Chore historie MałejMi

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 206
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Chore historie MałejMi

Postautor: MalaMi95 » 24 cze 2017, 19:15

Cześć, tu MałaMi.

Część z was może się zastanawiać, co robię w temacie z sims 3?
No więc już odpowiadam. Być może ktoś kojarzy filmik na YouTube "Najbardziej CHORE pomysły Graczy The Sims"
Jakiś czas temu trafiłam na niego ja i oglądnęłam. W filmiku były różne chore pomysły graczy, ale zwłaszcza jeden przykuł moją uwagę i postanowiłam wykorzystać go w grze.

Początkowo była to tylko gra, ale potem "Pewna osoba" (i ta osoba wie, że to przez nią :P) podsunęła mi pomysł, żebym zrobiła z tego relację.
No i się zaczęło. Czasem myślę, że mój mózg ma chyba w środku taki pokoik nazwany "Wymyślanie relacji" i właśnie tam się udałam i tym razem x)
Z mojej prywatnej, głupiutkiej gry, powstał pomysł na relację i właśnie dlatego jestem tutaj, aby wam ją pokazać :)

Jak sam tytuł wskazuje, historie tutaj pokazane mogą być nieco chore x)
W końcu spójrzcie tylko na podstawie jakiego filmiku je wymyśliłam xD
Mogłabym od razu wam powiedzieć, który z pomysłów wykorzystałam, ale uznałam, że będzie ciekawiej jeśli sami odgadniecie ;)

Tak więc, będę szczera. Nie mam konkretnego pomysłu na tę relację. Nie zdziwcie się jeśli raz narracja będzie pierwszoosobowa, raz trzecio, a innym razem to będę ja, zdjęcia i moje komentarze do tych zdjęć.

Od razu ostrzegam też, że większość zdjęć również będzie robiona przypadkowo. Czasem coś zobaczę, cykam zdjęcie i piszę wątek do relacji.
Tak to będzie raczej wyglądało.
No chyba, że jednak zacznę dokładniej planować tę historię, ale na to bym nie liczyła, to jednak tylko moja gra ;)

Ale za to pierwszy rozdział jest "Ładny" że tak powiem.
Postarałam się ;)


Dobra, po tym jakże długim wstępie, zapraszam wszystkich do przeczytania mojej drugiej relacji.
Pierwszy odcinek króciutki. Kolejne dwa powinny się pojawić dość szybko, ale zobaczymy :)

Zapraszam! :)


.......................................................................................................................................


Każdy kij ma dwa końce, a każda historia swój początek.


Dawno, dawno temu, w pewnym małym miasteczku, podczas srogiej zimy, gdy temperatura spada tak bardzo, iż wszyscy marzą tylko by grzać się przy kominku, sople kołyszą się na wietrze, a śnieg sypie nieprzerwaną falą, kłując w oczy i wpadając za kołnierz, pewnemu człowiekowi urodziła się córka…

Obrazek

A nie, chwila, to nie ta historia, choć ona również zaczęła się dość dawno… Mniejsza, zacznijmy może od początku, dobrze?
Świetnie, Ekhem, no więc cześć, jestem Tristan, najstarszy męski potomek rodu Van Gold… Wampir.
Co? Nie, nie przesłyszałeś się. Ja jak i cała moja rodzina, wszyscy jesteśmy wampirami, a przynajmniej byliśmy, moje dzieci… Ale o tym później. Rany, dopiero zacząłem, a już czuje, że namieszałem.
Kto w ogóle wpadł na pomysł, żeby robić z pamiętnika relację dla tłumu? To jakiś absurd!

Obrazek

Wracając, całkiem możliwe, że słyszałeś o nas czytając jedną ze sławniejszych książek dla młodzieży.
Na pewno wiesz, o którą mi chodzi.
Niemożliwe? A jednak. Tak, to dokładnie TA książka. Chłopak wampir, wilkołak i niezdarna dziewczyna, o którą biją się te dwa typy.
Do tej pory nie mogę uwierzyć, że Stefa mi to zrobiła! A tak ja prosiłem, żeby trzymała się faktów!
No cóż, jak widać zraniona kobieta różnie okazuje swoją złość…
Ech… w każdym razie chciałbyś się może dowiedzieć jak to było naprawdę?
Halo? Jesteś tam? Chyba nie chcesz, żebym gadał do siebie?
Świetnie, skoro wciąż tu jesteś, to znaczy, że możemy zaczynać.
Jeśli myślisz, że czeka cię zwyczajna opowiastka o szczęśliwej rodzinie, to lepiej zakończ tutaj, gdyż historia, która mam do opowiedzenia, to jedna z bardziej pokręconych rzeczy jaką widział ten świat.

Obrazek

A teraz zacznijmy od początku.
Wszystko zaczęło się jakieś dwieście lat temu, gdy mój ojciec Ayden, poznał na jednym z eleganckich przyjęć pewną damę i w ten sposób największy kawalarz jaki kiedykolwiek istniał zyskał żonę.
A była nią Marie Delacroix, moja matka.

Obrazek

Brzmi całkiem romantycznie, nie?
Cóż… nie. Tak naprawdę, ojciec w pierwszym odruchu miał ochotę ją zjeść… dosłownie.

Obrazek

Potem jednak okazało się, że nie może, gdy oznajmiła mu, że jest w ciąży.
No cóż. Mój ojciec zawsze lubił „jadać posiłki w doborowym towarzystwie”
Nic więc dziwnego, że nie minęło dużo czasu jak zaczął mieć problemy ze zliczeniem własnego potomstwa… ale ja nie o tym.

Obrazek

Wkrótce po tym jak dowiedział się o ciąży Marie postanowił się z nią ożenić.
Zapytany kiedyś o powód tej decyzji odpowiedział „Synu, każdy szanujący się wampir powinien choć raz spróbować małżeństwa. Gdy to przeżyjesz, wieczność w samotności nie wydaje się już być taką złą perspektywą”

Obrazek

W ten sposób na świat przyszedłem ja, a trzy lata później moja siostra Emelie.

Obrazek

Przeżyliśmy wspólnie kilkadziesiąt lat. Nasza matka była jednak tylko człowiekiem.
Starzała się znacznie szybciej niż my.

Obrazek

- Sto lat!
- Ale wy wiecie, że ja właśnie skończyłam sto lat?
- Stoooooo laaaaat!

Obrazek

Mimo to czasem miałem wrażenie jakby dla taty wciąż była tą nastoletnią dziewczyną, którą poznał na tamtym przyjęciu.

Obrazek

Minęło tyle czasu, a ja do dziś pamiętam co ojciec powiedział mi w dniu jej pogrzebu.
Stał patrząc się w dal, gdy do niego podszedłem zobaczyłem, spływającą po jego policzku łzę.
„Nie mogę uwierzyć, że to koniec…” zaczął, gdy wyczuł, że się zbliżam po czym obrócił się w moją stronę.

Obrazek

„Nareszcie mogę wrócić do imprezowania i nikomu nie muszę się tłumaczyć z tego ile wypiłem! Synu, dzisiejszej nocy urządzamy największą balangę w dziejach! Drogie panie, nadchodzę!”

Obrazek

A potem pognał do domu by zamówić tancerzy, magików, piosenkarzy i oczywiście zaprosić gości.

Obrazek

I tak właśnie zaczyna się nasza prawidłowa historia. Gdy usłyszycie jej dalszy ciąg, pewnie nie ocenicie mnie zbyt dobrze.
Jestem na to przygotowany.

No ale bądźmy szczerzy.
Jak ja miałem w tym domu wyrosnąć na normalnego sima?


Koniec odcinka 1
(Póki co) Ciąg dalszy nastąpi...
Ostatnio zmieniony 24 cze 2017, 22:32 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 926
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Re: Chore historie MałejMi

Postautor: Galcia » 24 cze 2017, 21:52

Synu, każdy szanujący się wampir powinien choć raz spróbować małżeństwa. Gdy to przeżyjesz, wieczność w samotności nie wydaje się już być taką złą perspektywą
Hahaha! :haha: To się nazywa dobre podejście. Byle tylko nie ożenić się z jakąś nieśmiertelną kobietą. ;)
Rany, ojciec Tristana jest okropny. soft9 Nic dziwnego, że synalek też jest walnięty.
Czekam na ciąg dalszy, zwłaszcza, że go już znam i chcę wiedzieć, co dalej. xD
Obrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 206
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Re: Chore historie MałejMi

Postautor: MalaMi95 » 24 cze 2017, 22:07

Hej, to znowu ja.
Wiem, że pierwszy odcinek dodałam kilka godzin temu, ale jako, że udało mi się dobrać zdjęcia do drugiego uznałam, że dodam od razu.
Zwłaszcza, że to dopiero on w pełni pokazuje o co chodzi z tymi "Chorymi" historiami.

Bez zbędnego gadania, zaczynajmy. :)


Zapraszam ;)

..................................................................................................................................................


Chorych historii ciąg dalszy, czyli co powstało z mojego pomysłu napisania pamiętnika.



O ludzie, gdybym wiedział, że poukładanie wszystkich faktów po kolei będzie takie zajmujące chyba bym nie zaczął tej opowieści.
Nie to, żeby mi się spieszyło. Wampiryzm ma swoje plusy.
Właściwie może powinienem jakoś to nazwać? Hmm…
Mam! „Vampire Diaries”. Brzmi całkiem nieźle. Ciekawe ile czasu minie nim jakiś człowiek jak zwykle zerżnie mój pomysł. Historię już ktoś wykorzystał, poczekajmy i na to.
W każdym razie, ostatnim razem dowiedzieliście się jak przyszedłem na świat i poznaliście nieco mojego ojca.
Założę się, że część z was pomyślała „Hej Trist, ale właściwie po co nam o tym wszystkim mówisz?”
A więc już odpowiadam.
Nie mam pojęcia. No nie patrz tak na mnie. To w końcu pamiętnik. Chyba nie myślisz, że będę tu opisywać jakieś swoje wielkie przemyślenia o życiu, śmierci i tego typu rzeczy, nie?
Oł… a więc jednak? No cóż, uprzedzałem, że to nie ta historia.

Obrazek

Ale znów odchodzimy od tematu.
Po tym jak moja matka odeszła, ojciec bardzo szybko wrócił do swojego dawnego „Ja”.
W domu znów rozpoczęły się niekończące się imprezy, a każdej nocy Aydenowi towarzyszyła inna kobieta.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

To zaowocowało pojawieniem się na świecie znacznej ilości mojego rodzeństwa.
Mój ojciec jednak nie interesował się nimi w żadnym stopniu.
Miał już swojego spadkobiercę, czyli mnie, nie potrzebował więc większej ilości dzieci, które dowiedziawszy się o swoim pochodzeniu, tylko mogłyby narobić większych kłopotów próbując później dostać coś ze spadku.
Myślę, że w ten sposób chciał mnie chronić.
No cóż. Jeśli jesteście ciekawi, to nie do końca mu to wyszło. Jednak może opowiem o tym kiedy indziej.

Obrazek

Wracając, mój ojciec nie był więc najlepszym wzorem do naśladowania, a ja wiedziałem o tym bardzo dobrze.
Pamiętałem więź jaką miał z moja mamą i bardzo pragnąłem właśnie czegoś takiego.
Dlatego, gdy osiągnąłem wiek nastoletni zacząłem się rozglądać za wybranką mego serca.
Niestety żadna ze spotkanych dziewcząt, nie była dla mnie.
I wtedy, pewnego deszczowego dnia, mój ojciec przyprowadził do domu Robin.
Naszą małą sąsiadkę.
Od razu poczułem z nią silna więź. Można powiedzieć, że zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Była taka słodka, mądra i zabawna. Cały dzień spędziłem na wspólnej rozmowie i zabawie.

Obrazek

Obrazek

Lecz wtem przyszedł czas, gdy miałem się rozstać z Robin. Miała wracać do domu.
Nie mogłem na to pozwolić.
Zamknąłem drzwi od pokoju, w którym była i zatrzymałem ją. Chciałem, żeby została ze mną już na zawsze.
Nie potrafiłem znieść myśli, że ktokolwiek oprócz mnie będzie widział jak dorasta. Nie mogłem też pozwolić, żeby dorosła i zakochała się w kimś innym.

(Matko, ta mina Trista. Ja naprawdę nie chcę wiedzieć o czym on tak fantazjował w tej chwili xD)
Obrazek

Ojciec bardzo szybko zgodził się na to by Robin zamieszkała z nami. Okazało się bowiem, że dokładnie po to ja sprowadził z tym, że to on miał zostać jej przyszłościowym ukochanym.
Gdy jednak usłyszał, że zakochałem się w Robin, szybko odpuścił.
- Skoro tak ci zależy, to w porządku, możesz ja zatrzymać. Ja i tak mam już za dużo kochanek – rzekł. Potem dowiedziałem się, że miał romans z matką Robin, która nosiła już jego trzecie dziecko, co było jakimś rodzajem rekordu w jego wypadku.
Z tego co słyszałem, nawet się specjalnie nie kryli ze swoim romansem przed ojcem Robin i mężem tej kobiety.

(- Możecie się sunąć? Zagradzacie mi dojście do kibla xD)
Obrazek

Robin w miarę szybo przyzwyczaiła się do myśli, że nie opuści naszego domu. Ale tak naprawdę nie miała po co go opuszczać.
Zapewniałem jej wszystko. Każde jej życzenie było dla mnie rozkazem.
Lata mijały, a Robin zaczęła rozumieć ile dla mnie znaczy i kim będzie w przyszłości.
W końcu nastał moment, gdy stała się dorosła i tak jak tego chciałem zakochała się we mnie.
Nie posiadałem się z radości, gdy powiedziała mi, że jest w ciąży. Ona również była szczęśliwa.

Obrazek

Wtedy jednak stało się najgorsze.
Gdy pewnego dnia wróciłem do domu po pracy (Pieniądze nie biorą się z drzewa, niestety) jak zwykle udałem się do pokoju Robin i zobaczyłem ją...

Obrazek

W objęciach mojego ojca.

Obrazek

Nie czekałem ani chwili. Natychmiast rzuciłem się by ich rozdzielić.
- Co to ma znaczyć?! – wrzasnąłem. Robin patrzyła na mnie tylko swoimi wielkimi oczami, nie wiedząc co powiedzieć.

Obrazek

Ojciec nie wyglądał na przejętego, bardzo mnie to rozzłościło.
- Wynoś się! – wrzasnąłem, Ayden patrzył na mnie zaskoczony.
- Daj spokój Tristan. Znajdę ci następną.

Obrazek

Ja jednak nie chciałem słuchać. Rzuciłem się na ojca i wyrzuciłem go z domu. Ot tak. Wielki wampir, który setki lat panował nad tym domem i utrzymywał porządek wśród okolicznych wampirów, został z niego po prostu wyrzucony, a wszystko to przez jedną dziewczynę.
I choć wtedy o tym nie myślałem zaczęła się nowa era. Moja. Od tej pory to ja miałem być przywódcą i dbać o porządek w mieście.
Czy dobrze się spisałem?
O tym będziecie musieli zadecydować sami.

Obrazek

W tamtym czasie myślałem tylko o mojej słodkiej Robin, która nie była już tylko moja.
- Czyje to dziecko? – spytałem, gdy tylko odholowałem ojca na zewnątrz. Dziewczyna milczała. – Czyje?! Mów! – rozkazałem, Robin zalała się łzami.
- Nie wiem.
To mnie dobiło. Ta kobieta miała być moją drugą połówką, moja muzą. Okazało się jednak, że była nią nie tylko dla mnie.
W pierwszym odruchu chciałem się na nią rzucić. Wypić z niej całą plazmę jaką tylko miała, a potem wyrzucić.
Byłem wściekły i to bardzo.
Nie mogłem jednak tego zrobić.
Kiełkujące w niej życie, mogło być moim dzieckiem. Moim synem.
I tak rozpoczął się najgorszy okres w moim życiu. Codziennie walczyłem z pokusą, by nie pozbyć się Robin. Nie mogłem na nią patrzeć, a jednocześnie pragnąłem się do niej przytulić.
To było nie do zniesienia.

Obrazek

I wtedy spotkałem ją - Bailey, nowa dziewczyna w okolicy.
Gdy tylko ją zobaczyłem, wiedziałem, że połączyło nas coś wyjątkowego...
Miała moją ulubioną grupę krwi!
Sam jej zapach sprawił, że pociekła mi ślinka. Myślałem, że oszaleję jeśli się zaraz nie napiję. Uśmiechnąłem się więc czarująco jak zwykle, gdy byłem głodny i zbliżyłem się ochoczo do niewiasty.
Gdy byłem na wyciągnięcie ręki od niej, dziewczyna odwróciła się w moją stronę.
- O my gosh!!! Prawdziwy, żywy, oddychający wampir! – wrzasnęła ledwo mnie ujrzała. Nie miałem pojęcia skąd wie… Czy to moje zmieniające barwę oczy? Blada skóra? Strach przed słońcem, wystające kły, a może plamka plazmy na koszuli? Super szybkie tempo chodu? Myślałem, że maskuję się doskonale, ale ona była niezwykła i od razu mnie przejrzała. Uśmiechnąłem się szerzej.
- Właściwie, to wampiry nie do końca są żywe… - zacząłem, lecz ona w ogóle mnie nie słuchała.
- Zabierz mnie ze sobą! Błagam! Mogę wziąć z tobą ślub choćby i zaraz! Urodzę ci dzieci! Mnóstwo dzieci! No chyba, że akurat w trakcie porodu prawie się wykrwawię jako, że noszenie małego wampira w ciele ludzkiej kobiety może być niebezpieczne. Wtedy pewnie prawie umrę, a ty zmienisz mnie w wampira i kicha. Ale za to nasza córeczka będzie śliczna!
- Ale wampirzyce mogą normalnie mieć dzieci…
- To kiedy idziemy?!
No powiedzcie, jak mogłem odmówić?

Obrazek

Zabrałem ją więc do domu i zatrzymałem.
Zresztą, ona i tak nie miała ochoty nigdzie iść.

Obrazek

Obrazek

Miesiące mijały. W końcu nadszedł dzień porodu Robin.
Tak jak się spodziewaliśmy urodziła syna.
Mojego syna.
Byłem przeszczęśliwy! Miesiące złości i strachu, że będę musiał wyrzucić Robin w końcu dobiegły końca.
O dziwo, złość na dziewczynę przeszła mi szybciej niż myślałem.

Obrazek

Obrazek

Wtedy jednak zrozumiałem, że uczucie, którym ją darzę nie jest już tylko przeznaczone dla niej.
Teraz miałem Bailey i ona również dała mi dziecko – córeczkę.
Wtedy dzięki Robin zrozumiałem, że życie z jedną kobietą być może nigdy nie było dla mnie. Nie zamierzałem jednak być jak ojciec. Mieć pół miasta kochanek i więcej dzieci niż byłem w stanie spamiętać.
O nie, ja chciałem wychowywać moje dzieci.
Myślałem jednak, że Robin i Bailey mi wystarczą.
Jak to jednak w życiu bywa, okazało się być inaczej.
Czas mijał, kobiet przybyło, a piwnica została rozbudowana tak by każda z mych lubych miała własny pokój, kuchnię i łazienkę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ja po prostu kochałem je zbyt mocno!



A teraz żebyśmy mogli z fabułą iść dalej, krótki opis kochanek Trista ;)


Na początek. Wszystkim "Damom" mojego Tristana (czyli simowej parodii Edwarda ze Zmierzchu) zrobiłam kwatery w piwnicy.
Do wszystkich pokoi wstęp ma oczywiście tylko Tristan. Kiedyś mieli wszyscy domownicy (czyli siostra Trista i jego ojciec) ale zmieniło się to po tym jak Tristan odkrył, że jego wampirzy ojczulek odwiedza jego "Damy" i składa im "Nieprzystojne propozycje" x)

Obrazek

A oto jego "Damy"

Pierwszą jest wspomniana wcześniej Robin, która została uprowadzona przez ojca Tristana by być jego żoną/kochanką. Tristan zakochał się w niej i odebrał ojcu. Dziewczynka jednak po latach zamknięcia trochę zbzikowała i ostatecznie miała romans i z Tristanem i jego ojcem co doprowadziło do tego, że przez czas ciąży nie wiadomo było czyje dziecko nosi. Ostatecznie okazało się że Trista i dzięki temu zamiast zostać zjedzona, zachowała życie jako jedną z głównych konkubin ^^

Obrazek

Nasza kolejną kandydatką jest ukochana Bailey (Parodia Belli ze zmierzchu) Tristan zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia. Bailey zawsze była fanką istot nadnaturalnych więc (of course) zgodziła się od razu na bycie kochanką Trista. Zaraz po przyprowadzeniu do domu, rzuciła się w objęcia Trista i zaszła z nim w ciążę. (Urodziła im się córka jak w książce xD)
W każdym razie Bailey do tego stopnia podbiła serce Trista (A może była tak namolna?), że ten postanowił ostatecznie wypuścić ją z piwnicy, a nawet się z nią ożenił.
- Oby nie lało, nie wziąłem parasola.
- Nie martw się Triścik. Jeśli będzie trzeba, osłonię cię własnym ciałem!
- Eee… dzięki.

Obrazek

- I co ty na to tato?! Mówiłam ci, że znajdę sobie męża!
- Może jednak wypuszczenie jej z piwnicy to był błąd?

Obrazek

- O my gosh! Żona wampira, ja pierdzielę! How cool is that?! Nawet pierścionki mają niewidzialne!

Obrazek

Bailey ma więc najwyższą pozycję, ale ma też z tego tytułu obowiązki jak niańczenie wszystkich dzieci Trista z innych związków, gdy te nie przebywają z matkami.
Co o dziwo wypełnia z radością i opiekuje się nimi sama z siebie (W sensie, że nie muszę jej tego kazać robić)
Ale w końcu kocha Trista do szaleństwa, więc nic dziwnego, że zrobi dla niego wszystko x)

Kolejną jest Wilkołacza córka Wilhelmina, w której Tristan zakochał się gdy ujrzał ją biegającą ze stadem jeszcze gdy ta była dziewczynką. Poczekał parę ładnych latek (Jest wampirem to może :P) A potem sprowadził do domu.

Obrazek

Tak, tu już w ciąży z Tristem x)

Obrazek

Dzieci mieszkają ze swoimi matkami, ale mogą wychodzić w przeciwieństwie do nich. Zwykle Bailey zajmuje się wtedy nimi i zabiera na spacery do parku bo Trist jest zbyt zajęty szukaniem nowych ofiar (I nie chodzi tu tylko o nowe kochanki ;))

A na koniec kobitka, którą lubię nazywać "Egipską księżniczką" choć nią nie jest. To po prostu jedna z tancerek, która przyszła na wieczór kawalerski do Trista. Wpadła mu w oko więc "Uczynił ją księżniczką swego serca"

Obrazek

Do tego mam jeszcze parę zdjęć ze wspólnej wigilii. Trist był tak dobry, że wypuścił na ten ważny dzień wszystkie kochanki z piwnicy.

Obrazek

Obrazek

A do tego parę zdjęć siostry Trista z ukochanym Amikiem – Kto czyta „Pamiętniki Łabędzi” może go kojarzyć z jednego odcinka ;)

Obrazek

Obrazek


Koniec odcinka 2
(Póki co) Ciąg dalszy nastąpi...
Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 926
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Re: Chore historie MałejMi

Postautor: Galcia » 25 cze 2017, 14:31

Czy Robin nie jest... odrobinę za młoda dla Tristana? xD I ta mina, jak zamyka ją w pokoju! :haha:
Nie miałem pojęcia skąd wie… Czy to moje zmieniające barwę oczy? Blada skóra? Strach przed słońcem, wystające kły, a może plamka plazmy na koszuli? Super szybkie tempo chodu? Myślałem, że maskuję się doskonale, ale ona była niezwykła i od razu mnie przejrzała.
Kamuflaż poziom -9000. :rotfl: No nie mam pojęcia, jak go przejrzała...
Chciał być lepszy od ojca, dlatego swoje kochanki zamykał w piwnicy. xD
Jedno mnie tylko zastanawia: żadnej z tych kobiet nie przeszkadzało, że Tristan ma oprócz niej dziesięć innych konkubin? :P Nawet podczas wspólnej wigilii wyglądają na całkiem zadowolone z życia, które mogę porównać jedynie do żywota krowy mięsnej. xD Chociaż nie, krowy mięsne przynajmniej mogą wychodzić na pastwisko.
Obrazek

Awatar użytkownika
Gunia
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 250
Rejestracja: 15 gru 2013, 13:59

Re: Chore historie MałejMi

Postautor: Gunia » 27 cze 2017, 10:43

Maria Delacroix <3 :D
Chyba wiem, o jakim odcinku mówisz :P mnie najbardziej przeraziła ta z syndromem sztokholmskim :P
Tristan jest super ;D Gdybym mogła na swoim leciwym lapku odpalić trójkę, to bym odpaliła, ale nie da rady a narobiłaś mi ochotę na grę w trójkę :<
Zapraszam na relację! :)

Obrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 206
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Re: Chore historie MałejMi

Postautor: MalaMi95 » 29 cze 2017, 13:16

Bardzo dziękuję za komentarze :)

Galcia -
"Czy Robin nie jest... odrobinę za młoda dla Tristana?"
Jest xD
Ale z drugiej strony nawet jako dorosła byłaby za młoda. W końcu Tristan urodził się jakieś dwieście lat temu.
Uznał jednak, że jak jest wampirem to może poczekać, aż Robin dorośnie. On i tak się nie postarzeje ;)
"Jedno mnie tylko zastanawia: żadnej z tych kobiet nie przeszkadzało, że Tristan ma oprócz niej dziesięć innych konkubin?"
Właściwie, to trzy inne konkubiny. W tym momencie Trist ma tylko czwórkę łącznie ;)
A odpowiadając na pytanie, to one na początku o sobie nie wiedziały. Nie bez powodu każda miała własną "Kwaterę" zamiast wspólny salon i jedna kuchnia :P
A potem to już widocznie tak pokochały Trista, że wybaczyłyby mu wszystko x)
"Chociaż nie, krowy mięsne przynajmniej mogą wychodzić na pastwisko."
Widocznie bliżej im do krów mlecznych w tej sprawie xD


Gunia -
"Chyba wiem, o jakim odcinku mówisz"
Ja w ogóle myślałam, że jest tylko jeden. Dopiero jakoś teraz obejrzałam drugi i widziałam, że pomysły też były niezłe xD
"Gdybym mogła na swoim leciwym lapku odpalić trójkę, to bym odpaliła"
Wiem co czujesz. Ja na swoim starym komputerze też nie bardzo mogłam grać w trójkę, bo albo się gra wyłączała, albo cały komputer wysiadał x)
Między innymi dlatego moja pierwsza relacja jest robiona w czwórce. Choć akurat nie żałuję, że to w tamtej części gry ją zaczęłam ;)



W dzisiejszym odcinku dowiemy się nieco więcej o dzieciach Trista, pokażę wam jako taki zamysł na fabułę tej relacji (Choć wciąż nie wiem co z tego wyjdzie xD) i zmienimy sobie narracje x)
Wybaczcie, ale po prostu ten odcinek powstał bardzo spontanicznie i pomyślałam, że nie bardzo chcę zmieniać wszystko tak by Trist to mówił.

Możliwe, że w kolejnym odcinku wrócimy do Trista (lub nie. Jak mówiłam na początku z tą relacją nic nigdy nie wiadomo x))

A teraz zapraszam na kolejny odcinek :)

.............................................................................................................................................................


Dzieciaczki, Amiczki i inne koteczki



Od chwili gdy Tristan zakochał się po raz pierwszy i zamknął swoje oblubienice w „Specjalnej kwatrze na dole” minęło kilka lat. Ponieważ Tristan nie był zbyt powściągliwy jeśli chodzi o fizyczne uciechy, wkrótce na świecie pojawiła się czwórka jego wspaniałych pociech.

Shyla - Wampirza córka jego i Bailey (Pierwszej żony)
Urocza złotooka dziewczynka o równie złotym sercu… do czasu. Taka bowiem była Shyla dopóki po wielu latach nie zrozumiała, że zamknięte na dole kobiety wcale nie są jedynie specjalnie dobranymi dla niej niańkami, ale kochankami ojca.
Shyla nie mogła się z tym pogodzić. Jej ukochany tato zdradza mamę? Dlaczego mu nie wystarcza? Dlaczego potrzebuje ich więcej?
Dziewczynka poczuła urazę tak wielką, że pękłoby jej serce, gdyby go w porę nie zamknęła. I tak w sercu małej narodziła się niechęć do wszystkich stąpających po tej ziemi mężczyzn, nie ważne człowiek, wampir, wilkołak… Wszyscy są tacy sami.
Mimo jednak całej tej niechęci znalazł się ktoś, kogo Shyla akceptowała, a nawet polubiła, a był to jej brat Clinton, z którym dorastała jako, że dzielił ich jedynie rok różnicy.
Z czasem jak dorastała, Shyla zrozumiała jeszcze jedną rzecz. Fakt, że jako najstarsze wampirze dziecko zyskała tytuł „Następcy” po ojcu, wcale nie znaczy, że rodzeństwo, które rozrastało jej się w błyskawicznym tempie tak łatwo odpuści…
Od zarania dziejów znane są historie o brutalnych pojedynkach wampirów. Wróg czy rodzina… W tym krwawym świecie nie ma to znaczenia, a ona jest tylko jedna.
Shyla widziała to bardzo wyraźnie w oczach swojego najmłodszego wampirzego brata – Neala. Syna Egipskiej księżniczki i małego ulubieńca ojca.
Teraz jest mały, ale czas nie ma znaczenia dla wampira, poczeka ile będzie trzeba. Dorośnie, a potem przewyższy ją… Chyba, że się postara i to ona pierwsza go przechytrzy.
Czy Shyla podoła i zostanie księżniczką wampirów?

(Tu parę zdjęć z ukochanym Amikiem)

- Shyla… Shyyyyla… SHYLA! Weź wstań i mnie nakarm, głodny jestem.

Obrazek

- Amik, czy wiesz co się dzieje z psami, które o szóstej rano budzą swoje wampirze właścicielki?
- Spacerek? Jedzenie? Spacerek? Jedzenie?!

Obrazek

- Jak jeszcze raz mnie obudzisz, to tak cię urządzę, że wylądujesz w szpitalu na specjalnym zamkniętym oddziale. Kumasz?!
- Chyba jednak nici z żarcia. Może Trist mi coś da.

Obrazek

- A teraz stój tak w kącie przez godzinę i ani mi się waż ruszyć!
- Czy ona w końcu ruszyła tyłek po jedzenie? Głodny jestem!

Obrazek

Obrazek

(Ciąg dalszy Amika za chwilę)


Clinton - Najstarszy syn, którego matką jest Robin (Porwana w dzieciństwie dziewczynka)
Chłopak nie miał w życiu lekko. W przeciwieństwie do swej młodszej siostry Shyle, która rosła otaczana miłością, on musiał przez dłuży czas radzić sobie sam, co sprawiło, że wyrósł na samotnika. Wszystko dlatego, że jego matka (która od siedzenia w zamknięciu przez kilkanaście lat trochę zbzikowała) nie była do końca wierna Tristowi.
Gdy pewnego dnia odwiedził ją ojciec chłopaka, bez wahania poszła z nim w tango.
Tristan się o tym dowiedział i był wściekły. Nie mógł jednak porzucić Robin, noszone przez nią dziecko mogło być jego.
I tak zaczęły się najtrudniejsze dziewięć miesięcy w jej życiu, gdzie Trist wciąż walczył ze swoją wampirzą naturą i próbował się hamować, by natychmiast Robin nie wyrzucić, co przy jej stanie oznaczałoby tylko jedno – koniec.
Gdy dziecko w końcu przyszło na świat, na szczęście dla Robin, okazało się ono być Tristana.
Tu jednak pojawił się kolejny problem, nie było ono wampirem.
Trist długo ze sobą walczył, ale w końcu musiał to przyznać. Mimo, że był to jego najstarszy syn i teoretycznie dziedzic, to dziedziczyć on nie mógł. Trist wiedział o tym, aż nazbyt dobrze. Nie mógł dopuścić by największe sekrety rodziny Van Gould, ich dobytek i skarb dostał… człowiek.
I właśnie w ten sposób Clinton rozpoczął swe życie jako dziecko – porażka.
Mimo miłości do syna, Trist nie mógł go wyróżnić i dać mu tego na co w rzeczywistości zasłużył i co mu się z prawa urodzenia należało.
Była jednak jedna rzecz, której Trist nie był świadomy w chwili urodzenia Clintona. Jego matka wcale nie była taką zwyczajną kobietą. Choć sama nie posiadała takowych zdolności, to jednak wywodziła się z prastarego rodu czarowników.
Gdy tylko spojrzała w oczy synka już wiedziała, że nie jest on zwykłym dzieckiem i kiedyś będzie wielki, dlatego dbała o niego jak tylko umiała, by przyniósł dumę swemu ojcu, którego Robin mimo wszystko kochała.
Czy Clinton podoła i kiedyś zajmie należne mu miejsce?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Neal – Mały wampirzy synek Egipskiej księżniczki Andżeliki.
Tristan nie mógł uwierzyć własnym oczom, gdy w buzi małego Nela po raz pierwszy ujrzał ostre kiełki. Od tak dawna marzył o wampirzym synu, a teraz był tu w jego ramionach. Trist całkowicie stracił głowę dla swego szkraba. Można było bowiem powiedzieć o Triście wiele, ale na pewno nie to, że nie dbał o swoje dzieci. (Nawet Clinton bowiem miał najlepszą z możliwych opiekę, gdy okazało się, iż jest jego synem)
Mimo szczęścia, w sercu Trista w dzień jego narodzin pojawiło się coś jeszcze… Strach. Strach o ukochaną córeczkę Shyle.
Trist wiedział, że świat wampirów jest okrutny, a kobiecie jest w nim szczególnie ciężko jeśli chodzi o władzę.
Gdy ogłosił na specjalnej radzie wampirów, że to właśnie ona przejmie po nim dowodzenie, usłyszał mnóstwo sprzeciwów ze strony pobratymców.
Dobrze wiedział, że chętniej widzieliby na jego następcę syna. To właśnie oni podsuwali mu coraz to nowe kandydatki i w ten sposób poznał Angel – mamę Nela, na swoim wieczorze kawalerskim.
Mimo słodkiego i niewinnego wyglądu Trist dobrze wiedział, że gdy syn dorośnie również będzie chciał odziedziczyć po nim majątek. Na pewno znajdą się tacy, którzy go poprą, a wtedy jeśli Shyla nie ustąpi, rozpocznie się wojna… I to krwawa.
Trist westchnął i przytulił mocno synka.
- Nigdy nie zapomnij kto jest twoją prawdziwą rodziną, dobrze? – szepnął. Mały zapewne nie zrozumiał i minie jeszcze dużo czasu nim to się stanie. Jednak stojąc tak i trzymając synka w ramionach Trist miał nadzieję, że uchroni swe dzieci przed nimi samymi, tak by nie musiały przeżywać tego co on kiedyś.
Czy Neal sięgnie po władzę? A może zwyciężą więzy krwi?

Obrazek

Obrazek

- Dobra stary, wiem, że przeżywasz tu wzruszające chwile ze smarkaczem ale wiesz, jakby ci to powiedzieć…

Obrazek

- Głodny jestem!

Obrazek

(C.D za chwilę)

Rebecca - Najmłodsza z czwórki. Młodsza o (jeden simowy dzień) jeden miesiąc od Neala, córka Trista i Wilhelminy.
Najbardziej radosne dziecko z całej gromadki. Wszędzie jej pełno!
Ale trudno się dziwić, jako jedyna z rodzeństwa nigdy nie weźmie udziału w całym tym wyścigu o władzę nad majątkiem rodzinnym Trista. Bo i jak skoro urodziła się jako mały wilkołaczek?
Dokładnie, gdy Trist zobaczył jej matkę polującą jako dzieciak razem ze swym stadem z miejsca się zakochał. Ta energia i radość w jej niewinnym spojrzeniu urzekły jego zimne serce.
Wiedział, że nie może bez niej żyć, dlatego, gdy dziewczyna osiągnęła wiek nastoletni natychmiast ją porwał.
Nie wiedział jeszcze wtedy, że Wilhelimina była wilkołaczą księżniczką i w przyszłości miała zostać przywódczynią rodzinnego stada.
Wilkołaki długo próbowały ją odbić, lecz wszystkie ich wysiłki spełzły na niczym, gdy okazało się, że ich księżniczka jest z wampirem w ciąży. Wilki długo wyły żałośnie tej nocy, gdy ostatecznie straciły swą przywódczynie. Bowiem wilkołak, który związał się z wampirem nigdy nie będzie już mógł wrócić do swego stada. Nigdy.
Więzy ze stadem zostały na zawsze przerwane i Willa już nigdy nie będzie miała szansy by ich poczuć i odnaleźć.
Jest to stan, który dla dzieci księżyca jest gorszy niż śmierć, nigdy nie móc się zbliżyć, powąchać, przytulić, polować.
Wilkołaki odeszły, a Willa została, samotna, gdyż dopiero wtedy zrozumiała co straciła decydując się na ten związek.
Niedługo później zawitało jednak do niej szczęście w postaci córeczki Rebeki.
Początkowo dziecko, które wydawało się być jedynie człowiekiem w istocie okazało się być małym, rozbrykanym wilkołaczątkiem!
A chwila jej narodzin była momentem, gdy na jeden moment wszystkie wilkołaki stanęły i wpatrzyły się w jedną stronę. W miejsce gdzie przyszła na świat ich królowa.
Mimo, że z krwi wampira, to wszystkie wilkołaki to poczuły, to była ona, długo wyczekiwana królowa, o której mówiły legendy. Królowa, która połączy zwaśnione klany.
Tej nocy Trist również to poczuł i zrozumiał, że wilkołaki zrobią wszystko by ją odzyskać, a gdy to zrobią, straci ją.
Na razie jednak Rebecca dorastała pod czujnym okiem mamy, która pilnowała by nauczyła się wszystkich wilkołaczych zachowań potrzebnych jej do nadchodzącej walki.
Czy Rebecca powróci do stada?

Obrazek

Obrazek


- Dobra, kij z nimi wszystkimi, sam znajdę sobie żarcie. Jedzonko nadcho… Co do jasnej anielki?!

Obrazek

- Co ten wypłosz robi przy mojej misce?! Chwila… Nakarmili jego, a nie mnie?! JEGO?!

Obrazek

- Dobra Pra… Amik, zachowaj spokój. Udawaj, że go nie widzisz. Pokaż mu, że jest dla ciebie tak mało ważny, że aż nieistotny!

Obrazek

- Kurczę… zjadłbym coś. Może jak podejdę… Nie! Nie zniżysz się do jego poziomu! Pokaż mu, że jesteś ponad fizyczne potrzeby i nie zjesz nic po tym wypłoszu! A do tego… O! Świetnie się bawisz swoją zabawką!
- Matko jaki głupek. Ma karmę w misce, a próbuje zjadać sztuczne hot-dogi. Kretyn! Lepiej złapię parę wiewiórek, bo jeszcze na mnie przejdzie ta głupota!

Obrazek

- Ej! Czekaj no ty futrzasty wymoczku! Czy ty śmiałeś się ze mnie śmiać?! Już ja ci pokażę ty…

Obrazek

- O… Niebo o poranku jest takie piękne… Czy ta ruda kula coś do mnie mówiła?

Obrazek

- No, także pamiętaj, bo pożałujesz! Na dowód, że jestem poważny obsikam tamtą ławkę! I podniosę tym razem łapę! O!
- Wiewiórki!

Obrazek

- O rany! Jakie cuuute! Nie wierzę, że chciałem was zjeść! Przecież te pyszczki są taki słodziutkie! I te oczka jak paciorki! Puci, puci maluszki!

Obrazek

(Historyjka Amika – koniec;))


Czas szybko mijał i wkrótce najstarsze pociechy Shyla i Clinton osiągnęły wiek nastoletni. Wiek gdy ich nadnaturalne zdolności zaczęły dawać o sobie znać.

Obrazek

Obrazek

Był to więc wiek trudny jednak nie tylko dlatego, bowiem nie ważne czy to człowiek, wilkołak, wróżka czy wampir, wszystkie nastolatki są tak samo trudne o czym przekonał się nasz kochaś.
Trist bardzo szybko zrozumiał, dlaczego jego ojciec wolał by jego liczne potomstwo wychowywało się z matkami, a sam zwykle nie brał w tym udziału. Posiadanie w domu jednego nastolatka wiązało się z ciągłym bólem głowy spowodowanym kłótniami, późnym wracaniem i nieplanowanymi imprezami, a co dopiero całej ich gromadki!
Tak więc Trist dziękował w duchu, że (Póki co) ma tylko dwójkę.
Widząc jednak, że coraz bardziej się od siebie oddalają, postanowił, że powinni spędzić ze sobą nieco więcej czasu.
Jak pomyślał, tak zrobił. Zamówi trzy bilety i tydzień później cała trójka pojechała do Champs Les Sims na kilkudniowe wakacje.
Dzieci były wniebowzięte, lecz nie do końca z tych samych powodów co ich ojciec.
Clinton, który ostatnimi czasy pilnie zaczął studiować księgi magiczne (okazało się, że w tajnej bibliotece ojca jest ich pełno) przeczytał w jednej z nich, że Chams les sims to nie tylko wybitne nektary i urocze widoczki, ale również jedno z ulubionych miejsc czarowników. Dlaczego? Charakteryzowało się ono silną magiczną aurą, tak, że moc powracała szczególnie szybko, do rzucającego czary. Clinton studiując księgi dowiedział się również, że swego czasu narodziło się tu i wychowało wielu sławnych magów. Była więc duża szansa, że gdyby znalazł ich rodzinny dom (lub chociaż miejsce gdzie kiedyś stał) mógłby znaleźć ich tajne przepisy lub prywatne zapiski!
Nie mógł przegapić takiej okazji.

- Amik, nie sikaj na posłanie!
- Że słucham? To nie ja! To ten twój wypłosz zwany kotem!

Obrazek

Shyla natomiast miała nieco inne plany. Może Champs les sims było miastem magów, ale zdecydowanie było również miastem wampirów. Ukryte, ciemne grobowce pełne skarbów były wręcz dla nich idealnym miejscem. Gdzie człowiek nie pójdzie… O tak, zdecydowanie chciała odkryć sekrety tego miejsca. I kto wie? Może znajdzie tu sprzymierzeńców, którzy pewnego dnia mogą jej się bardzo przydać?
Tak myśląc obróciła się w stronę brata i wyszczerzyła kły.
- Clinton co ty na to, żeby się nieco rozejrzeć po mieście?
Chłopak spojrzał podejrzliwie w stronę siostry. Owszem, może i był jedynym facetem, którego lubiła, ale nie zawsze był z tego powodu zadowolony. Zazwyczaj oznaczało to po prostu tyle, że pełnił rolę jej prywatnego podnóżka i musiał pomagać w realizacji szalonych pomysłów.
- Pewnie, ale ojciec nie pozwolił… Hej! Słuchasz ty mnie?! – zawołał widząc, że dziewczyna go ignoruje. Ta machnęła ręką.
- Daj spokój! Zaraz to załatwię – rzekła i ruszyła w stronę ojca.

Obrazek

Clinton z podziwem przyglądał się jak jej oziębła chwilę temu twarz zmienia się w czystą niewinność, gdy dziewczyna rozszerzyła oczy i zwinęła usta w podkówkę. – Tatusiu? Możemy z Clintonem przejść się po mieście? Proszę!
Przez jedną krótką chwilę Clinton myślał, że ojciec się zorientuje. Nic bardziej mylnego, Trist widząc smutek na twarzy swej ukochanej córeczki natychmiast otoczył ją ramieniem i kiwnął głową.
- Oczywiście skarbie! Widzimy się później.

Obrazek

Clinton z otwartą buzią patrzył na całą scenę. Shyla widząc to wyszczerzyła kły.
- To co? Idziemy?
Chłopak zawahał się. Naprawdę miał spędzić z nią cały dzień? Miał zupełnie inne plany. Spróbował więc jeszcze raz.
- Ale wiesz Shyla jesteś wampirem… Chyba nie powinnaś tak chodzić po słońcu…- zaczął, lecz Shyla zbyła to machnięciem ręki.
- Spoko, jestem jeszcze na tyle młoda, że skóra jedynie trochę swędzi. A poza tym, rzuć to swoje czary mary co ostatnio i tyle.
Chłopak gapił się na nią chwilę.
- Wiesz ile energii mnie to będzie kosztować?! – zawołał lecz dziewczyna już nie słuchała, tylko ruszyła przed siebie. Chłopak westchnął i niechętnie powlókł się za nią. To będzie długi dzień.

Obrazek

Tymczasem Trist, widząc, że tego dnia raczej nie spędzi ze swymi pociechami, postanowił umilić sobie czas w inny sposób i ruszył do sklepu z nektarami, by kupić coś dla swoich licznych ukochanych na prezent. Właśnie zastanawiał się, czy wybrać nektar z fioletowych słońc, a może z odmiany winogron zimna góra, gdy zaczepiła go ekspedientka.
- W czymś panu pomóc?
Trist zerknął na nią i ujrzał szczupłą kobietę o kasztanowych włosach i ślicznych ciemnych oczach. Mimowolnie przejechał językiem po zębach i uśmiechnął się.
- W rzeczy samej, bardzo przyda mi się pani pomoc.

Obrazek

W tym czasie, gdy Trist zajmował się bajerowaniem ekspedientek, jego dwie pociechy udały się na rynek główny.
W pewnym momencie Shyla zatrzymała się i zerknęła na brata.
- No, to dajesz to swoje czary mary.
W pierwszej chwili Clinton chciał się sprzeciwić ale ostatecznie pokręcił głową i wyjął różdżkę. I tak siostra w końcu postawi na swoim więc po co marnować czas na bezsensowne kłótnie?
- Gotowa?
Błysk zniecierpliwienia w jej oczach wystarczył za odpowiedź.
- No to zaczynam. Buchu dżigi chybi…
- Przestań się wygłupiać i rzucaj zaklęcie! – rzekła Shyla, a Clinton przewrócił oczyma.
- Nudziara…
- Mówiłeś coś?
- Nie nic – rzekł szybko Clinton i odchrząknął. – Bądź odporna na słońce.

Obrazek

Dookoła dziewczyny na chwilę rozbłysła tęcza, po czym zniknęła. Shyla zerknęła na swoje dłonie i uśmiechnęła się.

Obrazek

- Dobra robota Clinton! – rzekła klepiąc go po ramieniu. – No, to ja spadam, przygoda czeka! – krzyknęła i pobiegła przed siebie zostawiając osłupiałego chłopaka na środku drogi.
- I tylko po to mnie tu ciągnęłaś?! – wrzasnął za nią, lecz nie uzyskał odpowiedzi.

Obrazek

Trist patrzył w oczy niedawno poznanej ekspedientki próbując przypomnieć sobie jej imię. Niestety ciężko mu się myślało, gdy jedyne co miał w głowie to to jak wybornie pachnie i smakuje jej krew. Gdy jednak odsunął się na chwilę by na nią spojrzeć zrozumiał, że dla dziewczyny nie ma to żadnego znaczenia. Była w nim szaleńczo zakochana i w tej chwili wybaczyłaby mu wszystko.

Obrazek

Trist uśmiechnął się.
- Wiedziałem. Coś czułem, że nie jesteś zwykłą Francuzką.
Kobieta również się uśmiechnęła, a z tyłu jej pleców wyrosły złociste skrzydła, którymi zatrzepotała delikatnie.
- A ty nie jesteś zwykłym turystą. Co sprowadza cię na moje ziemie synu nocy? – spytała i zrobiła krok w jego stronę tak, że prawie stykali się nosami.

Obrazek

Trist uśmiechnął się drapieżnie.
- Musisz pytać?
Kobieta nachyliła się jeszcze bardziej, a potem zatonęli w rozkosznym pocałunku.

Obrazek

Pocałunku, który zaprowadził ich wprost do sypialni wróżki.
Ledwie wylądowali na łóżku, a Trist już wiedział, że mogą być z tego kłopoty. Leżąc jednak obok skrzydlatej piękności jakoś nie potrafił się na tym skupić, więc po prostu wyrzucił irytującą myśl z głowy.
Kilka godzin później, wychodząc z domu kobiety był ciekaw czy jeszcze kiedyś ją zobaczy.

Obrazek

Obrazek

W czasie, gdy Trist urządzał sobie małe randevu z wróżką, jego najstarszy syn Clinton usilnie próbował zlokalizować źródło mocy, które wyczuł gdy tylko dotarli na miejsce.
Trzeba przyznać, że był naprawdę zdeterminowany.

Obrazek

Po sprawdzeniu wszystkich pryszniców w hotelu, telewizora i paru umywalek w końcu znalazł mały promyczek magii, który zaprowadził go wprost do małego sklepu nieopodal hotelu, gdzie się zatrzymali.
Gdy tylko wszedł Clinton od razu wyczuł, że to jest to czego szukał.
Całe miejsce wręcz iskrzyło się od zgromadzonej tu mocy!
Chłopak szybko doszedł do wniosku, że nie ma lepszego miejsca by wypróbować najnowsze zaklęcia, których nauczył się jeszcze przed wyjazdem z domu.
Był jednak pewien szkopuł, otóż księga, w której znalazł owo zaklęcie była tak stara, że kilka jej stron uległo zniszczeniu w tym strony, gdzie opisane było jego działanie.
Clinton nie widział więc co stanie się z osobą na którą je rzuci. Jedyne co wiedział, to to, że nie powinno to być nic poważnego, gdyż jak twierdziła ostatnia strona, która się ostała „Przyniesie ono osobie na którą je rzucono wielkie szczęście”
Owszem, Clinon ryzykował, lecz ciekawość była silniejsza niż ewentualne wyrzuty sumienia. Szybko rozejrzał dookoła i wypatrzył swą „ofiarę”
Wysoka, dorosła kobieta w granatowej sukience i okularach wydała mu się być dobrym wyborem. Gdy siedziała przygaszona przy stoliku uznał, że przyda jej się trochę „Wielkiego szczęścia” w życiu.
Clinton uśmiechnął się i energicznym krokiem zbliżył do kobiety.
- Dzień dobry, jestem Clinton. Przepraszam za ewentualne efekty uboczne. – I nim kobieta zdążyła odpowiedzieć wyjął różdżkę i rzucił zaklęcie.

Obrazek

Kobieta patrzyła na niego chwilę szklistym wzrokiem, po czym na jej ustach pojawił się uroczy uśmiech.
Jak zahipnotyzowana ruszyła przed siebie w stronę wysokiego ciemnoskórego mężczyzny, który stał za nią.
- Cześć przystojniaku. Podobasz mi się! – rzekła głosem, który brzmiał jakby należał do zakochanej nastolatki, po czym bez uprzedzenia pocałowała go. Szok na twarzy mężczyzny szybko przekształcił się w zachwyt i już po chwili, niczym dwa zakochane w sobie po uszy gołąbeczki, szeptali sobie do ucha czułe słówka.

Obrazek

Właściwie wszystko byłoby dobrze, gdyby nie jedna rzecz… Otóż wybrany przez kobietę mężczyzna, miał żonę i syna, z którymi właśnie tego dnia przyszedł do sklepu na zakupy.
Gdy zdradzona żona zobaczyła co się dzieje, natychmiast przybiegła i spoliczkowała męża.
- Ty gn**u! Jak mogłeś mi to zrobić?! I to na oczach naszego syna! A masz!

Obrazek

Następnie zaczęła okładać swojego męża gołymi pięściami, a siły to ona miała, bez dwóch zdań!
Clinton widząc jakie zamieszanie wywołał postanowił szybko się ulotnić nim znajdzie się jakiś uczynny obserwator, który poinformuje żonę, iż widział jak chwilę wcześniej chłopak rozmawiał z kochanką jej męża.
Zwykli ludzie co prawda nie potrafili dostrzec magii, ale mimo to Clinton nie chciał, by ktoś w jakiś sposób powiązał go z tą sprawą. A tym bardziej by dowiedziała się o tym agresywna mulatka.
Gdy wycofywał się cichaczem i obserwował jak żona okłada biednego mężczyznę pomyślał, że może ucieczka od tej „Męskiej bokserki” faktycznie przyniesie mu „Wielkie szczęście”

Obrazek

Shyla spędziła ponad godzinę, krążąc wokół niewielkiego pagórka i szukając przejścia do podziemi.
Normalnie nie trwałoby to tak długo, gdyby użyła swych wampirzych zmysłów lokalizacji, dziś jednak postawiła sobie za cel, wykonanie misji, bez użycia choćby jednego ze swych nadnaturalnych talentów. Dlaczego? Ot tak, dla rozrywki. By udowodnić sobie, że może.
Wszystko zaczęło się, gdy po rozstaniu z Clintonem znalazła na tablicy ogłoszenie z prośbą o pomoc.

Obrazek

Bardzo szybko dotarła do sklepu właścicielki ogłoszenia i zaproponowała pomoc w odnalezieniu zguby. Był tylko jeden problem. Kobieta nie powiedziała jej co dokładnie ma znaleźć. Rzekła jedynie, że Shyla znajdzie to w starym grobowcu ukrytym we wnętrzu pagórka i na pewno będzie wiedziała, że to to, gdy już to znajdzie. To bardzo zaciekawiło dziewczynę, więc bez wahania przyjęła zadanie.

Obrazek

I tak właśnie postanowiła, że skoro byle dziewczyna ze sklepu mogła to znaleźć to tym bardziej jej się uda. Zadanie jednak okazało się być nieco bardziej skomplikowane.
- Gdzie to przeklęte wejście! – krzyknęła w pewnym momencie i rozłoszczona tupnęła nogą. Nagle dało się słyszeć skrzypnięcie, po czym część pagórka jakby się zapadła odsłaniając wejście. Shyla patrzyła na to chwilę zaskoczona po czym wyszczerzyła zęby. – Bingo! – zawołała i zeszła na dół.

Obrazek

Shyla spędziła cały dzień na odkrywaniu grobowca. Po drodze znajdowała antyki tak stare, że była pewna, iż nawet jej dziadka nie było jeszcze wtedy na świecie, a to naprawdę daaawno temu. Widziała też zapisane na ścianie historie. Obrazy, które wydawały jej się żywsze niż najbardziej emocjonujący film. Dziewczyna czytała wszystko z uwagą i zapamiętywała ucząc się na błędach ludzi, których już dawno tu nie było.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W końcu po wielu godzinach znalazła ukryte przejście, które zaprowadziło ją wprost do miejsca, opisywanego przez kobietę w sklepie. Ostatnia część grobowca.
Shyla jak zaczarowana mijała nagrobki, które trwały tu od zapewne setek lat. Z pewną melancholią pomyślała, że życie ludzkie w istocie jest bardzo ulotne, jednak mimo to potrafili oni znaleźć sposób by przetrwać w pamięci nawet pomimo swej śmiertelności.

Obrazek

Następnie udała się wprost do szczeliny w płytkach, o której opowiadała jej kobieta. Sięgnęła ręką i wymacała przedmiot. Uśmiechnęła się widząc go.
- No tak. Najbardziej niezwykła rzecz w takim miejscu to ty. Faktycznie nie musiała mi mówić, żebym się domyśliła.
Następnie uznając, że to koniec jej zadania, więc może już korzystać ze swych zmysłów, użyła swej wampirzej prędkości by wydostać się z grobowca. Na zewnątrz zapieczętowała wejście, zostawiając ukryte w środku historie wielu ludzi znów zamknięte przed światem, być może na kolejne setki lat.

Obrazek

Ponowne dotarcie do sklepu nie zajęło jej więcej jak pięć minut.
Gdy stanęła w wejściu do sklepu, kobieta spojrzała na nią zaskoczona.
- Już się wycofujesz? – spytała nieco rozczarowana. Shyla jednak wyszczerzyła zęby i podała jej przedmiot.
- Już skończyłam – odpowiedziała i z zadowoleniem obserwowała malujący się na twarzy kobiety podziw do jej osoby.
- Jak...? Jak to zrobiłaś? – wydukała tylko, patrząc się na przedmiot. Starą, zniszczoną piłkę do baseballa. Shyla wzruszyła jedynie ramionami.
- Widocznie nie jestem taka zła w te klocki.
Kobieta w zamyśleniu pokiwała głową, po czym podała dziewczynie posrebrzaną kasetkę.
- Proszę, twoja zapłata – rzekła z uśmiechem. – Jeszcze raz bardzo dziękuję – już chciała odejść, lecz Shyla powstrzymała ją.
- Czekaj. Dlaczego chciałaś żebym to przyniosła? Czemu nie poszłaś po to sama? Przecież już tam kiedyś byłaś.
Dostrzegła w oczach nieznajomej pewien błysk. Jakby żal? Było to jednak tak krótko, że Shyla nie była pewna czy jej się nie zdawało.
- Ta piłka zawsze przynosi mi szczęście podczas moich wypraw. Nigdy bez niej nie wychodzę, dlatego nie mogłam po to pójść sama.
Dziewczyna przyjęła to do wiadomości, lecz wciąż czegoś jej brakowało.
- Ale dlaczego akurat ta? Nie mogłaś kupić nowej? – dociekała dalej. Zauważyła, że kąciki ust kobiety unoszą się lekko.
- Pewnie mogłam – rzekła i w zamyśleniu spojrzała przez okno na malujący się za nim widok. – Ale wtedy nie miałabym już ze sobą cząstki mojego męża – westchnęła – Skoro już jesteś, to może chciałabyś… - zaczęła, ale umilkła w pół zdania. Shyla zniknęła. Jedynie lekko uchylone i poruszane wiatrem drzwi świadczyły o tym, że w ogóle tu była.

Obrazek

Po powrocie do hotelu Shyla zastała ojca pijącego drinka. Nie musiała się specjalnie wysilać by poczuć, że w napoju znajduje się ulubiona grupa krwi ojca. Z westchnięciem ruszyła do lodówki.
- Kogo tym razem dorwałeś? – spytała od niechcenia. Ojciec zerknął na nią spod przymrużonych powiek.
- Pewien smaczny kąsek. A tobie jak minął dzień?
Shyla pomyślała o odkrywaniu grobowca i spotkanej w sklepie kobiecie. Ten smutek w jej oczach, gdy myślała o mężu… Skąd on się wziął? Czy nie wiedziała jacy faceci są naprawdę? A może jak jej matce i reszcie kobiet w ich domu, zwyczajnie jej to nie przeszkadzało?
A może… Czy to możliwe, że są gdzieś pary, które wyglądają inaczej?
Pokręciła głową. Nie, to niemożliwe.
- Całkiem fajnie. Odkrywanie grobowców to super sprawa. Mam parę pamiątek do domu – rzekła i rzuciła w kierunku ojca schowaną do tej pory w plecaku wazę.
Tristan złapał ją zgrabnie w locie nawet nie patrząc w kierunku lecącego przedmiotu.
- No, no. Widzę, że również miałaś udane polowanie.
Spojrzeli na siebie i oboje parsknęli śmiechem.
Shyla mogła się gniewać na ojca za jego liczne romanse, ale choćby nie wiem co wiedziała, że są rodziną i ta jedna rzecz nigdy się nie zmieni.

Obrazek

W tym momencie do kuchni wpadł zdyszany Clinton. Widząc ich pytające spojrzenia zerknął za siebie, a widząc, że nikt go nie goni odetchnął głęboko.
- Jakby mnie ktoś szukał, to powiedzcie, że pojechałem już do domu – po chwili zastanowienia dodał. – Albo wiecie co? Nic nie mówcie. Po prostu mnie nie ma. – Następnie wziął z lodówki jogurt i ruszył do swojego pokoju. Tristan i Shyla nie mogli ukryć uśmiechów.

Obrazek

Dzień zbliżał się ku końcowi. Tristan i Shyla w końcu namówili Clintona do wyjścia z pokoju i przyłączenia się do nich. Cała trójka rozsiadła się wokół paleniska, a Shyla i Clinton z zapałem zaczęli piec nad ogniem warzywa i kiełbaskę. Tristan, który zdecydowanie wolał swoje drinki ograniczył się do obserwowania ich przekomarzania się z uśmiechem.
- Uważaj Shyla, jak będziesz tyle jeść, to niedługo będziesz grubsza od nas wszystkich razem wziętych.
Dziewczyna zmarszczyła brwi.
- Przynajmniej będzie mnie widać, nie to co ciebie chudzielcu. Myślisz, że jakieś dziewczyny polecą na takie chuchro?

Obrazek

Clinton zmarszczył brwi i ruszył ręką w kierunku nabitego na patyk jedzenia siostry. Kiełbaski zapłonęły żywym ogniem, który poleciał w górę. Shyla zaskoczona spojrzała w stronę brata.
- Clinton! Weź to zgaś!
Chłopak uśmiechnął się pod nosem i jak gdyby nigdy nic, zaczął pałaszować swoją paprykę.
- Tato! Weź coś zrób!
Tristan patrzył na machającą kijem Shylę, a następnie zerknął w stronę syna. Nie mogąc się powstrzymać, oboje wybuchli śmiechem.

Obrazek


Koniec odcinka 3
(Nie mam pojęcia kiedy) Ciąg dalszy nastąpi...



Bonus:
Spoiler:

Dziękuję za uwagę :)
Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 926
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Re: Chore historie MałejMi

Postautor: Galcia » 05 lip 2017, 23:08

Ta relacja to kwintesencja trójki - nie ma już zwykłych simów, wszędzie tylko wampiry, wróżki, wilkołaki i czarnoksiężnicy. :P Najbardziej ciekawi mnie przyszłość Rebecci i romans, który wietrzę między Shylą a Clintonem (a raczej podejrzewam, że Clinton zakocha się w siostrze, ale bez wzajemności, jak to zwykle w takich historiach bywa ;) ).
Albo Trist jest AŻ TAK czarujący, albo pani ekspedientka poza sprzedażą nektaru dorabia sobie oferowaniem innych usług. :rotfl:
Hahaha, ta akcja z "wielkim szczęściem"! :haha: Tak to jest, jak próbujesz kogoś uszczęśliwić na siłę.
Końcówka odcinka jeszcze bardziej upewniła mnie w przekonaniu, że Shyla i Clinton będą parą. ;)
Obrazek

Awatar użytkownika
Kat
Posty: 125
Rejestracja: 21 lut 2017, 19:51

Re: Chore historie MałejMi

Postautor: Kat » 06 lip 2017, 1:30

Spojrzałem na tytuł i już mi się spodobał. Dlaczego? Spójrz na mój podpis, a powie Ci kim jestem :D Tak, jest to temat dla mnie :P Moje relacje również są chaotyczne i cykanie losowych fotek i sklecanie z tego relacji lub tworu ją imitującego to moja simowa codzienność. Ach, Moonlight Falls, moja ulubiona okolica. Widzę nie tylko u mnie zimy są tam srogie. U mnie Moonlight Falls jest na półkuli południowej i jest najbardziej na południe wysuniętym miastem w simświecie. Z racji tego zimą dzień trwa tam tylko 3 godziny, a latem 21 godzin. Widzę długie jest tam również życie wampirów i VanGould przeżył swoją małżonkę, cóż za strata. Rozumiem że to była zapowiedź owych dziwnych rzeczy. Ayden widzę szybko pozbierał się po żałobie. Dziwny koleś, jak dla mnie. Dziwię się, że jakakolwiek na niego leciała, blech. Uhuhuh, no nie wierzę, że w tak małym miasteczku, w którym wróżki plotkują w domkach dla wróżek, a czarownice obgadują kogo się da przy kotłach, się nie rozniosło z kim kto ma hehe. Zamknie małą Robin i co z nią zrobi? :O Zaczyna się robić baaardzo dziwnie, uch. Rzeczywiście namotane że szok! Robin w objęciach ojca - yyyy! Przesada jakaś :O Biedny Tristan :( Bailey Swain, znana postać. A czy ona przypadkiem tu nie jest wampirzycą? Podejrzanie blada jest. Rety! Trzyma je w piwnicy, jaki łaskawca :D No to dzieciaki gdy podrosną zaczną dopiero rozrabiać. I co? Nie myliłem się. Namotane że szok, ale to właśnie fajne jest hehe :D Zobaczymy co urodzi się z tego dalej, dosłownie i w przenośni :) Szczerze mówiąc, nie wiem czy moi simowie, nawet ci nadprzyrodzeni, wytrzymaliby długo w tym wariatkowie.
Obrazek

Awatar użytkownika
Dodo
Posty: 143
Rejestracja: 18 maja 2014, 23:17

Re: Chore historie MałejMi

Postautor: Dodo » 17 lip 2017, 13:28

O matko, uśmiałam się tak, że mało nie zleciałam pod biurko! :)
Jak ta Stefa mogła mu coś takiego zrobić i napisać książkę? ;)
„Nie mogę uwierzyć, że to koniec…” zaczął, gdy wyczuł, że się zbliżam po czym obrócił się w moją stronę.
„Nareszcie mogę wrócić do imprezowania i nikomu nie muszę się tłumaczyć z tego ile wypiłem! Synu, dzisiejszej nocy urządzamy największą balangę w dziejach! Drogie panie, nadchodzę!”
Super. Kochający mężuś z niego był, nie ma co ;)
Rzuciłem się na ojca i wyrzuciłem go z domu. Ot tak. Wielki wampir, który setki lat panował nad tym domem i utrzymywał porządek wśród okolicznych wampirów, został z niego po prostu wyrzucony, a wszystko to przez jedną dziewczynę.
Ma Tristan tupet. Tak po prostu. Wywalić ojca na pysk z domu.
Zabierz mnie ze sobą! Błagam! Mogę wziąć z tobą ślub choćby i zaraz! Urodzę ci dzieci! Mnóstwo dzieci! No chyba, że akurat w trakcie porodu prawie się wykrwawię jako, że noszenie małego wampira w ciele ludzkiej kobiety może być niebezpieczne. Wtedy pewnie prawie umrę, a ty zmienisz mnie w wampira i kicha. Ale za to nasza córeczka będzie śliczna!
Biedna Bailey. Naczytała się głupot, czyli książek Stefy... :) Widać, jaki młodzieżowa lektura ma niszczący wpływ na psychikę.
- Oby nie lało, nie wziąłem parasola.
- Nie martw się Triścik. Jeśli będzie trzeba, osłonię cię własnym ciałem!
- Eee… dzięki.
No tak, zakochana na ślepo.
Rany, Amik i jego dwa główne cele: jedzenie i spacerek. Doskonale ujęłaś psią osobowość, tylko to jest dla nich ważne.
Ale kot jest super, ponad Amika i jego wygłupy :)
Uwielbiam też Shylę i Clintona, oboje nieźle pokręceni.
Obrazek

Awatar użytkownika
Kapitan Indra
Główni Administratorzy
Główni Administratorzy
Scenarzysta
Scenarzysta
Konserwator
Konserwator
Posty: 2812
Rejestracja: 30 paź 2013, 19:17

Re: Chore historie MałejMi

Postautor: Kapitan Indra » 18 lip 2017, 14:56

Tristan to niezły gagatek - miał żal do ojca o to, że ten posiada tyle kochanek, a sam nie lepszy, harem sobie w piwnicy założył.
Tak z ciekawości: używasz moda na większą ilość Simów w rodzinie? ;)
Historia Amika mnie po prostu położyła na łopatki, doskonale oddana psia psychika - tylko żarcie i spacerki. Kot też świetny :yes:
Shyla i Clinton rządzą.

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 206
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Re: Chore historie MałejMi

Postautor: MalaMi95 » 24 lip 2017, 11:10

Bardzo dziękuję za komentarze :D
Naprawdę jakoś nie pomyślałabym, że moja głupiutka gra może się tak spodobać na forum :D (Ale oczywiście bardzo mnie to cieszy ;) )
Może częściej powinnam grać bez planu i robić zdjęcia? x)


Galcia -
„Ta relacja to kwintesencja trójki - nie ma już zwykłych simów, wszędzie tylko wampiry, wróżki, wilkołaki i czarnoksiężnicy”
No dokładnie :D Obecnie w domu Trista jedną simką, która jeszcze jest „Zwykła” jest Anżelika (Egipska księżniczka) Reszta to same wilkołaki, czarownice i inne xD
„Najbardziej ciekawi mnie przyszłość Rebecci”
A wiesz, że mnie też? xD
To znaczy, ekhem… Oczywiście, że wszystko mam zaplanowane! xD
Ale tak na poważnie, to już dzisiaj coś niecoś o niej zobaczysz ;)
A co tego wyjdzie w przyszłości, to jeszcze pomyślimy xD
„I romans, który wietrzę między Shylą a Clintonem”
Hmm, ja wiem, że to „Chore historie” ale żeby aż tak? xD
Na pewno relacja między Clintonem, a Shylą będzie ważna dla przyszłości tej dwójki, ale czy urodzi się z tego coś więcej, to zobaczymy ;)

(Ach, gdybym tak miała mod na kazirodcze związki jak w sims 4, to pewnie byłoby jasne już teraz xD)
„Albo Trist jest AŻ TAK czarujący, albo pani ekspedientka poza sprzedażą nektaru dorabia sobie oferowaniem innych usług.”
Ten komentarz wypada jeszcze zabawniej, gdy dowiesz się kim była „pani ekspedientka” xD
„Shyla i Clinton będą parą”
Mody, mody, gdzie te mody? xD


Kat
„Widzę nie tylko u mnie zimy są tam srogie.”
Co do zimy, to nie tylko są srogie, ale też zbugowane xD
Początkowo miałam jakiś błąd, że śnieg był niebieski i tak jakby był zamiast trawy, a parcele na podglądzie nie wyświetlały się tylko w ich miejscu były cienie xD
Trochę się musiałam pobawić z grafiką, żeby doprowadzić to do ładu i składu ;)
„U mnie Moonlight Falls jest na półkuli południowej i jest najbardziej na południe wysuniętym miastem w simświecie”
Ło, ja się aż tak nigdy nie zastanawiam, gdzie dokładnie leżą moje simowe miasta. Ani tutaj, ani w mojej pierwszej relacji z sims 4. Po prostu egzystują sobie gdzieś w świecie. Jedyne co bym o nich mogła powiedzieć, to mniej więcej jak sobie wyobrażam odległość między poszczególnymi miastami, ale tak to raczej się nie zagłębiam ;)
(Jeszcze potem pisząc relacje coś bym pomieszała i byłby problem x))
„Dziwię się, że jakakolwiek na niego leciała, blech.”
To dobrze, że nie widziałeś go przed moją „poprawką” xD
Znaczy, w sumie nie wiem, może przedtem był ładniejszy? Ale mnie się zdecydowanie bardziej podoba taki ;) (Choć nie twierdzę, że jest piękny. Mnie ogólnie męscy simowie w sims 3 się średnio podobają)
„A czy ona przypadkiem tu nie jest wampirzycą? Podejrzanie blada jest.”
Bailey na początku była simką, ale Trist zmienił ją po ślubie (Co będzie wyjaśnione w dzisiejszej relacji ;))
Po prostu zdjęcie z ich prawdziwego spotkania gdzieś mi się zagubiło i nie chcąc by była pusta dziura musiałam zrobić nowe.
A, że nie chciało mi się bawić w przemienianie jej w sima i potem znów w wampira, no to zrobiłam już takie.

Ale ogólnie w momencie spotkania była „człowiekiem” ;)


Icta
„O matko, uśmiałam się tak, że mało nie zleciałam pod biurko!”
Bardzo mi miło. :D
„Ma Tristan tupet. Tak po prostu. Wywalić ojca na pysk z domu”
No cóż, wampiry w tym moim simowym świecie zwykle nie tworzą szczęśliwych rodzin. Raczej jest tu walka o władze, a więzy krwi na drugim miejscu ;)
Trist co prawda próbuje stworzyć swym dzieciom „Kochający dom” ale jak dziś zobaczymy nie zawsze wszystko wychodzi :P
„Widać, jaki młodzieżowa lektura ma niszczący wpływ na psychikę.”
Oj tak. Tutaj Bailey jest taką typową psycho fanką xD
„Rany, Amik i jego dwa główne cele: jedzenie i spacerek. Doskonale ujęłaś psią osobowość, tylko to jest dla nich ważne.
Ale kot jest super, ponad Amika i jego wygłupy”
Bardzo dziękuję, starałam się :D
Amik pewnie jeszcze nie raz się w relacji pojawi. Albo gdzieś w tle, albo może nawet będzie miał swój większy epizod ;)
Kot pewnie też ;)


Kapitan Indra
„Tristan to niezły gagatek - miał żal do ojca o to, że ten posiada tyle kochanek, a sam nie lepszy, harem sobie w piwnicy założył.”
Tak to bywa. Czepia się, a sam nie lepszy xD
Chociaż dla niego, to że ma tylko cztery kochanki zamiast dziesięć, to pewnie i tak swego rodzaju „Zwycięstwo nad ojcem” xD
„Tak z ciekawości: używasz moda na większą ilość Simów w rodzinie?”
Póki co nie. W domu Trista znajduję się on, Bailey, czwórka dzieci. Trzy kochanki przez pewien czas były jako „Zaproszeni goście”, których zamknęłam w pokojach blokując drzwi ;)
Obecnie dodałam chwilowo do domu jeszcze Robin i Wilhelminę, a jedynie Andżelika jest jako zamknięty gość.
Tak czy siak wszyscy mieszkają sobie razem xD

Ale nie wykluczam, że w przyszłości może użyję tego moda ;)
„Shyla i Clinton rządzą.”
Co do nich, to pewnie jeszcze nie raz namieszają xD



A teraz zapraszam na kolejny odcinek relacji :)
Dziś trochę się będzie działo, ale żeby nie psuć wam zabawy, to nic już nie mówię ;)

Zapraszam :)

.......................................................................................................


Wpadka – Czyli zawsze pytaj o imię.


Wycieczka naszych bohaterów do Francji zakończyła się szybciej niż myśleli (w końcu to tylko trzy dni) i wkrótce znów znaleźli się w swoim pięknym i okazałym domu.

Obrazek

Oczywiście czekała już na nich jak zwykle pogodna i radosna Bailey z przyszykowanym dla wszystkich obiadem. Widząc, że wchodzą przez frontowe drzwi, zostawiła w końcu biedną kucharkę w spokoju i wyszła z kuchni by ich powitać.
O dziwo, zobaczyła jedynie dwójkę pociech wchodzącą do środka. Zaskoczona postanowiła zapytać, gdzie podziewa się ich ojciec. Ponieważ Shyla już z daleka, dzięki swym wampirzym zmysłom, zdążyła zauważyć matkę i umknęła, został jedynie biedny Clinton, który nie dał rady w porę uciec.
- Clinton skarbie! – zawołała, nim chłopak wszedł na schody. Biedny Clinton widząc, że nie ucieknie przed pytaniami macochy, westchnął i zawrócił do czekającej na niego Bailey. - A gdzież to podziewa się twój ojciec? Nie wrócił z wami?
- Ach, no wiesz, na lotnisku było trochę tłoczno. Chyba pojechał wcześniejszą taksówką – rzekł Clinton ze spuszczonym wzrokiem i podrapał się nerwowo po głowie.
Bailey od razu wyczuła, że coś jest nie tak.
- Gdzie, on, JEST?! – warknęła. Chłopak westchnął i spojrzał na nią.
- Dobra, przemknął na dół kiedy nie patrzyłaś.
Bailey zacisnęła pięści.
- Poszedł się najpierw zobaczyć z tymi lafiryndami zamiast ze mną?! Swoją ŻONĄ?! – i nie czekając na reakcję pasierba pobiegła na dół.

Obrazek

Dotarła na dół dokładnie w tym momencie, gdy Tristan wychodził z jednego z pokoi zamykając za sobą drzwi. Gdy tylko się odwrócił i ujrzał stojącą przed sobą Bailey wiedział, że będzie źle.
Uśmiechnął się czarująco, podszedł do żony i dał jej całusa w policzek.
- Bailey! Stęskniłem się za tobą.
Kobieta uniosła brew.
- Tak bardzo, że najpierw idziesz się przywitać z Robin zamiast ze mną?!
Tristan przełknął ślinę.
- Byłem się przywitać z Rebeką! A zresztą, chyba Amik znów jest głodny. Lepiej pójdę go nakarmić – powiedział i spróbował wyminąć żonę. Ta jednak chwyciła go za rękę.

Obrazek

- Nie wciskaj mi tu kitu! Rebeka przecież stoi tutaj, a ty wychodziłeś z pokoju Robin! Jak zwykle nic się dla ciebie nie liczę! I jeszcze pewnie jak zwykle przygruchałeś sobie podczas podróży jakąś nową kochankę, mam rację?!
Tristanowi natychmiast na myśl przyszła spotkana w sklepie z nektarami ekspedientka. Uznał jednak, że skoro nie przywiózł jej do domu, to chyba nie musi wspominać o niej Bailey, prawda?
- Kochanie, ty jesteś dla mnie najważniejsza! Przecież wziąłem z tobą ślub…
- Nawet nie nosisz obrączki!
- To żeby się nie zniszczyła, bo jest dla mnie taka ważna!
- I nie byliśmy na randce odkąd… Właściwie to nigdy nie byliśmy! Przytachałeś mnie do tego domu zaraz po naszym pierwszym spotkaniu!
- Na to to akurat sama się zgodziłaś.
Bailey nie spodobał się ten komentarz.

Obrazek

- Po co ja ci w ogóle jestem potrzebna! Chyba tylko, żeby wychowywać twoje dzieci! Myślałam, że będziesz o mnie walczył niczym lew z wilkołakiem o swoją łabędzicę! Buu! BUUU! – załkała kobieta, a Tristan westchnął i po raz pierwszy zgodził się ze swym ojcem. Nigdy nie powinien był przemieniać swoją słodką, śmiertelną Bailey w wampirzycę. O ileż prostsze było życie, gdy wiedział, że kiedyś na pewno zostanie sam!
Jednak wtedy, gdy namawiała go by ją zmienił była taka przekonująca! Mówiła, że przecież kiedyś one wszystkie odejdą, a on Trist będzie musiał swój harem zbudować od nowa i na pewno przydałaby mu się jedna kobieta ze „starego składu” która by to wszystko ogarnęła.
Tak, wtedy wydawało mu się to być dobrym pomysłem.
Tristan westchnął ponownie i pomyślał, że następnym razem, gdy będzie omawiać z Bailey tak ważne sprawy, zdecydowanie każe jej się przebrać ze swojej koronkowej bielizny w worek na kartofle.
Nie to, żeby to miało na niego jakikolwiek wpływ, ale tak na wszelki wypadek. Zdecydowanie lepiej mu się wtedy myśli.

Obrazek

Tymczasem coś trzeba było zrobić ze szlochającą kobietą. Tristan skorzystał więc ze swojej zwyczajowej sztuczki. Pochylił się i pocałował ją.

Obrazek

Następnie uśmiechnął się czarująco i podał kobiecie obwiązane kokardką pudełko.
- Proszę, to twój prezent z Francji. Nektar z pięciu słońc!
Oczy kobiety rozbłysły.
- Och Triścik, nie trzeba było!

Obrazek

- Zaraz, zaraz... Przecież ty się nie znasz na nektarach, skąd wiedziałeś czy będzie dobry? – spytała podejrzliwie. Tristan podrapał się lekko po głowie.
- Ach, wiesz. Obsługa w sklepie okazała się być niezwykle pomocna.

Obrazek

W czasie gdy Tristan tłumaczył się Bailey ze swoich podróży, dwójka jego najstarszych pociech Shyla i Clinton udała się do salonu, by poćwiczyć czary.
A przynajmniej taki był plan, gdyż od jakiejś pół godziny jedyne co robił Clinton to czytanie swoich magicznych ksiąg. Shyla powoli zaczynała mieć dość tego czekania.
- Długo jeszcze Clinton? Zaraz umrę z nudów na tej kanapie.

Obrazek

Clinton zirytowany machnął ręką.
- Nic ci na to nie poradzę. Muszę być pewien, że nie zmienię cię w jakieś paskudztwo, a nawet jeśli, to że będę w stanie to cofnąć. No chyba, że chcesz żeby moje zaklęcie przyniosło ci „Wielkie szczęście” jak tej parze z Francji.
Shyla prychnęła i spojrzała w dół, gdyż coś otarło się o jej nogę. Zobaczyła patrzącego na nią kota brata. Zwierzę widząc, że mu się przygląda zasyczało. Shyla zasyczała w odpowiedzi.
- Cicho tam! – zawołał Clinton, a Shyla popatrzyła na niego z urazą w oczach.
- To on zaczął!
- Nieważne kto zaczął, masz przestać! Musze się skupić!

Obrazek

Shyla skrzyżowała ramiona i z niechęcią obserwowała jak zadowolony z siebie kot wychodzi dumnie zadzierając swoją końcówkę ogona.
- Ciekawe kto będzie się śmiał jak przyjdzie moja pora na karmienia zwierząt! – mruknęła. Clinton zerknął na nią.
- Mówiłaś coś?
Dziewczyna wyszczerzyła zęby i zbliżyła się.
- Nie, nic takiego, ale właściwie to mam do ciebie pytanie. Zastanowiłeś się nad moją propozycją?

Obrazek

Chłopak skrzyżował ramiona.
- Którą dokładnie? Tyle ich było…
- Dobrze wiesz którą! Co myślisz o połączeniu sił, żebym w przyszłości została księżniczką wampirów?
Clinton westchnął.
- Naprawdę nie powinnaś mnie prosić o coś takiego.
Shyla spojrzała na niego dziwnie.
- Ale dlaczego? Dużo byś zyskał, gdybyś mi pomógł. Tylko pomyśl: księżniczka wampirów - Shyla i największy czarodziej wszech czasów – Clinton! Bylibyśmy niepokonani! Razem moglibyśmy rządzić tym miastem i kto wie? Może nawet poszlibyśmy dalej? Naprawdę powinieneś o tym pomyśleć. W końcu nie będziesz żył wiecznie.
Clintona wyraźnie uraziła ta uwaga.
- A nie pomyślałaś, że może to ja odziedziczę wszystko po ojcu? W końcu to ja jestem najstarszy.
Shyla zaśmiała się.
- Ta, na pewno. Jeden mały czarodziej pokona całą bandę wampirów i będzie nimi rządzić. Zanim uda ci się być na tyle dobry, żeby pokonać choć jednego z nas zaczniesz siwieć!
Clinton chciał coś odpowiedzieć, ale powstrzymał się.
- Dobra, koniec gadania. Ustaw się, a ja rzucę zaklęcie.
Shyla wydawała się być zaskoczona ostrym tonem głosu brata, ale posłusznie zajęła miejsce.

Obrazek

Clinton uniósł różdżkę.
- Ale obiecaj, że się zastanowisz! – rzuciła jeszcze dziewczyna. Clinton jednak nic nie odpowiedział tylko wykonał czar.

Obrazek

Shyla najpierw wygięła się pod dziwnym kątem, a następnie zmieniła w sopel lodu. Clinton nie mógł powstrzymać histerycznego śmiechu, widząc przed sobą lodowy posąg.
- Mały czarodziej, co? I kto teraz śmieje? – rzekł złośliwie. Jego radość jednak nie trwała zbyt długo. Nie minęła minuta jak posąg zaczął się kiwać, a po chwili roztrzaskał się uwalniając Shylę.

Obrazek

Wściekła dziewczyna trzęsła się z zimna, lecz jednocześnie cała była pokryta sadzą jakby, ktoś przypalił ją żywym ogniem.
To co jednak przykuło uwagę Clintona, to jej pełne gniewu spojrzenie.
- Mówiłeś, że to będzie jakiś prosty urok! – krzyknęła rozwścieczona, a brat z głupawym uśmiechem cofnął się o krok.
- Oj, chyba pomyliły mi się zaklęcia.
- Już nie żyjesz! – rzekła patrząc morderczym wzrokiem i ruszyła w jego kierunku. Nim jednak zdążyła zrobić choć krok, Clinton umknął na piętro do swojego pokoju.
Co prawda wierzył, że siostra nigdy nie zrobiłaby mu krzywdy, ale jak to się mówi „Przezorny zawsze ubezpieczony”!

Obrazek

Minął cały miesiąc od zabawy zaklęciami, a Shyli wciąż nie udało się odegrać na Clintonie. Co prawda uwalniając się spod zaklęcia brata pokazała mu, że wampiry wcale nie są takie słabe i podatne na magie jak myślał. Z drugiej strony wciąż wypominał jej „wspaniałą fryzurę” jaką musiała nosić po jego zaklęciu przez całe dwa tygodnie, gdyż żaden szampon czy odżywka nie potrafił jej naprawić. W końcu i tak musiała skorzystać z jednego z eliksirów Clintona, by w końcu przywrócić im ich dawny wygląd.
To wszystko sprawiało, że wciąż chciała wyrównać z bratem rachunki.
I tak się złożyło, że nadarzyła się do tego świetna okazja.
- Wyjeżdżacie na dwa dni? Wszyscy?

Obrazek

Tristan przytaknął.
- Tak. Widzisz, od czasu naszego wyjazdu do Francji twoja matka ciągle chodzi naburmuszona, że nigdzie jej nigdy nie zabieram. W sumie, pewnie i tak by jej przeszło, ale tak się złożyło, że dostałem dziś tajemniczy telefon. Darmowe wakacje dla wszystkich dorosłych w domu!
Shyla uniosła brew.
- I myślisz, że mama przestanie się na ciebie gniewać, gdy zabierzesz ją na wakacje ze swoimi trzema kochankami?
Trist wzruszył ramionami.
- Przynajmniej nie będzie mogła powiedzieć, że nigdzie jej nie zabieram.
Dziewczyna westchnęła.
- Czasem się zastanawiam na co te wszystkie baby poleciały…

Obrazek

W każdym razie następnego dnia, około godziny trzeciej wszyscy dorośli wsiedli do auta i odjechali (Co trochę im zajęło, gdyż kobiety z piwnicy nie mogły przestać się zachwycać jakie słońce jest piękne)
Tymczasem Clinton, jak zwykle w swojej „pracowni” właśnie studiował kolejne zaklęcie. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie głośna muzyka dochodząca z pokoju obok. Początkowo próbował, to zignorować, jednak w końcu nie wytrzymał i udał się zrugać Shylę, by była trochę ciszej.

Obrazek

- Shyla! Czy mogłabyś… - zaczął lecz umilkł natychmiast, gdy zobaczył, że wcale nie są sami.

Obrazek

Okazało się bowiem, że pod nieobecność dorosłych, Shyla zrobiła imprezę dla nastolatków.
Dziewczyna widząc wchodzącego Clintona uśmiechnęła się.
- O, cześć Clinton! Przyszedłeś z nami potańczyć? – spytała niewinnie. Chłopak zacisnął pięści, po czym bezceremonialnie chwycił siostrę za rękę i zaciągnął do jadalni.

Obrazek

Gdy tylko znaleźli się w jadalni, zatrzasnął drzwi i spojrzał na siostrę.
- Co ty wyprawiasz?!
Shyla spojrzała na niego niewinnie.
- Nie wiem o co ci chodzi…
- Dobrze wiesz o co! Dlaczego robisz w naszym salonie imprezę! I tak w ogóle to myślałem, że nie lubisz towarzystwa facetów.
Shyla zastanowiła się.
- Faktycznie, nie przepadam za tymi głupkami ze szkoły, ale dziś zaprosiłam kogoś specjalnego – gdy zobaczyła zdziwione spojrzenie brata, uśmiechnęła się szerzej. – Wśród nich jest jeden wampir z szanowanej rodziny. Pomyślałam, że dobrze byłoby się zaprzyjaźnić. Reszta, to jego kumple. Prawdopodobnie przekąski, ale nie wnikam.
Clinton gapił się na nią z otwarta buzią.
- Zwariowałaś?! Ojciec wściekł by się, gdyby wiedział, że urządziłaś imprezę bez pozwolenia, a co dopiero, że zaprosiłaś jakiegoś wampira z poza rodziny! – rzekł ostrym tonem, jednak Shyla nie wyglądała na przejętą.
- Daj spokój! Ojca i reszty nie będzie przez dwa dni! Poza tym, widziałeś kiedyś, żeby dostało mi się za coś od taty? – spytała.
Clinton zmrużył oczy.
- Nie, bo zawsze zwalasz wszystko na mnie!

Obrazek

Dziewczyna wyszczerzyła zęby.
- No cóż… skoro i tak masz oberwać, to może się do nas przyłączysz? – spytała i podała mu szklankę z piciem.
- Co to jest? – zapytał podejrzliwie Clinton i powąchał zawartość. Shyla przewróciła oczami.
- Wąchasz jakby to była trucizna!
Clinton zerknął na nią.
- A nie jest?
Dziewczyna pokręciła głową.
- Nie, nie jest. To nektar z Champs les sims, który przywiozłam ze sobą. Bardzo smaczny.

Obrazek

Clinton nie był jednak do końca przekonany.
- I jesteś pewna, że nie ma w nim nic dziwnego? No wiesz… Nic co zadziałałoby na moją stronę czarownika.
- Tak, jestem pewna – gdy jednak brat odwrócił się na jej ustach pojawił się lekki uśmiech. – A przynajmniej tak myślę…

Obrazek

Następnie udała się do wyjścia.
- Zresztą, jak nie chcesz to nie pij. Idź i dalej siedź z nosem w książce, a ja w tym czasie będę się świetnie bawić! – rzuciła na odchodne i wyszła.
Clinton usiadł przy stole i wpatrzył się w swoją szklankę. Może Shyla faktycznie ma rację? Może od czasu do czasu powinien nieco wyluzować i trochę się rozerwać? Pomyślał.
Patrzył jeszcze chwilę, po czym podniósł szklankę do ust i upił łyk.

Obrazek

- O królowo, moich nocy! I wszyscy razem panowie! Królowo, moich snów! Uuuu! – krzyczał po raz któryś Clinton kompletnie ignorując fakt, że w radiu leciała zupełnie inna piosenka.
Zgromadzeni w pokoju nastolatkowie parzyli na niego z uśmiechem na ustach, a stojąca niedaleko Shyla krztusiła się ze śmiechu. Co prawda, gdy kupowała nektar na specjalnym targu w Champs les sims została ostrzeżona, że jest „mocny”, ale nigdy nie spodziewałaby się, że aż tak.
Była pewna, że następnego dnia w szkole wszyscy będą rozmawiać o „Królu nocy” i już nie mogła się doczekać miny brata, gdy pokaże mu jego fotki z imprezy!

Obrazek

- Dawaj Clinton! Chyba mi nie powiesz, że nie znasz kolejnej zwrotki!
Chłopak spojrzał na nią z uraza w oczach.
- Ja nie znam? Ja nie znam?! Już ja ci pokażę! – zaczął się wydzierać jeszcze głośniej niż przedtem, śpiewając coraz to nowe hity.

Obrazek

Shyla śmiała się do rozpuku robiąc kolejne zdjęcia swoim telefonem. I byłoby nawet zabawnie, gdyby w pewnym momencie Clinton nie zorientował się, że śpiewa zupełnie sam. Zbliżył się do siostry i sojrzał na nią gniewnym wzrokiem.
- Ej, a czemu nikt ze mną nie spiewa?
Shyla uśmiechnęła się i wzruszyła ramionami.
- Wiesz… Ty to robisz najlepiej! – powiedziała starając się brzmieć przekonywująco. Wyglądało jednak na to, że Clinton nie dał się przekonać.
- A, już rozumiem, rozumiem – rzekł bardziej do siebie, niż do niej po czym spojrzał na zgromadzonych wokół ludzi. – Wielkie wampiry nie będą śpiewać z małym czarodziejem!

Obrazek

- Czy tak?! – zakrzyknął i spojrzał na zaproszonego przez Shylę wampira. Dziewczyna widząc co się święci nerwowo pokręciła głową.
- Daj spokój Clinton, może się położysz? – zasugerowała ciągnąc go w stronę kanapy.
Chłopak jednak wyrwał się jej.

Obrazek

- Ty! – krzyknął i zbliżył się do zaskoczonego wampira. – Śpiewaj! – krzyknął i machnął różdżką nim ktokolwiek zdążył zareagować.

Obrazek

Wampir najpierw się skulił po czym bez ostrzeżenia po jego nogawce spłynęła woda… choć może nie do końca, gdyż nie była to woda…
- O matko! Zsikałem się! Co za wstyd! – krzyknął chłopak i skulił się, gdy zobaczył jak jego „Przekąski” patrzą na niego i śmieją się pod nosem.
Clinton z zaskoczeniem spojrzał na swoją różdżkę.
- O, pomyliłem zaklęcie.

Obrazek

Następnie chłopak rozejrzał się i wyglądało na to, że niezbyt spodobały mu się szydercze spojrzenia kolegów.
- Ej ty! Dlaczego się śmiejesz? Zobaczymy jak ty będziesz wyglądać jak się zsikasz! – krzyknął i znów w ruch poszła różdżka.

Obrazek

- Ale ja wcale się nie zsikałem – rzekł zaskoczony nastolatek.
Clinton podrapał się po głowie.
- Znowu nie wyszło!

Obrazek

Wyglądało na to, że chętnie spróbowałby jeszcze raz, lecz w końcu dopadła do niego Shyla.
- Dość tego! Teraz pójdziesz spać! – krzyknęła, a jej oczy rozbłysły na zielono. Otumaniony nektarem Clinton nie był wstanie się mu przeciwstawić.
Tymczasem z tyłu dało się słyszeć pisk zaklętego nastolatka.
- Czy mam coś na twarzy? Wydaje mi się, że jest jakaś śliska… 

Obrazek

- I ani mi się waż obudzić! – rzekła rozłoszczona Shyla i obróciła się do reszty nastolatków.

Obrazek

- No cóż. Wygląda na to, że będziemy kończyć imprezę. Poczekajcie chwilę, a ja zaprowadzę brata do pokoju, ok? – spytała. Jeden z zaproszonych nastolatków Jake, którego krew była niezwykle pyszna, kiwnął głową. Shyla wzięła brata pod ramię i zaciągnęła go do jego sypialni.
Gdy wróciła do salonu…

Obrazek

Uznała, że impreza zdecydowanie zaszła za daleko…
- Nigdy więcej nektarów na imprezie.

Obrazek

- Koniec imprezy! Wypad z domu!

Obrazek

Żaba – Best party ever!!!

Obrazek

Następnego dnia, Clinton obudził się z potwornym bólem głowy.
- Co się stało? – spytał sam siebie masując skronie.

Obrazek

Jak się okazało, nie musiał długo czekać na odpowiedź, gdyż chwilę później do jego pokoju wpadła Shyla.

Obrazek

- Clinton chłopie, ale wczoraj zaszalałeś! – rzekła z uśmiechem na ustach i klepnęła go w ramię.
W tym momencie chłopak mgliście przypomniał sobie jak poprzedniego dnia wypił nektar siostry, a potem udał się do salonu, gdzie trwała impreza. Skrzywił się na to wspomnienie.
- Em… a bardzo zaszalałem?
Dziewczyna wyszczerzyła zęby.
- Czy wystarczy jak powiem, że zapomniałam zabrać ci różdżkę?

Obrazek

Chłopak popatrzył na nią z przerażeniem w oczach.
- Zacząłem czarować?!
Shyla przytaknęła, a chłopak ukrył twarz w dłoniach.
- Czy znowu zacząłem mylić zaklęcia jak…
- Jak na twoich dwunastych urodzinach? Tak, było dokładnie jak wtedy. Impreza na całego!
Chłopak westchnął, miał ochotę skulić się w jakimś ciemnym kącie i nigdy z niego nie wychodzić. Naraz jednak sobie o czymś przypomniał i spojrzał na siostrę.
- Zaraz… A ten twój zaproszony wampir? Czy on… Wszystko zepsułem, prawda?
Shyla przytaknęła ponownie.
- Tak strasznie cię przepraszam! Obiecuję, że… - zaczął, jednak Shyla przerwała mu.
- Spoko, nie martw się tym. Ta oto tu obecna wampirzyca wszystkim się zajęła. Szkoda, że musiałam wszystkim wyczyścić pamięć, ale jakoś to przeżyję.
- Zaraz, temu wampirowi też? Myślałem…
Shyla machnęła ręką.
- Daj spokój. Taki wymoczek jak on nie miał szans z moimi oczami!

Obrazek

Clinton uśmiechnął się.
- Rozumiem, że ta wampirzyca za zajęcie się tym bałaganem oczekuje czegoś w zamian? – spytał.
Shyla wyszczerzyła kły.
- Dokładnie! A ty nawet wiesz czego.

Obrazek

Chłopak pokręcił głowa i westchnął.
- Dobrze już dobrze! Zgadzam się!
- Jej! – pisnęła Shyla i rzuciła się by uściskać brata. Ten jednak powstrzymał ją i uśmiechnął się szerzej.
- Ale, mam pewien warunek. Pomogę ci jeśli ty pomożesz mnie.
Dziewczyna przekrzywiła głowę.
- To znaczy?
- To znaczy, że to będzie równa rywalizacja. Niech spadek po ojcu dostanie najlepszy! Ja będę pomagał tobie, a ty mi. Ten kto na koniec okaże się lepszy zostanie przywódcą. Zgoda? – spytał Clinton i wyciągnął dłoń.
Shyla bez wahania ją uściskała.
- Zgoda! Lepiej się przygotuj, bo nie poddam się bez walki!
Clinton zaśmiał się.
- Ja tak samo.

Obrazek

Minęło trochę czasu. Najmłodsze pociechy Trista - Rebeka i Neal urośli i zaczęli uczęszczać do pobliskiej szkoły podstawowej.

Obrazek

Gdy tylko mała Rebeka osiągnęła zaszczytny wiek siedmiu lat, jej matka Wilhelmina rozpoczęła z nią ostry trening, jak być dobrym wilkołakiem.
Pierwszą lekcją, była oczywiście nauka przemiany w postać wilkołaka.
- No dobrze Rebeko. Jak dobrze wiesz jesteś nasza księżniczką i jak przystało na księżniczkę wilkołaków musisz umieć się poprawnie przemieniać.
Rebeka słuchała matki z uwagą po czym uniosła rękę chcąc zadać pytanie.
- Tak?
- Czy to prawda, że przemiana jest bolesna? Nasze kości łamią się i…
- Oczywiście, że nie! Kto ci naopowiadał takich głupot?
- Czytałam parę książek i…
- Wiedziałam, że za dużo czytania szkodzi! Od dziś tylko telewizja mini mini!
- Ale mamo…

Obrazek

- Cisza! A teraz patrz i ucz się.
Następnie Willa zawyła, rozbłysło pomarańczowe światło i już po chwili przed Rebeką stała przemieniona w wilkołaka matka.

Obrazek

Obrazek

- No, a teraz…
- O boże! Wilkołak! Mdleję! – zawołała Rebeka i upadła na podłogę.

Obrazek

- Wstawaj Rebeka! Musisz się tego nauczyć!

Obrazek

Dziewczynka chwiejnie wstała na nogi i przyjęła pozę jak mama.
- Auuu… - zawyła cichutko, lecz nic się nie wydarzyło.
Willa przewróciła oczyma.
- Głośniej!
- Auuu… - powtórzyła dziewczynka troszkę głośniej, lecz znów nic się nie stało.

Obrazek

- Głośniej mówię! – krzyknęła zirytowana Willa.
- AUUU!!! – wrzasnęła Rebeka i tym razem, tak jak w przypadku matki, rozbłysło dookoła niej światło.

Obrazek

- Świetnie! Tak trzymać! – krzyknęła Willa i pewnie jeszcze długo chwaliłaby córkę, gdyby nie to co stało się potem.

Obrazek

- Przemiana jest taka męcząca… Chyba mdleję! – i dziewczynka znów wylądowała na podłodze.

Obrazek

Obrazek

Po chwili cucenia, dziewczynka obudziła się i wstała już w swojej postaci ludzkiej.
Z rumieńcem spojrzała na mamę.
- I jak mi poszło?
Willa westchnęła.
- Musisz jeszcze trochę poćwiczyć.

Obrazek

Tymczasem co do Nela, to jak można się było spodziewać, jako wampirzy synek wciąż zajmował w sercu Trista szczególne miejsce.
Do tego Neal był mądrym, uprzejmym i kochanym dzieckiem. Jak więc mógł go nie kochać?

Obrazek

Obrazek

No cóż. Przynajmniej tak widział to Trist, gdyż w rzeczywistości, gdy tylko znikał z horyzontu…
- Ej, porażko zwana moim bratem, mógłbyś się sunąć? Tarasujesz mi dojście do lodówki.
Neal pokazywał swoje prawdziwe oblicze.
- Cześć Neal, jak czegoś potrzebujesz to wystarczy poprosić. Znasz w ogóle takie słowo jak „Proszę”? – spytał Clinton i spojrzał ze złością na młodszego brata.

Obrazek

Neal uśmiechnął się.
- Och, no nie wiem. A ty może znasz takie słowo jak „Wyprowadzka”? Bo właśnie to powinieneś zrobić i przestać przynosić naszemu ojcu wstyd. Wciąż nie mogę zrozumieć po co cię tu trzyma. Na jego miejscu już dawno bym się ciebie pozbył.

Obrazek

Można by pomyśleć, że jedynie Clinton z pewnych powodów nie potrafi się dogadać z bratem.
Jednakże nie była to prawda, gdyż tylko on był obiektem drwin małego wampira, który kochany przez Trista nad życie, czuł się wręcz bezkarny.
- Słyszałam, że ostatnio znów byłeś niemiły dla Clintona.

Obrazek

Neal spojrzał na nią z zaskoczeniem.
- Ja? Ja nigdy bym… - zaczął, ale Shyla przerwała mu.

(Ten Amik w tle, nawet sen ma o jedzeniu! xD)
Obrazek

- Słuchaj no gnojku. Może oszukałeś tatę i całą resztę, ale ja nie dam się zwieść! Wiem, że jesteś okropnym, rozpuszczony bachorem. I przyjmij do wiadomości, że nie pozwolę ci obrażać Clintona, a do tego zrobię wszystko, żeby tato przejrzał na oczy i zobaczył jaki jesteś, dotarło?! – rzekła groźnie. Niespodziewanie Neal roześmiał się.
- Dobra, skoro tak chcesz postawić sprawę. Masz rację, byłem niemiły dla Clintona. Nigdy bym nie pomyślał, że ta chodząca porażka będzie miała czelność iść się na mnie poskarżyć! Ale z drugiej strony jesteście siebie warci, jedna porażka goni drugą. Oboje dobrze wiemy, że ojciec wolałby żebym to ja został jego spadkobiercą. Założę się, że czasami żałuję, że w ogóle pozwolił ci się urodzić!

Obrazek

Shyla zacisnęła pięści.
- Ty mały… - zaczęła, ale nie skończyła, gdyż właśnie w tej chwili do kuchni wszedł Tristan.
- Oł, moje dwa szkraby jedzą wspólnie śniadanie! Jak to miło widzieć kochającą się rodzinę wampirów!
Neal uśmiechnął się.
- Zaiste bardzo się kochamy, prawda droga siostro?
Shyla kopnęła go pod stołem i wyszczerzyła zęby widząc grymas na jego twarzy.
- Ależ oczywiście mój drogi braciszku.

Obrazek

Trist uśmiechnął się i poszedł po swoje śniadanie. Tymczasem do kuchni jak burza wpadła jedyna postać, którą Neal gardził bardziej niż Clintonem, a była to najmłodsza z rodzeństwa –Rebeka.
Na jej widok Shyla uśmiechnęła się, a Neal z obrzydzeniem odwrócił wzrok.
- Dzień dobry Rebeka. Jak tam? Wyspałaś się?

Obrazek

Dziewczynka kiwnęła głową, lecz całą uwagę skupiła na leżącej na stole owsiance. Widząc ją ślina pociekła jej z pyska.
- Jedzenie! – krzyknęła i rzuciła się na miskę.
- Ygh… Jesteś obrzydliwa – skomentował Neal, Rebeka jednak była tak zajęta jedzeniem, że nie zwróciła na to uwagi.
- Hmm? Mubiłeś koś Nir? – spytała z pełną owsianki buzią. – Mam zjegść za kciebie?
Gdy mówiła część owsianki z jej miski spadła na jedzenie Neala. Chłopak ze wstrętem odsunął od siebie swój talerzyk.
- Ah! Jesteś wstrętna! Jak ojciec może trzymać…! – krzyknął, jednak natychmiast zamilkł widząc siadającego przy stole Trista.

Obrazek

- Coś się stało Neal? Wydawało mi się, że krzyczałeś.
Chłopiec uśmiechnął się niewinnie i pokręcił głową.
- Nie ja… Ja tylko krzyczałem, hurra! Hurra, że jest ładna pogoda i będę mógł się pobawić ze swoją najukochańszą siostrą Rebeką… - rzekł i uniósł ręce, by osłonić się przed lecącą we wszystkie strony owsianką, którą rozchlapywała dziewczynka.
Tristan uśmiechnął się.
- To doskonały pomysł! Tylko nie siedź za długo na słońcu. Jesteś jeszcze mały, ale słońce i tak nie działa na wampiry zbyt dobrze.

Obrazek

Rebeka słysząc to otarła usta ręką i wyszczerzyła zęby.
- No pewnie, że się z tobą pobawię Neal! To kiedy idziemy?

Obrazek

Chłopiec spojrzał na siostrę z przerażeniem w oczach. Ma z tym czymś spędzić cały dzień?! Co to to nie!
- Em, wiesz… Chyba mama mnie woła!
Następnie korzystając z tego, że Trist wziął swój „sok” i wyszedł wybiegł z kuchni.

Obrazek

Rebeka jednak nie wyglądała na przejętą jego tłumaczeniem.
- Czyli bawimy się w „Ktoś mnie woła”? Neal! Zaczekaj na mnie! – i ognała za bratem.
Clinton, który sprzątał po śniadaniu patrzył za nimi zaskoczony.
- A ci co tak dokazują od samego rana? – spytał i spojrzał na Shylę. Widząc jej uśmiech cofnął się. – Co ci jest? Dlaczego się tak szczerzysz? – spytał.

Obrazek

Dziewczyna słysząc to uśmiechnęła się szerzej.
- Ach nic… Tylko tak się składa, że znalazłam słabość naszego małego braciszka… - rzekła tajemniczo i zaśmiała się.

Obrazek

- Wiecie, ja wiem, że właśnie mamy ciekawy zwrot fabularny, ale jakby to…
- Cicho Amik!

Obrazek

Wracając jednak do naszych szkrabów. Neal z powodzeniem unikał Rebeki przez połowę dnia, jednak w końcu, gdy myślał, że nareszcie ją zgubi dziewczynka wyskoczyła z krzaków z głośnym
- Bu! Złapałam cię! W co się bawimy teraz?
Neal krzyknął ze strachu po czym spojrzał na siostrę ze złością w oczach.
- Słuchaj no szkarado. Ja nie chcę się z tobą bawić, nie chcę z tobą rozmawiać i nie chce nawet na ciebie patrzeć! Więc weź zrób przysługę mnie i światu i umrzyj, albo chociaż zejdź mi z oczu! – wrzasnął.

Obrazek

Dziewczynka patrzyła na niego chwilę, po czym pacnęła się w głowę.
- No tak! Strasznie cię przepraszam! Już się tym zajmę!
Następnie zawyła i ponownie przyjęła postać ludzką.

Obrazek

- Czy teraz możemy się już bawić? – spytała jeszcze lekko otumaniona przemianą.
Neal zacisnął pięści.
- Nie rozumiem! Właśnie powiedziałem ci żebyś umarła, a ty wciąż się uśmiechasz i chcesz ze mną bawić?! Czy ty jesteś jakaś nienormalna?!

Obrazek

Rebeka zaśmiała się uroczo.
- Oj tam. Przecież wiem, że nie mówiłeś tego na poważnie! Zdenerwowałeś się bo byłam w postaci wilkołaka i ja to rozumiem. Sama pewnie nie chciałabym się ze sobą bawić, gdybym była tobą. To było strasznie nieuprzejme, bo przecież byłam od ciebie szybsza i bez problemu mogłam cię znaleźć po zapachu. W końcu co to za zabawa w chowanego, gdy jeden oszukuje?
Neal warknął.
- Czy ty śmiałaś powiedzieć, że jestem od ciebie gorszy i dorównuję ci tylko, gdy jesteś w ludzkiej postaci?! – krzyknął, ale Rebeka jakby nie słuchała.
- No i przecież tatuś cię kocha, a ty jesteś dla niego miły! Ktoś kogo kocha tatuś nie może być zły!

Obrazek

Neal pokręcił głowa z niedowierzaniem.
- Ty jesteś jakaś nienormalna! Nie będę marnować na ciebie czasu. – i już chciał odejść, lecz Rebeka chwyciła go za rękę.

Obrazek

- Nie dotykaj mnie! – wrzasnął Neal, ale Rebeka się nie przejęła.
- No weź, pobaw się ze mną!
- Co? – spytał zaskoczony chłopak. Dziewczynka złożyła ręce jak do modlitwy.
- Proooszę! W domu nie ma nikogo innego z kim mogłabym się bawić, a wiesz, że tato nie pozwala mi się zbytni oddalać, bo boi się, że złe wilkołaki mnie zabiorą. Strasznie się nudzę całymi dniami!
Neal wsparł się pod boki.
- I dlaczego ma mnie to obchodzić? To nie mój problem! – rzekł i ruszył, ale Rebeka znów zastąpiła mu drogę.
- Proszę! Ja się ze mną pobawisz, to mogę w zamian znaleźć dla ciebie te kolorowe kamyczki, które kolekcjonujesz!

Obrazek

Zaskoczony Neal chwycił ją za ramiona.
- Potrafisz je znaleźć?!
Dziewczynka widząc, że przykuła jego uwagę, uśmiechnęła się.
- Tak! To jak? Pobawimy się?
Neal zastanowił się. Jej pomoc faktycznie mogłaby być nieoceniona w zdobyciu tego na czym tak mu zależy. Kiedy dorośnie, będzie pewnie nawet bardziej przydatna… A jeśli mu się znudzi wystarczy, że odda ją „Złym wilkołakom”
To naprawdę był dobry pomysł…
Tyko co jeśli Rebeka postanowi go kiedyś zdradzić? Pomyślał i spojrzał na nią.
Dziewczynka patrzyła na niego niczym szczeniak, który cierpliwie czeka, aż właściciel w końcu zwróci na niego uwagę. Neal mógł przysiąc, że gdyby miała ogon, to zaczęłaby właśnie nim machać.
Pokręcił głową. Ona na pewno go nie zdradzi.
- No dobrze. Mogę się z tobą pobawić.
- Tak! – krzyknęła Rebeka i zaczęła skakać dookoła brata.
Neal chwycił ją za rękę i usadził w miejscu.
- Ale tak, masz nie robić. Irytuje mnie to.
Dziewczynka kiwnęła głowa.
- To w co się bawimy? – pisnęła podekscytowana, a Neal wyszczerzył zęby.
- Znam pewną bardzo fajną zabawę w „Podbijanie miasta”

Obrazek

I na tym mogłaby się skończyć ten odcinek. Wystarczająco dużo się dziś zdarzyło.
Jednak wtedy zaczął padać deszcz… Deszcz zwiastujący pojawienie się „dawno” nie widzianej postaci.

Obrazek

Obrazek

Tristan właśnie korzystał z dnia wolnego, gdyż Bailey postanowiła pojechać odwiedzić swojego (Jeszcze żyjącego) ojca, gdy wtem ktoś zapukał do drzwi.
- Co ty tu robisz?! – rzekł zaskoczony Tristan, lecz nie dał tego po sobie poznać. Na jego nieskazitelnej twarzy nie pojawiła się nawet jedna zmarszczka, świadcząca o tym, że kogoś zauważył.

Obrazek

Tymczasem okazało się, że za drzwiami stała spotkana we Francji wróżka, której imienia nie pamiętał ani Tristan, a do niedawna nawet autorka.
- Jak dobrze, że jesteś! Czy oprócz ciebie ktoś jeszcze jest w domu? – spytała i mijając Trista weszła do domu.
- Oczywiście, zapraszam… - rzekł Trist z przekąsem, ale wróżka nie przejęła się tym.

Obrazek

- Tristan, mamy problem!
- O, jakiś większy niż kochanka w moim domu, o której żona jeszcze nie wie?
Wróżka prychnęła.
- A żebyś wiedział, że większy!

Obrazek

Następnie rozbłysło wokół niej oślepiające światło, a gdy Trist znów mógł na nią spojrzeć zobaczył złotowłosą wróżkę w pięknej sukni.
- Bo tak się składa, że tą „Kochanką” jestem ja. Titania, królowa wróżek.

Obrazek

- A na dodatek zrobiłeś jej syna i tak się składa, że mój mąż Oberon się o tym dowiedział – zakończyła.

(Matko! Ta mina Trista w stylu „Przeleciałem królową wróżek”! xD)
Obrazek

Chwilę później cała trójka siedziała w jadalni i popijała napoje, które uczynny sprzątacz postanowił wylać do zlewu i zepsuć mi ładne zdjęcia. Jak zwykle zresztą.

Obrazek

Tristan odłożył szklankę i spojrzał na wróżkę.
- Dobrze, więc czego ode mnie oczekujesz? Jeśli chcesz się tu zatrzymać z synem, to nie ma problemu, ale coś czuję, że nie po to tu przybyłaś - zaczął mężczyzna.
Titania zmrużyła oczy.
- Po pierwsze, byłoby fajnie gdyby twój sprzątacz przestał rzucać mi te lubieżne spojrzenia i wylewać moje napoje do zlewu.

Obrazek

- Ale tak naprawdę, to przybyłam tu, żeby cię o cos poprosić, a właściwie twojego syna Clintona.
- Clintona? – spytał zaskoczony Trist. Titania kiwnęła głowa.
- Tak, on jest jedyną osobą jaką znam, która umie stworzyć eliksir „Błogosławieństwa wróżek”.

Obrazek

Tristan zakrztusił się piciem.
- Co? A po co ci coś takiego?
Wróżka westchnęła.
- Tak jak ci wcześniej mówiłam. My wróżki nie dostajemy skrzydeł od razu po narodzeniu. Dodatkowo jedni dostają je wcześniej inni później, dlatego przez bardzo długi czas myślałam… Miałam nadzieję, że nasz syn okaże się być wróżkiem i Oberon niczego się nie domyśli. Niestety czas mijał, rówieśnikom Louisa dostali swoje skrzydła, a on wciąż czekał. Nawet w tym nie byłoby nic strasznego, gdyby nie pewne… Hmm, „Wypadki” które stały się jego udziałem.
- Wypadki?
- Dobra, prosto z mostu. Louis zaczął gryźć inne wróżki.

Obrazek

Tristan zaśmiał się i spojrzał na małego, który bawił się obok nich.
- Byłem dokładnie tai sam w jego wieku! – zawołał lecz naraz umilkł widząc groźne spojrzenie wróżki.
Kobieta spojrzała na synka.
- Kochanie? Może weźmiesz pana misia-wampisia i pobawisz się z nim w drugim pokoju?
- Jasne mamo. Możemy zrobić wieczorek herbaciany?
- Oczywiście! Zaraz do ciebie przyjdę.
Chłopiec wyszedł, a Titania znów zwróciła się do Trista.

Obrazek

- Tristan, to naprawdę poważna sprawa. Oberon dowiedział się o twoich odwiedzinach w Champs les sims i wysnuł wniosek, słuszny zresztą, że pewnie go z tobą zdradziłam. Zachowanie naszego syna, tylko go w tym utwierdziło. Z tego powodu zbiera armię, a gdy skończy przyjdzie tu, by się na tobie zemścić.

Obrazek

Tristan prychnął lekceważąco.
- Niech przyjdzie. Rozprawię się z nim jak…
- Ty nic nie rozumiesz! Oberon zbiera armię! ARMIĘ! Nie ucierpisz tylko ty lub twoja rodzina. To będzie wojna! Krwawa wojna, w której ucierpi wiele istnień! Naprawdę chcesz doprowadzić do czegoś takiego?

Obrazek

Mężczyzna westchnął, nie chciał tego. Spojrzał na wróżkę.
- A więc, co proponujesz?
- Właśnie to powiedziałam. „Błogosławieństwo wróżek” jeśli użyjemy o na Louisie, to stanie się pełnoprawną wróżką. Wtedy uda nam się przekonać Oberona, że to jego syn i…
- Że co?! Chcesz zmienić mojego syna we wróżkę?!

Obrazek

Kobieta patrzyła na niego zaskoczona.
- Tak. Co w tym złego?
Trist zacisnął pięści.
- Co w tym złego?! Wszystko! Nie rozumiesz? On jest wampirem! Wiesz co to znaczy dla wampira przestać nim być? To gorsze niż śmierć! Nie pozwolę ci na to!
Titania zmarszczyła brwi.
- Być może Louis jest wampirem, ale jest też moim synem i w takim samym stopniu ma twoje geny co i moje. Czy ty wiesz co to znaczy być wróżką bez skrzydeł? Widzieć jak twoi przyjaciele, rodzina… wszyscy zdobywają swoje skrzydła, a ty wciąż tkwisz przykuty do ziemi?
W dodatku zrozum Tristan. On jest księciem. Wiesz jak on musi się czuć widząc swoich poddanych, którzy mają to czego on nigdy nie będzie miał?

Obrazek

Tristan odwrócił wzrok.
- Nie pozwolę ci go przemienić.
- A co innego możemy zrobić?
- Zostanie ze mną. Tu na ziemi.
Wróżka wstrzymała oddech.
- Nie możesz tego zrobić!
- A właśnie, że mogę i tak zrobię.
Titania tupnęła nogą.
- Ty cholerny, samolubny gnojku! Nie interesowałeś się nami przez tyle czasu, a teraz będziesz udawać dobrego tatusia i mówił co jest dobre dla mojego syna, a co nie?!
- Nie wiedziałem nawet, że istnieje!
- No ta! Bo nie można się było domyślić, że (gdy używasz opcji postaraj się o dziecko) idziesz do łózka z kobietą to coś może z tego być!

Obrazek

Oboje stali i mierzyli się wściekłym spojrzeniem. W końcu wróżka ustąpiła.
- Dobrze, nie chcesz nam pomóc to nie. Ale wiedz, że skazujesz ten świat na zagładę! – krzyknęła i skierowała się do wyjścia.

Obrazek

Nim jednak wyszła zostawia na stole swój numer telefonu.
- Gdybyś jednak zmienił zdanie, to dzwoń. Do przybycia Oberona mamy kilka dni. Może uda się nam zdążyć…
- Louis tu zostaje – rzucił za nią Tristan.
Kobieta spojrzała na niego ze złością, ale skinęła głową.
- Zastanów się – i wyszła.

Obrazek

Gdy tylko zamknęły się za nią drzwi, Tristan wszedł do salonu w którym bawił się Louis. Tristan uśmiechnął się na jego widok. Naprawdę przypominał jego samego, gdy był w tym wieku.

Obrazek

- Dokąd poszła mama?
Mężczyzna wzruszył ramionami.
- Na pewno niedługo wróci, tymczasem zostaniesz ze mną i wszystko się ułoży – zapewnił.

Obrazek

Mimo tych obietnic, wcale wszystko nie było dobrze.
W nocy Trista męczyły straszne koszmary, tak, że nie mógł spać, a rano obudził się zlany potem.

Obrazek

Ekhem, powiedziałam „Nie mógł spać, a rano obudził się zlany potem”!

Obrazek

- No już dobra, dobra! Wstaję!

Obrazek

Natychmiast wykręcił numer i udał się na spotkanie z wróżką.
- Jak tam? Zmieniłeś zdanie? – spytała i uniosła wzrok. – Naprawdę powinieneś zmienić ten parasol.

Obrazek

Tristan wywrócił oczami.
- Miałem w nocy pewne… sny. Co prawda nie wierzę w takie rzeczy, ale słyszałem, że wy wróżki potraficie czasem pokazać fragment przyszłości i chciałem się upewnić czy to co widziałem…
- Nie stanie się prawdą?
Mężczyzna kiwnął głową, a wróżka uśmiechnęła się.
- A więc dobrze trafiłeś. Chodź za mną, a pokażę ci to co sama już widziałam.

Obrazek

Następnie uniosła się nad ziemią i zaczęła odprawiać czary na magicznym kamieniu mocy, z którego codziennie energię czerpało wiele istnień.

Obrazek

Po chwili Tristan złapał się za głowę i krzyknął. Gdy już nie był wstanie wytrzymać więcej, zawołał, by wróżka przestała, co ta zrobiła z ochotą.
- To wszystko… Czy to…
- Tak. Właśnie to się stanie jeśli nie przekonamy Oberona, że Louis to jego syn.
Trist spojrzał na nią ze smutkiem.
- Nie ma innego sposobu?
W oczach wróżki ujrzał łzy.
- Niestety, ale nie ma.
Mężczyzna kiwnął głową i oboje ruszyli do domu.

Obrazek

Okazało się, że Clinton miał jeden z takich eliksirów, więc nie musieli zbyt długo na niego czekać.
Zaraz po ty udali się do salonu, gdzie czekał na nich Louis. Tristowi serce się krajało, gdy patrzył na swojego wampirzego synka, któremu odbierze to, kim naprawdę jest.
Nawet wróżka wyglądała na smutną.

Obrazek

Chłopiec widząc ich uśmiechnął się i podszedł.
- Mamo! Tu jest naprawdę super! I wiesz, że są tu nawet inne wróżki takie jak ja które nie mają skrzydeł i piją czerwone soki! Musimy je kiedyś zaprosić do siebie!
Kobieta uśmiechnęła się i pogładziła syna po głowie
- Na pewno synku, ale wiesz, jest coś ważnego co musimy dziś zrobić.
- Tak? Co takiego mamo?

Obrazek

Kobieta spojrzała na Trista.
- Daj mi eliksir, ja to zrobię – powiedziała, ale ten pokręcił głową.
- Nie, pozwól mnie to zrobić.

Obrazek

Wróżka wyszła, a w pustym salonie zostali tylko Trist i Louis. Chłopiec patrzył na niego niepewnie.
- Czy coś się stało? Wyglądasz na smutnego.

Obrazek

Tristan zaprzeczył ruchem głowy po czym pochylił się i przytulił syna. Louis wyglądał na zaskoczonego, ale odwzajemnił uścisk.
- Nic takiego syn… chłopcze. Chcę tylko żebyś wiedział, że cokolwiek by się nie działo zawsze będzie tu dla ciebie miejsce. I że zmiany… zmiany, to nie zawsze coś złego. Będziesz o tym pamiętał?
Chłopiec kiwnął głowa, a Trist otarł spływającą po policzku łzę.
- To dobrze… I jeszcze jedno… Jesteś dobry taki jaki jesteś. Nie zapomnij o tym.

Obrazek

I nim chłopiec zdążył zareagować wyjął eliksir z kieszeni i roztrzaskał u stóp chłopca.

Obrazek

- Co robisz?! – krzyknął jeszcze chłopiec, po czym otoczył go fioletowy obłok. Skóra dziecka z kredowo białej powoli zaczynała nabierać rumieńców, a oczy straciły blask.

Obrazek

Louis, nieco oszołomiony otworzył oczy.

Obrazek

I nagle zauważył…

Obrazek

- Mam skrzydła! Mam skrzydła! – krzyknął radośnie i uniósł się kilka centymetrów na ziemię na swoich jeszcze trochę słabych skrzydłach.
- Dobrze się czujesz? – spytał Trsit z niepokojem.
Chłopiec uśmiechnął się.
- Nawet bardzo!

Obrazek

W tej chwili do pokoju weszła wróżka.
Louis rzucił się jej na szyję.
- Mamo! Zobacz! Mam skrzydła!
Kobieta z czułością przytuliła syna.
- Widzę skarbie. Tak się cieszę!

Obrazek

Następnie uściskała Trista.
- Dziękuję! Nawet nie wiesz ile to dla nas znaczy!
Mężczyzna objął ją mocniej.
- Dbaj o naszego syna.
- Będę.

Obrazek

Później te nocy, pod osłoną gwiazd. Matka i syn udali się w podróż do swojego królestwa.

Obrazek

A ich powrót wywołał w królestwie niesłychaną radość, którą zobaczyć można było nawet na ziemi pod postacią spadających z nieba magicznych kwiatów, które niszczyły chwasty i przywracały do życia obumarłe rośliny.
Wszyscy bowiem radowali się, że mały książę nareszcie jest pełnoprawnym wróżkiem i kiedyś obejmie po ojcu tron.

Obrazek

- Ciekawe co ojciec przeskrobał tym razem…

Obrazek

- A więc to po to był mu mój eliksir…

Obrazek

Jedynie u Trista widok spadających kwiatów wywoływał smutek. Wiedział on bowiem, że mimo początkowej radości jego syn w krótce zrozumie co stracił.
Tego dnia przysiągł sobie, że to koniec jego romansów i postanowił być wierny swym czterem ukochanym.

Obrazek

I trzeba mu przyznać, że trzymał się tego postanowienia.

Obrazek

Cóż, przynajmniej do czasu kolejnej podróży za granicę.
- To na czym to stanęło?
Kobieta zaśmiała się.
- Chyba musze ci przypomnieć.

Obrazek

Obrazek

Gdy tego dnia opuszczał dom kobiety, nie zastanawiał się czy kiedyś ją jeszcze zobaczy. Po prostu miał szczerą nadzieję, że nie.

Obrazek


Koniec odcinka 4
Ciąg dalszy (kiedyś) nastąpi...




BONUS:
Spoiler:

Dziękuję za uwagę :)
Ostatnio zmieniony 07 sie 2017, 20:04 przez MalaMi95, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Awatar użytkownika
Kapitan Indra
Główni Administratorzy
Główni Administratorzy
Scenarzysta
Scenarzysta
Konserwator
Konserwator
Posty: 2812
Rejestracja: 30 paź 2013, 19:17

Re: Chore historie MałejMi

Postautor: Kapitan Indra » 24 lip 2017, 21:05

Tristan westchnął ponownie i pomyślał, że następnym razem, gdy będzie omawiać z Bailey tak ważne sprawy, zdecydowanie każe jej się przebrać ze swojej koronkowej bielizny w worek na kartofle.
Zdecydowanie powinien. Może wtedy zacząłby myśleć głową, zamiast... inną częścią ciała ;)
Rozgrywki pomiędzy rodzeństwem spoko, normalna sprawa. Tylko zamiast kuksańców, zabierania sobie zabawek i tym podobnych tu w grę wchodzą czary :yes:
Dziewczyna westchnęła.
- Czasem się zastanawiam na co te wszystkie baby poleciały…
Zdecydowanie na jego wampirzy magnetyzm :D
Matko, Clinton na imprezie! Super! ^^ Nawalił się jak pancernik! I jeszcze te zaklęcia rzucane na gości :rotfl:
Rebeka i nauka przemiany. Już myślałam, że jej nie wyjdzie...
Nie ma to jak "porozumienie" między rodzeństwem. Ale Neala to ja raczej nie polubię. Antypatyczny smarkacz.
Wiedziałam, że z panią z Francji coś się jeszcze wydarzy. Ale żeby była królową wróżek? Super zwrot akcji. Tylko niech ona raczej nie prosi Clintona o eliksir, bo ten może zachować się... różnie.
Pomysłowa ta historyjka ze skrzydełkami dla wróżkowego synka. Ciekawe, czy kiedyś do prawdziwego tatusia wróci. Już to widzę, jak się "dogaduje" z Nealem.
Tristan jak zwykle - czarująco niepoprawny. Tylko czekać, aż z tą Chinką spłodzi kolejne dziecko...
A i bonusik rozwalający. Cztery rywalki pod nieobecnośc pana domu piją sobie... nektar Shyli? :haha:
Tylko małe porady językowe od starego "chodzącego słownika", czyli ode mnie :) Mam nadzieję, że się nie obrazisz, ale takie sprawy to ja wyłapuję automoatycznie. Popracuj trochę nad interpunkcją, bo czasami gdzieś Ci się przecinki gubią ;) Jeszcze to nieszczęsne ę na końcu, kiedy piszesz: ja żałuję albo ja myślę. w pierwszej osobie zawsze na końcu jest ę a nie e ;) Ach i siedzi w kącie a nie w koncie ;) Zedytowałam ^^
Jak zwykle czytało się z przyjemnością. Czekam na ciąg dalszy.

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 926
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Chore historie MałejMi

Postautor: Galcia » 13 wrz 2017, 21:34

I po co mu było to małżeństwo z Bailey, na początku niby taka miła i uległa psychofanka, a po ślubie... Ksantypa! :D
Shyla postąpiła według mnie nieproporcjonalnie chamsko - niewinne zaklęcie a spicie nieletniego, w dodatku w obecności wpływowego młodego wampira, z którym chciała zawrzeć sojusz.... głupota, totalna głupota. :facepalm: Za to przy scenie z sikaniem w spodnie sama mało się nie posikałam - ze śmiechu. :haha:
O rany, Willa po przemianie wygląda jak transwestyta. xD Czyli to na tym polega przemiana w wilkołaka - robisz skwaszoną minę, a na nogach rosną ci włosy... Wygląda na to, że sporo kobiet, które znam, przechodzi zimą taką metamorfozę. :rotfl:
Neal jet małym, parchatym, ropiejącym wrzodem na tyłku tej rodziny. -_- Mam nadzieję, że w przyszłości Shyla mocno skopie mu zadek.
Niech zgadnę, Tristan podczas kolejnej zagranicznej podróży znów zrobił sobie paranormalne dziecko, o którego istnieniu dowie się dopiero za kilka lat? :P On jest niereformowalny.
Obrazek

Awatar użytkownika
simunia
Posty: 576
Rejestracja: 15 gru 2013, 12:07

Chore historie MałejMi

Postautor: simunia » 21 wrz 2017, 9:08

Trist bardziej przypomina damona z pamietników wampirow niż Edwarda.
Obrazek

Damon <3

Awatar użytkownika
Lenna
Wybitny Architekt
Wybitny Architekt
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 1807
Rejestracja: 15 gru 2013, 10:59

Chore historie MałejMi

Postautor: Lenna » 28 wrz 2017, 15:51

Aaa, to najlepsze co ostatnio czytałam :love: :love: :love: Wampiry, wiedźmy, wilkołaki, patologie, to coś dla mnie xD
Tristan jest cudowny, i te jego kochanki trzymane w piwnicy xDDDDDDDDDD
Uwielbiam Rebekę, jest taka głupia a jednocześnie o dobrym i czystym sercu.
Neala w przyszłości wyobrażam sobie jako wielkiego złego wampira :love:
Shipuję Shylę i Clintona :doge: Podobno w woohooer da się zrobić kazirodztwo: http://modthesims.info/t/545484
Szkoda Louisa .-. Dawaj następną relację, błagam xD
Obrazek

Awatar użytkownika
MalaMi95
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 206
Rejestracja: 20 paź 2015, 20:19

Chore historie MałejMi

Postautor: MalaMi95 » 04 lut 2018, 18:17

Bardzo dziękuję za komentarze :D Na wstępie chciałam przeprosić za tak długą nieobecność x)
Po prostu skupiłam się na relacji z sims 4 do tego brak czasu i chęci, bo w simsy nie zawsze się chce grać ;)
Mam za to nadzieję, że dzisiejszy odcinek was nie rozczaruje :) (I że ktoś z czytelników jeszcze pozostał xD)

Zapraszam :)


Kapitan Indra -
„Nie ma to jak "porozumienie" między rodzeństwem. Ale Neala to ja raczej nie polubię. Antypatyczny smarkacz.”
Neala raczej nie polubisz, a na pewno nie prędko. Mam zaczątek pomysłu co będzie wyprawiał i nic dobrego to nie jest x)
„Tylko niech ona raczej nie prosi Clintona o eliksir, bo ten może zachować się... różnie.”
xD No w sumie xD
„Pomysłowa ta historyjka ze skrzydełkami dla wróżkowego synka. Ciekawe, czy kiedyś do prawdziwego tatusia wróci. Już to widzę, jak się "dogaduje" z Nealem.”
Taa… Best friends forever! xD
Ale póki co raczej zostawimy wróżka w spokoju. A przynajmniej tak myślę xD
„Mam nadzieję, że się nie obrazisz, ale takie sprawy to ja wyłapuję automoatycznie. Popracuj trochę nad interpunkcją, bo czasami gdzieś Ci się przecinki gubią”
Spoko, nie mam nic przeciwko ;)
Tylko do tych „ą” „ę” dodam, że to nie do końca z mojej winy. Niestety klawiatura jest jaka jest i mi się często nie wklikują, a jeśli nie mam zbyt wiele czasu na dodanie relacji, to często dokładnie jej nie sprawdzę x)
Ale racja, powinnam na to zwracać większą uwagę :)
A interpunkcja to już niestety niekoniecznie wina klawiatury x) i nad tym staram się pracować ;)


Galcia
„I po co mu było to małżeństwo z Bailey, na początku niby taka miła i uległa psychofanka, a po ślubie... Ksantypa!”
Trist pewnie ciągle się nad tym głowi xD
Biedaczek chciał spróbować małżeństwa, ale nie pomyślał, że zamiana żonki w wampira to kiepski pomysł. Zwłaszcza, gdy to twoja psychofanka, którą znasz niezbyt długo xD
„Shyla postąpiła według mnie nieproporcjonalnie chamsko - niewinne zaklęcie a spicie nieletniego, w dodatku w obecności wpływowego młodego wampira, z którym chciała zawrzeć sojusz.... głupota, totalna głupota.”
Shyla zazwyczaj robi na co ma ochotę. W końcu „Księżniczka wampirów” ;)
A na tym sojuszu widocznie, aż tak jej nie zależało ;) No i pamięć mu skasowała, więc aż tak źle nie jest ;)
„Czyli to na tym polega przemiana w wilkołaka - robisz skwaszoną minę, a na nogach rosną ci włosy... Wygląda na to, że sporo kobiet, które znam, przechodzi zimą taką metamorfozę.”
xDDD Umarłam xD
„Mam nadzieję, że w przyszłości Shyla mocno skopie mu zadek.”
Zobaczymy ;)


Simunia
„Trist bardziej przypomina damona z pamietników wampirow niż Edwarda.”
Też mam takie skojarzenia xD
Ale czytałam obie książki, widziałam serial, a w przypadku zmierzchu film, więc może dlatego x)


Lenna
„Aaa, to najlepsze co ostatnio czytałam”
Dziękuję :) Szkoda, że ja się czasem nie potrafię skupić na jednym i robię dziesięć rzeczy na raz i nie mam potem czasu xD Dlatego dopiero teraz kolejny odcinek x)
„Tristan jest cudowny, i te jego kochanki trzymane w piwnicy xDDDDDDDDDD”
Nie ma to jak „dobry” pomysł na relację, nie? xD
„Uwielbiam Rebekę, jest taka głupia a jednocześnie o dobrym i czystym sercu.”
Dokładnie :D
„Neala w przyszłości wyobrażam sobie jako wielkiego złego wampira”
Powinnam napisać tu „Spojler” xD Ale zobaczymy jeszcze ;)
„Podobno w woohooer da się zrobić kazirodztwo”
O! Dziękuję :) Może skorzystam ;)



A teraz przejdźmy już do dłuuugo wyczekiwanej relacji ;)

Zapraszam :)

..................................................................................................................................


Pełnia wrażeń


O matko… Jak dawno mnie tu nie było!
Zupełnie jakbym nie pisał pamiętnika z parę miesięcy… A może nawet lat?
No co? Jestem wampirem. Czas nie ma dla nas zbyt wielkiego znaczenia. Ale wybaczam jeśli zapomniałeś, po tak długim czasie też bym zapomniał gdzie skończyłem czytać. Oczywiście gdybym cokolwiek czytał!
Ha ha! Dobry żart Trist! Jesteś w formie!
Ekhem, no. Skoro to już sobie wyjaśniliśmy, to może wróćmy do naszej opowieści.

Obrazek

Wszystko zaczęło się tego pochmurnego poranka, gdy pewna młoda dziewczyna, której imienia jeszcze nie znałem, zerwała się ze szkoły uciekając przed pewnym śledzącym ją mężczyzną. Jeszcze nawet nie wiedziała, że o wiele lepiej dla niej byłoby, gdyby jednak z nim została. No ale cóż, stało się. Wkroczyła w sam środek naszego pokręconego świata, biorąc na siebie wszystkie wynikające z tego korzyści ale też problemy.

Obrazek

Zacznijmy może jednak od początku.
Wszystkie nasze kłopoty zaczęły się niedługo po tym.
Gdy ja zajmowałem się… Hmm… Śniadaniem.

Obrazek

A Bailey jak zwykle myślała jak mnie za to zabić.

Obrazek

Moje dwie najstarsze pociechy, jak zwykle uroczyście przysięgały, że knują coś niedobrego.
- Dobra Shyla, przygotuj się zaraz rzucam zaklęcie – rzekł Clinton wyciągając różdżkę. – Trzy, czte…
- Nie… - odezwała się dziewczyna, nim chłopak zdążył choćby obrócić się w jej stronę.

Obrazek

Zaskoczony spojrzał na nią.
- Co?
Shyla westchnęła.
- Słyszałeś. Powiedziałam „Nie” – powtórzyła. Clinton zmarszczył brwi.
- Mieliśmy umowę… - zaczął, lecz Shyla przerwała mu.
- I właśnie to jest ten moment, gdzie mam dla ciebie niespodziankę! – wykrzyknęła podekscytowanym głosem, a chłopak westchnął. Nie znosił niespodzianek swojej siostry!

Obrazek

- Czy muszę mówić, że ani trochę mi się to nie podoba? – rzekł, a dziewczyna przewróciła oczyma.
- Ale z ciebie nudziarz… Ale dobra, zróbmy tak. Zagramy w papier, kamień, nożyce. Jak ja wygram, to pokazuję ci moją niespodziankę. Jak ty wygrasz, to zapominamy o sprawie i dalej rzucamy zaklęcia. Może być?
Clinton uśmiechnął się.
- Dajesz!

Obrazek

Jak się szybko okazało, Shyla nie miała zbyt wielkiego daru do tej gry. Dlatego trzy rundy później, Clinton spojrzał na Shylę zwycięsko pokonując jej nożyce kamieniem.

Obrazek

Nie dane mu jednak było cieszyć się zwycięstwem zbyt długo. Już właśnie miał wykonać tryumfalny taniec, gdy rozwścieczona Shyla wrzasnęła.
- OSZUKIWAŁEŚ!!!

Obrazek

Widząc siostrę w takim stanie, Clinton nie miał dylematów, co należy zrobić.
- Tak! Pokaż tę niespodziankę! Zgadzam się! Pokaż!
Bądź co bądź, lepiej być niezadowolonym z niespodzianki czarownikiem, niż martwym czarownikiem. A przynajmniej takiej zasady się trzymał. Jak do tej pory, nie zawiodła go ani razu.

Obrazek

Shyla natychmiast się uspokoiła, a na jej usta wrócił uśmiech.
- Spoko, skoro się przyznałeś, to możemy zagrać jeszcze raz. Kamień, papier…
- Żartujesz sobie?! Pokazuj! – wykrzyknął Clinton, a siostra uśmiechnęła się szerzej.
- Skoro tak nalegasz… Ta –da! – zawołała i oboje obrócili się w stronę drzwi.

Obrazek

Słysząc zawołanie, do pokoju weszła nieco zdezorientowana, szczupła nastolatka. Clinton patrzył na nią chwilę niedowierzając, po czym zbity z tropu spojrzał na siostrę.

Obrazek

- Co to ma znaczyć? – spytał, a Shyla rozpromieniła się.
- Jak to co? To twoja niespodzianka! Zupełnie nowy model do testowania czarów!

Obrazek

- Że słucham?! O czym ty gadasz? Przecież to ty miałaś być moim obiektem do testów!
Shyla zawinęła kosmyk włosów na palec i westchnęła.
- No wiem… Ale sam powiedz. Ojciec przedstawia mnie jako swoją następczynię, gdy tymczasem mój własny brat testuje na mnie zaklęcia. Jak to wygląda?
Clinton zacisnął pięści.
- Umówiliśmy się, że to będzie równa walka…
- No właśnie! Czyli powinniśmy się też traktować równo prawda? A nie jak „Obiekt” i „Testujący”.

Obrazek

Chłopak westchnął.
- Dobra, niech ci będzie. Ale nie mogłabyś chociaż załatwić jakiegoś wampira? Przecież to jest nasza koleżanka z klasy!
Shyla machnęła ręką.
- Nie martw się. Ona jest równie dobra co każdy wampir. Nic jej nie będzie. Do tego rano uratowałam ją przed jakimś creepy gościem. Coś mi się za to należy! – rzekła, lecz brat pokręcił głową.
- Nie o to chodzi! Nie będę testować na ludziach!

Obrazek

Shyla zmarszczyła brwi.
- Ale dlaczego nie? Zaklęcie, które na niej przetestujesz, zadziała potem tak samo dobrze na każdego wampira!
- Nie rozumiesz! Ja nie… - zaczął, ale dziewczyna przerwała mu.

Obrazek

- Zresztą, nie ma o czym dyskutować! Dziewczyna jest zahipnotyzowana. Nic nie będzie pamiętać, tylko wyrób się do 16! Ciao!
- Shyla! – zawołał Clinton, jednak siostra nie obróciła się, żeby go wysłuchać.

Obrazek

Zdenerwowany Clinton opadł na kanapę. Wyglądało na to, że nic z dzisiejszych ćwiczeń nie będzie. No cóż. Jutro spróbuje pogadać z siostrą i wyjaśnić jej, czemu testowanie czarów na dziewczynie nie wchodzi w grę.
Niespodziewanie, przysiadła się do niego stojąca do tej pory dziewczyna.
- Ty jesteś Clinton? – spytała, a chłopak zerknął na nią zaskoczony.

Obrazek

- A, no tak. Pamięć ci się skasuje, ale teraz musisz być zdezorientowana… Ty jesteś Fawn Goodfellow, prawda? Nie martw się, nic ci nie zrobię. Właściwie, możesz wracać do domu – powiedział, ku jego zaskoczeniu na twarzy nieznajomej pojawił się uśmiech.

Obrazek

- A więc to jesteś ty! Wiesz? Zawsze chciałam cię poznać! – rzekła, a chłopak aż rozszerzył oczy ze zdumienia.

Obrazek

- Naprawdę? – spytał, wciąż nie dowierzając. Zwykle wszyscy w szkole trzymali się od niego z daleka. „Rodzina dziwaków” „Odmieńcy”, te określenia, nie były mu obce, ale żeby ktoś chciał go poznać? W życiu!
Ku jego zdumieniu jednak, Fawn kiwnęła głową.
- Tak. Kiedy cię zobaczyłam pierwszy raz w szkole od razu przykułeś moją uwagę. Byłeś taki inny od wszystkich ludzi jakich spotkałam do tej pory. Ja byłam nowa w szkole, chciałam się zaprzyjaźnić… Ale ty nie spojrzałeś na mnie ani razu – rzekła nieco smutnym głosem, a Clinton poczuł nagle wstyd.

Obrazek

Do tej pory zawsze myślał, że to inni są ci źli, a on jest ten dobry. Z pogardą wyrażał się o wampirach, które na ludzi patrzyły z pogardą… ale czy on nie zachował się tak samo? Wtedy kiedy zobaczył ją po raz pierwszy w szkole widział, że jest zagubiona. Mógł jej pomóc, ale wolał trzymać się z daleka.
Bo była tylko człowiekiem… Wcale nie był lepszy od wampirów, których tak nienawidził.

Obrazek

- No? To co robimy? – spytała dziewczyna, a Clinton uśmiechnął się.
- Wiesz? Jest jedno zaklęcie, którego chciałbym użyć.

Obrazek

Od czasu gdy Clinton rozpoczął ćwiczenia czarów na Fawn, minęło kilka tygodni. Kilka naprawdę dłuuugich tygodni, jak przekonała się wkrótce Shyla. Do tej pory, ich codzienne ćwiczenia uważała za coś wkurzającego. Coś, czego chciała się w końcu pozbyć i mieć spokój. Nie wiedziała jednak jak bardzo się myliła. Niedługo po tym odkryła, że w rzeczywistości brakuje jej Clintona… Ich ćwiczenia chociaż denerwujące były też czasem, który spędzali razem. Kiedy mogli się powygłupiać i pożartować. Nigdy nie pomyślałaby, że będzie za tym tak tęsknić.
Właśnie dlatego tego dnia podjęła w końcu decyzję. Powie Clintonowi, że chce wrócić do tego co było i odczaruje Fawn. W końcu sam się zarzekał, że woli do badań wampira, prawda? Nie powinno to więc stanowić dla niego problemu. Co prawda, będzie się z niej trochę nabijać, że się stęskniła, ale nie dbała o to.
Jak pomyślała tak zrobiła. Dowiadując się od matki, że Clinton wyszedł, postanowiła podążyć jego tropem i zrobić mu niespodziankę! Takie wyskoczenie zza krzaka, gdy na niebie błyśnie błyskawica powinno być w sam raz! Pomyślała czując, że się zbliża.
Widząc wyłaniającego się przed sobą brata, już miała wyskoczyć na niego, gdy nagle ją zamurowało.

Obrazek

Clinton bynajmniej nie był sam…

Obrazek

Był razem z Fawn. Dziewczyną którą sprowadziła, by służyła Clintonowi do testów. Jednak było grubo po 16… Jej urok zdecydowanie nie mógł już działać… A sposób w jaki się zachowywali, nie pozostawiał Shyli złudzeń co do ich relacji.

Obrazek

Nie chcąc dać się zauważyć, Shyla szybko wskoczyła za pobliskie drzewo. Sama jednak zauważyła, że niepotrzebnie. Para była tak zajęta sobą, że zupełnie nie zwróciła na nią uwagi. Następnie Clinton i jego luba, wsiedli do taksówki i odjechali. Robiąc sobie jeszcze nadzieje, że może się myli i brat jednak wykorzystuje ją do testowania czarów tylko poza domem, ruszyła za nimi.
Chłopak jednakże szybko rozwiał jej złudzenia, gdy zobaczyła jak razem kierują się do pobliskiego kina.

Obrazek

Po chwili para zniknęła za drzwiami, zostawiając Shylę samą.

Obrazek

Dziewczyna obróciła się na pięcie i pobiegła w stronę domu. Skapujące po jej policzkach łzy, zakrył padający z nieba deszcz.

Obrazek

Tymczasem związek niczego nie świadomego Clintona i Fawn pogłębiał się.

Obrazek

Chłopak był z nią naprawdę szczęśliwy. Fawn była miła, mądra i taka normalna w porównaniu do jego rodziny. Cieszył się, że ją ma. Nikogo więc nie zdziwi, gdy podczas jednej z ich randek zapytał.
- Nie wybrałabyś się ze mną na tegoroczny festiwal wiosny?
Fawn rozpromieniła się.
- Pewnie! Nie uwierzysz, ale o to samo chciałam cię spytać!
Clinton zaśmiał się. Naprawdę czuł się z nią szczęśliwy.

Obrazek

Jego dobry humor nie trwał jednak zbyt długo. Tego dnia akurat się złożyło, że on i Shyla w końcu byli razem w domu. Siostra widząc go od razu złapała pod ramię i zaprowadziła do pokoju, pod pretekstem odrabiania wspólnie lekcji. Widząc jednak jej minę, Clinton wiedział, że to nie o to chodzi.
Nie chcąc jednak prowokować kłótni, cierpliwie czekał na to co powie siostra. W końcu po dłuższej chwili milczenia, odezwała się.
- No? Jak ci idzie ćwiczenie czarów?
Clinton gwałtownie przestał pisać i spojrzał na Shyle niepewnie.
- Dobrze… Czemu pytasz?
Dziewczyna wzruszyła ramionami.
- Tak sobie. Chcę wiedzieć, czy dobrze wybrałam. Zawsze można by ją zmienić…
- Nie! – wyrwało się chłopakowi. Shyla uniosła brew. – Znaczy… Nie, jest okej… - sprostował.

Obrazek

Dziewczyna pokręciła głową.
- Jak tam sobie chcesz – rzekła od niechcenia, a Clinton westchnął. To jasne, że kiedyś będzie musiał powiedzieć siostrze o Fawn i o tym, że już pierwszego dnia zdjął z niej jej urok… Ale nie teraz. Wiedział, że to nie najlepszy czas na takie rewelacje.
- A tak w ogóle… - zagaiła ponownie Shyla, jak gdyby nigdy nic. – Pojutrze zaczyna się festiwal wiosny, co nie?
Clinton kiwnął głową.
- Tak i co?
Shyla uniosła głowę.
- Mieliśmy iść razem, pamiętasz?
Clinton miał ochotę puknąć się w łeb. Zupełnie o tym zapomniał!
- Yyy… Wiesz, no bo… - zaczął się jąkać próbując znaleźć odpowiednie słowa. – Ja… Ja obiecałem mamie, że z nią zostanę! – wydukał, a siostra spojrzała na niego dziwnie.
- Tak?
- Tak! Bo widzisz… Ma być pełnia i…

Obrazek

- Spoko, nic się nie stało – przerwała mu Shyla, a Clinton spojrzał na nią zaskoczony.
- Serio?!
Siostra kiwnęła głową.
- Tak… Ja i tak obiecałam tacie, że pójdę z nim na jakieś spotkanie. Wiesz… wampiry i te sprawy.
Clinton odetchnął z ulgą.
- No tak, nie możesz nie iść! To w końcu dla dobra naszej rodziny… - rzekł, a Shyla uśmiechnęła się, lecz jakoś tak smutno.

Obrazek

- Tak… dla dobra rodziny – rzekła i ponownie skupiła się na lekcjach.
Clinton wyczuwając jej nastrój, dotknął lekko jej ramienia.
- Shyla? – powiedział i odczekał, aż spojrzy na niego. – Następnym razem?
Dziewczyna kiwnęła głową.
- Tak, następnym razem.

Obrazek

Następny dzień minął bardzo szybko i już wkrótce, Clinton ponownie mógł trzymać w ramionach swoją dziewczynę.

Obrazek

Tak jak to sobie zaplanowali spędzili ze sobą cudowny dzień na festynie, a wieczorem wybrali kawałek miejsca na trawie i rozłożyli się, aby obserwować pojawiające się na niebie gwiazdy i księżyc.

Obrazek

Nie wiedzieli tylko jednego. A mianowicie tego, że nie są tacy zupełnie sami…

Obrazek

Shyla i Clinton nie byli jednakże jedynymi VanGoldami, którzy tę noc postanowili spędzić na świeżym powietrzu.

Obrazek

- Rebecca! Co ty tam robisz?! Wiesz, która godzina?! – wrzasnął znienacka Neal, a siostra widząc go uśmiechnęła się i wstała.

Obrazek

- Oj, no wiem, ale najpierw musiałam coś zakopać.
Neal, który od razu zwietrzył okazję, prawie że zastrzygł uszami.
- Co takiego?
Rebecca rozejrzała się na boki, po czym nachyliła się i szepnęła mu do ucha.
- Ulubioną piszczałkę Amika! W końcu ją zdobyłam! – rzekła, a Neal pstryknął ją w ucho.
- Ał! Za co to? – pisnęła dziewczynka oburzona, a Neal spojrzał na nią surowo.

Obrazek

- Za głupotę! Wciąż nie rozumiem jak można mieć takie zdolności i wykorzystywać je, żeby kraść zabawki dla psa!
Rebecca skrzyżowała ramiona oburzona.
- Tak? A co może być lepszego?! – rzekła, a brat uśmiechnął się.
- To jest bardzo dobre pytanie… A ja znam na nie odpowiedź.

Obrazek

W czasie, gdy młodsze pokolenie załatwiało swoje sprawy. Clinton siedział w towarzystwie swojej lubej, ciesząc się jej towarzystwem. W pewnym momencie jednakże, postanowił ją opuścić na chwilę.
- Fawn?
- Hmm?
- Mam coś dla ciebie. Poczekasz chwilkę?
- O! Prezenty? Wiesz, że nie musiałeś!
- To twoje urodziny, oczywiście, że musiałem! – rzekł wstając. – Zaraz wracam – powiedział i odszedł kawałek, by nie zobaczyła jak wyczarowuje dla niej mały pierścionek, który tak bardzo podobał jej się ostatnim razem. Mimo wszystko, Fawn nie wiedziała, że jest czarodziejem.
Gdyby jednak wiedział co się stanie, nigdy nie zostawiłby Fawn samej. Nawet na sekundę…

Obrazek

- Hej – usłyszała Fawn, więc wstała. Zaskoczona zobaczyła stojącą przed sobą dziewczynę.

Obrazek

- Jestem Shyla, siostra Clintona – rzekła, a Fawn rozpromieniona uścisnęła jej dłoń.
- Cześć! Miło poznać! Clinton nic mi nie mówił, że ktoś z jego rodziny też tu będzie – powiedziała, a Shyla uśmiechnęła się.
- Ach, to taka moja niespodzianka…

Obrazek

Jakieś poł godziny później, Neal i Rebecca byli na miejscu.
- To tutaj! – rzekł zadowolony chłopiec, a siostra spojrzała na niego niepewnie.
- No nie wiem Neal… Dziś ma być pełnia, powinniśmy wracać. Wiesz co się dzieje gdy…
- Wiem i właśnie o to chodzi! Potrzebuję cię dziś jako wilkołaka!
Rebecca cofnęła się o krok.
- Ale Neal! Przecież wiesz, że podczas pełni wariuję! Ja…. – zaczęła, lecz Neal położył jej ręce na ramiona, uciszając ją tym samym.
- Spokojnie, będzie dobrze – rzekł i uśmiechnął się, gdy spojrzał w niebo. – Zresztą i tak już za późno.
- Co?! – Wykrzyknęła dziewczynka i obróciła się, lecz faktycznie było już za późno.

Obrazek

- Ne… Auuuu!!! – zawyła Rebecca, przeistaczając się w wilkołaka.
Neal nie przejął się tym zbytnio.
- Dobra, to teraz gdzie to miało być. Aha!

Obrazek

- Chodź Rebecca, idziemy!
- Auu! – odpowiedziała i ruszyli.

Obrazek

Clinton od razu wiedział, że coś jest nie tak, gdy zobaczył stojącą obok Fawn Shylę. Przygotowując się na najgorsze, szybkim krokiem ruszył w stronę dziewczyn.

Obrazek

- Co tu się dzieje? – rzekł ostro, a Shyla obróciła się w jego stronę.
- Clinton! No proszę, proszę… A ja myślałam, że cały dzisiejszy wieczór grasz z mamą w warcaby… - zaczęła siostra złośliwie, lecz Clinton zignorował to.
- Co ty tu robisz Shyla? – spytał, a dziewczyna uśmiechnęła się.
- Dobrze, że pytasz! Tak się składa, że poznałam twoją dziewczynę. A kiedy dowiedziałam się, że ma dziś urodziny, postanowiłam dać jej wyjątkowy dar…
- Shyla, co ty…? – zaczął, ale nie skończył, gdyż w tej chwili Fawn obróciła się w jego stronę i chwyciła za ręce.

Obrazek

- Zobacz Clinton! Twoja siostra przemieniła mnie w wampira! Teraz już będę mogła zostać z tobą na zawsze! – rzekła uradowana, a Shyla spojrzała na nich z uśmiechem.
- Czyż jest lepszy prezent na urodziny, niż „ponowne narodzenie się”? – rzekła, a Clinton cofnął się.

Obrazek

- Boże! Fawn! Co ona ci zrobiła?! – wykrzyknął, a brunetka uśmiechnęła się.
- Nic mi ni zrobiła! Shyla wyjaśniła mi, że jako wampir, będę bezpieczniejsza i będę mogła z tobą zostać już na zawsze! – rzekła, lecz Clinton jakby nie słuchał cofając się coraz bardziej.
- Clinton? – rzekł Fawn pytająco, lecz nie uzyskała od niego odpowiedzi.
Shyla uspokajająco położyła jej dłoń na ramieniu.
- Spoko, jest trochę w szoku, ale mu przejdzie. Wracaj do domu, a ja to załatwię.
Dziewczyna kiwnęła głową i po chwili już jej nie było. Tymczasem Shyla ruszyła w stronę brata.

Obrazek

- I jak tam Clinton? Nie uważasz, że ładnie powitałam twoją dziewczynę w naszej rodzinie? – rzekła, a chłopak gwałtownie obrócił się w jej stronę.
- Jak mogłaś?! Jak mogłaś mi to zrobić?! – wykrzyknął, a siostra wzruszyła ramionami.

Obrazek

- Nie rozumiem o co ci chodzi. Sam mówiłeś, że wolisz wampira, więc ci jednego załatwiłam.

Obrazek

Clinton pokręcił głową.
- Rozumiem, że byłaś zła, że cię okłamałem, ale dlaczego Shyla?! Dlaczego mi to zrobiłaś?! Dobrze wiesz, że nienawidzę wampirów! – wykrzyknął, a Shyla zacisnęła pięści.

Obrazek

- Ach tak?! Dla twojej wiadomości, ja też jestem wampirem! I co?! Mnie też nienawidzisz?! – wrzasnęła z całym skrywanym do tej pory żalem w głosie. Gdy jednak spojrzała w oczy brata, nie zobaczyła w nich skruchy. – Clinton… - szepnęła nieco płaczliwym głosem, gdy zauważyła, że milczy. – No powiedz coś!

Obrazek

Clinton odwrócił wzrok.
- Ja…

Obrazek

Nie dane mu jednak było skończyć, gdyż w tej chwili tuż za nimi zmaterializował się Tristan.
- Clinton! Shyla! Bogu dzięki, że was widzę! – zawołał, a rodzeństwo zwróciło się w jego stronę.

Obrazek

Widząc go, Clinton westchnął.
- Tato… Nie teraz… - zaczął, ale Trist nie zwrócił na to uwagi.

Obrazek

- Clinton, ty nie rozumiesz! Stało się coś strasznego! – zawołał, czym od razu przykuł jego uwagę. Gdy tylko spojrzał w oczy ojca, zrozumiał, dlaczego ten ich szukał…
- Co się stało tato? Co się stało?! – krzyknął, a Trist spuścił wzrok.
- Robin… Twoja mama… - rzekł i ponownie na niego spojrzał. – Twoja mama zniknęła.

Obrazek

Clinton gnał na swojej miotle na złamanie karku. Nie dbał o nic. Ani o Shylę, ani o ojca, ani nawet o Fawn. Liczyło się tylko to by znaleźć mamę całą i zdrową. Dobrze wiedział, czym może się skończyć jej samotna wyprawa podczas pełni. Jego mama była sama. Była zwykłą kobietą, a podczas pełni roi się od wszelkich szkaradztw, które wypełzają na ulicę. Musiał ją znaleźć…

Obrazek

Modlił się tylko o jedno… Aby nie było za późno.

Obrazek

Po godzinie, która zdawała się być wiecznością w końcu ją znalazł. Leżała na piasku, niedaleko morza, które zawsze tak bardzo chciała zobaczyć.
- Mamo! – zawołał rozpaczliwym głosem, widząc jej leżące nieruchomo ciało. Pod wpływem jego głosu, poruszyła się.
- Clinton?

Obrazek

- Mamo! Co się stało?! Mamo! – wołał dalej, dobiegając do niej. Robin wzięła głębszy wdech.
- Wampiry… Dowiedz… „cough” Dowiedziały się, że jestem od Tristana… Próbowałam uciec, ale nie udało mi się.
Clinton zacisnął pięści.
- Wampiry… No tak. Nie martw się mamo. Zaraz zabiorę cię do szpitala i… - zaczął, lecz matka chwyciła go za rękę i pokręciła głową.

Obrazek

- Nie Clinton… Już… już za późno…
- Nie mów tak! – krzyknął, a matka uśmiechnęła się delikatnie.
- Dobrze wiesz, że tak jest. Żaden lekarz już mi nie pomoże… Proszę, pozwól mi odejść tutaj. Dźwięk fal, jest taki przyjemny… Zawsze chciałam go usłyszeć – rzekła, a Clinton ścisnął jej rękę mocniej. Po jego policzkach spływały łzy.
- Mamo… Dlaczego to zrobiłaś?
- Chciałam zobaczyć morze…
- Wiesz, że nie o to pytam! – krzyknął. – Czemu z nim zostałaś? Czemu nigdy nie postanowiłaś uciec?! Czemu nie odeszłaś?! Nie zasłużyłaś na taki los… On nie był ciebie wart… - rzekł i poczuł jak matka gładzi go po głowie.
- Kochałam go, tak jak i ciebie kocham – rzekła z prostotą. – Clinton, opiekuj się nimi, dobrze? Twój ojciec… on… On jest dobrym człowiekiem… - powiedziała i zamknęła oczy.

Obrazek

- Mamo? Mamo! – krzyknął jeszcze Clinton, ale było już za późno.
Odeszła wśród szumu łagodnych fal, które tak zawsze kochała. Cicho i spokojnie.

Obrazek

A jej syn został. I nic nie było w stanie złagodzić jego bólu.

Obrazek

Dokładnie tak zastali go Tristan i Shyla, gdy w końcu go wytropili.

Obrazek

- Clinton? – odezwała się po chwili Shyla, a chłopak zerknął na nią. – Czy wszystko… Jak się czujesz?

Obrazek

Clinton wzruszył ramionami.
- Chyba dobrze… Podjąłem decyzję.
- Decyzję? – spytała Shyla, lecz nie uzyskała odpowiedzi.

Obrazek

Zamiast tego, Clinton puścił się biegiem przed siebie.

Obrazek

- Clinton! Clinton zaczekaj! – zawołała, lecz chłopak nie zatrzymał się.
Shyla wiedziała, że gdyby za nim pobiegła, dogoniłaby go bez problemu. Ale nie mogła. Czuła, że Clinton musi być teraz sam.
Poczuła też, że tak daleko jak teraz, nie byli od siebie jeszcze nigdy.
I w jej sercu zagościł smutek.

Obrazek


Koniec odcinka 5
Ciąg dalszy (kiedyś) nastąpi...



Bonus:
Spoiler:
Obrazek

Awatar użytkownika
Galcia
Scenarzysta
Scenarzysta
Newsman
Newsman
Posty: 926
Rejestracja: 13 lut 2015, 20:57

Chore historie MałejMi

Postautor: Galcia » 04 lut 2018, 23:03

Gdy Shyla pokazała Clintonowi niespodziankę, najpierw pomyślałam, że porwała tę laskę i zahipnotyzowała ją, żeby została jego dziewczyną. :haha: "Proszę, Clinton, oto twoja nowa niewolnica. Nie musisz dziękować!"
Na zdjęciach, gdzie odrabiają razem lekcje, Shyla wygląda jak 40-letnia, sterana życiem narkomanka. :D Chyba trochę za bardzo przejęła się całą sprawą z Fawn.
Neal, Neal, ty świnio. -_-
O, jednak w tym odcinku jest jeszcze większa świnia od Neala - Shyla! :brawo2:
Jak tak patrzę na Fawn w wampirzej postaci i te wielkie zęby, nie mogę się powstrzymać i w myślach czytam jej kwestie tak, jakby sepleniła. xD "Sofaf Clinfon! Foja fioftra fsemieniła mnie f faffira! Fefas juf fędę fogła fosfać z fofą na safse!" xD xD xD
Bardzo współczuję Clintonowi śmierci matki, ale szczerze mówiąc Trist ma tyle kochanek, że nawet nie pamiętałam jej imienia, więc nie będzie mi jej jakoś szczególnie brakować. :P
Obrazek

Awatar użytkownika
Lenna
Wybitny Architekt
Wybitny Architekt
Scenarzysta
Scenarzysta
Posty: 1807
Rejestracja: 15 gru 2013, 10:59

Chore historie MałejMi

Postautor: Lenna » 07 sie 2018, 14:07

Spóźniłam się tylko pół roku, ale jestem.
MalaMi95 pisze:A Bailey jak zwykle myślała jak mnie za to zabić.
Ta mina na zdjęciu xD
No w sumie, Fawn to bardzo sympatyczna dziewczyna... Miło patrzeć, jak Clinton jest z nią szczęśliwy.
Ale nieee, ja liczyłam na romans z Shylą, jakkolwiek to by było chore :(
Do tego te stopniowe gorzknienie Shyli i zazdrość, która najwyraźniej przemieniła ją w psychiczną sadystkę soft1
W pierwszej chwili byłam pewna, że zabije Fawn XD Ale to co jej zrobiła jest jeszcze bardziej creepy.
Nie wiem czemu Fawn z kłami mnie niesamowicie bawi xD
Robin była syreną? soft9
Obrazek


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość