Gniazdko Mysikrólików

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 222
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: MalaMi95 » 24 gru 2018, 20:57

O matko! Zaczynam czytać i już Michael Buble! :D
Uwielbiam jego listę świątecznych (i nie tylko) piosenek ;)
„Dziękuję wam, byliście wspaniali, ten występ umili niejedną upiorną, rodzinną Wigilię!”
Mnie na pewno umilił x)
„Enrique spojrzał w stronę wyjścia, gdzie już od jakiegoś czasu niecierpliwie dreptał w miejscu Ignacy Landgraab.”
Co ten Ignaś czekający jak wierny piesek na swoją panią xD
Ale idealnie mu to pasuje :D
„Nigdy by się do tego nie przyznał, ale był potwornie zazdrosny o Enrique, niezależnie ile razy Łucja mówiłaby mu, że są tylko przyjaciółmi z dzieciństwa.”
Dokładnie tak! :D
Ej, ja chyba oddam ci robienie mojej relacji. Idealnie wczuwasz się w bohaterów i moje myśli! xD

Ja mam tylko jedno pytanie. Kim jest Anna? Chodzi o byłą Enryczka ta Burak? Nie pamiętam czy ona miała na imię Anna x)
„- Da-Danuta?!
- Witaj, Enrique.”
Już się dobrze zaczyna xD

Aww <3 „Opowieść wigilijna”! :D Lubię takie klimaty :D Zaczynajmy! :D

O matko. Myślałam, że Enryczek umarł xD
To znaczy, oczywiście to okropne, że nie odzywał się do nich przez 20 lat, ale jednak dobrze, że żyje x)
Uff…
„Na zdjęciach wszyscy są szczęśliwi i uśmiechnięci, a potem co i rusz jeden z drugim zapija się na śmierć, a jego ciało odnajdują hotelowe sprzątaczki.”
Co racja to racja… :(

O matko :O
Penny i Bartosz… Szczęśliwi?! :O
Nie, to w takim razie na pewno inna rzeczywistość xD
Taka… nierealna xD
„Gdy Rico przypatrzył się dokładniej, zobaczył dokładnie zakryte makijażem lekkie zasinienie pod jej okiem.”
Aha! Niczym detektyw Enrique wiedziałam, że coś tu śmierdzi!
Biedna Penny :(
„- Właśnie że mogę! Od początku mu nie ufałem, ale teraz przegiął pałę!”
Hmm… W zasadzie, jestem tu po stronie Enryczka. Może Bartek tego jeszcze nie zrobił, ale skoro jest to jedna z możliwości, to ja bym chociaż gościa uważnie obserwowała po powrocie do prawdziwego świata.
Skoro jest to możliwe i zasadniczo ten świat pokazuje przyszłość jeśli Enryczek nic nie zmieni, to znaczy, że jeśli nie pójdzie i nie nakopie Bartkowi to może się stać prawdą… A więc tak, popieram bezsensowną na ten moment przemoc i skopanie Bartka xD
Enryczek do boju!
„- W takim razie usiądź Świętemu Rico na kolanach i szepnij mu na uszko, o czym marzysz w te święta!”
O matko xD
I teraz nie wiem czy dać to do folderu Najgorszy, czy Najlepszy tekst tego roku xD
I swoją drogą „Święty Rico” xD
On jest wszystkim, ale na bank nie świętym xD
„koncertu charytatywnego fundacji Psia Łapa.”
I teraz mam zagwozdkę, czy to ta sama fundacja, której pomagali w zeszył roku moi bohaterowie? Ten tekst o koncercie brzmi znajomo :P
Byle tylko w tym roku przyszły śpiewać prawdziwe gwiazdy, a nie zgraja obcych ludzi z ulicy xD
„Tak, wyszłam za Diego Lobo, dasz wiahę? Na pewno wysyłałam ci zaphoszenie!”
Czyżby Diego rzucił Wandzię? xD
„Cześć! Z tej strony Łucja...
- ... i Ignacy...
- ... i Krzyś!
- I Amelia!”
Aww <3
Gdyby to tak pięknie miało być w mojej relacji… Ale ciii ;)

Ta scena, gdy Enryczek idzie na grób Danuty była naprawdę smutna :(
w sumie ja nigdy nie patrzyłam na nich jako "coś poważnego", raczej inna bohaterka chodziła mi po głowie ;)
Ale muszę przyznać, że to ma sens jakby się tak zastanowić. Po tych wszystkich kobitach jakie Enryczek miał, Danutka faktycznie mogła być kimś więcej i widzę ją jako osobę, która się o niego martwi.

Swoją drogą czy to nie zabawne? Danutka pojawiła się u mnie w mojej pierwszej relacji świątecznej, by być "wątkiem komediowym", a po jakiś dwóch latach jest u ciebie i jest tym smutnym wątkiem.
Historia zatoczyła koło? ;)

Cooo? :O

Nie możesz! Nie możesz mi tego zrobić! Nie możesz tak skończyć! :(
Przecież nie wiem czy Enryczek się spotka z Danutą! Czy naprawi swoje życie! Czy wróci po Marlona!
Ech…
Jak zwykle więcej pytań niż odpowiedzi xD

Ale wracając. Odcinek bardzo, ale to BARDZO mi się podobał! :D
Wiem ile czasu ci to zajęło i ile energii na pewno kosztowało robienie tego odcinka, dlatego powiem ci, że BYŁO WARTO! Naprawdę ;)

Odcinek był rzeczywiście smutny. Cały czas miałam nadzieję, że jakoś to się odwróci i skończy się szczęśliwe, ale tak się nie stało. I mimo mojego narzekania wyżej, naprawdę podoba mi się takie zakończenie.
Podoba mi się, że mogę sobie wyobrazić co będzie dalej i mimo wszystko trochę mam nadzieję, że będziesz kontynuować ten wątek ;)

W każdym razie super przedstawione postacie, super historia i mimo, że trochę smutna, to jednak też nie raz się zaśmiałam parząc na to co dzieje się z Enryczkiem i jak Danutka trochę nim pomiata ;)

Ale przede wszystkim Świetne zdjęcia!
Naprawdę czułam się jak podczas świąt w San Myshuno i widziałam wszystkie programy, które obecnie lecą w telewizji :D

Mogłabym się jeszcze tak długo zachwycać, ale w końcu miałabyś mnie dość x)
W każdym razie powiem jeszcze tyko, że ta historia idealnie wpasuje się w coś co chce zrobić w swojej relacji ;)
I przekonasz się, że oprócz Danutki (przynajmniej u mnie) jest jeszcze jedna kobieta, która by odebrała telefon od Enryczka ;)

A tak na koniec, wiem, że już ci życzyłam, ale powtórzę jeszcze raz.
Wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku! :)

Mam nadzieje, że nadal będziesz mieć dużo, bardzo duuużo weny (choć i tak masz jej już nadmiar ;)) dalej będziesz pisać takie wspaniałe wzruszające relacje, spełnią się wszystkie twoje marzenia i ogólnie wszystkiego dobrego! :)
I żeby nasze spotkanie na gry było wcześniej niż spotkanie Enryczka z rodzicami ;)

I jak zawsze…
Czekam na kolejne! :D
Obrazek

Awatar użytkownika
Kapitan Indra
Główni Administratorzy
Główni Administratorzy
Scenarzysta
Scenarzysta
Konserwator
Konserwator
Posty: 3008
Rejestracja: 30 paź 2013, 19:17

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Kapitan Indra » 25 gru 2018, 2:39

Noo, świetny odcinek świąteczny, "Mysikrólikowa" wersja Opowieści Wigilijnej? ;) Chyba najbardziej mnie ubawiła wersja z planu ostatniej wersji przyszłości Enrique, a zasmuciła ta o jego rodzicach...
No i domyślałam się, że ta scenka z Penny i Bartkiem nie jest tak szczęśliwa, jak się wydaje.
Cóż więcej mogę powiedzieć? Kawał dobrej roboty! :yes:
Zastanawiam się tylko, gdzie on na końcu polazł :mysli:
Tumb-Indr ^^
LANDGRAABOWIE-PUNKCIKOWIE
ObrazekObrazek
JOANNA CHMIELEWSKA - 2.04.1932 - 7.10.2013
MARGIT SANDEMO - 23.04.1924 - 1.09.2018
MACIEJ PAROWSKI - 27.12.1946 - 02.06.2019

:indra:

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 469
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Lion » 30 gru 2018, 22:40

Uwielbiam twórczość Dickensa i wszelkie nawiązania do Opowieści wigilijnej - relacja zdecydowanie skradła moje serce! :yes: Fajnie było też zobaczyć Enryczka, świetnie tu pasował. Może teraz będzie częściej pojawiać się w głównych relacjach? Zacznie wpadać w odwiedziny itp.? :P
Potencjalna przyszła Penny utknęła w okropnym bagnie... Samo to, że została zniewolona przez Bartosza, to jedno, ale fakt, iż w tym wszystkim tworzy razem z nim sztuczny obraz szczęścia przed resztą rodziny, wybitnie utrudnia sprawę. Mam nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie. :(
Enryczek z ostatniej wizji przyszłości przypomniał mi o Emilu - synu Dona z mojej poprzedniej relacji. Tyle, że twój bohater kreował sztuczny wizerunek dla mediów i widział (przynajmniej obserwując samego siebie z boku), jak bardzo jest on żałosny. Mój był taki naprawdę. :rotfl:
Fajnie, że nawiązałaś do relacji MałejMi, ale, szczerze mówiąc, Wasi Enryczkowie w ogóle mi się nie kleją i nie umiem patrzeć na nich jako na tę samą postać. ;)
PS - Marlon to piękny piesek!

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 973
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Galcia » 02 kwie 2019, 21:19

Witam wszystkich! :D Jak zawsze dziękuję serdecznie za wszystkie komentarze, dają mi niesamowitą inspirację do dalszego działania.
Indra mam nadzieję, że poniższa relacja spełni Twoje oczekiwania co do długości. :D
MalaMi fortuna Ćwirów została w większości przeznaczona na odbudowę domu po wywołanym przez Kasandrę pożarze, a to, co z majątku zostało, strwoniła Dina na ciuchy, eleganckie przyjęcia i remont zupełnie nowego i całkiem ładnego domu. Fajnie, że poruszyłaś ten temat, przyda się takie małe przypomnienie przed następnym odcinkiem, gdzie trochę o Ćwirach i pieniądzach opowiem. ;) A Anna z relacji świątecznej to... dowiesz się niedługo. :D
Lion tęsknisz za Enryczkiem? ;) Masz szczęście, bo ja też i wkrótce znów o nim usłyszysz. Opowieść Wigilijna była preludium do tego, jak zniszczę mu życie. xD

Dzisiejszy odcinek miał się pojawić przed relacją świąteczną, ale w sumie... może nawet tak jest lepiej. :P Zapraszam do lektury!

___________________________________________________________________________________________________________________________


Relacja 63

Od upokorzenia u Borowika minęły już dwa tygodnie, lecz Penny wciąż nie powiedziała Bartkowi, że nie ma szans na tę pracę. Wmawiała mu, że było dużo chętnych, rekrutacja się przedłużyła i nadal czeka na odpowiedź, a on odmrukiwał pod nosem, że pewnie nic z tego nie wyjdzie i trzeba było nie zamykać studia. Penelopa spędzała dnie, siedząc w domu lub kręcąc się bez sensu po Promenadzie Magnolii, coraz bardziej spanikowana przez nieuchronnie zbliżającą się konieczność wyznania Bartkowi prawdy. I zapłacenia rachunku za prąd.

Obrazek

Zakolegowała się w tym czasie z Nataszą i czasem odwiedzała ją w jej dziwacznie urządzonym mieszkaniu, ale nie opowiadała jej o swoich problemach, a Natasza nie pytała, choć domyślała się, że ten cały Bartek, o którym koleżanka mówiła w samych superlatywach, wcale nie jest takim miłym kolesiem. Zwłaszcza że widziała, jak patrzy na jej cycki za każdym razem, kiedy mijając ją na korytarzu mówi dzień dobry.

Obrazek

Inna sprawa, że biust Nataszy był nadzwyczaj okazały i nawet w stu procentach heteroseksualnej Penny czasem ciężko było oderwać od niego wzrok.
- Halo, Ziemia do Penny!

Obrazek

- Hmm, co?
- Ostatnio jesteś jakaś taka... nieobecna. Chcesz pogadać?
- Nie, dzięki, wszystko w porządku.
Natasza spojrzała na nią z powątpiewaniem.
- Ok, skoro tak mówisz.

Obrazek

Dziewczyny siedziały przez chwilę w milczeniu, popijając gorzką herbatę, bo Natasza zapomniała kupić cukier. Ogólnie rzecz biorąc, jej szafki kuchenne świeciły pustkami i Penny często zastanawiała się, co ta dziewczyna w ogóle je.

Obrazek

W końcu młodej Ćwirównie puściły nerwy. Musiała z kimś pogadać, a Natasza nadawała się na powierniczkę tajemnic zdecydowanie lepiej niż Blanka, która w każdej chwili mogła pęknąć i wygadać się tacie, albo któraś z babciotek, które nie umiały utrzymać języka za zębami (chyba że chodzi o popełnione przez siebie morderstwa - przyp. aut.)
- Nie jest w porządku. W ogóle nie jest w porządku.

Obrazek

- Nie mamy pieniędzy. Nawet jak jeszcze działało studio też nie mieliśmy. Gdyby nie pomoc rodziców Bartka... a w zasadzie jego mamy, bo z ojcem są pokłóceni, już dawno odcięliby nam wszystkie media. Najgorsze jest to, że dalibyśmy radę, gdyby Bartek nie był taki dumny i pozwolił mi pracować tam, gdzie chcę, a nie tam, gdzie jemu się wydaje, że powinnam. Marzenia spełniać będziemy później, najpierw trzeba zarobić na chleb. Byłoby łatwiej, gdyby zechciał wreszcie to zrozumieć.

Obrazek

Nutka goryczy, którą było okraszone ostatnie zdanie, nie uszła uwadze Nataszy. Dziewczyna zamyśliła się na chwilę, po czym wyszczerzyła śnieżnobiałe zęby w uśmiechu.
- Chcesz sobie trochę dorobić?
- Co masz na myśli?

Obrazek

- Pamiętasz, jak ci mówiłam, czym się zajmuję?
- Wyświadczasz przysługi.
- Dokładnie. I powiedzmy, że zazwyczaj wyświadczam je starszym, samotnym simom.

Obrazek

Penny wybałuszyła na nią oczy. Do mieszkania sąsiadki często zaglądali rożni mężczyźni, ale zwykle byli dość młodzi, co najwyżej w średnim wieku i sądząc po wyglądzie dość dobrze zarabiający. Podejrzewała, ze Natasza jest albo kurtyzaną, albo co gorsza dilerką, ale z tego, co teraz mówiła, Penny zrozumiała, ze jest raczej kimś w stylu opiekunki osób starszych, a simowie odwiedzający jej kawalerkę to po prostu jej znajomi. Ewentualnie liczni kochankowie. Choć opcja, ze oprócz załatwiania sprawunków dla emerytów dorabia sobie jako dilująca prostytutka również była możliwa.
- Co konkretnie miałabym robić?

Obrazek

- Jeden z moich... znajomych, pan Cietrzew, przeuroczy staruszek, w każdy czwartek jada kolację w Country Clubie. Dawniej jeździł z żoną, ale biedaczka zmarła dziesięć lat temu i bardzo brakuje mu towarzystwa. Zwykle chodzę tam z nim, ale w tym tygodniu wypadła mi wizyta u innego starszego pana i nie dam rady. Mogłabyś pójść za mnie.

Obrazek

Penny szybko przekalkulowała to w myślach. Elegancka kolacja z samotnym wdowcem nie brzmiała źle. Pewnie cały wieczór będzie opowiadał o zmarłej żonie, ale jej to nie przeszkadzało, była dobrym słuchaczem. Mogła spełnić dobry uczynek i dostać za to pieniądze, a w dodatku Bartek miał nocną zmianę i może nawet nie zauważy, ze gdzieś wychodziła.
- Ok, wchodzę w to! Powiedz mi tylko... to trochę niezręczne, w końcu to starsi ludzie... jaka jest stawka?

Obrazek

- 50 do 100 simoleonów. Spotkacie się na miejscu, więc transport we własnym zakresie, ale pewnie dostaniesz też pieniądze na taksówkę do domu.

Obrazek

- 50 simoleonow?! Na pewno mam TYLKO zjeść z nim kolację?
- No jasne, przecież nie wkręcałabym cię w jakieś nie wiadomo co. Poza tym co możne zrobić 80-letni staruszek? Co najwyżej będzie próbował złapać cię za tyłek.

Obrazek

Obydwie wybuchnęły śmiechem. "Nie będzie mogła powiedzieć, że jej nie uprzedzałam" pomyślała Natasza.

Obrazek

Nadszedł czwartkowy wieczór. Penelopa, ubrana w swoją najelegantszą sukienkę i w pełnym makijażu ("Pamiętaj, że to bardzo elegancka restauracja" poinstruowała ją Natasza) czekała przed wejściem na swojego towarzysza. Na wszelki wypadek przyszła wcześniej i zaczynała już trochę marznąć.

Obrazek

W pewnym momencie przed bramą stanął drogi, czarny samochód, z którego bardzo energicznie jak na swoje 80 lat wysiadł Eryk cietrzew, emerytowany bankier i miłośnik jadania kolacji w towarzystwie dużo młodszych od siebie kobiet.

Obrazek

- Panna Natasza uprzedziła mnie, że zastąpi ją inna pani, ale nie wspominała, ze będzie pani tak zniewalająco piękna!

Obrazek

Penny mimowolnie oblała się rumieńcem. Ach, ta dawna galanteria, teraz już nikt się tak nie wysławia.
- Och, dziękuję bardzo, ale chyba trochę pan przesadza.

Obrazek

Pan Cietrzew zmierzył ją pożądliwym spojrzeniem, czego na szczęście (a może niestety?) nie zauważyła w panującej wokół ciemności. Natasza niewątpliwie była bardzo atrakcyjna, ale miała zdecydowanie zbyt wulgarna urodę. No i te monstrualne balony. On lubił drobniejsze, filigranowe, zupełnie jak ta tutaj.
- Wejdziemy do środka? Z pewnością pani zmarzła.

Obrazek

Wysunął łokieć w jej stronę, a ona ujęła go pod rękę z miłym uśmiechem i bez żadnych podejrzeń.

Obrazek

Kolacja mijała w bardzo przyjemniej atmosferze. Pan Cietrzew, zgodnie z przewidywaniami Penny, przez większość czasu opowiadał o swej zmarłej małżonce, a potem płynnie przeszedł do anegdotek ze swojego długiego życia i opowieści o spotkaniu z samym prezydentem Simpaństwa. Penny bardzo dobrze się bawiła, słuchając tych historii i pomyślała, ze mogłaby zajmować się tym na stałe. Oczywiście nie miała na myśli jadania w restauracjach na koszt uroczych staruszków, ale opiekę nad starszymi simami i dotrzymywanie im towarzystwa, robienie zakupów, gotowanie obiadów i ścielenie łózek.

Obrazek

Po skończonym posiłku zaczęli zbierać się do wyjścia i wtedy Penny to poczuła. Pan Cietrzew ewidentnie złapał ją za pośladek.

Obrazek

Postanowiła to zignorować. W końcu facet ma swoje lata, koordynacja ruchowa już nie ta, może zrobił to przypadkiem. Trochę trudniej było jej nie zwracać na to uwagi, kiedy sytuacja powtórzyła się po wyjściu z restauracji. Tym razem ręka została tam na dłużej.

Obrazek

Spróbowała delikatnie się odsunąć. Wciąż była gotowa obrócić całą sytuację w żart, ale wtedy pan Cietrzew chwycił ją z zadziwiającą jak na starca siłą.
- Czemu się wyrywasz, ptaszyno, przecież nic ci nie zrobię.
- Proszę mnie puścić! Co pan wyprawia?!
- Pozwól staruszkowi się trochę zabawić. Takie młode ciałko...

Obrazek

Staruch zbliżył pomarszczone usta do jej szyi, ale w ostatniej chwili udało jej się wyrwać z uścisku, choć odgłos rozrywanego materiału świadczył, ze jej sukienka tego nie wytrzymała. Odepchnęła napastnika, który niebezpiecznie zatoczył się do tyłu i zaczęła biec.

Obrazek

Biegła całą drogę do domu. Do mieszkania wpadła zziajana, przemarznięta i zapłakana, a co gorsza wpadła prosto na Bartosza, który krążył wściekły po pokoju.
- Gdzieś ty była?!

Obrazek

W jego glosie nie było nawet krzty współczucia, tylko gniew.
- Jak ty wyglądasz?! Coś ty ze sobą zrobiła?!

Obrazek

Penelopa była przerażona i roztrzęsiona. Próbowała przytulić się do Bartka, poczuć się bezpiecznie w jego ramionach, ale on tylko ja odepchnął.

Obrazek

- Z kim byłaś?!

Obrazek

Penny opanowała płacz na tyle, żeby wybełkotać parę zdań na swoją obronę.
-Nie chcieli mnie w tym nowym studiu! Byłam u Nataszy, spytała czy chcę dorobić, że trzeba zaopiekować się starszym panem, iść z nim na kolację, ale on zaczął się do mnie dobierać. Próbowałam uciec, ja nie wiedziałam, Bartek, tak się bałam...

Obrazek

Znów spróbowała się do niego przytulić. Tym razem ją uderzył.
- Zrobiła z ciebie tanią szmatę!

Obrazek

Natychmiast przestała płakać. Spojrzała swojemu chłopakowi w oczy, po czym odwróciła się i wybiegła z mieszkania.

Obrazek

Błąkając się po ulicach Wierzbowej Zatoczki zastanawiała się, gdzie mogłaby się podziać. Do domu na pewno nie wróci, nie dopóki Bartek tam jest. Nie może też pójść do taty i Blanki, zaraz zaczęłyby się niewygodne pytania, tak samo zresztą byłoby u Szczygłów. Babcia Bella też odpada, tata bywa u niej codziennie z dzieciakami. Jedynym bezpiecznym miejscem, gdzie nikt nie będzie zadawał pytań, jest dom, w którym się wychowała. Dom, który należy teraz do jej matki.

Obrazek

Klucz do drzwi wejściowych był ukryty jak dawniej na tyłach domu. Penelopa bezszelestnie wsunęła się do środka, poszła prosto do swojego pokoju, wzięła gorący prysznic i położyła się do łóżka, nie myśląc już o niczym.

Obrazek

Obrazek

Rano przemknęła się niezauważenie do kuchni po coś do jedzenia i na powrót zamknęła się u siebie. Dina wyczuła jednak jej obecność i wkrótce pojawiła się w drzwiach sypialni córki z ponurym wyrazem tryumfu na twarzy.
- Wiedziałam, ze wrócisz.

Obrazek

Penny milczała z zaciętą miną.
- Spokojnie, nie wyrzucam cię. Możesz tu zostać tak długo, jak tylko chcesz. To w końcu także twój dom.

Obrazek

Dina odeszła, a Penelopa powstrzymała się, żeby nie krzyknąć jej w twarz, ze brzydzi się tym miejscem i gdyby miała wybór, nie spędziłaby tu ani minuty więcej ze swojego życia. Zamiast tego położyła się na łóżku i niemal natychmiast zasnęła na najbliższe dwadzieścia godzin.

Obrazek

W rezydencji Landgraabów panowała atmosfera nerwowego podniecenia - do piątych urodzin Juniora zostały już tylko trzy tygodnie, a Ada postawiła sobie za punkt honoru zorganizowanie mu największego kinder party, jakie widziała Oaza Zdrój. Cierpieli na tym pozostali domownicy, zwłaszcza Adam i Paweł, którzy byli przez nią nieustannie przeganiani z kąta w kąt.

Obrazek

Marzanna nie zwracała na działania córki szczególnej uwagi. Nie podobało jej się, że wykorzystuje przyjęcie jako pretekst, żeby nie przychodzić do pracy, ale zdawała sobie sprawę, ze firma niewiele na tym traci. Wszystkie ważne decyzje i tak podejmował Malcolm, a gdyby działo się coś złego, Demetriusz z pewnością by ją o tym poinformował. Większość wolnego czasu spędzała z Wiktorem, głównie w domu, choć zdarzało jej się zabierać go w odwiedziny do Judki i Belli.

Obrazek

Jednak mimo że dom był ogromny, a zamieszanie związane z organizacją przyjęcia skupiło się na parterze, czasem przeszkadzał jej brak prywatności i kręcący się wszędzie obcy simowie. Czara przelała się, kiedy któregoś dnia znalazła Adama i Pawła, ukrywających się w jej łazience przed Adą, która chciała wrobić ich w nadmuchanie blisko dwóch setek balonów.

Obrazek

Następnego dnia zeszła na śniadanie nieco niewyspana, ale bardzo zadowolona. Wiktor wpadł do niej przed pracą i czekał przy stole, popijając poranną kawę.

Obrazek

- Cześć kotku, mam dla ciebie niespodziankę.

Obrazek

Wiktor sam nie wiedział, co zaskoczyło go bardziej: niespodzianka czy fakt nazwania go kotkiem.
- Mnie też chcesz wyprawić przyjęcie urodzinowe? Od razu mówię, że boję się klaunów.

Obrazek

- Mam coś lepszego. Wynajęłam nam na przyszły tydzień domek w Granitowych Kaskadach. Tylko ty, ja, płonący kominek i szum pobliskiego strumienia.

Obrazek

- Ekhym. To bardzo miłe z twojej strony, ale czy to aby na pewno dobry pomysł, zostawiać restaurację teraz, świeżo po ostatnim... kryzysie?
- Poradzą sobie, to tylko trzy dni, poza tym ten nowy chłopak, Stefan, jest rewelacyjny. Alice zajmie się zamówieniami, Darren powie jej, czego potrzebuje. No weź, nie bądź taki sztywny. Trzeba czasem trochę odpocząć.

Obrazek

Wiktor nie był przekonany do tego pomysłu. Obawiał się, jak ich wyjazd wpłynie na morale pracowników, którzy przez ostatnie parę tygodni naprawdę ciężko pracowali i też chętnie wyjechaliby na urlop. Perspektywa kilku dni sam na sam z Marzanną była jednak bardzo kusząca, a jedno spojrzenie w jej błyszczące z ekscytacji oczy wystarczyło, żeby stopić wszelkie obiekcje.

Obrazek

- No dobrze, możemy pojechać.
- Cudownie! Wiedziałam, ze się zgodzisz.
- Ale teraz zbieraj się raz dwa, za godzinę musimy być w pracy.

Obrazek

Wbrew obawom Wiktora pozostali pracownicy nie mieli nic przeciwko ich wyjazdowi (a Darren chyba nawet trochę się ucieszył) i po zostawieniu dyspozycji w poniedziałkowy poranek zakochani ruszyli do Granitowych Kaskad.
Marzanna mogła oczywiście wybrać bardziej egzotyczne miejsce, chociażby bardzo modną ostatnimi czasy Selvadoradę, ale miała dziwny sentyment do tego miejsca. To tutaj była na swoich pierwszych prawdziwych wakacjach z mamą, pojechali tu również z Malcolmem niedługo po ślubie... kiedy jego rodzice dusili się zamknięci we własnej toalecie. To może nie było najlepsze wspomnienie, ale spędziła tu z mężem kilka miłych chwil. Tym razem wynajęła jeden z bardziej odosobnionych domków, ukryty głęboko w lesie, gdzie nikt nie mógł im przeszkodzić.

Obrazek

Po rozpakowaniu walizek zaspokoili podstawowe potrzeby... xD

Obrazek

Obrazek

... po czym zasnęli snem sprawiedliwego. Przynajmniej niektórzy ;)

Obrazek

Wiktor obudził się parę godzin później, zadowolony i odświeżony po podroży.

Obrazek

Zauważył znikniecie Marzanny i wybrał się na poszukiwania, zaczynając od kuchni...

Obrazek

... gdzie czekało na niego coś więcej niż tylko miłe towarzystwo. :>

Obrazek

Marzanna podeszła do niego, kołysząc biodrami.
- Wszystkiego najlepszego. Niestety wszyscy klauni byli zajęci.

Obrazek

- To wszystko dla mnie? Dziękuje, ale obawiam się, że nie jestem odpowiednio ubrany.
- Myślę, ze możemy temu jakoś zaradzić.

Obrazek

Obrazek

Wieczór upłynął im w bardzo romantycznej atmosferze. Po raz pierwszy mieli czas tylko dla siebie, bez rozmów o pracy, rodzinnych zawirowań w domu Landgraabów i bez żadnych świadków.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Następnego dnia postanowili skorzystać z uroków otaczającej ich przyrody i z samego rana wybrali się na ryby.
- Nie wiedziałem, ze potrafisz wędkować.
- Wielu rzeczy o mnie nie wiesz, Wiktorze Sójko.

Obrazek

Marzanna dawno nie bawiła się tak dobrze. Wędkarstwo rzuciła jeszcze w liceum, kiedy chłopcy wyparli z jej głowy myśli o rybach i zdążyła już zapomnieć, jak wielką frajdę jej to sprawiało. Poza tym ewidentnie miała do tego talent - jeśli chodzi o liczbę i wielkość zdobyczy, bila Wiktora na głowę.

Obrazek

Później wybrali się na spacer po okolicy i zaszli aż pod wodospad, przy którym pewnego pamiętnego ranka Judyta i Bella obudziły się po szalonym wieczorze panieńskim. x)

Obrazek

Obrazek

Nocą wspólnie oglądali gwiazdy. Nie rozmawiali wiele, każde zatopione było we własnych myślach.

Obrazek

Marzanna zastanawiała się, czemu nie bywa tu częściej. Wyobraziła sobie, że przyjeżdżają do kaskad z Wiktorem, Adą, Adamem i Juniorem, jedzą pieczone nad ogniskiem kiełbaski, jak uczy Emdżeja łowić ryby, pokazuje mu gwiazdozbiory... Poczuła lekkie wyrzuty sumienia, że do tej pory nie poświęcała wnukowi wystarczająco dużo czasu i postanowiła poprawić się zaraz po jego urodzinach. Albo od razu po powrocie. Będzie babcia doskonalą. Nie tylko dla Emdżeja, dla Judasza i malej Mimi też.

Obrazek

Gdy już podjęła mocne postanowienie poprawy, spojrzała w stronę Wiktora, który wydawał się odpłynąć myślami równie daleko.
- O czym myślisz?
- Hmm? O niczym. Niczym szczególnym.

Obrazek

Reszta wyjazdu upłynęła im równie sielsko (i głównie w pozycji horyzontalnej) i opuszczali granitowe kaskady z ciężkim sercem. W domu czekała na nich jednak kolejna niespodzianka (i tym razem nie byli to czający się w łazience Adam i Paweł).

Obrazek

- Cześć mamo, przyszedł do ciebie jakiś list, leży w kuchni. O kurczę, Wiktor,mógłbyś potrzymać Emdżeja? Muszę pokazać panom, gdzie mają ustawić głośniki.

Obrazek

Marzanna czytała list, a z każdą linijką coraz bardziej rozszerzały jej się oczy.

Obrazek

- Zostaliśmy odkryciem roku.
- Słucham?
- Zostaliśmy wybrani odkryciem roku, Stowarzyszenie Restauratorów w Simpaństwie wybrało nas najlepszą nową restauracją w kraju i zapraszają nas na galę wręczenia nagród za dwa miesiące w San Myshuno.

Obrazek

Wiktor zajrzał jej przez ramię.
- Nas? Zapraszają ciebie. To nie jest impreza dla menadżerów.

Obrazek

- Ale mogę zabrać osobę towarzyszącą
- Tak, córkę, matkę, siostrę, przyjaciela...

Obrazek

- Kochanka?

Obrazek

- Nie rozumiesz. Restauracje, w których pracowałem, bardzo często zdobywały rożne nagrody, ale nigdy nie byłem na rozdaniu nagród. Żaden menadżer nie był, to taka niepisana zasada. Na tej gali bawią się tylko grube ryby, właściciele, inwestorzy i tak dalej.

Obrazek

- Zasady są po to, żeby je łamać. Ta nagroda to w dziewięćdziesięciu procentach twoja zasługa. Sama w życiu bym sobie nie poradziła, nawet z tak wspaniałymi ludźmi jak Darren i Alice. Zabrałabym cie na tę galę nawet gdybyśmy ze sobą nie sypiali.

Obrazek

- Moje pojawienie się tam byłoby dużym faux pas. Nawet jeśli będziesz wmawiać wszystkim, że jestem tam prywatnie jako twój partner, ludzie i tak będą widzieli we mnie menadżera.
„I to takiego, który kiedyś pracował dla nich, a potem odszedł do konkurencji” - dodał w myślach. Nie przypuszczał, ze ktokolwiek z obecnych na gali ucieszy się na jego widok. Zwłaszcza Gunther.

Obrazek

Marzanna wstała z godnością. Jedziesz tam ze mną, koniec kropka. Nawet jeśli będę musiała cię w tym celu zwolnić.

Obrazek

Wiktor zaśmiał się. Niesamowita kobieta! Zawsze stawia na swoim.
- Dobrze, wygrałaś! W sumie zabawnie będzie zobaczyć miny tych bufonów, kiedy wejdę na czerwony dywan.

Obrazek


***


Urodzinowe przyjęcie Emdżeja miało się odbyć już w ten weekend i zapowiadało się na naprawdę wielkie wydarzenie towarzyskie. Nie wszyscy ze ściśle wyselekcjonowanego grona zaproszonych cieszyli się na tę okazję. Wśród malkontentów była z pewnością Penny Ćwir, która właśnie przemykała się do swojego dawnego mieszkania, by pod nieobecność Bartka wynieść ostatnią partie swoich rzeczy. Pomagała jej w tym w tajemnicy Natasza. Mimo że Penny początkowo czuła się przez nią oszukana w związku z sytuacją z panem Cietrzewiem (która doprowadziła do scysji Bartkiem i ich rozstania), po szczerych przeprosinach ze strony sąsiadki i wylanych przez obie simki hektolitrach łez (tutaj już w przypadku Nataszy mniej szczerych) zostały czymś w rodzaju przyjaciółek. Natasza była jedyną poza Sylwią Szczygieł osobą, która znała prawdę o ich związku, a że w przeciwieństwie do Sylwii była pełnoletnia i nie mieszkała z rodzicami, była zdecydowanie bardziej pomocna. Właśnie wspólnie pakowały wyniesione przez Natkę z mieszkania rzeczy do plecaka, kiedy Penelopie zadzwonił telefon.

Obrazek

- No hej Ada. Tak, przepraszam, kompletnie wyleciało mi z głowy. Tak, przyjdę, ale... bez Bartka. Tak. Albo... wiesz co, nie sama, przyjdę z koleżanką. Nie, nie znasz jej. Oczywiście, że jest porządna. Dzięki. Pa.

Obrazek

- Chcesz się wybrać na imprezę do Landgraabów?
- Mówisz serio?
- Serio serio. może znajdziesz tam nowych klientów.

Obrazek

Podczas szczerej, przeprosinowej rozmowy Natasza przyznała się Penny, w jaki sposób naprawdę zarabia na życie. Oficjalnie reklamowała się jako panna do towarzystwa. Na pytanie, dlaczego nie próbowała znaleźć normalnej pracy, odparła, ze nikt by nie zatrudnił głupiej, młodej dziewczyny bez matury, za to z niejasną przeszłością, a w ten sposób miała pod dostatkiem zarówno pieniędzy, jak i rozrywki. W rzeczywistości Natasza była nie tyle głupia, co niezrównoważona psychicznie. :P Była jednak na tyle obyta w rożnych kręgach towarzyskich, że Penny nie bala się zabrać jej ze sobą na salony. Okazało się, że nie do końca słusznie...
- Wow, nieźle się wystroiłaś. To nie jest aż tak oficjalna impreza.
- Wiesz, co mówią: ubieraj się na przyjęcie, na którym chciałabyś się znaleźć, a nie na to, na które idziesz. Chodźmy, taksówka już czeka.

Obrazek

Na miejscu było już mnóstwo gości, głownie dorosłych, co trochę kłóciło się z ideą kinder party, ale nikt nie śmiał zwracać Adzie uwagi na takie szczegóły, zwłaszcza po tym, jak cisnęła łyżką do ciasta prosto w czoło Adama, który ośmielił się zasugerować, że być może powinna zlecić pieczenie tortu profesjonalistom (co ostatecznie zrobiła, ale guz był bardzo bolesny i nawet dziś, tydzień później, Adam musiał ukrywać zielonego siniaka pod grubą warstwą makijażu).

Obrazek

Przez chwilę kręciły się, rozglądając się wśród gości: Natasza z zainteresowaniem, Penny z niepokojem. Nie miała ochoty wychodzić z domu, zwłaszcza na huczną imprezę, ale nie chciała, żeby ktoś z rodziny czy znajomych pomyślał, ze coś się stało. Wkrótce wypatrzyła je gospodyni i podeszła, by szerokim (i bardzo sztucznym) uśmiechem powitać nowo przybyłych gości.
- Penny! jak miło cię widzieć!

Obrazek

Ucałowała koleżankę w oba policzki, po czym odwróciła się w stronę Nataszy.
- Miło cię poznać...

Obrazek

Obrazek

- Natasza Czapla. Masz naprawdę piękny dom. Wszystkiego najlepszego dla twojego synka.

Obrazek

Adrianna pozbierała szczękę z podłogi i odciągnęła Penny na bok, ignorując Nataszkę w dość nieuprzejmy sposób.
- Kogoś ty tu przyprowadziła?! Jakąś szmatławicę spod latarni!
- To moja przyjaciółka. Mieszkała... to znaczy mieszka piętro niżej. Jest bardzo sympatyczna, nie obrażaj jej tylko dlatego, bo zazdrościsz jej cycków.

Obrazek

Ada nie tyle zazdrościła koleżance Penelopy wyposażenia, co uwagi, którą przez to wyposażenie na siebie zwracała. Wszyscy gapili jej się w dekolt, mniej lub bardziej dyskretnie, a dwóch nieostrożnych simów już zarobiło od swoich towarzyszek siarczystego plaskacza.

Obrazek

Gospodyni odeszła, by powitać kolejnych gości, zostawiając dziewczyny same i niewiele mniej zagubione, niż zanim do nich podeszła. Penelopa wyciągała szyję ponad głowami tłumu, żeby wypatrzeć gdzieś kolorową czuprynę Marianny, a Natasza uruchomiła swój zawodowy radar, wypatrując samotnych gentlemanów. Właśnie przyglądała się z uwagą siedzącemu przy barze młodemu Landgraabowi p.o. dyrektora Landgraab Industries SE, gdy ktoś wpadł na nią, prawie ją przewracając.

Obrazek

Obrazek

- Ej! Uważaj, jak leziesz!
- Oj, najmocniej przepraszam...

Obrazek

Oczy Pawła zatrzymały się na klatce piersiowej simki.
- Nataszka???!!!
- Na Plumboba, Pawełek?! Co ty tutaj robisz!

Obrazek

- Ja tutaj mieszkam, co ty tu robisz?!
- Przyszłam z koleżanką, wiesz, poznać parę nowych twarzy. Rety, Pawełek, nie mogę uwierzyć, że to naprawdę ty! Szukałam cię tyle czasu! Jak to się stało, ze jesteś teraz Landgraabem?

Obrazek

- Jak wypuścili mnie z psychiatryka, przyszedłem szukać pomocy u Adasia. Pamiętasz Adasia? Chodziliśmy ze sobą w liceum – dodał teatralnym szeptem.

Obrazek

- Oczywiście, że pamiętam, impreza na klifach! Kazałeś mi robić wam zdjęcia z ukrycia, żeby mieć na niego haka, gdyby cię rzucił. Myślałam, że się poprztykaliście o ten zakaz sądowy.

Obrazek

- Stare dzieje. Adaś dał mi dach nad głową, pracę i został moim naj naj psiapsiółem na świecie! Takim wiesz, z którym można domy okradać!
- Łał!
- No, dosłownie, jeden nawet obrobiliśmy. Marcina Wójcika.

Obrazek

- No nie gadaj, że spotkałeś Wojcika!
- Patrz, mam nawet zdjęcie. Cyknąłem zanim wsadzili nas do paki.

Obrazek

- Ale czad! A ja kiedy cię zamknęli totalnie poprztykałam się z rodzicami. Powiedzieli, że cię wydziedziczyli i zabronili mi się z tobą kontaktować. Myślę sobie, takiego wała, poczekałam do osiemnastki, rzuciłam szkołę i uciekłam z domu, żeby cię szukać. Zanim udało mi się odkryć, w którym szpitalu cię umieścili, ty już wyszedłeś i nikt nie wiedział, gdzie zniknąłeś. Jeździłam od miasta do miasta, szukając jakiegoś śladu, aż w końcu trafiłam do Wierzbowej Zatoczki, gdzie poznałam Penny i oto jestem!

Obrazek

Gdy byli zajęci opowiadaniem sobie nawzajem swoich losów, zauważył ich Adam, a widok ten wcale nie poprawił mu humoru. Czym zgrzeszył, ze Plumbob najpierw sprowadził mu na głowę Pawła, a teraz jeszcze jego szurniętą siostrę?

Obrazek

- Adaś, spójrz, na kogo wpadłem! Pamiętasz Nnataszkę?
- Niestety doskonale - zawsze uważał ja za niebezpieczną wariatkę i był szczerze zdziwiony, że nie zamknęli jej w psychiatryku razem z bratem. - Tylko mi nie mów, że będzie z nami mieszkać.
- Nie no co ty Adaś, jest ok, mam swoje mieszkanie na Promenadzie Magnolii.

Obrazek

- Stać cie na mieszkanie?
- No jaha braciszku, pracuję i uczciwie zarabiam na swoje utrzymanie.

Obrazek

- Niech zgadnę, puszczasz się za pieniądze?
- Hahaha jak ty mnie znasz!
- Hahaha przecież nic innego nie potrafisz!

Obrazek

Obrazek

Gdy tak śmiali się i dokazywali, a Adam zastanawiał się, kiedy ten koszmarny dzień się wreszcie skończy, Marzanna wypełniała swoje niedawne postanowienie i odgrywała rolę najbardziej troskliwej babci świata. Razem z Judytą, Bellą i Blanką opiekowały się dziećmi i były w zasadzie jedynymi simkami na przyjęciu, które w ogóle się nimi przejmowały.

Obrazek

- Gdzie ten twój kochaś? Przeuroczy sim, ale ma chyba poważny problem z punktualnością.
- Przyjdzie później, jak w Pawim Oku skończą się godziny szczytu. W weekend nie daliby sobie rady bez nas obojga.

Obrazek

- Ale ci się trafił, przystojny, odpowiedzialny, a do tego jeszcze sławny.
- Bez przesady, nie bardziej znany niż Darren.

Obrazek

- Myślę, ze w kategorii „posiadaczka najbardziej sławnego faceta” wygrywa mama. Tata był w końcu znany na całym świecie.
- A myślałby kto, ze mieszkając na takim wygwizdowie nie da się poznać nikogo ciekawego.

Obrazek

- Właśnie na wygwizdowach mieszkają najciekawsi simowie. Ukrywają się tam przed światem. Pamiętacie Kiarę i Grację? Ciekawe, co u nich słychać.
- Czytałam jakiś czas temu na Pudelku, ze Gracja rzuciła bycie lesbijką i wróciła do męża.
- Jeśli rzuciła to tak samo, jak bycie kleptomanką, już wkrótce możemy usłyszeć, że znowu uciekła do jakiejś dziury z inną znaną piosenkarką.

Obrazek

Nagle do salonu wparowała uśmiechnięta od ucha do ucha Adrianna.
- Halo halo, gdzie jest mój śliczny synek? Pora na tooort!

Obrazek

Setka zaproszonych gości zebrała się, żeby kibicować Malcolmowi II podczas zmiany grupy wiekowej.

Obrazek

Emdżej wyrósł na zdrowego, choć nieco pucołowatego młodzieńca. ;) Jubilat zabrał się za rozpakowywanie pokaźnej sterty prezentów. Marzanna, obserwująca wszystko ze łzą wzruszenia w oku, poczuła nagłe ukłucie niepokoju. Wiktor powinien już tu być. Czyżby coś się wydarzyło w restauracji? Nikt do niej nie dzwonił. Postanowiła zaczekać jeszcze trochę, zanim znów zacznie wpadać w panikę.

Obrazek

Tymczasem Penny, która przez cały ten czas kręciła się bez celu, uśmiechając uprzejmie do każdego, z kim nawiązała przypadkowy kontakt wzrokowy i zastanawiając, czy bardzo nieuprzejmie będzie zniknąć bez pożegnania i zostawić Nataszę samą, zauważyła przybycie kogoś, kogo miała nadzieje nie spotkać, dziś ani kiedykolwiek indziej.

Obrazek

Przy furtce stał Bartosz, najwyraźniej mocno zdenerwowany faktem, ze Adrianna nie chce go wpuścić, ponieważ jego miejsce na liście gości zajęła jakaś tajemnicza baloniasta jak się okazuje siostra Pawła.

Obrazek

Penny dostała ataku paniki. Co ma teraz zrobić? Nie może tu zostać; Bartek wie, ze była zaproszona, więc będzie chciał za wszelką cenę się tu dostać. Z drugiej strony jednak może mu się to nie udać, a wtedy istnieje możliwość, ze wpadnie na niego, gdy będzie wracała do domu. Co robić?

Obrazek

Na szczęście wypatrzyło ją bystre oko Nataszy, która od razu zauważyła zagrożenie. Z czarującym uśmiechem podeszła do Bartka, który wciąż kłócił się z Adrianną i zaczęła bardzo głośno mówić, że Bartek dosłownie spadł jej z nieba, bo strasznie rozbolała ją głowa i czy mógłby odprowadzić ją do domu. Ada była bardzo zadowolona z takiego obrotu spraw i od razu zawołała, ze zamówi im taksówkę. Natasza stwierdziła, ze w takim razie zaczekają na chodniku, wzięła Bartosza pod ramię i z zadziwiającą jak na kogoś mdlejącego od migreny siłą wyprowadziła go za ogrodzenie. To dało Penny czas na opracowanie drogi ucieczki.

Obrazek

Odnalazła w tłumie Mariannę.

Obrazek

- Mam do ciebie prośbę. Jest tu jakieś tylne wyjście? Muszę szybko się stad wydostać.

Obrazek

Marianna przyjrzała się jej twarzy. Była nie tylko wychudzona, ale tez przerażająco blada, a na czoło wystąpiły jej kropelki potu. Sprawa musiała być poważna.
- Zawiozę cie samochodem mamy. Nie musisz mówić, o co chodzi, jeśli nie chcesz - Penny spojrzała na nią z wdzięcznością i kiwnęła głową. Ruszyły w stronę garażu.

Obrazek

- Gdzie cię podrzucić? Na Promenadę?
- Villa Aleksandra.
Marianna uniosła brwi, ale nic nie powiedziała.

Obrazek

Wieczorem przyjęcie dobiegło końca, a po setce gości został jedynie bajzel i sterty brudnych naczyń. Wiktor nie przyszedł.

Obrazek

Marzanna próbowała się do niego dodzwonić, bezskutecznie. Dzwoniła do Alice, ale dowiedziała się tylko, ze Sójka po południu pożegnał się i wyszedł z pracy jak zwykle. Dzwoniła nawet do szpitala, ale recepcjonistka stwierdziła znudzonym głosem, że nie przyjmowali dzisiaj żadnego sima. Przez ostatnie dwie godziny siedziała więc, wpatrując się w kieliszek burbona, aż w końcu podjęła decyzję.

Obrazek

Znalazła teczkę z aktami osobowymi Wiktora i sprawdziła adres zamieszkania. Wypiła zdecydowanie za dużo, żeby prowadzić, zamówiła wiec taksówkę i pół godziny później stanęła przed niewysokim blokiem. Miała szczęście, akurat ktoś wychodził i skorzystała z okazji, żeby dostać się na klatkę.

Obrazek

Odszukała mieszkanie z numerem cztery i z sercem kołaczącym się w piersi zapukała do drzwi.

Obrazek

- Proszę!
Zastała go przy pakowaniu rzeczy. Odwrócił głowę, żeby zobaczyć, kto przyszedł i wrócił do przerwanej czynności.
- Wiedziałem, ze przyjdziesz. Nic się przed tobą nie ukryje.

Obrazek

Marzanna uruchomiła cale pokłady woli, żeby opanować drżenie głosu.
- Nigdy mnie tu nie zaprosiłeś.
- To nie miejsce dla kogoś takiego jak ty. Nie ma porównania do twojego domu czy nawet domku, który wynajęłaś na wakacje. Ot, skromne królestwo starego kawalera - Marzanna drgnęła na wspomnienie wspólnych wakacji.
- Podoba mi się tutaj. Widać twoja rękę.
Wiktor zaśmiał się cicho.
- Było nieco przytulniej, zanim wszystko wylądowało w kartonach.

Obrazek

Marzanna usiadła przy niewielkim stoliku i w milczeniu przypatrywała się jego ruchom.

Obrazek

- Nie myśl, ze zostawiam cię z restauracją samą. We wtorek przyjdzie nowy chłopak na stanowisko menadżera. Przejął moje obowiązki, gdy odszedłem z Chez Lama, ale jak widzisz też długo tam nie wytrzymał. Właściciel to prawdziwy wrzód na tyłku. Chłopak jest dobry, naprawdę dobry i gorąco polecam ci go zatrudnić.
- Dlaczego?
- Cóż, obserwowałem jego poczynania od kiedy objął rządy w Lamie i poradził sobie nadzwyczaj sprawnie. Zawsze wiedziałem, ze będą z niego ludzie, ale rozwinął się dużo szybciej, niż się spodziewałem.
- Wiesz, że nie o to pytam.

Obrazek

Wiktor westchnął. Od początku wiedział, ze przyjęcie tej pracy to był błąd. Ale nie mógł się powstrzymać. Teraz za to płaci.

Obrazek

- Pamiętasz, co ci powiedziałem przy naszym pierwszym spotkaniu? Że biorę marne knajpki i zmieniam je w dzieła sztuki, a potem odchodzę? Moja praca w Pawim Oku jest skończona. Masz już odpowiednie doświadczenie, zdobyłaś prestiżową nagrodę, znalazłem ci swojego następcę. Nic tu po mnie.

Obrazek

- Przecież to dopiero początek, jest jeszcze tyle do zrobienia! Mieliśmy jechać razem na galę rozdania nagród, pamiętasz? Ty jako pierwszy w historii menadżer wstępujący na podium, by odebrać wyróżnienie, które należy ci się od lat!

Obrazek

- A pamiętasz, że od początku nie chciałem tam jechać? Nie próbuj uszczęśliwiać innych na siłę!

Obrazek

Zamknął oczy i wziął głęboki oddech, żeby się uspokoić. Gdy znów spojrzał na Marzannę, w jej oczach lśniły pierwsze łzy.
- Od początku wiedziałaś, że odejdę.

Obrazek

To prawda, od momentu, w którym Wiktor po raz pierwszy przekroczył próg Pawiego Oka wiedziała, że nie jest to mężczyzna, którego można zatrzymać na dłużej. Ale to było zanim połączyło ich coś więcej niż praca. A może zakochała się w nim, podświadomie chcąc go przy sobie utrzymać? W głębi duszy chciała być tą, która go usidli, dla której będzie pracował już do końca, być może zostanie współwłaścicielem interesu. Marzanna Mysikrólik-Landgraab, kobieta, która udomowiła wiecznego wędrowca. A może Marzanna Mysikrólik-Sójka?
- Dokąd?

Obrazek

- Nie powiem ci.
- DOKĄD?!
- Daleko!
- I tak się dowiem!

Obrazek

- Wolałbym nie. Najlepiej będzie, jak po prostu o mnie zapomnisz. Nie próbuj mnie szukać. Będzie tylko bardziej bolało.

Obrazek

Marzanna nie wytrzymała i wybuchnęła płaczem.
- Jak może bolec bardziej niż teraz?!

Obrazek

Sójka przytulił ją i pogładził uspokajająco po włosach. "Ostatni raz" powiedział sobie.

Obrazek

W końcu uspokoiła się na tyle, żeby opanować szloch. Wytarła nos, wygładziła sukienkę i wyprostowała się z godnością.
- Odchodzi pan dokładnie tak samo, jak się pojawił: nieoczekiwanie i o bardzo późnej porze. Będę musiała wspomnieć o tym w referencjach.
Wiktor uśmiechnął się. Skoro była w stanie zdobyć się na żart, nie było z nią źle. Jakże się mylił...

Obrazek

Marzanna dostojnym krokiem skierowała się w stronę drzwi. W progu odwróciła się po raz ostatni.
- Kocham cię.

Obrazek

Wiktor uśmiechnął się tylko jednym z tych swoich zawadiackich uśmieszków. Odwróciła się i wyszła.

Obrazek

Sójka wrócił do pakowania rzeczy, ale po chwili przerwał i spojrzał w stronę drzwi.
- Ja też cię kocham.

Obrazek

Kolejny dzień mieszkańcy rezydencji Landgraabów rozpoczęli bardzo późno. Słońce leniwie przetaczało się po niebie, bliskie zenitu, lecz Marzanna spała jak zabita. W nocy do późna szukała pocieszenia po odejściu Wiktora w butelce tego, co akurat wpadło jej w ręce.

Obrazek

Adaś z Pawłem, zadowoleni, że koszmar przyjęcia należy już do przeszłości, przygotowywali śniadanie dla całej rodziny.

Obrazek

Ada bawiła się w ogrodzie z synem.
- Poczekaj tu chwilkę, mamusia przyniesie sałatkę owocową.
- Dobrze, mamo.
- Tylko nigdzie się stąd nie ruszaj.

Obrazek

- Wzzzium! Wzium!

Obrazek

- To kiedy wyprowadzasz się do Nataszy, Paweł? Pomogę ci się spakować.
- Planuję z nią wkrótce porozmawiać, czy nie wolałaby jednak zamieszkać z nami tutaj.
- No chyba cię pogięło.

Obrazek

Ada uśmiechnęła się pod nosem i wróciła do ogrodu, by realizować swa matczyną misję niesienia dziecku słodyczy i witamin. Emdżeja jednak już tam nie było.
- MJ? MJ! MJ, gdzie jesteś? MJ!!!

Obrazek

- Na Plumboba... Porwali go! Porwali mojego syna!

Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 222
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: MalaMi95 » 02 kwie 2019, 23:42

„Zwłaszcza że widziała, jak patrzy na jej cycki za każdym razem, kiedy mijając ją na korytarzu mówi dzień dobry.”
Kiedy myślisz, że nie da się bardziej nie lubić Bartka, a Galcia mówi „Potrzymaj mi piwo” xD
„Inna sprawa, że biust Nataszy był nadzwyczaj okazały i nawet w stu procentach heteroseksualnej Penny czasem ciężko było oderwać od niego wzrok.”
O rany :O Tak! :D
Niech Penny rzuci dziada i zwiąże się z Nataszą! xD To by była dopiero akcja, gdyby Bartek się dowiedział! xD

I teraz mam mieszane uczucia x)
Z jednej strony Natasza wydaje się być całkiem sympatyczna… Ale z drugiej to wkręcanie Penny w jakieś nie wiadomo co ze staruszkami brzmi… Hmm… No nie wiem czy to dobry pomysł x)
„miłośnik jadania kolacji w towarzystwie dużo młodszych od siebie kobiet.”
Czy to na pewno miłośnik jadania wyłącznie kolacji w towarzystwie młodych dam? x)))

No i wyszło szydło z worka :O
Trochę nie rozumiem Nataszy :/ Myślałam, że naprawdę przejmuje się Penny, a ona ja wkopała w coś takiego? :/
Przecież widać było, że Peny naprawdę myśli, że chodzi o kolację, więc chyba mogła powiedzieć jej wprost co się może stać (czy czego tam oczekuje staruszek).
Tak to się niczego nie wstydzi, ale powiedzieć dziewczynie na co się pisze, to już niełaska?
„Czara przelała się, kiedy któregoś dnia znalazła Adama i Pawła, ukrywających się w jej łazience przed Adą”
Czy oni aby na pewno chowali się tam tylko dlatego, żeby nie dmuchać balonów? Może po prostu chcieli podmuchać coś innego? x3 (Super słaby żart nr 1 xD)

Ta randka Wiktora i Marzanny w Granitowych Kaskadach <3
Kocham te zdjęcia <3 <3 <3
„pod wodospad, przy którym pewnego pamiętnego ranka Judyta i Bella obudziły się po szalonym wieczorze panieńskim. x)”
Och <3 Ta nostalgia!
Do dziś pamiętam jak wszyscy w tamtym miejscu robili jakieś przywołania zmarłych dusz, wzruszające chwile, a Galcia grzybki halucynogenne! xD
Stare dobre czasy :3
„Gdy już podjęła mocne postanowienie poprawy, spojrzała w stronę Wiktora, który wydawał się odpłynąć myślami równie daleko.
- O czym myślisz?
- Hmm? O niczym. Niczym szczególnym.”
Nie wiem czemu, ale strasznie spodobała mi się scena oglądania gwiazd.
Poczułam jakiś taki spokój i mi się łezka w oku zakręciła <3
„Zwłaszcza Gunther.”
Gunther? :D Czy to jest to o czym myślę, że to jest? :D
„zostały czymś w rodzaju przyjaciółek.”
Ja tam tej Nataszy ani trochę nie ufam :/
„ubieraj się na przyjęcie, na którym chciałabyś się znaleźć, a nie na to, na które idziesz.”
Kurczę, muszę zapamiętać! Będę się ubierać jakbym szła odbierać nobla za każdym razem idąc do kogoś na grilla xD
„simów już zarobiło od swoich towarzyszek siarczystego plaskacza.”
Bawi mnie trochę, że ręka jest wykręcona tak jakby uderzyła lewy policzek, ale facet się odwraca tak jakby uderzyła w prawy xD
„Czym zgrzeszył, ze Plumbob najpierw sprowadził mu na głowę Pawła, a teraz jeszcze jego szurniętą siostrę?”
Tak to się kończy jak żenisz się z jakąś laską, co zaczepia cię w kawiarni, żebyś udawał ojca jej dziecka xD

„znowu uciekła do jakiejś dziury”

x))) Ja nic sobie nie pomyślałam…
„Od początku wiedziałaś, że odejdę.”
ŻE WHHAAAAATT? :O
Ale… Ale… Ale nie możesz! Nie możesz mi tego zrobić! ;__;
Nie! Możesz i właśnie robisz!
Jak mogłaś Galcia? ;__; Jak mogłaś? ;__;
„Na Plumboba... Porwali go! Porwali mojego syna!”
O matko! Ale się porobiło!
Będzie akcja! :D


Odcinek super :D …Znaczy, byłby gdyby mi ktoś Wiktora nie zabrał ;__;
Ale tak poza tym to dużo akcji, a to lubię! :D

Czekam na kolejne! :D
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 469
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Lion » 21 kwie 2019, 21:41

Mam nadzieję, że Penny nie wróci już do Bartosza! Choć obawiam się, że to by było zbyt piękne. :P Ta akcja z kolacją ze starszym panem zboczeńcem była mega dziwna... Nie wiem, czy po czymś takim Ćwirówna powinna wchodzić w bliższe relacje z Nataszą, aczkolwiek liczę na kolejne ciekawe akcje z jej udziałem. ;) Szkoda, że ostatecznie Penelopa wylądowała u znienawidzonej matki, ale mimo wszystko Dina nie zachowała się najgorzej (najlepiej też nie, ale tragedii nie było). Dobrze, że jej córka zawsze może znaleźć w domu rodzinnym schronienie.

Zdjęcia z urlopu Marzanny i Wiktora były naprawdę klimatyczne! Świetna parcela, luksusowa, ale zachowana w klimacie Kaskad.
Jakoś nigdy mi na tym związku nie zależało, ale żałuję, że Marzanna znowu będzie nieszczęśliwa. Czy to definitywny koniec tego wątku? Może lepiej nie odpowiadaj. ;)

Adrianna serio zamiast dziecięcego baliku urządziła wystawny bankiet? :D Czuję, że Malcolm będzie mieć z taką matką przechlapane. Wyobraziłem sobie właśnie, jak próbuje jej przedstawić pierwszą dziewczynę. soft9 Btw, Landgraabówna celowo zakładała naprzemiennie dwie suknie, czy była to wpadka przy pracy? ;)

Natasza i Paweł rodzeństwem, to pasuje wprost idealnie, że też o tym nie pomyślałem! W dodatku są mega podobni do siebie - i z wyglądu, i z charakteru. Czuję, że dopiero poznamy główny cel wprowadzenia ich do relacji.

Hmm, Malcolm naprawdę został porwany? :mysli: Czy może po prostu poszedł pobawić się z drugiej strony ogrodu, a Adrianna zamiast porządnie sprawdzić, sieje panikę? :P
No nic, pozostaje nam czekać na kolejną relację. ;)

Awatar użytkownika
Kapitan Indra
Główni Administratorzy
Główni Administratorzy
Scenarzysta
Scenarzysta
Konserwator
Konserwator
Posty: 3008
Rejestracja: 30 paź 2013, 19:17

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Kapitan Indra » 22 kwie 2019, 23:49

Indra mam nadzieję, że poniższa relacja spełni Twoje oczekiwania co do długości. :D
O tak, tak :P

Po pierwsze: nadal mam ochotę potrząsnąć porządnie Penny. Boi się Bartkowi cokolwiek powiedzieć lub się postawić :facepalm: Ręce i piersi [!] opadają...
Inna sprawa, że biust Nataszy był nadzwyczaj okazały i nawet w stu procentach heteroseksualnej Penny czasem ciężko było oderwać od niego wzrok.
No fakt, cyc takich rozmiarów nie może raczej pozostać niezauważony...

Ach, Penny, Penny, naiwna jak dziecko... pieniądze za zwykłą kolację ze staruszkiem... bez żadnego drugiego dna? Ręce i piersi [!] opadają ponownie... :facepalm:
Nie dziwne, że się Bartek wściekł, gdy się dowiedział o całej sytuacji, chociaż policzkować dziewczyny akurat nie musiał, z tym to raczej przesadził.
Biedna Penny, iść akurat do domu matki, wiedząc, że i tam nie jest mile widziana...
Ach, Marzanna... świetnie, że sobie z Wiktorem wyjechali i odpoczęli, fajnie też, że dzięki panu Sójce i jego pracy udało się Pawiemu Oku zostać najlepszą restauracją w kraju... jednak fakt, że Wiktor tak się wzbraniał przed pójściem na galę jako osoba towarzysząca jest co najmniej podejrzany.
Penny Ćwir, która właśnie przemykała się do swojego dawnego mieszkania, by pod nieobecność Bartka wynieść ostatnią partie swoich rzeczy. Pomagała jej w tym w tajemnicy Natasza.
No nareszcie się zdecydowała go zostawić! Hip hip sto lat!
Zaraz zaraz... Czapla? No tak, Nataszka okazała się być siostra Pawełka, nic dziwnego.
- Stać cie na mieszkanie?
- No jaha braciszku, pracuję i uczciwie zarabiam na swoje utrzymanie.
- Niech zgadnę, puszczasz się za pieniądze?
- Hahaha jak ty mnie znasz!
- Hahaha przecież nic innego nie potrafisz!
Doskonałe :haha:
Wiedziałam, że Wiktor będzie chciał odejść!
- DOKĄD?!
- Daleko!
- I tak się dowiem!
Typowa pani Landgraab. :D
A Wiktor głupi, że ją kocha, ale się zmywa.
- To kiedy wyprowadzasz się do Nataszy, Paweł? Pomogę ci się spakować.
- Planuję z nią wkrótce porozmawiać, czy nie wolałaby jednak zamieszkać z nami tutaj.
- No chyba cię pogięło.
Adam to kiedyś chyba Pawła zabije i dopiero będzie chiński taniec...
- Na Plumboba... Porwali go! Porwali mojego syna!
No nieee... porwanie? Będzie ciekawie... Ta mina Adrianny... ^^
Już się nie mogę doczekać kolejnej relacji...
Tumb-Indr ^^
LANDGRAABOWIE-PUNKCIKOWIE
ObrazekObrazek
JOANNA CHMIELEWSKA - 2.04.1932 - 7.10.2013
MARGIT SANDEMO - 23.04.1924 - 1.09.2018
MACIEJ PAROWSKI - 27.12.1946 - 02.06.2019

:indra:

Awatar użytkownika
Ururu
Posty: 183
Rejestracja: 03 kwie 2018, 15:13

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Ururu » 25 kwie 2019, 17:33

Kinderparty idealne XD Wszyscy bawią się na dworze a dzieci zamknięte w pokoju.
Bardzo podoba mi się postać Nataszy, pomimo jej ekhem zawodu. Strasznie fajnie, że okazała się być tak bardzo związana z istniejącym wcześniej bohaterem relacji :D
Bardzo mnie ciekawi co się stało z młodym blondaskiem *-*
ObrazekObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 973
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Galcia » 06 lip 2019, 1:46

Witam serdecznie po kolejnej długiej przerwie! :D Mam nadzieję, że miło spędziliście początek lata oraz że niniejsza relacja umili Wam dalszą jego część. Dziękuję serdecznie za wszystkie komentarze, jak zwykle dały mi kopa do dalszego pisania. <3
MalaMi95 pisze:Kiedy myślisz, że nie da się bardziej nie lubić Bartka, a Galcia mówi „Potrzymaj mi piwo” xD
Hmm... jak by to powiedzieć, czytaj dalej. xD
I teraz mam mieszane uczucia x)
Z jednej strony Natasza wydaje się być całkiem sympatyczna… Ale z drugiej to wkręcanie Penny w jakieś nie wiadomo co ze staruszkami brzmi… Hmm… No nie wiem czy to dobry pomysł x)
Natasza jest mocno szajbnięta i nie ma kręgosłupa moralnego, więc nie dziwię się, że masz wobec niej mieszane uczucia. x) Swoją drogą, inspirowałam się przy tworzeniu tej bohaterki pewną znaną postacią książkowo-filmową. Kto zgadnie? ^^
Do dziś pamiętam jak wszyscy w tamtym miejscu robili jakieś przywołania zmarłych dusz, wzruszające chwile, a Galcia grzybki halucynogenne! xD
Wiesz, w nowym dodatku są SYRENY, możesz sobie wyobrazić, co ja zamierzam z tym fantem zrobić! :D
Gunther? :D Czy to jest to o czym myślę, że to jest? :D
Na Gunthera będziesz musiała poczekać jeszcze odcinek albo dwa. ;)
Lion pisze:Szkoda, że ostatecznie Penelopa wylądowała u znienawidzonej matki, ale mimo wszystko Dina nie zachowała się najgorzej (najlepiej też nie, ale tragedii nie było). Dobrze, że jej córka zawsze może znaleźć w domu rodzinnym schronienie.
Dina kocha swoją córkę, w końcu rodzina zawsze była dla niej najważniejsza, tylko nie potrafi tych uczuć okazywać.
Czy to definitywny koniec tego wątku? Może lepiej nie odpowiadaj. ;)
Wątku - nie. Związku - tak. x) Chociaż... może... :>
Czuję, że Malcolm będzie mieć z taką matką przechlapane. Wyobraziłem sobie właśnie, jak próbuje jej przedstawić pierwszą dziewczynę. soft9
Nie bierzesz pod uwagę takiej wersji wydarzeń, gdzie to Ada przedstawia swojemu synowi jego pierwszą dziewczynę! xD A zmiana sukienki była oczywiście wpadką przy pracy, bo robiłam to przyjęcie jakieś sześć razy. :P
Natasza i Paweł rodzeństwem, to pasuje wprost idealnie, że też o tym nie pomyślałem! W dodatku są mega podobni do siebie - i z wyglądu, i z charakteru.
W zasadzie to ich fizyczne podobieństwo jest dziełem przypadku. :D Dopiero gdy zorientowałam się, jak podobni wyszli, wymyśliłam, że będą rodzeństwem.
Kapitan Indra pisze:jednak fakt, że Wiktor tak się wzbraniał przed pójściem na galę jako osoba towarzysząca jest co najmniej podejrzany.
Jego pojawienie się tam byłoby bardzo niezręczne. Pracował w kilku, jesli nie kilkunastu restauracjach, z których nagle się zwalniał i odchodził do konkurencji, która wkrótce przebijała poprzednią knajpę popularnością. :P A jeśli założymy do tego, że odchodził w podobnym stylu jak z Pawiego Oka, mógł narobić sobie w branży wieeelu wrogów.
Ururu pisze:Kinderparty idealne XD Wszyscy bawią się na dworze a dzieci zamknięte w pokoju.
Cała Adrianna! xD

Zapraszam na kolejny odcinek, w którym dowiecie się, czy Emdżej naprawdę został porwany, a być może nawet domyślicie się, kto jest sprawcą całego zamieszania. ;) Miłej lektury!


___________________________________________________________________________________________________________________________


Relacja 64


W ciągu paru godzin atmosfera w rezydencji Landgraabów zmieniła się z niemal sielankowej w pełną napięcia. Powietrze było gęste i wisiała w nim groźba. Po zniknięciu Emdżeja Adrianna przetrząsnęła cały dom i okolicę, zanosząc się histerycznym płaczem. Adam i Paweł próbowali ją uspokoić, ale gdy po godzinie poszukiwań nie napotkali na żaden ślad chłopca, nawet oni zaczęli się denerwować. Ponieważ Ada wciąż miotała się w amoku, Adam wykonał serię ćwiczeń oddechowych i zadzwonił na policję, aby zgłosić zaginięcie. Zaginięcie, nie porwanie, jak powtarzała wciąż Adrianna. Małe dzieci często się gubią, zwłaszcza gdy zostają same na nieogrodzonej posesji. Na pewno kręci się gdzieś w pobliżu. Nie ma powodów, żeby od razu zakładać najgorszy scenariusz... Prawda?

Obrazek

W międzyczasie Paweł poszedł obudzić Marzannę. Gdy chciał zapukać, drzwi uchyliły się, a jego oczom ukazał się żałosny widok. Pani domu leżała w sukience z poprzedniego wieczoru, z rozmazanym makijażem i twarzą zapuchniętą od płaczu. Wokół łóżka walały się puste butelki, a dywan przyozdobiony był lepkimi plamami po rozlanym alkoholu.

Obrazek

Paweł zbliżył się do łóżka, najdelikatniej jak umiał dotknął jej ramienia i lekko nią potrząsnął. Gdy otworzyła oczy, spokojnie i powoli wytłumaczył jej, co się wydarzyło. Zauważył, że po policzku spływa jej pojedyncza łza, ale nie był pewien, na ile ma to związek z Juniorem, ponieważ miała tak nieobecny wzrok, że mógłby przysiąc, iż w ogóle go nie słuchała. Zaproponował, że przyniesie gorącą herbatę i tosty, a Marzanna spojrzała na niego z wdzięcznością, po czym z wielkim wysiłkiem wstała z łóżka.

Obrazek

Teraz siedziała przy stole, wpatrując się nieprzytomnie w kubek z kawą i starając sie ignorować potężny ból głowy, w czym nie pomagała tocząca się naokoło głośna dyskusja.

Obrazek

- Kiedy wreszcie zaczniecie go szukać?!
- Spokojnie pani Landgraab, musimy znać więcej szczegółów. Proszę opowiedzieć dokładnie, w jakich okolicznościach pani syn zniknął.
- Zniknął?! To nie pokaz iluzjonisty, mój synek został PORWANY!
- Yyy tak, musimy poznać dokładne okoliczności, ykhym, porwania.

Obrazek

- Przecież już wam mówiłam, bawił się w ogrodzie samochodzikiem, a jak poszłam przynieść śniadanie ktoś go zabrał, ile razy jeszcze mam powtarzać!

Obrazek

- Samochodzikiem? Czy zabawka została w ogrodzie czy chłopiec zabrał ją ze sobą?
- Nie wiem, nie, chyba nie widziałam jej w ogrodzie. Jaki to ma związek z porwaniem mojego synka?!
- Pamięta pani, jak Emdżej był ubrany?

Obrazek

- W żółtą koszulkę Yves Sim Laurent i niebieskie krótkie spodenki Prady. I brązowe buty Louis Simton.
- Żółta koszulka i niebieskie spodenki...
- Od Prady, proszę dopisać, to bardzo ważne.

Obrazek

- Gdzie byliście w momencie zniknięcia dziecka?
- Jedliśmy śniadanie tu, w jadalni.
- Dużo tu okien, doskonale widać miejsce, w którym siedział chłopiec, nic nie zauważyliście? Jakichś podejrzanych osób kręcących się w okolicy?
- Skądże, panie władzo, siedziałem tyłem, a Paweł plótł jakieś farmazony o swojej siostrze. Że niby miałaby z nami zamieszkać, dobre sobie!

Obrazek

- Tak! To na pewno ta zdzira! To ona porwała mojego synka!
- Uspokój się, Ada, co ty wygadujesz?
- Widziałam, jak się rozglądała na przyjęciu, opracowywała plan działania! Wszyscy byli zajęci gapieniem się w jej dekolt, a ona w najlepsze przeprowadzała rozeznanie!

Obrazek

- Uważaj na słowa, dobra? Nataszka to uczciwa dziewczyna i nigdy by czegoś takiego nie zrobiła!
- Uczciwa? A to dobre - mruknął pod nosem Adaś.

Obrazek

- Widzisz, Adam się ze mną zgadza! Od początku wydała się jakaś szemrana!
- Ej, tego nie powiedziałem!
- Zamilcz! Sierżancie, proszę natychmiast aresztować siostrę Pawła!

Obrazek

- Pani Landgraab, proszę się uspokoić.
- NIE BĘDZIESZ MI MÓWIŁ CO MAM ROBIĆ PORWALI MI SYNA PROSZĘ NATYCHMIAST WSADZIĆ TĘ LAMPUCERĘ DO WIĘZIENIA!
- Cóż, charakter Adrianny z pewnością nie ułatwi śledztwa. Co wy o tym wszystkim sądzicie?

Obrazek

- Że w jednym Ada może mieć rację. To prawie na pewno było porwanie. Landgraabowie sa zamożni, mają wielu wrogów. Zakładam, że porywacz ma jakiś cel i wkrótce sam się z nami skontaktuje.
- A wtedy wkroczymy do akcji.

Obrazek

- My? Macie oczywiście na myśli policję?
- Zamierzamy wam pomóc. Chyba nie myslałeś, że będziemy stały z boku, biernie się przyglądając, gdy mój prawnuczek jest w niebezpieczeństwie.
- Pra? Ale... nieważne! Nie możecie brać udziału w akcji, nie jesteście w czynnej służbie i nikt nie weźmie odpowiedzialności za wasze działania.

Obrazek

- Och, nie musicie się o nas martwić.
- Po prostu nam nie przeszkadzajcie.

Obrazek

Gaweł potarł ręką czoło, marszcząc brwi. Doskonale wiedział, że te dwie i tak zrobią to, co sobie zaplanowały.

Obrazek

- Yyyh, dobrze. Tylko nikomu nie mówcie, że to powiedziałem. Jakby ktoś pytał, ja o niczym nie wiem.
- Nie bój żaby, będziemy milczeć jak grób twojej babci.
- Ale moja babcia jeszcze żyje.
- To nieistotne.

Obrazek

- Szanowni państwo, chyba mamy już dość informacji, by zacząć poszukiwania. Zakładamy, że było to porwanie, prawdopodobnie dla okupu. Wyślemy ekipę w teren, a państwa proszę o pozostanie w domu i czuwanie przy telefonie. Porywacz zapewne wkrótce się z wami skontaktuje. Proszę informować nas na bieżąco i nie podejmować żadnych działań na własą rękę.

Obrazek

- Wiedziałam! To na pewno Natasza! Macie natychmiast ją aresztować!
- Panna Czapla zostanie przez nas niezwłocznie przesłuchana. Do widzenia, pani Landgraab.

Obrazek

W ciszy, która zapadła po opuszczeniu przez policjantów rezydencji, dało się słyszeć tylko ciche pochlipywanie Ady. Marzanna odetchnęła z ulgą. Ból głowy trochę zelżał. Postanowiła wybić klin klinem i zrobić sobie mocnego drinka.

Obrazek

Od odejścia Penny minęły ponad dwa tygodnie. Bartek próbował do niej dzwonić, pisał SMS-y, wiadomości na Simbooku, rozmawiał nawet z Nataszą z parteru, wszystko na nic. Podejrzewał, że zamieszkała u ojca, ale tam wolał się nie pokazywać. Uznał, że najbezpieczniej będzie zapytać rodziców albo Sylwię. Utrzymywała z Penny dobre stosunki i na pewno będzie wiedziała, gdzie teraz przebywa.

Obrazek

Lekko drżącą ręką zapukał do drzwi, a gdy usłyszał wesołe "proszę" mamy, odważnie wszedł do środka. Gerard natychmiast zerwał się z krzesła i zaszedł mu drogę.
- Czego tu chcesz?

Obrazek

- Spokojnie, nie zabawię tu długo. Szukam Penny. Wiecie, gdzie jest?

Obrazek

Stojąca do tej pory z tyłu Sylwia rzuciła się na niego z wrzaskiem, uderzając pięsciami w jego pierś.
- Jak w ogóle śmiesz się tu pokazywać! Powiedziała mi, co jej zrobiłeś! Ty bydlaku! Ona była w ciąży!

Obrazek

Gerard znieruchomiał z osłupiałą miną, a Lidia podbegła do córki, obejmując ją troskliwie ramieniem.
- Jak to? Kochanie, opowiedz nam, co się stało. Nic nie rozumiem.

Obrazek

- Wiesz, że byli wiecznie spłukani, a Bartek zabraniał jej pójść do normalnej pracy, tylko kazał jej siedzieć w tym głupim studiu! Potem okazało się, że Penny jest w ciąży, ale nic mu nie powiedziała! A potem... Ona chciała zarobić... Uderzył ją! On ją bił, mamo! Uciekła... uciekła do swojej matki!

Obrazek

Sylwia zaniosła się szlochem i nie była w stanie powiedzieć nic więcej. Gerard bez słowa wybiegł na zewnątrz i udał się w stronę domu rodzinnego Penelopy.

Obrazek

Otworzyła mu jej matka.
- Dzień dobry, w czym mogę pomóc?
- Dzień dobry. Muszę się pilnie zobaczyć z Penelopą.
- Przykro mi, moja córka nie przyjmuje gości.

Obrazek

- Jestem zmuszony nalegać, to ważne.
- A jestem zmuszona kazać się panu wynosić. Penelopa nie życzy sobie teraz towarzystwa.

Obrazek

- Proszę jej powiedzieć, że przyszedł Gerard. Gerard Szczygieł. Niech sama zdecyduje, czy chce ze mną rozmawiać.
- Jest pan bezczelny, nie będę jej zawracać głowy...
- W porządku, mamo. Zostaw nas - Penny spojrzała na Gerarda smutnym wzrokiem. - Przejdziemy się?
- Oczywiście.

Obrazek

Przez pewien czas szli w milczeniu. Gdy znaleźli się w głębi parku, gdzie o tej porze nie było zbyt wielu spacerowiczów, Szczygieł zatrzymał się i obrócił w stronę dziewczyny.
- Ja... właśnie się dowiedziałem. Sylwia o wszystkim nam powiedziała. Czy ty... jesteś...

Obrazek

Penny zamknęła oczy i westchnęła ciężko.
- Tak. Byłam w ciąży. Nie chciałam iść z tym do pana, byłam... przerażona, zła... A przede wszystkim głupia.
- Mogę spytać, co się stało? Z dzieckiem?
- Tak, to było poronienie. Podobno tak się czasem zdarza. Tak powiedział lekarz.

Obrazek

Gerard zacisnął pięści, po czym chwycił się za głowę.
- Nie mogę uwierzyć, że byłaś z tym wszystkim sama! Głupia dziewczyna nic mi nie powiedziała!
- Proszę nie winić Sylwii, prosiłam ją o dyskrecję.
- Myśl, że mogłem ci pomóc, że to dziecko...

Obrazek

- Może tak było dla niego lepiej.

Obrazek

Po policzku Penelopy spłynęła pojedyncza łza. Gerard objął ją mocno.
- Obiecaj mi, że będziesz mówić mi o takich rzeczach. Od razu. Przyjdź w poniedziałek do szpitala, zrobię ci parę badań.
- Dobrze, obiecuję.
- Gdybyś czegoś potrzebowała...
- Dziękuję. Bardzo dziękuję.

Obrazek

Gdy wrócił do domu, zastał Sylwię, Lidię i Bartka kłócących się przy stole.
- Nie chcę go więcej widzieć na oczy! Ma stąd wyjść!
- Uspokój się, to twój brat! Popełnił błąd... wiele błędów, ale zawsze ma prawo usiąść z nami przy jednym stole!

Obrazek

Bartek zerwał się na równe nogi i z przejęciem zapytał ojca:
- I jak? Wszystko z nią dobrze? Gdzie teraz jest? Tato?

Obrazek

- Nie jesteś już moim synem.

Obrazek

Lidia dostała ataku spazmów. Sylwia uśmiechnęła się pod nosem, choć z oczu wciąż ciekły jej łzy gniewu. Gerard objął żonę, podtrzymując ją, by nie upadła. Bartosz stał przez chwilę na środku z nieobecnym wzrokiem, po czym odwrócił się na pięcie i zdecydowanym krokiem opuścił dom rodzinny, aby nigdy już do niego nie powrócić.

Obrazek

Od zaginięcia Juniora minęła doba, a porywacz w dalszym ciagu nie skontaktował się z Adrianną. Policja przesłuchała wszystkich sąsiadów oraz osoby uprawiające na tej trasie poranny jogging, lecz nikt nie widział Emdżeja ani żadnego podejrzanego sima kręcącego się po okolicy.

Obrazek

Landgraabowie spożywali śniadanie w milczeniu, pogrążeni w najczarniejszycyh myślach, kiedy nagle zadzwonił telefon.

Obrazek

- Tak, sierżancie? Znaleźliście go?

Obrazek

- Jeszcze nie, ale wpadliśmy na pewien trop. Proszę przyjechać jak najszybciej na posterunek w Wierzbowej Zatoczce.

Obrazek

Adrianna wpadła na komendę niczym piorun kulisty, rozpychając się w wąskich korytarzach łokciami. Adam truchtał za nią, rzucając przepraszające spojrzenia i uśmiechy poturbowanym przez żonę nieszczęśnikom.

Obrazek

- Gdzie on jest? Wiecie, gdzie jest mój synek?
- Niestety nie, ale chcielibyśmy, żeby rozpoznała pani kilka rzeczy.

Obrazek

Sierżant Grzywacz poprowadził ją w stronę pokoju przesłuchań. Gdy uchylił drzwi, zobaczyła siedzącego przy stole blondwłosego chłopca w żółtej koszulce.

Obrazek

- EMDŻEJ?!
- Co pani robi?! Proszę zostawić moje dziecko!

Obrazek

- Zgarniacie nas z ulicy, pakujecie do radiowozu, zamykacie na komisariacie, a teraz jeszcze jakaś szurnięta baba rzuca się na mojego synka! Wysmaruję na was taką skargę, że kapcie wam pospadają!

Obrazek

- Lepiej niech mi pani wytłumaczy, dlaczego pani synalek ma na sobie ubranie MOJEGO dziecka!
- Słucham?!
- To designerskie ubrania z limitowanych kolekcji, prawdopodobieństwo, że jakieś dziecko będzie pomykać po okolicy w identycznym zestawie jest doprawdy znikome!

Obrazek

- Ja nic nie ukradłam!
- Spokojnie, nikt niczego takiego nie sugeruje. Chcielibyśmy tylko spytać, skąd ma pani te ubrania.
- ODMAWIAM odpowiedzi! Znam swoje prawa i zamierzam zachować milczenie!

Obrazek

- Szanowna pani, proszę zrozumieć, nie jest pani o nic oskarżona. Syn tu obecnej pani Landgraab zagi... to znaczy, został wczoraj porwany, mając na sobie identyczny strój. Każda informacja, jakiej może nam pani udzielić, będzie nieocenioną pomocą w śledztwie i może nam pomóc ocalić chłopca.

Obrazek

Simka zmierzyła Adę krytycznym spojrzeniem. Po chwili milczenia przewróciła oczami i usiadła.
- No dobrze, dostałam je od jakiegoś faceta.

Obrazek

- Kiedy to było? Pamięta pani, jak wyglądał?
- Wczoraj przed południem. Wracałam z Mateuszkiem z zakupów, kiedy zaczepił nas jakiś gość. Wysoki, muskularny, jak wy to mówicie... afrosimianin? W sensie czarny, ale tak chyba nie wolno teraz mówić, nie? Powiedział, że mam fajnego brzdąca i czy nie chciałabym dla niego trochę ciuchów, bo kupił je dla swojego syna, ale żonie się nie spodobały, a żal wyrzucić. No to wzięłam, wyprałam, przejrzałam, czy nie mają jakichś mend i tyle.

Obrazek

Ada poczerwieniała z wściekłości na wzmiankę o mendach, ale powstrzymała się od wybuchu. W tym momencie do pokoju weszła Marzanna, ale mało kto zauważył jej przybycie. Ostatnio nie zachowywała się jak emanująca władzą, pewna siebie kobieta, którą zawsze była. Przemknęła pod ścianą i przycupnęła z tyłu na jednym z niewygodnych krzeseł.

Obrazek

- Bardzo dziękujemy za pomoc...
- Tak, dziękujemy, a teraz proszę oddać ubrania.

Obrazek

- Że co proszę?!
- Słyszała pani! Niech młody wyskakuje z ciuchów!
- Ai mi się śni, dostałam je w uczciwy sposób i zamierzam je zachować!
- Uczciwy! Też mi coś! Dorobiłaś się na krzywdzie innych!

Obrazek

- Dorobiłam?! Bezczelna! Stać cię na to wszystko tylko dlatego, bo urodziłaś się w bogatej rodzinie! Zepsuta gówniara, czytałam o tobie w gazetach. Rączki pracą nie splamione i będzie żałować ludziom, którzy muszą żebrać o ubrania dla swojego dziecka w caritasie!

Obrazek

W oczach kobiety pojawiły się łzy, ale Ada wciąż szła w zaparte.
- Czy pani w ogóle wie, ile te ubrania kosztowały?! Te spodenki są od PRADY!

Obrazek

Marzanna nie mogła dłużej patrzeć bezczynnie na zachowanie córki.
- Dość, Ada. Wychodzimy. Nie będziemy pani dłużej niepokoić. Proszę zatrzymać ubrania.

Obrazek

Wyekspediowała wściekłą Adę i czerwonego ze wstydu Adama z powrotem do domu, lecz sama zamiast wrócić do pracy postanowiła zaczekać na simkę, z którą rozmawiali.

Obrazek

- Przepraszam bardzo...
- Hę? To znowu wy? Chcecie się jeszcze powyżywać na biednej kobiecie bez środków do życia?

Obrazek

- Zachowanie mojej córki było skandaliczne i bardzo panią za to przepraszam. Jeśli mogę pani jakoś zadośćuczynić... - wyciągnęła w stronę simki plik banknotów.

Obrazek

- Chyba sobie pani żartuje! Wy, bogacze, myślicie, że wszystko da się załatwić pieniędzmi. Miłość, szacunek... tego nie da się kupić. Proszę sobie to zachować na nowe ciuchy od francuskich projektantów.

Obrazek

Odwróciła się na pięcie i odeszła w stronę drzwi. Przed wyjściem zatrzymała się i spojrzała na Marzannę ze współczuciem.
- Mam nadzieję, że wasz chłopiec się znajdzie. Żadne dziecko nie zasługuje na bycie odebranym od matki, nawet tak beznadziejnej jak pani córka.

Obrazek

Nieświadom dramatów rozgrywających się w sąsiednim mieście, Bartosz Szczygieł szedł raźnym krokiem przez ogród Willi Aleksandra.

Obrazek

Penny zauważyła go przez okno i zbiegła na dół, by zdążyć otworzyć drzwi, zanim dzwonek zaalarmuje kogoś z rodziny.
- Penny!
- Nie powinieneś tu przychodzić.
- Penny, przepraszam! Sylwia...
- Naprawdę, powinieneś już iść.

Obrazek

Nie zważając na jej protesty, Bartek klęknął i wyjął z kieszeni pierścionek.
- Sylwia wszystko mi powiedziała. Wiem, że byłem okropny, ale obiecuję, że się zmienię! Gdy dowiedziałem się o ciąży...

Obrazek

- Co ty wyrabiasz?!
- Penny, kocham cię, kocham najmocniej na świecie i chcę wychowywać z tobą dziecko. Proszę, wyjdź za mnie!
- Odejdź stąd!
- Penny, proszę...

Obrazek

- Nie słyszałeś? Powiedziała, żebyś spadał.
Bartek zerwał się na równe nogi.
- Nie wtrącaj się, to nie twoja sprawa!
- Ach tak?

Obrazek

- Pamiętasz naszą ostatnią rozmowę?
- Odwal się.
- Pozwól, że odświeżę ci pamięć. Kazałem ci przysiąc, że będziesz ją chronił.
- Enrique, zostaw go.
- Kazałem ci przysiąc i powiedziałem, że jeśli ją skrzywdzisz...
- Rico, proszę!
- ... jeśli włos spadnie jej z głowy, zabiję cię. Przypominasz sobie?

Obrazek

- Serio, koleś, wal się. To są nasze prywatne sprawy!

Obrazek

- Masz pecha gnoju, bo ja zawsze dotrzymuję obietnic.

Obrazek

Między mężczyznami rozgorzała regularna bójka.
- Przestańcie! Słyszycie mnie?! Macie natychmiast przestać! Dzwonię na policję!

Obrazek

Funkcjonariusze przybyli w ciągu kilku minut i to, co zastali, wcale im się nie spodobało.
- Myślałby kto, że po awansie nie będą nas już przydzielać do brudnej roboty!

Obrazek

- Proszę, zróbcie coś, przecież oni się pozabijają!
- Proszę pani, zrobimy co w naszej mocy. Proszę się odsunąć.

Obrazek

- Ekhym... Panowie! Hola, panowie! Proszę się uspokoić! Nie do wiary, w ogóle mnie nie słuchają.
- Może przyniosę z wozu megafon?

Obrazek

- Ruszcie zafajdane tyłki i rozdzielcie ich zanim ktoś zginie! Złożę na was zażalenie!
- Oj, tak, już się robi panienko.

Obrazek

Przy użyciu pałek i pod naciskiem złowrogiego spojrzenia młodej Ćwirówny funkcjonariuszom udało się rozdzielić walczących. Bartosz ledwo trzymał się na nogach, za to Enrique wciąż miał dość krzepy, żeby stawiać opór przy aresztowaniu.
- Puśćcie mnie! Puście mnie do niego! Zabiję gnoja!
- Nie tak ostro, chłopcze, lepiej zamknij jadaczkę, jeśli nie chcesz zamieszkać w areszcie na stałe.
- Zabieramy ich, proszę pani. Do odbioru w areszcie miejskim w Wierzbowej Zatoczce.

Obrazek

Zastanawiacie się pewnie, co u diabła robił Enrique w Wierzbowej Zatoczce? Otóż pamiętnego ranka, gdy obudził się z najdziwniejszego snu w swoim życiu, spakował się i wyjechał na Isla Paradiso, by odnaleźć Danutę. Niestety okazało się, że nie będzie to proste zadanie. Zanim dowiedział się, na której z tysiąca okolicznych wysepek przebywała, simka zdążyła już wyjechać. Rico ruszył za nią w pościg, ale gdzie się nie zjawił, zawsze była krok przed nim, już w innym mieście, w innym kraju, wciąż nieuchwytna.

Obrazek

Udało mu się ją znaleźć w Brindleton Bay, gdzie zaangażowała się w akcję charytatywną na rzecz schroniska dla bezdomnych zwierząt. Cała Danuta... zawsze troszczyła się o tych, którzy nie mogli sami o siebie zadbać. Umówili się na kolację w jedej z uroczych, nadmorskich knajpek, lecz rano w dniu spotkania Enrique odebrał telefon, który miał zmienić jego życie. Bez chwili zwłoki spakował się i pojechał do Wierzbowej Zatoczki.

Obrazek

Danuta po przybyciu do restauracji zastała na stoliku czerwoną różę i długi list, w któym Rico opowiedział o swoim śnie i kilkumiesięcznej podróży, którą odbył, by ją zobaczyć, a także o powodach swej nieobecności. Simka przeczytała go uważnie, po czym zgodnie z życzeniem autora zamówiła kolację i najlepsze wino na jego rachunek, a tajemniczy uśmiech nie schodził z jej twarzy do końca wieczoru.

Obrazek

Telefon był od jego matki. Mimo że starała się utrzymać swój zwyczajny, wesoły ton głosu, Enryczek z łatwością wyczuł, że simka powstrzymuje się od płaczu. Między standardowymi pytaniami o samopoczucie i pracę udało mu się dowiedzieć, że ojciec podupadł ostatnio na zdrowiu. Nina twierdziła, że to nic groźnego i jeśli Rico ma jakieś ważne zobowiązania, nie powinien z nich rezygnować. Tata z pewnością wkrótce wydobrzeje i będą mogli się spotkać innym razem. Chłopak przypomniał sobie wtedy swój sen, przerwał matce w pół zdania, obiecał, że przyjedzie najbliższym pociągiem i rozłączył się, zanim zdążyła spróbować wybić mu ten pomysł z głowy.
Po przyjeździe do Zatoczki skierował się bezpośrednio do Villi Aleksandra. Nie spotkał po drodze nikogo znajomego. Gdy stanął pod drzwiami rodzinnego domu, serce zaczęło mu bić jak oszalałe. Nie był pewien, czy to podniecenie, radość czy stres.

Obrazek

Wcisnął dzwonek. Cisza. Spróbował jeszcze dwa razy. Uznał, że mechanizm jest zepsuty i zaryzykował naciśnięcie klamki. Drzwi były otwarte.

Obrazek

Gdy wszedł do środka, jego oczom ukazał się żałosny obraz. Było bardzo ciemno - grube, zakurzone zasłony blokowały światło. Było też pusto - większość mebli, które pamiętał, zniknęła. Na pozostałych sprzętach i w kątach pomieszczenia rozciągały się spore pajęczyny.

Obrazek

Obrazek

- Co u licha... Mamo? Mamo! To ja, Enrique! Jest tu kto?

Obrazek

Nina pojawiła się na schodach z prędkością światła. Jej promienna, jaskrawa postać silnie kontrastowała z ponurym otoczeniem.

Obrazek

- Mój mały pączuszek! Nie mogę uwierzyć, że to ty! Jak zmężniałeś! Mój malutki syneczek, taki męski i przystojny!
- Też się cieszę, że cie widzę, mamusiu.

Obrazek

- Więc... co tu się stało? Czemu jest tu taki syf? I gdzie się podział zegar pradziadka Penny? Zawsze stał w korytarzu.
- Ćśś, nieważne kochanie. Chodź, przywitasz się z tatą. Bardzo się ucieszy z wizyty.

Obrazek

Enryczek podążał za Niną przez kolejne piętra rezydencji, każde kolejne bardziej obskurne od poprzedniego.

Obrazek

Gdy jednak weszli do pokoju rodziców, powitał go znajomy kicz i barokowy przepych, zupełnie jakby to jedno pomieszczenie zatrzymało się w czasie.
- Doni! Zobacz, kto nas odwiedził!

Obrazek

- Cześć, tato!
- Synu! Dobrze wyglądasz!
- Ty też.
- Don! Lekarz zabronił ci wstawać!

Obrazek

Enrique spojrzał na nią z niepokojem.
- Czy to coś poważnego?
- Nie, nie, pączuszku. To opowiadaj, co u ciebie słychać. Czytałam o tobie ostatnio na Pudelku. Naprawdę miałeś romans z tą sławną aktorką?

Obrazek

Pogawędka nie trwała zbyt długo, ponieważ Don gorzej się poczuł ("To z emocji, pączuszku"). Enrique pomógł Ninie położyć go do łóżka, po czym zostawił ją czuwającą przy mężu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Postanowił przejść się po domu. Miał nadzieję, że uda mu się odkryć powód, dla którego był tak zapuszczony. Czy to możliwe, że ciotka Dina sprzedała te wszystkie rzeczy, żeby sfinansować leczenie ojca? Swoją drogą powinien jak najszybciej dowiedzieć się, co dolega tacie. Pojedzie jutro do szpitala i popyta, kto jest jego lekarzem. Może ojciec tego chłystka Penny będzie coś wiedział, w końcu jest chirurgiem. Właśnie, przy okazji wpadnie w odwiedziny do Penelopy. Tak dawno się nie widzieli...

Obrazek

Gdy szedł do swojego pokoju, usłyszał skrzypienie otwieranych drzwi.
- Enrique?!
- Hmm?

Obrazek

- Penny! Co ty tu robisz?
- Cicho! Wejdź do środka.

Obrazek

Penelopa opowiedziała mu ze szczegółami, co wydarzyło się od czasu jego wyjazdu. Jej opowieść wybiła mu z głowy myśl o chorobie ojca, w zamian wypełniając go żądzą mordu na Bartoszu. Dziewczyna nalegała, by zostawił go w spokoju, więc obiecał jej, że nie będzie go szukał, ale nie ręczy za siebie, jeśli kiedyś przypadkiem na niego wpadnie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A teraz był tu, w miejskim areszcie, zastanawiając się, ilu paparazzi będzie na niego czekało przed wejściem. Ciężko będzie to zatuszować.

Obrazek

Po kilku godzinach przed drzwiami celi pojawił się jeden z policjantów, którzy go aresztowali.
- No, młody, masz szczęście. Ktoś wpłacił za ciebie kaucję. Wychodzisz.

Obrazek

- A co z tym drugim? Szczygłem?
- Leży w ciężkim stanie w szpitalu. Prędko się z tego nie wykaraskasz, chłopie.

Obrazek

Obrazek


***


Na betonowej posadzce rozbrzmiały kroki. Po chwili pod naciskiem butów zabrzęczały metalowe stopnie, prowadzące do dawnej ładowni.

Obrazek

Postać skierowała się prosto do wiszącej na ścianie umywalki, ignorując siedzące obok ze związanymi nogami dziecko.

Obrazek

Chłopiec przyglądał się w milczeniu, jak mężczyzna myje ręce. Robił to z dokładnością chirurga przygotowującego się do operacji.

Obrazek

W końcu nieznajomy zakręcił wodę i usiadł na krześle naprzeciwko niego.
- Jak się miewasz, Emdżej? A może powinieniem powiedzieć: Malcolmie II?

Obrazek

- Jeść! Chcę JEŚĆ! I siusiu! Ja chcę do maaaamyyyyy!

Obrazek

- Hahaha! Uroczy z ciebie dzieciak. Ale twojej mamy tu nie ma. Jestem tylko ja i moje zasady. Jeśli czegoś chcesz, musisz ładnie poprosić.

Obrazek

- Nie! Nie! Nie będę! Maaaaamaaaaa! MAAAAAMAAAAAA!

Obrazek

- Hahaha! Co za charakterek - mężczyzna wstał i podszedł do chłopca ze złowrogim błyskiem w oku. - Nie dostaniesz jedzenia, dopóki nie usłyszę słowa "proszę". Zresztą mała głodówka ci nie zaszkodzi.
Na słowo "głodówka" w oczach Juniora pojawiło się przerażenie. Przestał płakać i patrzył trwożliwie za odchodzącym porywaczem.

Obrazek

Gdy ten zniknął za drzwiami, Emdżej skulił się i zaczął cichutko chlipać. Po raz pierwszy w życiu się bał.

Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Ururu
Posty: 183
Rejestracja: 03 kwie 2018, 15:13

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Ururu » 06 lip 2019, 14:07

"- Żółta koszulka i niebieskie spodenki...
- Od Prady, proszę dopisać, to bardzo ważne." <- Cóż za ignorancki policjant się jej trafił :/

"- Nie jesteś już moim synem." <- TO BYŁO ZA MOCNE ;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;
Szczególnie po tym jak mama Bartka powiedziała, że zawsze może usiąść z nimi przy jednym stole.

TEN SIEDZĄCO-LEŻĄCY BARTEK XDDD

Biedny Emdżej :c

(Muszę sobie odświeżyć o co chodziło z Danutą XD)
ObrazekObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Kapitan Indra
Główni Administratorzy
Główni Administratorzy
Scenarzysta
Scenarzysta
Konserwator
Konserwator
Posty: 3008
Rejestracja: 30 paź 2013, 19:17

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Kapitan Indra » 07 lip 2019, 11:58

No, wreszcie odcinek, super, przydało się to po pełnym stresów tygodniu. Mysikrólikowe relacje pozwalają starej Ciotce się zrelaksować :)

Nie dziwię się Adriannie, że tak panikuje w związku z porwaniem Juniora, ale z drugiej strony ta przesada jeśli chodzi o ubrania syna... kogo obchodzi, z jakiej firmy, kiedy dziecko zaginęło...
Zakładam, że porywacz ma jakiś cel i wkrótce sam się z nami skontaktuje.
- A wtedy wkroczymy do akcji.
No, tak, słynny duet Bella & Judka zamierza powrócić do dawnego zawodu... byłoby zabawnie.
- Yyyh, dobrze. Tylko nikomu nie mówcie, że to powiedziałem. Jakby ktoś pytał, ja o niczym nie wiem.
- Nie bój żaby, będziemy milczeć jak grób twojej babci.
- Ale moja babcia jeszcze żyje.
- To nieistotne.
:haha: Jak ja kocham te dialogi.

No rychło w czas się Bartek zaczął ogarniać. Ale że akurat jego ojciec okaże tę lepszą stronę... tego to się nie spodziewałam.
- Nie jesteś już moim synem.
Mocne słowa, ale myślę, że były potrzebne, by do tego pustego, zaślepionego dumą łba coś dotarło.
Marzanna nie mogła dłużej patrzeć bezczynnie na zachowanie córki.
- Dość, Ada. Wychodzimy. Nie będziemy pani dłużej niepokoić. Proszę zatrzymać ubrania.
No, jedna rozsądna w tym całym towarzystwie.

Ależ u mnie zaplusował Enrique za tę akcję z Bartkiem. A pomyśleć, że go nie znosiłam gdy był nastolatkiem...

Biedny, stary Don...

A co do porwanego Juniora, to nie dziwne, że się boi, ale jest rozpaskudzonym smarkaczem i porywacz ma rację, chcąc go nauczyć pokory.
Swoją drogą, ten porywacz mnie ciekawi. Mam kilka typów...
Tumb-Indr ^^
LANDGRAABOWIE-PUNKCIKOWIE
ObrazekObrazek
JOANNA CHMIELEWSKA - 2.04.1932 - 7.10.2013
MARGIT SANDEMO - 23.04.1924 - 1.09.2018
MACIEJ PAROWSKI - 27.12.1946 - 02.06.2019

:indra:

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 469
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Lion » 07 lip 2019, 17:17

Niecierpliwie czekam, że Bella i Judka odbiją Juniora! :D Policjanci są całkiem, hmm, pocieszni? xD Ale raczej malca nie odnajdą. :P
Marzanna jest mega przygaszona. Podziwiam, że udało Ci się to oddać na zdjęciach z gry!
Mam mieszane uczucia co do rodziny Szczygłów. Nie potrafię powiedzieć, jak według mnie powinni zachować się wobec Bartosza. Przyznaję jednak, że załamana acz wspierająca matka i całkowicie bezwzględny ojciec wydają się być niezwykle prawdopodobni. Oby tylko Penny stanęła na nogi. Może powrót Enryczka okaże się być pomocny? ;)
Zaintrygowała mnie choroba Dona. W sumie nie spodziewałem się żadnych nowych wątków u pana Lotario i Niny. Z drugiej strony to chyba ma być bardziej wątek Enryczka?
Już wiem, kto porwał Juniora! To znaczy, nie mogę wiedzieć na 100%, ale teraz byłbym bardzo zdziwiony, gdybym nie miał racji. :D Btw, rozbroił mnie fakt, że młody wystraszył się dopiero na myśl o głodówce. :D

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 222
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: MalaMi95 » 08 lip 2019, 13:42

Kolejny odcinek!
Pora zabrać się za komentowanie! :D
„Małe dzieci często się gubią, zwłaszcza gdy zostają same na nieogrodzonej posesji. Na pewno kręci się gdzieś w pobliżu. Nie ma powodów, żeby od razu zakładać najgorszy scenariusz... Prawda?”
Tak, małe dzieci są jak koty. Na nieogrodzonej posesji wychodzą… i albo wracają albo i nie x)
Swoją drogą ta stoicka mina Adama w połączeniu ze szlochającą Adrianną w tle x)
„W międzyczasie Paweł poszedł obudzić Marzannę. Gdy chciał zapukać, drzwi uchyliły się, a jego oczom ukazał się żałosny widok. Pani domu leżała w sukience z poprzedniego wieczoru, z rozmazanym makijażem i twarzą zapuchniętą od płaczu. Wokół łóżka walały się puste butelki, a dywan przyozdobiony był lepkimi plamami po rozlanym alkoholu.”
I teraz mam retrospekcje z poprzedniego odcinka ;_; Wiktor ;_;
Wciąż nie mogę przeżyć, że tak się zachował! Nie to, że nie przeczuwałam x)
Ale szkoda mi Marzanny. Wiem, że sama dobra w życiu nie była, ale jednak ostatnio się wyrobiła i smutno mi, że oto znajduje faceta przy którym mogłaby być szczęśliwa, ale nie, bo nie! Bo on sobie tak wymyślił i już x)
„- Od Prady, proszę dopisać, to bardzo ważne.”
Tak, najważniejsze na świecie x)
Chociaż jeśli porywacz był jakimś niedoszłym projektantem mody, to kto wie? Może istotne? X)
„Skądże, panie władzo, siedziałem tyłem, a Paweł plótł jakieś farmazony o swojej siostrze. Że niby miałaby z nami zamieszkać, dobre sobie!”
Cała ta rodzina xD
Zostawili dziecko same i niech sobie daje radę jak jest prawdziwym Landgraabem xD

„Wszyscy byli zajęci gapieniem się w jej dekolt, a ona w najlepsze przeprowadzała rozeznanie!”
W sumie jak wszyscy byli zajęci gapieniem się na nią, to ciężko byłoby jej porwać dziecko bez zwracania niczyjej uwagi xP
„- Och, nie musicie się o nas martwić.
- Po prostu nam nie przeszkadzajcie.”
I to jest to na co wszyscy czekają! Bella i Judka, to dzieła! :D
Jestem ciekawa co wymyślą, żeby odzyskać Emdżeja :D
Choć wciąż bawi mnie, że porwali dziecko, wszyscy panika, a Judka i Bela na spokojnie z uśmiechami siedzą sobie na kanapie i plotkują xD
„- Jak w ogóle śmiesz się tu pokazywać! Powiedziała mi, co jej zrobiłeś! Ty bydlaku! Ona była w ciąży!"
Cała ta akacja z Bartkiem wyraźnie wskazuje… że wciąż trzymasz każesz komuś trzymać to piwo xD

Nie dość, że się znęcał nad Penny psychicznie, a w końcu i fizycznie, to jeszcze poroniła dziecko :O

No chyba nie da się typa jeszcze bardziej nie lubić x) (Ale nie, nie musisz mi już udowadniać. Wierzę, ze potrafisz xD).
„- Gdybyś czegoś potrzebowała...
- Dziękuję. Bardzo dziękuję.”
Wszystko fajnie, tylko niestety trochę już za późno :(
Mimo, ze pan Gerard wygląda na spoko gościa, to jednak trochę tez jego wina… Bartek nie stał się taki sam z siebie.
Jednak fakt, że ojciec go nie wspierał i pchał na medycynę, której ten nie chciał faktu nie polepszył.
Może gdyby wspierał syna nie doszłoby do takich tragedii?

Teraz to może sobie tylko zaoferować pomoc, która i tak jest już za późno.
„- Nie jesteś już moim synem.”
I z tą decyzją mam problem.
Z jednej strony ok, Bartek się zachował naprawdę źle. Ale tak z drugiej są jednak rodziną, a Gerard znów zamiast coś zrobić, to łatwiej mu powiedzieć „Wiesz co? wypad z domu”. I pa i nie obchodzi go czy Bartek jeszcze bardziej się nie pogrąży i nie zacznie robić jakiejś innej kobiecie to co Penny, czy nawet nie stanie się gorszy.
Ech…
„Powiedział, że mam fajnego brzdąca i czy nie chciałabym dla niego trochę ciuchów, bo kupił je dla swojego syna, ale żonie się nie spodobały, a żal wyrzucić. No to wzięłam, wyprałam, przejrzałam, czy nie mają jakichś mend i tyle.”
Z jednej strony rozumiem sytuację tej simki, ale tak z drugiej… Typ ją zaczepia mówiąc „Ej, mała… Fajnego masz brzdąca. Nie chcesz parę ciuszków dla niego?”, a ona ot tak kupuje i idzie dalej? xD
No ja nie wiem, ale ja bym miała czerwoną lampkę w głowie x)
„- Ai mi się śni, dostałam je w uczciwy sposób i zamierzam je zachować!”
Nie mówię, że Ada zachowała się dobrze, ale z drugiej strony jak kupno kradzionych ciuchów od jakiegoś typa na środku ulicy jest „uczciwe”? xD

Nie wiem, jakoś nie potrafię współczuć do końca tej simce. Z jednej strony rozumiem, a z drugiej kupuje kradzione ciuchy, jeszcze krzyczy, że ona wie jaka jest Ada, bo czytała o niej w gazetach x)
Ja wiem, że w przypadku Ady to pewnie prawda co piszą, ale ogólnie raczej nie jest to wyznacznik człowieka co o nim piszą na pudelkach czy jakiś czasopismach plotkarskich x)
Jakoś tak nie potrafię poczuć do niej sympatii x)

Zwłaszcza, że ciuchy to chce wziąć, ale jak Marzanna proponuje pomoc materialną, to nagle unosi się dumą i honorem, że ta chce ją kupić x)
No ja nie wiem, ale jak na osobę co żebra po karitasach nie chce przyjąć pomocy od drugiej simki i woli dalej żebrać… No jakoś tak, no x)
„- Mam nadzieję, że wasz chłopiec się znajdzie. Żadne dziecko nie zasługuje na bycie odebranym od matki, nawet tak beznadziejnej jak pani córka.”
Powiedziała, a tymczasem jej dziecko samo sobie idzie gdzieś siną w dal xD
„- Penny, kocham cię, kocham najmocniej na świecie i chcę wychowywać z tobą dziecko. Proszę, wyjdź za mnie!”
Jedyne czego żałuję w całej scenie potem z Enryczkiem, to fakt, że nie mogłam zobaczyć reakcji Bartka na fakt, że Penny już w ciąży nie jest. I to przez niego.
Swoją drogą ma tupet. Najpierw ją traktował jak traktował, a teraz nagle się oświadcza i myśli, ze to wszystko rozwiąże :O
„Simka przeczytała go uważnie, po czym zgodnie z życzeniem autora zamówiła kolację i najlepsze wino na jego rachunek, a tajemniczy uśmiech nie schodził z jej twarzy do końca wieczoru.”
Ej, ja bym chciała przeczytać ten list! :D
I naprawdę ładnie zrobiłaś Danutkę <3

Biedny Don i Nina :(
I pomyśleć, że w mojej relacji tyle razy był obok, a wolał Agatki i inne! xD

Ogólnie nie myślałam, że Enryczek, aż tak zlał Bartka, że ten walczy o życie :O
No to już była przesada…
Nie wiem czy warto było robić sobie problemy w życiu przez takiego typa :/

Co do Emdżeja to cały odcinek zastanawiał się czy faktycznie to było porwanie i jednak było!
Miałam swoje typy kim może być uf porywacz, lecz na razie w mej głowie pojawiła się szalona teoria, że musiał być to ktoś znany, bo przecież taki bachor jak Emdżej nie poszedłby z byle kim bez krzyku :P

I zaczynam myśleć, że może to Adam? xD
Jakiś tai spokojny jest przez całe to śledztwo, a wydawało się, że lubi dzieciaka :P

Ewentualnie inny krewny, ale kto? No cóż będę myśleć :D

A póki co czekam na kolejny odcinek! :D
Obrazek

Awatar użytkownika
Kapitan Indra
Główni Administratorzy
Główni Administratorzy
Scenarzysta
Scenarzysta
Konserwator
Konserwator
Posty: 3008
Rejestracja: 30 paź 2013, 19:17

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Kapitan Indra » 09 lip 2019, 11:32

To na pewno ktoś z Landgrabów, jakiś Demetriusz czy inna cholera, porwał Emdżeja... tak sobie teraz myślę... :conf: Chociaż akurat Demetriusz może nie, ale ten starszy Landgraab, zapomniałam imienia, właściciel firmy, ten co przyszedł z synem akurat na bójkę...
Tumb-Indr ^^
LANDGRAABOWIE-PUNKCIKOWIE
ObrazekObrazek
JOANNA CHMIELEWSKA - 2.04.1932 - 7.10.2013
MARGIT SANDEMO - 23.04.1924 - 1.09.2018
MACIEJ PAROWSKI - 27.12.1946 - 02.06.2019

:indra:

Awatar użytkownika
Stara-Raszpla
Posty: 925
Rejestracja: 15 gru 2013, 0:00

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Stara-Raszpla » 24 sie 2019, 2:08

@Indra.. ja bym obstawiala jednak chyba Yakuze... Ta babka wspominala o roslym murzynie. To na pewno Marcus Flex !... Kojarze te zakazana gembe... 5 razy przez niego zapis zmienialam, bo mi go gra ciagle swatala z Katrina Caliente :D

Uf.. przeczytalam do konca.. ostatnio robilam to jakies 3 lata temu (moze 4 nawet ???) I od tego czasu nie sledzilam tak dokladnie i wiele zapomnialam. Dlatego poswiecilam 2 dni i przeczytalam. Ale 1 simki nie kojarze.
Kim jest Danuta ??
Cos mi chyba umknelo
Na forum od: 18.04.2007
--------------------------
Mój sprzęt:
Apple MacBook Pro 15" Retina. i7 2.5GHz/16GB/512GB/AMD Radeon R9 M370X w/2GB
oraz
MSI GS65 15"" i7-8750H (6 core) 2.2 / 32GB / 512GB / Nvidia GTX 1070 Max-q - 8GB

Awatar użytkownika
Kapitan Indra
Główni Administratorzy
Główni Administratorzy
Scenarzysta
Scenarzysta
Konserwator
Konserwator
Posty: 3008
Rejestracja: 30 paź 2013, 19:17

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Kapitan Indra » 24 sie 2019, 13:36

Stara-Raszpla pisze:@Indra.. ja bym obstawiala jednak chyba Yakuze...
:conf: W sumie możesz mieć rację, bo przecież raz im Wiktor kota popędził... może perfekcyjny nowy kelner to ich szpieg? Albo maczała w tym palce restauracyjna konkurencja Marzanny lub właśnie Wiktor? (Bo ta jego chęć ucieczki od Marzanny jest bardzo podejrzana :D ). To by był dopiero zwrot akcji... :mysli:
Tumb-Indr ^^
LANDGRAABOWIE-PUNKCIKOWIE
ObrazekObrazek
JOANNA CHMIELEWSKA - 2.04.1932 - 7.10.2013
MARGIT SANDEMO - 23.04.1924 - 1.09.2018
MACIEJ PAROWSKI - 27.12.1946 - 02.06.2019

:indra:

Awatar użytkownika
Stara-Raszpla
Posty: 925
Rejestracja: 15 gru 2013, 0:00

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Stara-Raszpla » 26 sie 2019, 4:55

@Galcia :) Tak mi wpadlo do glosy.. ze nastepne dziecko Adrianny powinno sie nazywac Bibianna :) A jeszcze lepiej jakby Marzanna miala jeszcze jedna corke.. i by pasowalo: Adrianna, Marianna, Bibianna
natomiast Judyta moglaby miec jeszcze syna o Lacinskim imieniu REGULUS :D Regulus Mysikrolik :)

W ogole to ostatnio moda jest na Q&A u youtuberow to i moze tutaj taka seria by sie przyjela ? :D
A moje pytanie to.. czy ty grasz w ogole Mysikrolikami, tak zeby pograc, nawiazac znajomosci i zeby czesc histori byla spontaniczna. Czy tylko wykorzystujesz ich jako aktorow do relacji w z gory ulozonym scenariuszu ? :D
Na forum od: 18.04.2007
--------------------------
Mój sprzęt:
Apple MacBook Pro 15" Retina. i7 2.5GHz/16GB/512GB/AMD Radeon R9 M370X w/2GB
oraz
MSI GS65 15"" i7-8750H (6 core) 2.2 / 32GB / 512GB / Nvidia GTX 1070 Max-q - 8GB

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 973
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Galcia » 10 wrz 2019, 1:05

Witam serdecznie po wakacjach! Mam nadzieję, że były bardziej udane niż moje, choć nie mogę narzekać, bo w końcu udało mi się napisać kolejny odcinek. ;) Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze!
Ururu pisze:TEN SIEDZĄCO-LEŻĄCY BARTEK XDDD
Uwielbiam te pozy! xD
Indra mnie również nie jest szkoda Juniora, może nauczy się trochę dobrych manier i odrobiny pokory. ;) Wciąż pamiętam jak grałam Landgraabami gdy był małym dzieckiem i ni stąd ni zowąd zaczął... krzyczeć na sprzątaczkę. soft1
I czego znowu chcesz od biednego kelnera! To nie jego wina, że jest idealny! :haha:
Lion czy Ty shipujesz Enryczka i Penny? :D Przyznaję, że miałam moment słabości i rozważałam taką opcję, ale gra nie pozwala na związki z kuzynami i niech tak pozostanie! Drzewo genealogiczne tej rodziny jest wystarczająco popaprane i bez tego. xD Wątek rzeczywiście będzie dotyczył Enrique, ale jego zalążkiem była li tylko jedna, wzruszająca scena, którą wymyśliłam jakieś dwa lata temu i wciąż do niej nie doszłam. :brawo2:
MalaMi przypominam Tobie i wszystkim, którym żal teraz Marzanny, że laska ma na sumieniu PODWÓJNE MORDERSTWO. :D Jak to mówią, karman wraca, a miłosny zawód i głupia córka to i tak łagodna kara. ;)
Wszystko fajnie, tylko niestety trochę już za późno :(
Mimo, ze pan Gerard wygląda na spoko gościa, to jednak trochę tez jego wina… Bartek nie stał się taki sam z siebie.
Jednak fakt, że ojciec go nie wspierał i pchał na medycynę, której ten nie chciał faktu nie polepszył.
Może gdyby wspierał syna nie doszłoby do takich tragedii?
Tylko tutaj pojawia się pytanie, czy np. Ty na miejscu Bartka traktowałabyś w ten sposób swoją dziewczynę tylko dlatego, bo nie macie dużo pieniędzy? Może on po prostu ma zły charakter i owszem, w lepszych okolicznościach (wsparcie rodziców, więcej kasy) byłby milutki, ale kiedyś wyszedłby jakiś problem i zachowałby się tak samo okropnie. Przypomnij sobie zresztą sytuację ze szkoły, kiedy córki Elizy Pancakes dręczyły Penny, a on... nic nie zrobił, żeby ją obronić, za to bardzo lubił użalać się nad swoim życiem, choć żył jak pączek w maśle (no, może oprócz tej medycyny :P ).
Chyba już Ci pisałam na PW ale tu też zaznaczę, że babka z komisariatu nie kupiła tych ciuchów, tylko je dostała. ;) Może powinnam była pozostać przy pierwotnym planie, że znalazła je w śmietniku. xD
Ogólnie nie myślałam, że Enryczek, aż tak zlał Bartka, że ten walczy o życie :O
No to już była przesada…
Nie wiem czy warto było robić sobie problemy w życiu przez takiego typa :/
I to jakie problemy. ;)
Miałam swoje typy kim może być uf porywacz, lecz na razie w mej głowie pojawiła się szalona teoria, że musiał być to ktoś znany, bo przecież taki bachor jak Emdżej nie poszedłby z byle kim bez krzyku :P
Myślę, że wystarczyło powiedzieć mu coś w stylu "chcesz zobaczyć moją piwnicę? Jest w niej pełno jedzenia" i poszedłby bez wahania. xD
Stara-Raszpla tylko nie Bibianna! :D Kojarzy mi się z bardzo znaną świętej pamięci krakowską wróżką, chociaż ona nazywała się jeszcze zabawniej, bo Dzidzianna. ;)
A moje pytanie to.. czy ty grasz w ogole Mysikrolikami, tak zeby pograc, nawiazac znajomosci i zeby czesc histori byla spontaniczna. Czy tylko wykorzystujesz ich jako aktorow do relacji w z gory ulozonym scenariuszu ?
Na początku grałam naprawdę, a zdjęcia robiłam przy okazji i dorabiałam do nich historię. A potem... potem zaczęłam mimowolnie wymyślać simom historie "na później" i tak jakoś wyszło, że mam już plany dla dzieci Alana, który dopiero zaczął podstawówkę. :curious: Bardzo dawno nie grałam na tym zapisie ze starzeniem i postępem czasu, ale na pewno w końcu będę musiała to zrobić, żeby choć trochę wychować dzieci przed ich postarzeniem. :D Nie mam też tyle czasu, żeby robić zdjęcia "na luzie", zwykle jak siadam do simsów mam już konkretny scenariusz i fotografuję poszczególne ujęcia, odtwarzam przyjęcia po trzy razy i ciągle lecę na kodach na zaspokajanie potrzeb moich "aktorów". Mimo takiego przyspieszenia pracy i tak nie udaje mi się stworzyć odcinka częściej niż raz na dwa miesiące. :( Odnośnie Twojego pytania z działu ze zdjęciami, przez jakiś czas streamowałam robienie relacji na Twitchu. :D Niestety moja widownia jest przyzwyczajona raczej do RPG i strzelanek i nie byli zadowoleni ze zmiany klimatu x) więc pomysł się nie sprawdził. Poza tym wysłuchiwanie od losowych ludzi, że "no tak, dziewczyna to oczywiście gra tylko w simsy" psuło mi radość z grania. :P Ale jako że obecnie uczę się montażu filmów, jak nabiorę wprawy rozważam stworzenie filmiku "jak to jest zrobione", który wrzucę na YT i na pewno się nim tu pochwalę. ^^

Widzę, że decyzja Gerarda wywarła na Was spore wrażenie. ;) Powinnam chyba też doprecyzować oficjalnie, kim jest Danuta. :D Otóż gdy Enrique wystąpił gościnnie w relacji MałejMi "Pamiętniki Łabędzi", w ramach żartu wyswatała go ona ze starszą panią, właścicielką agencji modelingowej, dla której Rico pracował. Tak mi się to spodobało, że wprowadziłam Danutę do swojej historii. W wielkim skrócie związek tej dwójki nie trwał długo i dla Danuty był jedynie przygodą, podczas gdy dla Enryczka Danka była Tą Jedyną Wielką Prawdziwą Miłością Życia. ;( Pogodził się jednak z rozstaniem i z faktem, że ona nie odwzajemnia jego uczuć, a ona pozostała w jego życiu jako przyjaciółka i mentorka. Dlatego też pojawiła się jako wigilijny duch zdrowego rozsądku i dlatego Enrique z przyszłości tak często odwiedzał jej grób. Z kolei z innego odcinka "Pamiętników Łabędzi" możecie dowiedzieć się, skąd wziął się Marlon, pies Enryczka i jaki związek miała z tym Danuta. ;)

Dzisiejszy odcinek niezamierzenie wyszedł troszkę krótszy, ale potrzebowałam takiego "łącznika" do kolejnych wątków, zwłaszcza Enryczka, który na jakiś czas zostanie jedną z głównych postaci (pozdrawiam wszystkie jego fanki, w tym siebie :D ). Zauważyłam też, że niechcący zamiast awansu zafundowałam moim policjantom... degradację z bodajże detektywa i aspiranta na sierżantów. xD Tak to jest jak się nie zna kolejności stopni i próbuje być fajnym. :P Stąd też obecny w dzisiejszym epizodzie żarcik. Zapraszam do lektury!

___________________________________________________________________________________________________________________________


Relacja 65

Gerard jak zwykle pojawił się w pracy punktualnie. Jak co dzień przywitał się z recepcjonistą, odebrał karty pacjentów i skierował się w stronę swojego gabinetu.

Obrazek

Niby nic się nie zmieniło, a jednak czuł, że koledzy z pracy rzucają mu dziwne, współczujące spojrzenia. Czyżby jakimś cudem dowiedzieli się, co wydarzyło się w ich domu? Nie, to przecież niemożliwe...

Obrazek

Gdy zgodnie ze swoją poranną rutyną poszedł do pracowniczej stołówki, by zaparzyć sobie mocną kawę, zaczepiła go Summer Holiday, wybitny neurolog, która niedawno przeprowadziła się do Wierzbowej Zatoczki. Uznała, że jest to dużo lepsze miejsce do wychowywania dziecka niż duże miasto, w czym Szczygłowie całkowicie się z nią zgadzali.

Obrazek

- Och, Gerard, strasznie mi przykro.
- Hmm?
- Miałam akurat dyżur, kiedy go przywieźli.

Obrazek

Gerard poczuł, jak serce podskoczyło mu w piersi. O kim ona mówi? Czyżby coś stało się Joachimowi? To przecież niemożliwe, wczoraj cały dzień był w domu.

Obrazek

- Travis rozmawiał już z ordynatorem, sala operacyjna jest wolna od szesnastej. Mogę zostać po godzinach i ci asystować.
- Summer, przepraszam, ale co się stało?

Obrazek

- To ty o niczym nie wiesz? Wczoraj po południu przywieźli na ostry dyżur twojego syna, Bartka. Ktoś nieźle go poturbował, ma pękniętą śledzionę i złamane dwa żebra. Była jakaś awantura przed domem Ćwirów.

Obrazek

Na wzmiankę o Ćwirach Gerard zagotował się z gniewu. Że też miał czelność zakłócać spokój biednej Penny! W głębi duszy cieszył się, że Bartosz dostał to, na co zasłużył.
- Uważam, że najwyższa pora, żeby Krzysiek przeprowadził swoją pierwszą samodzielną operację.
- Krzysiek? Przecież on jest jeszcze studentem!
- Kiedyś musi się nauczyć, a w razie czego bez śledziony da się żyć.

Obrazek

Gerard skinął koleżance głową i odszedł, zostawiając ją osłupiałą ze zdziwienia.

Obrazek

Tymczasem Paweł i Gaweł odbywali codzienny patrol. Z racji prowadzonej przez nich sprawy porwania dziedzica Landgraabów tymczasowo przeniesiono ich do Oazy Zdroju, lecz oprócz nowego otoczenia praca była tak samo nudna jak wcześniej.

Obrazek

- Żebyśmy po tylu latach służby musieli nadal włóczyć się bez sensu po ulicach jak zwykli szeregowcy. Naprawdę sądziłem, że ten ostatni awans coś zmieni.

Obrazek

- Szczerze mówiąc nieźle się zdziwiłem, kiedy komendant awansował nas po tej wtopie z narkotykami.
- Może posmakowały mu te posypane kokainą pączki.
- Ej, naprawdę myślałem, że to cukier puder! Kto zostawia kokainę we wspólnej kuchni?
- Hmm... my?

Obrazek

- Hej, popatrz, co to jest?

Obrazek

- Wygląda jak... samochodzik...

Obrazek

- Lepiej zabierzmy go do analizy. Zbierz odciski palców, uprzedzę chłopaków z laboratorium.
- Chłopaków, jasne. Wiem, że liczysz na to, że odbierze ta nowa biuściasta stażystka.

Obrazek

Po wyjściu z aresztu Enrique wolał unikać towarzystwa Penny. Miała do niego żal, że mimo jej próśb nie potrafił zachować się w cywilizowany sposób i pobił tego gnojka. Spędzał więc czas na spacerowaniu po Zatoczce i odwiedzaniu starych śmieci.

Obrazek

Postanowił przydać się na coś i zrobić porządne zakupy spożywcze, ponieważ z tego, co zauważył, w domowej lodówce nie było dosłownie nic, nawet światła i nikt z domowników nie był w stanie określić, kiedy spaliła się w niej żarówka.

Obrazek

Był już praktycznie przed drzwiami spożywczaka, kiedy coś małego wpadło na niego, boleśnie uderzając go w kolano.
- Hej! Uważaj jak...

Obrazek

Groźny napastnik okazał się małą, rudowłosą dziewczynką. Dziecko podniosło wzrok i wpatrywało się w Enryczka swoimi wielkmi oczami.

Obrazek

- Hej, mała, gdzie są twoi rodzice? Mama? Gdzie jest mama?
- Ma-ma?
- Tak, mama!

Obrazek

Ze sklepu wybiegła w panice młoda, zgrabna blondynka.
- Inez? Inez!

Obrazek

- Inez! Na Plumboba, tak się wystraszyłam! Nie wolno uciekać mamusi!
- Cieszę się, że mogłem posłużyć za odbojnik.
- Bardzo panu dziękuję...

Obrazek

Simka podniosła na niego wzrok.
- Ri... Rico?

Obrazek

Enrique przyjżał się jej uważnie, przeglądając na szybko w głowie katalog swoich byłych dziewczyn i próbując dopasować twarz do imienia.

Obrazek

- Jak... jak dobrze cię widzieć. Co u ciebie słychać? Słyszałam, że zrobiłeś karierę.
- Taaak, można tak powiedzieć.
- Nie żebym się tym interesowała, po prostu mama czyta czasem kolorowe czasopisma i wspomni o tym czy owym... - dziewczyna poczerwieniała na twarzy.

Obrazek

- Ekhm, a... co u ciebie? - Enryczek w dalszym ciagu rozpaczliwie przeszukiwał swoją pamięć. Patrycja? Pamela?
- Ach, nic wielkiego. Jak widzisz zostałam w Zatoczce i... - zarumieniła się jeszcze bardziej i zamilkła.

Obrazek

Enrique wskazał ręką na rudowłosą dziewczynkę.
- Ile ma lat?
- Och - teraz twarz dziewczyny przypominała dojrzałego buraka. Poruszyła parę razy bezgłośnie ustami, po czym stęknęła cicho. - Za trzy miesiące skończy pięć.

Obrazek

Rozmowa umarła i oboje stali teraz w milczeniu, uśmiechając się uprzejmie i unikając kontaktu wzrokowego, podczas gdy mała Inez spoglądała z zaciekawieniem to na jedno, to na drugie. Mama miała ciekawy kolor buzi.

Obrazek

Niezręczną ciszę przerwała blondynka.
- Więc... miło było cię spotkać.
- Tak, ciebie też.
- Może... może jeszcze się zobaczymy. Na długo przyjechałeś?
- Jeszcze nie wiem. Ojciec zachorował, zostanę tak długo, jak będzie mnie potrzebował.
- Och. Bardzo mi przykro.

Obrazek

- No to... do zobaczenia.
- Tak, do zobaczenia.

Obrazek

Tajemnicza (nie)znajoma wzięła dziecko na ręce i wróciła do sklepu. Z kolei Enrique kompletnie zapomniał o zakupach, zawrócił i poszedł do domu, przez całą drogę rozmyślając nad tym, kim była ta dziewczyna. Bardzo ładna dziewczyna, swoją drogą.

Obrazek

Był tak zamyślony, że automatycznie (tak jak robił to dawnymi czasy po szkole) skierował swe kroki do kuchni, gdzie wpadł na Penny.
- Cześć, Rico.
- Rico...
- Co?

Obrazek

- Hmm? O, hej Penny. Już się do mnie odzywasz?
- Proszę, nie poruszaj tego tematu.
- Ok, ok, twoje życzenie jest dla mnie rozkazem, my lady.
- Doprawdy?

Obrazek

Enryczek, widząc jej skrzywioną minę, postanowił darować sobie głupie żarty. Z resztek znalezionej w mrocznych odmętach lodówki szynki i kromki czerstwego chleba zrobił kanapkę (przy okazji przypominając sobie, że miał zrobić zakupy) i usiadł przy stole.

Obrazek

- Co za niesamowity zbieg okoliczności, najpierw ty pojawiasz się ni z gruchy, ni z pietruchy, a teraz napisała do mnie Paulina Burak. Nie widziałyśmy się... no, w zasadzie od kiedy chamsko z nią zerwałeś, sprawiając, że poczuła się jak ludzki śmieć?

Obrazek

W głowie Enryczka nagle coś zaskoczyło.
- Paulina! Co u niej słychać?

Obrazek

Penny spojrzała na kuzyna podejrzliwie. Jego nagła ekscytacja była cokolwiek niepokojąca.
- A co cię to obchodzi? Już szukasz sobie ofiary?

Obrazek

- Daruj sobie te przytyki. Zmieniłem się - Penny prychnęła. - Serio, tak się składa, że spotkałem miłość swojego życia i zrewidowałem swój pogląd na związki. Więc... co tam u Pauli? Słyszałem... ykhym, słyszałem, że ma dziecko.

Obrazek

- Naprawdę? W takim razie wiesz więcej niż ja. Po zakończeniu szkoły spotkałyśmy się jeszcze raz czy dwa, ale przecież wiesz, że nigdy się jakoś szczególnie nie przyjaźniłyśmy. Wiem tyle, że firma jej rodziców miała jakieś problemy i sprzedali lokal na Promenadzie Magnolii.
- Mhm. A co z jej, no wiesz, mężem czy innym facetem?
- Enrique, myślę, że naprawdę nie powinno cię to interesować. Pięć lat temu złamałeś jej serce, nie mieszaj dziewczynie w głowie.

Obrazek

Oczy Enryczka rozszerzyły się nagle. Zamarł bez ruchu, wpatrując się w przestrzeń.

Obrazek

- Halo? Ziemia do Rico! Jesteś tam?

Obrazek

Enrique bez słowa wstał od stołu i szybkim krokiem ruszył do do wyjścia.
- Dokąd idziesz?
- Po zakupy.
- Świetnie, kup trochę żółtego sera!

Obrazek

Gerard nie miał najlepszego dnia w pracy. Od samego rana wszystko szło najgorszym możliwym torem. Ktoś pozamieniał w laboratorium probówki z wymazami pobranymi od pacjentów, nowy stażysta w pracowni RTG zepsuł zdjęcia pacjenta, który miał mieć dzisiaj operację, a podczas wizyty kontrolnej ciężarna pacjentka zwymiotowała mu na buty.

Obrazek

Zmarnował większą część przerwy obiadowej na doczyszczenie obuwia z resztek nadtrawionej owsianki i ogórków kiszonych. Głodny i wkurzony szedł w stronę stołówki, żeby posilić się paczką orzeszków przed kolejną wizytą, kiedy usłyszał znajomy, podniesiony głos koło recepcji.

Obrazek

- Pozwólcie mi się z nim zobaczyć!
- Przykro mi, Lidio, jest w tym momencie przygotowywany do operacji i nie możesz wejść na salę.
- To mój syn! To skandal, że nikt mnie nie poinformował, że coś mu się stało, a teraz jeszcze nie pozwalacie mi do niego zajrzeć!
- Myślałem, że Gerard ci powiedział...

Obrazek

- Kochanie, pozwól na moment.
- Gerard! Czemu nic mi nie powiedziałeś?

Obrazek

Doktor Szczygieł odprowadził żonę na bok.
- Nie powinnaś była tu przychodzić.
- Chyba żartujesz, zdaję sobie sprawę, że Bartek zbłądził, ale wciąż jest naszym synem i potrzebuje naszego wsparcia - twarz Gerarda wykrzywił grymas wściekłości. - Powiedzieli mi, że nie będziesz przeprowadzał operacji.

Obrazek

- To nie jest trudny zabieg, Krzysztof świetnie sobie poradzi.
- Student?
- Lidio, powinnaś wracać do domu.

Obrazek

- Chcę zobaczyć syna.
- Syn będzie czekał na ciebie w domu.
- Wiesz, że nie mówię o Joachimie.
- Nie pozwolę ci go zobaczyć.

Obrazek

Usta Lidii zatrzęsły się, lecz powstrzymała płacz.
- Obyś nie popełnił błędu, którego będziesz potem żałował.

Obrazek

Lidia opuściła szpital. Gerard spojrzał na zegarek i zaklął pod nosem. Jego przerwa obiadowa należała już do przeszłości.

Obrazek

Paweł i Gaweł modlili się o jak najszybsze zakończenie śledztwa nie tylko ze względu na dobro Juniora, ale również (a może przede wszystkim) ze względu na Adriannę, z którą współpracowało się trudniej niż z niejednym zatwardziałym kryminalistą.
- NIE POZWOLĘ pobrać mi żadnych odcisków!
- Pani Landgraab, proszę nie utrudniać nam pracy. Musimy porównać odciski znalezione na zabawce, aby mieć pewność, że należała ona do Malcolma.

Obrazek

- Przecież już mówiłam, że to na pewno jego zabawka! Chcecie moich odcisków, bo podejrzewacie, że to ukartowałam, że sama porwałam własne dziecko i chowam je gdzieś w piwnicy żeby wyłudzić odszkodowanie! Jestem uczciwym obywatelem i nie zamierzam figurować w waszej bazie zbirów i patologii!
- Ada, daj spokój, pozwól panom władzom pracować.
- NIE WTRĄCAJ SIĘ ADAM!

Obrazek

- Dobrze, w takim razie jak wyglądała zabawka którą bawił się Junior w dniu porwania?
- To była... żółta ciężarówka.

Obrazek

- W porządku, czyli to nie to, dziękujemy za współpracę. Wielka szkoda, to był jedyny trop...

Obrazek

- Zaraz! Nie, już pamiętam! Zielony kabriolet!
- Proszę sobie darować.
- Biały bolid?
- Pani Landgraab, odciski albo nie mamy o czym rozmawiać.

Obrazek

Adrianna zmarszczyła swoje nieskażone myślą czoło i już otworzyła usta, by sie zgodzić, kiedy przypomniała sobie pewną bardzo istotną rzecz.
- A czy pobraliście odciski od Nataszy? To na pewno ona! Nie zamierzam się na nic zgadzać dopóki nie zobaczę jej na komisariacie!

Obrazek

Paweł skrzyżował za plecami palce. Mamusia nauczyła go, że nieładnie jest kłamać, ale czasem trzeba zacisnąć zęby i poświęcić się dla dobra sprawy. Mamusia na pewno by zrozumiała.
- Oczywiście. Czy możemy przystąpić do procedury?
- Najpierw chcę zobaczyć jej kartotekę! Czy zostały jej już postawione zarzuty?

Obrazek

- Nie możemy dać pani dostępu do policyjnych danych, to wymaga odpowiednich upoważnień...
- MÓJ SYNEK SIEDZI GDZIEŚ PRZYKUTY DO KALORYFERA A WY MI TU PIERDZIELICIE O UPOWAŻNIENIACH?! ZŁOŻĘ SKARGĘ DO MINISTRA SPRAWIEDLIWOŚCI! MOI PRAWNICY...
Drrrryń, drrrryń, drrryń!

Obrazek

Na dźwięk telefonu wszyscy aż podskoczyli. Zapadła martwa cisza, w której słychać było tylko głośne:
Drrrryń, drrrrryń!

Obrazek

Był to telefon Marzanny.
- Na co czekasz, mamo, odbierz!

Obrazek

- Paweł, mamy podsłuch na tej linii?
- Nie wiem, już dzwonię do technicznych.

Obrazek

- Marzanna Mysikrólik-Landgraab, słucham?
- Witaj, Marzanno. Pewnie spodziewaliście się, że zadzwonię do Adrianny? Mogę się założyć, że ten numer nie jest monitorowany.
Marzanna posłała groźne spojrzenie Pawłowi, który zlany potem tłumaczył coś przez telefon ludziom od podsłuchów. Spojrzał na nią przepraszająco, nie przerywając rozmowy.

Obrazek

- Zapewne już namierzacie mój telefon, więc przejdę od razu do konkretów. Dzieciak jest cały i zdrowy, przynajmniej na razie. Przygotuj dwa miliony simoleonów w gotówce. Zapakuj je do worka na śmieci i wrzuć do kontenera koło starej transfomatorowni przy autostradzie do Brindleton Bay dokładnie we wtorek o pierwszej w nocy. Bedę obserwować okolicę i jeśli zauważę jakichś gliniarzy, już nigdy nie zobaczysz swojego wnuczka. Przynajmniej żywego. Zrozumiałaś?
- Oczywiście.
- Mówię poważnie. Widzę wszystko. Jeśli mi nie wierzysz, powiedz sierżantowi Grzywaczowi, żeby zapiął rozporek.

Obrazek

Marzanna spojrzała na spodnie Gawła. Ten zdziwiony podążył za jej wzrokiem, po czym czerwony ze wstydu zapiął suwak, ukrywając widoczne wcześniej bokserki w serduszka.

Obrazek

- Zadzwonię do ciebie trzy godziny po przekazaniu gotówki i podam lokalizację chłopca. Do usłyszenia. Ach, byłbym zapomniał, pozdrów ode mnie Wiktora.

Obrazek

Porywacz rozłączył się. Wszyscy obecni patrzyli na Marzannę z wyczekiwaniem. Pierwszy odezwał się sierżant Potrzeszcz.
- Nie zdążyli go namierzyć. Wiemy tyle, że dzwonił gdzieś z okolic Dziwnowa.
- To niemożliwe. On jest gdzieś tutaj. Widzi nas teraz.
- Skąd ta pewność? Może tylko blefował.
- Nie sądzę, podał konkretne szczegóły - twarz Gawła znów pokryła się purpurą.

Obrazek

- Czego chce?
- Okupu. Dwa miliony simoleonów we wtorek o pierwszej w nocy, bez policji. Gdy dostanie pieniądze, powie nam gdzie jest Emdżej.
- To w czym problem? Zapłacimy mu, a on odda Emdżejka.

Obrazek

- Nie można pobłażać przestępcom. Zapłacicie, a on za miesiąc porwie kolejne dziecko. Musimy go schwytać, żeby zapobiec kolejnym tragediom. Mamy czas do wtorku. Czy teraz zgodzi się pani na pobranie odcisków palców?

Obrazek

Adrianna nie stawiała dłużej oporu. Policjanci zrobili swoje i wyszli, kierując kroki do radiowozu.
- Masakra. Nic dziwnego, że padło na Adę. Jest tak głupia, że zapłaciłaby nawet dziesięć milionów i to z uśmiechem na twarzy.
- Jesteś pewien, że chodzi o Adę?

Obrazek

- Co masz na myśli?
- To tylko luźne przypuszczenia, ale... wydaje mi się, że powinniśmy przesłuchać Marzannę.

Obrazek

Enrique od kilku godzin błąkał się po ulicach Wierzbowej Zatoczki. Oczywiście nie zrobił żadnych zakupów. Chciał odnaleźć Paulinę Burak i dowiedzieć się, czy... Nie, nie będzie nic zakładał. Po prostu porozmawiają jak dorośli ludzie, przeprosi ją za swoje zachowanie i każde pójdzie swoją drogą.

Obrazek

Poszukiwania zaczął od jej rodzinnego domu. Niestety na miejscu okazało się, że Burakowie wyprowadzili się stamtąd trzy lata temu, a nowi właściciele nie mieli pojęcia, dokąd mogli się przenieść.

Obrazek

Następnie skierował swe kroki na Promenadę Magnolii. Penny wspominała, że sprzedali sklep, ale liczył na jakąś kartkę z informacją o nowej siedzibie albo... w sumie sam nie wiedział, co spodziewał się tam zastać. Lokal był zamknięty na cztery spusty.

Obrazek

Ostatnim tropem był sklep, obok którego spotkali się rano. Enryczek stanął bezradnie koło wejścia i zaczął się zastanawiać, w którą stronę pójść, przeklinając się w duchu za to, że nie zapisywał w telefonie nazwisk dziewczyn, z którymi się spotykał, w związku z czym miał aktualnie w kontaktach sześć różnych Paulin i trzy Paule. Po chwili zaczął nasłuchiwać. Gdzieś w pobliżu słychać było odgłosy bawiących się dzieci. Skoro Paulina była tu na zakupach, prawdopodobnie mieszka gdzieś w okolicy i może chodzi z córką na pobliski plac zabaw?

Obrazek

Na placu znajdowała się cała masa dzieci oraz ich opiekunów i na pierwszy rzut oka ciężko było stwierdzić, czy są wśród nich Buraczanki. Enrique usiadł na jedenej z ławek i przyglądał się dzieciakom, wypatrując wśród nich rudej czupryny Inez. Po chwili dorośli simowie zaczęli podejrzliwie mu się przyglądać.

Obrazek

- Widzicie tego kolesia? Przyszedł bez dziecka i siedzi tak już kilkanaście minut.
- Myślisz, że to pedofil?
- Albo porywacz. Słyszałaś, że ostatnio porwali syna Adrianny Landgraab?
- Kurczę, wygląda znajomo...
- Pewnie widziałaś jego zdjęcie w rejestrze zboczeńców.

Obrazek

Zaniepokojona rozmową koleżanek Paulina nerwowo przywołała do siebie córkę, po czym spojrzała w stronę domniemanego zagrożenia. Od razu rozpoznała w nim Enryczka i poczerwieniała na twarzy.
- Spokojnie dziewczyny, to mój... znajomy.
- "Znajomy"? Całkiem ładny, przedstawisz nas?
- Przestańcie...

Obrazek

Rico zauważył idącą w jego stronę dziewczynę i natychmiast wstał, starając się nie wyglądać jak dziwak który śledzi młode matki (albo co gorsza ich małe dzieci).
- Hej.
- Hej.
- Ja... przepraszam za moje zachowanie. Możemy porozmawiać?
- Jasne, ale chodźmy gdzieś indziej, moje koleżanki wzięły cię za kidnapera.

Obrazek

- Miła odmiana od fanek błagających mnie o autograf.
Paulina zaczerwieniła się jeszcze bardziej, a Enrique zrugał się w myślach za ten kiepski żart. Mógł powiedzieć coś bardziej błyskotliwego, na przykład rzucić tekst o aranżowanych małżeństwach z niemowlętami w Indiach albo... albo najlepiej w ogóle się nie odzywać.

Obrazek

Przez jakiś czas spacerowali w ciszy, a mała Inez wesoło krążyła wokół nich.

Obrazek

- Więc... co porabiałaś przez ten czas?
- Och, nic ciekawego. Dostałam się na studia, ale musiałam zrezygnować, bo... - skinęła lekko ręką w stronę córki.
- Czyli poznałas kogoś na uczelni?
- Yyy... nieee...

Obrazek

Enrique odczekał chwilę, licząc, że Paulina rozwinie wypowiedź. Milczała, więc postanowił zmienić temat. Wrócą do tego później.
- A co u twoich rodziców? Słyszałem, że sprzedali sklep.
- Tak. Wszyscy duzi producenci mebli zaczęli sprowadzać mechanizmy do składanych łóżek z Chin, więc rodzice stracili większość klientów i zamknęli interes.
- Przykro mi. Czym się teraz zajmują?
- Mama pomaga mi z Inez, a tata... jest w trakcie zmiany pracy - ostatnią część zdania powiedziała bez przekonania.

Obrazek

- Gdzie teraz mieszkacie? Szukałem cię w waszym dawnym domu.
- Stwierdziliśmy, że nie potrzebujemy takiej wielkiej rezydencji. Strasznie dużo sprzątania - zaśmiała się nerwowo. - Mieszkamy w uroczym domku w Newcrest.
- I mieszkasz z rodzicami?
- Tak.
- I z mężem?
- Rico...
- Facetem?

Obrazek

- Rico, o co ci tak naprawdę chodzi? Wypytujesz mnie jak na jakimś przesłuchaniu! O co chciałeś mnie spytać?

Obrazek

Trzęsła się, a w jej oczach lśniły pierwsze łzy. Enryczek wziął głęboki oddech i wypalił:
- Czy to moje dziecko?

Obrazek

Paulina próbowała bezskutecznie powstrzymać się od płaczu. Inez podeszła do niej zaniepokojona, więc dziewczyna wzięła córkę na ręce.
- Myślę, że znasz odpowiedź. Dziękuję, że nas odprowadziłeś, ale proszę, nie idź za mną dalej. Żegnaj.

Obrazek

Otarła twarz z łez i ruszyła naprzód, zostawiając młodego Lotario osłupiałego na środku chodnika.

Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Stara-Raszpla
Posty: 925
Rejestracja: 15 gru 2013, 0:00

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Stara-Raszpla » 10 wrz 2019, 10:36

Jak zwykle odcinek pełen wrazen :)
No no.. enryczek ojcem. Pampersiak wyglada uroczo, jestem ciekawa czy odziedziczy tez charakterek Enryczka, czy moze bedzie taka ciapa jak mama. W sumie Pauliny jakos nie bardzo lubie... taka jest bezosobowa... nijaka... Enryczek za mlodu byll bardzo charakterny, tak ze nie raz mialo sie ochote pasa sciagnac. Ciekawe czy bedzie obecny w zyciu malej :) Niech odczuje co to jest wychowywac swoje geny.

Nadal jestem ciekawa kto porwal Juniora... i hmm.. czyzby mieli w domu jakies ukryte kamery ?. Bardzo to ciekawe..
Na forum od: 18.04.2007
--------------------------
Mój sprzęt:
Apple MacBook Pro 15" Retina. i7 2.5GHz/16GB/512GB/AMD Radeon R9 M370X w/2GB
oraz
MSI GS65 15"" i7-8750H (6 core) 2.2 / 32GB / 512GB / Nvidia GTX 1070 Max-q - 8GB

Awatar użytkownika
Ururu
Posty: 183
Rejestracja: 03 kwie 2018, 15:13

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Ururu » 10 wrz 2019, 20:04

Hm.... Czytojegocórka?

"Pięć lat temu złamałeś jej serce" <- Czyli tak.

"przeprosi ją za swoje zachowanie" <- To ten, przepraszam za prokreację i zrobienie dzidziusia.

Lotario. Jak mogłam zapomnieć, czyim on jest dzieckiem XD

Mam wrażenie, jakby w tej relacji simowie ukazywali więcej emocji. Ale może to przez to, że było dużo zdjęć z samotnym Enryczkiem i musiałaś je jakoś urozmaicić :)
Wciąż mi strasznie przykro, jeśli chodzi o sytuację u Bartka ;;; Mam nadzieję, że jednak wyjdzie cało. Albo umrze a jego ojciec będzie miał potężne wyrzuty sumienia. (Dobra drama nie jest zła.)
ObrazekObrazekObrazek


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości