Pamiętniki Łabędzi

Awatar użytkownika
Gunia
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 250
Rejestracja: 15 gru 2013, 13:59

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Gunia » 17 lis 2016, 22:22

Akcja z Marcinem i Antonik rozwaliła mnie na łopatki, szczególnie ta z sukienką... Ale cieszę się, że Serena dołączyła do rodziny :) na pewno będzie świetną mamą dla małego Marcela, no i oby nabrała troszeczkę odpowiedzialności! Vivi i James wydają się cieszyć z tego, że rodzinka się powiększyła. a słowa Sereny "Wydaje mi się, że zaszła duża pomyłka" - no, trochę :D
Mam nadzieję, że nie urażają Cię moje dość krótkie komentarze, ale czytam relacje z zapałem i naprawdę ciekawi mnie Twoja historia. Pozdrawiam!
Zapraszam na relację! :)

Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 917
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Galcia » 19 lis 2016, 14:32

Uwielbiam odcinki o Marcinie, ogólnie uwielbiam Marcina. :D I za to właśnie lubię tę grę - czasem przypadkowo stworzy tak ciekawego sima, że aż chce się snuć o nim opowieści. ^^
Numer z wywiezieniem go do innego miasta i porzuceniem na ławce był strasznie chamski. soft1 Mógł dostać zapalenia płuc! Mogli go okraść! Mogła go pobić banda konserwatywnych drecholi!
Ooo, jakie to urocze, Marcin chce być mamusią. :aww:
Argumenty Marcina przypominają mi osobę, która chce namówić kogoś na wzięcie szczeniaczka. :D Niestety z boku wygląda to jak próżna zachcianka, a nie przemyślana decyzja. Dziecko (szczeniaczek zresztą też :P ) to nie tylko zabawa i przytulanki, to też nieprzespane noce i ogromna odpowiedzialność. Poza tym... nie wiem, na ile dobrze pamiętam, ale czy Antoni nie był przeciwny również pierwszej adopcji? :D
O matko. xD Ta sukienka!
- W każdym razie uznałem, że jeśli chce zostać matką, to musze się najpierw dowiedzieć jak czuje i myśli kobieta.
:haha:
Będę nosić damskie ciuchy dopóki nie zgodzisz się na dziecko!
"Nie będę odrabiać pracy domowej, dopóki nie zgodzicie się na pieska!" xD
W momencie, gdy Marcin zaczął rozmyślać o bocianach, stało się oczywiste, że ktoś podrzuci mu dziecko pod drzwi. :D Rozbawiła mnie niezmiernie kłótnia dwójki gejów: "zdradziłeś mnie z kobietą! Nie, to ty zdradziłeś mnie z kobietą!". :rotfl:
Ciekawi mnie, czy ojcem Marcela jest któryś ze znanych nam bohaterów. Może Kacperek? 8D
świetne bonusy, zwłaszcza ten z prawdziwą reakcją na sukienkę. :D
Obrazek

Awatar użytkownika
Lenna
Wybitny Architekt
Wybitny Architekt
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 1784
Rejestracja: 15 gru 2013, 10:59

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lenna » 29 lis 2016, 17:49

Kurcze, dużo do nadrobienia, ale już pędzę!
Ja tam nie mogę się doczekać, żeby dowiedzieć się, kim jest ruda pani xD
Odie jakoś nigdy szczególnie mnie nie interesowała, dziwna jest soft9 Teraz tym bardziej mnie nie przekonała do siebie, co ona odwaliła z tym dzieckiem? Jej strach o nim przerodził się w paranoję, jeszcze ta kradzież naszyjnika... Nie wiem, co chciała jej przekazać Snow White w śnie, ale na pewno nie, żeby go ukradła.
Ogółem bardzo ciekawi mnie sprawa naszyjnika i listu.
No i się doigrała xd Szkoda dziecka.

Niby stypa, a wszyscy ubrani jak na imprezę xD
O rany, jaka z Belli jest żmija soft1 Do tego w ciąży, w tym wieku? xD Lotta nieźle ją urządziła z tym "listem".

Co ten Marcin wymyślił znowu, dziecka mu się zachciało XD Ale on to ma różne głupie pomysły, w sumie można się było spodziewać :D
Ale jak sobie coś postanowi, to już nie odpuści soft9 Chodzenie w sukienkach, o nie XDDD
MałaMi95 pisze:- W każdym razie uznałem, że jeśli chce zostać matką, to musze się najpierw dowiedzieć jak czuje i myśli kobieta.
:haha:
Jak zaczęła być mowa o bocianach to już czułam, że zaraz znajdą dziecko pod drzwiami xD
W pierwszej chwili myślałam, że to dziecko jest Marcina, tylko on tego nie pamięta i myśli, że to Antoni go zdradził.
Jednak rozwiązanie było prostsze, zwykła pomyłka xD Swoją drogą nie wiem co ta dziewczyna miała w głowie, no ale dobrze że jednak postanowili jej pomóc i tym samym urtrzymać kontakt z dzieckiem. Szkoda tylko, że teraz, jak się z nim zżyli i nawet Antoni się przekonał, nagle takie coś xD
Obrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 204
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 02 gru 2016, 20:18

Jak dużo komentarzy! Bardzo dziękuję :D

Simwood – Czyli udało mi się przekonać chociaż jedna osobę, że Helena nie była do końca zła. Sukces! xD
Oj no weź, to byli zaproszeni goście nad którymi nie miałam kontroli. Nie moja wina, że zaczęli tańczyć xD
„Lotta jest naprawdę idiotką. Zamiast nawiązać jakiś kontakt z ex-teściową to ona pierwsze co robi to ją obraża”
Em, ale właściwie po co miała nawiązywać z nią kontakt?
Bella specjalnie wynajęła detektywa, żeby zniszczyć jej małżeństwo i skłócić ja z córką, a Lotta ma zostać jej przyjaciółką? xD
Jak na Marcina to całkiem normalne zachowanie :D
Zdjęcie z Heleną było całkowicie przypadkowe. Po prostu gdy zobaczyłam jak wkurzona idzie ulicą nie mogłam się powstrzymać :D


Lion
„No to i tak jestem zdziwiony, tyle że faktem, iż Bella nie dopilnowała, aby cały spadek przypadł jej”
Może była zbyt zajęta Joaquinem i przepadła jej szansa :P
Na obronę Marcina mogę powiedzieć tyle, że poprzednie dzieci też niejako były „kaprysem” a jednak rodzicem jest wzorowym ;) (A przynajmniej dzieci go lubią xD)
„Całe to rozważanie bardziej kojarzy mi się z sytuacją, gdzie jeden rodzic chce przekonać drugiego do przygarnięcia pieska”
Kurczę, jak tak teraz o tym wspomniałeś, to faktycznie tak to wygląda. Przez ciebie ten fragment już nigdy nie będzie dla mnie taki jak wcześniej xD
„Trochę współczuję Serenie, ale ta na pewno wyciągnie wnioski i następnym razem pójdzie z kimś do łóżka dopiero, gdy pozna jego dokładny adres zamieszkania”
:haha: Rozwaliłeś mnie tym komentarzem xD


Gunia
„no i oby nabrała troszeczkę odpowiedzialności!”
Przy Marcinie i jego pomysłach będzie to trudne xD
Wydaje mi się, że Vivi i James niejako zawsze trochę marzyli o „starszej siostrze” ;)
„Mam nadzieję, że nie urażają Cię moje dość krótkie komentarze, ale czytam relacje z zapałem i naprawdę ciekawi mnie Twoja historia.”
Pewnie, że nie. Bardzo się cieszę z każdego komentarza jaki dostaję czy to krótki czy długi :D


Galcia – Czasem, aż dziw pomyśleć, że Marcina miało nie być w tej relacji. Wszystko dzięki grze, która z jakiegoś powodu postanowiła zrobić mi w sąsiedztwie transwestytę xD
„Numer z wywiezieniem go do innego miasta i porzuceniem na ławce był strasznie chamski. Mógł dostać zapalenia płuc! Mogli go okraść! Mogła go pobić banda konserwatywnych drecholi!”
Nagle mógł wyrosnąć na środku miasta wulkan i wybuchnąć! xD
„Argumenty Marcina przypominają mi osobę, która chce namówić kogoś na wzięcie szczeniaczka”
Hmm… może to dlatego, że sama jestem taką osobą xD Szkoda tylko, że numer z sukienką nic nie da w moim przypadku xD
Tak, Antoni był przeciwny też pierwszej adopcji. W ogóle, Antoni miał nadzieję, że będzie sobie spokojnie żyć ze swoim mężem w jakimś przytulnym domku. No to spotkał Marcina… xD
„Ciekawi mnie, czy ojcem Marcela jest któryś ze znanych nam bohaterów. Może Kacperek?”
Nie to nie Kacperek. Za dużo by tego było xD
Ale mogę ci odpowiedzieć na pytanie – To nikt znany ;)


Lenna – Do rudej pani jeszcze trochę nam zostało, ale możecie zgadywać ;)
Biedna Odie, nikt jej nie lubi xD
No ale cóż, taka niestety już jest. Zamiast wszystko sobie przemyśleć, zareagowała pod wpływem emocji i zrobiła co zrobiła. Czy jednak na pewno wszystkiemu winny jest naszyjnik? ;)
„Niby stypa, a wszyscy ubrani jak na imprezę xD”
Nie zapomnicie mi tego, co? xD
„Do tego w ciąży, w tym wieku? xD”
Ja zakładam, że Bella była dużo młodsza od Mortiego i kiedy on był już np. na studiach, to Bella była jeszcze w przedszkolu lub w podstawówce.
Tak w ogóle to sądzę, że ciąża nie była planowana, ale Bella ją zostawiła mając nadzieję na spadek dla „niby kolejnego” dziecka Mortiego ;)
„Ale on to ma różne głupie pomysły, w sumie można się było spodziewać”
Ja bym się nawet pokusiła o stwierdzenie, że ma same głupie pomysły xD
Serena jest nieco roztrzepana. W grze jako cechę ma nawet „szalona” więc myślę, że to wyjaśnia parę spraw xD





W dzisiejszym odcinku dowiemy się pewnej ciekawej rzeczy odnośnie rodziny Sereny.
Czy decyzja Marcina będzie słuszna?

Zapraszam :)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Z pamiętnika Marcina
Prawdziwa rodzina


- Naprawdę musimy tam iść? – rzekła szczupła mulatka, o czekoladowych oczach i włosach zaplecionych w małe warkoczyki – Serena.

Obrazek

Idący przed nią Marcin zerknął w jej stronę i obdarzył ją swoim najbardziej radosnym uśmiechem, na co dziewczyna skrzywiła się. Przez ostatnie dwa miesiące jakie spędziła mieszkając z nim pod jednym dachem, zdążyła się już zorientować, że nie wróży on niczego dobrego…
- Daj spokój Sereno ona nie może być, aż taka zła. – dziewczyna skrzyżowała ramiona.

Obrazek

- Jak możesz być tego taki pewien? Przecież nigdy jej nawet nie spotkałeś. – Marcin uśmiechnął się jeszcze szerzej tak, że ujrzała rząd jego śnieżnobiałych zębów.
- W końcu jest twoją mamą, nie może być zła skoro udało jej się wychować tak wspaniałą córkę. – Serena zamilkła zaskoczona i zarumieniła się, na ten niespodziewany komplement.
- Skoro tak mówisz… - rzekła cicho nie patrząc mu w oczy.

Obrazek

Idący obok Marcina Antoni, widząc jej reakcję uśmiechnął się pod nosem. Dobrze wiedział, że Marcin często mówi rzeczy, które potrafią wprawić człowieka w zakłopotanie, sam doświadczył tego na swojej skórze. Jednak cóż zrobić? To cały Marcin. Czasem nieco dziecinny i denerwujący, ale za to szczery i zawsze widzący dobro w drugim człowieku.
- Sereno? – rzekł i odczekał, aż dziewczyna spojrzy na niego. - Dobrze wiemy, że stosunki z twoją mamą są napięte, ale obaj z Marcinem uważamy, że powinniśmy ją jednak powiadomić co się z tobą dzieje. Odkąd się od niej wyprowadziłaś, nie miała z tobą żadnego kontaktu. Pewnie się o ciebie martwi, dlatego…

Obrazek

- Szczerze w to wątpię. – rzekła dziewczyna, nim skończył zdanie. Widząc jednak spojrzenie jakie posłał jej Antoni, westchnęła i pokręciła głową zrezygnowana.
- Dobrze, już dobrze… Chodźmy i miejmy to z głowy. – następnie wysforowała się na przód i ruszyła w stronę miejsca, które kiedyś nazywała domem.

Obrazek

. . .


Godzinę później dotarli na miejsce. Dom Sereny okazał się być czteropiętrowym blokiem, zamieszkiwanym przez około czternaście rodzin. Antoni pamiętał jeszcze jak niedługo po ślubie, razem z Marcinem chcieli się wprowadzić właśnie do jednego z takich mieszkań, jednakże niemili sąsiedzi szybko wybili im ten pomysł z głowy. Mimo, że wtedy Antoni czuł żal, że tak zostali potraktowani, to teraz z perspektywy czasu czuł nawet wdzięczność do byłych sąsiadów. Dzięki nim, wspólnie z Marcinem zdecydowali się poszukać dla siebie miejsca gdzie indziej i w efekcie znaleźli swój mały przytulny domek w którym mieszkali do dzisiaj.

Obrazek

Antoni pokręcił głową odganiając od siebie wspomnienia i zerknął w stronę Sereny.
Mimo, że jeszcze chwilę temu była zdeterminowana, by jak najszybciej odbębnić przykry obowiązek spotkania się z matką, to teraz stanęła jakby niepewna czy chce wykonać kolejny krok.

Obrazek

Antoni miał już się odezwać, gdy zobaczył jak Marcin zbliża się do dziewczyny i kładzie jej rękę na ramieniu.
- Nie martw się, idziemy z tobą. – uspokojona tym dziewczyna, uśmiechnęła się delikatnie.

Obrazek

- Chodźmy. – rzekła z pewnością w głosie i ruszyła.

Obrazek

Mieszkanie Sereny znajdowało się na czwartym piętrze. Niestety blok nie posiadał windy i cała trójka musiała wspinać się o własnych siłach. Serena nie mogła powstrzymać uśmiechu widząc Marcina i Antoniego, którzy dysząc wspinali się jakby co najmniej zdobywali szczyt góry, a nie po prostu szli po schodach do mieszkania.

Obrazek

- Poczekaj, aż będziesz w moim wieku! – szepnął złowieszczo Antoni widząc jej minę, jednak dziewczyna udała, że nie słyszy jego komentarza.

Obrazek

W końcu wszyscy stanęli przed brązowymi drzwiami z numerem siedemnaście. Serena wahała się jeszcze chwilę, jednak wiedząc, że nie uda jej się przekonać Marcina i Antoniego do zmiany zdania, wyciągnęła rękę i nacisnęła dzwonek.

Obrazek

Cała trójka usłyszała szuranie przesuwanego po podłodze krzesła i kroki postaci, która ruszyła otworzyć im drzwi.

Obrazek

Następnie w drzwiach pojawiła się wysoka kobieta, o ciemnej karnacji i poważnym wyrazie twarzy. Zmierzyła ich wszystkich wzrokiem i zmarszczyła brwi, gdy jej wzrok padł na Serenę.
- Co ty tu robisz? Nie mówiłam ci, żebyś mi się więcej nie pokazywała na oczy? – przemówiła kompletnie ignorując Antoniego i Marcina.

Obrazek

Serena odwzajemniła jej wrogie spojrzenie. Właśnie chciała coś powiedzieć, gdy niespodziewanie odezwał się Marcin.

Obrazek

- Siobhan! – wykrzyknął, wciąż patrząc na kobietę. Ta zaskoczona spojrzała na niego, jakby dopiero teraz zauważyła jego istnienie.

Obrazek

- Czy my się znamy? – spytała wciąż marszcząc brwi, jakby próbowała sobie przypomnieć gdzie mogli się spotkać. Marcin jednakże w ogóle nie zwrócił uwagi na jej pytanie.

Obrazek

- To nie możliwe… Myślałem, że nie żyjesz! – słysząc to zamarła i patrzyła na niego oczami szeroko otwartymi ze zdziwienia. Serena również wyglądała na zaskoczoną.
- Skąd znasz imię mojej mamy Marcin? Nie pamiętam, żebym kiedyś ci je mówiła… - nim jednak Marcin zdążył odpowiedzieć, stojąca w drzwiach kobieta opanowała się i pokręciła głową.

Obrazek

- Nie wiem o czym pan mówi. – rzekła, patrząc na nich wrogo spod przymrużonych powiek. – Ty. – rzekła wskazując palcem na córkę. - Nie pokazuj się tu więcej! – następnie chciała im zamknąć drzwi przed nosem, ale Marcin był szybszy.

Obrazek

- Co pan robi?! – wykrzyknęła oburzona, jednak Marcin nie zwrócił na to uwagi. Zamiast tego stał chwilę i przyglądał się jej. Widząc to Antoni postanowił zareagować.
- Marcin? Wszystko w porządku? – spytał zaniepokojony reakcją męża.

Obrazek

Po dłuższej chwili, Marcin kiwnął głową twierdząco.
- Tak, nie mowy o pomyłce. Jesteś córką Krzysztofa! – słysząc to, twarz kobiety wykrzywiła się w wyrazie niezadowolenia.

Obrazek

- Nie wiem o czym mówisz! A teraz wynocha! – krzyknęła i korzystając z momentu nieuwagi Marcina, pociągnęła drzwi i tym razem zatrzasnęła je na dobre. Marcin próbował jeszcze zmusić kobietę do otwarcia, krzycząc i uderzając w nie.

Obrazek

Obrazek

Widząc jednak wychylających się z mieszkań sąsiadów kobiety, którzy stali z wyciągniętymi w pogotowiu telefonami, gotowi byli w każdej chwili zadzwonić na policję i zgłosić pojawienie się niebezpiecznego osobnika, postanowił odpuścić… Przynajmniej na razie.
Po opuszczeniu bloku, Antoni zauważył, że Marcin wciąż jest zdenerwowany całą sytuacją. Również Serena zerkała co chwile niepewnie w jego stronę, nie wiedząc o co właściwie chodziło. Antoni postanowił go uspokoić.

Obrazek

- Marcin? – rzekł spokojnie, na co partner zwrócił się w jego stronę. - Musiałeś się pomylić. Przecież sam dobrze wiesz, że córka Krzysztofa zginęła w wypadku wiele lat temu. – Marcin patrzył chwilę na niego jakby zastanawiając się nad odpowiedzią, po czym zerknął w stronę Sereny.

Obrazek

- Dokładnie siedemnaście lat temu… - rzekł cicho i nagle, nie dodając nic więcej, ruszył prosto przed siebie.

Obrazek

- Marcin! Co chcesz zrobić?! – krzyknął za nim Antoni, na co różowowłosy zatrzymał się i spojrzał na niego. Mężczyzna, aż wstrzymał oddech na widok jego miny.

Obrazek

Na ustach Marcina znów powrócił ten radosny uśmiech.
- Nie chce z nami rozmawiać? Dobrze, ale wiem z kim na pewno porozmawia! – rzekł i odszedł zostawiając Antoniego po raz kolejny zastanawiającego się jak do tego doszło, że związał się z tak nieprzewidywalnym człowiekiem.

Obrazek

. . .


Tydzień później, do Oazy Zdrój jak co dzień o tej porze na stacje wjechał pociąg. Tym razem jednak pasażerowie których wiózł byli dość nietypowi. Zwłaszcza pewna para przykuwała uwagę przechodniów opuszczających peron.

Obrazek

Blondwłosa, szczupła dziewczyna o turkusowych oczach rozglądała się z zaciekawieniem. Po chwili spojrzała na towarzyszącego jej mężczyznę i wyszczerzyła zęby w uśmiechu.
- Nie mogę się doczekać jej miny kiedy nas zobaczy! – ciemnowłosy mężczyzna, o karnacji w kolorze mlecznej czekolady odwzajemnił uśmiech.

Obrazek

- Ja też. Zanim jednak się z nią zobaczę musze załatwić z Marcinem pewną sprawę. – słysząc to blondynka rozejrzała się po twarzach mijających ich ludzi.
- Skoro już o tym mowa, to gdzie on jest?

Obrazek

Jak na zawołanie nagle dostrzegli wyłaniającego się z tłumu różowowłosego mężczyznę. Uśmiechał się od ucha do ucha, jednak wyglądał na nieco zaskoczonego, gdy zrozumiał, że stojąca obok blondynka również czeka na niego.

Obrazek

- Długo się nie widzieliśmy Krzysztof. – rzekł, patrząc na przyjaciela.

Obrazek

- Widzę, że masz towarzystwo. – powiedział zerkając na dziewczynę, która nie czekając, aż Krzysztof ją przedstawi, wyciągnęła do niego dłoń.
- Cześć! Jestem Avril. Spotkaliśmy się już w szpitalu, ale przez to całe zamieszanie z rodzącą Agatą nie miałam okazji się przedstawić. - Marcin uśmiechnął się i pomyślał, że już ją lubi.

Obrazek

Następnie zerknął w stronę Krzysztofa.
- Jak widzisz nie miałem wiele do gadania. Gdy Avril usłyszała, że jadę do Oazy nie chciała mi dać spokoju, póki nie zgodziłem się zabrać jej ze sobą! – Marcin zaśmiał się wyobrażając sobie, jak Avril łazi za Krzysztofem i suszy mu głowę, żeby zabrał ją ze sobą. Na tyle dobrze znał mężczyznę, że wiedział jak trudne musiało to być zadanie, by przekonać go do tego pomysłu. Ponownie zwrócił się w stronę blondynki.

Obrazek

- Więc, co sprowadza cię do Oazy Avril? – oczy dziewczyny błysnęły tajemniczo.
- Postanowiłam się tu przeprowadzić! – rzekła wesoło, na co obaj mężczyźni spojrzeli na nią zaskoczeni.

Obrazek

- Jak to? Nic mi o tym nie wspominałaś. – rzekł Krzysztof i bacznie ją obserwując, spytał. – Czemu tak nagle? – dziewczyna jakby od niechcenia wzruszyła ramionami.
- Ach, słyszałam, że w Oazie nie ma zbyt wielu dobrych kawiarni. Postanowiłam więc jedną otworzyć. – następnie ponownie na nich zerknęła, a oczy błysnęły jej radośnie.

Obrazek

- Ale co ważniejsze, stęskniłam się za przyjaciółką.

Obrazek

Następnie pożegnała się z nimi i odeszła. Gdy zniknęła im z oczu, uśmiech spełzł z twarzy Krzysztofa.
- No, to po co mnie tu sprowadziłeś? Przez telefon brzmiałeś naprawdę poważnie. – Marcin również przestał się uśmiechać. Wyglądał na wyraźnie zdenerwowanego, czym zaniepokoił Krzysztofa.
- Marcin? – szepnął mężczyzna i czekał. W końcu po chwili różowowłosy wyraźnie podjął decyzję i rzekł.

Obrazek

- Widzisz, mógłbym ci to powiedzieć, ale myślę, że lepiej jeśli sam zobaczysz…

Obrazek

. . .


Pół godziny później stanęli przed drzwiami numer siedemnaście. Marcin nacisnął dzwonek i czekali. Czas mijał, lecz wciąż nikt nie otwierał im drzwi. Nagle Marcin zaczął się zastanawiać, czy dobrze zrobił? Może jednak spotkana kobieta nie jest córką Krzysztofa? Fakt, że ma na imię Siobhan i zdenerwowała się, gdy wspomniał o tym, że myślał iż nie żyje, nie jest jeszcze wystarczającym dowodem.

Obrazek

Było już jednak za późno, drzwi otwarły się i stanęła w nich znana mu już kobieta.
- Mówiłam ci, żebyś stąd spadał, bo…! – zaczęła zdenerwowana, jednakże gwałtownie umilkła, gdy zobaczyła stojącego obok Marcina Krzysztofa.

Obrazek

Mężczyzna zbladł i gapił się na kobietę zupełnie oniemiały. Widząc jego reakcję, Marcin przestraszył się, że Krzysztof może zemdleć. Już chciał jakoś zareagować, biec po szklankę wody, czy coś, gdy ten odezwał się.

Obrazek

- Siobhan, córeczko… - zaczął i zbliżył się, jakby nie był do końca pewny, czy to co widzi to nie są jakieś halucynacje. Ponieważ kobieta nadal milczała, przemówił ponownie.
- Myślałem, że nie żyjesz! – wykrzyknął, a po policzkach nieprzerwaną falą popłynęły mu łzy.
Chciał uściskać kobietę, lecz ta cofnęła się gwałtownie.

Obrazek

- Więc lepiej myśl tak dalej! – wykrzyknęła, czym wprawiła go w osłupienie. - Nie zamierzam być twoją córką! Ani teraz ani nigdy! – spróbowała zamknąć drzwi, lecz tak jak poprzednim razem, Marcin powstrzymał ją.

Obrazek

- Dość tego Siobhan! Skoro w końcu przyznajesz się do tego kim jesteś, to może w końcu wytłumaczysz nam, dlaczego od siedemnastu lat myślimy, że nie żyjesz?!

Obrazek

Siobhan nie wyglądała jakby chciała się przed kimkolwiek tłumaczyć. Widząc jednak, że Marcin nie odpuści i gotów jest co dzień ją nachodzić, postanowiła odpuścić. Otworzyła drzwi i gestem zaprosiła ich do środka.
- Dobrze, możecie wejść. – rzekła i zaczekała, aż wejdą. Mijając ją jednak w przejściu usłyszał jeszcze jak szepcze. - Zakończmy to raz na zawsze.

Obrazek

. . .


Chwilę później siedzieli na niewielkiej kanapie i z wyczekiwaniem patrzyli na siedzącą przed nimi Siobhan. Kobieta mimo, że zgodziła się zaprosić ich do środka, nie zamierzała nawet udawać miłej i poczęstować ich choćby herbatą czy kawą. Wyraźnie było widać, że najchętniej pozbyłaby się ich z domu jak najszybciej.

Obrazek

Cisza przedłużała się. Marcin wodził wzrokiem od Siobhan do Krzysztofa. Starali się nie patrzeć sobie w oczy, oboje wyglądali na skrępowanych cała sytuacją. Siobhan w ogóle nie chciała by tu byli, natomiast Krzysztof nie mógł pojąć, czemu córka tak gwałtownie zareagowała, gdy chciał ją przytulić i dlaczego pragnie zerwać z nim kontakt. Najwyraźniej ani jedno ani drugie, nie chciało zacząć rozmowy jako pierwsze. Widząc to Marcin odczekał jeszcze chwilę, lecz gdy cisza zaczynała stawać się nieznośna postanowił, że w takim razie on zacznie.
- Więc Siobhan, może nam powiesz o co w tym wszystkim chodzi? Siedemnaście lat temu doszło do wypadku w którym podobno zginęłaś, ale dobrze wiemy, że tak się nie stało.

Obrazek

Siobhan milczała jeszcze chwilę, bijąc się z myślami, lecz w końcu poddała się i rzekła.
- To prawda, siedemnaście lat temu doszło do wypadku w którym zginęła dziewczyna… ale to nie byłam ja. – na te słowa Krzysztof gwałtownie uniósł głowę i spojrzał na córkę.

Obrazek

- Ale widziałem ciało! To byłaś ty! – rzekł, lecz kobieta pokręciła głową.
- Co takiego widziałeś? Szczupłą, dziewczynę o ciemnej karnacji. Ciało było przecież zbyt zmasakrowane, byś mógł je rozpoznać prawidłowo. Moje dokumenty przy niej tylko utwierdziły was w swym przekonaniu, że nie żyję.
- Ale jak to się stało, że miała ze sobą twój portfel? – spytał Marcin, a kobieta zwróciła się w jego stronę.

Obrazek

- To może zacznę od początku. – rzekła i spojrzała w okno, jakby cofając się do tamtych wydarzeń.

Obrazek

Siedemnaście lat temu, zaraz po tym jak pokłóciłam się z tatą i tym… mężczyzną wybiegłam z domu i ruszyłam przed siebie. Nie obchodziło mnie gdzie biegnę, po prostu biegłam, byle jak najdalej.

Obrazek

Gdy w końcu się zmęczyłam, usiadłam na pierwszej lepszej ławce i zaczęłam płakać. Nie pamiętam ile czasu tak spędziłam, parę minut? A może godzinę?

Obrazek

W każdym razie w pewnym momencie przysiadła się do mnie jakaś dziewczyna. O coś mnie pytała, nawet już nie wiem o co.
Gdy po raz kolejny powiedziałam, jej żeby mnie zostawiła w spokoju wzruszyła ramionami, wstała i odeszła.

Obrazek

Zanim jednak zniknęła mi z oczu, zorientowałam się, że nie mam swojego portfela. Krzyknęłam za nią, żeby zaczekała, a ona nagle rzuciła się do ucieczki.
W tedy byłam już pewna, że to ona go ukradła i ruszyłam za nią. Była szybka, ale mimo to nie miałam problemów by za nią nadążyć. Krzyczałam, żeby oddała mi portfel, a ja nie doniosę na nią na policję, ale nie słuchała.

Obrazek

Biegnąc co chwile odwracała się, żeby zobaczyć jak daleko jestem. Pech chciał, że gdy wbiegła na ulicę zza zakrętu wyjechał jakiś samochód.
Wszystko działo się jakby w zwolnionym tempie. Dziewczyna, akurat w tym momencie patrzyła na mnie i nie widziała samochodu. Krzyknęłam za nią żeby uważała, ale było już za późno…

Obrazek

Auto z impetem wjechało w nią. Dziewczyna padła na ulicę nieprzytomna.
To co stało się potem… - Siobhan przerwała na chwilę niepewna czy mówić dalej. Ostatecznie wzięła głębszy wdech i podjęła opowieść.

Obrazek

- Ja… ja nie wiem jak to się stało. Chciałam podbiec i jej pomóc, ale w tym momencie nadjechało drugie auto. Kierowca nie zdążył zareagować. Z całą prędkością wjechał w drugie auto. Zobaczyłam jeszcze wyraz przerażenia na twarzy kierowcy i… koniec.

Obrazek

Potem pamiętam tylko płomień. Wszystko zaczęło się palić, a ja krzyczałam nie wiedząc co się właśnie stało.
Gdy przestałam krzyczeć zrozumiałam, że to ja zabiłam tych ludzi…
Gdyby tylko nie goniła tej dziewczyny, oni wszyscy…

Obrazek

Siobhan zamilkła próbując powstrzymać cisnące się jej do oczu łzy. Krzysztof chciał ją jakoś pocieszyć i wyciągnął w jej kierunku dłoń. Kobieta jednak cofnęła się, dlatego zrezygnował. Siobhan odchrząknęła i zaczęła mówić dalej.

Obrazek

- Następne co pamiętam to to, że uciekłam. Dookoła zaczęli gromadzić się ludzie, dlatego wzięłam nogi za pas i zniknęłam, nim ktokolwiek zacząłby mnie o coś wypytywać. Po pewnym czasie zatrzymałam się i zaczęłam myśleć, co zrobić dalej.

Obrazek

Wtedy pojęłam, że to idealna okazja by zniknąć. Dziewczyna która mnie okradła, była do mnie podobna, prawdopodobnie w tym samym wieku. Uznałam, że nie ma lepszego momentu by wyjechać.

Obrazek

Jeślibym wróciła, wszyscy pytaliby skąd miała mój portfel co się stało… Nie chciałam… nie mogłam spojrzeć rodzinom zabitych w twarz. Patrzeć na nich i wiedzieć, że to moja wina…
W ucieczce pomogła mi moja najbardziej zaufana przyjaciółka. Opowiedziałam jej co się stało, dała mi pieniądze i wyjechałam. Nigdy więcej się z nią nie kontaktowałam.

Obrazek

W nowym mieście powoli zaczęłam układać sobie życie. Znalazłam pracę i mieszkanie. Rok później spotkałam Diego, był to miły mężczyzna o szerokim uśmiechu.

Obrazek

Może go nawet kochałam?
Nie minęło dużo czasu, jak wzięliśmy ślub. Diego był żołnierzem i nie chciał zrezygnować, nawet dla mnie. Niedługo po naszym ślubie wyjechał.

Obrazek

Obrazek

Zginął na jednej z misji.
Znów zostałam sama… choć niezupełnie. Jakiś czas później urodziłam córkę.
Postanowiłam, że wychowam ją na wzorową dziewczynę.

Obrazek

Rok temu przeprowadziłyśmy się do Oazy.
Robiłam co mogłam, by zapewnić jej dobre życie… i jak mi się odpłaciła? Zachodząc w ciążę z jakimś niedorobionym nastolatkiem, a potem zamieszkała z gejami! – rzekła i spojrzała wrogo na Marcina. – To tyle, resztę historii już znacie. – zakończyła.

Obrazek

W pokoju ponownie zapadła cisza. Tym razem Marcin nie zamierzał zabierać głosu jako pierwszy. To była sprawa Krzysztofa i Siobhan. Wiedział, że muszą poradzić sobie z tym sami.
- Minęło tyle lat… - zaczął cicho Krzysztof i powoli uniósł wzrok, by spojrzeć na córkę. - Dlaczego nigdy się nie odezwałaś? Wiesz jak bardzo z mamą za tobą tęskniliśmy?! – wykrzyczał głosem pełnym emocji.

Obrazek

Siobhan nie wyglądała jednak na przejętą. Zerknęła na niego obojętnie.
- I co z tego? Mówiłam ci wtedy, wybrałeś tego swojego… partnera, zamiast mnie. Nie akceptowałam i wciąż nie akceptuje twojego związku z nim. Nie chcę mieć takiego ojca.

Obrazek

Krzysztof był szoku. Nie spodziewał się takiej reakcji córki… i ten jej chłód w oczach. Czy kobieta która przed nim siedziała, to naprawdę jego mała córeczka, której czytał baki na dobranoc, nosił na barana, a w wakacje zabierał nad morze, gdzie potrafili godzinami budować zamki z piasku?

Obrazek

Marcin widząc jego reakcję, postanowił wesprzeć przyjaciela i złamać swoją zasadę o nieodzywaniu się.
- No a co z twoją mamą? Jej uczucia również cię nic nie obchodzą? – kobieta spojrzała na niego z pogardą malującą się w ciemnych oczach.

Obrazek

- Ona wybrała związek z kochankiem i ma z nim nową córkę, ja nie byłam jej potrzebna. – w tym momencie Krzysztof nie wytrzymał.

Obrazek

- Niepotrzebna? Jesteś jej córką, jak możesz myśleć, że dla rodzica którekolwiek z dzieci jest niepotrzebne! – krzyknął patrząc na nią ze złością w oczach, Siobhan nie wyglądała jednak na przejętą.
- To znaczy, że nie zamierzasz powiedzieć mamie, że żyjesz? - wtrącił Marcin widząc, że Krzysztof jest bliski ponownego wybuchu. Kobieta pokręciła głową.

Obrazek

- Od dawna już nie jest dla mnie matką. Nie chcę tego zmieniać. – Marcin rzucił szybie spojrzenie Krzysztofowi. Przez chwilę myślał, że ten po raz kolejny zacznie krzyczeć. Miał już nawet coś powiedzieć, gdy niespodziewanie Krzysztof wstał i spojrzał na córkę ze smutkiem malującym się w ciemnych oczach.

Obrazek

- Bardzo się na tobie zawiodłem córeczko. Nie tak cię z mamą wychowywaliśmy. – mimo, że słowa te wypowiedział ze spokojem, to właśnie one wywołały złość na twarzy Siobhan, pozbawiając ją jej maski obojętności.

Obrazek

- Ty się zawiodłeś? – spytała cicho, lecz w jej głosie dało się słyszeć ukrywane przez lata emocje. Siobhan wstała i zbliżyła się do Krzysztofa, wpatrując się w niego intensywnie swym gniewnym wzrokiem. - Moja matka znalazła sobie kochanka, a ojciec został gejem! To ja zawiodłam się na was! – wrzasnęła zaciskając pięści. – Tamtego dnia uznałeś, że zginęłam i tak się stało. Siobhan którą znałeś, ta mała, naiwna dziewczynka… jej już nie ma! Odeszła raz na zawsze! Zostałam tylko ja i poprzysięgłam sobie, że nigdy do was nie wrócę! Dla mnie wy również jesteście martwi!

Obrazek

Patrzyła jeszcze chwilę na ojca, po czym opanowała się i westchnęła. - Niestety moja córka również mnie zawiodła. Najpierw dziecko, a teraz zamieszkała z jakimiś gejami! Jej również nie chcę już znać. – tu spojrzała w stronę Marcina. - Możesz jej to powiedzieć. – Następnie odwróciła się do nich tyłem i ponownie zapatrzyła w okno. - A teraz już chyba pora, żebyście sobie poszli.

Obrazek

Krzysztof wyraźnie załamany, ruszył w stronę drzwi. Zanim jednak wyszedł odwrócił się jeszcze w stronę córki i szepnął.
- Kiedyś córeczko zdasz sobie sprawę z błędu jaki popełniasz. Mimo, że jestem na ciebie zły, to jednak wciąż cię kocham, więc chcę żebyś wiedziała, że w każdej chwili możesz przyjechać nas odwiedzić. Razem z mamą bardzo się ucieszymy.

Obrazek

Siobhan gwałtownie odwróciła się w jego stronę.
- Wynocha! – krzyknęła wskazując drzwi. Krzysztof tylko pokręcił głową i wyszedł.

Obrazek

Marcin już miał pójść w jego ślady, gdy przypomniał sobie o jednej rzeczy. Zatrzymał się i zerknął na kobietę.
- Co do naszej wcześniejszej wizyty. Serena mieszka u nas, gdybyś chciała ją odwiedzić… - zaczął, lecz kobieta przerwała mu.
- Weźcie ją sobie. Nie chcę mieć takiej córki, ani teraz ani nigdy!

Obrazek

Marcin nie powiedział już nic więcej. Po raz ostatni zerknął na córkę swojego przyjaciela. Niegdyś miłą i wesołą dziewczynkę.

Obrazek

Czując w sercu żal, udał się do wyjścia i cicho zamknął za sobą drzwi.

Obrazek

. . .


Krzysztof stał w pokoju Sereny i nie mógł powstrzymać uśmiechu, trzymając na rękach swojego prawnuczka Marcela.
Po chwili zabawy zauważył, że dziecko zaczyna usypiać, dlatego ułożył je delikatnie w kołysce i pocałował w niewielkie czółko.

Obrazek

Następnie razem z Marcinem i Antonim udali się do salonu, położonego na parterze.
- Wiesz co Marcin? – zagaił, idąc obok mężczyzny korytarzem. – Przyznaję, że wiele lat temu, gdy jeszcze się spotykaliśmy myślałem, że być może kiedyś założymy rodzinę. Jednak nigdy nie pomyślałbym, że razem ze swoim mężem zostaniecie rodzicami mojego prawnuczka i przygarniesz pod dach moją wnuczkę! – Marcin zaśmiał się, a idący przed nimi Antoni, który słyszał Krzysztofa, zerknął na nich ze złośliwym uśmieszkiem i odezwał się.

Obrazek

- Szczerze mówiąc, znając Marcina, bardziej bym się zdziwił, gdyby to się właśnie tak nie skończyło! – Krzysztof i Antoni zaśmiali się, ignorując nadąsaną minę Marcina.

Obrazek

Następnie zeszli do salonu, gdzie czekała na nich Serena rozmawiająca o czymś z Vivi i Jamesem.

Obrazek

Na widok Krzysztofa wstała od stołu, uśmiechnięta, lecz jednocześnie nieco zakłopotana.
- Bardzo się cieszę, że mogłam cię poznać… dziadku? – rzekła, na co mężczyzna zaśmiał się. Widząc jego reakcję, Serena zarumieniła się lekko, bojąc się, że powiedziała coś niewłaściwego. Na szczęście Krzysztof szybko rozwiał jej obawy.

Obrazek

- Przepraszam cię, po prostu jeszcze nigdy nikt nie nazwał mnie dziadkiem. Arata pewnie śmiałby się ze mnie przez następny miesiąc, gdyby to usłyszał. – rzekł kręcąc głową. – Jakie to życie jest dziwne. Jeszcze wczoraj miałem jedną córeczkę, a dziś mam wnuczkę i prawnuczka!

Obrazek

- Dolicz jeszcze byłego chłopaka i jego męża jako rodziców twojego prawnuczka, ich dzieci i będziesz miał pełen obraz. – rzekł Marcin, wywołując na twarzy zebranych uśmiechy.

Obrazek

Krzysztof spędził z wnuczką cały dzień. Rozmawiali o wszystkim. Krzysztof opowiedział Serenie między innymi o jej mamie, jak poznał jej babcię, gdzie żyli. Nie ominął również historii jak poznał Aratę i jak do tego doszło, że ma paromiesięczną córeczkę. Natomiast Serena streściła mu całą historię jak poznała Marcina i jego rodzinę. Gdy opowiedziała mu jak pomyliła drzwi chcąc zostawić Marcela u jego ojca, nie mógł powstrzymać śmiechu, wyobrażając sobie jaki szok musiał przeżyć Marcin po przeczytaniu zostawionej przez dziewczynę karteczki.

Obrazek

- Uwierz mi, mnie z pewnością nie było do śmiechu. - szepnął Antoni, który akurat się do nich przysiadł i słyszał opowieść Sereny.

Obrazek

W końcu, wybiła godzina siódma i Krzysztof uznał, że musi się zbierać. Zwłaszcza, że umówił się na jeszcze jedno spotkanie tego dnia w Oazie.
Wychodząc, spojrzał na swoją piękną wnuczkę i pod wpływem emocji, zapytał.

Obrazek

- Sereno? Nie chciałabyś zamieszkać ze mną i Aratą w Windenburgu? – dziewczyna, wydała się być bardzo zaskoczona propozycją. Również Marcin i Antoni nie kryli zdziwienia.

Obrazek

Zapadła między nimi niezręczna cisza. Dopiero wtedy Krzysztof uświadomił sobie jaką głupotę palną. W końcu Serena mieszka tu z nimi jak z rodziną, a on tak nagle chce im ją zabrać. Miał właśnie wycofać się ze swojej propozycji, gdy niespodziewanie odezwał się Marcin.
- Rozumiem Sereno, że to pewnie dla ciebie trudny wybór, ale jeśli czujesz, że chcesz zamieszkać ze swoim dziadkiem i będziesz przez to szczęśliwsza, to masz moje pełne poparcie.

Obrazek

Serena spojrzała na niego zdumiona. Zauważyła, że Antoni, Vivi i James, również kiwają twierdząca głowami. Po chwili jednak, zauważyła coś jeszcze. Widziała jak cała czwórka ledwie powstrzymuje cisnące im się do oczu łzy… Byli smutni. Smutni, że być może za niedługo ich opuści i wyjedzie, że prawdopodobnie przez długi czas się nie zobaczą… Czy jej mama kiedykolwiek była smutna, gdy gdzieś wyjeżdżała? Czy kiedykolwiek spotkała w swoim życiu kogoś, komu tak bardzo by na niej zależało?

Obrazek

Nagle poczuła ciepło w sercu. Spojrzała na Krzysztofa i uśmiechnęła się promiennie.

Obrazek

- Bardzo się cieszę, że cię poznałam Krzysztof. Na pewno nie raz cię odwiedzę ale…
- Chcesz zostać z nimi. Rozumiem. – rzekł również się uśmiechając, a Serena ucieszyła się, że nie ma do niej o to żalu.

Obrazek

- Pomogli mi gdy nie było przy mnie nikogo. – tu spojrzała na nich. - Są moją rodziną, nie mogę ich zostawić.

Obrazek

Rozumiejąc, że jego wnuczka nie zmieni zdania i w głębi duszy ciesząc się z tego, Krzysztof zbliżył się do niej, by uściskać ja na pożegnanie. Nim jednak to zrobił, nagle wyskoczył przed niego Marcin.
- Czekaj! A co gdybyś wcale nie musiała się rozstawać z Krzysztofem? - krzyknął, wprawiając ich w zdumienie.

Obrazek

- Co masz na myśli? – spytała dziewczyna na co ten szeroko się uśmiechnął.

Obrazek

- Pamiętasz jak wspominałem, że chcemy się przeprowadzić do większego domu? – Serena kiwnęła twierdząco głową. – No więc, to miała być niespodzianka, ale chyba nie ma lepszego momentu by ci o tym powiedzieć. – zaczął, a Krzysztof i Serena słuchali go z uwagą. - Ostatnio przeglądając oferty, znalazłem obiecujący dom w Windenburgu… - gdy dotarł do niej sens wypowiadanych przez niego słów w jej oczach pojawiła się radość, a na ustach wykwitł uśmiech.

Obrazek

- To znaczy…?
- Tak, przeprowadzamy się do Windenburga. – potwierdził Antoni. W tym momencie Serena wiedziała już na pewno, że mówią szczerze.

Obrazek

Bardzo się ucieszyła, lecz w tym momencie jej wzrok padł na Vivi i Jamesa i momentalnie posmutniała.
- Vivi, James… Czy wy…? - Vivi uśmiechnęła się i chwyciła ją za rękę.

Obrazek

- To był nasz pomysł, żeby tam zamieszkać. – rzekła czym wprawiła ją w zdumienie.
- W Windenburgu znajduje się najlepsza szkoła muzyczna! Od dawna marzyłem, żeby się tam zapisać. – dodał James. Mimo to, Serena wciąż nie wyglądała na przekonaną.

Obrazek

- A co z tobą Vivi? Wiem, że masz tu przyjaciół. – szepnęła niepewnie, lecz zauważyła, że dziewczynka wciąż uśmiecha się do niej radośnie.
- Widenburg to nie koniec świata, nie raz mnie odwiedzą lub ja przyjadę do nich. – rzekła pewnym głosem. - Tymczasem rodzina… Raz znalazłam w jednej książce pewien cytat „Znajdź swoje serce, a odnajdziesz dom”- spojrzała jej poważnie w oczy. - Wy jesteście moim sercem.

Obrazek

Serena poczuła się wzruszona jej słowami i uściskała ją.
- Dziękuję. – szepnęła, a Vivi odwzajemniła uścisk.

Obrazek

Obrazek

W tym momencie, wśród ludzi którzy je kochają obie poczuły, że już są w domu.


Koniec odcinka 32
Ciąg dalszy nastąpi



BONUS:

- Uwaga! Inwazja Ptaków w blokach!

Obrazek

- Oraz krótka historjka (tylko 2 zdjęcia ;) )
Otóż robiąc zdjęcia do relacji, przypadkiem byłam świadkiem sceny rozmowy dwóch starszych pań, w tym jednej dobrze wam znanej.
Cyknęłam dwa zdjęcia i tak powstała mini historyjka zamieszczona pod spodem. ;)


- Słuchaj Zośka jaka historia mi się ostatnio przytrafiła! Mnie normalnie jakiś szczyl podrywał!
- Nie!
- A no tak! Ja mu mówię, żeby mnie przeprowadził przez ulicę. Se myślę, a spróbuj mnie olać skurczybyku to już ja ci dam popalić! Ale nie uwierzysz… zgodził się!
- E tam, pewnie na jakiegoś maminsynka trafiłaś, to się zgodził, już ja ich znam!
-Też tak myślałam, ale słuchaj! Idę ja sobie, a ten mnie nagle znów zaczepia i do domu mnie chce odprowadzać!
- No co ty!
- Tak! A potem jeszcze ode mnie z domu wyjść nie chciał, tylko siedział i ciasteczka jadł! Widziałaś ty kiedy, żeby młody chłop ze starą babą ciastka jadł?
- Zmyślasz!
- Nie! Mówię ci, jak on się na mnie patrzył tymi czarnymi oczami… Niby z dziewczyna był na randce, ale już ja się nie dam nabrać, jak nic to jego młodsza siostra była.
- Ty to masz przygody Danka!

Obrazek

- Dlatego postanowiłam, dziś zabieram cię na łowy!
- Łowy?
- Będziemy pić, palić, podrywać facetów i balować do rana! Idziemy!
- Ale Danka, mnie trochę w krzyżu łupie…
- Oj, nie marudź, wyrwiemy ci jakiegoś lekarza to ci przejdzie. Przygodo nadchodzimy!

Obrazek


Dziękuję za uwagę :)

Obrazek
Ostatnio zmieniony 02 sty 2017, 12:43 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 2 razy.
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 451
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lion » 06 gru 2016, 14:32

Jakoś od początku nie podzielałem entuzjazmu Marcina i Antoniego - zdziwiłbym się, gdyby matka Sereny rzeczywiście się o nią martwiła :P Ale w życiu bym nie pomyślał, że okaże się nią być "zmarła" córka Krzysztofa :O! Btw, Antoni niech popracuje nad kondycją, wiek wiekiem, ale czwarte piętro to żaden szczyt ;)
W sumie czemu Avril musiała przekonywać Krzysztofa, żeby wziął ją do Oazy? Gdyby jechał samochodem, to rozumiem, ale skoro i tak podróżowali pociągiem, nie potrzebowała jego zgody ;) W każdym razie czekam na jej spotkanie z Agatką!
Kiedy Siobhan stała się tak zimną osobą? Miała wyrzuty sumienia po wypadku (o który zresztą nie powinna się obwiniać), potem pokochała ojca Sereny - wszystko wskazuje na to, że nie wyjechała jako pozbawione emocji monstrum... Choć myślę, że skoro bez większych oporów opowiedziała o wszystkim ojcu i Marcinowi (którego na jej miejscy bym wyprosił :P), to jednak nie jest tak bezduszna, jak być próbuje i gdzieś w środku chciałaby odnowić kontakt z rodzicami ;)
Trochę mnie rozwala, że córka Krzysztofa jest prawie w tym samym wieku co jego prawnuczek :D

Rozmowa tych dwóch staruszek mnie rozłożyła :haha: Biedna Łucja, nieświadoma, że podczas jej pierwszej randki z Kacperkiem ten dawał innej znaki, w dodatku na jej oczach! :D

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 917
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Galcia » 10 gru 2016, 0:29

Blok, w którym mieszka mama Sereny, strasznie fajnie wygląda. Ładniej niż mój. :D
O rety, to naprawdę córka Krzysztofa? :O Taki wredny babsztyl? Niemożliwe. ;)
Ja na miejscu Siobhan nie miałabym wyrzutów sumienia z powodu śmierci tamtych osób, a zwłaszcza złodziejki. Instant karma i tyle.
Siobhan jest potwornie głupia i zawzięta. <_< Jeszcze kiedyś pożałuje tego, jak potraktowała swoją rodzinę.
Przyznaję, że wiele lat temu, gdy jeszcze się spotykaliśmy myślałem, że być może kiedyś założymy rodzinę. Jednak nigdy nie pomyślałbym, że razem ze swoim mężem zostaniecie rodzicami mojego prawnuczka i przygarniesz pod dach moją wnuczkę!
Cooo? :D To zbyt zagmatwane.
Mimo wszystkich szalonych pomysłów Marcina geje są w Twojej relacji najnormalniejszymi i najbardziej rozsądnymi simami. :D Przeprowadzka do Windenburga to doskonały pomysł.

Historyjka ze starszymi paniami jest genialna!
Widziałaś ty kiedy, żeby młody chłop ze starą babą ciastka jadł?
- Dlatego postanowiłam, dziś zabieram cię na łowy!
- Łowy?
- Będziemy pić, palić, podrywać facetów i balować do rana! Idziemy!
- Ale Danka, mnie trochę w krzyżu łupie…
- Oj, nie marudź, wyrwiemy ci jakiegoś lekarza to ci przejdzie. Przygodo nadchodzimy!
:rotfl:
Gołąb. <3
Obrazek

Awatar użytkownika
Lenna
Wybitny Architekt
Wybitny Architekt
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 1784
Rejestracja: 15 gru 2013, 10:59

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lenna » 10 gru 2016, 12:20

Skoro matka Sereny jej nie chce widzieć, to nie widzę sensu, czemu Marcin i Antoni tak nalegali na to spotkanie. Raczej wątpię, aby gdy dowie się co u jej córki, zmieniła podejście.
Ale w życiu bym nie wpadła na to, że to będzie córka Krzysztofa soft9 Nieźle.
Siobhan zupełnie niepotrzebnie obwinia się o śmierć tamtej dziewczyny... Sama sobie narobiła bigosu, mogła nie kraść portfela.
Na dodatek mam wrażenie, że Siobhan odtrąca od siebie wszystkich, którzy ją zawiodą w ten czy inny sposób i nawet nie próbuje się dogadać ani nawiązać kontaktu. Strasznie uparta jest w tych swoich przekonaniach i raczej nie mam nadziei aby się zmieniła :/ Ale kto wie.
Powiązania rodzinne są tutaj takie skomplikowane XDDD
Ahahaha, historia na koniec jest genialna XDDDDDDDDDDDDDDDDDD :rotfl:
Obrazek

Awatar użytkownika
Simwood
Posty: 749
Rejestracja: 06 sty 2016, 14:32

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Simwood » 10 gru 2016, 12:58

Czyli udało mi się przekonać chociaż jedna osobę, że Helena nie była do końca zła. Sukces! xD
Myślę, że gdyby nie czytała moich książek to dalej bym sądził, że jest nikczemna xD
A tak w ogóle to w jakiej grupie wiekowej jest Antoni? Bo wygląda mi na emeryta :P
Ten blok mieszkalny <3 Sama budowałaś? Chciałbym zobaczyć taki u siebie w grze :D
Siobhan? :O Śmiesznie wygląda jako starsza simka ;)
Marcin mnie przeraża z tym swoim radosnym uśmiechem. Czy on coś bierze po kryjomu, że uśmiech mu nie schodzi z twarzy czy może ma dobrze ułożone życie? ;/
Mijając ją jednak w przejściu usłyszał jeszcze jak szepcze. - Zakończmy to raz na zawsze
Niech zgadnę, przesunięta biblioteczka i drzwi do łazienki? :haha:
Piękne zdjęcia z przeszłości Siobhan <3 Zasługujesz na rangę fotografa :yes:
Jej historia jest strasznie poruszająca. Naprawdę szczerze jej współczuję :( Czy u Ciebie każda wredna kobieta ma straszną przeszłość i to jest powodem jej zgryźliwości? xD
Aha. Krzysztof ma nie więcej niż 50 lat, a już jest pradziadkiem. RYCZĘ :haha: Może za życia doczeka się prapraprawnuka xDDDDDD
Jeszcze bardziej ryczę z tej historii na koniec :rotfl: xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Oplułem monitor! soft9
Obrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 204
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 21 gru 2016, 0:05

Lion – No cóż, myślę, że Antoni i Marcin chcieli też po prostu poznać matkę Sereny i zobaczyć, czy faktycznie jest aż tak zła jak ona mówi. W końcu ludzie często mówią lub robią coś, czego później żałują, więc chcieli zobaczyć jak to jest w przypadku mamy Sereny :)
„Antoni niech popracuje nad kondycją, wiek wiekiem, ale czwarte piętro to żaden szczyt”
Biorąc pod uwagę, że w grze Antoni jest w wieku emeryta, a oni mogą umrzeć od zbyt długich ćwiczeń, pozwól, że jednak dam mu spokój z chodzeniem na siłownie xD
„W sumie czemu Avril musiała przekonywać Krzysztofa, żeby wziął ją do Oazy?”
Wiedziałam, że ktoś zauważy! xD
Ale już wyjaśniam ;) Wszystko wzięło się z tego, że początkowo chciałam, by przyjechali samochodem Krzysztofa. Ostatecznie jednak gdy chciałam napisać tą scenę przyjazdu autem do Oazy Zdrój, to słowa jakoś zupełnie mi się nie kleiły. Postanowiłam więc zmienić na pociąg i od razu wyszła mi scena.
Nie chciałam jednak zbytnio zmieniać oryginalnych dialogów i dlatego tak wyszło.

Możemy jednak uznać, że być może Avril nie miała chwilowo pieniędzy na bilet i Krzysztof za nią zapłacił. Wtedy ma to jakiś sens ;)
„Kiedy Siobhan stała się tak zimną osobą?”
Jeśli chodzi o Siobhan, to trudno powiedzieć. Po prostu życie ją zmieniło. A co do tego czy rzeczywiście jest bezduszna? Czas pokaże ;)
„Trochę mnie rozwala, że córka Krzysztofa jest prawie w tym samym wieku co jego prawnuczek

Myślę, że on myśli podobnie :D
„Biedna Łucja, nieświadoma, że podczas jej pierwszej randki z Kacperkiem ten dawał innej znaki, w dodatku na jej oczach!”
Z Ignasiem ;) Gdyby była na randce z Kacperkiem, to chyba cieszyłaby się, że woli inną xD



Galcia
„O rety, to naprawdę córka Krzysztofa?”
Tak, to jego córka ;) Zawsze może powiedzieć, że charakterek ma po mamusi :P (Albo po teściowej xD)
„Ja na miejscu Siobhan nie miałabym wyrzutów sumienia z powodu śmierci tamtych osób, a zwłaszcza złodziejki. Instant karma i tyle.”
W końcu nie zostałaś patronką niecnych ludzi bez powodu xD
„Mimo wszystkich szalonych pomysłów Marcina geje są w Twojej relacji najnormalniejszymi i najbardziej rozsądnymi simami”
Też się dziwię xD Po prostu gdy piszę relację mam dla nich same „miłe” pomysły. Jaoś nie potrafię sobie wyobrazić, żadnego z tych panów zachowującego się jak Ian lub nawet Naveen ;)
„Historyjka ze starszymi paniami jest genialna!”
Jak się tak wszystkim podobają, to może powstanie więcej takich bonusów „Przygody dwóch staruszek” xD



Lenna
„Skoro matka Sereny jej nie chce widzieć, to nie widzę sensu, czemu Marcin i Antoni tak nalegali na to spotkanie. Raczej wątpię, aby gdy dowie się co u jej córki, zmieniła podejście.”
Wyjaśniłam w komentarzu do Liona.
Marcin i Antoni chcieli ją poznać i zobaczyć jaka ona jest ;)
„Siobhan zupełnie niepotrzebnie obwinia się o śmierć tamtej dziewczyny... Sama sobie narobiła bigosu, mogła nie kraść portfela.”
Myślę, że to co najbardziej wstrząsnęło Siobhan to nie sama śmierć złodziejki, ale również ludzi którzy byli w samochodach.
Nic złego nie zrobili, a jednak również zginęli.
Oczywiście nie powinna się obwiniać, ale i tak to przeżycie wywarło na nią duży wpływ.
„Strasznie uparta jest w tych swoich przekonaniach i raczej nie mam nadziei aby się zmieniła :/ Ale kto wie.”
Masz rację, Siobhan odtrąca ludzi którzy ją zawiedli i nie potrafi im wybaczyć. Czy się zmieni? Zobaczymy :)



Simwood -
„A tak w ogóle to w jakiej grupie wiekowej jest Antoni? Bo wygląda mi na emeryta”
Zgadłeś, Antoni rzeczywiście jest emerytem ;)
„Sama budowałaś? Chciałbym zobaczyć taki u siebie w grze”
Nie, nie budowałam ;) Ale nie martwcie się, jeśli coś zbuduje to na pewno wywieszę wszędzie informację „To ja zbudowałam! Ja! Ja!” xD
Blok znalazłam albo w galerii albo na sims resource, musisz poszukać ;)
„Czy on coś bierze po kryjomu, że uśmiech mu nie schodzi z twarzy czy może ma dobrze ułożone życie?”
Nie, Marcin nic nie bierze, możesz być spokojny xD
Myślę, że po prostu jest szczęśliwy. Ma dom, kochającą rodzinę i przyjaciół, a w jego życiu nie dzieję się nic złego, czemu miałby być smutny? ;)
„Niech zgadnę, przesunięta biblioteczka i drzwi do łazienki?”
Nie, nie tym razem xD
„Piękne zdjęcia z przeszłości Siobhan. Zasługujesz na rangę fotografa”
Dziękuję :) Jednak tak naprawdę większość efektu robi opcja z photoshopa której użyłam. Myślę, że inni zrobiliby lepsze zdjęcia ;)
Ale jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że gdy chcę zrobić jakieś „smutne” zdjęcia, to zwykle słucham jakiś smutnych melodyjek lub piosenek. Tym razem słuchałam tego:

https://www.youtube.com/watch?v=L8HxKTty1WU
„Czy u Ciebie każda wredna kobieta ma straszną przeszłość i to jest powodem jej zgryźliwości? xD”
Myślę, że tak :)
Jest to też trochę efekt tego, że dużo czytam. W książkach zwykle nic nie dzieje się bez powodu. Ktoś jest taki lub taki, bo w życiu przeżył to czy tamto. O ile nie jest to fantazy, gdzie po prostu złymi są np. demony, a demony są złe bo są, to często jednak „ten zły” ma powód, że jest jaki jest ;)
Choć, nawet takie istoty w niektórych książkach mogą mieć swoje powody.
Na przykład ostatnio przeczytałam taką scenę: Główny bohater był na polowaniu i zabił koziołka, chwilę później zobaczył jak demon zabił jakiegoś chłopca. Oczywiście bohater był zły, że go nie ochronił i chciał rzucić się na tego demona i go zabić, ale wtedy demon popatrzył na koziołka, którego główny bohater zabił i mu powiedział „Ty widzisz różnicę między jedną śmiercią a drugą, ale ja nie”
W sensie, że oboje przecież zabili niewinną istotę.



Dzisiaj, nie ukrywam, odcinek robiony na szybko (Jeśli chodzi o zdjęcia) bo chciałabym zdążyć z czymś specjalnym ;)
Udamy się do Agatki i zobaczymy jakie niespodzianki przyniesie jej nowy dzień :)

Zapraszam :)


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Z pamiętnika Agaty
Nowy początek



W czasie gdy Krzysztof i Marcin byli w drodze do mieszkania Siobhan i rozwiązania tajemnicy dotyczącej jej zniknięcia, nieświadoma niczego Agata właśnie wróciła ze szkoły do domu.

Dom stworzony przez Wafl Koons :)
Obrazek

Już w progu zaczęła wołać swoją starszą siostrę Izę, lecz ze zdziwieniem odkryła, że dom jest pusty. Po chwili zauważyła leżącą na stole karteczkę.

Obrazek

Z wiadomości zostawionej przez Izę wynikało, że umówiła się z koleżankami z pracy i będzie dziś nieco później, natomiast Basia i (co zaskoczyło nieco Agatę) Małgosia, są pod opieką Tiany, która miała dziś wolne i zgodziła się zająć dziewczynkami. Gdy skończyła czytać, uśmiechnęła się delikatnie. Ileż to czasu minęło od poprzedniego razu, gdy Izabella wyszła gdzieś z przyjaciółmi na miasto?

Obrazek

Agata cieszyła się, że po całej aferze z Basią, Julią i jej ciążą, siostra zaczyna powoli wracać do normalnego życia. Z nich wszystkich, to właśnie Izabella najbardziej na to zasłużyła. Agata liczyła tez po cichu, że może dzięki takim wyjściom siostra spotka w końcu kogoś wyjątkowego? Kogoś przy kim zapomniałaby o Sławomirze. Mimo, że próbowała to przed nią ukryć, to Agata dobrze wiedziała, że wciąż darzy uczuciem męża ich siostry.

Obrazek

Jak to się stało, że jeden mężczyzna był w stanie tak bardzo skomplikować ich życie?
Dziewczyna pokręciła głową, odganiając od siebie nieprzyjemne myśli. Co się stało to się nie odstanie. Cokolwiek by nie wymyśliła i tak nie zmieni przeszłości, trzeba po prostu iść naprzód. Rozejrzała się po pustym pokoju zastanawiając się jak spędzić ten wieczór. Po chwili postanowiła podgrzać sobie wczorajszy obiad i puścić kolejny odcinek ulubionego serialu. Ledwo jednak dotarła do lodówki, gdy usłyszała dzwonek do drzwi.

Obrazek

Nieco ją to zaskoczyło. Po przeprowadzce Agata i Iza szybko zjednały sobie serca sąsiadów i zaprzyjaźniły się z nimi. Izabella zawsze była osobą otwartą i nie lubiła być zbyt oficjalna. Z tego powodu (oczywiście za zgodą obu stron) gdy któraś z nich była w domu, sąsiedzi zwykle nie fatygowali się by dzwonić, lecz od razu wchodzili do środka, lub wołali je przez otwarte okno.
Dla większości ludzi taki zwyczaj, byłby zapewne irytujący i nie do przyjęcia, ale Agata tak bardzo przyzwyczaiła się do sąsiadów, którzy lubili wpadać, choćby na krótką pogawędkę, że zupełnie jej to nie przeszkadzało. Poza tym, była to miła odmiana, po życiu w domu Juli, gdzie całymi dniami potrafiła siedzieć zupełnie sama, bez choćby krótkiego kontaktu z drugim człowiekiem.

Obrazek

Obrazek

W każdym razie, dziewczyna zaciekawiona kim może być niespodziewany gość, ruszyła go powitać.

Obrazek

Ledwie otwarła, gdy postać rzuciła się jej na szyję i uściskała. Agata nie mogła uwierzyć w to co widzi.

Obrazek

- Avril?! – wykrztusiła, parząc na blondynkę. Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko.
- Cieszę się, że wciąż mnie pamiętasz. – Agata odwzajemniła uśmiech.
- Jak mogłabym cię zapomnieć?

Obrazek

W tej chwili dziewczyna zorientowała się, że wciąż trzyma przyjaciółkę na zewnątrz dlatego zaprosiła ją do środka. Zaproponowała Avril ciepły napój i obie usiadły przy niewielkim stoliku w kuchnio – salonie.

Obrazek

Avril ciekawie rozglądała się po pomieszczeniu, w pewnej chwili zerknęła na ścianę na której wisiało parę zdjęć.
- Widzę, że masz zdjęcia, które wysłał ci Krzysztof. – Agata zerknęła w tą samą stronę co przyjaciółka i zarumieniła się lekko.

Obrazek

- Tak… mówiłam mu żeby tego nie robił, ale uparł się, że będzie wszystko dokumentować, tak bym nic nie straciła z życia Khany. Nie rozumiem go, przecież teraz to jego córka. – Avril rzuciła jej ukradkiem spojrzenie.

Obrazek

- Cóż, nie wyrzuciłaś ich więc wnioskuję, że chyba jednak Krzysztof miał rację. – Aga nie skomentowała tego, dlatego postanowiła kontynuować. - Tak w ogóle, to Krzysztof przyjechał tu ze mną. Mówił, że wpadnie później się przywitać, gdy załatwi jakąś „ważną” sprawę z Marcinem. – Agata spojrzała na nią ponownie.

Obrazek

- Z Marcinem? – pokręciła głową. – Ten to zawsze cos wymyśli, ciekawe co tym razem? – Avril wzruszyła tylko ramionami i znów rozglądnęła się po pomieszczeniu.
- Swoją drogą, bardzo ładny domek. Nie mówiłaś jednak, że twoja rodzina jest bogata? Spodziewałam się willi z basenem, albo jakiegoś pałacu! – Agata zaśmiała się i pokręciła głową.
- Właściwie, to moja siostra Julia jest bogata. Ona i jej mąż Sławomir. Ostatnio jednak relacje między nią, a Izabellą stały się nieco skomplikowane i postanowiłyśmy się wyprowadzić. – Avril ze zrozumieniem pokiwała głową. Agata patrzyła na nią z uśmiechem.
- A teraz powiedz mi, co robisz w Oazie Zdrój? Kiedy wyjeżdżałam szykowałaś się do remontu kawiarni, czyżbyś już skończyła? – blondynka zaprzeczyła ruchem głowy.

Obrazek

- Nie, uznałam, że właściwie nie ma to sensu.
- Dlaczego? – spytała szatynka z troską. Avril była bardzo podekscytowana możliwością wyremontowania kawiarni. Cieszyła się, że w końcu zebrała wystarczającą ilość pieniędzy, by to zrobić. Czyżby coś się stało, że z tego zrezygnowała?

Obrazek

Parząc jednak na twarz przyjaciółki ze zdziwieniem odkryła, że nie widzi na niej smutku, lecz radość.
- Ponieważ… postanowiłam się tu przeprowadzić! – Agata zamilkła zaskoczona. Gdy nie zareagowała, Avril zrobiła obrażona minę.
- Myślałam, że nieco bardziej się ucieszysz. – rzekła ze skrzyżowanymi rękoma. Agata otrząsła się z zaskoczenia i rzekła.

Obrazek

- Cieszę się, naprawdę! – ponieważ Avril wciąż nie wyglądała na przekonaną, dodała. – Po prostu nie wiem skąd ta nagła decyzja. No i przyjechałaś sama… - blondynka zrobiła zdziwioną minę.
- A z kim miałam przyjechać? – szatynka przewróciła oczyma.
- Z Jakiem? – Avril odwróciła wzrok nieco zarumieniona na twarzy.
- Nie wiem o czym mówisz…

Obrazek

- Nie udawaj! – rzekła Agata szturchając ją lekko w ramię. – Dobrze wiem, że między wami coś było… – Avril zrobiła się jeszcze bardziej czerwona na twarzy i zmarszczyła brwi.
- Zabije Lucy! Mówiłam jej, żeby siedziała cicho! – Agata zaśmiała się.
- Nie musiałam rozmawiać z Lucy, żeby wiedzieć, że między wami coś jest. – dziewczyna westchnęła jakoś smutno.

Obrazek

- Jake miał okazję, żeby ze mną jechać, ale jej nie wykorzystał… - w tym momencie Agata miała ochotę palnąć się w łeb. Dlaczego zawsze poruszy jakiś niestosowny temat?
Właśnie chciała jakoś pocieszyć przyjaciółkę, ale ta nagle podniosła głowę i znów uśmiechnęła się radośnie.
- W każdym razie, nie mogę się doczekać otworzenia nowej kawiarni! Mówię ci, wszystko już sobie zaplanowałam! Będzie tak jak zawsze marzyłam! – Agata uśmiechnęła się widząc entuzjazm przyjaciółki, nie mogła jednak zrozumieć jednej rzeczy.

Obrazek

- Bardzo się cieszę ale… Skąd ty na to wszystko masz pieniądze? Kupno kawiarni to jedno, ale jeszcze wynajem mieszkania… - Avril machnęła ręką.
- To proste, sprzedałam kawiarnię w Widenburgu.
- Co?! – wykrzyknęła zszokowana szatynka. –Tę po twoim ojcu? – dziewczyna tylko kiwnęła
głową. - Nie było ci szkoda? – blondynka zaśmiała się.

Obrazek

- Nie, gdy byłam młodsza nienawidziłam tego miejsca. – rzekła wywołując zaskoczenie na twarzy Agaty.

Obrazek

- Zamiast widzieć się z koleżankami, musiałam przychodzić i pomagać ojcu. Dzień w dzień to samo. Przynieś, umyj, zrób to zrób tamto… A ja byłam tylko dzieckiem! Chciałam się bawić z innymi dziećmi, zamiast siedzieć w jakiejś kawiarni!

Obrazek

Potem, po jakimś czasie polubiłam ten interes, ale za to na każdym kroku musiałam udowadniać ojcu, że się nadaję. – tu uśmiechnęła się do swych wspomnień. – Dopiero gdy kawiarnia stała się miejscem spotkań klubu, poczułam się tam naprawdę szczęśliwa.

Obrazek

Jednak… wciąż mi czegoś brakowało. Kawiarnia niby była moja, ale niezupełnie. Wciąż prowadziłam ją tak jak chciałby tego tato. – spojrzała na Agatę. - I wtedy, pojawiłaś się ty.
- Ja? – rzekła szatynka zaskoczona, na co przyjaciółka pokiwała głową.

Obrazek

- Tak. Zaczęłaś ze mną rozmawiać jak fajnie byłoby coś zmienić. Przemalować ściany, zmienić umeblowanie, nowe menu… I poczułam, że to jest to czego chcę. Jednocześnie wiedziałam, że nie uda mi się tego zrealizować w miejscu, gdzie duch mojego ojca wciąż jest obecny. Gdzie ludzie oczekują tego, co dawał im on, nie ja. – spojrzała ponownie na Agatę.

Obrazek

- Kiedy wyjechałaś poczułam się bardzo samotna. Wciąż też bałam się, że będziesz tu zupełnie sama. Nie chciałam, żebyś znów musiała przechodzić przez to wszystko o czym mi mówiłaś. Fałszywi przyjaciele, kłótnie w domu… Dlatego w końcu postanowiłam, że przyjadę i tu otworze kawiarnię moich marzeń. Mając oko na moją najlepszą przyjaciółkę. – Agata poczuła się wzruszona. Nie mogła uwierzyć, że Avril była gotowa porzucić swój dom i przyjechać do zupełnie obcego miasta dla niej. Uściskała ją. Nagle jednak coś przyszło jej do głowy i poczuła się naprawdę smutna.

Obrazek

- Ale co będzie teraz z klubem? – Avril uspokajająco położyła jej dłoń na ramieniu.
- Nie martw się, nie sprzedałam jej komuś obcemu, tylko członkowi naszego klubu. Wszyscy nadal będą mogli tam przychodzić. – Agata odetchnęła z ulgą.
- Komu? – spytała zaciekawiona. Blondynka odwróciła wzrok i zaczęła się niespokojnie kręcić na siedzeniu. – Avril? – dziewczyna zerknęła na nią niepewnie.

Obrazek

- Miałam ci nie mówić… - Agata uniosła brwi.
- Teraz jestem nawet bardziej ciekawa, mów. – dziewczyna jeszcze chwilę się opierała, ale w końcu rzekła.
- Sergio. – Agata wybałuszyła oczy ze zdumienia.
- Co?
- Wiedział, że pieniądze są mi potrzebne, żeby tu przyjechać. Chciał, żeby ktoś miał na ciebie oko kiedy… No wiesz, jego nie będzie. – Agata spuściła wzrok.

Obrazek

- Czyli wyjechał? – Avril potwierdziła. Szatynka nagle poczuła się jakaś smutna. Wiedziała, że rozstając się z Sergio nie zobaczy go przez bardzo długi czas, być może już nigdy? Jednak świadomość, że w każdej chwili mógłby wsiąść w pociąg i przyjechać jakoś ją pocieszała. Tymczasem Champs les sims to kawał drogi stąd. Wiedziała, że nie ma opcji by Sergio teraz przyjechał, gdy będzie mieszkać tam…

Obrazek

Uderzenie pięścią o stół wyrwało Agę z rozmyślań. Spojrzała w parę błękitnych oczu Avril, które niebezpiecznie zaczęły przypominać fale podczas sztormu.
- Oboje jesteście tacy głupi! Dlaczego po prostu nie zadzwonisz i nie powiesz mu, żeby przyjechał?! – Aga odwróciła wzrok.

Obrazek

- Wiesz, że nie mogę…
- Co nie możesz?! Jeden twój telefon, a Sergio będzie tu w try miga! – szatynka zmarszczyła brwi.
- Właśnie o to chodzi! Nie chcę, żeby z czegoś dla mnie rezygnował! Poza tym spójrz na mnie… Ja jestem jeszcze dzieckiem. Czego facet jak on mógłby ode mnie oczekiwać? Nie jestem jeszcze gotowa na małżeństwo, a dzieci… Dobrze wiesz, że nie stworzę z nim rodziny. - zamilkła. Avrl spojrzała na nią ze współczuciem.

Obrazek

- To lepiej żeby był sam albo tam sobie kogoś znalazł? To chcesz mi powiedzieć? – Aga nagle poczuła się zirytowana. Dlaczego Avril prawi jej morały skoro sama nie ma poukładanego życia osobistego?

Obrazek

- No a co z tobą i Jakiem? Też wyjechałaś tak po prostu.
- To co innego! Ja i Jake nie rozstaliśmy się, nawet nie byliśmy parą! No i wciąż mamy ze sobą kontakt, choćby telefoniczny. – nim Aga zdążyła odpowiedzieć, usłyszały dzwonek do drzwi.

Obrazek

Avril spojrzała na nią.
- Spodziewasz się kogoś?
- Nie. – odrzekła zdziwiona i wstała by otworzyć. Gdy tylko to zrobiła, zamarła.

Obrazek

- Cześć! – rzekł entuzjastycznie stojący przed nią blondyn i uściskał dziewczynę.
- Ty musisz być Agata! Od dawna chciałem cię poznać! – dziewczyna stała tak jeszcze chwilę, po czym odwróciła się w stronę przyjaciółki.

Obrazek

- Avril, chyba coś mi jest bo widzę cię podwójnie! – blondynka wstała od stołu i ruszyła zobaczyć gościa.

Obrazek

Widząc kto przed nią stoi, zmarszczyła brwi.
- A co ty tu robisz?! – blondyn uśmiechnął się.
- Chyba nie myślałaś, że puścimy cię od tak w daleki świat bez nadzoru? – Avril zacisnęła pięści.

Obrazek

- Jestem dorosła! Mogę robić co zechcę! – zdezorientowana Agata postanowiła włączyć się do rozmowy.

Obrazek

- Avril, kim on jest? – dziewczyna spojrzała na nią i westchnęła pokonana, jakby pogodziła się już z tym, że nie uda jej się pozbyć blondyna tak łatwo.

Obrazek

- To mój brat bliźniak Andrew. – rzekła wskazując blondyna. Chłopak skłonił się teatralnie.
- Bardzo miło mi poznać. – dziewczyna spojrzała zaskoczona.

Obrazek

- Myślałam, że jesteś najmłodsza? – rzekła, zwracając się w stronę Avril. Blondyna zacisnęła pięści.
- Bo jestem. Skurczybyk musiał urodzić się przede mną! A teraz zgrywa starszego brata i o dziwo reszta rodziny uważa, że jest bardziej odpowiedzialny niż ja! Wyobrażasz to sobie?

Obrazek

Agata próbowała stłumić uśmiech, co nie do końca jej wyszło.

Obrazek

Następnie mimo protestów Avril, zaprosiła gościa do środka.
Myślała, że po powrocie do Oazy już nic ją nie zaskoczy. Myślała, że zostanie zupełnie sama i będzie musiała swe życie zbudować na nowo samodzielnie.
Patrząc jednak na dwójkę rodzeństwa siedzącą w jej salonie zrozumiała, że już nie jest tamtą Agatą.

Obrazek

Samotniczką, która niczym kot chadza własnymi ścieżkami i wszystkich odtrąca.
Teraz, stała się dziewczyną, która ma przyjaciół i może na nich polegać.

Obrazek

Zrozumiała, że bardzo lubi nową Agatę.


Obrazek


Koniec odcinka 33
Ciąg dalszy nastąpi


Dziś nie ma bonusów, ale możecie trzymać kciuki, żebym zdążyła z odcinkiem specjalnym ;)


Dziękuję za uwagę :)
Ostatnio zmieniony 02 sty 2017, 12:45 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 2 razy.
Obrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 204
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 24 gru 2016, 1:26

Tak jak zapowiadałam wcześniej, dziś mam dla was coś specjalnego.
Odcinek świąteczny! :D
Bez zbędnego przedłużania

Zapraszam! :)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Z pamiętnika rodziny Swan
Ten jeden zimowy dzień


Tego roku zima przyszła nagle i niespodziewanie, zaskakując mieszkańców nie tylko Windenburga ale i okolicznych miast. Cały grudzień słońce dopisywało, a temperatura nawet na chwilę nie spadała poniżej dziesięciu stopni, z tego powodu część mieszkańców zupełnie nie przygotowana na mroźne dni czym prędzej wyjmowała z szaf ciepłe swetry i kurtki.

Obrazek

Wśród tych osób oczywiście zdarzyli się pechowcy, którzy w cienkich pelerynkach i letnich butach musieli radzić sobie z tą nagłą zmianą pogody. Były jednak osoby, którym taki obrót spraw zupełnie nie przeszkadzał, a były to oczywiście dzieci. Wesołe maluchy z rodzicami, oraz te starsze widząc sypiący śnieg, z samego rana wybiegły na podwórko, by po raz pierwszy tego roku ulepić bałwana lub zorganizować bitwę na śnieżki. Mróz zupełnie im nie przeszkadzał, co więcej, wydawały się być z tego faktu zadowolone. Jednakże, nie tylko dzieciom dopisywały dziś humory.

Obrazek

Nawet dorosłym, którym śpieszyło się z przygotowaniem do świąt byli dziś wyjątkowo w dobrym nastroju i wielu z nich wybrało się na choćby krótki spacer, by cieszyć się tym pięknym, białym dniem.
Jednak jak to zwykle bywa, była pewna osoba, która nie podzielała ich dobrego nastroju. Tą osobą była pewna młoda dziewczyna. Siedziała właśnie w pokoju, ciesząc się ciepłem i melancholijnie wpatrzyła się w okno.
To Serena, przyglądała się przechodzącym nieopodal ludziom i obserwowała spadające z nieba płatki śniegu, które wirowały na wietrze, jakby pokrążone w jakimś nieznanym nikomu tańcu. Dziewczyna pomyślała, że są naprawdę piękne.

Obrazek

W tej chwili spostrzegła biegających po podwórku Vivi i Jamesa. Dzieci widząc ją, pomachały chcąc nakłonić ją do dołączenia do ich zabawy. Dziewczyna uśmiechnęła się, ale pokręciła głową. Vivi i James próbowali ją jeszcze namówić, ale w końcu zrezygnowali i poszli bawić się dalej. Gdy tylko zniknęli jej z oczu uśmiech spełzł z jej twarzy.
Serena ponownie zapatrzyła się w mroźny krajobraz i zastanowiła się czy ta nagła zima nie jest przypadkiem złym znakiem…

Obrazek

- Tu jesteś! – usłyszała i odwróciła się, by spojrzeć na stojącego za nią mężczyznę. To Marcin, jeden z jej opiekunów, który z nigdy nie schodzącym z twarzy uśmiechem patrzył teraz na nią. – Razem z Antonim gotujemy i chciałem… - zaczął, lecz urwał gdy zobaczył jej minę. – Sereno? Coś się stało? – dziewczyna pokręciła głową.

Obrazek

- Nie, to nic takiego, ja tylko…
- Nie kłam. Przecież widzą, że coś jest nie tak – dziewczyna odwróciła wzrok. Wszyscy byli dziś tacy weseli i szczęśliwi, nie chciała zepsuć im humoru swoimi troskami. Nagle poczuła dłoń na ramieniu. To Marcin zbliżył się i usiadł obok niej. – Sereno… - w tym momencie wiedziała, że nie ustąpi póki nie dowie się co jej leży na sercu. Wzięła więc głębszy wdech i wciąż na niego nie patrząc rzekła.

Obrazek

- To przez moją mamę. Wiesz, ona nigdy nie była wzorem matki. Jak daleko sięgam pamięcią, ciągle się kłóciłyśmy, do tego była strasznie wymagająca i w ogóle nie liczyła się z moim zdaniem. Zawsze miało być tak, jak ona tego chce. – westchnęła.

Obrazek

- Mimo to… nie była tak do końca zła. W święta zawsze piekła moje ulubione ciasta. Razem gotowałyśmy, rozmawiałyśmy, zupełnie jakbyśmy były najlepszymi przyjaciółkami. A wieczorem, w wigilię po wypatrzeniu pierwszej gwiazdy, siadałyśmy razem i dzieliłyśmy się opłatkiem, śpiewałyśmy kolędy, otwierały prezenty… Dzisiejszy dzień, przypomniał mi o tym i tak jakoś zrobiło mi się smutno, że jej tu nie ma…

Obrazek

Nagle jakby coś sobie uświadamiając spojrzała na Marcina.
- Nie zrozum mnie źle! Bardzo się cieszę, że jesteście moją rodziną. Vivi i James są dla mnie jak młodsze rodzeństwo, ale…
- Tęsknisz za nią. – podsumował Marcin uśmiechając się łagodnie. – To normalne, że tak jest Sereno. – dziewczyna zerknęła na niego nieśmiało.

Obrazek

- Myślisz, że dziś przyjdzie? – Marcin nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie. Gdy ostatnim razem widział się z Siobhan, ta wyrzuciła go z domu krzycząc, że nie chce mieć takiej córki jak Serena. Widząc jednak smutek na twarzy dziewczyny, postanowił ją pocieszyć.
- Mówiłem ci to już. Ktoś kto wychował tak wspaniałą osobę jak ty, nie może być aż taki zły. Jestem pewien, że przyjdzie. – Serena uśmiechnęła się lekko. Właśnie chciała coś powiedzieć, ale w tym momencie do pokoju wpadł Antoni.

Obrazek

- Marcin! Przez ciebie zaraz w kuchni będzie pożar! Czego nie zrozumiałeś gdy mówiłem „Przypilnuj ryby”?! – Marcin zrobił skruszona minę, a Serena zaśmiała się pod nosem. „Z tą rodziną nie można się nudzić” przemknęło jej przez myśl.

Obrazek

- Nie złość się Antoni, już idziemy ci pomóc. – rzekła i biorąc ich pod ręce, wspólnie ruszyli do kuchni.

Obrazek

. . .


Tymczasem kawałek dalej w oddalonym parędziesiąt kilometrów Newcrest, zima również zaatakowała z pełną mocą i sypało już od dobrych kilku tygodni. Mimo dopisujących humorów z powodu zbliżających się świąt, większość mieszkańców narzekała na problemy z dojazdem lub na zwiększającą się ilość wypadków lądowania na zimnym lodzie.
Jednakże w domu rodziny Swan, nie było czasu na narzekanie na pogodę. Od samego rana Tiana uwijała się w kuchni chcąc zdążyć przygotować wszystkie dwanaście potraw, tak by przyjaciele i rodzina, siedząc przy wigilijnym stole mogli spróbować jej pyszności. Nie chciała nawet słyszeć, że coś z zaplanowanych dań miałoby się dziś nie pojawić. W końcu ona, córka wielkiej szefowej kuchni Cinderelli Swan miałaby zawieść? O nie!

Obrazek

- Naveen! Mówiłam ci żebyś wstawił ciastka do piekarnika! – krzyczała właśnie patrząc na męża. Tymczasem Naveen ze zrezygnowanym wyrazem twarzy, westchnął i po raz któryś pozazdrościł Lottcie, która pod pretekstem kupienia brakujących prezentów wymknęła się z domu. Spojrzał w iskrzące złością oczy żony i rzekł.

Obrazek

- Tiano, sama przed chwilą kazałaś mi się wynosić z kuchni mówiąc, że ci przeszkadzam. – kobieta nastroszyła się jeszcze bardziej.
- Pewnie! Zostaw mnie samą z tym bajzlem! Niech żona robi wszystko sama, a ty idź i połóż się na kanapie przed telewizorem! – Naveen miał ochotę walić głową w ścianę. Co by dziś nie zrobił, Tiana na niego nawrzeszczy. „Poczekaj, jeszcze się odegram…” pomyślał z satysfakcją i uśmiechnął się, co nie uszło uwadze jego lubej.

Obrazek

- I co się głupio szczerzysz? Do roboty!
- Tak, tak, idę. – powiedział i nie przestając się uśmiechać, ruszył w stronę leżących na tacy ciastek. Nie uszedł jednak dwóch kroków jak usłyszeli płacz Flory. Oboje natychmiast zwrócili się w stronę schodów. Tiana zerknęła na męża.

Obrazek

- Naveen, idź do Flory ja się tym zajmę.
- Na pewno? – spytał mąż marszcząc podejrzliwie brwi.
- Tak, idź – rzekła tylko z roztargnieniem, wyraźnie myśląc już o czymś innym i ruszyła w stronę kuchenki. Naveen szczęśliwy, że choć na chwilę może uciec, ruszył do pokoju córeczki. Ledwie jednak dotarł do pokoju jak usłyszał.

Obrazek

- Naveen! Ciastka! – mężczyzna westchnął i spojrzał na uśmiechającą się do niego córeczkę. Odwzajemnił uśmiech.
- Życz mi szczęścia malutka, żebym to ja nie wylądował za niedługo w tym piekarniku zamiast ciastek! – następnie ukołysał córkę do snu, a sam udał się na dół, przygotowując się na nadchodzące godziny z Tianą.

Obrazek

. . .


Siobhan cały dzień nie mogła sobie znaleźć miejsca.

Obrazek

To wychodziła z domu to wracała. Przez prawie dwie godziny kręciła się bez sensu po galerii próbując zrozumieć, czy może ten niepokój nie jest wywołany tym, że o czymś zapomniała. Gdy jednak po raz dziesiąty sprawdziła listę i upewniła się, że wszystko ma, wróciła z powrotem do domu i wypiła ciepłą herbatę na rozgrzanie.

Obrazek

Obrazek

Po godzinie, postanowiła zastosować bardziej radykalne środki i zażyła nawet tabletkę na uspokojenie.
Niestety to również nie pomogło. Kobieta po raz któryś tego dnia zastanowiła się co może być powodem jej niepokoju. Wszystko do kolacji wigilijnej miała przygotowane. U spowiedzi była już nawet dwa razy (Tak na wszelki wypadek) a mimo to czuła się tak jakby o czymś zapomniała… o czymś ważnym. „Tylko o czym?” zastanawiała się.

Obrazek

Po chwili namysłu wzruszyła ramionami i postanowiła pooglądać programy w telewizji i może chwilkę się zdrzemnąć. Nie zdążyła jednak nawet sięgnąć po pilota, jak usłyszała.

Obrazek

- Siobhan! – kobieta odwróciła się zlękniona i wrzasnęła, widząc stojąca przed nią postać.

Obrazek

Wyglądał zupełnie tak samo, jak w dniu w którym się rozstali. Wojskowa kurtka, zielone nieco wytarte spodnie. Mocno zarysowana szczęka i te ciemne oczy, patrzące teraz na nią surowo. Osobą, którą zobaczyła był… Diego. Jej zmarły przed laty mąż.

Obrazek

Kobieta trwała tak chwilę nie wiedząc co powiedzieć, aż nagle wybuchła nieco nerwowym śmiechem. W końcu uspokoiła się i powiedziała.
- Dobry żart, a teraz mów gówniarzu kim jesteś i jak to zrobiłeś? Ta maska wygląda bardzo realistycznie… - następnie wyciągnęła dłoń, by dotknąć jego twarzy. Mężczyzna nie poruszył się, czekał cierpliwie. Gdy w końcu dotknęła jego twarzy, krzyknęła ponownie. Dłoń Siobhan po prostu przeniknęła przez jego skórę.

Obrazek

- Teraz już rozumiesz? – spytał mężczyzna, jednak kobieta nie słuchała go wcale. Była zbyt zajęta odsuwaniem się tak daleko jak to tylko możliwe. W końcu spojrzała na niego z trwogą w oczach.
- Kim… czym ty jesteś?! – spytała i zerknęła w stronę stojącej nieopodal lampy, zastanawiając się czy dobrym pomysłem jest wziąć ją do obrony. Uznała jednak, że rzucanie przedmiotami w człowieka przez którego po prostu one przelecą, jest bez sensu. Widząc jej reakcję, Diego tylko się uśmiechnął.

Obrazek

- Oj Siobhan, już o mnie zapomniałaś? – kobieta zmarszczyła brwi.
- Kiedy cię ostatnio widziałam byłeś nieco bardziej… No wiesz… żywy. –rzekła i zerknęła na niego wymownie. Diego zaśmiał się, lecz po krótkiej chwili ponownie na nią zerknął, a jego twarz przybrała poważny wyraz.

Obrazek

- Jednak to wciąż ja, a ty… - pokręcił głową. – Zmieniłaś się Siobhan. – kobieta już bardziej pewna siebie, skrzyżowała ramiona na piersi.

Obrazek

- Typowy facet, narzeka, że żona mu się postarzała i chciałby młodszą. – przez twarz mężczyzny przemknął cień uśmiechu.

Obrazek

- Może jednak nie wszystko się zmieniło… - szepnął jakby z nadzieja w głosie, co w jakiś sposób zdenerwowało Siobhan.
- Dobra, koniec żartów. Po co tu jesteś? – gdy nie odpowiedział od razu, klepnęła się w głowę i krzyknęła z żałością w głosie. – Nie… nie mów. Chcesz mi pokazać moje przeszłe, teraźniejsze i przyszłe święta i nakłonić mnie do zmiany zdania? Tylko nie to, ten motyw jest już taki oklepany… - nim jednak skończyła, podniósł rękę by ją uciszyć.

Obrazek

- Daj spokój Siobhan, po co mam ci to pokazywać? Ty sama dobrze je pamiętasz. – pod wpływem jego słów w pamięci kobiety powstał obraz. Ona, tato i mama. Siedzą, śmieją się i rozpakowują prezenty. Poczuła wypełniające jej serce ciepło. - Jestem tu z powodu tego jak traktujesz naszą córkę. – usłyszała i ponownie skupiła się na Diego. – Siobhan, nie możesz wiecznie odtrącać od siebie ludzi. Jeśli dalej tak będziesz postępować…

Obrazek

- Nie obchodzi mnie co sobie o tym myślisz. – przerwała mu gwałtownie. – Moja mama porzuciła mnie w chwili, gdy znalazła sobie kochanka…
- Siobhan…
- …Ojciec został gejem, nie zważając na to, że przez to w szkole miałam piekło…
- Siobhan.
- …teraz Serena zaszła w ciążę! Nie mogę…
- Siobhan! – krzyknął Diego przerywając jej. Kobieta patrzyła na niego zaskoczona jego wybuchem, ale mężczyzna jeszcze nie skończył.

Obrazek

- Spójrz na siebie! Zostałaś całkiem sama!

Obrazek

W tej chwili w pokoju rozległ się dźwięk telefonu i otworzyła oczy. Leżała na kanapie, na stoliku stała szklanka z wodą i pudełeczko z tabletkami, które zażyła na uspokojenie. Tymczasem w telewizji, jak gdyby nigdy nic, pokazywali właśnie jak zrobić świąteczne ciasto, które zadowoli bliskich.

Obrazek

Kobieta potarła oczy i wyłączyła telefon nawet nie odbierając.
„Co to było? Czy to był tylko sen?” Zastanawiała się, lecz z jakiegoś powodu miała wrażenie, że to nie był zwyczajny sen. Ostatnie zdanie jakie wypowiedział Diego z jakiegoś powodu wstrząsnęło nią do głębi. Zostałaś całkiem sama… ale jak to możliwe? Przecież ma przyjaciół, nawet dziś przyjdą do niej na wigilię.

Obrazek

W tej chwili telefon zadzwonił ponownie, tym razem kobieta postanowiła odebrać.
- Halo? O cześć Eli, właśnie myślałam, czy by do ciebie nie zdzwonić i nie zapytać… Och, nie przyjedziecie? Ach, no nic, zdarza się. Tak, rozumiem… cześć…

Obrazek

Gdy tylko odłożyła słuchawkę telefon znów zadzwonił. Zaskoczona kobieta odebrała.
- Nancy? Ty też? Ach, nic takiego ja tylko… Może za rok, tak, cześć. – Sytuacja powtórzyła się jeszcze dwa razy. Zdezorientowana Siobhan usiadła z powrotem na kanapie, wszystkim jej przyjaciołom coś wypadło i ostatecznie nikt nie przyjdzie do niej na wigilię. Czyżby sen, który jej się właśnie przyśnił i to, że wszyscy odwołali swoje przyjście było czystym przypadkiem?

Obrazek

Gwałtownie wstała i wyszła z mieszkania. Zapukała do drzwi swojej sąsiadki i odczekała chwilę. Gdy nikt nie zareagował ponownie zadzwoniła, a następnie nacisnęła klamkę. Ze zdziwieniem odkryła, że drzwi są otwarte.

Obrazek

- Pani Danuto, przepraszam za najście, ale muszę… Pani Danuto! Co pani robi?! – wykrzyknęła z trwogą. Zobaczyła bowiem starszą panią w dość.. intymnej sytuacji. Kobieta w ogóle niespeszona, za to zła spojrzała na nią.

Obrazek

- Ta dzisiejsza młodzież! Wchodzić tak sobie do czyjegoś domu!

Obrazek

Następnie odwróciła się w stronę siedzącego obok niej młodzieńca z przepraszający wyrazem twarzy. – Bardzo cię przepraszam Enryczek, skarbeczku. – młodzieniec tylko wzruszył ramionami.

Obrazek

- Nic się nie stało i tak miałem już iść. – Następnie zebrał swoje rzeczy i mijając wciąż ogłupiałą Siobhan, ruszył do drzwi. - To widzimy się wieczorem. – rzekł jeszcze i mrugnął, a następnie zamknął za sobą drzwi.

Obrazek

W tym momencie Siobhan doszła już nieco do siebie i spojrzała na panią Danutę marszcząc brwi.
- Pani Danuto, tak nie można! Co by powiedział pani mąż gdyby…

Obrazek

- Mój mąż nie żyje od dwudziestu lat. – przerwała jej. – Już dość nocy przepłakałam tęskniąc za nim i patrz co mi z tego przyszło. Siedzę tu sama, moja córka mnie unika i przeprowadziła się do innego miasta, a wnuk poszedł w jej ślady. – rzekła i spojrzała na Siobhan. – Kiedy tak na ciebie patrzę, myślę, że jesteś do mnie trochę podobna. Do mnie, gdy byłam w twoim wieku. – nim Siobhan zdążyła coś powiedzieć, chwyciła jej rękę i rzekła.

Obrazek

- Nie popełniaj moich błędów dziecko, jesteś jeszcze młoda, masz czas. Płacz za stratą bliskiej ci osoby jest potrzebny, ale nie może stać się całym twoim życiem. Ona by tego nie chciała, teraz już to wiem.

Obrazek

Następnie wstała, i ruszyła do kuchni by zaparzyć herbatę. – A teraz powiedz mi, po co przyszłaś? – spytała, lecz ze zdziwieniem zauważyła, że Siobhan kieruje się w stronę drzwi.
- Właściwie pani Danuto, właśnie odpowiedziała pani na moje pytanie. – rzekła i czym prędzej pobiegła do mieszkania.

Obrazek

. . .


Tymczasem, w innej części Oazy pewna osoba również miała problemy związane ze świętami. Co prawda, w tym przypadku nie chodziło jednak o strach przed spędzeniem ich samotnie, w ciasnym pokoju w towarzystwie jedynie telewizora i dobrej whisky. Wręcz przeciwnie, obawa naszego bohatera była zgoła innej natury.
Ignacy bowiem siedział właśnie oglądając świąteczne programy i zastanawiał się co zrobić, by rodzina jego i jego dziewczyny w ogóle przeżyła te święta.

Obrazek

Wszystko zaczęło się tydzień wcześniej, gdy Helena nagle ni stąd ni zowąd oświadczyła.
- Ignacy, w te święta zaprośmy Łucję i Bogusława do nas na wigilię, nie masz nic przeciwko, prawda? – nim chłopak zdążył się odezwać, matka uśmiechnęła się i rzekła. – Świetnie! No to ustalone! – a potem kazała mu powiadomić o wszystkim Łucję i nie chciała słuchać jego protestów.

Obrazek

Gdy próbował ją przekonać, że to raczej nie najlepszy pomysł ze względu na Bogusława, machnęła tylko lekceważąco ręką. – Daj spokój, będzie dobrze.
Ignacy jednak znał Bogusława nieco lepiej niż jego mama i był pewien, że nic nie będzie dobrze…

Obrazek

Ostatnio chłopak zauważył, że jego matka zmieniła się. Oczywiście nie była to zmiana jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, puf i mamy dobrą kochającą Helenę! O nie, to tak nie działa w prawdziwym życiu. Jednak Ignacy musiał jej to przyznać, spędzała teraz z nimi znacznie więcej czasu i starała się być nie tylko dobra matką, ale też osobą. Dała nawet w te święta wszystkim pracownikom dodatkowy dzień urlopu, by spędzili go z rodziną.
To prawda, że wciąż jeszcze była w tym wszystkim nieco nieporadna i zagubiona. Chłopak czasem widział jak „Stara Helena” próbuje się w niej obudzić, ale wtedy matka nagle patrzyła po sobie zaskoczona swoją reakcją, rumieniła się i przepraszała.
Dla niego, ta jej przemiana znaczyła bardzo wiele.
To czego tak bardzo się bał, to to, że jeśli te święta nie pójdą po myśli Heleny i Bogusław ich wyrzuci, to mama może się tym faktem podłamać i wrócić do starej siebie.
Nie zniósłby tego, gdyby znów była taka jak przedtem…
- Kacper, nie tak! Mówiłam ci, użyj siły mięśni!
- Ale mamo, sama mówiłaś mi zawsze, że to niebezpieczne i mogę sobie złamać palec! – nagłe krzyki dobiegające z kuchni przerwały rozmyślania Ignacego.

Obrazek

Zaciekawiony co też jego matka i Kacper wyrabiają wstał i udał się w stronę z której dochodziły odgłosy. Gdy wszedł do kuchni zastał Helenę i Kacpra całych pokrytych mąką i stojących nad miską.

Obrazek

- Nie narzekaj Kacper. – kontynuowała swój wcześniejszy wywód Helena. – Strasznie cię rozpieściłam przez te lata, ale z tym koniec! Jeśli chcę, żebyś kiedyś odziedziczył firmę to musze zrobić z ciebie prawdziwego mężczyznę. W tym stanie, nawet twoja kuzynka Małgosia jest od ciebie bardziej męska! – rzekła , w tej chwili zauważyła stojącego w progu i śmiejącego się z brata Ignacego.

Obrazek

Uśmiechnęła się pod nosem.
- Ciebie też to dotyczy Ignacy. Jesteś chudy i wątły jak szkapa. Jak tak dalej będzie, to jakiś mięśniak sprzątnie ci Łucję sprzed nosa! – rzekła na co Ignacemu zrzedła mina. Ze złością zauważył, że teraz to Kacper się z niego śmieje.

Obrazek

- A teraz chodź, pomożesz nam w przygotowaniach do wigilii. – Ignacy właśnie chciał się jakoś wymigać ale okazało się, że nie musi. Uratował go dzwonek do drzwi.
- To ja otworzę! – powiedział i już go nie było.
Otworzył drzwi i uśmiechnął się szeroko na widok gościa. – Łucja! – wykrzyknął i uściskał dziewczynę.
- Co tu robisz? Myślałem, że pomagasz bratu. – dziewczyna uśmiechnęła się.

Obrazek

- Wymknęłam się na chwilę. – rzekła i mrugnęła do niego. – Co ty na to, żeby też uciec na minutkę na spacer ze swoją dziewczyną? – powiedziała i zatrzepotała rzęsami. Chłopak zauważył, że od kiedy pogodzili się, po wielkiej kłótni, gdy Łucja myślała, że Ignacy spodziewa się dziecka z Agatą, często wymawiała słowo „Dziewczyna”. Z jakiegoś powodu bardzo mu się to podobało.

Obrazek

Zaglądnął do kuchni, a upewniwszy się, że uwaga Heleny jest całkowicie skupiona na jego starszym bracie, ubrał kurtkę i wyszedł z domu cicho zamykając za sobą drzwi.

Obrazek

Udali się z Łucją na spacer po pobliskim parku. Nie rozmawiali o niczym szczególnym, po prostu spacerowali trzymając się za ręce i ciesząc swoim towarzystwem. Dopiero jakiejś godzinie, Ignacy postanowił jednak poruszyć pewien delikatny temat.

Obrazek

- Łucjo? – spytał zerkając na wtuloną w jego ramię dziewczynę.
- Hmm? – zamruczała i spojrzała na niego. – O co chodzi? – spytała, widząc jego niewyraźną minę.

Obrazek

Chłopak wahał się jeszcze chwilę, ale w końcu rzekł.
- Czy twój brat naprawdę nie ma nic przeciwko wspólnej wigilii? – dziewczyna patrzyła na niego nic nie rozumiejącym wzrokiem.
- Oczywiście, przecież powiedziałabym ci gdyby było inaczej.

Obrazek

- I w żaden sposób go do tego nie przymusiłaś? – Łucja zaśmiała się na jego słowa.
- Może faktycznie nie zgodził się tak od razu, ale przyrzekam, że to jego dobra wola. – ponieważ Ignacy nie wyglądał na przekonanego dodała. – Ignacy, zapewniam cię, że jeśli mój brat nie wyraziłby na to zgody i miałabym podejrzenia, że zrobi jakąś scenę, to powiedziałabym ci. Ufasz mi? – spytała i spojrzała na niego w ten irytująco słodki sposób. Gdy robiła ta minę nie potrafił jej ani odmówić ani się na nią złościć. Zrezygnowany westchnął.

Obrazek

- Ufam ci. – rzekł, na co dziewczyna wyszczerzyła żeby w uśmiechu.

Obrazek

- A teraz… Może porozmawialibyśmy o naprawdę ważnej sprawie? – chłopak spojrzał na nią zaskoczony.
- Jakiej ważnej sprawie? – spytał i zauważył, że dziewczyna patrzy na niego jakby był głupi.
- Jak to jakiej? O prezentach oczywiście! – Ignacy zaśmiał się na jej słowa.

Obrazek

- No tak, mogłem się spodziewać, że ten spacer ma jakiś swój cel. – dziewczyna chwyciła go za rękę.
- No weź Ignacy! Powiedz co mi kupiłeś? – w tej chwili chłopak nagle coś sobie uświadomił i w momencie poczuł pot spływający mu po plecach. Wykręcił się z uścisku Łucji i spojrzał w przeciwną stronę.

Obrazek

- Ach… przecież o to chodzi, żeby to była niespodzianka Łucjo. – dziewczyna wyglądała na nieco naburmuszoną, ale pokiwała głową.
- Wiedziałam, że nic od ciebie nie wyciągnę. Wygląda na to, że faktycznie musze poczekać do nocy, ech… - westchnęła.

Obrazek

- W takim razie ja też ci nic nie powiem, ale jestem pewna, że ci się spodoba. – rzekła z uśmiechem, po czym spojrzała na zegarek.

Obrazek

- Już ta godzina?! Oj, no nic. Muszę już iść. – stanęła na palcach i dała mu buziaka w policzek. – To do później! Nie spóźnijcie się! – powiedziała jeszcze i pobiegła do domu.

Obrazek

Ignacy patrzył za nią póki nie zniknęła za rogiem. Gdy tak się stało, sięgnął po telefon i wystukał na klawiaturze "Potrzebuje twojej pomocy!” i wysłał.

Obrazek

. . .


W domu Agaty, podobnie jak u Tiany praca trwała od rana. Aga z Izabellą nie miały w tygodniu zbyt wiele czasu na świąteczne przygotowania dlatego musiały zająć się tym dzisiaj. Cały dzień sprzątały dom, piekły i smażyły, roztaczając dookoła woń smakołyków, których nie powstydziłaby się, żadna porządna gospodynia. Agata była zaskoczona, że jej siostra potrafi tak dobrze gotować. Izabella wracała z pracy późno dlatego zwykle jadała obiady na mieście. Co prawda zostawiała siostrze dania w lodówce do podgrzania, ale zazwyczaj było to coś prostego jak kotlety lub zupa. Gdy skomentowała ten fakt, Izabella uśmiechnęła się i machnęła ręką.

Obrazek

- To nic takiego, przecież nie gotuje z pamięci tylko przepisów.
- Mimo to, nie każdy radziłby sobie tak dobrze na twoim miejscu. – skomentowała Aga, zmywając naczynia. Izabella zastanowiła się chwilę.

Obrazek

- Właściwie to zawsze lubiłam gotować, ale wiesz jak to było u Juli. Cały dzień byłam w pracy, a po powrocie byłam zbyt zmęczona. Poza tym nawet gdybym chciała, to w kuchni urzędowała zatrudniona przez Julię kucharka, gdybym tam wparowała chcąc sama gotować, pewnie poczułaby się urażona i pomyślała, że jej dania mi nie smakują. – szatynka pokiwała głową.

Obrazek

- Pewnie masz rację. – odrzekła i już chciała wrócić do sprzątania, gdy coś przyszło jej do głowy. – Czy ktoś dzisiaj do nas przyjdzie? – Izabella w mig zrozumiała o co Agacie chodzi, jednak udała, że tego nie zauważyła.
- Nie, dziś jesteśmy tylko my trzy… Ach! I jeszcze Małgosia. – Agata spojrzała na nią zaskoczona.
- Małgosia? A co z Julią i Sławkiem? – Izabella bezradnie wzruszyła ramionami.

Obrazek

- Wiem, dla nie to też dziwne, ale Julia i Sławek jadą na jakieś świąteczne przyjęcie do Altów. Z jakiegoś powodu Juli bardzo zależy, żeby się z nimi pogodzić. W każdym razie, nie wezmą ze sobą paromiesięcznego dziecka, bo to podobno za długa podróż jak dla niej, no i wiesz jaka jest Julia. Nie będzie rozmawiać z tymi wszystkimi szychami, trzymając dziecko na rękach. – Agata zmarszczyła brwi.
- No a Sławek? Jemu to nie przeszkadza? – Iza pokręciła głową bezradnie.
- Nie mam pojęcia Aga. Przecież wiesz, że nie rozmawiamy ze sobą za wiele… - widząc, że to trudny temat dla siostry, Aga postanowiła go porzucić.

Obrazek

W tej chwili poczuła wibracje komórki w kieszeni. Wyjęła telefon i przeczytała sms’a. Czytając usta coraz bardziej rozszerzały jej się w uśmiechu. Spojrzała na siostrę.
- Iza, czy mogę wyjść na chwilę? Wygląda na to, że ktoś tu ma problem ze świątecznymi zakupami!

Obrazek

Pół godziny później była na miejscu. Na widok chłopaka stojącego na środku parku, wyszczerzyła zęby w uśmiechu. Po jego minie wyraźnie widziała, że poważnie zastanawia się, czy dobrze zrobił dzwoniąc do niej.

Obrazek

- Proszę, proszę… Wielki Ignacy Landgraab postanowił zwrócić się do mnie o pomoc. Czym sobie zasłużyłam na ten zaszczyt? – chłopak przewrócił oczyma.

Obrazek

- Przestań pajacować i chodźmy. – rzekł i ruszył przed siebie. Mimo jego szorstkiej odpowiedzi dziewczyna nie straciła dobrego humoru. Dogoniła chłopaka podskakując.

Obrazek

- I tak wiem, że mnie kochasz. – Ignacy nie skomentował tego.

Obrazek

Razem udali się w stronę najbliższej galerii. Jak można się było spodziewać, w sklepach było mnóstwo ludzi. Wielu z nich podobnie jak Ignacy, przyszło tu by kupić prezenty dla bliskich lub szukali składników do wigilijnych potraw o których wcześniej zapomnieli.

Obrazek

Gdy tylko znaleźli się w środku, Aga spojrzała w stronę Ignacego i czekała. Chłopak wyraźnie nie chciał na nią spojrzeć. W końcu zniecierpliwiona dziewczyna postanowiła odezwać się jako pierwsza.
- No? To dla kogo ten prezent? Jeśli się nie pospieszymy to, wigilia się zacznie nim w ogóle ruszymy do sklepu. – chłopak pod wpływem jej słów spojrzał na nią, lecz po chwili znów odwrócił wzrok wyraźnie zawstydzony. Zamruczał coś, czego dziewczyna nie dosłyszała.

Obrazek

- Co? Mówże głośniej! – Spojrzał jej prosto w oczy.
- Dla Łucji. – dziewczyna patrzyła chwilę na niego, po czym wybuchła śmiechem. Chłopak w momencie zirytował się.

Obrazek

- No już! Przestań! – Aga po chwili uspokoiła się.
- Zapomniałeś prezentu dla swojej dziewczyny? W dodatku tej z która się dopiero niedawno pogodziłeś? Oj stary, masz przerąbane! – rzekła i zachichotała. Chłopak poczerwieniał na twarzy.

Obrazek

- Przypominam, że to TWOJA wina, że się pokłóciliśmy. – Agata spojrzała na niego z figlarnym błyskiem w oku.

Obrazek

- Ach… to dlatego ja mam ci pomóc? Taka rekompensata za sprawiony kłopot? – chłopak zaczerwienił się nawet bardziej.
- Powiedzmy… - zamruczał ponownie, lecz tym razem Aga usłyszała. Na jej ustach wykwitł złośliwy uśmieszek.
- Nie mów… Czyżbym była jedyną dziewczyną poza Łucją z którą rozmawiasz? – gdy nie odpowiedział zachichotała. – Wielki rozchwytywany przez dziewczyny Ignacy Landgraab, boi się z nimi rozmawiać!
- Nie boję się! – rzekł zirytowany całą sytuacja i czerwony jak burak. Aga spojrzała na niego.
- Jesteś taki uroczy kiedy się złościsz!

Obrazek

- Ach! – zawył rozwścieczony i ruszył do przodu wyprzedzając ją. Dziewczyna uznała, że na dziś wykończyła już cierpliwość Ignasia, dlatego postanowiła nieco mu odpuścić. Jakby nie było wiele mu zawdzięczała. Gdyby wtedy jej nie pomógł… Pokręciła głową odganiając złe myśli.
- Czekaj Ignacy! Obronię cię przed tymi dzikimi fankami!
- Daj mi spokój!

Obrazek

Godzinę później dalej wałęsali się po galerii szukając odpowiedniego prezentu. Ignacy nigdy by nie przypuszczał, że Agata może być taka wybredna. Zaczął się zastanawiać, czy poproszenie jej o pomoc było dobrym pomysłem? W końcu ona i Łucja są zupełnie różne. Czy uda mu się znaleźć odpowiedni prezent z pomocą tej szalonej dziewczyny?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zamyślony nie zauważył, że od dłuższej chwili dziewczyna ciągnie go za ramię. Zirytowany zerknął na nią.
- Co? – powiedział marszcząc brwi i ze zdziwieniem zauważył, że Agata wcale nie patrzy na niego. Spojrzał w tą samą stronę i zamarł.

Obrazek

- Ignacy? Czy to nie ta twoja dziewczyna? – rzeczywiście, dziewczyną która przed nimi stała była Łucja.

Obrazek

Stała właśnie przy jakiejś wystawie i oglądała kolorowe kubki i ozdoby świąteczne. Jednakże nie to tak nim wstrząsnęło, a osoba towarzysząca jej. Wysoki, umięśniony chłopak, o płomienistych włosach i lekkim zaroście, stał ramie w ramię z dziewczyna i coś do niej mówił. Usłyszał jak stojąca obok niego Agata gwizdnęła.

Obrazek

Obrazek

- Ma dziewczyna gust. Ten chłopak mógłby być modelem! – rzekła i spojrzała na Ignacego.

Obrazek

Chłopak minę miał nie tęgą. Przypomniał sobie poranną rozmowę z matką „Chudy i wątły jak szkapa… szkapa, szkapa, szkapa…”

Obrazek

- Ignacy! – ocknąwszy się spojrzał na Agatę. Dziewczyna wydęła policzki. - W ogóle mnie nie słuchasz! – powiedziała i pokręciła głową, po czym ruszyła przed siebie.

Obrazek

- Chodźmy się przywitać, bo zaraz nam uciekną! – właśnie chciała iść za oddalającą się parą, kiedy poczuła uścisk na ręce, spojrzała na chłopaka. – No co? – spytała zirytowana jego ociąganiem się. Chłopak zastanowił się chwilę, nagle zauważył pewien sklep z maskami i coś przyszło mu do głowy.
- Schowaj się, będziemy ich śledzić.
- Co? – rzekła zdezorientowana dziewczyna. Nim jednak zdążyła zaprotestować wciągnął ją do sklepu.

Obrazek

Dwadzieścia minut później. Ignacy i Agata przyciągając uwagę, dosłownie wszystkich mijających ich ludzi, oprócz idącej przed nimi pary.

Obrazek

Podążali bowiem za Łucją i tajemniczym rudowłosym chłopakiem. Agata wciąż nie mogła uwierzyć, że dała się namówić na ten pokręcony plan. Po tym jak bezceremonialnie wciągnął ją do sklepu, kupił szybko ubrania, kazał jej je założyć i ruszyli.

Obrazek

Dziewczyna nie mogła zrozumieć, co też Ignacemu chodzi po głowie.
Nie znała Łucji prawie wcale, a i tak doskonale wiedziała, że nic nie łączy ją z rudowłosym chłopakiem. Na pierwszy rzut oka można było zobaczyć, że to kompletnie nie jej typ. Była na to za grzeczna i za mądra. Aga często widziała takich jak on, gdy uczęszczała do swojej poprzedniej szkoły, nim wyjechała do Windenburga. Typ przystojniaka, którego interesują puste laseczki. Nie było opcji, by Łucja zaliczała się do tej kategorii.
Z jakiegoś powodu jednak Ignacy dostał na jego punkcie obsesji. Mimo jej usilnych prób, by mu to wyjaśnić, chłopak wciąż upierał się by śledzić parę.
Z drugiej strony Agatę również ciekawiło, dlaczego Łucja spotkała się z tym chłopakiem w galerii, chociaż z tego co mówił Ignacy, spieszyło jej się do domu, by pomóc w czymś bratu.

Obrazek

Po kolejnych dziesięciu minutach gapienia się na parę, Aga poczuła, że musi coś zrobić, albo spędzą tak resztę dnia.
W pewnej chwili zauważyła, że para zatrzymuje się by wypić kubek kawy. Uznała, że to idealna okazja, by zrealizować swój plan. Uśmiechnęła się pod nosem, za podglądanie Ignacemu należy się nauczka. Spojrzała na chłopaka.

Obrazek

- Ignacy, może idź schowaj się za tamtą doniczką? Będziesz mieć lepszy widok. – Ignacy nieco zaskoczony był jej nagłą pomocą przy szukaniu kryjówek.

Obrazek

Mimo to posłuchał i ruszył w stronę kwiatka. Akurat w tej chwili kelner, podał Łucji i rudowłosemu zamówione przez nich napoje. „W sumie, niegrzeczni chłopcy też zasługują na karę…” pomyślała Aga na chwilę przed zrealizowaniem planu.
Z całej siły popchnęła Ignacego.

Obrazek

Chłopak zachwiał się i wpadł na rudego chłopaka. Chwilę później wszyscy leżeli na ziemi, ochlapani kawą. W kawiarni zapadła cisza, wszyscy klienci zwrócili wzrok na dwójkę chłopaków, rozciągniętych na podłodze.

Obrazek

- Ignacy?! – wykrzyknęła Łucja wstając. – Co ty tu robisz? I co ty masz na sobie? – spytała dziewczyna, kompletnie zdezorientowana.

Obrazek

- Oj, moja wina! – zawołała Aga i zbliżyła się do nich. Ignacy wstał i spojrzał na nią ze złością.
- Zrobiłaś to specjalnie! – wykrzyknął, Aga zrobiła minę niewiniątka.
- Ja? Nic podobnego! Nie moja wina, że masz krzywe nogi! – rzekła, lecz w jej oczach tańczyły złośliwe iskierki. – Poza tym teraz masz ważniejszą sprawę na głowie. – powiedziała i wskazała ruchem głowy na Łucję. Chłopak obrócił się w jej stronę ze skruszonym wyrazem twarzy.

Obrazek

- Łucjo ja…

Obrazek

- Nic nie mów. – powiedziała unosząc dłoń i rozejrzała się dookoła. Ludzie wkrótce wrócili do swoich spraw i przestali na nich zawracać jakąkolwiek uwagę. Łucja spojrzała na chłopaka. - Myślałeś, że jestem na randce z Enrique?

Obrazek

- Nie! Tak… Może? – powiedział chłopak zmieszany, uświadamiając sobie jaką głupotę popełnił śledząc swoją dziewczynę. Łucja pokręciła głową.
- No wiesz… żebyś ty pomyślał, że ja… ech… - w tej chwili usłyszeli czyiś śmiech. To Enrique, wstał i zbliżył się do nich.

Obrazek

- Zabawny ten twój chłopak Łucjo. – rzekł i spojrzał na niego. – Może się przedstawię jak należy. Enrique Lotario, miło mi. – powiedział i uścisnął Ignacemu dłoń. – Łucja dużo mi o tobie opowiadała. Bardzo chciałem cię poznać, ale nigdy nie spodziewałbym się, że stanie się to właśnie w taki sposób! – rzekł i uśmiechnął się.
- Opowiadała ci o mnie? – spytał Ignacy, lecz nim rudowłosy zdążył się odezwać, Agata wtrąciła się do rozmowy.

Obrazek

- Skąd się znacie? – Łucja zerknęła na nią.
- Enrique i ja chodziliśmy przez jakiś czas do tej samej szkoły. Była tam taka jedna dziewczyna, która strasznie mi dokuczała, Paulina Burak. Wstawił się za mną i w pewien sposób pomógł mi się na niej odegrać. – rzekła ze złośliwym uśmieszkiem.
- Nie wiedzieliśmy się szmat czasu, dlatego kiedy przyjechałem do Oazy zadzwoniłem do Łucji, czy moglibyśmy się spotkać. Łucja zawsze pomagała mi na sprawdzianach i jakoś tak wyszło, że się zakumplowaliśmy. Niedługo potem musiałem jednak wyjechać, zmieniłem szkołę i kontakt trochę się urwał. – Agata z wagą słuchała ich historii. Coś jednak nadal jej nie pasowało.

Obrazek

- Dobra, kumam. Przyjaźń i tak dalej… Ale dlaczego chciałaś utrzymać to w tajemnicy? Nie mogłaś powiedzieć, o to tu obecnemu geniuszowi – rzekła wskazując na Ignacego – …gdzie idziesz?

Obrazek

Łucja zarumieniła się tak bardzo, że niebezpiecznie zaczęła przypominać pomidora. Szepnęła coś cienkim głosikiem, a na ustach Agaty pojawił się uśmiech.

Obrazek

- Możesz powtórzyć? – spytał, Ignacy, który nie dosłyszał. Agata wyręczyła jednak dziewczynę.
- To proste… - powiedziała szczerząc się.
- Twoja dziewczyna zapomniała kupić ci prezentu!

Obrazek

. . .


Niedługo później, cała grupka na czele z Agatą i Enrique, szła zaśnieżonymi uliczkami w stronę domu. Podczas gdy Agata wydawał się być w świetnym humorze, Łucja i Ignacy, zmieszani wlekli się z tyłu nie patrząc sobie w oczy.

Obrazek

Agata zerknęła w ich stronę i uśmiechnęła się.
- Oj, przestańcie już. Dajcie sobie buziaka na zgodę i przestańcie robić takie miny. – Ignacy rzucił jej Łucja zarumieniła się jeszcze bardziej, a Ignacy rzucił jej wściekłe spojrzenie. Właśnie chciał coś powiedzieć, ale wtedy niespodziewanie odezwał się Enrique.

Obrazek

- Agata, ty nie mieszkasz przypadkiem gdzieś tu niedaleko? – dziewczyna zerknęła na niego zaskoczona, po czym kiwnęła głową.
- Tak… - tu uśmiechnęła się figlarnie. – A co? Chciałbyś mnie odprowadzić do domu? – rzekła i zatrzepotała rzęsami. Ku jej zdumieniu, chłopak odwzajemnił jej uśmiech.

Obrazek

- Czytasz mi w myślach, skarbie? – Agata wyglądała na nieco zmieszaną. Nim zdążyła się odezwać, rudowłosy chwycił ją za rękę i pociągnął za sobą. – To co? Idziemy? – dziewczyna zabrała mu rękę, a na jej usta powrócił złośliwy uśmieszek.

Obrazek

- Dobrze, ale ja prowadzę chłopczyku. Nie chcę się obudzić za parę godzin w jakimś pokoju hotelowym z pustką w głowie i tobą w łóżku. – Enrique zaśmiał się.
- Czy to byłoby takie złe? – spytał figlarnie, w odpowiedzi dziewczyna pokazała mu język co rozbawiło go nawet bardziej. Nim ruszyli, odwrócił się jeszcze w stronę Łucji.

Obrazek

- Trzymaj się Łucja! Do następnego razu! – następnie razem z Agatą oddalili się.

Obrazek

Łucja i Ignacy milczeli jeszcze chwilę, aż w końcu chłopak spojrzał na nią nieśmiało.
- Łucjo? – spytał i odczekał, aż na niego spojrzy. - Jesteśmy strasznie głupi, prawda?– dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie.

Obrazek

- Troszeczkę. – w tym momencie zaśmiała się. – Wciąż nie mogę uwierzyć, że śledziliście nas w tych idiotycznych kostiumach! – Ignacy poczerwieniał na twarzy.

Obrazek

W tej chwili poczuł, że dziewczyna chwyta go za ręce.
- Wiesz co? Może w następnym roku jeśli nie będziesz mieć pomysłu na prezent, po prostu zapytaj, dobrze? – chłopak odwzajemnił uśmiech.
- Tylko pod warunkiem, że zrobisz to samo.

Obrazek

Następnie trzymając się za ręce i wciąż śmiejąc z całej sytuacji ruszyli do domu.

Obrazek

. . .


Pani Danuta właśnie miała zamiar zagotować sobie wody na herbatę, gdy usłyszała natarczywe pukanie do drzwi. Zaskoczona kto o tej porze może dobijać się do jej domu, ruszyła otworzyć.
- Pali się czy co? Już idę! – krzyknęła idąc powitać gościa.

Obrazek

Gdy tylko otworzyła, zamarła na widok stojącej w progu Siobhan. Kobieta ubrana w świąteczny sweter i czapkę renifera, uśmiechała się do niej w nieco przerażający sposób.
- Siobhan? Co ty…

Obrazek

- Nie ma czasu, musimy iść! Natychmiast! – krzyknęła, chwyciwszy kobietę za rękę i pociągnęła ją chcęc wyprowadzić z mieszkania, w ostatniej chwili kobieta zatrzymała się i pokręciła głową.
- Czekaj, czekaj… Coś ty wymyśliła? Na polu jest chyba dwadzieścia stopni na minusie, gdzie ty… - Siobhan przerwała jej gestem ręki.
- Nie ma czasu! Pani Danuto mówiła pani, że jest samotna i chce coś zmienić w swoim życiu? Dziś jest dzień by to zrobić! – następnie rzuciła jej sweter. Zdezorientowana staruszka, założyła go na siebie i dała się wyprowadzić z mieszkania.

Obrazek

Po wyjściu z bloku, Siobhan spojrzała na nią jeszcze i spytała.
- Gotowa? – Danuta zastanowiła się chwilę, po czym kiwnęła głową.
- Do boju!

Obrazek

Następne godziny spędziły kupując zabawki w sklepach, by następnie odwiedzić domy dziecka i rozdać prezenty. Pani Danuta zastanawiała się skąd Siobhan ma na to wszystko pieniądze? Owszem, miała dobrze płatną pracę, ale żeby aż tak?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdy ją o to spytała, kobieta machnęła tylko ręką.
- Proszę się o to nie martwić. – staruszka postanowiła dać temu spokój. Widząc jednak zaangażowanie Siobhan, pomyślała, że da również coś od siebie. W ten sposób więcej dzieci tego dnia otrzymało prezenty.

Obrazek

W końcu niebo pociemniało, a okolicę osnuł mrok. Siobhan razem z Danutą zmęczone, ale szczęśliwe udały się w stronę domu. W pewnym momencie jednak pani Danuta przystanęła. Siobhan zerknęła na nią.

Obrazek

- Bardzo ci dziękuję za dzisiejszy dzień Siobhan. To była naprawdę dobra zabawa. – kobieta odwzajemniła uśmiech.
- Dla mnie też. – po chwili zastanowienia dodała. – A może przyszłaby pani do mnie na wigilię? Skoro jest pani sama… - zaczęła lecz starsza kobieta pokręciła głową.

Obrazek

- Właściwie mam już plany. – Siobhan patrzyła na nią nic nie rozumiejącym wzrokiem.
- Ale mówiła pani…
- Nim jeszcze do mnie przyszłaś, postanowiłam coś zmienić w swoim życiu. Moja córka i wnuk przyjadą do mnie na święta. – Siobhan posmutniała, ale uśmiechnęła się do kobiety.

Obrazek

- Ach, rozumiem… - Pani Danuta widząc to, położyła jej dłoń na ramieniu.
- Jeśli chcesz możesz do nas przyjść. – Siobhan szybko pokręciła głową.
- Nie, nie trzeba! Właściwie… Ja też mam już plany. – rzekła i uśmiechnęła się przekonująco. Pani Danuta wyglądała na ucieszona ta wiadomością.
- W takim razie wesołych świąt Siobhan. Powodzenia. – rzekła i uściskała ją. Następnie wsiadła na przystanku do autobusu i odjechała.

Obrazek

Kobieta stała na środku zupełnie sama nie wiedząc co właściwie ze sobą zrobić. W końcu westchnęła i ruszyła w stronę domu. Najwyżej dziś położy się nieco wcześniej spać.

Obrazek

Nie uszła jednak daleko, jak usłyszała.
- Siobhan! – w momencie się spięła. „Nie… niemożliwe.” Obróciła się i wrzasnęła.

Obrazek

- To znowu ty! – wykrzyknęła patrząc na stojąca przed nią postać mężczyzny. Diego patrzył na nią z uśmiechem na ustach. Kobieta uszczypnęła się w rękę. – O nie! Czyli to też tylko sen! Obudź się, obudź! – krzyczała szczypiąc się raz po raz. Mężczyzna zaśmiał się. Siobhan spojrzała na niego gniewnie.

Obrazek

- No i z czego się śmiejesz? Skoro jesteś wytworem mojej wyobraźni to mógłbyś mi pomóc i mnie obudzić! – mężczyzna pokręcił głową.
- To nie jest sen Siobhan. Ja naprawdę tu jestem. – kobieta patrzyła na niego jakby był głupi.

Obrazek

- Co? To niemożliwe! Jest zupełnie tak jak przedtem! Za chwilę obudzę się w domu i… - Diego przerwał jej.
- Siobhan, tamto to nie był sen… - rzekł i podrapał się po głowie nieco zmieszany. – Gdy przedtem na ciebie nakrzyczałem, zemdlałaś i osunęłaś się na podłogę. Nie wiedziałem, co z tobą zrobić, dlatego położyłem cię na kanapie i zostawiłem, żebyś doszła do siebie. – kobieta patrzyła na niego zaskoczona.

Obrazek

- Co? – po chwili jednak coś przyszło jej do głowy dlatego spytała. – Ale myślałam, że przez wszystko przenikasz. Jak to się stało, że położyłeś mnie na kanapie? – mężczyzna wzruszył ramionami.
- To zależy od mojej woli. Przedmioty mogę przeze mnie przenikać lub nie. Chciałem sprawić żebyś mi uwierzyła, że jestem duchem, dlatego to zrobiłem. – kobieta wyglądała jakby rozbolała ja głowa.
- Nie… to musi mi się śnić… - zmęczonym ruchem potarła oczy. – Dobra, zakładając, że jesteś prawdziwy… Czego ode mnie oczekujesz? – Diego przewrócił oczyma.

Obrazek

- Czy ja wszystko musze ci tłumaczyć? – westchnął. – Jak mówiłem poprzednim razem. Nie chcę żebyś była sama. Zwłaszcza w święta. – powiedział i chwycił ją za ręce. Kobieta zabrała je.
- Wcale nie jestem sama! Ja…
- Więc co tu robisz, stojąc na mrozie? – kobieta nie była w stanie na to odpowiedzieć.

Obrazek

Nagle z jej oczu popłynęły łzy. Zaskoczona dotknęła policzków.
- Łzy? Ale ja… - Diego nagle ją przytulił.
- Ciii… Już dobrze, nie musisz być zawsze taka oziębła, to dobrze czasem pokazać swoje prawdziwe uczucia. – kobieta wtuliła się w niego mocniej.
- Jestem okropna! Serena mnie nienawidzi! – załkała, po czym zerknęła na niego. – Diego? Zostaniesz ze mną? – mężczyzna uśmiechnął się smutno.
- Ja nie należę do tego świata, nie mogę z tobą zostać.

Obrazek

- Ale mówiłeś!
- Że nie chcę żebyś była sama, to prawda. – rzekł przerywając jej. –Ale nie mogę zostać, przybyłem tylko, żeby pokazać ci, że popełniasz błąd. Niestety to wszystko co mogę zrobić. – powiedział i zaczął znikać. Siobhan przestraszyła się i chwyciła jego dłoń mocniej.
- Nie zostawiaj mnie! Proszę! Zrobię wszystko tylko…!
- Siobhan, nie myśl o przeszłości. Co było to było, a teraz trzeba iść dalej.
- Diego!
- Kocham cię. – powiedział jeszcze i zniknął. Siobhan trwała tak i patrzyła w miejsce w którym jeszcze chwilę temu stał jej mąż.

Obrazek

- Diego! – krzyknęła ponownie, ale nic się nie wydarzyło. Kobieta otarła policzki z ostatnich łez i zastanowiła się, co właściwie powinna teraz zrobić?

Obrazek

Niespodziewanie tuż obok niej zatrzymała się taksówka.
- Podwieźć gdzieś panią? Zaraz znów może zacząć sypać śniegiem. – w pierwszej chwili kobieta chciała odmówić, wtem jednak nagły podmuch wiatru poruszył koronami drzew.
Siobhan spojrzała w tym kierunku i nagle coś przyszło jej do głowy. Spojrzała w oczy kierowcy i rzekła.
- A wie pan co? Poproszę na dworzec, muszę gdzieś pilnie pojechać.

Obrazek

. . .


W końcu nastała ta wyczekiwana przez wszystkich chwila. Dzień ustąpił miejsca nocy, a na niebie zaczęły pojawiać się gwiazdy. Zgromadzeni w ciepłych domach ludzie, w otoczeniu rodziny i przyjaciół zaczęli łamać się opłatkiem i zasiadać do wigilijnej kolacji.
Dzieci z podekscytowaniem otwierały prezenty, bacznie obserwowane przez uśmiechających się dorosłych.

Obrazek

Również w domu Agaty panie postanowiły złożyć sobie świąteczne życzenia i zasiąść do posiłku.
- Agatko? Nakryj proszę do stołu, a ja pójdę sprawdzić czy Basia i Małgosia śpią, dobrze? – dziewczyna kiwnęła głową i otworzyła szafkę ze sztućcami i talerzami.

Obrazek

Ledwie jednak je wyjęła jak usłyszała dzwonek do drzwi. Spojrzała w kierunku dźwięku i zmarszczyła brwi zaskoczona. Kto mógł przyjść do nich o tej porze?
Agata otworzyła drzwi, gdy tylko to zrobiła na jej ustach wykwitł szeroki uśmiech. Nie mogła uwierzyć własnym oczom.

Obrazek

Stała przed nią cała ekipa z Windenburga.
- Możemy wejść? – spytała, Avril z uśmiechem. Zaskoczona Agata przez chwilę nie mogła wydobyć z siebie głosu.

Obrazek

- Lucy, Vicky, Jake, Michael! – wykrzyknęła wzruszona i wyszła witać się ze wszystkimi. Gdy tylko ich wyściskała obróciła się w stronę blondynki.

Obrazek

- Avril! Myślałam, że pojechałaś do domu na święta! – dziewczyna podrapała się nerwowo po głowie i odwróciła wzrok.
- Wiesz… co do tego…

Obrazek

- Dobry wieczór. – usłyszała Aga i odwróciła się. Zobaczyła przed sobą parę osób, które bardzo przypominały jej Avril.

Obrazek

- Czy będzie to duży problem jeśli moje rodzeństwo i rodzina siostry też wproszą się na wigilię do ciebie? – spytała i uniosła ręce w obronnym geście. – Mówiłam im żeby nie przyjeżdżali, ale nie chcieli słuchać! Ja… - zamiast odpowiedzieć Agata roześmiała się i machnęła ręką.
- Im więcej nas tym lepiej. – zapewniła i zaprosiła wszystkich do środka.

Obrazek

Na widok ludzi wchodzących do domu, Izabella, która właśnie zeszła na dół tylko pokręciła głową.

Obrazek

- Coś tak czułam, że będzie nas więcej, dlatego specjalnie ugotowałam więcej jedzenia. Zapraszam. – rzekła z uśmiechem i ruszyła po więcej talerzy i sztućców. Goście zaczęli siadać na kanapach i przy blacie kuchennym.

Obrazek

Obrazek

Agata już miała dołączyć do przyjaciół, gdy dzwonek do drzwi odezwał się ponownie. Agata spojrzała podejrzliwie na Avril. Blondynka widząc jej minę uniosła ręce do góry.
- Tym razem to nie ja, przysięgam! – Agata pokręciła głową i ruszyła z powrotem do drzwi.

Obrazek

- Zapraszam… - zaczęła i natychmiast urwała na widok stojącej przed nią postaci.

Obrazek

- Sergio… - szepnęła patrząc w zielone oczy mężczyzny. Sergio uśmiechnął się delikatnie.
- Cześć Agata. – rzekł nieco niepewnie. Dziewczyna spojrzała szybko do środka, ale widząc, że wszyscy są póki co zajęci sobą, chwyciła kurtkę, wyszła na zewnątrz i zamknęła drzwi. Sergio popatrzył na nią zaskoczony.

Obrazek

Dziewczyna mierzyła go chwilę wzrokiem, po czym rzuciła się w jego objęcia.
- Przyjechałeś! – wykrzyknęła szczęśliwa jak nigdy. Mężczyzna początkowo zaskoczony objął ją mocniej.
- Tęskniłem za tobą. – dziewczyna uśmiechnęła się.

Obrazek

- Ale jak? Skąd? – nagle coś przyszło jej do głowy. – Avril? – Sergio nie musiał nic mówić, jego mina powiedziała jej wszystko. Dziewczyna pokręciła głową. – Cała ona… - ponownie spojrzała mu w oczy. – Na jak długo? – mężczyzna odwrócił wzrok.

Obrazek

- Jutro rano wracam do Champs les sims… a potem być może pojadę dalej. – ponownie na nią zerknął. – Właśnie dlatego chciałem odwiedzić cię w te święta. – Agata posmutniała. Kiedy zobaczą się następnym razem? Patrząc jednak w jego oczy, nagle pojęła, że nie czuje smutku, ale radość, że teraz tu jest. Chwyciła go za rękę.

Obrazek

- Spełniasz swoje marzenie, zawsze chciałeś podróżować. Cieszę się. – Sergio chciał coś powiedzieć, ale nie pozwoliła mu. – O nie, dziś nie mówmy o smutnych rzezach, pomartwimy się tym jutro. Teraz tu jesteś i chcę spędzić z tobą te święta, dobrze? – mężczyzna uśmiechnął się.

Obrazek

- Zgoda. Dziś zero smutku. A teraz… - chwycił jej twarz w dłonie i pocałował.

Obrazek

Ledwie jednak ich usta się zetknęły jak drzwi otworzyły się.
- Agata chciałam… Och. – rzekła stojąca w progu Avril, a Agata i Sergio w momencie odskoczyli od siebie, cali czerwoni na twarzy. Blondynka uśmiechnęła się figlarnie.

Obrazek

- Dobrze, to ja już znikam nie przeszkadzacie sobie. – powiedziała, lecz nim schowała się do środka dodała jeszcze. – chyba, że wolicie iść do sypialni na górze?
- Avril! – krzyknęła za nią czerwona na twarzy Agata, na co blondynka zaśmiała się i umknęła do środka. Agata i Sergio spojrzeli na siebie i parsknęli śmiechem.

Obrazek

- To co? Wejdziesz? – spytała Aga, na co mężczyzna chwycił jej rękę.
- Chętnie. – rzekł i razem wkroczyli do ciepłego pokoju, z którego dochodził śmiechy ich rodziny i przyjaciół.

Obrazek

. . .


Izabella manewrowała między gośćmi rozdając talerze, jedzenie i picie. Mimo zmęczenia była naprawdę szczęśliwa. Cieszyła się, że jej siostra ma tylu przyjaciół.
Nagle usłyszała dzwonek do drzwi, ponieważ wśród ogólnego gwaru nikt nie zwrócił na to uwagi, a oa była najbliżej, postanowiła otworzyć. „Agata ma naprawdę sporo przyjaciół. Jeśli znów przyszła tak duża ekipa to chyba będą siedzieć na blacie w kuchni!” pomyślała wesoło.

Obrazek

- Witam… - zaczęła otwierając drzwi, lecz gwałtownie umilkła

Obrazek

- Sławomir? – rzekła zaskoczona. – Co ty tu robisz? – mężczyzna uśmiechnął się.
- Cześć, mogę wejść? – kobieta nie odpowiedziała, zamiast tego powiedziała.
- Myślała, że jesteś z Julią u Altów. – Sławek kiwnął głową.
- Bo byłem, jednak gdy usłyszałem, że chce tam spędzić całą noc, postanowiłem wrócić. – Iza spojrzała na niego ze smutkiem w oczach.

Obrazek

- Julia nie wróciła z tobą?
- Nie. – kobieta ze zrozumieniem pokiwała głową.
- Rozumiem, że przyszedłeś po Małgosię? Już po nią idę… - nim jednak zdążyła wykonać ruch, chwycił ją za rękę. Spojrzała nań zaskoczona.

Obrazek

- Właściwie Iza… chcę spędzić ten czas ze swoimi córkami… - tu spojrzał jej w oczy. – I z tobą. – Iza wyglądała na kompletnie zaskoczoną. Mężczyzna odwrócił wzrok.
- Wiem, że nie mogę ci nic obiecać, ale… Wpuścisz mnie?

Obrazek

Kobieta uśmiechnęła się delikatnie i przepuściła go.
- Zapraszam.

Obrazek

. . .


Nieco dalej, do otulonego śnieżną peleryną Windenburga przybył pociąg.

Obrazek

Wysoka kobieta w świątecznym swetrze wybiegła z dworca i nie zważając na spojrzenia jakie rzucali jej przechodzący obok ludzie, gnała przed siebie, a wzmagający się coraz bardziej wiatr, jakby dodawał jej skrzydeł.
Sama nie wiedziała skąd bierze się w niej ta pewność, iż podąża we właściwym kierunku. Nie miała pojęcia gdzie znajduje się dom do którego zmierzała. Mimo to była pewna, że jest to droga, którą powinna podążać. Nagle wiatr ucichł.

Obrazek

Stara latarnia nie działająca zapewne co najmniej już od dziesięciu lat, nagle obudziła się do życia. Siobhan spojrzała w jej kierunku. Stała przed dużym ładnym domkiem, na którym świeciły się świąteczne lampki. Światło w domu paliło się, a ze środka dochodziły odgłosy rozmów. Zapewne rodzina właśnie zasiadła do świątecznej kolacji. Mimo, że kobieta tak bardzo się spieszyła to teraz ogarnęły ją wątpliwości. Czy powinna tam wejść? A co jeśli wszystko zepsuje? Nagły trzask okna otwartego wybudził ją z rozmyślań. Kobieta zmarszczyła brwi i spojrzała w niebo.

Obrazek

- No dobrze już dobrze. Idę! – rzekła podniesionym głosem i ruszyła w stronę drzwi. Tuż przed samym wejściem zawahała się ponownie, ale głośny trzask sprawił, że nacisnęła dzwonek.
W środku dało się słyszeć szuranie krzesła i kroki zbliżającej się osoby.

Obrazek

- Dobry wieczór czym…? – rzekł mężczyzna lecz gwałtownie urwał widząc stojącą przed nim Siobhan.
- Siobhan! – powiedział zaskoczony i zagapił się na nią. Kobieta zarumieniła się i odwróciła wzrok.
- Cześć… Czy mogłabym? – spytała i wskazała wnętrze pokoju. Marcin natychmiast przesunął się robiąc jej przejście.
- Oczywiście! Zapraszam. – rzekł i uśmiechnął się.

Obrazek

Siobhan wkroczyła do pokoju. Gdy tylko to zrobiła rozmowy ucichły, a zgromadzeni w pokoju ludzie spojrzeli na nią zaskoczeni. Siobhan nagle poczuła się bardzo niepewnie. Krzysztof widząc ją wstał i zbliżył się.

Obrazek

- Siobhan! – wykrzyknął radośnie. Chciał ją uściskać, ale pod wpływem impulsu cofnęła się.

Obrazek

- Ja… - zaczęła i rozglądnęła się. Patrzyła na ludzi którzy jeszcze parę minut temu śmiali się i żartowali. Byli weseli do póki tu nie przyszła. – Ja… - rzekła i powstrzymując cisnące się jej do oczu łzy, zacisnęła pięści.

Obrazek

- Ja nie powinnam tu przychodzić! Przepraszam! – krzyknęła i z prędkością błyskawicy odwróciła się by odejść.

Obrazek

Nagle jednak poczuła jak ktoś chwyta ją za rękę. Zszokowana spojrzała za siebie.
- Diego? – spytała lecz osobą, która za nią stała nie był jej zmarły mąż. To była jej córka, Serena.

Obrazek

- Mamo proszę, nie uciekaj! – krzyknęła, a w oczach zabłyszczały jej łzy.
- Przepraszam za to co mówiłam. Ja nie nienawidzę cię… Kocham cię! – krzyknęła ponownie.

Obrazek

A z oczy pociekły jej łzy. Siobhan ponownie rozejrzała się po twarzach zgromadzonych ludzi. To nie tak, że przez jej pojawienie się zepsuła im święta. Właśnie dlatego, że przyszła, stały się one kompletne.

Obrazek

Siobhan spojrzała na córkę i przytuliła ją do serca. Dziewczyna również ją objęła.
- Przepraszam… przepraszam, przepraszam… - szeptała z całej siły ściskając córkę.

Obrazek

Po chwili odsunęły się od siebie, a stojący obok Marcin zagadnął.
- Siobhan? Czy zasiądziesz z nami do stołu? – kobieta uśmiechnęła się.

Obrazek

- Z przyjemnością.

Obrazek

. . .


Tej nocy gwiazdy świeciły na niebie jasno jak jeszcze nigdy do tej pory. Tego jednego dnia wszyscy zapomnieli o dzielących ich sporach.

Obrazek

- Możemy wejść?
- Oczywiście. Wchodźcie, na zewnątrz jest strasznie zimno.

Obrazek

Obrazek

Ludzie gromadzili się i razem z rodziną i przyjaciółmi kolędowali do późnej nocy.

Obrazek

Nie obyło się bez świątecznych niespodzianek…

- Poznajcie mojego chłopaka Enrique!
- Miło mi.

Obrazek

- I co Bogu? Mówiłam ci że wypiję więcej!
- Że co? To ja wypiłem więcej!
- Bogu… z ciebie to jednak równy chłop. Jak będziesz szukał żony to wal śmiało. – Bogusław spojrzał na nią nieprzytomnym wzrokiem.

Obrazek

- Że niby z tobą mam się hajtnąć?
- Może powinieneś! – następnie zaśmiali się z sobie tylko znanego żartu.

Obrazek

Tymczasem stojący nieopodal Ignacy i Łucja patrzyli na zawieszony na ścianie obraz.
- Hmm… dość, oryginalny prezent. – rzekł chłopak, a Łucja czerwona jak burak ukryła twarz w dłoniach.

Obrazek

- Zabiję Enrique! Podmienił mój prezent! – dziewczyna zerknęła na chłopaka. – Chciałam ci dać obraz, ale nie ten! – rzekła zrozpaczona. Widząc jej zażenowanie chłopak nie mógł powstrzymać uśmiechu.

Obrazek

- Hej, nie martw się. Ja na naszej pierwszej randce narzygałem ci na buty. To dopiero był wstyd! – dziewczyna parsknęła śmiechem.

Obrazek

Słysząc pukanie do drzwi obrócili się. Ignacy zerknął na Łucję, na co ta uśmiechnęła się tajemniczo.
- Zaprosiłam paru znajomych… - Gdy otwarli drzwi, do domu natychmiast wparowała Agata, a za nią cały tłum ludzi.
- Hej!
- A co ty tu robisz? – spytał Ignacy, dziewczyna wskazała na Łucję.
- Twoja dziewczyna powiedziała, że możemy wpaść i oto jesteśmy! – chłopak sojrzał na swoją dziewczynę.

Obrazek

- Łucjo…
- Pomyślałam, że będzie zabawniej, gdy wszyscy się zgromadzimy… Jesteś zły? – spytała i zrobiła oczy kota. Jak mógł być zły, gdy patrzyła na niego w ten sposób?
Ignacy westchnął. Zapowiadała się długa noc.

Obrazek

Serca, mimo, że oddalone o tysiące kilometrów biły jednym wspólnym rytmem.

Obrazek

Obrazek


W ten jeden, mroźny, zimowy dzień…




Życzę wszystkim wesołych świąt! :)


Koniec odcinka 34
Ciąg dalszy nastąpi

Dziękuję za uwagę :)
Ostatnio zmieniony 02 sty 2017, 12:48 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 3 razy.
Obrazek

Awatar użytkownika
Simwood
Posty: 749
Rejestracja: 06 sty 2016, 14:32

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Simwood » 25 gru 2016, 13:34

Miło znowu zobaczyć Avril. Bardzo ją lubię :D Ale zawsze mi się wydawało, że lubiła tamtą kawiarnię, a tu takie zaskoczenie soft1
Dlaczego Avril prawi jej morały skoro sama nie ma poukładanego życia osobistego?
Normalne. Ci najbardziej nieznający się na sprawie zawsze mają najwięcej do powiedzenia xD
Andrew wygląda jak męska wersja Avril soft9
Widzę, że ktoś użył moda na śnieg. A myślałem, że będę oryginalny xD
Czy kiedykolwiek, gdziekolwiek odbędzie się Wigilia bez wcześniejszej kłótni w kuchni? soft9
Typowy facet, narzeka, że żona mu się postarzała i chciałby młodszą
Mogłaś zginąć razem z nim i wtedy pozostalibyście już forever young :P
Pani Danuta i Enryczek. RYCZĘ ZE ŚMIECHU! XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD :haha:
W tym stanie, nawet twoja kuzynka Małgosia jest od ciebie bardziej męska!
Czy kuzynka Małgosia to Zuzanna Sęp 2.0 czy po prostu jest chłopczycą? :curious: Helena ma też trochę racji co do Ignacego. Przecież on wygląda jak kościotrup soft9
„Chudy i wątły jak szkapa… szkapa, szkapa, szkapa…”
Przejdź na dietę Magdy Gessler. Gwarantuję, że nikt więcej nie nazwie cię szkapą ;) A te maski na twarzy :rotfl:
Niedługo później, cała grupka na czele z Agatą i Enrique, szła zaśnieżonymi uliczkami w stronę domu
Albo ten śnieg jest niewidzialny, albo to ja jestem ślepy :unsure:
Gdy tylko otworzyła, zamarła na widok stojącej w progu Siobhan. Kobieta ubrana w świąteczny sweter i czapkę elfa uśmiechała się do niej w nieco przerażający sposób.
Przedawkowała leki - tyle w temacie :P Na miejscu pani Danuty bym zamknął drzwi i dzwonił do wariatkowa. Czyżby Siobhan to Ebenezer Scrooge 2.0? :mysli: Co też te Święta mogą zrobić z umysłem człowieka z uporządkowanym życiem :D
Oho, Sergio przyjechał. Jak miło :wub: Ciekawe czy Agatka powie mu coś o Enryczku czy nagle straci pamięć :gwizd:
Miło, że Siobhan w końcu się przemogła i pogodziła się z Sereną ^^

I tak na koniec - mała prośba ode mnie (a raczej mój mały kaprys). Podczas komentowania Twoich relacji pojawia się mały problem. Mianowicie na jednej stronie znajduje się 4-5 odcinków, a w każdym z nich około 100 zdjęć i mój Internet nie wyrabia. Tak więc - czy mogłabyś wrzucać swoje relacje w spojler (jeśli, oczywiście, to nie problem)? Bardzo ułatwiłoby mi to czytanie i nie musiałbym czekać dziesięciu minut na telefonie aż mi się cała strona załaduje :D
Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 917
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Galcia » 27 gru 2016, 23:51

Wreszcie załadowały mi się wszystkie zdjęcia i mogę napisać komentarz. :D

Z pamiętnika Agaty - Nowy początek
Odcinek o Agatce, już mi się podoba. xD
Ja też nie rozumiem, czemu Agatka tak się męczy, zamiast zadzwonić do Sergia i powiedzieć mu szczerze, czego chce. Chociaż ona jest tak głupia, że sama nie wie, że chce tego, czego chce, bo wydaje jej się, że wcale tego nie chce... Także tak. :P
Aga nagle poczuła się zirytowana. Dlaczego Avril prawi jej morały skoro sama nie ma poukładanego życia osobistego?
Bo nawet ona zauważa twoją tępotę, Agatko, i chciałaby, żebyś się wreszcie ogarnęła. :D

Z pamiętnika rodziny Swan - Ten jeden zimowy dzień
Zima zaskoczyła drogowców. :haha: A nie, sorry, tam przecież nie ma samochodów.
Marcin! Przez ciebie zaraz w kuchni będzie pożar! Czego nie zrozumiałeś gdy mówiłem „Przypilnuj ryby”?!
Hahaha, jejku, Marcin i Antoni są tacy słodcy! ^^
- Pewnie! Zostaw mnie samą z tym bajzlem! Niech żona robi wszystko sama, a ty idź i połóż się na kanapie przed telewizorem! – Naveen miał ochotę walić głową w ścianę. Co by dziś nie zrobił, Tiana na niego nawrzeszczy.
Ooo, Tiana zachowuje się zupełnie jak moja mama w Wigilię. :D Biedny Naveen.
HAHAHAHA Enryczek i pani Danuta! :haha: Wiedziałam, że będą z nim jakieś jaja, ale nie spodziewałam się, że aż takie! :rotfl: Do twarzy mu z zarostem. ;)
- Kacper, nie tak! Mówiłam ci, użyj siły mięśni!
:haha:
Jeśli chcę, żebyś kiedyś odziedziczył firmę to musze zrobić z ciebie prawdziwego mężczyznę.
Lepiej późno niż wcale, ale nie jestem pewna, czy z tej gliny da się jeszcze cokolwiek sensownego ulepić. :P
Agata jest wobec Ignacego wyjątkowo okrutna. :D Co też go podkusiło, żeby poprosić o pomoc akurat ją? Czyżby naprawdę nie rozmawiał z innymi dziewczynami? :curious:
- Ma dziewczyna gust. Ten chłopak mógłby być modelem!
:dotatusia:
Chłopak minę miał nie tęgą. Przypomniał sobie poranną rozmowę z matką „Chudy i wątły jak szkapa… szkapa, szkapa, szkapa…”
Płaczę ze śmiechu! :rotfl:
- Dobrze, ale ja prowadzę chłopczyku. Nie chcę się obudzić za parę godzin w jakimś pokoju hotelowym z pustką w głowie i tobą w łóżku.
Pustka w głowie to rzeczywiście niezbyt przyjemne uczucie (którego Agatka chyba doświadcza bardzo często, hehe :devil: ), ale Enryczka bym z łóżka nie wyrzuciła. :D
- Łucjo? – spytał i odczekał, aż na niego spojrzy. - Jesteśmy strasznie głupi, prawda?
:haha:
Owszem, jesteście. soft9
To ile więcej jedzenia nagotowała Iza, że absolutnie nie zmartwiło jej pojawienie się na kolacji dziesięciu dodatkowych osób? :D
- Wiem, że nie mogę ci nic obiecać, ale… Wpuścisz mnie?
Nie mogę ci nic obiecać, ale wpuść mnie, to pobawię się twoimi uczuciami, dam ci nadzieję, a potem wrócę do swojej jędzowatej żony. :yes:
Hahaha, końcówka odcinka najlepsza! :D Enrique jest chyba młodszy od wnuka Danki! A ta akcja z podmienionym obrazem - genialna. :P To takie słodkie, że wszyscy są swoimi przyjaciółmi, spotykają się, wspólnie świętują i można by pomyśleć, że są szczęśliwi. .^.
Kim jest pan z ostatniego zdjęcia? :>
Obrazek

Awatar użytkownika
Lenna
Wybitny Architekt
Wybitny Architekt
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 1784
Rejestracja: 15 gru 2013, 10:59

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lenna » 28 gru 2016, 11:56

Aaaaaa, to chyba najbardziej rodzinna, świąteczna relacja jaką w życiu czytałam, jesteś genialna, aż mi się tak ciepło zrobiło, jak to czytałam, a na końcu to się w ogóle popłakałam, wtf, co ze mną nie tak soft1
Ale do rzeczy xD
Na dworze zimy nie ma, to chociaż w Simsach :D
Ahahahahaha, Enryczek u pani Danuty :haha:
Ta akcja ze śledzeniem w tych durnych strojach :haha: DUSZĘ SIĘ XDDDDDDDD
No i proszę! Łucja też zapomniała prezentu :D Nieźle się dobrali, nie ma co xD
I ten podmieniony obraz xDDDDD
Nie wierzyłam, że Siobhan może się zmienić, a tu proszę :P Aż miło widzieć, że postanowiła wybaczyć rodzinie i spędzić z nią prawdziwe święta. Ale że też musiał do niej aż duch przyjść, żeby się ocknęła xDDDD
Simwood pisze:I tak na koniec - mała prośba ode mnie (a raczej mój mały kaprys). Podczas komentowania Twoich relacji pojawia się mały problem. Mianowicie na jednej stronie znajduje się 4-5 odcinków, a w każdym z nich około 100 zdjęć i mój Internet nie wyrabia. Tak więc - czy mogłabyś wrzucać swoje relacje w spojler (jeśli, oczywiście, to nie problem)? Bardzo ułatwiłoby mi to czytanie i nie musiałbym czekać dziesięciu minut na telefonie aż mi się cała strona załaduje :D
Obawiam się, że to nic nie zmienia - nawet jak relacja jest w spoilerze to ładuje się cała strona. U mnie to cały temat się zacina i często wywala mi przeglądarkę ;/
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 451
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lion » 28 gru 2016, 20:37

„Biedna Łucja, nieświadoma, że podczas jej pierwszej randki z Kacperkiem ten dawał innej znaki, w dodatku na jej oczach!”
MalaMi95 pisze:Z Ignasiem ;) Gdyby była na randce z Kacperkiem, to chyba cieszyłaby się, że woli inną xD
O Ignasia mi chodziło, mój błąd :D
Avril nie da się nie lubić ;) Fajnie, że realizuje marzenia i otwiera własną kawiarnię! Cieszę się tym bardziej, że robi to w moim ulubionym czwórkowym mieście ^^
Agatka ma szczęście, że ma taką siostrę i takich przyjaciół. Dobrze, że to docenia ;)
***
Twój świąteczny odcinek wyszedł świetnie! Bardzo podoba mi się kolejne przedstawianie historii poszczególnych bohaterów relacji ;)
Naveen był naprawdę biedny! A zachowanie Tiany takie ludzkie :D
Pani Danuta wyrwała Enryczka, tego się nie spodziewałem :haha: Ale szczerze im kibicuję :yes:
Super, że rodzinna atmosfera ostatecznie zapanowała we wszystkich domach! Jeżeli Siobhan za sprawą męża ducha może zrozumieć swoje błędy, a Helena z bratem Łucji pić w najlepsze niczym starzy przyjaciele, oznacza to jedno - w święta naprawdę wszystko jest możliwe! Choć hitem relacji dla mnie i tak będą Agata z Ignacym śledzący Łucje w tych strojach :haha: Oni wygrali wszystko :rotfl:

Awatar użytkownika
Rai
Renciści
Renciści
Posty: 721
Rejestracja: 31 paź 2013, 15:25

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Rai » 29 gru 2016, 17:08

Pomysł Guni z wysyłaniem PW o nowej relacji stałym czytelnikom chyba jednak naprawdę byłby fajny. U Ciebie też mam strasznie dużo do nadrobienia. :(

"Mamusia powiedziała mi o tobie wszystko!" - od razu pomyślałam o moim Malcolmie. Mama to, mama tamto, mama mi powiedziała itd. XD Nie ma to jak prawdziwy mężczyzna.

No ciekawe, co wyniknie z powrotu Agaty do Oazy. Ależ ona się zmieniła. Fajnie, że chce walczyć o dziecko i o to, by mieć rodzinę. Moim zdaniem powinna ją stworzyć z Sergio, ot co. Ignacy dobrze jej doradził.

"Gdzieś Ty była" "Ja... ja rodzę" XDDD

W ogóle to poród tak nie wygląda. Wszyscy mają jakieś mylne pojęcie. XD Zanim zacznie faktycznie boleć, to przy pierwszym porodzie mija od 5 (gdy jest mega szybko) do nawet ponad 20 godzin... XDD Chyba, że Agatka już wześniej zaczęła rodzić, ale nie ogarnęła. :D

Wooow, ale nowoczesny szpital!

Agaaaaaata ;_____; Ech, a jednak... ;____;

Chyba nie było wyjaśnione, co musieli zrobić podczas porodu Agacie? Może nie będzie już mogła mieć dzieci...?

No, Ignacy wreszcie się domyślił, kim jest Łucja. Rany, jaka omyłka, dobrze, że sobie wyjasnili, że to dziecko Kacprucha. :x O, jaki zwrot akcji.

Malcolm w dobrej wersji. Normalnie szok. XD

Kurczę, nie sądziłam, że w sumie Helena to miała takie przykre życie. I biedny Kaleb... Chociaż wydaje mi się, że na pewien sposób, Helena kochała Kaleba.

Wszystkie zdjecia na ścianie takie same praktycznie, hehe. :D Wesele, jeden w samych majtkach, drugi w majtkach i marynarce... XD Zdjęcie Johna i gołej Pocahontas - mistrz. :D

Czekam na powrót do tych historii. Reszta też ciekawa, ale jednak... :D
Twój Aleksander jest strasznie seksowny, wow.

O, Marcin chce jeszcze jednego dzidziusia. :D Antoni twardo stoi przy swoim zdaniu. Żeby nie było z tego draki. :P Szantaż z damskimi łaszkami... XD W ogóle to najpeirw przygarniają dziecko z ulicy, a potem jeszcze jego matke. Spoko chłopy. XD Ej, to jest córka Siobhan. X_x Która stała się dość złą, zapatrzoną na swój ból osóbką.

Ej, ten policjant ma całkiem seksowny mundurek i sam jest całkiem niczego sobie. XD

Avril ma bliźniaka, no proszę. :D

Haha, seksowny fartuszek Marcina.

Siobhan odwiedza duch w święta. Ona jest jak Ebenezer Scrooge XD Haha, nawet nawiązałaś do tego widzę. :D

Haha, szkapa, szkapa, szkapa... Od razu pomyślałam, że to jej przyjaciel, znajomy, kuzyn, brat matki ojca żony. XD Łucja nie wygląda na taką, co by miała zdradzać Ignacego. Ale któż nie jest nieufny i zazdrosny jak widzi swoją drugą połowę na schadzce z nieznanym przystojniakiem/laską?
JAKIE PRZEBRANIA XD Haha, rany, co za obciach...

"grupka szła zaśnieżonymi uliczkami", no spoko, że piach i słońce, zero śniegu XDDD

Właśnie chłopak mnie zapytał, co czytam, jak mu zaczęłam streszczać, gadam i gadam, że żołnierz umarł, że wygnała córkę, a Agatka to była w ciązy i oddała parze gejów dziecko, a inna para gejów chciała też mieć dziecko kolejne, a Kacper to nie wie o dziecku, a jego brat ignacy to... a chłopak do mnie tak nagle "a ten żołnierz to umarł??". XDDDD

O kurczę, ile osób na święta, haha, Agatka będzie miała bardzo rodzinne święta. SERGIO!!! Wiedziałam, że go nie zabraknie. :>

Wiedziałam, że Siobhan przyjedzie do nich na święta. To musiało się stać. :)

Babka Danuta z Enrique wymiata. :D

Super wpisy, kocham Twoje relacje. Oczywiście czekam na więcej. <3 <3 <3

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 204
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 03 sty 2017, 20:26

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze! :D Nawet nie wiecie jaką radość miałam z czytania ich ^^
Bardzo się cieszę, że podobała wam się moja relacja świąteczna :)
Cieszę się również, że się nie poddaliście i dzielnie walczyliście ze stroną, by załadować zdjęcia ;)
Jeśli jesteście ciekawi, to w relacji znalazło się 204 zdjęcia, ze wszystkich pond 800 zrobionych xD

Simwood
„Andrew wygląda jak męska wersja Avril”
Właściwie, to dlatego… że rzeczywiście tak jest xD Tworząc go po postu wzięłam Avril zrobiłam z niej chłopaka ;)
Niby użyłam, ale i tak ten śnieg najlepiej wygląda w Windenburgu, reszta okolic to takie meh… (Zwłaszcza Oaza, co widać po mojej relacji xD)
Wigilia bez kłótni to nie wigilia. Moje święta w domu przykładem x)
„Czy kuzynka Małgosia to Zuzanna Sęp 2.0 czy po prostu jest chłopczycą?”
Kuzynka Małgosia to małe dziecko w kołysce xD To córka Sławomira i Juli. Helenie po prostu chodziło o to, że Kacperek jest tak „Nie męski”, że nawet mała dziewczynka, jest bardziej męska ;)
„Przejdź na dietę Magdy Gessler. Gwarantuję, że nikt więcej nie nazwie cię szkapą”
Ta, nie będzie szkapą tylko tucznikiem xD
„Albo ten śnieg jest niewidzialny, albo to ja jestem ślepy”
Jak to? Nigdy nie widziałeś „Żółtego śniegu”? xD

Agatka nie miała właściwie z czego się tłumaczyć.
Do niczego między nimi nie doszło ;)


Galcia
„Chociaż ona jest tak głupia, że sama nie wie, że chce tego, czego chce, bo wydaje jej się, że wcale tego nie chce... Także tak”
Em… zgadzam się! Dokładnie! xD

To akurat prawda. Avril chciałaby, żeby Agata się zebrała do kupy i zeszła z Sergio ;)
Tego dnia, nie tylko Naveen był biedny xD
„Co też go podkusiło, żeby poprosić o pomoc akurat ją? Czyżby naprawdę nie rozmawiał z innymi dziewczynami?”
Możliwe :curious:

No, Agatka w jakiś sposób stara się dochować wierności Sergio, a Enryczek w łóżku by nie pomagał :D
„To ile więcej jedzenia nagotowała Iza, że absolutnie nie zmartwiło jej pojawienie się na kolacji dziesięciu dodatkowych osób?”
To jest zagadka, na którą pewnie nigdy nie poznamy odpowiedzi xD
A tak na serio, to Iza znała tych znajomych Agaty. Więc wiedziała że co najmniej pięć osób więcej, może nagotowała tyle, by wszyscy mogli poprosić o dokładkę i wyszło jej dla dziesięciu :)
„To takie słodkie, że wszyscy są swoimi przyjaciółmi, spotykają się, wspólnie świętują”
Jeśli o to chodzi, to tak właściwie wszyscy się znają, bo wszyscy w jakiś sposób są krewnymi rodziny Swan :) No i często są sąsiadami ;)

Lenna – Bardzo dziękuję! :D Nie myślałam, że moja relacja może wywołać takie uczucia. Bardzo mi miło :)
Zima w simsach jest, chociaż tylko w Windenburgu w reszcie miasta trochę nie wyszło xD
Taki już los Łucji i Ignasia.
Chyba do końca będą taką moją parą od dziwnych akcji :D

Lion – Czasem tak śmiesznie wychodzi, że postać, która miała być na chwilę, nagle staje się fajną postacią i szkoda ją wyrzucić.
Tak było właśnie z Avril, choć nie tylko ;)

Bardzo dziękuję! :D

Cóż, nie wiem, czy z Enryczka i pani Danuty coś będzie.
Enryczek jednak jest takim trochę podrywaczem, ale czas pokaże ;)

Rai
„W ogóle to poród tak nie wygląda.”
Właściwie to już ci się tłumaczyłam z tej sceny, ale pomyślałam, że zawsze można uznać, że Agatka zaczęła rodzić wcześniej, tylko trafiła po drodze do domu na samych typów, którzy nie chcieli jej pomóc i tak dotarła pod dom. ;)
Wiem, super wytłumaczenie xD
„Chyba nie było wyjaśnione, co musieli zrobić podczas porodu Agacie?”
Jeszcze nie, ale obiecuję, że prędzej czy później zostanie to wyjaśnione ;)
Właściwie u mnie Malcolm też był zły. Bądźmy szczerzy, dopiero jako jakiś 70 – letni dziadek, skapnął się, że zmarnował życie i zaczął wszystko naprawiać xD
Co do Helen i Kaleba, to jeszcze kiedyś coś o nich wspomnę ;)
„Twój Aleksander jest strasznie seksowny, wow.”
Chociaż ty mnie doceniasz! :D
Tak, rzeczywiście Aleks jest inny, bo trochę go „Poprawiłam” Jakoś nie mogłam zaakceptować, że po Belli i Mortim potem wychodzi taki… gość xD
„JAKIE PRZEBRANIA XD Haha, rany, co za obciach...”
Zawsze mogą mieć nadzieję, że w sklepie nikt ich nie rozpoznał x)
„"grupka szła zaśnieżonymi uliczkami", no spoko, że piach i słońce, zero śniegu”
Jak mówiłam do Simwooda. „Żółty śnieg” istnieje x)

Jakoś jak piszę, to o tym nie myślę, ale jak tak teraz streściłaś moją relację w tej opowieści, to uznałam, że brzmi to strasznie dziwnie xD


Na początek, dzisiejsza relacja odbywa się jeszcze PRZED świętami. Bardzo przepraszam, za taki przeskok do tyłu, ale po prostu nie wyrobiłam się czasowo, a są to wydarzenia, którye nie pasuje mi umieścić inaczej, by miało to sens. Jak na złość zabrakło mi tego jednego odcinka, by kolejne relacje leciały już po świętach. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie.
Od kolejnego odcinka, będziemy już iść linią czasową po świętach :)

Oprócz tego, mam dla was coś specjalnego. :)
Z okazji nowego roku, mam dla was bonus specjalny. Postanowiłam podzielić się z wami paroma ciekawostkami. ;)
Jak miały wyglądać historie niektórych z postaci? Kto przefarbował włosy? I kto (przez moją fatalną pamięć) został zmuszony do zmiany imienia?

Zapraszam na ciekawostki, które znajdziecie pod relacją :)


A w dzisiejszym odcinku zobaczmy, jak ze stratą Odie radzą sobie jej najbliżsi.

Zapraszam :)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

[spoiler]
Z pamiętnika Tiany
Trzeba iść dalej


Słońce dopiero rozpoczęło swoją codzienną wędrówkę po niebie. Powoli wyłaniało się znad horyzontu, oświetlając okoliczne budynki i drzewa. Niewielkie ptaszki takie jak sikorki, czy wróble, właśnie otwierały oczy i swym śpiewem witały kolejny piękny, chociaż nieco chłodny dzień.
O tej porze nikt nie przeszkadzał im w wykonywaniu swych niewielkich koncertów. Większość ludzi, pogrążona była jeszcze w głębokim śnie i kompletnie nie zwracała uwagi na to, co dzieje się za oknem.

Obrazek

Była jednak pewna osoba, która już nie spała. Co więcej, była już ubrana i gotowa do wyjścia.
Tą osobą była Tiana. Jak co dzień o tej porze wstała, zrobiła poranną toaletę i po ugotowaniu obiadu, który zapakowała do pojemników, szykowała się by wyjść.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Właśnie szła w stronę zawieszonej na wieszaku kurtki, gdy nieoczekiwanie zauważyła schodzącego po stopniach Naveena. Mężczyzna, jeszcze w samej piżamie, przecierając oczy i szeroko ziewając, spojrzał na nią bez cienia zaskoczenia.

Obrazek

- Znowu wychodzisz tak wcześnie? – rzekł i pokręcił głową. - Mówiłem ci, żebyś mnie obudziła, to cię zawiozę. Daj mi minutkę, zaraz będę gotowy.

Obrazek

Następnie obrócił się, by iść na górę się przebrać. Nim jednak wykonał ruch, Tiana chwyciła go za rękę i uśmiechnęła się.
- Naveen, naprawdę nie trzeba, dam sobie radę. – mężczyzna odwzajemnił uśmiech.

Obrazek

- Nie chodzi o to, że sobie nie poradzisz. Po prostu tak będzie wygodniej. – rzekł i pogładził ją po twarzy. – To już trzy tygodnie, prawda? – Tiana odwróciła wzrok i smutno pokiwała głową.
- Tak… - szepnęła.

Obrazek

Naveen zauważył, że w kącikach jej oczu zabłyszczały łzy. Nie wiele myśląc, mocno ją przytulił. – Wciąż nie mogę uwierzyć, że… - zaczęła, lecz głos uwiązł jej w gardle i przerwała, wtulając się bardziej w opiekuńcze ramiona męża.
- Ciii… - powiedział Naveen, czule głaskając ją po głowie. Tak bardzo chciał jej pomóc, tak bardzo chciał ukoić jej ból. Wiedział jednak, że nie ma nic, co mógłby zrobić, by jej pomóc, dlatego tylko stał i tuląc ją w ramionach, pozwolił jej się wypłakać.

Obrazek

. . .


Tiana ubrana w nienaganny strój, pewnym krokiem wkroczyła do budynku. Znała już cały rozkład pomieszczeń na pamięć, większość pracowników po imieniu. Wiedziała nawet kiedy kto ma dyżur i do kogo się zgłosić w razie jakieś krytycznych sytuacji. Tak bardzo chciała, by Naveen mógł jej towarzyszyć… Niestety, mężczyzna musiał jechać do pracy, dlatego kobieta sama musiała się z tym wszystkim uporać, a dziś miała do wykonania pewną ważną misję…

Obrazek

Przywołując na twarzy swój najbardziej radosny uśmiech, zbliżyła się do biurka, za którym siedziała, recepcjonistka. Młoda, szczupła dziewczyna, niewiele młodsza od Tiany, siedziała za biurkiem i przeglądała jakieś pliki w komputerze. Była tak zajęta, że zauważyła ją dopiero, gdy ta stanęła tuż przed nią i zastukała w blat kontuaru.

Obrazek

Zerknęła na nią spod zmarszczonych brwi, zapewne nieco zła, że ktoś przerywa jej pracę. Jednakże, gdy tyko ujrzała, kto przed nią stoi, jej twarz rozpogodziła się.
- Cześć Tiana. Myślałam już, że dzisiaj nie przyjdziesz. Zawsze punkt ósma na miejscu, a dziś miałaś jakieś opóźnienie. Stało się coś? – spytała wstając od biurka, by porozmawiać z kobietą.

Obrazek

Tiany, ani trochę nie zdziwiła jej bezpośredniość. Otóż znała się z Jadwigą od lat, gdyż kobieta była jej daleką kuzynką. Po tym jak kobieta straciła pracę, Tiana zaproponowała jej posadę niani, dla swoich dzieci. Jadwiga znała więc dobrze Diablo i jej małą Florę. Teraz jednakże, gdy została recepcjonistką w szpitalu, niestety musiała zrezygnować z opieki nad dziećmi na pełen etat, lecz nawet teraz, Tiana zawsze mogła liczyć na jej pomoc.

Obrazek

Obrazek

- Nie, nic takiego. Po prostu Naveen uparł się, że mnie przywiezie, ale trochę mu zeszło, zanim w końcu się zebrał. – odpowiedziała, na co Jadwiga zaśmiała się.

Obrazek

Tak naprawdę, to wcale nie przez Naveena spóźniła się tego dnia do szpitala. Mimo, że Tiana i Jadwiga były przyjaciółkami, to kobieta nie chciała jej wspominać o dzisiejszej porannej sytuacji, gdy kompletnie się rozkleiła. Cała sytuacja z Odie, która zapadła w śpiączkę była dla niej nie do zniesienia.
Kobieta wciąż nie mogła uwierzyć, że straciła siostrę tak z dnia na dzień. Starała się być silna…
Nie, ona musiała być silna. Musiała być silna, dla Lotty, dla Raya, małej Fauny, a nawet… dla Iana.
Nawet jeśli tak naprawdę, najchętniej tylko siedziałaby w swoim pokoju, w łóżku i cały dzień płakała.

Obrazek

- Jak ona się dziś czuje? – spytała i zerknęła z nadzieją na Jadwigę. Kobieta w momencie przestała się uśmiechać i odwróciła wzrok.
- Póki co bez zmian… przykro mi.

Obrazek

Tiana, tak naprawdę nie spodziewała się innej odpowiedzi. Gdyby faktycznie była poprawa, to już dawno, ktoś ze szpitala by do niej zadzwonił i poinformował ją o tym. Mimo to, każdego dnia szła z nadzieją, że może dziś będzie inaczej. Może telefon jej się zepsuł i nie mogła odebrać? Może akurat chwilę przed tym nim przekroczyła próg budynku, coś zmieniło się na lepsze? Tiana nie była naiwna, wiedziała jak wygląda sytuacja i co to może oznaczać. Musiała jednak mieć nadzieję, jeśli ją straci… to co jej pozostanie?
Kobieta ze zrozumieniem pokiwała głową.
- To ja już do niej pójdę. – rzekła i obróciła się by odejść.

Obrazek

Nim jednak weszła na schody, usłyszała jeszcze zawołanie Jadwigi.
- Tiano! Poczekaj! – Tiana stanęła i zaczekała, aż kobieta zbliży się do niej. – On znów tu jest. Przesiaduje w szpitalu całe dnie i nie chce wychodzić. Już teraz wszyscy krzywo się na mnie patrzą, że mu na to pozwalam, a pielęgniarki boją się wchodzić na sale, gdy tam jest. Ja wiem, że dla was to trudna sytuacja, ale gdybyś mogła z nim porozmawiać… - Tiana kiwnęła głową.

Obrazek

- Nie martw się, zajmę się tym. – Jadwiga wyraźnie odetchnęła z ulgą.
- Będę bardzo wdzięczna. Próbowałam sama przemówić mu do rozumu, ale nie chciał mnie słuchać! – Tiana spuściła wzrok.
- Dla nas wszystkich to był trudny czas… Wiem, że powinnam zająć się tym wcześniej, ale nie miałam na to siły. Bardzo przepraszam. –ostatnie zdanie rzekła, patrząc na przyjaciółkę.

Obrazek

Kobieta energicznie zamachała rękami.
- Nie, nie! Nic się nie stało! To absolutnie nie jest twoja wina! Ja tylko… - Tiana położyła jej uspokajająco dłoń na ramieniu i uśmiechnęła się.
- Wiem.

Obrazek

Następnie pożegnała się z Jadwigą i ruszyła na spotkanie ze swoją siostrą… i Szwagrem.

Obrazek

. . .


Tiana bez pukania, weszła do niewielkiego szpitalnego pokoju. Doskonale znała to wnętrze. Wszystko wyglądało tu dokładnie tak samo jak wczoraj, gdy opuszczała to pomieszczenie.
Kremowe ściany, niewielkie okno przez, które teraz wpadały promienie porannego słońca. Łóżko szpitalne, na którym nieruchomo leżała jej siostra. Stoliczek nocny z ustawionym na nim wazonem w którym znajdowały się świeże kwiaty, wymieniane co jakiś czas.

Obrazek

I na końcu, pomarańczowy fotel ustawiony tuż przy łóżku, na którym jak co dzień, siedział Ian.
Odkąd Odie zapadła w śpiączkę, był przy niej dzień w dzień. Nie odstępował żony nawet na krok. Jedynie wieczorami, zmuszany do tego przez personel szpitala, opuszczał ją. Tiana nie raz zastanawiała się, gdzie wtedy podziewa się jej szwagier, gdyż nie raz z Naveenem próbowali zastać go w domu, ale nigdy go nie było.

Obrazek

Do tego, już dawno został wyrzucony z pracy, gdyż nie pojawiał się w niej, ani nawet nie odbierał telefonu, gdy dzwonił jego szef.
Tiana czując się w jakiś sposób odpowiedzialna za Iana, który jak by nie było, należał do jej rodziny. Skontaktowała się z nim, chcąc wyjaśnić zachowanie szwagra i przekonać jego szefa, by dał mu jeszcze jedną szansę. Niestety szef Iana, był nieubłagany. Kobieta nie dziwiła mu się wcale, po co mu pracownik, który nie przychodzi do pracy?

Obrazek

Poza tym, przez ten czas, Ian strasznie się zapuścił. Można rzec, że czuwanie przy jej siostrze, stało się całym sensem jego życia. Mężczyzna, zaniedbał się kompletnie. Przestał się golić, a nawet myć. Tiana zastanawiała się jakim cudem, ochrona szpitala jeszcze go nie wyrzuciła. W takim stanie, Ian z całą pewnością mógł uchodzić za bezdomnego. Niedbały zarost, te same brudne ubrania, nie zmieniane od trzech tygodni. Do tego, Tiana nie raz wyczuwała od niego alkohol. Kobieta ani trochę nie dziwiła się, że pielęgniarki nie chcą tu wchodzić, gdy jest w pokoju i czekają, aż mężczyzna pójdzie do łazienki lub opuści wieczorem szpital.

Obrazek

Patrząc tak na niego, Tiana poczuła się bardzo źle. Przez ten czas tak bardzo zajęła się swoim bólem po stracie siostry, że zupełnie nie pomyślała o tym, by przemówić Ianowi do rozsądku.
Co prawda to nie jej wina, że mężczyzna tak się zaniedbał, w końcu jest dorosłym mężczyzną. Tiana nie jest jego matką, żeby mówić mu co ma robić. Mimo to, poczuła, że zawiodła. Nawet nie Iana, czy Odie, która na pewno byłaby wściekła widząc męża w takim stanie, ale przede wszystkim swoich siostrzeńców. Raya i małą Faunę, którzy odkąd Odie znalazła się w szpitalu mieszkali u niej.
Fauna była zbyt mała, by wiedzieć, że stało się coś złego, lecz Ray, bardzo to przeżywał. Nie dość, że stracił matkę, to teraz jeszcze ojca.

Obrazek

W przypływie gniewu za bezmyślność szwagra, stanęła nad nim i wsparła się pod boki.
- Ty znowu tutaj? – spytała, Ian jednakże kompletnie ją zignorował. Nie zdziwiło jej to zbytnio. Pokręciła głową i położyła na szpitalnym stoliku swoje siatki z jedzeniem, które przyniosła. – Zrobiłam ci obiad, pewnie jak zwykle nie jadłeś nic od wczoraj. – przemówiła ponownie.

Obrazek

Gdy dalej nie reagował, zirytowana jego milczeniem, wymierzyła w niego palcem i podniesionym głosem rzekła.
- Chociaż mi odpowiedz! – dopiero w tym momencie, budząc się z letargu, spojrzał na nią zamglonymi oczami. Patrzył na nią chwilę, jakby próbował sobie przypomnieć kim jest i co tu robi, aż w końcu odwrócił wzrok i znów wpatrzył się w Odie.
- Ach, to ty Tiana. – rzekł głosem całkowicie pozbawionym emocji. - Daj mi spokój, nigdzie się stąd nie ruszę. Odie chciałaby… - zaczął, lecz zdenerwowana Tiana, przerwała mu.
- Odie chciałaby, żebyś w końcu ruszył dupę i zabrał się do życia! - wykrzyknęła, Ian spojrzał na nią zaskoczony.

Obrazek

- Co? – rozłoszczona Tiana, zaczęła krążyć po pokoju.
- Od trzech tygodni przesiadujesz tu całe dnie i użalasz się nad sobą! Nie wiem czy wiesz, ale oprócz Odie, masz jeszcze dwójkę dzieci, która cię potrzebuje! – krzyczała, żywo gestykulując. Ian nic nie zrobił sobie z jej przemowy. Na jego twarzy znów powróciła maska zobojętnienia i odwrócił się od niej.

Obrazek

- Muszę zająć się Odie. Nie mam czasu na… - podjął po raz kolejny, lecz i tym razem Tiana nie dała mu skończyć. Szybki krokiem zbliżyła się, szarpnęła go za rękaw zmuszając do wstania i wymierzyła mu siarczysty policzek.

Obrazek

Otępiały Ian, ze zdziwieniem dotknął swojego policzka. Następnie spojrzał na Tianę i zmarszczył brwi.
- Odbiło ci?! – krzyknął rozeźlony. - Co ty…
- Mnie odbiło?! To ty porzuciłeś własne dzieci! – wykrzyczała mu prosto w twarz.

Obrazek

Po chwili jednak uświadomiła sobie, że ich krzyki mogą zaniepokoić pracowników szpitala, dlatego wzięła kilka głębszych wdechów dla uspokojenia, nim przemówiła ponownie. – Ian… - zaczęła, patrząc mu prosto w oczy. - Wszystkim nam jej brakuje, ale siedząc tu naprawdę jej nie pomożesz. – mężczyzna pokręcił głową, jakby nie chciał przyjąć tego do wiadomości.
- Odie chciałaby, żebym przy niej był. – Tiana zbliżyła się i chwyciła go za rękę, by zwrócić na siebie jego uwagę.

Obrazek

- Odie chciałaby, żebyś w tym trudnym czasie, był z waszymi dziećmi. – rzekła z pewnością w głosie. - Gdyby tobie przydarzyło się coś podobnego, to chciałbyś, żeby Odie zostawiła Raya i Faunę samym sobie i siedziała tu cały czas?

Obrazek

Ian nie potrafił lub nie chciał, odpowiedzieć na to pytanie, dlatego milcząc, spuścił wzrok.
Widząc go w takim stanie, Tianie przeszła nieco złość na niego. Zebrała siatki z jedzeniem, które przyniosła i stanęła przy drzwiach.

Obrazek

- Chodź Ian, wracajmy do domu. – rzekła, wyciągając w jego kierunku rękę. Ian spojrzał jeszcze raz, na wciąż śpiącą Odie, po czym ruszył w stronę Tiany.
- Masz rację, chodźmy. – powiedział, a następnie wyszli, cicho zamykając za sobą drzwi.

Obrazek

. . .



Nieco później tego dnia, Diablo w całkiem dobrym humorze, maszerował dziarsko uliczkami Newcrest, kierując się do domu. Jak by tak się zastanowić, to miał naprawdę udany dzień. Sprawdzian z angielskiego poszedł mu świetnie (z pomocą kolegi z ławki) Na lekcji Wf, jego drużyna wygrała wszystkie mecze w piłkę ręczną (oczywiście tylko dzięki jego umiejętnością bronienia bramki)
A na koniec okazało się, że lekcja historii, na której nauczyciel zawsze przepytuje klasę, jest odwołana, gdyż jest chory.

Obrazek

Tak, to był udany dzień… No właśnie, „Był” gdyż cały humor Diablo zniknął, gdy tylko chłopiec przekroczył próg domu.
Co mogło spowodować tak nagłą zmianę nastroju, spytacie? Właściwie nie „Co”, a „Kto.”
Bowiem, gdy tylko czarnowłosy przekroczył próg domu, natknął się na siedzącego w salonie kuzyna.

Obrazek

Diablo jakoś nigdy za nim nie przepadał, gdyby wtedy, ktoś go o to spytał, to zapewne nie potrafiłby odpowiedzieć czemu.
Odkąd tylko pamiętał byli razem i nigdy go nie trawił. Nie wiedział, czy to jego irytujący sposób mówienia, poruszania się, to że zawsze był w centrum uwagi? Czy może to, że nie raz słyszał, jak mama mówiła mu, że „Powinien się bardziej starać w szkole, jak jego kuzyn Ray”
Diablo nie wiedział, który z tych czynników to spowodował, może wszystkie na raz?
Jedno jednak było pewne, nigdy się z nim nie dogadywał i dlatego gdy tylko go zobaczył, miał ochotę wycofać się po cichu z domu i uciec nim ten go zauważy.
Niestety wycofując się, potknął się o leżący w przejściu but. Ray z prędkością błyskawicy odwrócił się w jego stronę.

Obrazek

Diablo zaklął pod nosem, wiedząc, że teraz już nie uniknie rozmowy z kuzynem. Wszedł do środka, poprawił przewrócone buty i zbliżył się do niego.
Trwali tak chwilę w milczeniu, nie wiedząc co powiedzieć, aż w końcu Diablo, odezwał się.
- Cześć.
- Cześć.

Obrazek

- Gdzie mama? Albo tato? – spytał Diablo, chcąc zacząć jakiś temat.
- Wujek na chwilę wyszedł do sklepu, a cioci nie spotkałem. – odpowiedział Ray, nie patrząc na niego i znów zamilkli. Diablo po raz kolejny zaklął „Mógłbyś coś powiedzieć, skoro sam tu przylazłeś…” pomyślał i coś sobie uświadomił.

Obrazek

- Ej, a ty nie miałeś być na lekcjach gry na skrzypcach? – spojrzał na kuzyna pytająco. Ray rzucił mu zdziwione spojrzenie, lecz szybko znów odwrócił wzrok. To jednak wystarczyło, by Diablo zauważył jego zaczerwienione oczy. Wiedziony jakąś nagłą troską, zbliżył się i usiadł na kanapie obok kuzyna. – Ty… Czy ty płakałeś? – Ray energicznie pokręcił głową.
- Nie. – rzekł twardo, lecz Diablo nie dał się zwieść.

Obrazek

- Nie kłam! Przecież widzę! – powiedział nieco podniesionym głosem. Siedząc tak i patrząc na kuzyna, uświadomił sobie, że jest mu go trochę żal. Co prawda nigdy specjalnie się nie lubili, ale Diablo nikomu nie życzyłby tego, co ostatnio przeżył Ray. Najpierw jego mama zapadła w śpiączkę, z której nie wiadomo czy kiedykolwiek się obudzi, a niedługo po tym, tato załamał się i zostawił jego i Faunę samym sobie. Diablo nie chciał nawet myśleć, co by zrobił, gdyby to jego rodzicom przydarzyło się coś podobnego.

Obrazek

Wiedziony instynktem opiekuńczym, położył dłoń na ramieniu kuzyna.
- Ray… - rzekł i ścisnął jego ramię, chcąc jakoś w ten sposób dodać mu otuchy. Gdy jednak chłopiec nie zareagował, powtórzył. – Ray. – w tym momencie kuzyn, mruknął coś pod nosem, czego Diablo nie usłyszał. – Co mówiłeś?

Obrazek

Kuzyn spojrzał mu prosto w oczy.
- Nienawidzę jej! – wrzasnął ile sił miał w płucach. Diablo przez chwilę wyobraził go sobie jako dzikie zwierzę, nagle uwolnione z klatki, chcące zemścić się na swych oprawcach, którzy go zamknęli. Pod wpływem tej myśli odsunął się, lecz już po chwili wszystko wróciło do normy, a przed Diablo znów siedział jego kuzyn, Ray.

Obrazek

- Kogo? – spytał, wciąż nieco oszołomiony jego wybuchem. Chłopiec zacisnął pięści.
- Tego małego potwora! To przez nią mama jest w takim stanie! – właśnie Diablo miał spytać o co mu chodzi, gdy coś przyszło mu do głowy.
- Masz na myśli Faunę? – chłopiec tylko kiwną głową. Diablo zagapił się na niego, z na wpół otwartymi ustami.
- Ty tak na poważnie? Przecież to nie jej wina, że… - zaczął, ale Ray nie dał mu skończyć.
- A właśnie, że tak! Gdyby się nie pojawiła, wszystko byłoby w porządku!

Obrazek

Widząc, że nie przekona kuzyna słowami, chwycił go za rękę i pociągnął za sobą. Gdy Ray pojął dokąd idą, wyszarpnął rękę z jego uścisku i stanął, naprzeciw niego, marszcząc brwi. - Zostaw mnie! Nie chcę patrzeć na to…

Obrazek

Chciał wygłosić swoje żale Ray, lecz nie dał rady, gdyż nagłe silne uderzenie powaliło go na ziemię.
Ray zszokowany, spojrzał na stojącego nad nim wściekłego kuzyna.

Obrazek

- Co ty…?
- Jak możesz tak mówić?! – wrzasnął Diablo, wkurzony nie na żarty. - Jesteś jej starszym bratem! Powinieneś ją chronić, zwłaszcza teraz, a nie za wszystko obwiniać! – Ray nie wiedząc co powiedzieć, dalej siedział na ziemi.

Obrazek

Wykorzystując ten moment Diablo chwycił go, postawił na nogi, a następnie zaprowadził i wepchnął do pokoju Fauny. Diablo zbliżył się i spojrzał na swoją małą kuzynkę leżącą w łóżeczku. Dziewczynka, spojrzała na niego. Jak ktokolwiek mógł nazwać ją potworem?

Obrazek

Zerknął na kuzyna z uśmiechem, lecz ten szybko zniknął z jego twarzy, gdy zauważył, że Ray ostentacyjnie stoi do nich tyłem.

Obrazek

„Co za wnerwiający typ” przemknęło mu przez myśl, postanowił jednak póki co być łagodny w stosunku do niego.

Obrazek

- Chodź, powinieneś ją zobaczyć. Wcale nie przypomina potwora! – rzekł spokojnie. Ray jednak pokręcił głową.
- Nie Diablo. Możesz mnie bić cały dzień, ale nie zmienię zdania.

Obrazek

Diablo w odpowiedzi zmarszczył brwi i uśmiechnął się groźnie, zaciskając pięści.
- To się da załatwić… - Ray, widząc, że Diablo nie żartuje, postanowił zrobić wyjątek i ten jeden raz zerknąć na siostrę.

Obrazek

Zbliżył się do łóżeczka i pochylił. Zobaczył małą, śliczną dziewczynkę. Na jego widok uśmiechnęła się i wyciągnęła swoje małe rączki. Widząc to, Ray mimowolnie również się uśmiechnął.
Diablo trącił go ramieniem.
- I co? Mówiłem ci. Naprawdę myślisz, że ona mogłaby skrzywdzić kogokolwiek? – po chwili namysłu dodał. - Zwłaszcza waszą mamę? – Ray zastanowił się, ale już po chwili westchnął zrezygnowany i pokręcił stanowczo głową.
- Nie… ale gdyby jej nie było…

Obrazek

- To i tak mógłby się zdarzyć wypadek i ciocia wylądowałaby w szpitalu. – odezwał się Diablo, nie dając mu okazji skończyć tej myśli. Ray zerknął na niego, na co bezradnie pokręcił głową. - Ray, nie mamy wpływu na takie rzeczy. Czasem coś złego się dzieje niezależnie od naszej woli i jedyne co można zrobić, to mieć nadzieję, że będzie lepiej. – tu z powrotem zerknął na swoją małą kuzynkę i pogłaskał ją po głowie, a dziewczynka patrzyła się nań z pytaniem w oczach. - Możesz winić Faunę i oskarżać ją o wszystko co złe, ale to nie sprawi, że cioci się polepszy. – znów spojrzał na kuzyna. - Wiem natomiast, że wasza mama nie chciałaby, żebyście byli skłóceni. – zakończył swoją przemowę i czekał na reakcję Raya.

Obrazek

Chłopiec myślał nad słowami Diablo, niepewny co zrobić. W tym momencie jednak poczuł jak ktoś chwyta go za rękę. To Fauna, wyciągnęła swoje małe rączki i złapała go za palec. Ray patrzył na nią chwilę i uśmiechnął się. - Chyba masz rację… - rzekł i połaskotał dziecko po policzku. - Ona nie dałaby rady skrzywdzić nawet muchy.

Obrazek

W tym momencie Diablo już wiedział, że jego misja zakończyła się sukcesem. Odgadując, że Ray chciałby posiedzieć jeszcze chwilę z siostrą, postanowił po cichu wycofać się z pokoju i zostawić ich samych. Nim jednak dodarł do drzwi, usłyszał jeszcze głos kuzyna.
- Diablo… dzięki.

Obrazek

Chłopiec zatrzymał się i unosząc kciuk do góry, wyszczerzył zęby.
- Od tego jest rodzina. – stojąc tak, przez krótką chwilę, Diablo pomyślał, że może jednak Ray nie jest taki zły? Może się dogadają, a nawet zaprzyjaźnią? W tym momencie jednak, że zdziwieniem zauważył jak na ustach kuzyna, pojawia się złośliwy uśmiech.

Obrazek

- Kto by pomyślał, że jesteś taki wrażliwy…

Obrazek

Diablo w momencie poczerwieniał na twarzy i zacisnął pięści.
- Jeśli komuś o tym wspomnisz, wszystkiego się wyprę! –krzyknął unosząc palec do góry, a następnie szybko wyszedł z pokoju.

Obrazek

Idąc przez salon, wciąż słyszał za sobą, śmiech kuzyna.


Obrazek[/spoiler]



Koniec odcinka 35
Ciąg dalszy nastąpi



Ciekawostki:


[spoiler]Ciekawostek dużo, bo z całego roku, zapraszam. ^^

- Zacznijmy może od tytułu. Oczywiście wiadomo czemu taki, bohaterowie w końcu piszą pamiętniki ;)
Lecz nie od razu wpadłam na taki pomysł. Początkowo relację pisałam, tak po porostu. Dopiero jak zaczęłam pisać pierwsze rozdziały, które pisałam po jednym ze środkowych odcinków (O czym później w ciekawostkach)
Przyszedł mi do głowy pomysł z pamiętnikami. :)
Czy jednak stąd wziął się tytuł? Nie do końca.
Gdy włączyłam stronę, by wstawić na forum pierwszą relację, wciąż nie miałam tytułu xD
Zaczęłam gadać z siostrą, co ona o tym myśli, a w telewizji tymczasem leciał film „Pamiętnik księżniczki”
Resztę zgadniecie sami ;)


- Na samym początku, relacja miała opowiadać wyłącznie o głównych kobietach z rodziny Swan, tych z „Wyzwania księżniczek” w miarę pisania jednak, ciągle wymyślałam historie (I dalej wymyślam, dlatego wciąż jesteśmy przy trzecim pokoleniu z dziesięciu xD) które nie pasowały mi do „głównych” bohaterek, ale nadawały się świetnie dla pobocznych.
Wyobrażacie sobie tą relację bez postaci jak Marcin, Łucja, Helena, bliźniaczki Landgraab czy chociażby Agatka? Pół relacji poszłoby do kosza! xD


- Pomysł na przekazywanie sobie naszyjnika wziął się z jakiegoś innego simsowego wyzwania. (Już nawet nie pamiętam jakiego)
Pomyślałam wtedy, że fajnie by było, aby i tu coś było przekazywane przez pokolenia i tak powstała historyjka o naszyjniku. :) (Nie pytajcie ile o tym myślałam, co mogłyby sobie przekazywać xD)
Jak spojler powiem, że jest on w relacji nie tylko po to by cos sobie przekazywać, ale ma swoją rolę do odegrania w przyszłości ;)


- Zastanawialiście może kiedyś dlaczego tak nagle uśmierciłam Chada – męża Cindy? Czyżbym wpadła na jakiś genialny pomysł, zrobienia super wzruszającej relacji, która wyciśnie z waszych oczu ostatnie łzy?
Otóż… nie.
Jak wspomniałam przy pierwszej relacji, moja gra oparta jest na „Wyzwaniu księżniczek Disneya” W pokoleniu z Tianą, jeden z podpunktów głosi „Ojciec musi umrzeć przed końcem wieku młody dorosły”
Tak, że tego… wybacz Chad. Nie moja wina. x)


- O tym już kiedyś wspominałam, ale pierwszą relacją, którą napisałam był odcinek „Z pamiętnika Charlotte „Flirtowanie” na własnym ślubie, nikomu nie wychodzi na dobre.” Który znajduje się na stronie 2
Nim zaczęłam dodawać relację, siedziałam przed komputerem i godzinami pisałam co wydarzyło się wcześniej, tak, by miało to ręce i nogi.
Stworzyłam również w grze specjalne miasto, gdzie po ulicach maszerują, Tiany, Cindy i Snow white w różnym wieku. Od dziecka do staruszki.
Wykorzystuje je do retrospekcji :)


- Inną ciekawostka jest to, że odcinek: „Z pamiętnika Charlotte „Flirtowanie” na własnym ślubie, nikomu nie wychodzi na dobre.” Jest, póki co, jedynym odcinkiem, gdzie najpierw zrobiłam zdjęcia, a potem wymyśliłam historyjkę. Po prostu zorganizowałam ślub i cyknęłam parę fotek, nie myśląc o tym za dużo.
Była to więc, bardzo spontanicznie stworzona relacja :)


- Tak naprawdę Tiana, nie urodziła się Tianą. Co to oznacza? Otóż, Cindy po urodzeniu Lotty urodziła… Dwóch chłopców! Niestety „Wyzwanie księżniczek” ściśle określa, że Cinderella może mieć tylko trójkę dzieci. Miałam więc wybór: Zrobić z Lotty Tianę lub zmienić płeć bliźniaków. Nie zapisałam gry, nakarmiłam Cindy truskawkami i tak urodziły się dwie bliźniaczki :)
Czy to jednak koniec? O nie!
Gdy bliźniaczki były starsze (W wieku dziecka) zauważyłam, że ta nazwana Odie, jest ładniejsza. Dlatego podmieniłam imiona i teraz prawdziwa „Odie” jest Tianą.
Ach te moje przekręty xD (Na usprawiedliwienie dodam, że wtedy jeszcze nie pisałam relacji ;))
Swoją drogą, wyobrażacie sobie relację, gdyby Lotta lub teraźniejsza Odie były Tianą? ;)


- Inna sprawa z bliźniaczkami Tianą i Odie jest taka, że Odie urodziła się ruda! Uznałam jednak, że chce, by bliźniaczki były bardziej podobne do siebie i przefarbowałam Odie na czarno.
Zresztą spójrzcie na zdjęcie i powiedzcie. Czyż tutaj Odie nie wygląda bardziej jak bliźniak Lotty? xD

Obrazek

- W „Wyzwani księżniczek” możecie znaleźć podpunkt, znów do Tiany, że „Musi poślubić Sima z zielonym kolorem (mogą to być włosy, oczy, skóra itp)” U Naveena, są to oczywiście oczy ;)
Inną ciekawostką jest to, że Naveen jest blondynem, gdyż chciałam mieć większą pewność, że ich dzieci będą mogłyby być „blondynami”. Nawiązuję oczywiście do jednej dziewczynki z kolejnego pokolenia ;)


- Chad został stworzony specjalnie z nieco ciemniejszą skórą po to, by Tiana odziedziczyła po nim ten kolor. Jak wszyscy wiemy, nie wyszło. xD


- Kojarzycie ten moment, gdy Tiana mówi Naveenovi, że jest w ciąży z Florą, a ten się z tego wcale nie ucieszył? To nie było planowane. Tak naprawdę, Naveen miał się cieszyć, jednak gdy dałam Tianie opcję, by powiedziała, że jest w ciąży, Naveen wykrzywiał twarz jakby był załamany! xD
Z tego powodu zmieniłam tę część i zrobiłam z Naveena trochę drania.
No cóż, sam tego chciał ;)


- Co do innych reakcji na ciążę, to przy relacji, gdy cała ekipa z klubu książki już wie, że Agatka jest w ciąży, a Sergio się nią opiekuje (Para miała już wtedy romantyczną relację) kazałam Agatce powiedzieć Sergio o ciąży. Ten na to, zaczął płakać! xD
Sytuacja ta wydarzyła się tylko raz, potem Sergio reagował jak reszta simów.


- Zastanawiało was kiedyś jak wyglądał dom rodzinny Snow white, z pierwszej relacji, w całej okazałości?

Obrazek

Obrazek

Wspaniały, nieprawdaż? Jak by ktoś chciał, to chętnie udostępnię w galerii! xD
Dla ciekawskich, domek dalej leży sobie w jednej z okolic Widenburga ;) (W zapisie gry z retrospekcjami)


- Mimo, że w relacji pierwszy umarł, mąż Snow, to tak naprawdę ich historia miała być zupełnie inna. Pamiętacie jeszcze może jak w pierwszym odcinku Snow myślała, że Olivier zaręczył się z Andreą Nicpoń?
Otóż miałam pomysł, by Snow umarła jako pierwsza, a nową żoną Oliviera zostanie właśnie ona. (Mieszkała z nimi po sąsiedzku xD)
W ten sposób Cindy miałaby macochę, podobnie jak w oryginalnej bajce.
Gdy jednak grałam Olivierem i Snow, to tak bardzo polubiłam ich jako parę, że nie byłam w stanie zniszczyć im tej miłości i zabić Snow pierwszą.
Para naprawdę w grze odeszła jeden po drugim.
Ich nagrobki ustawiłam obok siebie, często w nocy razem się budzili jako duchy i spacerowali :)


- Tak naprawdę mężem Snow white, wcale nie od początku miał być Olivier Wolf. Tak naprawdę jako kandydata znalazłam jego i innego sima z galerii:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

który wygląda zupełnie jak Krystian od Simwooda xD
Gdy jednak zaprosiłam obu panów na imprezkę do Snow, Krystian gdzieś mi uciekł. Snow zaczęła romansować z Olivierem i tak rozpoczęła się historia rodziny Swan ;)
(Niewiele brakło, by rozpoczęła się jak rodziny Urban xD)


- Postacie takie jak macocha, ojciec czy też przyrodnia siostra Snow, istniały tylko w zapisie od retrospekcji. W oryginalnej grze, gdzie żyją prawdziwe postacie, stworzyłam Snow samą, tak jak to można było zrobić w „Wyzwaniu księżniczek.”
Z tego powodu, rudowłosa pani w pierwszej relacji mówi o nich „Co do macochy i siostry… nie wiemy co się z nimi stało, ale jestem pewna, że spotkała je jakaś kara za to, jak traktowały Snow.”
Po prostu ciężko by było kontynuować losy simów, których nie ma. xD
Mam jednak na to również inne wytłumaczenie.
Snow nigdy więcej ich nie spotkała, więc nie wiedziała co się z nimi stało i nie opisała tego w pamiętniku. ;)


- Część z was mogła się zastanawiać, czemu np. Agata, Julia i Iza mają w relacji na nazwisko „Maślanka” zamiast „Swan” (Po ojcu). I czemu niektórzy synowie mają zmienione nazwiska?
Cóż… wszystko wynika z mojego błędu. Otóż gdy żeniłam synów Snow, nie zmieniałam nazwisk żon. W ten sposób, urodzone dzieci dostawały nazwiska matek. Nie chciało mi się tego poprawiać (Gdyż wtedy nie pisałam jeszcze relacji) A potem jak zaczęłam, to jakoś przyjęłam, że zostali oni przy nazwisku żony.
Na drzewie genealogicznym próbowałam to naprawić, ale ostatecznie i tak zostało, że np. Agata jest Maślanka, mimo, że na drzewie jest Swan.
Co do rodziny Tiany, na razie przyjmujemy, że jest Arendelle – Swan. Ale nie martwcie się, mam plan jak przywrócić nazwisku „Swan” jego pełną chwałę ;)


- Jeśli chodzi o historię Cindy, to również miała być ona inna.
Pamiętacie jak wspominałam w odcinku z nią, że ona, Chad, Lee i Kaleb to kumple? Otóż po śmierci Chada, jego brat – Kaleb, miał ją pocieszać. Potem mieli się do siebie zbliżyć i wziąć ślub. Ostatecznie jednak, porzuciłam ten pomysł, gdy na jednej z imprez pojawiła się Helena.
Kojarzycie te imprezowe zadania, które się wypełnia by zdobyć brązowy, srebrny lub złoty medal?
Otóż jednym z zadań było „Niech ktoś się całuje na imprezie”
I jakoś tak wyszło, że Kaleb był w nastroju do flirtów… i o dziwo Helen też była…
Pocałowali się. I w ten sposób, już wiedziałam, że będą razem ;)


- Kiedyś o tym mówiłam, ale Kaleb i Helen mieli być szczęśliwi i bardzo się kochać. Pomysł z Chadem jako ukochanym Helen przyszedł mi duuużo później do głowy.
Wybacz Kaleb! xD


- Czy ktoś z was się kiedyś zastanawiał, czemu Kacper nie jest zbyt podobny do Helen czy Kaleba?
Otóż Kacper w rzeczywistości jest… Adoptowany! xD
Miałam ten cały plan, że Helen, która też została adoptowana przez Malcolma. Postanowiła jako dorosła zmienić życie jakiegoś dziecka na lepsze i adoptowała jedno. (A nawet więcej, ale ostatecznie z tego też zrezygnowałam)
Postanowiłam jednak, że wiadomość o tym, że jest adoptowany jeszcze bardziej utrudniłaby mu zostanie „Prezesem firmy Landgraab” a nie chciałam się w to bawić.
Z tego powodu w relacji, jest on ich biologicznym synem ;)
Ale przyznajecie, że to wiele wyjaśnia! xD


- Jak już o adopcjach mowa, to Helena i Sławek tak naprawdę są przypadkowymi dziećmi, które adoptował Malcolm. Dzieci do adopcji, często kręcą się po mieście. Mała Helen jakoś często była przeze mnie widywana w różnych miejscach. Postanowiłam więc, że ją adoptuje. Pytanie jednak było, kto to zrobi?
Wtedy przypomniałam sobie o Malcolmie, który za niedługo miał zejść (Był już emerytem przy końcu życia) Miał tak duży, ładny dom… dużo pieniędzy… Pomyślałam „Fajnie by było może kiedyś wżenić się w tą rodzinę? Ale przecież Malcolm jest za stary… Gdyby tak miał następcę…” xD
I tak Malcolm adoptował Hellenę, a potem jeszcze Sławka, tak by rodzinka była większa. Póki co nikt z głównej rodziny Swan, nie wżenił się w ta rodzinę, ale kto wie? Może kiedyś? ;)


- Inna sprawa z Malcolmem to taka, że grając rodziną Swan, zarabiałam nimi sama (Żadnych kodów na kasę ;)) z tego powodu, często mi na coś brakowało. Cindy miała dużo charyzmy, a jako, że Malcolm był bogaty, zaprzyjaźniłam ją z nim i często pożyczałam kasę, której jemu osobiście nigdy nie oddałam xD
O dziwo, opcja o oddanie pieniędzy była możliwa na dzieciach Malcolma jak Hellen, więc dług został zwrócony dużo później, gdy Helena była już dorosła ;)


- Większość imion z mojej relacji jest nadane automatycznie przez grę, gdyż gdy simki były w ciąży nie chciało mi się ich pilnować. Poza tym, gdy tylko grałam, a nie pisałam relację to imiona simów nie z głównej rodziny, nie miały dla mnie takiego znaczenia. Tak naprawdę, bardzo lubię nadawać „Egzotyczne” imiona lub jakieś udziwnione. Stąd na przykład „Khany” Agatki, przyjaciółka Łucji – Kelly, czy też Avril zamiast np. Karolina lub Dorota. :)


- Jeśli o imionach mowa. Zastanawialiście się kiedyś czemu jeden z opiekunów Agatki z Windenburga – Krzysztof, ma takie imię zamiast Dominik z którym zaczyna grę?
Cóż, jest to wynik mojego zapominalstwa i błędu gry…
Kojarzycie tą scenę (Znów z odcinka „Z pamiętnika Charlotte „Flirtowanie” na własnym ślubie, nikomu nie wychodzi na dobre.” x)) Gdy Marcin gada z Krzysztofem przy barku?

Obrazek

Otóż gdy najechałam na tego sima myszką, zobaczyłam, że jego „Mężem” jest jakiś „Krzysztof” Oczywiście, gdy pisałam relację, zapomniałam jak sim z którym gada Marcin się nazywa x)
Miałam nawet włączyć grę, ale wtedy po mojej głowie zaczęło krążyć imię „Krzysztof”
Uznałam, że to pewnie to, a nawet jeśli nie, to przecież to tylko
„Nic nie znaczący sim na jedną relację” (Dzięki „ja” z przeszłości x))

Potem, gdy „Krzysztof” stał się ważniejszą postacią, odkryłam, że to jakiś „Dominik”! xD
Było już jednak za późno, imię zmieniłam, o sprawie zapomniałam, ale to nie koniec!
Wciąż nie wiedziałam, czemu Krzysztof ma nagle żonę! O.O
Przecież byłam pewna, że wtedy napisane było coś o mężu. (W końcu to z tego powodu zrobiłam go gejem! xD)
W pasku z relacjami, nie było żadnego faceta, który byłby ukochanym „Krzysztofa”
Dałam sobie więc spokój, rozwiodłam go z żoną i stworzyłam Aratę.
Tu jednak powstał kolejny problem.
Gdy chciałam Aratą i Krzysiem wziąć ślub, gra uparcie twierdziła, że „Nie może bo jest w związku małżeńskim z (Zgadnijcie…) Krzysztofem!” xD

Tu również porzuciłam temat. Coś się zepsuło, trudno. W relacji napiszę, że mają ślub, kto tam mnie sprawdzi jaka jest prawda? ;)
I wtedy, stało się…

Gdy robiłam odcinek z Agatką w kawiarni (Agatka jakoś wtedy była w innym domu, żeby zgromadzić wszystkich z klubu książki w jednym miejscu i ich kontrolować)
Niespodziewanie przylazł tam Krzysztof.
Początkowo go zignorowałam, aż tu nagle patrzę… a Krzysztof całuje się z jakimś chłopem! xD

Zgadnijcie z kim? Z zaginionym Krzysztofem! xD
Okazało się, że „Prawdziwy Krzysztof” to jeden z tych „Bezdomnych” simów. Gra (Z sobie znanych powodów) przypisała go jako męża Dominika, mimo, że ten miał żonę.

Krzyś i Krzyś wzięli oczywiście rozwód, a Arata mógł zostać jego prawdziwym mężem. :)
Cóż za słodkie zakończenie, nie sądzicie? :D


- Jak już o tym mowa. Po tym jak umarł Chad, gdy Cindy stała się emerytką (gdy grałam inną rodziną) gra pomyślała najwyraźniej, że biedna staruszka jest samotna i przypisała Cindy żonę! xD
Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy po jakimś czasie wchodzę, a na drzewie genealogicznym Cindy ma żonę, ta żona ma jeszcze córkę, a na dodatek, żona ta mimo, że jest na drzewie genealogicznym to nie ma jej w pasku z relacjami simki! xD
Ostatecznie „fałszywa żona” została odnaleziona, rozwiedziona i skasowana.
Ale przyznajcie, że po takich rzeczach, nie mogło zabraknąć w mojej relacji gejów.
Gra sama mnie do tego przymusiła. xD


- Dominik to jednak nie jedyny raz, gdy zmieniłam komuś imię (I nie, nie chodzi o Tianę xD)
Tak naprawdę, pani Danuta nie jest Danutą… tylko Dominiką! xD
Bardzo przepraszam więc, wszystkie Dominiki i wszystkich Dominików, którzy ewentualnie to czytają.
To bardzo ładne imiona, po prostu przez swoje zapominalstwo imiona postaci zostały zmienione. x)


- Przy okazji, wszyscy dobrze znacie mojego Marcina, prawda? ;)
Być może się nad tym zastanawialiście, co przyszło mi do głowy, by stworzyć takiego sima?
Cóż, prawdą jest, że to nie ja stworzyłam Marcina a… (Tak, zgadliście) moja cudowna gra! xD
Kiedyś, zauważyłam go w „Ludziach bezdomnych” ;) i pomyślałam, że (gra robi sobie ze mnie jaja) ciekawie będzie go mieć w mieście. ^^
Marcin rzeczywiście był wprowadzony do gry z mamą (Stąd też mój późniejszy pomysł, że Namid uciekła do męża i wychowywała go samotnie)
Jednakże była nią jakaś białoskóra staruszka. Kobitka świetnie bawiła się na weselu syna, a potem umarła. (Takie wesołe zakończenie xD)
Niestety nie miałam jej zapisanej, stąd później w retrospekcji mamą Marcina jest stworzona przeze mnie Namid.

Była jeszcze cała sprawa z szukaniem Antoniemu żony. Jednakże żadna mi nie pasowała, a gdy w końcu znalazłam, to partnerka, którą mu wybrałam nie spodobała mu się i zaczęli się wyzywać i kłócić. xD
Wtedy pomyślałam coś w stylu „Może niech będzie gejem jak mu się nie podoba?”
No i resztę znacie ;)


- Jak już mówić o Marcinie to mówić! :D
Zastanawialiście się może skąd pomysł na pojawienie się w jego życiu Sereny i Marcela?
Tu znów zadziałała moja ciekawość. x)
Zapewne kojarzycie tą aktualizację „Gender”? Tę która pozwala ustawić, że facet może mieć dzieci? Czy już coś zaczyna wam świtać? Pytacie pewnie „Czy ona to zrobiła? Nie mogła!”
Więc tak, dokładnie zrobiłam to o co mnie podejrzewacie. x)
Marcin zaszedł w ciąże z Antonim! xD
Nie mogłam jednak tego umieścić w relacji, nie chciałam ani z Marcina ani z Antoniego tworzyć kobiety, która zmieniła płeć.
Pozostawała więc tylko jakaś adopcja. Uznałam jednak, że to trochę nudne. Kolejna ukrywana adopcja jak przy Vivi i Jamesie?
I tak powstał pomysł na Serenę, dziewczynę która podrzuciła im dziecko.
Pomysł, że to córka Siobhan powstał później, lecz zanim stworzyłam Serenę więc faktycznie jest to jej córka ;)
Tak wiem, o jakich przekrętach można się dowiedzieć w tych ciekawostkach! xD


- Siobhan (Jak już wiecie) nigdy nie umarła. Cały czas żyła sobie gdzieś w Windenburgu. Nie dlatego jednak, że planowałam kiedyś coś z nią zrobić. Po prostu nigdy nie miałam czasu „by się nią zająć” ;) a potem uznałam, że mi nie przeszkadza, więc może sobie żyć, a w relacji będzie martwa.
Potem jednak powstał pomysł Sereny i tak się złożyło, że historia o ukrywającej się i żyjącej Siobhan mi pasowała. :)


- Co do Lotty, to (oprócz tego, że groziło jej zostanie Tianą ;)) wcale nie było z góry wiadome, że zostanie żoną Aleksandra.
Gdy Lotta była w wieku dorosłej, nie miałam pomysłu co z nią zrobić. Miała aspirację romansowania i to wszystko. Postanowiłam więc czegoś spróbować.
Zaprosiłam jej trzech adoratorów i po kolej szli do łóżka. xD
Po ostatnim „kandydacie na ojca” zrobiłam test ciążowy, który wyszedł pozytywnie i czekałam.
Nie karmiłam jej ani truskawkami ani marchewkami, więc płeć dziecka również miała być niespodzianką. I tak urodziła się Anastazja – córka Aleksandra.
Innymi kandydatami byli oczywiście – Tomasz (Ten rudy mąż Kasandry)

Obrazek

I ten sim:

Obrazek

Obrazek

Wyobrażacie sobie któregoś z nich na miejscu męża Lotty, zamiast Aleksa? ;)

- Jak już o tym mowa. Blondyn, który mógł zostać ojcem dziecka Lotty, został wprowadzony do miasta razem z tym panem:

Obrazek

Obrazek

oraz Ianem.
Panowie zostali stworzeni tylko po to, by spełnić aspirację romansowania Lotty i być jej kochankami xD
Potem jednak szukałam męża dla Odie i jakoś tak uznałam, że Ian to niezły kandydat :)
Stąd też pomysł na to, że na weselu Tiany, Charlotta podrywa Iana.
Oj biedaku, gdybyś tylko wiedział, po co zostałeś stworzony. xD


- Do Lotty jeszcze tylko taka mała ciekawostka. Kojarzycie może to zdjęcie z młodości Charlotty?

Obrazek

Widzicie tych dwóch typków? Czasem z braku laku, gdy nie chce mi się tworzyć nowych simów, używam tych zrobionych w rodzinie, tylko ich przebieram.
Poznajecie tego typka po prawej? Nie?
To Naveen xD


- Jak już jesteśmy przy romansach, to moja gra wręcz je uwielbia. Gdy tylko wychodzę do innych rodzin, po powrocie zastaję (zawsze facetów xD) którzy mają oprócz wybranej przeze mnie żony jakieś kochanki. (Wyjątek to Bella, która też romanse miała, a jest kobietą)
Stąd Naveen okazało się, że podrywał Ninę i Bellę

Obrazek

Marcin jakąś kobitkę.

Obrazek

Krzysztof poleciał po bandzie xD (Lotta musiałaś? Nawet geja potrafisz zmusić do romansu? xD)
No i możecie zobaczyć tu wspomnianego wcześniej Krzysztofa xD

Obrazek

Obrazek

Rekord pobił najstarszy syn Snow (Doc) który miał ze cztery kochanki, tak sam z siebie, mimo, że nie miał aspiracji romansowania, a jego żona, była jego „bratnią duszą” xD
Żeby było mało podrywał żony swych braci. Raz nawet doszło do niezręcznej sytuacji, gdy na jego oczach zaczęli się obściskiwać pod domem. xD
Niestety z tego okresu nie mam zdjęcia, musicie uwierzyć na słowo ;)
(Ja wiem, że Krzysztof też ma cztery romanse poza Aratą, ale jeden to Moira ustalona przez grę, więc i tak ma mniej niż wspomniany syn Snow. :))

Najbardziej wierny jest o dziwo Ian, który nie ma żadnych romansów, oprócz Odie. (Która ma cechę zazdrosna) Stąd wymyśliłam scenę, gdzie na ślubie Lotty, Odie histeryzuje, że Ian ją zdradza, a ten przerażony tłumaczy się z tego. ;)

Obrazek

- Zastanawialiście się kiedyś dlaczego we śnie Odie, tuż przed tym jak zapadła w śpiączkę, pojawiła się Snow white? Dlaczego nie jej dziadek lub jakikolwiek inny krewny? Czy to był przypadek?
Tu może być taki mały spojler ;)
Otóż, w ten sposób chciałam nawiązać do bajki o Śnieżce, gdzie dziewczyna zapada w sen, który wszyscy bohaterowie uznają za śmierć bohaterki, a zbudził ją pocałunek miłości.
Jak zakończy się historia Odie? ;)


- Inną ciekawostką jest to, że Odie tak naprawdę miała umrzeć, a nie zapaść w śpiączkę, po porodzie. Potem jednak uznałam, że śmierć siostry (i pewne inne wydarzenia o których jeszcze nie mogę mówić) tak bardzo dobiłyby Tianę, że jedyną opcją byłoby zakończyć jej historię słowami:
„Oszalała z rozpaczy i skoczyła w przepaść.”
Za bardzo polubiłam Tianę, by jej to zrobić, dlatego nieco zmieniłam tę historię.
Jak widać, Tiana uratowała tyłek Odie w pewien sposób ;)


- Początkowo, Lotta miała zdradzać Aleksandra na prawo i lewo, a ten miał ją przyłapać na gorącym uczynku. Potem jednak przyszedł mi do głowy pomysł z detektywem Joaquinem i tak zostało :)


- Jeśli już o nim mówimy. Wcale nie miał on być kochankiem Belli. Bella miała go tylko wynająć do śledzenia Lotty i tyle. Jednakże tu znów gra zrobiła mi psikus xD
Otóż Bella i Joaquin (po śmierci Mortiego) mieszkali przez pewien czas razem w domu. Ja w tym czasie grałam innymi rodzinami. Gdy w końcu do nich zajrzałam, Bella miała z nim romantyczne relacje xD
Rozwinęłam ten romans, a potem… Potem pomyślałam sobie „Jak się uda to będzie, jak nie to nie.”
I kliknęłam opcję „Postaraj się o dziecko.”
Jak już wiecie, udało się. xD
To jest też początek pewnej innej historii, która rozpocznie się niedługo ;)


- Inną historią która powstała z przypadku jest historia Agatki ;)
Tak naprawdę jej rodzice mieli tylko dwie córki bliźniaczki – Julię i Izabelle. Gdy rodzice Agaty, mieli jeden dzień by stać się emerytami, weszłam przypadkowo po coś do ich rodziny i pomyślałam „A może by tak…?”
Znów kliknęłam opcję „Postaraj się o dziecko” i jak widać wyszło ;)
To też stało się początkiem historyjki o Agacie, którą wychowywały siostry. Rodzice jako emeryci długo już nie pożyli i odeszli.
Jakaż smutna byłaby ta relacja bez Agatki, prawda? ;)


- Co do Juli, Izabelli i ich romansu ze Sławkiem, to kierowała mną głupia ciekawość pod tytułem: „Jakie wyjdą dzieci po bliźniaczkach, gdy ojciec będzie ten sam?” x)
Tak Sławek nawiązał z nimi romans i zrobił dzieci. Historyjka o jakiejś miłości Sławka i Izy oraz podstępie Juli powstała później ;)
Do tego od początku myślałam o Sławku jako o Donie Lothario 2.0, więc było mi to na rękę.
Z historii o Donie Lothario 2.0 nic jednak nie zostało i biedny Sławek męczy się z obiema blondwłosymi bliźniaczkami do dziś xD


- O tym również gdzieś mówiłam, ale Agata początkowo miała być szczęśliwa z Kacprem. Specjalnie wprowadziłam ja do domu Landgraabów i została jego dziewczyną. Potem jednak uznałam, że Kacper wygląda trochę jak taka ciapa, syneczek mamusi. xD
Natomiast Agatka, jak dla mnie była buntowniczką i tak powstał pomysł, by jedyne co ich łączyło, to było dziecko ;)


- Podczas trwania relacji dwa razy zmieniałam wiek Ignasia. Początkowo w ogóle nie zajmowałam się jego postacią, aż przyszedł ten dzień, gdy spytałam siebie „Kim będzie jego dziewczyna?”
Przeszukałam wszystkie domy i okazało się, że najładniejszą (jedyną xD) nastolatką w mieście jest Łucja.
Niestety Ignaś był już młodym dorosłym, zmieniłam więc jego wiek na nastolatka. Wiek Ignasia jednak się nie wyzerował i ten znów stał się młodym dorosłym nim Łucja osiągnęła ten wiek x)
Zmieniłam go ponownie na nastolatka i obecnie wyszło tak, że to on jest młodszy od niej (w dniach) xD
Tym razem jednak raczej zrobię im wspólne urodziny, gdy Łucja zostanie młodą dorosłą ;)


- Początkowo miałam w grze włączone „Starzenie się” jednak na potrzeby relacji chwilowo ta opcja jest wyłączona.
Co prawda jest to wbrew zasadom „Wyzwania księżniczek” Ale ciii… nikt nic nie wie xD


- To może mniejsza ciekawostka, bo było wspomniane w relacji, ale Ignacy kochał się w Agacie, gdy był w podstawówce, a ona w gimnazjum.
Chciałam po części kiedyś do tego nawiązać i może zrobić z nimi jakiś romans, ale ostatecznie porzuciłam ten pomysł.
Ignaś jest zbyt słodką parą z Łucją, a z Agatką są obecnie są bardziej jak kuzyni lub rodzeństwo mimo, że nie są spokrewnieni. ;)


- Z innych romansów Agaty, początkowo miałam pomysł, że Aga zakocha się w Aracie. Stąd te opisy przy nim, że bije jej serce, czy ich wspólne wyjście na koncert „Red Day.” Sergio w tym wszystkim miał być o nią zazdrosny. Miał nie znać Araty i nie wiedzieć, że ten jest gejem. Arata miał go dopiero oświecić, że z jego strony nic mu nie grozi. ;)
Potem jednak pomyślałam, że to by za dużo namieszało i ten romans jest trochę niepotrzebny. Aga dopiero sparzyła się spotykając się z Kacperkiem, a teraz miałaby zakochać się w geju, o którym wie, że nim jest?
Zrezygnowałam więc z tego, ale z Aratą są dobrymi przyjaciółmi i dlatego to on, a nie Krzysztof żegna się z nią, gdy ta wyjeżdża. ^^


- Musze również przyznać, że do ostatniej chwili zastanawiałam się czy Agata nie powinna zostać z Sergio w Windenburgu. Rozwiązanie tej historii nie było pewne, aż do napisania ostatniej relacji o nich.
Wymyśliłam jednak tyle rzeczy, które mogą zdarzyć się później, a nigdy się nie zdarzą jeśli Aga zostanie, że w końcu Agatka wróciła do Oazy. (PS. Teraz tych pomysłów mam jeszcze więcej ;))


- Przy okazji Łucji i Ignasia. Pamiętacie może jak brzmi jego nick na simtube? „PewRickPie” jest to oczywiście nawiązanie do „PewDiePie.”
Kiedyś usłyszałam, że ten youtuber poznał swoją dziewczynę przez internet.
Tak powstał pomysł na internetową znajomość Łucji i Ignacego. :)


- Teraz coś o młodszym pokoleniu. Czy wiecie może dlaczego sprawiłam, że Diablo zakochał się w Anastazji, swojej kuzynce? (Tak, wiem, że nie x))
W każdym razie za całą sprawę odpowiedzialna jest znana wszystkim, autorka „Mysikrólików” Galcia :D
Czytając jej relację bardzo kibicowałam Enryczkowi i Adriannie. Rysowałam nawet rysunki z nimi w roli głównej ;)
Ostatecznie okazało się, że ta para razem nie będzie.
Z tego powodu przelałam swoje uczucia na inną parę i tak Diablo zakochał się w kuzynce.
Jak zakończy się ich historia? :)


- Tak naprawdę dzieci takie jak Basia i Małgosia Landgraab (córki Juli i Izy) oraz Flora, są już małymi dziećmi w grze, gdyż jak mówiłam wcześniej, do pewnego czasu starzenie się w grze było włączone. Na potrzeby relacji udajemy jednak, że są dalej malutkie :)
„Kto jednak zagrał rolę małej Flory trzymanej przez Naveena w odcinku świątecznym?”
Już odpowiadam, była to Khany Agatki xD
Przekonująco zagrała swą rolę, brawa dla niej! :D


- W odcinku gdzie James, syn Marcina ubrał się na różowo napisałam również coś o tym, że się przefarbował.
Tak naprawdę nie wymyśliłam tego specjalnie. Któregoś razu grając, dałam mu czerwone włosy. Miałam wtedy nie zapisywać gry, ale o tym zapomniałam. x)
Gdy weszłam do domu Marcina, zaczęłam robić zdjęcia jak Marcin gada z Jamesem, a potem nagle skapnęłam się, że on nie miał rudych włosów tylko czarne. xD
Nie chciało mi się jednak wszystkiego zmieniać i zwaliłam winę na Marcina, że pozwolił mu się przefarbować :D
(Dlatego na jednym zdjęciu ma czarne włosy, a potem już rude ;))


- Do tej pory najcięższymi relacjami do stworzenia dla mnie, była relacja o historii Marcina i odcinek świąteczny :)


- Teraz coś o powstawaniu relacji. :) Pisząc praktycznie zawsze słucham muzyki. Kiedy mam opisać sytuację wesołą lub śmieszną jest to żywa muzyka. Gdy natomiast smutną, słucham „Wyciskaczy łez.” Często też staram się „Wprowadzić w nastrój” i myślę o wesołych lub smutnych rzeczach, zależy od relacji.
Nie wiem czy to sprawia, że moje relacje są lepsze, niżby były w innym wypadku, ale lepiej mi się wtedy pisze. ;)


- Inna rzecz to to, że tworzę sobie „Plan co dalej” Pisze taki plan co jakiś czas, dla np. dziesięciu relacji. Gdy wykorzystam plan, pisze kolejny. Oczywiście to nie tak, że plan to wszystko co mam, wiele dużo dalszych historii mam w głowie lub zapisanych gdzieś na kartkach, po prostu w planie dokładnie zapisuję o co mi chodziło. :) Oczywiście nie zawsze to wychodzi i potem czytam swoje teksty w stylu „Tu napisz coś śmiesznego” albo „Ptaszki takie jak wiewiórki” xD

Jeśli chcecie to tu jest fragment planu do jednego z odcinków :)

"Rozdział śmierć Mortimera.
1. Lub Lotta przychodzi po Annie? Żeby na weekend ją zabrać?
2. Lotta przychodzi na pogrzeb choć nie została zaproszona
3. Spotyka się z Bellą, Bella jest w ciąży z detektywem Joaquinem, Lota to wie, bo też wynajęła detektywa do Belli po tym jak Bella ją wrobiła z Joaquinem.
(Wcześniej rozmowa między nimi, gdzie Bella mówi, że Lotta nie jest niewinna i jest taka jak ona. Chodzi o to, że Lotta powie jej, że Bella ładnie ją wrobiła)
4. Bela przeraziła się, nie chce by Lotta powiedziała o romansie Aleksandrowi „Za późno Bello”
5. Bella widzi jak jakiś gość daje Aleksandrowi list. „Nie!” krzyczy i biegnie do syna, ale Aleks już zaczął czytać.
6. „Aleksandrze wszystko ci wytłumaczę! Ten romans z Joaquinem mogę wyjaśnić!” A:”Jaki romans?” Bella nie wie o co chodzi „Ten list… myślałam…” „Ten list?” mówi Aleks. „To tylko pismo z banku dotyczące stanu konta… A teraz co do tego romansu…”
7. Bela patrzy na Lottę która uśmiecha się z wyższością
8. „Nie jestem taka jak ty Bello” „Ale miło, że się przyznałaś, miłej rozmowy z synem!” Odchodzi"


- Co do odcinka świątecznego, to pomysł na umieszczenie w nim Enryczka, przyszedł mi do głowy spontanicznie. Początkowo wpadłam na pomysł, że pani Danuta znajdzie sobie młodszego faceta, a potem przypomniałam sobie, że w „Mysikrólikach” Enryczek wyjechał i tak poszło. ;)


- Do tego, cały odcinek świąteczny, to miała być tylko historyjka skupiająca się na Siobhan. Potem jednak sobie pomyślałam, że to bez sensu, robić odcinek tylko o postaci, którą czytelnicy znają dopiero od dwóch relacji, a olać całą resztę z którą się (męczą) zżyli przez ostatnie trzydzieści dwie i powstały inne historie. :)


- Nie wiem czy kiedyś o tym myśleliście, ale czy nie zastanowiło was kiedyś kim jest rodzina Naveena? Dlaczego jej nigdy nie poznaliśmy? Tak więc, dowiecie się tego w relacji :P (I już mówię, że trochę zmieniłam rzeczywistość z gry x))
Jednakże mam dla was pewną ciekawostkę, Naveena stworzyłam razem z mamą i w jednym z odcinków ta mama się pojawiła! xD
Jest tam kompletnym randomem, więc wątpię, żebyście ją znaleźli, ale może ktoś chce spróbować? ;)
W nagrodę temu kto zgadnie, stworzę rysowany komentarz jeśli będzie chciał, obiecuję :) (Lub coś narysuję jeśli nie pisze relacji ;))


- Jak pewnie zdołaliście się zorientować po przeczytaniu tych ciekawostek, w mojej głowie ciągle rodzą się nowe historie dla nowych postaci, nie mam wszystkiego od razu z góry zaplanowanego.
Jest jednak jedna rzecz, którą mam opisaną i bezpiecznie ukrytą, a jest to zakończenie „Pamiętników Łabędzi”! :D
Tak, nie żartuję, zakończenie mam już napisane i gotowe od jakiegoś czasu. Możliwe, że coś do niego dodam, ale sens na pewno pozostanie ten sam. Nie jest to więc, tak do końca, relacja pisana w nieskończoność. ;)
Macie na co czekać ^^ (Mam nadzieję, że dożyję do tego czasu, żeby to napisać xD)
Ale zanim to się stanie, czeka nas jeszcze wiele przygód z rodzinką Łabądków. ;)


Dziękuję wam za ten rok :D
Mam nadzieję, że historie będą was bawiły również i w tym.
Ja ze swojej strony powiem, że postaram się aby nadal było ciekawie i dużo się działo.
Do zobaczenia w kolejnym odcinku „Pamiętników Łabędzi” :)
[/spoiler]


Dziękuję za uwagę :)
Ostatnio zmieniony 16 sty 2017, 22:36 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Awatar użytkownika
Rai
Renciści
Renciści
Posty: 721
Rejestracja: 31 paź 2013, 15:25

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Rai » 03 sty 2017, 21:48

Naveen jest taki opiekuńczy względem Tiany. :aww:
Jadwiga, daleka kuzynka, niania, recepcjonistka... kobieta o wielu talentach. :D
Biedna Odie, nawet jeszcze nie widziała swojej córeczki... Kto się w ogóle zajmuje Fauną?
Widać, że Ian kocha Odie, skoro tak nad nią czuwa.
Acha, czyli Rayem i Fauną zajmuje się Odie i Naveen, tak też myślałam.
Wcale się nie dziwię Tianie, że tak się wkurzyła na szwagra. Rozumiem Iana też, ale ma dzieci. Powinien o nich pamiętać i zająć się przede wszystkim nimi, a nie sobą i użalaniem się nad sobą. :/
Diablo to nie taki zły dzieciak, skoro nawet kuzynem, którego nie lubi, chce się zaopiekować w trudnej chwili. Aww, jaki on słodki i opiekuńczy, zupełnie jak Naveen. Że tak broni kuzynki i przemówił do rozumu Rayowi. W tym akurat przypomina matkę łajającą szwagra. :D
Hehe, bardzo fajny odcineczek. Super wyjaśnia tą dziurę, która powstała. Obie akcje super, nie wiem, która lepsza. Ale ta z dzieciakami taka urocza. :)

Super ciekawostki. Też nie wyobrażam sobie Twoich relacji bez Marcina czy Agatki itd. Hahaha, rozśmieszyło mnie miasto ze wszystkimi w różnych grupach wiekowych do retrospekcji. :D Ruda Odie... :D Ekstra dom. :D Haha, a więc Kacper jest adoptowany. No proszę! Haha, Krzystofowe trudne sprawy. :D A ten jego były pseudo mąż, to jak jakiś bezdomny wygląda... :D O matko, to z Sereną i Marcelem... :o Niezłe te romanse na boku. soft9 Aha, a więc masz już zakończenie, jak nietypowo. Wszystkie ciekawostki bardzo wciągające, super, że je napisałaś.
Chętnie poszukałabym mamy Naveena na zdjęciach, ale nim będę miała jutro czas, to pewnie ktoś już ją odnajdzie. xD

Pozdrawiam i czekam na dalszy ciąg! Oby zakończenie było jak najdalej. :P

Awatar użytkownika
Simwood
Posty: 749
Rejestracja: 06 sty 2016, 14:32

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Simwood » 03 sty 2017, 21:55

Dawno nie było nic o Tianie (oprócz krótkiej wstawki w odcinku świątecznym), więc cieszę się, że znowu poznajemy jej historię :D
Ta recepcjonistka jest strasznie ładna <3 Serio, urzekła mnie jej uroda :wub:
Ian się strasznie zmienił. Gdyby nie miał żadnej rodziny poza Odie to zrozumiałbym to niepozbieranie, ale, kurka wodna,on ma dzieci! Nie dość, że nie mają mamy, to teraz ojciec jeszcze odszedł <_<
Odie chciałaby, żebyś w końcu ruszył dupę i zabrał się do życia!
O tym właśnie mówiłem! Dzięki, Tiana ;)
Oho. Osoba, której nie lubimy i nie wiemy dlaczego. Ile ja znam takich :rotfl:
Dziewczynka, spojrzała na niego. Jak ktokolwiek mógł nazwać ją potworem?
Akurat w przypadku czwórkowych bobasów potwór to dosyć łagodne określenie xD

A co do ciekawostek:
Rozgryzłaś mnie z Krystianem. Czekałem aż się ktoś domyśli. No dobra, to było tak - znalazłem go gdy jeszcze nie był taki popularny i zacząłem nim grać. Tak się z nim zżyłem,ze postanowiłem wykorzystać go i dać mu "rolę życia" :D
Naprawdę najpierw piszesz historię, a potem cykasz zdjęcia? :O Ja zawsze najpierw robię foty, a potem dopasowuję teksty do min simów ;)
Ale jak to zakończenie? :unsure: To co ja będę czytać? Mam nadzieję, że ruszysz potem z czymś nowym (na przykład historią życia Emmy :haha: )
Na koniec życzę Szczęśliwego Nowego Roku i mnóstwa pomysłów na nowe odcinki (i czasu na realizację) :D A ja spadam szukać mamy Naveena :doge:
Obrazek

Awatar użytkownika
Lenna
Wybitny Architekt
Wybitny Architekt
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 1784
Rejestracja: 15 gru 2013, 10:59

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lenna » 10 sty 2017, 13:47

Co ten Ian xD Nieźle się zapuścił, ja rozumiem, że strasznie przeżywa tę całą sytuację, ale no ludzie, żeby do takiego stanu się doprowadzić?
Dobrze, że Tiana zrobiła z nim porządek.
Historia z dzieciakami jest mega urocza. Jak Diablo i Ray się nie lubią, ale ostatecznie ten pierwszy mu pomaga :aww:
Nie wiem tylko, czy tekst na koniec traktować jak zwykle przekomarzanie, czy szyderstwo ze strony Raya xD
O jaaacie, ile ciekawostek! Uwielbiam takie :doge:
Ahahaha, te wszystkie romanse, ten dom i te oszustwa xD To jest bardziej pokręcone, niż mogłoby się wydawać.
Też nie wyobrażam sobie relacji bez Marcina czy Agaty :D
Masz już zakończenie? Toć jeszcze 7 pokoleń do odegrania jest xD
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 451
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Re: Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lion » 10 sty 2017, 23:57

Podziwiam, że Tiana to wszystko ogarnia... Prowadzi dom, ma swój biznes, zajmuje się czwórką dzieci (w tym dwoma niemowlakami), do tego regularnie odwiedza Odie w szpitalu - mam tylko nadzieję, że nie padnie nam za chwilę z wycieńczenia!
Ian powinien porządnie oberwać! Cierpi, okej, ale no kurczę, to strasznie wygodne podejście myśleć w takiej sytuacji tylko o sobie soft1 Całe szczęście, że Tiana przestała się z nim cackać ;)
Fajnie, że mimo antypatii Diablo zechciał wspomóc kuzyna :yes: I nawet do kontaktu z Fauną go przekonał! Nie powiedziałbym co prawda, że okazał się być tu szczególnie wrażliwy - w końcu zaczął od pchnięcia Raya na ziemię :D Ale chyba jest szansa, że jeszcze się dogadają?

Ciekawostki były super!
Bardzo mnie cieszy, że nie skupiasz się wyłącznie na "głównych" bohaterach i mam ogromną nadzieję, że w kolejnych pokoleniach też będziesz rozwijać wątki postaci pobocznych ;)
Urzekł mnie dom rodzinny Śnieżki :D
Chyba nigdy bym się nie skapnął, że Krzysztof ma w grze inne imię :D
Pewnie nie wpadłbym też, iż historia Odie nawiązuje do historii Śnieżki - cieszę się, że o tym wspomniałaś. Genialny smaczek, zdecydowanie moja ulubiona ciekawostka! :)
Spróbowałem poszukać mamy Naveena, obstawiam, że może to ta pani w niebieskiej sukience ;)?
Trochę mnie martwi, że masz już zakończenie relacji - czyżbyśmy dopiero wtedy mieli poznać tajemnicę naszyjnika i rudej pani, która czyta pamiętniki :D?
Ostatnio zmieniony 04 lut 2017, 23:40 przez Lion, łącznie zmieniany 1 raz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość