Gniazdko Mysikrólików

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 212
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: MalaMi95 » 21 gru 2017, 19:26

Czas na komentarz! :D
„Nie ma mowy! Czuję się doskonale i nie mogę się doczekać zabawy na waszym weselu.”
Nie potańczymy, nie napijemy się, ciągle męczą mnie bóle i mdłości oraz całkiem możliwe, że zaczniemy na nim rodzić, ale będzie super zabawa! xD

Doktor Gerard jest boski!
Nie wie co dolega pacjentce. Wie, że może nie przeżyć porodu, ale kij! Niech wraca do domu i bawi się dobrze! xD
Oby więcej takich lekarzy! xD

A co do Judytki to w sumie nie winie jej, że nie powiedziała Darenowi. Z jednej strony może powinien wiedzieć, ale gdyby Bella faktycznie odeszła, to tak naprawdę chyba byłoby gorzej gdyby wiedział.
Niby są te wymówki typu „Mógłbym się przygotować, pożegnać” ale tak naprawdę na to nie da się przygotować tak do końca. Trauma byłaby zapewne taka sama, a tylko zamiast cieszyć się tymi ostatnimi tygodniami miałby w głowie „Ona umiera. Za tydzień jej już nie będzie” i tego typu rzeczy.

Do tego biorąc pod uwagę, że Bella przeżyła, to mam teorię, że może właśnie dzięki temu, że nie wiedziała.
W końcu tak denerwowałaby się, że umiera. Darren by nad nią stał i parzył smutnym wzrokiem przypominając, że umiera, a tak w sumie wszystko było po staremu.
Może więc wyszło to wszystkim na dobre :)

Uuu, ślub Blanki.
Musze przyznać, że fajnie to wszystko wyszło :)
Kiedyś cieszyłabym się jak głupia, ale odkąd nie lubię Blanki to w sumie jak tam chcą xD
Ale ładny był, przyznaję ;)
„Dobrze, że wciąż jestem młoda i pełna energii, znajdziemy kogoś twojej siostrze raz-dwa!”
Judka tyle mówi o szukaniu Marzannie nowego chłopa, a sama sobie nikogo nie znalazła odkąd Tomasz odszedł x)
Ja wiem, że niby ona uważa, że nie musi bo miała swoją wielką, szczęśliwą miłość, a Marzanna nie. Mimo to uważam, że jednak powinna najpierw zacząć od siebie, a potem naprawiać świat ;)
Zwłaszcza, że szukanie Marzannie kogoś na siłę na bank nie skończyłoby się dobrze. Prędzej znów wpadłaby w jakiś nieszczęśliwy związek czy coś x)
„Pamiętaj, kochanie, jeśli jesteś czegoś pewna, nie zwlekaj, bo wielka miłość może ci przejść koło nosa!”
Nie wiem czy Aleks wie, ale wielka miłość przeszła mu koło nosa właśnie z powodu ślubu, a nie dlatego, że go nie wziął :P
Gdyby poczekał trochę i lepiej poznał się z Diną zamiast od razu lecieć z nią do ołtarza, to może nie miałby zmarnowanej połowy życia, tylko związałby się z Blanką i już z nią miał swój pierwszy ślub :P
Z drugiej strony, gdyby nie ślub z Diną, to być może nie byłoby Penny, więc czy ja wiem, czy to taki zły etap w jego życiu? Nad tym to on już sam musiałby się zastanowić. Choć myślę, że dla córki jaką jest Penny było warto ;)
„Yyy, coo?! Nie! Mam dopiero dziewiętnaście lat, nie myślę jeszcze o takich rzeczach.”
Uff, i całe szczęście. Patrząc jak im się z Bartkiem układa, gdyby mieli teraz wziąć ślub, to chyba mielibyśmy za kilka/kilkanaście relacji kolejny rozwód i złamane serca x)
Znaczy, nie twierdzę nawet, że powinna już dziś zostawić Bartka i pa, tylko raczej powinna spróbować po prostu coś z tą sytuacją zrobić, bo tak jak jest, jest po prostu źle…
„- Nie smuć się, córeczko, masz jeszcze czas, żeby kogoś znaleźć i znowu być szczęśliwą.”
„Ale mamo, ja mam tylko zaparcie – odrzekła Marzanna” xD

A tak poza tym, to, te teksty Judki trochę brzmią trochę jak te morały w bajkach dla dzieci. Jak to tak bez księcia na białym koniu chcesz znaleźć szczęście? Ni ma! Dziewczyna nie może znaleźć swojego szczęścia sama, jakiś macho men musi ją uratować! xD

Ale poważnie, Judka trochę za bardzo naciska. Gdybym była Marzanną to zaparłabym się chyba tylko po to, żeby zrobić jej na złość x)
I jeśli Marzanna myśli podobnie, to chyba lepiej byłoby dać jej spokój.
Jak będzie chciała to sobie kogoś znajdzie :)
„Daj spokój, widziałaś mój tyłek? Mogłabyś w nim zaparkować rodzinnego vana!”
I to jest najlepsza reakcja na przynudzanie Blanki! xD
„W końcu kiedyś byli ze sobą blisko... Szczęśliwa, że mrok i makijaż skrywają jej rumieniec, szybko pożegnała się i wróciła do domu.”
Czy Marzanka planuje odbijanie męża siostrze? ;)
Ale w sumie to zgadzam się z nią. Byliby beznadziejna parą x)
Znaczy, może szczęśliwszą niż z Malcolmem ale wciąż raczej nie byłoby to udane małżeństwo.

GURU COLUMB!
Umieram! xD
Wszystkie jego teksty były świetne i z chęcią zobaczę go w kolejnych odcinkach! xD
A reakcje Adama i Pawła na jego „zaloty” najlepsze xD
„- Wczoraj zmarł mój ojciec. Nie oczekuję współczucia, chciałem cię tylko poinformować, że w związku z pogrzebem przyjdę jutro do pracy dopiero po południu. A teraz pozwolisz, że wrócę do swoich obowiązków.”
„Jestem Wikotr, jestem tak cool, że nie okazuję emocji mimo, że umarł mi ojciec, ha!” x)
Choć w sumie to albo nie lubili się zbytnio z ojcem, albo Wiktor naprawdę ma świetnie wypracowanego „Poker face’a”. W końcu, żeby aż do tego stopnie nic nie było po nim widać?
Znaczy ja wiem, że oddziela pracę od obowiązków, ale, żeby nawet nie miał zaczerwienionych oczu od łez albo smutnej miny?
„Wiktor zszedł na dół a Marzanna klasnęła się w czoło z głośnym westchnieniem.
- Rany, ale ze mnie idiotka!”
Z jednej strony tak, a z drugiej skąd miała wiedzieć, że przydarzyło mu się coś złego jak kompletnie nic nie było po nim widać?
To znaczy, ja zgadzam się, że nie powinna się wyżywać na innych, ale z drugiej strony gdy ktoś olewa obowiązki w pracy, to ma być zawsze super wyrozumiała i miła bo być może umarła mu babcia, albo musiał spuścić „do morza” swoją ukochaną rybkę? x)
No i ciężko, żeby wiedziała o każdej tragedii, każdego człowieka na świecie albo nawet w swojej restauracji.

Bella idzie sama na cmentarz.
Na pewno wszystko skończy się dobrze! x)
„Co prawda swatałyśmy go z Marzanną, może przy niej wyszedłby na ludzi, ale miłość nie wybiera.”
Czyli nawet Bella nie lubi zbytnio Blanki, skoro uważa, że lepiej jej synowi byłoby z Marzanną? xD

Rozmowa Belli z Mortim jest słodka <3
Lubię ją i Darena, ale w sumie trochę szkoda, że Mortiego już nie ma :(
„- Halo? Potrzebna karetka na cmentarzu komunalnym w Newcrest... Co? Nie, nie żartuję, naprawdę potrzebujemy... Mam tu ciężarną, zaczął się poród, własnie odeszły jej... Nie, proszę się nie rozłączać! Halo? Halo!!!”
Właściwie czemu ta dyspozytorka uznała, że Blanka żartuje?
Czy naprawdę nigdy nie zdarzyło się, żeby kobieta zaczęła rodzić na cmentarzu? x)

A w ogóle to świetny pomysł. Zamiast spróbować dzwonić choćby po taksówkę, albo do kogokolwiek, to Blanka siedzi z Bella na tym cmentarzu!
Genialne! xD
Dobrze, że Marzanna akurat była w okolicy, bo zaraz byłaby scena w stylu Blanka i Bella rodzą na cmentarzu x)
„- Nie muszę patrzeć, słyszę, że to ona, hihi.”
Darren nie tyle „nie musi” co chyba nawet nie chce tam patrzeć. Zostać w tej chwili zauważonym przez Marzannę to jak podpisać na siebie wyrok śmierci xD
„Niezależny to zaraz będzie twój łeb, kiedy go urwę i wyrzucę przez okno!”
xDDD Mówiłam, trzeba było wiać! xD
„Do Aleksa i Darrena dopiero teraz dotarło, jak nieodpowiedzialne to było i jaką tragedią mogła się skończyć cała sytuacja.”
No tak, bo Blanka i Bella nie mogły wpaść na to, że szwędanie się samotnie po cmentarzu, w ostatnim miesiącu ciąży bez naładowanego telefonu to zły pomysł. Darren i Aleks powinni im byli o tym codziennie przypominać i trzymać za rączki x)
„Szczęśliwi tatusiowie natychmiast pobiegli uściskać swoje nowo narodzone dzieci - Alicję i Eleonorę.”
Jej! :D Bella Przeżyła! :D
Ale tak sobie myślę… Niech oni już z Darrenem nie płodzą dzieci, proszę xD


Czekam na kolejne! :D
Obrazek

Awatar użytkownika
Gunia
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 250
Rejestracja: 15 gru 2013, 13:59

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Gunia » 29 gru 2017, 21:03

- I jak, Dżudi? Mogę wreszcie opuścić tę umieralnię? Stęskniłam się za domowym żarciem.
Aj law ju, Bells <3 ledwo żyje ale o żarciu zawsze może myśleć!
- Chciałabym móc powiedzieć, że wypełniłam wreszcie matczyny obowiązek, wydając obie córki za mąż, ale teraz, gdy wreszcie wzięłaś ślub, Marzanna znów jest wolna! Dobrze, że wciąż jestem młoda i pełna energii, znajdziemy kogoś twojej siostrze raz-dwa!
Judyta tak bardzo kocha swoje córki, że chce jednej znowu zrobić krzywdę? Już raz wydała Marzankę za pajaca :P
- Ale mieszkacie ze sobą, kochacie się... wszystko w porządku?
- Tak, jest ok, nie musisz się o mnie martwić, po prostu... jeszcze za wcześnie.
nieprawda, Penny. Po prostu Bartuś Cię olewa, może pomyśl nad romansem z Fabiankiem :D
- Nadal nie rozumiem, czemu nie chciałaś zatrudnić fotografa, ale nic się nie martw, zrobiłam wam tysiąc zdjęć komórką!
- Ciooociu, mówiłam, że nie chcę zdjęć, jestem taka gruba...
- Daj spokój, widziałaś mój tyłek? Mogłabyś w nim zaparkować rodzinnego vana! Chodź, strzelimy sobie ciążowego selfiaczka.
Aj law ju, Bells #2 <3 Ja bym nie umiała zaparkować rodzinnym vanem nigdzie. Tak tylko mówię.
- Arrrgh! Jesteś niemożliwa! Twoje negatywne fluidy zatruwają mi umysł! W tych warunkach nigdy nie uda mi się osiągnąć pełnego zjednoczenia z Wiecznym Plumbobem!
Jakoś umknęła mi Marianka w całym tym szalonym życiu Landgraabów i Mysikrólików, ale pamiętam z relacji bodajże Simwooda, że była taka akcja z Guru. No cóż, wygąda na żula. I oblecha. Fu!
Marzanka i Wiktor mają matching outfity. Myślę, że to delikatna sugestia ;) pasowaliby do siebie.
- Darren, spójrz, to chyba Marzanna.
- Nie muszę patrzeć, słyszę, że to ona, hihi.
Cała akcja z porodem na cmentarzu jest bardzo "Twoja". Nie wpadłabym na taką komedię :D Uwielbiam Aleksa i Darrena, są niezłym teamem :P
- Sama wiesz, jakie one są... niezależne...
- Niezależny to zaraz będzie twój łeb, kiedy go urwę i wyrzucę przez okno!
<3
Kobiety w naszej rodzinie mają bardzo szerokie miednice, wprost idealne do rodzenia dzieci.
Polecam, Marzanna Mysikrólik-Landgraab.
- Jesteś naszym małym promyczkiem szczęścia.
Nigdy nie pomyślałam, że Ellen można rozciągnąć do polskiej Eleonory. Może wymyślisz coś dla mojej Faye, bo dałam plamę z jej zangielszczonym imieniem i mam kiedyś nadzieję wrócić do polskiego :D
Mam nadzieję, że Bella przeżyje i będą żyć długo, dostatnio i szczęśliwie, albo uśmiercisz ją już, żeby nie bolało. :P
Zapraszam na relację! :)

Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 949
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Galcia » 03 sty 2018, 20:37

Podczas robienia zdjęć do nowego odcinka i chwalenia się nimi MałejMi ;) wpadłam na pomysł stworzenia kalendarza z bohaterami relacji. ^^ Początkowo miał to być kalendarz w stylu "Gentlemani", ale po tym, jak zaczęłam od Marcina, wyszło bardziej "Cosmopolitan"... zresztą sami zobaczcie, jak się prezentuje efekt końcowy. :D

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Tutaj kalendarz na 2018 rok w formacie pdf do pobrania i wydrukowania. ;)
Obrazek

Awatar użytkownika
Lenna
Wybitny Architekt
Wybitny Architekt
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 1845
Rejestracja: 15 gru 2013, 10:59

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Lenna » 13 sty 2018, 18:55

Uff, Bella jednak przeżyła!
- I jak, Dżudi? Mogę wreszcie opuścić tę umieralnię? Stęskniłam się za domowym żarciem.
Ledwo żywa, ale o jedzeniu pomyśli zawsze :love:
Piękny ślub! Tylko co ta Blanka ma na głowie? soft9
Judyta niech już lepiej nawet nie próbuje swatać Marzanny, to by się mogło źle skończyć xD
Aleksander przytył czy mi się wydaje?
Aleksander nachylił się, by ją objąć, lecz Marzanna przygotowała się do całusa w policzek, skutkiem czego niechcący musnęła wargami kącik jego ust. Na szczęście Aleks był zbyt zaaferowany, żeby zwrócić na to uwagę, lecz mimo to Marzanna poczuła się niezręcznie. W końcu kiedyś byli ze sobą blisko... Szczęśliwa, że mrok i makijaż skrywają jej rumieniec, szybko pożegnała się i wróciła do domu.
Błagam, nie rób romansu Marzanny z Aleksandrem soft9
Guru Columb xDDDDDDD Cała ta akcja jest genialna, i jego zaloty do Adama i Pawła :haha:
Wiktor ma rację, Marzanna nie powinna wyżywać się na wszystkich z powodów prywatnych. Ale że umarł mu ojciec, a on nie okazuje ani odrobiny żalu? soft1
Świetna jest ta rozmowa Belli z Mortimerem :( Mimo że lubię ją z Darrenem, to nadal uważam, że ten pierwszy był najlepszym partnerem.
Jak zaczęła rodzić na cmentarzu, prawie oplułam monitor xDDDDDDDDD Zabawa start
- Bella! Bella! Już biegnę!
O matko, nie mogę xDDDDDDDDDDD
- Halo? Potrzebna karetka na cmentarzu komunalnym w Newcrest... Co? Nie, nie żartuję, naprawdę potrzebujemy...
Duszę się :haha:
Blanka też zaczęła rodzić, wiedziałam, że to się stanie! xD
Przez całą akcję na cmentarzu śmiałam się jak głupia, brawo :brawo2:
- Darren, spójrz, to chyba Marzanna.
- Nie muszę patrzeć, słyszę, że to ona, hihi.
Darren chyba wchodził tam jakoś tyłem soft9
- Niezależny to zaraz będzie twój łeb, kiedy go urwę i wyrzucę przez okno!
:love:
Przez chwilę zaczęłam wierzyć, że naprawdę zamierzasz uśmiercić Bellę. Całe szczęście, że tak się nie stało, bo bym cię chyba za to zabiła soft9
Nie mogę z tego kalendarza xD Genialne!
Obrazek

Awatar użytkownika
Kapitan Indra
Główni Administratorzy
Główni Administratorzy
Scenarzysta
Scenarzysta
Konserwator
Konserwator
Posty: 2849
Rejestracja: 30 paź 2013, 19:17

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Kapitan Indra » 13 sty 2018, 22:26

Kalendarz wyszedł Ci super. Najbardziej chyba spodobała mnie się fotka Dona, Landgraabów i Adasia. Wersję PDF też pobrałam, przyda się ^^
Cóż, pozostaje czekać na kolejną relację.

Awatar użytkownika
Bart
Posty: 565
Rejestracja: 15 gru 2013, 10:36

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Bart » 24 lut 2018, 18:54

Chcąc napisać napisać odpowiedź przejechałem na koniec strony i niechcący zobaczyłem kilka zdjęć z relacji i czytam ją z wielkim podnieceniem (proszę bez żadnych dwuznacznych myśli) XD
choć przyszła matka była bardzo osłabiona. pomimo wykonania baterii testów Gerard wciąż nie wiedział, co może być powodem złego samopoczucia Belli, która mimo sędziwego wieku trzymała się zadziwiająco dobrze, a jej ciało nie zdradzało żadnych oznak starzenia.
No kurcze, ciąża w takim wieku to naprawdę szaleństwo, więc jestem pod wrażeniem, że Bella nie wykorkowała..
- Tak, Bells, możecie wracać do domu. Wszystko jest w porządku.
Taa, jak to się mówi? Szczerość pod podstawa?
Tydzień później odbył się długo oczekiwany ślub Blanki Mysikrólik i Aleksandra Ćwira.
Ile na to czekaliśmy? Chyba będą z dwa lata? XD
Dobrze, że wciąż jestem młoda i pełna energii, znajdziemy kogoś twojej siostrze raz-dwa!
Ojej, nie brzmi to dobrze. A, już na pewno Marzanna powinna się obawiać tego co wymyśli jej matka XD
- Yyy, coo?! Nie! Mam dopiero dziewiętnaście lat, nie myślę jeszcze o takich rzeczac
Uff, całe szczęście, że Penny nie chce się bawić w moją Scarlett ^^
Nie uszło to uwadze jej matki, która postanowiła ją jakoś pocieszyć.
- Nie smuć się, córeczko, masz jeszcze czas, żeby kogoś znaleźć i znowu być szczęśliwą.
Dżudi akurat wie co mówi XD
WZROK TEJ BARMANKI WYGRYWA!
- Ooo nie! Nie w MOIM domu!
- Yyy, wszystko w porządku, Marzanno?
Przez chwilę myślałem, że po prostu któryś z chłopaków zlał się do basenu :P
Tego samego dnia późnym popołudniem Bella Kinglet postanowiła pojechać do Newcrest, by odwiedzić grób swojego byłego męża, Mortimera Ćwira. Kiedyś robiła to każdego miesiąca, ale przez całe zamieszanie z ciążą zaniedbała ostatnio ten zwyczaj.
Jak to wszystko bardzo pasuje do Belli. Ale w sumie aż dziwne, że wybrała się na cmentarz za dnia, a nie w środku nocy :wat:
- Halo? Blanka? Jestem na cmentarzu w Newcrest i... zaczęło się! Przyślij Aleksa, szybko! - komórka zapiszczała głośno i rozładowała się. - Szlag!
Od początku było wiadomo, że to tak się skończy :P
Osobą, którą zobaczyła dwadzieścia długich minut później, nie był jednak Aleks, lecz drepcząca niezdarnie Blanka.
POWAŻNIE?! :facepalm:
Boże, sikam czytając tą całą akcje! :haha:
W czasie gdy ciotka i siostra wydawały na świat potomstwo, Marzanna kontynuowała wyżywanie się na recepcjonistce.
- ... proszę mi natychmiast podać nazwisko dyspozytorki, która uznała moją siostrę za żartownisia! Zobaczymy, czy teraz też będzie jej do śmiechu!
- Już pani mówiłam, że nie mam dostępu do takich informacji, musi pani zadzwonić do centrali...
- TO ZDOBĄDŹ te informacje, bo oskarżę cię o współudział!
- Darren, spójrz, to chyba Marzanna.
- Nie muszę patrzeć, słyszę, że to ona, hihi
Kończę się.. :rotfl:
Uff, całe szczęście, że Bella przeżyła. Nie mogę się doczekać Twoich kolejnych pomysłów w następnych relacjach! ^^

PS. Świetny pomysł z tym kalendarzem, nieźle się uśmiałem oglądając go XD
Obrazek
Jones & Middleton
Zapraszam!

Na Centrum Simów od 21.07.2007

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 949
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Galcia » 28 lut 2018, 21:24

Witam wszystkich i dziękuję za pozostawione komentarze! ^^ Jak zwykle zrobiłam sobie dłuższą przerwę, niż planowałam, ale wszystko ma swoje dobre strony i na przykład dzięki temu, że zepsuł mi się komputer i tak czy inaczej musiałam zainwestować w niego kupę pieniędzy, wracamy do panoramicznych zdjęć z ultra-turbo-wyczesaną w kosmos grafiką. :D Osobiście nie widzę różnicy, ale ciii.
Bearyllium pisze:Dlaczego Penny, wielka pani fotograf, nie upamiętnia ceremonii na zdjęciach?
Bo Blanka w czasie ciąży czuła się brzydka i gruba i nie chciała żadnych zdjęć. :P Co tam, że najpiękniejszy dzień w życiu i czekała na niego ze dwadzieścia lat. xD Ma z niego piękne wspomnienia.
Lion gdy zaproponowałeś mi tamte imiona i nie wiedziałam jeszcze, co się urodzi, wymyślałam historie dla obu wariantów. Na świat ostatecznie przyszedł Alan, ale te wszystkie fantastyczne przygody, które obmyśliłam dla Alicji (czytaj: zrobię jej z życia patologię xD), nie dawały mi spokoju, więc oto i ona. :D
szczerze mówiąc, też nie rozumiem, jak Adam mógł ponownie nazwać czarny charakter imieniem Adrianny. :D
Adam jest poczciwy, lecz nieco durny. :D Przypuszczam, że nawet bakłażan ma wyższe IQ. xD A jeśli chodzi o książkę, to chyba w tym właśnie problem, że byli pionierami w tym temacie. :P
Kapitan Indra pisze:Judka i jej swatanie córki na siłę. Może powinna zrozumieć, że Marzanna po jednym niezbyt udanym związku nie ma ochoty na kolejny... niektórzy ludzie nie nadają się do związków (na przykład ja ;) ) i dobrze im samym ze sobą.
Judka nie miała złych intencji, po prostu źle zinterpretowała markotny nastrój Marzanny. Według niej jak ktoś jest smutny na czyimś ślubie, to na pewno dlatego, bo czuje się samotny. ;)
MalaMi95 pisze:Doktor Gerard jest boski! Nie wie co dolega pacjentce. Wie, że może nie przeżyć porodu, ale kij! Niech wraca do domu i bawi się dobrze! xD
W szpitalu i tak nie mógł jej pomóc, a powszechnie wiadomo, że człowiek lepiej się czuje we własnym domu, niż wśród innych umrzyków. :D Byłam, przeżyłam, potwierdzam.
Z drugiej strony, gdyby nie ślub z Diną, to być może nie byłoby Penny, więc czy ja wiem, czy to taki zły etap w jego życiu? Nad tym to on już sam musiałby się zastanowić. Choć myślę, że dla córki jaką jest Penny było warto ;)
Tutaj mała łyżeczka dziegdziu w Twojej beczce miodu, Penny jest potwornie nieszczęśliwą dziewczyną. xD Jest dobra, miła, ładna, ma kochającego ojca itd., ale miała niezbyt szczęśliwe dzieciństwo, matka jej nie lubi, ma beznadziejnego, despotycznego chłopaka, żyje w biedzie i uprzedzam, że przez najbliższe parę lat nie czeka jej nic lepszego. :P Może jednak lepiej by było, gdyby się nigdy nie urodziła?
Choć w sumie to albo nie lubili się zbytnio z ojcem, albo Wiktor naprawdę ma świetnie wypracowanego „Poker face’a”.
Nie miał z ojcem szczególnie bliskich kontaktów, jego śmierć z pewnością go przybiła, ale nie na tyle, żeby pokonać jego poker face. ;)
A w ogóle to świetny pomysł. Zamiast spróbować dzwonić choćby po taksówkę, albo do kogokolwiek, to Blanka siedzi z Bella na tym cmentarzu!
Problem z taksówką był taki, że Bella nie była w stanie dotoczyć się do ulicy, a znając "uprzejmość" panów taksówkarzy, pewnie by jej nie pomógł.
Gunia pisze:Po prostu Bartuś Cię olewa, może pomyśl nad romansem z Fabiankiem :D
Czekam na ten romans z zapartym tchem! :love:
Może wymyślisz coś dla mojej Faye, bo dałam plamę z jej zangielszczonym imieniem i mam kiedyś nadzieję wrócić do polskiego :D
Dumałam, dumałam i wydumałam trzy imiona, których możesz użyć. ^^ Faustyna, Felicja lub Faina (w Polsce raczej nie występuje, ale na Wschodzie jest bardzo popularne :) ).
Bart pisze:Chcąc napisać napisać odpowiedź przejechałem na koniec strony i niechcący zobaczyłem kilka zdjęć z relacji i czytam ją z wielkim podnieceniem (proszę bez żadnych dwuznacznych myśli) XD
:rotfl:
Zapraszam do lektury kolejnego odcinka, którego motywem przewodnim zupełnie przypadkiem stały się stosunki damsko-męskie. :P

___________________________________________________________________________________________________________________________


Relacja 58

Od niefortunnych wydarzeń na miejskim cmentarzu minęło pół roku. Dzieciaki rosły jak na drożdżach i spędzały całe dnie na wspólnej zabawie.

Obrazek

Jako że cała trójka - Alan, Alicja i Ellen - miała szczęście urodzić się w wyjątkowo patchworkowej rodzinie :D cały czas pozostawali pod troskliwą opieką kogoś z najbliższych. Rano, przed wyjściem do pracy, zajmowali się nimi na przemian Darren...

Obrazek

... i Blanka, dzięki czemu "druga zmiana" nianiek miała okazję się wyspać. ;)

Obrazek

Z kolei po południu pieczę nad małymi rozrabiakami przejmowała Bella...

Obrazek

... lub Aleks.

Obrazek

W razie potrzeby na pomoc spieszyła oczywiście babciotka Judka, która kochała dzieciaki jak własne i była gotowa oddać za nie życie, jeśli zaszłaby taka potrzeba (a znając pomysły autorki tej relacji, można się spodziewać, że nie będą miały łatwego życia xD).

Obrazek

Penny w dalszym ciągu pracowała w Ptasim Mleczku, dzięki czemu Bella mogła zostać w domu z córeczką. Praca ekspedientki może nie była spełnieniem jej marzeń i ambicji, ale lubiła rozmawiać z ludźmi, a proste zadania i dekorowanie ciastek sprawiały jej przyjemność. Ciocia Judyta płaciła jej odrobinę za dużo, jak na pracę na pół etatu, ale dzięki temu Ćwirówna mogła wreszcie przestać zamartwiać się zaległymi rachunkami i odzyskiwała radość z życia.

Obrazek

Była w tak dobrym nastroju, że postanowiła wreszcie powiedzieć Bartkowi o pracy w cukierni. Była pewna, że dobry humor mu się udzieli i nie będzie na nią zły, zwłaszcza gdy wytłumaczy mu, że dzięki temu wyszli z finansowego dołka. Tego dnia wróciła do domu wcześniej, wzięła gorącą kąpiel, włożyła ładną sukienkę, uczesała się i umalowała.

Obrazek

Następnie zabrała się za przygotowywanie obiadu. Postanowiła skorzystać z przepisu babci na zapiekankę ze śmietaną. Nie było mowy, żeby ktoś oparł się delikatnej konsystencji i smakowi tego dania. ;)

Obrazek

Gdy Bartosz wrócił do domu, wszystko było gotowe. Penny czekała na niego przy drzwiach, uśmiechając się szeroko. Była tak szczęśliwa, że nie zauważyła (lub nie chciała zauważyć...), że jej chłopak nie jest w najlepszym nastroju. Bez słowa skierował się w stronę stołu i zaczął jeść.

Obrazek

Penny nawet nie próbowała ukrywać radości - śmiała się, zagadywała Bartka, jak mu minął dzień i zachwycała się wszystkim, od pogody po wynik niedawnych wyborów prezydenckich. Gdy uznała, że Bartosz jest gotów, przeszła do sedna.
- Chciałam o czymś z tobą porozmawiać. Do tej pory trzymałam to w tajemnicy, bo nie chciałam, żebyś się denerwował, ale wszystko poszło lepiej, niż się spodziewałam i...

Obrazek

Bartosz zmarszczył brwi i gniewnie rzucił sztućce na talerz.
- Daruj sobie to owijanie w bawełnę, odkryłem twój mały sekret już jakiś czas temu i czekałem, kiedy wreszcie się przyznasz!
- Jak się dowiedziałeś?
- Spotkałem Amelię Pancakes, powiedziała mi, że widziała cię w cukierni. Pytała, jak ci się pracuje i czemu nie prowadzisz już studia. Szczerze mówiąc, sam się nad tym zastanawiam!
- Nie porzuciłam studia, dzieliłam czas...

Obrazek

Bartosz walnął pięścią w stół, nie pozwalając jej dokończyć.
- Jak mogłaś okłamywać mnie tyle czasu?! W ogóle nie szanujesz mojego poświęcenia! Tyle czasu pracowałem, ZAHAROWYWAŁEM się, żeby wyposażyć to studio, spełnić twoje marzenia, żebyś nie musiała dorabiać na zmywaku, a ty jak się odwdzięczasz?!

Obrazek

Ćwirówna w końcu nie wytrzymała.
- Nie muszę ci się za nic odwdzięczać, to studio to porażka! Pies z kulawą nogą do niego nie zagląda! Poszłam do pracy, żeby zarobić na rachunki! Gdyby nie ja, już dawno nie mielibyśmy prądu ani ciepłej wody!

Obrazek

- I że to niby moja wina, tak?! Może jakbyś nie wydawała kasy na nowe ciuszki, nie brakowałoby nam na życie!

Obrazek

Penny chciała coś powiedzieć, ale w gardle utkwiła jej wielka gula, a oczy wypełniły się łzami. Rzeczywiście miała na sobie nowe ubranie, ale sukienkę pożyczyła od siostry Bartka, a buty dostała parę dni temu od Blanki, która "przypadkiem" kupiła parę o dwa rozmiary za małą i nie miała co z nimi zrobić.

Obrazek

Nie chciała rozkleić się przy Bartoszu, więc odwróciła twarz, wstała od stołu i pobiegła do wyjścia.
- Tak, idź sobie! Biegnij do mojej matki na skargę! O tym też wiem, że dawała ci pieniądze! Powiedz jej, żeby następnym razem wsadziła je ojcu w zadek!

Obrazek

Penelopa szła przed siebie, nie zastanawiając się, dokąd idzie, aż trafiła do Parku Magnolii. Usiadła na ławce, żeby ochłonąć, po czym zadzwoniła do jedynej przyjaciółki, jaką miała.
- Sylwia? Możesz się teraz spotkać? Jestem w parku. Tak... Tak, znowu. Poczekam.

Obrazek

Sylwia przybiegła na miejsce najszybciej, jak mogła. Przez telefon sprawa brzmiała poważnie, dlatego ucieszyła się, gdy zobaczyła, że poza rozmazanym od łez makijażem, Penny nic nie jest.
- Więc co tym razem odwalił mój rąbnięty braciszek?
- Chciałam powiedzieć mu wreszcie o cukierni. Nie mogłam żyć dłużej w tym kłamstwie. Nawet nie dał mi dokończyć, powiedział, że od dawna wie i tylko czekał, aż się ujawnię. Zrobił mi awanturę, że niby wydaję pieniądze na pierdoły, dlatego nie starcza nam na rachunki i że nie szanuję jego pracy. Wyobrażasz sobie?!

Obrazek

- Reeety, Penny, znowu to samo. Ile razy mam ci powtarzać, żebyś rzuciła tego głąba? Tylko przez niego cierpisz. Nie rozumiem, dlaczego wciąż się z nim męczysz. Powiedz mu, żeby spadał na bambus i do widzenia.

Obrazek

- Miłość tak nie działa, Sylwio. Nie można zostawić kogoś tylko dlatego, bo chwilowo gorzej się wam powodzi. Miłość to trwanie przy tej drugiej osobie mimo przeciwności. Kiedyś wyjdziemy na prostą i wszystko będzie jak dawniej, zobaczysz. Wierzę w Bartka. Jemu też nie jest łatwo.
Sylwia spojrzała na nią ze smutkiem. Nigdy nie powiedziała jej tego wprost, ale uważała ją za idiotkę. Bartek był dupkiem i nie zasługiwał na kogoś tak dobrego i niewinnego jak Penny. Przykro było patrzeć, jak taka śliczna dziewczyna marnieje przy nim niczym więdnący kwiat.

Obrazek

Westchnęła ciężko.
- Eh, skoro tak twierdzisz...
- Własnie tak. Wszystko wróci do normy.
- Chyba że TO jest nowa norma.

Obrazek

Nastolatki rozstały się w niezbyt miłej atmosferze - Sylwia pogardzała naiwnością Penny, a Penny uważała, że Sylwia jest za młoda, żeby zrozumieć - a Ćwirówna skierowała swe kroki w stronę Newcrest. Tym, czego teraz potrzebowała, była końska dawka rodzinnego ciepła. Miała tylko (płonną) nadzieję, że Blanka nie będzie jej za bardzo wypytywać.
- Ślicznie wyglądasz, co to za okazja? Chyba nie wystroiłaś się tak dla nas?
- Yyyh, byliśmy na jakby randce z Bartkiem.
- Poszliście na randkę i zamiast spędzać czas z nim, przychodzisz w odwiedziny do rodziny? Wszystko między wami w porządku?
- Tak, wszystko ok.
- Na pewno? Jeśli chcesz się zwierzyć... Nie powiem twojemu tacie.
- Nie, serio, nic się nie dzieje.

Obrazek

- Penny... widzę, że płakałaś. Masz rozmazany makijaż.
- Proszę, Blanka, nie chcę o tym rozmawiać. To nic takiego.

Obrazek

- Niech ci będzie. Ale lepiej idź do łazienki i umyj twarz. Tata tak łatwo ci nie odpuści.
- Dziękuję.

Obrazek

W tym momencie rozległ się szczęk otwieranego zamka.
- Zatrzymam go przy drzwiach. Rozumiem, że zostaniesz na kolacji?
- Chętnie.

Obrazek

Penelopa szybko poprawiła make-up i spędziła miły wieczór w towarzystwie Aleksandra, Blanki, Alanka i Alicji. Nieświadomy niczego Aleks zapytał raz o Bartka, ale Blanka zręcznie zmieniła temat, ratując pasierbicę przed koniecznością okłamywania ojca.

Obrazek

Po posiłku została jeszcze chwilę, żeby pobawić się z dziećmi, ale odmówiła, gdy tata zaproponował jej nocleg. Gdy Aleksander układał maluchy do snu, Blanka odprowadziła ją do wyjścia.
- Na pewno nie chcesz zostać? Mamy dużo miejsca, to żaden problem.
- Nie, powinnam już wracać.

Obrazek

Wtem napięcie całego dnia zeszło z niej i dziewczyna wybuchnęła płaczem.
- Och, Blanka! [chlip] Czasem jest mi tak ciężko! [chlip] Wiem, że wszystko się ułoży... ale czasem nie mam już siły!
- Pieniążku...

Obrazek

- Cichutko, już, spokojnie. Będzie dobrze. Pamiętaj, że zawsze możesz do nas przyjść i zrobimy wszystko, żeby ci pomóc.
- Dziękuję. Jesteście wspaniali.

Obrazek

Wróciła do mieszkania późnym wieczorem i zastała Bartka w tym samym miejscu, w którym go zostawiła. Na stole wciąż leżała niedojedzona zapiekanka, teraz już zimna i zeschnięta.
- Penny!

Obrazek

Bartek zerwał się z krzesła.
- Przepraszam, jestem totalnym kretynem. Wiem, że chciałaś dobrze. Byłem zły, bo ukrywałaś to przede mną. Jak ty byś się poczuła w takiej sytuacji? Staram się zapewnić nam lepszy byt, ale to trochę potrwa. Zobaczysz, jeszcze wyjdziemy na prostą.

Obrazek

Oczy Penelopy znów wypełniły się łzami, a usta zaczęły drżeć. Bartosz pochylił się i dotknął czule jej mokrego policzka.
- Już w porządku?
Uśmiechnęła się i pokiwała głową.
- No już, nie płacz, kotku. Kocham cię.
- Ja też cię kocham.

Obrazek

Obrazek

- Ale zrezygnujesz z pracy w cukierni? Jeśli ma nam się udać, musisz skupić się na fotografii. To twoje prawdziwe przeznaczenie, a nie serwowanie ciastek.

Obrazek

Dziewczyna zadrżała i odsunęła się. Miała nadzieję, że Bartek odpuści i pozwoli jej dalej dzielić czas między studio i pomoc ciotce. Poczuła ścisk w dołku na myśl o braku pieniędzy na opłaty, lecz wiedziała, że jeśli nie odpuści, Bartosz będzie wściekły. Nie chciała burzyć tego kruchego spokoju, który dopiero co udało im się wypracować.
- Dobrze. Jutro powiem cioci, że się zwalniam.

Obrazek

Jak już wielokrotnie w tej relacji udowadnialiśmy, pieniądze szczęścia nie dają. ;) Co prawda można dzięki nim uniknąć wielu zmartwień, ale są takie problemy, których nie rozwiążą żadne skarby Świata, a nikt nie wie o tym lepiej, niż Marzanna Mysikrólik-Landgraab. Dzień zapowiadał się wyjątkowo pięknie - niebo było bezchmurne, biomet korzystny, a ptaki śpiewały radośnie wśród drzew. Nasza bohaterka właśnie wybierała się do pracy, gdy zauważyła odpoczywającą nad basenem Mariannę. Ponieważ dawno nie rozmawiały, a humor jej dopisywał, postanowiła zamienić z córką parę słów.
- Cześć, mamo. Jak się miewasz?
- Dobrze, dziękuję. Wcześnie dziś wstałaś.

Obrazek

- Jest taki piękny dzień... Obudziłam się o świcie i poczułam nieodpartą potrzebę wyjścia na zewnątrz, zupełnie jakby Matka Natura wezwała mnie, żeby osobiście pobłogosławić nowe życie.

Obrazek

Marzanna uśmiechnęła się i już chciała odejść, kiedy nagle uderzył ją sens tych słów.
- Czy ty masz rozum i godność człowieka?! Co to ma znaczyć?! Wytłumacz mi się natychmiast! Kto jest ojcem?!
- Raaany, wyluzuj.

Obrazek

- Nie mam pojęcia, kto jest ojcem, nie zastanawiałam się nad tym, ale skoro musisz wiedzieć... Pomyślmy... Najprędzej Gavin, chociaż nie, nie, to niemożliwe, wyjechał pół roku temu na staż do San Myshuno... Z Robertem też dawno się nie widziałam... Wychodzi na to, że to dziecko Guru Columba.

Obrazek

- Wielki Guru! Czy to nie wspaniałe? Noszę w sobie święte nasienie, owoc zrodzony z połączenia dwóch dusz w Wiecznym Plumbobie! Jestem taka podekscytowana!

Obrazek

- Ten oszust, ćpun i łajdak?! Niech go tylko dorwę! A ty... - przerwał jej dzwonek komórki.

Obrazek

- Co się stało, Alice? Nie mogę teraz rozmawiać.
- Musisz jak najszybciej przyjechać do restauracji, mamy sytuację kryzysową.
- Co się stało? Jest tam Wiktor?
- Próbuje wezwać pomoc, ale nie wiem, co mam robić.
- Spokojnie, już jadę.

Obrazek

- Masz szczęście młoda damo, ale jeszcze sobie porozmawiamy! Muszę jechać do pracy.

Obrazek

Marzanna jechała do Zatoczki z duszą na ramieniu. Oby tylko nie chodziło o mafię...
- Uff, jak dobrze, że jesteś!

Obrazek

- Co to za nie cierpiąca zwłoki sprawa?
- Mamy jakąś awarię na zapleczu, cieknąca rura, całą kuchnię zalała woda. Wiktor odprawił Darrena do domu, bał się o spięcie.

Obrazek

- Nie ma kucharza, a restauracja dalej jest otwarta jakby nigdy nic?! Trzeba natychmiast ewakuować klientów i zamknąć lokal! Alice, gdzie ty masz głowę?
- Przepraszam, spanikowałam, dlatego zadzwoniłam do ciebie.

Obrazek

Właścicielka osobiście zajęła się najtrudniejszymi (czytaj: najbogatszymi i najbardziej marudnymi ;) ) przypadkami.
- Państwo Czartoryscy, witam! Jak smakowało?
- Dzień dobry, Marzanno. Mieliśmy nadzieję, że cię spotkamy, żeby móc osobiście pogratulować sukcesu. Jedzenie było wyborne. Zastanawiamy się właśnie nad dokładką deseru.
- Jeśli o to chodzi, muszę was zmartwić. Z powodu pęknięcia rury od kanalizacji kuchnia jest nieczynna. Najmocniej przepraszam i zapraszam innym razem na deser na koszt firmy!
- Ojej, mam nadzieję, że to nic poważnego.
- Tylko drobna usterka, poradzimy sobie.

Obrazek

- Skoro już rozmawiamy, ta kobieta, która tu pracuje, skądś ją kojarzę. To ktoś z naszego kręgu towarzyskiego?
- Yyy, nie, pani Ewo, to tylko stara znajoma. Ma... ogromne doświadczenie w obsłudze klienta.

Obrazek

Gdy goście rozchodzili się do domów, z zaplecza wychynęła Eva.
- Wszystko w porządku, pani Landgraab? Yyy, Mysikrólik?
- Tak, sytuacja opanowana. Możesz iść do domu, zamykamy na dziś.

Obrazek

- Może jednak zostanę? Pomogę panu Wiktorowi, podłoga jest cała mokra, trzeba to powycierać, na pewno się przydam.
- Spokojnie, właśnie tam idę, załatwimy to z Wiktorem raz dwa.
- Och... No dobrze. Adios proszę pani.

Obrazek

Marzanna skierowała się w stronę kuchni. Sprawa rzeczywiście nie wyglądała najlepiej - woda zaczynała już przeciekać przez próg.

Obrazek

I chociaż pęknięta rura (a nawet dwie) brzmią zdecydowanie lepiej, niż wymuszanie haraczu przez mafię, przed oczami pojawiły jej się mroczki, gdy zobaczyła rozmiar szkód.

Obrazek

Obrazek


Zaś na środku tego całego zamieszania stał przemoczony, poczochrany i kompletnie załamany Wiktor. :P Na dźwięk kroków odwrócił się od rury, nad którą właśnie dumał.
- Rety, ale mnie wystraszyłaś. Widzę, że nikt cię nie uprzedził, żebyś zabrała kalosze.

Obrazek

Sójka wyglądał tak... inaczej niż zwykle, że jego szefową na chwilę zamurowało. Mrugnęła parę razy oczami, potrząsnęła głową i odzyskała trzeźwość umysłu.
- Woda zaczyna wylewać się na salę, musimy się sprężać. Wezwałeś hydraulika?

Obrazek

- Tak i nie. Dzwoniłem w pięć miejsc, wszyscy są zajęci, przyjadą najwcześniej za trzy godziny.
- Mówiłeś, że chodzi o MÓJ lokal?
- Marzanno, to prości ludzie, twoje nazwisko nie robi na nich wrażenia. Co najwyżej skojarzą, że jesteś bogata i zażądają wyższej stawki.
- To co zamierzasz zrobić?
- To nic poważnego, drobna nieszczelność, nic, czego nie dałoby się prowizorycznie załatać domowymi narzędziami. Zajmę się tym do przyjazdu fachowców, a ty możesz jechać do domu. Zadzwonię, jak się czegoś dowiem.

Obrazek

- Chyba nie sądzisz, że zostawię cię z tym samego.
- Cóż, o ile w dzieciństwie nie bawiłaś się zestawem małego majsterkowicza, obawiam się, że nie na wiele mi się tu przydasz.
- Nie miałam zestawu małego majsterkowicza, ale potrafię więcej, niż ci się wydaje. To co, zabieramy się do pracy?

Obrazek

- Hm. Dobrze, sprawdźmy cię.

Obrazek

Przez następną godzinę oboje szarpali się i męczyli, żeby załatać wszelkie pęknięcia, podokręcać śruby i wymienić zużyte uszczelki. Byli spoceni, zdyszani i przemoczeni do suchej nitki, ale każdemu załatanemu przeciekowi towarzyszył wybuch radości. :D

Obrazek

Gdy skończyli, Marzanna westchnęła ciężko, po czym zaczęła chichotać, aż w końcu chichot przeszedł w głośny, szczery śmiech.
- Haha... Hahaha HAHAHAHA!

Obrazek

Wiktor spakował ostatnie narzędzia i wytarł ręce w spodnie.
- Z czego się tak śmiejesz?

Obrazek

- Hahaha wyobraziłam sobie jutrzejsze nagłówki: "słynna Marzanna Landgraab łata rury!" Gdyby te wszystkie nadęte snoby, z którymi się zadawałam, mogły to zobaczyć! Skandal, haha!
- Hahaha, zachodziliby w głowę, jak mogłaś upaść tak nisko.
- Stary Malcolm przekręciłby się na zawał, hahaha!

Obrazek

Obrazek

I nagle mokra podłoga zupełnie przestała im przeszkadzać. :curious:

Obrazek

Obrazek


***


Czas na parę słów o dalszych losach Zuzanny Sęp, niegdyś gimnastyczki i kryminalistki, a obecnie najbardziej popularnej, hot i trendy projektantce mody w Simpaństwie. :D Dzięki wstawiennictwu jej nowego przyjaciela, znanego aktora Marcina Wójcika, jej kreacjami zainteresowały się sławy, a z czerwonego dywanu wiodła już krótka droga do własnych pokazów mody w San Myshuno, stolicy mody i szeroko rozumianej sztuki. Po wybiegach chodziły u niej najlepsze modelki, a na widowni zasiadali najbogatsi i najbardziej wpływowi mieszkańcy miasta.

Obrazek

Marcin z łatwością wkręcił ją do towarzystwa i simka szybko znalazła nowych przyjaciół, przechodząc przemianę z nieśmiałej, wycofanej dziewczyny z prowincji w pewną siebie salonową lwicę. ;) Bella i Judyta nie miały z nią tak dobrego kontaktu jak kiedyś, ale cieszyły się, że przyjaciółka znalazła w sobie odwagę, żeby zmienić swoje życie i życzyły jej jak najlepiej. Jedyną osobą, która wydawała się nie być zadowoloną z takiego obrotu spraw, był profesor Wróbelek. Romantyczne spacery po Wierzbowej Zatoczce zostały zastąpione przez oficjalne przyjęcia i pełne paparazzi bankiety, a nawet na bardziej kameralnych imprezach ukochana więcej czasu poświęcała nowym znajomym, niż jemu.

Obrazek

Po jednym z takich przyjęć, gdy wreszcie mogli spędzić trochę czasu tylko we dwoje, Zuzia postanowiła poruszyć pewien ważny temat.
- Edwardzie, muszę ci o czymś powiedzieć.
Wróbelek westchnął i dopił wino. A miało być tak przyjemnie...

Obrazek

- Zaproponowano mi przeniesienie butiku tutaj, do San Myshuno. Długo nad tym myślałam, jestem emocjonalnie związana z Wierzbową Zatoczką i w ogóle, ale ostatecznie uznałam, że to wielka szansa i nie mogę jej zmarnować. Poza tym i tak rzadko bywam w domu, a tutaj będę mogła mieć interes cały czas na oku.

Obrazek

Profesorowi serce podeszło do gardła. Przeprowadzić się tu na stałe i spędzić resztę życia w otoczeniu tych bubków i fircyków?! Kiedy wracali do Zatoczki, mógł mieć Zuzię tylko dla siebie i bardzo mu to odpowiadało. Bał się, że jeśli zacznie spędzać więcej czasu w towarzystwie nowych znajomych, w końcu mu się wymknie.
- Na pewno dobrze to przemyślałaś? Twój salon staje się coraz bardziej rozpoznawalny, moim zdaniem to bardzo zły moment na zmianę lokalizacji.

Obrazek

- Mój menadżer uważa, że wręcz przeciwnie, to doskonały moment! Mówił, że podniesie to prestiż marki. W tym momencie i tak nie ma już co gdybać, klamka zapadła. Dziś rano, przed twoim przyjazdem, byłam u prawnika i wszystko załatwiłam. W ciągu miesiąca zwolnię lokal na Promenadzie Magnolii i będziesz mógł go wynająć albo sprzedać.

Obrazek

Edward nie był zachwycony tymi rewelacjami. Jego Zuzia stawała się coraz bardziej niezależna. Nie spodziewał się, że postawi go przed faktem, nie pytając wcześniej o zdanie. Zostało mu już tylko jedno rozwiązanie... Zebrał się w sobie i przywołał na twarz szeroki uśmiech.
- Skoro ty się cieszysz, to ja też.
- Dziękuję, Ed - Wróbelek lekko się skrzywił. Nie cierpiał tego zdrobnienia, które wymyślili modni przyjaciele Zuzi. - Bałam się, że będziesz zły, że nie spytałam cię o zdanie, ale byłeś taki zajęty sesją egzaminacyjną, że nie chciałam dokładać ci zmartwień.
- Nic się nie stało, ale skoro czekają nas teraz tak wielkie zmiany, chciałbym cię o coś spytać.

Obrazek

- Nie uważasz, że powinniśmy się pobrać?
- Pobrać? Haha, mówisz poważnie?
- Jak najbardziej! Chcę, żebyśmy byli rodziną.
- Cóż... nieźle mnie zaskoczyłeś! Nie widzę jednak powodu, dla którego miałabym odmówić. Tak. zgadzam się.

Obrazek

Obrazek


Ślub odbył się w Wierzbowej Zatoczce. Zaproszono nań zarówno starych znajomych, jak i sławy pokroju Marcina, Kiary i reprezentanta lokalnej mafii. x) Huczne weselisko zostanie zapamiętane na długie lata, ale nie wszyscy goście dobrze się bawili - niektórym nie do końca przypadł do gustu wybór pana młodego. Marcin Wójcik przez cały okres narzeczeństwa próbował wybić Sępównie z głowy to głupie małżeństwo, niestety z marnym skutkiem. Z kolei Judyta i Bella, jak można się było spodziewać, był zachwycone, że ich dawny plan zakończył się matrymonialnym sukcesem. :D

Obrazek

Jeśli jednak Edward uważał, że ślub zmieni coś w ich sytuacji i przywiąże Zuzię do niego (a oddali od nowych, toksycznych znajomych), grubo sie pomylił. W dalszym ciągu większość czasu spędzali osobno - on na Uniwersytecie Simowym, a ona w San Myshuno - i widywali się tylko w weekendy, podczas gdy Diego Lobo i reszta wesołej kompanii zapraszali Zuzię na kolacje, bankiety i imprezy niemal każdego dnia. Zuzanna bawiła się w ich towarzystwie tak dobrze, że skłamalibyśmy, pisząc, że jakoś szczególnie tęskniła za mężem. ;)

Obrazek

Mimo że pani Wróbelkowa bawiła się z przyjaciółmi przez cały tydzień, Edward musiał towarzyszyć jej również w weekendowych wypadach na oficjalne przyjęcia. Irytowało go, że nie mogą tak jak dawniej usiąść po prostu na kanapie i porozmawiać o błahostkach. Po jednej z imprez był szczególnie zły. Jego żona przez calutki wieczór flirtowała z tym pajacem Lobo i w ogóle nie zwracała na niego uwagi, więc ostatnie parę godzin spędził, siedząc samotnie przy barze i sącząc jednego drinka za drugim.
- Ach, wspaniały wieczór! Dawno się tak dobrze nie bawiłam, a ty, Edwardzie?
- Mhm.

Obrazek

- Co się stało? Mam wrażenie, ze jesteś dziś nie w sosie.
- Pytasz, co się stało?!

Obrazek

- Cały wieczór bezczelnie flirtujesz z tym dupkiem Lobo, w ogóle się z tym nie kryjąc i jeszcze pytasz, co się stało! Mogłabyś się powstrzymać przy ludziach! Nie wspominając już o tym, że cały czas siedziałem obok i musiałem na to wszystko patrzeć!
- Na Plumboba, Edward, to nie tak!

Obrazek

- W takim razie nie wiem, jak. Wiem jedno. Nie jesteś już tylko moja.

Obrazek

Zuzia westchnęła ciężko. Od pewnego czasu nie dogadywała się zbyt dobrze z mężem, ale nie sądziła, że przyjdą mu do głowy takie głupoty. Wcale nie flirtowała z Diego, spędzili wieczór na przyjacielskiej pogawędce, w dodatku w towarzystwie Marcina. Rosnąca zazdrość Edwarda coraz bardziej ją irytowała.
- Dobrze, czego ode mnie oczekujesz?

Obrazek

Może to ukryte pragnienia, może alkohol, w każdym razie coś sprawiło, że Wróbelek wypalił bez zastanowienia:
- Powinniśmy mieć dziecko.

Obrazek

- Chyba żartujesz!
- Wcale nie! To doskonały pomysł!
- W takim momencie kariery mam rzucić wszystko i ugrzęznąć w pieluchach?! Nie ma mowy!
- W porządku, zapytałaś, czego pragnę, to jest odpowiedź. Jedyna, jaką dostaniesz.

Obrazek

Zapadło milczenie. Zuzia spojrzała na smętną minę Edwarda i mimowolnie się uśmiechnęła. Wyglądał jak zbity pies.
- Boję się, że później będę za stary - wyszeptał, powstrzymując łzy.

Obrazek

- W sumie to zawsze chciałam mieć dziecko. Najlepiej dwójkę, chłopca i dziewczynkę.
- Hę?
- Masz rację, nie młodniejemy, to w zasadzie ostatni dobry moment.
- Mówisz poważnie?

Obrazek

- Zuzanno, tak się cieszę!
- Spokojnie, jeszcze nie ma z czego.
- W takim razie bierzmy się do roboty, hihi.

Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Kapitan Indra
Główni Administratorzy
Główni Administratorzy
Scenarzysta
Scenarzysta
Konserwator
Konserwator
Posty: 2849
Rejestracja: 30 paź 2013, 19:17

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Kapitan Indra » 02 mar 2018, 17:50

Rany jeża, przepraszam, że dopiero teraz komentuję, bo czytałam już wcześniej, ale miałam nieco zwariowany i ciężki tydzień, mało czasu dla siebie itd... już nadrabiam ^^

Jakie śliczne brzdące wyrosły z trójki nowych członków rodziny :) Super pomysł na wspólną opiekę.
No nie potrafię pojąc Penny. Bartek to dupek jakich mało, a ta nie chce go zostawić. To już nie miłość, to ośli upór...
A jeszcze to jego zagranie na koniec. Tak czekał na Penny, tak ją kocha... ale dla ukochanej (podobno) osoby nie chce zmienić swego nastawienia i pozwolić jej pracować, gdzie chce. Studio i studio... gdzie nawet kulawe psy nie zaglądają... Penny naprawdę powinna przejrzeć na oczy i go zostawić, bo widzę w nim niezły zadatek na tyrana domowego - jak jego ojciec... A ona jeszcze się za każdym razem ugina.
Dobrze, że jest jeszcze macocha Blanka, której można się wyżalić...
Matko sadzonko... Marianna nosi dziecko Guru Columba? Co się z tej dziewczyny porobiło? Zachowuje się naprawdę jak poddana praniu mózgu członkini sekty. Czy ona ma w ogóle rozum i godność kobiecą? Biedna Marzanna, co i raz jakieś akcje, jak nie z jedną córką, to z drugą... z tym, że Adrianna potrafi lepiej to i owo ukryć... choćby prawdę o pochodzeniu synka i o małżeństwie z Adamem.
Niezła ta awantura z pękniętą rurą w restauracji Marzanny... ale zakończenie... fiu fiu, czułam coś w... kościach, że na tym się kiedyś to wszystko skończy. :brawo: Oby tylko Marzanna teraz nie sknociła tego związku, bo przecież ten z Malcolmem to była jedna wielka porażka...
Co do Zuzi - fajnie, że odniosła sukces jako projektantka mody, ale z drugiej strony szkoda, że ją to nieco zmieniło, i to nie na lepsze. Biedny profesor! Ale dobrze, że się wreszcie odważył oświadczyć i został przyjęty.
Hmm, dziecko Zuzi? Już jestem ciekawa, jakimi trudnościami obrośnie ciąża i poród i zastanawiam się, jakie to dziecko Sępowo- Wróbelkowe będzie :)

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 212
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: MalaMi95 » 02 mar 2018, 19:47

„Tutaj mała łyżeczka dziegdziu w Twojej beczce miodu, Penny jest potwornie nieszczęśliwą dziewczyną. xD Jest dobra, miła, ładna, ma kochającego ojca itd., ale miała niezbyt szczęśliwe dzieciństwo, matka jej nie lubi, ma beznadziejnego, despotycznego chłopaka, żyje w biedzie i uprzedzam, że przez najbliższe parę lat nie czeka jej nic lepszego. Może jednak lepiej by było, gdyby się nigdy nie urodziła?”
A ja się będę upierać, że jednak dobrze, że się urodziła :P
Jak mówisz, ma kochającą rodzinę. Ojca, który ją wspiera, macochę Blankę z którą może pogadać, ciotkę Judkę, która dała jej pracę. Jest ładna, dobra, miła. Nie choruje na żadną chorobę, nie ma uciętej ręki ani nogi, nie ma paraliżu, nie jest warzywem.

Tak naprawdę pokuszę się o stwierdzenie, że to, iż jest teraz nieszczęśliwa to w zasadzie jej wina. Gdyby dała sobie spokój z Bartkiem, to tak naprawdę czego by jej w życiu brakowało? Zamieszkałaby sobie z Aleksem, albo za pieniądze zarobione u Judki sama by coś wynajęła. (Aleks z Blanką też by jej finansowo pomogli, gdyby pieniądze Judki nie wystarczały).
Znalazłaby sobie nowego fajnego chłopaka, albo adoptowała pieska/kotka i już x) Coś więcej jest potrzebne do szczęścia? xD
Ale tak bardziej na serio, to wydaje mi się, że Penny sama się zamyka na świat, bo tak jej jest wygodniej. Mogłaby sobie ułożyć lepsze życie, ale woli nic nie zmieniać i liczyć na to, że będzie lepiej. Bo po prostu tak jest wygodniej niż nagle z dnia na dzień zmienić całe swoje życie i właśnie dlatego Penny będzie nieszczęśliwa. Nie dlatego, że nie może być szczęśliwa, tylko nie chce nic zmieniać i tłumaczy się miłością do Bartka, której albo jest już bardzo mało, albo w zasadzie jej już nie ma, bo ja tam jak na razie widzę tylko żale, kłótnie i niezrozumienie :/

Co do nieszczęśliwego dzieciństwa, to jakoś nigdy tego aż tak nie odbierałam. Owszem, nie było ono super i miało wady, ale jakoś nie wydaje mi się, że znowu było takie najgorsze. (Z tego co pamiętam oprócz Belli i Aleksa miała jeszcze dziadka-ducha Mortiego. To dopiero coś! xD)

A więc podsumowując. Ja myślę, że nie byłoby lepiej gdyby się nie urodziła. Lepiej by było, gdyby ruszyła tyłek i postanowiła coś w swoim życiu zmienić, jeśli czuje się nieszczęśliwa. Zwłaszcza, że nie jest w tym wszystkim sama. Ma mnóstwo ludzi, którzy się o nią troszczą i jej pomogą ;)


A teraz relacja :D

Matko jakie te dzieci Darrena do niego podobne xD Alan i Elen wyglądają jak bliźniaki xD
Do tego uważam, za zabawne, że Alan jest bratem Elen i Alicji, ale Alicja i Elen są dla siebie ciotką i bratanicą? Tak? xD

A jak już jesteśmy przy rozważaniach czy ktoś powinien się urodzić, to w zasadzie to samo można powiedzieć o Alanie.
W sumie, takie niepotrzebne dziecko. Gdyby go tak nie było, bo Blanka od razu spiknęłaby się z Aleksem i nigdy nie zaczęła romansu z Darrenem?
Wszystko mogłoby wyglądać podobnie, bo Darren wciąż mógłby spotkać Bellę, ale nie byłoby tylko Alana. Nie byłoby całej akcji z wyczekiwaniem „Kogo to dziecko?”. Życie byłoby dla Blanki prostsze, od razu byłaby z wymarzonym ukochanym, a Aleks z ukochaną.
A jednak jakoś nie wyobrażam sobie, żeby teraz Blanka gdybała „ale fajnie byłoby nie mieć tego niepotrzebnego dziecka”. ;)

I oto chodziło mi z Penny, co by nie było, czasem warto przez coś przejść dla kogoś. W przypadku Aleksa było to małżeństwo z Diną czego owocem jest ukochana córka, której by nie było, a u Blanki będzie to niezbyt udany romans z Darrenem dzięki któremu ma tego konkretnego synka ;)

Ale mi się włączył tryb gdybania xD
Chyba jednak lepiej jak zwykle jest wyłączony xD


Cała akcja z Penny sprawiła, że zrobiło mi się przykro :(
Kiedyś taka dobrana para, a tu takie rozczarowanie. W sensie Bartkiem, nie myślałabym, że okaże się być takim tyranem i dupkiem. To, że by się rozstali z jakiegoś powodu, to okej. Nie wszystkie związki się udają, ale żeby, aż tak ją wykańczać psychicznie? To już jest przesada…
Ja mam nadzieję, że w którymś momencie Penny przejrzy na oczy i powie sobie „dość” bo na razie wygląda to niezbyt obiecująco.


Marzanna jest bardzo spostrzegawcza, że dopiero teraz zauważyła ciąże córki, gdy ta ma już taki gigantyczny brzuchol xD
Nie wspominając o Mariannie xD Naprawdę musiało minąć parę miesięcy, żeby skapnęła się, że coś jest nie tak i może jest w ciąży? xD


Akcja z Wiktorem :h:
Kocham :h:
Tak myślałam, że on i Marzanna to nie będą tylko biznesowe sprawy :P

Ło, Zuzia się naprawdę zmieniła O.o
Nie rozumiem tylko, czemu Marcin był taki wkurzony na ten ślub Zuzi z Wróbelkiem? xD
Zazdrosny, że sam ciągle samotny po Antonim czy jak? xD
A może zmienił orientację i się w niej zakochał? :P

O, super. Nie dogadujemy się to zróbmy sobie dziecko! To rozwiąże wszelkie problemy! xD
Ja mam propozycję, może niech Wróbelek i Zuzia kupią sobie najpierw rybkę. Albo znajdą pod domem na trawie ślimaka. Jak zwierzątko nie zdechnie w przeciągu miesiąca, to wtedy mogą zacząć myśleć (MYŚLEĆ!) o dziecku.
Bo to znaczy, że w tym natłoku spraw mają choć 5 minut dziennie na zajęcie się dzieckiem, a to już jakiś postęp! xD

Na dzisiejszy odcinek wymyśliłam nowy sposób oceny!
Odcinek oceniam na 9 Wiktorów!

Obrazek

Byłoby 10, gdyby było jeszcze zdjęcie Wiktora bez koszulki no ale… x)

Nie no żartuje :D
(10 byłoby za dwa zdjęcia Wiktora bez koszulki :P)


Czekam na kolejne! :D
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 459
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Lion » 03 mar 2018, 12:20

Fajna ta gromadka małych dzieci, choć szkoda, że w simsach nie da się zaznaczyć (bez zmiany grupy wiekowej), iż Alan jest starszy od Eleonory i Alicji. ;)
Można by długo mówić, jakim Bartosz stał się potworem, ale wyraźniejsza jest tu głupota Penny, która na siłę liczy, że wszystko się jeszcze ułoży. Nie widzi na przykładzie własnej matki, iż nie zawsze możliwe jest wyprostowanie pewnych relacji? Nawet siostra Bartka nie ma ani słowa zrozumienia dla jego zachowania. Swoją drogą, Sylwia wyrosła na fajną simkę, nieco nieforemną, ale to zdecydowanie dodaje jej uroku. :) Planujesz jej jakieś przygody, czy pozostanie postacią epizodyczną?
Boję się, co wyjdzie z połączenia genów Marianny i Guru. soft9 Trochę mnie przeraża, jak bardzo ten wyprał jej mózg...
Tak myślałem, że w końcu dojdzie do czegoś między Marzanną a Wiktorem, ale szczerze mówiąc, ta para jakoś nie wzbudza we mnie większych emocji. :P Chyba nie przepadam za menadżerem Pawiego oka. :D
Zuzia bardzo się zmieniła, ale też trudno mieć do niej pretensje, iż podoba jej się życie w San Myshuno. Każdy ma prawo mieć inne preferencje, a skoro ciche życie w Zatoczce okazuje się jej nie odpowiadać, trudno. Wszelkie przesłanki pokazują tu, że powinna się rozstać z Edwardem i wielka szkoda, iż uczynili coś wręcz odwrotnego...

Awatar użytkownika
Gunia
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 250
Rejestracja: 15 gru 2013, 13:59

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Gunia » 01 kwie 2018, 23:26

Och, Penelopko. A wystarczyłoby zakręcić się wokół młodego, wrażliwego Fabianka i bum... Szczęśliwe życie u boku kochającego mężczyzny, który ma kasy jak lodu i pozwala Ci się realizować ;) #teamPennybian
Te maluszki są u-ro-cze! Cudne, naprawdę. Nie mogę się doczekać ich dalszych losów.
"Czy ty masz rozum i godność człowieka?!" - skąd jest ten tekst, bo kolejny raz go gdzieś widzę i nie wiem czy to z filmu czy z serialu ;> Marzanna naprawdę jest nieźle omamiona. Oby to nie dziecko starego obleśnego Guru.
Marzanna + Wiktor <3 #teamWiktanna
Wątek Zuzi i Wróbelka mnie zasmucił. Nawet nie wiem jak go skomentować, po prostu... Smutno mi, no.
Zapraszam na relację! :)

Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 949
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Galcia » 12 kwie 2018, 0:02

I oto minął kolejny, trzeci już rok z Mysikrólikami! Postanowienie na rok kolejny: dodawać częściej nowe odcinki. ;) Bardzo dziękuję wszystkim czytelnikom - bez Was nie miałabym takiej motywacji do dalszego tworzenia. Każdy, nawet najkrótszy komentarz sprawia mi ogromną radość. :) W głowie mam już dziesiątki pomysłów na kolejne przygody krewnych-i-znajomych Judyty (oraz jej samej) i może za kilka lat uda mi się je wszystkie wreszcie zrealizować. :D
Indra Gerard nie jest tyranem, to wzorowy mąż i ojciec, ma po prostu trudną relację ze swoim pierworodnym. Miał wobec niego wielkie plany, tymczasem Bartek był krnąbrny, pyskaty i dopóki nie poznał Penny nie przykładał się do nauki, bo umyślił sobie, ze będzie wielkim artystą. Cóż, wiemy, jak się skończyło. ;) A Marianna jest bardzo dumna z tego, że ma dziecko z samym guru! :D To co się będzie z tym kryła.
MalaMi95 pisze:uważam, za zabawne, że Alan jest bratem Elen i Alicji, ale Alicja i Elen są dla siebie ciotką i bratanicą
Strasznie to pokomplikowane, ale... tak. xD
Marcinowi nie podobał się pomysł ze ślubem z tego samego powodu, dla którego Ty nie popierasz ich nagłej decyzji o posiadaniu dziecka - uważa, że skoro się nie dogadują, trzeba to jakoś naprawić (albo rozstać), a nie liczyć, że ślub/dziecko rozwiąże wszystkie problemy. No i nie lubi Wróbelka, bo uważa go za sztywniaka. ;) A zdjęcia Wiktora bez koszulki mały być w tym odcinku, ale już nie chciało mi się włączać gry, więc musisz jeszcze trochę poczekać. :D
Lion na szczęście już w następnym odcinku Alan wkroczy do następnej grupy wiekowej i nie będzie to wyglądało tak idiotycznie. ;) Dla Sylwii nie planowałam nic szczególnego, ale kto wie, w tej relacji wszystko jest możliwe. xD Na przykład to, że zacznę teraz o tym myśleć i wymyślę dla niej tysiąc pobocznych wątków. A że nie lubisz Wiktora... przyznaję, że jest nieco szemraną postacią, te kontakty z mafią, niejasna przeszłość... :>
Gunia bardziej niż Pennybian pasuje Fanny! :D Tak jak pisałam u Ciebie, wyślij Fabianka, to coś pokombinujemy. ;) Chociaż wciąż mam nadzieję, że ten ship pojawi się u Ciebie! Czekam! ;) A "rozum i godność człowieka" jest z jakiejś internetowej pasty, ale usłyszałam to po raz pierwszy gdzieś coś od kogoś wyrwane z kontekstu i tak się przyjęło.
Zapraszam na kolejny odcinek, a w nim problemy rodzicielstwa i inne ciekawe sprawy. ;)


___________________________________________________________________________________________________________________________


Relacja 59


Ponieważ Penny nie pracowała już popołudniami w Ptasim Mleczku, po zamknięciu studia często wpadała w odwiedziny do Szczygłów. Pomagała Lidii w opiece nad Joachimem, plotkowała z Sylwią, a czasem pomagała jej w lekcjach. Tego wieczoru przerabiały materiał z matematyki.
- Widzisz? Mówiłam, że w mig załapiesz logarytmy.
- Bo mam świetną nauczycielkę! Laska, z takim mózgiem powinnaś wykładać na Uniwersytecie Simowym, a nie bawić się w jakieś zdjęcia. Dlaczego nie poszłaś na studia?
- Eee, po prostu jakoś tak wyszło.

Obrazek

- No, ale skoro matmę mamy załatwioną, to ja będę już spadać.
- Tak szybko? Miałyśmy obejrzeć nowy odcinek "Diarios des Cisnes"!
- Taaak, ale robi się późno, Bartek niedługo wraca z pracy, muszę ugotować mu kolację.

Obrazek

Sylwia rzuciła książkę na dywan.
- I znowu to samo, dlaczego pozwalasz mu, żeby robił z ciebie niewolnicę?
- To nie tak, cały dzień ciężko pracuje, wraca zmęczony i głodny, źle bym się z tym czuła, gdyby musiał jeszcze sam sobie gotować.
- Pracuje w fast foodzie, jak jest taki głodny, niech zje w pracy.
- Niezbyt to zdrowe...
- Raz na jakiś czas nic mu się nie stanie. Ale wtedy musiałabyś się przyznać, że byłaś u nas i znowu miałabyś z nim jazdy... To o to chodzi, prawda?
- Nie rozumiesz...

Obrazek

Nastolatka podniosła podręcznik, otworzyła go na losowej stronie i wpatrzyła się w niego ostentacyjnie.
- Hej, obejrzymy ten odcinek następnym razem.
- Daruj sobie, Penny. Nie chodzi o mnie, ale zastanów się, kiedy ostatni raz wyszłaś gdzieś ze znajomymi albo zrobiłaś coś dla siebie.
- Spokojnie, niczego sobie nie odmawiam.
- Yhy.

Obrazek

- To... do zobaczenia w czwartek?
- Mhm. Jasne.

Obrazek

Penelopa pożegnała się z Lidią, uściskała małego Joe i ruszyła energicznym krokiem w stronę Promenady Magnolii. Po drodze zaczęła się zastanawiać nad tym, co powiedziała Sylwia. Rzeczywiście dawno nie widziała się z nikim ze starej paczki. Kiedyś trzymali się razem - ona, Enrique, Paulina, Ada i Marianna - ale teraz Rico wyjechał, Paulina przestała się odzywać, Ada jest ciągle zajęta pracą i opieką nad synkiem... nic nie stoi jednak na przeszkodzie, żeby spotkać się z Marianką! Penny uśmiechnęła się zadowolona i postanowiła, że jutro po południu złoży jej przyjacielską wizytę, a przy okazji podpyta o obrazy Bartka. Ze znajomościami młodej Landgraabówny na pewno uda się jakoś pchnąć jego karierę do przodu.

Obrazek

Tego dnia pogoda w Wierzbowej Zatoczce była wyjątkowo nieprzyjemna i na mieście nie było żywej duszy, dlatego zamknęła studio wcześniej i z ulgą pojechała do wiecznie rozsłonecznionej Oazy, zostawiając za sobą strugi ulewnego deszczu. Marianna przywitała ją tak, jakby widywały się codziennie i zabrała się za przygotowywanie napojów. Penny od razu zauważyła wyraźny ciążowy brzuszek koleżanki, ale postanowiła nie poruszać tego tematu jako pierwsza. Dziewczyny weszły na piętro i rozsiadły się w słońcu.
- No to opowiadaj, co tam u was słychać? [w myślach: nie patrz na brzuch, nie patrz na brzuch] Jak tam Ada i mały Malcolm?
- W porządku, chociaż średnio się interesuję miałkim życiem mojej siostry. Od kiedy poznałam nauki Guru, nasze życiowe priorytety kompletnie się rozeszły.
- Cóż, nigdy nie byłyście zbyt podobne. [w myślach: nie wypytuj o sektę, nie wypytuj o sektę]. A jak obrazy? Widziałam ostatnio plakat reklamujący twoją wystawę.

Obrazek

- Tak, powinnaś ją zobaczyć! Wszystkie obrazy malowałam w narkotycznym transie. Przedstawiają drogę, którą odbywa umysł, zanim w pełni zjednoczy się z Wiecznym Plumbobem. Najbardziej jestem dumna z ostatniego, zatytułowałam go "Pradawna Macica". Przedstawia...
- Nie! Nie mów, chcę... yyy, mieć niespodziankę.

Obrazek

- Skoro już rozmawiamy o sztuce, chciałam cię o coś spytać. Wiesz, że Bartek próbuje swoich sił w malarstwie i moim zdaniem jest naprawdę dobry, ale ciężko mu się wybić. Może mogłabyś polecić go w jakiejś galerii albo dać nam namiary na kogoś, kto zechciałby zorganizować mu wystawę? To nie musi być nic wielkiego.

Obrazek

- Twój chłoptaś już mnie kiedyś o to pytał i powiem ci dokładnie to samo, co powiedziałam jemu - w dzisiejszych czasach nikt nie kupi jego nudnego realizmu. Rządzą abstrakcja i postmodernizm. Kojarzysz Diego Lobo?

Obrazek

- To znany mecenas sztuki i właściciel największej galerii w San Myshuno. Bartek potwornie nim gardzi.
- I słusznie, bo to straszny dupek. Kiedyś zaproponował, że wystawi u siebie moje obrazy, jeśli się z nim prześpię.

Obrazek

- I co, zrobiłaś to?
- Za kogo ty mnie masz?!
Penny uniosła brew i spojrzała wymownie na jej brzuch.

Obrazek

Marianna uśmiechnęła się promiennie.
- To jest święty owoc połączenia dwóch dusz. Nigdy nie przespałabym się z takim nieoświeconym prostakiem jak Diego.

Obrazek

- W każdym razie to on decyduje o tym, co jest w danej chwili modne w sztuce i na pewno nigdy nie wystawiłby nawet pół szkicu Bartka. Niech twój facet lepiej się z tym pogodzi.

Obrazek

Penny posmutniała. Miała nadzieję, że przekaże dziś Bartkowi przy kolacji dobre wieści, jego obrazy zaczną się sprzedawać i wreszcie skończą się ich problemy finansowe. Nie wiedząc, co powiedzieć, rozejrzała się błędnym wzrokiem po ogrodzie. Jej uwagę przykuła dwójka młodych simów, bawiących się z Juniorem.

Obrazek

- Kto to? Nowy chłopak Adama?
- Lepiej, jego były. Długa historia, w każdym razie mieszka z nami i opiekuje się bękartem mojej siostry, a my udajemy, że to normalne.

Obrazek

Popatrzyły na siebie przez chwilę, po czym wybuchnęły głośnym śmiechem.
- Rzeczywiście dawno mnie tu nie było!

Obrazek

Tymczasem w związku z odejściem Penny Bella musiała wrócić do pełnoetatowej pracy w Ptasim Mleczku.

Obrazek

Jej obowiązki w opiece nad dzieciakami musiał przejąć Aleks, który jako jedyny z towarzystwa pracował w domu. Sam fakt spędzania z nimi większej ilości czasu mu nie przeszkadzał...

Obrazek

... ale małe rozrabiaki czasami mocno dawały mu w kość. ;)
- Serio? Spuściłem was z oka na dwie minuty, DWIE MINUTY!
- Łe-łeeeee!
- Alicja, natychmiast przestań! Ellen, gdzie są twoje ubrania? I czemu płaczesz, Alan, przecież nie krzyczę na ciebie! Aaaarrgh!
- ŁEEEEEEEEE!

Obrazek

Zanim udało mu się uspokoić, wykąpać i nakarmić całą trójkę, zrobił się wieczór. Po odebraniu Eleonory przez Bellę zapakował Alana i Alicję do łóżek i miał wreszcie chwilę spokoju na posprzątanie mieszkania i przygotowanie kolacji.

Obrazek

Obrazek

Blanka wróciła do domu o dziewiątej. Dom błyszczał, dzieciaki spały, na włączonej kuchence stał garnek, z którego wyparowała już prawie cała woda, ale nigdzie nie było jej męża. Znalazła go drzemiącego w sypialni, w okularach i kompletnym ubraniu. Uśmiechnęła się pod nosem. Wyglądał tak słodko!

Obrazek

- Aleks? Kochanie? Wstawaj, garnek ci się przypala!

Obrazek

- Hmmmpf, tak tak, już wstaję, wstaję. Która godzina?

Obrazek

- Taka, o której powinniśmy jeść kolację. Nigdy nie kładziesz się spać tak wcześnie, źle się czujesz?

Obrazek

- Nie, po prostu byłem strasznie zmęczony. Położyłem się na chwilkę i nawet nie pamiętam, kiedy zasnąłem. Dzieciaki dały mi dziś ostro popalić.

Obrazek

- Najgorsze jest to, że nie miałem w ogóle czasu na pracę i znów nie ruszyłem tego zamówienia.
- No już nie przesadzaj, przez cały dzień nie znalazłeś nawet godzinki, żeby się za to zabrać?

Obrazek

- Niby kiedy? Wystarczy, że wyjdę do toalety, a po powrocie zastaję tutaj istny ragnarok! Jedzenie rozpaćkane po ścianach, Ellen wspina się po szafkach w kuchni, Alan płacze z niewiadomego powodu, a Alicja jest od stóp do głów wymazana flamastrami! Jak mam pracować w takich warunkach? Przecież nie zabiorę ich ze sobą do warsztatu, bo jeszcze zaczną przybijać się nawzajem gwoździami do desek!
- Nie możesz zrzucać całej winy na dzieci. To nie ich wina, że sobie nie radzisz.

Obrazek

- Radzę sobie doskonale, tylko nie mogę robić za niańkę każdego dnia. To, że nie pracuję na etacie, nie oznacza, że całymi dniami nic nie robię.
- Właśnie się zastanawiam, co takiego robisz, skoro nie pracowałeś, a kolacja i tak nie jest gotowa.

Obrazek

Blanka pokręciła głową i wstała, kierując się w stronę wyjścia. Aleks zmarszczył brwi, wyczuwając focha. Jakim cudem to on wyszedł na tego złego?
- Blanka...
- Śpij sobie dalej, zrobię tę kolację. Jak widzisz w przeciwieństwie do ciebie pracowałam cały dzień, ale jakoś mam na to siłę.

Obrazek

Minęło parę dni, Blanka zapomniała o ich sprzeczce, a Aleks dziarskim krokiem maszerował przez Wierzbową Zatoczkę, żeby odebrać Alana i Alicję z weekendu u Darrena i Belli. Był w wyjątkowo dobrym humorze - udało mu się wykonać większość mebli z zamówienia, a ponieważ Darren miał wolne i zaoferował, że zajmie się dzieciakami po południu, jutro powinien skończyć resztę. Pogoda była piękna, ptaki ćwierkały radośnie, a w domu czekała na niego kochająca żona. Nic nie było w stanie zepsuć mu nastroju... a przynajmniej tak mu się wydawało. :D
- Słuchaj, Aleks, wiem, że miałem jutro wziąć diablęta do siebie, ale muszę załatwić coś w banku, możemy podrzucić ci rano Ellen? Bella odbierze ją po pracy.

Obrazek

- Szczerze mówiąc nie bardzo, mam do skończenia ważne zamówienie, klienci się niecierpliwią, obiecałem im, że jutro skończę.

Obrazek

- O nie, już umówiłem się z doradcą finansowym, nie mogę tego teraz odwołać! Naprawdę nie dasz rady?

Obrazek

- Daj spokój, zadzwoń do tych ludzi od mebli i powiedz, że wyskoczyła ci nagła sytuacja rodzinna, na pewno zrozumieją. Wiesz, że sama chętnie bym się zajęła maluchami, ale nie mogę zostawić Judki samej w cukierni.

Obrazek

Aleksander westchnął ciężko. Dalszy opór był bezcelowy. Czego by nie powiedział, jakich argumentów by nie użył, oni i tak wcisną mu te potwory.
- Eeeeh, no dobrze, zajmę się nimi.

Obrazek

- Widzisz? Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. Zmykaj do tatusia, Ali! Pa pa!
- Pa pa ba!

Obrazek

Ćwir wziął dzieci pod pachę i zrezygnowany opuścił dom Kingletów. Był tak zajęty zastanawianiem się, jak przekona klientów, żeby nie zrywali umowy i dali mu jeszcze parę dni na realizację zamówienia, że nie zauważył Lidii Szczygieł, która akurat pielęgnowała ogród.

Obrazek

- Aleksandrze! Dzień dobry!
- O, dzień dobry!
- Spacer? Piękna dziś pogoda.
- Nie, odbierałem maluchy od mamy i wracamy do Newcrest.

Obrazek

- Wydajesz się być jakiś markotny, wszystko w porządku?
- Ach, nic takiego. Darren miał się jutro zaopiekować Alanem i Alicją, ale coś mu wypadło i nie wyrobię się przez to z pracą. Mogę przez to stracić ważnego klienta, a najgorsze jest to, że nikt się tym za bardzo nie przejmuje, bo skoro i tak siedzę w domu, mogę przecież rzucić okiem na dzieciaki.

Obrazek

- Doskonale cię rozumiem, a przecież zajmowanie się domem jest samo w sobie pracą na pełen etat, haha!
- Tak, coś w tym jest.
- Chciałabym ci jakoś pomóc. Może przyprowadzisz jutro malców do mnie? Pobawią się z moim Joachimem, a ty będziesz mógł spokojnie popracować.
- Nie, dziękuję, nie musisz, poradzimy sobie.

Obrazek

- Daj spokój, to żaden problem! Byłam nauczycielką w szkole podstawowej, umiem sobie radzić z takimi berbeciami. Gerard całe dnie spędza w szpitalu, Sylwia lata ciągle gdzieś z koleżankami, będzie mi weselej z taką żywiołową gromadką.

Obrazek

- Skoro tak stawiasz sprawę, przyjedziemy w południe!

Obrazek

Jednorazowa sąsiedzka pomoc zmieniła się w ciche porozumienie i teraz za każdym razem, gdy Aleksander potrzebował paru godzin dla siebie, podrzucał potomstwo do domu Szczygłów. Lidia była bardzo szczęśliwa, mogąc zajmować się małymi podopiecznymi - nigdy nie narzekała na swój los, ale brakowało jej towarzystwa i szkolnego gwaru.

Obrazek

Obrazek

Pewnego wieczoru Aleks, wiedząc, że Blanka kończy pracę nieco wcześniej, postanowił zrobić jej niespodziankę. Umówił się z Lidią, że odbierze dzieci później, zapalił aromatyczne kadzidełka, włączył nastrojową muzykę i zabrał się za przygotowywanie kolacji.
- Dzień dobry! Mmm, co tak pięknie pachnie?

Obrazek

- Witaj, kochanie. Usiądź i odpocznij, jedzenie będzie za pół godziny.
- Jakie miłe powitanie, hihi.

Obrazek

- Gdzie są dzieci? Nie wierzę, że udało ci się tak wcześnie zagonić je do łóżek.
- Są u Lidii Szczygieł. Mamy cały wieczór tylko dla siebie.

Obrazek

- Są GDZIE?! Zostawiłeś je u obcych ludzi?!

Obrazek

- Nie u obcych, tylko u Lidii, twojej dawnej sąsiadki, która też ma małe dziecko i opiekowanie się nimi sprawia jej przyjemność.

Obrazek

- Zaraz, zaraz, czyli to nie jest pierwszy raz?! Wykorzystujesz fakt, że kobieta siedzi w domu, żeby wcisnąć jej pod opiekę dwójkę rozbieganych, wrzeszczących, rozrabiających dzieci?!
- Noo, wasza trójka nie ma problemu z wciskaniem ich mnie! Gdyby nie Lidia, już dawno straciłbym połowę klientów.

Obrazek

- Dosyć tego, jedziemy tam natychmiast!

Obrazek

- Dobrze, proszę bardzo, nieźle się Lidia zdziwi, jak zobaczy, jak nam mija romantyczny wieczór we dwoje!

Obrazek

Blanka była tak nabuzowana, że Aleks ledwie za nią nadążał.
- I pamiętaj, masz ją przeprosić i obiecać, że to się już więcej nie powtórzy.
- Mhm. Zobaczymy.

Obrazek

- Gołąbeczki, co tak wcześnie? Mówiłam ci, Aleks, że nie ma problemu, żeby maluchy zostały na noc, przygotowałam już nawet łóżka!
- Cóż, napotkaliśmy mały problem...

Obrazek

- Chciałabym cię bardzo przeprosić, nie miałam pojęcia, że Aleksander podrzuca ci dzieci. Wiem, jaka męcząca jest opieka nad nimi i jest mi strasznie głupio. Przyjechaliśmy je zabrać i zapewniam, że to był ostatni raz, kiedy Aleks wywinął taki numer.

Obrazek

- Ależ Blanka, ja wcale nie narzekam! Uwielbiam opiekować się dziećmi, a Joe ma wreszcie jakieś towarzystwo w swojej grupie wiekowej. Zresztą sama zobacz, jak dobrze się bawią, własnie oglądamy dobranockę.

Obrazek

Rzeczywiście, gdy zajrzała do saloniku przez szparę w drzwiach, zobaczyła trójkę roześmianych twarzyczek. Alan i Ali wcale a wcale nie wyglądali, jakby tęsknili za powrotem do domu ;)

Obrazek

- No ale skoro już się pofatygowaliście taki kawał, pewnie chcecie ich zabrać. Pójdę spakować rzeczy i zaraz do was wrócę.
- Dziękujemy i przepraszamy za zamieszanie.
- Nic się nie stało.

Obrazek

Gdy Lidia wyszła, Aleks nachylił się do ucha małżonki.
- Widzisz? A mogliśmy tak miło spędzić wieczór.

Obrazek

W tym czasie inna para bawiła się całkiem nieźle. :curious: Romans Marzanny i Wiktora trwał już kilka miesięcy, lecz wciąż ukrywali go przed światem. W pracy zachowywali się tak samo jak wcześniej, a romantyczne schadzki organizowali w mało uczęszczanych barach i motelach na obrzeżu miasta.

Obrazek

Nadszedł jednak w końcu dzień, kiedy jednemu z nich sprzykrzyło się nieustanne ukrywanie. ;)
- Nie ubierasz się? Osobiście nie mam nic przeciwko, ale simowie na ulicy mogą dziwnie patrzeć.
- A czytelnicy brukowców mieliby jutro o czym czytać, haha.

Obrazek

Marzanna przeciągnęła się jak kocica, wstała z łóżka i podeszła niespiesznie do kochanka, kołysząc biodrami.
- Chciałam cię o coś spytać. Organizuję w sobotę grilla, nic oficjalnego, skromne przyjęcie dla rodziny i znajomych, i byłoby mi bardzo miło, gdybyś wpadł.

Obrazek

- Oczywiście, z miłą chęcią. Jako kolega z pracy, tak?
- Nie, jako mój partner.
- W interesach?
- Nie, w życiu. Jako mój chłopak.

Obrazek

Wiktor przełknął nerwowo ślinę. Obecny układ bardzo mu odpowiadał i nie był pewien, czy jest gotowy, żeby iść dalej. Tymczasem jego towarzyszka coraz bardziej naciskała, ocierając się o niego niedwuznacznie biustem. :P
- Proszę, bardzo mi na tym zależy...

Obrazek

Sójka westchnął i spojrzał w jej ufne, brązowe oczy. Była taka piękna. Jak mógłby jej odmówić?
- W porządku. Jako chłopak.

Obrazek

Marzanna zapiszczała z radości i zaczęła podskakiwać jak mała dziewczynka.
- Haha, spokojnie, nie wiedziałem, że to AŻ TAK ważne.

Obrazek

- Muuuua!
- Też cię uwielbiam, ale mówiłaś, że gdzieś się spieszysz.
- Chrzanić to, poradzą sobie beze mnie. Wyskakuj z ciuchów.

Obrazek

Przez kilka następnych dni Marzanna żyła wyłącznie przygotowaniami do imprezy. Osobiście planowała i nadzorowała każdy szczegół. Wszystko musiało być idealne: drinki chłodne, muzyka gustowna, a mięso na steki pierwszej świeżości i jeszcze w piątek miało hasać radośnie po pastwisku.
Wysiłek włożony w organizację opłacił się z nawiązką - goście bawili się doskonale, a największym hitem okazała się być maszyna do karaoke. :D

Obrazek

- ... i dopiero na końcu dowiadują się, że laska w rzeczywistości jest facetem! W życiu byście nie powiedziały!
- Bells, oglądasz zdecydowanie za dużo telewizji.
- To przez to siedzenie z dziećmi.
- Moje dzieci oglądają takie rzeczy?

Obrazek

- You're the one that i want, you are the one i want, hu-hu-huu! Honey!

Obrazek

- Judytko, zapraszam do tańca!
- Widzisz? Od kiedy wyszłam za Darrena już mnie nie podrywają.
- Ładny mi podryw, przecież Paweł jest gejem jak stąd do Miłowa.
- O tym mówię. Nawet geje na ciebie lecą.

Obrazek

Gdy Dżudi rzuciła się w wir tańca, Bells udała się szukać pocieszenia w dwóch najdroższych jej rzeczach - Darrenie i jedzeniu. :D
- Pamiętałeś o dodaniu pikantnego sosu do marynaty?
- Wątpisz we mnie? Za chwilę nie tylko sos będzie pikantny.

Obrazek

Obrazek

Nagle usłyszeli tuż koło siebie głośnie chrząknięcie, a gdy tylko się od siebie odkleili, żeby zlokalizować źródło owego dźwięku, centralnie między nich wparował szczupły staruszek.
- Ach, cudownie pachnie, muszę pogratulować kucharzowi!
Bella uniosła brew i spojrzała z rozbawieniem na Darrena, który usiłował powstrzymać się od parsknięcia śmiechem.

Obrazek

Marzanna obserwowała wszystko z dystansu, krążąc wśród gości i upewniając się, że wszyscy dobrze się bawią. Wciąż jednak nie mogła wypatrzeć w tłumie jednej twarzy i zaczynała poważnie się tym denerwować.

Obrazek

Na szczęście nikt z gości nie zauważył zakłopotania gospodyni, muzyka porywała do tańca, a śmiech i gwar rozmów nie ustawał ani na chwilę.

Obrazek

No, może poza momentem, gdy Judka i Bella dorwały się do karaoke. :D

Obrazek

Tymczasem Marzanna zaczynała panikować. Przyjęcie trwało od dobrych paru godzin, a Wiktora wciąż nie było. Rada z faktu, że uwaga wszystkich skupiła się na jej matce i ciotce, stanęła z boku, tupiąc kompulsywnie nogą.

Obrazek

Jej zachowanie nie uszło uwadze Judki, która po zakończonym występie (i dwóch bisach) pobiegła wybadać, co się stało.
- Huu, dałyśmy czadu!
- Bombowe przyjęcie, córeczko.
- Dziękuję, usłyszeć to od ciebie to prawdziwy komplement.

Obrazek

- No to gdzie ten twój kochaś? Miałaś go nam dziś przedstawić.
- Och, on... widocznie coś mu wypadło.
Bella i Blanka wymieniły zaniepokojone spojrzenia. Jeszcze nigdy nie widziały Marzanny tak roztrzęsionej.
- Trudno, poznamy go innym razem - powiedziała Bella, szczególnie akcentując ostatnie dwa słowa i wbijając przy tym intensywnie wzrok w Judytę, która niestety w ogóle nie zwracała na nią uwagi.
- Nie przejmuj się, kochanie, jak nie ten, to inny, tego kwiatu jest pół światu!
- Powiedziałam INNYM RAZEM, Dżudi. Chodź, chyba Darren nas woła.

Obrazek

Gospodyni była bardzo wdzięczna Belli za okazane wsparcie w starciu z matką. Trzęsącymi się rękami chwyciła pierwszego lepszego drinka i próbowała przemknąć się do domu.
- Hej, wszystko ok?
- Tak, w porządku, coś mi tylko wpadło do oka.

Obrazek

Wbiegła po schodach, wpadła do sypialni i zatrzasnęła za sobą drzwi. Nie miała już siły powstrzymywać łez.

Obrazek

- Jak mogłam być taka głupia?! Że niby łączy nas coś więcej niż tylko bara-bara! Głupia, głupia, głupia! Dałam się nabrać jak jakaś trzpiotka!

Obrazek

Jej ciałem wstrząsnął potężny szloch. Upadła na podłogę, na przemian czkając, jęcząc i wyjąc z bólu.

Obrazek

Przez parę minut leżała bezwładnie, po czym wzięła kilka głębokich wdechów i podniosła się z godnością, wygładzając sukienkę.
- Dobrze, wystarczy. Zachowaj godność. Nie będziesz rozklejać się przez jakiegoś frajera. To on stracił swoją szansę, ty nie tracisz nic prócz złudzeń.

Obrazek

We wciąż mokrych od płaczu oczach zapaliła się iskierka gniewu.
- Dokładnie! To on powinien żałować! I pożałuje! Nie pozwolę się tak traktować, ooo nie, mój drogi, zadarłeś z niewłaściwą osobą! Myślał, że będę jego panienką z doskoku? O, jakże się pomylił!

Obrazek

Z takim bojowym nastawieniem zeszła z powrotem do gości. Skierowała się w stronę grilla, skąd co i rusz dochodziły salwy śmiechu. Zastała tam sporą grupę simów, a w samym środku tej grupki...

Obrazek

... stał Wiktor. Zupełnie jakby wyczuł jej spojrzenie, odwrócił się i uśmiechnął przepraszająco.

Obrazek

Korzystając z tego, że goście zajęli się stekami, Marzanna i Wiktor weszli do domu, żeby porozmawiać na osobności.
- Jestem ci winien przeprosiny. Po pierwsze za to, że zgodziłem się tu przyjść, chociaż nie byłem gotowy, a po drugie za to, że stchórzyłem i zostawiłem cię z tym samą.

Obrazek

- Ja... To dla mnie bardzo trudne, być z kimś blisko. Wiesz, jak działam. Przychodzę, robię zamieszanie i znikam zanim się za bardzo zaangażuję. Tak było od zawsze, od kiedy Gunther... Ta sytuacja to dla mnie nowość.

Obrazek

- Jesteś w stanie mi wybaczyć?
- Wiktorze...

Obrazek

Uśmiechnęła się figlarnie.
- Ja ci wybaczę, ale będziesz się musiał mocno postarać, żeby przypodobać się mojej matce!

Obrazek

Reszta przyjęcia minęła bez większych ekscesów, a ostatni goście rozeszli się do domów przed północą.

Obrazek

Sójka został jako ostatni, żeby pomóc gospodyni z ogarnięciem bałaganu. Ale nie samym sprzątaniem sim żyje. ;)

Obrazek

- Może dokończymy mycie naczyń jutro?
- Załadujmy chociaż zmywarkę.
- Zmywarka może poczekać.

Obrazek

Obrazek

Zaczynało sie robić naprawdę przyjemnie, kiedy drzwi wejściowe otworzyły się z rozmachem i wpadli przez nie zziajani Adam i Paweł.
- Marzanno, szybko, Marianna zaczęła rodzić!
- Uooo, chyba wpadamy nie w porę.

Obrazek

Kochankowie odskoczyli od siebie jak oparzeni.
- Bez paniki, dzwoniliście po karetkę?
- W tym problem, ona wcale nie chce jechać do szpitala. Ciągle gada coś o jakiejś akuszerce i że zamierza rodzić w wodzie siłami natury.
- Tej dziewusze już kompletnie się poprzewracało w głowie, urodzi to dziecko w szpitalu czy jej się to podoba czy nie! Idziemy!

Obrazek

Cała czwórka pobiegła pędem do drugiego skrzydła domu...

Obrazek

... gdzie na balkonie pierwszego piętra czekał ich niecodzienny widok młodej simki, która właśnie szykowała się do porodu "siłami natury" w luksusowej wannie z hydromasażem. :D

Obrazek

- Nareszcie, Adam, gdzieś ty się podziewał pacanie! Pomóż mi wejść, skurcze są coraz silniejsze.

Obrazek

- Nie będziesz włazić do żadnej wanny, masz się natychmiast ubrać i jedziemy do szpitala! Uprzedzę doktora Szczygła, jest najlepszym położnikiem w okolicy i odbierze ten poród w szpitalu, jak na cywilizowany kraj przystało!

Obrazek

- Jasne, wsadzą mnie do tej dziwacznej maszyny, rozkroją brzuch, wstrzykną dziecku nie wiadomo co i proszę, kolejna bezrozumna jednostka gotowa do indoktrynacji!

Obrazek

- Co to w ogóle za bzdury, ta sekta wyprała ci mózg! Nikt nie będzie nikomu niczego wstrzykiwał bez mojej wiedzy i zgody!
- A skąd możesz to wiedzieć? O ile dobrze pamiętam, rodziłaś mnie i Adę w domu, bez pomocy lekarzy.
- A co to ma w ogóle do rzeczy, to były inne czasy!

Obrazek

- O-oo!
- Co się dzieje?
- Chyba już i tak za późno. Zaczęło się! Teraz już naprawdę się zaczęło!
- Do ciężkiego czorta, zawsze musisz postawić na swoim! Właź do wody.

Obrazek

- Oretyoretyorety, znowu to samo, ja się do tego nie nadaję!

Obrazek

- Paweł, gorąco mi! Duszę się! Czy tak wygląda koniec?
Paweł kompletnie go zignorował. Od dobrych kilku minut stał sparaliżowany strachem, trzęsąc się jak galareta. :D

Obrazek

- Szybko, podaj mi ręczniki. Wiktor!
- Yyy co? Ja? Mam coś robić, tak?

Obrazek

- Przynieś ręczniki, ale już!
- Tak, tak, już biegnę!

Obrazek

- Czy to tam w wodzie to... nie, nie, nie, tego już za wiele! Paweł, mdleję!

Obrazek

Obrazek

Na szczęście kobiety z rodu Mysikrólików mają naprawdę szerokie miednice i wkrótce na świat bez żadnych komplikacji przyszedł nie jeden, ale dwóch małych obywateli. ;)

Obrazek

Obrazek

Marzanna utuliła wszystkie swoje dzieci i wnuki do snu (uprzednio poddając Adama reanimacji :P ) i odprowadziła Wiktora do wyjścia.
- Mam nadzieję, że się nie wystraszyłeś. Nasze życie bywa czasem... trochę szalone.

Obrazek

- Plumbobie, w życiu się tak nie bałem! - usta Marzanny zadrgały nerwowo. - To była...

Obrazek

- ... najwspanialsza przygoda mojego życia! Móc widzieć, jak rodzi się nowe istnienie, niesamowite doświadczenie!

Obrazek

Marzanka odetchnęła z ulgą. Jeśli to go nie odstraszyło, już chyba nic nie będzie w stanie. :D

Obrazek

- To co? Do zobaczenia w pracy, dziewczyno.

Obrazek

Dla Marzanny Mysikrólik-Landgraab był to jeden z tych rzadkich momentów, kiedy wszystko w życiu zaczyna nagle układać się w harmonijną całość. Po raz pierwszy od wielu lat mogła z czystym sumieniem powiedzieć, że jest szczęśliwa.

Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Ururu
Posty: 113
Rejestracja: 03 kwie 2018, 15:13

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Ururu » 15 kwie 2018, 16:08

Aaaa. Przeczytałam wszystko! XD
Zajęło mi to kilka dni, ale nie żałuję i czekam na więcej!
Naprawdę prześmieszna relacja, nawet poważniejsze sytuacje często wywołują kupę śmiechu. A Bella i Judka to jeden z moich ulubionych duetów, o jakich czytałam czy jakie oglądałam <3 Oby żyły jak najdłużej!
ObrazekObrazekObrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 212
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: MalaMi95 » 16 kwie 2018, 11:23

Pora na komentarz! :D
Pewnie się trochę powtórzę, ale musisz mi to wybaczyć, bo trochę za bardzo się rozpisałam ostatnio x)

A więc tak. Szkoda mi Penny, że trafiła na ewidentnie niewłaściwego faceta. Do tego przykro mi, bo wychodzi na to, że właściwie nie ma żadnych przyjaciół.
W końcu wymieniła kuzyna, byłą dziewczynę kuzyna i dwie wnuczki „ciotki Judyty” które są raczej zapatrzone w siebie i chyba nie do końca „odwzajemniają uczucia Penny”. W sennie, Marianka i Adrianna obracają się w tak odmiennym towarzystwie, że chyba nie robi im różnicy czy Penny jest gdzieś obok czy nie, a to raczej nie jest definicja przyjaźni…
„Najbardziej jestem dumna z ostatniego, zatytułowałam go "Pradawna Macica". Przedstawia...
- Nie! Nie mów, chcę... yyy, mieć niespodziankę.”
O matko xD Na miejscu Penny też bym nie chciała wiedzieć xD A swoją drogą, dlaczego mam wrażenie, że takie twory powstają gdy nie masz pomysłu na tytuł dla swojego dzieła? xD
„- I słusznie, bo to straszny dupek. Kiedyś zaproponował, że wystawi u siebie moje obrazy, jeśli się z nim prześpię.”
O nie… Właśnie podsunęłaś mi pomysł na zrobienie czegoś z moim Diego xD Nie! xD
Nie! Koniec! Absolutnie nie wykorzystam tego pomysłu! (Czytaj, na 99% wykorzystam ten pomysł xD)
„- Kto to? Nowy chłopak Adama?”
A ja wciąż się zastanawiam jak to jest możliwe, że dosłownie WSZYSYCY wiedzą o tym, że Adam jest gejem oprócz Marzanny?! xD Serio? To nawet pewnie sklepikarz na osiedlu wie, ale taka Marzanna nie? X)


Co do Aleksa to już się trochę rozpisywałam. Z jednej strony faktycznie straszna z niego ciapa, że daje sobie wciskać dzieci, a z drugiej Blanka i Bella mogłyby być nieco bardziej wyrozumiałe i nie wciskać mu dzieci co chwila. Naprawdę, od czasu do czasu można je podrzucić komuś innemu lub znaleźć nianie ;)

A swoją drogą, to gdzie pracuje Blanka? Wybacz, ale ja byłam święcie przekonana, że po urodzeniu Alana jest bezrobotna i to Aleks ich utrzymuje xD

A, no i Blanka znów mnie wkurzała swoim zachowaniem, ale to taka norma. Nie ma co się rozpisywać, bo do jutra pisałabym ten komentarz xD


Związek Marzanny i Wiktora… Kocham :h: A z drugiej strony nie kocham xD
No bo jak mówiłam, kocham, bo kocham Wiktora, ale nie podoba mi się, że Wiki widzi ich związek jako „Bara bara i spadam”. No jak by nie było uważam, że Marzanna zasługuje, żeby po latach ułożyć sobie w końcu z kimś życie, a tu trafia na gościa, który raczej woli być „wolnym duchem” :/ (Tak, wciąż wyrzucam z pamięci jej zbrodnie mordowania teściów, żeby móc jej dobrze życzyć xD)

Impreza Marzanny bardzo mi się podobała :D
I to karaoke! Aż chciałabym zrobić dla ciebie teledysk, ale już mam jeden zaległy i pewnie wyszłoby, że powstałby za jakieś pół roku xD


Co do końcówki to wyszła świetnie! :D
Skąd ja wiedziałam, ze poród Marianki nie będzie normalny? xD
I te miny Adama i Pawła! Umarłam xD

Mam tylko jedno ale… bliźnięta? Jak to? A co z Jadwigą? :P

Na razie tyle :)
Tak, zdecydowanie czekam na kolejne! :D
Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 459
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Lion » 03 maja 2018, 22:31

Galcia pisze:A że nie lubisz Wiktora... przyznaję, że jest nieco szemraną postacią, te kontakty z mafią, niejasna przeszłość... :>
Wymieniłaś jedyne rzeczy, które akurat w nim lubię. :D Jestem dziwny... soft9

Penny mogłoby dać do myślenia, że wszyscy widzą, jak toksyczny jest jej związek. Sylwia zachowuje się trochę jak rozpieszczona małolata, która obraża się, bo koleżanka nie obejrzy z nią programu, ale prawda jest taka, że ma całkowitą rację co do związku przyjaciółki z Bartoszem.
- Tak, powinnaś ją zobaczyć! Wszystkie obrazy malowałam w narkotycznym transie. Przedstawiają drogę, którą odbywa umysł, zanim w pełni zjednoczy się z Wiecznym Plumbobem. Najbardziej jestem dumna z ostatniego, zatytułowałam go "Pradawna Macica". Przedstawia...
- Nie! Nie mów, chcę... yyy, mieć niespodziankę.
A ja bardzo chciałbym wiedzieć, co ten obraz przedstawia! Jestem dziwny. [2] :D
Szkoda mi Aleksa, tego, jak inni nie szanują jego pracy, podrzucają dzieci niemalże bez pytania i w ogóle, ALE, weź się chłopie ogarnij i postaw! Tylko tak serio, nie jak do tej pory. :P No i szczerze mówiąc, mógł uprzedzić innych, że pani Szczygieł opiekuje się dziećmi, zwłaszcza, że reakcja Blanki była do przewidzenia. ;)
Impreza Marzanny wyszła świetnie. Tylko Wiktor... Ech, że też u jego boku musiała znaleźć szczęście. :D Ale skoro nie wymiękł przy tym jakże widowiskowym porodzie, chyba pasuje do tej rodziny. Jestem ciekawy, jak nazwałaś dzieciaki Marianny i jaką ta będzie matką. ;)

Awatar użytkownika
Kapitan Indra
Główni Administratorzy
Główni Administratorzy
Scenarzysta
Scenarzysta
Konserwator
Konserwator
Posty: 2849
Rejestracja: 30 paź 2013, 19:17

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Kapitan Indra » 04 maja 2018, 23:41

Przepraszam, że skomentuję dopiero dzisiaj, ale po prostu miałam tyle na głowie, że nie widziałam relacji, ciągle nadrabiam braki w moich plikach po tej wiekopomnej awarii dwa miesiące temu :(
Ja tej Penny z chęcią sprzedam moje okulary, coby wreszcie przejrzała na oczy. Wszyscy widzą, jak męczy się z tym Bartkiem, a ona dalej tkwi w tym uporze.
Uuu, nieźle Marianna zgasiła Penny jeśli chodzi o obrazy Bartka...
Pradawna Macica... dobre! :haha:
Kto to? Nowy chłopak Adama?
- Lepiej, jego były. Długa historia, w każdym razie mieszka z nami i opiekuje się bękartem mojej siostry, a my udajemy, że to normalne.
Powinna dodać: I tylko matka o tym nie wie... ;)
Aleks jest beznadziejny jako niańka, ale Blanka nie powinna znowu się go czepiać. Super się złożyło z tą Lidią i jej chęcią opieki nad "diablętami", jak to słusznie Darren określił, ale Blanka oczywiście musiała znowu się czepnąć... dobrze, że jej Szczygłowa pokazała, co i jak i że jej przeszło. Blanka jest koszmarnie humorzasta...
Marzanna świetnie wygląda w stroju imprezowym :yes: Biedna, zestresowała się przez Wiktora, dobrze, że się facet odnalazł.
Świetna imprezka, ukoronowana na koniec porodem Marianny. Ta to miewa pomysły - poród w wodzie siłami natury :facepalm: Jak rozumiem, padłaś ofiarą powszechnego błędu TS4 i też masz bliźniaki :P - chyba, że to było zamierzone. Jakie imiona dostaną potomkowie Guru? Znając ich mamunię i jej pomysły, pewnie jakieś odstrzelone w kosmos?
A Adam doskonały jako mistrz drugiego planu przy porodzie.
Oby Marzannie powiodło się z tym Wiktorem, zasługuje przecież na szczęście po Malcolmie...
No nic, czekam na ciąg dalszy...

Awatar użytkownika
Ururu
Posty: 113
Rejestracja: 03 kwie 2018, 15:13

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Ururu » 30 sie 2018, 23:59

Przeczytałam drugi raz i wciąż czekam na więcej ;-;
Tak sobie myślę, że zwykłe drzewo genealogiczne nie uwzględni tego rozrzutu lat w każdym z pokoleń XD
ObrazekObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Simwood
Posty: 767
Rejestracja: 06 sty 2016, 14:32

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Simwood » 10 paź 2018, 20:39

Nadrobiłem wszystkie zaległości i w końcu jestem na bieżąco. Nie będę komentował szczegółowo, ale bardzo, bardzo, bardzo mi się podobało i czekam na więcej. No i dodatkowo gratuluję trzech lat z Mysikrólikami - podziwiam, że dalej znajdujesz na to czas. Ja z Urbanami nie wytrzymałem nawet półtora roku :D
Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 949
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Galcia » 15 paź 2018, 23:21

Witam po "małej" przerwie! :D Dziękuję za komentarze i mam nadzieję, że nikt nie zwątpił przez te pół roku, że będę kontynuować M jak Mysikróliki. Wierzcie mi lub nie, ale naprawdę pisałam ten odcinek od kwietnia. xD Szło mi jak po grudzie i nie jestem do końca zadowolona z efektu, ale chciałam mieć to już za sobą, by móc przejść do ciekawszych wydarzeń (a kolejne dwa odcinki scenariuszowo są w 100% gotowe, więc na pewno pojawią się nieco szybciej, zwłaszcza, ze są bardzo ciekawe :curious: ).
Ururu podziwiam, że dałaś radę przeczytać całość aż dwa razy w tak krótkim czasie. :D Też czasem odświeżam sobie lekturę, żeby nie zapomnieć o jakimś wątku, który zaczęłam dwa lata temu. x)
MalaMi95 pisze:A ja wciąż się zastanawiam jak to jest możliwe, że dosłownie WSZYSYCY wiedzą o tym, że Adam jest gejem oprócz Marzanny?! xD Serio? To nawet pewnie sklepikarz na osiedlu wie, ale taka Marzanna nie? X)
Co więcej, Marzanna przyłapała go na gorącym uczynku! :haha: Ona po prostu nie chce dopuścić tego do świadomości. Pewnie myśli, że Adaś jest bi i bez pokus w postaci przystojnych kolegów Marianki pozostanie kochającym mężem i ojcem. xD
A swoją drogą, to gdzie pracuje Blanka?
Blanka gra w lokalnej orkiestrze, komponuje muzykę na zlecenie i gra prywatne koncerty. :) Aleks raz na jakiś czas zbije stół z desek, więc zdecydowanie to nie on utrzymuje czteroosobową rodzinę. :P
Mam tylko jedno ale… bliźnięta? Jak to? A co z Jadwigą?
To ja może opiszę całą sytuację, żeby inni też mogli się pośmiać. :D Otóż gdy "robiłam" Mariannie i Guru dzieci, wybrałam im cechy "superpłodność" i wysłałam ich do spa na specjalny masaż, żeby zmaksymalizować szansę pojawienia się bliźniąt. Niestety Marianna urodziła, gdy grałam inną rodziną i na świecie pojawiła się jedynaczka Jadwiga. xD Uznałam, że ok, trudno, zmienię jej później imię, a teraz po prostu dorobię drugie dziecko osobno i będę udawać, że są rówieśnikami. :D Problem w tym, że gdy na powrót przyłączyłam Mariannę do rodziny... znów była w ciąży! :haha: Biorąc pod uwagę jej dotychczasowe prowadzenie się, w ogóle mnie to nie dziwi. xD
Lion mam nadzieję, że nie zawiodłam Twoich oczekiwań odnośnie imion dzieci Marianki. :D
Kapitan Indra pisze:Marzanna świetnie wygląda w stroju imprezowym :yes:
Dziękuję, że doceniłaś! Mnie też się strasznie podoba w tym stroju. ^^
Zapraszam na kolejny odcinek, w którym dowiemy się, jak skończyła się historia z Guru Columbem i dlaczego nie powinno się maczać pióra w biurowym kałamarzu. ;)

___________________________________________________________________________________________________________________________


Relacja 60

Bliźnięta Marianny chowały się i rosły zdrowo. W nagrodę za zasługi oddane podczas porodu Adam i Paweł zostali zaszczyceni tytułem ojców chrzestnych, i tak Adasia mianowano opiekunem małego Judasza, zaś Paweł miał sprawować pieczę nad Marią Magdaleną (dla przyjaciół Mimi). Zapytana o powód wybrania tak... oryginalnych imion :P Marianna odpowiedziała, że chciałaby w ten sposób zdjąć z nich klątwę stereotypu. Cokolwiek to znaczy, poza tym, że rówieśnicy z całą pewnością będą się z nich naśmiewać w szkole.

Obrazek

Ponieważ Marianna nie miała przez ostatni rok kontaktu z Guru Columbem, Mysikróliczątka-Landgraabiątka nie miały okazji poznać swego ojca, a ojciec nie wiedział nawet o ich istnieniu, dlatego gdy pewnego pięknego dnia przybył niezapowiedziany do rezydencji Landgraabów w nadziei na małe bara-bara z jedną ze swych najwierniejszych wyznawczyń, czekała go niespodzianka. :curious:

Obrazek

Nieświadom zagrożenia ruszył prosto do pracowni Marianny, gdzie planował zaskoczyć ją, gdy była pogrążona w pracy nad nowym obrazem (który na szczęście nie przypomina żadnej macicy, ale kto ją tam wie, co z tego ostatecznie wyjdzie x)) i bez zbędnych ceregieli zaciągnąć do łóżka.

Obrazek

Jednak gdy tylko zbliżył się na wyciągnięcie ręki, dziewczyna obróciła się w miejscu, nie wyglądając na ani odrobinę zaskoczoną jego obecnością.
- Guru! Wyczułam twoje przybycie. Nie widziałam cię ani nie słyszałam, ale w jakiś przedziwny, transcendentny sposób wiedziałam dokładnie, gdzie się znajdujesz. Chyba rzeczywiście udało mi się osiągnąć pełne zjednoczenie z Plumbobem!
- Yyy, taaak, niewątpliwie...

Obrazek

- Wyczekiwałam tego spotkania od wielu tygodni. Z pewnością wiesz już, co się stało, wyczułeś to w ten sam sposób, MUSIAŁEŚ wyczuć ich esencję... Pozwól, że ci je pokażę. Święte Nasienie.
- Słucham?
- Nasze Dzieci.

Obrazek

Columb wyrwał dłonie z uścisku Marianny i odskoczył od niej jak oparzony.
- C-co? Ż-żartujesz, prawda?

Obrazek

Szczęśliwa matka nie zwracała na niego uwagi. Z troską wyjęła z kołyski jedno z niemowląt i podniosła je na wysokość oczu ojca.
- Oto Judasz, twój Syn - odłożyła bobasa delikatnie do łóżeczka, po czym sięgnęła po jego siostrę. - A to...

Obrazek

- ... a to Maria Magdalena, przyszła najwyższa kapłanka Wiecznego Plumboba.
- Yyy, słuchaj... Ja już może...

Obrazek

Marianna odwróciła się do niego rozpromieniona i znów chwyciła go za ręce.
- Jestem gotowa.
- Yyy, ale że na co?
- Pragnę oddać ci nasze dzieci na wychowanie. Chcę, by dorastały w otoczeniu dobra i piękna w naszej Świątyni, pod czujnym okiem Ojca i Przewodnika.

Obrazek

Columb gwałtownie wyszarpnął się z uścisku i zaczął cofać się z przerażeniem w oczach.
- Nieee, o nieee, ja się na żadne dzieci nie pisałem!

Obrazek

- A-ale jak to, przecież mówiłeś podczas ceremonii, że twoje potomstwo jest błogosławione i że to zaszczyt dla nas, móc nosić je w sobie...
- Ja żartowałem, ok? Chciałem po prostu sobie pobaraszkować, co nie?

Obrazek

- Oszukiwałeś nas?!
- Ojtam od razu oszukiwałem, źle wam nie było, ale wszystko, co dobre, szybko się kończy, także ja się zmywam! I nie dzwoń do mnie.
- A co z naszymi dziećmi?

Obrazek

- Ja nie mam żadnych dzieci, jasne?! To... te... nie są moje, zrozumiano?! Nie znamy się, nigdy ze sobą nie spaliśmy i przede wszystkim nie jestem twoim guru!
- Ale co z twoimi naukami? Co z Wielkim Plumbobem? Przecież COŚ się wydarzyło!
- Nie ma żadnego Plumboba, głupia! Wymyśliłem to wszystko dla kasy i mam jej teraz tyle, że jak tylko spróbujesz wywinąć jakiś numer, naślę na ciebie dziesięciu najlepszych prawników i niczego mi nie udowodnisz!

Obrazek

Po kilku latach indoktrynacji i ślepej wiary umysł Marianny doznał przebłysku prawdziwego oświecenia. :D
- Ty parszywa gnido! Zamorduję cię!

Obrazek

Z dzikim rykiem rzuciła się do najbliższego stolika i zaczęła ciskać w byłego mistrza wszystkim, co wpadło jej w ręce.
- Aj! Kobieto, uspokój się!
- Uspokoję się dopiero, jak rozwalę ci ten kłamliwy łeb!
- Aj, aj!

Obrazek

Guru rzucił się do ucieczki w dół schodów. Gdy był już na parterze, ceramiczny wazon świsnął mu tuż koło ucha i roztrzaskał się z hukiem o ścianę. Columb dał susa w stronę drzwi i zaczął uciekać przed rozwścieczoną Marianną w stronę furtki.
- A dokąd to się wybierasz, jeszcze z tobą nie skończyłam, łajzo!

Obrazek

- Idź, uciekaj! Tylko to potrafisz, podły kłamco! I żebyś mi się więcej nie pokazywał na oczy! Przeklęte niech będzie twe imię!

Obrazek

Całą tę akcję z zainteresowaniem obserwowała przez okno reszta rodziny.
- Cóż, lepiej późno niż wcale - skwitowała Marzanna, po czym wróciła do przerwanego posiłku. Wiktor posłał jej zaciekawione spojrzenie.
- Czy to był ten słynny oszust, o którym mówili w telewizji?

Obrazek

W międzyczasie nie taki znów daleki krewny Judasza i Mimi zmienił grupę wiekową.

Obrazek

Ponieważ Alan był już dużym chłopcem, rodzice postanowili zadbać o jego edukację w najważniejszych dla jego przyszłości dziedzinach. Blanka zamęczała więc syna grą na skrzypcach i fortepianie, mając nadzieję, że za kilkanaście lat zostanie on sławnym muzykiem i spełni jej marzenie o występach w Filharmonii Narodowej.

Obrazek

Obrazek

Z kolei Darren spędzał większość czasu z Alanem na wspólnym gotowaniu i pieczeniu. Marzyło mu się, że pierworodny zostanie kiedyś szefem kuchni w jednej ze znanych restauracji w stolicy, a może nawet założy własny lokal.

Obrazek

Alan lubił wszystkie te czynności, lecz denerwowało go, że przez nadmiar ćwiczeń nie może robić tego, na co akurat ma ochotę. Najbardziej lubił, kiedy opiekował się nim Aleksander, który do niczego go nie zmuszał. Malec uwielbiał przesiadywać w jego warsztacie i robić razem szkolne projekty.

Obrazek

Aleks zauważył, że młody ma smykałkę do majsterkowania, więc naprawiał razem z nim przeróżne domowe sprzęty i pokazywał mu, jak są zbudowane. Odbywało się to oczywiście bez wiedzy Blanki, która każdego ranka przed wyjściem do pracy zostawiała Alanowi na lodówce szczegółową rozpiskę ćwiczeń muzycznych do wykonania i nie byłaby zadowolona, gdyby dowiedziała się, że przeznaczony na nie czas młody Mysikrólik marnotrawi na proste prace fizyczne. Sprawa się rypła dopiero w dniu, kiedy Aleksander wpadł na genialny pomysł...
- Dobra, mały, dzisiaj pokażę ci, jak działa fortepian.
- Mama nie będzie zła, że go otworzyliśmy?
- O nic się nie martw, ostatnio narzekała na młotki, zerkniemy do środka, wszystko naprawimy i zobaczysz, że jeszcze będzie nam dziękować.

Obrazek

Alan wciąż nie był przekonany - mimo młodego wieku zdążył poznać Blankę i jej humory ;) - lecz z drugiej strony był bardzo ciekaw, jak wygląda wnętrze fortepianu, więc bez zbędnej zwłoki zabrali się do roboty.
- W instrukcji jest napisane, żeby tego nie ruszać.
- Jak mam to niby naprawić bez ruszania? Jakaś lewa ta instrukcja.
- Napisali, żeby skot... skond... skon-tak-to-wać się z auto-ryzo... autoryzowanym serwisem.
- Oczywiście, że tak napisali, bo chcą zarobić pieniądze na naprawie. Nie ma w tym nic złego, ale po co kogoś wynajmować, skoro można zrobić to samemu? Właśnie tego chciałbym cię nauczyć. Samodzielności.

Obrazek

Aleks tulił już pociechy do snu, kiedy usłyszał z salonu ciche brzdąkanie klawiszy, co było niechybnym znakiem powrotu Blanki oraz tego, że od razu zauważyła, iż ktoś majstrował przy jej instrumencie. Ćwir ucałował śpiącą Alicję, poprawił jej kołdrę, po czym wszedł do jaskini lwa. :D
- Cześć, kochanie. Jak było w pracy?

Obrazek

- Co się stało z fortepianem? Jest całkowicie rozstrojony! Ruszałeś coś przy nim?

Obrazek

Aleksander zbliżył się do żony i czule pogładził ją po policzku, próbując przekierować jej uwagę na inne tory. x)
- Wspominałaś ostatnio o jakichś problemach z młotkami, skrzypiących pedałach i takie tam, więc postanowiłem zrobić ci niespodziankę i naprawiłem to i owo. Przy okazji Alan zobaczył, jak to wygląda od środka, wytłumaczyłem mu, jak powstaje dźwięk...

Obrazek

Blanka odepchnęła go ze złością.
- Znów zajmowałeś mu czas pierdołami? Miał dzisiaj ćwiczyć! Zostawiłam całą rozpiskę, ale ty znowu zamiast go przypilnować, postanowiłeś pobawić się w małego majsterkowicza i zepsuć mój fortepian!
- Jakie tam "znowu"...
- Przestań ściemniać, doskonale wiem, co robicie z Alanem, gdy mnie nie ma!

Obrazek

Blanka westchnęła ciężko. Aleks wpatrywał się w nią z miną zganionego, ale w każdej chwili gotowego do ponownych figli szczeniaczka. ;)
- Mogę prosić tysiąc razy, żebyś tego nie robił, ale to i tak nic nie da, prawda? - Aleks spojrzał w sufit, uśmiechając się lekko. - Dobrze, niech ci będzie. Ale jutro ma spędzić przynajmniej godzinę na nauce nut!

Obrazek

Następnego ranka Darren wpadł do Ćwirów, żeby zaprowadzić syna do szkoły.
- Co słychać, młody? Wszystko w porządku?
- Taaak.
- Na pewno? Wyglądasz na przybitego.

Obrazek

- Nooo, bo mama jest trochę zła.
- Hihi, co tym razem przeskrobaliście?
- Niiic, wkurzyła się, bo naprawiliśmy jej wczoraj z tatą Aleksem fortepian.

Obrazek

Darrena zatkało. TATĄ Aleksem?!
- Czekaj, czekaj, Aleksander każe ci się nazywać tatą?
- Nie, nikt mi nie każe.
- Więc dlaczego tak do niego mówisz? JA jestem twoim tatusiem.

Obrazek

- Wiem, po prostu obu was kocham tak samo mocno, mocno!
- Hmm, no dobra, porozmawiamy o tym później, młody.

Obrazek

- A teraz biegnij na zajęcia! Ucz się pilnie i bądź grzeczny, dobrze?
- Jak słońce, tato!

Obrazek

Alan pomaszerował grzecznie na lekcje, a jego biologiczny i jedyny słuszny ojciec co tchu pognał z powrotem w stronę domu byłej dziewczyny, żeby wyjaśnić sobie parę spraw z jej mężulkiem.

Obrazek

- Cześć, stary! Blanka już wyszła, zapomniałeś czegoś?

Obrazek

- Dlaczego pozwalasz Alanowi nazywać cię tatą?! Chyba nie taki był układ! Co ty sobie w ogóle wyobrażasz?! Myślisz, że jak masz Blankę, możesz też odebrać mi syna?!
- Rety, Darren, uspokój się, nie mam pojęcia o czym mówisz!

Obrazek

- Alan nigdy w życiu nie nazwał mnie tatą, zawsze zwraca się do mnie po imieniu. Poza tym naprawdę myślisz, że pozwoliłbym na coś takiego? Jesteś jego ojcem i nigdy w życiu nie podważyłbym twojej pozycji. Skąd w ogóle taki pomysł?!

Obrazek

Darren westchnął i potarł ręką czoło.
- Ech... Odprowadzałem dziś młodego do szkoły i po drodze zaczął opowiadać, jak to rozebrał fortepian "z tatą Aleksem". Stary, nawet sobie nie wyobrażasz, jak przykro mi się zrobiło! Wiem, że spędzasz z nim więcej czasu, mieszkacie razem i tak dalej, ale ja naprawdę się staram. Nie chcę być wielkim nieobecnym. Czy... myślisz, że jestem złym ojcem?

Obrazek

- Co?! Nawet tak nie myśl! Jesteś świetnym ojcem i Alan bardzo cię kocha. I wcale nie spędzasz z nim zbyt mało czasu. Właśnie przejechałeś całe miasto, żeby odprowadzić go do szkoły, która jest dziesięć minut drogi stąd! Nie znam drugiego tak zaangażowanego tatuśka.
- Naprawdę? Kurczę, dzięki. To bardzo dużo dla mnie znaczy.
- Nie ma za co. Pogadam z małym, wytłumaczę mu, że nie powinien tak się do mnie zwracać. Tytuł wujka w zupełności mi wystarczy.

Obrazek

Nieświadom zamieszania, które wywołał, Alan uczył się pilnie ze swej murzyńskiej pierwszej czytanki. :D Ponieważ od dawna przyjaźnił się z Joachimem, Szczygłowie również postanowili wysłać syna do szkoły w Newcrest.

Obrazek

Podczas przerwy obiadowej chłopcy jak zwykle usiedli przy osobnym stoliku, w pewnym oddaleniu od reszty dzieciaków.
- Pójdziemy po szkole do mnie pobawić się samochodami?
- Super pomysł! Muszę tylko spytać tatę, jak będzie mnie odbierał.

Obrazek

Przechodzący koło nich Kacper zatrzymał się i zrobił złośliwą minę.
- A którego tatę, bo chyba masz dwóch!
- Tatę Darrena.

Obrazek

- A powiedz, który z nich robi za mamę?
- Nie rozumiem - Alan spojrzał na Joachima, który wyczuwał, ze nic dobrego z tej rozmowy nie wyniknie.
- Olej go.

Obrazek

- Mama jest mamą, a tata jest tatą. Nie rozumiem, o co ci chodzi.

Obrazek

- Ja tam myślę, że twoi tatowie to geje, hehehe!

Obrazek

- Co? Co to są geje?
- To jak dwóch facetów ma dziecko, tak jak twoi starzy! - do rozmowy włączył się siedzący do tej pory samotnie Stefan, klasowy kujon, za którym nikt specjalnie nie przepadał (i trudno się dziwić).

Obrazek

Chłopcy dosłownie ryknęli śmiechem, zataczając się i łapiąc za brzuchy. Rozzłościło to Alana, który zorientował się, że nabijają się z jego rodziny, choć wciąż nie rozumiał, dlaczego.

Obrazek

- Haahahaha, dwóch facetów, ja nie mogę, ale jaja!
Po prostu musiałam wrzucić to zdjęcie. xD

Obrazek

- Hej! Przestańcie!
Kacper błyskawicznie ochłonął i rzucił wrogie spojrzenie chłopcu, który ośmielił się zepsuć mu dobrą zabawę.
- A ty tu czego? Chcesz fangę w nos?
- Zostawcie go w spokoju.
- Bo co mi zrobisz?

Obrazek

- Ja nic, ale mój tata jest policjantem i zamknie was w więzieniu.

Obrazek

W głowie Kacperka zaskrzypiały trybiki i choć podejrzewał, że policjanci nie mogą tak po prostu wsadzać dzieci do kicia, wolał odpuścić i wrócić do sprawy, kiedy będzie pewien, że nic mu nie grozi. x)
- Zapamiętam to! Będziesz następny na mojej liście!
- Już się boję!

Obrazek

- A z tobą jeszcze się policzę! - wykrzyczał, po czym wybiegł ze stołówki, nerwowo oglądając się za siebie.

Obrazek

- Dzięki! Ale mu powiedziałeś! Twój tata naprawdę mógłby wsadzić go do więzienia?

Obrazek

- Nie, no co ty, tak tylko go postraszyłem. Mój ojciec nie jest nawet policjantem.

Obrazek

Alan i Joachim zaprosili nowego kolegę do swojego stolika, a po krótkiej rozmowie okazało się, że świetnie się dogadują.
- Hej, może chcesz wpaść do mnie po szkole? Będziemy bawić się samochodami, dostałem na urodziny nowy tor wyścigowy.
- Jasne, dzięki za zaproszenie!

Obrazek

W ten sposób do paczki przyjaciół dołączył Maksymilian Adamiec, syn szefa miejscowej agencji wywiadowczej i chrześnicy Edwarda Wróbelka. Z kolei Alan już nigdy więcej nie nazwał Aleksa tatą. ;)

Obrazek

Od kiedy Marzanna i Wiktor przestali się kryć ze swoim związkiem, w Pawim Oku atmosfera uległa zmianie. Niektórzy, tak jak Darren, cieszyli się ich szczęściem.

Obrazek

Jednak były również osoby, którym było to wyjątkowo nie w smak. Eva przychodziła do pracy ewidentnie nie w sosie. Była nieuważna, gorzej radziła sobie z obowiązkami i zdarzało jej się nieuprzejmie traktować współpracowników, a czasem także klientów.

Obrazek

Najchłodniej traktowała Marzannę, w rozmowie z nią używając jedynie zwrotów "tak, proszę pani" i "nie, proszę pani".

Obrazek

Z kolei najmilsza była zawsze dla Wiktora, za którym wodziła nieustannie smutnym wzrokiem.
- ... a na zewnątrz postawimy bar.
- Ach, panie Wiktorze, pan jest genialny!

Obrazek

Pewnego wieczoru, gdy pozostali pracownicy wyszli wcześniej i została z nim sama, zebrała się na odwagę i zagaiła rozmowę.

Obrazek

- Pani Marzanna jest bardzo piękna.

Obrazek

- Hmm? Tak, to prawda, ale nie dlatego jesteśmy razem. Najważniejsze jest wnętrze.

Obrazek

- Jej wnętrze nie jest już takie ładne. Wie pan, słyszało się różne rzeczy. O jej świętej pamięci mężu. Podobno wyszła za niego tylko dla pieniędzy.

Obrazek

- Sławni i bogaci simowie często stają się obiektem zawistnych plotek. Nie powinnaś wierzyć we wszystko, co piszą w gazetach. Poza tym to była ich prywatna sprawa i nic nam do tego.

Obrazek

- Ale są też inne rzeczy...

Obrazek

- Eva, nie interesują mnie plotki, zmieńmy proszę temat.

Obrazek

Eva wpadła w szał.
- Po prostu zasługuje pan na kogoś lepszego niż ONA!

Obrazek

- Eva, opanuj się, proszę!

Obrazek

Ciałem kelnerki wstrząsnął szloch. Sójka ledwo rozumiał słowa, wypływające z jej ust wśród potoku łez, wycia i czkawki.
- Nie widzi pan, że pana kochaaaam?! Dlaczego woli pan tę nadętą jęęędzęęę?! Dbałabym o pana, wspierała, przyrządzała najlepszą quesadillęęęę!

Obrazek

Dziewczyna płakała jeszcze przez chwilę, po czym westchnęła głęboko, wytarła nos i odezwała się już normalnym głosem, choć wciąż nie patrząc Wiktorowi w oczy.
- Przepraszam. Nie powinnam była. Proszę o mnie zapomnieć i być szczęśliwym.

Obrazek

Wyszła z zaplecza szybkim krokiem, nie oglądając się za siebie i próbując zachować godność podczas kolejnego ataku czkawki.

Obrazek

Wiktor dumał przez chwilę, po czym wybrał na komórce numer Marzanny.
- Cześć. Nie, nic poważnego, ale... chyba musimy zatrudnić nową kelnerkę.

Obrazek


Bonus:
Spoiler:
Obrazek

Awatar użytkownika
Kapitan Indra
Główni Administratorzy
Główni Administratorzy
Scenarzysta
Scenarzysta
Konserwator
Konserwator
Posty: 2849
Rejestracja: 30 paź 2013, 19:17

Gniazdko Mysikrólików

Postautor: Kapitan Indra » 16 paź 2018, 0:12

Ach, nowa relacja... to już wiem, dlaczego nie mogłam wstawić wcześniej mojego posta "wspominkowego" i forum się zawiesiło ;) - teraz to zrobię przy okazji komentarza do relacji. A wspominałam sobie, jak to Bella była piękna i szczuplutka kiedyś, bo naszło mnie dzisiaj na przejrzenie sobie pierwszej strony tematu.
Judasz i Maria Magdalena :facepalm: - no, doprawdy, alleluja, jakby to powiedział bohater jednej z moich ulubionych książek. Dobrze, że nie Jezus. Marianna ma naprawdę odjechane pomysły, ale jest gorzej, niż się obawiałam... :wall:
Wymyśliłem to wszystko dla kasy i mam jej teraz tyle, że jak tylko spróbujesz wywinąć jakiś numer, naślę na ciebie dziesięciu najlepszych prawników i niczego mi nie udowodnisz!
A tego to się nie spodziewałam, myślałam, że to jakiś nawiedzony piernik, a tu takie coś... czyli jednak Marzanna się nie myliła, uważając Guru za oszusta...
No, ale Marianna jednak pokazała ducha Mysikrólików i pięknie drania potraktowała :yes: Od razu babcia Judka się przypomina, jak się wściekła na Marka.
- Cóż, lepiej późno niż wcale - skwitowała Marzanna, po czym wróciła do przerwanego posiłku.

Ten spokój Marzanny, po prostu to uwielbiam ^^
Akcja z fortepianem - no cała Blanka i jej fochy...
Oj, myślałam już, że Darren przyłoży biednemu Aleksandrowi, ale na szczęście ochłonął. soft9
Co do scenki w szkole - cóż, dzieci to małe potwory...
No tak, niezła kicha z ta kelnerką. Wybrała najgorszy możliwy sposób do okazania Wiktorowi swoich uczuć.
A spoiler super, mina Wiktora powala na kolana :yes:


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość