utrzymać to w tajemnicy? Nie mogłaś powiedzieć, o to tu obecnemu geniuszowi – rzekła wskazując na Ignacego – …gdzie idziesz?

Obrazek

Łucja zarumieniła się tak bardzo, że niebezpiecznie zaczęła przypominać pomidora. Szepnęła coś cienkim głosikiem, a na ustach Agaty pojawił się uśmiech.

Obrazek

- Możesz powtórzyć? – spytał, Ignacy, który nie dosłyszał. Agata wyręczyła jednak dziewczynę.
- To proste… - powiedziała szczerząc się.
- Twoja dziewczyna zapomniała kupić ci prezentu!

Obrazek

. . .


Niedługo później, cała grupka na czele z Agatą i Enrique, szła zaśnieżonymi uliczkami w stronę domu. Podczas gdy Agata wydawał się być w świetnym humorze, Łucja i Ignacy, zmieszani wlekli się z tyłu nie patrząc sobie w oczy.

Obrazek

Agata zerknęła w ich stronę i uśmiechnęła się.
- Oj, przestańcie już. Dajcie sobie buziaka na zgodę i przestańcie robić takie miny. – Ignacy rzucił jej Łucja zarumieniła się jeszcze bardziej, a Ignacy rzucił jej wściekłe spojrzenie. Właśnie chciał coś powiedzieć, ale wtedy niespodziewanie odezwał się Enrique.

Obrazek

- Agata, ty nie mieszkasz przypadkiem gdzieś tu niedaleko? – dziewczyna zerknęła na niego zaskoczona, po czym kiwnęła głową.
- Tak… - tu uśmiechnęła się figlarnie. – A co? Chciałbyś mnie odprowadzić do domu? – rzekła i zatrzepotała rzęsami. Ku jej zdumieniu, chłopak odwzajemnił jej uśmiech.

Obrazek

- Czytasz mi w myślach, skarbie? – Agata wyglądała na nieco zmieszaną. Nim zdążyła się odezwać, rudowłosy chwycił ją za rękę i pociągnął za sobą. – To co? Idziemy? – dziewczyna zabrała mu rękę, a na jej usta powrócił złośliwy uśmieszek.

Obrazek

- Dobrze, ale ja prowadzę chłopczyku. Nie chcę się obudzić za parę godzin w jakimś pokoju hotelowym z pustką w głowie i tobą w łóżku. – Enrique zaśmiał się.
- Czy to byłoby takie złe? – spytał figlarnie, w odpowiedzi dziewczyna pokazała mu język co rozbawiło go nawet bardziej. Nim ruszyli, odwrócił się jeszcze w stronę Łucji.

Obrazek

- Trzymaj się Łucja! Do następnego razu! – następnie razem z Agatą oddalili się.

Obrazek

Łucja i Ignacy milczeli jeszcze chwilę, aż w końcu chłopak spojrzał na nią nieśmiało.
- Łucjo? – spytał i odczekał, aż na niego spojrzy. - Jesteśmy strasznie głupi, prawda?– dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie.

Obrazek

- Troszeczkę. – w tym momencie zaśmiała się. – Wciąż nie mogę uwierzyć, że śledziliście nas w tych idiotycznych kostiumach! – Ignacy poczerwieniał na twarzy.

Obrazek

W tej chwili poczuł, że dziewczyna chwyta go za ręce.
- Wiesz co? Może w następnym roku jeśli nie będziesz mieć pomysłu na prezent, po prostu zapytaj, dobrze? – chłopak odwzajemnił uśmiech.
- Tylko pod warunkiem, że zrobisz to samo.

Obrazek

Następnie trzymając się za ręce i wciąż śmiejąc z całej sytuacji ruszyli do domu.

Obrazek

. . .


Pani Danuta właśnie miała zamiar zagotować sobie wody na herbatę, gdy usłyszała natarczywe pukanie do drzwi. Zaskoczona kto o tej porze może dobijać się do jej domu, ruszyła otworzyć.
- Pali się czy co? Już idę! – krzyknęła idąc powitać gościa.

Obrazek

Gdy tylko otworzyła, zamarła na widok stojącej w progu Siobhan. Kobieta ubrana w świąteczny sweter i czapkę renifera, uśmiechała się do niej w nieco przerażający sposób.
- Siobhan? Co ty…

Obrazek

- Nie ma czasu, musimy iść! Natychmiast! – krzyknęła, chwyciwszy kobietę za rękę i pociągnęła ją chcęc wyprowadzić z mieszkania, w ostatniej chwili kobieta zatrzymała się i pokręciła głową.
- Czekaj, czekaj… Coś ty wymyśliła? Na polu jest chyba dwadzieścia stopni na minusie, gdzie ty… - Siobhan przerwała jej gestem ręki.
- Nie ma czasu! Pani Danuto mówiła pani, że jest samotna i chce coś zmienić w swoim życiu? Dziś jest dzień by to zrobić! – następnie rzuciła jej sweter. Zdezorientowana staruszka, założyła go na siebie i dała się wyprowadzić z mieszkania.

Obrazek

Po wyjściu z bloku, Siobhan spojrzała na nią jeszcze i spytała.
- Gotowa? – Danuta zastanowiła się chwilę, po czym kiwnęła głową.
- Do boju!

Obrazek

Następne godziny spędziły kupując zabawki w sklepach, by następnie odwiedzić domy dziecka i rozdać prezenty. Pani Danuta zastanawiała się skąd Siobhan ma na to wszystko pieniądze? Owszem, miała dobrze płatną pracę, ale żeby aż tak?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdy ją o to spytała, kobieta machnęła tylko ręką.
- Proszę się o to nie martwić. – staruszka postanowiła dać temu spokój. Widząc jednak zaangażowanie Siobhan, pomyślała, że da również coś od siebie. W ten sposób więcej dzieci tego dnia otrzymało prezenty.

Obrazek

W końcu niebo pociemniało, a okolicę osnuł mrok. Siobhan razem z Danutą zmęczone, ale szczęśliwe udały się w stronę domu. W pewnym momencie jednak pani Danuta przystanęła. Siobhan zerknęła na nią.

Obrazek

- Bardzo ci dziękuję za dzisiejszy dzień Siobhan. To była naprawdę dobra zabawa. – kobieta odwzajemniła uśmiech.
- Dla mnie też. – po chwili zastanowienia dodała. – A może przyszłaby pani do mnie na wigilię? Skoro jest pani sama… - zaczęła lecz starsza kobieta pokręciła głową.

Obrazek

- Właściwie mam już plany. – Siobhan patrzyła na nią nic nie rozumiejącym wzrokiem.
- Ale mówiła pani…
- Nim jeszcze do mnie przyszłaś, postanowiłam coś zmienić w swoim życiu. Moja córka i wnuk przyjadą do mnie na święta. – Siobhan posmutniała, ale uśmiechnęła się do kobiety.

Obrazek

- Ach, rozumiem… - Pani Danuta widząc to, położyła jej dłoń na ramieniu.
- Jeśli chcesz możesz do nas przyjść. – Siobhan szybko pokręciła głową.
- Nie, nie trzeba! Właściwie… Ja też mam już plany. – rzekła i uśmiechnęła się przekonująco. Pani Danuta wyglądała na ucieszona ta wiadomością.
- W takim razie wesołych świąt Siobhan. Powodzenia. – rzekła i uściskała ją. Następnie wsiadła na przystanku do autobusu i odjechała.

Obrazek

Kobieta stała na środku zupełnie sama nie wiedząc co właściwie ze sobą zrobić. W końcu westchnęła i ruszyła w stronę domu. Najwyżej dziś położy się nieco wcześniej spać.

Obrazek

Nie uszła jednak daleko, jak usłyszała.
- Siobhan! – w momencie się spięła. „Nie… niemożliwe.” Obróciła się i wrzasnęła.

Obrazek

- To znowu ty! – wykrzyknęła patrząc na stojąca przed nią postać mężczyzny. Diego patrzył na nią z uśmiechem na ustach. Kobieta uszczypnęła się w rękę. – O nie! Czyli to też tylko sen! Obudź się, obudź! – krzyczała szczypiąc się raz po raz. Mężczyzna zaśmiał się. Siobhan spojrzała na niego gniewnie.

Obrazek

- No i z czego się śmiejesz? Skoro jesteś wytworem mojej wyobraźni to mógłbyś mi pomóc i mnie obudzić! – mężczyzna pokręcił głową.
- To nie jest sen Siobhan. Ja naprawdę tu jestem. – kobieta patrzyła na niego jakby był głupi.

Obrazek

- Co? To niemożliwe! Jest zupełnie tak jak przedtem! Za chwilę obudzę się w domu i… - Diego przerwał jej.
- Siobhan, tamto to nie był sen… - rzekł i podrapał się po głowie nieco zmieszany. – Gdy przedtem na ciebie nakrzyczałem, zemdlałaś i osunęłaś się na podłogę. Nie wiedziałem, co z tobą zrobić, dlatego położyłem cię na kanapie i zostawiłem, żebyś doszła do siebie. – kobieta patrzyła na niego zaskoczona.

Obrazek

- Co? – po chwili jednak coś przyszło jej do głowy dlatego spytała. – Ale myślałam, że przez wszystko przenikasz. Jak to się stało, że położyłeś mnie na kanapie? – mężczyzna wzruszył ramionami.
- To zależy od mojej woli. Przedmioty mogę przeze mnie przenikać lub nie. Chciałem sprawić żebyś mi uwierzyła, że jestem duchem, dlatego to zrobiłem. – kobieta wyglądała jakby rozbolała ja głowa.
- Nie… to musi mi się śnić… - zmęczonym ruchem potarła oczy. – Dobra, zakładając, że jesteś prawdziwy… Czego ode mnie oczekujesz? – Diego przewrócił oczyma.

Obrazek

- Czy ja wszystko musze ci tłumaczyć? – westchnął. – Jak mówiłem poprzednim razem. Nie chcę żebyś była sama. Zwłaszcza w święta. – powiedział i chwycił ją za ręce. Kobieta zabrała je.
- Wcale nie jestem sama! Ja…
- Więc co tu robisz, stojąc na mrozie? – kobieta nie była w stanie na to odpowiedzieć.

Obrazek

Nagle z jej oczu popłynęły łzy. Zaskoczona dotknęła policzków.
- Łzy? Ale ja… - Diego nagle ją przytulił.
- Ciii… Już dobrze, nie musisz być zawsze taka oziębła, to dobrze czasem pokazać swoje prawdziwe uczucia. – kobieta wtuliła się w niego mocniej.
- Jestem okropna! Serena mnie nienawidzi! – załkała, po czym zerknęła na niego. – Diego? Zostaniesz ze mną? – mężczyzna uśmiechnął się smutno.
- Ja nie należę do tego świata, nie mogę z tobą zostać.

Obrazek

- Ale mówiłeś!
- Że nie chcę żebyś była sama, to prawda. – rzekł przerywając jej. –Ale nie mogę zostać, przybyłem tylko, żeby pokazać ci, że popełniasz błąd. Niestety to wszystko co mogę zrobić. – powiedział i zaczął znikać. Siobhan przestraszyła się i chwyciła jego dłoń mocniej.
- Nie zostawiaj mnie! Proszę! Zrobię wszystko tylko…!
- Siobhan, nie myśl o przeszłości. Co było to było, a teraz trzeba iść dalej.
- Diego!
- Kocham cię. – powiedział jeszcze i zniknął. Siobhan trwała tak i patrzyła w miejsce w którym jeszcze chwilę temu stał jej mąż.

Obrazek

- Diego! – krzyknęła ponownie, ale nic się nie wydarzyło. Kobieta otarła policzki z ostatnich łez i zastanowiła się, co właściwie powinna teraz zrobić?

Obrazek

Niespodziewanie tuż obok niej zatrzymała się taksówka.
- Podwieźć gdzieś panią? Zaraz znów może zacząć sypać śniegiem. – w pierwszej chwili kobieta chciała odmówić, wtem jednak nagły podmuch wiatru poruszył koronami drzew.
Siobhan spojrzała w tym kierunku i nagle coś przyszło jej do głowy. Spojrzała w oczy kierowcy i rzekła.
- A wie pan co? Poproszę na dworzec, muszę gdzieś pilnie pojechać.

Obrazek

. . .


W końcu nastała ta wyczekiwana przez wszystkich chwila. Dzień ustąpił miejsca nocy, a na niebie zaczęły pojawiać się gwiazdy. Zgromadzeni w ciepłych domach ludzie, w otoczeniu rodziny i przyjaciół zaczęli łamać się opłatkiem i zasiadać do wigilijnej kolacji.
Dzieci z podekscytowaniem otwierały prezenty, bacznie obserwowane przez uśmiechających się dorosłych.

Obrazek

Również w domu Agaty panie postanowiły złożyć sobie świąteczne życzenia i zasiąść do posiłku.
- Agatko? Nakryj proszę do stołu, a ja pójdę sprawdzić czy Basia i Małgosia śpią, dobrze? – dziewczyna kiwnęła głową i otworzyła szafkę ze sztućcami i talerzami.

Obrazek

Ledwie jednak je wyjęła jak usłyszała dzwonek do drzwi. Spojrzała w kierunku dźwięku i zmarszczyła brwi zaskoczona. Kto mógł przyjść do nich o tej porze?
Agata otworzyła drzwi, gdy tylko to zrobiła na jej ustach wykwitł szeroki uśmiech. Nie mogła uwierzyć własnym oczom.

Obrazek

Stała przed nią cała ekipa z Windenburga.
- Możemy wejść? – spytała, Avril z uśmiechem. Zaskoczona Agata przez chwilę nie mogła wydobyć z siebie głosu.

Obrazek

- Lucy, Vicky, Jake, Michael! – wykrzyknęła wzruszona i wyszła witać się ze wszystkimi. Gdy tylko ich wyściskała obróciła się w stronę blondynki.

Obrazek

- Avril! Myślałam, że pojechałaś do domu na święta! – dziewczyna podrapała się nerwowo po głowie i odwróciła wzrok.
- Wiesz… co do tego…

Obrazek

- Dobry wieczór. – usłyszała Aga i odwróciła się. Zobaczyła przed sobą parę osób, które bardzo przypominały jej Avril.

Obrazek

- Czy będzie to duży problem jeśli moje rodzeństwo i rodzina siostry też wproszą się na wigilię do ciebie? – spytała i uniosła ręce w obronnym geście. – Mówiłam im żeby nie przyjeżdżali, ale nie chcieli słuchać! Ja… - zamiast odpowiedzieć Agata roześmiała się i machnęła ręką.
- Im więcej nas tym lepiej. – zapewniła i zaprosiła wszystkich do środka.

Obrazek

Na widok ludzi wchodzących do domu, Izabella, która właśnie zeszła na dół tylko pokręciła głową.

Obrazek

- Coś tak czułam, że będzie nas więcej, dlatego specjalnie ugotowałam więcej jedzenia. Zapraszam. – rzekła z uśmiechem i ruszyła po więcej talerzy i sztućców. Goście zaczęli siadać na kanapach i przy blacie kuchennym.

Obrazek

Obrazek

Agata już miała dołączyć do przyjaciół, gdy dzwonek do drzwi odezwał się ponownie. Agata spojrzała podejrzliwie na Avril. Blondynka widząc jej minę uniosła ręce do góry.
- Tym razem to nie ja, przysięgam! – Agata pokręciła głową i ruszyła z powrotem do drzwi.

Obrazek

- Zapraszam… - zaczęła i natychmiast urwała na widok stojącej przed nią postaci.

Obrazek

- Sergio… - szepnęła patrząc w zielone oczy mężczyzny. Sergio uśmiechnął się delikatnie.
- Cześć Agata. – rzekł nieco niepewnie. Dziewczyna spojrzała szybko do środka, ale widząc, że wszyscy są póki co zajęci sobą, chwyciła kurtkę, wyszła na zewnątrz i zamknęła drzwi. Sergio popatrzył na nią zaskoczony.

Obrazek

Dziewczyna mierzyła go chwilę wzrokiem, po czym rzuciła się w jego objęcia.
- Przyjechałeś! – wykrzyknęła szczęśliwa jak nigdy. Mężczyzna początkowo zaskoczony objął ją mocniej.
- Tęskniłem za tobą. – dziewczyna uśmiechnęła się.

Obrazek

- Ale jak? Skąd? – nagle coś przyszło jej do głowy. – Avril? – Sergio nie musiał nic mówić, jego mina powiedziała jej wszystko. Dziewczyna pokręciła głową. – Cała ona… - ponownie spojrzała mu w oczy. – Na jak długo? – mężczyzna odwrócił wzrok.

Obrazek

- Jutro rano wracam do Champs les sims… a potem być może pojadę dalej. – ponownie na nią zerknął. – Właśnie dlatego chciałem odwiedzić cię w te święta. – Agata posmutniała. Kiedy zobaczą się następnym razem? Patrząc jednak w jego oczy, nagle pojęła, że nie czuje smutku, ale radość, że teraz tu jest. Chwyciła go za rękę.

Obrazek

- Spełniasz swoje marzenie, zawsze chciałeś podróżować. Cieszę się. – Sergio chciał coś powiedzieć, ale nie pozwoliła mu. – O nie, dziś nie mówmy o smutnych rzezach, pomartwimy się tym jutro. Teraz tu jesteś i chcę spędzić z tobą te święta, dobrze? – mężczyzna uśmiechnął się.

Obrazek

- Zgoda. Dziś zero smutku. A teraz… - chwycił jej twarz w dłonie i pocałował.

Obrazek

Ledwie jednak ich usta się zetknęły jak drzwi otworzyły się.
- Agata chciałam… Och. – rzekła stojąca w progu Avril, a Agata i Sergio w momencie odskoczyli od siebie, cali czerwoni na twarzy. Blondynka uśmiechnęła się figlarnie.

Obrazek

- Dobrze, to ja już znikam nie przeszkadzacie sobie. – powiedziała, lecz nim schowała się do środka dodała jeszcze. – chyba, że wolicie iść do sypialni na górze?
- Avril! – krzyknęła za nią czerwona na twarzy Agata, na co blondynka zaśmiała się i umknęła do środka. Agata i Sergio spojrzeli na siebie i parsknęli śmiechem.

Obrazek

- To co? Wejdziesz? – spytała Aga, na co mężczyzna chwycił jej rękę.
- Chętnie. – rzekł i razem wkroczyli do ciepłego pokoju, z którego dochodził śmiechy ich rodziny i przyjaciół.

Obrazek

. . .


Izabella manewrowała między gośćmi rozdając talerze, jedzenie i picie. Mimo zmęczenia była naprawdę szczęśliwa. Cieszyła się, że jej siostra ma tylu przyjaciół.
Nagle usłyszała dzwonek do drzwi, ponieważ wśród ogólnego gwaru nikt nie zwrócił na to uwagi, a oa była najbliżej, postanowiła otworzyć. „Agata ma naprawdę sporo przyjaciół. Jeśli znów przyszła tak duża ekipa to chyba będą siedzieć na blacie w kuchni!” pomyślała wesoło.

Obrazek

- Witam… - zaczęła otwierając drzwi, lecz gwałtownie umilkła

Obrazek

- Sławomir? – rzekła zaskoczona. – Co ty tu robisz? – mężczyzna uśmiechnął się.
- Cześć, mogę wejść? – kobieta nie odpowiedziała, zamiast tego powiedziała.
- Myślała, że jesteś z Julią u Altów. – Sławek kiwnął głową.
- Bo byłem, jednak gdy usłyszałem, że chce tam spędzić całą noc, postanowiłem wrócić. – Iza spojrzała na niego ze smutkiem w oczach.

Obrazek

- Julia nie wróciła z tobą?
- Nie. – kobieta ze zrozumieniem pokiwała głową.
- Rozumiem, że przyszedłeś po Małgosię? Już po nią idę… - nim jednak zdążyła wykonać ruch, chwycił ją za rękę. Spojrzała nań zaskoczona.

Obrazek

- Właściwie Iza… chcę spędzić ten czas ze swoimi córkami… - tu spojrzał jej w oczy. – I z tobą. – Iza wyglądała na kompletnie zaskoczoną. Mężczyzna odwrócił wzrok.
- Wiem, że nie mogę ci nic obiecać, ale… Wpuścisz mnie?

Obrazek

Kobieta uśmiechnęła się delikatnie i przepuściła go.
- Zapraszam.

Obrazek

. . .


Nieco dalej, do otulonego śnieżną peleryną Windenburga przybył pociąg.

Obrazek

Wysoka kobieta w świątecznym swetrze wybiegła z dworca i nie zważając na spojrzenia jakie rzucali jej przechodzący obok ludzie, gnała przed siebie, a wzmagający się coraz bardziej wiatr, jakby dodawał jej skrzydeł.
Sama nie wiedziała skąd bierze się w niej ta pewność, iż podąża we właściwym kierunku. Nie miała pojęcia gdzie znajduje się dom do którego zmierzała. Mimo to była pewna, że jest to droga, którą powinna podążać. Nagle wiatr ucichł.

Obrazek

Stara latarnia nie działająca zapewne co najmniej już od dziesięciu lat, nagle obudziła się do życia. Siobhan spojrzała w jej kierunku. Stała przed dużym ładnym domkiem, na którym świeciły się świąteczne lampki. Światło w domu paliło się, a ze środka dochodziły odgłosy rozmów. Zapewne rodzina właśnie zasiadła do świątecznej kolacji. Mimo, że kobieta tak bardzo się spieszyła to teraz ogarnęły ją wątpliwości. Czy powinna tam wejść? A co jeśli wszystko zepsuje? Nagły trzask okna otwartego wybudził ją z rozmyślań. Kobieta zmarszczyła brwi i spojrzała w niebo.

Obrazek

- No dobrze już dobrze. Idę! – rzekła podniesionym głosem i ruszyła w stronę drzwi. Tuż przed samym wejściem zawahała się ponownie, ale głośny trzask sprawił, że nacisnęła dzwonek.
W środku dało się słyszeć szuranie krzesła i kroki zbliżającej się osoby.

Obrazek

- Dobry wieczór czym…? – rzekł mężczyzna lecz gwałtownie urwał widząc stojącą przed nim Siobhan.
- Siobhan! – powiedział zaskoczony i zagapił się na nią. Kobieta zarumieniła się i odwróciła wzrok.
- Cześć… Czy mogłabym? – spytała i wskazała wnętrze pokoju. Marcin natychmiast przesunął się robiąc jej przejście.
- Oczywiście! Zapraszam. – rzekł i uśmiechnął się.

Obrazek

Siobhan wkroczyła do pokoju. Gdy tylko to zrobiła rozmowy ucichły, a zgromadzeni w pokoju ludzie spojrzeli na nią zaskoczeni. Siobhan nagle poczuła się bardzo niepewnie. Krzysztof widząc ją wstał i zbliżył się.

Obrazek

- Siobhan! – wykrzyknął radośnie. Chciał ją uściskać, ale pod wpływem impulsu cofnęła się.

Obrazek

- Ja… - zaczęła i rozglądnęła się. Patrzyła na ludzi którzy jeszcze parę minut temu śmiali się i żartowali. Byli weseli do póki tu nie przyszła. – Ja… - rzekła i powstrzymując cisnące się jej do oczu łzy, zacisnęła pięści.

Obrazek

- Ja nie powinnam tu przychodzić! Przepraszam! – krzyknęła i z prędkością błyskawicy odwróciła się by odejść.

Obrazek

Nagle jednak poczuła jak ktoś chwyta ją za rękę. Zszokowana spojrzała za siebie.
- Diego? – spytała lecz osobą, która za nią stała nie był jej zmarły mąż. To była jej córka, Serena.

Obrazek

- Mamo proszę, nie uciekaj! – krzyknęła, a w oczach zabłyszczały jej łzy.
- Przepraszam za to co mówiłam. Ja nie nienawidzę cię… Kocham cię! – krzyknęła ponownie.

Obrazek

A z oczy pociekły jej łzy. Siobhan ponownie rozejrzała się po twarzach zgromadzonych ludzi. To nie tak, że przez jej pojawienie się zepsuła im święta. Właśnie dlatego, że przyszła, stały się one kompletne.

Obrazek

Siobhan spojrzała na córkę i przytuliła ją do serca. Dziewczyna również ją objęła.
- Przepraszam… przepraszam, przepraszam… - szeptała z całej siły ściskając córkę.

Obrazek

Po chwili odsunęły się od siebie, a stojący obok Marcin zagadnął.
- Siobhan? Czy zasiądziesz z nami do stołu? – kobieta uśmiechnęła się.

Obrazek

- Z przyjemnością.

Obrazek

. . .


Tej nocy gwiazdy świeciły na niebie jasno jak jeszcze nigdy do tej pory. Tego jednego dnia wszyscy zapomnieli o dzielących ich sporach.

Obrazek

- Możemy wejść?
- Oczywiście. Wchodźcie, na zewnątrz jest strasznie zimno.

Obrazek

Obrazek

Ludzie gromadzili się i razem z rodziną i przyjaciółmi kolędowali do późnej nocy.

Obrazek

Nie obyło się bez świątecznych niespodzianek…

- Poznajcie mojego chłopaka Enrique!
- Miło mi.

Obrazek

- I co Bogu? Mówiłam ci że wypiję więcej!
- Że co? To ja wypiłem więcej!
- Bogu… z ciebie to jednak równy chłop. Jak będziesz szukał żony to wal śmiało. – Bogusław spojrzał na nią nieprzytomnym wzrokiem.

Obrazek

- Że niby z tobą mam się hajtnąć?
- Może powinieneś! – następnie zaśmiali się z sobie tylko znanego żartu.

Obrazek

Tymczasem stojący nieopodal Ignacy i Łucja patrzyli na zawieszony na ścianie obraz.
- Hmm… dość, oryginalny prezent. – rzekł chłopak, a Łucja czerwona jak burak ukryła twarz w dłoniach.

Obrazek

- Zabiję Enrique! Podmienił mój prezent! – dziewczyna zerknęła na chłopaka. – Chciałam ci dać obraz, ale nie ten! – rzekła zrozpaczona. Widząc jej zażenowanie chłopak nie mógł powstrzymać uśmiechu.

Obrazek

- Hej, nie martw się. Ja na naszej pierwszej randce narzygałem ci na buty. To dopiero był wstyd! – dziewczyna parsknęła śmiechem.

Obrazek

Słysząc pukanie do drzwi obrócili się. Ignacy zerknął na Łucję, na co ta uśmiechnęła się tajemniczo.
- Zaprosiłam paru znajomych… - Gdy otwarli drzwi, do domu natychmiast wparowała Agata, a za nią cały tłum ludzi.
- Hej!
- A co ty tu robisz? – spytał Ignacy, dziewczyna wskazała na Łucję.
- Twoja dziewczyna powiedziała, że możemy wpaść i oto jesteśmy! – chłopak sojrzał na swoją dziewczynę.

Obrazek

- Łucjo…
- Pomyślałam, że będzie zabawniej, gdy wszyscy się zgromadzimy… Jesteś zły? – spytała i zrobiła oczy kota. Jak mógł być zły, gdy patrzyła na niego w ten sposób?
Ignacy westchnął. Zapowiadała się długa noc.

Obrazek

Serca, mimo, że oddalone o tysiące kilometrów biły jednym wspólnym rytmem.

Obrazek

Obrazek


W ten jeden, mroźny, zimowy dzień…




Życzę wszystkim wesołych świąt! :)


Koniec odcinka 34
Ciąg dalszy nastąpi

Dziękuję za uwagę :)
Ostatnio zmieniony 02 sty 2017, 12:48 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 3 razy.
Obrazek

Awatar użytkownika
Simwood
Posty: 750
Rejestracja: 06 sty 2016, 14:32

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Simwood » 25 gru 2016, 13:34

Miło znowu zobaczyć Avril. Bardzo ją lubię :D Ale zawsze mi się wydawało, że lubiła tamtą kawiarnię, a tu takie zaskoczenie soft1
Dlaczego Avril prawi jej morały skoro sama nie ma poukładanego życia osobistego?
Normalne. Ci najbardziej nieznający się na sprawie zawsze mają najwięcej do powiedzenia xD
Andrew wygląda jak męska wersja Avril soft9
Widzę, że ktoś użył moda na śnieg. A myślałem, że będę oryginalny xD
Czy kiedykolwiek, gdziekolwiek odbędzie się Wigilia bez wcześniejszej kłótni w kuchni? soft9
Typowy facet, narzeka, że żona mu się postarzała i chciałby młodszą
Mogłaś zginąć razem z nim i wtedy pozostalibyście już forever young :P
Pani Danuta i Enryczek. RYCZĘ ZE ŚMIECHU! XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD :haha:
W tym stanie, nawet twoja kuzynka Małgosia jest od ciebie bardziej męska!
Czy kuzynka Małgosia to Zuzanna Sęp 2.0 czy po prostu jest chłopczycą? :curious: Helena ma też trochę racji co do Ignacego. Przecież on wygląda jak kościotrup soft9
„Chudy i wątły jak szkapa… szkapa, szkapa, szkapa…”
Przejdź na dietę Magdy Gessler. Gwarantuję, że nikt więcej nie nazwie cię szkapą ;) A te maski na twarzy :rotfl:
Niedługo później, cała grupka na czele z Agatą i Enrique, szła zaśnieżonymi uliczkami w stronę domu
Albo ten śnieg jest niewidzialny, albo to ja jestem ślepy :unsure:
Gdy tylko otworzyła, zamarła na widok stojącej w progu Siobhan. Kobieta ubrana w świąteczny sweter i czapkę elfa uśmiechała się do niej w nieco przerażający sposób.
Przedawkowała leki - tyle w temacie :P Na miejscu pani Danuty bym zamknął drzwi i dzwonił do wariatkowa. Czyżby Siobhan to Ebenezer Scrooge 2.0? :mysli: Co też te Święta mogą zrobić z umysłem człowieka z uporządkowanym życiem :D
Oho, Sergio przyjechał. Jak miło :wub: Ciekawe czy Agatka powie mu coś o Enryczku czy nagle straci pamięć :gwizd:
Miło, że Siobhan w końcu się przemogła i pogodziła się z Sereną ^^

I tak na koniec - mała prośba ode mnie (a raczej mój mały kaprys). Podczas komentowania Twoich relacji pojawia się mały problem. Mianowicie na jednej stronie znajduje się 4-5 odcinków, a w każdym z nich około 100 zdjęć i mój Internet nie wyrabia. Tak więc - czy mogłabyś wrzucać swoje relacje w spojler (jeśli, oczywiście, to nie problem)? Bardzo ułatwiłoby mi to czytanie i nie musiałbym czekać dziesięciu minut na telefonie aż mi się cała strona załaduje :D
Obrazek


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości