Rodzina Delacroix-Hampton

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 883
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Rodzina Delacroix-Hampton

Postautor: Galcia » 01 sty 2018, 22:57

Nieładnie ze strony Malcolma, że tak nalega, ale nie rozumiem też Faye z tym czekaniem do ślubu. Dobrali się jak w korcu maku z tymi skrajnymi poglądami. :P
Nie czepiam się rozbieżności między różnicą wieku a przynależnością do grupy wiekowej, u mnie w tym momencie półroczna Eleonora jest w tej samej grupie wiekowej, co czteroletni Alan, także ten... :D
Kłótnie nigdy nie są przyjemne i często w gniewie mówi się rzeczy, które w normalnych warunkach by się najpierw przemyślało (i może by się ich jednak nie powiedziało ;) ), ale Faye dobrze mu wygarnęła. Malcolm zachowuje się, jakby czuł się od niej lepszy i robił wielką łaskę, że zaprasza ją do swojej rezydencji, żeby nie musiała gnieść się w swoim biedackim pokoiku. :D
Jak mogła być tak spokojna w obliczu zerwania jednej z ważniejszych umów?! Teraz to oni mieli wziąć ślub i pociągnąć linię Landgraabów
Hahahaha, haha, hahahaha! :haha: Zostaw tego żałosnego robaka, Faye.
Znajomy powiedział mi kiedyś, że kobietę trzeba sobie wychować, ale niektórych się nie da i jak taką znajdziesz, to już z nią zostajesz. ;) To lekcja, której Malcolm jeszcze nie przyswoił.
Może zabrzmi to dziwnie, ale Faye ma naprawdę zgrabny tyłek. ;)
O rany, nie mogę się doczekać reakcji Maksa, gdy dowie się, kim jest ukochany jego córeczki! xD <bierze popcorn>
Hania dość, hmm, szczegółowo obmyśliła ich wspólną przyszłość. soft9 Nawet zadecydowała już o kolejności i płci dzieci!
Też bym chciała na starość mieć fundusze na kupno takiego wypasionego domu na za... kolu rzeki. :P Ba, już teraz chciałabym zamieszkać w takiej "babcinej" rezydencji! Jest prześliczna. :love:
Hahaha, urzekła mnie przemiana Edyty - obudziła się rano i BAM! Menopauza! :D
Trochę szkoda, że Maks i Fabian nie poznali się jednak na rodzinnym obiedzie. Tak wyszło lepiej dla samych zainteresowanych, ale znasz mnie, nie przegapiłabym okazji do takiej komedii. ;)
- Córeczko, ja tylko mówię. To nie jest zły chłopak. Zaradny, mądry, gentelmański...
Gerard zdecydowanie nie dostanie nominacji w konkursie na ojca roku. -_- Od kiedy układy polityczne są ważniejsze niż szczęście dzieci? Poza tym koleś, którego pierwsza żona była wiedźmą, a druga go zdradziła, chyba nie jest najlepszym doradcą w sprawach związków. -.-
"Umowa to umowa" szkoda tylko, że zawarł ją niejako w imieniu swoich dzieci, które nic o tym nie wiedziały... soft2 Fajnie tak pozbawiać je wolnej woli.
Ok, Fabian chajtnie się z Anastazją, ale przecież on nie należy do rodu, bo jego ojcem jest Pan Nikt, więc umowa będzie nieważna i Faye i tak będzie musiała wyjść za Malcolma. W ten sposób wszyscy będą nieszczęśliwi, jej! 8D Brawo, brawo, Gerard.
OMG Malcolm to totalny kretyn. xD Nie wierzę, że w obecnej sytuacji był na tyle pewien pozytywnej odpowiedzi, że zdecydował się oświadczyć przed całą rodziną. Chyba że to było zagranie psychologiczne - przy teściach będzie wstydziła się odmówić. ;) No i laska ma szesnaście lat, bez jaj... Była taka sytuacja w "Modzie na sukces". xD
Nie ma to jak pranie brudów na eleganckiej, rodzinnej kolacji. :yes: Plebejskie zachowanie to mało powiedziane.

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! ^^
Obrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 196
Rejestracja: 20 paź 2015, 19:19

Rodzina Delacroix-Hampton

Postautor: MalaMi95 » 02 sty 2018, 14:56

Aj, spóźniona z komentarzem x) Ale przynajmniej miałaś jedną relację wolną od mojego czepiania się ;)
No cóż, jednak wróciłam, więc koniec wolności! xD
Pozwól jednak, że bardziej skupię się na najnowszej relacji, a z tamtej przytoczę tylko co ważniejsze elementy :)

Relacja XL

W sumie, to nie wiem co Arletta chciała tym ugrać. Gerard i tak do niej nie wróci, a skoro wybaczył Klarze zdradę, to nagle teraz jej nie zostawi.
Jedyne co mogła uzyskać (I jej się udało) to skłócenie ich z synem, ale z drugiej strony są rodziną. I to taką, która się kocha, a jeśli ma się w rodzinie tak mocne więzy, to raczej małe prawdopodobne było, że Fabian obrazi się na nich już nigdy nie odezwie. Więc poza tym małym zamętem, Arletta nie dostała kompletnie nic.

Choć nie uważam, że źle się stało. Znaczy, nie tak do końca. Jasne, że lepiej by było gdyby Gerard i Klara sami mu powiedzieli bez ingerencji byłej żony, ale z drugiej strony nie wiem kiedy by się do tego zebrali, gdyby nie ta sytuacja. Być może nigdy, być może dopiero za kolejne 10 lat czy coś, a to byłoby w moim odczuciu gorsze wyjście.


Ta mini wstawka z Edytą mnie wzruszyła.
Zawsze ruszają mnie te momenty między (tak jak tutaj na przykład) żoną, która straciła męża, ale go wspomina i w końcu po tej stracie „budzi się do życia” :)


Jeśli chodzi o Anastazję, to według mnie Fabian zachował się nieco okrutnie…
Znaczy ok. Rozumiem go, że chciał być sam, miał prawo, ale jeśli popatrzeć na to oczami Any, to… No właściwie jak to wygląda?
Chłopak zaciągnął ją do łóżka, a parę dni później zrywa kontakt? No… Można chyba stać się nieco podejrzliwym, no nie?
Zwłaszcza jak później ta do niego przychodzi, a on ją zlewa i nie chce powiedzieć o co chodzi.
Przyznaję, że jej sposób na pocieszenie go był głupi, ale żeby to było powodem dla którego Fabek z nią zerwał?
Coraz bardziej zaczynam myśleć, że Fabek chyba faktycznie chciał się z nią tylko przespać, skoro najwyraźniej nie lubi jej za jej charakter x)
I szczerze mówiąc zrobiło mi się szkoda Any, gdy ta zaczęła mówić, że się dla niego zmieni.
Nie Ana, nie warto ;)

„Nie dziwiła się mu, że rzucił Anę. Każdemu działała na nerwy, ale jej zachowanie w tej sytuacji przeszło najśmielsze oczekiwania Hani. Współczuła mu.”
Nie no, wiedzę, że Hania jest super przyjaciółką skoro ma takie zdanie o Anastazji xD
Właściwie, to czemu się z nią przyjaźni, skoro nawet ona jej nie lubi?
Bo jest jej żal? Bo chce pokazać jakie to ona ma dobre serduszko, że przyjaźni się z głupią Aną, której nikt tak naprawdę nie lubi? x)
Jak dla mnie jeśli tak na to spojrzeć, to Hania wychodzi na „Tą złą”. Bo zamiast powiedzieć Anie, jak wygląda prawda i pozwolić jej znaleźć sobie prawdziwych przyjaciół udaje i ją okłamuje. Do tego czerpie profity jak pokazywanie się z nią i bawienie na różnych imprezach. Bo jakoś nie zauważyłam, żeby Hania odmawiała :P
„Nie jestem pewien, czy kiedykolwiek kochałem Anę”
No proszę. Banda obłudników jak mówiłam x)
Ale nie, to oni są ci wspaniali, którzy nikogo nie wykorzystują, nie obgadują ani nic.
A Ana jest ta zła :P


„Goo Goo Dolls - "Iris"”

Kocham <3


O, i jeszcze Hania podrywa chłopaka swojej przyjaciółki xD Super koleżanka xD
I nie, argument, że byli pijani jakoś do mnie nie przemawia. Zwłaszcza po kolejnej relacji, gdzie kontynuują swój związek ;)

Co do tego, że są rodzeństwem…
Cóż, jak widać karma ich dopadła za to jak potraktowali Anę xD



Relacja XLI

Zgadzam się z Galcia, że nieźle się dobrali. Ten chce do łóżka już, ta dopiero po ślubie i już mamy konflikt gotowy. A jak widać więcej ich jest w tym związku x)

Rozbawił mnie komentarzy Faye o „dzielnicy biedoty” biorąc pod uwagę jaką chałupę maja i ile zapewne kasy na koncie. Też bym chciała być taka biedna! Ja mogę zamieszkać w jej dzielnicy biedoty nawet dziś! xD
„- Dowiesz się przy kolacji - uśmiechnęła się Hania i nie miała pojęcia, jaką przysługę oddała sobie i Fabianowi.”
Tylko gdzie ta przysługa? Gdyby dowiedzieli się już teraz, to szybciej przestaliby być w kazirodczym związku x)
Nie mówiąc już o tym, że gdyby Fabian nie poszedł na przeszpiegi do komputera Klary, to ten jeden raz więcej poszliby ze sobą do łóżka, a na tej ich kolacji zrobiłoby się dość ciekawie xD
„Wyobrażała sobie wspólne studia, nieduże mieszkanko w San Myshuno, romantyczny ślub i później dzieci- najpierw syn, potem córeczka. Z czasem przeprowadziliby się do większego miasta, a Fabian rozwinąłby swoją firmę, ona mogłaby poświęcić się dzieciom. Rodzice na pewno by pomogli...”
Okej, Hania ma dość dalekie plany x)
I właściwie skąd wie, że Fabian rozwijałby firmę? A może on chce zostać primabaleriną i co? xD
„Fabian podobnie wyobrażał sobie ich przyszłość.”
O, czyli jednak… Szkoda, fajnie byłoby zobaczyć tę primabalerinę xD
„Nie musiała się z nim wszędzie pokazywać, nie traktowała go jak trofeum.”
Przepraszam, co?! xD
Ja nie chce nic mówić (ale powiem :P) ale to Fabek przeleciał Anastazję, a zaraz po tym ją rzucił… Więc nie jestem pewna, kto tu kogo uważał za trofeum x)
Zwłaszcza po jego wypowiedzi, że nawet nigdy jej nie kochał, a sama dziewczyna go wkurza x)
„Gdyby skojarzył fakty i wiedział, że jego ojciec śpi za ścianą, czy nadal powiedziałby jej to samo...?”
Ja mam nadzieję, że nie, bo to w końcu jego siostra x)


Podobał mi się wątek z Edytą, że sprzedała dom i się wyprowadziła.
Swoją drogą jeśli Klara chciała zachować dom rodziny tak bardzo, to mogła go odkupić od matki, a nie wkurzać się, że ta chce go sprzedać :P
Fajnie tak komuś mówić jak ma żyć, ale sama Klara jakoś się tam nie wprowadziła, a matce każe tam mieszkać x)

Smutne też były myśli Edyty, że gdyby nie Klara, to byłaby już sama jak palec. Faktycznie jakoś o tym nie pomyślałam do tej pory :(
„w przeciwieństwie do Fabiana, który mimo poprawnych kontaktów z babcią nie zabiegał o ten kontakt jak powinien.”
Yyy… Czemu? Edyta coś mu kiedyś zrobiła, czy coś?
Choć w sumie po tym jak ściska babcię jakoś nie widzę jakiś chłodnych relacji między nimi, więc nie do końca rozumiem o co chodzi z tym „Nie zabieganiem o kontakt”
„Plumbobie, czemu...?”
Karma za Anastazję! xD
„Napisał dwa smsy. Klarze- "Wszystko załatwione"”
Pewnie się czepiam, ale mówić o rozmowie z synem „Załatwione” brzmi jakoś tak… dziwnie? Chłodno?
Mógł chociaż napisać „Rozmawiałem z Fabianem” a nie tak jakby załatwił sprawę biznesową, odbębnił obowiązek i cześć pa…
„- Haniu... - wyszeptał, gładząc ją po policzku. Spojrzała w bok - Dzisiaj się dowiedziałem. Przysięgam, że nie miałem pojęcia. Gdybym wiedział...
- I tak byśmy się w sobie zakochali - szepnęła ze smutkiem.”
Okej… Czy Hania sugeruje, że nawet wiedząc zakochałaby się w swoim bracie? x)
To brzmi dość… dziwnie. I trochę strasznie.

„- Dlaczego los rzuca nam takie kłody pod nogi?!”
Ka ka ka ka… Karma! xD

„- Nie, nie możemy być przyjaciółmi - przerwała mu. - Jak sobie to wyobrażasz?! Może jeszcze będziemy się spotykać na podwójne randki?”
Najlepiej z Anastazją, żeby mogła zobaczyć jakiego fajnego ma chłopaka i przyjaciółkę, którzy spotykali się za jej plecami i nawet nie mieli odwagi jej o tym powiedzieć! x)


A tak w ogóle to co się stało z Laurentem?
Myślałam, że umówił się na randkę z Hanią, a potem nagle tak wyparował.
Znaczy, nie mówię, że to ją do czegoś zobowiązuje, ale jakby nie było wydawało się, że go lubi, umówiła się z nim, a zaraz potem o tym zapomniała i wskoczyła Fabianowi do łózka x) (Czy tam, on do jej :P)

„- Nikt nie wiedział, mamo. Gdyby tylko ta cholerna blondyna tu nie wparowała...”
Gdyby Arletta nie wparowała, to Klara i Maks i tak by wam powiedzieli.
A przynajmniej mam taką nadzieję, bo pozwolić dziecku na związek z rodzeństwem byłoby dość chore x)


A nagrodę za ojca roku w kategorii „Nieudane małżeństwa moich dzieci” dostaje…!
Gerard Hampton! xD

Ale serio, co mu odbiło z tymi układami?
Miałam go za mądrzejszego gościa :/
„Gerard zasępił się.
- Zgoda - skinął wreszcie głową i uścisnęli sobie dłonie.”
Yyy… Czemu Gerard się zasępił?
Fabian mówi mu, że Faye będzie nieszczęśliwa jeśli wyjdzie za Malcolma, a on się boczy, bo jakieś układy? Nie mówiąc o tym, że umowa i tak zostanie dotrzymana więc co za różnica?


A tak w ogóle to znów Fabek chce zgrywać bohatera.
„Patrzcie jaki jestem super. Obronię swoją siostrę przed nieudanym małżeństwem, bo ona zasługuje na kogoś lepszego!”
A nie pomyślał, że Anastazja też zasługuje na prawdziwą miłość? Na kogoś kto zaakceptuje jej wady i naprawdę ją pokocha zamiast na boja, który nie tylko jej nie lubi, ale na boku sypiał z jej przyjaciółką? x)

O rany… Ta rozmowa Fabka z Anastazją…
I dalej mów mi Fabek, że to ona ma cię za trofeum! xD

Może jestem dziwna, ale naprawdę w tym wszystkim szkoda mi wyłącznie Anastazji. (No dobra, Faye trochę też, że ojciec chce ją zmusić do nieszczęśliwego związku, ale jak widać nie będzie musiała, bo ma brata, który ją „ratuje”)
Tymczasem Anastazja nie ma w sumie nikogo takiego.
Ja wiem, że ona niby jest zła, ale ja po prostu tego nie widzę xD Ok, mogę się zgodzić, że być może jest rozpieszczona lub głupia, ale nie zła. W gruncie rzeczy zgadzam się z tym co Fabek mówił wcześniej. Jest zagubiona jak oni wszyscy.
No ale spójrzmy na to z jej perspektywy.
Czego wymagają od niej rodzice? Żeby była mądra? Wykształcona? Znalazła dobrą pracę?
Nie! Chcą, żeby ładnie się prezentowała i dobrze wyszła za mąż.
Oczywiście, że można się w takiej sytuacji buntować jak Faye, ale jeśli ktoś robi to czego od ciebie wymaga rodzina, to czy naprawdę zasłużył sobie na takie traktowanie?
Czy zasłużyła sobie na to, żeby Fabian bredził, że ją kocha, a tak naprawdę tak nie jest?
Ja myślę, że nie.

I szczerze mówiąc będę suuuper szczęśliwa jeśli pewnego dnia Ana odkryje tę całą obłudę wokół siebie i im to wygarnie. Tym samym pokazując, że wcale nie jest taka pusta i głupia jak myśleli ;)
A Fabka kopnie w tyłek i znajdzie sobie kogoś z kim warto spędzić życie ;)


Co do całej sceny na kolacji, to ta odzywka Malcolma, ze Faye go zdradzała była tak niespodziewana, że musiała minąć chwila nim dotarło do mnie co on właściwie powiedział xD
Serio, tak sobie czytam i myślę „Że co?”
I dopiero za drugim razem dotarło, że on chce wypaść lepiej przy rodzinie, dlatego to mówi xD

No cóż, dobrze, że Faye go rzuciła i spokój.
Choć coś myślę, że tak łatwo nie pozbędzie się młodego Landgraaba i jeszcze o nich usłyszymy ;)

"- Żaden gówniarz nie będzie tak traktował mojej maleńkiej córeczki. Już ja się z nim policzę...”
A potem zaproszę go na partię brydża i znów oddam mu twoją rękę xD
Proszę cię Gerard, nie udawaj nagle takiego zatroskanego ojca. Gdybyś naprawdę nim był, to nie kazałbyś Fabianowi naprawiać twoich błędów i żenić się z dziewczyną, której nie kocha i nie chce ;)




Szczęśliwego nowego roku, dla ciebie również! :)

Mam nadzieje, że dalej będziesz mieć wenę do pisania historii i mnóstwa cierpliwości do takich czepiających się czytelników jak ja xD
Twoje historie naprawdę są świetne i jak widzisz wzbudzają emocje, więc pisz dalej ;)


Czekam na kolejne! :)
Obrazek

Awatar użytkownika
Rai
Renciści
Renciści
Posty: 696
Rejestracja: 31 paź 2013, 15:25

Rodzina Delacroix-Hampton

Postautor: Rai » 06 sty 2018, 21:06

Droga Guniu!
Po miesiącach nieobecności, przeczytałam wszystko OD POCZĄTKU. Zajęło mi to praktycznie tydzień. Wow. Ta historia jest tak wciągająca... Nie mogę się doczekać następnego odcinka. Każdy tak trzyma w napięciu, świetnie się to czyta. Nie trzymaj mnie długo na głodzie, błagam!

Bardzo szkoda mi Fabiana i Hani. Fabiana nawet chyba podwójnie, bo skazuje się na związek z Aną, by ratować Faye. Ciekawy zwrot z tym, że Ana jest wnuczką Emila... Bardzo mnie to zaskoczyło! O co chodzi Amarylis z tymi kosmitami, sygnetem... x_X Mam nadzieję, że Stella ją ustawi, a Aleksowi i Cass wyjdzie!

Awatar użytkownika
Gunia
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 244
Rejestracja: 15 gru 2013, 13:59

Rodzina Delacroix-Hampton

Postautor: Gunia » 11 lut 2018, 15:20

Ojejku! Nie spodziewałam się takiej ilości komentarzy. Długo mnie nie było, ale nie tylko mnie, więc czuję się usprawiedliwiona :D

Lion:
Teraz już wiemy, że ostatecznie się rozstali, a sim okazał się dupkiem, ale może jeszcze kiedyś się ogarnie i coś z tego będzie? Myślę, że mimo wszystko bardzo mu na niej zależy.
Na pewno nie raz usłyszymy jeszcze o Malcolmie Landgraabie ;)
Choć mam pewną teorię, ale na razie zachowam ją dla siebie. ;)
Wyślij mi ją w PW, proszę :D

Galcia:
nie rozumiem też Faye z tym czekaniem do ślubu
Miała kobita przeczucie że to nie ten facet i go zbywała, no :D
Może zabrzmi to dziwnie, ale Faye ma naprawdę zgrabny tyłek. ;)
Po mamusi, hehe B)
Gerard zdecydowanie nie dostanie nominacji w konkursie na ojca roku. -_- Od kiedy układy polityczne są ważniejsze niż szczęście dzieci? Poza tym koleś, którego pierwsza żona była wiedźmą, a druga go zdradziła, chyba nie jest najlepszym doradcą w sprawach związków. -.-
Nie da się ukryć że ma dziwne sposoby, ale stara się dbać o swoje dzieci najlepiej jak umie. A że zawarł pewną umowę, a to człowiek honoru... Zresztą, zobaczysz - wyjdzie z tego coś złego i coś dobrego. Ale jeszcze hen hen do tego...
OMG Malcolm to totalny kretyn. xD Nie wierzę, że w obecnej sytuacji był na tyle pewien pozytywnej odpowiedzi, że zdecydował się oświadczyć przed całą rodziną. Chyba że to było zagranie psychologiczne - przy teściach będzie wstydziła się odmówić. ;) No i laska ma szesnaście lat, bez jaj... Była taka sytuacja w "Modzie na sukces". xD
Zagranie psychologiczne, poza tym chciał dobrze wypaść przed ojcem - jako następca głowy rodziny brał sprawy w swoje ręce xD

MalaMi:
Po pierwsze nie wiem, jak masz tyle siły w palcach żeby wymłodzić taką odpowiedź. No po prostu nie wiem :brawo2: Ja do relacji siadam dwa-trzy tygodnie żeby ją napisać, a Ty mi tutaj takie rzeczy odstawiasz. Podejmuję rękawicę :D
Chłopak zaciągnął ją do łóżka, a parę dni później zrywa kontakt?
To ona zaciągnęła jego żeby go do siebie "przywiązać" ;)
Jak dla mnie jeśli tak na to spojrzeć, to Hania wychodzi na „Tą złą”. Bo zamiast powiedzieć Anie, jak wygląda prawda i pozwolić jej znaleźć sobie prawdziwych przyjaciół udaje i ją okłamuje. Do tego czerpie profity jak pokazywanie się z nią i bawienie na różnych imprezach. Bo jakoś nie zauważyłam, żeby Hania odmawiała :P
Może inaczej. Ana jest z takich "it girls", które muszą mieć jakąś świtę wokół siebie. Przyjaźniły się już w podstawówce, a że ludzie się zmieniają, a Ana czasem przesadza, to jednak może to człowieka wkurzać, chociaż bardzo kogoś lubi. Działa na nerwy w sensie niektórych zachowań, jak plotkowanie czy obśmiewanie (np. Niny i Cass), czy zachowywania się jak diva. To nie tak, że jej nie lubi. Pewnie nie raz mówiła jej, że coś ją wkurza, ale są takie osoby, że nie trafia ;)
Nie mówiąc już o tym, że gdyby Fabian nie poszedł na przeszpiegi do komputera Klary, to ten jeden raz więcej poszliby ze sobą do łóżka, a na tej ich kolacji zrobiłoby się dość ciekawie xD
Prawdopodobnie na kolacji doszłoby do rękoczynów :P
Zwłaszcza po jego wypowiedzi, że nawet nigdy jej nie kochał, a sama dziewczyna go wkurza x)
Za bardzo czepiasz się słówek :D Nastoletni chłopcy często po zerwaniu mówią, że chyba jednak nie kochali tej dziewczyny albo ich wkurzała. Co nie zawsze jest prawdą...
Yyy… Czemu? Edyta coś mu kiedyś zrobiła, czy coś?
Choć w sumie po tym jak ściska babcię jakoś nie widzę jakiś chłodnych relacji między nimi, więc nie do końca rozumiem o co chodzi z tym „Nie zabieganiem o kontakt”
Po prostu to chłopak i nie jest tak związany z babcią jak wnuczka ;) Fabian raczej nie za często dzwoni i gada z babcią, nie za często ją odwiedza. Ot co ;)
Mógł chociaż napisać „Rozmawiałem z Fabianem” a nie tak jakby załatwił sprawę biznesową, odbębnił obowiązek i cześć pa…
No nie był specjalnie podekscytowany tym, że Fabian sypiał z jego córką, więc napisał jej że załatwił sprawę :D
Fabian mówi mu, że Faye będzie nieszczęśliwa jeśli wyjdzie za Malcolma, a on się boczy, bo jakieś układy? Nie mówiąc o tym, że umowa i tak zostanie dotrzymana więc co za różnica?
Bo wie, że Fabian też będzie nieszczęśliwy :)
Cieszę się, że wzbudzam w Tobie tyle emocji :D i podziwiam, że chce Ci się tyle pisać :)

Rai:
Bardzo szkoda mi Fabiana i Hani. Fabiana nawet chyba podwójnie, bo skazuje się na związek z Aną, by ratować Faye. Ciekawy zwrot z tym, że Ana jest wnuczką Emila... Bardzo mnie to zaskoczyło! O co chodzi Amarylis z tymi kosmitami, sygnetem... x_X Mam nadzieję, że Stella ją ustawi, a Aleksowi i Cass wyjdzie!
Mega się cieszę że do nas wróciłaś! Widziałam, że wstawiłaś relację i muszę się do niej odnieść. Zgodnie z Twoim życzeniem wstawiam nową relację ;)

Dla Was wszystkich szczęśliwego Nowego Roku (w lutym :D ) i zapraszam na nową relację!



RELACJA XLII


Minęło kilka miesięcy od ostatnich zdarzeń i wszystko zdawało się wrócić do normy. Fabian skończył już osiemnastkę i wkroczył w dorosłe życie. Udał się na studia informatyczne. Ponieważ rzadziej widywał się ze znajomymi, skorzystał z zaproszenia Penelopy i pojawił się w umówionym miejscu w San Myshuno.
- Fajnie cię widzieć! To co robimy? - zapytał, choć był wyraźnie zdenerwowany w jej towarzystwie. Penny uśmiechnęła się lekko.
- Może karaoke? Jeśli ci to nie odpowiada, możemy wybrać się na plac niedaleko – Fabian odetchnął z ulgą i wybrał drugą opcję.
Obrazek

Tymczasem Faye, która umówiła się z Kasjopeją na małe zakupy, właśnie biegła na miejsce umówionego spotkania. Była tak zaaferowana swoim spóźnieniem, że nie patrzyła przed siebie i poczuła, że zaraz na kogoś wpadnie. Wyciągnęła przed siebie ręce, żeby złapać równowagę, ale tylko popchnęła przechodnia.
- Hej, uważaj!
Obrazek

Otrząsnęła się i spojrzała na chłopaka. Mógł być w jej wieku lub starszy, wyglądał na nieco zaniedbanego, a raczej takiego, który nie dba o wygląd zewnętrzny. Przez chwilę gapiła się na niego z otwartą buzią, ale zaraz odzyskała rezon.
- Przepraszam najmocniej, nie chciałam pana uderzyć – mruknęła.
- Pana? - roześmiał się chłopak – Jestem Connor. Mogłem zejść ci z drogi, chyba się spieszysz.
- Trochę. Nieczęsto bywam w mieście – przyznała z lekkim uśmiechem.
Obrazek

- Potrzebujesz wskazówki?
- Nie, dziękuję, chyba trafię do największej galerii handlowej w San Myshuno – uśmiechnęła się. - Ale to miłe.
- No dobra, nie zatrzymuję cię – powiedział i już odwrócił się, żeby odejść. Nagle znów na nią spojrzał. - Nie przedstawiłaś się.
- Faye – odpowiedziała.
- A jak można się z tobą skontaktować, Faye? - zapytał prosto z mostu, co ją zaskoczyło.
- Yyyyy… Na simbooku?
- Samo imię nie wystarczy.
- Faye Hampton – powiedziała, a chłopak kiwnął głową i ruszył w swoją stronę.
Obrazek

* * *


Fabian zbierał się do tego kroku już od dawna, ale nie był pewny reakcji Any. Po rodzinnym obiedzie usiadł z nią w ogrodzie i nieśmiało zaczął temat.
- Ana, jesteśmy ze sobą już jakiś czas…
- No, nie da się ukryć – uśmiechnęła się słodko.
- I tak myślę, że powinniśmy razem zamieszkać.
- Ja też ta myślałam! Tatuś i mamusia będą zachwy…
- Miałem na myśli, że zamieszkamy SAMI. - Anę wmurowało.
- Sa… Sami? Potomkowie Landgraabów raczej nie opuszczają swojego gniazda rodzinnego – mruknęła niepewnie.
- Ano, mam dla nas śliczne mieszkanie, wyremontowane, zrobione całkowicie pod twój gust. Chociaż je obejrzyj – zaproponował.
Obrazek

- Mhmm, zgoda. Słodki jesteś, Fabuś – powiedziała i pocałowała go.
Obrazek

- To tutaj – powiedział cicho, wchodząc do chłodnego mieszkania na Zamożnych Przedmieściach. Ana rozejrzała się po przedpokoju. Było minimalistycznie, ale ze smakiem. Widziała już z przedpokoju pięknie umeblowany salon i jadalnię. -Może obejrzymy dalej…?
Nagle do Any dotarło coś ważnego. On chce z nią spędzić życie. Chce z nią zamieszkać, a że nie jest tu tak perfekcyjnie jak u Landgraabów, to sobie to wypracuje.
- Nie musimy. Będziemy mieli na to mnóstwo czasu jak będziemy tu mieszkać – powiedziała z zadowoleniem.
Obrazek

Nie czekając na jego ruch rzuciła się na niego z namiętnym pocałunkiem. Chłopak próbował coś powiedzieć, ale nie było sensu.
Obrazek


* * *


Kilka tygodni później…


Klara miała dzisiaj wyjątkowo zły dzień. Ale to tak zły, że ciskała gromami we wszystkich, z którymi rozmawiała. W Fundacji oberwało się najbardziej jej asystentce, Florze, ponieważ to z nią miała najwięcej kontaktu. Kiedy wpadła do domu i zobaczyła bałagan w kuchni, wparowała bez pukania do pokoju Faye.
- A ty znowu beczysz? - warknęła, słysząc pochlipywanie córki pod kołdrą. Nikt jej nie odpowiedział, ale ona wiedziała, że Faye znowu przeżywa coś błahego.
Obrazek

- W kuchni syf, w pokoju syf, a ty zamiast wziąć się w garść to siedzisz i wyjesz. Można z tobą dostać kociokwiku! Weź się w garść, dziecko, niedługo będziesz dorosła, a zachowujesz się jak bobas! - Klara wściekała się nie wiadomo na co. Właściwie, to wiadomo. Jeden z darczyńców wycofał się, ponieważ Gerard współpracował z Landgraabami. Co ma polityka jej męża do jej charytatywnej działalności? Najwyraźniej coś miała, ale nie wiedziała co. Westchnęła.
Obrazek

Faye w końcu wyszła spod łóżka i wytarła łzy rękawem bluzki.
- Rany, córuś, przepraszam… - westchnęła Klara, patrząc na buzię Faye. - Nie powinnam była tak na ciebie krzyczeć. Co się stało? - zapytała, siląc się na łagodny ton.
- Właściwie… To nic specjalnego. Masz rację, nie powinnam tak przeżywać. A teraz muszę iść się ogarnąć, bo wychodzę. Będę przed jedenastą – powiedziała i wyszła do łazienki. Klarę zamurowało. Ej, może jednak nie jest taką złą matką? Musi przeprosić też Florę. Może kupi jej czekoladki… A teraz musi posprzątać kuchnię.
Obrazek

Faye była tak zaintrygowana chłopakiem, na którego wpadła w San Myshuno, że kiedy na Simbooku wyskoczyło jej zaproszenie od niego, prawie podskoczyła. Kilka razy wymienili wiadomości, aż w końcu postanowili się spotkać. Na miejsce spotkania wybrali stare windenburskie ruiny. Chłopak już na nią czekał i uśmiechnął się lekko na jej widok.
- Hej – zagaił i przybili sobie piątkę. - Fajnie że przyszłaś.
- Gdyby nie to, że podróż tu z Zatoczki jest koszmarnie długa, to też bym to powiedziała – mrugnęła do niego.
Obrazek

- No więc? Co robimy? - zapytała, a on spojrzał na nią unosząc brew. - No przecież nie będziemy stać jak kołki i gadać?
- Masz rację, nie będziemy. Chodź, przejdziemy się trochę, a potem pora na show.
- Show? Czyżbyś był finalistą „Simowy talent” i zaprezentujesz mi akrobatykę z gołą klatą?
- Coś w tym stylu – tym razem to on mrugnął do niej i ruszyli przed siebie.
Obrazek

- Może opowiesz mi o sobie coś więcej, niż mogę wyczytać z simbooka? - zaczął Connor.
- Skoro tak, to doskonale wiesz, kim są moi rodzice i z kim się spotykałam – wypaliła od razu patrząc na niego badawczo. Kiwnął głową. - I nie odstrasza cię to?
- Ani trochę.
- Okej… Uhm, niewielu wie, że chcę zostać lekarzem – powiedziała, a on uśmiechnął się lekko. - Co? Wiedziałeś?
- Trudno nie wydedukować po polubieniach. „Akademia chirurgów”, „niesamowite przypadki lekarskie”, „Nowinki medyczne”…
- Niezły z ciebie stalker – uśmiechnęła się – teraz twoja kolej. Z twojego simbooka nie można dowiedzieć się niczego.
- Cóż… - zaczął, patrząc na nią niepewnie.
Obrazek

-Wychowuję się sam z bratem. Nasi rodzice zmarli, jak miałem siedem lat, a mój brat jedenaście. Opiekowała się nami babcia do osiemnastki Jake’a. Zmarła niedługo potem.
- Przykro mi – wtrąciła Faye współczująco. Machnął ręką.
- W zeszłym roku wyrzucili mnie ze szkoły za nieobecności. Kończę szkołę wieczorową i pracuję na budowie. Jake naciskał mnie, żebym znalazł sobie coś normalnego, ale tu można dużo zarobić. Mieszkamy w San Myshuno. Właściwie nie mam żadnej konkretnej pasji i nie wiem, kim chcę zostać w przyszłości. Raczej żyję tym, co się dzieje tu i teraz – powiedział.
- Nie brakuje ci normalnej szkoły? - zapytała cicho rudowłosa.
- Coś ty. Uwielbiam być samodzielny. Zresztą, za rok ją kończę i wtedy może znajdę coś lepszego – uśmiechnął się.
Obrazek

- Nigdy nie poznałam nikogo, kto by tak myślał – powiedziała z lekkim uśmiechem.
- Nic dziwnego, skoro obracasz się w towarzystwie multimilionerów – roześmiał się Connor, a ona spłonęła rumieńcem.
- Nie wybierałam sobie takiego życia… - zaczęła.
- Przestań, przecież nie miałem nic złego na myśli. Musisz być dobrą osobą. To się po prostu czuje – dodał nieśmiało.
Obrazek

- Czas na show – powiedział, i oczom Faye ukazało się ognisko. Była zaskoczona – pierwszy raz była na takim „spotkaniu”… A może randce, gdzie nie musiała wyglądać jak milion dolców, a zewsząd nie strzelały aparaty paparazzich. Czuła się swobodnie, choć z tyłu głowy miała wciąż przeświadczenie, że ktoś ich może obserwować.
- To jest… niesamowite – powiedziała i ogrzała dłonie. - Zdajesz sobie sprawę z tego, co może się stać, jeśli zaczniemy się spotykać? - powiedziała nagle.
- A kto ci powiedział, że chcę się z tobą spotykać? - odpowiedział, a Faye zaczerwieniła się po koniuszki uszu. No jasne. Co ona sobie myślała…
Obrazek

Widząc jej minę, Connor roześmiał się.
- Hej, ja tylko żartowałem. Bezpośrednia z ciebie dziewczyna.
- Zwykle nie jestem taka bezpośrednia – wytknęła mu język, a on przysunął się bliżej i popatrzył jej w oczy. Wyciągnął dłoń ku niej, a jej nagle zabrakło powietrza. O rajusiu…
Nagle z kieszeni Connora dobył się jakiś dźwięk. Chłopak wyciągnął telefon.
- O, kurczę. Niedługo będę musiał iść – powiedział niezadowolony. - Mój brat jutro rozpoczyna swoją pierwszą trasę koncertową. Jest gitarzystą w niewielkim zespole – wyjaśnił.
- Jak dużo czasu ci zostało?
- Jakaś godzina? Może trochę dłużej. Obiecałem, że jeszcze się z nim zobaczę – powiedział, a ona pokiwała głową.
Obrazek

- Właściwie… - mruknął, przysuwając się bliżej Faye – godzina to idealny czas żeby cię pocałować – powiedział i objął jej twarz swoimi dłońmi. Faye wmurowało. Nigdy się tak nie czuła, nawet przy Malcolmie…
Obrazek

Pocałował ją, a świat zawirował. Faye poczuła się, jakby pierwszy raz była zakochana. Connor też tak się czuł. Jakby pierwszy raz kogoś całował, choć to nie była prawda. Między młodymi wytworzyła się pewna nić, która przybierała na sile z każdą minutą.
Obrazek

- Wow – wydusiła z siebie rudowłosa, po czym objęła jego twarz dłońmi i tym razem to ona go pocałowała. Wszystko inne przestało mieć znaczenie. To, czy ktoś jej nie obserwuje, czy nie robi jej zdjęć. Liczyło się tu i teraz.
Obrazek

Po dłuższej chwili Connor objął dziewczynę i wpatrywali się w ognisko. Było cicho, spokojnie. Dało się czuć zapach miłości. Dla każdego ten zapach jest inny… Dla Faye i Connora to zapach dogasającego ogniska i wiosennego powietrza.
Obrazek

Młodzi usiedli na ławce i trwali w uścisku. Faye wtuliła się w jego miękką bluzę i chłonęła jego zapach. Lekkie, pięknie pachnące perfumy, zapach powietrza i ognia.
- Nigdy nie spotkałem nikogo takiego jak ty – powiedział cicho, a ona uśmiechnęła się.
- I vice versa – mruknęła – ale zdajesz sobie sprawę…
- Że spotykam się z córką polityka i byłego prezydenta San Myshuno? Tak, zdaję sobie sprawę. Jeśli w jakiś sposób nie pasuję do twojego wizerunku…
- No coś ty! - obruszyła się i spojrzała na niego z wyrzutem. - Nawet tak nie mów!
- To dobrze.
Obrazek
Obrazek

- Muszę już iść – mruknęła, patrząc na wyświetlacz telefonu. Za dwadzieścia jedenasta. W życiu nie będzie na czas, ale rodzice pewnie będą już spali.
- Ja też. Odprowadzę cię na pociąg. Spotkamy się jeszcze… Prawda? - dodał z nadzieją, a ona pocałowała go. I już wiedział, że to oznacza tak.
Obrazek

Kiedy Faye weszła do domu już wiedziała, że jej ojciec nie jest zachwycony. Było dwadzieścia po dwunastej, ale była już sobota, więc była jakoś usprawiedliwiona.
- Gdzie, na Plumboba, byłaś?! - wrzasnął Gerard. Faye zatkało.
- Byłam ze znajomymi…
Obrazek

- Czy ty wiesz jak odchodziłem od zmysłów? Miałaś być o jedenastej!! - Gerard był wściekły na córkę. Dawno mu tak nie zalazła za skórę.
- Nie moja wina, że pociągi z Windenburga jeżdżą tak wolno – odpowiedziała.
- Z Windenburga?! Byłaś aż w Windenburgu?! Trzeba było dzwonić po kierowcę, po taksówkę, po cokolwiek! Dziewczyno, nie jesteś byle kim żeby tak późno wracać takimi środkami transportu!
- Byle kim, tak? Czyli normalni ludzie nie zarabiający nie wiadomo ile są dla ciebie byle kim? Dobrze to świadczy o byłym prezydencie!!
Obrazek

- Dobrze wiesz że nie o to mi chodzi! Jesteś moją córką i żadna szesnastolatka nie powinna szlajać się sama po dworcu ani w Windenburgu, ani w Zatoczce. Mogłabyś przenocować u babci chociażby…
- I płynąć do niej stateczkiem?
- To jeszcze gorzej… Z kim byłaś?!
- Mówiłam ci – powiedziała trochę ciszej – że ze znajomymi.
- Co to za znajomi? Nazwiska i numery telefonów do rodziców.
- Chyba żartujesz – prychnęła rudowłosa – Jak spotykałam się z Landgraabem i wracałam do domu po pierwszej to nikt na mnie nie czekał. A wystarczy że wyjdę z kimś innym i mam przesłuchanie. Chcesz mi wybierać ludzi, z jakimi mogę się spotykać, tak jak Fabianowi? - warknęła.
Obrazek

- Nie chcę – Gerard skapitulował – Po prostu się martwię. Dobrze wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć, córeczko. Ostatnio byłaś zdołowana i martwię się, czy nie brałaś jakichś narkotyków albo nie piłaś…
- Za kogo ty mnie masz, tato? A skoro mogę ci wszystko powiedzieć, to spotkałam się z chłopakiem, który nijak nie ma naszego statusu majątkowego i bawiłam się z nim lepiej na dzisiejszym spotkaniu niż na niejednej randce z Malcolmem Landgraabem – powiedziała i wzruszyła ramionami.
- Czyli nic nie brałaś?
- TATO!
Obrazek

- Cieszę się, że wróciłaś cała. Mamie powiem, że byłaś na czas. Ale błagam cię, zadzwoń następnym razem albo po mnie, albo po kierowcę. Nie chcę, żeby coś ci się stało.
- Dzięki, tato – Faye przytuliła się do ojca a ten poklepał ją po plecach. Jego mała córeczka z kimś się spotyka? Trzeba go prześwietlić i to jak najszybciej.
Obrazek

* * *


Kilka miesięcy później swoje osiemnaste urodziny świętowała Kasjopeja. Dawno nic o niej nie słyszeliście? Może dlatego, że zaszyła się w domu i uczyła się do końcowych egzaminów. Robiła wszystko, żeby zapomnieć o Aleksandrze Ćwirze i jego matce z piekła rodem. Miała wielkie plany na przyszłość i żaden facet nie mógł jej w tym przeszkodzić. Urodziny wyprawiała w jednym z modniejszych Windenburskich klubów.
Obrazek

- Ellie! - Cassie rzuciła się na szyję swojej ciotce i przylgnęła do niej. - Nie widziałyśmy się chyba ze sto lat!
- Albo i dwieście – roześmiała się dziewczyna – Wszystkiego najlepszego, mała! Oby spełniły się wszystkie twoje plany i marzenia!
Obrazek

- Tak się cieszę że jesteś! Opowiadaj, co u Thomasa!
- Pracuje, ja pracuję i jakoś to leci… Nic nie mówi o ślubie – uśmiechnęła się smutno – ale mi się nie spieszy. Jak tam, Mia nie wariuje, że jej maleńka córeczka niedługo wyruszy w wielki świat?
- Nic mi o tym nie wiadomo – odpowiedziała Cassie.
Niedaleko Anastazja rozmawiała z panią Słowik o pięknym mieszkaniu, jakie urządził dla nich Fabianek. Chłopak patrzył niepewnie to na babcię, to na dziewczynę, ale Edyta tylko potakiwała i dopytywała o szczegóły. Ana mogła się wygadać, a Fabian był babci za to dozgonnie wdzięczny.
Obrazek

- Hej, urodzinowa dziewczyno! Sto laaaat! - to Nina rzuciła się na szyję brunetce. Cassie kątem oka widziała Fabiana z Anastazją, która chyba nie bawiła się za dobrze. Cóż, to nie jest klub na osiemdziesiątym piętrze, do jakich przywykła.
Obrazek

- Wszystkiego najlepszego, Cassie – Faye objęła kuzynkę i ucałowała ją w oba policzki.
- Dziękuję!
- Hmm, Cass? Czy zapraszałaś kogoś z rodziny Aleksa? - zapytała niepewnie Faye.
- Uhm, nie, a co?
- Bo do klubu właśnie weszła Stella Ćwir – powiedziała ruda a Cassie zbladła. Na szczęście Stella złożyła jej najlepsze życzenia i szybko się ulotniła.
Obrazek

Nie obyło się bez urodzinowych selfie ;)
Obrazek
Obrazek

Ceremonia zdmuchiwania świeczek odbyła się jednak w domu Delacroixów, bez zbędnych świadków. Cassie pomyślała życzenie i dopełniła ceremonii :)
Obrazek

- Wszystkiego najlepszego, córeńko. Jestem z ciebie taki dumny. Teraz możesz podbijać świat! - powiedział Kaspian powstrzymując się od łez.
Obrazek

- Moja maleńka! Tylko uważaj na siebie. Wiesz, jak jest w San Myshuno… - zaczęła Mia, ale spojrzała na twarz Kaspiana i zreflektowała się – No, najważniejsze, żebyś spełniała marzenia. Gdybyś czegoś potrzebowała…
- Wiem, mamo. Dziękuję. Jestem wam taka wdzięczna. Bez was i waszego wsparcia nic bym nie dokonała. Jesteście wspaniali! - przytuliła matkę i wiedziała, że ma w sobie siłę do przenoszenia gór.
Obrazek

Reszta tortu zawitała w nowo odremontowanym mieszkanku w San Myshuno. Cassie postanowiła celebrować z kimś, na kim bardzo jej zależało.
- Cześć, współlokatorko! A teraz szybko, zabieramy się za ten tort, bo jest przepyszny – Cassie uścisnęła serdecznie Ninę i razem zasiadły do stołu.
Obrazek

- No więc? Zdecydowałaś w końcu, co chcesz robić w życiu? - zapytała przyjaciółkę.
- Nie wiem, czy nie pójdę po prostu do pracy. A po godzinach będę puszczać w klubie moje miksy – uśmiechnęła się dziewczyna.
- Jesteś pewna? Jednak studia…
- Studia to twoje marzenie, Cass. Ja chyba wolę coś robić. W końcu nie mam tak dużo pieniędzy…
- Niczego ci tu nie zabraknie – zapewniła ją brunetka, ale Nina pokręciła głową.
- To nie to samo, Cass. Ja chcę być samodzielna, a nie ciągnąć kasę od przyjaciółki. Może mi się odmieni i jednak pójdę na studia? - zastanowiła się blondynka.
Obrazek

Tego popołudnia obie były zmęczone przeprowadzką. Cassie zaszyła się z książką w swoim pokoju, a Nina w swoim – w sumie Cass nie wiedziała, co robi jej przyjaciółka. Zaczęło do niej docierać, że oto zaczyna się jej dorosłe życie. Za miesiąc rozpoczyna studia, pozna nowych ludzi i kto wie, może wreszcie zapomni o Aleksie…?
Obrazek

Relacja może i krótka, ale w następnej trochę więcej emocji. Pozdrawiam :hej:
Zapraszam na relację! :)

Obrazek

Awatar użytkownika
Lion
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 442
Rejestracja: 15 lut 2015, 23:00

Rodzina Delacroix-Hampton

Postautor: Lion » 12 lut 2018, 23:33

Czyżby szykował się romans między Fabianem i Penelopą? B) Pewnie nie powinno się węszyć romansu w każdym spotkaniu, ale czasem trudno się oprzeć... :D
Już byłem pewny, że Connor będzie psycholem, który zrobi coś Faye, tymczasem wyszła im świetna randka. Niemniej, ona nie powinna się tak łatwo godzić na spotkanie z praktycznie nieznaną osobą w ruinach, a i on powinien wiedzieć, że taka propozycja mogłaby wydać się podejrzana, przez co potencjalna kandydatka mogłaby się wystraszyć. :D Tak po prawdzie nie dziwi mnie też reakcja Gerarda.
Fajnie, że Kasjopeja i Nina zamieszkały razem po skończeniu szkoły. :) A więc Cassie chce poznać nowych ludzi i zapomnieć o Aleksie? Coś czuję, że zadrwisz z jej marzeń... ;)


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość