Pamiętniki Łabędzi

Awatar użytkownika
Bearyllium
Posty: 33
Rejestracja: 04 mar 2016, 21:10

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Bearyllium » 03 gru 2017, 11:51

Na wstępie pragnę poinformować, że piszę ten komentarz pod ogromną presją, wywołaną naciskami ze strony Galci i MalejMi, które nie dają mi spokoju w związku z tym, jakobym nie komentowała ich relacji a domagała sie komentarzy u siebie. Niniejszym, gotowa jestem opublikować w/w komentarze, żeby zabrakło im w końcu karty przetargowej. :P

---------

A teraz lecę skrótowo, bo trochę się tego uzbierało:

Wątek Amika - U-W-I-E-L-B-I-A-M! :haha: :haha: :haha:

Rozmowa o porwaniu dziecka - hmm, początkowo zgadzałam się ze zdaniem Ammy, wszak to faktycznie wina trochę wina tej matki, ale potem teoretyzowanie dziewczyny poszło za daleko :P

Wątek Marcina i Sereny:
Ja rozumiem, że aktualizacja o trans jest fajna, ale z tym typem to poszalałaś :haha:

Biedny Marcin, musi strasznie cierpieć. Aczkolwiek... wynormalniał? W sumie na plus, jak dla mnie mógłby więcej nie farbować włosów na różowo :X
Generalnie to nawet podoba mi się koncepcja jego ewentualnego związku z Sereną. Pasują do siebie (nie tylko stylistycznie) :wub:
Szkoda, że (przynajmniej na razie) im nie wyszło. :(

Fajne te bonusowe zdjęcia zza lady kuchennej xD

Uwielbiam takie stylizacje na obrazkach. Są naprawdę bardzo emocjonalne <3

Wątek porwania Tiany i jej poszukiwań:
Porwanie było bardzo zaskakujące, naprawdę. Ale porywaczka trochę naciągana. Ja wiem, że to ma być nawiązane do Maleficient, ale jakoś taka kreacja postaci nie do końca pasuje mi do tematyki Twojej relacji.

Poszukiwania Tiany wyszły znakomicie. Ci detektywi :haha:, naprawdę dobrze bawiłam się, czytając o ich śledztwie. Fajnie, że Naveen się tak zaangażował, bo inaczej nie wiadomo, co mogłoby stać się z dzieckiem (które, notabene, jest mi w zasadzie całkowicie obojętne, ale z tego co wiem, dla dobra relacji dobrze by przetrwało :P).

Avril - zdecydowanie moja ulubiona postać w relacji :h:

HAHAHAHA, TEN FRANEK XDD
Chyba ten wątek wykorzystam, choćby przelotnie. :D

Hmmm, nie do końca rozumiem, czemu Tiana przed wszystkimi ukrywa fakt, że wie kim jest porywacz, jak również wątek o naszyjniku. Co się za tym kryje? :O

Na początku najnowszej relacji, Naveen ma naprawdę fajne ciuchy. :3

Wątek Charlotte i Aleksa:
Cieszę się, że wszystko się wyjaśniło i jednak im się udało. Tylko kim jest ta dziewczyna? Oczywiste, że nie jest kuzynką, ale czemu tak łatwo zrezygnowała to nie wiem. :X

Btw, taka wersja Aleksa to chyba najlepsza wersja z jaką się spotkałam. <3
Galcia pisze:
05 lis 2017, 17:12
Charlotte zbliżyła się, a po policzkach płynęły jej łzy.
- Ale dlaczego?! Dlaczego nie możemy być po prostu przyjaciółmi?!
Aleksander spojrzał na nią, po czym szybkim ruchem wstał z kanapy i chwycił ją za rękę.
- Dlatego!
Aaaaaaaw! :aww: :love: :love: :love:
ABSOLUTNIE SIĘ ZGADZAM! :aww:
Obrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 203
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 08 gru 2017, 17:55

Witam wszystkich w specjalnym odcinku świątecznym! :D
Wiem, że do świat zostało jeszcze trochę czasu, ale skoro filmy świąteczne mogą wychodzić w listopadzie, to czemu ja miałabym dziś nie wstawić świątecznej relacji? x)
A tak na poważnie, to obawiam się, że później mogę nie mieć czasu, więc wstawiam odcinek dziś.
Takie wczesne życzenia świąteczne ode mnie dla was ;)

Dzisiejszy odcinek jest dość nietypowy, gdyż jak sam tytuł wskazuję przygotowałam dla was musical! :D
To oznacza, że jak to w musicalach bywa w określonych momentach akcji będzie piosenka. :)
Będzie mi bardzo miło jeśli zobaczycie przygotowane przeze mnie filmiki, a na koniec ocenicie który podobał wam się najbardziej (Choć nie jest to konieczne ;))

No nic, ja się już żegnam i życzę wam miłego czytania i seansu ;)

Zapraszam! :D

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .


Z pamiętnika rodziny Swan
Christmas musical

Spoiler:
BONUS:
Spoiler:
Ostatnio zmieniony 08 gru 2017, 23:18 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Awatar użytkownika
Bearyllium
Posty: 33
Rejestracja: 04 mar 2016, 21:10

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Bearyllium » 08 gru 2017, 22:39

MalaMi95 pisze:
08 gru 2017, 17:55
Witam wszystkich w specjalnym odcinku świątecznym! :D
Wiem, że do świat zostało jeszcze trochę czasu, ale skoro filmy świąteczne mogą wychodzić w listopadzie, to czemu ja miałabym dziś nie wstawić świątecznej relacji? x)
A tak na poważnie, to obawiam się, że później mogę nie mieć czasu, więc wstawiam odcinek dziś.
A jeszcze dwa tygodnie temu było "MAM SUPER PLAN NA ODCINEK ŚWIĄTECZNY, ALE SIĘ NIE WYROBIĘĘĘĘ ;( ;( ;( ;( ;( " Ha ha ha :D
Bardzo cieszę się, że jednak zdążyłaś. Już się biorę za czytanie i komentowanie (co by potem nie mieć zaległości).

Trochę zgadzam się z Marcinem. Jakub był dupkiem, nie wiem czego tutaj teraz szuka po tym wszystkim.

Charlotta w tym stroju i takich włosach wygląda przecudownie :wub:

Ten Naveen w kuchni :haha:
- Ej, w końcu to miało być „Brownie”. Ja po prostu podkręciłem im kolor!
Doskonała wymówka. Od teraz będę tak mówić, gdy coś przypalę. :3

Ależ Tiana w tych szpilkach wywija. :brawo: To chyba moja ulubiona piosenka z całej relacji. Ogólnie bardzo przyjemna, jak na okołoświąteczną ;3

Ożesz ty, TO jest Agata! :O
Moja reakcja teraz -> Obrazek
Ta fryzura to kompletnie nowy styl Agatki.

Avril :wub:

Meh, Agacia śpiewa ://// Ale filmik świetnie zmontowany. Naprawdę BARDZO mi się podoba. Te pary w parku i tańczące laski <3
Choć odrobinę się dłuży... :O

Eeee, Ignaś. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że dzień wolny to dzień wolny. To na pewno nie była sprawa wagi simpaństwowej, więc można by było nieco w święta odpuścić.
Łucja też powinna nieco zejść z tonu. W sumie to nic jej złego nie zrobił.
W sumie całkiem zręcznie Łucja wybrnęła z sytuacji na swoją korzyść :>

Hahaha, ci znikający Simowie na samym początku piosenki Enryczka xD
Ta Lotta teraz "w sumie to prawie się nie znamy, więc to idealny moment, by zaśpiewać razem świąteczną piosenkę" xDD
O, a za chwilę "znamy się już tak dobrze, że spokojnie mogę Ci wyliczyć wszystkich swoich łóżkowych kochanków!"

:aww: Jakie miłe starsze panie. Niech sobie w życiu robią co chcą (Danuta :cwaniak: ), ale dopóki dbają o zwierzątka to są super <3
Widzę Kęsika *-*

Czy mi się zdaje czy to drzewko świąteczne nic a nic nie zmieniło się od czasu tańców Naveena i Tiany do momentu aż zostało określone "najładniejszym w okolicy"? :P

Co ta despotyczna Tiana! :O
Ja rozumiem, że wciąż przeżywa sytuację siostry, ale przecież nie powinna Ianowi całkowicie blokować drogi do szczęścia. Odie może się obudzić, ale nie musi. Czy zatem Ian ma całe życie wyczekiwać jej wybudzenia, cierpiąc samotnie?
Z druuugiej strony, Ian trochę przesadza z tą pewnością w stawianiu na Odie krzyżyka. :/

WTF, James? Wigilia z przyjaciółmi spoko, ale czemu W WIGILIĘ?! xD
„Mam nadzieję, że potrącenie przez auto nie będzie cię bardzo bolało”
:haha:
[...]wspólnie zjedli pierwszą z potraw, którą tradycyjnie był oczywiście barszcz. (Lub ryba z frytkami, czy co tam simy jedzą xD)
Makaron z serem! Chociaż moi simowie najczęściej żywią się tortem burgerowym czy jak się ten duży burger nazywa (bo zrobiony raz starcza na długo xD)

W sumie nie rozumiem, skąd wymóg, że Jakub miał wszystkim kupować prezenty. Poza tym, chłopak się starał. Rzecz jasna, rozsądniej by zrobił, jakby przyniósł jakieś pyszności dla wszystkich zamiast indywidualnych prezentów, ale i tak warto docenić, że przyniósł cokolwiek. Tak myślę.

Ej, czemu Marcin nie poczekał z tym wybuchem do czasu aż zakończą spotkanie? Nie żeby coś, ale Jakub w zasadzie nic mu w tym momencie nie zrobił a Marcin popsuł atmosferę na własne życzenie. Jedyne, do czego można się podczas wizyty przyczepić to fakt, że ojciec Marcela bezustannie ma taki debilny cwaniaczkowy wyraz twarzy -.-

Na tym zdjęciu doskonale widać jak wszyscy zesztywnieli z wrażenia, po tym co powiedział Marcin :doge: XD

COOO?! Naveen wiedział o dziewczynie Iana! :O
Woah, i to twarde postawienie sprawy z jego strony. Najs, plus dla Naveena.

Diablo, jak na dojrzałego faceta i odpowiedzialnego brata przystało, zabiera swoją malutką siostrę na spacer w zimie, ubraną jedynie w pieluchę. Dobra robota, Diablo :brawo:

HAHAHA, trzech orłów nawigacji zebrało się w jednym aucie. xD I jeszcze ten rzygający szczeniak XDDD

OMG, ta rozmowa Lotty z Aleksem. Nie dość, że połączenie wykonywała prawdziwa sokolica orientacji w terenie to jeszcze przez problemy z zasięgiem wyszedł z tego mega kwas. Ciekawi mnie tylko, co dokładnie odpowiadał Aleks, bo nie do końca wszystko rozumiem.

Naprawdę dobry pomysł z tym, by w ich sytuacji, usiąść na ziemi i czekać na zbawienie. Już pójście w dowolnym kierunku miałoby więcej sensu. Przynajmniej nie złapaliby wilka.
- To mnie akurat nie martwi. Tak naprawdę dziś jest dzień jak co dzień. Z rodziną i tak się zobaczę, jak nie dziś to jutro. To ich mi szkoda – rzekła i pogłaskała po głowie jednego z psiaków. - Dziś miał być ich wielki dzień. Miały szanse znaleźć dom. Juto natomiast wrócą do schroniska, gdzie znów większość z nich pozostanie niezauważona w tłumie.
Enryczek podążył za jej spojrzeniem i popatrzył na zgromadzone wokół nich zwierzaki. Następnie ponownie zerknął na Danutę.
- Ale część z nich to jeszcze szczeniaki i kociaki. One chyba szybko znajdą dom?
Danuta jednakże pokręciła głową.
- Zazwyczaj tak, jednak nie jest to reguła. Patrz, na przykład tamten piesek ma już 13 lat, a od szczeniaka siedzi w schronisku.
Enryczek zaskoczony popatrzył na małego burego kundelka, który siedział przed nim i zamachał ogonem widząc, że mu się przygląda.
- Nikt go nie chciał? Dlaczego?
Kobieta wzruszyła ramionami.
;( ;( ;( ;( Biedny Kęsik. ._.
- Różnie bywa. Może był zbyt pospolity? Może zbyt nieśmiały? A może inne były ładniejsze, a on zdążył dorosnąć?
A może jakiś bezmyślny człowiek wpisał mu w karcie, że jest agresywny? .__.

Ej, a czemu oni właściwie nie siedzieli w samochodzie? Wprawdzie był on zepsuty, ale na pewno byłoby w nim cieplej niż na zewnątrz, lol.

AAAA, zmieniam zdanie. TA piosenka jest najlepsza! Super skomponowana, pełna świetnych ujęć, naprawdę poruszająca. UWIELBIAM! *-*
Wcale się nie dziwię, że po tak cudownej piosence, wszystko zaczęło się układać. :h: :brawo2: :h:

W sumie to zabawne, że dopiero Wigilia i nowa bielizna z tej okazji były w stanie odciągnąć Ignasia od komputera xD
Ten śnieg to z moda czy robótki ręcznie w programie graficznym? :3

BARDZO ładnie i klimacie przygotowany na święta dom Iana.

:aww: Dobrze, że w sytuacji z Tianą pojawiło się szczęśliwe zakończenie.

OMG, Marcin i MOPS, nie wiem czemu, ale strasznie to komiczne xDD
O, a jednak to nie jego psina. To nawet lepiej.
O NIE... Ten mops to swatka dla gejów. Spotyka ich w ciemnych uliczkach parku po nocach. ;_;
- Nie odwołujcie jeszcze koncertu. Już wiem co zrobimy!
Zgromadziłam tutaj kompletnie nieznanych ludzi i jednego celebrytę, byśmy razem pobujali się niezgrabnie w rytm muzyki a ludzie będą rzucać w nas pieniędzmi na schronisko!

Awww, tak lubię to wydanie Charlotty i Aleksandra razem <3

ZWIERZACZKI I TE CUDOWNE RODZINNE ZDJĘCIA :h: :h: :h:

Świetny ten odcinek specjalny! Ale mam prośbę - nie wrzucaj więcej takich molochów na raz. Dziękuję xD
Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 905
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Galcia » 10 gru 2017, 17:32

Pierwsza piosenka jest GENIALNA, idealny początek! :D Wyjątkowo przypadła mi do gustu idea facetów od bladego świtu stojących przy garach, podczas gdy ich kobiety smacznie śpią. xD
Na miejscu Lotty nie przesadzałabym z tym "łamaniem serca ukochanej córce", bo "ukochana córka" zasługuje co najwyżej na solidnego kopniaka w cztery litery, a nie na to, żeby się z nią cackać jak ze zgniłym jajkiem (którym jest ;) ). Za to na tym zdjęciu Lotta wygląda jak rasowa kocica. :cwaniak: Trochę nie rozumiem tych jej wahań nastroju, chce być z Aleksem, ale nie chce, zostałaby, ale się boi, ale dobrze zrobiła, wychodząc. Nie ma tak łatwo, musisz się bardziej postarać, chłopie. :D
O rety i druga piosenka! :h: Uwielbiam taniec, więc podczas oglądania tego fragmentu mało nie dostałam skurczu twarzy od zbyt szerokiego uśmiechania się do monitora. xD Czy mogę prosić o przerobienie całej relacji na musical? Proooszę! :aww:
Skoro Agata jest taka samotna (wcale mi jej nie żal ;) ) to czemu sama nie pojedzie odwiedzić Sergia? Dlaczego tylko facet ma się starać, rzucać wszystko i wydawać fortunę na podróż z drugiego końca świata? Mamy równouprawnienie, trzeba przejąć inicjatywę. :)
Uwielbiam piosenkę, którą śpiewa Agata. :love: Ale nie lubię Agaty, więc na tym zakończę komentarz. :P
Ja bym nie powierzała Emmie opieki nad dziećmi. :D Jeszcze wciągnie je do jakiejś sekty.
Ciebie jeszcze rozumiem, ale on? No sama przyznaj, że coś musi być z nim nie tak. Nie dość, że zgodził się zostać ojcem twojego dziecka, to teraz jeszcze udajecie, że spotykacie się ze sobą i tworzycie szczęśliwą rodzinkę!
Hahahahahha! :haha: Przepraszam, ale... hahahahahaha! :rotfl: Coś mi to przypomina... ;) Adrianna ucieszyłaby się, wiedząc, że nie tylko ona w rodzinie odstawia takie numery.
Enryczek! :love: :love: :love: W momencie, gdy z miną amanta śpiewał przed lustrem o jemiole, popłakałam się ze śmiechu. xD No i to zabawne, bo w mojej wersji historii zostaje na święta w San Myshuno. ;)
Przecież do mojej dziewczyny ciągle tylko wydzwania i pisze jakiś sławny model, rozchwytywany przez miliony fanek! O co miałbym być zazdrosny?
Dziewczyna parsknęła śmiechem i przysiadła się do niego.
- Daj spokój Ignacy. Dobrze wiesz, że ja i Enryczek tylko się przyjaźnimy!
Ta sytuacja przypomina mi memy z serii: ty vs koleś, o którego masz się nie martwić. :D Enrique przynajmniej znajduje dla niej czas, a też na pewno jest bardzo zajęty. ;)
Nie! Czekaj! Tylko mi nie mów, że się kiedyś umawiałam z twoim ojcem! - po chwili zastanowienia dodała. – Albo co gorsza z tobą!
:haha: :haha: :haha: A tak serio, czemu Enryczek zaczepia na ulicy Lottę, która jest dla niego praktycznie obcą osobą i opowiada jej o swoich planach? Chyba czuje się bardzo samotny, skoro zaczyna nagabywać przypadkowych przechodniów. xD
Aaaa i kolejna piosenka! Czuję, jak przepełnia mnie świąteczny nastrój! :iluvya:
Kurczę, sytuacja Iana jest nie do pozazdroszczenia. ;/ Z jednej strony strasznie chamsko wobec Odie, która mimo wszystko wciąż żyje i pozostaje jego żoną, ale z drugiej strony bez sensu, żeby przez resztę życia odmawiał sobie szczęścia i żył jak pustelnik. Poza tym wydaje mi się, że gdyby wciąż ją kochał, nie związałby się z inną kobietą. Gorzej, jak Odie jednak obudzi się ze śpiączki. ;)
Nie spodziewałam się takiego zachowania po Marcinie. :O Jakub musiał go naprawdę wkurzyć.
Uooo, Tiana i Naveen ostro się posprzeczali. :| Uważam, że wszyscy mogliby zacisnąć zęby i przez ten jeden wieczór udawać, że wszystko jest w porządku, Ian nie ma kochanki, a Tiana nie ma do niego pretensji o porzucenie żony, ale co to by były za święta bez rodzinnej awantury. ;) Czuję się zupełnie jakbym była w domu. xD Podoba mi się też, że Diablo w środku zimy wynosi na zewnątrz niemowlaka ubranego w samą pieluszkę. Chce wychować Aurorę na morsa? xD
Kolejna piosenka i za. Dużo. Emocji. :ryczy: Zaraz się rozpłaczę ze wzruszenia.
Scena z Marcinem i psem jest boska. :D Zwłaszcza jak Marcin nakrzyczał na Aratę za wystraszenie zwierzaka - bo to najgorsza rzecz, jaka się przytrafiła tego wieczoru, prawda? :rotfl:
Koncert wyszedł rewelacyjnie, chociaż zgromadzeni na widowni i przed telewizorami ludzie musieli być mocno skonsternowani faktem, że na scenę zamiast gwiazd wyszła banda przypadkowych ludzi (i jeden znany model xD ). Jednego tylko nie rozumiem - Danuta i jej wesoła kompania nie mogli dojechać na koncert przez pół dnia (tak, wiem, zgubili się itd.), a cała reszta po smsie od Lotty dojechała bez żadnych problemów dosłownie w godzinkę. x))) Danka musi być NAPRAWDĘ beznadziejnym pilotem.
Podsumowując, odcinek 100/10. Aż boję się myśleć, co wymyślisz za rok! :D

PS. Czytanie i komentowanie tego odcinka trwało od godziny 15:38 do 17:32. ;)
Obrazek

Awatar użytkownika
Gunia
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 250
Rejestracja: 15 gru 2013, 13:59

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Gunia » 29 gru 2017, 20:41

O rany! Ale fajny musical! Totalnie jestem w tyle, to znaczy nadrobiłam relację, ale skomentuję tylko ostatnią, bo mnie oczarowała. Po pierwsze- piosenki <3 Ostatnia jest jedną z moich ukochanych - Pentatonix rządzi :) Bardzo fajnie że pokazałaś święta z tak wielu perspektyw- Tiany niejako opłakującej Oddie, na koniec jakoś się z tym godzi. Ian zaznaje swego rodzaju szczęścia, Enryczek <3 mnie rozbroił na łopatki- uwielbiam go i mogłabym prowadzić jego funclub :D
Marcin i Serena jakoś mnie wkurzali. Może bardziej Marcin, ale i usilne próby wybielenia Jakuba przez Serenę też były irytujące. Szkoda że tylko Agatka nie zaznała szczęścia... Może niedługo?
Plus za powrót mojej ulubionej pary (Lotta+Aleks), shippuję od dawna :D
Zapraszam na relację! :)

Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 447
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lion » 30 gru 2017, 20:17

Świetny pomysł na odcinek świąteczny! Wszystkie filmiki zrobiły na mnie spore wrażenie, wyróżnię jednak dwa. Po pierwsze piosenkę Agaty - za taniec innych bohaterek w parku, super to wyszło! Po drugie występ Tainy i Naveena - nie umiem tego do końca uzasadnić, po prostu porywa mnie klimat panujący podczas ich tańca i śpiewu. ^^
Miałaś świetny pomysł na wprowadzenie zwierzaków do swojej rozgrywki. :) Fajnie też było zobaczyć, ile par się schodzi, Aleks i Lotta (co ucieszyło mnie już przy poprzedniej relacji!), Serena i Jakub, może Iza i Mark (myślałem, że ta ostatecznie skończy ze Sławomirem, ale teraz kibicuję, aby jednak związała się ze swoim udawanym partnerem, bez względu na to, jak dziwnie to brzmi :D). Mam mieszane uczucia co do Iana i Mai - mimo wszystko jego żona nie została, mówiąc brzydko, odłączona od maszyn, co według mnie sprawia, że sim nie jest wolnym mężczyzną. Co prawda podejrzewam, że Odie nie miałaby do niego pretensji, jednak jeśli simka się wybudzi, koleś pewnie zgłupieje i nie będzie wiedział, co robić... Ale to już jego problem. :D
Zwyciężczyniami tej relacji są dla mnie Emma przygarniająca szopa i Julia, która nie dostała sms-a! ;)

Na koniec dodam jeszcze słówko o wcześniejszych relacjach (bo jak zwykle mam tyły z komentowaniem :P) - cieszę się, że mimo wszystko Brunet i Sophie odnaleźli Tianę, w pewnym momencie w nich zwątpiłem. :D Co do porywacza, teraz już nie mam większych wątpliwości, że musi być nim Anastazja. W końcu wiemy na pewno, że w czasie czasie spotkania Tiany z przestępcą, nastolatki akurat nie było w jej domu... Przypadek? Nie sądzę. ;)

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 203
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 09 sty 2018, 18:48

Dziękuje wszystkim za komentarze! :D

Bearyllium
„A jeszcze dwa tygodnie temu było "MAM SUPER PLAN NA ODCINEK ŚWIĄTECZNY, ALE SIĘ NIE WYROBIĘĘĘĘ”
Ej, prawdopodobieństwo niewyrobienia się było duże! xD
„Doskonała wymówka. Od teraz będę tak mówić, gdy coś przypalę.”
Proszę bardzo ;)
„To chyba moja ulubiona piosenka z całej relacji. Ogólnie bardzo przyjemna, jak na okołoświąteczną ;3”
Właściwie moja też. Niby nie jest najlepiej zrobiona, ale jakoś mi się podoba :)
„Ta fryzura to kompletnie nowy styl Agatki.”
No, dałam z pięć fryzur do wyboru, a i tak wybrałam szóstą xD
Ale najbardziej mi się podoba ;)
„Meh, Agacia śpiewa ://// Ale filmik świetnie zmontowany. Naprawdę BARDZO mi się podoba. Te pary w parku i tańczące laski <3
Choć odrobinę się dłuży...”
No, trochę tak. Miałam pomysł znalezienia może jakiejś krótszej wersji tej piosenki, ale ostatecznie zrezygnowałam. Niech już tam będzie :)
„Łucja też powinna nieco zejść z tonu. W sumie to nic jej złego nie zrobił.”
Niby tak, ale Łucji bardziej chodziło o to, że już od jakiegoś czasu ją olewa, a teraz jeszcze nawet w święta musi pracować jak oni zbierają się do wyjazdu.
Mogła być łagodniejsza, ale widocznie nawet tak spokojna simkę jak Łucja da się wkurzyć, gdy się nieco przegina ;)
„Hahaha, ci znikający Simowie na samym początku piosenki Enryczka xD”
To akurat nie moja wina. Naprawdę nie robiłam tam cięcia! To się po prostu tak kijowo nagrało x)
„Czy mi się zdaje czy to drzewko świąteczne nic a nic nie zmieniło się od czasu tańców Naveena i Tiany do momentu aż zostało określone "najładniejszym w okolicy"?”
Ta… Miałam mu dodać taki ładny łańcuch, ale jak na złość nie mogłam go za nic znaleźć, gdy robiłam zdjęcia. Oczywiście znalazł się zaraz po xD
„A rozumiem, że wciąż przeżywa sytuację siostry, ale przecież nie powinna Ianowi całkowicie blokować drogi do szczęścia.”
Ja patrzę na to tak: Odie to jednak jej siostra. Raczej ciężko, żeby Tiana powiedziała „Spoko, że postawiłeś na mojej siostrze krzyżyk. Bądź sobie ze swoją nowa dziewczyną i wychowajcie moich siostrzeńców”
Choć oczywiście takie obrażanie się też nie jest dobre.
Z drugiej strony Ian niby nie powinien skreślać Odie, ale biorąc pod uwagę, ze lekarze nie dają jej większych szans ciężko od niego wymagać, żeby do końca życia był sam.
„WTF, James? Wigilia z przyjaciółmi spoko, ale czemu W WIGILIĘ?! xD”
Rozwaliło mnie to zdanie xD
A odpowiedź prosta – Nie miałam dla niego roli w tym odcinku, a zajmował miejsce w domu xD
„Rzecz jasna, rozsądniej by zrobił, jakby przyniósł jakieś pyszności dla wszystkich zamiast indywidualnych prezentów, ale i tak warto docenić, że przyniósł cokolwiek.”
Jasne, że tak. :) Po prostu Marcin był na niego tak cięty, że nawet gdyby trafił z prezentami, to byłby niezadowolony ;)
„Ej, czemu Marcin nie poczekał z tym wybuchem do czasu aż zakończą spotkanie?”
Ciężko powiedzieć. Widocznie Jakub za bardzo go wkurzył x)
„COOO?! Naveen wiedział o dziewczynie Iana!”
W końcu najlepsi kumple od czasów liceum, nie? ;)
„Diablo, jak na dojrzałego faceta i odpowiedzialnego brata przystało, zabiera swoją malutką siostrę na spacer w zimie, ubraną jedynie w pieluchę. Dobra robota, Diablo”
xD Nie miałam dla niej ubranek, no! xD
„Naprawdę dobry pomysł z tym, by w ich sytuacji, usiąść na ziemi i czekać na zbawienie. Już pójście w dowolnym kierunku miałoby więcej sensu.”
Pewnie tak. Ale to musical! Czas na piosenkę! xD
„Ej, a czemu oni właściwie nie siedzieli w samochodzie? Wprawdzie był on zepsuty, ale na pewno byłoby w nim cieplej niż na zewnątrz, lol.”
Wypatrywali pojazdu, który ich podwiezie. Siedząc w środku mogliby nie zdążyć wyskoczyć i by uciekło ;)
A poza tym, nie miałam tyle póz w aucie, żeby zdjęcia robić jak siedzą xD
„W sumie to zabawne, że dopiero Wigilia i nowa bielizna z tej okazji były w stanie odciągnąć Ignasia od komputera xD”
Chyba jednak bardziej bielizna biorąc pod uwagę, że na wigilię nie dojechali i sami sobie żadnej nie zrobili xD
„Ten śnieg to z moda czy robótki ręcznie w programie graficznym? :3”
Robione w Photoshopie ;)
„O NIE... Ten mops to swatka dla gejów. Spotyka ich w ciemnych uliczkach parku po nocach. ;_;”
xDDD
„Zgromadziłam tutaj kompletnie nieznanych ludzi i jednego celebrytę, byśmy razem pobujali się niezgrabnie w rytm muzyki a ludzie będą rzucać w nas pieniędzmi na schronisko!”
Trzeba docenić starania, no! W końcu magia świąt! xD



Galcia -
„Wyjątkowo przypadła mi do gustu idea facetów od bladego świtu stojących przy garach, podczas gdy ich kobiety smacznie śpią. xD„
O, to dzisiejszy początek relacji też ci się spodoba xD
„Na miejscu Lotty nie przesadzałabym z tym "łamaniem serca ukochanej córce", bo "ukochana córka" zasługuje co najwyżej na solidnego kopniaka w cztery litery, a nie na to, żeby się z nią cackać jak ze zgniłym jajkiem”
To na pewno. Ale jednak to jej córka. Na matczyną miłość nie poradzisz ;)
„Czy mogę prosić o przerobienie całej relacji na musical? Proooszę!”
Ech, tu miałam powiedzieć „Nie”, ale ciągle teraz wymyślam gdzie wrzucić jakąś piosenkę, więc chyba stanie na tym, że jednak od czasu do czasu pojawi się jakaś piosenka xD
„To czemu sama nie pojedzie odwiedzić Sergia? Dlaczego tylko facet ma się starać, rzucać wszystko i wydawać fortunę na podróż z drugiego końca świata?”
Pewnie by mogła, tylko problem jest taki, że nikt do końca nie wie gdzie akurat teraz aktualnie jest Sergio, bo chłopina zaczął trochę podróżować po świecie (Kiedyś wyjaśnię powód, chyba że zmieni mi się pomysł ;))
No a że nie odbierał jej telefonów, bo teraz sobie nagle przypomniała, to tym bardziej nie miała jak ;)
„Jeszcze wciągnie je do jakiejś sekty.”
xDDD Słuszna uwaga! xD
„Adrianna ucieszyłaby się, wiedząc, że nie tylko ona w rodzinie odstawia takie numery.”
U Landgraabów to rodzinne! xD
Choć powiem ci szczerze, że jak pisałam to jakoś zupełnie o tym nie pomyślałam, że przecież wątek jest podobny x)
„No i to zabawne, bo w mojej wersji historii zostaje na święta w San Myshuno.”
No wiesz, u mnie nagle połowa bohaterów wręcz się „teleportowała” na miejsce koncertu, więc co za problem, żeby Enryczek był tu i tam jednocześnie? xD
„Ta sytuacja przypomina mi memy z serii: ty vs koleś, o którego masz się nie martwić.”
Ten mem pasuje mi tu idealnie: xD
Spoiler:
„Tak serio, czemu Enryczek zaczepia na ulicy Lottę, która jest dla niego praktycznie obcą osobą i opowiada jej o swoich planach?”
Oj tam, oj tam. Kiedyś się gdzieś poznali i Enryczek chciał być miły i się przywitać xD
„Ale co to by były za święta bez rodzinnej awantury.”
I co to by była wtedy za relacja? :P
„Bo to najgorsza rzecz, jaka się przytrafiła tego wieczoru, prawda?”
Wiadomo! xD
„Danuta i jej wesoła kompania nie mogli dojechać na koncert przez pół dnia (tak, wiem, zgubili się itd.), a cała reszta po smsie od Lotty dojechała bez żadnych problemów dosłownie w godzinkę. x))) Danka musi być NAPRAWDĘ beznadziejnym pilotem.”
xD Magia świąt! Do tego jakiś, ja wiem? Helikopter Langraabów? xD
I Danka jest beznadziejnym pilotem, niestety xD
„Podsumowując, odcinek 100/10. Aż boję się myśleć, co wymyślisz za rok!”
Ja też xD



Gunia
„Ostatnia jest jedną z moich ukochanych - Pentatonix rządzi”
Też mi się bardzo podoba :D
„Bardzo fajnie że pokazałaś święta z tak wielu perspektyw”
Dziękuję! :D
„Enryczek <3 mnie rozbroił na łopatki- uwielbiam go i mogłabym prowadzić jego funclub”
Może trzeba założyć? xD
„Marcin i Serena jakoś mnie wkurzali. Może bardziej Marcin, ale i usilne próby wybielenia Jakuba przez Serenę też były irytujące.”
No cóż, każde miało jakieś tam swoje racje i tak wyszła z tego wielka rodzinna kłótnia.
„Szkoda że tylko Agatka nie zaznała szczęścia... Może niedługo?”
Może, może ;)
„Plus za powrót mojej ulubionej pary (Lotta+Aleks), shippuję od dawna”
Nie tylko ty jak widzę xD
W sumie to nawet się jakoś nie spodziewałam. Myślałam, że wszyscy raczej powiedzą, ze Lotta sobie zasłużyła a tu zaskoczenie :D



Lion
„Świetny pomysł na odcinek świąteczny! Wszystkie filmiki zrobiły na mnie spore wrażenie”
Dziękuję! :D
„Po drugie występ Tainy i Naveena - nie umiem tego do końca uzasadnić, po prostu porywa mnie klimat panujący podczas ich tańca i śpiewu.”
Mnie też się najbardziej podoba i też nie umiem wyjaśnić czemu x) W sumie są lepsze, ale jakoś ten jest fajny :D
„Iza i Mark (myślałem, że ta ostatecznie skończy ze Sławomirem, ale teraz kibicuję, aby jednak związała się ze swoim udawanym partnerem, bez względu na to, jak dziwnie to brzmi)”
Spoko rozumiem xD
„Mam mieszane uczucia co do Iana i Mai - mimo wszystko jego żona nie została, mówiąc brzydko, odłączona od maszyn, co według mnie sprawia, że sim nie jest wolnym mężczyzną. Co prawda podejrzewam, że Odie nie miałaby do niego pretensji, jednak jeśli simka się wybudzi, koleś pewnie zgłupieje i nie będzie wiedział, co robić... Ale to już jego problem.”
W tym momencie musze ci powiedzieć, że pisząc wątek Iana i Mai zainspirowałam się pewną parą z twojej relacji. Pisząc wciąż miałam ich przed oczami x) (Możesz zgadywać jaką choć i tak ci nie powiem do pewnego momentu ;))

Także… Czuj się odpowiedzialny za los Iana! xD
„Co do porywacza, teraz już nie mam większych wątpliwości, że musi być nim Anastazja. W końcu wiemy na pewno, że w czasie czasie spotkania Tiany z przestępcą, nastolatki akurat nie było w jej domu... Przypadek? Nie sądzę.”
O matko. Już od dawna nikt mnie nie skłonił do przeczytania swojej relacji, bo o czymś zapomniałam. Wiesz ile ja się nagłowiłam o jakim fragmencie mówisz? xD I ten stres co ja tam nabazgroliłam! xD

Ale czy masz rację? Zobaczysz ;)



W dzisiejszym odcinku udamy się do Tiany i Lotty.
Kto kłamie, a kto mówi prawdę?
Czy w końcu dowiemy się kim jest porywacz?

Zapraszam! :)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Z pamiętnika Charlotty
Gdzie leży prawda?


Charlotta obróciła się na drugi bok i przeciągnęła rozkosznie w pościeli. Czując, że świadomość zaczyna jej powoli wracać, ale wciąż nie chcąc się budzić, wyciągnęła rękę, by odnaleźć leżącego gdzieś obok niej Aleksa i wtulić się w jego ciepło. Gdy jednak w końcu na coś natrafiła poczuła, że nie jest to Aleks, a coś włochatego i miękkiego.

Obrazek

Z westchnieniem rozchyliła powieki, by zobaczyć, leżące obok niej dwa kłębki. A były nimi dwa małe kociaki. Mercedes i Yolanda.
- Cześć maluchy. Pan już wstał?
- Miau – odrzekła Mercedes, po czym zeskoczyła z łóżka i razem ze swoją siostrą wpatrzyły się w nią swoimi wielkimi oczami. Lotta obróciła się.
- Jeszcze pięć minut…
- Miaaaauuu! – odezwały się chórem widząc, że ta najwyraźniej nie wstaje.

Obrazek

Kobieta westchnęła.
- Dwie minuty? – szepnęła z nadzieją, lecz ta ulotniła się natychmiast, gdy usłyszała otwierające się drzwi i tupot stóp.
- Ciocia! – zawołał Henryk i stanął obok kotków. – Śniadanie? – spytał i przechylił głowę w bok identycznie jak Mercedes i Yolanda. Musiała przyznać, że wyglądali naprawdę uroczo.

Obrazek

Lotta westchnęła ponownie.
- Tak, idziemy na śniadanie.
- Jej!
- Miau! – zawtórował jej chórek złożony z dziecka i kociąt, a kobieta podniosła się na nogi.

Obrazek

Wyglądało na to, że jej sen dobiegł końca. Pora wstać i rozpocząć kolejny dzień. Patrząc jednak na jej wesołą gromadkę nie mogła powstrzymać uśmiechu. W tym momencie bowiem jej życie bardzo przypominało to, co właśnie jej się śniło.

Obrazek

. . .


Gdy tylko weszła do kuchni zobaczyła krzątającego się po niej Aleksa, który właśnie przygotowywał śniadanie dla ich trójki... Zaraz, zaraz… trójki?

Obrazek

Mężczyzna słysząc, że wchodzą do kuchni obrócił się.
- Cześć śpiochu – przywitał się z uśmiechem na ustach - Jak się spało?
Lotta odwzajemniła uśmiech i usadziła Henryka w jego foteliku.

Obrazek

- Z tobą zawsze cudownie – rzekła i zbliżyła się by dać mu całusa w policzek. Następnie rozglądnęła się po kuchni.

Obrazek

- A gdzie nasz drugi śpioch? Anastazja?
Aleks wzruszył ramionami, znów skupiony na robieniu tostów.
- Nie wiem, rano w pośpiechu zrobiła sobie tylko kanapkę i wyszła. Mówiła, że to coś ważnego.
Lotta zaskoczona uniosła brew.
- Ważnego? A cóż takiego ważnego może się dziać w niedzielę rano?
- Może dostała natchnienia i poszła się pomodlić do kościoła? – zażartował Aleks. Jednak widząc uniesioną brew Lotty przewrócił oczami. – Daj spokój! To było śmieszne!

Obrazek

- Aha – rzekła biorąc telefon do ręki. – Najszybciej będzie jak do niej zadzwonię. Nim jednak zdążyła wybrać numer, Aleks zabrał jej telefon. – Ej! Co ty…?

Obrazek

- No daj spokój! Czy to nie oczywiste? Pewnie poszła się spotkać z tym swoim chłopakiem.
Za zdziwienia Lotta, aż rozdziawiła usta.
- Chłopakiem? To ona ma jakiegoś chłopaka?! Nic mi nie mówiła…
Aleks widząc, że ukochana nic nie wiedziała, podrapał się po głowie zakłopotany.
- Myślałem, że wiesz… Ale nie przejmuj się tym. Może ona po prostu… - zaczął ją uspokajać, nim jednak dane mu było dokończyć, kobieta odezwała się niespodziewanie.
- Zaraz! Twoja córka spotyka się z chłopakiem, a ty przyjmujesz to tak spokojnie?! Co z ciebie za ojciec?! Ile to trwa?
Aleks zaskoczony jej nagłym wybuchem, aż uniósł ręce do góry w geście obronnym.
- Yyy… Czy ja wiem? Jakieś parę tygodni?

Obrazek

- Co?! No nie wierzę! A co jeśli to jakiś podejrzany typ, który chce ją tylko naciągnąć na pieniądze? A co jeśli zajdzie w ciąże i zostanie nastoletnią matką?! Sprawdziłeś go? Na pewno nie! Już ja zaraz…
- Lotta! – zawołał Aleks, chcąc, by zwróciła na niego uwagę. – Uspokój się! Z Annie naprawdę wszystko w porządku! Po pierwsze, nie żyjemy w średniowieczu, żebyśmy mieli jej wybierać męża, którego pozna dopiero na ślubie. A po drugie, Annie jest mądrą, dojrzałą dziewczyną, da sobie radę.
Lotta westchnęła.
- Może i jest dojrzała jak na swój wiek i mądra, ale każdy potrafi popełnić błąd… - spojrzała na niego. – Naprawdę nie mogę chociaż do niej zadzwonić? – spytała, lecz Aleksander pokręcił głową.

Obrazek

- Absolutnie nie! Nie będziemy psuć jej dnia. I tak dziś wieczorem nieco namieszamy jej w głowie, nie sądzisz?
Charlotta kiwnęła głową.
- Chyba masz rację… - rzekła, po czym spojrzała na niego surowo. – Ale i tak uważam, że za bardzo ją rozpuściłeś! Dopiero wczoraj była na jakiejś nocnej imprezie, a dziś już gdzieś wybywa.
Aleks zaśmiał się.
- To co mam ją trzymać pod kloszem? Mówisz zupełnie tak jakbyś sama nigdy nie była imprezującą nastolatką! – rzekł wesoło, lecz wnet zauważył, że ukochana posmutniała.
- Właśnie dlatego, że byłam, chce ją chronić… - szepnęła.

Obrazek

Aleks właśnie chciał coś powiedzieć, gdy nagle odezwał się leżący, na stole telefon.
Para spojrzała na siebie zaskoczona, po czym mężczyzna ruszył aby odebrać.
Po krótkiej rozmowie, Aleksander wrócił do kuchni cały zdenerwowany.
- No? Co się stało? – spytała Lotta zaniepokojona widząc, że na pewno nie było to nic dobrego.

Obrazek

Nie zdążył jednak jej odpowiedzieć, gdy niespodziewanie odezwał się siedzący przy stole Henryk.
- Annie!

Obrazek

Aleksander i Charlotta nie musieli się zbyt długo zastanawiać. Ubrali się w błyskawicznym tempie, po czym zostawiając po drodze Henryka u Tiany, wsiedli do samochodu i ruszyli.

Obrazek

. . .


Gdy tylko Charlotta i Aleksander razem z małym Henrykiem pojawili się w jej drzwiach, Tiana już wiedziała, że stało się coś złego. Próbowała coś z nich wyciągnąć, lecz para była tak zdenerwowana, że nie udało jej się zrozumieć więcej jak to, że za niedługo wrócą i bardzo proszą ją by zajęła się w tym czasie Henrykiem. Tianie co prawda średnio pasowało, to całe zajmowanie się dziećmi, zważywszy na fakt, że za parę minut wychodziła do pracy. Widząc jednak zdenerwowanie siostry uznała, że nie będzie jej jeszcze dokładać problemów ze znalezieniem niani dla przybranego syna i oczywiście zgodziła się.

Obrazek

Pech chciał, że dosłownie kilka minut przed Lottą do jej domu zawitał Ian, błagając wręcz, czy nie wzięłaby Fauny na dziś do siebie, gdyż został niespodziewanie wezwany do pracy, a w domu nie ma nikogo, kto mógłby się nią zająć. Tiana, która i tak miała zostawić Florę i Aurorę pod opieką Jadwigi, zgodziła się wiedząc, że ta na pewno nie będzie miała nic przeciwko kolejnemu dziecku.

Obrazek

Nie przewidziała tylko jednego… A mianowicie, że Jadwiga może się rozchorować i na kilka minut przed jej planowanym wyjściem do pracy zadzwoni, mówiąc, że nie da rady dziś przyjść…

Obrazek

W ten oto sposób, Tiana skończyła z czwórką dzieci w pracy.
- No cóż… dobrze, że sama jestem sobie szefem, co nie maluchy? – zażartowała, po czym cała ekipa weszła do środka.

Obrazek

Już w progu powitał ich zapach świeżych wypieków i młoda kobieta rozkładająca na wystawie ciasta - Kate. Pracownica Tiany, którą ta zatrudniła kilka tygodni temu.

Obrazek

Widząc Tianę uśmiechnęła się, lecz zaraz jej brwi powędrowały do góry, gdy zobaczyła gromadkę jaką ze sobą przyprowadziła.
- Czyżbyś chciała się przebranżowić na profesjonalną nianię? – spytała Kate z uśmiechem, a Tiana pokręciła głową.
- Ta… To był szalony poranek. A jak sytuacja wygląda tutaj? Upiekłaś ciasteczka dla pani Littleforest? Ostatnio strasznie narzekała kiedy upiekłam je trochę wcześniej, że są za zimne i zmniejszyła im się zawartość włókna. Zrobiłabym to sama, ale…

Obrazek

- Wszystko gotowe, możemy otwierać – rzekła dumnie, a Tiana uśmiechnęła się. Co prawda dobrze wspominała chwile, gdy prowadziła cukiernie samotnie z okazjonalną pomocą rodziny, jednak dobrze było móc na kimś polegać na co dzień.

Obrazek

Jak zwykle zaraz po otwarciu w środku zrobił się niemały ruch. Tiana ledwo ogarniała wydawanie zamówień i zaglądanie do dzieci, które bawiły się niedaleko przy jednym ze stolików. Na całe szczęście mała Aurora spała w wózku, a Flora, Fauna i Henryk byli w miarę grzeczni tak, że wydawało się, iż Tianie jakoś uda się dotrwać do końca tego dnia.

Obrazek

Wtem jednak do jej cukierni zawitali niespodziewani goście. Tiana widząc wchodzącą do środka trójkę, uśmiechnęła się.
- Julia? Fajnie, że wpadłaś! Co ty tu…

Obrazek

Obrazek

- Koszmar! Po prostu koszmar! – krzyczała Julia nawet nie słuchając tego co chce powiedzieć jej Tiana. - Zaraz oszaleję! Czy ty sobie wyobrażasz co ona zrobiła? Jak mogła! Akurat dziś!– mówiła dalej spacerując w te i na zad po cukierni.

Obrazek

Tiana widząc zaskoczone spojrzenia pozostałych klientów, przeprosiła i zostawiając wszystko pod kontrolą Kate, wyszła zza lady, po czym pociągnęła Julię na zewnątrz.
- Chwila! Spokojnie! Nic nie rozumiem! Co się stało? – spytała prowadząc kuzynkę do najbliższego stolika. Kobieta ze złością zajęła miejsce.
- Jak to co?! Izabella się stała! Czy ty sobie wyobrażasz, że przyszła dziś do mnie do domu, zostawiła Basię i wyszła mówiąc tylko, że za niedługo wróci?!
- Potrafię to sobie wyobrazić…
- Co?!
- Nic, nic. No i co w związku z tym? – spytała Tiana wciąż nie rozumiejąc problemu Juli.

Obrazek

- Jak to co?! Nie mam dziś czasu niańczyć dzieci! Sławomir w pracy, a ja mam ważne spotkanie z żoną jednego z większych klientów naszej firmy! Przecież nie zabiorę dwójki dzieci ze sobą!
Tiana spojrzała na nią zaskoczona.
- No, a twoja niania?
Julia poczerwieniała na twarzy jeszcze bardziej.
- Wyobraź sobie, że nie przyszła! – wykrzyknęła wyrzucając ręce do góry, po czym oparła się na siedzeniu krzyżując ręce. – W sumie, po tym co dziś odstawiła może nie wracać!

Obrazek

Tiana westchnęła. Można by pomyśleć, że Julia okaże nieco więcej wdzięczności Izabelli, która praktycznie cały czas zajmowała się Małgosią. Mimo, że wizja nie pójścia na ważne spotkanie wyglądała dość poważnie, to Tiana dobrze wiedziała, że to tylko poza. Tak naprawdę ani firmie, ani Juli nic by się nie stało, gdyby ta raz odwołała spotkanie lub zabrała na eleganckie przyjęcie Basię i Małgosię. O nie, kobieta zbyt dobrze znała kuzynkę, by dać się na to nabrać. Patrząc na Julię widziała, że ta po prostu nie chce zajmować się dwójką małych dzieci. Widząc czający się w jej oczach strach uśmiechnęła się lekko. Może przyda jej się taka lekcja?
Udając zmartwienie, pokiwała lekko głową i odchyliła się na siedzeniu.
- Strasznie ci współczuję. Wiesz, że ja bym się nimi chętnie zajęła, ale tak się składa, że…

Obrazek

- Naprawdę?! Ratujesz mi życie! – wykrzyknęła niespodziewanie Julia i poderwała się z miejsca, jakby tylko na to czekała. – Wysłałam Izie wiadomość. Przyjdzie tu odebrać dziewczynki. Ja tymczasem muszę już lecieć bo pociąg mi ucieknie. Jeszcze raz dzięki, pa! – rzekła pospiesznie i nie czekając na reakcję Tiany ruszyła w swoją stronę.

Obrazek

Oniemiała kobieta po chwili szoku otrząsnęła się i wybiegła za nią na ulicę.
- Czekaj! Ja nie mam czasu zajmować się dziećmi! Wracaj! – krzyknęła, lecz na próżno. Julia już dawno myślami był gdzie indziej i nie miała zamiaru wracać.

Obrazek

Gdy tylko weszła z powrotem do środka, Kate w mig zrozumiała co się stało i posłała jej szeroki uśmiech.
- Czyli jednak niania?
Tiana pokazała jej język, a kobieta roześmiała się serdecznie.

Obrazek

. . .



Po zostawieniu Henryka u Tiany Lotta i Aleks ruszyli prosto do domu jej chłopaka, z którym nastolatka w istocie wyszła się rano spotkać. Na miejscu, gdy tylko wysiedli z auta, zastali dwójkę nastolatków i wysokiego mężczyznę stojących przed ogromną willą. Już z daleka Lotta zauważyła, że młody chłopak, który nie mógł być nikim innym jak chłopakiem Annie, sprzecza się o coś z mężczyzną, a wnioskując po minie Anastazji, to ona musiała być powodem kłótni.
- Nie będę tego tolerować! Dzwonię na policję!
- Tato! Daj spokój!

Obrazek

Charlotta słysząc to przygryzła wargę. Wyglądało na to, że tym razem Annie naprawdę nabroiła. Mimo, że nie wiedziała co takiego mogło spowodować u mężczyzny ten stan, zbliżając się przysięgła sobie, że zrobi wszystko by go udobruchać. Jeszcze tego brakowało, żeby teraz, gdy wszystko zaczyna się układać Annie ściągała policja! I znając życie za jakieś głupstwo jak podeptanie trawnika lub potrącenie doniczki z kwiatkiem! O nie, nie pozwoli na to. Przywołując na twarz najładniejszy uśmiech jaki tylko miała w zanadrzu, dziarskim krokiem ruszyła do akcji.

Obrazek

Zbliżyła się do mężczyzny i delikatnie dotknęła jego ramienia.
- Przepraszam bardzo… To ty! – krzyknęła od razu, gdy tylko facet obrócił się w je stronę.
Nie mogąc uwierzyć w to co widzi, zasłoniła aż usta ręką i cofnęła się parę kroków w tył. - Co ty tu robisz?! – spytała, lecz wtem dotarła do niej prawda.

Obrazek

Stojący przed nią mężczyzna, który musiał być ojcem chłopaka Annie, był jednocześnie tym samym, który napadł ją tego pamiętnego dnia na dyskotece i omal nie doszło do tragedii. Jedno spojrzenie w oczy faceta utwierdziło ją w przekonaniu, że i on ją rozpoznał. Kobieta nie mogła wprost uwierzyć w swojego pecha. Ze wszystkich mężczyzn na ziemi, dlaczego akurat on musiał tu być?!

Obrazek

- Lotta? Wszystko w porządku? – usłyszała, a gdy się obróciła zobaczyła zaniepokojone spojrzenie Aleksa. Nie wiedząc co mogłaby mu powiedzieć w tej chwili pokręciła głową. Nie chciała go martwić, dobrze wiedziała jak Aleksander zareagowałby na to wszystko. Jeszcze rzuciłby się na faceta z pięściami i dopiero mieliby kłopoty! O nie, nie dopuści do tego.

Obrazek

Zbierając w sobie wszystkie siły by nie wybuchnąć gniewem i nie wygarnąć facetowi prosto w twarz jaką świnią jest, odezwała się chłodnym acz w miarę łagodnym głosem.
- Dzień dobry, jesteśmy rodzicami Anastazji. Dzwonił pan do mojego byłego męża, że chce się pan z nami widzieć. Co się stało? – rzekła tak formalnym i stanowczym głosem, że przez krótką chwilę ani facet, ani Aleks nie wiedzieli jak na to wszystko zareagować. Po krótkiej chwili jednakże, mężczyzna odchrząknął i zabrał głos.
- Tak… Dzień dobry… Choć może wcale nie taki dobry.

Obrazek

Lotta uniosła brew.
- Nie rozumiem?
- To ja ci zaraz wyjaśnię – rzekł facet agresywnie i ponownie poczerwieniał na twarzy. – Otóż wasza wspaniała córeczka od jakiegoś czasu bezczelnie mnie okrada, a dziś w końcu złapałem ją na gorącym uczynku!
- Że co proszę?! Jak pan… - już zaczął stojący obok Lotty Aleksander, lecz przerwał mu stojący obok Annie chłopak.

Obrazek

- To nieprawda! Annie niczego by nie ukradła! – zawołał, a ojciec spojrzał na niego z gniewem.
- Och, daj spokój Zane! Od kiedy ta dziewucha zaczęła do nas przychodzić ciągle coś ginie! A to bransoletka, a to pieniądze! Początkowo myślałem, że to nasza pokojówka, dlatego ją zwolniłem. Ale dziś zginął mi zegarek, a Marta już u nas nie pracuje! Za to dziwnym zbiegiem okoliczności jest tu ona! – krzyknął i wskazał na Anastazję. - Jak to wyjaśnisz?! – wrzasnął głośniej.

Obrazek

Młodzi wymienili między sobą szybkie spojrzenie i zamilkli. Charlotta, która to zauważyła, szybko wysnuła wniosek, że być może nie tylko Annie tu narozrabiała. Chcąc jednak wciąż pokojowo załatwić sytuację, odezwała się.
- Chwileczkę! To znaczy że nie złapał pan Annie na gorącym uczynku?
Facet obrócił się do niej gwałtownie.
- Nie słyszałaś co mówiłem?! Za każdym razem gdy ona tu jest coś ginie! I ja mam uwierzyć, że to przypadek?! – krzyknął, a Lotta zacisnęła pieści. Katem oka zauważyła, że Aleks robi dokładnie to samo. Nie chcąc jednak by zaraz doszło tu do bójki lub kłótni która zaalarmuje sąsiadów i skłoni ich do zadzwonienia na policję, dała mu delikatny znak, by na razie pozwolił jej to załatwić samej.
Na całe szczęście posłuchał.

Obrazek

Charlotta ponownie zwróciła się do mężczyzny.
- Nie przypominam sobie, żebyśmy przechodzili na „Ty” – rzekła spokojnie, posyłając mu jednocześnie piorunujące spojrzenie. – A wracając do tematu, dopóki nie ma pan dowodów i nie złapał mojej córki za rękę, nie może pan od tak sypać sobie oskarżeniami. Proponuje więc skończyć na tym tą bezsensowną dyskusję i niech każdy uda się w swoją stronę. Dziękuję – rzekła z godnością i przywołując córkę gestem, odwróciła się by odejść. Nie zrobili jednak nawet dwóch kroków, gdy ponownie usłyszeli.
- Chwila! Ja tego tak nie zostawię!

Obrazek

Charlotta w mgnieniu oka obróciła się i dopadła do mężczyzny. Zrobiła to tak szybko, że facet nie zdążył nawet stęknąć, gdy wymierzyła mu cios.

Obrazek

- Posłuchaj no gn*ju! Zamkniesz teraz tę jadaczkę, obrócisz się i grzecznie wrócisz do domu. A tylko spróbuj dalej oczerniać moją córkę i nasłać na nią policję, a twoja rodzina i wszyscy w promieniu dziesięciu mil dowiedzą się co z ciebie za typ i co się stało wtedy na imprezie. Rozumiesz? Czy mam ci to przeliterować? – rzekła tak cicho, że nikt oprócz faceta nie mógł jej usłyszeć. Włożyła w to jednak tyle jadu i złości, że aż stojący niedaleko Zane, który nie mógł zrozumieć wypowiadanych przez nią słów, rozszerzył oczy ze zdziwienia.

Obrazek

Tymczasem stojący przed Lottą i trzymający się za policzek mężczyzna kiwnął lekko głową. Kobieta zadowolona z takiej odpowiedzi obróciła się na pięcie by odejść.

Obrazek

Nim jednak zdążyła się ruszyć, usłyszała jeszcze.
- Jeszcze się policzymy… A ta dziewucha ma zostawić mojego syna w spokoju!
Charlotta zerknęła jedynie na niego lekceważąco i dołączyła do stojących niedaleko Anastazji i Aleksa którzy wpatrywali się w nią niedowierzając.
Widząc ich miny uśmiechnęła się lekko.
- Wracamy do domu? – spytała i nie czekając na ich odpowiedz, ruszyła w stronę zaparkowanego niedaleko samochodu.
Aleksander i Anastazja wymieniając spojrzenia powoli ruszyli za nią.

Obrazek

Gdy jednak oddalili się już trochę od willi ojca Zane’a, Aleksander chwycił rudowłosą za rękę i zatrzymał ją.
- Annie, idź do samochodu. Zaraz do ciebie dojdziemy.
Anastazja zerknęła na niego.
- Co? Czemu?
- Po prostu idź – rzekł Aleks twardo. Anastazja pokręciła głową, jednak faktycznie nie mówiąc już nic więcej ruszyła do auta.

Obrazek

Tymczasem Charlotta spojrzała na niego badawczo.
- Aleks? – rzekła pytająco, a mężczyzna spojrzał jej twardo w oczy.
- Kto to był?
Kobieta przechyliła głowę.
- Nie rozumiem…
- Chcę wiedzieć, kto to był? Kiedy zobaczyłaś jego twarz wyraźnie się zdenerwowałaś. Czy on…

Obrazek

- To nie jest tak jak myślisz… - rzekła szybko i spróbowała odejść, jednak ją powstrzymał.
- A jak? Jeśli mi nie powiesz, to nie będę wiedział.
- Aleks, to naprawdę…

Obrazek

- Proszę Lotta, nie próbuj znowu czegoś przede mną zatajać. Mieliśmy być wobec siebie szczerzy, pamiętasz?
Spojrzała na niego, a widząc prośbę w jego oczach, poddała się. Miał rację, jeśli między nimi faktycznie ma się ułożyć, to nie może mieć przed nim tajemnic. Nie takich.

Obrazek

Próbując zebrać myśli, odgarnęła włosy za ucho i westchnęła.
- No dobrze. Powiem ci – zaczęła i od razu ujrzała ulgę malującą się na jego twarzy. – Pamiętasz ten dzień gdy znów się ze sobą zeszliśmy?
- Oczywiście. Jak mógłbym zapomnieć? – rzekł z uśmiechem, a Lotta mimowolnie zarumieniła się.
- No więc… Zanim do ciebie przyszłam, byłam na pewnej imprezie. Poszłam na nią z pewnym mężczyzną…
- Tak? – rzekł chłodno, a Charlotta uciekła wzrokiem.

Obrazek

- Tak… Nie będę ci mydlić oczu, że nie wiedziałam po co tam ze mną przyszedł, ale najważniejsze jest, to, że powiedziałam „nie” – rzekła wyraźnie akcentując ostatnie słowo, po czym spojrzała z powrotem na Aleksa. Omal nie westchnęła z ulgi, gdy zobaczyła, że jego twarz rozjaśniła się lekko, a z oczu zniknął cały chłód. – Jak pewnie się domyślasz, tym facetem był ojciec Zane’a… Najgorsze jednak jest to, że on wcale nie przyjął do wiadomości mojej odmowy…
- Chcesz powiedzieć, że…
- Tak – rzekła po prostu, czekając na to co powie.

Obrazek

Przez chwilę, Aleks tylko na nią patrzył. Następnie obrócił się w stronę willi i ruszył szybkim krokiem.
- Nie podaruję mu! Najpierw Annie, teraz to! Zabiję typa! – Nim jednak miał okazję spełnić swoje groźby, Lotta pobiegła za nim i zagrodziła mu drogę.

Obrazek

- Daj spokój! Nic się nie stało! Na szczęście twoja kuzynka przyszła w porę i mi pomogła! – zawołała, a Aleksander na chwilę zapomniał o swoim planie zemsty i spojrzał na nią zaskoczony.
- Kuzynka? Jaka kuzynka? – spytał, a Lotta spojrzała na niego zdziwiona.
- Jak to jaka? No córka siostry Belli… - rzekła niepewnie, a Aleks zagapił się na nią.

Obrazek

- Siostry? Przecież moja matka nie miała żadnej siostry! Skąd ci ten pomysł przyszedł do głowy? – spytał, lecz Charlotta nie zwróciła na to uwagi. Myślami była przy tej felernej nocy. Czy to możliwe, że źle zrozumiała? Że Andżelika nie miała na myśli siostry Belli? Nie, na pewno nie. Wyraźnie mówiła o siostrze, ale skoro Bella nie miała siostry…
- Lotta?

Obrazek

Usłyszała i ponownie spojrzała na Aleksa. Chcąc rozwiać jego obawy, uśmiechnęła się delikatnie i zaśmiała.
- Ale ze mnie głuptas! Jak zwykle coś źle zrozumiałam! Widzisz… Wszystko przez to, że twoja rodzina jest tak duża! Tyle czasu się znamy a ja wciąż się gubię w tych nazwiskach i imionach… Zresztą, to nieważne! W każdym razie do niczego nie doszło, a my powinniśmy wracać do domu. Annie jest zdenerwowana po tym wszystkim, a jeszcze musimy odebrać Henryka od Tiany – rzekła i chwytając go za rękę pociągnęła w stronę auta.

Obrazek

Aleksander jednakże znów ją zatrzymał.
- No dobrze, a co z nim? – rzekł i wskazał na dom. – Chyba tego tak nie zostawisz? Tobie nic się nie stało, ale co jak skrzywdzi jakąś inną kobietę?
Lotta spojrzała we wskazanym kierunku i kiwnęła głową.
- Nie zostawię… Ale nie pozwolę też żebyś poszedł go pobić! Nawet o tym nie myśl!
Aleks spojrzał w stronę willi niemal z tęsknotą w oczach, po czym ostatecznie westchnął i kiwnął głową.
- Masz rację, to w niczym nie pomoże… Ale jeśli jeszcze raz spróbuje oskarżyć Annie, to nie ręczę za siebie!

Obrazek

Lotta uśmiechnęła się lekko, po czym ostatecznie ruszyli w stronę samochodu, gdzie czekała już na nich Annie. Idąc tak jednak, myślami wróciła do Andżeliki… Tak łatwo uwierzyła w jej historię o pokłóconych siostrach i kuzynostwie z Aleksem. Wydawała się być taka… prawdziwa w tym co mówiła.
Jeśli jednak nie była kuzynką Aleksa, to kim była?
I co ważniejsze, czego od nich wszystkich chciała?

Obrazek

. . .


Tiana umyła ladę, po czym oparła się ciężko o blat i westchnęła. Teraz, mogła powiedzieć to oficjalnie, dzisiejszy dzień był zdecydowanie najbardziej pracowitym dniem jak do tej pory! Oczywiście wszystko za sprawą szóstki maluchów, którymi miała dziś okazję się zajmować.

Obrazek

Obrazek

. . .


Zaraz po tym jak Julia podrzuciła jej Basię i Małgosię, wydawało się, że wszystko będzie w porządku. Co prawda wciąż ciężko jej było dzielić uwagę między klientów, a dzieci, ale wszystko szło w miarę sprawnie. Dziewczynki, jak i Henryk grzecznie bawili się przy jednym ze stolików przy którym ich usadziła, a Mała Aurora drzemała w wózku. I tak mógłby Tianie przebiec cały ten dzień. Dzieci były grzeczne, klienci dostali zamówienia. Wszystko super!
Niestety jak to zwykle w życiu bywa, byłoby to zbyt piękne. Właśnie dlatego w końcu, musiało dojść do czegoś, na co tylko tak uzdolniona szóstka jak te dzieciaki mogła wpaść.

Obrazek

Otóż w pewnym momencie Małgosia w imieniu całej grupy, poprosiła Tianę, czy nie dała by im kawałek ciasta, które właśnie upiekła. Normalnie, kobieta zgodziłaby się bez wahania, ale tak się złożyło, że ciasto akurat było jednym z zamówień pani Littleforest. Bardzo wymagającej klientki, aczkolwiek takiej, która zawsze coś kupowała lub zamawiała ilekroć była w cukierni Tiany, dlatego kobieta nie chciała jej stracić. Gdyby nie fakt, że kobieta miała się zjawić za paręnaście minut, to Tiana byłaby nawet gotowa oddać dzieciom ciasto, a klientce upiec kolejne.

Obrazek

Właśnie dlatego, z bólem serca musiała odmówić dzieciom. Obiecała im jednak cała miskę ciastek, jeśli tylko będą grzeczne. Dzieci szybko się zgodziły, lecz jak to w takim rozgardiaszu bywa, Tiana zapomniała o swojej obietnicy. Tymczasem dzieci, miały dość czekania…

Obrazek

- Psst! Basia! Patz!– szepnęła Małgosia i wskazała na leżący na ladzie wypiek.

Obrazek

Basia uśmiechnęła się.
- Ciasto!
- Tak! – powiedziała radośnie i zaczepiła siedzące obok Florę i Faunę.

Obrazek

Obrazek

- Flola! Widzis? Tam jest ciasto!
Flora spojrzała we wskazanym kierunku, a widząc, że Małgosia w istocie nie kłamie uśmiechnęła się.
- Myslis to samo co ja? – spytała z błyskiem w oku, a Małgosia wyszczerzyła ząbki.
- Tak! Ale twoja mama nie będzie się gniewać?
Flora zamyśliła się, po czym pokręciła głową.
- Mamusia zawsze mówi, że ciasto które za długo lezy jest niedoble i mamy je jesc jak jest cieple!
Małgosia klasnęła w dłonie.
- Chocmy!

Obrazek

- Ale ciocia mówila ze mamy tu zostać… - szepnął siedzący obok nich Henryk. Dziewczynki tylko wymieniły spojrzenia, po czym wzruszyły ramionami.

Obrazek

- To siedz – odezwała się Fauna, po czym ruszyły do akcji. Henryk, który nie chciał jako jedyny nie dostać kawałka ciasta, zrobił jedyną rozsądną rzecz. Ruszył za nimi.

Obrazek

Następne wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Dziewczynki zakradły się do lady, co nie było zbyt trudne w takim tłumie dorosłych, po czym rozdzieliły między sobą zadania i ruszyły do akcji. Flora i Fauna ruszyły po stojące obok krzesło, które umożliwi im dostanie się do ciasta.

Obrazek

Małgosia i Basia zaczepiały klientów do rozmowy, by nie zauważyli jak wykradają ciasto, mała Aurora jakby na jakiś tajemny znak zaczęła płakać, czym odciągnęła uwagę Tiany, natomiast Henryk… Henryk po prostu tam był, obserwując z uwagą.

Obrazek

Obrazek

I wtedy, gdy wydawało się, że dzieciakom uda się zdobyć upragnione ciasto, wszystko poszło nie tak.
Tiana, której udało się uspokoić Aurorę obróciła się, a widząc co robią dzieci, spojrzała na nie z trwogą i ruszyła w ich kierunku.
- Flora! Fauna! Co wy robicie?! – krzyknęła i od razu zrozumiała, że nie powinna tego robić. Już lepiej by było, gdyby po prostu pozwoliła im wygrać i zjeść to ciasto.

Obrazek

Flora i Fauna trzymające wypiek, pod wpływem jej krzyku, zachwiały się na stołku i klapnęły na podłogę. Tymczasem ciasto, zamiast upaść razem z nimi przeleciało przez cały pokój.
- Uwaga! – krzyknęła Tiana, lecz było za późno. Wszyscy klienci lokalu, łącznie z Tianą, Kate i dzieciakami obserwowali w zwolnionym tempie, frunące przez całe pomieszczenie ciasto.

Obrazek

Dokładnie w tej chwili, drzwi lokalu otworzyły się i stanęła w nich pani Littleforest.
- Dzień dobry! Przybyłam… - zaczęła, jednak nie dane jej było skończyć.

Obrazek

Ostatnim co zapamiętała, były wpatrzone w nią przerażone twarze zebranych w cukierni klientów i lecące w jej kierunku czekoladowe ciasto.
Dokładnie takie jakie zamówiła.

Obrazek

Obrazek

. . .


Tiana zamknęła oczy i westchnęła.
- Ech… Co ja z nimi mam? – rzekła i zaśmiała się z głupoty całej sytuacji. Wtem usłyszała ciche pukanie w drzwi, dlatego otworzyła je z powrotem i spojrzała w kierunku dźwięku. Zaskoczona zobaczyła wchodzącego do cukierni Naveena.
- No proszę! Dzień pełen niespodzianek! Co cię tu sprowadza mężu mój? – spytała z uśmiechem i wstała.
Naveen odwzajemnił uśmiech.
- Mogę wejść? – spytał, a Tiana przewróciła oczyma.
- Jeśli nie masz jakiś dzieci do podrzucenia to śmiało.
Mężczyzna zaśmiał się.
- Już wiem. Spotkałem Iana z dzieciakami po drodze… Naprawdę miałaś dziś szóstkę w pracy?

Obrazek

Tiana westchnęła.
- Gdyby tylko skończyło się na tym, że była tu szóstka dzieci, to cała historia byłaby dość nudna – rzekła i nonszalancko wzruszyła ramionami. – A wiadomo, że do tego nie mogliśmy dopuścić!
Naveen parsknął śmiechem.
- Aż tak źle?
Kobieta zastanowiła się.
- No cóż… Dzwoniłam do szpitala, a ponieważ nie chcieli mi nic powiedzieć, to zadzwoniłam do Jadwigi, która tam pracuje. Dowiedziałam się, że pani Littleforest obudziła się już i czuje całkiem dobrze… Choć na razie nie ma ochoty na wizyty małych dzieci, ani kawałek ciasta… Ej! Nie śmiej się ze mnie! – zawołała, widząc krztuszącego się wręcz Naveena.

Obrazek

Mężczyzna otarł łzę z kącika oka.
- Przepraszam! No ale sama powiedz, jaka była szansa, że tak to się skończy?
Tiana westchnęła.
- Obawiam się, że biorąc pod uwagę, że to nasza pokręcona rodzina… to całkiem spora – rzekła i pogroziła mu palcem. – A skoro tak ci do śmiechu, to następnym razem tobie je przyprowadzę! Ciekawe jak ty sobie dasz radę, panie „jakie to śmieszne”!
Naveen wyszczerzył zęby.
- Owszem mógłbym, ale wtedy musisz się liczyć z tym, że zostałbym twoim utrzymankiem – widząc jej nic nie rozumiejące spojrzenie, uśmiechnął się. - Obawiam się, że mój szef nie byłby taki wyrozumiały – rzekł i mrugnął do niej.

Obrazek

Tiana pokręciła głową i wsparła się pod boki.
- Ech… Czyli wygląda na to, że następnym razem to też będę ja…
- Myśl pozytywnie! Równie dobrze może nie być następnego razu – rzekł prowadząc ją do wyjścia, a Tiana spojrzała na niego spode łba.
- Naprawdę w to wierzysz?
- Hmm… nie. Ale nie zaszkodzi spróbować, prawda?

Obrazek

Tiana właśnie miała coś dodać, gdy usłyszeli za sobą głos.
- Tiano!
Jak na komendę obrócili się, a widząc biegnącą w ich kierunku Kasandrę, Tiana westchnęła.
- Chyba się zaczyna… - rzekła zmęczonym głosem, a Naveen uśmiechnął się i pogładził ją po ramieniu.
- Da się przywyknąć.

Obrazek

Kobieta przewróciła oczami i ruszyła w stronę przyjaciółki.
- Cześć Kasi. Wiem, że pewnie masz jakaś ważną sprawę, ale gdybyś mogła… - zaczęła, lecz urwała natychmiast widząc minę kobiety. – Co się stało?! – zawołała podbiegając do niej.

Obrazek

Kasanadra dysząc ciężko, jakby biegła tu całą drogę z domu na nogach, złapała ją za rękę i spojrzała wzrokiem w którym czaił się wyłącznie strach. Nie wiedząc co o tym wszystkim myśleć, wymieniła zaniepokojone spojrzenia z Naveenem i czekała na to co powie kobieta.
- Ona zniknęła! Boże, Tiano! Nie ma jej! – wrzasnęła i spojrzała na nią oczami, z których ciekły łzy.

Obrazek

Tiana od razu zrozumiała, że oto spełnił się jej najgorszy koszmar.
Zrozumiała również, że to jej wina…
Mimo to, wciąż mając nadzieję, że się myli spytała.
- Co się stało Kasi? Co się stało?! – powtórzyła widząc, że kobieta nie reaguje.

Obrazek

Kasnadra załkała.
- Nie ma jej! – krzyknęła i ścisnęła rękę Tiany mocniej. – Merry została porwana!

Obrazek

. . .


Jadąc w stronę domu Tiany, Charlotta w zamyśleniu wyglądała przez okno. Kobieta wciąż nie mogła zrozumieć dlaczego Andżelika ją okłamała. Jednak nawet nie to ją tak bardzo trapiło jak fakt, że z jakiegoś powodu nieznana jej kobieta zdecydowała się jej pomóc. Dlaczego tak bardzo zależało jej na tym żeby ona i Aleks wrócili do siebie? Jaki miała w tym cel?
Gdy tak myślała, niespodziewanie ujrzała idącą chodnikiem ciemnowłosą postać kobiety.
- Stój! – wrzasnęła kompletnie zaskakując tym Aleksa i Annie, po czym gdy tylko z piskiem opon auto stanęło, wyskoczyła z pojazdu i rozejrzała się. Aleksander wciąż zdenerwowany jej nagłą reakcją, podążył za nią.
- Lotta! Co ty wyprawiasz?! – rzekł zagniewany patrząc jej w oczy.

Obrazek

Lotta, która właśnie zdała sobie sprawę jak absurdalnie się zachowała, odgarnęła włosy za ucho i uciekła wzorkiem.
- Ja… Ja sobie przypomniałam o… Zakupach!
- Zakupach? – powtórzył za nią mężczyzna, kompletnie nie rozumiejąc.

Obrazek

Lotta kiwnęła głową.
- Tak! Sklepy są dziś krócej czynne, a w domu nie ma nic do jedzenia na obiad. Proszę, jedź odebrać Henryka od Tiany i zaczekajcie tam na mnie, dobrze?
Aleksander już otworzył usta by zadać kolejne pytanie. Widząc jednak wyraźną prośbę malującą się na twarzy ukochanej, zrezygnował z tego pomysłu. Widocznie miała ważny powód by się tak zachować. Obiecał sobie jednak, że później dokładnie ją o to wypyta.
- Dobrze. W takim razie widzimy się na miejscu? – rzekł, a Lotta uśmiechnęła się i kiwnęła głową.
- Tak, za niedługo przyjdę!
- Tylko się pospiesz! – zawołał jeszcze Aleks i odjechali.

Obrazek

Gdy tylko zniknęli jej z oczu, Lota natychmiast rozpoczęła poszukiwania kobiety. Co prawda zdawała sobie sprawę, ze po tej całej akcji, jeśli ta była gdzieś w pobliżu, to prawdopodobnie zdążyła już uciec. Mimo to uznała, że warto spróbować.
- Nie mogła odejść daleko… - rzekła sama do siebie.

Obrazek

Dokładnie w tej chwili ujrzała ją jak rozmawia z jakimś mężczyzną. Nie wiele myśląc, rzuciła się w jej kierunku.
- Ty! Zaczekaj! – krzyknęła. Kobieta widząc ją zrobiła dokładnie to, czego Lotta się spodziewała. Rzuciła się do ucieczki. Nie przewidziała tylko, że Lotta jako wieloletnia sportsmenka biorąca udział w wielu biegach i zawodowo zajmująca się trenowaniem kobiet, nie miała najmniejszego problemu by ją złapać.

Obrazek

I rzeczywiście, chwilę później cała zdyszana Andżelika siedziała przed nią na ławce i czekała.
Charlotta, która wyglądała nienagannie, zupełnie tak jakby na co dzień goniła i łapała ludzi, spojrzała na nią surowo.
- No, a teraz wyjaśnisz mi grzecznie, o co w tym wszystkim chodzi?
Andżelika uniosła głowę i spojrzała na nią buńczucznie.
- No i po co ci to wiedzieć? Coś to zmienia? Jesteś szczęśliwa z Aleksem, nie wystarczy ci to?
Charlotta przybliżyła się i wskazała na nią palcem.
- Przestań mi tu mydlić oczy i zacznij gadać.
Andżelika widząc, że nie pozbędzie się Loty póki nie wyjawi jej całej prawdy, pokręciła głową i westchnęła.
- Dobra, powiem ci – poddała się w końcu i odwróciła wzrok.

Obrazek

- Faktycznie, nie jestem kuzynką Aleksa… Ani nikim z jego rodziny. Ja… Ja jestem tylko jego przyjaciółką z czasów dzieciństwa – rzekła i zaśmiała się, lecz nie był to wcale wesoły śmiech. – „Tylko przyjaciółka” Heh.. Rozumiesz to? Tyle czasu byliście po rozwodzie, a on gadał tylko o tobie! Kto przy nim był gdy płakał za tobą? Kto godzinami siedział na telefonie, gdy nie mógł spać? Kto mówił mu, że będzie dobrze i trwał przy nim? Ja! A on myślał tylko o tobie! O mnie nie pomyślał ani razu… Zwrócił na mnie uwagę dopiero, gdy wypiliśmy o jedną lampkę wina za dużo… Ach! Jestem beznadziejna!

Obrazek

Lotta pokiwała w zamyśleniu głową.
- No, nie da się ukryć. Więc? Czego ode mnie oczekujesz? Mam ci zacząć współczuć?
Ciemnowłosa pokręciła głową.
- Nie… Sama nie wiem po co ci to mówię. Chyba po prostu… musiałam się komuś wyżalić. A łatwiej tobie, niż przyznać przed przyjaciółmi, że tkwiło się w beznadziejnym uczuciu do żonatego faceta…
Charlotta patrzyła na nią chwile, po czym westchnęła i usiadła obok niej.
- No więc? Jak to było? Z tobą i z nim?
Andżelika spojrzała na nią zaskoczona, a kąciki ust Lotty uniosły się.
- No nie patrz tak na mnie tylko mów! Skoro ma ci to pomóc. W końcu jestem ci coś winna za ratunek, no nie?

Obrazek

Brunetka patrzyła na nią jeszcze chwilę podejrzliwym wzrokiem, po czym w końcu poddała się i podjęła opowieść.
- Pamiętasz jak powiedziałam ci, że moja matka i Bella pokłóciły się? To akurat była prawda tyle, że wcale nie były siostrami.

Obrazek

- Tak naprawdę moja mama była zatrudnioną przez Ćwirów nauczycielką Aleksandra i to właśnie w ten sposób go poznałam.

Obrazek

- Aleks nie miał zbyt wielu rówieśników, z którymi mógłby spędzać czas, a ja byłam nowa w mieście, więc od razu złapaliśmy kontakt.

Obrazek

- Moja mama nie była jednakże zwykła nauczycielką. Ona bowiem zawsze dbała o swoich uczniów i chciała dla nich jak najlepiej. Widząc w Aleksandrze potencjał, zamiast mu odpuścić była jeszcze bardziej wymagająca. Właśnie to doprowadziło do konfliktu między naszymi matkami. Moja mama uważała, że Aleksander powinien się bardziej starać, Bella zaś twierdziła, że cała ta nauka jest mu do niczego niepotrzebna. Przecież mają pieniądze, tytuły… Po co się bardziej starać? Aleksandra i tak wszędzie zatrudnią, choćby ze względu na nazwisko. Moja matka jednakże była innego zdania, chciała by Aleksander do wszystkiego doszedł poprzez swoje umiejętności, a nie pochodzenie i nazwisko.

Obrazek

- W tym przekonaniu wspierał ją Mortimer, ojciec Aleksandra. Przez to wszystko, Bella nie miała wiele do gadania.

Obrazek

- I na tym mogłoby się skończyć. Niestety wtedy jeszcze nie wiedziałyśmy, jak bardzo Bella nie lubi przegrywać… - rzekła Andżelika i zwiesiła smutno głowę.

Obrazek

- Jak to bywa, gdy razem z mamą myślałyśmy, że oto znalazłyśmy miejsce w którym zostaniemy na dłużej wszystko zaczęło się sypać…
Ja i Aleks dorastaliśmy, a wraz z tym rosło moje uczucie do niego. On oczywiście nie wiedział, choć w tym jak na mnie patrzył tymi swoimi brązowymi oczami widziałam…

Obrazek

Obrazek

- Ekhem, nie chce ci przerywać, ale możemy wrócić do sedna całej sprawy? Jakby nie było, mówisz o moim mężu.
- Byłym mężu - dodała Andżelika wymieniając ostre spojrzenia z Lottą. Po chwili zrezygnowała i podjęła opowieść.

Obrazek

- W każdym razie, Aleksander mógł nie wiedzieć, jednak była pewna osoba, która wiedziała i ani trochę się jej to nie podobało.

Obrazek

- A była to Bella.

Obrazek

Obrazek

- Trzeba przyznać, że kiedy Bela chce się kogoś pozbyć, nie przebiera w środkach by osiągnąć swój cel. Tego dnia, wróciliśmy do domu z Aleksem w sam raz by zobaczyć kłótnię między moja mamą, Mortimerem i Bellą.

Obrazek

- O, a oto nasz sprawca! – odezwała się Bella jakoś tak radośnie, po czym podeszła do mnie i szarpnęła w stronę mojego plecaka. Nic nie rozumiejąc parzyłam po twarzach zgromadzonych ludzi, tymczasem Bella wyciągnęła z mojego plecaka tę śliczną, złotą bransoletkę, którą zawsze nosiła…

Obrazek

- Jak się domyślasz, zostałam oskarżona o kradzież. Nikt nie chciał mnie słuchać. Tłumaczyłam, że w życiu niczego bym nie ukradła i nie wiem skąd ona się tam wzięła. Jedynie moja mama mi uwierzyła, ale to było za mało.
Mortimer powiedział, że przez wzgląd na przyjaźń z moją mamą nie zgłosi całej sprawy na policję, ale lepiej żebyśmy się spakowały i wyjechały jeszcze tego samego dnia.

Obrazek

- A Aleks? On też ci nie uwierzył? – spytała niespodziewanie Lotta, a Andżelika spojrzała na nią smutno.
- On…

Obrazek

- Dlaczego to zrobiłaś?
- To nie byłam ja! Przysięgam!

Obrazek

- Przestań! Jesteś taka sama jak wszyscy! Zadajesz się ze mną tylko po to, żeby coś uzyskać! Nie odzywaj się do mnie już nigdy więcej! Nie chcę cię znać!
- Aleks!

Obrazek

- Biedna mała Andżi… Myślałaś, że pozwolę aby mój syn zadawał się z kimś takim jak ty? I co jeszcze? Może się jeszcze kiedyś z tobą ożeni? Ha ha! Dobre sobie! Ha ha!

Obrazek

. . .


- Andżelika? Wszystko w porządku? – szepnęła Charlotta, a kobieta wybudziła się z rozmyślań i kiwnęła głową.
- Jej śmiech… Śmiech Belli z tamtego czasu, to zapamiętałam najlepiej. Obiecałam sobie wtedy, że już nigdy nie pozwolę, by ktoś się tak ze mnie śmiał jak ona w tamtej chwili… - uśmiechnęła się pod nosem. – Kiedy wiele lat później spotkałam Aleksa, dowiedziałam się, że jest po rozwodzie. Myślałam, że to dla mnie szansa. Aleksander przeprosił mnie nawet za to jak się wtedy zachował. Mówił, że dużo czasu zajęło mu zrozumienie, że jego matka jest zdolna do takich rzeczy, ale w końcu to do niego dotarło. Nie mogłam być bardziej szczęśliwa. Tak niewiele dzieliło mnie by zrealizować marzenie sprzed lat. Im więcej czasu spędzaliśmy tym bardziej docierało do mnie, że ja nigdy nie przestałam go kochać. Dawne uczucie odżyło...
- Nie rozumiem. Skoro tak bardzo kochałaś Aleksa, to czemu odpuściłaś? Czemu mi pomogłaś do niego wrócić i skłamałaś, że jesteś tylko kuzynką?

Obrazek

Andżelika spojrzała na nią z powagą.
- Nie słuchałaś co ci mówiłam? Aleks wciąż gadał tylko o tobie. I tak wręcz do znudzenia… On cię wciąż kochał. A kiedy poznałam ciebie zrozumiałam, że i ty kochasz jego… Jak miałam konkurować z czymś takim? – rzekła wzdychając smutno. - Nie zrozum mnie źle. Wciąż uważam, że ze mną byłby dużo szczęśliwszy… Ale to jego wybór i jego życie. Poza tym, gdyby Aleks kochał mnie choć trochę, to nie siedziałabym tu teraz na ławce rozmawiając o tym z tobą – powiedziała i zamilkła.

Obrazek

Po tym Charlotta zrozumiała, że wszystko między nimi zostało powiedziane. Widząc, że więcej z Andżeliki nie wyciągnie, wstała i ruszyła w swoją stronę. Po kilku krokach zatrzymała się jednak i spojrzała na nią. Patrząc tak w jakiś sposób, widziała siebie. Czyż ona nie wyglądała do niedawna podobnie? Nieszczęśliwie zakochana, myśląca, że to wszystko nie ma sensu, zagubiona… W jakiś sposób mimo, że tego nie chciała, Lotcie zrobiło się jej żal. Gdyby nie Bella i jej knowania, prawdopodobnie teraz to ona siedziałaby na miejscu Andżeliki. Samotna i nie wiedząc, co ze sobą zrobić.
Nie myśląc za wiele, zbliżyła się do niej i dotknęła delikatnie jej ramienia. Andżelika spojrzała na nią zaskoczona.
- Wiem, że teraz wydaje ci się, że to koniec świata i to wszystko nie miało sensu. Ale uwierz mi, że miało. A ja… Dziękuję… Dziękuję, że dałaś nam szansę – rzekła i mimo, że Andżelika nie odpowiedziała wiedziała, że wzięła to sobie do serca.

Obrazek

Następnie nie oglądając się za siebie, obie panie ruszyły w swoją stronę. Czuły, że już nigdy więcej się nie spotkają. Ale to dobrze. Wiedziały, że tak po prostu musiało być.
Każda wybrała swoją ścieżkę w życiu i choć podobne, każda znajdzie swoje własne szczęście, w swoim własnym czasie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

. . .


Niedługo po rozstaniu z Andżeliką, Charlotta dotarła do domu siostry. Już wchodząc po stopniach usłyszała krzyki Kasandry i zdenerwowany głos Naveena, który chyba próbował ją uspokoić. Nie wiedząc co o tym wszystkim myśleć, przyspieszyła kroku i zamaszystym ruchem otworzyła drzwi.

Obrazek

Widząc zgromadzone w pokoju osoby, które otoczyły kręgiem Tianę, aż przystanęła próbując zgadnąć o co w tym wszystkim może chodzić.
- Co tu się dzieje? – zawołała i paręnaście par oczu natychmiast obróciły się w jej stronę. Kasandra widząc ją podbiegła do niej cała zapłakana i rzuciła się jej na szyję.
- Lotta! Błagam! Musisz mi pomóc! Musisz przekonać Tianę, żeby powiedziała nam prawdę!

Obrazek

- Mówiłam ci już, że ja nic nie wiem! – krzyknęła Tiana, a stojący obok niej Tomasz spojrzał na nią rozeźlony.
- Nie udawaj! Wszyscy wiemy, że się boisz ale nie możesz wiecznie tego ukrywać! Nie teraz, gdy Merry zniknęła!
- Ej! Nie masz prawa tak się odzywać do mojej żony! – rzekł Naveen przygarniając opiekuńczym gestem Tianę do siebie.

Obrazek

W bardzo krótkim czasie w pokoju zrobiło się zamieszanie.
Tomasz dalej krzyczał coś do Tiany, Naveen próbował jej bronić, Kasnadra uwieszona na jej ramieniu płakała jej w rękaw, Aleksander próbował rozdzielić Naveena i Tomasza, którym najwyraźniej wymiana zdań przestawała wystarczać, a Anastazja stała z boku patrząc na to z przerażeniem w oczach. W końcu po chwili tego harmidru Lotta nie wytrzymała.
- CISZA! – wrzasnęła, a wszyscy nagle zamarli i spojrzeli na nią.

Obrazek

- Dziękuję – rzekła i odsunęła od siebie Kasandrę, która zdążyła zasmarkać jej już połowę bluzki. – Dobrze, a teraz, niech mi ktoś wyjaśni co tu się dzieje?
- Merry! Merry została porwana! – załkała Kasi, a z oczu pociekły jej łzy. Lotta spojrzała na nią zaskoczona.
- Jesteś pewna? To poważne…
- Porywacz nawet zostawił notkę! Napisał, że nie jesteśmy godni, żeby wychowywać dziecko, dlatego nam ja zabiera. Ja nie rozumiem! Co to znaczy godni?! Jak ktoś w ogóle mógł zrobić coś takiego! – zawyła i zapłakała ponownie.
Charlotta przygarnęła ją do siebie i uściskała.
- Och Kasi… Tak mi przykro… Ale w takim razie powinniście zgłosić sprawę na policję. Jak Tiana miałaby wam pomóc? Przecież ona nie wie…

Obrazek

- A właśnie, że wie! – wrzasnęła Kasi i wyprostowała się gwałtownie. – Ona musi coś wiedzieć! Wcześniej mogła sobie zwodzić policję jeśli się bała, ale teraz kiedy Merry została porwana musi się w końcu przyznać!

Obrazek

Wszyscy znów spojrzeli na Tiane, która aż skuliła się w sobie. Charlotta wiedząc, że nic od niej nie wyciągną, jeśli będą naciskać, zbliżyła się do siostry i delikatnie dotknęła jej ramienia.
- Tiano? Czy to prawda? Wiesz kim może być porywacz?
Tiana uniosła wzrok i spojrzała na nią.
- Błagam Lotta… Nie proś mnie o to…
- Czyli wiesz? – rzekła Lotta zaskoczona, a Tiana kiwnęła głową.
- Tak, wiem.
- Tiano… Musisz nam powiedzieć.
Siostra pokręciła głową.
- Nie… Nie mogę!

Obrazek

- Merry została porwana przez jakiegoś psychopatę, a ty mówisz, że nie możesz?! Co z ciebie za… - zaczął Tomasz.

Obrazek

Szybko jednak został powstrzymany silnym uderzeniem Aleksandra. Gdy Charlotta na niego spojrzała wzruszył ramionami.
- Nic mu nie będzie.
Lotta pokręciła głową. Co prawda podejrzewała, że Aleksander zrobił to z własnych pobudek, jednak była mu wdzięczna. Gdyby Naveen zaraz rzucił się na Tomasza, byłoby tylko gorzej.

Obrazek

Tymczasem kobieta z powrotem spojrzała na Tianę.
- Tiano? Kto jest porywaczem? Kto cię wtedy porwał? – spytała, lecz siostra tylko kręciła głową.
- Nie mogę!
- Tiano, my musimy to wiedzieć.
Tiana widząc, że nie uda jej się z tym dłużej zwlekać, ukryła twarz w dłoniach.
- Dorze, powiem ci… Osoba która mnie wtedy porwała to… - odezwała się po dłuższej chwili, a wszyscy w pokoju zamarli, gdy wypowiedziała imię, którzy wszyscy znali tak dobrze. Imię osoby, której nigdy by o to nie podejrzewali. Która jakby nie mogła tego zrobić.

Obrazek

- Anastazja – powtórzyła za nią Lotta i wszystkie pary oczu obróciły się w stronę stojącej za nimi dziewczyny.

Obrazek

Obrazek

Annie spojrzała na nich przerażona, a z jej ust wydobyły się tylko dwa słowa.
- Że co?!

Obrazek


Koniec odcinka 49
Ciąg dalszy nastąpi…



BONUS:
Spoiler:
Dziękuję za uwagę :)
Ostatnio zmieniony 16 kwie 2018, 11:37 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 2 razy.
Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 905
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Galcia » 09 sty 2018, 21:26

Mercedes i Yolanda, jak inaczej mogli nazwać swoje zwierzątka Ćwirowie? :D Przecież nie Puszek i Kłębuszek, to musi być coś dostojnego, jak Napoleon albo Franz Josef. x)
Po kim jak po kim, ale po Lotcie nie spodziewałam się takiego ataku paniki na wieść o tym, że jej córka ma chłopaka. ;) Jeśli Anastazja wdała się choć trochę w matkę, raczej martwiłabym się o tego biednego kolesia! soft9
Annie jest mądrą, dojrzałą dziewczyną
Yyy. Co? soft1
O rety, biedna Tiana. :P Chyba za dużo dziś nie popracuje. Co w takiej sytuacji mówią przepisy BHP? ;)
O ta niedobra pani Littleforest. :cwaniak: Na co jej tyle włókna, jakieś problemy z trawieniem? :D
Ojciec Zane'a to strasznie podejrzany typ: niby troskliwy ojciec rodziny, ale chodzi po klubach i napastuje obce kobiety, do tego najwyraźniej jest bardzo bogaty (ciekawe, na czym się tak dorobił, zwłaszcza że wychował syna na złodzieja ;) ) i niezbyt inteligentny (a już na pewno ma problemy z kontrolowaniem emocji). Ale jedno mu trzeba przyznać - od razu poznał się na Anastazji! :D #teamAnastazjahaters
Mały Henryk wyrasta na dużego pantofla. :D Co się dziwić, wychowuje się z samymi dziewczynami. Zrobią z niego męża idealnego! :rotfl:
Pani Littleforest już chyba więcej nie PRZYBĘDZIE do cukierni Tiany. :haha: Świetnie przerobiłaś te zdjęcia. :love:
Eh, tak jak przypuszczałam, przez głupie sentymenty Tiany kolejna rodzina cierpi... ;/ No dobra, przecież wiemy, to nie wina Tiany, tylko wyzwania księżniczek. xD
Podoba mi się ta młoda wersja zawziętej Belli. B) Wygląda jak zła siostra mojej grubaski. :D Iiiii właśnie wymyśliłam kolejny wątek do relacji. xD Nieeeeee!
Genialnie opisałaś scenę kłótni w domu Tiany i Naveena, aż czułam te emocje. :aww:
HA HA! Wiedziałam, że to ta ścierka Anastazja! 8D Czekam na lincz. <wcina popcorn>
Co do bonusa: a więc to było to "ważne spotkanie", na które musiała iść, kiedy zostawiła Tianie dzieci? xD
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 447
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Lion » 12 lut 2018, 23:14

MalaMi95 pisze:W tym momencie musze ci powiedzieć, że pisząc wątek Iana i Mai zainspirowałam się pewną parą z twojej relacji. Pisząc wciąż miałam ich przed oczami x) (Możesz zgadywać jaką choć i tak ci nie powiem do pewnego momentu ;))

Także… Czuj się odpowiedzialny za los Iana! xD
O, to mnie zaskoczyłaś! :O Hmm, Roza i Hektor? Był moment rozstania (tu - śpiączki), Hektor poznał wówczas kogoś nowego, ale to było chwilowe i nieznaczące, ostatecznie ponownie związał się z Rozą, a Ian, analogicznie, będzie z Odie? Mam też inne typy, ale jeszcze bardziej naciągane. :D Np. Nina i Don - dopiero po jej "śmierci" sim poznał prawdziwą miłość, Fionę, czyli w tym wypadku to Maja byłaby prawdziwą miłością Iana... Kurczę, nie wiem, chyba nie pozostaje mi nic innego, niż czekać.

Co do relacji, na początku uznałem, że to Aleksa powinien bardziej martwić fakt, iż Anastazja ma chłopaka, ale w sumie to Lotta lepiej wie, jak można wykorzystać przedstawiciela płci przeciwnej, także jej rozterki mają sens. :D Nie sądziłem za to, że psychol, który za nią łaził i próbował wykorzystać, na co dzień jest właścicielem wypasionej chaty i kochającym tatusiem... W sumie szkoda, że Aleks nie dał mu w gębę, ale fakt, na dłuższą metę jedynie sam miałby z tego kłopoty. Zaś ta jego "kuzynka" jest ciut... irytująca. :curious: Tak, wiem, że w jej historii to Bella jest tą złą, która jak zwykle stała się niszczącą marzenia zołzą, ale serio tak całe życie wzdychać do Aleksa i robić z siebie taką ofiarę? Ech, chyba jestem za mało romantyczny na takie wątki. :D
Podziwiam Tianę, ja nawet jednego dziecka nie wziąłbym do pracy, co dopiero takiej gromadki. ;) Może i pani Littleforest nie przyjdzie więcej do cukierni, ale za to inni długo będą mówić o tym zdarzeniu, co w sumie będzie swego rodzaju reklamą!
Wiedziałem, wiedziałem, że to Anastazja jest porywaczem! W dodatku słabo rozgarniętym. Jak mogła się łudzić, że w sytuacji, gdy porwie kolejne dziecko, Tiana jakkolwiek nie zareaguje? Jestem strasznie ciekawy, co się teraz stanie!

Awatar użytkownika
Gunia
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 250
Rejestracja: 15 gru 2013, 13:59

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Gunia » 01 kwie 2018, 23:55

Rany, Twoje relacje są tak długie, że muszę czytać na dwa razy :D
Ojciec Zane'a to ten niedoszły lowelas? Dobrze, że mu zdzieliła :D jestem dumna z Lotty. Nie powinien oskarżać Annie, ale jak chyba kiedyś wspominałam, sama jest sobie winna będąc z tym Zane'm. Niech się bierze za kuzyna! #teamDiannie
Tiana i "Szóstka w pracy" - była taka bajka :D bardzo ją lubiłam :) Dzieci to mają pomysły. Z mojego doświadczenia wiem, że doskonale potrafią sobie rozplanować zadania, stąd atak na ciasto był jak najbardziej na miejscu :D biedna pani Littleforest!
Andżela jest koleżanką z przeszłości? Takie to tylko sprowadzają kłopoty... Oby nie wyniknęło z tego nic niedobrego.
Dlaczego Tiana nie chce powiedzieć, kim jest porywacz? To może być tylko...
WIEDZIAŁAM ŻE ANNIE! Ale... Czemu? I jak?! Och, nie trzymaj nas w niepewności!
Zapraszam na relację! :)

Obrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 203
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: MalaMi95 » 03 kwie 2018, 13:54

Galcia
„Przecież nie Puszek i Kłębuszek, to musi być coś dostojnego, jak Napoleon albo Franz Josef.”
Landgrabowie nie są lepsi. Helena chyba nazwała swojego kota Napoleon o ile dobrze pamiętam xD (Jeszcze tak nie pamiętam imion wszystkich swoich zwierzaków w grze ;))
„Po kim jak po kim, ale po Lotcie nie spodziewałam się takiego ataku paniki na wieść o tym, że jej córka ma chłopaka. Jeśli Anastazja wdała się choć trochę w matkę, raczej martwiłabym się o tego biednego kolesia!”
Myślę, że właśnie dlatego Lotta się martwiła. Właśnie, że się w nią wdała i jeszcze zajdzie w ciążę z jakimś przypadkowym kolesiem jak ona x) Co prawda Lotta miała szczęście, ale wiesz. Równie dobrze ojcem mógł być Tomasz (Ten obecny mąż Kasandry) jakiś randomowy typ, albo… Ojciec Zane’a! xD Tak, on jest jednym z tych typów którzy byli jej kochankami. Niedawno to odkryłam, bo sobie zapomniałam xD Plot twist! xD (Nie wiem czy wykorzystam to w relacji, prawdopodobnie nie, dlatego nie mam wyrzutów, że „spojleruję” ;))
„Yyy. Co?”
No wiesz, to zdanie rodziców. Dla rodzica jego dziecko zawsze będzie to najwspanialsze ;)
„Co w takiej sytuacji mówią przepisy BHP?”
Ale te prawdziwe czy simsowe? Bo simsowe to chyba niewiele :D
„Na co jej tyle włókna, jakieś problemy z trawieniem?”
Dokładnie! Wiesz, perystaltyka jelit już nie ta xD
„Ciekawe, na czym się tak dorobił, zwłaszcza że wychował syna na złodzieja”
W zasadzie to sama nie wiem xD Nawet nie jestem pewna czy jakąś pracę ma przydzieloną przez grę. Muszę kiedyś zaglądnąć mu do domu ;)
„Zrobią z niego męża idealnego!”
Ej, ty wiesz, że pod wpływem tego komentarza chyba wymyśliłam dla niego historyjkę jak pozna swoją żonę? Dlaczego mi to robisz? Już i tak mam a dużo wątków do pisania! xD
„Pani Littleforest już chyba więcej nie PRZYBĘDZIE do cukierni Tiany”
Oj tak xD
„No dobra, przecież wiemy, to nie wina Tiany, tylko wyzwania księżniczek. xD”
O to to! Nie to, żebym ja też dodawała swoje 3 grosze. Skąd! xD Dręczenie i niszczenia życia simom to absolutnie nie ja! xD
„Iiiii właśnie wymyśliłam kolejny wątek do relacji. xD Nieeeeee!”
Odpłata za wyżej! xD
„Co do bonusa: a więc to było to "ważne spotkanie", na które musiała iść, kiedy zostawiła Tianie dzieci? xD”
Możliwe xD Albo tańczyła już po spotkaniu ;) (Nieee xD)


Lion
„Kurczę, nie wiem, chyba nie pozostaje mi nic innego, niż czekać.”
Ło, bardzo fajne spekulacje ;)
Ale nie powiem czy miałeś rację. Jeszcze trochę będziecie musieli poczekać :) (A trochę u mnie to może być niestety baaardzo dużo czasu xD)
„Ale w sumie to Lotta lepiej wie, jak można wykorzystać przedstawiciela płci przeciwnej, także jej rozterki mają sens.”
No tak. Ci biedni wykorzystani przez Lottę mężczyźni. Musieli naprawdę cierpieć xD
Ale fakt, że Lotta martwiła się po prostu, żeby Anastazja nie poszła w jej ślady ;)
„Nie sądziłem za to, że psychol, który za nią łaził i próbował wykorzystać, na co dzień jest właścicielem wypasionej chaty i kochającym tatusiem”
Psychole nie zawsze wyglądają jak psychole. Czasem wydają się być całkiem normalni i ich wygląd może właśnie kogoś oszukać :)
„Ech, chyba jestem za mało romantyczny na takie wątki.”
Spoko, dla mnie to też jest dziwne xD Ja wiem, że piszę takie wątki, bo fajnie mi się je pisze, ale również niezbyt rozumiem zachowanie własnej postaci xD (Żeby było śmieszniej jak w książkach jest taki watek, to zawsze jestem poirytowana i mam dość biadolenia głównej bohaterki, ale to inna sprawa xD)
W każdym razie, trochę tłumaczę to sobie tak: To nie tak, że Andżelika wzdychała do niego cały czas, tylko po prostu kiedy spotkali się po latach dawne uczucie odżyło. Zwłaszcza, że ani nie miała żadnego chłopaka/męża, ani nawet dzieci. No nic. No to jak taki Aleks się przyplątał i jeszcze szukał u niej wsparcia… No mogła się kobicina zauroczyć, trzeba jej to przyznać ;)
„ale za to inni długo będą mówić o tym zdarzeniu, co w sumie będzie swego rodzaju reklamą!”
Albo taką legendą jak z horroru :D „Wejdziemy tu po ciasto?” „Nie!” „Dlaczego?” „To ty nie wiesz?” „Ale o czym?” „O duchu latającego ciasta, który nawiedza to miejsce?” „Co? Jaja sobie ze mnie robisz?” „Nie! Mówię poważnie! Podobno każdy kto tu wchodzi i powie „Przybyłem” zostanie przeklęty, a duch ciasta objawi się i zaatakuje!” „Hmm… Wiesz, może lepiej nie ryzykować z klątwami? Chodźmy gdzie indziej” „To samo chciałem zasugerować!” xD

Zobaczymy :D

Gunia
„Rany, Twoje relacje są tak długie, że muszę czytać na dwa razy”
Przepraszam, czasem nie mogę się powstrzymać i tak piszę xD
„Nie powinien oskarżać Annie, ale jak chyba kiedyś wspominałam, sama jest sobie winna będąc z tym Zane'm. Niech się bierze za kuzyna! #teamDiannie”
Widzę, że chyba nikt nie lubi tu Zane’a, a jego postać może ostatecznie wszystkich zaskoczyć xD
„Tiana i "Szóstka w pracy" - była taka bajka”
Też oglądałam :D
„Takie to tylko sprowadzają kłopoty... Oby nie wyniknęło z tego nic niedobrego.”
Na razie to zniknęła więc może będzie dobrze? ;)
„WIEDZIAŁAM ŻE ANNIE! Ale... Czemu? I jak?! Och, nie trzymaj nas w niepewności!”
Proszę bardzo, dziś będzie odcinek :D
Ale czy coś nam wyjaśni, a może bardziej namiesza? ;)



Dziś zobaczymy jak wszyscy zareagują na rewelacje Tiany :) Czy zachowali się słusznie? I kto tu w końcu kłamie, a kto mówi prawdę?
Czy w tym wszystkim może być jeszcze jakiś happy end?
Zapraszam! :D

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Z pamiętnika Tiany
Wszystko ma swoją cenę


W niewielkim salonie zapanowała kompletna cisza. Sześć osób wpatrywało się w młodą, czarnowłosą dziewczynę jakby w oczekiwaniu kto wykona pierwszy ruch. Nikt nie chciał być tym pierwszym. Wszyscy wiedzieli bowiem, że w chwili gdy ktoś się poruszy wywoła lawinę, której nic już nie zatrzyma. Tak się jednak złożyło, że cisza nigdy nie może trwać wiecznie.

Obrazek

- Ty zdzi*o! Oddaj moje dziecko! – wrzasnęła nagle Kasandra i rzuciła się w stronę Anastazji. Wszyscy jak zahipnotyzowani wpatrywali się w lecącą w jej stronę kobietę. Na szczęście w ostatniej chwili wyrywającą się Kasi pochwycił Tomasz, który odciągnął roztrzęsioną żonę na bok.

Obrazek

Gdy wszyscy wybudzili się już z chwilowego szoku, jakie wywołały rewelacje Tiany, Aleksander zmarszczył brwi i ze złością w oczach spojrzał na kobietę.
- Czyś ty oszalała? Dlaczego powiedziałaś coś takiego?! – rzekł piorunując ją wzrokiem, na co ta rozszerzyła oczy ze zdumienia.
- Co? – odpowiedziała, jakby niedowierzając, to tylko bardziej rozzłościło Aleksa.
- Czy ty myślisz, że możesz…

Obrazek

- Aleks, uspokój się – przerwała mu Charlotta, nim zdążył skończyć myśl.
Mężczyzna spojrzał na nią.
- Ona oskarża naszą córkę, a ty myślisz, że będę…!
- Aleks, pozwól, że ja się tym zajmę – rzekła twardo Lotta patrząc mu prosto w oczy. Po chwili Aleks odpuścił.

Obrazek

- Dobrze, zaczekamy na ciebie na zewnątrz. Choć Annie – rzekł przygarniając córkę do siebie, nim jednak zdążyli wykonać choćby pół kroku, na drodze stanęła im Kasi, która wyswobodziła się z uścisku męża.
- O nie! Ona zostaje! Nie pozwolę, żeby porywaczka mojego dziecka…
- Annie nie jest żadną porywaczką! – żachnął się Aleks odsuwając siostrę na bok. - A teraz pozwól nam wyjść!
- Kochanie, pozwól im wyjść. Jestem pewien, że zaraz wszystko się wyjaśni – uspokajał Tomasz, lecz Kasi była nieugięta.
- Nie ma mowy! – krzyczała, tarasując wyjście.

Obrazek

Charlotta widząc, że zaraz może dojść do naprawdę nieprzyjemnej sytuacji, zwróciła się w stronę siostry.
- Proszę Tiano. Wiem, że to dla ciebie trudne, ale musisz nam powiedzieć, kto jest prawdziwym porywaczem – rzekła łagodnie, na co siostra zmarszczyła brwi.
- Prawdziwym? Przecież właśnie to powiedziałam! – wykrzyknęła, a Lotta pokręciła głową.
- Daj spokój Tiano. Dlaczego Annie miałaby to niby zrobić? A co ważniejsze jak? Jest przecież dopiero nastolatką!

Obrazek

- Aha! Wiedziałam! Dzwonimy na policję! – krzyknęła stojąca obok Kasi, która słyszała wypowiedź Tiany.

Obrazek

Aleksander zacisnął pięści i zbliżył się do byłej szwagierki.
- Czy ty upadłaś na głowę?! Jak możesz…
- Ej, ale spokojnie! I nie takim tonem! – powstrzymał go stojący obok Naveen.
Aleks spojrzał na niego wrogo.
- Czy ty myślisz, że będę tu stał jak ciołek, gdy twoja żona oskarża moją córkę o takie rzeczy?! – krzyczał dalej. Powoli zaczęło się robić naprawdę nieprzyjemnie. Kasandra krzyczała do Annie, że chce odzyskać córkę, Tomasz powstrzymywał ją by nie doszło do rękoczynów, Aleksander próbował dostać się do Tiany, a Lotta i Naveen próbowali wszystkich uspokoić. W końcu Tiana nie wytrzymała.

Obrazek

- DOŚĆ! – krzyknęła i nagle wszystkie zgromadzone w pokoju osoby zamilkły i wpatrzył się w nią. Kobieta objęła się ramionami. – Chcę, żebyście wszyscy wyszli z mojego domu – rzekła twardo. Gdy nikt nie wykonał żadnego ruchu spojrzała na nich. – Ale już!

Obrazek

Pierwszy w kierunku drzwi ruszył Aleksander.
- I bardzo dobrze! Mam nadzieję, że przemyślisz sprawę i nas wszystkich przeprosisz, bo ja tego tak nie zostawię!
- Aleksander! – krzyknęła za nim Lotta, lecz on chwycił Anastazję za rękę i nie oglądając się opuścił dom. W ślad za nimi podążyli Tomasz i Kasandra, wciąż grożąca, że zgłosi sprawę na policję.

Obrazek

Charlotta po raz ostatni spojrzała na siostrę i westchnęła.
- Tiano… Gdybyś chciała...

Obrazek

- Wyjdź – rzeka tylko Tiana nie patrząc na nią. Charlotta kiwnęła głową i wyszła zamykając za sobą drzwi.

Obrazek

W opustoszałym pokoju zostali tylko Tiana i Naveen. Mężczyzna spojrzał na wpatrzoną w okno żonę ze smutkiem.
- Tiano? Czy wszystko…

Obrazek

- Ty też mi nie wierzysz, prawda? – przerwała mu i spojrzała na niego.
Naveen wyglądał na zaskoczonego pytaniem.
- Ja…
- Tak myślałam. Zostaw mnie – i nie czekając na to co ma jej do powiedzenia, ruszyła schodami na piętro.

Obrazek

Naveen pokręcił głową.
- Ale ja ci wierzę… – szepnął, lecz ona nie mogła już tego usłyszeć.

Obrazek

Po tym wszystkim co przeszedł, aby ją odzyskać nie śmiałby wątpić w ani jedno jej słowo. Dlatego jak zwariowane by się to nie wydawało, wierzył, że Annie rzeczywiście mogła ją porwać lub być w to zamieszana. W całym tym obrazie była tylko jedna rzecz, która mu nie pasowała.
Dlaczego Anastazja to zrobiła?

Obrazek

. . .


Podróż do domu minęła Charlotcie w całkowitej ciszy. Na miejscu Annie bez słowa poszła do swojego pokoju, podczas gdy Lotta ułożyła zmęczonego po całym dniu Henryka do snu i zaparzyła herbaty.

Obrazek

Następnie biorąc dwa kubki ruszyła w stronę salonu, gdzie już czekał na nią Aleks. Kobieta jeszcze nigdy nie widziała go w takim stanie. Aleksander zawsze uchodził za spokojnego człowieka, który nigdy nie wyciągał pochopnie wniosków i zawsze wolał spokojną rozmowę od krzyków czy też bójek. Widząc go jednak teraz Lotta dobrze wiedziała, że czeka ją trudna rozmowa. Westchnęła. Kiedy wszystko się tak skomplikowało?

Obrazek

- Zrobiłam ci herbaty – zaczęła wchodząc do pokoju i stawiając kubek na stoliku usiadła obok niego. – Wszystko w porządku? – spytała, kładąc mu rękę na ramieniu, na co gwałtownie obrócił się w jej stronę.
- Pewnie! Moją córkę oskarżają o porwanie kobiety w ciąży i uprowadzenie dziecka, ale czuję się wyśmienicie! – rzekł i biorąc kubek herbaty upił łyk.

Obrazek

Lotta westchnęła.
- Aleks, musisz ją zrozumieć. Tiana przechodzi teraz przez naprawdę trudny czas. Porywacz, który o mało co nie odebrał jej Aurory grasuje gdzieś w okolicy, teraz dowiedziała się, że znów zaatakował, a na dodatek wszyscy strasznie naciskają, żeby powiedziała kim był…
- I dlatego, że ma „trudne czasy” musi oskarżać nasze dziecko?! I ty uważasz, że to jest w porządku?!
- Nie! Ja po prostu staram się zrozumieć! – rzekła i zdenerwowana wstała.

Obrazek

- Ja… Ja nie wiem czemu moja siostra powiedziała coś takiego… Zawsze z Annie miały taki dobry kontakt. Wiesz? Czasem nawet bywałam zazdrosna o to jak dobrze się ze sobą dogadują – rzekła i uśmiechnęła się smutno.
- Lotta… - zaczął Aleks, ale przerwała mu.
- Nie, spokojnie. Wiem, że nie byłam dobrą matką, ale postaram się to naprawić. Kiedy emocje nieco opadną pójdę porozmawiać z Tianą i dowiem się o co w ty wszystkim chodzi. A na razie… Dajmy jej troch czasu.

Obrazek

Aleksander kiwnął głową, wstał i przytulił ją mocno. Będąc w jego ramionach od razu poczuła się lepiej. Wiedziała, że nie jest w tym wszystkim sama. Kiedy się odsunął, spojrzał na nią i rzekł.
- A teraz, może chodźmy zobaczyć co u Annie? Dla niej to też musiał być szok.

Obrazek

Charlotta kiwnęła głową i oboje ruszyli na górę. Na miejscu zapukała delikatnie i uchyliła drzwi.
- Annie? Czy wszystko… Annie? – powtórzyła widząc, że pokój jest zupełni pusty.
- Nie ma jej? – rzekł stojący obok Aleksander rozglądając się dookoła, zupełnie jakby Annie miała nagle wyskoczyć z szafy. – No nie wierzę! To my się tu martwimy, a ona sobie wycieczki gdzieś urządza! Niech no tylko wróci…

Obrazek

- Czekaj… - przerwała mu Lotta i zbliżyła się do biurka, na którym między książkami leżała wyrwana z zeszytu kartka. Lotta szybko przeleciała wzrokiem tekst, a z każdą chwilą jej oczy coraz bardziej rozszerzały się ze zdumienia.

Obrazek

- O Boże… Aleksander! Patrz! – zawołała i podała mu kartkę.
Czytając treść wiadomości twarz Aleksandra pobladła.

Obrazek

- „Wiem, że wy mi wierzycie, ale policja na pewno tego nie zrobi… Odchodzę, nie chcę wam sprawiać problemów, nie martwcie się…” Co to ma znaczyć?! – rzekł, lecz Lotta nie czekała by udzielić mu odpowiedzi.

Obrazek

- Musimy ją znaleźć! Szybko! – krzyknęła, po czym oboje wybiegli z domu i ruszyli na poszukiwania.

Obrazek

. . .


W czasie, gdy zdenerwowani Lotta i Aleks ruszyli na poszukiwania Annie, nieświadomy scen jakie rozegrały się w ciągu kilku ostatnich godzin w jego domu Diablo, dziarsko maszerował w stronę domu. Wracał właśnie od jednego ze swoich kolegów, z którym wspólnie przygotowywali projekt do szkoły. Diablo musiał przyznać, że był z siebie bardzo zadowolony. Mimo trudności jakie napotkali przy tworzeniu modelu Wenus udało im się skończyć większość układu słonecznego tak, że jeszcze tylko kilka poprawek i praca będzie gotowa do oddania. Diablo cieszył się, że w końcu będzie mógł się nieco zrelaksować i być może spędzić więcej czasu z Annie…

Obrazek

Był tak zamyślony, że prawie nie zauważył przemykającej nieopodal czarnowłosej postaci, która idąc rozglądała się nerwowo, jakby w każdej chwili ktoś mógł ją złapać. Diablo, jakby nie zauważając dziwnego zachowania dziewczyny, uśmiechnął się na jej widok od ucha do ucha i podnosząc rękę zawołał.
- Anastazja! – wykrzyknął radośnie omal nie przyprawiając jej o atak serca. Gdy jednak go w końcu zauważyła, również uśmiechnęła się i ruszyła w jego stronę.

Obrazek

- Co ty tu…? – zaczął, lecz nie skończył, gdyż rzuciła mu się w objęcia.
- Diablo! Jak dobrze, że to ty – rzekła ściskając go na co chłopak się zarumienił. Właśnie chciał coś powiedzieć, gdy odsunęła się i chwytając za rękę pociągnęła za sobą.

Obrazek

- Chodź ze mną, musimy się pospieszyć!
Zdezorientowany chłopak ruszył za nią, lecz po kilku krokach zatrzymał się i zmusił by na niego spojrzała.
- Co? Ale dokąd?
Annie spuściła wzrok.
- Ja… Wyjeżdżam.
- Co? Dlaczego? Nic nie rozumiem…
- Nie musisz rozumieć! Po prostu jedź ze mną Diablo… Proszę – rzekła błagalnie, ku jej zdumieniu jednak, chłopak pokręcił głową.
- Annie, co się dzieje?

Obrazek

Widząc, że nie da rady namówić go do wspólnego wyjazdu nim wszystkiego mu nie wyjaśni, puściła jego dłoń i westchnęła.
- Mogę ci powiedzieć co się stało, ale nie spodoba ci się to…
- Annie…
- No już dobrze! – rzekła wyrzucając ręce do góry. – Powiem ci – powiedziała i objęła się ramionami. – To przez ciocię Tianę…
Brwi Diablo gwałtownie powędrowały do góry.
- Przez mamę? A co ona ci zrobiła? – rzekł zaskoczony. Anastazja spojrzała na niego ukradkiem.
- W zasadzie nic… Oprócz tego, że oskarżyła mnie o porwanie jej.

Obrazek

Diablo gapił się na nią dłuższą chwilę, nim odezwał się ponownie.
- Że co? To niemożliwe! Mama nigdy by…
- To prawda Diablo! Oskarżyła mnie o to przy Lotcie, tacie, Kasandrze i Tomaszu! Nawet jej powieka nie drgnęła kiedy wskazała na mnie palcem i powiedziała, że to ja to zrobiłam! – wykrzyknęła wzburzona i odwróciła wzrok. – Ja… Ja wciąż nie mogę uwierzyć, że to powiedziała… - rzekła i spojrzała w stronę chłopaka, który nie patrząc na nią pokręcił głowa.
- To niemożliwe… - zaczął i obrócił się do niej. – To musi być jakieś nieporozumienie! Dlaczego mama miałaby powiedzieć coś takiego? Ona cię kocha jak własną córkę! – rzekł, na co Annie prychnęła.
- No chyba jednak nie.
- Ja mówię poważnie Annie! Mama w życiu nie powiedziałaby czegoś takiego. Nawet w żartach! – rzekł, a Annie nagle odwróciła wzrok.

Obrazek

- A gdyby chciała cię chronić?
- Chronić? Przed czym? – spytał, a dziewczyna ponownie uniosła wzrok.
- Przede mną.
Diablo zagapił się na nią.
- Przed tobą? – powtórzył, a Anastazja kiwnęła głową.
- Ona nas wtedy widziała Diablo – rzekła, a brwi chłopaka ponownie powędrowały do góry.
- Chcesz powiedzieć, że…
- Tak, tego dnia kiedy spotkaliśmy się na naszą randkę, a ty mnie pocałowałeś na pożegnanie… Tiana tam była – rzekła Annie i spojrzała przed siebie, jakby przypominała sobie całą sytuację.

Obrazek

- Początkowo myślałam, że jednak nic nie widziała. Przywitała się ze mną jak zawsze. Już myślałam, że nam się upiekło. Ale potem, wieczorem zadzwonił telefon. To była ciocia, chciała, żebyśmy się spotkały w kawiarni. Prosiła, żebym nie mówiła tacie dokąd idę.

Obrazek

Tak zrobiłam, wymknęłam się po ciuchu i ruszyłam. Na miejscu ciocia już na mnie czekała. Od razu zrozumiałam, że jest czymś zdenerwowana.

Obrazek

- Coś się stało ciociu? Dlaczego tak nagle po mnie zadzwoniłaś?
- W zasadzie to nic takiego. Po prostu chciałam cię o coś poprosić.
- O co?
- Trzymaj się z daleka od Diablo.
- Co?

Obrazek

- Widziałam was Annie. Już od jakiegoś czasu podejrzewałam, że coś jest nie tak, że coś się dzieje w życiu Diablo… Ale nigdy nie pomyślałabym, że chodzi o romans z jego własną kuzynką…
- Ja mogę wyjaśnić…!
- Nic mi nie musisz wyjaśniać. Po prostu zostaw go w spokoju. Ten… związek… To nie jest właściwie Annie…

Obrazek

- A co jeśli nie odpuszczę? Co jeśli Diablo będzie chciał ze mną być?
- Annie, dobrze wiesz, że bardzo was kocham. Nie jestem twoim wrogiem i nie chcę nim być… Proszę, nie zmuszaj mnie, żebym musiała nim zostać…

Obrazek

- A następnie odeszła. Jakiś czas później ja również wróciłam do domu. Wszystko wydawało się być takie jak wcześniej. Myślałam, że ciocia Tiana nawet o tym zapomniała… aż do teraz… - zakończyła.
Diablo potrzebował dobrej chwili nim przetrawił to co właśnie usłyszał.
- Czyli chcesz powiedzieć, że mama cię oskarżyła, żeby nas rozdzielić?
Annie przytaknęła.
- Wszystko na to wskazuje.

Obrazek

Chłopak pokręcił głową.
- Annie, mama taka nie jest. Gdyby chciała nas rozdzielić, to jestem pewien, że najpierw by z nami porozmawiała, ale na pewno nie próbowałaby wtrącić cię do więzienia!
Dziewczyna spojrzała na niego.
- Matka jest zdolna do wielu rzeczy, żeby chronić swoje dziecko.
- Ale nie do takich! Nie moja mama! – rzekł stanowczo na co Anastazja zmarszczyła brwi.

Obrazek

- Czyli co? Wierzysz w to, że porwałam ciocię Tianę i chciałam jej zabrać dziecko?!
- Nie! – zawołał szybko i spuścił wzrok. – Ja… Ja chciałbym tylko wiedzieć czemu to powiedziała.

Obrazek

Anastazja nie odpowiedziała. Zamiast tego obróciła się i ruszyła przed siebie.
- Dokąd idziesz? – zawołał Diablo, na co zatrzymała się i spojrzała na niego.
- Będę na ciebie czekać na stacji o dziewiątej. Potem zniknę z waszego życia i więcej mnie nie zobaczycie.
- Annie… - zaczął, ale powstrzymała go.
- Musisz się zastanowić komu wierzysz i czyją stronę wybierasz. Moją czy jej – rzekła i ponownie ruszyła przed siebie. Jednakże po kilku krokach ponownie przystanęła. – Mam nadzieję, że przyjdziesz. Proszę, nie każ mi się żegnać… - szepnęła, jednak na tyle głośno, że mógł ją usłyszeć, a po chwili zniknęła mu z oczu.

Obrazek

Diablo stał jeszcze chwilę wpatrzony w stronę, w którą odeszła, po czym udał się w kierunku domu. Idąc czuł, że to nie będzie kolejny zwykły dzień jakich wiele. Dziś podejmie wiele trudnych decyzji, które zaważą na jego przyszłości.
Ale jaka ona będzie?

Obrazek

. . .


Gdy wszedł do domu Tiana jak zwykle przygotowywała obiad, mała Flora bawiła się na górze klockami, a radio grało ulubione kawałki mamy. Wszystko wydawało się takie normalne. Diablo miał wręcz wrażenie jakby wszystko czego się właśnie dowiedział było tylko snem. Jakby w każdej chwili mógł zadzwonić do Annie, a ona zaśmieje się swoim perlistym śmiechem i powie mu, że właśnie ogląda kolejny odcinek „The Originals” leżąc na łóżku i jedząc chipsy. Diablo miał wręcz ochotę przemknąć niezauważony obok mamy, schować się w pokoju i udawać, że nic się nie stało. Wszystko tylko po to, by nie niszczyć tej chwili spokoju, którą tak kochał.

Obrazek

Wtem jednak Tiana odwróciła się, a widząc, że wrócił, uśmiechnęła się.
- O, Diablo! Już wróciłeś? I jak wam poszło z tym projektem? Udało się? – spytała, a chłopak westchnął. Nie było już odwrotu. Co ma być to będzie, ale musiał się dowiedzieć jaka jest prawda. Przecież nie mógł ot tak pozwolić Anastazji wyjechać i udawać, że to nie ma z nim nic wspólnego. Poczuł smutek, gdyż wiedział, że oto kończy się pewien etap w jego życiu, lecz wiedział, że tak już musi być.

Obrazek

Tiana widząc jego minę przerwała gotowanie i siadając na kanapie wskazała miejsce obok siebie. Diablo podążył za jej przykładem.
- Co się stało kochanie? – spytała i spróbowała pogładzić go po głowie, ale jej nie pozwolił. To zaniepokoiło Tianę – Diablo? – rzekła pytająco, a on zerknął na nią przelotnie.
- Słyszałem co się dzisiaj stało – zaczął, a Tiana drgnęła i spuściła wzrok.
- No tak, mogłam się domyślić, że to o to chodzi… Tato ci powiedział?
- Czy to ważne skąd wiem? Mamo, jak mogłaś powiedzieć coś takiego o Annie?! – spytał zdenerwowany, a Tiana pokręciła głową.

Obrazek

- Taka jest prawda Diablo. To Annie mnie wtedy porwała. Zbyt długo ją kryłam i oszukiwałam się, że sama dam sobie z tym wszystkim radę. Łudziłam się, że jeśli z nią porozmawiam… - urwała i pokręciła głową. – Ale teraz kiedy Merry została porwana nie mogłam…
- Merry została porwana?! – rzekł zaskoczony Diablo, a Tiana spojrzała na niego.
- Nie wiedziałeś? Ale dlaczego… Ach, no tak. To Anastazja powiedziała ci o dzisiejszym zajściu? Mogłam się domyślić. A mówiłam jej, żeby dała ci spokój… - rzekła na co Diablo drgnął i spojrzał na nią.
- Rozmawiałaś o mnie z Annie?
Tiana spojrzała na niego i kiwnęła głową.
- Tak. Przepraszam Diablo, ale po tym co się stało nie chciałam, żebyś się z nią zadawał. Wiem, że powinnam najpierw z tobą porozmawiać ale…
- Chciałaś mnie chronić… - rzekł nim zdążyła skończyć zdanie i również się podniósł. Tiana patrzyła na niego zaskoczona.

Obrazek

- Tak… Jestem twoją mamą, to oczywiste, że chcę cię chronić. Czy coś w tym złego? – spytała, lecz zignorował jej pytanie.
- Mamo, czy ty nas wtedy widziałaś? – rzekł, a Tiana zmieszała się.
- Widziałam was? Kiedy?
- Czy widziałaś jak całuję się z Anastazją mamo?
Tiana odwróciła wzrok i westchnęła.
- Tak, widziałam was – odpowiedziała i znów na niego spojrzała. – Ale jakie to ma znaczenie? Powiesz mi w końcu o co chodzi Diablo? – spytała ponownie, jednak on znów zignorował pytanie i zaczął krążyć o pokoju.

Obrazek

- Musiało ci się to nie spodobać, prawda? – pytał dalej, krążąc wokół niej jakby próbował ją osaczyć.
Tiana patrzyła na niego zaskoczona.
- Nie rozumiem do czego zmierzasz…
- Twój syn i córka twojej siostry, zakochani, to byłby niemały skandal. Co by wszyscy powiedzieli? Może łatwiej byłoby się jej… pozbyć?

Obrazek

- Dosyć Diablo! – krzyknęła Tiana, na co on zatrzymał się. Kobieta spojrzała na niego surowo. – Tak, nie podobał mi się wasz związek. Tak, wolałabym, żeby do tego nie doszło, ale to co teraz insynuujesz…
- A więc to prawda. Gdyby Annie na pewien czas znikła, nie zmartwiłoby cię to zbytnio!
- Diablo! Posuwasz się za daleko! – krzyknęła Tiana, ale on już nie słuchał.

Obrazek

Zamiast tego ruszył w kierunku drzwi. Tiana widząc co próbuje zrobić chwyciła go za ramię, próbując zatrzymać.
- Diablo! – krzyknęła, lecz on odepchnął ją tak, że upadła na ziemię. Chciała coś powiedzieć, ale widząc spojrzenie swojego syna, zimne i wrogie, nie była w stanie się odezwać. Milczała.

Obrazek

Diablo tymczasem ubrał kurtkę i otworzył drzwi by wyjść. Już prawie przekroczył próg, gdy usłyszał.
- Proszę, nie idź… - pod wpływem impulsu odwrócił się i zobaczył siedzącą na podłodze mamę, całą we łzach. Tak strasznie chciał się odwrócić, upaść na kolana obok niej, przytulić ją i przeprosić za wszystko. A potem w jego głowie pojawiła się Anastazja. Jej krucha postać samotnie siedząca na stacji i czekająca na niego. A wszystko to przez kobietę, która siedziała teraz przed nim we łzach. „Musisz się zastanowić komu wierzysz i czyją stronę wybierasz. Moją czy jej” przemknęło mu przez myśl i zacisnął dłoń na klamce jeszcze mocniej odwracając do Tiany plecami.
- Obiecuję, że znajdę prawdziwego porywacza – rzekł nie parząc na nią i przekroczył próg. - A wtedy wszyscy przeprosicie Annie.

Obrazek

- Diablo! – krzyknęła Tiana, lecz drzwi zamknęły się z trzaskiem zostawiając ją samą, a łzy ciurkiem pociekły po jej twarzy.

Obrazek

Kiedy jakiś czas później do domu wrócił Naveen, nie była wstanie się odezwać.

Obrazek

Po prostu wpadła w jego objęcia i płakała. Tego dnia zrozumiała bowiem, że będzie musiała zapłacić wysoką cenę za swoje milczenie.
A dług nie został jeszcze spłacony do końca...

Obrazek

. . .


Zaraz po wyjściu Diablo ruszył pędem przed siebie. Nie był pewien dokąd biegnie, ale jedyne czego chciał, to tylko znaleźć się jak najdalej od domu, żeby nie słyszeć płaczu mamy. Jeśli zostałby tam choć minutę dłużej, nie byłby wstanie odejść… a wiedział, że musi. Dla Annie. Gdyby został w domu, a ona by wyjechała, nie darowałby sobie tego. Nie mógłby patrzeć rano w lustro wiedząc, że pozwolił jej ot tak odejść i nie zrobił nic, by pomóc oczyścić się z winy. Nie mógłby żyć ze świadomością, że mieszka pod jednym dachem z osobą, która jest temu wszystkiemu winna…

Obrazek

- Diablo!
Usłyszał nagle i podskoczył jak oparzony. Po chwili jednak, gdy usłyszał śmiech i zobaczył zbliżająca się w jego kierunku osobę rozluźnił się nieco.

Obrazek

- A co ty taki nerwowy? Goni cię kto czy jak? – rzekł zbliżający się do niego chłopak, a Diablo westchnął.
- Cześć Ray. Wybacz, ale nie mam czasu na pogadanki, muszę…
- Iść ratować Anastazję? – rzekł Ray, a Diablo gwałtownie zwrócił się w jego stronę.
- Skąd ty… - zaczął, lecz kuzyn przerwał mu i nonszalancko rozsiadł się na ławce.
- Proszę cię, od paru miesięcy nie robisz nic innego… A właściwie, może nawet od zawsze? – spytał sam siebie i ponownie spojrzał na kuzyna. – No? To co tym razem narozrabiała nasza kuzynka?

Obrazek

Diablo westchnął. Jedyne czego teraz chciał to biec jak najszybciej do Anastazji, a tymczasem musiał prowadzić bezsensowną rozmowę z kuzynem. Chcąc go spławić machnął ręką i ruszył w swoją stronę.
- Nie ma sensu ci tłumaczyć. I tak nie będziesz wiedział o co chodzi.
Siedzący za nim Ray uśmiechnął się.
- O, wiem więcej niż myślisz – rzekł na co Diablo przystanął i spojrzał na niego.

Obrazek

- To znaczy, że…
- Tak. Wiem, że nasza kuzynka uciekła z domu i ciocia Lotta z Aleksandrem wszędzie jej szukają – rzekł po prostu i wpatrzył się w niego. – A ty, musisz wiedzieć, gdzie ona teraz jest.
Diablo odwrócił wzrok.
- No więc? – ponaglił go Ray, a kuzyn pokręcił głową.

Obrazek

- Możesz pytać Ray, ale i tak ci nie powiem. A teraz daj mi spokój – chciał iść w swoją stronę, lecz zorientował się, że Ray podąża tuż za nim. – Co ty robisz?
Ray wzruszył ramionami.
- Skoro mi nie powiesz, to po prostu pójdę za tobą.
Diablo zacisnął pięści.
- Ray, daj mi spokój! Ty tego nie zrozumiesz…
- Zrozumiem, jeśli mi wyjaśnisz.
- Nie! – krzyknął chłopak i spojrzał na niego. – Ja musze jej pomóc, rozumiesz?! Jeśli ja tego nie zrobię, to ona zniknie i nigdy więcej jej nie zobaczę…

Obrazek

- Nie pomyślałeś nigdy, że tak mogłoby być lepiej? – rzekł Ray, a Diablo rozszerzył oczy ze zdumienia.
- Co?
Kuzyn wzruszył ramionami.
- Gdyby Anastazja zniknęła. Może tak byłoby dla wszystkich lepiej?
Diablo zacisnął zęby tak, że aż rozbolała go szczęka.
- Czyli ty też wierzysz, że ona to zrobiła… Że porwała…
- Nie wiem – przerwał mu niespodziewanie Ray, więc zamilkł. – Nie wiem Diablo, ale jedno jest pewne. Anastazja bardzo się zmieniła. Wszyscy ci to powiedzą. Jedyną osobą, która tego nie widzi jesteś ty.
- No i co z tego? To, że się zmieniła oznacza, że od razu kogoś porwała? –spytał rozeźlony, a Ray pokręcił głową.
- Diablo, pamiętasz jak byliśmy dziećmi i pomogłeś mi zrozumieć, że moja siostra wcale nie jest zła? Że to wcale nie jej wina, że mama zapadła w śpiączkę?
Diablo zaskoczony tak nagłą zmianą tematu ostrożnie kiwnął głową.
- Tak… No i co?
- No to ty teraz mnie wysłuchaj i zrozum, że Anastazja nie jest już tą samą osobą co kiedyś. Zmieniła się… I to na gorsze. Nie możesz wierzyć we wszystko co ci powiedziała. Ona cię tylko unieszczęśliwi… - rzekł, lecz Diablo machnął na to ręką.

Obrazek

- A co ty tam wiesz! – rzekł i spojrzał na niego podejrzliwie. – A może to dlatego, że jesteś zazdrosny? Kiedyś ty też chyba miałeś z nią bliskie relacje, prawda? – rzekł, ale Ray tylko pokręcił głową ze smutkiem.
- Widzę, że nie dam rady cię przekonać. Dobrze, rób jak uważasz, mam nadzieję, że się nie pomyliłeś i dobrze wybrałeś – rzekł i ruszył w swoją stronę. Nim jednak odszedł zerknął jeszcze na kuzyna. – Daję ci dziesięć minut przewagi. Potem zadzwonię do ciotki i powiem jej o wszystkim… Trzymaj się. – Następnie zniknął za rogiem.

Obrazek

Diablo poczuł się dziwnie, stojąc tak nagle sam. Zrozumiał bowiem, że wybierając Anastazję, mogą się bardzo długo z Rayem nie zobaczyć. Po chwili jednak wiedząc, że czas leci ruszył pędem w stronę dworca.

Obrazek

Miał zamiar złapać po drodze jakiś autobus, aby szybciej dojechać na miejsce. I byłoby mu się to może udało, gdyby nie pewna dziewczyna na którą niespodziewanie wpadł wybiegając nagle z bocznej uliczki.
- Bardzo przepraszam! – rzucił i już chciał biec dalej, gdy niespodziewanie usłyszał.
- Diablo? – rzekła dziewczyna, a chłopak zorientował się na kogo właściwie wpadł.

Obrazek

- Vivi? – powiedział pytająco, a dziewczyna uśmiechnęła się.
- O rany, ale cię długo nie widziałam! – rzekła radośnie i wskazała w stronę w którą biegł. - Gdzie tak pędzisz? – spytała, a Diablo spojrzał na zegarek. Nie miał zbytnio czasu, by teraz rozmawiać z Vivi. Z drugiej strony, nie chciał by nabrała jakiś podejrzeń i kogoś powiadomiła gdzie go widziała. To mogłoby wszystkim podpowiedzieć dokąd zmierza.
- Diablo? Wszystko w porządku? – usłyszał i spojrzał na wpatrującą się w niego Vivi. Nagle dziewczyna zarumieniła się i spuściła wzrok. – No tak, pewnie się gdzieś spieszysz, a ja ci zawracam głowę! To ja już pójdę…

Obrazek

- Nie! – zawołał i chwycił ją za rękę. Spojrzała na niego zaskoczona, więc spuścił głowę i zarumienił się lekko. – Znaczy… aż tak mi się nie spieszy. Możemy się przejść kawałek… Jeśli chcesz – dodał.

Obrazek

Genowefa uśmiechnęła się i kiwnęła głową.
- Pewnie. To dokąd idziemy?

Obrazek

. . .


Diablo nawet nie pamiętał jak strasznie brakowało mu Vivi. Od czasu, gdy dowiedział się od Anastazji jak Vivi źle potraktowała dziewczyny, którym się podobał, praktycznie stracili kontakt. Z jednej strony chciał dalej być jej przyjacielem, a z drugiej czuł się nieco dziwnie na myśl, że mieliby rozmawiać jakby nic się nie stało. Poza tym po tym jak Anastazja poinformowała go, że sobie z Vivi wszystko wyjaśniły sama dziewczyna również przestała się z nim kontaktować. Diablo uznał wtedy, że może tak jest lepiej.

Obrazek

Tymczasem wystarczyła, krótka niezobowiązująca rozmowa, by od razu poczuł się lepiej i przypomniał sobie za co lubił Vivi. Dziewczyna w jakiś sposób potrafiła sprawić, że nawet najgorsze dni stawały się weselsze. Do tego zamiast wypytywać go o problemy i naciskać jak wszyscy swoim pytaniem „Co się stało?”, ona po prostu z nim rozmawiała. Jakby nic nie miało znaczenia, a wszystko ostatecznie miało skończyć się dobrze.

Obrazek

Mimo, że bardzo się spieszył nie potrafił ot tak jej spławić. Co więcej, nie chciał tego. W pewnej chwili przyszło mu nawet do głowy, co by było, gdyby po prostu zakochał się w niej? Świat byłby o wiele prostszy, wszyscy byliby szczęśliwi, a on nie musiałby teraz biec zostawiając wszystko co jest mu drogie za sobą… Ech, dlaczego po prostu nie mógł zakochać się w niej?

Obrazek

Nagle Genowefa spostrzegła jego wzrok i zarumieniła się lekko.
- Mam coś na twarzy, że tak mi się przyglądasz? – spytała, a Diablo zmieszany wyprostował się gwałtownie i odwrócił wzrok.
- Nie, ja tylko… Zamyśliłem się – rzekł i siadając na ławce, zamilkli na chwilę.

Obrazek

Diablo pomyślał o tym co powiedział mu Ray. O tym, że Anastazja zmieniła się na gorsze. Spojrzał na idącą obok dziewczynę ponownie i pomyślał, że przecież Vivi i Annie były kiedyś bliskimi przyjaciółkami. Kto jak kto, ale ona mogłaby mu powiedzieć, czy Anastazja faktycznie zmieniła się tak bardzo jak mówił Ray.
- Vivi, czy ty… - zaczął, ale urwał nagle. Co by mu dała taka wiedza? Czy to znaczy, że pod wpływem jej słów zawróci nagle z obranej ścieżki i wróci do domu? – Aj… Jednak nic. Ja tylko…

Obrazek

- Chciałeś się dowiedzieć czegoś o Annie, prawda? – rzekła dziewczyna niespodziewanie, a Diablo spojrzał na nią zaskoczony.
- Co? – spytał, a Vivi uśmiechnęła się, ale jakoś smutno.
- Zawsze masz ten wyraz twarzy, kiedy o niej myślisz.
Zaskoczony chłopak w zdumieniu dotknął twarzy.
- Co? Jaki wyraz?
Vivi pokręciła głową.
- Ach to tylko… Trudno wytłumaczyć. Jesteś taki… zamyślony – rzekła i machnęła ręką. – Ale to nieważne.

Obrazek

Diablo patrzył na nią chwilę, po czym zerknął na zegarek i przygryzł wargę. Niedobrze, spędził dwadzieścia minut na rozmowie z Vivi, a powinien już dawno być na dworcu. Ponownie przeniósł spojrzenie na dziewczynę.
- Vivi, strasznie cię przepraszam, ale muszę już iść. Fajnie było pogadać i w ogóle… To cześć! – rzekł i już chciał biec, lecz zatrzymała go.
- Czekaj! – zawołała, więc stanął i obrócił się.

Obrazek

- Ty… Ty idziesz do niej, prawda? – spytała zaciskając dłonie i nie patrząc na niego. Diablo przechylił głowę zdumiony.
- Vivi? – rzekł pytająco, a dziewczyna uniosła wzrok.
- Nie idź do niej Diablo… Ona… Ona cię nie kocha, tak bardzo jak ty ją…

Obrazek

Diablo zmarszczył brwi i zbliżył się do niej.
- Nie wiem o czym mówisz Vivi, ale to nie twoja sprawa co… - zaczął, ale przerwała mu.
- Proszę! Wysłuchaj mnie! Annie nie jest taka jak kiedyś. Ona cię wcale nie kocha. Wykorzystuje tylko fakt, że jesteś na każde jej zawołanie i to wszystko! Ja wiem, że trudno w to uwierzyć, sama byłam zdziwiona ale…
- Przestań! Nie będę tego słuchać! Nie od kogoś takiego jak ty! – rzekł Diablo i spojrzał na nią wrogo, a ona skuliła się. Naprawdę nie chciał tego robić. Lubił Vivi, ale sprawdzało się wszystko co powiedziała mu Annie. Najwyraźniej rozmowa z Anastazją nic nie dała i dziewczyna znów próbuje swoich sztuczek. Było mu przykro z tego powodu, bo lubił Vivi. Tylko, że jako przyjaciółkę… A ona najwyraźniej nie potrafiła się z tym pogodzić.

Obrazek

- A teraz wybacz, ale spieszę się – już miał iść, gdy poczuł, że ktoś trzyma go za rękaw. Ze złością strącił dłoń i obrócił się. – Mówiłem ci, że…!
- Proszę! Wysłuchaj mnie! – wykrzyknęła, ponownie chwytając go za rękę i ścisnęła ją mocno.

Obrazek

- Możesz mnie znienawidzić, ale taka jest prawda! Nie marnuj sobie życia! Nie dla niej… – szepnęła, jednak na tyle głośno, że usłyszał. Bez słowa zabrał rękę z jej uścisku, odwrócił się i ruszył w swoją stronę. Nie uszedł jednak daleko, gdy usłyszał jej głos ponownie.

Obrazek

- Błagam Diablo! Zostań! – zawołała, lecz on wciąż szedł. – Proszę! – usłyszał ponownie i czuł, że jego wola słabnie, lecz nie zatrzymał się i tym razem. – Kocham cię… - rzekła, a on na krótką chwilę przystanął. Gdyby w tym momencie się odwrócił i po prostu padł w jej ciepłe ramiona, wszystko mogłoby być dobrze. Wiedział, że mógłby być z nią szczęśliwy. Razem skończyliby szkołę, potem mogli znaleźć wspólne mieszkanie, oboje znaleźliby dobrą pracę, jakiś czas później mogliby wziąć ślub. I żyliby w swoim małym świecie dostępnym tylko dla nich…

Obrazek

Jednak on się nie odwrócił. Dawno temu już postanowił, że odejdzie. W tym momencie dziewczyna poczuła, że go straciła, a on już nie zawróci. Nie chcąc by widział jej łzy odwróciła się i odeszła.

Obrazek

Gdy Diablo w końcu spojrzał za siebie, już jej nie było. Zniknęła szybko niczym spadający z drzewa i porwany przez wiatr liść.
Dopiero wtedy zdał sobie sprawę, jak bardzo będzie za nią tęsknił.

Obrazek

. . .


Anastazja samotnie siedziała na dworcu i czekała raz po raz rozglądając się nerwowo, czy gdzieś w pobliżu nie czai się na nią jakiś patrol policji lub ktoś znajomy, kto mógłby powiadomić jej rodziców.

Obrazek

Annie bowiem dobrze wiedziała, że z każdą mijającą minutą ma coraz mniejsze szanse na to, że uda jej się wyjechać z miasta. Kilka razy miała już nawet ochotę nie czekać na Diablo do umówionej godziny w obawie, że w końcu ktoś ja rozpozna, jednak nie mogła. Mimo całej swej wiary w to, że robi słusznie, nie chciała wyjeżdżać sama. Po prostu się bała. Bała się jak to będzie w nowym miejscu… I choć samej przed sobą trudno jej było się do tego przyznać, nie chciała wyjeżdżać bez niego… Był w tej chwili jedyną życzliwą jej osobą. Jak ma sobie dać radę bez niego?

Obrazek

Wtem Annie podniosła głowę i zobaczyła jak wskazówki na dworcowym zegarze przesuwają się pokazując, że jest już dziesięć po dziewiątej.

Obrazek

Dziewczyna westchnęła i podniosła się powoli patrząc w stronę wejścia ze smutkiem.
- Nie przyjdzie… - rzekła i obróciła się by odejść. Nim jednak wykonała choćby krok, zerknęła jeszcze raz tęsknie w stronę drzwi.

Obrazek

Widząc jednak tylko wchodzącą przez nie grupkę turystów zwiesiła głowę ze smutkiem i ruszyła przed siebie. „Żegnaj Diablo…” pomyślała i już miała ruszyć w kierunku peronu, gdy usłyszała.

Obrazek

- Czekaj!
Dziewczyna drgnęła zaskoczona i w mgnieniu oka obróciła się. Widząc czarnowłosego chłopaka, który biegnie w jej stronę zakryła usta dłonią, po czym rzuciła się w jego stronę.

Obrazek

Gdy w końcu do niego dotarła, stanęli naprzeciw siebie i po prostu patrzyli się nawzajem w swoje oczy, jakby widzieli się pierwszy raz w życiu.

Obrazek

- Diablo? – rzekła Annie pytająco, jakby wciąż niedowierzała, że to faktycznie on przed nią stoi.

Obrazek

Chłopak odgarnął włosy z czoła i uśmiechnął się.
- Jadę z tobą – rzekł, a Anastazja momentalnie rzuciła mu się w objęcia.

Obrazek

W tamtej chwili nie liczyło się nic. Ani to, że będą musieli się ukrywać, ani to, że będą musieli znaleźć jakieś lokum, ani nawet to, że jednocześnie będą musieli jakoś postarać się poukładać sobie to zwariowane życie.

Obrazek

W tamtym momencie będąc w objęciach Diablo i czując jego ciepło wiedziała już, że nie jest w tym wszystkim sama.
I tylko to miało dla niej znaczenie.

Obrazek


Koniec odcinka 50
Ciąg dalszy nastąpi…


BONUS:
Spoiler:
Dziękuję za uwagę :)
Ostatnio zmieniony 16 kwie 2018, 11:35 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 905
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Galcia » 04 kwie 2018, 18:24

A propos komentarza Liona i bycia romantycznym ;) osobiście bardzo się ekscytuję takimi wątkami w filmach i literaturze (i relacjach), ale gdy w rzeczywistości znajduję się jakimś cudem w takiej "hollywoodzkiej" sytuacji, zaczynam się głupio śmiać i zwykle rzucam jakiś idiotyczny komentarz. :D Iiii po nastroju!
Przechodząc do relacji - nie rozumiem, czemu nikt nie wierzy Tianie (oprócz Kasandry i Naveena). Czego innego oni się, przepraszam bardzo, spodziewali po Anastazji? ;) Przecież widać na pierwszy rzut oka, że to złe nasienie. Ooo uciekła z domu i nigdy nie wróci? Jakże mi przykro. :curious: Darujcie sobie poszukiwania, zrobicie sobie drugie. Z dziećmi jak z naleśnikami, pierwsze zawsze na straty. :D
Anastazji nie najlepiej idzie przekonywanie Diablo do wspólnej ucieczki. soft1 Oczernianie jego matki nie pomaga.
Yyyh, nie mam słów na zachowanie Diablo. :( Rozumiem, że hormony, młodzieńczy bunt, trudna sytuacja itd., ale żeby rzucać własną matką o ziemię i wyjeżdżać z niestabilną emocjonalnie porywaczką dzieci to już przesada.
- Gdyby Anastazja zniknęła. Może tak byłoby dla wszystkich lepiej?
Już go lubię. :D
Yhm, wychodzi na to, że Diablo jest najgłupszym dzieciakiem w okolicy. xD Wszyscy mu tłuką do głowy, że Anastazja jest zła i zmarnuje sobie z nią życie, ale nieee, jaśnie pan Diablosław wie lepiej! A idź w ciul i męcz się z tą wariatką. :P
Bała się jak to będzie w nowym miejscu
Też bym się bała, zwłaszcza że jest NIELETNIA i nie bardzo wiem, jak sobie wyobraża swoją przyszłość. Czy ona w ogóle coś spakowała na ten wyjazd, czy tak po prostu wstała i wyszła? Bo po kimś o tak małym rozumku wszystkiego się można spodziewać.
Ooo i już koniec? :( Strasznie krótki ten odcinek jak na Ciebie. :D To jeszcze przyczepię się do jednej rzeczy - zaginęło dziecko, jedynym sposobem, żeby wydostać się z miasta, jest pociąg i na dworcu nie ma żadnego patrolu policji, który mógłby ją zatrzymać? A jeśli policja nie przyjęła zgłoszenia, bo upłynęły mniej niż 24 godziny, to Lotta i Aleks nie mogli poprosić kogoś z rodziny, żeby stanął na czatach? Oj chyba jednak nie zależy im na znalezieniu córeczki. xD Może nie ma ich na dworcu, bo już majstrują sobie nowego potomka? :rotfl:
Czekam na ciąg dalszy!
Obrazek

Awatar użytkownika
Ururu
Posty: 30
Rejestracja: 03 kwie 2018, 15:13

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Ururu » 07 kwie 2018, 17:48

Przeczytałam wszystko i bardzo mi się podoba. Ciekawi mnie co dokładniej dzieje się z Odie (jest w szpitalu czy domu?)
Właściwie nie mam postaci, której nie lubię, każdą darzę sympatią.
Nie kupuję tylko wątku Diablo z Vivi (i jego imienia XD).
Czekam na kolejne części~<3
ObrazekObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Gelu
Posty: 10
Rejestracja: 10 sty 2018, 23:02

Pamiętniki Łabędzi

Postautor: Gelu » 17 kwie 2018, 21:22

Dziś w końcu nadrobiłam całość. <3

Chyba nieco wybiję się z tłumu, gdyż moją ulubioną postacią jest właśnie Annie. :D
Bardzo przemawiają też do mnie Ian i Lotta, są jacyś tacy... ludzcy.

Ogólnie relacja jest niesamowicie ciekawa i fajnie, że prowadzisz ją aż tak fabularnie. Faktycznie czuję sympatię czy niechęć do niektórych postaci, i jestem ciekawa ciągu dalszego. Zwłaszcza tego, co zamierza teraz zrobić Annie i Diablo (okej, jego imię to coś, czego nie znoszę w tej relacji XD). Ciekawią mnie ich losy. ;)


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości